IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Bar "Pod Psem" - siedziba

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pią 6 Wrz 2013 - 13:50

Drgnęła, gdy zauważyła zmianę. W pierwszej chwili pomyślała, że coś jej zrobili. Napięła się i wbiła spojrzenie w łuski. Nie... to jednak coś innego. Spojrzała na Kapelusznika. Był równie zaskoczony co ona czyli to nie on. Świetnie. Odetchnęła z ulgą i rozluźniła się.
- Tak... był dość owocny. - Nie miał pojęcia jak bardzo.
- Ruszajmy więc, jestem gotowa. - Gotowy był też plan i cały koncept działania wszystko miało być idealne. Zobaczymy kto zwycięży. Zobaczymy kto będzie Łowcą, a kto będzie jedynie Ofiarą. Polowanie czas zacząć....

[mało czasu mam więc krótki odpis]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 7 Wrz 2013 - 21:55

Duch widziała że kapelusznik przygląda się jej dłuższą chwile. Odsunął dłoń, najpewniej dostrzegając zmianę w jej zachowaniu. W końcu wcześniej łasiła się do niego jak stęskniony pies. A teraz ?
Musiał dostrzec że coś jest nie tak, wydawał się być całkiem bystry.
- Cieszy mnie to moja droga – Głos wciąż był jednak przyjemny… Ujmujący i niemal hipnotyzujący. Jego barwa i ciepło, zdecydowanie kojarzyło się z czymś dobrym.
-Oczywiście, wskaże Ci którędy będzie najlepiej podejść… Żeby wszystko wyglądało naturalnie poinformowałem tylko część wartowników o naszych zamiarach, pozostałych będziesz musiała obejść… Ale wiem że sobie poradzisz – uznał. Ruszył do wyjścia z pokoju, i dalej korytarzem. Podszedł do dalszych drzwi, te były solidne i blaszane. Otworzył je kilkoma kluczami… Do korytarza wpadł nieprzyjemny zapach fekaliów. Prawdopodobnie było to przejście do kanałów.

To istny labirynt. Musisz zapamiętać jak iść – spojrzał na nią spokojnie. Włosy mimo powiewu poruszały się nieco nienaturalnie – Najpierw skręć w prawo. Później prosto i znów prosto. Następnie w prawo… Dotrzesz do miejsca gdzie zbiega się czerwony tunel z szarym. Tam będzie właz prowadzący do góry, musisz przez niego przejść. Szczur jest przetrzymywany w pokoju o zielonych drzwiach. - zdawało się że w jego oczach pojawiło się swoiste zmartwienie – uważaj na siebie, okoliczne kanały patroluje wataha. Jeśli miałaby stać Ci się krzywda wkroczę.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Czw 19 Wrz 2013 - 19:05

[nie sądziłem, że minęło aż tak dużo czasu, przepraszam - praca, nie doczytałem też tego o dłoni, ale już trudno]

Zapatrzona na dziwną zmianę w swej osobie zreflektowała się za późno by podchwycić jego dłoń. Pozostało jej więc odegrać to przy innej okazji... właściwie to nie było odgrywanie. Nadal chciała jego dotyku. Po prostu teraz... teraz była nieco ostrożniejsza.

Uśmiechnęła się nieco zadowolona z tembru jego głosu. Dziwne uczucie. Nie odpowiedziała na jego słowa, nie widziała ku temu potrzeby. Jeszcze jeden raz popatrzyła na swoje ciało po czym ruszyła za nim machając na boki ogonem, nieco radośnie. W pewnym momencie otarła się o jego bok zadzierając pysk. W pierwszej chwili sama nie wiedziała dlaczego to zrobiła, ale szybo zaimprowizowała.
- Jakiś znak na to, gdy będę go miała na wolności? Zapewne będzie chciał rozmawiać...
Jeśli ten wyciągnąłby do nie rękę z radością oddałaby się pieszczocie.

Kiedy wymieniał kierunek marszu kiwała powoli głową zapamiętując dokładnie trasę. Gdy wyraził swe zmartwienie znów trąciła go pyskiem.
- Nie o mnie trzeba się martwić. - Rzuciła tylko wesoło i jeśli nie miał jej nic więcej do powiedzenia ruszyła powoli przed siebie. Pierwsze co zrobiła to wspięcie się na sufit, jeśli ten był dość wysoko (ponad 2 metry). Następnie ruszyłaby powoli wedle wskazówek. Jeśli usłyszałaby jakikolwiek dźwięk czy widziałaby kogokolwiek zatrzymałaby się i aktywowała kamuflaż by zanalizować sytuację. Oczywiście maskowała też reiatsu. Prawo... prosto... prosto... prawo... właz... zielone drzwi... Łatwizna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Wto 24 Wrz 2013 - 12:00

[ rozumiem, ja sama przepraszam że musiałeś czekać na mój post ]

Łuska zmieniła się nieco, duch miała wrażenie że zmiana była dobra. Zdawało się też że łuski same łapią nieco koloru przy którym się znajdowała... Być może gdyby się skupiła, była by w stanie teraz ukrywać się lepiej. Cóż, zapewne będzie należało sprawdzić wszystko w praktyce. Hollow mogła mieć tylko nadzieje że zmiana na jej ciele nie była efektem działań kapelusznika.
Kiedy ocierała się o niego, jak zawsze czuła przyjemność. W jej nozdrza wkuł się gryzący zapach papierosów, ostrego perfumu i dymu. Duch sama nie wiedziała czemu ten zapach podobał się jej aż tak bardzo... W końcu za zwyczaj tego rodzaju woń odstraszała wszystko.

Poczuła też jeszcze coś. Mimo że koszula jaką nosił wydawała się być wymięta, pognieciona, nie pachniała potem... Było to nieco dziwne, pan N rzadko się przebierał. Inni potomkowie małp nosili na sobie zwykle chociaż nieco woni potu.

- Znak... Często machasz ogonem i nim ruszasz.. Może uderz nim lekko w podłoże gdy coś będzie nie tak - Uznał. - Jeśli my odkryjemy coś co nas zmartwi dam Ci znak, zrozumiesz go... jestem tego pewien
Duch zapamiętała trasę, zdawało się że nie jest zbyt skomplikowana - Oczywiście, przepraszam - uśmiechnął się lekko, ciepło. Tak że Duch nawet zrobiło się lepiej gdy dostrzegła ten grymas.

Duch weszła do koszmarnie pachnących kanałów, wspięła się na sufit. Musiałą jednak uważać na swoje ruchy... Było tu bardzo wilgotno i ślisko. Ukryła swoją obecność i ruszyła przed siebie.
Szybko okazało się że kanały były pilnowane. Do pierwszego rozwidlenia szła 3 może 4 minuty i natrafiła na 2 ludzi którzy przechadzali się z latarkami. Problem pojawił się dalej... Duch w ciemności dostrzegła istotę która zdecydowanie musiała być hollowem. Potwór przypominał zmieszanie trzech zwierząt. Psa, goryla i świni. Potwór miał silnie umięśnioną klatkę piersiową, kark i przednie łapy. Reszta wyglądała na psie... Maska i pysk wyglądały jak psie, poza przerośniętym świńskim ryjkiem. Wielki nos poruszał się lekko przy oddychaniu.
Duch nie była pewna ale miała wrażenie że oczy są pokryte bielmem, lub czymś innym Wydawało się że potwór jest ślepy.

Problemem było jednak to jak zareagował gdy duch się zbliżyła. Wstał i zaczął warczeć, Rozglądał się.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Czw 31 Lip 2014 - 16:38

- Niech będzie uderzenie ogonem. - Potwierdziła i na odchodnym jeszcze zerknęła w jego stronę. Miała dziwną tendencję do zapominania się przy nim i dopiero po chwili, gdy wędrowała sufitem mogła zebrać myśli.

Po pierwsze, jeśli zmianę wywołał w jakiś sposób on to i tak odczuwała ją jako coś pozytywnego, a więc tym nie należało się przejmować. Ważniejszą kwestią pozostawała cała operacja. Oczywiście nie miała zamiaru dać mu się kontrolować, ale spędzenie nieco więcej czasu w jego towarzystwie nie mogło być aż tak złe, zwłaszcza, że musiała dobrać się do gardzieli Grimmiemu i Medo. Innymi słowy najpewniej dołączy do Kapelusznika. Nadal dawała szansę szczurowi, ale raczej, w imię własnego celu, pozostanie przy tajemniczym jegomościu. Z resztą w razie czego się go pozbędzie, przecież to nie może być aż tak trudne... choć szkoda go trochę...

Pokręciła łbem odrzucając tę myśl i skupiając się na tu i teraz.
Gdy tylko stwór wstał natychmiast zatrzymała się. Zmrużyła ślepia i wysunęła język po czym powoli krok za krokiem zaczęła się cofać. Świat z perspektywy sufitu był nieco inny, ale mimo to skoncentrowała się na cechach charakterystycznych stwora. Zaczęła kalkulować jednocześnie zerkając czy na dnie kanału płyną ścieki jeśli tak to operacja miała być dość prosta. Nie ingerować, nie walczyć. To coś ewidentnie węszyło. Śledziło zapachy tak jak ona. W sumie zapomniała o tym mankamencie - mimo największych chęci sama też pachnie. Cały czas patrząc na stwora zaczęła schodzić w dół po ścianie w pewnym oddaleniu od Hollowa - chciała się upewnić by dźwięk jej powolnego wsunięcia się do śmierdzącej "rzeczki" w kanale był dlań niesłyszalny. Zrobiła to więc daleko od niego i jak najciszej. Miała zamiar obrócić się nieco na grzbiet jeśli było to konieczne by całe jej ciało pachniało tą cieczą. Dopiero wtedy, gdy była gotowa chciała spokojnie, bez pośpiechu, równo z nurtem odpadków przejść koło niego.

Była jednak gotowa do walki. Nos wydawał się wrażliwy, tak samo jak tylne, słabe łapy. Największym niebezpieczeństwem był front stwora. W razie czego będzie musiała przeskoczyć nad nim lub jakoś go wyminąć, bo frontalny atak skazany jest na porażkę. W razie czego celowałaby albo w tylne łapy by go spowolnić, albo lepiej, w bark i ramię tak by uszkodzić mięśnie jednej z przednich łap. Alternatywnie pysk z ryjkiem lub kark. Jej priorytetem jest jednak wyminięcie przeciwnika. Jeśli ten zacznie się niepokoić wtedy też nie będzie wymuszać przejścia i spróbuje załatwić to inaczej jak choćby wabiąc go gdzieś indziej. Gdyby udało jej się przejść wtedy po dłuższym kawałku, gdy stwór jej nie usłyszy wylazłaby na brzeg i otrzepała się po czym znów weszła na sufit i idąc krótkimi odcinkami przystawałaby co pewien czas by próbować powietrza i nasłuchiwać jednocześnie się maskując. Koniec z nieuwagą.

W jej głowie powstawał też plan w jaki sposób przemycić szczura w bezpieczne miejsce. Pozostawało pytanie: czy łowcy Kapelusznika sobie poradzą? Niech ich, jeśli są faktycznie Łowcami, to powinni dać radę, jeśli nie to nie zasługują na to miano. Plan był dobry, teraz wystarczy przejść koło stwora i kontynuować marsz w nadziei na przekradnięcie się niepostrzeżenie. W końcu to może być jej przyszłe stado... nie mogła go zabić jeśli nie zostanie do tego zmuszona...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pią 8 Sie 2014 - 9:34

Mimo że odeszła już daleko, to wciąż czuła dziwną aurę kapelusznika, była ona jednak przytłumiona, nie tak mocna. Uczucie jakie wywoływała jego osoba było naprawdę dziwaczne, z jednej strony chciało się do niego wracać, być przy nim, słuchać jego głosu i czuć jego zapach… Z drugiej strony wywoływał w swojej okolicy strach, było w nim coś odpychającego. Kiedy nie było go obok Duch czuła że brakuje jej nieco jego towarzystwa. Uczucie tego że ktoś stara się ją zrozumieć, że ktoś chce jej dać dom, stado i zemstę było jak narkotyk. On był jak narkotyk…

Teraz jednak musiała się skupić nad swoim zadaniem. Duch doszła do wniosku że nie może się dać złapać. Patrole rozmieszczone były tak że w razie problemów inni mieli usłyszeć że coś jest nie tak… Co prawda w kanałach było głośno, i krótki, chichy dźwięk walki mógłby nie zostać usłyszany, ale coś głośniejszego na pewno poniesie się po okolicy mocno. Trzeba było uważać, a najlepiej unikać walki, Duch nie wiedziała jak silne mogą być tu istoty i jak jest ich wiele.

Duch dostrzegła wartownika który musiał być z jej rasy, to miejsce musiało być dla niego potworne, tak jak i dla duch. Smród ludzi w całej okolicy był potworny. Szybko okazało się jednak że mimo wielu negatywnych cech może pomóc naszej bohaterce. Potwór zwęszył jej zapach, zrobił się niespokojny i zaczął charczeć i łapać większe wdechy. Duch cofnęła się trochę i powoli zeszła po ścianie niżej, ostrożnie i powoli wsunęła się w ściek. Było to uczucie niezwykle nieprzyjemnie. Do jej nozdrzy wdarł się jeszcze mocniej paskudny zapach. Sama zaś wylądowała w wodzie, pełnej gródek i różnych śmieci. Ciecz lepiła się do niej. Duch odwróciła się lekko i zapewniła sobie szczelny pancerz z zapachu.
Później ruszyła. Mimo że nie robiła tego często to pływała całkiem dobrze. Ogon świetnie robił za wiosło i ster. Kiedy zanurzyła go nieco mocniej i ruszyła nim powoli to w zasadzie w tym szumie nie było jej słychać. Ostrożnie przepłynęła tuż obok dziwnej istoty. Potwór zdecydowanie nie był piękny, Duch widziała kępki skudlonego futra które wyrastały na nagiej, szarej skórze. Przez chwile miała wrażenie że ją wykrył. Ślepymi oczyma spojrzał prosto na nią i warknął cicho… Kiedy już chciała się na niego rzucić, odwrócił łeb i zaczął węszyć dalej.

Duch jeszcze przez jakiś czas lawirowała po kanałach. Ścieki były bardzo wygodne jeśli chodzi o ukrywanie się. Kiedy przechodził obok patrol mogła w nich zanurkować. Tylko raz musiała je opuścić kiedy jakaś bestia przypominająca mieszankę rekina z żabą, zaczęła przedzierać się przez ściek, zajęła większość jego szerokości. Duch wówczas wskoczyła na ścianę i zaczęła się znów wspinać po suficie. Przez chwile miała serce pod gardłem (albo miałaby je, gdyby faktycznie posiadała serce), kiedy woda zaczęła skapywać na dół Maska w kształcie rekiniego łba przekręciła się powoli w górę. Duch zamarła w bezruchu, przybierając nieco wygląd otoczenia. Potwór przez chwilę na nią patrzył, później ruszył jednak dalej… Było zbyt ciemno aby ją wypatrzeć.

Największy problem pojawił się dopiero pod koniec jej drogi. Duch miała wyjść włazem we wskazanym miejscu, niemniej tego pilnował człowiek. Nastolatek o ciemnych, krótkich włosach opierał się o ścianę krzywiąc się. Był chuderlawy, ubrany w szarą koszulkę i zielone bojówki, oraz plastikową żółtą kurtkę przeciwdeszczową. Na nogach miał wysokie buty z gumy. Nie wyglądał na zagrożenie… Kiedy jednak duch podeszła nieco bliżej spostrzegła że poruszył się niespokojnie i zaczął się rozglądać. Jego błękitne oczy lśniły nienaturalnie w mroku.
Przy pasie miał zaś rzecz ciekawą. Otóż wisiała przy nim kościana strzała, na osobnym pasku. Kościec był poprzedzierany pulsującymi czerwienią żyłkami.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pią 8 Sie 2014 - 20:24

Jego aura delikatnie muskała jej zmysły, przez swą odległość stawała się nawet bardziej kusząca, jak odległe marzenie tak bliskie realizacji. Jakaś część niej rwała się do powrotu, kręciła się niespokojnie i wielbiła każdy jego dotyk, każdy moment jaki jej poświęcił, jego męski głos, swąd papierosów, ciężar kroków, troskę jaką jej okazał, jego zrozumienie i obietnicę... obietnicę, że wreszcie nie będzie sama. Czuła się dziwnie, ktoś mógłby powiedzieć, że nawet go pokoch... NIE! Najpierw czuła strach! Najpierw instynktownie mu nie ufała! Coś się zmieniło! Robił jej coś! Na pewno! Nie przywiązywała się nigdy... oczywiście, że się okłamywała. Stado. Co innego można czuć do stada? Ale! Przecież on wpuścił Grimmiego i Medo! Przecież nie mógł wiedzieć. DOŚĆ! Wnętrze umilkło i w Duch zapanował spokój.

Spokój i cisza tak naprawdę potrzebowała tego nie tylko z powodu chaosu w swym umyśle, ale też by wyczuwać zagrożenie. Smród wywoływał migrenę. Czuła jak
każda komórka jej ciała buntuje się przed wejściem do obrzydliwej mazi, ale zmusiła się. To było konieczne. Język cierpł jej od zapachu, szczęka zaciskała by nawet odrobina cieczy nie dostała się do jej pyska, a oczy piekły. Miała chęć zwymiotować, ale powstrzymała i ten odruch. Wolała nie myśleć w czym się tapla i co przylgnęło do jej ciała.

Podróż rozciągała się w wieczność. Jedyna rzecz, która minimalnie poprawiła jej humor to fakt, że całkiem nieźle radzi sobie w tej "wodzie" i ogon zdobył kolejną "zdolność". Obserwowała potwora kątem oka. Z pewnością, gdyby była człowiekiem ten odór sprawiłby, że łzy pociekłyby po policzkach. Na szczęście lub nieszczęście była potworem. Stwór był obrzydliwy, ale nie jej było to oceniać. Napięta do granic możliwości powoli przechodziła koło niego czując jak całe ciało wprawia się w delikatne drżenie, jak pazury drgają gotowe do wbicia się w gorące mięso i wtedy pozwolił jej przejść. Dopiero po dłuższej chwili się rozluźniła.

Po kilkunastu minutach przestała zwracać uwagę na odór i na swój stan. Była łowcą, a nie paniusią na wybiegu mody. Brud i znój podkreślał tylko jej zaangażowanie. Była wojownikiem, myśliwym i katem. Była sobą. Nurkowanie w odrażającej masie coraz mniej jej przeszkadzała, a pływanie sprawiało jej coraz więcej radości. Będzie musiała znaleźć jakieś bajoro i potaplać się dla przyjemności. Dopiero, gdy pojawił się ten dziwny stwór zadrżała. Czekając nieruchomo na suficie wpatrywała się w każdy napinający się mięsień potwora, w każde pracujące ścięgno zamarła, gdy kropla z jej pyska zsunęła się i kapnęła w dół, próbowała nawet pochwycić ją językiem, ale bezskutecznie. W beznadziei wpatrywała się w reakcję stwora pozostając nieruchomo i nagle popłynął dalej. W pierwszej chwili nie wierzyła w to, że się udało, ale po chwili skarciła się w myśli. W końcu to było oczywiste. Musiało się udać, to nie był myśliwy tylko jakaś płotka. Wyszczerzyła się w szerokim uśmiechu i ruszyła przed siebie. Właz był już tuż, tuż wystarczyło...

Wtedy go zobaczyła, a raczej zdała sobie sprawę, że może być jej przeciwnikiem. Zamarła w bezruchu wpatrując się w niego i powoli wykonała krok w tył i jeszcze jeden aż do momentu, gdy ten się uspokoi, ale tak by nie tracić go z oczu. Wtedy powoli przeanalizowała jego budowę i atrybuty. Chuderlactwo sugerowało brak tężyzny fizycznej, ale z drugiej strony bronił tak ważnego więźnia. To musiał być kamuflaż. Mlasnęła językiem ignorując odrażający smak. Oczy sugerowały, że widzi w ciemności, a sama strzała... Quincy?

Na ułamek sekundy umysł Duch zalała wściekłość i bezkresna nienawiść. Chciała rozerwać go na strzępy, ale nagle wzięła wdech. Strzała, a nie łuk. To może być coś dowolnego. To świat, gdzie istnieją takie bestie jak ona. Wszystko jest możliwe. Mlasnęła jęzorem raz jeszcze by sprawdzić czy to aby nie Quincy i cofnęła się jeszcze bardziej. Nie miała go jak ominąć. Co jej pozostawało? Wywabić go albo wyjść na powierzchnię, ale od zewnątrz może być jeszcze trudniej. Więc wywabić. Mimo to postanowiła rozejrzeć się czy nie ma drogi na około - czy w pobliżu nie ma innego przejścia na górę, jeśli nie przeszła do realizowania poniższego planu, jeśli tak i są niechronione chciałaby wyjrzeć odrobin by zorientować się jak wygląda sprawa na zewnątrz, choć nadal zakładała, że wykona poniższy plan, chyba, że droga będzie całkowicie wolna.

Rozejrzała się w poszukiwaniu poluzowanego kamienia czy innego przedmiotu. Miała zamiar cofnąć się znaczny kawałek po czym poluzować jakiś obiekt, który mógłby spaść do wody tak by zrobił to za dłuższą chwilę. Chodziło o poluzowanie kabla czy oderwanie śrubek albo po prostu zrzucenie kamienia. Jeśli nie dało się nic poluzować miała zamiar zrobić nieco hałasu tak by chłopak mógł to usłyszeć, a następnie maskując się aktywnie wejść na ścianę, którą musi wyminąć by dostać się do tego miejsca. W końcu już ma wrażenie, że ktoś tu jest, a dźwięk mógłby go zaalarmować. Gdy zaś stanie w miejscu nie tylko pasywnie się zamaskuje, ale, jeśli to konieczne również aktywnie chcąc pozwolić mu przejść i uważnie go obserwując. Jeśli wyda jej się, że ten ją widzi albo wie o jej obecności ma zamiar zaatakować tak by wrzucić go do tej smrodliwej cieczy i paszczą lub łapą zerwać mu pasek z dziwną bronią by ten odpłynął gdzieś dalej porwany nurtem. Skupiła się na tym i była gotowa wspomóc się reiatsu, jeśli doszłoby do takiej potrzeby.

Gdyby jednak chłopak przeszedł obok chciała prześlizgnąć się i przejść przez właz nim ten wróci. Plan z założenia prosty, w praktyce może być niewykonalny.

Oczywiście przez cały czas maskuje reiatsu, a gdyby doszło do walki zwiększa swą szybkość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 17 Sie 2014 - 12:55

Człowiek przerzucał swoje bystre spojrzenie to na prawo, to na lewo. Duch szybko cofnęła się i schowała w bocznym korytarzu. Chłopak długo jeszcze się rozglądał, zrobił nawet kilka kroków w bok, przyglądając się czemuś… W końcu jednak wrócił na miejsce. Wyglądał na nieco niespokojnego. Czy on mógł być Quincy ? Duch nerwowo skosztowała powietrza pragnąć dowiedzieć się czegoś więcej… Szybko stwierdziła że młodzian wydziela bardzo niewiele rei. Co więcej wydawało się być przez coś przytłumione, mimo że chłopak był prawie obok. Mimo wszystko jednak wyczuwała kilka cząstek. Quincy mieli to do siebie, że w ich raietsu było coś co wywoływało swoiste zasmucenie. Poczucie zapomnienia. Ten chłopak nie pachniał niczym takim… Jego energia wydawała się do niego nie pasować. Była bardzo żywiołowa i dziarska, on zaś wyglądał na znudzonego smutasa.

Duch dostrzegła dalej właz, musiał mieścić się jakieś piętnaście metrów od jej celu. Podeszła tam ostrożnie, zaparła się łapami i z pewnym trudem uniosła go nieco głową. Usłyszała terkot, zaś nad jej głową przejechał stalowy rydwan… Wyjście mieściło się na środku dziwacznej, szarej, ludzkiej drogi. W miejscu gdzie musiał wychodzić właz będący jej celem stał budynek z wysoko ogrodzonym podwórkiem. Przy drzwiach do budynku stało dwóch wysokich ludzi, zaś o ogrodzenie opierał się mężczyzna w czerwonej koszuli i skórzanej kamizelce. Miał na sobie kapelusz, chociaż nie pachniał jak kapelusznik. Wydawało się że z góry ochrona jest dosyć można… Duch spruwała śmierdzącego od spalin powietrza i poczuła silną, przytłumioną aurę, która musiała dochodzić z podwórza. Energia znów była bardzo dziwaczna, niosła pewną nutkę przyjemności i błogości.

Duch ostrożnie opuściła głowę z klapą, i cofnęła się nieco. Z trudem w ciemności dostrzegła kilka obluzowanych cegiełek. Mogła im nieco pomóc, chociaż tak naprawdę nie była w stanie stwierdzić kiedy i czy spadną. Odeszła nieco i zakamuflowała się… Miałą dobry plan.
Cegły stały w miejscu jeszcze przez kilka chwil, prawdopodobnie nie miały w swym zamiarze się ruszać… Opatrzność postanowiła jednak wspomóc Duch. Usłyszała nad swoją głową hałas, i dudnienie. Przez ulicę musiał przejeżdżać naprawdę wielki rydwan, który spowodował delikatne drżenie. Jej cierpliwość się opłaciła… Cegła spadła, uderzyła lekko o ścianę i chlupnęła głośno w wodzie. Wtedy też chłopak podskoczył gwałtownie, sięgnął do paska i poluzował lekko strzałę a później ruszył w kierunku chlupnięcia – Jest tu ktoś ? – mimo wieku miał bardzo męski, głęboki i spokojny głos.

Cały czas bacznie rozglądał się wokoło, jego oczy lśniły w mroku. Pewnie widział w ciemności, jego wzrok dwa razy krążył gdzieś wokół duch. Poszedł dalej i zaczął się rozglądać. Kiedy już chciała ruszyć, niewielki kamyczek osunął się jej spod stopy, zaś chłopak gwałtownie przeniósł spojrzenie na nią… Musiał ją dostrzec. Zagwizdał cicho, zaś broń na pasku zaczęła świecić lekko, na pomarańczowo. Duch nie czekała, skorzystała z tego że chłopak prawie jej nie widzi. Zeskoczyła w dół i pchnęła go, starając się złapać łapą za strzałę. Broń upadła na ziemię z cichym brzęknięciem, a krzyczący chłopak wpadł do cieczy… Teraz duch miała już mało czasu.

Duch nie mogła stracić tej okazji… Ruszyła po ścianie w stronę włazu i szybko się przez niego przepchnęła. Okazało się że wyszła z kanałów do ciemnej piwnicy, na końcu szarego korytarza dostrzegła w półmroku zielone drzwi (jakieś dwanaście metrów) . Na ich drodze stał jednak człowiek w ciemnych bojówkach i skórzanej kurtce z wyrwanymi rękawami. Był krępej postury, miał jakieś sto siedemdziesiąt cm wzrostu. Na rękach widoczne były tatuaże, duch nie zdołała się im przejrzeć, ponieważ ją spostrzegł, napiął lekko mięśnie i wrzasnął cicho zaś jego ręce spowiły płomienie. Na prawej był on błękitny, a na lewej czerwony.

Duch zdołała tylko trochę przyjrzeć się otoczeniu. Sufit był wysoki, zaś nad mężczyzną jarzyła się lekko żółta jarzeniówka przymocowana do długiej blaszanej mapy. Nad duch był jej drugi koniec. Po bokach widoczne były cztery pary czerwonych, drewnianych drzwi, oraz dwa piwniczne okienka, jedno uchylone, w połowie drogi do zielonych drzwi. Duch miała tylko jeden problem… Nie wiedziała co jest za nią.




***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 18 Sie 2014 - 18:27

Potworzyca analizowała swego przeciwnika mrużąc ślepia. Był bardzo czujny, ale jego reiatsu niemal nie istniało czyli miał alarmować innych o nadchodzącym przeciwniku albo mydlił oczy przeciwnikowi. Należało założyć najgorszy scenariusz. Zarówno sam mydlił oczy jak i gdzieś w pobliżu znajduje się inny przeciwnik. Musnęła językiem powietrze. Obrzydliwy smak ścieków wykrzywił jej pysk. Mimo wszystko chłopak był niespokojny. Może to jego pierwszy dzień? W takim razie popełni błąd. Z pewnością. Martwił ją jednak fakt przytłumienia jego reiatsu i nagle przypomniała sobie o tym sztucznym ciele tamtego pseudo łowcy. O nakładanej skórze. Może to było tym samym? Sztuczne próby stania się Łowcą, żałosne. Nie mogła go jednak zabić. Należał do stada Kapelusznika, a do tego ta energia... Pokręciła łbem i postanowiła wyjrzeć na zewnątrz.

Gdy tylko zaparła się by podnieść właz i ujrzała zewnętrzny świat niemal podskoczyła i tylko, przez Cykle ćwiczony, spokój Łowcy pozwolił jej nie skryć się na sam dźwięk stalowych rydwanów. Przez dłużą chwilę wpatrywała się w swój cel. Budynek z wysokim płotem. Czy dałaby radę wejść od zewnątrz? Może, ale było to ryzykowne. Ogrodzenie zmusiłoby ją do skoku, co mogłoby ostrzec przeciwników. Jakby tego było mało warta była znacznie silniejsza i kapelusz? Wytężyła wzrok będąc w pierwszej chwili zła, że Kapelusznik odbiera jej możliwość przemknięcia samodzielnie, ale szybki ruch językiem rozwiał złudzenie. Aura dochodząca z podwórza tym bardziej sugerowała, że nie powinna się tam kierować. Nagle przeszedł ją dreszcz. Uczucie podobne, które do tej pory wzbudzał tylko Kapelusznik znów się pojawiło. Niemal zapomniała się chcąc wystawić bardziej łeb, ale w ostatniej chwili zacisnęła szczękę i cofnęła się do wnętrza kanału karcąc się w myślach. Uzależnienie. Łowca nie powinien ulegać tak prostym instynktom. Odpędziła natrętne wspomnienia błogości i z chęcią nawdychała się obrzydliwego smrodu ścieków. Przypominał jej on o celu. Prześledziła wzrokiem strop i znalazła czego szukała. Teraz wystarczyła odrobina cierpliwości, a nieuwaga zdenerwowanego chłopaka z pewnością jej pomoże. Pozostawało pytanie, czy było to strachliwe zdenerwowanie czy takie z podniecenia możliwym starciem, ale na to wolała nie odpowiadać.

Zaciskała pazury w oczekiwaniu, a z każdą chwilą, gdy patrzyła uważnie na sylwetkę chłopaka, gdy smakowała jego zapachu i poiła zmysły myślami o zwycięstwie w jej wnętrzu znów coś się budziło. Cichutko wymykało się spod kontroli, a jego czerwone ślepia zaiskrzyły w mroku jej duszy. Instynkt kochał polowanie, kochał ucieczkę i kochał zarówno swój oddech na karku zwierzyny jak i ten niby-Łowców na swym grzbiecie. Nie miał zamiaru przejmować pieczy nad jej zmysłami. Miast tego przybrał na sile i złączył się tak jak zawsze, na polowaniu, z jej Świadomością. Objął ją  od tyłu niczym kochanek i wpatrując się przez jej ramię szeptał do ucha co należy zrobić, a ona słuchała.

Czuła jak mięśnie drżą z podniecenia, a ogon ma ochotę ruszać się na boki z nadciągającej radości. Wtedy cegiełka się poluzowała i spadła do wody. Jeden ruch okiem i wiedziała, że to nie wróg, a jej szansa. Teraz wystarczyło przeczekać. Jego głos był jak ambrozja. Nie z powodu swej głębi, która mogłaby zawrócić w głowie kobiecie, a ze względu na nutkę niepokoju. Zlizywała ten niepokój z każdego jego oddechu, z każdego nierównego drgnięcia. Oczywiście, że widział w ciemności. W końcu to dlatego nie było tu oświetlenia. Raz niemal ją musnął, ale Łowczyni nawet nie drgnęła. Dopiero po dłuższej chwili nadszedł czas na ruch. Powoli poruszyła łapą, a przez jej umysł przebiegła myśl: "Czy nie trzeba było obrać sufitu?" i wtedy wszystko trafił szlag.

Nie myślała, nie zastanawiała się, nie oceniała. Pędziła za tym co syczał Instynkt. Skoczyła na niego wpychając go do śmierdzącej brei, a gdy strzała uderzyła o ziemię natychmiast ruszyła w stronę włazu zamiatając jeszcze ogonem na odlew zarówno strzałkę by poleciała gdzieś w dal jak i głowę przeciwnika, gdyby próbował podnieść się od razu. Skok na ścianę, kilka pospiesznych kroków i już była przy włazie. Pchnięcie, szarpnięcie całego ciała i wynurzenie się jak bestia z odmętów. Paraliż na ułamek sekundy. Kilka obrazów w głowie. Nie zastanowiła się nawet przez chwilę.

- Jestem z Watahy - Syknęła. Zwierzyna, zawsze, z łatwością była wprawiana w zwątpienie, zwłaszcza, gdy powie się coś co jest im znane. Chciała wykorzystać jego wątpliwość i natychmiast skoczyła na mapę by zerwać ją całym ciężarem ze ściany i nie tylko pozbawić oświetlenia swego wroga, ale i oddzielić ich na moment. Liczyła, że choć nie jest silna to jednak jej waga pomoże jej w zadaniu. Natychmiast później skoczyła w bok wykorzystując ten moment by spojrzeć za siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 20 Sie 2014 - 9:35


Duch wiedziała że trącanie nogą strzały i odepchnięcie się od głowy chłopaka mogło dać jej kilka cennych sekund. Nie miała teraz byt wiele czasu… Ale To nie mogło zaszkodzić. Ba wręcz przeciwnie ! Ci na dole prawdo podobnie mogli już usłyszeć że coś jest nie tak. A jeśli wiedzą oni, to Ci na górze też za raz się dowiedzą.

Duch miała jednak plan, zdawało się że całkiem dobry. Kiedy powiedziała że jest z watahy mężczyzna zaczął się jej baczniej przyglądać – ale cz… - chciał wyraźnie o coś zapytać, nie zdołał jednak. Duch wyskoczyła i złapała łapą za lampę. Uwiesiła się na niej całym ciałem, co wystarczyło aby prowizoryczne mocowania puściły po jej stronie. Skoczyła na dół, zaś lampa pomknęła w kierunku mężczyzny. Człek był za wolny, dostał jarzeniówką i metalową blachą, zatoczył się do tyłu zasłaniając poranioną szkłem twarz. Syknął wściekle. Dych miała tylko kilka sekund… Za raz prawdo podobnie dojdzie do siebie i będzie bardzo zły.

Z dołu doszły ją krzyki – intruz, intruz ! – tu były ciche i zniekształcone przez szum, na dole jednak musiały rozejść się głośno.

Zerknęła krótko za siebie aby dostrzec lekko uchylone drzwi, gdy wysunęła język poczuła że brązowych drzwi dochodzi to dziwne reiatsu, które nieco przypominało to kapelusznika… Nieco. Energia kapelusznika była jednak inna. Jego miała w sobie coś co przyciągało, że powodowało szaleństwo z przyjemności. Z drugiej jednak strony było coś pikantnego, coś co sprawiało poczucie niewytłumaczalnego strachu. Reiatsu istoty która musiała tu być było przyjemne i lepkie jak smoła.

Usłyszała kroki na schodach, ktoś musiał usłyszeć że coś się dzieje – Arrrnooof o co się tam rozbijasz ? – Usłyszała.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sro 20 Sie 2014 - 21:12

Instynkt zawodził z radości, a ciarki przedzierały się wzdłuż kręgosłupa. Adrenalina sprawiała, że ciało szalało. Pogoń, pościg. Kilku? Kilkunastu? Bez znaczenia. Umknie. Wygra. Łowca nad Zwierzynę.

Tak jak podszepnął Instynkt - mężczyzna był tylko Zwierzem. Ofiarą. Niczym więcej. Oczywiście, że zwątpił. Bez wątpienia był zbyt wolny. Był tylko słabym narzędziem. Odbiła się w bok by zajrzeć za siebie i dostrzegła drzwi, poczuła zapach i nim wszystkie bodźce dotarły do mózgu machnęła ogonem by pchnąć lampę na otwór, którym weszła i skoczyła by zaatakować nogi mężczyzny, który teraz zasłaniał twarz. Chciała podciąć go ogonem by jeszcze bardziej go zdezorientować i skoczyć w stronę zielonych drzwi. W jej głowie echem odbijało się właśnie to: "Zielone drzwi. Musisz dostać się do zielonych drzwi". Chciała na nie skoczyć by otworzyć je siłą, wybić z zawiasów czy po prostu wyłamać zamek. Liczyła, że jej prędkość połączona z masą może jej pomóc... Nie... nie liczyła. Tylko Zwierzyna liczy na szczęście. Ona czuła, że to starczy. Musiało, bowiem to podpowiadał Instynkt. Odmawiał zastanowienia się, odmawiał postoju, a więc skoczyła na drewno i wtedy uderzyły ją bodźce.

Czas jakby zwolnił. Przyjemny zapach. Lepkie Reiatsu. Nagła chęć choćby zobaczenia kim jest ten osobnik. To było coś łagodniejszego, coś... dobrego? Miała dziwne wrażenie, że choć z jednej strony pragnie dowiedzieć się kim jest ten ktoś, to z drugiej mogłaby już nigdy nie uciec z tych objęć. Mimo to obróciła pysk by choć kątem oka go dostrzec. Oczywiście to nie było to samo co Reiatsu Kapelusznika. Za nim szalała. Uwielbiała jego smak, jego zapach i ciarki na karku, które wywoływało. Mimo to jakaś część jej...

Kątem oka wpatrzona w drzwi za sobą runęła na zielone przejście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 30 Sie 2014 - 20:45

Duch zerwała całkiem lampę i pchnęła ją do paskudnie śmierdzących wrót którymi tu weszła. Następnie skoczyła w kierunku mężczyzny i uderzyła silnie ogonem w okolicy stawu kolanowego, człowiek jęknął i upadł na ziemię. Zdecydowanie zyskała kilka kolejnych chwil. Instynkt przez krótki moment podpowiadał aby poszarpać ofiarę... Ta jednak na to nie zasługiwała prawda ? Dał się zaskoczyć jak dziecię. Chęć zabił też widok psiej łapy na jego szyi... Przecież nie chciała zabijać watahy.

Nie minęła chwila, a duch rozpędziła się i uderzyła w zielone drzwi całą swoją masą. Wiedziała że się uda... Wiedziała. Szczęście nie było jej potrzebne. Była wszak perfekcyjnym łowcą. Na całe jednak szczęście drzwi nie były bardzo trwale... Taj jak by ktoś zupełnie nie spodziewał się ataku, albo nie był przygotowany. Wpadła do ciemnego pokoju, który oświetlały tylko niewielkie płomienie świec. Szczur był tu, leżał na ziemi, pośrodku symbolu wysypanego solą. Duch nie wiedziała co to znaczy, ale gdy tylko dotknęła poczuła opór i ból. Nie potrafiła przekroczyć linii. Czy tak to miało się skończyć ? Szczur wyglądał na zmaltretowanego... Jego maska była uszkodzona, a z kilku ranek sączyła się krew - może sam chciał uciec ? A może ktoś się nad nim znęcał...

Nie miała jednak czasu na rozważania. W pokoju było jeszcze kilka rzeczy. Lekko oświetlone pojedyncza lampką spore akwarium z żółwiem wodnym. w akwarium pełno było wody. Widoczne było również biurko i kilka zeszytów na nim. Obok stało krzesło. Pod ścianą stał wysoki regał wypełniony książkami, a obok niego deski, kilka zwykłych a kilka spróchniałych... Duch musiała jakoś wydostać szczura i uciec... Czasu miała niewiele.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 31 Sie 2014 - 23:06

Ślina napłynęła do jej pyska, gdy Ofiara padła na ziemię. Jedynie niemal odczuwalny na karku oddech pościgu zmusił ją do zmiany decyzji. Z resztą był członkiem przyszłego stada, słabym i naiwnym, ale nadal. Rzuciła się na drzwi pewna swego. Łowca raz jeszcze górował nad wszystkimi przeciwnikami. Wpadła do pomieszczeni i poświęciła nie więcej jak kilka sekund na rozejrzenie się.

Jakieś dziwne znaki, jakieś bzdurne świece. Parsknęła i zrobiła krok w stronę szczura by chwycić go pyskiem i rzucić się do ucieczki. Aż syknęła zdziwiona i przekręciła łeb cofając się o krok. Raz jeszcze spojrzała wokół. Przez moment Instynkt szalał nie widząc rozwiązania i wtedy Świadomość odepchnęła go. Rozwiązanie przyszło same.

Skoczyła w stronę akwarium chcąc zrzucić je na ziemię lub rozbić ogonem, jeśli to nie starczy, aby woda zalała sól niszcząc symbol lub by zgasiła świeczki. Jeśli to nie wystarczy spróbowałaby przewrócić deski tak by te zrzuciły świeczki. I jeśli i tym razem nie udałoby jej się przejść przez zasłonę w akcie frustracji pchnęłaby deską w sól by ją rozmazać. Jeśli jednak akwarium jest poza jej zasięgiem albo spróbowałaby wywrócić nań regał albo chwycić w pysk deskę i to nią je zbić - w zależności od tego co byłoby prostsze w zrealizowaniu.

Jeśli nie musiałaby wywracać regału, a udałoby jej się przerwać barierę chciała obejrzeć się by ocenić ile ma czasu.

[Od tego co zobaczy zależy jak planuję ucieczkę.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 8 Wrz 2014 - 16:03

Duch pierwszy raz widziała takie dziwne symbole. Sama nie była pewna co to było... Ale z jakiegoś powodu działało. Być może nie było to w cale nic tak nienormalnego ? Duch widziała już dziwniejsze i nie normalniejsze rzeczy oraz istoty. Tak czy siak trzeba było coś zrobić. Było kilka rzeczy którymi można było się posłużyć.

Akwarium wyglądało całkiem zachęcająco. Być może było zbyt ciężkie aby łatwo je rzucić, ale bez większych trudności rozbiła je ogonem. Woda szybko chlusnęła na ziemię, żółw wypadł przez otwór z wylewającą się wodą. Strumień naruszył krąg. Duch nie wiedziała czy to zadziała ale spróbowała.

Po krótkim rzuceniu okiem doszła do wniosku że czas się jej kończy. Głośne TUP TUP TUP oznaczało że ktoś w zasadzie jest już przy drzwiach - że pokonał większość schodów. Wlewająca się przez szpary aura świadczyła o tym, że w tym budynku jest ktoś silny... I być może on tu zmierzał.

Pokój nie miał dobrej drogi ucieczki, najlepsze widoczne były w korytarzu... Albo jedyne możliwe i widoczne.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 13 Wrz 2014 - 17:40

Pchnęła żółwia w krąg i jeśli nic muszę nie stało sama skoczyła by chwycić w paszczę szczura. Jednocześnie już zaczynała kręcić ogonem jak nadgarstkiem by przeciąć nim powietrze i otworzyć Grangatę jeśli było to możliwe.

Gdyby udało się go jej pochwycić szepnęłaby. "Spokojnie nie połknę cię." A następnie zakamuflowałaby się, a szczura wzięła całkowicie do pyska. Następnie zerknęłaby czy ktoś nadchodzi i czy zdołałaby uciec oknem. W przeciwnym razie weszłaby na sufit i zamarła w oczekiwaniu gotowa w każdej chwili skoczyć w formujące się przejście. Mimo to jeśli nikt jej nie zauważy na razie czeka chcąc przechytrzyć łowców.

Jeśli jednak znów się odbije spróbuje pchnąć coś ciężkiego jak deski na świece i przyczaić się prze drzwiach gotowa do zaatakowania nóg oponenta. W tym przypadku otwiera Grangatę nieco na bok od wejścia tak by odwróciła uwagę przeciwnika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 20 Wrz 2014 - 15:21

Duch przeraziła małego hollow, czuła odór strachu w swojej paszczy. Coś było jednak w tym podniecającego. Ludzkie dusze zwykle również bały się zwieńczenia polowania. Bały się, i ten zapach i smak się wyczuwało, być może sam w sobie nie był bardzo przyjemny... Jednak kojarzył się on z momentem pożerania, z tą niesamowicie przyjemną chwilą, gdzie głód nie rozrywał umysłu chociaż na chwilę. Duch dawano już jednak zrzuciła okowy bestii i potrafiła nad sobą zapanować... Przynajmniej dopóki nie była bardzo głodna.

Teraz jednak trzeba było działać. Najważniejsza była szybka i trafna ocena sytuacji oraz odpowiednia reakcja. Miała zbyt mało czasu na otwarcie garganty ktoś niemal już prawie zszedł. Prawdopodobnie również był bardzo silny, co oznaczało że ukrycie się przed nim mogło być bardzo trudne lub niemożliwe. Walka w tym wypadku również była bardzo ryzykowna. Jedyną, ostaniom nadzieją było okno. Wszystko bardzo szybko rozważyła w umyśle, kosztowało ją to zaledwie jedno głośniejsze stuknięcie buta (jeśli zaś chodziło o tą miarę to miała bardzo mało czasu). W szaleńczym galopie ruszyła do okna, szybko pazurami złapała się ściany i wspięła się wysoko. Drzwi otworzyły się z ponurym skrzypnięciem, a do korytarza wlała się silna i lepka jak toffi fala rozkoszy, zakała ona cały korytarz z siłą tsunami. Stuk... Duch była już na zewnątrz. Za plecami usłyszała jednak huk, rozrywanego tynku i cegieł. Przeszył ją również ból, coś oderwało końcówkę jej ogona... Gęsty pył wyleciał zza okna. Stuk... Musiała uciekać.

Przed sobą miała betonowe podwórze, stały na nim dwa spore, blaszane kontenery które po części strawiła rdza. Po boku rosła kępka trawy która zdołała znaleźć nieco luk w betonie. Problemem było jednak coś innego. Dwa susy przed nią stała maszkara, którą można było nazwać psem przy dużej dozie wyobraźni i chęci. Potwór był Hollow, biała maska przypominała nieco psią czaszkę. Groteskowo powykręcane psie ciało przypominało efekt jakiejś potwornej choroby lub mutacji. W ciała wyrastało sześć kończyn. Cztery duże i silne, bestia się na nich poruszała. Kolejne dwie były długie i chude jak by skóra oplatała kości. Na ich końcach mieściły się długie jak miecze pazury. Bestia była o wiele większa niż duch... I na pewno nastawiona nieprzyjaźnie.

Stuk... Czas się kończył.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 21 Wrz 2014 - 13:54

Jakaś część jej jestestwa odczuła rozkosz czując jego przerażenie i pragnęła go połknąć, ale był to tylko podszept Instynktu. Zgięła język i zablokowała nim przejście szczurowi do głębi jej paszczy by podczas biegu przez przypadek nie przełknęła swojej karty przetargowej.

Spojrzała w stronę drzwi. Myśli szalały, a kroki, tak wyraźne, stawały się coraz bliższe. Skoczyła przez otwarte drzwi. Widziała leżącego mężczyznę, widziała zniszczone światło blokujące przejście i słyszała kroki. Zapomniała, że Kapelusznik obiecał jej bezpieczeństwo. Teraz rozmowa z nim była zamazana, jakby nigdy nie nastąpiła. Wiedziała, że gdyby ktoś popatrzył teraz w jej oczy ujrzałby strach. Rzuciła się do okna i już w nim znikała, gdy poczuła Reiatsu tego kogoś. Całe jej ciało zadrżało z rozkoszy, ale jednocześnie obawy, że lepkość nie pozwoli jej odejść.

Wypadając na podwórze aż przypadła do ziemi czując rwący ból w ogonie. Nie poczuła nawet ataku. Potwór, który stał przed nią zmobilizował ją do działania. Dwa susy. Tyle ile potrzebowała do największego szaleństwa jakie zrobi tego dnia. Pierwszy sus wykonała w bok kamuflując się natychmiast i machając ogonem przed siebie by plamki krwi zaznaczyły fałszywy tor biegu. Skupiła energię w mięśniach i końcówce ogona. Musiała zasklepić ranę by ta nie zostawiała śladów. Odrosnąć może później. Drugi sus. Prosto na psa. Nie żeby go zaatakować, a żeby go użyć. Zakładała, że nie zmieści się pod jego nogami. Dlatego przyszedł czas na szaleństwo. Rozpędzona do maksimum swych możliwości zrobiła coś czego nikt nie mógł się spodziewać. Skoczyła na pysk bądź ciało stwora (w zależności co jest łatwiejsze) i użyła go jako rampy by pokonać płot lub jeśli to za daleko by doskoczyć do śmietników i to ich użyć do przebycia płotu. Oby tylko był wolniejszy i dość niezgrabny by nie pochwycić jej. W końcu była częściowo niewidzialna. Może to starczy. Nie. Musi starczyć. Była gotowa poświęcić ogon by zasłonić się przed atakiem.

Nie myślała o tym co będzie, gdy przeskoczy. Nie myślała, że marnuje siły, które będą jej później potrzebne. Chciała uciec. Musiała to zrobić. Kwestia honoru. Kwestia bycia Łowcą i... strachu przesiąkającego ją aż do kości. Jeśli uda jej się wylądować po drugiej stronie natychmiast rzuci się dalej za coś co uchroni ją przed strzałem. Ktokolwiek to był wystarczyło, że widział ofiarę. A teraz ona nią była.

[szybkość +6]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 5 Paź 2014 - 20:27

Duch czuła jak by świat spowolnił. Wszystko przez krótką chwilę wyglądało na ociężałe i leniwe. Czuła jak od bólu pulsuje końcówka ogona. Czuła strach, podniecenie i w tym wszystkim chyba ogarnęło ją szaleństwo. Bowiem zamierzała zrobić coś zdecydowanie szalonego.
Jej umysł działał na podwyższonych obrotach, wymyśliła plan i zabrała się do realizacji.

Pierwszy sus - duch zniknęła. A przynajmniej dla tych mniej spostrzegawczych. Ogonem machnęła ogonem, ciemna krew splamiła beton. "Pies" warknął wściekle, najpewniej zirytowało go zniknięcie przeciwniczki.
Drugi sus - Duch wybiła się łapami tak silnie jak mogła, i wskoczyła na łeb swojego przeciwnika, odbiła się o niego mocno i przeskoczyła go. Potwór warknął i próbował jeszcze szczękami złapać duch. Nie zdołał.
Trzeci i czwarty sus - duch ruszyła płynnie dalej, wykonywała długie i szybkie kroki. Oddaliła się od potwora który obracał się niezgrabnie za nią.
Piąty sus - Duch wskoczyła na kontener i korzystając z niego wybiła się dalej.
Szósty sus - Uciekła. Opadła lekko na betonową drogę i ruszyła dalej, szybko nie oglądając się.

Wbiega prawie pod stalowy rydwan, udało się jej jednak uniknąć zderzania, później przemknęła dalej. Wbiegła w pustą uliczkę, gazeta która latała na wietrze nieopatrznie uderzyła w jej pysk. Szybko zrzuciła ją z maski i ruszyła dalej. Gnała sama nie wiedziała jak długo. W końcu brzydkie, szare ulice i ceglane budynki zmieniły się w jasne domki i zieleń. Czuła jednak że ma ogon, wiedziała to... W końcu dotarła do znanego sobie już parku, pełnego drzew. Tu zasłona oddzielająca świat była cienka.

Wtedy tuż za nią w ziemię wbiła się jarząca, błękitna strzała...



[ łącznie - 11 rei, dodatkowe losowe punkty szybkości za rei: 2]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 31 Sty 2015 - 11:53

[ O mój boże. Ta przerwa...]

Szum krwi w głowie. Adrenalina. Podniecenie wywołane polowaniem. Zapolowała, wygrała. Teraz musiała uciec. Szaleństwo choć zaiste nim było sprawdziło się.
Słyszała kłapnięcie szczęk gdzieś za sobą, czuła ciarki satysfakcji, gdy wybijała się z jego pyska. Nie obejrzała się kolejne skoki zaniosły ją poza ogrodzony teren, ale tam czekał już kolejny przeciwnik. Umknęła odruchowo przed stalowym rydwanem i rzuciła się do ucieczki. Jakiś papier uderzył ją w pysk machnęła nim w bok i pędziła dalej. Czemu ludzie zostawiali papiery w takich miejscach... i po co te znaczki na nich?

Pędziła bez namysłu tam, gdzie prowadził ją Instynkt. Nie kwestionowała jego decyzji on wiedział najlepiej co jest dobre, gdy się ucieka. Park. Znane miejsce. To tu wszystko się zaczęło. Wystarczy teraz otworzyć prze...

Strzała. Quincy. Wściekłość zagotowała się w niej. Ze wszystkich łowców to właśnie ktoś taki miał ją ścigać?! QUINCY?! Gdyby nie była tak zmęczona. Gdyby nie to ganianie się. Odwróciłaby się by zmierzyć się z przeciwnikiem, ale nie teraz. Teraz musiała umykać. W pierwszym odruchu skoczyła za drzewo, które zasłoni ją od następnej strzały. Wtedy liznęłaby powietrze. Kompletnie ignorując szczura w pysku, o którym niemal zapomniała. Musiała sama otworzyć przejście albo znaleźć już istniejące. Była ranna i zmęczona. Postanowiła najpierw zdobyć nieco przewagi. Drzewa, krzaki, cokolwiek co ją ukryje. Wspiąć się na drzewo wydawało się najlepszym pomysłem. Skakanie między nimi dałoby jej jako taką przewagę wysokości. Wzrokiem szukała kryjówki. Jakiegoś budynku, zejścia do kanałów albo może większego gąszczu, jeśli takowy istniał. Przede wszystkim jednak musiała zlokalizować osobę ścigającą ją. Język to wysuwał się to powracał chcąc namierzyć jakikolwiek ślad. Kamuflowała odruchowo swoje reiatsu, choć wiedziała, że temu przeciwnikowi nie robi to różnicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 8 Lut 2015 - 12:07

[ Etam : D ważne że jesteś W przypływie weny w wolnej chwili odpisze Ci w twoim opowiadanku, bo chciałam to zrobić troszkę ambitniej niż zwykle =x... ]

Duch poczuła przypływ wściekłości. Trudno było zignorować głos w głowie... Głos który kazał jej zapolować na tą plugawą istotę. Zdołał jednak zdusić w sobie to pragnienie. Miała cel, musiała działać... Nie mogła teraz wszystkiego zepsuć. Skoczyła za drzewo, to mogło dać jej kilka chwil, ale co dalej ? Duch wyciągnęła język i złapała cząstki. Czuła delikatny smak który unosił się w całej okolicy, był nieco kwaśny, wyczuwała lekkie podniecenie i chyba złość... Rei zdecydowanie należało do łucznika, czuła ulotny zapach i posmak typowy dla ich energii. Musiał być silny gdyż jego aura rozsypywała cząstki po całej okolicy. Nie potrafiła jednak jednoznacznie określić gdzie jest, musiał ustawić się z wiatrem i ukrywać swoją energię.


Gdy schowała język złapała się na tym ze niemal połknęła małą bestie, która z wyrzutem zapiszczała. Duch wiedziała że musi znaleźć lepsza kryjówkę, tuż za nią w drzewo wbiła się świetlista strzała. Przeciwnik wiedział gdzie była. Duch skoczyła za kolejne drzewo i wspięła się po nim szybko, tam wzrokiem szukała kryjówki i przeciwnika... Musiała wiedzieć z kim walczy. Duch namierzyła wzrokiem gąszcze które rozciągały się w głąb parku - było tam wiele niezadbanych krzewów. Miejscem do którego mogła uciec była też kamienna altana, nie miała co prawda murów, ale wyglądała na solidna. Mogła się ukryć pod jednym z dziwnych, małych stolików, na których przeplatały się białe i czarne kwadraty. Stoliki również były z kamienia, jak i niewielkie ławy przy nich. Dalej rozciągało się jezioro, a wewnątrz niego niewielka wysepka z drzewami. Duch nie czuła tu nowych zapachów, co oznaczało że to nie tu było przejście... Nie czuła też gdzie jest łucznik. Poszukiwania go mało nie przypłaciła życiem. Coś niewielkiego nagle zalśniło z boku, pół materialna strzała wycelowana była w jej maskę. Duch w ostatniej chwili ruszyła się aby uniknąć rozbicia maski. Strzała utkwiła w jej karku ( - 7 hp ). Duch dostrzegła gdzie krył się przeciwnik. Ustawił się on na alejce między drzewami w nieco bardziej zadbanej części parku. Nie była pewna gdzie dokładnie gdyż szybko schował się za którymś z drzew, wiedziała jednak że jest mniej więcej 20 - 30 metrów od niej w stronę miejsca z którego przybiegła.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Wto 14 Lip 2015 - 11:55

Łatwo było zapomnieć o czymś tak drobnym i kruchym jak ten stworek. Czymś co nijak nie mogło jej pomóc w nadciągającej konfrontacji. Park nie był jej sojusznikiem dawał zbyt wiele miejsc do skrycia się innym łowcom. Nie był to jej teren. Nie znała go. Obrzuciła wzrokiem otoczenie z jednego z drzew.  Krzaki wyglądały obiecująco. Altana już mniej. Brak było jej osłony przed wzrokiem i strzałami Quincy, a wyspa... aż się wzdrygnęła, gdy wspomnienie ze snu nałożyło się z obrazem z rzeczywistości. Niemal widziała setki czerwonych ślepi zaglądających w jej jestestwo z odmętów lepkiej cieczy. Nie. Zdecydowanie nie to. Więc krzaki.


Syknęła, gdy strzała werżnęła się w kark. Niemal wypluła też szczurka. Nie myśląc wiele wskoczyła w stronę krzaków pędząc ile sił w łapach i kamuflując siebie jak i swe reiatsu. Przede wszystkim jednak skoncentrowała się na zygzakowaniu by nie stać się łatwym celem.
- Jeśli... wiesz... gdzie... garganta... to... pokaż... - Syczała co skok do szczurka i rozchyliła nieco paszczę by ten mógł wyleźć na wolność. Zdała też sobie sprawę, że po wizycie w kanałach z pewnością cuchnie, a to mogło pomóc łowcy. Zapachu zaś nie była w stanie usunąć jeśli nie wskoczyłaby do wody, ale sama myśl o tym przyprawiała ją o zawrót głowy. Instynkt był silny i ciągnął ją do tego miejsca, ale... ale jeśli plan nadal pozostał bez zmian to jakoś niezdarni myśliwi muszą dać radę za nią podążyć...

Gdy tylko znalazła się w krzakach natychmiast rozejrzała się za kolejną kryjówką. Starała się tak ustawić by jak najmniejszą powierzchnią być skierowaną do łucznika aby uniemożliwić mu łatwy strzał. Rozpaczliwie wysunęła język w poszukiwaniu zapachów innych hollowów, co wskazywało by na grangatę. Zaraz... przecież sama otwierała przejście jakiś czas temu. Może to właśnie to? Spróbowała zdać sobie sprawę jak daleko może być od miejsca poprzedniej konfrontacji z Quincy. Była też gotowa skoczyć do następnej kryjówki. Nastawiała się też na walkę ze stadem szczurów więc nie mogła pozwolić sobie na marnotrastwo energii duchowej. Musiała dać sobie radę bez jej pomocy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 27 Lip 2015 - 16:35

Duch czuła się jak w potrzasku który z wolna zamykał się na jej szyi. Być może i mogłaby walczyć z przeciwnikiem, ale wiedziała że zostawiła za dobą długi ogon... I ten łucznik nie był nawet troszkę straszny w porównaniu do istoty która odebrała jej końcówkę ogona. Duch nie miała czasu, dalsze miotanie w potrzasku mogło ją tylko udusić. Co tu robić ?

Krzaki były niezłą kryjówką, ale tylko przez chwilę, jej przeciwnik na pewno w jakiś sposób ją wyczuwał. Być może był to zapach, a może cząstki duchowe lub krew ? Trudno było stwierdzić, jasnym było jednak że ma przewagę.
Koniecznym było odnalezienie przejścia, gdzieś tu musiało przecież być... Park był bardzo blisko wymiaru hollow, zawsze była tu jedna czy dwie garganty. Pojawiały się w różnych miejscach i z czasem znikały...
Gdy Duch się skupiła poczuła zapach pustych, był zduszony, jak by za jakąś osołoną ... Doszła jednak że dochodził z okolicy brzegu, ale nie z samej wyspy.

Mogła zaryzykować i spróbować się tam przedrzeć aby sprawdzić niepewny trop... Albo zaryzykować czas i wykrycie na otwarcie nowego własnego przejścia. Mogła również poszukać swojej poprzedniej garganty, ale nie było pewności czy gdzieś się jeszcze ostała.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 16 Lis 2015 - 21:50

[droga do vasto lorde = nigdy]

Skoro był słabszy niż tamta, to z pewnością uda się go zgubić. Wystarczyło tylko być lepszym pod każdym względem, a to nie powinno być trudne. Miała doświadczenie, do kroćset!

Zapach innych. Tak. Może to nie najlepsze rozwiązanie, ale pozwoli jej skryć się wśród zapachów. Może nawet jej trop się urwie. Tylko prawdziwy Łowca by sobie poradził. Postanowiła zarzucić ostrożność i miast tego wybiła się z całej siły ruszając w stronę następnej zasłony. Zmierzała w stronę zapachu. Podejrzewała, że tak jak wcześniej tu też mogły istnieć kanały. To mogło oznaczać, że gdzieś tu będzie wejście... albo jest to pułapka i będzie musiała nurkować. Tak czy inaczej postanowiła zachować się jak w lesie na Pustyni. Skakała na pnie by gwałtownie zmienić kierunek poruszania się i nie zatracić prędkości. Odbijałą się od nich jak piłeczka wybierając nieregularne odstępy by zapozorować wybicie się i w rzeczywistości wyminąć drzewo tak by łucznik nie miał prostego zadania z przewidywaniem jej ruchów. Nie mogła jednak wydawać więcej swej energii duchowej na ten pościg. Wszystko musiała załatwić swymi naturalnymi siłami.

Czuła jak podniecenie ją zalewa. Pościgi zawsze dostarczały tyle adrenaliny, że później godzinami mogła chodzić bez odpoczynku. Uwielbiała to. Dyszenie pseudo-Łowcy na karku i wywijanie się z każdej opresji. Teraz zaś miała upokorzyć Quincy, tak jak i poprzedniego. Jej wnętrze wibrowało na samą myśl, co mogło zaniepokoić Szczura, ale trudno! Niech się lepiej trzyma bowiem będzie to naprawdę dzika jazda!

Duch, przez cały czas stara się utrzymać jakiś obiekt między nią, a Quincy i dopiero jeśli będzie to niemożliwe będzie starać się wykonywać nieregularne ruchy mające jej pomóc w przetrwaniu. Miała nadzieję, że przy jeziorze teren znajdzie się nieco niżej, a więc Quincy nie będzie miał jak do niej strzelać. Tam też sprawdzi gdzie dalej winna się udać - pod wodę, w ziemię czy jeszcze gdzieś indziej. Jeśli będzie trzeba to tam go zabije.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pią 20 Lis 2015 - 20:46

[ Etam : P Zobaczymy co do teg vasato. Pisze tu bo inaczej zapomnę, ale w tym tygodniu jakoś po pracy przeczytam jeszcze raz twoje opowiadanie i napisze coś co chciałam dla zabawy : P. I zmuś mnie żebym coś narysowała bo ostatnio się zastałam X D]

Duch przemykała się pomiędzy przeszkodami, miała nadzieję że nie oberwie. Strzały co jakiś czas uderzały w okoliczne drzewa. W końcu jednak przestały a Duch zaczęła czuć podstęp... Czuła jednak co raz mocniej zapach pustych, i chyba... ostry zapach pustyni. To znaczyło że dobrze się kierowała. To było miejsce do którego mogła uciec. Chętnie poniżyłaby łucznika, ale czy to był odpowiedni moment ?
Wypadła w końcu spomiędzy zarośli i ruszyła w stronę wody. Od brudnego jeziora dzieliło ją zaledwie kilka metrów otwartej przestrzeni. Duch poczuła w ustach smak energii łucznika, czuła go wyraźnie z boku. Kiedy tam zerknęła dostrzegła niewielką rureczkę z której wylewała się niebieska energia. doszło do niej że coś jest nie tak, szybko zareagowała na tą zmyłkę. I chyba tylko dlatego jeszcze żyła. Odskoczyła w bok, zmieniając nieco położenie. Wtedy z góry w miejsce gdzie przed chwilą była jej maską wbiła się świetlista strzała, duch spojrzała w górę i dostrzegła że nadlatują kolejne pociski... Jej przeciwnik zaś maszerował w powietrzu, jakieś 10 metrów nad nią. Jedna strzała wbiła się w ogon, a kolejna przebiła się przez korpus ( - 16 hp). Jaszczurzyca poczuła potworny ból, ostatkiem sił uciekła do bajora.

Tam zapach pustyni zrobił się wyraźny, była pewna że garganta jest blisko. Wystarczyło kawałek przepłynąć... Nie miało być to jednak takie łatwe. Z góry zaczęły sypać się niewielkie lśniące pociski, jeden drasnął ją w nogę (- 1 hp ) .

(podejrzewam że chce uciekać, więc pisze dalej)

Jeszcze kilka ruchów ogonem i dotrze... Robiło się jej powoli słabo, adrenalina i wola walki kazały jednak płynąc. Słyszała jak strzały uderzają nad nią w wodę, słyszała ich świst, jeden tuż nad sobą... I tak oto nastała ciemność, a jej ciało ogarnął chłód.

***

Woda pod jej pazurami zmieniła się w piasek, znalazła się w ciemnym i cichym miejscu. Znalazła się tam gdzie chciała - na wiecznej pustyni, w świecicie Hollow. Obudziła się przy charakterystycznym miejscu, na pustyni nieopodal wysokiej, wapiennej góry w kształcie kła. Przed nią na ziemi leżał szczur, zwierzak był chyba nieprzytomny... Dla niego ta cała zabawa też musiała być wyczerpująca.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Wto 1 Gru 2015 - 11:37

[Chodziło mi bardziej o to jak często odpisuję
Mogę odpisywać w pon, środę, piątek i czasem w weekend - w zależności od tego co wtedy robię. Mam zamiar wrócić już do gry normalnie ;P
P.S. Gibe komentarz, gibe rysunek]

Podstęp. Z pewnością. Quincy potrafili sprowadzić się tylko do podstępu, nie żeby sama go nie używała, ale był to talent, a oni potrafili jedynie udawać Łowcę. Żałosne. Nie był w stanie nawet przewidzieć jej ruchów i to ktoś taki został wysłany przez Kapelusznika.

Gdy wyczuła go z boku natychmiast chciała uskoczyć jednocześnie zerkając w tamtą stronę. Rurka. Niebieskie Reiatsu. Przez moment czas jakby zwolnił.
Łup - łup.
Fałszywy trop. Pułapka. Jej kierunek był oczywisty. Jej cel tak samo. Nie pomyślała.
Łup - łup.
Ciało skostniało! "Uciekaj idiotko."
Łup - łup.
Zmusiła się do ruchu i skoczyła. Ułame sekundy później strzała wbiła się w ziemię aż po same lotki. "Skąd?!"
I nagle czas przyspieszył. Zadarła głowę w górę i już przygotowywała się do susu, gdy ujrzała dwa pociski. Przed tymi nie dało się uskoczyć. Poczuła jak wgryzają się w jej ciało, jak rozszarpują mięsnie i kości. Jak niemal przyszpiliły ją do podłoża. Rzuciła się na oślep do bajora.

Dwa światy zlały się w jeden. Oczami półświadomego z bólu ciała widziała wodną toń, majaczącą gdzieś w oddali Grangatę. Jednocześnie wizję ze snu. Czuła jak ciągną ją na dół. Nie potrafiła pojąć, że to słabnące ciało niedomaga i być może poddałaby się przerażeniu, gdyby nie deszcz świetlistych strzał i ból w nodze, który wyrwał ją z otępienia. Przyspieszyła.

Nie była pewna, w którym momencie udało jej się dopłynąć bowiem mrok wydał jej się naturalną częścią głębiny. Dopiero cisza i piach pozwoliły jej pojąć co się stało. Przez chwilę rozglądała się i gdy zorientowała się, mniej więcej, gdzie się znajduje i że szczur jest bezpieczny wybuchła parodią ludzkiego śmiechu. Garnitur ostrych zębów szczerzył się w niebo. Udało jej się. Wygrała. Quincy...
Radość uciekła błyskawicznie, gdy spróbowała się ruszyć i syknęła przeciągle z bólu. Spojrzała na swoje ciało i zobaczyła, ze broczy krwią. Urwany kawałek ogona, ranna noga, grzbiet, ogon. Z trudem stawiała kolejne kroki, ale nie mogła się teraz poddać. Była Łowcą. Łowcą, do cholery! Chwyciła szczura delikatnie w zęby, bo choć adrenalina nie pozwoliła poczuć jej bólu, gdy się śmiała tak teraz ogarniało ją znużenie i próba odezwania się nie niosła ze sobą niczego przyjemnego. Następnie licząc, że ten zaraz się obudzi ruszyła w stronę kła stosując się do swego zwyczaju. Zawsze od zawietrznej. Zawsze chowając się między piaskami. Zawsze... jak to boli... spokojnie, jak drapieżnik.

W rzeczywistości wlokła się noga za nogą. Jej ogon poruszał się miarowo, ale gdyby ktoś obserwował ich z lotu ptaka z pewnością ujrzałby krwawy ślad, który za sobą zostawia niczym wykrwawiająca się zwierzyna. Na szczęście ten ktoś nie wiedziałby, że może stracić życie jeśli odważy się z nią zawalczyć. Tak przynajmniej Duch myślała o sobie.
"Kapelusznik czy Szczur. Kto z was kłamie..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Sob 19 Gru 2015 - 0:33

[ ja teraz mam różnie... Dostałam pięć dni wolnego niby, a i tak byłam w pracy na szkoleniu bo dostałam "awans" xD. A co do Vasto to się zobaczy na razie czekam na twojego Giliana, bo mam chyba coś ciekawego do odgrywania : P Ciekawie będzie, jak duch będzie wielkim kiwającym się pacankiem xD ]

Duch szła w stronę kła, tam mogła przez chwilę odpocząć... Mogła nabrać nieco sił, na to co miało się stać. Czy była już pewna swojej decyzji ? Zaufa kapelusznikowi czy szczurowi ? a może wymyśli coś co pozwoli jej obrać własną ścieżkę ?
Okrążanie góry, tak by mogła iść od zawietrznej było męczące, słaniała łapami po ziemi... Wiedziała jednak że to konieczne. W końcu zbliżyła się do kła, wysunęła język kilka razy... Nie czuła jednak żadnego zapachu. Znalazła nawet niebyt głęboką grotę, tam musiała się uwalić... Była bardzo zmęczona. Szczur starał się uwolnić z jej pyska, jeśli uwolniła zwierzaka to ten wyskoczył na zewnątrz i zerknął z wyrzutem na duch. Był lekko ugryziony i mokry od śliny. Zaczął się myć... Zapiszczał coś i ruszył na bok, pewnie aby sprowadzić tu wielkiego szczura.

Jeśli go nie wypuściła, to wkrótce i tak padła ze zmęczenia, a w przypływie senności zwierzak uciekł(tak żeby przyspieszyć ).

[ okej czas na expy -- > + 1 siła, + 2 wyt ( nie dodawaj HP z tego), + 2 rei, + 1 zręczność ]

***

Do jej uszu dobiegł dźwięk, był to szelest połączony z piszczeniem. Kiedy otworzyła oczy dostrzegła masę szczurów kłębiących się w jednym miejscu, tam z wolna powstawał kształt. Przypominał wielkiego szczura którego już kiedyś widziała. Tym razem był jednak bardzo wysoki (na prawie 3 metry), szczupłej budowy, prawie ludzkiej. Długi ogon zakończony był ostrą kością. Duch mogła podziwiać lub spróbować uciec.
Kiedy potwór skończył się formować, spory szczur trzymający coś w mordce wskoczył w jego dłoń, a następnie uformował się w palec i fragment łapy, w której trzymał małe, kościane pudełeczko - Ratunek.... dziękuje za uratowanie członka stada - mruknął silnym głosem - opowiedział mi... jak go porwali... - ruszył powoli ku Duch - Przepytał szczura... Na pewno tu przyjdzie po tobie. Jest silny... Za silny... Mogę go zatrzymać ale muszę mieć twoją pomoc - Wyciągnął w jej stronę małe kościane pudełeczko - Nawet w pełnym stadzie... Nie pokonam go... Mogę zatrzymać, mogę zabrać trochę czasu... Ale nie pokonam... Muszę mieć twoją pomoc - przerwał tylko na chwile - Proszę... To potwór, zły potwór... Ugódź go tym... To stary artefakt, z biblioteki... siły tysiąca dusz...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Nie 27 Gru 2015 - 14:57

Czuła jak jej ciało powoli odmawia posłuszeństwa. Pierwotnie zakładała, że będzie w stanie walczyć o swoje, ale teraz, po tym pościgu czuła się na skraju swej wytrzymałości. Rzuciła ślepiem na swój oszpecony ogon i nadal tkwiące w ciele strzały i jęknęła cicho.

Pierwotnie planowała ściągnąć szczura na swoje terytorium. Do dawnej kryjówki, której plan znała tylko ona i Medo z żyjących istot. Wiedziała, że szczur nie ucieknie z tamtej groty więc nie będzie możliwości by umknął Kapelusznikowi. Teraz wszystko wyglądało inaczej. Powoli kierowała się w stronę Kła i zmieniała każdą wleczącą się sekundę w obserwację. Nie tylko po to by poznać teren nadchodzącej walki, ale by nie pozwolić umysłowi na odpłynięcie i zasłabnięcie na środku wydmy.

Gdy już schowali się w grocie wypuściła szczurka i popatrzyła na niego bez wyrazu. Nie miała nawet siły by się odezwać. Mimo to poczekała aż ten odejdzie i wtedy obejrzała na tyle dokładnie na ile było to możliwe grotę po czym zaległa i zasnęła. Wybór był trudny.

***

Śnił jej się Kapelusznik siedzący w barze z całym swoim stadem. Głaszczący ją po pysku i mówiący coś uspokajającym głosem. Pachnący otumaniająco i przyjemnie zarazem. Nagle uświadomiła sobie co mówi.
- Jeśli nie chcesz by byli tu i Medo i Grimmy, a do tego nie podobają ci się Quincy, z którymi współpracuję to odejdź... ale widzisz od nas się nie odchodzi... - Chwycił ją mocno za kark aż pisnęła i nim się zorientowała naszpikowano ją strzałami. Ostatnie co widziała to jego czerwone ślepia. Jej własny ból zlał się z koszmarem bycia rozrywanym przez Hollowa już kiedyś.

Później przybył Szczur. Ucieszył się ją widząc i opowiedział o tym ilu nowych członków stada już zdobył. Spochmurniał dopiero, gdy spytała, gdzie oni są.
- Tam gdzie i ty będziesz, w końcu obiecałaś prawda? - Nagle zmienił się w chmarę szczurów, która poczęła obłazić ją ze wszystkich stron. Wiła się i syczała, ale już wkrótce tarzała się i piszczała biegając tam gdzie on jej każe.

Wreszcie przyszła wolność. Biegała samotnie po pustyni znów bez celu. Pozbawiona sensu swego jestestwa. Syczała wściekle pełna furii aż wibrowało powietrze, ale bez skutecznie. Nic nie mogło pokonać bólu samotności. I strachu. Przede wszystkim strachu.

***

Ocknęła się i ujrzała kłębiące się szczury. Przez chwilę poczuła lodowate ukłucie. Coś czego nie czuła od dawna. Bała się. Fizycznie czuła się nadal przeraźliwie słaba, ale odpoczynek pomógł jej zregenerować część sił. Tak przynajmniej jej się zdawało. Czuła się niemal tak pełna Reiatsu jak na początku tego Cyklu.
Gdy zdała sobie sprawę jak wielki jest szara myśl przemknęła przez jej umysł:
"Zmienił już innych"
"Zamknij się. To na pewno nie tak." - Odezwał się rozum.
Instynkt zaczął się ślinić na myśl jak smaczny jest jeśli jest tak wielki.
"A co jeśli zmieni nas?" - Nie ustępowała ostrożność i syknęła pokazując kły.

Ucieczka nie miała sensu więc tkwiła w miejscu i wpatrywała się w niego. Nagle dotarło do niej, że stwór był silniejszy od niej najpewniej pod każdym względem. W tej wąskiej przestrzeni nie mogła zaś dobrze wykorzystać swojego najważniejszego atutu - szybkości i zwinności. Choć z drugiej strony on miał ograniczone pole do manewrów.
Nie odzywała się póki nie skończył mówić. Pełne stado czyli wtedy nie był w pełni sił.
- Co to i jak działa? - Wysunęła język nieufnie próbując powietrza wokół obiektu. Niepewnie podniosła się na łapach, które zadrżały, ale nie poddały się pod ciężarem ciała.
- Czemu ze sobą walczycie? - Zbliżyła się minimalnie, ale gotowa była rzucić się w stronę wyjścia i wzywać pomocy. Jej ogon począł poruszać się niespokojnie.
- Co za biblioteka? Skąd masz coś takiego? I co to za potwór? Niby różni się od nas? - Tu uśmiechnęła się groteskowo. - Przecież to o nas mówią, że jesteśmy bestiami. Czemu mówisz, że jest zły, że jest gorszy od nas? Udało ci się znaleźć kolejnego chętnego do twego stada? Może też pomoże? - To ostatnie pytanie zdała na końcu by nie budziło aż takich podejrzeń. Jeśli miałoby dojść do walki rzuciłaby się na niego gryząc w rękę z artefaktem najlepiej tak by złamać artefakt w pysk, a następnie uciekałaby na zewnątrz. Mimo gotowego planu zachowywała się bardzo spokojnie i oglądała skrzyneczkę z uwagą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Pon 18 Sty 2016 - 20:23

Obiekt pachniał... Hmm zdawało się że stęchlizną i jakąś gnijącą roślinnością. Na pustyni trudno było znaleść taki właśnie zapach, ale szczur miał wiele oczu... - W pudełku, w środku... Za wieczkiem jest ostra kość, krucha kość, silna kość... Należała do strasznego potwora o tysiącu dusz... Kidy go dźgniesz będzie musiał z nimi walczyć... Nie tu, w umyśle... - Mówił z pewnym trudem, czasem mogłoby się wydawać że tak rzadko używa słów, że zapomina jak się je stosuje. Spochmurniał na chwilę, duch poczuła zapach świadczący o tym że się zdenerwował - Nie walczymy... Nie... On chce mnie złapać, pojmać, uwięzić... Zmienić w swojego sługę...  Chciał mnie w swoim stadzie... Odmówiłem... Wiec poluje... - Kiedy Duch wspomniała o bibliotece zerknął na wschód, uspokoił się - Biblioteka to pozostałość... Pozostałość starych istot... Teraz strzeże jej kustosz... Straszny, zły kustosz... Ale przechytrzyłem go i okradłem - uznał całkiem dumny z siebie. Później jednak podenerwowany trzasnął ogonem w piasek - To... Potwór, nienaturalny i zły... Nie jest ani nami, ani czarnymi miecznikami... Jest nikim... Nie ma duszy... To zło i nic więcej... Potwór co jak potwór nie wygląda, w ogóle nie wygląda...
Przy kolejnym pytaniu przechylił lekko łeb - Znalazłem kogoś do stada i jest we mnie... I ty jesteś, potrzebuje tylko Ciebie i nas... I teraz i później... - Następnie poczuł coś i zwrócił łeb na bok. Duch też to poczuła. Uczucie przypominało rozdzierające dźgnięcie nożem, sprawiało ból przez chwile... Później doszła przyjemność. W okolicę zaczęły wlewać się bezwonne, jednak wyczuwalne fale potężnej energii która powodowała strach i namiętność.
- Nadchodzi... Ukryj się ukryj ! Pomóż... Jak zobaczysz okazje ! - Powiedział i odszedł na bok. W końcu oboje dostrzegli jak jakieś 50 metrów dalej świat zaczyna pękać, w końcu po okolicy rozszedł się dźwięk trzaskanego szkła, a przez wyrwę między światami wszedł się cień... Cień o ludzkich kształtach, ze świecącymi oczami.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bar "Pod Psem" - siedziba   Today at 9:55

Powrót do góry Go down
 
Bar "Pod Psem" - siedziba
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com