IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Rezydencja Szkarłatnego Diabła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22, 23, 24  Next
AutorWiadomość
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 17 Sty 2011 - 18:22

Najwyraźniej wrażenie, że wszystko się zakończyło było złudne, bo Cirno ani widu, ani słychu. W dodatku z berła nagle wyrósł czarny szpikulec, który ugodził albinoskę prosto w klatkę piersiową. Niewyobrażalny ból, a potem różnice temperatur w całym ciele. Zamroczyło ją i nawet nie zauważyła, kiedy straciła równowagę i upadła na ziemię. Do tego wszystkiego doszedł potok wspomnień, całkowicie niekontrolowany i przerywany czyimś głosem, który ostatecznie dziewczyna zidentyfikowała jako należący do Cirno. Fuu chciała krzyczeć, ale nie mogła z siebie wydobyć kompletnie żadnego dźwięku. Z bezsilności miotała się dookoła i błagała, żeby to wszystko wreszcie się skończyło. Napływ coraz gorszych wspomnień, ból, zimno. Wszystko naraz powodowało, że chciała to skończyć, choćby zabijając się. Po chwili wszystkie negatywne myśli zamieniły się w pozytywne, ale nie umniejszało to cierpień dziewczyny, bo nadal najlepiej słyszalne i zwracające na siebie uwagę było wołanie Cirno, pełne bólu i rozpaczy. Bezsilność, stale i wciąż, jedyne co może robić to rzucać się po odludziu i męczyć się, dopóki nie zginie z wyczerpania. W pewnej chwili zdawało jej się że usłyszała krzyk, a potem wszystko zniknęło. Ból, wspomnienia, głos Cirno. Zdążyło jej jeszcze przejść przez myśl, że faktycznie umarła. Ostatecznie tak się nie stało.
Ocknęła się w pokoju, który na początku przypominał jej własny w Soul Society. Przeszło jej przez myśl, że zginęła po raz kolejny i odrodziła się jako nowa, "świeża" dusza. Już dawno odrzuciła od siebie słowo "niemożliwe", chyba przez zobaczenie zbyt wielu niezwykłych rzeczy i osób. Spróbowała się poruszyć i o dziwo była w stanie to zrobić. Rozejrzała się i dostrzegła, że nie jest sama. Z obecnych nie znała tylko starca, chociaż po chwili dotarło do niej, że to musi być osoba o której wspomniała wcześniej Shana. Obok przyklęknęło dziewczę z sennych koszmarów i zapytało jak się albinoska, a jej "służka" podała dziewczynie przyrządy do pisania. W zasadzie to miała pustkę w głowie. Próbowała w myślach przywołać Cirno, ale robiła to bez przekonania. "To niemożliwe żeby zniknęła", cały czas próbowała to sobie wmówić. Niezbyt składnie napisała odpowiedź.
"Nie wiem. Źle. Nie wiem co się dzieje. Ból. Cirno. Yuyuko? Youmu? Ktokolwiek. Nie wiem co się stało."
Tylko tyle była w stanie z siebie wykrzesać więc przekazała kartkę i opadła na łóżko, tępo patrząc w sufit. Nie myślała o niczym, była otępiała po wszystkim co się stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 17 Sty 2011 - 21:22

Deviol znowu spoglądał raz na Sakuyę, a raz na Remilię. Wzruszył ramionami, gdy cała sytuacja z Itoe się wyjaśniła.
- Nie szkodzi. Nie wydaje mi się, żeby jej to jakoś przeszkadzało... Dziękuję za pozwolenie "chwycenia jej za gardło".
Na spostrzeżenie Vaula wampir ziewnął zasłoniwszy usta dłonią. Odchylił się lekko do tyłu, aby wymamrotać pod nosem:
- Jeśli trzeba, to ciałem zasłonię. Niestety ciała nikt mi nie odda.
Co dosłownie potwierdziło jego rolę jako "bodyguarda". Przynajmniej tak się czuł, gdy składał przysięgę. Później weszła Meiling, gdzie zszedł z linii wzroku między nią a Remilią. Przysłuchiwał się temu w milczeniu dopóki nie wezwano go po imieniu. Ukłonił się lekko, mruknąwszy: "Do usług", po czym podążył za wampirzycą, gdy chciała wyjrzeć z przez okno.
- Chyba już to kiedyś widziałem... - zaczął znudzonym tonem - Co to jest i czemu się nam przysłuży?
Jeżeli od razu ruszą do akcji... Dev nie będzie się przygotowywał. Chciał utrzymać Vaula w jego podstawowej formie.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Wto 18 Sty 2011 - 20:35

Deviol (Zapomniałem napisać, regen 40 HP i full rei)

Sakuya po prostu, ot tak, sobie zniknęła, a Meiling i Deviol pobiegli za Remilią. Ta ostatnia była zbyt podekscytowana by odpowiedzieć, więc wyjaśnieniami zajęła się Meiling.
-To jeden z pustych potrzebnych do przedostania się do Gensokyo. Strasznie ciężko go namierzyć, a jeszcze trudniej pokonać w walce. Ale trzeciej szansy już chyba nie będziemy mieli...
-Potężny pusty, tak? Idealna okazja do zaprezentowania swojego potencjału w pełnej krasie... nie uważasz, Rogaty?-Lalka zapytała się wampira, który mógłby przysiąc, że czuł na swoich plecach uśmiech swojego płaszcza. Ogólnie brzmiał wyjątkowo pewnie.
Gdy znaleźli się na zewnątrz, Remilia niemalże staranowała bramę. Teraz to już wręcz poleciała... Deviol i Meiling byli trochę spokojniejsi, acz biegli by dotrzymać kiroku wampirzycy...
Pierwsze co poczuli wychodząc poza tereny rezydencji, to bardzo duże zagęszczenie Reiatsu na tym terenie. Trudno było rozpoznać co jest czym, ale było pewne, że nie są jedynymi, którzy tutaj są. Dało się wyczuć Shinigami, dusze, ludzi... całe spektrum. A nad tym wszystkim górowała ogromna kula, która bez najmniejszego problemu mogłaby zasłonić księżyc... trochę nawet go przypominała. Rozmiarami
-Nawet przypomniałam sobie jego imię... Legion... chyba...-Skomentowała Meiling przedzierając się przez chaszcze. Po minucie obydwoje usłyszeli wybuchy w ich okolicy, dokładnie takie, jakie Deviol usłyszał przy pierwszym spotkaniu. A to oznaczało jedno...

Kesim (HP regen 30, Rei Regen 200)

-Ummmm... uuuuuhhhhmmmmm... mmmmmmm...-Taką oto odpowiedź usłyszała Fuu. Niewątpliwie głos ten należał do Cirno, chociaż treść przekazu jednoznacznie sugerowała, że była w bardzo podobnym stanie co Fuu.
-Spokojnie, teraz odpoczywaj, jesteś już bezpieczna... nie powinnaś się przemęczać. To musiało być naprawdę dla niej ciężkie...-Dziewczyna dalej przyklękała przy Fuu, która, dzięki wyostrzającemu się wzroku, miała okazję trochę bliżej się przyjżeć starcowi, którego długość i swobodność owłosienia na głowie była trochę przekłamana przez jej zmęczenie. Był o wiele bardziej zadbany niż myślała
-Panienko Megumi, sądzę, że powinniśmy dać jej trochę czasu. Proponuję, by Shana została tutaj, a my pójdziemy wyjaśnić parę rzeczy starszyźnie
-Ma pan chyba rację... nie obrazisz się?
-Oczywiście, zostanę tutaj-Shana z pełnią zaangażowania godnego oficera SS przyjęła zadania, więc reszta mogła opuścić pomieszczenie. Zaraz po tym dziewczyna zwróciła się do Fuu.
-Wyniknęło straszne zamieszanie, a na zewnątrz jest podobno jeszcze gorzej. Yatagarasu znowu się uaktywnił... i do tego w czasie rozdzielenia parę rzeczy poszło nie tak. Youmu jeszcze się nie wybudziła... jej Reiatsu oraz puls jest ledwo wyczuwalny


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Wto 18 Sty 2011 - 21:48

Ulżyło jej gdy usłyszała pojękiwania jej miecza. Cirno gdzieś tam była, pewnie bardzo osłabiona ale był. Odetchnęła, co dla zgromadzonych mogło być co najmniej dziwne, chyba że uznaliby, że dziewczyna ma majaki. Do zwidów było jej jednak daleko, wręcz przeciwnie, wzrok zaczynał się jej polepszać i zaczęła wyłapywać więcej szczegółów z otoczenia. Starzec okazał się być całkiem schludnie ubrany i uczesany. Nadal jednak wyglądał srogo i Fuu przez cały czas czuła, że za chwilę może kogoś skarcić. Jednak po krótkiej rozmowie pozostała w pokoju z Shaną, która krótko wyjaśniła obecną sytuację. Z trudem sięgnęła po kolejną kartkę.
"to niedobrze. powinnaś też iść do youmu. nie martw się o mnie, dla yatagarasu jestem już niepotrzebna. youmu bardziej potrzebuje ochrony. pomóżcie jej. ja jestem wam niepotrzebna"
Chociaż jej mózg pracował już w miarę normalnie to nie była jeszcze w stanie ułożyć czegoś sensownego i w stu procentach zrozumiałego. Wiedziała, że teraz dziwny twór będzie przede wszystkim zagrożeniem dla Youmu, a jeśli jest w takim samym stanie jak albinoska to potrzeba każdej pary rąk do ochrony. Przez to wszystko nie może nawet zrobić kroku w stronę spełnienia obietnicy złożonej Yuyuko. Uderzyła pięścią w posłanie. Jak zawsze, wszyscy dookoła coś robią, tylko ona nie może. Jak zwykle bezużyteczna, mogła tylko gapić się na sufit i leżeć bezczynnie. Nawet gdyby spróbowała wstać Shana pewnie przywołałaby ją porządku. Ewentualnie zaliczyłaby szybki kontakt z podłogą bo nie była nawet pewna czy będzie w stanie utrzymać równowagę. Po prostu zamknęła oczy i wsłuchała się w otoczenie. Sen przywitałaby z radością, podobnie jak normalny głos Cirno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Wto 18 Sty 2011 - 23:19

Deviol po opuszczeniu murów rezydencji poczuł... wolność? Tak. To było to. Przygarbił się. Przekrzywiał głowę raz w jedną, raz w drugą stronę węsząc. Śmiał się pod nosem niskim, charczącym tonem.
- Uwolnij Bestię...
Rzekł wampir szczerząc się od ucha do ucha. Musiał się przygotować. Musiał to poczuć... Otrzymał teraz licencję na zabijanie. Nareszcie zjednoczy się z drapieżcą zamieszkującym najdalsze odmęty jego duszy. Chciał odzyskać spokój... karmiąc Bestię.
- Vaul! Niechaj forma, którą przybierzemy strwoży naszych przeciwników... Strach przejmie ich słaby umysł, po którym ugnie się całe ciało. Zmiażdży im płuca. Zatrzyma serce. Sparaliżuje i przygotuje do konsumpcji. Ku naszej czci. Ku naszej chwale. Niech żyję! Bestia się budzi! Awooooooooooo!
Im dłużej mówił, tym mówił głośniej, a jego głos nasączany był pasją, żądzą zabijania. Zawył. Nadszedł czas przemiany... Podniósł ręce do góry. Odchylił się do tyłu. Wyrecytował inkantację odpowiedniego zaklęcia... Wymienił to, co interesowało go w tej przemianie. Hełm-maska o wilczym pysku i rogami barana, przedramiona oraz dłonie obleczone czarną substancją, aby przypominały pierwsze odnóża modliszki - szczypce, tudzież kosy. Ponadto, aby z jego pleców wyrosły dwie pary macek, których właściwa liczba będzie pięć - jeszcze ogon, który zakończony będzie brzytwą podobną do gilotyny. Deviol chciał stać się chimerą. Prawdziwą maszyną do zabijania. Miał nadzieję, że Vaul go zrozumie... Będą mieli sporo dusz, aby zregenerować siły po długim polowaniu. Po wszystkim odwróci głowę do Meiling.
- Legion... tak? Nie mają szans. Mamy przewagę liczebną... Hry, hry, hry, hry, hry, hry...
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Sro 19 Sty 2011 - 20:55

Deviol

Dostał to, a nawet jeszcze więcej - poza długimi szponami na rekach, rogatym hełmie, ogonie z ostrym narzędziem na końcu, maskami na plecach i substancją wypełniająca przerwy pomiędzy tymi elementami Vaul dodał od siebie kolczaste nagolenniki oraz łokietniki. Meiling natomiast przygotowania sprowadziła do przyjęcia odpowiedniej postawy bojowej... niedługo po objęciu opieką Deviola przez Cień z lasu poczęły wychodzić białe postacie przypominające lalki. Ludzkie kształty pozbawione twarzy... Hong nie zamierzała czekać. Ruszyła na największą grupę, dosłownie rozsmarowując ich po całym otoczeniu. Rzuty, kopnięcia, uderzenia, różnokolorowe krystały... Vaul mruknął z niezadowolenia. Ale i dla nich coś się powinno znaleźć, w końcu wróg nadchodził z każdej strony. Najwięcej, bo w 11 sztukach było ich po lewej stronie. Po prawej 8, za nimi chyba z trzech... a przed nimi... trudno powiedzieć. Było ich w każdym razie pełno, ale liczba ta była systematycznie oraz gwałtownie redukowana.
A co do kuli... dalej powoli się posuwała w ich stronę.

Kesim

-To co, mam Cię stąd wyrzucić?-Zapytała zirytowana. Aktualnie stała oparta o ścianę z założonymi rękami na piersi-Youmu jest w dobrych rękach, ty zresztą też. Na nic się nie przydasz jeśli nie wypoczniesz, więc leż spokojnie i wracaj do siebie-Zmieniła się, i to bardzo. Jeszcze bardziej szorstka, rzucająca się w oczy, naburmuszona... i irytująca. Nie wiadomo dlaczego... ale jakoś ta postawa Shany zaczął teraz wyjątkowo działać Fuu na nerwy. Co ona sobie myśli? Tutaj wszyscy się o nią martwili, a teraz wszystkich rozstawia po kątach? Zero wdzięczności czy chociażby zrozumienia ich sytuacji. Żeby to tylko Fuu... ale była przecież jeszcze Marisa i Kinji. Przecież Yoshi oddał za nich życie!
Szczerze powiedziawszy, miała ochotę coś jej zrobić, czy to fizycznie, czy po prostu dopiec jej jakimś bolesnym komentarzem. O tak, by ją trochę utemperować. By w końcu przestała sie zachowywać jak dupek. Aż jakoś tak sił jej przybyło z gniewu...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Sro 19 Sty 2011 - 23:14

- Wyciąć w pień. Wybić do nogi. Żniwiarz tu jest...
Bestia rzuciła się na najbardziej liczną grupę, zaczynając od lewej. Uderzała w taki sposób, jak by próbowała odciągnąć na bok przeszkadzający łan zboża. Gdy jednym ostrzem robiło wymach na zewnątrz, drugie czekało w pogotowiu do wykonania kolejnego ciosu oraz ewentualnej zastawy. Ogon służył do odpędzania tych zachodzących od tyłu oraz od boku. Choć tymi powinny zająć się macki. Przebić. Połamać. Zmiażdżyć. Jeżeli przed bestią znajdowała się zbita grupa przeciwników, uderzała zamykając nożyce, po czym wracała do standardowego "odgarniania zboża". Było w tym widać rozsądek Deviola oraz skuteczność zabójcy. Rozpoczęło się polowanie.
Powrót do góry Go down
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Czw 20 Sty 2011 - 7:51

Tak, a leżąc z pewnością bardzo przysłuży się większej sprawie. Nic tylko "nie rób tego bo jest dobrze", "zrób to, bo to dla twojego dobra" i tym podobne banalne zdania. A niech sobie wyrzuca, może przy okazji zwichnie sobie nogę przy wykopywaniu Fuu. Tyle się nie widziały, ale dziewczyna już zaczynała mieć dość odnalezionej koleżanki. Tak, Youmu jest w dobrych rękach, nie licząc rąk tego ptaszyska, które ponoć znów się pojawiło. A jeśli jedyną opieką dla albinoski ma być Shana, to dziewczyna zaczęła się poważnie zastanawiać nad swoim zdrowiem. A ono, w przypływie złości i gniewu jakby samo zaczęło wracać. Shana sobie przez cały ten czas wypoczywała, a ile razy Fuu musiała nadstawiać karku? Ile razy ona ochroniła swoją "panią", a ile razy albinoska z narażeniem zdrowia, pomogła osobom, które miejscami chciały ją zabić? Fuu podniosła się łóżka i w pierwszej chwili złapała równowagę żeby utrzymać pozycję stojącą. Sztywno podeszła do Shany i przycisnęła ją ramieniem do ściany. Drugą rękę przyłożyła sobie do gardła.
- Nie... Mów... Mi... Co... Robić...
Gwałtownie odsunęła się i ruszyła w nieznany sobie dom, poszukując Youmu. Napewno nie zamierzała dłużej przebywać w jednym pomieszczeniu z kopią dawnej Remilii zawsze wiedzącej lepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Czw 20 Sty 2011 - 8:52

Kesim

Dziewczę jednak nie straciło rezonu po tym, jak bardzo niedelikatnie została przyciśnięta do ściany. Może tylko troszkę zdziwiła, co jednak starała się zamaskować marszcząc brwi. Chyba... tak jej się chyba wydawało...
-Wracaj do łóżka-Nakazała jej hardo, ale Fuu już była w drodze do drzwi. Chyba Shanie naprawdę musiało zależeć na zatrzymaniu jej tutaj, gdyż wyminęła ją i przytrzymała drzwi. A to suka...
-Powiedziałam coś, w tym stanie niczego nie zrobisz. Nawet nie dojdziesz na drugą stronę osady-Która nie dość, że ją denerwuje, to jeszcze powoduje, że nie może zrobić tego, czego chce. Chyba nie będzie innego wyjścia jak zadziałać jeszcze bardziej siłowo... Fuu niewiele myślała nad tym co robi. Po prostu chwyciła Shanę za włosy, i rzuciła za siebie tak, że ostatecznie z łoskotem uderzyła o ziemię. Czyli ostatecznie ktoś jednak leży. Ma co chciała. Sama się prosiła. Najważniejsze, że w końcu może wyjść na zewnątrz, i że czuła się trochę lepiej... hmmmmmm... to było nawet przyjemne... w pewnym sensie.
Przynajmniej Fuu mogła zapoznać się z okolicami, w których wychowywała się Youmu. Miasteczko składało się z parunastu domków, większych bądź mniejszych, utrzymanych w stylistyce średniowiecznej Japonii. Nad tle tego wszystkiego wyróżniał się gmach będący mniej więcej 5 razy większy niż przeciętny budynek na tych równinach... chyba... trudno było powiedzieć. Po niewielkich uliczkach chodzili różni ludzie, przeważnie w czarno-zielonych kimonach, i rozmawiali między sobą. Gdzieniegdzie zauważała albinosów w biało-zielonych strojach, którzy zmierzali do tego okazałego miejsca wspomnianego wcześniej.

Deviol

Kukły zachowywały się troszkę tak, jak ludzkie ciało. Latały w podobny sposób, ruszały... ale to tyle. W tym wszystkim były strasznie sztywne, więc cięcia Deviola wychodziły naprawdę ładnie. W środku każdego ze stworów znajdowało się sporo srebrzystej substancji, która po uderzeniu fragmentów ciał o grunt wylewała się na ziemię, i wsiąkała w nią. Stworów było coraz więcej, ale nie przeszkadzało to nikomu...
W końcu zostali tylko we dwoje, pomijając puste, bezbarwne folie, które z braku wilgoci już zaczęły się skręcać. Może jakieś biodegradowalne? Hah! Ktoś jednak jeszcze nadchodził, co było obwieszczane przez irytujące szczękanie... ktoś, kogo się tu Deviol nie spodziewał. Ale znał tą osobę...
Karin stała między drzewami i przypatrywała się Deviolowi. Była cała roztrzęsiona, i obejmowała drzewo wybitnie nie wiedząc, co ze sobą zrobić.
-Dusza...-Szepnęła do siebie Meiling-Dziecko, podejdź tutaj. Nie zrobimy Ci krzywdy... jakkolwiek by ten pan nie wyglądał...-Zawołała do niej obniżając swoja gardę. Bo cóż może zrobić im dziewczynka?
Dziewczynka może nie... ale... nie wyprzedzajmy faktów.Karin lekko wychyliła się zza drzewa. Szło jej to bardzo ciężko, nie mogła wydobyć nawet słowa
-Nic nie rób... zaraz zobaczysz, dlaczego...-Szepnął mu Vaul. A dy Karin wyszła już z lasu, wszystko stało się jasne. Dawno się nie widzieli, prawda?Chyba za dawno. Właśnie ostatnie fragmenty łańcucha jego duszyczki korodowały, sprawiając ogromny ból dziewczynce, która upadła na ziemię.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Czw 20 Sty 2011 - 13:19

I co, może miała się tak wylegiwać aż wszystko samo się rozwiąże? Nie zamierzała, a ostatnią osobą która mogła ją powstrzymać była Shana. Wielce troskliwa a nie obchodzi jej co chce Fuu. Ma tylko leżeć grzecznie w łóżeczku i czekać. Sama nie wiedziała czemu prawie że przeciągnęła swoją przyjaciółką po ziemi. Z drugiej strony inaczej nie dotarłoby do tej pustawej głowy, że albinoska ma dość ciągłego rozkazywania. Po wyjściu przez chwilę przemknęło jej przez głowę żeby przeprosić, ale te myśli szybko wyparło to, jak Shana rozstawiała ją według własnego widzimisię. Odetchnęła świeżym powietrzem i rozejrzała się po osadzie. Właściwie nie było w tym nic szczególnego, poza domem wyrastającym ponad inne i tym, że właściwie wszyscy wyglądali tak samo. Jeśli Youmu gdzieś tu jest, to z pewnością będzie to właśnie to górujące nad wszystkim gmaszysko. Czyli już wiadomo gdzie trzeba iść. Wygląd poprzedniej właścicielki ciała też działał na jej korzyść, ewentualni strażnicy nie powinni się uczepić tego, że ktoś obcy próbuje wejść gdzieś, gdzie nie powinien. Nie da jej to spokoju dopóki nie zobaczy żywej Youmu, potem niech sobie rozkazują. Dziarsko ruszyła więc w kierunku budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Czw 20 Sty 2011 - 13:25

Deviol po zakończeniu rzezi wyprostował się, po czym ostentacyjnie "otrzepał ręce" jeżeli można tak powiedzieć o przejeżdżaniu ostrzem o ostrze. Spokojnie przekrzywiał głowę na boki rozglądając się. Wyglądało to tak, jak by zadawał nieme pytanie: Czy to już wszyscy? Chyba nie... Usłyszał szczęk łańcucha. Odwrócił się w kierunku, jak się okazało, duszy jego służki, Karin. Bestyj powoli się wyprostował. Wręcz stanął na baczność. Nogi przy sobie. Skrzyżowane ramiona oparł o pierś. Przyglądał się jej. Czujnie? Praktycznie bez emocji. Tako też odpowiedział Vaulowi:
- Następuje proces hollowifikacji. Szybko... Za szybko. Jeżeli się podda, będziemy musieli ją zabić. Już wiem co się działo w rezydencji Minawa. Oko za oko, ząb za ząb. Śmierć siostry. Śmierć własnej córki.
Bounto rozłożył ręce na boki, po czym zrobił krok do przodu. Chciał stanąć przed Meiling, aby powstrzymać ją, gdyby chciała pomóc dziewczynce. Znowu przyjął władczą postawę. Był gotów wysunąć ramię, gdy tylko Meiling spróbuje podejść. Przyglądał się niewzruszenie temu widowisku. Chociaż...
- Tylko shinigami będzie w stanie jej pomóc, gdy zamieni się w hollowa. Przypuszczalnie będę pierwszą osobą, którą zechce zabić. Będę zmuszony zabić własne dziecko. Chyba, że... cudem, być może, pokona zło, które się kłębi w jej sercu. Przede wszystkim żal... Za to, że odszedłem. Za to, że nas rozdzielono. Za to, że nie mogłem wrócić. Nie mogłem jej uratować. Zawsze mogę przywrócić ją do życia. Zawsze mogę ją pożegnać.
Wampir nabrał powietrza w usta, po czym wypuścił je ze świstem. Z jednej strony jego logika mówiła mu jasno i wyraźnie, że jest to pułapka. Z drugiej strony jego ideały. Duma. Obowiązek, który narzucił sobie, gdy wybrał ją na swoją służkę. Odpowiedzialność ze grzechy. Oto kolejny raz zabił swojego ucznia. Kolejny kurwa raz. Powoli coś zaczęło w nim pękać. Zaczął narastać w nim gniew...
- KARIN!
Krzyknął, co brzmiało, jak rodzic wzywający swoje dziecko, gdy zrobiło coś złego. Nie potrafił powiedzieć nic więcej.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pią 21 Sty 2011 - 18:57

Kesim

Dziarskim krokiem w dziarski sposób Fuu udała się w kierunku dziarskiego gmachu, gdzie dziarsko weszła do środka. Nikt jej nie powstrzymywał, ale za to napotkała na inny, o wiele poważniejszy problem. Jak będzie wiedzieć, gdzie jest zakwaterowana Youmu? Wbrew pozorom pomimo stosunkowo niewielkich rozmiarów tejże mieściny ten budynek śmiało można by było nazwać zamkiem. Po prostu... ciężko się rozeznać bez mapy. Jeszcze gorzej niż w rezydencji, bo tam przynajmniej mniej więcej wiedziała co się znajduje, a tutaj przecież była pierwszy raz. No nic, będzie musiała się tutaj rozejrzeć.
Jej poszukiwania nie przynosiły zbyt wielkich rezultatów. Albo natrafiała na zamknięte drzwi, albo na pomieszczenia prywatne w których osoby najczęściej z włosami koloru błękitnego oddawali się sjeście, albo były to puste pomieszczenia. Dość ciężko jej to szło.
W końcu jednak ktoś ją zaczepił. Była to osoba dorosła, mężczyzna, mający jakieś metr siedemdziesiąt wysokości, krótkie błękitne włosy, i długą twarz sprawiającą wrażenie, że jest wyższy niż w rzeczywistości.
-W czymś pomóc? Wyglądasz na zagubioną-Zapytał kłaniając się grzecznie

Deviol

I faktycznie, Meiling chciała pomóc, przez co Deviol został zmuszony do zagrodzenia jej dłoni ramieniem. Nie opierała się, chociaż popatrzyła zaskoczona na wampira, zwłaszcza wtedy, gdy krzyknął. Już o odpowiedzi dziewczynki w postaci "MISTRZU!" nie wspominając. Wiła się i krzyczała gdy bezlitosne szczęki rozgryzały jej łańcuch... świst powietrza poruszył włosy całej trójki.
Ktoś znalazł się przed Karin. Ktoś w czarnym Kimonie uklęknął przed dziewczynką. Ostrze katany skierowane było w ich stronę, co przy odwróconej postawie tego oto Shinigami mogło oznaczać, że ktoś przybył w dosłownie ostatniej chwili by odesłać zbłąkaną duszę do, jak to niektórzy określają, "nieba". Sytuacja gwałtownie się uspokoiła. Karin ucichła, popatrzyła w górę, i rozbłysła niebieskim światłem. Zdążyła jeszcze tylko szepnąć "Mistrzu..." i zniknęła. A kim była ta osoba, która tego dokonała?
Hong i Rogaty ją znali, Vaul niekoniecznie. Był to ten blondynek który przybył razem z Fuu i Marisą do rezydencji. Nazywał się... Kinji?
-Na coś czekacie?-Zapytał od niechcenia. Z buszu za nimi ktoś wyszedł, lecz była to po prostu Patchouli, Koakuma i Sakuya. Chłopak nie czekał na nich, i jak tylko tamte dobiegły to poszedł w stronę tej kuli.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kesim




Oddział : Dywizjon 9
Mistrz Gry : Ekkusu

Karta Postaci
Punkty Życia:
85/120  (85/120)
Punkty Reiatsu:
419/484  (419/484)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pią 21 Sty 2011 - 20:38

No tak, wejść weszła ale żeby cokolwiek znaleźć było już gorzej. Fuu parła przed siebie w zasadzie tylko w celu znalezienia Youmu, nie przemyślawszy możliwych trudności w odnalezieniu się w tym budynku. Zwykła intuicja nie zdała się na nic bo większość pomieszczeń była albo pusta, albo z ludźmi, którzy dla albinoski byli aktualnie całkowicie zbędni. "Pani" Shany mogłaby sobie postawić jakieś znaki, w którą stronę do niej iść żeby nie błądzić. Po którymś pokoju z kolei dziewczyna została zaczepiona przez jednego z mieszkańców osobliwej wioski. Łącząc kolor włosów i to co mówiła kiedyś Patchouli wyglądało na to, że należał do najwyższej, hierarchicznie, gałęzi tych wszystkich klanów i rodów. To dobrze, nie będzie musiała się dużej pałętać po gmachu, chyba że wyleci z hukiem gdy tylko zapyta od drogę do Youmu. Cóż, spróbować zawsze warto.
"Zagubiłam się nieco a mam bardzo ważną sprawę do Pani Megumi. Jej służąca trochę się poobijała i poprosiła mnie o chwilowe zastąpienie jej. Ale trochę zabłądziłam. Mogłabym prosić o wskazanie drogi?"
Możliwość, że kłamstwo przejdzie była raczej niewielka, w końcu pewnie tutaj każdy mieszkaniec powinien znać rozkład pomieszczeń ale cóż zrobić. Najwyżej trzeba będzie wrócić do buszowania bez celu, kiedyś w końcu pokoje tutaj muszą się skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Sob 22 Sty 2011 - 20:26

Bestyj rozłożył ręce na boki, po czym przygarbił się mocno, aby oprzeć się na ostrzach. Wyglądał tak, jakby chciał się rzucić na przeprowadzającego rytuał chłopaka. Przyglądał się mu czujnie, aż nie skończył. Gdy to zrobił i odwrócił się do Rogatego Wilka, ten spuścił głowę i powiedział głośne:
- DZIĘKUJĘ.
Przynajmniej nie musiał jej zabijać... Stało się tak jak planował. Odesłano ją. Tylko gdzieś między tym zniknął ten okres nauki, wyboru własnej drogi... Miała zdecydować czy chce z nim zostać, czy chce "pójść do nieba". A może zostać hollowem? Nie zdążył jej wychować. Nie zdążył poznać jej zdania. Zmarnowany potencjał. Chyba, że będzie na niego czekać w Soul Society? Kto wie. Może wróci? Bounto zmrużył oczy. Uniósł głowę, aby spojrzeć na niebo. Patrzył tak chwilę, aż w końcu spojrzał raz w prawo, raz w lewo i za siebie. Obejmując wzrokiem całą czwórkę mruknął zniechęcony, zdegustowany:
- Nienawidzę waszego świata...
Odwrócił głowę z powrotem do miejsca, gdzie leżała kiedyś Karin. Wyjął ostrza z ziemi, po czym podszedł doń wspierając się na nich. Będąc tuż przed miejscem, gdzie niegdyś była... Zadarł pustą ziemię pojedynczym szponem. Spoglądał nań zastanawiając się nad swoją stratą. Mogła z nim być dłużej. Znacznie dłużej. Hollowifikacja jest procesem naturalnym. To co przyśpieszyło ten proces... już nie. Zdawał sobie sprawę, że prawdy będzie musiał szukać w rezydencji Minawa. Chciał już odzyskać swoje siły. Pełnię mocy, która pozwoliłaby uniknąć strat wśród sług wspomnianego domu. Denerwuje go ten konflikt i głupota ras śmiertelnych. Marnują życie na intrygach. Żyją ponad luksus. Po co?
- Byłem przy tym, gdy ten świat się zmieniał - wampir zaczął spokojnie. - Prawda jest taka, że tylko zmieniły się czasy, w których teraz żyjemy. To, z czym walczę od kiedy przyszło mi zrozumieć, zawsze pozostawało niezmienne... Nie potrafię zmienić natury człowieka. Nie dający mi spokoju przerost ambicji, która jest zgubą nas wszystkich. A jeżeli jestem w błędzie? Może jest to tylko wizja wypaczona przez istnienie mojego świata? Wtedy w waszej gestii leży powstrzymanie mnie, tego, co swą odmiennością stał się skazą na powierzchni waszego świata. Ironicznie... Sam jestem tworem przerostu ambicji, gdy chciwy śmiertelny umysł zapragnął "nieśmiertelności", aby jego rządy trwały wiecznie. Tak, tak... Chodźcie mnie powstrzymać. Twór zrodzony z nadmiernej ambicji będzie zgubą tych co nadmiar ambicji ich tuczy - a zagładza tych, którzy pragną posiadać skromny kawałek swojego świata. Jałowy monolog jałowej istoty, która wiedzie jałowe życie. DOŚĆ! Obłęd ma swoje... przyczyny.
Zakończywszy monolog z gorzko brzmiącym akcentem mężczyzna uznał, iż powinien iść dalej. Uzewnętrznienie siebie spowodowało w jego głowie pustkę. Wampir podniósł czoło. Próbował sobie przypomnieć jaki był cel jego chwilowej "wolności". Zlokalizowawszy go, natychmiast skierował się w danym kierunku. Był to wielki, lewitujący na nocnym niebie, brudny księżyc. Legion...
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Sob 5 Lut 2011 - 11:43

Jego uzewnętrznienie dobrze ilustrował stan zbroi stworzonej przez Vaula. Zaczęła się wić, być półpłynna, wyrosły z niej energicznie wijące się wypustki. Innymi słowy, przezywał to razem z nim. Był wzburzony. Ale nic nie mówił. W momencie, gdy Deviol postanowił ruszyć, wszystko wróciło do normy. Zbroja stała się twarda jak stal, matowa... ale mimo wszystko żywa.
Sakuya, Patcouli, Koakuma i Meiling ruszyli za nim. Na tle "brudnego księżyca" widać było co rusz pojawiające się niewielkie świata, czerwone oraz niebieskie. Co rusz mijali Shinigami, którzy walczyli z zastępami białych manekinów, pojawiło się tez parę ubranych na zielono wojowników, które wcześniej widział Deviol. Do kolejnch świateł po chwili dołączył wąski promień smugający księżyc po jego powierzchni, zostawiając na nim ciemne ślady...
A oni ciągle byli tak daleko... ktoś chyba postanowił dotrzymać im towarzystwa. Łańcuchy oplątały Koakumę i Patchouli w kostkach, jednak ta osoba najwyraźniej nie miała wystarczająco dużo CZASU, by cokolwiek z tym zrobić, gdyż ich ścisk zaraz zelżał. CO nie zmieniało faktu, że obydwie upadły na ziemię.
-Co to było?-Zapytała Koakuma, gdy pokojówka pomagała jej wstać.
-Wyrównywanie rachunków. Później wyjaśnię... ile jeszcze kilometrów?
-Remilia nie powinna była tak wylatywać. Jeszcze z dobre dwa... szlag, za szybko!-Zawołała Patchouli, patrząc na kulę. Ta chyba uznała, że samo wyrzucanie z siebie manekinów nie wystarcza. Przy wielkim huku ze środka pustego wyłoniło się 8 sztuk szczypiec zawieszonych na łańcuchu, które leniwie usiłowały coś chwycić. Z biegiem czasu nabierały jednak żwawości.
-Cóż... wygląda na to, że sprawa robi się dość poważna... nie sądzą państwo?-Ktoś zapytał zza drzew... Deviol znał ten głos. Może i on wreszcie będzie miał okazję do wyrównania rachunków z pewnym lokajem...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Sob 5 Lut 2011 - 13:49

Mężczyzna i jego lalka zatrzymały się w miejscu, gdy tylko ich towarzysze zostali pochwyceni i przytrzymani w miejscu. Wampir przejechał ostrzem po ostrzu, po czym zaciekawiony przekrzywił głowę, gdy łańcuchy pozbawione siły ciągnącej opadły na ziemię. Podszedł do Patchouli, której pomógł wstać. Westchnął ciężko. Drżał delikatnie na ciele. Był pobudzony. Zdenerwowany. Nagromadzone emocje jeszcze nie znalazły z niego ujścia, a teraz... nawet nie wiedział co z tym zrobić. Niecierpliwie krążył wokół grupki, gdy ta stała w miejscu oraz zachwycała się nową formą Legionu. Deviol zdecydował, że zajmie się wypatrywaniem niebezpieczeństw i obroną dziewczyn jeżeli zajdzie taka potrzeba. Eskorta, eskortą, ale do tej pory nawet się nie ruszyły. Na co czekają?
- Szybciej. W naszym tempie przejście tych dwóch kilometrów zajmie nam jakieś piętnaście minut...
Popędzał. Czekał. Nie chciał czekać. Chciał wykonać zadanie i odpocząć. Odpocząć... Nie! Nie mógł się teraz rozpraszać... Nie mógł osłabiać swojej czujności. Krew w nim wrzała. Musiał coś zrobić... Wydał z siebie niski pomruk, gdy usłyszał czyjś głos. Znajomy głos. Zadrżał i spiął się natychmiastowo. Czyżby mógł się wyżyć? Zazgrzytał zębami próbując się uspokoić.
- N-Nie... - mruknął w odpowiedzi, przez zęby. - ZAJMIJMY się SWOIMI odDZIAŁAMI. CHCĘ... uniknąć strat... po obu stronach. Zajmijmy się tym co psuje wieczorne niebo, dobrze?
Ostatecznie wypowiedział się w miarę kulturalnie, choć nadal trawił go płomień duszy. Rozejrzał się po okolicy, aby uchwycić wzrokiem swój "oddział" oraz kryjówkę Victora.
- Chodźmy. Tyczy się to WSZYSTKICH.
Zazgrzytał zębami. Nie chciał walczyć. Nie chciał marnować czasu. Każdy widział swój cel? Dlaczego boczyli? Mimo to Deviol chciał dotrzymać towarzystwa swojej grupie. Przypuszczał, że Victor ich "od tak" nie puści, więc będzie musiał mieć oczy i uszy szeroko otwarte, żeby w razie czego interweniować.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Czw 20 Paź 2011 - 18:54

-Wyjątkowo można się na to zgodzić. Po co ułatwiać temu czemuś pracę?-Zapytał lokaj wskazując niemrawo kulę na nocnym niebie. Taka reakcja była nieco... dziwna, zważywszy ana to, że przed chwilą chcieli ich zabić. No ale nic... dziewczyny popatrzyły na siebie zaniepokojone, ale nic nie mówiły.
-A jeżeli chodzi o te łańcuchy, to jeden z nas nie wytrzymał napięcia.... to jak, szanowni państwo, ruszamy?-I znowu coś się stało, a jakże. W tą wielką kulę coś uderzyło, i był to świetlisty mieć który miał wielkość mniej więcej 1/4 pustego. Trzymał go anioł... albo szary robot ze skrzydłami, jak zwał tak zwał.
-Panienka widzę, że zaczęła działać...-Lokaj ruszył... a za nim reszta. W międzyczasie przypałętała się do nich tamta blondynka... Marisa się chyba nazywała. Chociaż przypałętała to chyba złe słowo. Przeleciała obok nich an czymś, co przypominało miotłę... eksplozje nabierały na sile, a Legion jak sunął niewzruszony, tak sunął. Odganiał się jedynie od tego czerwonego punkciku który po nim skakał... ale nie od tamtego tandetnego czegoś.
-Coś tutaj jest nie tak... personifikacja mocy panienki powinna świecić jaśniej...-Stwierdził lokaj gdy już Patchouli nie miała siły dalej biec. Ale chyba już byli wystarczająco blisko by coś zrobić...
-Huuuh... huuuuh...
-Panie lokaju-Zaczęła Sakuya-Od początku wydawało mi się, że coś tutaj jest nie tak. Nie jestem tego pewna... ale nie wiem jak to sprawdzić-Meiling natomiast stała i cała się trzęsła.
-O co chodzi? Bo mnie aż całą telepie... nie wiem jak was-Fakt... im bliżej byli, tym bardziej ogromna ilość Reiatsu wgniatała ich w ziemię. Deviol też to odczuwał, chociaż dzięki zbroi Vaula był na to częściowo uodporniony. Za to Sakuya i Patchouli świetnie sobie radziły. A Victor... kto by sie Victorem przejmował.
-Być może... jeżeli to jest dzieło twojej pani... wyczuwam z niej sporą ilość specyficznej energii. Energii należącej do pustego...-Po raz pierwszy an twarzy tej "sprawiającej wrażenie niegodnej zaufania" osoby pojawiło się zdziwienie.
-Co, przepraszam bardzo sugerujesz?
-Władza nad ciałem, umysłem i duszą...-Patchouli przystąpiła do wyjaśnień-[i]Legion reprezentuje władzę nad ciałem. Paranoia nad umysłem. Wszystkich tych pustych ciągnie do siebie chęć posiadania większej mocy. Więc przyjmując, że lepszej okazji na takie spotkanie nie ma, a moc tego czegoś jest skażona...-Wskazała na "anioła". Wtem ziemia zatrzęsła się pod ich stopami, co było spowodowane promieniem, który wystrzelił z jednego z ramion Legionu. Dobrze, że było to dość daleko... ale jak tak dalej pójdzie to wiele z okolicy nie zostanie.

(Są jakiś... kilometr - pół kilometra)


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Nie 23 Paź 2011 - 21:13

- Less talking, more beating.
Mruknął bounto stojący w rozkroku, aby wytrzymać miniaturowe trzęsienie ziemi. Przejechał ostrzem po ostrzu, po czym postąpił parę kroków naprzód oraz obejrzał się za siebie.
- Wydaje mi się, iż powinniśmy teraz dokonać podziału obowiązków o ile... O ile będziemy podejmować jakoweś działania. Rzecz w tym, iż nie przydamy się zbytnio, Ja i Meiling, w bezpośrednim ataku na Legion. Kto może przejść dalej, niech idzie. Kto może działać, niech działa. O ile. O ile będziemy czekać, aż jeden z trzech hollowów przejmie przewagę jeden nad drugim. Ale to jest... oczywista oczywistość.
Deviol pokręcił rogatym łbem.
- No shit, Sherlock - skrytykował siebie samego.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Nie 23 Paź 2011 - 21:34

-Przede wszystkim musimy działać w sposób przemyślany. Nie możemy pozwolić, by MEILING!-Krzyknęła Patchouli, gdy ta wybiła się ni z tego ni z owego z miejsca
-Spoko, mam pooooo...-I nie było ją słychać. Tyle co z niej zostało w miejscu gdzie niedawno była, to tęczowa wstęga. Deviolowi przyszły na myśl durne skojarzenia, ale szybko odpędził te myśli. Jeszcze ta durna melodyjka.
-I tyle jeżeli chodzi o ten plan...-Lokaj wzruszył ramionami-A teraz wybaczcie, ale muszę sprawdzić czy wszystko z moją panią w porządku-Ukłomnił się i poszedł w cholerę. Czyli zostali w czwórkę - Patchouli, Deviol, Sakuya, Koakuma... ekhem, w piątkę, bo jeszcze Vaul.
A sytuacja była coraz mniej stabilna. Las powoli zaczął przypominać pole bitwy. Światła, eksplozje, świsty... coś białego błysnęło w miejscu, gdzie nastąpiło uderzenie "anioła". Coś pociągnęło ich do tyłu...
Znaleźli się ponownie na terenie rezydencji. Koakuma była kompletnie zdezorientowana, Patchouli zresztą też... natomiast Sakuya, cóż... potrząsnęła głową, zmrużyła oczy, i wycedziła jedno słowo. "Paranoia".
-Mniejsza o nią... spójrzcie za okno!-A co tam się działo? Nad lasem pojawiła się wielka Garganta, w którą powoli wlatywała biało-czarna kula. Czarny kolor był spowodowany wydobywającym się gazem z wielkiej dziury na jej powierzchni. Chwila oczekiwania... i zniknęła. A wraz z nią wysoce odczuwalna energia Remilii i tamtego dziwnego, wyjątkowo kiczowatego czegoś co miało przypominać anioła.
-Przenieśli się do Hueco Mundo?-Zapytała retorycznie Patchouli... Sakuya natomiast wyglądała teraz na wyjątkowo zdenerwoaaną. Nerwowo patrzyła to na okno, to na Deviola, to na Patchouli...
-To znaczy, że panienka poleciała za tym czymś?
-Zapewne nie tylko ona. Meiling również znikneła


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Nie 23 Paź 2011 - 21:59

- No i w pizdu... I cały misterny plan też w pizdu... Vaul, przysiądź mi na ramieniu w przystępnej formie.
Sam wampir postanowił przysiąść na podłodze, gdy jego sługa dokonał transformacji... jakkolwiek by ona była. Odruchowo sięgnął do kieszeni marynarki, a poza wymacanym nożem, nie znalazł tego czego szukał - fajki. Wtedy zamyślił się. Co się dzieje z "jego" mauzoleum i bezcenną trumną wyłożoną męskim napletkiem? Gdzieś tam została fajka... Tę, którą tak cholernie lubił. Mężczyzna przymknął oczy oraz rozmasował powieki. Pokręcił głową, jak by chciał wygonić z niej coś uporczywego, coś nieumożliwiające mu skupienia się. W końcu rzekł słabo kładąc się na plecach z rozłożonymi w gwiazdę członkami.
- Potrzebuję fajki. Zapalić... Uhhhh...
Zerknął to na pokojówkę, to na bibliotekarkę. Jeszcze gdzieś tam czaiła się Koakuma. Znowu zajął się mówieniem czegoś oczywistego:
- Paranoia postanowiła zagrać po swojemu. Niech będzie. I tak nie mamy na to wielkiego wpływu. Legion zniknął, anioł zniknął, a przede wszystkim zabrakło nam naszej Pani. Nie wydaje mi się, aby powrót na skwierczące pola bitwy był oszczędnością czasu, ani przykładem właściwego rozumowania czy też podjęciem właściwej decyzji. Nie przychodzi mi do głowy nic innego jak tylko przygotować się do powrotu naszych... zbłąkanych owieczek. Chyba, że potrafimy przechodzić między wymiarami. Owszem, to byłaby całkiem użyteczna umiejętność, lecz jest... poza naszym zasięgiem. Zresztą... Wypadałoby zregenerować siły.
Orzekł to beznamiętnym tonem, a senne oblicze wyrażało zobojętnienie. Deviol skarcił siebie w duchu za pominięcie Meiling, ale kobieto-leprechaun wyskoczył na tęczową orbitę prowadzącą do chuj-wie-czego. Myśl jaka się teraz w nim zrodziła, to zostanie szarpniętym przez którąś z będących tu kobiet, albo zostanie przydeptanym przez ostry obcas Sakuyowego bucika. Potrzebował impulsu.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 24 Paź 2011 - 10:17

-To mamy tutaj siedzieć bezczynnie?-Zapytała Koakuma. Niezbyt spodobało jej się podejście bounto, ale reszta... cóż, ich wyrazy twarzy świadczyły o tym, że mniej więcej zgadzały się z tym co powiedział. Chociaż...
-Dopóki nie znajdziemy sposobu by się tam dostać to nic nie zrobimy. Panienko Patchouli, czy mogłaby pani znaleźć jakiś sposób na otworzenie Garganty?-Zapytała Sakuya. Bibliotekarka chwilkę się zamyśliłam pogładziła po brodzie...
-Może coś się wykombinuje. A... z tego co pamiętam miałaś iść po Fuu...-Sakuya skrzywiła się trochę gdy to usłyszała - Zatem podzielmy się obowiązkami. Ja poszukam informacji na ten temat, ty pójdziesz do wioski, a Deviol zajmie się ochroną posiadłości... ktoś musi stać na warcie by bariera była utrzymana. Chociaż i tak jest dość słaba... ta Meiling... matko, prawie zapomniałam o Flandre!... aj...-Patchouli się zafrasowała. Lekko zbladła.
-Co się stało?-Zapytała Koakuma.
-Tamci Shinigami... ich chyba też wciągnęło... szlag. Zatem nie będę traciła czasu. Przepraszam-Bibliotekarka oraz demonica ukłoniła się,i obydwie poszły w cholerę.
-Ja też już pójdę... im więcej będziemy mieli ludzi... ktoś tu idzie...-Sakuya szybko przerała swoją kwestię. Ktoś wyszedł zza rogu... to był Itoe. Patrzyła się na wampira raz po razie lekko otwierając usta. Chciała coś powiedzieć, ale coś ją powstrzymywało.
-Ja... przyjmuje pana propozycję... ale to chyba nie w porę... tak myślę...
-Eh? Jak ty się wydostałaś?-Zapytała Sakuya. Uniosła lekko brwi... chyba faktycznie się tego nie spodziewała.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 24 Paź 2011 - 14:18

- Możemy posprzątać, zaparzyć herbatkę...
Mruczał pod nosem, gdy Koakuma wyraziła swoje niezadowolenie. Dalej nie udzielał się zbytnio odpoczywając w spokoju. Póki jeszcze mógł... A nie trwało to długo, bo dźwignął się kiedy w obowiązku przyszło mu strzeżenie bramy. Pogładził Vaula po czymkolwiek przypominającym głowę jakąkolwiek przyjął on postać. Wampir spojrzał instynktownie w miejsce, gdzie miał się pojawić "ktoś". Już wiedział co się stało i co winno się stać.
- Flandre uciekła - przypomniał Sakuyi, po czym zwrócił się do Itoe. - Czyż nie tak? Zaraz przejdziemy się z tym do Patchouli, nie powinno to potrwać zbyt długo, a potem... Będziemy pilnować bramy. Proszę się tym nie przejmować, Panienko Izayoi. Los Itoe, od teraz, należy do mnie. Czas pokaże czy jestem dobrym opiekunem. Więc?
Deviol mówił w zamyśleniu i jego słowa, co dało się wyczuć, nie były kierowane pod czyimś adresem. Bardziej rozmawiał z samym sobą, a będące tu osoby, choć realne i namacalne, zdawały się być obrazem jego wyobraźni, gdy układał przemowę. Pokręcone to, ale to jest Deviol.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 24 Paź 2011 - 20:37

-Czy to prawda?!-Sakuya po raz pierwszy od kiedy Deviol ją znał wyglądała na przerażoną. Ale jakby nie patrzeć... Siostra Szkarłatnego Diabła na wolności... to by nie wróżyło niczego dobrego.
-Czy uciekła... nie, chyba nie. Leżała w swoim łóżku... skorzystałam z okazji...-I pokojówka odetchnęła z ulgą.
-W takim razie lepiej będzie, jak tutaj zostanę i zajmę się panienką Flandre. Albo coś wymyślę... a na razie przepraszam...-Tym razem panna Izayoi odeszła w konwencjonalny sposób, zostawiając Deviola i Itoe samych sobie. A nie, był jeszcze Vaul, który przyjął formę kruka siedzącego na ramieniu wampira. Nic nie mówił. Deviol i Itoe też, więc przeszli się bez zbędnego gadania do biblioteki...

***

-Koakuma, zajmij się nimi. Byle szybko, jesteś mi potrzebna-Tak oto Patchouli zareagowała na ich prośbę. Była zanurzona po uszy w księgach... Koakuma ciągle była niezadowolona.
-Czy chociaż raz kontrakt może być zawarty jak należy? Tak bez pośpiechu?-Zapytała Koakuma.
-Jakie są warunki waszego kontraktu?-Zapytała już typowo oficjalnym tonem
-Zgadzam się na wszystko-Rzekła od razu Itoe. Lekko drżała... bała się?


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 24 Paź 2011 - 21:09

Wampir rozłożył ręce na boki oraz zrobił minę w stylu "ja tu nie mam nic do gadania".
- Przykro mi. Sam jestem ciekaw jak to powinno wyglądać, ta pełnia ceremoniału... Cóż. A więc moja wola...
Deviol udał, że się zastanawia, choć wszystko było już ustalone. Zawsze korciło go posiadanie niewolnika... A tych miał już paru i nie mieli na co narzekać. Był dobrym panem, a większość zależała od samego niewolnika. Mógł teraz zrobić wszystko. Uśmiechnął się pod wąsem, po czym zbliżył się do Itoe i objął ją ramieniem.
- Więc... Wymagam bezgranicznego posłuszeństwa. Moje słowo jest prawem, a prawa nie można łamać. Absolutnie. Kara jest taka, jaką sam wybiorę. Elastycznie, prawda? Zastanawiam się czy jest to możliwe. Na przykład powiem: "Nie odchodź ode mnie na dwadzieścia metrów, bo inaczej zaplączą ci się nogi i wrócisz w me łaski ciągnąc swój tułów na rękach". Da radę? No i tak... Znamię.
Tu zostawił Itoe, a podszedł do Koakumy, aby przekazać jej, iż znamię ma się pojawić na lewym pośladku, tak bliżej uda. Po tym odsunie się i westchnie, bo cóż może jeszcze dodać, oprócz tego, że jest zboczeńcem?
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 24 Paź 2011 - 21:17

Itoe tylko kiwnęła głową na potwierdzenie tego, że się zgadza. Trzęsła się coraz bardziej, co niepokoiło demonicę... ale wysłuchała, co Deviol miał do powiedzenia.
-W porządku, zatem...-Koakuma machnęła ręką, i przed całą dwójką pojawił się świetlisty pergamin oraz pióro, tak jak w przypadku zawierania kontraktu między Fuu a bounto. Podpis złożył Rogaty, podpis złożyła dziewczyna... i plum, papier zniknął.
-A teraz przepraszam, ale mam coś do zrobienia...-Koakuma odleciała... a Itoe upadła na kolana. Chwyciła się za głowę... i potem wstała. Była trochę roztrzęsiona...a le nie, chyba to była była sama Itoe co wcześniej. Lekko się krzywiła...
-...panie... mistrzu... nie wiem, jak mam się zwracać... czy dobrze zrozumiałam, czy teraz będziemy na warcie?-Jedna z jej rąk ukradkiem skierowała się w stronę jej lewego pośladka.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Pon 24 Paź 2011 - 21:51

Mężczyzna pożegnał demonicę głębokim ukłonem, po czym podał jej rękę, aby pomóc jej wstać. Uśmiechał się, a był to szczery uśmiech. Co prawda trudno określić dla kogo dobry, dla kogo nie, ale co tam...
- Wiesz... - zaczął. - Nim sobie to wszystko wyjaśnimy, to możesz się zwracać do mnie po imieniu i vice versa, tajest Itoe? Póki co przejdźmy do naszych obowiązków oraz zajmijmy się swoimi sprawami. Lecz przed tym, pożegnajmy się z Panienką Patchouli.
Tutaj Deviol podziękował Patchouli za pomoc, a po ukłonieniu się i życzeniu dobrej nocy, skierował się w stronę drzwi, co takiego czegoś wymagał również od niewolnicy. Po opuszczeniu biblioteki i skierowaniu się w stronę wyjścia z Rezydencji, przystąpił do wyjaśnień. Nie śpieszyło mu się. Szedł wolno, objąwszy Itoe ramieniem.
- Przypuszczam, że nie tego się spodziewałaś, a spodziewałaś się końca bólu. Zamiast tego pali Cię lewe udo. Przestanie niebawem, a może już przestało... Niemniej jednak jest to symbol Twojej przynależności do mojej osoby. Dlaczego tam? A gdzie indziej mógłby być tak dobrze ukryty poza naruszeniem Twoich sfer intymnych? No nic...
Westchnął. Po tym pokazie swojej wspaniałomyślności i współczucia, wampir przeszedł do właściwych wyjaśnień.
- Od teraz jesteś tym, kim zechcę abyś była. A uwież mi, będę się starał abyś mogła odnaleźć swoje szczęście... pod moją komendą. Nie będę Cię przymuszał do zbyt wielu rzeczy. Wiedz, że zadbam o Twój rozwój, będę spełniał Twoje potrzeby. "Twoje", znaczy się "Wasze". Mam nadzieję, iż kontrakt nie tylko wiąże Twoją duszę, ale i ciało. Nie wiem co mogłoby się stać, gdyby Twoja mroczna "ja" zechciała złamać mój zakaz. Dlatego mówię to teraz: nie możecie niczego atakować bez mojego pozwolenia - w tym siebie. Zakaz równa się niemożnością wykonania tej czynności. Dziwne? Nie jestem pewien czy nawet śmierć zwolni Cię z tego kontraktu... chyba nie. Ale przecież nie jestem złym panem, prawda? No tak... Nie wiesz, bo nie mamy czasu, aby napić się wspólnie herbatki i zagryźć to kawałkiem przepysznej szarlotki. Najpierw zadanie, później nagroda. Tak? Więc... Chodźmy na nasz posterunek.
I tak dalej... Deviol zaprowadził dziewczynę do bramy, gdzie nakazał jej nie schodzić mu z oczu, bo... pogubi się w nogach. Po namyśle zwiększył odległość, w której Itoe może przebywać do dziesięciu metrów.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Wto 25 Paź 2011 - 9:48

Itoe pożegnała się z Patchouli niskim ukłonem. Na każde polecenie swojego pana odpowiadała kiwnięciem głowy i słowami "Rozumiem" bądź "dobrze". Więc na razie sobie nie pogadają, przynajmniej na razie...
Gdy dotarli do bramy... cóż, zajęli się pilnowaniem, a nie było to zbyt pasjonujące zajęcie. Usiedli sobie, popatrzyli na cudowne nocne niebo... chyba Itoe miała mimo wszystko męcząca noc. Jeszcze z nią o tym nie rozmawiał, jak właściwie stamtąd wyszła, jak zdobyła klucz... drzwi raczej nie była w stanie wyważyć. Przymknęła oczy, zaczęła się kiwać w przód i w tył... i nagle gwałtownie otworzyła oczy. Rozejrzała się, skupiła swój wzrok na Deviolu... uśmiechnęła się.
-Powtórka!-Zawołała sięgając po coś za swój strój... i stanęła w miejscu. Nie spodziewała się tego, to było pewne. Stanął w miejscu jakby była w środku biegu... uniosła brwi. Zawarczała.
-Co jest kurwa... hnnnng!-Szamotała się, ale nie mogła się ruszyć.
-Nie wiem co mi zrobiłeś, ale ja się tak nie bawię!-Zaczęła uciekać, i tak jak można się było spodziewać, upadła po dziesięciu metrach. Zaczęła krzyczeć wniebogłosy stosując słownictwo, które nie przystawało młodej damie.


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Wto 25 Paź 2011 - 10:34

Wampir wiedział, że dziewczyna była zmęczona tym wszystkim, więc nie odzywał się, pozwolił jej odpocząć. Poza tym nie wypadało rozmawiać na służbie... A to, co się stało później, wprawiło wampira w wyśmienity nastrój. Podniósł się z ziemi. Otrzepał się. Nie śpieszyło mu się. Zamiast tego, komu innemu, owszem. Podszedł z wolna do Itoe, po czym założył jej dźwignię z duszeniem i w takim samym tempie powrócił na posterunek.
- Ucisz się, albo pozwolę Vaulowi skosztować Twojego oka. Jeżeli będziesz się na mnie drzeć, wyrwę Ci język. Ewentualnie rozkażę abyś sama sobie wyrwała. A tego nie chcesz...
Bounto mówił spokojnie. Aż zbyt spokojnie. Wzmocnił chwyt. Kiedy byli już przy bramie, rzucił dziewczynę obok siebie, a następnie przytrzymał ją tam butem.
- Słuchaj mnie robalu bez kręgosłupa. Twój bunt na nic się zda, gdyż nie możesz uniknąć przeznaczenia, a Twym przeznaczeniem, na mocy cyrografu, jest służba mojej diabolicznej osobie. Nie możesz uciec. Nie możesz się zabić. Nie możesz mnie zabić. Nie atakujesz nikogo bez mojego pozwolenia, ani nie możesz odejść bez mojego pozwolenia. Twoja dusza należy do mnie. Zrozumiano? Masz teraz pilnować bramy Rezydencji, bo tego sobie życzę. Kiedy się uspokoisz, a mogę Tobie w tym pomóc, zastanowimy się nad Twoimi prawami jako niewolnica. Zwróć również uwagę, iż mogę Tobie zabronić myśleć i rozkazać byś zamknęła na wieczność w najdalszych odmętach umysłu Itoe, co byłoby Twym końcem. Ale bez Ciebie... Ona również byłaby skończona.
Westchnął. Zdjął nogę z dziewczyny, po czym w zamyśleniu pogładził się po brodzie.
- Lubię Cię. Nie będę Cię zmieniać, lecz nauczę się z Tobą żyć. Podobnie Tyś zmuszona jest nauczyć się żyć ze mną. Ah tak. Dawno nie jadłem i będę ucieszony mogąc szkostować Twego atrakcyjnego ciała. Mógłbym zacząć od lewego uda. Masz tam taki ciekawy tautaż...
Wampir odsunął się na bok, po czym zaśmiał się obłąkańczym śmiechem.
Powrót do góry Go down
Ekkusu





Mistrz Gry : Chaos

Karta Postaci
Punkty Życia:
36/40  (36/40)
Punkty Reiatsu:
34/72  (34/72)

PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Wto 25 Paź 2011 - 11:24

Po zagrożeniu, że będzie musiała sama sobie wyrwać język uspokoiła się. Słuchała uważnie, a im dłużej to trwało, tym bardziej wyglądała na niezadowoloną i zniechęconą.
-Mówiłam jej by tego nie robiła. Tępa dzida-Mruknęła gdy Deviol już przestał ją dusić. Rozmasowała sobie szyję, usiadła na ziemi, i patrzyła się z wyraźną niechęcią na wampira. Wzruszyła ramionami.
-Cóż, tak to już z nią mam. Narobi coś, a ja potem muszę się z tym męczyć i po niej sprzątać... no chyba nie mam wyboru. Będę Ci służyć. Przynajmniej ze mnie będziesz miał jakiś pożytek. Ale pamiętaj, kiedyś przyjdzie czas, gdy to ty będziesz się wił przy mych stopach-Itoe wstała, otrzepała się, poklepała po pośladkach...
-To skoro już mamy uprzejmości za sobą to przejdźmy do rzeczy. Co chcesz ode mnie i jak dużo mam swobody. Raczej wątpię by tamta ciamajda zrobiła wpis w pamiętniku na ten temat...


Imię i nazwisko: Mizuki Saruwatari
Wiek: 18 lat
Wzrost i waga: 1.60m 52 kg
Ekwipunek: Standard (6600 円)
Statystyki:
Siła: 5 Zręczność: 5 Zwinność: 5 Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 16 Psychika: 11 Reiatsu: 16 K. Reiatsu: 10
Umiejętności: Fot. Pamięć, Lider, Retoryka, Uroda, Pojętność, Wiedza
Wady: Słaby wzrok, klaustrofobia
PŻ: 50/50
PR: 160/160
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Wto 25 Paź 2011 - 11:56

- Nie wątpię - odparł z uśmiechem, gdy dziewczę wspomniało o jego poddaństwie. - Jeśli chcesz, kontrakt sprawi, że będziesz czuć mój ból. A to co sprawi mi przyjemność, Tobie sprawi cierpienie. Nie wiem czy śmiertelnik jest w stanie znieść tysiąclecie masochistycznej przyjemności...
Zaśmiał się, ale zaraz spoważniał.
- Tamta Itoe nie miała czasu. Nie zapytałem się jej zresztą jak opuściła piwnicę... No nic. Podoba mi się ta podwójna osobowość. Ty chcesz krwi, ona spokoju. Tak, napewno nie będę się nudził... Vaul, zamień się w bicz.
Zdjął kruka ze swojego ramienia, a gdy ten przyjął formę trzymetrowego bicza strzelił nim w powietrze. Bardziej zajęty swoją nowszą zabawką, mówił:
- Naturalnie. Zadbam o wasze dobro i o wasz rozwój. Widzisz... Brakowało mi pary do utworzenia zabójczego duetu, a Tyś... nadajesz się, aby mi towarzyszyć. Czego chcesz? Czego wymagam w zamian? Wszystko zależy od tego czy będziemy sobie ufać. Póki co wykonujesz moje rozkazy. Nie możesz atakować dopóki nie powiem, że możesz. Nie możesz ode mnie odejść na dziesięć metrów. Obecnie będziemy stać na warcie, a po tym... Zadbam o to abyście odzyskały sił. Zjeść, wykąpać się, wyspać. Później szkolenie. Jakieś pytania? A! Pozwolę Ci zasnąć, gdy nasycę swój apetyt. Jestem głodny.
Po tym oparł się o mur i założył ręce na piersi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja Szkarłatnego Diabła   Today at 2:54

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja Szkarłatnego Diabła
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 21 z 24Idź do strony : Previous  1 ... 12 ... 20, 21, 22, 23, 24  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Pozostałe Tereny :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog