IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Stary cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Wto 29 Wrz 2015 - 19:21

Mężczyzna w płaszczu stał się żywą rzeźbą, gdy pokrywające go reiatsu stężało. Zupełnie jakby wylano na niego lekko fluoryzujący cement. Teraz Ishifone nie wyczuwała od niego choćby śladu rei.
Zbliżała się za to wężyca sprawnie prześlizgująca się pomiędzy drzewami. Quincy wywołała czerwony łuk i zaczęła pospiesznie formować strzały z okolicznego rei. Ziemskie powietrze nie było tak przepojone energią, a w pośpiechu Ishifone nawet nie dochodziła do limitu kumulacji reishi, wobec czego tworzone pociski miały wątłą postać. Najważniejsze jednak, że dobry zrobiła z nich użytek. Pierwsza strzała ugodziła w ramię, druga w podbrzusze i to pomimo, iż pusta próbowała korzystać z zasłony drzew. Oko nie zawiodło Ishifone, szkoda jedynie, że strzały zdawały się nie robić żadnego wrażenia na wężycy.
- Nie jestem jeszcze, aż tak stary słowiku - rzucił Vormund. - Panie shinigami! Proszę spowolnić kłamliwą zgubę człowieka.
- Znaczy się pustego? Już się robi. - W głosie boga śmierci brzmiało radosne podniecenie.
Jednocześnie rozbrzmiały dwie inkantacje, Ishifone pruła dalej.
Przed trzecią strzałą potworzyca zdołała się uchylić, lecz czwarta oznaczyła ramię krwawą raną. Pusta jednak znacznie już zmniejszyła dystans i na piąty strzał mogło zabraknąć czasu, lecz wtedy z ziemi wystrzeliły sznury, które obwiązały się wokół ramion i wężowatego ogona. Obok Ishifone przemknął prostokątny blok, który rąbnął pustą w pierś z taką siłą, że aż więzy shinigami rozerwały się, a sama pusta odleciała kilka metrów w tył.
Blok rozpłynął się w chmurze cząsteczek pozostawiając nieruchomą potworzycę na ziemi. Tymczasem na żywej rzeźbie zaczęły pojawiać się drobne pęknięcia.
- Silny jest. - Vormund wydawał się zaskoczony. Szybko zużył kolejną rurkę, której zawartość oblała rzeźbę maskując pęknięcia.
- No piękna, osłaniaj mnie w razie czego. - Shinigami mrugnął do Ishifone z łobuzerskim uśmiechem i ostrożnie zaczął podchodzić do pustej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Wto 29 Wrz 2015 - 20:08

Oko miała sprawne. Tylko szkoda, że nie sprawdziła ile reishi musi inwestować w strzałę by przez taką skórę się przebijało. Niby zależało jej właśnie na penetracji, ale chyba za słabe strzały stworzyła. Podobnie jak z tymi z balisty, dopiero przy pewnym naładowaniu do czegokolwiek się to nadawało.
Coś niby weszło. Chyba, nie miała niestety okazji poćwiczyć na ruchomym celu efektów, i jak szybko one wchodzą. Może o dziwo wszystkie weszły, w co jednak wątpiła.
Cieszyła się w duchu z innej rzeczy. Vormund już był na nogach.
-I cholernie mnie to cieszy-Odrzuciła mu. Jak się całość potem potoczyła? Sprawnie. Zaskakująco sprawnie. Pusta została pochwycona, a potem powalona blokiem z zaklęcia Vormunda. Az poleciała spory kawałek dalej. A ona odwracała uwagę, na to wychodzi. Cztery strzały w tak krótkim odstępie czasu nie były złym wynikiem. Jeżeli faktycznie coś dały. Spróbowała wyczuć, czy cokolwiek dostało się do środka ciała pustej.
To znaczy, jak już rzuciła spojrzenie na Shinigami z kategorii "Nie pozwalaj sobie". I tak był to postęp z "Jak to się powtórzy wypatroszę Cię na miejscu", ale mieli dalej inne problemy na głowie.
-Uważaj lepiej, by Cię nie złapała-Ostrzegła go lojalnie. Mógł widzieć jaki skutek miały jej strzały na tym stworze. Na wszelki wypadek jednak zrobiła teraz jedną, porządną strzałę. Musi strzelać tak jak z normalnego łuku, a nie próbować robić z tego karabin. Bo wiele jej z tego nie wyjdzie.
Jakby pusta się podniosła, będzie próbowała trafić w maskę, albo lepiej - w oko. Przede wszystkim jednak fajnie by było, jakby w ogóle trafiła i odniosło to jakiś efekt. Jak będzie trzeba - to pomoże. Natychmiastowo. Aczkolwiek bez fajerwerków.
-I jest silny. Skakał za mną jakby nigdy nic. Prawie Cię zabił rzutem kamyka czy czymś-Brzmiała na mocno zdenerwowaną i zawiedzioną. Z jakiegoś powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 30 Wrz 2015 - 18:43

Vormund przyłożył dwa palce do tyłu głowy krzywiąc się przy tym. Potem zmarszczył brwi na widok czerwonej plamy zaburzającej biel rękawiczki.
- Wygląda na to, że mam czaszkę równie twardą co biedny Yorick. - Nie wyglądał najlepiej. Oparł się o drzewo i przyłożył dłoń do skroni. Zamknął oczy. Sama Ishifone również nie mogła cieszyć się doskonałym stanem. Najbardziej dokuczliwa była rana na plecach i gdy już znieczulające reiatsu zanikło, Ishifone trudno było ukryć grymas boleści.
Na razie jednak musiała ubezpieczać shinigami'ego. Tym razem stworzyła najmocniejszą strzałę jaką potrafiła i szybko zrobiła z niej użytek. Mianowicie, gdy bóg śmierci podszedł do pustej, ta zerwała się machając pazurami. Czerwonowłosy uskoczył, a ułamek sekundy później strzała ugodziła w maskę tuż pod oczodołem. Wycie wężycy przerwało jedno cięcie zanpakuto, które rozpruło maskę niemal na dwie części.
- Ostatni cios pustemu zawsze powinien zadawać shinigami. - Znowu uśmiechnął się do Ishifone. Był przystojnym młodzianem o włosach niczym krew i niebieskich oczach, w których połyskiwała pewność siebie. Teraz podszedł do Ishifone i Vormunda zostawiając za sobą rozpadające się szczątki pustego.
- Macie kogoś swojego w pobliżu? Ja niestety nie znam się zbytnio na leczeniu. - Nonszalancko oparł okrwawioną katanę o ramię i zerknął na Vormunda, który skrył oczy po dłonią i trwał równie nieruchomo co pokryty zastygłym reiatsu mężczyzna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 30 Wrz 2015 - 19:10

-W przeciwieństwie do niego, żyjesz-Zauważyła, wyrażając tym samym nadzieję, że ten stan się utrzyma. Miała jednak inne rzeczy na głowie niż wdawanie się w rozmówki. Chociaż jego stan trochę ją niepokoił. Nie po to się tak starała, by jej teraz zdechł pod drzewem.
Dobrze, że się przygotowała. Wystrzeliła strzałę dość szybko, a i dobrze, że shinigami uskoczył. Nie miała problemu z tym, że mogłaby go przypadkiem trafić. Wydawał się również całkiem kontent z tego, że było mu dane odwalić swoją robotę. W tumie w tym wypadku to dobrze, że jej strzały nie działają od razu. Mógłby strzelić na nią focha albo coś, a ostatnie czego jej było trzeba to użeranie się z shinigami. Syknęła, gdy przyjęła trochę bardziej luźną pozycje. Bolało ją wszędzie po tych otarciach i ranach.
-Dzięki za pomoc... kawałek mamy. Przypominam o tym tutaj-Wskazała głową na pokrytego reiatsu mężczyznę-Jeszcze była tu taka jedna suka, ale... może to była ta pusta. Już paru takich z ludzkimi formami spotkałam...-Nie wygaszała jeszcze łuku, bo i kto wie z czym będzie jej dane się użerać. Wchodziła w tryb wzmożonej podejrzliwości. Jak zwykle zresztą.
-Z tym fajfusem coś trzeba zrobić, by więcej nam krwi nie napsuł. Jakiś pomysł?-Obróciła głowę delikatnie w stronę Vormunda. Jeżeli by nie odpowiadał, stuknęła go raz czy dwa razy w ramię.
Miała dziwne wrażenie, że tego chłoptasia coś zaraz sprzątnie. Albo w jakiejś niedalekiej przyszłości. Już po sobie pamiętała, że takie podejście zazwyczaj się nie najlepiej kończy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Czw 1 Paź 2015 - 20:34

- Taak, niektóre z nich potrafią się tak maskować. - Shinigami podszedł teraz do żywej rzeźby i stuknął ją kilka razy rękojeścią miecza. - Przykro mi, ale ja zajmuję się tutaj wyłącznie pustymi. Żywi muszą załatwiać swoje sprawy między sobą, tak mi powiedział mój drogi senpai.
Vormund niezbyt kontaktował i Ishifone musiała go szturchnąć, aby w końcu obdarzył ją mętnym spojrzeniem.
- Tak? - Zamrugał parę razy. - Wybacz, słowiku. Podstępny cios zaburzył strumień mych myśli. Eee, tak. Powinniśmy coś z nim zrobić. Nigdy tego człowieka wcześniej nie widziałem i nie wiem jaką to urazę mógł do mnie żywić. - Pogmerał w kieszeni i wyciągnął komórkę. - Zacło... przepraszam, język mi się plącze. Zadzwonię po naszego drogiego barmana. - Powoli, niczym emeryt mający po raz pierwszy do czynienia z nowoczesnym telefonem, wystukiwał kolejne liczby.
- To ja was tu popilnuję przez chwilę. - Shinigami zdecydowanie lubił uśmiechać się do Ishifone nic przy tym nie robiąc sobie z jej karcących spojrzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Czw 1 Paź 2015 - 22:19

Nie pierdol Sherlock. Musiała zatłuc jednego z takich, bo się na nią uwziął. Co w sumie zwróciło jej uwagę na to, że był troszeczkę do niego podobny. Przynajmniej z włosów. Na tym się chyba podobieństwa kończyły, bo był za pewny siebie. Chociaż... nie miała zbytnio okazji by go poznać. Dobrze się o to postarała.
Wygasiła łuk. I tak by pewnie nie była w stanie zareagować w sposób natychmiastowy, a po stać jak jakaś latarnia. Stuknęła Vormunda. Patrzyła się z lekkim niedowierzaniem. Sprawiał wrażenie, jakby miał się zaraz rozlecieć. Jakby nie patrzeć, porządnie dostał po łbie. Tylko ile będzie do siebie dochodził...
...znowu pojawiły się wątpliwości.
-Tylko niech nie przyjeżdża z Twoim bratem. Chyba niezbyt przepada za shinigami-Zwróciła uwagę. Miała na tyle przyzwoitości, by w miarę możliwości ustrzec go przed losem jaki Baldrick zgotował tamtemu chłopaczkowi w trakcie jej pojedynczej sesji treningowej z tym dzikusem. Jej też pozostawało być w miarę czujną i...
...a ten ciągle się na nią gapił. I się uśmiechał. A ją bolało do cholery. Łopatka, obojczyk, noga...
-Ta Twoja pewność siebie... może kiedyś Cię zaboleć-Chciała się oprzeć, ale przez ranę na plecach nie było to zbytnio możliwe. Ostatecznie spoczęła bokiem na ramieniu, by chociaż odciążyć chwilową tą nogę. Przestała właściwie zwracać na niego większej uwagi poza typowym "Pilnowaniem, by coś nie zrobiło im krzywdy". Zerkała przy tym co jakiś czas na Vormunda monitorując jego stan. I na kokon, by czasem nie zaskoczyło ich nagłe wyskoczenie tego dziada.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Nie 4 Paź 2015 - 12:23

- Przyjacielu? Potrzebna nam twoja pomoc, zostaliśmy ze słowikiem zaatakowani... Nie, jakoś się trzymamy, ale przybywaj prędko. Jesteśmy w parku, obok starego cmentarza. I jeszcze jedno, mój brat jest w pobliżu? Nie ma go? Cóż, nie wzywaj go i przyjedźcie z Kenshimem sami... Czekamy. - Vormund westchnął i przyłożył dłoń do skroni, po czym pomachał głową i jeszcze raz zaczął wystukiwać numer na klawiaturze komórki.
- To tylko świadomość własnej wartości. - Shinigami wzruszył lekceważąco ramionami.
Ishifone ułożyła się ostrożnie na ziemi rozmoczonej przez topniejący śnieg. Trzy rany piekły jakby ktoś wepchnął jej do ciała rozżarzone węgielki. Przy tym bólu prawie nie czuła obtarć na kolanach i przedramionach, których nabawiła się podczas gwałtownego wytrącenia z hirenkyaku.
- Zaraz wracam. Nie uciekajcie stąd. - Rozległy się plasknięcia, gdy shinigami nagle porwał się biegiem. Ishifone zauważyła, że zmierza w kierunku osiedla mieszkalnego.  
Tymczasem Vormund rozpoczął kolejną rozmowę.
- Kazuhiro przyjacielu? Chciałbym prosić cię o pomoc. Wraz z jedną z moich podopiecznych zostaliśmy zaatakowani przez człowieka obdarzonego mocą i pustego. Nie, jakoś się trzymamy. Zadzwoniłem już po naszego drogiego barmana, powinien lada chwila się zjawić... Jesteśmy w parku przy starym cmentarzu... Tak, chyba ze sobą współpracowali. Chciałbym, abyś kogoś tu przysłał, bo udało nam się pochwycić żywcem człowieka. Pomyślałem, że może cię to zainteresować... Rozumiem, dobrze więc. Aha, pomógł na shinigami, przekaż to swoim znajomym żeby uniknąć nerwowych zachowań. Dobrze... dobrze. Do zobaczenia więc.
Vormund osunął się po pniu, ale wciąż był przytomny. Zerkał na Ishifone jakby również monitorował jej stan. Żywa rzeźba zaś trzymała się mocno. Nie pojawiły się żadne pęknięcia bądź cokolwiek co mogłoby świadczyć o tym, że uwięziony mężczyzna jest bliski uwolnienia.
Minęło jakieś dziesięć minut, gdy shinigami wrócił. Przyniósł apteczkę, którą zaraz położył na ziemi i otworzył.
- Szczęście, że żywi są tak dobrze zaopatrzeni. Przepraszam, że zostawiłem was sam z tym jegomościem - Wskazał na rzeźbę. - Ale nie chciałbym żebyście mi się tu wykrwawili. - Wyciągnął paczkę z gazą. - To komu jest bliżej do kopnięcia w kalendarz? - Zapytał zdecydowanie zbyt lekkim tonem do okoliczności.
Wtem pojawił się ktoś jeszcze. Poły płaszcza Baldrika załopotały, gdy zmaterializował kilka kroków od Ishifone. Jego usta wykrzywiły się w grymasie nienawiści. Przywołał łuk i skierował go prosto na czerwonowłosego shinigami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Nie 4 Paź 2015 - 16:32

Tak więc zaczął dzwonić. Do Neko... pfffff, nie mogła jednak się powstrzymać od wewnętrznego śmiechu, gdy sobie o tym przypominała. To było takie kompletnie niepasujące imię, takie, no... śmieszne. Aczkolwiek pasowało do jego prezencji. Chudy, wyliniały kocur z humorkami i pretensjami do wszystkiego. Nieco jak ona, ale w innym sensie i w... osz cholera. Jak ją wszystko bolało!
Jednym uchem przysłuchiwała się temu, co też gadał Vormund barmanowi.
A shinigami tylko jej rzucił o "świadomości własnej wartości". Skąd ona to znała.
-Też taka byłam. A potem prawie straciłam na zawsze nogę-Skąd ona nagle zaczęła się robić aż tak szczera? Może od momentu, gdy kłamstwa nie przedstawiały realnej szansy korzyści dla siebie. Wyczuła, że podzielenie się swoim doświadczeniem będzie właściwsze w tym wypadku. Tyle. Stała i się męczyła z bólem. Oparła się ramieniem na drzewie, by chociaż część ciężaru ciała była odciążona przez to drzewo. Na plecach nie mogła się ułożyć, bo by ją jeszcze bardziej ciągnęło. Temu się chyba aż żal zrobiło, bo pobiegł po... coś. Nie określił. Byli skazani na siebie.
Całe szczęście, nie zapowiadało się na to by cokolwiek ich miało teraz napaść. Jakby chciało, miało doskonałą okazję do tego. Vormund dzwonił, a Ishifone już zupełnie opuściła adrenalina i była niezbyt przygotowana do walki.
Zadzwonił znowu do kogoś. Pewnie do tej organizacji, z którą współpracował, by garneli tego gościa co się już nie poruszał tam. Jakoś chyba nie wyparował przez ten czas który tam spędzał. Zdziwiła by się mocno gdyby tak było. Mógłby wtedy przejść do kontrataku. Albo, co gorsza, wezwać posiłki. Ale wtedy i tak nie będą w stanie się bronić. Chyba, że chociaż odpocznie chwile. Czemu się oddawała z pasją i zaangażowaniem.
Po telefonach obydwoje odpoczywali. Ona zerkała na niego, a on na nią. Wzajemnie pilnowali, czy aby czasem się któremuś nie pogarsza.
-Wystraszyłeś mnie jak diabli-Ograniczyła się do tego. Trochę skupienia dla niego nie zaszkodzi, więc nie mówiła, czy było z nią wszystko ok czy nie. Wypatrywała jakiś zagrożeń. Na przykład Baldricka, którego podobno nie było już w klubie. Miała złe przeczucia.
Shinigami wrócił. Podwędził komuś apteczkę, nieźle. Gorzej, że za cholerę nie znała się na pierwszej pomocy. I to jego poczucie humoru, wspaniale. Bardzo się powstrzymywała, by mu nie odszczeknąć.
-Opatrz Vormunda, ja jakoś...-Znowu. Jak zwykle. Nie dokończyła, bo zaczęło się dziać. Baldrick. Którego reakcja była bardzo jednoznaczna. Z tego powodu nie wiedziała, czy najpierw krzyczec by tamten uciekał, czy powstrzymywać tego przed wystrzałem. Był blisko. Ale nie zbije jego ręki z linii strzału nawet jeśli się na nim uwiesi z całych wzmocnionych sił. Chociaż...
-Kurwa, pomagał ratować życie Twojemu bratu!-Nieco przekłamała obecny stan rzeczy. Poczuła się z jakiegoś powodu znacznie zobowiązana do ochrony tego shinigami. Miała jakis dług wdzięczności. Wypadałoby go chociaż nie karać za pomoc. Ale coś wątpiła, że zareaguje. Dlatego w tej samej chwili wzmocniła swoją siłę (+10 do siły) i wbiła się w jego rękę by jakoś zaburzyć jego celność. Jak będzie trzeba to się choćby na niej uwiesi.
Zasłonić nie zasłoni. Raz, była za niska. Dwa, faktycznie mógłby ją zastrzelić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Nie 4 Paź 2015 - 17:56

Vormund uśmiechnął się niewyraźnie.
- Wybacz. Tyle mówiłem o tym, że umożliwię ci dobre życie, a koniec końców, to ty słowiku uratowałaś mnie. Dziękuję.

***

Pomimo krzyku Ishifone Baldrik zaczął gromadzić rei na naciągniętej cięciwie. Nie zamierzał okazać litości. Kumagae wykorzystując własne pokłady reiatsu porwała się z ziemi, aby nie dopuścić do śmierci shinigami. Uwiesiła się na ramieniu Baldrika, a tak przynajmniej powinno się stać, bo miast twardości ciała natrafiła na pustkę. Rana w nodze odezwała się bólem i kobieta opadła na kolano, a tam gdzie przed chwilą stał Baldrik znajdowało się kompletnie nic. Brakło nawet odcisku ciężkich buciorów na błotnistej ziemi, które przecież musiałyby się pojawić gdyby wszystko co widziała Ishifone było realne. Cóż, najwyraźniej nie było.
- Ejże, wszystko w porządku? - Podbiegł shinigami. Położył dłoń na jej ramieniu. - Chyba jednak wpierw powinienem zająć się tobą. Hmm, tylko musimy trochę cię rozebrać. Pozwolisz?

[-10 PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Nie 4 Paź 2015 - 20:02

Jakby się nie próbowała tłumaczyć i usprawiedliwić swoje zachowanie, nie podlegało dyskusji, że zrobiła coś dziwnego i dość dla siebie bolesnego. Skok w przestrzeń i wywalenie się na ziemie. Czyż to nie było wręcz słodko głupie.
Jeszcze moment patrzyła się zaskoczona na ziemię na której się znalazła. Zerknęła za siebie. Ani śladu. Nawet kawałka bytu. Nawet śladu na ziemi. Stęknęła z bólu. Już sobie na razie chyba nie poskacze, nie miała na to najmniejszej ochoty.
-Ja pierdolę, znowu-Pokręciła głową wyraźnie zła Chrzanić to. Nikt poza nią tego nie widział, jak coś się będzie znowu działo to nie jej wina, ona już swoją dawkę heroizmu odbębniła na dzisiaj. Usiadła. Zagięła ostrożnie nogę i zawinęła nogawkę bojówek. Za dobrze to nie wyglądało, więc może faktycznie by wypadało się tym zająć.
-A znasz się w ogóle na tym?-Zapytała. Wolałaby, by jakiś pierwszy-lepszy pewny siebie ciołek nie grzebał przy jej ranach. Albo Vormunda-Jak tak, to weź się NIM zajmij, ma kamień w głowie do cholery!-Zdenerwowała się, maskując trochę zakłopotanie niedawno zaistniałą sytuacją. Marzyła po prostu o tym, by odpocząć. Ale jeżeli jakimś trafem miał się nią zająć, to Jak trzeba będzie to zdejmie bluzę i podciągnie koszulkę z góry albo z dołu, nie rozbierając się jednak zbytnio. Nie wstydziła się. Było cholera jasna zimno. I niekoniecznie chciała rozbudzać chuć tego cholernika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 7 Paź 2015 - 16:54

- Cóż trudnego jest w założeniu opatrunku. - Wzruszył ramionami, po czym ruszył opatrzyć Vormunda. Zerkał jednak na Ishifone jakby bał się, że znów zrobi coś dziwnego.
Dziwnym nie było drżenie, kiedy to zimne powietrze owionęło nagie ciało. Szczęśliwie czerwonowłosy szybko uporał się z Vormundem i zaraz też zaczął opatrywać Ishifone. Z ran sączyła się stróżka krwi, która została zatamowana przez bandaż. Póki co musiało wystarczyć. Shinigami zajmował się właśnie raną na plecach, kiedy usłyszeli pracę silnika, a chwilę potem ujrzeli biegnącemu ku nim barmana.
Mężczyzna rzucił okiem na żywą rzeźbę, po czym ukląkł przy Vormundzie. Zniweczył pracę shinigami i zdjął opatrunek. Przyłożył dłoń do tyłu głowy Vormunda. Ishifone poczuła, że reiatsu barmana się wzmaga.
- Siedź tutaj - rzekł po chwili, po czym podszedł do Ishifone. - Zawsze, kiedy wychodzisz dzieje się coś złego - mruknął zirytowany.
Sytuacja się powtórzyła. Pozbył się świeżo założonych bandaży i do każdej z ran przyłożył dłoń. Za każdym razem pierścień barmana zaczął lśnić delikatnym blaskiem, a ból zmniejszał się kojony przyjemnym ciepłem. Tkwiące w ranie kamyczki same wydobywały się z ciała, a uczynione przez nich dziury zasklepiały się w kilkadziesiąt sekund.
Niestety Ishifone nazbyt dobrze czuła oddziałujące na nią reiatsu. Było tak przyjemne, że nie mogła powstrzymać czerwonej aury, która nagle otoczyła jej ciało. Macki się nie uformowały, ale falująca energia w każdej chwili mogła przybrać ich kształt i wystrzelić w kierunku barmana. Ten wstał i spojrzał na Ishifone podejrzliwie.
- Przeżyjesz.

[+20 PŻ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 7 Paź 2015 - 18:38

-Wiele to nie da-Stwierdziła, ale go nie powstrzymywała. Opatrunek bez odkażenia czy czegokolwiek był tyle wart, że trochę wstrzyma krwawienie. Tyle. Nie odzywała się bardziej aż do momentu, gdy do niej podszedł i musiała się odsłonić. To już zimno było dla niej o wiele bardziej upierdliwe, cholera jasna. Już nawet nie ból. Tylko ten cholerny chłód. I otoczenie cmentarza.
A potem w końcu ktoś przyjechał. Zgodnie z przewidywaniami... phi, jakimi przewidywaniami. Po prostu przyjechał. A shinigami dalej stał. Pewnie ciekawski jak jasna cholera. Irytował ją, ale postanowiła nic z tym faktem nie robić. Chociaż przydałoby mu się przytrzeć nosa, dla jego własnego dobra. Czując wzrost reiatsu w otoczeniu oblizała górną wargę. Kurna.
-A podobno złego diabli nie biorą-Pozwoliła sobie na ten drobny, kompletnie sprzeczny z jej sytuacją żart. Skrzywiła się, gdy pozdejmował bandaże. Spodziewała się bólu, ale działo się coś zupełnie przeciwnego. Wraz z zasklepianiem się ran i wyskakiwaniem kamyków czuła się coraz lepiej, i to bez skutków ubocznych. To znaczy, byłoby tak gdyby nie jej przypadłość.
Przede wszystkim, musiała się uspokoić. Przymknęła oczy. Za dużo rzeczy rozbudzało jej apetyt. Musiała coś na to zaradzić. Wizualizacja. Tak. Skupiła swoje myśli, by całą tą cholerną energię która kierowała się na zewnątrz w miarę możliwości skupić w jednym punkcie jej ciała. Albo przynajmniej ją otoczył powłoką woli, która by ją skierowała do wnętrza jej ciała.
Kierować się do wewnątrz. Nie interesować się otoczeniem, tylko tym, co się działo w środku niej. Uspokajać. Narzucać łańcuch bestii, która się w niej czaiła. To ona była tu dominująca. To ona dyktowała warunki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Czw 8 Paź 2015 - 16:07

W środku targało nią i szarpało, a próba uspokojenia się nie dawała ulgi. Było to coś w stylu siłowego powstrzymywania treści żołądkowej przed wylaniem się przez usta. Najprościej byłoby wyrzucić to z siebie, aby potem móc cieszyć się cudownym uczuciem ulgi. Niestety w przypadku Ishifone konsekwencje wykraczały nieco ponad zabrudzone buty i niesmak w ustach.
Wydawało jej się, że minęło dobre parę minut, ale w końcu szkarłatny ogień zaczął wygasać.
- Możemy zabrać was do naszego szpitala.
- Nie, nie. Dziękuję, ale nasz przyjaciel już nas połatał.
Gdy otworzyła oczy stwierdziła, że doszły dwie osoby wyglądające jakby żywcem wyrwały się z filmu szpiegowskiego. Mężczyźni mieli na sobie ciemne garnitury, przyciemnione okulary oraz wyrazy twarzy z litego kamienia.
Właśnie dźwigali żywą rzeźbę do czarnego hatchbacka stojącego nieopodal. Vormund podszedł nieco niepewnie do Ishifone i wyciągnął ku niej rękę.
- Wszystko dobrze, słowiku? Chyba na chwilę nas opuściłaś.
Rozległo się pikanie.
- Ach, to moje. - Shinigami wciąż był w pobliżu. Teraz wyciągnął zza kimono coś co wyglądało jak "wcale nie taki kieszonkowy" zegarek, który był właśnie źródłem dźwięku. - Cóż, przyjemnie się gawędziło, ale praca wzywa. Pozdrówcie Aleksandra! - Błysnął zębami, machnął ręką, po czym puścił się biegiem w kierunku osiedla mieszkalnego.

[+1 zręczność i reiatsu za walkę]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Czw 8 Paź 2015 - 18:10

Ciężko to szło. To było cholernie nieprzyjemne. Porównanie to do powstrzymywania wymiotów było chyba najtrafniejszym, co jej przyszło do głowy. Bo gdzieś z tyłu miała świadomość, że wystarczyłaby tylko chwila i miałaby to z głowy. Ale tak samo jak wolałaby uniknąć zafajdania sobie ubrań, tak samo nie chciała narobić sobie syfu w życiu. Tak więc skupiła się tylko i wyłącznie na tym i szarpała, walcząc z bestią.
Dała w końcu radę. Ale nie było to proste. W międzyczasie najwidoczniej przyjechali po tamtego kiepa. I bardzo dobrze, chociaż niepokoił ją fakt bezczynnego siedzenia w miejscu. Skończyło mu się reiryoku? To by było trochę dziwne, ale w sumie całkiem możliwe. Albo faktycznie zamienił się w niewidzialną parę i uciekł, cholera wie. Kolejna cholerna organizacja. Nie pasowało jej to za cholerę, pracować u jednych i u drugich.
Ale z drugiej, ten numer z Vormundem... dał się podejść jak dziecko. Gdyby nie ona to już dawno by gryzł ziemię. Chciała, by ktoś taki sprawował nad nią pieczę?
Przyglądała mu się przez moment. Była prawie pewna, a tutaj znowu pojawiła się wątpliwość.
-Już jest dobrze-Miała zamiar się podnieść, gdy usłyszała znajome imię. Obróciła głowę w stronę odbiegającego shinigami. Dziwne, znali się? Może mogłaby go zapytać, o ile tu zostanie.
No właśnie. Zapominając o dłoni podniosła się sama.
-Jak właściwie u diabła dałeś się tak zaskoczyć, o wielki von Fuchsie?-Zapytała nie kryjąc rozdrażnienia tematem. Coś tu było ewidentnie bardzo nie tak. Zawsze sądziła, że takich to już pewne rzeczy się nie imają. Może sie myliła.
Ale tak czy owak, po usłyszeniu odpowiedzi na ten temat nie miała nic przeciwko, by... no właśnie. Wrócić do klubu? Czy gdzie tam Vormund zamierzał się udać. Może do tamtej całej, no... tam gdzie mieli się udać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sob 10 Paź 2015 - 18:05

Vormund przyłożył dłoń do czoła i pokręcił bezradnie głową.
- Przy grobie przyjaciela pozwoliłem mym myślom odlecieć ku dawnym czasom, co wróg podstępny wykorzystał bezlitośnie.
- Macie szczęście, że ten kretyn wolał obrzucać was kamyczkami. Gdyby wybrał zwykły pistolet, to mógłbym już dzwonić po karawan. Na wasze szczęście świadomi duchowo bardzo lubią korzystać ze swoich marnych mocy.- Barman rozcierał ręce. - Ależ piździ! Zabierajmy się już stąd.
W toyocie unosiła się drażniąca leśna świeżość, którą roztaczała zapachowa sosenka zawieszona pod lusterkiem. Z głośników wydobywał się J-popowy jazgot, co nie spodobało się Vormundowi. Przez dłuższą chwilę manipulował gałką radia, aż w końcu uszy kierowcy i pasażerów zostały ukojone przez delikatny jazz. Tylko raz został brutalnie zagłuszony przez jadącą na sygnale karetkę, która śmignęła w przeciwnym kierunku.
- Jeszcze trochę i jechałaby po was. - Uprzejmie dodał barman i wcisnął pedał gazu, gdy zapaliło się zielone światło.


http://bleach.iowoi.org/t1735p420-november-eleven
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 13:35

Yuzuru Tanaka

Rzędy nagrobków i grobowców sprawiały ponure wrażenie. W Soul society nie mieli cmentarzy, bo i po co skoro ciała rozkładały się po kilku minutach po śmierci. Niekiedy tylko rodzina i znajomi tworzyła małe kopczyki upamiętniające zmarłego, a i tak najczęściej ograniczano się do złożenia skrawka ubioru nieboszczka na ołtarzyku poświęconemu lokalnemu bóstwu. Miało to zapewnić pomyślność w następnym życiu.
Rozglądając się Yuzuru wiedział, że trafił dobrze. Pomimo złej pogody pomiędzy grobami krzątało się sporo starszych ludzi, a już zwłaszcza babinek, które skrupulatnie oczyszczały rodzinne grobowce ze śniegu. Z drugiej strony nie wyczuwał energii pustego. W nosie uwierał go tylko zapach kadzidełek.  
Szukając tropu oglądał pomniki postawione ku czci zmarłych. Żywi naprawdę byli majętni w porównaniu z ludem Soul society, który nie mógłby sobie pozwolić na fundowanie zmarłym marmurowych nagrobków, ale... co tutaj mamy?
Tanaka ujrzał, że na ciemnoszarym marmurze wyryte jest imię Kumagae Ishifone. Obok jeszcze dwa inne imiona poprzedzone tym samym nazwiskiem, z czego żeńskie imię, a także imię Ishifone pomalowane zostało na czerwono i tylko Kumagae Hattori bielił się jasną farbą.
Yuzuru usłyszał chrzęst śniegu. Podniósł głowę i zobaczył młodego mężczyznę idącego w jego stronę. Już go dzisiaj widział. Wszedł przed nim na cmentarz, a teraz uśmiechał się wyraźnie w kierunku Tanaki.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 14:22

Niestety po drodze nie udało mu się znaleźć odpowiedniego miejsca do walki, będzie musiał się jeszcze rozejrzeć w innych miejscach. Na cmentarzu tak jak się spodziewał spotkał sporo babć, które skrupulatnie czyściły nagrobki swoich zmarłych bliskich. Te wszystkie rzędy nagrobków były trochę przygnębiające, ponieważ pokazywała jak wielka liczba osób zmarłych jest tutaj pochowana. Nie miał jednak czasu się nad tym rozwodzić i przejmować, musiał zrobić obchód i wymyślić jak zwiększyć swoje szanse w walce z adjuchasem. Traf chciał, że zauważył nagrobek z imieniem dziewczyny, którą niedawno miał okazję spotkać. Ciekawe czy faktycznie uznano ją za zmarłą, czy może to tylko zbieżność nazwisk. Intrygującym był również fakt, że jedne imiona były pomalowane na czerwono, a inne na białe. Spojrzał jeszcze na inne nagrobki, aby zobaczyć czy taka sama zasada tam obowiązywała.
Po chwili usłyszał, że ktoś się do niego zbliża i się uśmiecha w jego kierunku. Na wszelki wypadek obrócił się za siebie, aby upewnić się czy to aby na pewno do niego skierowany jest ten uśmiech. Faceta w ogóle nie znał i nie bardzo miał okazję poznawać, nie mniej powolnym krokiem ruszył wzdłuż alejki w kierunku mężczyzny, nie miał zamiaru jednak go zaczepiać, a tylko minąć i kontynuować swój obchód.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 14:37

Istotnie. Na wielu nagrobkach jedno z imion pomalowano na czerwono, a inne na biało. Tanaka nie miał pojęcia o co tu chodzi. Na pewno nie o płeć, bowiem zarówno mężczyźni jak i kobiety oznaczeni zostali oboma kolorami.
Obejrzał się za siebie, nikogo nie dostrzegł.
- Tak, to do ciebie się uśmiecham. - Znów ten głos. Mężczyzna przemówił głosem Aiby. - Aczkolwiek na żywo widzę cię pierwszy raz i nie mam na myśli tego gigai.
Przystanął kilka kroków od Tanaki. Dłonie w czarnych rękawiczkach schował do kieszeni płaszcza.
- Mamy wspólnego wroga, Tanako. - Przestał się uśmiechać. - Ta osoba z nas obu zrobiła swe narzędzia i oboje chcemy mu teraz za to odpłacić. Pomóż mi Tanako. Pomóż mi znaleźć prawdziwego kapitana Aibę, abyśmy mogli zakończyć jego plugawy żywot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 14:56

Na innych nagrobkach również zauważył ten sam schemat. Będzie musiał się zapytać Jun'a o co chodzi, z pewnością będzie wiedział o co w tym chodzi.
Zaskoczył go nieco fakt, że usłyszał głos Aiby, jednak nie dał po sobie tego poznać.(Przynajmniej próbował) Intrygujące było również to, że ta osoba wiedziała kim jest.
Skoro znasz moje imię, to sam też powinieneś się przedstawić i powiedzieć kim jesteś.
Nie spodziewał się słyszeć takiej oferty, w takim miejscu. Albo jest to kolejny podstęp, może w jakiś sposób dowiedzieli się, że Mizuki i Bell ma prawdziwe ciało Aiby. Może Mercenari po to szukało dziewczyny, aby dzięki niej dotrzeć do Kapitana. Musiał być opanowany i spokojny, nie dać się wciągnąć w takie gierki. Jeszcze nie tak dawno, pewnie w ciemno zgodziły się na współpracę, byle tylko dorwać tego sukinsyna. Teraz jednak było inaczej, mimo szczerej nienawiści, nie chciał popełnić tego samego błędu. Przez chęć jego zemsty, ucierpiały osoby dla niego bliskie, Mizuki, Bell czy Ilios, który zapłacił najwyższą cenę. Nie chciał aby znowu przez jego krótkowzroczność, ktoś miał ucierpieć. Zdawał sobie sprawę, że gdy się zgodzi to znowu wplątani zostaną Bell, Mizuki czy Karas. Musiał trzymać się priorytetów, a przyjaciele byli ważniejsi od jego zemsty. Prędzej czy później Aiba dostanie nauczkę, może i nie będzie ona wymierzona z jego ręki, ale będzie się liczył fakt, że otrzymał to na co zasłużył. Tanaka za to nie będzie żałował tego, że to on jest odpowiedzialny za krzywdzenie swoich przyjaciół. Teraz musiał jednak wybadać sytuację i wyciągnąć od tego mężczyzny jak najwięcej informacji.
Czy przypadkiem Aiba nie zginął w Torre de Mezcla?
Chciał się przekonać ile, wie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 15:08

Mężczyzna parsknął z rozbawienia.
- Obiecałem sobie, że znajdę dla siebie imię dopiero wtedy, gdy zabiję oryginalnego Aibę. Cóż, na razie możesz mówić mi po prostu Aiba.
Przekrzywił głowę zdziwiony drugim pytaniem.
- Hę? To nie wiedziałeś, że tamten Aiba był jedynie klonem? Jego nazwa kodowa brzmiała "A2" i gdy pojawiło się niebezpieczeństwo dokonał procedury samo destrukcji, aby jego rdzeń nie dostał się w ręce espady. Biedactwo. - Aiba wzruszył teatralnie ramionami. - To jeden z powodów dla którego nienawidzę Aiby. Zaprogramował nam jeden nadrzędny cel, abyśmy wyleczyli jego prawdziwe ciało, ale strata jednego lub dwóch z nas nie stanowiła dla niego problemu. Szczęśliwie mi udało się pokonać narzucone mi ograniczenia.
Czym dłużej go słuchał tym bardziej wychwytywał różnicę pomiędzy nim, a pierwszym Aibą, którego Tanaka spotkał. Ten tutaj przemawiał bardziej żywo i jakby z sarkazmem, podczas gdy w Torre de Mezcla głos wygnanego kapitana emanował spokojem i pogodnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 15:33

To było dosyć zabawne, słyszeć Aibe, który tak bardzo pragnie zniszczyć oryginalnego kapitana. Ucieszył go fakt, że jednak nie poszło mu wszystko zgodnie z planem, i są osoby które pragnął go zgładzić.
Nie wiedziałem, chociaż spodziewałem się jakiś komplikacji, to było zwyczajnie zbyt proste.
Dalej grał, że nic nie wie. Co za spotkanie, może wyciągnie informację jeszcze i na swój temat?
Ja też szczerze go nienawidzę, za to że traktował mnie jak obiekt doświadczalny.
Przejawił teraz, prawdziwe uczucie gniewu, zaciskając przy tym pięść.
To ile on tych klonów ma?
Ta odpowiedź przybliżyłaby by mu odpowiedź na jaką skalę, ten skurwiel działał.
To skoro jesteś jego klonem, to znaczy że posiadasz również jego wiedzę?
To by było również ciekawe. Zabawne, bo skoro on tak nienawidził oryginał to by robił wszystko aby mu szkodzić, prawdopodobnie nawet zgodziłby się pomóc Ishifone, cóż za ironia, że o tym nie wie. Gdyby tylko Mizuki nie chciała go tak uparcie chronić... Bell w sumie z jakiegoś powodu również jej w tym pomaga. Chciałby się z nimi jeszcze raz spotkać i w końcu dowiedzieć się dlaczego. Gdyby nie one, to nawet by się nie zastanawiał...
To możesz również o mnie sporo wiedzieć i innych, którym wszczepił hollowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 17:01

Aiba wyciągnął prawicę z kieszeni i po kolei zaczął zginać palce.
- A1 został uwięziony w gnieździe larw zamiast prawdziwego Aiby, a gdy wyszło to na jaw, dokonał samozniszczenia, aby shinigami nie położyli na nim swoich łap. Los A2 jest ci znany, a A3 kierował laboratorium w świecie żywych. W wyniku nieudanego eksperymentu bariery chroniące bazę pękły i zaraz zaroiło się tam od shinigami, chociaż Mizuki udało się ewakuować stamtąd rdzeń A3 i zbiornik zawierający prawdziwego Aibę. Na całe szczęście mnie nie zabrała.
Z powrotem schował dłoń do kieszeni.
- Bo widzisz, A3 miał zagwozdkę, bo w wypadku jego zniszczenia nie zostałby nikt kto mógłby kontynuować pracę nad wyleczeniem oryginału. Postanowił przeto stworzyć trzy kolejne rdzenie z czego A4 i A5 były zbyt nietrwałe i rozpadły się, gdy shinigami poddawali je badaniom. - Rozłożył ręce. - Tylko ja się ostałem. Wydostałem się z Seireitei i oto jestem!
Skinął głową z zadowoleniem.
- Tak, calusieńką wiedzę dobrego kapitana XII dywizji mam tutaj. - Puknął się w skroń, po czym zaśmiał się krótko na ostatnią wypowiedź Tanaki. - O tym również wiem, ale nie będę niegrzeczny i dam również tobie się wypowiedzieć. Powiedz mi tylko... udało mi się dotrzeć do miejsca, w którym przebywała Mizuki. Wiesz, ta dolina górska za Rukongai, chociaż teraz jest to właściwie jeden wielki krater. Dziewczyna musiała stoczyć sporą walkę z kimś... zakładałem, że to ty i twoi przyjaciele z Las noches, ale chyba już się nie przyjaźnicie skoro jesteś tutaj w tym gigai maskującym reiatsu. W każdym zakładam, że możesz wiedzieć coś o Mizuki. Wczoraj Kostucha źle do tego podszedł, ale teraz ja mogę powiedzieć, że ta dziewczyna mnie nie interesuje. Może sobie żyć w spokoju tutaj bądź gdziekolwiek indziej, ale wpierw musi oddać mi prawdziwego Aibę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 17:36

W skupieniu wysłuchiwał o losach kolejnych to klonów Aiby. Szczerze powiedziawszy spodziewał się, że będzie ich miał znacznie więcej, ale wnioskując po tym co stało się z A4 i A5 to wcale tak łatwo nie było takiego klona stworzyć.
Nie rozumiem jej działania, na niej też eksperymentował, a ta w dalszym ciągu go ratuje? I co się stało prawdziwemu Aibie, skoro trzeba go leczyć?
W końcu miał okazję dowiedzieć się jaką zapłacił cenę, o której wspominała Mizuki, za te wszystkie eksperymenty.
To pewnie również wiesz ile jest takich osób jak ja i gdzie się one znajdują.
Stwierdził chłodno. Chociaż nie powinien o to pytać, w ten sposób sam siebie podpuszcza dając mu możliwość zaproponowania układu... Mimo wszystko nie powinien się na nic zgadzać, już raz się nadział na nawiązywaniu umowy z szemranymi typkami przez co musiał służyć espadzie.
Tak wiem, kiedyś tam mieszkałem. Ale to dziwne, że tam właśnie się udała, chociaż kiedyś tam ze mną żyła.
Postanowił dalej konsekwentnie ciągnąć swoją grę, że nie wie nic na temat Mizuki.
Niestety Cię rozczaruje, nic nie wiem na jej temat, ostatnim razem widziałem ją podczas inwazji na Torre de mezcla, kiedy oddałem ją w łapy Atso. Zgadza się, udało mi się wyjść spod obcasa Victora. Miał nosa do tego, że ten Aiba ma powiązania z Mercenari, tak jak podejrzewał.
A tak swoją drogą, skąd wiedziałeś gdzie mnie znaleźć, śledzicie mnie?
Spytał nieco wzburzony, zdecydowanie nie podobała mu się taka koncepcja. Oby też nie przyszła im do głowy myśl, żeby sprzedać informację na jego temat Victorowi. Cholera, sprawy się trochę komplikują, musi być zdecydowanie bardziej ostrożny. Gdy wróci do magazynu, to powinien znowu przedstawić swoje obawy Kazukiemu, chociaż ten prawdopodobnie już brał taką możliwośc pod uwagę. Może i Mercenari nie zdecyduje się na atak na członka Bellato, ale sprzedanie informacji na jego temat to już inna para kaloszy... Lepiej też nie wierzyć we wszystko co mówi ten klon Aiby, może wcale on nie chce zniszczyć oryginału i tak tylko gra z Tanaką, starając się zbliżyć do niego za pomocą niechęci skierowanej w tą samą stronę, żeby pozyskać informacje. Wszystko jest bardziej popierdolone niż się wydawało, musi koniecznie uważać żeby nie dać się podejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 18:00

Aiba wzruszył ramionami.
- Mało mnie interesuje dlaczego ta dziewczyna obdarza Aibów takim psim oddaniem. Może jest wdzięczna za to co jej zrobiono. W końcu jest doskonałą hybrydą shinigami, zanpakuto i pustego, czego nie można już powiedzieć o oryginalnym Aibie. - Uśmiechnął się złośliwie. - Popełnił podstawowy błąd - eksperymentował na sobie, bo widzisz on bardzo chciał być tak wyjątkowy jak Mizuki. Wstrzyknął sobie esensję pustego i przy pomocy technologii próbował się scalić z zanpakuto. Nie wyszło. Proces zatrzymał się w połowie, a sam Aiba postradał rozum. Co za głupiec, a przecież doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak może się to skończyć! W innym przypadku nie stworzyłby przecież tylu klonów, które miałyby go potem ratować.
- Owszem, rozczarowujesz mnie. - W oku pojawił się błysk groźby. - Rozczarowuje mnie twoje kłamstwo, bo widzisz Tanako... rozmawiałem sobie z waszymi znajomymi w Rukongai, którzy potwierdzili, że ty i Mizuki spotkaliście się w tej dolinie, a z tobą była jeszcze arrancarka z Las noches. - Pokręcił głową. - Rozczarowujesz mnie, rozczarowujesz mnie. A myślałem, że zależy ci na zabiciu Aiby i pomszczeniu krzywd. Jeśli ty nie jesteś ze mną szczery, to i ja nie mogę powiedzieć nic więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 18:16

Można było się spodziewać, że taki los go właśnie spotkał. Ale należało mu się, z resztą taka kara dalej nie była wystarczająca, skoro stracił rozum, to nie był wstanie pojąć sytuacji w której się znajduje. Chętnie wymierzyłby mu sprawiedliwość. Niestety jednak, musiał z tego zrezygnować, za dużą cenę mu przyjdzie za to zapłacić.
To dla własnego dobra, lepiej przestańcie mnie śledzić.
Odparł złowrogo, niestety Aiba również go przechytrzył. Zdecydowanie nie podobało mu się, mógł zrobić coś babce Josei... Lepiej dla nich by było, aby jej nic nie zrobili. Bo jeżeli nic nie stoi na przeszkodzie to Yuzu potrafi się mścić...
Skoro go rozgryzł to również nie było sensu aby dalej ciągnąć rozmowę. Również go skurwysyny śledzą, co też nie ułatwia sprawy.
To idź po informację do arrancarki, powiedziałem Ci co chciałem. To skoro nic więcej nie masz do powiedzenia do żegnam. Sayonara.
Nie było sensu tego ciągnąć, ruszył we wcześniej wyznaczonym przez siebie kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 18:41

Aiba zamarł słysząc słowa Tanaki. Wydawało się, że jego twarz stężała z gniewu, ale zaraz pochylił głowę jakby nie chciał, aby rozszyfrowano jego emocje.
Yuzuru ruszył do przodu, lecz gdy mijał Aibę, ten położył mu dłoń na ramieniu.
- Słuchaj Tanako - szepnął. - Ja naprawdę nienawidzę Aiby i jeśli, aby go zniszczyć będę musiał poświęcić ciebie to zrobię to bez mrugnięcia oka. Dlatego też dla własnego dobra mów co wiesz, to nie będą musieli tutaj kopać nowego grobu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 18:56

Nie spodziewał się, że tak prosto będzie go wyprowadzić z równowagi, był taki sam jak on kiedyś... Oj trzeba przyznać, że Tanaka przez ten czas dojrzał, może dlatego jeszcze żyje?
Ja też go nienawidzę, i z pewnością nie stanę Ci na drodze do zgładzenia go. Myślisz, że ryzykowałbym dla niego?
Spytał poważnie i spojrzał mu prosto w oczy, i mimo tego, że był w gigai można było bez problemu zobaczyć niebezpieczny błysk w oku. Strącił jego dłoń ze swojego ramienia, jeżeli ten dalej ją trzymał.
To Ty lepiej ugryź się w język, skończyłem.
Ruszył do przodu. Był jednak cholernie czujny, nie wiadomo co mu strzeli do głowy... Musi wrócić do Kazukiego już teraz, aby przekazać kolejne informacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 19:04

- Tsss... sam tego chciałeś.
Aiba sam zdjął dłoń z ramienia Tanaki, lecz tylko po to, aby wbić zaraz potem pięść w brzuch gigai.
Zgięty w pół Yuzuru cofnął się o kilka kroków. Bolało pomimo tego, że nie ucierpiało przecież jego prawdziwe ciało.
- A mogło się to wszystko potoczyć zgoła inaczej. - Tęczówki Aiby rozjarzyły się błękitem. - Sam tego chciałeś Tanako! Sam się o to prosiłeś! - Zaczął krzyczeć. Wyglądało jakby tracił kontrolę nad sobą. Wybałuszone oczy, wykrzywione w gniewie usta. Ten klon Aiby zdecydowanie różnił się od pozostałych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yuzuru Tanaka




Oddział : Bellato
Mistrz Gry : Najlepszy na świecie Kuchiki-sama

Karta Postaci
Punkty Życia:
100/230  (100/230)
Punkty Reiatsu:
450/693  (450/693)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Sro 10 Lut 2016 - 19:25

Dostał cios, skurwysyn jednak się ośmielił go zaatakować.
Wiesz, że właśnie sobie przejebałeś?
Warknął, starając się wyprostować. Widząc w jakim stanie jest klon Aiby, nie było szans na to, że przemówi mu do rozsądku. Nie było wyboru połknął cukierka ze zmodyfikowaną duszą.
Ukryj się
Powiedział do Claudii, mając nadzieję, że ta go posłucha i przy okazji pomyśli o wezwaniu wsparcia. W kurtce gigai jest telefon, oby o tym pomyślała i zadzwoniła po kogoś. Nie chciał tego mówić na głos, bo ten pewnie starałby się jej to uniemożliwić. Nie wiedział jaką dysponuje mocą, ale to był klon samego Aiby, więc wszystkiego można było się spodziewać. Sięgnął po zanpakutou, nie było czasu na wstrzymywanie się, nie ta kategoria przeciwnika.
Osądź i wykonaj wyrok, Kamagani
Wyzwolił shikai i ruszył na Aibę [+10 szybkość], najlepszą obroną jest atak... Ucieczka będzie w ostateczności. Gdy pójdzie na całość to może ktoś zwęszy jego reiatsu i również tutaj przybędzie. Przelewał reiatsu do Kamagani, a ponadto starał się zachować spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Czw 11 Lut 2016 - 18:34

- To twój, a nie mój błąd Tanako.
Aiba sięgnął za plecy i z cichym mlaśnięciem wyciągnął broń. Nie była to katana, lecz prosta klinga zakończona rękojeścią bez osłony. Ostrze połyskiwało błękitem.
Yuzuru katapultował się z gigai. Claudia kiwnęła głową i puściła się biegiem mijając Tanakę. Aiba zaśmiał się i natarł z szybkością uniemożliwiającą Yuzuru przyzwanie shi kai.
Tylko dzięki zimnej krwi i doświadczeniu zdobytym w licznych walkach vizard zdołał zablokować atak wymierzony w pierś. Klingi zderzyły się inicjując pieśń stali. Ramiona Tanaki zadrżały od siły ciosu.
Aiba wyszczerzył się dziko i zaczął napierać. Co za siła! Momentalnie skrzyżowane ostrza zaczęły przybliżać się do Yuzuru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stary cmentarz   Today at 0:09

Powrót do góry Go down
 
Stary cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Obrzeża Miasta-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog