IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Hadriel [Hollow]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Hadriel [Hollow]   Wto 2 Mar 2010 - 19:03

DANE

Imię: Hadriel, jako żywy Siergiej;
Nazwisko: jako żywy Iwanow, jako Pustak - siłą rzeczy, brak;
Profesja: Hollow;
Płeć: Mężczyzna;
Wiek: 23 (18 jako człowiek, 5 jako H.)
Waga: 90kg człowiek, ok. 0,9t, jako Hollow
Wzrost: 1,80m jako ludź, ok. 4,7m jako hollow (długość ok. 9,4m)

Wygląd: Gdyby brzydota mogła zabijać, Hueco Mundo byłoby puste od dobrych 5 lat. Wtedy tamże pojawił się Hadriel. Masywne, gadopodobne cielsko w całości jest pokryte szaro-brunatnymi chitynowymi płytami. W szparach między nimi widać błonę o nieco jaśniejszym odcieniu, mianowicie różowawo-brunatno-szarej. Główka, wręcz groteskowo mała w stosunku do reszty ciała, poza maską, w której zieją dwa otwory na oczy, wypełnione przytłumioną granatowo-błękitną poświatą, składa się przede wszystkim z paszczy wypełnionej ostrymi, zębami o różnej długości, powykrzywianymi pod różnymi kątami. Mały łebek jest osadzony na dość długiej, grubej szyi, której tył zdobią zakrzywione, chaotycznie rozsiane, nierówne pod każdym względem kolce. Tors maszkary, jest relatywnie mały w porównaniu z resztą masywnego cielska. Grzbiet, oprócz wymienionych już szpikulców, zdobią ogromne skrzydła, dostatecznie silne, by przynajmniej umożliwić szybowanie. Górna para kończyn chwytnych, bowiem do "rąk" im daleko, podobnie jak reszta ciała jest naszpikowana jest kolcami, szczególnie maczugopodobne przedramiona, zakończone trzema sierpowatymi szponami. Pozwalają mu one wykonywać podstawowe czynności manualne, jak chwytanie, trzymanie, miażdżenie, rozrywanie itp. Cielsko potwora wspiera się na dwóch, silnych i masywnych nogach. Staw kolanowy ma szczególną osłonę w postaci eliptycznej tarczy pokrytej wieloma kolcami. Staw skokowy zaś, jest opancerzony zwyczajnie. Stopy, jak na tylne łapy kreatury gadopodbnej są długie, o szerokim rozstawie, by dobrze nieść konkretną masę monstrum przez życie. Ogon, mający długość równą wysokości Hadriela, jest ciężki i podobnie jak reszta ciała, pancerny i kolczasty. Jak na w miarę młodego Hollowa jest bardzo duży - ale w zasadzie nic poza tym.

Spoiler:
 

Kamys: Wrzuciłam obrazek do spoilera bo jest a duży i forum się rozjeżdża


Charakter:Chaotyczny neutralny - Hadriel reprezentuje sobą typowe carpe diem. Cieszy się chwilą. Niezależnie od tego, czy spędza ją po raz enty tego dnia coś zżerając, kontemplując niebo gdziekolwiek, czy prowadząc niespecjalnie błyskotliwą rozmowę ze swoim towarzyszem, Po. Jest kreaturą raczej mocno impulsywną, w drugiej kolejności używającej mózgu. Lubi zabijać - w końcu, co jest martwe, nie ucieka, gdy próbujesz to jeść, prawda? Nie jest zły, niszczycielski, mroczny, sadystyczny, czy w jakiś inny sposób niemoralny. Czasem zdarzy mu się zabić dla przyjemności (najczęściej przyjemności jedzenia), jednak generalnie umysł Hadriela uległ prawie całkowitemu zezwierzęceniu i odczuwanie uczuć wyższych, jest dla niego nadzwyczaj ciężkie. Podobnie myślenie abstrakcyjne, jest dla niego ledwie osiągalne. Tak, jak jak patrzy się drapieżnika jedynie zaspokajającego swoje potrzeby, w takich samych kategoriach powinno się też oceniać Hadriela, z wyjątkiem momentów, gdy jest kierowany jakimś swoim, nadzwyczaj rzadkim przebłyskiem geniuszu, lub przez rzeczonego już, Po.

Ekwipunek: Resztki rozsmarowane na łapach po ostatnim posiłku, groteskowa wręcz szkaradność.

Historia:
Moskwa, dwadzieścia trzy lata temu. Szpital św. Jerzego. Na świat przyszło dziecko. Niechciane. Owoc gwałtu. Matka, niedługo po porodzie, opuściła szpital, zrzekając się praw rodzicielskich na rzecz państwa, zostawiając potomka jedynie z imieniem i nazwiskiem: Siergiej Iwanow. Po tym, chłopiec z powodu braku chętnych do opieki, trafił do domu dziecka. Tam też dorastał. Jak nietrudno się domyślić, bez ścisłej opieki i kontroli rodzicielskiej, miłości i poczucia bezpieczeństwa przez pierwsze pięć lat swojego życia, rozpuścił się, jak dziadowski bicz. A raczej "zdziczał cywilizacyjnie". Jeśli mu na czymś zależało, bił, gryzł, kłamał, wazelinował, byleby osiągnąć swój cel, jednak wobec swoich, był opiekuńczy i szczery. Będąc tak aspołecznym, ciężko jest mieć znajomych. A przynajmniej ich większą grupę. Tym niemniej, Siergiejowi udało się zdobyć dwóch bliskich kolegów: Aleksieja, który reprezentował dosyć podobny sposób bycia, jednakże, robił to, co mu było bardziej na rękę, w dowolnej sytuacji, oraz okolicznościach; drugi przyjaciel Iwanowa, a raczej przyjaciółka, Natasza, doskonale pasowała do obu panów, będąc wręcz podręcznikową chłopczycą i herod babą jakich mało. Dziewczę owo trzymało całą niewielką ferajnę w kupie, dopóki nie zostali rozdzieleni dwa lata później, poprzez "rozdanie" do różnych rodzin zastępczych. Chodziło o to, by poddać dzieci wczesnej resocjalizacji. Jednak okazało się to bardzo trudne, ze względu na umiejscowienie nowych domów, które, dzieliło raptem kilka przecznic. Tak więc, przez kolejne siedem lat, niewiele się zmieniło, poza tym, że owa wesoła gromadka wkroczyła w wiek szkolny i ruszyła zdobywać wiedzę i nowe znajomości. Nie byli orłami, ani też przodownikami antynauki – coś tam umieli, z roku na rok zdawali z mniejszymi, lub większymi kłopotami.
Minęło kilka lat, a dzieciaki rosły jak na drożdżach – czasy podstawówki minęły, kończyło się gimnazjum, zaczynało liceum. Tasza, z dziewczyny stawała się kobietą, Aleksiej i Siergiej, z chłopców, mężczyznami. Szkoda tylko, że równocześnie schodzili na ścieżkę kłopotów z prawem, alkoholu i permanentnej balangi. Przynajmniej do czasu. O tyle o ile Iwanow i Aleks stronili od rzeczy do palenia różnych rzeczy i narkotyków ich znajoma staczała się coraz bardziej, właśnie przez dragi. Dosyć szybko przedawkowała, przez to, że jej kompani się od niej odwrócili, nie chcieli brać z nią, ani zaopatrywać się u jej faceta i generalnie jej unikali. To był jej punkt widzenia. Prawda natomiast była taka, że i Serioża, i Al, próbowali ją odciągnąć, najpierw prośbami, później siłą, a na koniec, starając się ją zaszantażować: "albo dragi, albo my". Niestety, nie docenili siły nałogu... Na pogrzebie Nataszy, nie pojawili się. Obaj nie uznawali półśrodków, obaj byli wściekli o stratę osoby, z którą w zasadzie byli jak rodzina, obaj poprzysięgli srogą zemstę. Zemsta była... Straszliwie prostolinijna. Kupili pół litra "wody ognistej" na dwóch, wypili. Aleksiej wziął gazrurkę, Siergiej stwierdził, że "będzie improwizować" i nie brał nic. Weszli na drugie piętro i zapukali do drzwi o numerze dwadzieścia trzy. Nie pomylili się. To był on. Otworzył im solidne, dębowe drzwi – w tym momencie, równocześnie z Seriożą usiłującym je staranować, w łańcuszek utrudniający dostanie się do środka nieproszonym gościom ustąpił pod silnym ciosem gazrury. Obaj wpadli do środka, ale nie zapomnieli znokautować swojej ofiary i zamknąć drzwi na wszelki wypadek. Aleksiej chciał delikwenta po prostu zatłuc kawałem żeliwa, jaki miał w rękach, ale Iwanow się nie zgodził. Stwierdził, że będzie weselej, jeśli go zwiążą i poczekają aż się obudzi. Jak pomyśleli, tak zrobili. Nie minęło kilka godzin, a diler, leżał przywiązany do łóżka prześcieradłami i naszprycowany własnym towarem. Nagle, ku przerażeniu "mścicieli" rozległo się pukanie... Żaden z nich nie podszedł do drzwi. Po prostu siedzieli skamieniali, tam gdzie ich zastała owa niespodzianka. Ciche stuknięcie i zamek w drzwiach z brzękiem wylądował na podłodze. Przez drzwi weszło trzech rosłych mężczyzn, typowych karków. Jeden z nich, stojący najbardziej z przodu, chował, niezbyt udolnie, gnata za pazuchą. Pozostali dwaj również sięgali po coś za pazuchę – bez wątpienia broń. Osobnik stojący najbardziej na przedzie, bez żenady wyjął pistolet, co stanowiło wystarczający autorytet, by Sierioża i Aleks odpowiadali na jego pytania, szybko, zwięźle i na temat. Po krótkim przesłuchaniu, młodzieńcy zostali postawieni przed pytaniem, po czyjej będą stronie: mafii, reprezentantów której teraz spotkali, czy ich ofiary, dzieląc zbliżony los. W wypadku takiej propozycji, odpowiedź chłopaków była chyba oczywista. Tym sposobem, Aleks i Siergiej skończyli swoje normalne życie. Zaczęli żywot w świecie mafii.
Od morderstwa minęła ledwie godzina, a Serioża i Aleksiej pędzili czarnym samochodem terenowym, siedząc na tylnej kanapie, zmierzając w kierunku wschodnim. Jeden z nich wyjeżdżał na zawsze, drugi wrócił, by dalej piąć się po szczeblach władzy.
Będąc wiezionymi, chłopcy zostali o wszystko wypytani. Skończyło się na tym, że obaj trafili do bardzo specyficznej szkoły, na wschodnim wybrzeżu Rosji, w pobliżu granicy z Chinami. Pozwolono im kontynuować edukację, ale zajęcia "pozalekcyjne", odpowiadały dyscypliną obozowi treningowemu zielonych beretów. Ponadto program edukacyjny został rozszerzony o trzy języki: chiński, japoński, oraz hiszpański. Tutaj właśnie byli trenowani żołnierze organizacji przestępczej zwącej się "Czerwonym Wężem". Ujednolicenie i wojskowa dyscyplina, stały się całym nowym życiem Aleksieja, oraz Sierioży. Nie mieli miejsca ani na bunt, ani czasu na typowe zabawy młodzieżowe. Po trzech latach piekło się skończyło i panowie zasobem umiejętności w niewielkim stopniu odbiegali od przeciętnego kończącego szkolenie w siłach specjalnych. Trafili na okres próbny do Visotników – oddziału specjalnego. Kilka miesięcy później, po zapoznaniu się z resztą członków, Visotniki ruszyli do Japonii, by wesprzeć tamtejszą komórkę Czerwonego Węża. Zostali skierowani do przejęcia jednej z pralni pieniędzy swoich Japońskich konkurentów. Neistety, to była pułapka. Bank, który mieli przejąć został im wystawiony. W ciągu paru chwil budynek Jako "rzecznik prasowy terrorystów" wystąpił podstawiony Rosjanin, stawiający żądania możliwości bezpiecznego opuszczenia budynku z łupem, inaczej zabiją zakładników. Visotniki byli gotowi nawet na odparcie oblężenia sił policyjnych. Siergiej stał na czujce przy drzwiach głównych, które z bliżej nieokreślonych przyczyn odmawiały współpracy, pod kątem zamknięcia się. Po drugiej stronie czatował Aleksiej. Nagle, gdy uwaga obu została przyciągnięta przez jedną z zakładniczek, która wpadła w histerię, chcącą tylko by ją wypuścić, albo zabić, jeden z pozostałych członków oddziału krzyknął "Smotri, sobaki!", wskazując palcem na wejście do banku, w którym stał mały, może pięcioletni chłopaczek rasy żółtej, trzymający w dłoniach piłeczkę. Andriej, jeden ze świeższych świeżaków, stracił panowanie nad sobą i wystrzelił serię. Zanim ktokolwiek zdążył się zorientować były dwa trupy i jeden facet, rozbrojony i przygnieciony do ziemi czterema innymi. Jak się okazało, Siergiej, rzucił się w stronę chłopca, by go zasłonić. To był odruch. Tak sobie myśleli koledzy z grupy. Ktoś, kto dostał kulkę z kałasza w tył głowy nie jest specjalnie rozmowny i tym samym na jakiekolwiek wyjaśnienia liczyć nie mogli. Nie zmieniło to faktu, że ofiara Iwanowa poszła na marne. Maluch też zginął.
Gdy Sierioża się obudził, miał przytwierdzony do torsu łańcuch składający się z kilkunastu ogniw. Nie wiedział do czego służy, ale gdy pociągnął zabolało. W jego głowie działo się teraz... Nic. Po prostu miał w niej absolutną pustkę, poza dwiema rzeczami. Niczym spiżowe dzwony, grzmiały w niej poczucie winy, oraz imię: Hadriel. Gdy koło niego pojawił się malec, którego nie zdołał ocalić, a przynajmniej tak czuł na bazie instynktu, czy podświadomości, przytulił go i nie mogąc wydobyć z siebie słów, załkał. Dziecko pogłaskało Iwanowa i pocałowało w policzek, próbując go pocieszyć. Potem, Serioża i jego nowy towarzysz zaczęli się błąkać po mieście, wydającym się ich niezauważać. Młodzieniec pragnąc odkupić swe winy, ciągle się błąkał za Shinjim. W równym stopniu chcąc zapewnić chłopaczkowi opiekę, jak i samemu ją odnaleźć, w świecie będącym dla niego tak... Nowym i obcym.
Ich tułaczka trwała długo... Za długo. Nie napotkali nikogo, kto odesłałby ich do Soul Society. Ostatnie ogniwa łańcucha duszy zniknęły, wyrywając dziurę w torsie. Z przeciągłym skowytem, ni to ludzkim, ni zwierzęcym, narodził się nowy, monstrualny pusty. Dziecko do tej pory mu towarzyszące też przeszło przemianę. Wyglądało jak malutka panda. Może dlatego, że teraz Hadriel, bo uzmysłowił sobie, że to jego imię, miał ponad cztery metry wzrostu. Bardzo szybko stanęło też przed nimi wyzwanie. Podobny do małpy potwór w białej, kościanej masce pojawił się przed nimi. Wyglądał tak, jakby z nich drwił. Iwanow nie myślał. Po prostu rzucił się na przeciwnika ze szczerym zamiarem uczynienia mu jak największej krzywdy. Jednak, gdy się siłowali, Pusty uzmysłowił sobie, że trafił na godnego przeciwnika. Może nawet trochę silniejszego. Ale wtedy, pojawiła się malutka panda, wbijając w oczy małpiatego swoje łapki, aż po nadgarstki. Hadriel ani myślał przepuścić taką okazję – jednym uderzeniem dobił przeciwnika i... Zaczął go zżerać, czując się okropnie głodnym. Swoimi sierpowatymi szponami przytrzymywał ofiarę, a nierównymi zębiskami odrywał krwawe ochłapy od kości. Po posiłku, koło dwójki otworzyła się czarna dziura. Wielki Pusty, nie mając nic wielkiego pod kopułą, po prostu wsadził tam łeb i, jako że po nim nie dostał, postanowił tam wleźć. Podobnie postąpił jego mały towarzysz. Droga zdawała się nie mieć końca. Minęło jednak trochę czasu, a w oddali było widać światełko. Monstrum pochwyciło malucha i popatrzyło na niego przez moment. "Nie, nie chcę go zjeść" – zakwitła myśl w nieskomplikowanym mózgu. Bydlę posadziło sobie swoją "maskotkę" na barku i ruszyło w stronę światła. Na końcu tunelu odnaleźli... Pustynię. Białą pustynię, skąpaną w wiecznym blasku księżyca. Raj dla łowców i tych, którzy są w stanie umknąć tym, od których są słabsi.
Hadriel bardzo szybko zorientował się w kilku sprawach. Po pierwsze, dużo łatwiej było mu podejść ofiarę, gdy redukował ukrywał swoją energię. Nie wiedział jak, po prostu był w stanie ją zwinąć i upchnąć tak, że była praktycznie niewyczuwalna. Drugą rzeczą, jaką zauważył było to, że jego energia była niższa niż istot wokół niego. To było dziwne, tak – ale nie martwiło prostego, Hadrielowego umysłu. Trzecią rzeczą, było to, że ze szczególną przyjemnością pożerał przestępców... I tylko przestępców. Inne ofiary zdawały mu się mdłe i niedobre. Ale czasem jakoś udawało mu się o tym zapomnieć, gdy zabierał się za jedzenie, zaraz po wypruci kogoś, lub czegoś, co chciało wyrządzić mu, lub Po (temu małemu), krzywdę. Zauważył też, że może, w przeciwieństwie do dużej części pustych, obyć się dłuższy czas bez jedzenia. Nie wiedział na czym to polegało, ale i tak lubił sobie często zjeść. I ostatnią, poza wyglądem, rzeczą, która go za każdym razem zaskakiwała, było to, jak dobrze udawało mu się polować na pewne osoby, mające mniejsze, lub większe grzeszki. No i to jak mówił... Albo raczej próbował. Trzy czwarte słów zastępował sykami, fuknięciami, prychnięciami i innymi odzwierzęcymi dźwiękami. Najpewniej przestrzelenie głowy na wylot zaszkodziło mu w jakiś sposób, drastycznie obniżając intelekt, oraz praktycznie pozbawiając zdolności artykułowania dźwięków.
Na polowaniach, wzajemnym poznawaniu się z Po i walce o przeżycie, minęło w sumie Hadrielowi pięć lat. Jego jaźń zaczęła pomału się stabilizować i wracać do poprzedniego stanu, jednak do pełnej funkcjonalności, jeszcze daleka droga...

Pieniądze: Hmmm... Czy resztki kości można uznać za walutę?

STATYSTYKI (10 bazowych+4 za wiek+1 za niewykorzystany pkt. umiejętności)
Atrybuty:
Siła: 5+5(wolne)+1(Za wiek)+1 (za płeć)=12
Szybkość: 5
Zręczność: 5-2(za płeć)=3
Wytrzymałość: 5+5(wolne)+1(Za wiek)+1 (za płeć)=12
Inteligencja: 5-4(za rasę)+2(Za wiek)=3
Psychika: 5
Reiatsu: 2+1 (Za niewykorzystany punkt umiejętności)=3
Kontrola Reiatsu: 5

OGÓLNE

Udźwig: 120 Kg
Prędkość (śr.): 5
Prędkość (max.): 20km/h
PŻ (Punkty Życia): 120
PR (Punkty Reiatsu): 15

Techniki
Magia:
Poznane Hadou: Brak
Poznane Bakudou: Brak

Umiejętności:
- Maskowanie Reiatsu
- Pustelnik
- Sprawny Pożeracz
- Ulubiona ofiara: przestępcy(?)
Moce Bonusowe Hollowa:
- Garganta
- Transfer - polega na mutowaniu w pewien konkretny sposób mniejszych, lub większych fragmentów ciała, kosztem innych, które poddają się tymczasowemu, niepełnemu zanikowi - mogą być zredukowane minimalnie do 10% bazowego rozmiaru, przy bezwzględnej zasadzie zachowania masy, jednak nie muszę, jeśli to nie jest konieczne, wykorzystywać owego transferu w pełni, co, mimo że logiczne, wolałem dodać. Naturalnie, od poziomu komplikacji danej mutacji, zależy czas jaki muszę na nią poświęcić - na przykład, zredukowanie skrzydeł, by wydłużyć szpony do długości szabel zajmie jedną turę, a przemiana z "formy bazowej", w, powiedzmy amfibię, będącą od pasa w dół wężem, a powyżej, mniej więcej humanoidem, o pięciopalczastych dłoniach, charakterystycznej dla ludzi budowie ręki i wyrostkach wodorstopodobnych na plecach w charakterze maskowania, zabierze powyżej dziesięciu, czy może nawet piętnastu.
Podsumowując: plusami Transferu są nieprzewidywalność i potencjalnie nieskończone możliwości, minusami zaś, rozsądek - bo na co mi np. ostrze długości trzystu metrów, skoro jest niefunkcjonalne, zasada zachowania masy, oraz czas - nie zawsze będzie go dość, by zmutować się/wymutować sobie coś bardziej... Finezyjnego/dziwacznego.
- Monstrum - (raczej cecha indywidualna jak moc) niezależnie od wszystkiego, Hadriel zawsze pozostanie ohydną kreaturą, bez względu na to, czy stanie się potwornie przystojny (o ile uda mu się zarrancarzyć), czy niemożliwie szkaradny (czyli, tak jak jest w standardzie), zawsze w jego aparycji będzie coś odpychającego.

Wady:
- Bezduchowiec
- Brzydal
- Wysublimowany gust: przestępcy/osobnicy, lub istoty stwarzające bezpośrednie zagrożenie(?) (- pozwoliłem sobie zaproponować wadę... Polega ona na tym, że mogę jeść tylko i wyłącznie istoty i dusze wymienione. Jeśli będzie na nią brak zgody - nie będę robić kłopotów, skasuję.)
- Wada wymowy - wiele słów zastępuje sykami, fuknięciami i innymi odzwierzęcymi odgłosami.


Ostatnio zmieniony przez Hadriel dnia Wto 9 Mar 2010 - 11:28, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Takagi Niizuki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Hadriel [Hollow]   Wto 2 Mar 2010 - 19:21

Wygląd - ok
Charakter

-
Cytat :
Czasem zdaży mu się zabić dla przyjemności (najczęściej przyjemności jedzenia), jednak generalnie umysł Hadriela uległ prawie całkowitemu zezwierzęceniu i odczuwanie uczuć wyższych, jest dla niego nadzwyczaj ciężkie.

Jeśli ktoś uległ takiej przemianie i nie odczuwa wyższych uczuć, to on zabija wszystko, co zauważy i jest do zjedzenia: instynkt, natura, prawo najsilniejszego.

Historia
- Kolejny z "łopatologicznej" rodziny, czemu nie trafiają się częściej jacyś normalni.
- Poza tym jakoś ujdzie

Staty i reszta
- Masz udźwigu 120 a nie 110, przy sile = 12
- Wysublinowany gust, to samo można osiągnąć przez Obsesję na przykład, lub Uzależnienie


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hadriel [Hollow]   Wto 2 Mar 2010 - 19:28

Udźwig poprawiony.

Natomiast co do Wysublimowanego Gustu... To, co wypisałem do JEDYNE co mogę spożywać. Uzależnienie, lub Obsesja, są przymusem - fakt, lecz w żaden sposób nie ograniczają menu - a właśnie o takie ograniczenie mi chodzi.

Co do charakteru zaś... Właśnie od tego chciałem odejść. "Zezwierzęcenie", jako proces regresji umysłu do poziomu drapieżnika, a nie zdemoralizowanie się (/zostanie zdemoralizowanym) do bestialstwa.
Powrót do góry Go down
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Hadriel [Hollow]   Sro 3 Mar 2010 - 17:48

Dam Akcepta, ale nie wiem jak sobie załatwicie jednego MG który będzie wam na raz prowadził... Niemniej powodzenia, ładne opisy



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Hadriel [Hollow]   Sro 3 Mar 2010 - 18:11

W porządku zatem ode mnie AKCEPT - a głownie za ten zajebisty obrazek a w mniejszym stopniu za resztę ;P


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hadriel [Hollow]   Nie 7 Mar 2010 - 15:05

Odświeżam topic, bo2 akcepty to chyba za mało xP
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hadriel [Hollow]   

Powrót do góry Go down
 
Hadriel [Hollow]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs