IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Diablo [Hollow]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Diablo [Hollow]   Sob 9 Sty 2010 - 19:39

DANE

Imię: Diablo (Za żywota - Manzo)
Nazwisko: - (Dawniej - Tsurugi)
Profesja: Hollow
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 25
Waga: 436 kg / 55 kg
Wzrost: (Wysokość) 1,7 m (Długość) 4m / (Wzrost) 1,78 m
Wygląd:

Spoiler:
 

Dawniej – jako człowiek: Średniego wzrostu mężczyzna. Na jego obliczu maluje się zmęczenie oraz dość niezrozumiały grymas, najwyraźniej oznaczający smutek. I choć jego typowe odzienie ( długie, ciemne spodnie, czarna koszula z białym napisem ‘Anarchia ‘ ) nie przykuwa wzroku przechodnia, to na pewno robią to jego bujne, czerwono-bordowe włosy, sięgające do ramion. Nigdy ich nie ogarnia, bo i po co... Szkarłatna grzywka, która opada mu na lewe oko (zawsze lewe !) nadaje jego wiecznie zmęczonym ‘ślepiom’ krwisty kolor, idealnie komponujący się z barwą bujnej czupryny. Obojętnie spoziera wzrokiem na dwóch pijaków kopiących bezbronnego psa, po czym powoli, ociężale rusza ku chwale.

Teraz – jako hollow: Nie przypomina żadnego zwierzęcia, jakie można ujrzeć na ziemi. Gdyby zerknąć w oblicze bestii zobaczyłoby się krwiste ślepia, spozierające spod białej maski, wątpliwie przypominającej kość czaszkową nosorożca. Wszelkie wątpliwości rozwiewa niesamowicie uzębiona szczęka, wyposażona w dziesiątki ostrych jak brzytwa i wielkich, niczym noże kuchenne, kłów. Tułów i ogon są pokryte bordowymi łuskami, przypominającymi o śmiercionośnych ślepiach Hollowa. Jeszcze bardziej dziwi brak tylnych kończyn, z czego wynika, że całe cielsko unosi się na przednich łapach pokrytych kostną masą. Czasem, jednak, wspomaga się ogonem, zakończonym elementem, który przypomina nieco jajo, okryte kolcami, w rzeczywistości to twardsza od skały broń, która może posiekać i zmiażdżyć jednocześnie.

Charakter: Z wyglądu i uzbrojenia, wynika, że Diablo jest idealną maszyną do zabijania z zimną krwią. W rzeczywistości, już za życia, Manzo był stuprocentowym pacyfistą, który walkę uważał za ostateczną ostateczność, z której i tak w ostateczności by nie skorzystał. Niestety, śmierć oraz przemiana w ‘ to coś’, zmusiła go do zmiany swojego nastawienia. Zmusiła, jednak nie zmieniła, całkowicie... Już od przemiany, choć instynktownie wiedział jak ma zaspokoić ten dziwny głód, postanowił nie jeść, nie zabijać. Instynkt, jednak, wziął w górę, pewnego dnia. Wpadł w szał i zabijał oraz niszczył wszystkich i wszystko na swojej drodze. Szał minął, lecz czuł się najedzony. Choć, odkrył w sobie dotąd nieznane cechy, których wolałby nie znać, unika walki, jak tylko może, a jeżeli jest do niej zmuszony, często kończy się to utratą kontroli nad instynktem i samym sobą. Jako człowiek, mimo swych dolegliwości psychicznych, już od młodych lat był niesamowitym kobieciarzem. Swoich ulotnych, niczym dym z papierosa, miłości nie dałoby się zliczyć na palcach obu rąk. Miał niesamowitą słabość do płci przeciwnej, co często negatywnie wpływało na jego życie. Dość, również, ważną informacją o samej postaci jest to, że jego organizm kompletnie nie radzi sobie z alkoholem, przez co jego spożycie, nawet, w małych ilościach źle się kończy dla Manzo.

Ekwipunek: BRAK

Historia:


- Manzo! Manzooo!
- Tatooo!

Rozszalały tłum, biegających we wszystkie strony ludzi, nie pozwalał, małemu, czerwonowłosemu chłopakowi przecisnąć się do zrozpaczonego ojca.
Ludzie tratowali się nawzajem.
Nocne niebo płonęło od czerwonych łun ognia oraz petard.
- Manzooo! – ojciec chwycił swojego syna i razem wybiegli poza ‘rozentuzjazmowany’ tłum.
-Tato.. – siedmioletni chłopiec był cały poobijany – .. co się dzieje?
- Synku – wydyszał - .. to rewolucja... Walczymy o lepsze życie, o wolność, walczę dla Ciebie i twoich dzieci i wnuków i nawet prawnuków. Teraz odprowadzę Cię do domu, a ja pójdę walczyć.. walczyć o wolność.

Szli w ciszy. A wszelkie, wypowiadane słowa, były zagłuszane przez odgłosy sztucznych ogni i wrzasków skandujących anarchiczne hasła ludzi.
Doszli bezpiecznie do domu. Manzo został w środku i uważnie śledził wydarzenia w telewizji.
Wtedy, jeszcze, mało rozumiał to, co się działo wokół niego. Reporterzy mówili coś o tej całej rewolucji, o której wspominał też ojczulek, oraz o abdykującym cesarzu.
W końcu, ktoś wspomniał o wojsku.

- Wojsko?! – matka opuściła talerz trzymany w ręce, wpatrując się w rozciągniętą twarz dziennikarza, na 30 calowym ekranie telewizyjnym – ten wasz ojciec to jakiś samobójca... – dokończyła z pogardą, jednak i z nutką zmartwienia i strachu w głosie - .. do łóżek! No już! – pogoniła dwóch młodszych braci Manzo – Ty też!

- Czy tata jest w niebezpieczeństwie? – spytał chłopak

Matka spojrzała na niego, próbując wybrać pomiędzy kłamstwem, a prawdą.

- Padły pierwsze strzały w stronę rewolucjonistów! – niezręczną ciszę, w idealnym momencie, przerwał niski reporter spozierający na nich z ekranu

Młodzieniaszek wyleciał z domu ignorując krzyki i lamenty matki, doganiające go z nieprześcignioną prędkością dźwięku.
Widział już tłum. Nad dachami i ponad ludźmi unosiły się uzbrojone helikoptery, a drogę bojowników przecinały ogromne czołgi z lufami wymierzonymi prosto w nich. Do agresywniejszych ludzi podchodzili żołnierze i policja, po czym uspokajali go słowami lub paralizatorem (w zależności od stopnia agresji i humoru).

Znalezienie w takim miejscu jednej osoby, wydawało się niemożliwe. Dzielny chłopak jednak zobaczył go, zobaczył swojego ojca stojącego i dyskutującego z dwoma funkcjonariuszami. Jeden z nich trzymał paralizator, drugi pistolet.

- Proszę się rozejść! Proszę wrócić do domów! To ostatnie ostrzeżenie! – dudniący głos z megafonów przemówił. Rewolucjoniści odpowiedzieli na niego gromkim okrzykiem, który miał znaczyć ‘NIE’ .

W tym momencie rewolucja się skończyła. Zaczęła się za to rzeź... Rzeź, która przejdzie do historii tego kraju.
Nagle, w jednym momencie, huk ogłuszył wszystkich ludzi. Argumenty, których postanowiły użyć władze, w końcu, przemówiły do tłumu, bo większość zaczęła uciekać. Było jednak już za późno, obywatele padali pod ostrzałem z prawdziwej broni palnej. Dzieci, kobiety, mężczyźni, wszyscy.
Krzyki i wrzaski były nie do wytrzymania. Manzo jednak stał w miejscu. Stał i patrzył na leżącego w rosnącej, czerwonej kałuży mężczyznę. Mężczyznę, który był jego ojcem. Łzy cisnęły mu się do oczu. Oto jak wygląda bojownik o wolność. Nienawidził wojny. Nienawidził walki. Nienawidził nienawiści. Z tych uczuć narodził się Diablo...

***

- ...kolejne, tajemnicze eksplozje zakłóciły spokój w centrum miasta, dziś po południu. Dochodzący, nadal nie wiedzą co może być ich przyczyną – reporterka skończyła zdanie, by nabrać powietrza

- Najbardziej prawdopodobna wersja – wszedł w lukę drugi dziennikarz w studiu - to podłożenie ładunków wybuchowych, jednak policja nie znalazła żadnych śladów świadczących o takim przebiegu zdarzeń... Może to duchy, haha! – zadrwił reporter, jednak opamiętał się po chwili zerkając, ze stoicką miną, na człowieka za kamerą – tak... To wszystko w dzisiejszym wydaniu ‘ Życia Tokyo’ , życzymy miłego dnia...

No proszę – pomyślał Manzo – ostatnio coś dużo tych niewyjaśnionych wybuchów i wypadków. Powinni się skupić na zapobieganiu takim zdarzeniom, a nie ich wyjaśnianiu.
Chłopak poprawił bordową grzywkę, po czym wstał z kanapy.
Od śmierci jego ojca niewiele się zmieniło w jego życiu, prócz tego, że stał się zupełnie innym człowiekiem i cierpi na schizofrenię oraz parę innych utrudniających życie przypadłości. Minęło zaledwie 18 lat.

***

Kolejny wypadek – myślał idąc ulicami centrum, na których roiło się od reporterów i odganiających ciekawskich gapiów funkcjonariuszy. Zbliżył się do czerwonej taśmy, zagradzającej drogę do centrum wydarzenia. Widział, znów, to samo. Zniszczone budynki, przerwane przewody elektryczne i – co najdziwniejsze – wielkie, parzyste dziury na drodze. Można by pomyśleć, że to jakiś stwór przeszedł się tędy. Jednak, kto by czegoś tak wielkiego nie zauważył i gdzie to coś by się ulotniło.

- Raidou – zaczął dość głośno jeden mężczyzna do swojego niższego kolegi – nie uważasz.. że... to się wymyka spod kontroli?

- Ori, Ori – niski człowiek odpowiedział groźnym, grubym barytonem, poklepując rozmówcę po ramieniu - .. powiem więcej, doskonale wiedziałem, że to wymknie się spod kontroli. Przyzywanie monstrów z zaświatów? To było oczywiste, że przed wróceniem do domu, będą chciały się najeść...

Tak, Manzo bardzo chciał dołączyć się do rozmowy. Chciał wiedzieć o czym gadają i co mają z tym wspólnego. A może to tylko schizofrenia? Po co ryzykować. To tylko urojenia...

- Jeżeli tak mówisz... – zakończył cichszym głosem Orinosuke

Niski, Raidou, niepewnie, zerknął na czerwonowłosego chłopaka. Na jego twarzy malował się demoniczny uśmiech. Obaj mężczyźni, tajemniczo wyglądający w swych ciemnych płaszczach, oddalili się, by dokończyć rozmowę w ustronniejszym miejscu.

- Powtarzam ci, Ori – powtórzył, opierając się o ogrodzenie – ten chłopak jest inny. Inny niż wszystkie nasze ofiary dotąd, które wybieraliśmy na podstawie wielkości ich marnego reiatsu. Jeżeli złożymy go jako ofiarę przyzwiemy coś więcej, rozumiesz?... Cóż – kontynuował widząc zmieszaną minę kolegi – nie będzie to jakiś mały stwór zdolny co najwyżej do zdemolowania jednej dzielnicy, pozbawiając ją słupów energetycznych, czy paru ścian. Będzie to monstrum gigantycznych rozmiarów. – wyciągnął z kieszeni coś na kształt wahadełka, to nagle zaświeciło niebieskim światłem – taaak... Ten chłopak, z pewnością nam się przyda...

***

Szykownie odziani ludzie wchodzili do sali bankietowej, przez wielkie ozdobne wrota.
Po co tam wchodzą – główkował tutejszy gołąb – może dostają tam jakieś smakołyki – nasiona czy coś. Ptak wzleciał, z słupa, by spojrzeć na potencjalne ofiary z góry. Przysiadł na balkonie, na którym całowała się jakaś para.
Niski mężczyzna w ciemnym płaszczu, naładował staroświecki, ozdobny pistolet, po czym z gracją wycelował.

- Yumi! Zróbmy to dziś, nasz związek jest na to gotowy! – wyszeptał wysoki mężczyzna do trzymanej w ramionach dziewczyny

-A.. Ale .. mój ojciec... – kobieta zawahała się

- Zapomnij o ojcu, zróbmy to! - powtórzył

- W porządku.. – odparła po chwili zastanowienia

Nieee! – pomyślał gołąb – On ją, na pewno, wykorzysta. To wredny wykorzystywacz!
Ptak, patrząc na odchodzącą parę, myślał o życiu po śmierci i innych filozoficznych bzdetach. Zerwał się do lotu! Musiał to rozpowiedzieć, wszyscy musieli się dowiedzieć o tym... tym wyzyskiwaczu! Spust pociągnięty... Gołąb wiele nie myśląc runął na ziemię.

- Załatwione! Już nie będzie Panu srał na balkon! – niski mężczyzna, chowając broń, rzekł to zadowolony do najelegantszego spośród zebranych, gospodarza

- Brawo Raidou, szykuje się podwyżka! – odrzekł równie zadowolony gospodarz

Temu wszystkiemu, z ciekawością, przypatrywał się Manzo.

***

- Cholera! – zaklął Manzo, patrząc na matkę i jednego z braci – przecież mówię prawdę! To nie żadna schizofrenia! Dwaj goście – jacyś okultyści – przyzywają te demony, odpowiedzialne za tajemnicze wybuchy! Śledziłem ich i mówili, że dziś znów to będą robić! No dobra! Może historia z gołębiem była urojeniem, ale reszta to najświętsza prawda!

Brat zaczął się śmiać, a matce, wręcz przeciwnie, nie było do śmiechu.
- Wychodzę! – wycedził Manzo – nie czekajcie ani z obiadem, ani z kolacją.

Wiedział gdzie iść, podsłuchał gdzie mają kryjówkę. Był poinformowany dobrze... Nie domyślał się, że aż nawet, za dobrze.

***

- Raidou – wysyczał odziany w ciemne szaty mężczyzna – jesteś pewien, że przyjdzie?

- Spokojnie – odrzekł – dałem mu takie wskazówki, że ślepy by trafił.

Było ich czterech. Wszyscy odziani w ciemne szaty. Wszyscy stali wokół kręgu, po środku, którego nie było, jeszcze, nic. Raidou i Orinosuke stali koło siebie. Dwójka pozostałych, zajmowała miejsca naprzeciw. W wielkim, obskurnym pomieszczeniu panowała praktycznie ciemność, nieco rozświetlana dzięki świecom na wierzchołkach pentagramu wpisanego w koło.
Raidou wyjął wahadło. Wyciągnął przedmiot przed siebie. Stali tak w bezruchu dłuższy moment, po czym wahadło rozjarzyło się błękitno-jaskrawym światłem.

- Zbliża się – wychrypiał dziwnym głosem właściciel przedmiotu

Nadchodził. Z ciemnych czeluści od strony schodów, wyłonił się młody mężczyzna o szkarłatnych włosach. Niepewnie rozejrzał się po wielkim pomieszczeniu, po czym zdał sobie sprawę, że cała uwaga jest skupiona na nim.

- Bingo – Raidou wyciągnął z pazuchy swój ozdobny pistolet i wycelował

Błąd – pomyślał przybysz. Odwrócił się i zaczął uciekać. Daleko nie zaszedł, gdyż po wykonaniu paru długich kroków upadł na posadzkę. Nie czuł bólu, po prostu nogi odmówiły mu posłuszeństwa. Ból pojawił się przy pierwszej próbie ruchu.
W kręgosłup... – to była jego ostatnia racjonalna myśl, którą udało mu się wykrzesać. Leżał na ziemi. Zimno. Ból. Promieniujący od rany, aż po czubki palców. W oddali jakieś głosy, nie zwracał na nie uwagi, a i tak by ich nie zrozumiał. Z jękiem przewrócił się na plecy. Jeszcze większy ból. Zrobił to, bo chciał umrzeć patrząc w niebo. Jakież było więc jego rozczarowanie, gdy okazało się, że zamiast nieba ujrzał ciemny, obdarty sufit, pamiętający zapewne czasy drugiej wojny światowej.
A więc to, zapewne, czuł ojciec umierając. Ból, bezsilność, żal. Miał przed oczami całe swoje życie, w jednym zwięzłym obrazku. Myślał o tym co zrobił, a czego nie zrobił.
Przemyślenia przerwał... ból. Ktoś go podnosił. A potem znów położył. Leżał i czuł jak ilość płynu, który z niego wycieka zwiększa się. Tracił przytomność. Później pojawiło się światło i ryk jakiegoś stworzenia, którym był on sam...

***

Znów to zrobiłem – myślał Manzo człapiąc przez pustynię, zwaną Hueco Mundo – im więcej jem, tym większy mój głód. Muszę przestać... ale jak? Czym mam się żywić...
Spojrzał przed siebie. Ujrzał pas rozległych wydm. Ruszył... Powoli, ociężale, ruszył ku chwale.
W pewnym momencie poczuł, że miejsce w którym stanął zapada się. Próbował się wyrwać, jednak piasek wciągał go głębiej. Już tylko czaszka wystawała mu ponad piasek. Poddał się. Nie walczył – jak to w jego tradycji. Spadał, nadal, w dół. Coraz głębiej. W końcu piasek skończył się. Upadł na skalne podłoże. Zamortyzował, nieco, upadek ogonem. Było ciemno. Dostrzegał jedynie zarysy przedmiotów. Po chwili pojawiły się i zarysy postaci. Trzech. Reiatsu, które od nich biło, było niesamowite. Przygniatające. Byli hollowami. Dwa po bokach były ogromne. Miały z 5 metrów, więc musiały się schylać, by się tam zmieścić. Ten po środku, był śmiesznie mały. Miał bardziej humanoidalne kształty. Gdyby nie jego gigantyczne reiatsu – największe z całej trójki – to można by pomyśleć, że to człowiek.
Mieli złe intencje, był tego pewien. Postanowił obrać najsilniejszego, aczkolwiek najmniejszego osobnika. Rzucił się. Chciał go rozerwać pazurami. Użył całej siły. Wielki huk. Hollow, jednak nawet nie drgnął. Masa kostna na pazurach pękła. Nadal trzymał obolałą, od siły własnego uderzenia, łapę na karku przeciwnika. Nie zobaczył nawet ruchu. Po prostu wyleciał w powietrze, ponad piaski. Z góry widział wydmy, z których wyłaniają się trzy Hollowy. Spadł. Długo nie mógł się podnieść, jednak po dłuższej chwili się przemógł. Spojrzał na, całą we krwi, łapę. Zaklął.

- Imię? – przemówił grubym głosem ten mały
- Nie pamiętam...

Na tą odpowiedź humanoid spojrzał podejrzliwie zza białej maski. Manzo nie mylił się bardzo, co do jego wyglądu. Od człowieka odróżniała go szara skóra, ogon zakończony długim kolcem oraz dziura w klatce piersiowej. Z białej maski ochraniającej jego głowę, wystawały dwa krótkie rogi.

- Rozumiem...

Wątpię – pomyślał Manzo. Zerknął na dwóch stojących za nim hollowów. Prócz ogromu ich reiatsu, nic ich nie odróżniało od swych braci.

- Czym jesteście? - wycedził
- Hollowami, oczywiście – odrzekł drwiącym głosem rozmówca - ... lecz nieco wyżej w hierarchii
- Wyżej?..
- Tak... Widzisz...-

Z tej rozmowy, Manzo wyniósł naprawdę wiele. Dowiedział się praktycznie wszystko o świecie oraz o wyższych formach hollowa, jakimi są Gillianie, Adjuchasi i Vasto Lorde. Najbardziej w pamięć, zapadł mu koniec rozmowy.

- ... posłuchaj mnie. Nie masz imienia. A każdy jakoś powinien się nazywać... Nawet Hollow. Czerwone łuski, rogi... Od dzisiaj jesteś... Diablo!
- W- w porządku... - odrzekł Diablo – Czy mogę wiedzieć... jaki macie cel? – spytał po chwili milczenia
- Hm.. Mój cel... Widzisz... Moim celem jest zostanie czymś więcej niż Vasto Lorde...
- Czy- czymś więcej? Arrancarem, tak?
- Niee... Jakim nieznośnym błędem jest sądzenie, że Arrancar to kolejny krok w ewolucji Hollowów, nie! Powiedzmy, że ewolucja Hollowów to prosta linia z wypunktowanymi etapami jak Adjuchas czy Vasto Lorde. Przy każdym punkcie masz ścieżkę w bok, czyli zostanie Arrancarem. Z pewnością, da ci siłę, jednak z tej ścieżki już nie powrócisz... Dlatego ja nie zboczę w bok, tak długo jak się będzie dało.
- Rozumiem...
- Wątpię... Teraz Diablo, idź. Idź i rośnij w siłę. Wróć tu, gdy będziesz choć w połowie tak silny jak ja. W innym przypadku trzymaj się stąd z daleka, bo pierwszy i ostatni raz darowuję Ci życie...

*****

Pieniądze: 0

STATYSTYKI

Atrybuty: (16 pkt)

Siła: 5 + 1(<-płeć) +3(<-profesja) = 9
Szybkość: 5 - 2(<-profesja) = 3
Zręczność: 5 - 2(<-płeć) + 1 = 4
Wytrzymałość: 5 + 1(<-płeć) + 2 = 8
Inteligencja: 5 - 4(<-profesja) +9 = 10
Psychika: 5 + 5 = 10
Reiatsu: 5 = 5
Kontrola Reiatsu: 5 = 5

Byłem zmuszony wprowadzić parę zmian do statystyk. Obliczenia powinny się zgadzać.

Ogólne:

Udźwig: 90 kg
Prędkość (śr): 4 km/h
Prędkość (max): 18 km/h
PŻ: 80
PR: 25

Umiejętności: 6/7

Dominator
Mózg
Pustelnik
Sprawny Pożeracz
Umiejętny
Człowieczy


Wady:

Schizofrenik (2)
Pies (1)
Wrażliwość na alkohol (1)


Ostatnio zmieniony przez Diablo dnia Nie 4 Lip 2010 - 14:33, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Diablo [Hollow]   Sob 9 Sty 2010 - 20:41

U mnie AKCEPT, pomysł na postać, jej przedstawienie jest. Staty zdają się być ok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Diablo [Hollow]   Sob 9 Sty 2010 - 22:22

Słuchaj, przeczytałem całą kartę i osobiście podoba mi się. Dał bym Ci akcepta, ale niestety istnieje pewna rzecz która mnie przed tym usilnie powstrzymuje.

Owa rzecz ma silny związek z wadami, otóż przez cały czas nie zauważyłem opisu by posiadał którąkolwiek z nich. Owszem, inni twierdzili ze ma schizofrenie ale nie pokazano nic co by to potwierdzało. Wady o wrażliwości na alkohol albo "psie na baby" zostały w reszcie karty całkowicie pominięte. Proszę wprowadź takie zmany by te wady były widoczne i dostajesz akcepta^^

Jeszcze tylko jedną małą nieścisłość zobaczyłem. Przy spotkaniu z Adjuhasem Diablo rzucił się na niego od razu, czy pacyfista nie próbował by najpierw pogadać/uciec? Ale to tak mało ważne^^""
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelus






Karta Postaci
Punkty Życia:
1/1  (1/1)
Punkty Reiatsu:
1/1  (1/1)

PisanieTemat: Re: Diablo [Hollow]   Sob 9 Sty 2010 - 22:40

Cóż, te braki najprawdopodobniej wynikają z faktu, że najpierw pisałem Historię, a potem wybierałem umiejętności (prócz schizofrenii oczywiście !).

Możemy uznać, że część z gołębiem, zestrzelonym przez tego Raidou była jednym wielkim urojeniem Z resztą właśnie w takim celu ją pisałem ( bo któż słyszał o ptakach, które chcą ratować ludzi albo żeby jakiś gość wyjął broń i zastrzelił gołąbka ;<).

Wrażliwość na alkohol dopisałem do charakteru, po przeczytaniu, że jest taki wymóg by albo w historii, albo właśnie w charakterze znalazła się tam informacja. I przyznaję, że nie ma żadnej informacji o jego szczególnych pociągach do płci przeciwnej, co postaram się uzupełnić.

Co do momentu, gdy wielki i straszny Diablo rzuca się na nieznajomego Hollowa, jest to spowodowane tym, że instynkt zabójcy wziął w górę o czym również napomknąłem w Charakterystyce (ogólnie jako Hollow jest niezrównoważony lol)

PS. Pisząc o trzech hollowach, nie wspominałem nic o konkretnych klasach menosów, jednak opisując najmniejszego i najsilniejszego hollowa, z którym to stoczył krótką walkę i konwersację, miałem na myśli bardziej Vasto Lorde ;P.

PS2. Zupdatowałem, nieco, charakterystykę mojej postaci. Liczę na dalsze pozytywne opinie :3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune





Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Diablo [Hollow]   Nie 10 Sty 2010 - 19:50

Musisz mieć 2 akcepty, nie zaszkodzi napisać do PW do jakiegoś MG albo też SB, gdyż nieraz siedzi tam kilka osób, w tym MG.

PS: edytuj post zamiast pisać kolejny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Diablo [Hollow]   Nie 10 Sty 2010 - 19:53

Ja w zasadzie czekałam aż Iz się wypowie, bo on Ci powiedział co masz poprawić, ale jak dla mnie może być karta jest nie zła wiec akcpetuje i przenoszę Cie do oczkujących na MG.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Diablo [Hollow]   Today at 2:56

Powrót do góry Go down
 
Diablo [Hollow]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com