IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 6/3
Kovacs - 0/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Rose Nevermore - 3/5
Haruaki Kuchiki - 1/2
Yuzuru Tanaka - 0/1


Share | 
 

 Seiki Taylor (Shinigami)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Seiki Taylor (Shinigami)   Czw 17 Gru 2009 - 19:54

Imię: Seiki

Nazwisko: Taylor

Profesja: Shinigami

Płeć: Mężczyzna otrzymuje: +1 Wytrzymałość, +1 Siła, -2 Zręczność.

Wiek: 16

Waga: 60kg

Wzrost: 170cm

Wygląd: Na zielonej polanie w bezruchu stała postać. Mężczyzna był wysoki i chudy, jego kruczo czarne włosy zafalowały pod wpływem nagłego porywu wiatru, a niesforny kosmyk odleciał w drugą stronę odsłaniając dokładniej jego twarz. W porannym słońcu zalśniły ciemne, wręcz czarne oczy, jasna cera kontrastowała z czarnymi włosami, a ostry nos nadawał jego twarzy trudnego do określenia grymasu. Ubrany był w standardowy, niebieski uniform przyszłych shinigami, skryty pod szarym płaszczem sięgającym do ziemi. Inną rzucającą się w oczy rzeczą są okulary w czarnych, słabo widocznych oprawkach na jego nosie, sprawiają one, że Seiki wydaje się być starszy i mądrzejszy niż normalnie jest.

Charakter: Czy można opisać charakter osoby o Rozdwojeniu jaźni? Postaram się: Seiki lubi być odseparowany od reszty społeczeństwa, najlepiej jak największym murem. Zawsze w towarzystwie czuje się "inny", nietolerowany przez rówieśników. Zawsze próbuje podejmować decyzje dobre dla każdego, próbuje pozostać neutralny, lecz nie zawsze mu to się udaje. Staje do pojedynku, tylko wtedy, kiedy musi ...
Gdy choroba góruje nad Seikim do akcji wkracza Inti, porywczy i zawsze chętny do bitki. Nie obchodzi go, co ludzie o nim myślą, często lubi zwymyślać kogoś bez wielkiego powodu. Kocha być w centrum zainteresowania i próbuje się w nim zaleźć za wszelką cenę.
Dwa tak bardzo zróżnicowane charaktery nie powinny się nawet spodkać, dlatego po "wybrykach" Inti'ego Seiki najczęściej wstydzi się spojrzeć ludziom w oczy i ucieka... jak najdalej.

Ekwipunek:

Historia:

//Los bywa brutalny

Sen był zawsze taki sam...
Seiki stał na szczycie góry, ze stromym zboczem, która wyrastała wprost z morza. Był sam, wokoło nie dało się zauważyć żadnej innej osoby. Lecz wiedział, że przy brzegu stoi łódź, zrobiona z trzciny. Nie uniosła by ona nikogo, poza nim. Zaczął schodzić po stromej skale, chwytając się wyrastających z niej roślin. Gdy był na dole, wszedł do łodzi, wziął wiosła w dłonie i płynął w stronę niewiadomego. Morze było bardzo spokojne, lekkie fale pomagały mu w osiągnięciu celu. W połowie drogi z wody wyłonił się dziwny potwór, z białą maską na twarzy, i czterema kończynami. Wiatr wzmagał się, a fale stawały się coraz większe, łódź rozpadła się, a on wpadł do morskich głębin. Za nim zanurkował przedziwny stwór, w jego żółtych oczach można było wyczytać nienawiść. Zbliżał się do niego, rozdziawił paszczę, ukazując wielkie białe zębiska. Chłopak chciał uciekać, lecz nie mógł, jego oczy poczerniały, a usta wygięły się w grymasie bólu, myślał że zginie ale...
... Obudził się we własnym pokoju, na poddaszu. Przez szeroko otwarte okno, leniwie wpełzały do niego promienie słoneczne. Od tygodnia nękały go takie sny, jakby chciały przepowiedzieć, że zdarzy się coś strasznego. Seiki odetchnął głęboko i wstał drapiąc się po głowie. Podszedł do lustra, zobaczył niewysokiego 13-latka o czarnych włosach w nieładzie, pomarszczonej koszulce i bokserkach. Ubrał się pośpiesznie i zbiegł na dół, chciał pożegnać ojca, przed jego wyjściem do pracy, lecz nie zdążył. Uśmiechnął się do matki i usiadł przy stole. Wypił herbatę i zjadł dwa kawałki chleba, potem podziękował i ruszył na spotkanie z uczniami i nauczycielami. Na dworze było wietrznie, ale ciepło, pomarańczowy szkolny autobus zjawił się punktualnie pod domem Taylor'ów. Chłopak wskoczył do środka i usiadł koło kolegi z klasy. Od rana czuł się jakoś dziwnie, ale gdy dojechali do szkoły uczucie znacznie się nasiliło...

*

Do szkoły przyjechało dwóch mężczyzn, ubranych na czarno. Długa limuzyna zaparkowała na parkingu. Dziwni ludzie od razu przykuli uwagę Seikie'go. Pani dyrektor zebrała wszystkich uczniów na sali gimnastycznej. Powiedziała, iż są to policjanci i będą czuwać nad bezpieczeństwem wszystkich klas. Chłopak nie lubił tłoku, więc wyszedł z sali jako ostatni. Jako iż jeszcze nie było lekcji, zostawił plecak przed klasą i wyszedł na świeże powietrze. Koło znaku "Gimnazjum w York" jak zwykle stał dealer, któremu nigdy nie udowodniono winy. Seiki usiadł na ławce, i rozkoszował się śpiewem ptaków. Po chwili usłyszał stłumiony krzyk, jakieś dziesięć metrów od niego dziwny potwór chciał zjeść pierwszoklasistkę. Podbiegł do niego jeden z "facetów w czerni", wyjął zza marynarki katanę i wykonał proste cięcie, wzdłuż maski poczwary. Schował miecz, powoli podszedł do niego.
- Wiesz o tym, że jesteś inny niż wszyscy uczniowie? Nie poznajesz tego potwora w M A S C E...?
Przeliterował ostatnie słowo i zniknął. Ciemnowłosy jeszcze przez wiele minut pozostał w szoku, ale w końcu się z niego otrząsnął. Na miejscu w którym przed chwilą stał facet zobaczył niewielką kartkę, podniósł ją bez wahanie i przeczytał.
"Do porucznika Scott'a Hagino. Instytut technologiczny wykrył w York w Wielkiej Brytanii duże źródło reiatsu. Podejrzewamy, że jest to duże nagromadzenie hollow, albo silna osoba nieznanej rasy. Razem z wybranym przez pana partnerem wyruszy pan niezwłocznie we wskazane miejsce. Na miejsce proszę przybyć w zastępczym ciele, nie chcemy aby owy osobnik czegoś się dowiedział."
Dreszcz przeszedł po jego plecach, po dotknięciu kartki poczuł coś dziwnego, przeczucie, wiedział, że coś się stanie... Jego twarz nagle nabrała innego wyrazu, wstał i wybiegł z terenu szkoły. Puścił się w stronę swojego domu, przeczuwał najgorsze. Mijał ludzi ciągle gdzieś się śpieszących, biegł przez ulice, nie zważając na to, że ktoś może go przejechać. Dobiegł do celu, jego dom, stał w płomieniach, widać było, że pali się już dość długi czas, ale dlaczego nikt nie zadzwonił po straż?! Jego serce biło coraz mocniej, puls skakał niemiłosiernie, ruszył w stronę płonącego budynku, coś go zatrzymało, była to ręka nieznajomego, który uratował dziewczynę w szkole.
- Wytrzymasz... nie poddasz się... staniesz się shinigami!
Wykrzyczał mu prosto w ucho, lecz on był już na pograniczu snu z jawą. Padł na ziemię.

*

Obudził się na twardym łóżku cztery dni po wypadku, trafił do najgorszego domu dziecka w Anglii. Nie było w nim właściwie żadnych reguł, a jak były to nikt ich nie przestrzegał. Mało kto zgłaszał się tutaj, aby adoptować dziecko, ale zawsze warto mieć nadzieję. Dziwne sny opuściły go, czuł pustkę w sercu, ze względu na rodziców, ale nie tylko. Jak by stracił coś, o czym nawet nie miał pojęcia. Spędził tutaj dwa lata, jako piętnastolatek wyszedł na "wolność". Adoptowała go para "po przejściach" z Selby. Ich dom był najmniejszym budynkiem przy ulicy Millgate. Był także najstarszy, i najbardziej ponury. Bardzo się wyróżniał. A jeszcze bardziej wyróżniali się lokatorzy, Victoria i Thomas White. Ona zawsze chodziła ubrana na czarno, najwięcej miejsca w ich ogrodzie zajmowały przepełnione worki na śmieci. Vic ciągle krzyczała na męża. Thomas nigdy nie wychodził z domu, plotka głosiła, że Victoria zabiła go. Chłopak nie wiedział czy było to prawdą, mężczyzna zamknięty był w swoim pokoju. Co prawda w domu unosił się niemiłosierny odór, ale i do tego można było się przyzwyczaić. Seiki został objęty dozorem kuratora, który po paru wizytach w tym domu samemu zrezygnował. Mieszkał w klitce na górze, miał tam wszystko o czym tylko mógł zamarzyć: łóżko... i szafę.Jednak najgorsza sytuacja zdążyła się już pierwszego września, gdy wszyscy uczniowie zaczynali nowy rok szkolny...

*

Odkąd przebywał w tym domu, nie nawiedzały go już dziwne koszmary, tak samo jak w domu dziecka. Spał spokojnie, aczkolwiek pierwsze dni były straszne... ale do rzeczy. Był to początek dnia, Victoria krzątała się w kuchni, jeżeli krzątaniem można nazwać szukanie w pełnym zlewie brudnych naczyń, czegokolwiek czystego. Thomas robił to co zwykle, śmierdział. Na śniadanie "pani domu" podała prawie zimną fasolkę z puszki, lepsze to niż nic... Po pożywnym posiłku chłopak ubrał wyjściowe ciuchy i poszedł do szkoły. Autobus nie podjeżdżał pod dom, więc musiał iść pieszo. Szkoła nazywała się "Angel's Hill", i była raczej elitarną, tylko dla bogatych dzieci. Seiki wiedział, że tam nie pasuje, ale to nie jego decyzja. Budynek znajdował się na pięknym wzgórzu a wokoło niego gęsto rósł las. Wchodząc do szkoły czuło się nieprzyjemny zapach nowo nałożonej farby. Po korytarzach chodzili uczniowie, wszyscy w mundurkach. Tutaj wyróżniała się tylko jedna osoba- James Smith, syn najbogatszego człowieka w Selby. Ubrany był w najdroższe ciuchy od najlepszych projektantów mody, nie miał mundurka i posiadał dłuższe włosy, chciał pokazać, że jest najważniejszy.
- Cześć, słyszałem, że mieszkasz u tej wariatki Victorii- Cały korytarz zaczął się patrzeć i śmiać- Czuję to..
- Spier****
- Coś ty powiedział?! Ej, chłopaki, słyszeliście? nowy się rzuca, chyba czas pokazać kto tu rządzi...
Seiki poczuł przenikliwy ból z tyłu głowy, upadł na kolana. Pierwszy dzień i miał już przerąbane u "najlepszego" ze szkoły. Nigdy nie bił się dobrze, więc był pewien że przegra i to na oczach wszystkich uczniów, ponieważ wokół nich zebrała się ładna grupka. Ale jak walczyć to do końca. Wstał, i uchylił się przed następnym ciosem, chwycił przeciwnika za rękę, a drugą walnął mu w żebra. Niestety następnego uderzenia nie zdążył zablokować, upadł na ziemie, kawałek dalej, i trzy osoby zaczęły go kopać, po głowie i żebrach.
- Zapamiętaj to sobie, śmieciu... Mnie nie pokonasz...Ja tu rządzę, rozumiesz?!
Seiki opluł podłogę krwią, większość gapiów rozbiegła się. Większość ludzi z gangu Jamesa także uciekło, przestraszone krwi. Chłopak wstał z trudem, i ostatkiem sił uderzył chłopaka pięścią w głowę, Smith cofnął się o parę kroków, i traf chciał ze nastąpił na kant schodka. Potknął się i spadł w dół, nie ruszał się.
"C... co... co ja zrobiłem?!"
James upadł na ziemię, nie ruszał się. Chłopak wybiegł ze szkoły, całą sytuacja spowodowała, że nie czuł zmęczenia, biegł ze łzami w oczach, które mieszały się z krwią na twarzy, co wyglądało naprawdę ohydnie. Dobiegł do domu, wbiegł do zakazanego pokoju- Pokoju Thomasa. Zatkał nos, bo smród był naprawdę nie do wytrzymania, nawet dla przyzwyczajonej osoby. Zobaczył sylwetkę na bujanym fotelu, podszedł do niej powoli.
-P...panie Thomas... ja zrobiłem coś strasznego...
Nikt nie odpowiadał, więc chłopak podbiegł bliżej i zapalił światło. To co zobaczył, było naprawdę straszne, ciało, właściwie rozkładające się już zwłoki, z wbitym weń nożem. Chłopak nie mógł już krzyczeć, zwymiotował obok, do pokoju weszła Victoria.
-Co ty mu zrobiłeś?!
-To nie ja!
-Tak to ty!, Thomas! kochany!...
Kobieta Rozpłakała się, była naprawdę psychicznie chora. Podeszła do ściany, wzięła coś do ręki, była to stara dubeltówka. Wycelowała w Seiki'ego.
-Żegnaj, już nigdy nie zrobisz nikomu czegoś takiego!
-To ni....-Rozległ się huk, chłopak wydobył z siebie stłumiony krzyk i umarł.

//Między jawą a snem...*

Seiki otworzył oczy, poczuł ból w brzuchu, i chłód. Znalazł się na górze, tej ze snów, umarł, więc dlaczego tu jest? Ale zrobił to co zawsze, zszedł na dół i wsiadł na łódź, w nadziei, że się obudzi. Wziął wiosła w ręce, i zaczął wiosłować. Dopiero teraz zauważył, że ma przyczepiony do brzucha jakiś łańcuch, nie dotykał go, bo gdy to robił czuł ból. Brnął przed siebie, wiedząc, że zaraz rozpęta się sztorm. Nie mylił się, potwór pojawił się, fale wzmogły, ale łódź nie rozwaliła się tylko przewróciła. Spadał w bezdenna otchłań, czuł, że zaraz dopadnie do poczwara. Ale tym razem pomylił się, maska potwora zniknęła, przecięta na pół przez katanę znanego już mężczyzny. Facet podał mu rękę, on złapał ją, razem wypłynęli i weszli do łodzi, chłopak był zdziwiony, iż nie jest mokry.
- Niespokojne jest wnętrze twojej duszy...
- Znam cię! Co tu robisz?
- Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie... teraz spróbuj... mi nie przeszkadzać.
Chłopak uciszył się, mężczyzna był starszy, wiać było, że wiedział więcej od niego. Nagle przed nimi pojawiły się znikąd setki potworów z maskami na twarzach. Nie było dwóch takich samych, każdy wyróżniał się czymś, kolorem, kształtem albo owłosieniem.
-Ruszamy Inti
-Jasne, mistrzu
Seiki mówił, choć tego nie chciał, czuł się tak samo jak podczas bójki w szkole. W jego dłoni pojawiła się katana, podobna do tej którą trzymał mężczyzna. Czuł, że umie nią władać, skoczył, przebijając jednego potwora.
"Kim ty jesteś?!"
"Nie czas na pogaduszki, zabawa czeka..."
Była to chyba jedyna rozmowa Seiki'ego ze swoją drugą jaźnią, a on nawet o tym nie wiedział. Z gracją poruszał się w powietrzu, niszcząc kolejne stwory. Zabijanie ich, sprawiało mu wielką przyjemność, delektował się tym. Czuł jakby był w jego ciele ktoś jeszcze... ktoś obcy, ale mu podobny. Uśmiechnął się szyderczo do Scotta.
-To już koniec?
-O nie, to początek...
Wybuchnął śmiechem, hollow który lewitował jakieś dwadzieścia metrów przed nim, wypuścił z paszczy czerwony promień energii, "inny" Seiki wystawił tylko rękę, a cero rozleciało się. Scott znalazł się za potworem, i zniszczył go jednym cięciem. Taka walka mogła trwać jeszcze dwadzieścia minut, jak i parę godzin, trudno było tam określić dokładnie czas. Nareszcie przybili do brzegu, wokoło było ciemno, widać było tylko dwie drogi, biała i czarną.
-Dobra Inti, daj mi tu Seiki'ego
Chłopak, odzyskał władzę w ciele, czuł się zrelaksowany, ale łańcuch na który nie zwracał uwagi, zaczął przeraźliwie boleć, a właściwie wbijać się w ciało. Wśród krzyków Seikiego można było usłyszeć te słowa.
- Kim jesteś...cie? Co ja tu robię? ... Dlacz...
-Tutaj się rozstaniemy... Po pewnym czasie odnajdziesz nas...
Scott wyjął katanę z pochwy i rękojeścią uderzył w białą masę tworzącą się na twarzy siedemnastolatka. Chłopak poczuł ulgę...

//Po drugiej stronie

Znowu pobudka na twardym łóżku, znacznie za dużo razy dzisiaj się to zdarzało. Łózko na którym leżał było małe i drewniane, w drewnie wyrzeźbiono jakąś dziwną postać trzymającą miecz. Stało ono w niewielkim pokoju, z lustrem, krzesłem , i stolikiem. Do pokoju weszła jakaś kobieta, staruszka, wyglądała na jakieś siedemdziesiąt pięć lat. Uśmiech pojawił się na jej pomarszczonej twarzy, gdy zobaczyła obudzonego chłopca.
- Witaj w Soul Socienty, młodzieńcze
- W czym?
- W społeczeństwie dusz. Tutaj trafiają ludzie po śmierci. Lecz nie jest to koniec, a początek. Wyglądasz mi na duszę, która może zdzaiałać wiele, może nawet zostać shinigami...
"Wytrzymasz! Nie poddasz się! Zostaniesz shinigami!"
Przypomniał sobie te słowa i z rozdziawioną buzia słuchał dalszej opowieści.
- To strażnicy porządku tutaj, i w świecie z którego przybyłeś. Nawet ty możesz nim zostać, gdy poczujesz, że jesteś gotów, udaj się do Seireitei...
Babcia, bo tak wszyscy się do niej zwracali, opowiadała o hollowach, zanpakuto i duszy shinigami. Nie chciała jednak powiedzieć, skąd o tym wszystkim wie, może każda dusza o tym wiedziała? Następne lata, ciężko trenował pod okiem Dziadka "Lee" uczył on podstaw hakudy i używania katany. Przyszli bogowie śmierci trenowali razem z nim, niektórzy codziennie przychodzili z "najgorszych" okręgów rukongai. Właściwie to walka była najciekawszym zajęciem tutaj, Seiki często dla treningu walczył z innymi uczniami sensei-a Lee...

*

Seiki oddychał ciężko, dzisiejszy trening u mistrza "Lee" wydawał się nie mieć końca. Hakuda była bardzo męcząca, lecz sukcesy cieszyły Seiki'ego bardziej.
-Motoki! Seiki! pokażcie czego dzisiaj się nauczyliście, na ring!
Ringiem nazywane było zbiegowisko osób stojących w kręgu z którego nie dało się uciec. Zgodnie z poleceniem dwaj chłopcy w podobnym wieku stanęli na środku grupy. Seiki widział niskiego blondyna o głębokich niebieskich oczach, ubranego jak każdy tutaj, w porwane łachmany. Niepozorny blondyn ruszył do ataku pierwszy, wymierzając cios w klatkę piersiową. Przeciwnik wykonał piruet, i uderzył łokciem w kręgosłup. Blondyn upadł, waląc głową o bruk. Jego twarz poczerwieniała, przez krew lejącą się z nosa. Na twarzy Seiki'ego pojawił się znaczny uśmiech, a dłonie zacisnęły się w pięści. Nim Blondyn zdążył wstać, Seiki podbiegł i kopnął go w żebra, ten odleciał kawałek, ale wstał szybko. Wściekły chwycił bokkena leżącego obok i rzucił się na chłopaka. Bokken uderzył w nogę Seikeiego, po czym złamał się w rękach mistrza, który szybko go pochwycił.
- Motoki, to są zajęcie z hakudy, jeżeli nie chcesz się mnie słuchać to odej...
-Zamknij się staruchu, nie przeszkadzaj nam!
Seiki przerwał Lee, rozmasował szybko nogę i ustawił się w pozycji do ataku- na mistrza. Ten, niewzruszony stał, nie wykonując żadnego ruchu, jak by chciał obrazić młodziana. Twarz Seikiego nabrała innego wyrazu, wyrazu wściekłości, zła. Ruszył do ataku, jego oczy płonęły nienawiścią, a ręce same rwały się do walki. Pięść błyskawicznie brnęła do celi, lecz została sparowana przez rękę staruszka. Uderzał w szale na oślep, próbował trafić gdziekolwiek, lecz każdy cios zostawał sparowany.
- Tak nie osiągniesz niczego, skup się!
Każde słowo bardziej go rozwścieczało, czuł dziwne podniecenie i chęć do bitki. Wyprowadził potężnego kombosa, który zapewne położyłby większość jego tutejszych przyjaciół. Oczywiście żaden cios nie osiągnął, tego ci miał. Chłopak zacisnął pięści jeszcze mocniej, z jednej z nich pociekła stróżka krwi. Gdyby się lepiej przyjrzeć, można było by dostrzec lekką, niebieskawą poświatę na tejże ręce. Jego oczy zalśniły jeszcze raz, po czum zgasły, po szybkim i celnym uderzeniu go w tył głowy.
"Co się ze mą dzieje...?"

*

W końcu nadszedł ten dzień. Seiki stał przed bramą do Seireitei, ubrany w najlepsze ciuchy jakie mógł znaleźć. Chłopak nie mógł ustać w miejscu z podniecenia i dumy, że w końcu zostanie shinigami. Ruszył...

* Wyspa i osoby są wyimaginowane przez Seiki'ego, w normalnym świecie został odesłany przez shinigami.

/ Mam nadzieję, że napiszecie co poprawić

Pieniądze: 500 Ryo.

(Tutaj miałem problemy ;p)
STATYSTYKI 10+3=13 wolnych

Atrybuty:
Siła: 5 (+1 płeć) (+1 profesja) (+1 wolne) =8
Szybkość: 5 (+2 profesja) =7
Zręczność: 5 (-2 płeć) (+2 Profesja) (+2 wolne) =7
Wytrzymałość: 5 (+1 płeć)=6
Inteligencja: 5 (...)=5
Psychika: 5 (+7 wolne) =12
Reiatsu: 5 (+1 profesja) (+2wolne)=8
Kontrola Reiatsu: 5 (+1 wolne) =6

OGÓLNE

Udźwig: 80kg
Prędkość (śr.): Szybkość[km/h]. 7km/h.
Prędkość (max.): 24 km/h
PŻ (Punkty Życia): 60
PR (Punkty Reiatsu): 36.

Techniki
Poznane Hadou: LISTA HADOU #9 - Genkotsu (Łapka Cienia)
Umiejętności: Bliskość z Zanpakutou, Podstawy samoobrony
Wady:


Ostatnio zmieniony przez Seiki dnia Czw 7 Sty 2010 - 14:41, w całości zmieniany 11 razy
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Czw 17 Gru 2009 - 21:56

Na początek przepraszam za siebie, ale przez gorączek i ogólnie złe samopoczucie mam problemy z myśleniem, jednak chciałam sprawdzić kartę gdyż obiecałam, ze to uczynię gdy tak owa się pojawi


1.Wygląd:
Słabo, więcej wiem o pogodzie niż o postaci.. Nie mam pojęcia jakie postać ma rysy twarzy, jaką budowę ciała, jak długie ma włosy, i w dokładnie co się ubiera... Nie wiem też jaki kolor oczu ma postać. Radzę zrobić tak:

Na początek opisać to co widać na pierwszy rzuty oka czyli wzrost i budowę ciała, później przejść do włosów, twarzy (tu oczu, nosa?, cery?, kolor skury, usta), dalej przejść przez odzienie – koszulka, spodnie, buty, ev bluza/kurtka/płaszcz. Potem można dodać ev cechy charakterystyczne... Tu też napisałabym dopiero o okularach.

2.Charakter:

Nie jest źle, ale mogło by być lepiej, po pierwsze poprosiłabym żebyś zrobił tak:

Jaźń pierwsza – najważniejsze rzeczy, cechy charakteru opisane, stosunek do ludzi i tak dalej... W sumie większość rzeczy dla tej pierwszej jaźni napisałeś.

Jaźń druga – opisać w taki sposób jak pierwsza.

3. Historia

Hmmm... Język pisarski nie jest zły, tu mogę Cie pochwalić... Jednak cała reszta mnie boli, napisze to co bardziej w oczy mnie kłuje.

„...facetów w czerni", wyjął zza marynarki katanę, i wykonał proste cięcie, wzdłuż maski poczwary. Schował miecz, powoli podszedł do niego.” – Shinigami jak już coś robią to w formie duszy, nikt ich nie widzi nie muszą się bawić w żadne maskarady... Wiec ten po co przebrał się za policjanta, jak bez tego mógł chronić ludzi ?

„- Wiesz o tym, że jesteś inny niż wszyscy uczniowie? Nie poznajesz tego potwora w M A S C E...?
Przeliterował ostatnie słowo, i zniknął. Ciemnowłosy jeszcze przez wiele minut pozostał w szoku, ale w końcu się z niego otrząsnął.” – czemu mieli by się zainteresować postacią ? Dobra ma sporo rei jak na człęka, niemniej Shini raczej nie ingerują w życie ludzi.

Dalej... Skąd ten nagły pomysł że coś w domu jest nie tak... ? Czemu akurat bestie w białych makach miały by się wiązać z pożarem ?

„- Wytrzymasz... nie poddasz się... staniesz się shinigami!” – znów nie rozumiem czemu


„. Niestety następnego uderzenia nie zdążył zablokować, upadł na ziemie, kawałek dalej, i trzy osoby zaczęły go kopać, po głowie i żebrach.
- Zapamiętaj to sobie, śmieciu... Mnie nie pokonasz...Ja tu rządzę, rozumiesz?!
Seiki wstał uśmieszkiem na twarzy. Chwycił "bossa" za szyję i przycisnął do ściany. Zaczął bić go po brzuchu, nie zważając na to, że chłopak opluł go całego krwią. Ostatni cios wymierzył w głowę, usłyszał trzask. Nie zabił go, lecz na pewno poważnie poturbował.” Wątpię że postać mająca ledwo 6 wyta, która została ciężko skopana zdołała od tak sobie nagle wstać i bez problemu złapać i pobić zdrowego chłopaka.

„Seiki mówił, choć tego nie chciał, czuł się tak samo jak podczas bójki w szkole. W jego dłoni pojawiła się katana, podobna do tej którą trzymał mężczyzna. Czuł, że umie nią władać, skoczył, przebijając jednego potwora.” – czy to jest sen ? Bo jak nie to troche nie pasuje... W ogóle

„Między jawą a snem...*” – w całości jest dla mnie dziwne... wiem ze to świat wyimaginowany przez postać, ale ehh... Zobaczmy co powiedzą inny GM

Teraz tak gracz zaczyna jako postać początkująca, nie maiłabym nic przeciw żeby znał podstawy hakudy i walki na miecze, jednak tylko podstawy... Dodatkowo jako gracz zaczynasz w akademii shinigami a nie jako postać która za raz zostanie shinigami.

Mechanika

Z tego co widzę staty sa rozpisane dobrze, jest tylko jeden błąd w technikach

„Magia: Można na początek wybrać tyle zaklęć ile posiada się inteligencji/3” – co oznacza że możesz wybrać 5:3, czyli 1 zaklęcie


Negatyw

Niemniej jeśli poprawisz ważniejsze rzeczy które WG mnie są źle, i ev te których nie zauwarzyłam a dostrzegli je inni MG to przyjmę Cie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Czw 17 Gru 2009 - 22:09

Dzięki, jutro wszystko poedytuję, nielogicznie to napisałem, wiem ;p
Cytat :
Dalej... Skąd ten nagły pomysł że coś w domu jest nie tak... ? Czemu akurat bestie w białych makach miały by się wiązać z pożarem ?
Zwykłe przypuszczenie? nigdy nie wydawało ci się, że COŚ się dzieje/stanie, choć nie miałaś powodów do sądzenia tak?

PS. Mogę prosić resztę MG o nie ocenianie karty dopóki nie poprawię tego? jak za dużo się nazbiera to nie nadążę ;p

// wygląd fixed.
// charakter fixed.
// mechanika fixed.
// historia lekko fixed.
Powrót do góry Go down
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Pią 18 Gru 2009 - 16:33

Seiki napisał:
/ Mam nadzieję, że napiszecie co poprawić
Moim zdaniem wszystko...

Stawiasz za duzo przecinkow. Przed "i" najczesciej sie ich nie stawia (sa czasem wyjatki). Przyklady:
"Ubrał się pośpiesznie, i zbiegł na dół"
"Chłopak wskoczył do środka, i usiadł koło kolegi z klasy"
To z kolei sa dwa zdania:
"Długa limuzyna zaparkowała na parkingu, dziwni ludzie od razu przykuli uwagę Seikie'go."

Najgorzej niestety z historia. Calosc przypomina zlepek horrorow klasy B.
Akapit pierwszy, czyli sam poczatek moze byc. Ostatecznie tylko sen i wyjscie z domu.
Akapit drugi tez moze tragiczny nie jest, ale z kolei nie wiadomo, o co w nim chodzi. Z opisu policja wyglada predzej na yakuze. Skad ich zainteresowanie postacia? Gracze sa wyjatkowi, ale tylko troche. Nie sa zbawcami swiatow, mesjaszami, na ktorych czekaja wszyscy od pokolen. Dlaczego ow policjant mialby twierdzic, iz zostaniesz shinigami?
Akapit trzeci i czwarty wyglada zle. Najgorszy dom dziecka to jednak nadal dom dziecka. Skad adopcja przez pare kloszardow? Jak upadly system wydal takim dzieciaka? Technicznie daloby sie to opisac, np. skorumpowani urzednicy, ale tutaj nic na ten temat nie ma. W dodatku owa para kloszardow posyla chlopaka do elitarnej szkoly dla bogatych. Jakim cudem? Zgon jakis taki przykry...
Akapit piaty - znowu nie wiem, o co chodzi. Mam wrazenie, ze tu nie o rozdwojenie jazni chodzi, a kopiujesz Ichigo.
Akapit szosty jeszcze ujdzie, chociaz brak mi po raz kolejny powodow, dla ktorych jakas babcia mialaby stwierdzac, ze mozesz wiele dokonac. Jak sie przy tym upierasz to dorzuc kim jest ta babcia i dziadek, ktorzy prowadza "kursy przygotowawcze" dla potencjalnych shinigami.
Akapit siodmy po raz kolejny wprowadza wydarzenia nie do konca wiadomego pochodzenia. Dlaczego bohater atakuje dziadka? Mr Hyde sie obudzil? Nieprzekonywujaco opisane. W dodatku "jeżeli nie chcesz się mnie słuchać to wyp...". Wyp nie uchodzi w ustach azjatyckiego dziadzia nauczajacego walki. Przynajmniej nie napisales, ze to taki wulgarny dziadzio.


Pozdrawiam,
Tsuna


Ostatnio zmieniony przez Watanabe no Tsuna dnia Pią 18 Gru 2009 - 16:48, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Pią 18 Gru 2009 - 16:45

Akapit drugi: zmieniłem lekko, trochę bardziej jest "zrozumiałe"
Akapit trzeci/czwarty: poprawię jak skończę zdarzenie w szkole
Akapit piąty: Kopiuję Ichigo? Może być podobne, ale to NIE JEST wnętrze duszy Seiki'ego. Jak już napisałem jest to wyimaginowany świat, w którym dzieje się co chce, powracają wspomnienia itd. To co się normalnie dzieje jest kompatybilne z tamtejszą rzeczywistością (oczywiście tylko końcówka) czyt. shini odsyła duszę do SS.
Akapit siódmy: Poprawię. Swoją drogą przy zmianie jaźni mam pisać "Seiki zmienił jaźń"? >.>...
_
@Kamys wszystko poprawione, tlyko ten piąty akapit, nie wiem co mam z nim zrobić...całkowicie usunąć?
@Up:
// ", i" usunięte, zdanie poprawione.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Sro 6 Sty 2010 - 20:43

Przepraszam, że nie wchodziłem, ale wydawało mi się, że GM-owie mnie olali...
Proszę o ponowną ocenę.
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Czw 7 Sty 2010 - 14:19

Najlepiej by było jak by Tsuna luknął na twoją kartę, bo on napisał najwięcej jeśli chodzi o poprawę. Wiem że jedno już teraz mogę Ci powiedzieć, rozdwojenie jaźni zostało usunięte z listy wad do wyboru...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Czw 7 Sty 2010 - 14:33

Niech zostanie... nie chodziło mi o punkty. Tylko mi napisz ile mam teraz odjąć...
@down
Jasne.
Cytat :
Wady z dniem dzisiejszym (26.12.09) NIE można dobrać, nie zostaje usunięta z listy gdyż zostaje graczom którzy już ją wybrali... Zostanie tak o ile Roten, nie zdecyduje inaczej
Karta została napisana przed 26, chyba że, to tyczy się tylko zaakceptowanych? Hmm?


Ostatnio zmieniony przez Seiki dnia Czw 7 Sty 2010 - 14:43, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
K-roll


avatar


Karta Postaci
Punkty Życia:
64/100  (64/100)
Punkty Reiatsu:
54/64  (54/64)

PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Czw 7 Sty 2010 - 14:38

Tu nie chodzi o punkty musisz po prostu to usunąć bo podjęto taką decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.anime-no-sekai.pl
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   Czw 7 Sty 2010 - 19:04

Skoro mnie wolaja, to sie wypowiem. Od czasu, gdy napisalem poprzedniego posta w karcie zaszly kosmetyczne zmiany i ponoc miala byc poprawiana dalej. Przeczytalem i widze, ze prawie nic sie nie zmienilo. Poza ta zgubiona przez policje kartka reszta wlasciwie wyglada, jak przedtem.

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Seiki Taylor (Shinigami)   

Powrót do góry Go down
 
Seiki Taylor (Shinigami)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog