IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Anzai Terada [Hollow]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kranek


avatar

Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
84/90  (84/90)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Anzai Terada [Hollow]   Sob 16 Sty 2010 - 0:03

DANE

Imię: Anzai
Nazwisko: Terada
Profesja: Hollow
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 25 lat
Waga: 216 kg (Jako człowiek: 72 kg)
Wzrost: 5,46 m (Jako człowiek: 1,82 m)
Wygląd:

Jako człowiek:
Mężczyzna wysoki, dobrze zbudowany i szczupły o jasnej karnacji skóry. Posiadał zadbane, długie, czarne włosy, które sięgały za łopatki. Jego lekko wysunięty podbródek pokryty był krótko ściętym, lecz wyraźnym zarostem. We wszystko wbijał swój stalowo-zimny, zielony wzrok. Przez większość swojego życia jego mina wyrażała niechęć do wszystkiego, wieczny grymas i niezadowolenie, także nuda i zwątpienie, którym zarażał wszystkich wokół. Jego twarz jest bardziej podłużna od innych ludzi, lecz nie przesadnie. Zwykle chodził w podartych jeansach, czarnych butach. Nosił czarne podkoszulki bez ramiączek, albo je po prostu zrywał, uważał, że takie są nawet lepsze. Na to narzucał tego samego koloru skórzaną kurtkę. Czasami ubierał pieszczochy na obie ręce. Jego szyję zawsze zdobił srebrny medalion w kształcie trupiej czaszki, nigdy się z nim nie rozstawał.

Jako hollow:
Duży stwór, który mierzy około pięć i pół metra wysokości, jego masywne ciało ma kolor szaro-ciemnozielony. Widać podobieństwa do jego budowy za życia, podobnej postury lecz 3 razy większe. Jego ręce nie są proporcjonalne do reszty, są dłuższe i grubsze, naszpikowane kościanymi kolcami bardziej przypominają ogromne maczugi, chodź posiada dłonie. Z końca jego pleców wystaje długi ogon, na jego czubku znajduje się kula również pokryta szpikulcami. Podobnie sprawa się ma z plecami, wzdłuż kręgosłupa wyrasta rząd ostrych jak brzytwa kości, które wydają się być jego częścią. Jego twarz jak każdego pustego, pokryta jest białą maską. Otwory na oczy są kształtu lekko zaokrąglonego równoległoboku, ponadto wokół nich, namalowane są zielone kształty, podobne do płomieni. Idąc w dół można natknąć się na ostre zęby w kształcie trójkątów. Podbródek na masce jest wysunięty do przodu, na jego końcu jest jakby kolec, chodź nie wygląda na zbyt ostry. Cała maska zaś, ma kształt przypominający spłaszczony fistaszek, na górze okrąg większy a na dole mniejszy, dodatkowo nie posiada otworu nosowego, w tym miejscu jest płaska. Dziurę która symbolizuje jego pustkę posiada dokładnie na środku klatki piersiowej. Monstrum chodzi lekko przygarbione, czasami opierając się na rękach, w tej postawie wygląda na tępe bydle, które wykorzystuje tylko siłę, jednak bardzo szybko można się przekonać, że przewyższa swoją inteligencją większość pustych.

Charakter:
W stosunku do innych jest obojętny, nie zależy mu specjalnie na nikim, poza tą jedną jedyną. Często też czepia się szczegółów, wszystko co chce zrobić musi zostać wykonane perfekcyjnie i po jego myśli, nie znosi zgadzać się na inne sposoby rozwiązania danego problemu. Nie lubi też mówić za dużo, w myśl zasady: „milczenie jest złotem”. Za życia starał się unikać jakichkolwiek sporów, nie lubił się z ludźmi użerać, nie widział sensu. Jeżeli jednak wplącze się w nieprzyjemną sytuację, nigdy nie działa bezmyślnie, stara się zaskoczyć swojego przeciwnika. Każdy swój ruch planuje, nie chce zrobić czegoś głupiego, czego by żałował. W ekstremalnych przypadkach potrafi szybko myśleć, analizuje sytuację i stara się znaleźć najlepsze wyjście.

Ekwipunek: ~Brak~

Historia:
Urodził się w Karakurze, mieszkał niedaleko centrum miasta w małym domu razem ze swoim ojcem, który pracował jako budowlaniec i matką, która uczyła w pobliskim liceum. Dzieciak z początku odróżniał się od innych, nie lubił towarzystwa, wolał bawić się sam. Także nie specjalnie słuchał się rodziców, nigdy nie potrafił docenić ich miłości, ani ciężkiej pracy jaką wkładają, by zapewnić mu i sobie godziwy byt. Kiedy urodziła się jego o sześć lat młodsza siostra, rodzice prawie w ogóle przestali poświęcać czas swojemu synowi, większość swojej uwagi poświęcali drugiemu dziecku. Anzai miał to w nosie, nigdy nie potrzebował aby ktokolwiek się nim interesował. W szkole nie miał jakichś szczególnych wyników w nauce, nigdy nie lubił się uczyć, toteż nie robił tego. W efekcie jego oceny były niższe niż przeciętne, chodź stać go było na owiele więcej. Nie potrafił pojąć dlaczego ma tracić swój cenny czas w ten sposób. I tak dorastał, mimo że otaczali go zewsząd ludzie, on dojrzewał w samotności, bez żadnych kolegów i przyjaciół, nie byli mu potrzebni.

W liceum nie działo się nic szczególnego, wieczne krzyki rodziców na niskie oceny, nic więcej. Jednak ten dzień był nie podobny do innych. Był wtedy zimny i ponury, jesienny wieczór. Anzai właśnie wrócił do domu ze szkoły, rzucił plecak pod ścianę po czym wszedł do kuchni. Podszedł do kuchenki i zaglądnął do garnka. Pomidorowa...- Pomyślał. Nie znoszę pomidorowej... - Skrzywił usta po czym wyszedł z kuchni i skierował się do salonu. Matka siedziała na kanapie i oglądała telewizję. Chłopak zmrużył oczy i usiadł na fotelu by móc wygodnie gapić się w kineskop. Wtem zadzwonił telefon, nauczycielka wstała i podniosła słuchawkę. Rozmawiała przez chwilę i po czym zaczęła szlochać. Nastolatek zwrócił na nią wzrok gdy ta zaczęła krzyczeć:
- Moje dziecko! - Powtarzała to zdanie przez dłuższą chwile. W końcu z trudnością tłumiąc łkanie dodała:
- Kaneko wpadła pod ciężarówkę...moje dziecko nie żyje! - Ponownie wybuchła płaczem.
Licealista zastanawiał się kim była dla niego ta dziewczynka. Nigdy się nią nie interesował, nawet jej nie znał. Patrzył jeszcze tylko przez chwilę po czym wstał i złapał za słuchawkę telefonu. Wykręcił numer do taty, kiedy ten odebrał beznamiętnie przekazał mu te wieści po czym się rozłączył. Na pogrzeb przyszedł, sam nie wiedział czemu. To była chyba tylko czysta ciekawość.

W wieku 20 lat opuścił dom rodzinny i znalazł sobie jakieś mieszkanie na obrzeżach miasta. Niestety pieniędzy od rodziców nie było od groma, musiał sobie szybko znaleźć pracę. Zatrudnił się jako zwyczajny „robol” budowlany, z niewielką pomocą ojca. Nie była to zła robota dla niego, ciężka fizycznie, ale lubił ją. Czemu? No cóż, na budowie jak to bywa, często zdarzają się problemy, które nie łatwo rozwiązać, a to coś nie pasuje, a to coś ktoś schrzanił. Młodzieniec zawsze umiał sobie z nimi radzić, to było swego rodzaju hobby, rozwiązywanie trudnych problemów. I tak mijały spokojnie dni, proste i nieciekawe. Rano do roboty, popołudniu nad zatokę, wieczorem czasami na zakupy, albo tak po prostu przejść się po mieście. Zmarnowałby tak całe swoje życie. Nie potrzebował niczego więcej, wystarczało mu to co miał. Pozbawiony przyjaciół, marzeń, emocji. Jednak ktoś nie mógł dłużej patrzeć jak ten młody człowiek trwoni swój czas, którego przecież wszyscy mamy tak niewiele.

Kiedy to się stało był ciepły piątkowy wieczór, Anzai przechadzał się po mieście, tak jak to zwykle robił, ale ten dzień nie był taki jak inne. Idąc spokojnie drogą, nagle przewrócił się, coś w niego uderzyło i zwaliło go z nóg, kiedy wylądował na ziemi, zaczął się rozglądać co to było. Ku jego zdziwieniu, była to dziewczyna. Niemal pierwszy raz w życiu zauważył kogoś, jak zahipnotyzowany wpatrywał się w nią z niemałym zdziwieniem. Kobieta była młoda, mniej więcej w jego wieku, może o rok młodsza. Była średniego wzrostu na oko 1,70 metra. Miała szczupłą sylwetkę w kształcie klepsydry i mieszaną cerę, a także średniej wielkości biust. Jej lśniące brązowe włosy były zwinięte w długi warkocz. Na jej okrągłej buzi malował się promienny uśmiech, spoglądała na mężczyznę dużymi czarnymi oczami, z których wręcz emanowała energia. Miała na sobie żółtą bluzkę na ramiączkach, krótką czarną spódniczkę, a do tego...białe tenisówki... Trwali tak przez chwilę w milczeniu patrząc w sobie w oczy. Wtedy to dziwne uczucie ogarnęło Anzaia, zrobiło mu się gorąco, pot powoli zaczął ściekać mu z czoła, aż w końcu się odezwała:
- Jestem Miako...Miako Shifune. - Powiedziała, po czym znów nastała niezręczna cisza. Nie trwała ona jednak długo.
- Będziesz tak długo leżał? - Zapytała z ciekawością. W tym momencie do chłopa wreszcie dotarło, że leży jak pajac na betonie, kiedy to zrozumiał niemal natychmiast się podniósł i odpowiedział jej:
- A ja...nazywam się Anzai Terada. - Wymamrotał z trudem, wpatrując się prosto w jej oczy. Jej spojrzenie działało jak jakieś potężne zaklęcie.
- Dziwny jesteś. - Rzuciła szybko i przebiegła obok. Gdy próbował się odwrócić, zniknęła, nigdzie jej nie widział. Kiedy wrócił do domu, od razu się położył i zaczął zastanawiać nad sensem tego spotkania. Długo tak leżał zawracając sobie tym głowę, w końcu jednak zasnął.

Następnego dnia ktoś wyrwał go ze snu wyciągając z wyra. Była to właśnie Miako, widać znudziło jej się czekanie i postanowiła go obudzić zrzucając na podłogę. Kiedy Anzai odzyskał jasność umysłu odezwał się:
- Jak się tu dostałaś?
- Zostawiłeś otwarte drzwi! - Uśmiechnęła się jeszcze bardziej i wskazała kciukiem za siebie, prosto na drzwi. Zamarł ponownie. To niemożliwe, nigdy bym nie zostawił otwartych... - Tym zdaniem próbował oszukać samego siebie, jednak nie potrafił. Jego zmysły wariowały, znów ogarnęło go to dziwne uczucie, czym ono było? Nie wiedział jak odpowiedzieć. Umknął mu nawet fakt, że znalazła go bez podania adresu.
- Skończ się wreszcie wylegiwać! Wstawaj i ubieraj się, dzień jest za krótki! - Zaczęła mu rozkazywać. A on cóż miał zrobić? Otumaniony posłusznie wykonał polecenia, prawie. Z domu wybiegła ciągnąc go za rękę, kiedy próbował sobie ubrać podkoszulek.
- Dokąd tak biegniemy? - Zapytał po krótkiej chwili. Ona zaś tylko się odwróciła i uśmiechnęła.
- Zobaczysz!
I tak prowadziła go po całym mieście, jednocześnie zasypując nawałnicą pytań, chodzili po całym centrum, byli w parku, przeszli jedną czwartą miasta aż pod wieczór zatrzymali się nad zatoką. Oboje usiedli na ławce i gapili się w przed siebie.
- Ty też lubisz tu przychodzić? - Zapytała nie odrywając wzroku od tafli wody.
- Tak, tutaj najlepiej mi się myśli.
- Tylko dlatego tutaj bywasz? Naprawdę jesteś dziwny. - Odwróciła się do niego i zaśmiała się. Następnie wstała z ławki i przeskakując na przeciwną stronę zaczęła biec. Tym razem Anzai nie szukał jej, domyślał się że ponownie mu zniknie prosto sprzed oczu. Parę minut później i on wstał i udał się prosto do swojego mieszkania. Szedł powoli próbując ogarnąć tą zwariowaną Miako.

Kolejne dni, tygodnie, miesiące, lata mijały, przez ten czas oboje stali się sobie bardzo bliscy, mimo że Terada nie przepadał za towarzystwem, to jednak to uczucie, którego wcześniej nie znał, nie dawało mu spokoju. To właśnie ono zmuszało go do chodzenia za nią wszędzie gdzie chciała pójść, wysłuchiwać jej długich i męczących monologów. W końcu zrozumiał czym jest, to była miłość. Coś co znał, wiedział że istnieje, ale nigdy jej nie odczuwał, nigdy. W końcu zebrał się w sobie by otwarcie powiedzieć jej co do niej czuje, wiedział że ona może nie czuć tego samego, dopuszczał taką możliwość, jednak strach przed tym go nie powstrzymał.

Siedzieli wtedy nad zatoką, jak przy drugim spotkaniu, właściwie to jak zwykle po całym dniu biegania. Było zimno, znad morza wiał lodowaty wiatr. Siedzieli na tej samej ławce, zachowywali się dokładnie tak samo, z małą różnicą.
- Miako...ja... - Chciał powiedzieć, gdy nagle mu przerwała.
- Wiem, byłam ciekawa kiedy w końcu mi powiesz, kiedy się odważysz. Mimo że wiedziałam i że wszystko na to wskazywało, nie mogłam zaufać sobie i temu co czułam.
Anzai nie zrozumiał. Te słowa jednocześnie odwzajemniały jego uczucia, a także odrzucały. Nie wiedział co ma zrobić. Zaczął się denerwować, jego dusza niemal zaczęła płonąć. Musiał sprawdzić, musiał się przekonać. Przysunął się bliżej niej i mimo że to on chciał ją pocałować, ona go wyprzedziła. Później opowiedziała mu o swoim sekrecie, utrzymywała uparcie, że potrafi widzieć duchy. Jego rozum podpowiadał mu, że one nie istnieją, ale wtedy był wyłączony, nie słyszał go. Nie miał wtedy żadnego prawa głosu.

Kiedy zaczęło się ściemniać, byli już w drodze do jej domu, przez te wszystkie lata Anzai nigdy tam nie był. Po raz pierwszy chciała mu go pokazać, chciała go tam zaprowadzić. I tak szli, ona wtulona w niego, on obejmując ją. Po raz pierwszy w życiu czuł się szczęśliwy, po raz pierwszy na jego twarzy pojawił się szczery uśmiech. Niestety, to wszystko było tylko zabawą losu, który teraz wrednie się śmiał, by na koniec bezlitośnie zdeptać ich miłość. Na ich drodze stanął Pusty. Dziewczyna nie kłamała, zauważyła go i zaczęła uciekać, mężczyźnie kazała zrobić tak samo, ale nie posłuchał, nie wiedział co się dzieje. To był ostatni błąd w jego życiu. Demon rzucił się na niego, by pochłonąć jego dusze, która ociekała zapachem reiatsu Miako...jego oczy spowiła ciemność...

...Przez parę miesięcy błąkał się po pustyniach Hueco Mundo zaspokajając swój głód słabymi i małymi pustymi, których spotykał. Ale nie był jak większość z nich, nie stał się bezmózgim potworem. Chociaż czasami instynkt go kontrolował. Czas jaki spędził w tej krainie wiecznej nocy wykorzystał do zbierania informacji, miał cel, ale nie mógł go zrealizować w obecnym stanie. Droga nie była prosta, ale i rozum i instynkt mówiły mu jedno, musi zebrać więcej mocy, musi stać się Vasto Lorde, musi zerwać swoją maskę by odzyskać to co utracił. Jego wybranka nie zaakceptuje go w obecnym stanie, nie mógł pozwolić by go zobaczyła, nie teraz.

(Historia napisana gdzieś na niecałe dwie i pół strony, przynajmniej tak to wygląda w OpenOffice.)

Pieniądze: ~Brak~

STATYSTYKI

Do rozdania na wszystko 10 pkt + 5 pkt za wiek (25/5=5)
Atrybuty:
Siła: 10 całość = 5 początek + 1 płeć + 3 profesja + 1 rozdane
Szybkość: 6 całość = 5 początek + 1 rozdane
Zręczność: 5 całość = 5 początek - 2 płeć + 2 rozdane
Wytrzymałość: 6 całość = 5 początek + 1 płeć - 1 profesja + 1 rozdane
Inteligencja: 10 całość = 5 początek - 4 profesja + 9 rozdane
Psychika: 5 całość = 5 początek
Reiatsu: 5 całość = 5 początek
Kontrola Reiatsu: 6 całość = 5 początek + 1 rozdane


OGÓLNE

Udźwig: 100 kg (10 pkt siły*10 kg)
Prędkość (śr.): 6 km/h (6 szybkości)
Prędkość (max.): 22 km/h. (6 szybkości *2+10)
PŻ (Punkty Życia): 60 (6 wytrzymałość *10)
PR (Punkty Reiatsu): 30 (5 reiatsu * 6 kontrola reiatsu)

Techniki: ~Brak~

Umiejętności:
- Dominator
- Mózg
- Maskowanie Reiatsu

Wady: ~Brak~

PS: Pewnie zdecydowana cześć z was zabije mnie za to co napisałem w historii, wiem że nie potrafię pisać o jakichś romantyzmach itd. (Właściwie to nie wiem czy w ogóle to coś da się przeczytać, patrząc ogólnie na styl.) Ale nie mogłem się powstrzymać, jeden głupkowaty pomysł miał wykreować oryginalną historię, taki był plan. Zbieżność imion i nazwisk jest przypadkowa, jeżeli jakaś już występuje na forum, dajcie znać a zmienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Anzai Terada [Hollow]   Sob 16 Sty 2010 - 0:31

Ło ho ho ho ho AKCEPT, pierwsza karta od dawna (chyba), którą akcpetuje bez żadnego problemu ! Pierwsza normalna historia hollowa od dawna ! i pierwsza nieprzekombinowana historia od wieków (pomijając niedawno zakcpetownego quinca).
A w dodatku dobrze się czyta :)

Statsy i umiejętności sprawdzone, wszytko mi gra
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kitsune



avatar

Oddział : Dywizjon 10
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/110  (47/110)
Punkty Reiatsu:
60/260  (60/260)

PisanieTemat: Re: Anzai Terada [Hollow]   Sob 16 Sty 2010 - 0:44

Very good, historia robi pozytywne wrażenie. Do reszty karty nie mam zastrzeżeń. AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi



avatar

Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Anzai Terada [Hollow]   Sob 16 Sty 2010 - 1:14

Cóż, zwykle zaczynam swoją ocenę od góry, tak też zrobię tym razem.

Wygląd:
Ładnie opisany. Co prawda nie jestem pewny z jakiego powodu dodałeś ludzki kształt twojego pustego, jednakże to zdecydowanie nie wpływa negatywnie na jakość karty. Pełna akceptacja.

Charakter:
Muszę przyznać iż gdy po raz pierwszy go przeczytałem zdziwiło mnie nieco wspomnienie o jakiejś "jedynej" czy coś, jednak historia pomogła rozwiać wszelakie wątpliwości. I ta partia karty zasługuje na pochwałę.

Historia:
Ogólnie rzecz ujmując nie mam żadnych zastrzeżeń. Jedynym co mnie nieco zdziwiło był ogromny skok w opowieści, od dziecka prosto do dwudziestolatka. Niemniej nie mogę uznać tego za błąd. Po raz kolejny pochwała za wykonanie.

Staty, umiejętności itp.
Wstępne przeliczenia ukazują że wszystko jest ok, a ze względu na to że karta jest wykonana dobrze nie chciało mi się robić porządniejszych xP

Ogółem muszę tutaj przyznać ogromnego AKCEPTA i życzył bym sobie by więcej właśnie takiego typu kart spływało na nasze forum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu



avatar

Mistrz Gry : Demiurg Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
160/160  (160/160)

PisanieTemat: Re: Anzai Terada [Hollow]   Sob 16 Sty 2010 - 11:20

No... tym razem najwidoczniej przeczucie mi dobrze podpowiadało. Ani razu nie miałem poczucia zażenowania... co jest już wystarczającym powodem by dać Ci akcepta. Have fun. Reszta oczywiście też jest... no, jak powiem że powyżej obecnego tu poziomu to nie będzie jakieś wielkie wyróżnienie (7 latek kanibal, brrrr). Ujmę to więc tak. Jak dla mnie jest naprawdę dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Anzai Terada [Hollow]   Wto 19 Sty 2010 - 22:04

Fajne fajne normalna histroia hollowa;)
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Anzai Terada [Hollow]   

Powrót do góry Go down
 
Anzai Terada [Hollow]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog