IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Gabinet dyrektora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Czw 11 Lip 2013 - 11:21

- Dzięki Bogu umiałem je nim poszedłem do akademii. W innym wypadku jeden ze studentów zlądowałby w szpitalu z połamanymi żebrami albo i gorzej, a ja zostałbym okradziony. Powiedział nadal nie dając po sobie poznać, że wie o jakiejkolwiek swojej winie. Natsuo odczekał całą wypowiedź dyrektora i tuż po niej odchrząknął dwa razy i odpowiedział:
- Niestety, ale nie mogę przyjąć tej kary z uwagi na niesprawiedliwość oraz wybiórczość prawa akademii w stosunku do różnych osób. Ja natomiast uważam, że każdy człowiek jest sobie równym do czasu gdy szanuje on i nie nastaje na wolność drugiego człowieka. Pewnie nie wie pan do czego zmierzam, więc powoli panu wytłumaczę. Zabawnym jest, że wspomniał pan o sensei Zorim. Otóż ów nauczyciel na spóźnionych uczniach używać hadou, aby ich wyrzucić z sali. Jestem tu tylko tydzień, a już byłem świadkiem gdy jeden chłopak został dosłownie wykatapultowany przez drzwi przez profesora za pomocą hadou numer jeden. Nauczyciel nie został do tego zmuszony w żaden sposób. Ów student nie nastawał na niego chcąc go pobić lub okraść. Po prostu spóźniony przyszedł do klasy przepraszając nawet. Mam na to całą klasę świadków, a z tego co słyszałem wśród studentów z innych klas to tam również zdarzają się takie incydenty dość nagminnie. Ja natomiast dwa razy zostałem zmuszony do użycia hadou numer cztery. W obu przypadkach starałem się rozwiązać sytuacje bez użycia zaklęć. W przypadku pobicia starałem się napadziorów okłamać, że biegnie w ich stronę dozorczyni. Oni natomiast zareagowali na to jeszcze wścieklejszym i bardziej barbarzyńskim atakiem. Wtedy udało im się położyć tego studenta na ziemię i w trzech kopali go po brzuchu i okolicach. Znam się na anatomii i wiem jak to się mogło skończyć. Nie było czasu na pójście po jakiegokolwiek nauczyciela, czy blokowanie jednego z napastników. Każdy kolejny kopniak mógł skończyć się złamaniem żebra lub uszkodzeniem kręgosłupa. Musiałem odgonić ich wszystkich w jednym momencie. Wystrzeliłem, więc 2 metry nad ich głowami informując, że to ostatni strzał ostrzegawczy. Uciekli zostawiając pobitego, leżącego studenta na pastwę nocy. Może krwawił? Może miał złamania? Co ich to obchodziło? Oni się bali wyłącznie o własne tyłki. A wie pan co zrobiła dozorczynia gdy podeszła do tego biednego obitego chłopaka? Ukarała go za udział w bójce. Zanim przejdę do drugiego przypadku to taka mała dygresja, bowiem widzę zbieżność między tymi sytuacjami. Wtedy karano ofiarę napaści i teraz też pan zamierza to zrobić. Sprawiedliwość tego miejsca istotnie nie jest godna pozazdroszczenia. W drugim przypadku też starałem się rozwiązać to w inny sposób. Chciałem im wcisnąć kit, że w zawiniątku mam martwego kota, którego idę właśnie pochować. Oni, jednak mi wyrwali tobołek i go przejrzeli. Wszyscy byli pijani, jeden z nich podejrzewał na głos, że jestem tym, który wtedy wystrzelił w nich byakuraiem. Poczułem do nich ogromną nienawiść. Do tego z jaką bezkarnością dokonują bestialskiego pobicia, jak łatwo okradają zwykłego studenta. Postanowiłem zakończyć te ich bezkarność. Pokazać im, że nawet mniejszy od nich student potrafi się obronić, że nie mogą tak bez konsekwencji dokonywać czynów, które kojarzą mi się wyłącznie z bandytami. Zastanawia pana czemu nie poszedłem, do któregoś z nauczycieli? Otóż już panu mówię. Nim bym dobiegł do akademii to oni poszliby do jakiegoś innego baru chlać dalej. Jako, że nie znam się na rozmieszczeniu tego typu przybytków to nie byłbym w stanie dokładnie określić miejsca pobytu to zostaliby oni zgarnięci dopiero na następny dzień na lekcjach. Wtedy wszystko co ukradli zostałoby zużyte, zniszczone, sprzedane lub przegrane w jakąś gre. Jeśli natomiast mieli, by choć troche ołowiu w głowie wyrzekliby się, że kiedykolwiek mnie spotkali i zakosili mi cokolwiek. Ich było trzech, ja jeden bez żadnego świadka. Nie mógłby ich pan ukarać. Ominęły, by ich więc wszelkie konsekwencje. Ja natomiast zostałbym kapusiem i przy najbliższej okazji znalazłbym się na miejscu tego chłopaka, od którego odgoniłem tych trzech. Pańska akademia niestety nie jest bezpiecznym miejscem. Nie dla ludzi, którzy nie mierzą przynajmniej metra dziewięćdziesiąt wzrostu i nie są szerocy w barach. Oni, bowiem nawet nie mogą użyć hadou w swojej obronie i są skazani na pastwę takich jak Ci trzech schlani osiłkowie. Na pastwę ich bezkarności z powodu niedołężności prawa. Chyba, że będą mieli tyle odwagi, żeby się postawić i jednak użyją hadou. Wtedy będą musieli walczyć z prawem hipokrytów, którzy za jeden uczynek jednego ukarzą, a drugiego każą nazywać "panem profesorem". Jeszcze wysyłają do niego uczniów za karę. Śmiech na sali proszę pana. Postawmy sprawę jasno. Jeśli nie zapewni mnie pan, że wyrzuci tych trzech osiłków ze szkoły to ja nie mam co tutaj robić. W takim momencie kompletnie przestałem być tutaj bezpieczny, bo oni na pewno będą szukać zemsty. Mnie natomiast prawo wiąże ręce. Nie używając hadou będę niemal bezbronny. Albo zostanę trwale okaleczony albo zabity. Prawdopodobnie, jednak użyje hadou już nie uważając na ich życie nie korzystając z miernego byakurai, lecz takiego powyżej numeru 20. Wtedy któryś z nich za pewne zginie, a ja zostanę w najlepszym wypadku wydalony z akademii. Jeśli, więc pan ich teraz nie wyrzuci to ja już nie jestem tutaj w żaden sposób bezpieczny, a mój pobyt nie ma żadnego sensu, bo skończy się albo w szpitalu albo w więzieniu. Więc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Czw 11 Lip 2013 - 11:44

Dyrektor z autentycznym zdumieniem słuchał kolosalnego monologu Natsuo. Wyrok już zapadł, a tutaj student go kwestionował przy okazji wyprowadzając w stronę władz uczelni nie jeden zarzut. Z czymś takim dyrektor zapewne nie często się w przeszłości spotykał. Sorami natomiast patrzyła z oburzeniem, jak ktoś tak ostro kwestionuje profesorskie autorytety.
Natsuo skończył mówić. Dyrektor potarł skroń i spojrzał ostro na studenta. Powietrze stało się nagle dziwnie ciężkie.
- Buty ci nie brakuje, chłopcze... Masz swoje przekonania, tego odmówić ci nie można, lecz wydaje mi się, że z nimi nie zajdziesz tutaj daleko.
Dyrektor wstał opierając dłonie o blat biurka.
- Akademia szkoli shinigami, żołnierzy. Nie jest to miejsce dla słabeuszy czy tchórzy. Panują tutaj twarde zasady, które mają przygotować młodych do niebezpiecznego życia, które można w każdej chwili stracić. Otrzymałeś karę za swój czyn... przyjmij ją lub wyjdź i nie wracaj już do akademii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Czw 11 Lip 2013 - 12:09

- Tak przekonania o konieczności sprawiedliwości to dzisiaj rzadkość jakich mało. Powiedział.
- Nie proszę pana, pańska akademia nie szkoli żołnierzy. Pańska akademia jest centrum zepsucia tego systemu. Pokazuje, że warto patrzeć tylko na siebie. Pokazuje, że ludzie są różni wobec prawa, że jest ono niesprawiedliwe. Wie pan kogo pan szkoli? Barbarzyńców, którzy w trójkę tłuką jednego. Wie pan co jest problemem tego świata? Nierówność społeczna, a pan ją pogłębia. Pokazuje pan młodym ludziom, że ktoś kto jest shinigami może sobie pozwolić na więcej. Może robić to na co zwykły gnojek nie prawa. Wie pan do czego to prowadzi. Do buntu rukongai z powodu nierówności przywilejów między nimi, a nami. Jest pan jednym z najważniejszych zalążków ogromnej biedy, śmiertelności i prawa pięści w rukonie. Jest pan w dużej mierze odpowiedzialny za gówno tego świata tłumacząc się, że te chore, niesprawiedliwe, oszukańcze zasady tworzą żołnierzy. Tworzą śmieci nie żołnierzy. W życiu bym nie chciał jednego z takich gburów mieć jako kogoś kto kryje moje plecy. Tworzy pan dla shinigami duże wojsko, ale niezdyscyplinowane nie wiedzące co to braterstwo. Powiadam panu, nie zamierzam zostać przerzucony przez pańską mielarkę do mięsa. Nie zostanę ubity w te żałosną papkę, którą pan robi z dobrych ludzi. Po moim trupie! Zostanę shinigami w inny sposób. Po czym odwrócił się na pięcie i powiedział:
- Módl się pan, żebym zdechł w rukongai zanim stanę się silny, bo gdy dojdę wyżej cała ta Twoja akademia pójdzie wpizdu. To ostatnie ostrzeżenie i lepiej reformuj staruchu póki masz na to czas. Życzę nie widzenia przez jak najdłuższy czas. Powiedział wychodząc i trzaskając głośno drzwiami. Był nabuzowany adrenaliną. Nie wiedział co robić, ale wiedział jedno. Na pewno nie wróci do domu. Powiedziałem, że wrócę jako shinigami, więc wrócę dopiero wtedy. Poszedł bezpośrednio do pokoju w akademiku. Tam od razu na wejściu rzucił na łóżko pakunek i powiedział:
- To prezenty dla Was. Dla nich odchodzę z akademii. Wy natomiast nie chodźcie pojedynczo po akademii. To nie jest bezpieczne miejsce. Po czym zaczął się pakować. Gdy skończył napisał list do swojego ojca.

"Kochany ojcze i matko. Akademia nie okazała się tym czym wydawała się z początku być. Okazało się, że to miejsce kryjące barbarzyńców z prawem, które dzieli społeczeństwo na lepszych i gorszych. Zbytnio to się kłóci z moimi ideałami abym uczył się tutaj dalej. Zostanę shinigami w inny sposób. W rukonie znajdę kogoś kto nauczy mnie jak być wojownikiem bez zmieniania mnie w kupę jałowego mięcha. Przykro mi, że Was zawiodłem. Tak jak obiecałem wrócę do domu dopiero gdy ubiorę czarne kimono. Nie martwcie się o mnie jakoś sobie poradzę. Do zobaczenia za parę lat. Już za Wami tęsknie. Kochający syn - Shihouin Natsuo."

Następnie dobrze zapakował i poprosił Shiro, aby jutro po lekcjach dał ten list jego rodzicom, których znajdzie w rezydencji Shihouin. Chłopak spakował się, pożegnał i ruszył do rukonu. Dobrze, że miał troche kasy, będzie musiał gdzieś przenocować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Czw 11 Lip 2013 - 14:59

Natsuo zrobił mądrze wychodząc nie czekając na reakcję dyrektora, bo po jego wściekłej minie można było śmiało zakładać, że kilka kolejnych sekund spędzonych w gabinecie nie skończyłyby się dla studenta najlepiej. Targany gwałtownymi emocjami Natsuo ruszył ku akademikowi. Nikt za nim nie wybiegł. Pomimo ciężkich słów rzuconych w twarz dyrektorowi ten pozwolił mu odejść.
Przemierzając pospiesznie korytarze akademiku mijał uśmiechniętych studentów cieszących się z wolnego dnia. W pokoju zastał tylko Ryuu. Chłopak lenił się na łóżku, a na wiadomość o rezygnacji kolegi z uczęszczania do akademii tylko wzruszył ramionami. Butelkę sake z kolei przyjął z ochotą.
- Tylko nie myśl, że mam u ciebie jakiś dług czy co... - mruknął zanim dossał się do butelki.
Shihouin swój list mógł więc powierzyć albo białowłosemu, albo pozostawić go gdzie indziej skąd mógłby być przez kogoś dostarczony do rodziców.
Chłopak spakował się i ruszył w drogę ku Rukongai. Wyszedł z terenów akademii i przez Seireitei skierował się ku jednej z bram, za którą rozpościerały się ogromne połacie rukonu...

http://bleach.iowoi.org/t443p30-wschodnia-dzielnica
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Nie 3 Lis 2013 - 18:13

Kaz

Dyrektor siedział za długim stołem, na którym leżały cztery podłużne, drewniane pudełka. Oprócz najważniejszej osoby w akademii (której fryzura składała się tym razem z różnobarwnych dredów) z boku, przy ścianie, na macie siedział całkiem łysy mężczyzna w stroju shinigami. Przed sobą miał rozłożonych kilka bambusowych pojemniczków.
- Oto i nasi szczęśliwcy. - Dyrektor rozłożył ręce i posłał im życzliwy uśmiech. Następnie wymienił ich imiona i rozpoczął uroczystą przemowę. - Wasza czwórka wykazała się na teście w świecie żywych. Mimo przeciwności walczyliście dzielnie za siebie i swoich towarzyszy. Gotei 13 aprobuje takie zachowanie i dla uznania waszej postawy postanowione zostało, że już teraz przyznany zostanie wam zaszczytny przywilej posiadania własnego asauchi. Dla shinigami jego oręż jest największym skarbem, z którym dzieli własną duszę. Rozwijajcie się z nim! Odnoście zwycięstwa i porażki! Niech wasz oręż będzie wam najwierniejszym towarzyszem!
A teraz... Inugami Kazue! Podejdź proszę.
Dyrektor wstał i sięgnął po pierwsze od lewej pudełko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Nie 3 Lis 2013 - 19:24

Szedł swoim zwyczajnym spokojnym krokiem u boku z Tsukino i nieznajomego shinigami. Po zachowaniu dziewczyny zaobserwował, że nie jest jedynym któremu odpowiada taka pora roku. Ten fakt jednak nie pogłębi znajomości tych dwojga. Choć nie wiadomo co tam u marzycielki w głowie siedzi, tak Kaz zdecydowanie nie chciał zaprzyjaźniać się z taką osobą. Nie podobało mu się, że jest wiecznie rozkojarzona, nigdy nie myśli o wykonywanym zadaniu. Trzeba jej przyznać, że ma przydatne zdolności, jednak to nie polepszało jej wizerunku. Zresztą z tego co widział i słyszał to i ona nie przepadała za szarowłosym, więc nie było problemu.
Po przedarciu się przez gąszcz korytarzy dotarli w końcu na miejsce. Początkowo młodzieniec zastanawiał się, gdzie jest Sorami oraz Natsuo, lecz po chwili dopiero oświeciło go, że oni prawdopodobnie dostaną swoje rodowe miecze. Zapewne były bogato zdobione, pełne drogich kamieni i wzorów. Osobiście chłopakowi nie robiło różnicy czy broń jest wysadzana diamentami czy jest najzwyklejszą kataną, ważne było aby spełniała swoje zadanie.
Szczerze powiedziawszy to nie spodziewał się, że te osoby akurat wygrają te ćwiczenia. Stawiał na Hayate i Hikifune, ale jak się okazało pomylił się. Kto wie czy zakłócony przebieg misji nie miał wpływu na to, jednak rezultaty okazały się pewną niespodzianką, dość radosną dla Kazue'go. Sam adept zachowywał raczej spokój, a lekkie podekscytowanie skrywał głęboko. Widział jednak, że inni różnie reagują. Przejęcie, obojętność... gdyby nie wydarzenia do jakich doszło w świecie żywych zapewne uśmiechali by się teraz i żartowali.
Wszedł do pomieszczeń dyrektorskich już nie takim pewnym krokiem. Powstrzymał się by nie uśmiechnąć się przez przypadek na widok ekscentrycznej fryzury zarządzającego całą akademią Shino. Trzeba przyznać, że ma facet pomysł na siebie. Przemowa nie zwróciła większej uwagi chłopaka, zresztą można było się spodziewać co powie im dyrektor. Wraz z nakazem staruszka podszedł do niego, by odebrać należną mu nagrodę.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Wto 5 Lis 2013 - 15:36

Dyrektor stanął obok biurka. Trzymał pudełko, w którym spoczywała katana, która kiedyś zostanie najbliższym towarzyszem Kaz'a.
Staruszek wyciągnął dłoń, aby mocnym uściskiem pogratulować studentowi.
- Dobra robota, koleś! Zasłużyłeś sobie na to maleństwo. - Takich słów z ust takiej osoby raczej trudno było się spodziewać. Chociaż spoglądając na ekscentryczne fryzury dyrektora, można było nabrać podejrzeń, że w dziwny sposób próbuje zaskarbić sobie wśród studentów reputację wyluzowanego i "młodzieżowego" staruszka.
Kaz otrzymał pudełko z asauchi, po czym cofnął się, aby zrobić miejsce Shiro. Gdy już cała czwórka została obdarowana, dyrektor spojrzał na nich rozczulonym wzrokiem. Knykciem otarł łzę z kącika oka.
- Ehh, kolejne pokolenie wkracza na szerokie ścieżki świata, a my ciągle trwamy na posterunku. Zgadłbyś Mori dwieście lat temu, że dożyjemy takiego wieku?
Łysy shinigami siedzący na macie spojrzał na dyrektora znacząco i skrzywił się lekko.
- No tak... szkoda, że ci buntownicy obcięli ci język. Chociaż po prawdzie i tak za często go nie używałeś. No, ale moi mili! - Rozpostarł ręce jakby chciał uściskał całą czwórkę na raz. - Dzisiaj uczyniliście wielki krok do zostania shinigami, lecz wciąż czeka was sporo nauki zanim wstąpicie, do któregoś oddziału. Opiekujcie się swoimi nowymi przyjaciółmi, bo kiedy wszystko sprzeniewierzy się przeciwko wam, one będą trwać wiernie u waszego boku. No... chyba, że... ale ja nie o tym! Powodzenia wam i liczę, że wszyscy wypijemy po kubeczku sake na balu wieńczącym waszą naukę.
Przekazanie asauchi zostało zakończone. Mogli teraz udać się do domu i w spokoju podziwiać swój nowy oręż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Wto 5 Lis 2013 - 16:32

Kazue podszedł do biurka po swą nagrodę. Czuł jak od góry do dołu przepełnia go duma, jednak chwilę później jedyne co odczuwał to ogromna potrzeba zaśmiania się. Spowodowane to było niczym innym jak zachowaniem dyrektora Matsudairy. Że też Inugami mógł zapomnieć o charakterze tej osoby... Wtedy pewnie nie oczekiwałby dodatkowych przemów i bardziej oficjalnych gratulacji.
- What the hell? On tak naprawdę, czy tylko próbuje wypaść na wyluzowanego gościa, który mimo swoich lat, naprawdę czuję się jak dwudziestolatek?
- Emm... Dz-dzięki, koleś. - odpowiedział niepewnie nadal się wahając, czy to właściwa odpowiedź w takiej sytuacji. Ustąpił do tyłu, by dać szansę innym na odbiór swojej broni.
Większości wypowiedzi rukończyk nie skomentował, bo staruszek chyba nawet tego nie chciał, zresztą nie wszystkie kierował do czwórki stojących tutaj uczniów. Kazue odparł jednak, iż też ma nadzieję, że dane im będzie spotkać się na balu kończącym naukę. Po tym wyszedł z gabinetu dyrektora.
Nastał czas powrotu do domu. Chłopak chyba nie rozstanie się ani na krok ze swoim asauchi przez co najmniej tydzień. Niemniej jednak, w domu rozpocznie pierwszą medytację ze swoim mieczem. Wiele zapewne nie osiągnie, jednak trzeba stawiać małe kroki ku zgłębianiu duszy swego miecza.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Sro 6 Lis 2013 - 18:11

Gdyby był z nimi Sorata, zapewne właśnie ogłoszona zostałaby wielka impreza z okazji otrzymania asauchi. Teraz jednak czerwonowłosy grzał się zapewne w swojej posiadłości, a jako, że żadne z czwórki wyróżnionych studentów nie posiadało nazbyt rozrywkowego charakteru, wtedy wszyscy udali się w swoją stronę.
Kazue szybko wyprzedził Tsukino, która bez pośpiechu podążała tą samą drogą co on. Gdy dotarł do domu na zewnątrz panował już półmrok, przez co miał trochę utrudnione podziwianie asauchi, które cóż... wyglądało dosyć...

http://bleach.iowoi.org/t1757p180-dom-kazuego-inugami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet dyrektora   Today at 9:52

Powrót do góry Go down
 
Gabinet dyrektora
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs