IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Bar "Pod Psem" - siedziba

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 22 Sie 2012 - 14:25

Tknął wrażliwą strunę. Bo choć nie przyznałaby się do tego to była prawda.
- Myślisz, że wmówisz mi, że mnie znasz? Nie potrzebuję nikogo. Jestem łowcą. Jestem samotnikiem. - Prawdopodobnie próbowała przekonać samą siebie. A z głodem sobie radzę. - Syczała chcąc zniwelować jego nagłą przewagę. Nie mógł jej tak łatwo odczytać. Przecież kontrolowała się. Ale tak..

"To truizmy. Każdy Hollow męczy się z głodem. A samotność? Nie potrzebuję niczego."

W jej umyśle błysnęła znów ta wizja oraz wspomnienie jej stada. Drgnęła i mrużąc ślepia odegnała oporne myśli.

- Nawet gdyby jeden z tych truizmów był prawdziwy. Co z tego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 22 Sie 2012 - 14:39

Odsunął od ust papieros, uniósł lekko głowę i spojrzał w niebo. Następnie z ust wypuścił nikotynowa chmurkę. Wzrokiem do duch wrócił dopiero po chwili, ponownie włożył peta w ust. Odpowiedź hollow rozbawiła go chyba, uśmiechnął się on bowiem nieco szerzej - Nie znam Cie, ale mogę zajrzeć do twojego wnętrza... A swoich pragnień nie oszukasz moja droga - Wciął potężny buch, papieros wypalił się niemal w połowie przy nim. Później przez nos wypuścił powietrze - Jeśli chodzi o głód to mogę Ci pomóc, jeśli zaś chodzi o walkę z samotnością to już tylko i wyłącznie twoja sprawa - przerwał jedynie na chwile, wyrzucił papierosa na ziemie i zdeptał go - Gdy będziesz stawała się silniejsza i przejdziesz na wyższe stadia twój będzie malał, do momentu aż zniknie. Wtedy przestanie Cie ograniczać. Jest to długi i żmudny proces... ale wiesz, są osoby które mogą Ci pomóc...
Rozejrzał się na boki, później znów na duch - Moja wataha potrzebuje nowych członków, mi zaś zależy na tym aby każdy z Mercenari wzrósł w siłę.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 22 Sie 2012 - 17:06

Czuła jakby z nią pogrywał. Tak jak ona chciała z nim. Było to dość świeże doświadczenie.
"Proponujesz mi stado? Wataha brzmi jak stado. Ale... szczur też je proponował. Ale... w środku jest On."
- To stada nie przyjmuje się byle kogo... - Mówiąc to spojrzała na szczura. Była ciekawa czy zareaguje. Wiązała ją obietnica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 22 Sie 2012 - 23:12

Szczur zerknął na duch, hollow była niemal pewna że potworek patrzy na nią z zaniepokojeniem. Zdawało się że się bał, i powodem był chyba dziwaczny człowiek... Czy czymkolwiek ta istota była. Zdawało się też delikatnie chciał pokręcić łebkiem aby odchecić duch od wchodzenia z kapelusznikiem w jakiekolwiek układy. Nie miał jednak sił aby w jakikolwiek sposób wpłynąć na decyzje duch.
Człowiek zaś zerknął ze spokojem w stronę duch, uśmiechał się delikatnie - Nie przyjmuje byle kogo... - powiedział tylko cicho i spokojnie - A Ciebie zdaje się sprawdziło tu przeznaczenie - dodał po chwili.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Czw 23 Sie 2012 - 15:22

- Przeznaczenie? A co jeśli skrzyżowało uprzednio mój los z innym stadem? Mam je opuścić? - Spróbowała powietrza odruchowo.

Oswoiła się z nim. Nie obawiała się tak jak jej kompan. To co ją męczyło to ta wizja i chęć by doświadczyć tego na dłużej. Właściwie chciała do niego dołączyć, ale złożyła obietnicę. Dla Hollowa to nic takiego. Tyle, że myśl o zdradzie przywoływała obraz tego, który zdradził ją. Nie chciała stać się taka sama... nie mogła tego zrobić. Oznaczałoby to, że zatraciła się już całkowicie, a wtedy zemsta nie miałaby sensu. Przynajmniej teraz tak to sobie tłumaczyła.

Starała się kontrolować myśli, które rozpełzały się w jej świadomości i trącały wizję bądź zemstę i fakt, że On jest w tym stadzie. Z obu powodów powinna do niego przystąpić i jedyne co ją powstrzymywało to nieskończona odraza i pogarda jaką czuje do Medo. Właśnie dlatego wizja stania się taką jak on powstrzymywała jej decyzję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pią 24 Sie 2012 - 13:09

- Sądzę że również przeznaczanie moja droga - Rzekł znów kapelusznik, uśmiechał się delikatnie, całkiem życzliwie. - Już od dawna staramy się porozumieć z tym jegomościem którego fragment masz na ramieniu... Słyszałem o nim plotki, nigdy go jednak nie spotkałem ani ja ani moi przyjaciele z nieskończonych piasków - Uderzył lekko palcem wskazującym w kapelusz, nieco więcej światła padło na niego twarz w zasadzie oświetlając ją w całości. Brązowe włosy człeka powiewały na lekkim wietrze - Z ogromną chęcią również złoże mu propozycje dołączania do mojej watahy, sądzę że to mogło by być dobre dla Ciebie i dla niego... O ile oczywiście zechcecie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pią 24 Sie 2012 - 17:57

Znalazła furtkę. Wiedziała już jak wybrnąć z tej sytuacji.
- W takim razie przekażę mu twoją propozycję. Nie mogę zdecydować za niego. Jednak dla mnie brzmi to bardzo... kusząco... - Tutaj pokazała zęby w imitacji uśmiechu. - Stado... wataha... - Spróbowała nowego słowa. Było dziwne. Nie była pewna czy jej się podoba. - Jak miałabym cię odnaleźć? - Spytała wprost. Bez zbędnych ceregieli. Przyspieszała nieco rozmowę. Powodował to instynkt, który drapał jej świadomość za każdym razem, gdy mężczyzna pokazywał swe ludzkie oblicze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 29 Sie 2012 - 13:04

- Jeśli go do mnie przyprowadzisz, obiecuję że przyjmę cie do stada, i na początek o kroczek przybliżenie do zrzucenia maski... - Rozpowiedział wciąż uśmiechając się spokojnie i w zasadzie całkiem miło. Wyglądał jak człeczyna, jak zwyczajna słaba człeczyna. Chyba nawet nie był jakoś specjalnie uzbrojony. To dziwne że w cale się nie bał, to dziwne że tak spokojnie rozmawiał z hollow. Wszak zwracał się do niej jak do normalnego człowieka.
Coś było z nim nie tak, i to nie podało się szczurowi. Zwierzak marszczył nos, i odsunął się jak najdalej dało - Odnaleźć... Cóż Zawsze jestem tutaj, to moje królestwo. Moich ludzi poznasz po tatułażu, na pewno już go widziałaś



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 29 Sie 2012 - 23:53

Milczała cały czas doszukując się ukrytych motywów w jego słowach. Nie podobało jej się, że jest taki niepozorny. Stała przed Łowcą. Było w tym coś równie niepokojącego co podniecającego. Kusiło ją by wrócić. Chciała tego.
- Zobaczę co da się zrobić. - Syknęła i zbierała się do odejścia. Zauważyła reakcję szczura i nie do końca przypadła jej ona do gustu. Miała nadzieję, że Hollow nie będzie uciekał... nie. Mógł uciekać. Wtedy instynkt wyszalałby się. Sama nie wiedziała czego chce. Ale czas było odejść. Miała ochotę zapolować na duszę. Dawno żadnej nie jadła...
- Tak widziałam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 5 Wrz 2012 - 11:21

- Doskonale, zatem sądzę że do zobaczenia, o ile rzecz jasna się nie rozmyślisz - Na pożegnanie posłał jej całkiem ciepły uśmiech, a przynajmniej tak to wyglądało. Trudno było stwerdzić czy jest prawdziwy czy też nie, ten człowiek... Czy raczej ta istota zdawała się być mistrzem pozorów. Ostatecznie ściągnął z głowy kapelusz i skłonił się nisko, elegancko. Włosy spłynęły gęsto na jego twarz. Duch jednak widziała jak między kosmykami w mroku iskrzą się czerwone niczym rubiny oczy.
Nikt nie powstrzymał jej przed wyjściem, nikt nie powstrzymał jej przed odejściem z dziwnego miejsca. Żadnego potencjalnego pożywania w okolicy nie czuła. Musiała odejść... Gdy znalazła już się kawałek za barem wówczas głód i wszystkie inne odczucia które były przytłumione w okolicy baru pojawiły się. Tak była głodna.
Prawdopodobnie dzięki właśnie temu jej wyostrzony zmysł wyłapał odrobinkę rei z pewnością należącą do duszy. Byłą gdzieś... Gdzieś niedaleko. Chyba ukrywała się w parku rozciągającym się przed duch. Parku pełnym drzew, był całkiem spory i gdzieś na środku rozciągało się niewielkie jeziorko.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 9 Wrz 2012 - 17:55

Szczerzyla sie do siebie w myślach. Trafiłą na Łowcę, a przynajmniej tak go oceniała, który był dużo lepszy od niej. Miała kogo doścignąć i przewyższyć w tej sztuce imitacji. On był innego rodzaju łowcą. Wilkiem wśród owiec. Nie to co ona. Dziką bestią ganiającą za zwierzyną. W sidła ich obojga zwierzyna wchodziła sama, ale od niego nie spodziewała się zagrożenia, a nawet jeśli to potrafił ją omamić. Właściwie im dłużej nad tym myślała tym większe wątpliwości miała co do jego umiejetności. W końcu jednak, gdy wyszła na zewnatrz, odpędziłą natrętne myśli i spróbowała powietrza z rozkoszą. Nagle odzyskała tak ważny zmysł.

Gdy głód uderzył aż się zgięła. Otumanił ją na chwilę i odebrał świadomość działania. Na bardzo krótki moment. Gdy wreszcie wyczuła ofiarę z radością ruszyła w jej kierunku. Postanowiła wspiąć się na drzewa i przeskakiwać z jednego na drugie jeśli byłoby to możliwe, a jeśli nie to po prostu ukrywać sie między nimi i tropić ofiarę.

- Coś niedługo zjemy. - Wyszczerzyła się do szczura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 24 Wrz 2012 - 10:43

Tropienie duszy nie było zbyt wielkim problemem. Duch była wytrawną łowczynią... Dusza zaś zaledwie niewielką zagubioną w świecie istotką. Istotnie dusza była niewielka, należała do jakiegoś ludzkiego szczenięcia, które miało jeszcze sporo czasu aby dojść do momentu dojrzewania. Dziewczynka miała może 6- 7 lat. Trudno było stwierdzić. Drobna blondynka o wielkich niebieskich oczach bawiła się pomiędzy drzewami mówiąc coś cicho do siebie. Może nie była wielką zdobyczą, ale za to bardzo dorodną ! W końcu wśród dusz nie liczył się rozmiar, trudno zresztą powiedzieć co się liczyło... Tak czy owak było to pożywne danie.
Dziecię nie spodziewało się nawet ataku ukrytej wśród ciemności duch. Mogła ją pożreć to nie było trudne.

Hollow rzadko kiedy miewały wyrzuty sumienia, a już na pewno nie wtedy gdy traciły umysł na rzecz głodu. (+ 2 tymczasowej zręczności ). Po posiłku głód zelżał, pozwolił niemal swobodnie myśleć. Wciąż jednak był obecny i wywoływał w umyśle potworzycy szepty, namawiał do spożycia kolejnych ofiar. Dało się go jednak spokojnie zignorować... Tym bardziej że duch poczuła coś bardziej interesującego... Coś co wywołała ciarki na jej całym ciele. Gdzieś nieopodal. Istota sama musiała być dobrym łowcą skoro zdołała podejść tak blisko duch i nie zostawić śladów.
Hollow znała to raietsu, podobne chociaż nie takie same posiadał łucznik... Czuła że był jakieś 15 może 20 metrów po jej prawicy, Nie czuła jego zapachu gdyż ustawił się pod wiatr... Sama prawdopodobnie pragnął zapolować. Szczur chyba jeszcze nie dostrzegł jego obecności gdyż spokojnie drapał się po pysku.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Wto 6 Lis 2012 - 13:12

[Trochę to zajęło O_O, wybacz.]

Im bliżej celu była tym więcej śliny czuła w pysku i tym mocniejsze dreszcze przeszywały jej ciało. Zaczynała Łowy. Była Łowcą. Podniecenie z tego wynikające zagłuszało niemal Głód. Niemal.

Tym jednak razem Głód nie konkurował z Instynktem łowcy. Współdziałały napędzając się wzajemnie. Wspięła się na jedno z drzew mlaskając co chwila językiem. Upewniła się, że ofiara zmierza prosto w jej sidła i czekała. Wielkimi oczyma wpatrywała się w dziecko i cała drżała jakby dostawała konwulsji. Nie jadła duszy od bardzo, bardzo dawna. Dodatkowo spotkanie z tamtym człowiekiem nabuzowało ją, a teraz mogła się wyżyć. Mogła spełnić częśc pragnień. To jak się zachowa to wina tego iż przytłumił jej zmysły, które teraz szalały. Zajmowały świadomość. Odbierały zdolność jasnego myślenia. Zaśmiała się sama do siebie zapominając nawet, że szczur jest na jej grzbiecie. Czy była zawiedziona? Być może. Nie tym co da jej dusza tylko tym czego dać jej nie może. Nie da jej łowów. Takich prawdziwych. Mimo to postanowiła się zabawić. Nie rozumowała - to było zbędne. Wszystkim kierował Instynkt i odruchy ciała. Wyskoczyła ze swej kryjówki tuż przed dziecko pokazując się mu w całej swej okazałości. Wyszczerzyła kły i wysunęła jęzor po czym zarechotała sama do siebie widząc reakcję dziecka. Pozwoliła mu uciekać. Pozwoliła biec i krzyczeć. To nakręciło ją jeszcze bardziej. Gdy przemykała miedzy drzewami od czasu do czasu wyskakując w stronę dzieciaka i zaganiając go do wyznaczonego wcześniej miejsca była niemal w ekstazie. Po kwadransie "zabawy" ofiara nie miała już sił. Nie miała chęci się bronić po prostu strach ją paraliżował. Duch ciągle szczerząc się przygwoździła dzieciaka do ziemi dotkliwie raniąc rączki pazurami. Pozwoliła by ślina kapała dziecku na twarz, pozwoliła by przerażenie osiągnęło zenit. A później przyniosła ból i cierpienie. Nie była sadystyczna. Sadystą był jej Instynkt. To Głód zmuszał ją do pościgów. A Instynkt do znęcania się nad ofiarami. Były wtedy o wiele pożywniejsze, gdy ociekały strachem i bólem. Gdy czuła ich rozpacz. Wyszeptała do konającej ciągle się uśmiechając.
- Nie bój się, maleństwo. Zaraz dołączysz do rodziny. Staniesz się mną. Staniemy się jednośśśścią. - Wysyczała. Dopiero wtedy postanowiła odebrać jej życie. Pożarła zmaltretowaną duszę, a jej ciało przechodził dreszcz za dreszczem. Satysfakcja rozpływała się po całej świadomości. Zadowolona wskoczyła na wcześniej upatrzone drzewo i dopiero po chwili doszła do siebie.

Powoli jej umysł przeanalizował co robiła. Skrzywiła się przypominając jak maltretowała dziecko. Świadomie wolała tego nie robić. Budziło to zbyt bolesne wspomnienia. Obrzydzała samą siebie, gdy doprowadzała się do takiego stanu. Zepchnęła Głód w kąt świadomości i kopnęła Instynkt, który podkulił ogon i zniknął w zakamarkach jej umysłu. Wzięła głębszy oddech. Mlasnęła odruchowo językiem i zesztywniała. Wyczuła go, ale nie zasmakowała. Najważniejsza jej przewaga odeszła. Musiał ją obserwować. Musiał się domyślić co potrafi. Zabawa była błędem. Cudem powstrzymała odruch zerknięcia w tamtą stronę.
- Mamy ogon. - Syknęła cicho do szczura. Lubiła to powiedzenie. Wymyśliła je po tym jak obudziła się ścigając swój własny ogon. Pozornie spokojna zeskoczyła z drzewa tak by zniknąć z oczu potencjalnego napastnika - na moment ukryć się za pniem.

W jej wnętrzu jednak płonęła nieskończona nienawiść. Jej umysł odrzucił możliwość kogoś innego niż ci obrzydliwi ludzie bawiący się w łowców. Nienawidziła ich zbyt bardzo by zaakceptowała, że coś podobnego może istnieć i nie być tym samym. Tętno przyspieszyło, ale w inny sposób niz jeszcze przed chwilą, gdy miała do czynienia z dzieckiem. Przymknęła ślepia i zakamuflowała się. Gdy tylko poczuła, ze skończyła płynnym ruchem dostała się za jakieś krzaki bądź drzewa. Ma zamiar okrążyć potencjalne miejsce z napastnikiem. Chce go najpierw wypatrzeć zachowujac wszelką ostrożność. Zaczeła maskować swoje reiatsu.
- Zostań tu. - Syknęła do szczura, gdy przechodziła koło jakiś krzaków. - Zaraz wrócę. - Nie tylko nie miała zamairu ryzykować, że szczur dostanie co jeszcze mógł on ją zdemaskować. No i użyła go właśnie bezczelnie jako przynęty. Musiała go dojrzeć, a gdy to zrobi... gdy to zrobi rozerwie go. Zabije. Wyrówna rachunki... nie... dopiero zacznie to robić. To będzie pierwsza cegiełka na jej brukowanej drodze do zemsty. Dopadnie go. Nie ma innej możliwości. Łucznik nie ujdzie stąd żywy.

Z tą myślą zaczeła go okrążać. Gdy tylko go wypatrzy chce ustawić się na pozycji, z której będzie mogła:
a) zeskoczyć na niego
b) zajść go od tyłu
c) użreć go w ramię, w którym trzyma ten ich obrzydliwy medalik.
A najlepiej, gdyby mogła wykonac wszystkie trzy jednocześnie. Wtedy zdecyduje jak zaatakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 3 Gru 2012 - 11:12

#tablet
[ spoko mi też XP sorka mam ostatnio trochę na głowie ^^" ]

Posilona duch ukryła się za pniakiem, nie miała zbyt wiele czasu aby zajmować się niezadowoleniem z siebie. Teraz pojawił się inny problem... Problem związany z pojawieniem się łowcy, który musiał być naprawdę dobry, dał to po sobie poznać po raz kolejny.
Kiedy duch obmyślała plan za pniakiem on postanowił zaatakować, nie dawać jej czasu na myślenie. Nie widziała co i gdzie robi, czuła tylko przez moment że raietsu kumuluje się gdzieś, gdzieś w jednym miejscu... To uczucie ukłuło ją niczym szpilka. To uczucie jednak nie było najpoważniejszym problemem. Problemem okazał się być fakt związany z tum iż przez drzewo przedarła się i utkwiła w nim jaśniejąca, jasnobłękitna strzała, która lekko ugodziła duch w ramię.

Nie trafił w głowę, w maskę... Bawił się z nią czy też może nie trafił ?
Szczur tylko cudem przeżył, udało mu się usunąć nieco w bok. Niestety przeciwnik zdawał się znać lub wyczuwać jej położenie, co znacznie utrudniało walkę i taktykę w stylu duch.

[ - 4 hp, czasowy bonus +2 zręczność, bonus stały +1 psychika]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 10 Gru 2012 - 13:19

[miliard lat na odpisanie, tak to ja]

Natychmiast dla niej stało się jasne co musi zrobić. Gdy tylko wyczuła to, że reiatsu zbiera się w jednym miejscu doszła do wniosku, zę to klucz. Spróbowała zlokalizować je nim strzała zaostanie wystrzelona. Do tego później miała zamiar za pomocą jezyka sprawdzić trajektorię lotu - miała nadzieję, że strzała zostawi "zapach" w powietrzu.

"Nie trafił... bawi się, a może.. szczur..." - szybko pomyślała i zrzuciła z siebie szczurka.
Siedź tu - syknęła i sama przymknęła oczy chcąc zakamuflować się, a następnie skoczyć do następnego drzewa. Sprawdzała czy to ją widzi czy może szczura.

Jeśli widziałby tylko szczura miała zamiar dojść do niego po śladach ukłuć i podróżując po trajektorii lotu strzał. Mimo to zawsze, gdy odczuwa to ukłucie ma zamiar schować się za czymś. Dlatego właśnie nigdy nie oddala się za bardzo od przeszkód.

Jeśli zaś widzi ją. Musi zaryzykować dużo niebezpieczniejszą grę. Nie może widziec jej optycznie więc z pewnością robi to poprzez reiatsu. W związku z tym ma zamiar zbliżać się do niego slalomem zarazem wydzielając reiatsu tak by dla osoby wykrywającej je zamiast być punktem była rozmazaną masą - ona sama mogłaby wtedy spudłować i miała nadzieję, ze zadziała to tak i w tym przypadku.

Tak czy inaczej musiała się zbliżyć. Musiała go wyczuć lub zauważyć by móc zaatakować. Plan ataku zawsze jest ten sam. Dopaść rękę z amuletem by nie mógł się bronić, a ogon wbić mu w nogę by nie mógł uciekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 17 Gru 2012 - 15:46

Duch znała już "zapach" jego rei, znała trajektorie strzały, i dobrze teraz wiedziała o tym gdzie energia zaczyna się zbierać. Był jakieś 10 może więcej metrów dalej, pod wiatr. Najpewniej szykował się do następnego strzału, a sądząc po ilości zbieranej energii - tworzył silny pocisk.
Szczur wyraźnie zamierzał posłuchać duch, potworek ukrył się pod korzeniem, zerkając swoimi wielkimi, całkiem bystrymi oczyma wokoło. Zdawało się że potworek się bał, zaś szczurzy instynkt zamierzał zrobić wszytko dla przeżycia.
Duch zdołała się zakamuflować, była pewna że niemal nie wydziela rei, być może tylko ktoś wprawiony mógłby ją wyczuć. Była również pewna że niemal jej nie widać. Wprawne oczy co prawda mogły ją wypatrzeć... Ale duch wiedziała jak sobie radzić.
Zamierzała ruszyć do niego slalomem, pomysł dobry. Gdy poczuła ukłucie schowała się... Strzała wbiła się silnie w drzewo, jednak duch uniknęła ataku spodziewając się go.
Człeczyna zapewne widział jak wydziela raietsu. Duch również dostrzegła go kontem oka.
Człeczyna był wysoki, miał szerokie ramiona, harmonijną budowę ciała. Duch nie mogła powiedzieć o nim za wiele gdyż jego ciało spowijał szary całun, gruby płaszcz z pałatką, na głowę naciągnięty miał kaptur, zaś na oczach spore gogle o błękitnych grubych szkłach. Wiekszość twarzy spowijał cień ukazując zaledwie fragment szpiczastej brody i bliznę nań.
Na jego wyciągniętej prawicy widoczna byłą niewielka kusza której używało strzału... Na jego ramionach widziała jednak coś znacznie niebezpieczniejszego. Było to bowiem długie ostrze wyglądające jak połączanie miecza z włócznią.

Kolejną złą wiadomością dla duch był fakt iż łucznik dobrze śledził jej ślad raietsu, kilka razy omal nie strzelił w nią, dopiero kiedy podeszła bardzo blisko, a on już nauczył się rytmu jej ruchów strzała ugodziła ją w bok w momencie gdy przebiegała za przeszkodę.

[ duch jest jakieś 5 metrów przed nim, - 8 hp ]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 23 Gru 2012 - 1:44

Wniosek był jeden. To walka wręcz była jego mocniejszą stroną. Jednak nie mogła pozostać tutaj dłużej. Nie w tym stanie. Czuła się coraz słabsza. Musiała albo uciec albo stawić mu czoła. Rozważyła to pierwsze raz jeszcze. Mogłaby to zrobić tak nawet...

"NIE! TO JEDEN Z NICH! TO TAKI JAK ON ZABIŁ RYU! TO TAKI JAK ON! Wszystkich ich musimy zabić. Wszystkich bez wyjątku. A zaczniemy od tego!" - Siła instynktu zalała jej umysł. Oczy zwęziły się. Przestała być zwierzyną. Stała się łowcą. Wściekłość, nienawiść to ją napędzało. Musiała go zabić. W jego imię. Pazury zacisnęły się na ziemi. Bok ją piekł. Bolało, ale to tylko ją napędzało. Cudem powstrzymała gardłowy warkot rodzący się w jej wnętrzu. Miała szalony plan, ale miał potencjał zadziałać. Mogła go okrążyć oczywiście, ale wtedy zapewne nie dała by rady go zaskoczyć. Oceniła podłoże, jesli bedzie w stanie prysnac mu w oczy ziemią lub zrobić kurzawę podejmie się ryzykownego planu.

Ma zamiar wyskoczyć zza zasłony, zwiększając swą prędkość rzucić się w jego kierunku w pewnym momencie skoczyć na gałąź drzewa i z niej na niego jednocześnei owijając wokół gałęzi swój ogon tak, że gdy ten się skończy szarpnięcie ją zatrzyma, a natychmiast poluzowany ogon pozwoli jej paść na cztery łapy i z zupełnie nowego kąta zaatakować, ale i wtedy własciwym atakiem to nie bedzie. Gwałtowny obrót i zmiana kierunku połączona z ogonem uderzającym w ziemie by zrobić kurzawę lub prysnąć w oczy przeciwnika ma dać jej przewagę bowiem w ten sposób prawdopdobniejej nie wykryje. Wtedy też korzystając z takie przewagi znów rzuci się na jego przegub ale spróbuje zrobić co tylko zdoła by przewrócić go i uniemożliwić mu dobycie miecza. Nawet jeśli musiałaby gryźć lub kłóć i drapac jego nadgarstek. To było kluczowe. Po pierwsze uniemożliwić korzystanie z kuszy. Po drugie zablokować próby dobycia miecza. Miałą zamair przygnieść go swym ciężarem. Alternatywnie podciąc ogonem i wleźć na plecy. Szarpiąc, drapiąc i gryząc.

Druga opcja, gdyby gleba nie pozwoliła na oślepienie go to po prostu bieg po okręgu powoli zacieśniajacym się aż znajdzie się w odpowiednim momencie by skoczyć na niego i zaatakować znów w pdoobny sposób - gryząc w rękę z kuszą i dźgając ramię mogące sięgnąć po miecz. Jeśli pozwoli mu dobyć miecza możliwe, że będzie musiała zmierzyć się z własnym instynktem.

Nim jednak zrobi którąkolwiek z obranych akcji ma zamiar sprawdzić jak zareaguje Quincy jeśli zza zapsłony wypchnie kamyk gdzieś dalej by narobił hałasu. Dowiadując się czy posługuje się percepcją wzrokową, słuchową czy może po prostu wyczuwa ją.

[4 szybkość 2 siła.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 16 Sty 2013 - 13:01

[ znów nie widziałam twojego posta, przepraszam ;/ ]

Duch złapała za kamień, był niewielki i chłodny. Bez problemu mogła nim jednak rzucić na bok. Reakcja jej przeciwnika była szybka i zapewne nie dostarczyła zbyt wielu optymistycznych informacji. Człeczyna bowiem strzelił bezbłędnie strzelił w kamyczek jeszcze w locie, niewielkim świetlistym bełtem. Później jednak błękitne szkła jego gogli zwróciły się wprost na drzewo za którym była potworzyca. Oznaczało to zaś że po pierwsze jego zmysł wzrok i postrzegania raitesu były co najmniej bystre.

Co gorsza Duch poczuła delikatne ukłucie. W pobliżu było coś jeszcze, coś co dobrze się skradało. Coś co na pewno nie było człowiekiem, coś o wygłodniałym raietsu nieco przypominające te hollowa. Sama jednak nie była pewna jak blisko jest ta istota. Dobrze się ukrywała.

Niespodziewanie przemówił człowiek w goglach - ziemia to nie miejsce dla takich jak ty przybłędo. Wracaj do swojej jamy albo giń, wybór jest twój - usłyszała. Sama nie wiedziała czy mówił do niej czy być może do posiadacza energii, którego jak się zdawało niewątpliwe wyczuł. Zwrócił bowiem na chwile głowę na bok. Być może to była jedyna szansa do ataku... tylko czy ryzyko nie będzie zbyt duże.

[ - 6 rei ]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 28 Kwi 2013 - 13:55

[nie jestem pewien czy wlicza się w to kolejna deklaracja - tzn zwiększenie statów, bo teoretycznie nei wykonał żadnego z planów. TAk czy inaczej zadeklaruję znów bonus.]

Łowca musiał wyciągać wnioski. Jego głównym zmysłem jest wzrok. Pomocniczym wykrywanie reiatsu. W innym wypadku nie strzeliłby do kamienia. Oczywiście może ją oszukiwać i specjalnie prowokować mimo to koniecznym było działanie.

Przez myśl przeszło jej posłuchanie sugestii, ale nagle, z mocą o wiele większą niż instynkt odezwało się coś jeszcze. Wspomnienie. Uciekła już kiedyś. Już kiedyś zostawiła jednego ze swoich. Tak teraz miałaby zostawić szczurka? Był częścią stada. Zaufał jej. Nie mogła go zostawić, nie mogła też po niego wrócić, bo on ją zabije. Nie była tchórzem. Nie popełni wiecej błędu. Nigdy wiecej nie odda pola łucznikowi. Nigdy więcej nie pozwoli sobą pomiatać. Nigdy więcej nie zostanie sama.

Dziwne niby-hollowowe reiatsu potraktowała jako jednego z przybocznych mężczyzny z baru. To było ich terytroium. Oczywiście trzech łowców w jednym obszarze to bardzo dużo. Dużo więcej niż się spodziewała. Pytanie tylko czy nie skończy się to walką każdy z każdym. Możliwe, że tamten by ją uratował, ale nie była ofiarą. To ona łowiła. Nikt... nie... odbierze... jej... tego...

Chwyciła w ogon inny kamyczek.
"Walcz..."
(jeżeli reiatsu bez maskowania przypomina taki obłok bez wyraźnego źródła to zrobi to jeśli on na nią już spojrzy. W przeciwnym razie nadal je maskuje.)
Wybiła zza drzewa pędem. Obrócił się. Coś go rozproszyło. To była szansa. Jedyna okazja.
"...dla siebie..."
Czekała na jego drgnięcie. Gdy tylko wykonał minimalny ruch wskazujący, że się obróci lub wyceluje w nią cisnęła z całej siły kamykiem o najbliższe drzewo i odbiła w przeciwną stronę.
"...dla niego..."
Szacowała, że to da jej jeden strzał. Gdy tylko obrał ją za cel skoczyła na najbliższą gałąź kierującą ją dalej w jego stronę. Ogon natychmiast zawinął się wokół konaru. Skoczyła dalej.
"...za nich..."
Nadal była zamaskowana. Nadal miała tą drobną przewagę. Gwałtowne szarpnięcie powinno spowodować drugie pudło. Dać jej kolejne cenne ułamki sekund. Gdy tylko opadła na cztery łapy uprzednio rozluźniając ogon - zaraz po szarpnięciu - ruszyła przed siebie pędem. Końcówka ogona zaczęła się lekko obracać. To było szalone. Tak. Ale... ale mogło zadziałać.
"... nigdy nie daj się stłamsić."
Gdy tylko kolejny strzał miał w nią paść machnęła ogonem skacząc jednocześnie w bok. Otwierała Grangatę. Otwierała wrota do Hueco Mundo. Wrota, które miały pożreć wraży pocisk. Otwór nie miał być wielki. Miał po prostu uchronić ją przed trafieniem.
"Nigdy więcej im się nie damy!"
Ostatni ruch. Skok na niego. Ogon pogięty celujący w brzuch, mogący w razie czego jednym ruchem stać się tarczą przed cięciem mieczem po brzuchu. Ogon potrafiła odbudować. Gorzej z wnętrznościami. Zęby celujące w wodzącą rękę. Tą w któej trzymał kuszę. Łapy by trafić w barki. By szponami wczepić się w ciało. By utkwić w mięsie, by uniemożliwić ruch. Nieważne jak. Ważne by nie mógł już się bronić. By błyskawicznie go obezwładnic. Miała jeden atak. Jeśli się nie powiedzie otworzyła sobie drogę ucieczki.

Nienawiść tańczyła w parze ze strachem. Strachem przed najprostszą z rzeczy. Strachem przed ponownym pozostawieniem stada.
- Nie tym razem. - Szepnęła do siebie. Musiała wygrać. Cokolwiek się nie stanie. Dla tego, który powierzył jej swe życie. Dla tego szczurka.

[6 szybkości]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Czw 2 Maj 2013 - 12:18

[ sorka że nie odpisałam wczoraj w nocy ale zwyczajnie mnie zmogło, czasem się zastanawiam gdzie jest mija bezsenność kiedy jest potrzebna x.x ]

W jej umyśle pojawiło się silne uczucie które w tej chwili dominowało nad instynktem czy głosem... Uczucie swoistej złości, niezadowolenia i determinacji. Coś co kazało jej walczyć, przechytrzyć łucznika, zwyciężyć cień swojego dawnego koszmaru.
Była łowcą, nie zwierzyną, nie tchórzem. To ona zastawiała, nikt zaś nie zaskakiwał jej.

Ogon zacisnął się na kamyczku, trzymała go pewnie. Wiedziała co robić... To była jedyna okazja. Wybiegła zza drzewa, w jej ciało wlało się rei. Świat jak by poruszał się nieco wolniej, duch zaś nieco szybciej. Przyczajona do skradania, mimo biegu stopy układała na ziemi miękko i całkiem cicho... Mimo jednak to twarz łucznika zaczęła się obracać w kierunku duch, jego gogle błysnęły, odbijając jasne światło pochodzące z gdzieś daleka. Całkiem szybkim i sprawnym ruchem unosił dłoń z bronią w kierunku hollow. Duch miała jednak jeszcze jednego małego asa w zanadrzu...

Za pomocą "dodatkowej kończyny" cisnęła kamieniem w bok, celując w drzewo, i stronę z której wcześniej pojawiło się ukłucie. Drobny kamyk uderzył w korę, i potoczył się jeszcze po ziemi, ona zaś skoczyła w drugą stronę. Widziała że łucznik też to słyszał. Sięgnął do kuszy, napiął niewidoczną cieciówę szybko. Na broni pojawił się lśniący błękitem bełt który bez pudła powędrował w stronę drzewa, w miejsce w które dokładnie uderzył kamień.

Duch miała chwilę, dokładnie widziała jak łucznik znów obraca się w jej stronę łapiąc za niewidzialną cięciwę. Duch miała tylko chwilę, gwałtowne szarpnięcie, i de facto upadek na ziemię, na który była przygotowana, uratował ją przed marnym końcem. Tuż przed nią jeszcze w powietrzu mignął ją błękitny blask, blady jak śmierć.

Zdołała jednak opanować się rzucić się w stronę przeciwnika szybko jak strzała. Widziała jednak że łucznik szybko wymierzył kolejny pocisk w stronę jej głowy... Garganta jednak nie zamierzała otworzyć się zbyt szybko. Leniwie i powoli zbierało się aby otworzyć przejście. Instynkt wyratował ją jednak z opresji... Zdołała uskoczyć na bok nim oberwała. Łucznikowi wyraźnie o wiele trudniej mierzyło się gdy przeciwnik był blisko. Zostawiła za sobą kolejną błękitna strzałę która mogła skrócić jej żywot.

Potem już skoczyła. Adrenalina nie była w stanie buzować w ciele holllow, zastępował ją jednak instynkt, instynkt łowcy. Po jej ciele rozpływało się zadowolenie i przyjemność z tego że go przechytrzyła. W końcu mimo wszelakich umiejętności jakie posiadał spudłował 3 razy... Przyjemność sprawiało również wrażenie że za raz go obezwładni, zabije, zniszczy, upoluje. Teraz to on stanie się zwierzyną... Był gorszy, mniej umiejętny i sprytny.

Duch opadła na niego, jak grom. Błyskawicznie ugryzła go w dominującą dłoń, poczuła jak ciepła krew przelewa się miedzy jej zębiskami, w ustach pojawił się metaliczny, nieco cierpki ale przyjemny smak krwi. Szopny wczepiły się w ciało. Jeden oparł się na pancerzu ukrytym pod odzieniem, drugi przeciął skórę, powodując upływ krwi. Jej przeciwnik nie zamierzał się jednak poddawać. Nie krzyknął z bólu, błyskawicznie sięgnął wolną dłonią pod płaszcz i wyrwał ją stamtąd trzymając krótkie świetliste ostrze które skierowało się na łeb duch. Musiała puścić aby nie oberwać z maskę. Przeciwnik po chwili szarpaniny zrzucił ją z siebie i skoczył w tył. Zerknął na bok, przeklną pod nosem po czym to rzucił się do ucieczki za siebie, chcąc nie chcąc uznając wyższość duch. Zdecydowanie z walki wyszedł z gorszymi ranami.

( - 2 hp za "Szarpaninę", + stały bonus + zr + 1nt )

#1 ( z tym że zjadłam ci rei, za brak akcji przyznam że zrobiłam całkiem umyślnie)
#2 (umiejętność wyczuwania rei widzę tak: a) im więcej szukający posiada kontroli rei tym lepiej i wyraźniej "widzi" gdzie co jest, odwrotnie im ukrywający się posiada więcej kontroli rei trudniej go znaleźć b) maskowanie rei można przełamać mając o wiele więcej kontroli rei i dużo lepsze wyczuwanie niż przeciwnik umiejętności ukrywania, + jest jeszcze Reiar który ułatwiania ogólnie wykrywanie. To tak pisze w woli wytłumaczenia na przyszłość).



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 18 Maj 2013 - 21:37

Pełna koncentracja. Tego wymagał od niej cały plan, cały sprytny podstęp. Wygrała ten mały zakład. Ile w tym było umiejętności, a ile zwykłego szczęścia? Któż to wie. Jakież to jednak ma znaczenie? Myśli przyjdą później, bowiem teraz jej ciałem targnął niesamowity dreszcz. Krew. Nigdy wcześniej nie miała w pysku krwi istoty żywej. Smakowała tak... tak... inaczej. Jak samo życie. Jak kwintesencja tego do czego się dąży. Jak obietnica. Jak... zemsta.

Szarpał się jak ryba złapana w sieć, jak owad, któremu wyrwano skrzydełka. Był ofiarą, a ona łowcą. Kątem oka dojrzała miecz i puściła. Był to bardziej odruch niż planowane działanie. Teraz liczył się instynkt przetrwania. Uwolniła go z okowów. Pozwoliła mu szaleńczo biegać i merdać ogonem. Pozwoliła by czarna, lepka maź zalała jej umysł, a czaiło się w niej tylko jedno słowo.
"JESZCZE"
Gdy tylko ją zrzucił skoczyła na niego. Instynkt chciał krwi. Jeszcze tej przepysznej krwi. Umysł zaś wiedział, że jeśli da mu się odsunąć może stracić przewagę. Jednak wiedział coś jeszcze. Nie mógł mimo to zareagować. Mazi... czerni... było jej zbyt dużo. Wściekły instynkt spuszczony z kagańca. Nieokiełznana bestia śpiąca do tej pory i oczekująca na okazję, teraz miała szansę pokazać swe zębiska. Nie omieszkała tego zrobić co odmalowało się na szaleńczym, groteskowym uśmiechu Hollow. Atakowała i goniła, ścigała rannego, a myśli wyły. Chciały krwi, chciały jego życia. Za to wszystko co jej zrobił, za to co jemu podobni czynili. Nie... chodziło o coś innego. Chciała... po prostu musiała spróbować jeszcze tego ciała. Wszystkie wyższe wartości ustąpiły. Został tylko głód i obietnica nasycenia się łucznikiem. Zaatakowała kilka razy, skacząc, gryząc, drapiąc, kłując ogonem. Tak... robiła to bez żadnej kontroli, nie zwiększała swych zdolności, a jedynie polegała na instynkcie. Czuła się jak nowa istota, istota zrodzona z żądz, z mroku duszy. Istota...

... którą nie była ...

Ostatnim tchem jej świadomość wynurzyła się z oceanu szaleństwa. Dysząc ciężko spróbowałą krzyknąć ostrzeżenie czy myśl. Przejąć znów kontrolę. Może dlatego, jeśli udało mu się uciec, wysyczała:
- Uccciekaj, łuczniku, biegnij. Pamiętaj jednak, że te zęby kiedyś po ciebie wrócą... - Dopiero wtedy udało jej się opanować. Czuła się jak człowiek, który nagle przejmuje sterowanie nad rozpędzonym samochodem. Zatrzymała się gwałtownie wpatrując się w niego. Czując krew spływającą między zębami, smakując jej. Słysząc huczenie w głowie. Dopiero teraz odezwało się zmęczenie i rany, ale nie było to nic poważnego, bowiem odzyskując sprawność umysł wyprężył się, zamruczał i wyszeptał jej do ucha.

" Jest tu ktoś jeszcze."

Tak, to była prawda. Jeszcze jeden łowca. Było ich trzech. Ten zupełnie obcy, nietypowy. Ten, którego wystrzegał się łucznik. Czy uciekał przed nim czy przed nią? Czym jest to źródło i czy chce jej śmierci? Natychmiast przygotowała się do ucieczki przechodząc płynnie w kamuflaż. Zaczęła maskować Reiatsu i starać się wyczuć kolejnego oponenta. Język wysunął się muskając powietrze, acz nadal czując krew. Musiała działać. Grangata jest otwarta. Wystarczy ruszyć po szczura i po wszystkim. Nie ruszała się jednak. Czekała. Musiała odnaleźć drugie źródło zagrożenia. dopiero wtedy... dopiero wtedy będzie w stanie określić czy musi walczyć czy da radę zbiec... a może... może chce porozma... nie. To wszystko łowy. Niemożliwe by ktoś chciał rozmawiać. Jej oddech uspokoił się. Czekała. Czekała aż jej zmysły odpowiedzą. "Gdzie on jest?".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 27 Maj 2013 - 11:15

Cierpki, metaliczny smak krwi przynosił na myśl coś pięknego, coś utraconego. Coś o czym zapomniała... Nie wiedziała jednak co to, kusiło jednak aby kiedyś się przekonać.
Mimo iż jej przeciwnik uciekł instynkt wciąż nakazywał ostrożność, wcześniej był tu ktoś jeszcze. Uczucie obecności było jednak ulotne, a ślad słaby. Nie wyczuwała obecności, jednak wiedziała że coś jest nie tak.

Duch zamarła w bezruchu, przybrała kamuflaż. Istota która wcześniej dała znać o swojej obecności teraz była niewyczuwalna. Duch nie widziała niczego podejrzanego, żadnego gwałtownego ruchu. Jedynie wiatr co jakiś czas smagał konary i liście.
Hollow nie poruszała się długo, jednak istota nie dawała o sobie znać. Ta gra mogła trwać w nieskończoność.

Duch sama nie wiedziała jak długo czekała, w końcu jednak dostrzegła ruch, chodź jak się zdawało nie należał do niczego niebezpiecznego. Od ludzka parka, przechadzała się alejką nieopodal, chłopak trzymał dziewczynę za rękę, zagadywał do niej, później dał buziaka. On był wysoki i szczupły, długie ciemne włosy opadały mu na ramiona. Ona była niska i ruda, z wesołym uśmiechem na twarzy. Duch na ich widok poczuła... Poczuła coś dziwnego, w głowie usłyszała głos, słowa. Jakiś mężczyzna do niej przemawiał, nie rozumiała słów czuła jednak żal i pustkę.

[sory że tak krótko, ciężko mi coś z siebie wykrzesać po nauce T_T ]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 27 Maj 2013 - 17:27

Kap.
Instynkt ukrył się w odmętach jej świadomości, dzikie żądze zniknęły, szaleństwo głodu odeszło w niepamięć pozostawiając zdemolowany umysł i ciało. Uspokajała się. Kolejne wysunięcie języka, czyżby intruz też czekał?
Kap.
Rany pulsowały bólem. Była też zmęczona. Dopiero teraz to czuła. Jak dobrze byłoby się położyć i odpocząć chwilę. Niewiele przecież trzeba. Od zawsze to robi, czemu teraz nie? To przez szczura? Po co właściwie go ze sobą nosi? Co ona tu robi? Zagalopowała się tak w nienawiści, że zgubiła swój cel. Cóż to było...
Kap.
Ruch. Jej spojrzenie natychmiast wbiło się w jego źródło jak rozgrzany nóż w masło. To tylko ludzie. Nie tacy jak tamten. Zwykli. Pamiętała, jak czasem oglądała ich jak patrzą się w wielkie pudła, w których są mniejsi ludzie. Albo jak chodzą z Hollowami bez masek na smyczy. Jakby były ich własnością. Czteronożne i śliniące się. Co jednak ci robili?
Kap.
Wpatrywała się w nich tak długo aż nie zniknęli, a później jeszcze chwilę w miejsce, gdzie ostatnio ich widziała. Kiedy usłyszała coś jak głos rozejrzała się gwałtownie. Nie rozpoznawała tego. Budziło w niej bardzo dziwne uczucie. Nie potrafiła sobie poradzić z tym uczuciem. Nie chciała znów go czuć. Jak wtedy. Jak po stracie stada. Stado... to po to tu przyszła. Wydała z siebie dziwaczny nie to piskliwy, nie to gardłowy dźwięk wyrzucając frustrację i ból istnienia. Nie mogła dać mu się przejąć. Nie mogła pozwolić by ją pożarł.
Kap.
Ach. No tak. Krew nadal kapie. Otarła pysk o łapę i ruszyła się. Nie czuła zagrożenia, choć nadal spodziewała się, ze gdzieś może być. Mimo wszystko Grangata byłą otwarta, a szczur siedział w pobliżu. Niewiele trzeba by ruszyć. Nadal czujna, nadal maskująca się - ruszyła tam, gdzie zostawiła szczurka, a przynajmniej tak jej się zdawało.

Jeśli go odnalazła popatrzyłaby na niego i rzekła:
- Wszystko jest już pod kontrolą. - Tak jakby chciała dodać mu otuchy... a może po prostu informowała go o wszystkim? Stado... Jak to dobrze, że Hollowy nie umieją uronić łzy. Inaczej szczur zobaczyłby jaki ból nagle ją pożarł. Ryu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Wto 11 Cze 2013 - 13:31

Duch przelała część swojego żalu na skowyt który ogarnął okolicę. Uczucie jakiego doświadczyła było nieprzyjemne, i zdecydowanie najlepiej było go unikać. bezpiecznej było polegać na instynkcie niż na słabych ludzkich uczuciach. Duch była ponad ludźmi, ponad ich dziwnymi pragnieniami i zachowaniami. Brakowało jej jednak jednego... Oni swobodnie łączyli się w stada... Fakt że czasem ze sobą konkurowali, czasem nawet widziała jak walczą. Po walkach często zdarzało się jednak że podawali sobie rękę i uśmiechali się.

Garganta była otwarta, duch mogła spokojnie przeoczyć między światami. Należało zabrać ze sobą szczura... Tu jednak pojawił się problem. Małej bestyjki nie było bowiem tam gdzie go zostawiła. Nie było go też w okolicy i nie reagował na wezwania... Zdawało się jak by rozpłynął się gdzieś w ciemności nocy.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 31 Lip 2013 - 20:47

Zamarła. Była w szoku. Przecież wygrała. Przecież przegoniła łucznika. Dlaczego to się działo? Dlaczego?! Historia znów zatacza Cykl. Znów działo się to samo. Cokolwiek nie zrobiła znów straciła stado. Dlaczego?!
- DLACZEGO?! - Jej syk poniósł się echem. Przepełniał go gniew, ale i rozpacz. Tym razem zarówno Instynkt, Umysł jak i Głód połączyły się w jedno. W istotę pełną pustki i żalu, który pozostał jak wtedy, gdy widziała parę. Czuła jak jej wnętrze się zwija, jak gnie się i szaleje z bólu wewnętrznego. Musiała się uspokoić i dopiero silne drapnięcie drzewa, zdzierające zeń część kory dało jej ulgę. Pozwoliło się uspokoić.

Pysk obracał się nerwowo, język muskał powietrze w poszukiwaniu słabego zapachu zostawianego przesz szczura. Oblizała pysk z krwi by jej zapach jej nie przeszkadzał. Skoncentrowała się na wyszukiwaniu go, ale jeśli nie udało by się wykryć jego reiatsu czy po prostu zapachu zaczęła isę zastanawiać. Porównała zapach tego kogoś do tego co zapamiętała ze współpracowników tego dziwnego mężczyzny. Nie przeszło jej nawet przez myśl by wracać do Hueco Mundo. Nie zostawi swojego stada. Bez szczura nie może liczyć na przyjęcie ani do kapelusznika ani do stada tegoż szczura. Wieża, nie... to wszyskto nie miało znaczenia. Chodziło po prostu o to by nie była samotna, by znów poczuła to co wtedy. Spojrzałą na swoją łapę i wysunęła język raz jeszcze. Miała zamiar tropić tego trzeciego intruza, jeśli to możliwe. W jej głowie zaczął układać się paranoiczny obraz tego wszystkiego. Podejrzewała, że kapelusznik kazał komuś zdobyć szczurka.

- Gdzie jesteś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pią 2 Sie 2013 - 7:39

Duch na moment straciła kontrole nad sobą, w jej umyśle wyrwała się właśnie ogromna rana żalu... Nie mogła się jednak poddać prawda ? Na pewno wciąż mogła odzyskać szczura. Trzecia istota nie mogła odejść daleko. Duch zaczęła szukać zapachu, rei... Jakiegokolwiek śladu. Nie czuła gdzie oddalił się trzeci osobnik. Kiedy zdawało się że już może porzucić wszelaką nadzieje, jej język wyczuł coś co zdecydowanie mogło ją zainteresować. Poczuła bardzo słabą energię wypełnioną strachem. Zdawało się że szczurek ją wypuścił w momencie gdy znikał. Skupiła się nad zapachem i ruszyła.

Z trudem odnajdywała trop. Był bardzo słaby, ale był. Duch zaś była zdeterminowana. Krążyła po skąpanym w mroku mieście przynajmniej przez dwie godziny. To coś poruszało się dużo szybciej niż duch.
Jej podejrzenia niestety się potwierdziły. Ślad zapachowy straciła w obrębie regionu kapelusznika... A tam nie czuła już zupełnie nic poza niepokojem i ciekawością na raz.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 3 Sie 2013 - 8:04

Żal powoli acz metodycznie zastępowała wściekłość, tępa, ślepa furia. Dopiero nagłe pojawienie się zapachu pozwoliło jej odzyskać nadzieje. Spróbowała go jeszcze raz, a złość wróciła. Bał się czyli ten trzeci go dopadł. To była jej wina. Powinna go wziąć ze sobą. Instynkt zaczął się ślinić. Wiedział już do czego zaraz dojdzie, ale czekał. Czekał, bo wkrótce się wyszaleje.

Ruszyła tropem, nieco kulejąc, gdy większy krok urażał świeżą ranę. Ruszyła w pogoń. Język metodycznie badał zapach. Potwierdzał kierunek. Mijała nic nie widzących ludzi, skakała po wysokich dachach nad nimi. Kilka razy z przestrachem uskoczyła przed pędzącym samochodem. Oglądałą swoje odbicie w witrynie sklepowej, ignorowała wszystko co mogło ją rozproszyć. Jej ogon przypadkiem zahaczył o przechadzającego się stróża miejskiego i pchnął go w ten sposób, że zdawało się, że to jeden z łobuzów wygłupiających się na ulicy. Zaczęła się awantura, ale i to nie miało większego znaczenia. Szła tropiąc. Szła i szła, a cel nie zdawał się być bliżej. Dopiero znajome zapachy, znajome budynki sprawiły, że Instynkt uderzył pyskiem w kraty. Te jednak wytrzymały. Kontrolowała się. Jeszcze. Cokolwiek porwało jej przyja... zamarła. Pomyślała tak o tym szczurze? Pokręciła pyskiem i zaczęła powoli zbliżać się do budynku, nadal próbując rozpaczliwie wyczuć szczura, choć było to z pewnością zbędne.

Jedyny rozsądny trop dorpowadził ją tu. Paranoja w jej głowie sięgnęła zenitu. Medo. To na pewno on. A może kapelusznik to on? A może jest po prostu taki sam? Nieistotne. Z odległości przyjrzała się temu miejscu. Była sprawniejsza dzięki posiłkowi, ale nadal była ranna i zmęczona. Nie było jednak czasu na takie drobnostki. Zakamuflowała się zarówno optycznie jak i maskując reiatsu. Po czym ruszyła. Chciała wskoczyć na sąsiadujące budynki tak by móc dostać się na dach albo chociaż ścianę tego ceglanego i powoli wspinać się po nim. Miała zamiar dowiedzieć się co jest w środku, powoli, śledząc, słuchając, smakując i obserwując. Nie spieszyła się. Była przekonana, że szczurek gdzieś tu jest. Znajdzie go i wyciągnie, nawet jeśli będzie musiała skoczyć do gardła temu kapelusznikowi.

Przez ułamek sekundy w jej głowie pojawiło się zapytanie czy jakiegoś sensu nie miało to dziwne ludzkie zabezpieczenie na furtce i czy go nie użyć za pomocą ogona, ale nie pamiętała ani konfiguracji ani nie uznała, że jest to warte prawdziwego łowcy. Drugie Łowy tego dnia uznała za otwarte.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 3 Sie 2013 - 13:51

Dych przemknęła przez pogrążone w nocy miasto. Mimo późnej godziny panował w nim zgiełk. Na terytorium kapelusznika był on bardzo duży. Pod samym budynkiem ustawiały się niewielkie kolejki, ludzki którzy chcieli wejść do baru, w większości podejrzanych ludzi. Kilka razy wydawało się jej że ktoś ją widzi... Nikt jednak nie zareagował.
Duch mogła zacząć się wspinać. Na pierwszym piętrze widziała niewiele. Okna były przysłonione grubymi, metalowymi żaluzjami. Pomiędzy nimi dostrzegła masę ludzi wypełniających małe, zadymione pomieszczanie. Tańczyli, skakali, obijali się o siebie w rytm dziwacznej myzyki , przepełnionej jazgotem wokalisty pankowego zespołu. Nie widziała tam jednak kapelusznika.
W kolejnym oknie, na kolejnym piętrze dostrzegła jednak swój cel, mężczyzna w kapeluszu siedział na starej skórzanej sofie, w rękach ściskał plastikowy przedmiot, sam siedział zaś przed wielkim ekranem który nazywany był przez ludzi telewizorem... Duch widziała jakąś postać o białych włosach w czerwonym płaszczu która rozrzynała dziwne potwory za pomocą miecza.
Kapelusznik zaś naciskał nerwowo na dziwny przedmiot.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 3 Sie 2013 - 19:43

[mam nadzieję, że nie przejąłem za bardzo narracji w poprzednim poście.]

Duch ze zdziwieniem oszacowała dziwaczny tłum podejrzanych osób. Nie podobało jej się to. Nie... to złe słowo. Nie ułatwiało to sprawy. A to... To było podniecające. Wkradała się do budynku pełnego innych istot. Może nawet, któreś stanowiły poważniejsze zagrożenie? Pazurzaste łapy i naturalna zręczność. Czego więcej pragnąć, gdy ma się zamiar dokonać czegoś niemal podpadającego pod skrytobójstwo?

Język musnął powietrze, gdy mijała pierwsze piętro. Na moment zatrzymała się. To było dziwne. Zachowanie stadne, którego nie pojmowała. Jaki sens miało marnowanie energii w ten sposób? Ona musiała ją oszczędzać by nie musieć żywić się tak często, a ci skakali by... właściwie nie wiedziała czy to ma jakiś sens. No i ta muzyka. Nieco rozbolały ją uszy więc ruszyła dalej.

Instynkt szarpnął się i wystawił łapę drąc całun świadomości, ale nadal, cudem, pozostając w ryzach. Kapelusznik siedział i robił coś dziwnego, a w tym pudle biegał mały ludzik i walczył. Prawie jak Quincy z mieczem... W tym momencie jej oczy błysnęły złowrogo. Wspomnienia sprawiły, że miała ochotę wbić kły w jego krtań nie słuchając nawet wyjaśnień. Zrobi to, gdy dowie się o co chodzi. Zapłaci jej za to.

Powoli ruszyła okrążając okna, szukając takiego by wejść za jego plecami, a następnie maskując jak najbardziej swoje reiatsu i samą siebie, stosując wszystkie swoje sztuczki łącznie z chodzeniem, jeśli było to możliwe, po suficie próbowała się do niego zbliżyć.

"Krwi!" - Zawył Instynkt rozrywając jedną z krat.
"Leżeć" - Syknęła Świadomość broniąca się rękami i nogami przed naporem bestii kryjącej się wewnątrz potworzycy.

Miała zamiar zajść go od tyłu i jednym ruchem skoczyć na kanapę by ją przewrócić i przygnieść jegomościa zarazem chwytając pazurami za jego ramiona i przykładając ogon do jego szyi. Syknęłaby wtedy.
- Witajjj. Myśśśślałeśśśś, że mnie przechytrzysssszzz? Gdzie on jessssst?

W normalanych warunkach zwiększyłaby swoje zdolności, ale bała się wykrycia ze względu na wydzielenie reiatsu. Poza tym nie rozważała innych scenariuszy. Musiało się udać. Musiało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 3 Sie 2013 - 21:01

Duch czuła lekki powiew zimnego powietrza, czuła dreszczyk podniecenia związany z polowaniem… Całą sprawę ułatwiał jej jazgot z dołu, nawet tu było głośno od tych dziwacznych dźwięków… Nawet tu czuła smród spoconych ciał ludzi. Powoli ruszyła na bok, kierowała się w stronę otwartego okna niemal za plecami kapelusznika. Bez trudności zaczepiła się na suficie, i cicho jak cień ruszyła, aby zanieść mu ból… Nawet sufit tu drgał ledwie wyczuwalnie przez muzykę.
Duch podeszła blisko, bardzo blisko. Kapelusznik nawet nie wiedział że ona tu jest… Nie spodziewał się tego co za raz miało go spotkać. Była za nim… Czuła jego zapach który na raz wywoływał u niej przerażenie i podniecenie. Postawiła jeszcze jeden mały kroczek po czym to ze zwinnością pumy rzuciła się na niego. Uderzyła mocno, wywaliła go na ziemię, przygniotła do podłogi. Jej pazury lekko wbiły się w ubrania, zaś ogon niemal dotknął skóry szyi. Mężczyzna jęknął przestraszony, później jednak ostrożnie obrobił głowę i zerknął na Duch. W jego oczach nie było jednak strachu… Były przerażająco puste – Moja droga… Uwierz mi że lubię kiedy kobiety na mnie siedzą… Ale trochę mi niewygodnie. Jeśli chcesz pogadać to daj mi wstać – w jednym z oczu mignął przez moment jakiś znak, jakiś symbol. Duch jednak nie była pewna co to.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Today at 19:46

Powrót do góry Go down
 
Bar "Pod Psem" - siedziba
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog