IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Sala nr. 10 - Dojo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 14 Lut 2014 - 11:28

Cóż Natsuo nie spodziewał się, że konstrukt tak szybko zrozumie w co się gra. Nie wspominając już o tym, że będzie w stanie tak dobrze zblokować i przejść do kontrataku. Chłopak nie był z siebie dumny, że został trafiony, gdyby nie warstwa reiatsu na mieczu jego oponenta teraz na pewno czułby nieprzyjemne pieczenie oraz zacząłby tracić krew, a to nigdy nie jest dobre. Pomijając już, że zawsze może dość do zakażenia, gangreny itd. Nie mniej okazało się, że mimo niepowodzenia akcji ostatniej udało się jemu mocno uszczuplić siły oponenta przez co teraz on stał u góry. Z początku obawiał się, że pierwszy opadnie z sił, a teraz zdawało się, iż to on wiedzie prym. Shihouin, jednak nie dawał ponieść się euforii, bo wiedział że jeden zły ruch i może nawet nie dotrwać nawet do końca czasu, gdyż konstrukt go znokautuje. Mimo to świadomość, że zmęczył oponenta bardzo go cieszyła. Powinno to sprawić, że jego przewaga w szybkości i sile jeśli nie zniknie to zostanie uszczuplona, a co za tym idzie przewaga techniczna arystokraty zostanie uwydatniona i zyska znacznie większe znaczenie. To natomiast był wniosek bardzo optymistyczny i pozwalający mu na podjęcie ryzyka, a nie powrót do ustawienia defensywnego. Wszakże oponent praktycznie go nie trafił przez co jego ostrze utraciło bardzo mało siły wprowadzonej w atak na jego ciele. Innymi słowy zostało prawie nie wyhamowane przez co szło dalej, a więc nim rywal wyhamuje broń chwila minie co z kolei sprawiało, że przez jakiś czas jest on bez obrony. Dlatego bez większego namysłu Natsuo przyciągnął broń na siebie z ostrzem wystawionym na sztorc do przodu, z rekoma usytuowanym na rękojeści obok prawych żeber. Mówiąc krótko, zrobił zamach do pchnięcia. Następnie zrobił krok lewą nogą ustawiając ją w stopie z palcami wprost celującymi w przeciwnika, prawą zostawił w miejscu odginając stopę w tę samą stronę dla zachowania równowagi. Przy wykonywaniu kroku lekko zgiął kolana dla zachowania równowagi oraz rozpoczął pchnięcie. Wszystko to miało na celu, aby przy położeniu lewej stopy na podłożu ostrze katany możliwie wbijało się właśnie w ciało konstruktu tak, aby w razie bloku zyskało dodatkowego impetu spowodowanego krokiem. Samo uderzenie oczywiście nie było wyprowadzane tylko siłą mięśnie ramion, ale również zamachem łuku barkowego. Celem zaś, w który młodzian celował była klatka piersiowa, a dokładniej mówiąc kole 5 centymetrów w bok, w którym było mu wygodniej (nie napisałeś, z której strony od rywala stałem po uniku). Tak mierzył głównie dlatego, aby uderzenie nie straciło impetu na mostku, który był najtwardszym elementem całej klatki piersiowej. Zaś wiadomo co było celem nadrzędnym takowego ataku. Uszkodzenie płuc, czy serca, a do tego może czegoś imitującego tętnice sercowe. Nie mniej w klatce piersiowej znajdowało się mnóstwo ważnych narządów, których trafienie musiało być w tej walce wysoko punktowane.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 14 Lut 2014 - 11:55

Okazję do ataku Natsuo miał wyśmienitą. Istotnie bowiem impet uderzenia poszedł dalej i konstrukt był odsłonięty. Byli zbyt blisko siebie, aby dało się wyprowadzić porządne cięcie, ale z pchnięciem to co innego.
Shihouin bez problemu ugodził przeciwnika w pierś. Ostrz ominęło żebra wobec czego wraziło się w ciało niczym w masło. Na pierś i twarz Natsuo trysnęła krew. Konstrukt zadygotał, po czym znieruchomiał. Broń wypadła mu z dłoni. Koniec walki.
- Tak jak uczyłam - podeszła sensei Sekine. Uśmiechała się co było raczej rzadkim widokiem. - Jedno dobre uderzenia, a miałeś jeszcze trochę czasu. Brawo, utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że jesteś materiałem na dobrego szermierza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 14 Lut 2014 - 12:16

Cóż oczywistą sprawą jest, że Natsuo był z siebie dumny i to bardzo. Obawiał się tego egzaminu, a tu wyszło, że poszło mu lepiej niż Sorami, która przecież nie tak dawno sprawiała mu niezłe baty. Tak jest! Natsuo Shihouin nie tylko teorie miażdży, ale i konstrukty niszczy! Jak tak dalej pójdzie to na start zrobią mnie oficerem po takich wynikach egzaminów. Chłopak od razu wyjął ostrze z wnętrzności rywala obtarł je trochę z osocza w rękaw (oczywiście tępą stroną) tak, aby je troszkę wyczyścić i móc wsadzić z powrotem do sayi. Następnie drugim rękawem obtarł sobie twarz. Nie było mu szkoda brudzenia stroju, gdyż ten i tak cały był umazany od czegoś imitującego krew u konstruktu.
- Dziękuję. odpowiedział na pochwałę. Lubił być chwalony, szczególnie przez takie osoby jak sensei Sekine, które wiadomo, że nie rzucały pochwałami na prawo i lewo, lecz robiły to rzadko, ale zawsze zasłużenie. Jeśli oceniający nie mieli mu nic do powiedzenie do ukłonił się lekko i pożegnał słowami:
- Do widzenia. Aby następnie wyjść. W razie zamieszania na korytarzu wyjaśnił tylko:
- To nie moja krew, lecz tego drugiego. Z dumnym uśmiechem po czym dodał - Wybaczcie, ale muszę się umyć. Następnie chłopak poszedł do swojego pokoju, aby stamtąd wziąć czyste ubranie i przyrządy służące do dbania o higienę. Po tym oczywiście udał się na natrysk. Tam umył się cały dokładnie, aby nie zostało na nim ani trochę tego co imitowało krew u konstruktu. Gdy już był czysty, suchy i w świeżym mundurze udał się z powrotem do pokoju, aby odłożyć przyrządy do dbania o higienę, chwycił brudne ubranie i zszedł na dół do pralni, aby dokładnie je wyszorować. Po tym ponownie wrócił do swojego pokoju. Po takiej udanej walce czuł jak nigdy swoje przywiązanie do asauchi, więc postanowił to wykorzystać i pomedytować z nim na kolanach. A nóż widelec może przyniesie to jakieś korzyści i zrobi krok do przodu w przekuwaniu go w zanpaktou? Kto wie, ale na pewno warto spróbować. W następnej kolejności po tej medytacji poćwiczył jeszcze z reishukkaku, gdyż czuł jeszcze nad swoim karkiem widmo egzaminu z kidou, którego też się mocno obawiał. Po tym zaś do wieczora opierdzielał się. Zaś pod koniec dnia gdy umysł zapamiętuje informacje najlepiej (no, a przynajmniej ten Shihouina) powtórzył sobie materiały na najbliższy egzamin teoretyczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 14 Lut 2014 - 13:16

Natsuo mógł mieć ubaw z przerażonych min co niektórych kolegów. Nic w tym dziwnego. W końcu widok okrwawionego Shihouin'a nie działał korzystnie na morale osoby mającej za kilka chwil wejść do tego samego dojo, z którego szlachcic właśnie wyszedł. To jednak nie było już jego zmartwieniem.
Idąc do pokoju mógł rozpływać się nad swoim sukcesem. Dzięki nienagannej technice udało mu się przebić nawet Sorami. Jeszcze nigdy katana nie leżała mu tak dobrze w dłoni. Zdawało się, że stanowiła przedłużenie ramienia, którym mógł poszatkować najgroźniejszego nawet hollow'a.
Gdy zagłębił się w transie ponownie doszedł do niego szmer strumienia. Przed oczami zaś rosły i gasły różnokolorowe plamy, które jednak nie przerodziły się w nic bardziej trwałego. Natsuo zauważył za to, że opadał na niego kojący spokój, kiedy asauchi spoczywało na jego kolanach.
Po zakończeniu medytacji poćwiczył chwilę z kulą ułatwiającą skupienie reiatsu, a następnie wziął się za powtórkę wiedzy o hollow. Właśnie o tych bestiach miał pisać na jutrzejszym egzaminie. Czuł się dosyć pewnie. Był w końcu całkiem inteligentnym młodzianem, który nie miał problemu z przyswajaniem nawet sporego kawałka wiedzy.

[Za te Twoje mordercze opisy walki dopisz sobie umiejętność ulubiona broń: katana]

***

Wszystko poszło zgodnie z planem. Odpowiedział na wszystkie pytania i tylko do kilku z nich miał pewne wątpliwości. Nie chodziło o to, że napisał je błędnie, lecz miał wrażenie, iż umknęło mu kilka faktów, które mógł zapisać pod postacią kilku dodatkowych zdań. Póki co jednak z teorii powinien mieć oceny niewiele gorsze od wiecznie pogrążonego w książkach Saburo. Przynajmniej takie optymistyczne wrażenie odniósł.
W każdym razie miał odrobinę czasu na przygotowanie się do następnych egzaminów, jako, że po trzech nerwowych dniach przychodził czas na dobę odpoczynku, po której mieli się zmierzyć z kidou.
Studenci byli ciekawi jak to będzie wyglądać, a to uczucie podsyciła jeszcze wieść, że egzamin odbędzie się w starej arenie gdzie niegdyś przeprowadzano turnieje walk.

***

Zostali zaproszeni do szatni, która lata świetności miała już za sobą. Drzwiczki niektórych blaszanych szafek przeznaczonych na ubrania i broń były mocno powyginane, a jedną z ławeczek połamał jakiś chuligan w wyniku czego mieli mniej wygodnych miejsc do siedzenia.
Wywoływano ich po kolei. Student, który wyszedł już nie wracał co jeszcze podsycało niepewność. W uszach Natsuo mieszały się szepty powtarzające inkantacje zaklęć. Niektórzy siedzieli z nosami w ciężkich tomach traktujących o kidou, a jeszcze inni starali się prowadzić swobodną pogawędkę co jednak nie wychodziło zbyt dobrze. Wręcz czuło się nerwy innych co było jednak dosyć pocieszające. W końcu łatwiej jest się denerwować w grupie niż gdyby sam jeden miałby trząść się z niepewności podczas, gdy inni byliby oazami niezmąconego spokoju.
Benjirou siedział na ławce otoczony grupką studentów i opowiadał jaki przebieg miały egzaminy kidou z kilku ostatnich lat. Strzelanie hadou do ruchomych manekinów, krępowanie egzaminatora bakudou. Brzmiało dosyć prosto.
Natsuo miał przekonać się czy będzie tak naprawdę bowiem właśnie został wywołany. Podążył tunelem, który niegdyś przemierzali zmierzający na pojedynek zawodnicy. Sama arena była okrągłym piaskowym placem wokół, którego pięły się trybuny dla widzów. Arena otoczona została czerwonym murkiem podobnym do tego, który wznosił się w sali do nauki kidou, a który rozbijał cząsteczki duchowe ograniczając tym samym szkody mogące wyniknąć ze źle rzuconego zaklęcia.
Na trybunach siedziały trzy osoby. Dwóch staruszków w uniformach shinigami, z czego jeden był kompletnie łysy, a drugi posiadał białą brodę sięgającą, aż do brzucha, oraz sensei Kuronomatsuki, który zaraz przemówił do Natsuo.
- Egzamin składa się na trzy części - oznajmił głośno.- Najpierw będziesz musiał jak najlepiej skrępować przeciwnika mając do dyspozycji maksymalnie trzy bakudou. Zwróć uwagę na rozsądną gospodarkę reiatsu, aby nie zabrakło ci potem sił. W przerwach między próbami możesz wziąć jedną pigułkę odnawiająca reiatsu. Wszystko jasne? A więc powodzenia!
Z drugiego wejścia na arenę, wprost naprzeciw Shihouina, wyłonił się blisko czterometrowy hollow. Miał mocarne łapy i maskę przypominającą oblicze goryla. Z pewnością był sztuczny, ale na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że oto przed Natsuo stoi najprawdziwszy hollow, który właśnie zaryczał wyzywająco. Nie ruszył jednak naprzód. Dzieliło ich jakieś pięćdziesiąt metrów.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 14 Lut 2014 - 13:57

Widziane plamki były czymś nowym dla Natsuo. Z reguły słyszał jedynie szmer strumyczka. Będący w znakomitym nastroju szlachcic podszedł jeszcze optymistyczniej niż pewno byłoby to normalnie do tego małego, bo małego, ale kroku naprzód. Spokój, który go ogarniał podczas medytacji z asauchi na kolanach, również wzbudzał wielką ciekawość arystokraty. Szmer wody, czyli pewno będzie oparty na wodnym żywiole, nieźle. Do tego spokój, czyli pewnie będzie pokojowo nastawiony. Jeszcze lepiej! Hipotetyzował młodzian w tym wydzielonym okresie czasu, w którym miał się opierdzielać. Miał tyle zaparcia i sumienności w sobie, że gdy on minął, a nastał wieczór Shihouin powtórzył sobie zagadnienia traktujące o hollowach.

Nadszedł dzień egzaminu z wiedzy na temat najstraszliwszych kreatur jakie chodzą po tym pięknym świecie. Arystokrata był pewny siebie po sukcesach w dwóch poprzednich egzaminach teoretycznych. Okazało się, że jest w tym więcej niż niezły, a do tego zrobił kawał dobrej roboty jeśli chodzi o przygotowanie się przez te wszystkie lata. Uczył się sumiennie, więc nie miał co mówić o jakichkolwiek zaległościach. Dlatego teraz jedyne co musiał to sobie wszystko przypomnieć i wkuć na blachę. Miał przeczucie, że udało mu się to, więc na ten egzamin wchodził spokojniej niż na jakikolwiek inny na jakim był, szczególnie jeśli chodzi o te końcowe. Wszedł, napisał co wiedział i wyszedł. Nawet całkiem radosny, choć miał do siebie pretensje o to, że mógł zapomnieć o takich pierdołach, które oczywiście przypomniało mu się dopiero gdy wyszedł z sali. Nie mniej podejrzewał, że wynik na tle klasy będzie przynajmniej dobry, więc nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Teraz miał większe zmartwienie.

Egzamin z kidou. Po świetnym występie na tym traktującym o zaawansowanym zanjutsu to było coś o czym z największym przestrachem myślał Natsuo. Nie martwił się o brak kidou, bo wydawało mu się, że ma ich ciekawą gamę. Z jednej strony ma kilka zaklęć naprawdę silnych, ale również te które kosztują mniej reiatsu, a są przydatne znajdują się w jego asortymencie. Większym problemem wydawała mu się sama ilość energii jaką ma w posiadaniu. Obawiał się, że przy dłuższym trwaniu egzaminu może mu jej nie starczyć. Podczas wyczekiwania na wyrok Shihouin usiadł się obok Benjirou. Nie miał, jednak jakoś nastroju do wysłuchiwania jego wywodów. Z jednej strony niby, jego słowa wpadały do jego uszu, jednak z drugiej swobodnie wylatywały. Szlachcic był zestresowany jak zwykle. Gdy, jednak usłyszał swoje nazwisko wszelkie wątpliwości minęły. Teraz po prostu musiał dać z siebie wszystko i nie pozwolić na ośmieszenie się. Gdy tylko przyszedł ukłonił się lekko i przywitał z egzaminatorami słowami:
- Dzień dobry. Informacji o egzaminie słuchał uważnie przytakując co jakiś czas nerwowo. Katastrofa. Egzamin oparty na racjonalnym rozdzielaniu reiatsu. Czemu na Boga ja nie zacząłem ćwiczyć szybciej z reishukkaku!? A no fakt, bo wcześniej o nim nie wiedziałem... Czemu na Boga ja nie ćwiczyłem częściej z reishikkaku!? Dobra Natsuo spokój, trzymaj fason i dasz radę. Luzik, co to dla Ciebie... ale wielkie bydle! Shihouin obejrzał z szacunkiem ogromnego stwora mając nadzieję, że jeśli mu się nie uda to coś nie ruszy na niego i nie wbije dosłownie w ziemie. Hmm mam go schwytać. Przypomnijmy sobie moje najmocniejsze bakudou. 39 Enkosen... ale to jest tarcza także się nie nada. Wiem, to zaklęcie czytałem, że jest dobre przeciwko hollowom także idealnie nada się na te okazje. Do dzieła. Shihouin rozluźnił się, odchrząknął i skupiając sporą jak na niego ilość reiatsu (- 36 rei) zaczął wypowiadać głośno i wyraźnie, z dużą dozą stanowczości w głosie inkantacje:
- Oplącz go pająku mały, nie daj ruszyć mu się wcale, zaklęcie wiążące numer 36... Następnie palcem wskazującym prawej ręki wskazał w niebo i skupiając w nim całe reiatsu wystrzelił je do góry pod postacią promienia. Strzelił je pod takim kątem, aby sieć, która miała powstać spadła na głowę pustemu, a nie przykładowo na egzaminatorów. Drugim powodem tego było to, że szlachcic nie chciał, aby promień rozbił się o sufit i popsuł mu cały plan działania. Podczas wystrzelenia promienia powiedział stanowczo i wyraźnie:
- Supaida. Następnie gdy promień był nad Hollowem promień zmienił w sieć utkaną z jego reiatsu tak mocną jak tylko potrafił wytworzyć. Musiała być na tyle duża, aby całego stwora przygwoździć do ziemi. Po tym młodzian obserwował efekty jego pracy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 16 Lut 2014 - 19:31

Serpentyna białego światła pomknęła ku górze. Hollow nie ruszając się z miejsca zadarł głowę. Obserwował bakudou, kiedy te zawisło przez moment pod kopułą areny, po czym rozdzieliło się na wiele białych pasm. Utworzyły one pajęczynę, która poszybowała ku dołowi wprost na... ziemię.
Pusty spojrzał na jasną nić uczepioną podłoża obok jego stóp. Gdyby chwilę wcześniej wykazał się uprzejmością i postąpił kilka kroków naprzód, to właśnie byłby skrępowany przez sieć. Pozostał jednak nieruchomy w wyniku czego w pajęczynie nie miotała się żadna ofiara.
Bakudou zostało wykonane poprawnie. Szkoda tylko, że Natsuo nie wycelował go dostatecznie dobrze.
Mógł rzucić jeszcze dwa zaklęcia z drogi wiązania, chociaż może stać się tak, że pod koniec egzaminu będzie brakować mu sił, które włożył w stworzenie niecelnej sieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 16 Lut 2014 - 20:09

Prawa brew Natsuo powędrowała w górę kształtując wyraz jego twarzy tak, że wyrażała absolutne zażenowanie. Chłopak złapał się za twarz. No to ładnie się uwaliłem. Tyle reiatsu poszło w błoto, a i tak się obawiałem czy starczy mi na wszystkie próby. Jest źle. Pierwszy raz na tych egzaminach jest naprawdę tragicznie. W mordę jeża... teraz muszę być już nieomylny. Do dzieła. Aby mieć pewność, że nie popełni jeszcze raz tej samej gafy Shihouin postanowił podejść do potwora ryzykując, że to może się obudzić i zrównać go z podłożem. Oczywiście nim ruszył to odciągnął dłoń od swojej twarzy. Starał się chociaż udawać, że trzyma fason i to wszystko na niego w żaden sposób nie oddziałuje. Gdy przeszedł mniej więcej połowę drogi stanął stwierdzając, że stąd już nie powinno być problemu z trafieniem. Dlatego po raz kolejny zaczął skupiać tą samą ilość reiatsu co poprzednio (- 36 rei) oraz wymawiać te samą inkantacje:
- Oplącz go pająku mały, nie daj ruszyć mu się wcale, zaklęcie wiążące numer 36... Tak jak poprzednio starając się mówić zdecydowanie i stanowczo. Reiatsu przekierował do palca wskazującego prawej ręki, którego to wyciągnął do góry. Następnie wycelował odpowiedni kąt, aby tym razem usidlić potwora i nie zahaczyć o sufit. Po tym wystrzelił reiatsu pod postacią promienia mówiąc równie stanowczo co poprzednio, jeśli nie bardziej:
- Supaida. Gdy promień był ponad głową pustego zmienił kształt tworząc mocną sieć utkaną z energii należącej do Natsuo. Arystokrata miał nadzieję, że tym razem trafi potwora, w przeciwnym razie prawie na pewno oblał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 17 Lut 2014 - 16:27

Hollow spoglądał na tępo na nadchodzącego Natsuo. Widać został zaprogramowany, aby stać nieruchomo i czekać, aż ktoś wreszcie go trafi zaklęciem. Gdyby było inaczej szlachcic miałby spore kłopoty po pudle jakie przed chwilą sprezentował. Niepowodzenie na samym początku zawsze powodowało pewną nerwowość, która mogła albo ocucić, albo pogrążyć kompletnie.
Natsuo skrócił dystans i rozpoczął inkantację. Biała serpentyna wystrzeliła po raz drugi. Rozwinęła się w pajęczynę i gdy zaczęła opadać już wiadome było, że tym razem wszystko pójdzie jak należy.
Pusty warknął głucho, kiedy bakudou spadło na niego i powaliło na kolana. Sieć rozpięła się wokół potwora częściowo nachodząc na pierwszą pajęczynę leżącą na ziemi. Nie było jednak czasu na podziwianie skutków zaklęcia, bo oto pusty napiął mięśnie i wyzwolił znaczną dawkę reiatsu. Zakotłowało się wokół niego od wzmagających siłę czerwonych płomieni reiatsu. Powoli zaczął wstawać z kolan, czemu towarzyszyło naprężenie sieci. Poszczególne nicie zaczęły odrywać się od podłoża.
Pusty miał sporo sił i wyglądało na to, że lada chwila odzyska wolność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 17 Lut 2014 - 16:44

Cóż za tępa, barbarzyńska siła. Choć jest w tym coś niesamowitego. Pomyślał Natsuo spoglądając na mocującego się z kidou hollowa. Teraz miał dylemat. Czy użyć mocnego kidou i do końca wydusić z siebie całe reiatsu, a mieć pewność, że pusty palcem nie ruszy czy może użyć go mniej, lecz zaryzykować uwolnieniem się goryla. Z początku zastanawiał się nad zaklęciem gaki, a kori hako. Postanowił, jednak to wypośrodkować kierując się raczej ku ekonomii swoich działań. Stwierdził, że gdy dołoży do tego kolejne kidou nawet nie najwyższego poziomu to spotęguje moc pierwszego, które było naprawdę niezłe. Miał nadzieję, że w ten sposób usidli pustego na dobre. Dlatego po raz kolejny zaczął recytować inkantacje tonem stanowczym i pełnym desperacji przy tym zbierają trochę reiatsu (-18 rei):
- Las drzew pochłania przeciwnika, który chcę zranić odwieczną naturę. Słońce i woda pomoc niosą temu kto pomocy potrzebuje. Zaklęcie wiążące numer osiemnaście... następnie swoją energię przesłał ziemią do hollowa po czym wystrzelił ją pod postacią pędów mających na celu związanie go potwora. Przy tym powiedział stanowczo:
- Mokuhon. Następnie pozostało szlachcicowi tylko stać, patrzeć i mieć nadzieję na to, że to wystarczy do uwiązania bydlaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 17 Lut 2014 - 17:05

Niemal wszystkie nicie przyszpilające pajęczynę do ziemi pękły, kiedy spod ziemi obok pustego wystrzeliły gałęzie. Oplotły one bestię na co ta w odpowiedzi wyzwoliła jeszcze więcej reiatsu. Natsuo wykorzystał już limit zaklęć przez co mógł tylko bezradnie obserwować, jak hollow rozrywa gałęzie i następnie miotając dziko ramionami próbuje wydostać się z sieci. Po chwili walki przerwał ją i stanął triumfalnie pośród drewnianych szczątków i zerwanych nici. Był lekko zdyszany, ale ku nieszczęściu Natsuo, całkowicie wolny.
Pusty nie spoglądając już na Shihouin'a odwrócił się i wszedł w tunel, z którego przyszedł.
- Koniec części pierwszej. - Sensei Kuronomatsuki użył shunpo, aby dostać się na dół. Jego mina wyrażała zawód. Zapewne spodziewał się po Natsuo czegoś więcej. - Chcesz dostać teraz pigułkę czy możemy przejść do zadania drugiego?
Natsuo czuł lekkie znużenie. Zużył całkiem sporo energii z marnym skutkiem, chociaż gdyby pierwsze zaklęcie było celne wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 17 Lut 2014 - 17:15

Cały plan Natsuo poszedł w błoto. Chłopak liczył, że uda mi się rzucić zaklęcie na tyle szybko, aby jedno wzmocniło drugie przez co, aby siła obu skumulowała się naraz. Supaida natomiast pękła nim mokuhon ją wsparł przez co zaklęcie wiążące numeru 18 nie było żadnym problemem dla potwora. Shihouin natomiast był na siebie zły. Spartolił to i to w sposób wręcz koncertowy. Z dwoma pozostałymi częściami musiał poradzić sobie dobrze jeśli chciał liczyć na chociaż przyzwoity wynik ostateczny egzaminu. Póki co tylko zmarnował znaczną ilość swojego reiatsu. Lepiej by było jakby w ogóle to tej pierwszej części nie podszedł, a w dwóch pozostałych miał tyle energii, aby móc dać z siebie wszystko. Nie mniej teraz pozostało mu tylko zagryźć zęby i próbować ratować wynik w dalszych próbach.
- Poproszę pigułkę. powiedział dochodząc do wniosku, że dodatkowe zmęczenie może mu tylko utrudnić robotę przy zadaniu drugim, a i tak bez sensownym jest oczekiwanie na ostatnią próbę z doładowaniem się. W końcu to i tak nie robi różnicy kiedy ją weźmie, a jedynie może sobie dodatkowo przeszkodzić. Gdy tylko dostał pigułkę szybko ją zjadł, aby odzyskać trochę mocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 17 Lut 2014 - 17:57

Kuromatsuki wyjął zza pazuchy małe pudełeczko, z którego wyciągnął błękitną kulkę wielkości winogrona. Rzucił ją Natsuo.
- Druga próba będzie polegać na zadaniu jak największych obrażeń przy pomocy jednego hadou.
Zniknął i zmaterializował się na trybunach, gdzie usiadł obok staruszków.
Tymczasem na arenie pojawił się kolejny pusty. Ten był dużo mniejszy. Humanoidalne ciało było wielkości człowieka. Hollow miał czarną skórę, dziurę w klatce piersiowej i maskę ukształtowaną na podobieństwo ludzkiej czaszki. Natsuo wiedział, że puści kształtem przypominających ludzi są nazywani vasto lorde i są ponoć najpotężniejszym rodzajem menos grande o sile dorównującej kapitanom. Na szczęście byli ich również najmniej i już od kilku dekad nie nawiązano z nimi kontaktu.
Ten tutaj był oczywiście tylko sztucznym pustym, chociaż jego wielkość mogła być utrudnieniem. W końcu w większy cel łatwiej było trafić.
Pusty stanął w odległości pięciu metrów od Shihouin'a.

[+50PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 17 Lut 2014 - 18:14

Natsuo był zmobilizowany żenującą, a wręcz kompromitującą porażką w poprzedniej serii. Tym razem musiał się wykazać i co do tego nie miał wątpliwości. Znał trzy wysoko poziomowe hadou: ranpu, routa i okasen. Używanie tego pierwszego nie miało sensu, bowiem służyło ono oślepieniu przeciwnika, a nie zranieniu. Dlatego odpadało na start. Jeśli zaś chodzi o dwa kolejne to Shihouin miał niezły dylemat. Routa zadawała silne obrażenia, ale jedynie celą, które stały nieruchomo. Student natomiast nie mógł mieć pewności czy sztuczny hollow będzie na tyle miły, aby po inkantacji nadal czekać i płonąć niczym pochodnia. Okasen natomiast był nieco słabszy, a do tego trzeba było odskoczyć do tyłu, aby zaklęcie nabrało rozmachu. To zaś przy dzisiejszej dyspozycji szlachcica groziło kolejnym pudłem, na które absolutnie nie mógł sobie pozwolić. Zdecydował się, że wybierze pierwsze z nich mając nadzieję, że pusty będzie rzeczywiście miły. Dlatego zaczął skupiać reiatsu w dość sporej ilości (-35 rei) i wypowiadać w stanowczy, poważny sposób inkantacje:
- Wyłoń się spod ziemii ogniu przeznaczenia, odnajdź intruza, który stoi na twym gruncie - spopiel go natychmiast, niech poczuje gniew ognia. Zaklęcie destrukcyjne numer trzydzieści pięć... Skupioną energię przy tym przesłał przez ziemię do małego hollowa i przekształcił w ogień, który miał buchnąć z ziemi i ogarnąć swoją mocą całe jego ciało. W momencie ukształtowania reiatsu w ognisty wybuch Natsuo powiedział:
- Routa. Cóż mu pozostało teraz robić? Jedynie patrzeć na efekty swoich działań i mając nadzieję, że egzaminatorom spodoba się jego konkurs niezbyt sztucznych ogni, których główną atrakcją będzie płonące coś mające imitować pustego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 18 Lut 2014 - 14:42

Podobnie, jak pierwszy pusty również i ten zachowywał całkowitą bierność. Spoglądał prosto przed siebie i nawet zdawał się nie dostrzegać Natsuo przez co chłopak miał dużo czasu na obmyślenie czym by tu uraczyć humanoidalnego hollow'a.
Stanęło na najmocniejszym ofensywnym kidou jakie znajdowało się w repertuarze Shihouin'a. Jego użycie mogło źle się skończyć jeśli pusty nagle zdecydował się wykazać bardziej aktywną postawą.
Na szczęście nie zapowiadało się na to i gdy zabrzmiały słowa inkantacji nadal pozostawał nieruchomy.
Ziemia pod stopami pustego zakwitła czerwoną plamą i sekundę później ku górze wystrzelił z niej słup płomienia. Ogarnął on pustego po sam czubek głowy. Chyba nie posiadał zdolności odczuwania bólu, bo nawet nie mruknął i trwał niewzruszony pozwalając ogniowi lizać ciało. Gdy kidou rozwiało się, Natsuo ujrzał stojącego hollow'a. Jego ciało dymiło się, a niemalże cała powierzchnia skóry pokryta była paskudnie wyglądającymi oparzeniami. Jedynie maska zdawała się być cała.
Egzaminatorzy w mgnieniu oka znaleźli się na dole i zaczęli obchodzić pustego przyglądając się jego obrażeniom. Do nozdrzy Natsuo dotarł zapach jakby palonego plastiku.
- To poważnie utrudniłoby mu walkę - przyznał Kuronomatsuki po kilkuminutowych oględzinach. - Gdybyśmy mieli tu prawdziwego pustego to zapewne uciekłby z bólu, jak najdalej od ciebie, chociaż niestety te obrażenia nie są śmiertelne.
Niestety Natsuo nie dysponował zbyt wysokim poziomem reiatsu przez co nawet teoretycznie mocne zaklęcia w jego wykonaniu nie posiadałby niszczycielskiej siły, którą mógłby z nich wykrzesać osobnik o większych zasobach energii. Na pewno jednak poszło mu lepiej niż przy pierwszym zadaniu.
Egzaminatorzy wrócili na trybuny skąd ponownie przemówił Kuronomatsuki.
- Czas na ostatnią część egzaminu. Proszę cofnij się do wejścia - polecił najpierw. - Mierzyć się będziesz z dwójką sztucznych pustych. Musisz je unieszkodliwić zanim do ciebie dobiegną. Możesz używać dowolnych zaklęć w dowolnej ilości. Powodzenia.
Ledwo skończył mówić, a z wejścia naprzeciw wybiegły dwa hollowy przypominające duże psy obronne. Już nie było bierności, psy ujadając wściekle ruszyły w kierunku Natsuo.

[-35PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 18 Lut 2014 - 15:20

Cóż, to uderzenie można było porównać do tego gdy oszukał konstrukt i smagnął go po klatce piersiowej podczas egzaminu z zanjutsu. Niby był jakiś sukces, progres, jednak dalekie to było od pełni satysfakcji, którą dawało tylko ostateczne wykończenie oponenta. Chłopak i teraz żałował żałosnej pomyłki podczas pierwszego bakudou, ponieważ gdyby zaoszczędził to reiatsu mógłby swojemu płomieniowi dodać trochę więcej mocy przy pomocy energii. Tak, jednak musiał oszczędzać i efekt nie był tak dobry jak mógłby być. Nie mniej szlachcic zakładał, że to kidou całkiem podciągnie jego wynik egzaminu. Teraz musiał się postarać podczas ostatniej części i nie zrobić gafy jak podczas pierwszej. Gdy dowiedział się na czym będzie polegał ostatni etap arystokrata... po raz kolejny pożałował błędu z początku. Będę musiał być naprawdę skuteczny, bo nie starczy mi reiatsu. Najlepiej, by było jakby wykończył oba przy pomocy jednego kidou. Oczywiście Natsuo wykonał polecenie i przeszedł jak najbliżej wejścia. Nie czekał również w zamyśleniu. Tym razem nie mógł sobie pozwolić na utratę czasu. Z tego własnie powodu od razu Shihouin przeszedł do inkantacji wypowiadanej głośno i stanowczo wraz ze skupieniem reiatsu (-29 rei):
- O Władco! Który nosisz imię Człowieka! Delikatnie drapiąc ścianę marzeń przyzwij lód z otchłani lodowca!
Zaklęcie destrukcyjne numer dwadzieścia dziewięć...
Wybór na to zaklęcie padł z paru powodów. Po pierwsze było zdalnie sterowane. Dlatego szanse trafienia nim wzrastały znacznie w porównaniu do innych kidou, które wystrzeliwało się i patrzyło czy przeciwnikowi udało się uniknąć. Tu w razie niepowodzenia można było skorygować, a nawet nawrócić i spróbować jeszcze raz. Byleby nie uderzyć o jakąś przeszkodę i dopuścić do odpalenia drugiego efektu, który zaś był kolejną zaletą. Jeśli, bowiem Shihouin trafi, a nie "zabije" hollowa to jego część zostanie zamrożona przez co możliwe, iż zostanie uziemiony, a jeśli nie to dotkliwie spowolniony. Do tego jednak nie powinno dość, gdyż poza zdalnym sterowaniem kidou miało sporą siłę rażenia punktowego z uwagi na wysoki numer. Oczywiście niewątpliwym minusem tego zaklęcia była ekonomia, lecz teraz Natsuo musiał grać na pełnym ryzyku, aby dać radę. Zadaniem tego ruchu było zabicie jednego z psów. Dlatego arystokrata w pełnym skupieniu przy wymawianiu inkantacji przesłał reiatsu to dłoni. Konkretniej mówiąc prawej. Te natomiast wystawił do przodu ze środkiem dłoni w stronę biegnących na niego podróbki. Następnie reiatsu zmaterializował w strzałę z lodu i powiedział:
- Aisu yari. nie zmienił, jednak pozycji, lecz dokładnie się przyglądał i prawą dłonią operował tak, aby strzałę skierować odpowiednio, czyli prosto w cel. Celem natomiast była maska jednego z psów. Chłopak starał się nie skręcać strzałą do pewnego czasu. Chciał bowiem, aby hollowy nie były świadome iż ta jest zdalnie sterowana. Spokojnie aby cel zrobił sobie krok w bok, żeby nonszalancko uniknąć strzały gdy ta nagle skręci i bach. Po zabawie. Jeśli, jednak mimo tego udało się psu uniknąć przeznaczenie to Shihouin robił wszystko co w jego mocy, aby tak wymanewrować strzałą, aby zawróciła nie uderzając o nic. Wróciła do hollowa i wbiła się z całym impetem w jego klatkę piersiową od bok, a właściwie po skosie między bokiem, a tyłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 18 Lut 2014 - 19:48

Połyskliwy kawałek lodu przypominający bardziej sopel niż strzałę uformował się z reiatsu przed wyciągniętą dłonią Natsuo. Puścił ją na przeciwnika. Pędzący w pełnym biegu pusty nie zdołał wyhamować i pocisk ugodził go w pysk. Zwalił się na ziemię, a warstewka lodu zaczęła rozprzestrzeniać się na całą psią maskę.
Drugi pusty nie przejął się krzywdą pobratymca i nie zwalniając pędził ku Natsuo. Przebiegł już jakieś 1/3 dystansu ich dzielącego i szybko dalej go umniejszał. Dla Shihouin'a zaś świat przez moment stał się różnobarwnymi zamazanymi plamami. Zakręciło mu się w głowie. Zużył większość swojego reiatsu i teraz ponosił tego konsekwencje.

[-29PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 18 Lut 2014 - 20:17

Natsuo mógł się cieszyć. Trafił bezpośredni prosto w maskę, czyli czuły punkt pustego. Sopel wbił się i zaczął ją zamrażać. Minusem było, że Shihouin nie mógł być pewien, że hollow został ostatecznie skasowany, a taki cel miał właśnie ten atak. Mimo to druga rzecz udała się. Mianowicie uziemił jednego z pędzących potworów, a do tego przynajmniej mocno go zranił. Oznaczało to, że póki co spokojnie mógł się zająć drugim sztucznym wrzodem na jego tyłku. Tymczasem duże reiatsu zaczęło coraz bardziej mu doskwierać. Wiedział, że musi to zakończyć szybko jak najmniejszą ilością zaklęć, bo jak to się przedłuży to możliwym jest, iż zabraknie mu energii, a co oznacza, że obleje drugi z trzech etapów. To zaś nie wróżyło zbyt dobrze jeśli chodzi o jego ocenę. Postanowił, więc skorzystać ze swojego popisowego zaklęcia, czyli hadou o czwartym numerze. Jako, że jednak chciał to skończyć jednym uderzeniem to do tego uderzenia musiał się mocno przyłożyć. Dał sobie chwilę, żeby się otrząsnąć z plamek i złapać fason. Dlatego jak na byakuraia skupił ogromną ilość reiatsu w palcu wskazującym prawej dłoni (- 13 rei). Przy tym powiedział stanowczym głosem:
- Zaklęce destrukcyjne numer cztery... Nie spieszył się. Zamierzał wystrzelić w psa dopiero gdy ten będzie blisko, gdy pokona przynajmniej 2/3 dystansu. Chodziło o to, że Shihouin zamierzał wystrzelił wtedy gdy sztuczny hollow nie będzie miał szans na unik, a przynajmniej będzie miał je zminimalizowane. Celem oczywiście była maska. Na mierzenie natomiast szlachcic miał więcej niż zazwyczaj. Gdy potwór był wystarczająco blisko Natsuo powiedział:
- Byakurai. Przy tym wystrzelił z palca reiatsu pod postacią białej błyskawicy. Celem było zdruzgotać tym strzałem z bliska całą maskę i zakończyć żywot tego sztucznego stworzonka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 18 Lut 2014 - 20:34

Żadnego kidou nie opanował tak dobrze, jak byakuraia, który był teraz jego ostatnią deską ratunku. Poczuł ciepło przenikające palec, kiedy zgromadził w nim sporą cześć reiatsu jaka mu jeszcze została.
Odczekał, aż psi hollow nieco się zbliży i wystrzelił. Pusty zaskomlał, zahamował gwałtownie i postąpił kilka niepewnych kroków po ukosie.
Na lewo od jego oka widniała gęsta siateczka pęknięć. Byakurai nie był w pełni celny, ale  i tak drasnął mocno bok maski. Pusty zdawał się być oszołomiony, ale i Natsuo trzymał się niewiele lepiej. Coraz trudniej było mu ustać na nogach. Stracił zdecydowanie zbyt wiele reiatsu, a na domiar złego coś zaczęło się dziać z drugim pustym. Otoczył go bowiem całun reiatsu zaczął na oślep uderzać łapami w lód skuwający jego głowę. Chyba nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

[-13PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 18 Lut 2014 - 20:53

Po raz kolejny zaklęcie Natsuo nie okazało się tak skuteczne jakby sobie tego życzył chłopak. Shihouin musiał go wykończyć póki ten jest oszołomiony i raczej nie będzie odskakiwał ani nawet za bardzo kumał o co chodzi. Dlatego nawet nie nie ściągając palca w dół po ostatnim byakuraiu skupił w nim mniej reiatsu do kolejnego (- 6 rei) i powiedział pospiesznie:
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery... Poza skupianiem reiatsu szlachcic przycelował w maskę oponenta. Konkretniej chciał trafić prosto w miejsce, które ostatnio oberwało i tym dokończyć dzieło, które zaczął w poprzednim ruchu. Tak, więc Natsuo powiedział:
- Byakurai. Aby przy tym skupioną energię zmaterializować pod postacią białej błyskawicy, która miała uderzyć w zranione miejsce hollowa i zakończyć jego istnienie. Jeśli udało mu się wykończyć tego psa to wcale nie przeszkadzał temu drugiemu. Był on daleko, więc trafienie byłoby ciężkie w stanie takiego zmęczenia, a do tego jego najczulszy punkty, czyli maska była wzmocniona poprzez lód wytworzony przez aisu yari. Ponadto potwór właśnie wymęczał się. Był poważnie ranny poprzez dziurę w masce jaką zrobił sopel, a do tego teraz wyprztykiwał się z reiatsu. Tłuczenie łapami o łeb też nie mogło się nie odbić na wrażliwej na obrażenie części ciała, której wytrzymałość została uszczuplona przez pierwsze kidou rzucone w tej części egzaminu przez arystokratę. Zamierzał poczekać, aż pusty męcząc się uwolni głowę z lodu, którym go chłopak obkuł i ruszy na niego. Przez ten czas Natsuo starał się wrócić do spokoju, jakoś się skupić, aby wytrzymać ostatni wysiłek, aby dać radę i zakończyć ten egzamin. Gdy w końcu potwór na niego ruszył podobnie jak przy poprzednim Shihouin czekał, aż potwór się zbliży skupiając przy tym reiatsu (- 8 rei) i wypowiadają po raz trzeci te samą inkantacje:
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery... podczas tego skupił reiatsu w palcu wskazującym prawej ręki i wymierzył w maskę sztucznego tworu, a konkretniej w miejsce, w które ostatnio trafił znacznie potężniejszym zaklęciem. Podobnie jak poprzednio chłopak wyczekiwał długo, a teraz może nawet trochę dłużej, aby zwiększyć szansę na trafienie i gdy już hollow był blisko, Natsuo powiedział:
- Byakurai. Energie skupioną w palcu zmaterializował pod postacią białej błyskawicy wystrzeloną z tejże części ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 20 Lut 2014 - 16:46

Pusty zatoczył się w odpowiednią stronę, dzięki czemu Natsuo ze swojej pozycji miał doskonały widok na naruszony fragment maski. Z trudem zebrał reiatsu potrzebne na utworzenie byakurai'a, którego niezwłocznie wystrzelił. Chociaż nie trafił w sam środek pęknięcia, lecz nawet draśnięcie wystarczyło, aby osłabiona maska rozpękła się jeszcze mocniej. Pusty opadł na zadek, zakołysał głową i upadł na ziemię by się z niej już nie podźwignąć.
Natsuo zwrócił uwagę na drugiego przeciwnika, który zdołał już rozłupać lód pokrywający maskę. Ruszył na szlachcica w tym samym momencie, w którym rozbrzmiały słowa inkantacji. Chłopak widział pęknięcia na pysku hollowa w miejscu gdzie uderzyła lodowa strzała. Wystarczyłby jeden celny byakurai, aby zneutralizować drugiego psa. Problemem było zmęczenie jakie Natsuo odczuwał. Nie potrafił zapanować nad drżeniem palca w wyniku czego biały promień poszedł nad głową pustego nie czyniąc mu żadnej krzywdy. Zbliżał się coraz to bardziej, ale wciąż dzieliło ich jakieś kilkadziesiąt metrów.

[-14PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 20 Lut 2014 - 16:59

Nie do wiary jak wiele rzeczy w tym egzaminie szło nie po myśli arystokraty. Szczególnie w porównaniu do innych zadań mających na celu podsumowanie ich pracy na poszczególnych przedmiotach w akademii. Najpierw nie trafił siatką, później aisu yari nie przyniosło zamierzonego efektu, następnie doładowany byakurai nie okazał się tak skuteczny jak wydawało się Natsuo, a na koniec ta nietrafiona błyskawica. Teraz Shihouinowi zostało definitywnie jedno zaklęcie do wykonania i nie mógł tego spartolić. Musiał trafić zaś, aby mógł mieć na to nadzieje, musiał podjąć ryzyko. Strzelanie z tego dystansu nie miało sensu. Palec drżał mu tak mocno z powodu zmęczenia, że nawet muśnięcie zaklęciem oponenta było problematyczne, a co dopiero precyzyjne trafienie. Dlatego arystokrata zamierzał wyczekać tak długo, aż drżenie nie będzie odgrywało tak ważnej roli. Skupił, więc po raz kolejny reiatsu w palcu wskazującym prawej ręki (-4 rei) wypowiadając inkantacje:
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery... po czym z wystawionym palcem do przodu, wstrzymując rękę w nadgarstku dodatkowo lewą ręką czekał na psa i robił to długo. Wystrzał miał nastąpić dopiero gdy pies będzie za ledwie parę metrów przed jego palcem. Dlatego chwilę przed tym nim to się stało powiedział (musiał mieć chwilę na wypowiedzenie słowa i wystrzelenie rei):
- Byakurai. W tym samym momencie skupioną energie przekształcił w białą błyskawicę, którą wystrzelił z palca wskazującego prawej ręki. Celem była oczywiście maska, a w najlepszym wypadku pęknięcie, które zostało zrobione znacznie wyżej notowanym hadou na początku tego starcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 20 Lut 2014 - 19:30

Pies zbliżał się szybko, a Natsuo mu tego nie utrudniał. W otwartej paszczy lśniły dwa rzędy długich kłów, które wydawały się być stworzone do szarpania i rozrywania mięsa. Obronę Shihouin'a stanowiło zaś jedynie słabe światełko migoczące przez wyciągniętym palcem.
Jeszcze trochę... pies wciąż był za daleko. Jeszcze chwila, Natsuo mógł dokładnie przyjrzeć się siateczce pęknięć na pysków. Sekunda, musiał mieć pewność. Pusty skoczył, student uwolnił błyskawicę. Nie obroniło go to przed ciężarem, który zwalił go z nóg.

-Hmm. Unieszkodliwić zanim dobiegną. Tutaj te dwie rzeczy stały się jednocześnie. - Usłyszał drżący, starczy głos.
Musiał na chwilę stracić przytomność. Otworzył oczy i ujrzał, że kawałek od niego dyskutują egzaminatorzy. Nieruchomy pusty leżał obok Natsuo. Kuronomatsuki zauważył przebudzenie studenta.
Ukląkł przy nim i włożył mu do ust pigułkę z reiatsu. Senność przestała być już tak dojmująca.
- Koniec egzaminu. Zaraz zaprowadzę cię do pielęgniarki gdzie trochę wypoczniesz. - Miał zatroskany wyraz twarzy. Nic dziwnego, w końcu wyprztykanie się z reiatsu nie było za przyjemną sprawą.

[+50PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 20 Lut 2014 - 19:50

Holipka chyba czekałem sekundę za długo. No, ale przynajmniej udało mi się zaciukać bydlaka... a przynajmniej tak mi się wydaje. Nie mniej stuprocentowo fakt, że sam zostałem znokautowany zostanie odnotowany przy ocenie. pomyślał chłopak wpatrując się prosto ponad siebie. W sumie przy tym stopniu ubycia reiatsu to podłoże było całkiem wygodne. To dość dziwne, ale chłopak zasmucił się słysząc, że został zauważony. Całkiem przyjemnie mu się leżało. Nie mniej to co było powodem tego dziwnego stanu, czyli zdecydowany niedobór reiatsu zostało usunięte poprzez pigułkę wręczoną mu przez Kuronomatsukiego.
- Dziękuje. powiedział chłopak siadając, a następnie wstając ostrożnie na nogi. Następnie otrzepał się i dodał:
- W sumie to nic mi nie jest... ale jak pan chce. rzekł i nie opierając się ruszył do pielęgniarki, aby nie przeciągać i nie przeszkadzać w dalszym prowadzeniu egzaminu. O ile z poprzednich szlachcic wychodził raczej uradowany i usatysfakcjonowany z tego co pokazał to tutaj opuścił arenę w przeświadczeniu, że był w stanie wykrzesać z siebie znacznie więcej oraz z jego umiejętnościami zapracować na lepszy wynik. Wprawiało go to w kiepski nastrój. Chciał się jak najszybciej czymś zająć, aby nie myśleć o kiepskim przebiegu tego egzaminu, więc czas spędzony u pielęgniarki dłużył mu się strasznie. Cały czas chciał wyjść, pobiegać, pouczyć się, pomedytować, potrenować, poczytać, porozmawiać z kimś. Nie mniej nie uciekał z łóżka szpitalnego grzecznie czekając, aż to wykształcona osoba zadecyduje, że przyszedł na niego czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 21 Lut 2014 - 12:32

- Nie ma co kusić losu - odrzekł z powagą. - Dla nienawykłego organizmu tak szybkie opróżnienie z reiatsu może być szokiem.
Kuronomatsuki uparł się, że odprowadzi Natsuo do pielęgniarki. Został więc zaprowadzony do pomieszczenia, w którym niegdyś musieli być opatrywani gladiatorzy zmagający się na arenie.
Teraz upchniętych zostało tu dziesięć łóżek polowych, gdzie na jednym z nich spoczywała chrapiąca smacznie Tsukino, która mierzyła się z egzaminem przed Natsuo.
Shihouin został "przejęty" przez młodą pielęgniarkę o krótko obstrzyżonych ciemnych włosach. Kazała mu położyć się na chwilę, po czym wręczyła chłopakowi srebrny termos z napojem mającym pobudzić w jego ciele regenerację reiatsu. Napój był gorzki i orzeźwiający o wyraźnym owocowym posmaku.
Zważywszy na zmęczenie leżało mu się całkiem przyjemnie. Zresztą dopiero po około godzinie pielęgniarka pozwoliła mu na powrót do domu. Na odchodne poleciła mu, aby zjadł porządny posiłek, co zrobiłby i bez jej rady ponieważ żołądek głośno zacząć domagać się pożywienia. Był to pośredni efekt niedoboru reiatsu, który rodził głód. Dobrze żeby odzyskał siły bowiem na dzień następny zapowiedziany był egzamin z hoho, a Natsuo nie osiągał z tego przedmiotu zbyt dobrych wyników.

[+70PR]

http://bleach.iowoi.org/t295p630-teren-otwarty-za-akademi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 1 Mar 2015 - 21:00

Sensei Sekine zaczęła zajęcia praktyczne od sprawdzenia czy każdy przyswoił wiedzę z teorii i czy potrafi chwycić bokken. Okazało się to nie takie proste, bowiem kobieta była bardzo skrupulatna w wytykaniu błędów przy ułożeniu dłoni na rękojeści. Potem przeszli do rozgrzewki, a dla Hiroto rozpoczęła się męczarnia. Jego mięśnie nie zdążyły się jeszcze zregenerować, a nawet w zasadzie jeszcze nie zaczęły tego procesu. Ćwiczenia, które normalnie wykonałby bez większego problemu tym razem sprawiały mu sporo trudności. Szczególnie gdy główną pracę wykonywały mięśnie nóg. W końcu, jednak rozgrzewanie ciała zostało zakończone. Shinigami stwierdziła, że jak zwykle na początku chce sprawdzić jaka jej grupa się trafiła i co potrafią poszczególne osoby. A to oczywiście najlepiej robi się przez pojedynki. Wskazała im koło narysowane na drewnianych panelach, nakazała stanąć w rzędzie i nie bawiąc się w losowania po prostu na chybił trafił wskazywała palcem i mówiła:
- Ty... i Ty. Pierwszą osobę, którą wskazał dość długi palec wskazujący Sensei był... Kovashi. Gdy wszedł do kręgu okazało się, że jego przeciwniczką będzie piękna blondynka, Kasumi - Ouji Hisani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kovacs





Mistrz Gry : CZaras

Karta Postaci
Punkty Życia:
65/80  (65/80)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 3 Mar 2015 - 18:41

Zajęcia teoretyczne z zanjutsu wydawały się śmieszne. Potem, kiedy wszystko zostało wytłumaczone w taki sposób jakby żaden ze zgromadzonych nigdy nie widział katany, były już głupie. Kovashi zastanawiał się co musiało wydarzyć się na zajęciach by sensei uznała taki wstęp za poprzedni. Widać do Akademii chodzą osoby które nie są najjaśniejszymi gwiazdami. Nie czas jednak na rozmyślania, zaczęły się bowiem ćwiczenia. Daltonista nigdy nie żałował ćwiczenia tak jak teraz. Każdy mięsień miał zdecydowanie dość wysiłku i wołał o przerwę. Każdy skłon, wyprost czy wyskok powodował impuls bólu przeszywający jego ciało. Niezbyt przyjemne uczucie. Kovashi już chciał zluzować. Jednak jego wzrok spoczął na jego rękach. Przeorane bliznami kończyny, pamiątka po próbach walk z silniejszym bądź liczniejszym przeciwnikiem. Każda z nich miała historię, nieco odmienną ale z tym samym końcem. "Nie poddałem się i dobrnąłem do końca". Tak też było i teraz. Mimo bólu Kovashi wykonywał kolejne ćwiczenia wiedząc, że jest tutaj by coś osiągnąć. By pokonać najgorszego z przeciwników, siebie i swoje słabości.
Pierwsze zajęcia to pierwsze pojedynki. Prosta zależność. Ale czy nie są one dobrym wyznacznikiem poziomu? Teraz to daltonista zaczynał. Wiedział, że jego obolałe ciało mu nie pomoże. Ale miał już miecz w dłoni. Czasem ale cały czas było to coś. Jego przeciwnikiem miała być Hisani. Szlachcianka. Czy miała jakiś trening? Może i tak. Lepiej założyć najgorsze i pozytywnie się rozczarować. Kiedy Sensei wskazała jego miejsce ustawił się tam. Czekał na rozpoczęcie walki, ewentualnie oddając szacunek swojej przeciwniczce jeśli ta zrobi to samo. Początek nie będzie dynamiczny. Trzeba skupić się na podstawach. Dobra postawa, odpowiednie trzymanie miecza. Jedna noga lekko do tyłu, na niej skupiony ciężar ciała. Miecz w pozycji defensywnej, przygotowany do przyjęcia natarcia. Kovashi nie był najszybszy. Ale był jednym z silniejszych i to właśnie tą siłę powinien wykorzystać. Dążyć do zwarcia. Ale pozwolić wykonać pierwszy ruch Hisani. Przyjrzeć się, obejrzeć czy ma do czynienia z kimś kto umie walczyć. W umyśle daltonisty nie pozostaje nic innego jak tylko pojedynek. On i przeciwnik. Czas zacząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Mar 2015 - 11:44

Hisani weszła radosna w krąg chwilę po Kovashim. Szlachcianka wysłała mu promienny uśmiech i ukłoniła się elegancko jak nakazywała tradycja i grzeczność. Hiroto odpowiedział, więc tym samym i przygotował się do walki stając w odpowiedniej pozycji do defensywnej taktyki. Czarnowłosy oczekiwał leniwego początku walki, ale... przeliczył się. Kasumi-Ouji tuż po znaku danym przez Sensei Sekine popędziła ze znaczną prędkością na rukończyka, pierwsze cięcie z dołu do góry po przekątnej zadała z jeszcze bardziej zaskakującą szybkością. Kovashi w ostatniej chwili, jednak zdołał się obronić i poczuł, że uderzenie nie było tak słabe jak mogło to wynikać z delikatnej postury blondynki. Zdawało się, że po raz kolejny na sparingu czekał go ciężki orzech do zgryzienia. Szlachcianka niewątpliwie była, bowiem od niego słabsza, lecz również szybsza i technicznie lepsza, a do tego zdawała się w najlepszej możliwej formie, zaś mięśnie klatki piersiowej i rąk Hiroto zawyły z bólu gdy ten zablokował atak dziewczyny. Ta zaś nie zamierzała nawet przestać tylko kontynuowała atak. Niczym rozwścieczona osa atakowała to od jednej to od drugiej, a chłopakowi z coraz większym trudem i desperacją udawało się bronić przed atakami szlachcianki. Musiał coś wykombinować, bo ta w końcu zdzieli go boleśnie kijem przez ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kovacs





Mistrz Gry : CZaras

Karta Postaci
Punkty Życia:
65/80  (65/80)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Mar 2015 - 21:03

Walka nie będzie łatwa. Pierwsza myśl jaka przyszła Kovashiemu gdy kolejne ciosy uderzały w niego, a on sam zepchnięty został do pełnej defensywy. Ten przeciwnik jest inny niż bandyci z rukonu. Technika, ćwiczona pod okiem kogoś kto zna się na walce mieczem, i szybkość stanowiły tutaj główne atuty przeciwnika daltonisty. Ból mięśni nie ułatwiał sprawy. Nie było jednak niczego czego nie dałoby się osiągnąć. Instynkty powoli wchodziły w ciało Kovashiego. Parował z trudem ale robił to mechanicznie. Jego umysł obserwował każdy ruch i szukał dogodnej chwili by zadać cios i wyjść z obrony.
Wtem pomysł. Prosty, banalny wręcz. Siła była atutem Kovashiego. Siła i doświadczenie z brudnych walk. Nie walczył nigdy oficjalnie. A w walce liczy się przecież zwycięstwo. Triumf lepszego, sprytniejszego. Więc teraz i tak będzie. Trzeba poczekać na kolejne uderzenie idące trochę w dół tak by siła przeciwnika skupiona była na pociągnięciu miecza wzdłuż ciała, ku podłodze. Pozwolić kijowi przeciwnika prześliznąć się po swoim a potem przycisnąć go niżej i jedną ręką puścić miecz po to by chwycić Hisani za kark i przygnieść ją do ziemi korzystając zarówno ze swojej masy i siły jak i pędu jej uderzenia. Kiedy straci ona równowagę przyłożyć kij do szyi. Nie uderzać, tylko przyłożyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 20 Mar 2015 - 23:06

Kovashi wpadł na sprytny plan wykorzystania swoich atutów do pokonania szlachcianki. Jakby na przekór mu ta stosowała przez jakiś czas uderzenia kompletnie do niego nie pasujący. Aż się można było zastanawiać czy nie czyta w pamięci i testuje cierpliwość bruneta. Tak chyba, jednak nie było, bowiem w końcu nadarzyła się idealna okazja. Gdy już obrona Hiroto była niemal desperacka, gdyż szlachcianka z każdym uderzeniem nabierała jeszcze większego zapału i pewności siebie, ta zadała cios po skosie ciągnąć drewnem prosto w dół. Rukończyk spuścił jej bokken po swoim w sposób niezbyt czysty, wszakże jego technika nie była doskonała, ale jako tako mu się udało, więc przeszedł do wykonania drugiej części planu. Już jego druga ręka odskoczyła od rękojeści, już powędrował do panienki Kasumi-Ouji już... ohh, już szlachcianka mu czmychnęła. Dziewczyna niezwykle szybko zorientowała się co się kroi i zanurkowała w dół kucając czym uniknęła zacisku dłoni Kovashi'ego na jej karku. Brunetowi wydawało się, wręcz że poczuł jak wymykają się z jego dłoni miękkie, blond włosy urodziwej dziewczyny. Następnie ta nie czekając wykonała przewrót w tył na końcu wstając i błyskawicznie wykonując odskok czym znacznie zwiększyła dystans między nimi. Po prawdzie mówiąc wylądowała przy samej granicy koła, w którym walczyli. Zza pleców rukończyk zaś usłyszał surowy głos sensei Sekine:
- Używać tylko bokkenów! Ten przedmiot nazywa się zanjutsu u licha, a nie bójka przykarczemna! Ta przygana niewątpliwie skierowana do Hiroto wywołała u niektórych wybuch śmiechu, który jednak tak szybko się skończył jak i zaczął, więc chłopak mógł tylko sobie wyobrazić jakim wzrokiem spiorunowała śmieszków ostra wykładowczyni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kovacs





Mistrz Gry : CZaras

Karta Postaci
Punkty Życia:
65/80  (65/80)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 21 Mar 2015 - 15:51

Ciekawe czy przy prawdziwej walce też ktoś będzie przeciwny takim zabiegom, przemknęło przez myśl Kovashiego. Ale nie było czasu na myślenie o takich rzeczach. Równie dobrze mogę wygrać używając tylko bokkena. Kasumi była zepchnięta do krańca. Pchnięcie wydawało się dobrym pomysłem ale to były tylko pozory. Znacznie przewyższając go pod kątem szybkości szlachcianka z łatwością uniknęłaby tego ataku i wykorzystałaby go przeciw daltoniście. Ale trzeba było działać szybciej niż teraz by nie stracić tej przewagi. Trzymać dystans, mam dłuższe ręce niż ona toteż mogę atakować z dużo większej odległości. Czas odwrócić role. Kovashi zaczął iść do przodu, pewnym krokiem. Szybki zamach z dalszej odległości i podłużne cięcie idące z lewej na prawą. Szybko. Potem kolejne i kolejne, pilnując by dystans pozostał korzystny dla Kovashiego. Nie pozwolić jej umknąć, trzymać przy linii. Ciąć, a gdy tylko postanowi przejść bliżej zaatakować ciałem i ponownie ją odepchnąć. Oczywiście robiąc to w dużej części bokkenem żeby Sensei nie przyczepiła się do jego techniki. Jeśli utrzyma determinację jeśli jego wola walki utrzyma się przez dłuższy czas. Jeżeli będzie zajadły i nie podda się dopóki nie padnie. Wtedy walka będzie jego. W tym ringu nikt nie ma przewagi. Już nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Today at 18:21

Powrót do góry Go down
 
Sala nr. 10 - Dojo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog