IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Sala nr. 10 - Dojo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 21 Kwi 2017 - 16:09

-Myślałem, że tego uczy Gansai Sumiko.- Zauważył Masakazu, posłusznie wchodząc do Sali. Nie żeby miał coś przeciwko treningowi z innym nauczycielem. W końcu nauka walki bronią białą była największym jego priorytetem w Akademii. Miał tylko nadzieję, że nie wyjdzie przed Sekine-sensei na jeszcze większego patałacha niż już mu się udało. Wyciągnąwszy swój boken z futerału, nastolatek stanął do pozy zaprezentowanej uczniom na lekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 21 Kwi 2017 - 17:40

-Przy takiej liczbie uczniów akademia po prostu nie może mieć jednego nauczyciela na przedmiot.

Widząc, że chłopak już stoi w pozycji bojowej, wzięła boken ze stojaka.

-No dalej, atakuj. Pokaż co masz w arsenale.

Nie stała ona w żadnej pozycji bojowej.


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 21 Kwi 2017 - 21:51

Natsuo czekał stresujący dzień, w którym to miał spotkać się ze swoją rozległą, bardzo szlachetną, czcigodną rodziną. Gdy Shihouinowi się zjeżdżali dla gałęzi rodu jakie reprezentował on wraz z ojcem nigdy nie było łatwo, a teraz to szacowne grono miało spaść prosto na ich głowy, w ich części domeny należącej do klanu. Brzmiało jak zapowiedź tragedii, ale fakt był taki, że za równo on jak i jego rodzice mieli nadzieje siedzieć na tym wydarzeniu cicho i nie psuć swymi poglądami uroczystości dziadkom. No, a przynajmniej takie podejście miał on sam. Shinigami chciał sprawić, jeśli to będzie możliwe, by choć na jednym spotkaniu jego dziadkowie mogli poczuć się jakby mieli zwyczajnego, ułożonego szlachcica, a nie chłopaka, który wydał się w pełni w swego ojca - buntowniczego Tadei'ego. No, ale wracając do tematu Natsuo ustalił sobie plan dnia. Najpierw odwiedzi Sensei Sekine, która była w pewnym sensie jego mentorką, a przynajmniej co do kwestii zanjutsu, choć pewnie do teraz miała do niego żal, za nie pójście do oddziału XI, który ta najbardziej poważa. Dobrze mu się uczyło pod jej skrzydłami, a teraz gdy czasem jej asystował podczas pracy to również dobrze to wychodziło jego skromnym zdaniem, trening z tą kobietą go uspokajał, a nawet sama rozmowa. Po tym planował zrobić kolejną rzecz, która go uspokaja, czyli wziąć kąpiel. Tak odstresowany może da rade na rodzinnym spędzie przez tyle czasu udawać kogoś kim nie jest, ku uciesze dziadków. Może uda mu się tak poświęcić dla nich, w ramach prezentu od wnusia. Mimo wszystko należało im się. Jego plan szybko, jednak napotkał na pierwszy płot. Sensei Sekine nie było w gabinecie. Na szczęście, ta przeszkoda okazała się łatwa do przeskoczenia, bo po prostym pytaniu dowiedział się, iż ulubiona nauczycielka poszła do dojo poćwiczyć, to nawet lepiej. Tam, więc za nią z asauchi u boku i bokkenem w ręce udał się arystokrata. Gdy dotarł do wspomnianego wyżej miejsca, to otworzył drzwi delikatnie tak, by tam znajdujący się ludzie nie usłyszeli tego. Okazało się, że jest tam rzeczywiście jego mentorka, a do tego jakiś chłopak. Zapukał drewnianą parodią miecza o otwarte drzwi opierając się o nie i powiedział:
- Ohayo. - tu uśmiechnął się do koleżanki(!) po fachu i dodał zapytanie: - Nie przeszkadzam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 21 Kwi 2017 - 22:05

Kobieta była wyraźnie zaskoczona obecnością Natsuo. Powitała go jednak z uśmiechem.

-Nie, w żadnym razie... A może, skoro już tutaj jesteś to poćwiczysz z młodym?

Wypowiadając te słowa odłożyła boken i usiadła przy ścianie, nie pozostawiając obu osobom w sali złudzeń, że przyjdzie im stawić sobie wzajemnie czoła.

[Zaczniemy od Czarasa, potem Masakazu i ja będę to podsumowywać]


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 21 Kwi 2017 - 22:41

Obrót spraw wyszedł taki, że Natsuo zamiast się odstresować wyszło, iż będzie musiał pracować. Nie kulturalnym, bowiem byłoby odmówić mentorce, a do tego zważywszy że ta będzie patrzyć nastała konieczność, aby się starał, by ta nie posądziła go o niedbalstwo, a nawet i zaniechanie starań tyczących się własnego rozwoju w kwestii zanjutsu. Na to natomiast szlachcic nie chciał pozwolić. *Z drugiej strony, może nie powinienem dzieciaka skreślać? Jeszcze okaże się lepszy niż myślałem i mnie ośmieszy, zaś walka z nim będzie emocjonująca, przez co się odstresuje? No nic, zobaczymy jak to wyjdzie w praniu.* Pomyślał Shihouin wchodząc do środka i kładąc bokken na ramieniu. Zwrócił się ponownie do starszej od siebie shinigami:
- Pewnie, nie ma problemu, z radością z nim poćwiczę. - rzekł dwornie i uprzejmie, aby nie urazić ani jej, ani przybyłego tu chłopaka. Ten mógł się tylko cieszyć z takiego obrotu spraw, Natsuo nie dorastał Sekine do pięt mimo, że był całkiem niezły jak na szeregowca, a poza tym kobieta była surowa, także pewnie zebrałby od niej niezłe manto, a od arystokraty pewno będzie ono znacznie mniej dotkliwe. Student chciał trenować na własną rękę, trzeba było doceniać taką chęć rozwoju i nie zrazić go. Shihouin pamiętał swoje pierwsze tygodnie w akademii, wydolnościowo był tak kiepski, że mimo najlepszych chęci po zajęciach wracał do pokoju i padał na łóżku jak mucha trafiona sandałem. Ten natomiast chciał trenować poza lekcjami i zdaje się, że miał do tego siły, więc już był lepszy niż on sam na początku swej przygody z akademią shino. Podszedł, więc do chłopaka i wyciągnął do niego prawą rękę (te, w której nie trzymał bokkena) i z uśmiechem przybił mu grabę mówiąc:
- Jestem Natsuo z rodu Shihouin, wal mnie tym bokkenem ile pary masz w rękach, a ja postaram się obronić przed Twoimi wszystkimi atakami, uważaj jednak na gardę między atakami, mogę zachcieć skontrować, powodzenia. - tu chwycił bokken tak jak wypadało, by wojownik trzymał miecz japoński, czyli oburącz, z lewą dłonią niżej na rękojeści, a prawą wyżej, następnie przyłożył go sobie do klatki piersiowej, tak by przechodził on tuż przed klatką wzdłuż splotu słonecznego, a dalej mostku, w tej pozycji ukłonił się Masakazu, ot taki oficjalny gest przed pojedynkiem sparingowym, w którym rywale okazywali sobie wzajemny szacunek symbolizujący, iż walczą ze sobą bez wrogich zamiarów, jako towarzysze stojący po jednej stronie barykady. Po czym oddalił się na drugi koniec dojo, pare metrów od ściany, spojrzał w oczy chłopakowi i zawołał:
- No dawaj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 21 Kwi 2017 - 23:21

Masakazu spodziewał się, że częścią treningu będzie walka z kobietą, gdy jednak Sekine-sensei potwierdziła jego przypuszczenia, poczuł jeszcze większy dyskomfort. Tym razem nie chodziło tu już o to jak wyglądała. Mogła możliwie najszkaradniejszą wiedźmą. Problemem wciąż byłaby jej płeć. Nastolatek nigdy nie był zbyt dobrze wychowany ale jeśli chodzi o kobiety, perspektywa uderzenia jednej choćby kwiatkiem przerażała go niemal tak jak zabicie lub poważne okaleczenie kogokolwiek kto nie jest Hollow. Zdawał sobie sprawę, że tak samo jak to drugie w fachu do pracy w którym się przygotowuję czasem może to być konieczne, ale wciąż wolałby nie uciekać się do tego. Pocieszał się że w tej sytuacji przynajmniej nie będzie mógł możliwie zranić nauczycielki nawet gdyby próbował. Widząc, że nie przyjmuje ona żadnej pozy bojowej, zgadł że potrafi to zrobić tak szybko, że nie musi się zawczasu się przygotowywać. A może ma ona zamiar zaprezentować mu, jak pokonać uzbrojonego przeciwnika gołymi rękami, jak wielu bohaterów opowieści w których się zaczytywał? Przemyślenia chłopca przerwała wizyta jakiegoś młodzieńca. Jak z zazdrością zauważył Hayashi miał on już zanpakuto przy boku, wyglądał jednak trochę za młodo na nauczyciela. Może w takim razie świeżo upieczony shinigami? Gdy sensei zdecydowała się powierzyć mu sparing z nim poczuł ulgę. W walce z innym chłopakiem będzie czuł znacznie większą swobodę. Będzie musiał jednak pamiętać, że choć młodszy i mniej doświadczony, z całą pewnością będzie dla niego nie lada wyzwaniem. -Hayashi Masakazu.- Przedstawił się Shihouninowi ostentacyjnie pieczętując jego przyjazny gest. Chłopak uważnie obejrzał jak wykonuje on swoją pozę bojową, następnie przybrał własną i porównał je ze sobą. Gdy ten oddał mu pokłon nienawidzący ceremoniałów nastolatek niechętnie odwzajemnił jego gest. Równie dużą uwagę jak jego gardzie syn kupców poświęcił sposobowi w jaki się porusza. Gdy Natsuo wydał komendę, starając się skopiować jego styl ruszył w jego stronę. Zdecydował, że pierwszym jego atakiem będzie ten, którego był uczony na lekcji. Gdy szlachcic znalazł się w jego zasięgu, uniósł drewniany miecz nad głową, równocześnie lekko rozkraczając i prostując nogi. Gdy drewniany miecz znalazł się na odpowiedniej wysokości, chłopak z całej siły zamachnął się celując w czubek jego głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 22 Kwi 2017 - 0:25

Jego sparingpartner widać nie miał w sobie zbyt wiele wyuczonej ogłady, ale przynajmniej się starał, a do tego uważnie obserwował Shihouina. Było to dobre i złe jednocześnie, ale o tym później. Natsuo natomiast znajdował się w ulubionej dla siebie sytuacji bitewnej, w walce miecz w miecz, w której to on postawiony jest w sytuacji defensywnej, paruje ciosy, samemu czekając na jedną okazje do zabójczego ciosu. No, może nie zabójczego w tym wypadku, ale... przecież każdy wie o co chodzi. W czym rzecz? Otóż, siła mimo poprawienia jej ostatnimi czasy przez szlachcica nie była na zbyt wysokim poziomie, a przynajmniej wielu shinigami nią górowało nad biednym ciemnoskórym shinigami, z szybkością było lepiej, ale na pewno i tu nie były to walory, które pozwalały przytłaczać oponentów na jego poziomie. Fakt był natomiast taki, że to własnie siła i szybkość były najbardziej potrzebne do ofensywnej taktyki, zalanie przeciwnika szybkimi atakami szukając luki w jego obronie, albo uderzenia potężnymi ciosami, by ją zwyczajnie rozbić było prostym sposobem osiągnięcia celu, które można było łączyć. Wymagały one mnie techniki i zręczności niż odpowiednia obrona, a szczególnie taka czynna. Natsuo natomiast z kataną czuł się świetnie, a jego zręczność była na niezłym poziomie, więc to właśnie przyjmowanie ataku, sztuczki techniczne, by postawić się w lepszej sytuacji i kontratak były najlepszymi broniami w jego asortymencie... no a przynajmniej jeśli chodzi o zanjutsu. Stanął, więc w pozycji obronnej sytuując lewą stopę troche z przodu palcami skierowaną do przeciwnika, drugą troche z tyłu obróconą co nieco w kostce w bok, dla lepszej stabilności, kolana miał nieco ugięte z tego samego powodu. Bokken trzymał w wspomniany wcześniej sposób, na ugiętych łokciach, dla lepszego parowania z tsubą na wysokości początku mostka, oczywiście pionowo. Jego postawa była lekko zgarbiona, to ograniczało minimalnie, ale jednak przestrzeń, w którą mógł atakować Masakazu-kun. I tu warto wrócić do wcześniej wspomnianego wątku obserwowania przeciwnika przez studenta. Z jednej strony, bowiem dobrze było brać przykład z bardziej doświadczonego wojownika. Z drugiej strony kopiowanie stricte defensywnej pozycji, w której ustawił się Natsuo, przez Hayashi'ego, który musiał atakować co nieco musiał utrudniać mu ruchy. Shihouin jak wcześniej wspomniałem natomiast nie zamierzał za bardzo odpuszczać, gdyż była to kwestia jego dumy, by Sensei Sekine nie myślała, że opadł na laurach po ubraniu czerni. Dlatego też nie czekał jak słup soli na atak przeciwnika, tylko obserwował, może to zabrzmieć kuriozalnie, ale to ważna rzecz. Patrzył gdzie kierują się oczy jego przeciwnika, prawdopodobne było, iż ktoś o tak nikłym doświadczeniu będzie nerwowo spoglądał na miejsce, które zamierza zaatakować, a i to zupełnie mimowolnie. Poza tym Natsuo mógł obserwować jak układają się jego ręce, by jak najszybciej przewidzieć po ich ułożeniu w jaki sposób może uderzyć, a w jaki nie. W końcu były pozycje, z których na przykład pchnięcie było nie do wykonania. Potem przyszedł czas na dojrzenie zamachu, który był ostatnią podpowiedzią w jaki sposób zaatakuje rywal. Podczas takiego biegu można było znaleźć pierwsze poszlaki, która noga i ręka szermierza były tymi wiodącymi. Te wszystkie na pozór błahe informacje mogły zaważyć na zwycięstwie, bądź porażce, a a ten shingami jako osoba, która bardzo nie lubiła doznawać obrażeń, doceniał je w pełnej krasie. W końcu nastąpił atak, bardzo prosty z nad głowy, cechujący się dużą siłą, lecz małą prędkością czy finezją. Najprostszym sposobem obronienia się przed nim było ustawienie miecza w poziomie i zebranie całej siły uderzenia na niego, zwyczajnie je blokując. Nie było to, jednak rozwiązanie zbyt dobre, gdyż pozwalało przeciwnikowi na błyskawiczne złożenie kolejnego zamachu i okładanie broniącego się próbując przełamać jego obronę, a i może zaskoczenie atakiem w inny sposób. Mówiąc krótko stawiało ustawionego defensywnie wojownika w trudnej sytuacji, a przecież nie o to chodziło. Natsuo był zwolennikiem innego rozwiązania, które też tu zamierzał je przedstawić. Zamiast ustawiać drewniany miecz nad głową w poziomie to podniósł go do góry w pionie na szerokości ciosu przeciwnika, by potem przekrzywić broń w nadgarstku o jakieś 30-40 stopni i silnie trzymać broń, aby utrzymała się w tej pozycji podczas parowania. Jedyny ruch jaki miał być, to ten parujący delikatnie do siebie w łokciach, wszystko po to, by uderzenie Masakazu miało jak największe straty. Samo ustawienie broni też nie było przypadkowe. Cios spadał na przekrzywione "ostrze" bokkena szlachcica i wytracał stopniowo całą siłe zsuwając się po drewnianej imitacji broni. Gdy natomiast znajdzie się "ostrze" rywala wystarczająco nisko, tj. blisko tsuby narzędzia Shihouina, to ten będzie miał dogodną pozycją do innego ruchu. Mianowicie, może przez podziałanie nadgarstkiem sprawić tak, że to jego broń będzie "u góry", takie swoiste odwrócenie, a wtedy zacznie napierać własnym bokkenem na ten rywala, by sprowadzić go jak najbliżej podłoża i związać swoistym klinczem. W normalnym wypadku w takiej sytuacji zdjąłby jedną rękę z rękojeści póki rywal zaskoczony i walił go nią prosto w wątrobę, by potem dokończyć robotę mieczem, jednak w tym sparingu zdaje się, że jeszcze nie nadeszła chwila na jego ofensywę (jeśli wyżej wspomniane ruchy oczywiście mu się udały).
- To było zbyt oczywiste. - powiedział do studenta, starając się blokować jego broń w ten sposób i z ciekawością obserwując jak ten będzie się starał wyjść z tej niekorzystnej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 22 Kwi 2017 - 9:45

Shinigami i student wymienili się honorami. Nadszedł czas na walkę.

Natsuo przyjął pozycję obronną, tymczasem Masakazu zaatakował, wpadając w umysłową pułapkę przygotowaną przez młodego Shihouina. Ten jednakże, przy wstępnej ocenie źle go ocenił, a jego atak był silniejszy niż wstępnie zakładał. Nadal cios nie był w stanie uderzyć w Natsuo, ani nawet go zdestablizować.

Blok Natsuo wyszedł tak, jak ten sobie go zaplanował. Najpierw broń przeciwnika ześlizgnęła się po jego, a następnie osiągnął on pełną kontrolę przez trzymanie bokena rywala blisko podłoża pod swoim.

[Masakazu -> Czaras -> Masakazu -> MG]


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 22 Kwi 2017 - 13:39

Masakazu spodziewał się, że atak mu nie wyjdzie, nie poczuł się więc nie poczuł się zawiedziony. Dzięki temu atakowi przynajmniej zobaczył jak jego przeciwnik się broni. Tym niemniej jego nowa sytuacja nie była godna pozazdroszczenia. Poza Shihounina sugerowała, że ma on zamiar wykorzystać fakt, że nie może on wykorzystać bokkena by uderzyć go. Nie było to jednak czasem niedozwolone w tego typu pojedynku? Nastolatek wolał się nie przekonywać. Priorytetem stało się dla niego wyswobodzenie z bloku. Początkowo chciał on to zrobić poprzez wyłącznie cofnięcie się, przy równoczesnym przyciśnięciu broni do dołu. Doszedł jednak do wniosku, że zakrzywione zakończenie narzędzia może mu w tym przeszkodzić. Zamiast tego chłopak przekręcił nadgarstki w prawą stronę, tak by zmienić ułożenie miecza o przynajmniej sześćdziesiąt stopni, w ten sposób choć na chwilę uwalniając go z klinczu. Zanim brązowoskóry przygwoździ bokken do podłogi młody Hayashi szarpie tak ułożoną bronią w stronę przeciwną do rękojeści tej przeciwnika przyciskając równocześnie swoją jak najniżej do podłogi, by dodatkowo ją obniżyć. Jeśli Natsuo spróbuje go uderzyć gdy próbuje wyślizgnąć drewniane ostrze, paruje jego atak kopniakiem. Jeśli próba wyswobodzenia się powiedzie, syn kupców szybko wycofuje się na bezpieczną odległość próbując dodatkowo przemyśleć strategię postępowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 22 Kwi 2017 - 16:40

Siła cięcia Masakazu była większa niż Natsuo się spodziewał, jednakże nadal szlachcic był od swego rywala znacznie silniejszy jak podejrzewał. Chlopak prawdopodobnie był na pierwszym roku, maksymalnie na drugim sugerując się jego szybkością czy właśnie siłą. Natomiast dzięki technice oraz postawie, którą przyjął mógł z sporą skutecznością parować ciosy przeciwników z nawet większą od niego samego muskulaturą. Rzecz była w tym, iż podziałanie łokciami, ześlizgiwanie się ostrza, to wszystko polegało na amortyzowaniu na różnorakie sposoby mocy włożonej w cios. Tak została ona rozłożona na wiele nieznaczących odcinków, zamiast być przyjęta w jednym miejscu i momencie. To znacznie ułatwiało poradzenie sobie z atakiem. Shihouin, więc bez problemu się obronił, a potem wszystko poszło po jego myśli, bokken przeciwnika zsunął się po jego, a dzięki swojemu planowi to on stanął nagle w dogodniejszej pozycji do ofensywy, bowiem to jego "ostrze" znalazło się u góry. On nie zaatakował tylko zepchnął wedle planu drewno przeciwnika do dołu łapiąc przeciwnika w swoistym klinczu. To było tak techniczne zagranie, że Natsuo czuł, iż podobało się jego mentorce. Chęć zaimponowania Sekine nie była, jednak u młodzieńca chorobliwa, w innym wypadku błyskawicznie zaatakowałby swego oponenta starając się go znokautować po tej krótkiej wymianie ciosow. On tak, jednak nie zamierzał zrobić, bowiem przecież miał tym pojedynkiem czegoś młodzieńca nauczyć, a nie zlać go na kwaśne jabłko. W przeciwnym razie jedyne czego, by go nauczył to to, że nie ma co prosić o pomoc starszych kolegów, a przecież nie o to chodziło. Ze względów pedagogicznych, więc po przyszpileniu jego broni do dołu nie przeprowadził żadnej akcji ofensywnej, ba nie zamierzał nawet jakoś znacznie bardziej utrudniać mu ucieczki z tej niewygodnej sytuacji. Jedyne co robił to to co wcześniej, czyli napierał na jego bokken na dole i obserwując cóż ten zrobi, by sobie w takim szachu poradzić. Tutaj siła czy szybkość nie mogła pomóc, bowiem w tym i tym Shihouin nad chłopakiem górował, także Masakazu musiał jakoś podziałać sprytnie bronią, aby uciec z tej sytuacji, a to już był aspekt techniczny, którego szkolenie na pewno przyda się początkującemu szermierowi. Tak przynajmniej uznał młody Shinigami, więc poza napieraniem tylko obserwował działania studenta, aby ocenić czy dobrze sobie poradził czy nie, a najwyżej mu podpowiedzieć w jaki sposób mógł zadziałać efektywniej. Miał nadzieje, że przez te pedagogiczne nastawienie sam sobie nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 22 Kwi 2017 - 20:57

[Wchodzę, jako że Masakazu nie ma na co odpowiadać]

Masakazu uwolnił swoją broń spod broni Natsuo. O dziwo nie sprawiło mu to żadnych kłopotów, co więcej jego starszy kolega nie zamierzał wykorzystać jego sytuacji. Zszokowany wycofał się i ponownie zajął pozycję bojową, to samo uczynił młody szlachcic. Senpai Sekine przyglądała się całemu pojedynkowi w ciszy, posilając się czymś z wcześniej przygotowanego zawiniątka.

[Masakazu -> Czaras]


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 23 Kwi 2017 - 9:29

Masakazu był równie uradowany co zaskoczony powodzeniem. Oczywistym było, że Natsuo traktował go ulgowo, jednak chłopak wyczuł jak naciskał mieczem. Jeśli ten manewr zadziałał przy aktualnym shinigami, nawet jeśli ograniczał swoje siły, oznaczało to że będzie mógł wykorzystać tą opcję, jeśli znajdzie się w podobnej sytuacji w walce ze słabszym przeciwnikiem. Nie może jednak pozwolić by ten mały triumf uderzył mu do głowy. Walka dopiero się zaczęła. Tym razem zbliżywszy się do przeciwnika zadał pchnięcie bokkenem wycelowane początkowo w żołądek. Gdy jednak Shihounin usiłuje skontrować jego atak nastolatek przekrzywia narzędzie tak by jego koniec trafił młodzieńca w podbródek. Jeśli uda mu się odchylić jego głowę zadaje mu szybkie "cięcie" w mostek. Jeśli choć jeden z ataków się nie powiedzie, wycofuje się zanim Shihounin wprowadzi swoją kontrę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 23 Kwi 2017 - 11:49

- Bardzo dobrze. - pochwalił chłopaka z uśmiechem Natsuo za wyjście z opresji jaką na niego zastawił. To prawda, że w normalnej walce przeciwnik nie będzie tak bierny jak on przez co student nie będzie miał tyle czasu, aby uciekać z klinczu, albo będzie musiał robić jednocześnie to i bronić się przed jakimś atakiem co utrudniało sprawę, ale nie zmieniała to faktu, że dobrze sobie poradził. Czasu na oklaski, jednak nie było, bo Masakazu nie czekając za wiele ruszył do dalszej ofensywy. Szlachcic, więc błyskawicznie skorygował swoje ustawienie do pozycji wyjściowej, szczególnie to się tyczy ustawienia bokkena, który przecież ściągnął w dół, a tam nie był zbyt przydatny, przede wszystkim jeśli chodzi o defensywę. Shihouin kontynuował swoje obserwacje wbijając ślepia w swojego przeciwnika. Takie spojrzenie niektórych nawet rozpraszało, ale zdaje się, że na tego studenta tak to nie działało. Trudno. Tak czy tak, to robił przede wszystkim aby zebrać informacje na temat ataku jaki wyprowadzi jego sparingpartner. Tak jak wcześniej patrzył przede wszystkim w oczy i na ramiona Masakazu. Jak się okazało określenie typu ataku nie wymagało w tym wypadku wielkiej spostrzegawczości. Pchnięcia wykonywało się z zupełnie innego zamachu aniżeli wszelakie cięcia, przede wszystkim najpierw trzeba było ściągnąć rękojeść maksymalnie do siebie z sztychem skierowanym prosto w przeciwnika. Takie ustawienie pozwalało na najsilniejsze wyrzucenie przed siebie broni i wbicie ją w rywala, ale ograniczało ruchy, tak że jakiekolwiek machnięcie byłoby trudne do wykonania, a przy tym niezbyt silne i szybkie. Natsuo lubił atakować pchnięciami, ale bronienie się przed nimi to zupełnie inna kwestia. Bez posiadania solidnej tarczy zablokowanie takiego ataku było prawie, że niemożliwe. Pchnięcie, bowiem było szybkim atakiem, w którym zmiana punktu, w który chciało się wbić ostrze mogła nastąpić nawet chwile przed zetknięciem się metalu (w tym wypadku drewna) z ciałem ofiary. Co prawda to skorygowanie nie byłoby w takiej sytuacji dużej, ale przy szerokości bokkena nadal praktycznie uniemożliwiało skuteczny blok. Nic, jednak nie jest idealne, więc i pchnięcie posiada swoje wady. Po pierwsze posiada mały obszar rażenia. W odróżnieniu od cięcia, które wytwarza całą linie zamachu, w której jest groźne, a może ona przebiegać nawet przez cały korpus, to przy tego typu ataku uderza się tylko w jeden punkt na ciele. Po drugie przez specyficzny rodzaj wyprowadzenia pchnięcia było to przewidywalne, w tym sensie iż szybko można określić, iż rywal skorzysta z tego ataku. Te dwie wady sprawiały, iż unik przy pchnięciu był najrozsądniejszym wyborem. Przez to, iż atakował on punkt, a nie całą linie szansa oberwania mimo zastosowania uniku była zredukowana w takim wypadku. Pozostało pytanie czy unikać do boku czy do tyłu. Tutaj też objawiał się charakterystyka pchnięcia jako ataku. Miał on duży zasięg w linii prostej, więc raził stosunkowo daleko, a korygowanie go na boki było ograniczone. To daje odpowiedź, w którą stronę lepiej "uciekać". Pytanie, w który bok zależne było od postawy przeciwnika. Do pchnięcia zamach wyglądał, bowiem tak, iż rękojeść przyciągało się pod żebra i stamtąd pchało broń przed siebie. Wiadomym jest, więc że jeśli Masakazu jako agresor miał miecz koło prawych żeber to z jego perspektywy najlepszy atak był w prawą lub centralną część ciała. W wypadku pchania w lewą stronę jego miecz miałby dłuższą drogę do przebycia, musiałby za żebrami wykonać mały zakręt, a to by zmniejszyło prędkość ciosu oraz jego zasięg. Jeśli, więc student miał przy prawych żebrach swą broń, to Natsuo najlepiej było umykać w swoje prawo, a jeśli po lewej to w lewo. Postawa, w której był szlachcic natomiast pozwalała mu na zrobienie takiego uniku w błyskawiczny sposób w następujący sposób. Nogi miał lekko rozszerzony i ugięte co dawało mu stabilność postawy, dzięki temu, wystarczyło że oparł się na nodze, w której strone chciał unikać, obrócił ją tak, aby stanąć do przeciwnika bokiem, potem dostawiał drugą nogę do niej, tylko bardziej do tyłu i dostawiał do niej nogę, którą przesunął, a się na niej opierał. Dzięki temu po pierwsze był do rywala bokiem, co samo w sobie przesuwało go na daną stronę (co było pomocne w razie ataku w środek ciała, bo teraz tam znajdowała się już pusta przestrzeń), a do tego zmniejszało obszar, w który ten mógł zaatakować, a do tego krok do tyłu, szybki bo przeprowadzony przy dostawianiu drugiej nogi przy przechodzeniu do pozycji bocznej, to sprawiało, że stał niewiele w tył, ale jak sądził w pozycji bezpiecznej. Bokkena nie ciągnął za sobą do pozycji obronnej, gdy zostanie tam, po boku to już będzie bliżej do zamachu, niż jakby powlókł go za sobą do klatki piersiowej. W takiej sytuacji jeśli udało mu się uniknąć to sytuacja była idealna do kontry. Przeciwnika cios poszedł w eter, musi więc najpierw się o tym zorientować, wyhamować kij, pociągnąć go do siebie i dopiero wtedy albo ustawiać go w gardzie, albo wykonywać zamach, by kontynuować ataki. Natsuo natomiast zostawiając miecz z boku miał w zasadzie taki pół zamach już wykonany, który w tych warunkach wystarczył, by dać chłopakowi nauczkę niezbyt silnym, ale szybkim cięciem. Młody shinigami wyprowadził, więc szybkie cięcie, nie przykładając się jednak do jego siły, tylko właśnie prędkości celując z dołu, tak aby przeszło ono pod bokkenem przeciwnika i jego rękami, którymi jak mniemał młodzieniec dopiero będzie wyhamowywał siłę, którą włożył w pchnięcie, która nie została zużyta na podbródku arystokraty. Pod nimi, więc Shihouin celował w brzuch studenta, jeśli był pewien w którymś momencie, że mu się to uda to nawet trochę spowolnił uderzenie, aby to było słabsze i mniej bolesne dla Masakazu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 23 Kwi 2017 - 13:58

Masakazu zdecydował się ponownie zaatakować swojego przeciwnika, tym razem jednak używając pchnięcia. Ruszył w stronę Natsuo, ten jednak uchylił się przed atakiem. Student rozpędził się jednak zbyt mocno, przez co nie był w stanie wyprowadzić kolejnych ataków. Wiedziony własnym rozpędem zaczął mijać szlachcica, który wyprowadził przeciwko niemu celny, aczkolwiek niezbyt silny cios w brzuch. Suma momentum skumulowała się jednak, w rezultacie dając cios, którego trudno było nie poczuć, a po jego zaliczeniu trudno było złapać oddech synowi kupców.

[Masakazu: Po zakończeniu eventu -5 PŻ]

[Czaras -> Masakazu -> Czaras]


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 23 Kwi 2017 - 14:44

Natsuo niczym torreador uniknął ciosu rozpędzonego Masakazu i uderzył go pod rękami wykorzystując jego pęd przeciwko niemu samemu. Gorzej, że zdaje się, iż powstrzymywanie się nie pomogło tyle ile sobie założył, bo chłopak i tak złożył się jak scyzoryk. Szlachcic, więc zrobił szybki krok do chłopaka, chwytając go za bark i wyprostowując, by zapytać:
- Hej, wszystko gra? Przepraszam jeśli przesadziłem. - powiedział to z troską, jeśli wszystko było ok to dał młodzieńcowi czas na dojście do siebie mówiąc - Ten atak nie był zły, pomysł ze zmianą kierunku nawet bardzo dobry, rzecz w tym że musisz zdawać sobie sprawę, że tego typu ciosy lepiej zadawać gdy przeciwnik ma mało czasu na przygotowanie uniku, bo jeśli mu się uda to zostaniesz w sytuacji pełnego odsłonięcia się na jego kontrę tak jak to było w tym wypadku. - powiedział to tonem nie ganiącym, chłopak w końcu jakoś źle sobie nie poradził, a bez doświadczenia trudno było posiadać tak praktyczne informacje co do walki mieczem. Były to, więc cenne rady od kogoś kto co nieco o kendo wie, więc Natsuo miał nadzieje, że ten weźmie je sobie do serca. Jeśli ten nadal był chętny do treningu i doszedł do siebie arystokrata zapytał:
- Chcesz jeszcze raz spróbować zaatakować, czy może wolisz, abyśmy odwrócili role? - przy czym spojrzał pytająco na chlopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 23 Kwi 2017 - 20:29

Druga wymiana ataków zakończyła się dla Masakazu kompletną porażką. Chłopak był wściekły na siebie. Nie tylko znowu nie udało mu się tknąć szlachcica, bardziej niż od wyraźnie dającego mu fory shinigami, oberwał przez swój własny rozpęd. Na szczęście, obrażenie, jakie otrzymał dalekie było od uczynienia go niezdolnym do walki. Nieważne jak się ona potoczy, nie on będzie tu tym który ją przerwie. Wysłuchawszy kolejnych cennych rad młodzieńca spróbował je jak najlepiej zapamiętać. zapytany, czy chce on dla odmiany być broniącym się, syn kupców zdecydował się podjąć jeszcze jedną, ostatnią próbę ataku. Młody Hayashi zawsze był lepszy w przyjmowaniu ciosów niż ich wymierzaniu, zanim jednak przejdzie do defensywy, chciał jak najwięcej zobaczyć, jak wygląda ona w wykonaniu eksperta. Ponownie zbliżywszy się do brązowoskórego tym razem wykonuje poprzeczne cięcie w lewo w kierunku jego szyi. Gdy ten próbuje zasłonić atak, skręca nadgarstki tak by ostrze szło do ziemi równocześnie opuszczając je na dół. Gdy znajdzie się ono na wysokości jego bioder przesuwa je w prawo tak by znalazło się pod rękojeścią miecza Natsuo, a następnie szarpie narzędziem w górę. Skoro nie potrafi trafić samego Shihounina, być może uda mu się chociaż wytrącić mu bokken z rąk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 23 Kwi 2017 - 23:41

Na szczęście okazało się, że nic złego się Masakazu nie stało, a efekt ciosu tylko z początku wydawał się druzgocący. Co ucieszyło Natsuo, również wola walki studenta nie została naruszony i ten nie tylko zamierzał kontynuować trening, ale też chciał jeszcze raz spróbować dokonać sztuki dania łomotu pewnemu Shinigami. Zapał godny podziwu, a do tego jemu samemu się spodobał, u Sensei Sekine też na pewno tym zanotował sobie plusa. Shihouin, więc ponownie oddalił się od chłopaka i przyjął pozycje wyjściową, defensywną, dokładnie taką samą jak wcześniej. Podobnie co poprzednio też wlepił oczy w swego sparingpartnera obserwując jego ruchy. Szybko się okazało, że podchodził do tego inaczej, niż do pchnięcia, więc była większa szansa, iż zaatakuje cięciem. Tak rzeczywiście się stało, a arystokrata zamierzał co nieco zaryzykować. Znowu, bowiem zamierzał unikać zamiast blokować. Wszystko po to, aby sprawdzić podejście młodzieńca. Zaplanowanie jednego ataku to nie był problem, biegniesz, walisz, udało się to fajnie, nie to ała, albo uciekamy. Inna sprawa gdy sytuacja wymagała przeprowadzenia kolejnego ataku i następnego, wtedy trzeba było mieć wystarczająco pewności siebie, by kontynuować napieranie i ogłady, by zrobić to w dobry sposób. Oczywiście jak przystało na Natsuo robił to korzystając z wad ataku oponenta. Cięcie, bowiem miało to do siebie, że miało duże pole rażenia, ale przeważnie po bokach, inaczej było z zasięgiem do przodu. Ten przeważnie był gorszy, aniżeli w wypadku pchnięć. Właśnie z tego prawa Shihouin zamierzał skorzystać wykonując unik poprzez niezbyt długi, ale szybki krok w tył wykonany gdy broń przeciwnika została już wystrzelona z zamachu, więc było trochę po ptokach na poważniejsze korekty. Zrobił, więc krok przybliżając bokken do klatki piersiowej i tam trzymając wrazie gdyby źle obliczył, a jego krok był za krótko, zbyt wolny czy coś, wtedy mógł ratować się jeszcze od kompromitacji jakimś desperackim blokiem przy pomocy swego drewnianego miecza, ale to miał nadzieje, iż nie będzie potrzebne. Jeśli się udało błyskawicznie wrócił do pozycji wyjściowej patrząc na chłopaka, będąc ciekaw co ten zrobi gdy plan A nie wypalił, ale jest opcja kontynuowania ofensywy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 24 Kwi 2017 - 13:08

Masakazu natarł ponownie. Podczas ataku poślizgnął się jednak, ocalając Natsuo, który również ujechał na macie próbując wykonać unik. W ostatecznym rozrachunku obaj panowie leżeli na macie, wcale nawet nie dopuszczając do kontaktu fizycznego. Cała scena sprawiła, że Senpai Sekine zakrztusiła się swoim posiłkiem.

-Co... Co się właśnie wydarzyło?- Nie była w stanie uwierzyć swoim oczom.

Wstała i ruszyła w stronę leżących rywali.

[Piękne rzuty, panowie.]



Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 24 Kwi 2017 - 15:58

Natsuo zrobił krok w tył zamierzając uniknąć ataku gdy... 3, 2, 1 FIKOŁ! Tego nikt się nie spodziewał! Szlachcic wykonał kontrolowany pad na ziemie, dzięki któremu w sposób nie do przewidzenia zrobił z Masakazu jelenia, omijając jego atak w sposób iście spektakularny. Jego podopieczny, jednak uczył się szybciej, aniżeli Shinigami mógłby się spodziewać. Student błyskawicznie skopiował ruch swego mentora i również wykonał pad na ziemie! Tego nikt się nie spodziewał. Tu, jednak okazała się potęga doświadczenia. Położenie się Shihouina przyniosło pożądany efekt, czyli uniknięcie ataku, tymczasem to Masakazu zupełnie chybiło celu! Tak czy siak była to niesamowita wymiana, dwóch genialnych szermierzy-wizjonerów. Natsuo rozciągnął się na ziemi i wybuchnął śmiechem na to wszystko, po chwili usiadł i powiedział przez śmiech:
- Hej, nie walnąłem Ci wystarczająco mocno, żebyś zmoczył mate! - po czym skumał, że to nie było za bardzo na miejscu, podrapał się po głowie z zażenowaną miną i dodał przepraszającym tonem - Wybacz, to nie było zbyt pedagogiczne. - wciąż, jednak mówił na luzie. W końcu z tego również płynęła nauka. Z błędów, wpadek, nawet tych najgłupszych należy umieć się śmiać, szczególnie gdy takowe przydarzają się nam. To znacznie ułatwiało radzenie sobie z problemami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 24 Kwi 2017 - 20:32

Masakazu zawsze był strasznym pechowcem, był jednak pewien , że tak kuriozalny wypadek nigdy mu się jeszcze nie przydarzył. Nie tylko ponownie chybił, wywrócił się jak na jakimś komiksie. Chłopak kompletnie ośmieszył się przed nauczycielką. Jedyną jego pociechą był fakt, że to samo spotkało shinigami, który choć starał się tego nie okazywać, sprawiał wrażenie równie upokorzonego. Wesoły śmiech i żarty młodzieńca miały na celu zapewne rozluźnić i podnieść ich obu na duchu, ale dla impulsywnego nastolatka za bardzo przypominały one obelgi. Zbyt dużo niepowodzeń chłopak przeżył, by ciągle mieć siłę śmiać się z nich jak on. Szczególnie uwłaczały mu one teraz w Akademii, edukację w której traktował jako ostatnią szansę wyjścia na ludzi. -To co robimy?- Zapytał wstając.-Mogę zaatakować jeszcze raz, czy mamy już przejść do defensywy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 24 Kwi 2017 - 21:07

Nauczycielka podeszła do Natsuo i uderzyła go w bok głowy.

-Na żarty mu się zebrało... Jaki przykład dajesz młodzikowi?! W prawdziwej walce coś takiego skończyłoby się waszą śmiercią!

Patrzyła surowym wzrokiem na oboje.

-Natsuo, mam cię może zastąpić, skoro masz gorszy dzień?


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 24 Kwi 2017 - 21:40

Natsuo wstał nadal rozbawiony swoim żartem, choć starał się tego nie okazywać, gdyż wiedział, że z Sekine ostra jest kobitka. Powiedział, więc dość spokojnym tonem, na który się siłował, bo w umyśle nadal krążył mu żarcik, który wywoływał u niego ochotę parsknięcia chichotem. Surowość nauczycielki, jednak była poważnym motywatorem do nie wybuchnięcia, jednak takowym. Spojrzał, więc w oczy kobiecie, ta ceniła odwagę i pewność siebie, więc jakby gapił się w ziemie i przepraszał to jak nic, by stracił w jej oczach, a tego nie chciał:
- Przepraszam Sensei, ale z całym szacunkiem, nie chciałbym uczyć studentów, że powinni popadać w depresje po każdym potknięciu. Jestem przekonany, że Masakazu-kun równie co ja rozumie, że to nie jest prawdziwa walka, a gdy któreś z nas popełni taką gafę podczas takowej na pewno nie pozostanie w dobrym humorze. Póki, jednak zwyczajnie ćwiczymy, nawet nie na lekcji to sądze, że jesteśmy właśnie w odpowiednim miejscu, by popełniać błędy i owszem uczyć się z nich, ale bez ściągania nosa na kwintę. Praca Shinigami jest trudna i niejednokrotnie dołująca, więc w mojej opinii powinniśmy uczyć Studentów, że muszą potrafić zdystansować się do swoich niepowodzeń, bo inaczej znienawidzą samych siebie przed rocznicą wstąpienia na służbę. Armia wisielców nie ma wielkiego potencjału bojowego. - powiedział z pewnością siebie, w sposób gładki i pełen pasji, jak zwykle zresztą miał w zwyczaju przemawiać ten przedstawiciel rodu Shihouin. Sensei Sekine była surową kobietą, ale rozumną, więc wierzył że zrozumie i uszanuje jego punkt widzenia. Nie chciał, jednak by ta pomyślała, że burzy jej autorytet na oczach ucznia, dlatego wcześniej powiedział "z całym szacunkiem" i "przepraszam", a do tego po chwili od zakończenia wypowiedzi dodał - Ale jeśli uraziłem Panią swoim żartem to przepraszam. - po czym na odpowiedź na pytanie mentorki zwrócił się do Masakazu i rzekł:
- Jak wolisz. Jeśli chcesz możesz jeszcze raz zaatakować, ale jeśli Ci sięto znudziło to daj znak kiedy będziesz gotowy do obrony. - powiedział oddalając się od niego kawałek, aby niezależnei od sytuacji mieli pole do manewru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 25 Kwi 2017 - 17:51

Na twarzy chłopca zawitał złośliwy uśmiech, gdy Sekine-sensei uderzyła go w bok głowy. Coraz bardziej lubił nauczycielkę. Wtedy młodzieniec zaczął usprawiedliwiać swoje głupie zachowanie, jakby bronił się przed wyrokiem śmierci. Młody Hayashi stwierdził, że jak na kogoś, kto sprawia wrażenie tak przekonanego o swojej racji, Natsuo za dużo przepraszał. Miał nadzieje, że kobieta podziela jego zdanie, może nawet shihiouninowi ponownie się oberwie. Sam Masakazu jednak nie przerwał, obawiając się, że Sekine-sensei potraktuje takie zachowanie jako równie karygodne. Jedyne co mu pozostało, to cierpliwie czekać, aż chłopak przestanie marnować swoim wywodem czasu który mógłby wykorzystać na trening młodego Hayashiego. Gdy brązowoskóry wreszcie zakończył Masakazu miast werbalnej odpowiedzi ponownie ruszył w jego stronę. Najpierw próbuje zaatakować go poprzecznym cięciem w żołądek. Jeśli mu się powiedzie uderza go klingą z bokkena doskoku, a następnie ponownie próbuje ciąć wzdłuż mostka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 25 Kwi 2017 - 20:54

Natsuo był zawiedziony zachowaniem dzieciaka. Chłopak bronił w końcu nie tylko siebie, ale też gafy, którą popełnił student, a ten w żaden sposób go nie poparł tylko siedział cicho jak dupa wołowa. Może bał się, że Sensei Sekine się na niego uweźmie jeśli śmie się sprzeciwić? Albo był zwyczajnie nieśmiały? Co, by to nie było nadal niezbyt przypadło do gustu młodego shinigami. Co, jednak było poradzić, jedni mieli odwagę się bronić, inni zawsze jedyne gdzie potrafili się postawić to tylko w swojej wyobraźni. Z drugiej strony, może akademia go tego nauczy, jedna rozmowa z dyrektorem Matsudirą była idealnym sposobem nauki tej umiejętności, bo z nim dosłownie nie dało się zgadzać. Dla Masakazu, więc nadal była nadzieja. Shihouin, więc ruszył by oddalić się kawałek obserwując, w których miejscach są plamy czy coś, na których mógłby się poślizgnąć po raz wtóry. Znajomość terenu w walce była bardzo ważna. Znowu zostawił sobie pare metrów za plecami, które zamierzał wykorzystać, tymczasem student bez słowa zaatakował. Natsuo nie ograniczając swojej szybkości i zręczności postanowił wykonać swój poprzedni plan. To znaczy unik poprzez krótki krok do tyłu i przez to znalezienie się poza zasięgiem ataku. Po tym zamierzał znowu dokonać uniku, tym razem poprzez unik w bok podobny jak przy drugiej próbie ataku młodzika, zakończonej kontratakiem członka V oddziału. Tym razem, jednak arystokrata nie atakował tylko zostawiał miecz przed sobą na wypadek gdyby nie zdążył uniknąć, wtedy mógł nim wykonać jakiś desperacki blok, analogicznie zresztą postąpił przy pierwszym uniku, ot środek ostrożności. Przy ostatnim ataku tego combosa postanowił zastanowić coś innego. Do tej pory unikał i parował ciosy, teraz postanowił go odbić. Co prawda to było już dość proste rozwiązanie dla silniejszych użytkowników, ale Natsuo dawał głowę, iż siłą przerastał swego rywala, a jak wspominałem postanowił w obronie się nie ograniczać za bardzo, a dopiero to robić w ataku gdzie bez tego mógłby zrobić krzywdę chłopakowi, a i bezsensowne sprawianie bólu też mijało się z celem edukacyjnym tego sparingu. Przy ataku po linii pionowej studenta on ustawił broń poziomo tuż przed zderzeniem broni przesuwając jej ostry koniec troche do przodu, by wytworzyć kąt, aby następnie popchnąć swój bokken dosłownie atakując nim pędzący kij studenta, to powinno wyrzucić ich bronie do tyłu, z tym, że on tak wystawił swój, aby broń rywala poszła w bok, jego w teoretycznym założeniu dzięki mniejszej sile powinna zostać odrzucona mniej, więc mógł wyprostować ją szybciutko i jego końcówke przyłożyć do brzucha chłopca pozbawionego gardy i powiedzieć z uśmiechem:
- Tu powstałaby dziura w brzuchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 25 Kwi 2017 - 21:54

Senpai Sekine jedynie zmierzyła Natsuo surowym wzrokiem, po czym odwróciła się i wróciła na swoje miejsce obserwując walkę.

Masakazu wyprowadził 3 ciosy, jednak każdy kolejny tracił na sile, a ostatni prawie jej nie zawierał. Jego rywal bez problemu zdołał ich uniknąć, odbijając, lub raczej delikatnie odsuwając broń ucznia akademii. Osłabienie sił Masakazu jednak miało usprawiedliwienie, w końcu atakował dając z siebie wszystko, a poranny trening również dał mu w kość. Szybko po nieudanym ciosie zastał bollen shinigami przy swoim brzuchu opatrzony jego komentarzem.

[Czaras -> Masakazu]


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 26 Kwi 2017 - 18:22

Natsuo osiągnął cel chroniąc swego honoru i tym razem nie notując kolejnej wywrotki.
- To taktyka, którą trzeba stosować z wielką ostrożnością. Zakłada ona, że każdy kolejny atak jest mniej przygotowany, mniej przemyślany, a zmęczenie odgrywa w nim większą rolę. Oczywiście negatywną. Broniąc się natomiast czekamy, aż poziom jego ataków spadnie drastycznie i przechodzimy do kontrataku. Z tym należy, jednak uważać ponieważ dobrze technicznie i wytrzymali szermierzy potrafią utrzymać zbliżony poziom ataku przez wiele akcji, przez co możemy się nie doczekać swojej sposobności do kontry. - wyjaśnił chłopakowi w jaki sposób zrobił go na szaro korzystając z tego, iż Masakazu do tej pory znacznie więcej biegał i machał bokkenem, więc też musiał zmęczyć się znacznie bardziej niż on sam. No cóż, czas było w jego opinii odwrócić role, w końcu nie miał nieskończonej ilości czasu, spotkanie rodu Shihouinów wzywało, a jeszcze musiał się wykąpać.
- Dobra, to teraz ja zaatakuje, przygotuj się. - zasugerował, czas pokazać chłopakowi, że obrona to nie jest taka prosta rzecza jaka sie wydaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 26 Kwi 2017 - 20:36

Ostatnia próba Masakazu dość przewidywalnie zawiodła. O wiele bardziej niż brak powodzenia zdenerwował go fakt, że tak szybko się zmęczył. Chciał wytrzymać jak najdłużej, a traci siły już w połowie treningu. Cóż, pozostaje mu mieć nadzieję, że starczy mu ich chociaż na te trzy tury… zastanawiał się czy jego przeciwnik jest równie dobry w ofensywie co defensywie. Tak czy inaczej, w dalszym ciągu powinien stanowić dla niego ciężką przeprawę. Nastolatek mógł być wytrzymały ale dopiero zaczął uczyć się odpierać ataki bokkenem. Może jednak uda mu się wykorzystać to czego Shihounin właśnie go nauczył… Złożywszy się do gardy oczekuje ataku Natsuo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
425/425  (425/425)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 27 Kwi 2017 - 18:23

Masakazu nie był najprzyjemniejszym studentem do nauczania. Wciąż był cicho, nic nie skomentował, nic nie zapytał, wydawał się zupełnie pozbawiony ciekawości, a dla nauczyciela to zawsze było kiepskie. Mógł się zastanawiać czy właściwie zaciekawia ucznia tym co mówi i pokazuje czy też moze w ogóle nie. Mógł odnieść wrażenie, że ten jest tu za karę, co znając Sensei Sekine nie było takie niemożliwe. Pozostało mieć nadzieje, że jego porady były pomocne, a studentowi się podobało, w końcu to dla niego to robił. Sam wolał bardziej sparować się z nauczycielką zanjutsu, by sam się czegoś nauczyć. No, ale na pocieszenie mógł powiedzieć samemu sobie, że nauczać, szczególnie walki mieczem też lubi, więc nie było źle. Do tego Masakazu, choć nie był z tych uczniów co ich się wyjątkowo przyjemnie uczyło, to nie był też z takich który edukacja była istną drogą przez piekło dla nauczyciela, więc i wielu powodów do marudzenia nie było. Czas natomiast był na atak, w którym Shihouin postanowił, że nie ograniczy swojej szybkości ani siły. Czemu? Ano dlatego, że człowiek najlepiej się uczy walcząc z lepszym od siebie, a jak ograniczy się to mniej przysporzy się Masakazu. Obrona z kolei była często kwestią bardzo instynktowną, a jeśli będzie dawał rade bronić się przed kimś o jego szybkości to z kolegami z klasy poradzi sobie bez problemu. Wszystko było kwestią obycia się w sytuacji. Oczywiście mimo pozostawienia swojej szybkości i siły ataku, to wciąż zamierzał dać pewne fory studentowi, aby go nie zrazić. Tyczyło się to (przynajmniej na początku) inwencji twórczej jaką włoży w swe ataki, skomplikowania serii, ich trudności w wybronieniu. Właściwie to na start zamierzał atakować tylko w korpus, czyli w okolice, w których ten pewnie ustawi gardę. Natsuo, bowiem nie zamierzał sprawdzać, czy chłopak jest w stanie zatrzymać Shinigami, bo na to odpowiedź znał. Zamierzał sprawdzić jak reaguje, czy poprawnie ustawia gardę, na ile paruje uderzenia, a na ile odbija, czy odpowiednio rusza się na nogach, czy zachowa spokój umysłu gdy znajdzie się pod gradem ciosów... i tym podobne. Arystokrata, więc poczekał, aż ten się przygotuje i ruszył ile sił na niego wyliczając kroki, aby zahamować do ataku w odpowiednim miejscu, w którym złapie rywala na pełnym zasięgu swego bokkena. To było ważne, bo bez tego żaden atak nie będzie maksymalnie szybki ani silny. Ostatnią noga jaką zamierzał postawić była lewa, a prawą w planie miał zostawić z tyłu z ugiętym lekko kolanem dla stabilności i mobilności, a przede wszystkim możliwości łatwego poruszania się do przodu i tyłu. Zaczął od czegoś co powinno być dla Masakazu wyjątkowo proste, bo sam mu pokazał jak się przed tym bronić, czyli ataku znad głowy, on jednak celował na jego ramię, a nie na głowę. Cios był dość przewidywalny, bo zamach do niego trzeba było wykonać sporo wcześniej, ale Shihouin spodziewał się, że ten raczej do tej pory nie został zaatakowany z taką siłą szybkością, więc pewnie będzie bronił się dość desperacko... i w sumie o to mu chodziło. Gdy człowiek został sprowadzony do desperacji przestawał myśleć, a zaczął oddziaływać instynkt, który u szermierza był wyjątkowo ważny, a do tego ważne było go ćwiczyć. Gdyby, więc (w co nie wątpił Natsuo) ten zdołał wybronić pierwszy cios to od razu przechodzi do poziomego cięcia na jego prawe żebra, a potem kolejnego dokładnie takiego samego w razie bloku, kolejny atak miał zejsć z troche wyższej odległości, gdyż miał ciągnąć po skosie z góry do dołu z tej samej strony, by potem przejść na drugą stronę, z której to Shihouin wyprowadził znowu poziome cięcie... no i cóż tak cały czas atakował do czasu, aż pierwszy raz nie trafił Masakazu. Rzecz w tym, że cały czas ciął w korpus i nie wyprowadzał pchnięć, to miało być maksymalnie przewidywalne i łatwe, a jednocześnie na tyle szybkie i silne, by sprawić studentowi kłopoty. Jeśli Shinigami był pewien, że trafi chłopaka to starał się maksymalnie spowolnić ostrze przed jego ciałem, aby ból spowodowany uderzeniem był możliwie najmniej doskwierający.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Masakazu




Mistrz Gry : Haruaki Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
168/168  (168/168)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 28 Kwi 2017 - 15:43

Czy to tylko złudzenie spowodowane zmęczeniem, czy Natsuo włożył w atak więcej wysiłku niż w defensywę? Tak czy inaczej, Masakazu musi dobrze wykorzystać wiedzę uzyskaną w pierwszej części pojedynku. Widząc, że pierwszy atak szlachcica jest podobny do jego postanawia zablokować go w ten sam sposób. Trzymając bokken pionowo ulokował go na szerokości ataku szlachcica, następnie zmienia delikatnie przekrzywia go zaciskając na nim swoje kościste dłonie, żeby lepiej utrzymać tą pozycję lekko cofając łokcie. Gdy ostrze drewnianego miecza przeciwnika znajdzie się blisko tsuby, wykręca nadgarstki tak, aby jego broń znalazła się na płazie tej brązowoskórego, następnie przyciskając je do dołu. Różnica pomiędzy jego manewrem, a tym Shihounina polega na tym, że zakończenie jego narzędzia dotyka równocześnie podłoża, tak by uniemożliwić przeciwnikowi wyślizgnięcie się z jego klinczu tak jak mu się to udało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Nevermore



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
90/90  (90/90)
Punkty Reiatsu:
27/42  (27/42)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 28 Kwi 2017 - 15:56

Natsuo natarł na swojego przeciwnika, atakując go łatwym do zablokowania ciosem. Masakazu dokładnie przewidując zachowanie przeciwnika oraz wykorzystując doświadczenie z poprzedniej części walki był w stanie zablokować cios, lecz przy próbie unieruchomienia bokkena przeciwnika jego broń ześlizguje się odseparowując oba miecze treningowe.

[Czaras -> Masakazu -> Czaras]


Event: 90/90 PŻ ; 90/90 PR

"Życie ponad Śmiercią, Siła ponad Słabością, Podróż ponad Celem" ~Pierwszy ideał Świetlistych, Archiwum Burzowego Światła - Brandon Sanderson.

"Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko." ~Fragment dziennika Ostatniego Imperatora, Z Mgły Zrodzony - Brandon Sanderson

Rose
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   

Powrót do góry Go down
 
Sala nr. 10 - Dojo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog