IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Sala nr. 10 - Dojo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 9 Lut 2011 - 9:09

- Trudno się nie zgodzić. - Stwierdził ledwie słyszalny w gwarze, dziewczęcy głos oddalony o zaledwie kilka kroków. Trudno jest nie zwrócić uwagi na odpowiedź na swoje własne słowa, dla tego też Miyasato odruchowo zerknął w tamtym kierunku.

Właścicielką głosu okazała się być dziewczyna o naprawdę pociągającej aparycji. Szczupłe ciało obecnie odziane było w raczej proste, niezbyt bogate kimono zapewne szyte na mężczyznę. W kilku miejscach były bowiem widoczne dodatkowe poprawki krawieckie. Dziewczyna podkulała lekko nogi i obejmowała nimi kolana, co nieco zacierało możliwość dokładniejszego się jej przyjrzenia. Jej twarz była jednak niezwykle pociągająca. Delikatne rysy, drobny nos oraz usta o delikatnej, różowej barwie. Poza tym miała spore oczy o przyciągającej barwie najprawdziwszego błękitu bezchmurnego nieba. Całość okolona była długimi, ciemnymi włosami których dokładnej barwy orzec nie można było ze względu na oświetlenie. Na sali co prawda nie było ciemno, jednakże światło padało akurat tak iż dziewczyna znajdowała się w lekkim cieniu, który mógł zatrzeć różnicę między czarnym a ciemnym brązem. Wnioskując po minie oraz lekkiej bladości policzków Miyasato mógł wywnioskować, iż ona również cierpi z powodu nerwów.

Chwilę później za plecami chłopaka nastąpiło jakieś poruszenie. Do sali weszło 5 osób. Grupka ruszyła w stronę końca dojo po drodze prosząc o to by kandydaci zajęli miejsca na przeciwko nich. Co prawda ze swojej pozycji Miyasato nie widział dokładnie wszystkich, którzy weszli na salę, jednakże po sylwetkach doszedł do wniosku iż jedną z osób jest starszy mężczyzna z siwą brodą, następną ogromny, ponad dwu metrowy kolos wyglądający na jakieś 30-35 lat, trzecią osobą była szczupła i zdecydowanie atrakcyjna kobieta, czwarty mężczyzna był stosunkowo wysoki, ale na pewno nie umięśniony. Na kimono narzucony miał jasny płaszcz a w dłoni trzymał książkę, albo coś podobnego. Ostatnią osobą był chuderlawy shinigami w pospolitym mundurze. Miasato zdołał jedynie stwierdzić iż ma on długie włosy i wyraźnie od kilku dni się nie golił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyasato Mitsurugi





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 9 Lut 2011 - 11:12

- Mitsurugi... - ze wszystkich sił próbowałem cokolwiek wybełkotać. - Miło mi Cię poznać, Pięknooka - uśmiechnąłem się najszerzej jak mogłem, zupełnie szczerze, ale z pewnością nie zdawałem sobie sprawy, jak głupio musiałem akurat w tej chwili wyglądać! Ale ze mnie niedołęga - powiedziałem sobie w duchu, modląc się, żeby nikt tego nie słyszał. Ale co tam, przecież jak zobaczyłem tą dziewczyną, to nagle zapomniałem o stresie związanym egzaminami.
- Jak się miewasz? nie przejmuj się tak bardzo, ja też się denerwuję tymi całymi testami, rób co do tej pory robiłaś, a na pewno zobaczymy się już na salach nauki. Życzę powodzenia!
Właściwie nie zwracałem zbytniej uwagi na wchodzących, interesowała mnie bardziej ta dziewczyna, która wydała mi się nad wyraz miła. Przyglądałem się jej jeszcze chwilę, by zapamiętać najważniejsze szczegóły pięknej figury. Oblałem się pewnie czerwienią, na pewno! Och, co za wstyd... Odwróciłem wzrok, postąpiłem krok do przodu, lekkim skinieniem głowy zapraszając dziewczynę, by pierwsza zajęła miejsce, po czym dołączyłem do towarzystwa. Zająłem pozycję, jaka należała w tej chwili, skinąłem tułów w strony trenerów i jakby wstrzymując oddech, czekałem z grzeczności oddanej starszym. Kątem oka próbowałem dostrzec, czy dobrze postąpiłem, czy niejako gafy nie zrobiłem. Trochę mnie ten boken przy pasie giął, więc lekko poluźnił wiązanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 10 Lut 2011 - 11:27

Dziewczyna uniosła lekko jedną z brwi spoglądając na Mitsurugiego po tym, jak została nazwana "pięknooką". Wyglądała na lekko zaskoczoną, zaś owo zaskoczenie nie wydawało się być najprzyjemniejszą wersją tego uczucia.
- Toooo... mówisz, że mam siedzieć i w ten sposób dostane się do akademii? - Dziewczyna w każdym razie nie wyglądała na przekonaną. W sumie, w gruncie rzeczy taki plan rzeczywiście nie wydawał się być skuteczny. Dziewczyna zaś rzeczywiście skorzystała z "zaproszenia" i jako pierwsza ruszyła by zająć miejsce w sektorze wskazanym przez nauczycieli. Gdy Mitsurugi się skłonił zauważył, iż chyba zrobił to jako jedyny. Później dopiero inni zaczęli to podłapywać i również się pokłonili.

Grupa nauczycieli stała zaś z jednej strony dojo. Nastała chwilka hałasu i szmeru związanego z przesuwaniem się ludzi oraz ostatnimi rozmowami przed ostatecznym zamilknięciem. Gdy zaś wreszcie nadeszła oczekiwana chwila gdy w dojo nastała cisza. Wtedy odezwał się staruszek.
- Dzień dobry młodzieży! - rzekł wesołym głosem. - Szczególnie zaś drogie Panie. - Dodał po chwili uśmiechając się nieco szerzej. - Zapewne wszyscy liczycie na to, że zostaniecie uczniami w tej akademii. Nie wątpię, iż wszyscy jesteście zdolni, ale my musimy odnaleźć tych najzdolniejszych z najzdolniejszych. No, ale dajcie z siebie wszystko a na pewno wam się uda. No, w każdym razie testy wstępne trwają przez trzy dni. Pod koniec dnia trzeciego wyłonimy listę nowych uczniów akademii. Pierwszy test przeprowadzi Sensei Inahara. - rzekł wskazując na olbrzymiego jegomościa, po czym sam odsunął się nieco.

Jego miejsce na środku zajął olbrzym nazwany Sensei'em Inaharą. Mitsurugi jeszcze nigdy w życiu nie widział tak wielkiego osobnika. Miał nie tylko ponad dwa metry wzrostu, ale również potężne umięśnienie Jego basowy głos rozniósł się po sali niczym granie na rogu bitewnym
- Pierwszy test będzie składał się z 2 części. Pierwsza z nich będzie sprawdzianem sprawności fizycznej. - rzekł spokojnie. Następnie zaś zaczął się banalnie przewidywalny test fizyczny. Ciąg ćwiczeń sprawnościowych miał zapewne na celu przetestowanie ogólnych fizycznych możliwości. Mitsurugi przestał sobie radzić gdzieś w połowie. Zwyczajnie się zmęczył. Najwyraźniej wymagania był bardzo wysokie.

Dopiero później rozpoczęła się druga część testu. Tym razem Inahara spoglądał na wymęczonych ludzi, którzy w większości nie potrafili pokonać całego ciągu ćwiczeń, które Sensei zlecił.
- Czas na drugą część testu. Widzieliście jak sobie radzicie i jaką macie sprawność fizyczną. Teraz zamykamy drzwi sali, a waszym zadaniem jest odnalezienie sobie przeciwnika do pojedynku. Możecie wybierać spośród kogokolwiek na tej sali. Macie dwadzieścia minut, szukajcie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyasato Mitsurugi





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 10 Lut 2011 - 14:36

- No to rybki w wodzie, uwaga... rekin pływa. - powiedziałem do siebie, nie bacząc, czy mnie ktoś usłyszy, nerwy zmalały, a pomimo lekkiego zmęczenia ćwiczeniami nabrałem odwagi i nawet nie patrząc w jakiej części sali się znajduję, skierowałem swe kroki tam, gdzie był największy tłum. Słuchałem uważnie każdego słowa i odczytywałem mowę ciała spośród niemal każdego uczestnika testów. Spostrzegłem strach pośród najmniej wprawionych w walce, i dużą dozę odwagi wśród tych, którzy przebiegli najwięcej - pewni swej przewagi nad innymi. Jednak mimo wszystko nie wzięli pod uwagę tego, że ci co mniej wytrzymali, są bardziej wypoczęci, niż ci, co wytężyli swe siły do cięższych ćwiczeń. Biorąc pod uwagę te szczegóły, na które należy zwrócić uwagę... Tu nie są oceniane siła i wytrzymałość, ale umiejętności reakcji na utratę tych atrybutów. Nawet potencjalnie słabszy przeciwnik potrafi pokonać silniejszego, jeżeli do walki podejdzie prawidłowo.
Więc najlepszym dla mnie wyborem, to poczekać do momentu, gdy najsilniejsi z nas zaczną poszukiwać przyszłe ofiary. Starałem się spacerować spokojnie, próbując pozbierać jak najwięcej informacji, niemal bawiąc się tym, co potrafię dostrzec. Z jednej strony, to bardzo dobrze, że potrafię to zrobić, odczytać co przeciwnik może zrobić, odczytać jego zamiary, spoglądając w oczy. Ale z drugiej strony, intuicja ta może kompletnie zaskoczyć, jeżeli przeciwnik będzie w tym równie biegły. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Jedna rzecz, na którą zwróciłem uwagę to możliwość wyboru swego przeciwnika. Dlaczego mamy to zrobić, skoro podczas walki prawie w ogóle nie mamy takiej możliwości. To jest pewnie również test sprawności umysłowej. Nie porywać się na najsilniejszego, bo to głupota, wyszczególnić najsłabszego, to oznaka słabości. Skoro w walce jestem średniakiem, należałoby wybrać przeciwnika co najmniej równemu swoim umiejętnością walki. Teraz gdy już zdążyłem ocenić mniej więcej siły wszystkich uczestników, postanowiłem w końcu zacząć działać. Jestem człowiekiem honorowym, więc na pewno nie pozwolę sobie na wyzwanie słabszego ode mnie. W końcu zauważyłem kogoś, z kim będę mógł powalczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 15 Lut 2011 - 23:03

Na sali było wiele potencjalnych ofiar. Chłopak przechadzał się pomiędzy ludźmi szukając kogoś odpowiedniego i ostatecznie wyłonił cztery osoby, które mogły być podobnie sprawne fizycznie jak on sam.

Pierwszy był chłopak o wyraźnej nadwadze. Był zdecydowanie wolniejszy do Mitsurugiego, jednakże wytrzymał nieco więcej ćwiczeń fizycznych co mogło przemawiać na jego korzyść. Dodatkowo chłopak dostrzegł jak pod skórą dłoni grubaska grały więzy mocnych mięśni. Najwyraźniej ów osobnik potrafił z siebie wykrzesać nieco siły.

Kolejnym kandydatem był dość wysoki, choć chyba wciąż młody uczeń in spe. Podczas ćwiczeń poradził sobie niemalże tak samo jak Miyasato. Zniósł niemal dokładnie tyle samo takich samych ćwiczeń, zaś ewentualne różnice były zasadniczo pomijalne. Był co prawda nieco wyższy niż Mitsurugi, jednakże to nie mogło mieć aż tak wielkiego znaczenia prawda?

Trzecia kandydatka była szczupłą, dość drobną dziewczyną która wygalała na nieco starszą niż Miyasato. Wydawało się jednak iż ma problemy z kondycją. Co prawda potrafiła wykonywać ćwiczenia związane z rozciąganiem, jednakże przy innych dość szybko przestawała. Jedna rzecz wyróżniała ją jednak najbardziej sposób ludzi na sali. Spoglądała na wszystko z kompletnie znudzoną miną zupełnie tak, jak by właśnie przyglądała się scenie sprintu żółwi.

Ostatnim osobnikiem, który w oczach Mitsurugiego był podobnej sprawności jak on sam, był nieco starszy chłopak o spokojnej, całkiem przystojnej twarzy. Co prawda widać było po nim iż jest nieco zdenerwowany, ale wciąż miło się uśmiechał. Długie, ciemne włosy miał związane za plecami, zaś przy pasie nosił miecz ukryty w pochwie. Katana była delikatnie zdobiona błękitnym sznurkiem zaplatanym w liczne węzełki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyasato Mitsurugi





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 17 Lut 2011 - 12:39

Spojrzałem dokładniej na postać dziewczyny, która bardzo mnie zaciekawiła. Przyglądałem się dość chwilę, nie wiedząc właściwie co począć, ale ciekawość i chęć walki z kimś dobrym najbardziej kierowała moimi poczynaniami. Pomimo, że jeszcze nie dotarła do mnie ostateczna wersja decyzja o walce z tą dziewczyną, ale mimo wszystko i tak wiedziałem, że ona nastąpi. Więc skierowałem się w stronę dziewczyny, poszukując najdrobniejszego gestu, który będzie świadczył o tym, że mnie zauważyła. Oddychałem dość spokojnie, ale serce poczęło bić mocniej, a adrenalina napływająca do krwi pobudzała moje zmysły. Nie martwiłem się, że zostanę pobity, skarcony, czy połamany, wiedziałem, że dziewczyna to ta osoba, z którą powinienem walczyć. Pewnie i silniejsza ode mnie, może i nawet najsilniejsza z nas wszystkich, ale chodzi tu o ocenę przeciwnika i umiejętność dostosowania teh oceny do wartości swej siły.

Zastanowiłem się, czy moje zaklęcia mogą być podczas takiej walki używane, czy też nie - przecież nikt nie wspominał, że są zakazane. Walka to walka - trzeba wykorzystać swe atuty. Idąc w jej kierunku, zdałem sobie nagle sprawę, że już dawno nie miałem tak ogromnej chęci do walki. Nie z racji faktu skopania czyjegoś tyłka, ale dla samej walki i wyciągnięcia z niej tego, co najważniejsze. W końcu nie chcę pozostać na tym samym poziomie, to dlatego przybyłem tutaj, by walczyć dla siebie, dla swoich umiejętności, dla tego, by jutro być jeszcze lepszym.

- Witam. Nazywam się Mitsurugi - skłoniłem się dziewczynie, by oddać szacunek należny przed walką, pomimo nawet, że jest kobietą. - Widzę, że znudziło Cię to już wszystko, chciałbym zmienić ten stosunek. Wyzywam Cię... - obserwowałem najmniejszy szczegół, jaki może mi pomóc przed walką, i w jej trakcie tym bardziej. Jeżeli jest znacznie lepsza ode mnie i ukrywała swoją siłę, to pewnie trudno mi będzie dostrzec cokolwiek, ale i wówczas walka pewnie szybko się zakończy. Poprawiłem kimono, rozluźniając je, by ruchy były szybsze i dokładniejsze, chwyciłem boken w ręce oburącz i przygotowałem się do starcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koizumi Haruo





Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
75/80  (75/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Nie 17 Kwi 2011 - 21:15

Spoglądając w jej kierunku spostrzegłeś, że stoi oparta o ścianę i patrzy w sufit. Bliższe i dokładniejsze oględziny pozwoliły Ci ustalić, że nuci pod nosem jakąś melodię i porusza głową w takt tej melodii. Była nad wyraz spokojna, nic sobie nie robiła z krzątaniny i hałasu wokół niej. Gdy szedłeś w jej kierunku spostrzegłeś, że jej kimono uszyto na miarę z drogiego i pożądanego jedwabiu. Było fioletowego koloru i miało z przodu naszytego subtelnego żółtoczerwonego smoka. Całość dopełniał pas obejmujący ja w tali. Strój bardzo dobrze podkreślał jej kobiece kształty które mimo drobnej budowy wyraźnie rysowały sie pod strojem. Gdy podszedł do niej na wyciagnięcie ręki to spuściła wzrok i szybko go zmierzyła wzrokiem. Popatrzyła mu w oczy i ze zniechęceniem pokiwała przecząco głową tak jakby odpychając go od siebie. A następnie wróciła do patrzenia w sufit i nucenia melodii. Przez tą chwilę zobaczyłeś jej brązowe włosy sięgające do piersi, kontrastowała z nimi jej jasna cera. Jej oczy były koloru piwnego a rysy twarzy, nosa i brwi były bardzo subtelne.
Spoiler:
 
Gdy do niej przemówiłeś ponownie opuściła głowę lecz teraz na jej twarzy malował się uśmiech.
-Witaj. Nazywam się Hiroki, miło mi Cię poznać. Dziewczyna odpłaciła mu się ukłonem, a gdy podnosiła się włosy zakryły jej twarz. Ręką odgarnęła włosy na boki aby dobrze widzieć chłopaka.
-A ja widzę, że jesteś bardzo wścibski i spostrzegawczy. Nie wiem czy uda mi sie zmienić mój stosunek do tych testów, ale mam nadzieję, ze nie zrobię Ci przez przypadek jakiejś krzywdy. Hiroki cały czas błogo się uśmiechała. wyglądało na to, że dobrze sie bawi Twoją osobą. Mimo usilnych obserwacji nie spostrzegłeś nic nadzwyczajnego, dziewczyna po prostu nie ruszała się z miejsca. Gdy wyciągnąłeś boken i go chwyciłeś Hiroki wykazała wyraźne zaciekawienie.
-Uważaj co robisz z tym kawałkiem drewna bo naprawdę może stać Ci sie krzywda.Nagle nieoczekiwanie otworzyły sie drzwi do sali i wszedł sensei. Szybko rozejrzał się po sali, stanął po środku i odchrząknął.
-Proszę o ciszę! Wszyscy od razu ucichli i spogladali w jego kierunku.
-Dziękuje bardzo, a teraz zapraszam moich pomocników. Z drzwi wyłoniło się czterech shinigami i każdy poszedł w jeden kąt sali.
-A teraz uwaga kandydaci. Każda para podejdzie do mojego najbliższego pomocnika i zostanie oznakowana. Zasady poznacie dopiero przed walkami.
Sensei wycofał się i siadł na krześle spoglądając z głębi na to co sie dzieje w sali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyasato Mitsurugi





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 18 Kwi 2011 - 5:54

- No widzisz... jestem raczej z tych, którzy nie potrafią zrozumieć, co jest piękniejsze... Czy kobieta, która sprawia lanie facetowi, czy ta kobieta, która okrasza wisienką całość pojedynku swym kwiatowym pięknem. - Zmrużyłem oczy, jakbym przez chwilę nad czymś myślał, tak jakbym właśnie do czegoś doszedł, zresztą chyba tak było przecież. - Nie żeby mnie bawiło dostawanie lania od Ciebie, ale... Sprawi mi przyjemność walka z Tobą!

Zwróciłem głowę w stronę wchodzących, wysłuchałem z uwagą i odwróciłem się spowrotem w stronę dziewczyny, mając nadzieję, że nigdzie się nie wybiera. Wykonałem mały ukłon w jej stronę, dając jednocześnie do zrozumienia, że jeden z nas musi podejść do stojącego w kącie shinigamiego. Nie tracąc czasu, kieruję się w stronę pomocnika chcąc go poprosić o oznakowanie naszej dwójki jako para kandydatów.

Zaintrygowała mnie ta osóbka bardzo, szczególnie, że nie pamiętam kiedy moje wrodzone zdolności w czytaniu i rozpoznawaniu przyszłego oponenta, zawiodły mnie. To może być tylko jedno wytłumaczenie... Tak, jak się spodziewałem, znalazłem się w walce z dziewczyną, która prawdopodobnie z łatwością mnie pokona - i tutaj jest właśnie powód tego, że nie jestem w stanie czegokolwiek odczytać z jej ruchów. Po prostu starannie je maskuje, ukrywając wszelkie wskazania przed moim wzrokiem. Musi być dobra, albo przynajmniej lepsza w tym niż ja. Przynajmniej się czegoś nauczę, bo chyba przecież o to chodzi w tym całym doświadczeniu...

Zastanawia mnie jedno... Albo jest tak zadufana w sobie, że nie potrafi spojrzeć prawdzie w oczy, że ktoś z egzaminu mógł ją wyzwać, ktoś pewnie taki jak ja, niemal z ulicy - i stara się zagrać na psychice mojej. W każdym bądź razie na pewno nie poddam się dopóki nie będę w stanie wydobyć ostatniego tchu z moich płuc. To już chyba nie jest sam egzamin do Szkoły Shinigamich, to już chyba test samego siebie - mojego własnego Ja wewnątrz mnie.

- No dobrze - zobaczmy co się stanie... - powiedziałem pod nosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koizumi Haruo





Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
75/80  (75/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 18 Kwi 2011 - 17:41

Hiroki patrzyła na Ciebie cały czas mając na buzi swój słodki uśmieszek. Wyciągnęła też spod kimona fioletowy wachlarz który był ozdobiony takim samym smokiem jakiego miała na kimonie. Zaczęła się delikatnymi ruchami wachlować. Spostrzegłeś, że od tylu zestresowanych ludzi w Sali zaczęło się robić duszno.

-Może dzisiaj dzięki mnie odkryjesz co jest dla Ciebie kwintesencją piękna w pojedynku z kobietą. Dla mnie walka nigdy nie jest zabawą. Mam nadzieję, że czegoś się dzisiaj nauczysz i będziesz to miło wspominał.

Gdy po wejściu prowadzących do sali odwróciłeś sie w jej kierunku spostrzegłeś, że ponownie straciła zainteresowanie i znowu ogląda sufit. Przez to Twój ukłon został niezauważony a dziewczyna wyglądała jak w transie. Podszedłeś do najbliższego pomocnika i stanąłeś w kolejce. Miałeś chwilę czasu na rozmyślania. Nagle wewnątrz głowy usłyszałeś słaby głos który odbijał się od jakiejś przestrzeni i powodował echo. Głos był tępy, płytki i bez mocji.

-Już dawno ze sobą nie rozmawialiśmy towarzyszu. Słyszysz mnie bo Twoja wewnętrzna wola osłabła przez strach i niepewność. Pamiętaj im bardziej będziesz się przede mną broni ł tym szybciej przejmę kontrolę nad Twoim marnym ciałem . Jesteś tak żałosny, że nawet nie zobaczyłeś, iż Ci ludzie to nie są jakieś złodziejaszki z ulicy tylko elita tego świata. Pragnę Ci przypomnieć słowa Hisagiego które brzmiały: „Większość przyszłych shinigamich ma długie tradycje związane z ich profesją, każda rodzina przekazuje swoje umiejętności i zdolności z pokolenia na pokolenie. Pamiętaj musisz dużo ćwiczyć, nawet mimo bólu i upokorzenia żeby ich prześcignąć”. Ćwicz dużo i intensywnie żeby ich doścignąć bo nie mam zamiaru przejmować tak słabego ciała. I Ty nie martw się o nią bo mi się wydaje, że ktoś inny przecenia tutaj swoje umiejętności.

Im dłużej mówił tym głos był cichszy i wydawało się, że się oddala. Pozostał po nim tylko lekki szum w głowie chłopaka. Nagle usłyszał dość blisko siebie zniecierpliwiony głos pomocnika.

-Następny proszę! Proszę Pana nie mamy całego dnia na ten test, niech Pan się pośpieszy i podejdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyasato Mitsurugi





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 19 Kwi 2011 - 6:05

- Już idę, już idę. Proszę... ta panienka i ja... - uściśliłem szczegóły i czekałem na przynajmniej na kolejne wyjaśnienia co następnie należy zrobić. Chyba nie wyglądałem na zbyt zdenerwowanego, jak usłyszałem ponownie swoje wewnętrzne Ja. Ostatnim razem zdarzyło się to tak dawno, niemal mogłem zapomnieć, ale gdy tylko próbowałem zawsze zjawiał się w jakimś nieoczekiwanym momencie. I znowu teraz... Jest Egzamin! A Ty mi mówisz o przejmowaniu kontroli nad moim ciałem? To tak samo głupie, jak na to wskazuje - jakbyś nie wiedział, kolego, to można powiedzieć, że w pewnym sensie już przejąłeś kontrolę. Zacząłem się troszkę irytować. Co za głupoty!

Ale muszę się teraz skupić na egzaminie, a nie na sobowtórze w moim ciele. Wysłuchałem co ma do powiedzenia asystent i powoli odwróciłem głowę, by znaleźć wzrokiem Hiroki - miejsce, w którym najprawdopodobniej stoczymy pojedynek. Chciałem pomyśleć o czymś innym, ale koniec końców dochodzą do mnie wersy wypowiedziane w mojej głowie. Bardzo ładna dziewczyna ubrana w jakiejś godła rodowe, wszystko niemal jakby podpisane przez rodzinne znaki rodowe? No nie... słyszałem o rodzinnych powiązaniach, słyszałem i wielu sprawach z wiekowymi rodami, ale żeby do czegoś tak dziwnego doprowadzić? To chyba nie może być prawda, ale kiedy mój drugi Ja się mylił? Ehh... Jednak coś musi oznaczać ten smok, przecież jest wygrawerowany na prawie wszystkim, co posiada dziewczyna - jak podpis rzeczywiście. Zapytam o to dziewczynę. Nie pamiętam, żeby Hisagi mówił coś o rodach, no bo przecież skąd mógł wiedzieć. Albo... ja nie pamiętam tylu ważnych rzeczy, o których powinienem pamiętać... Muszę odnaleźć Hisagiego, mam nadzieję, że szybko do tego dojdzie!

Mam przestać przeceniać dziewczynę? Tzn. że mam przestać się przejmować tym, iż nie mogę niczego o niej powiedzieć, ponieważ ona stoi w miejscu celowo czy zupełnie bezcelowo. Przecież ona tak cały czas stoi, znudzona i nie przejmująca niczym i nikim na sali. A rozmowa ze mną też mogła się wydawać taka bezosobowa - jakby jej nie zależało. Może rzeczywiście mam się nie przejmować. Czas zacząć w końcu, niczego nie wymyślę, dopóki nie zacznę działać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koizumi Haruo





Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
75/80  (75/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 23 Kwi 2011 - 18:49

Pomocnik wyciągnął do Ciebie rękę i podał Ci jej zawartość.
-Proszę tutaj jest Państwa numerek i chusty. Teraz może Pan odejść i czekać na koniec zapisów.
Gdy odebrałeś zawartość i odszedłeś od stanowiska zobaczyłeś, że na kartce jest numer pięć a chusty są seledynowego koloru. Mimo, że byłeś oszołomiony ponownym przebudzeniem Twojego współlokatora wydawało się, że nikt nie zwrócił na Twoje zachowanie szczególnej uwagi.

Po chwili stania i rozmyślania spostrzegłeś, że przy każdym pomocniku stoją dwie - trzy osoby. Po kilku minutach gdy wszyscy się zapisali asystenci podeszli do stołu a ze swojego miejsca wstał sensei.
-Dobrze, widzę, że wszystko przebiegło sprawnie i bezproblemowo. Teraz czas na wyjaśnienia dotyczące egzaminu.
Po tych słowach na sali nastąpiło wyraźne poruszenie, wszyscy zaczęli szeptać ze sobą. Mimo gwaru na sali nauczyciel był spokojny i nie było po nim widać złości czy zdenerwowania.
-Proszę o ciszę. Wiem, że dzisiaj jest dla was ważny dzień i cały czas czekacie na ten egzamin. Musicie uzbroić sie jednak w cierpliwość i wysłuchać moich słów do końca.
Tłum wyraźnie sie uspokoił a sensei uśmiechnął się pod nosem. Splótł ręce za plecami i kontynuował swoją przemowę.
-Tak więc wstępne zasady są takie: na sali jest mało miejsca więc walczą tylko cztery pary naraz a reszta czeka na zewnątrz. Z tego samego powodu nie mogę powiedzieć wam reszty reguł bo moglibyście sie przygotować a to nie sprawdziło by dobrze waszych umiejętności.
Teraz ludzie nie powstrzymywali sie i zaczęły się głośne rozmowy. Widać było podenerwowanie i niepewność wielu osób. Niektórzy cos gestykulowali, inni wyraźnie zdenerwowani próbowali się przedrzeć do senseia. Ten bez zdenerwowania, lecz głośniejszym i bardziej zdecydowanym głosem oświadczył:
-Jak wam brak dyscypliny i odwagi to możecie iść do domów i spróbować za rok. A teraz pierwsze cztery pary zostają a reszta na zewnątrz.
Mimo wątpliwości i zdenerwowania inni członkowie egzaminu zaczęli wychodzić z sali. Nawet Twoja oponentka odepchnęła się od ściany i ruszyła w stronę wyjścia.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Miyasato Mitsurugi





Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 23 Kwi 2011 - 20:19

Nie bardzo chyba wszystko zrozumiałem, szczególnie, że nie podano jakie pary mają zostać, a jakie mają pozostać w celu sprawdzenia umiejętności. Zastanawiałem się troszeczkę nad tym, by jednak zagadnąć moją oponentkę, ale jednak mimo wszystko doszedłem do wniosku, że nie ma sensu i pozostawiłem wszystko własnemu biegowi. Obróciłem się w stronę Hiroko i ruszyłem w tym samym kierunku - do wyjścia z sali i pozostawienia wybrańców na matach do walki pośród czterech protegowanych i ich sensei.
Po wyjściu na zewnątrz popatrzyłem na resztę chętnych przystępujących do egzaminu i zacząłem wszystkich obserwować. Widok raczej nie uspokajał, ale mimo wszystko starałem się pozostać jak najbardziej skoncentrowanym. Miałem tylko jeden cel. Dostać się do Szkoły Shinigami. Ażeby to pragnienie spełnić muszę ten egzamin zdać, pokonać przeciwności jakiekolwiek one będą, czy zadanie jest trudne, czy nie, to przekonam się dopiero wówczas, gdy poznam wszystkie szczegóły tegoż sprawdzianu czekającego już bardzo niedługo. Tak niewiele i tak bardzo daleko pozostało do upragnionego celu. Czy się ziści, czy się spełni... czy jednak mimo wszystko nie podołam i zapadnę w niebyt i otępienie.
Już nie mogłem nic zdziałać, dopóki nie wyjdę na matę i dojdzie do rozliczenia egzaminu - czy wtedy moje nabyte umiejętności pomogą w zdobyciu upragnionego celu? Czy będę na tyle silny, aby pokonać przeciwności losu i dostać się do Szkoły? Już niedługo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 3 Wrz 2013 - 13:39

Kaz

Od ubiegłego roku na dodatkowe zajęcia z hakudy chodziło o dwóch uczniów mniej. Przyjaciel szczurka Kosuke przegrał bój z teorią i teraz powtarzał klasę. Kolejny szlachcic, którego Kazue nie znał za dobrze zrezygnował z ćwiczeń z powodu braku czasu.
Biorąc pod uwagę, że w dojo znajdował się również Hayate koniec końców ich grupka miłośników hakudy pomniejszyła się jedynie o jedną młodą duszę. Chyba, że Kaz o czymś nie wiedział. W przeciągu paru chwil zebrał się jednak cały skład "ulubieńców Mito".
Był więc Benjirou, którego i Hayate i Kazue starali się unikać. Goryli chłopak zwany Nobu dysponujący całkiem niezłą techniką mimo ponadprzeciętnych rozmiarów wykluczających większą finezję. W rogu sali przeciwnym do tego zajmowanego przez Hayate, stał Hikifune Minoru okrzyknięty najbardziej utalentowanym studentem ostatnich lat (a także uważany przez rozliczne dziewczyny za najpiękniejszego ucznia uczęszczającego do akademii w obecnej dekadzie). Nieco dalej na kukle treningowej ćwiczył inny szlachcic, Hideki, który oprócz całkiem niezłych umiejętności walki wręcz nie przejawiał jakichś większych talentów. Blondyna Shiro z rukonu Kazue znał lepiej. Skromny i raczej nieprzyciągający zbytniej uwagi chłopak, który jednak osiągnął w hakudzie najlepszy wynik w klasie.
Na koniec bliźniacze rodzeństwo Hono, które przeważnie trzymało się razem mimo oczywistych różnic w charakterze. Sorata uśmiechnął się do Kaz'a i podniósł rękę na powitanie, po czym powrócił do rozmowy z siostrą.
Mito póki co nie było. Trochę dziwne zważywszy na to, że już czas rozpoczynać zajęcia, a przecież nauczyciel hakudy odznaczał się nienaganną punktualnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 3 Wrz 2013 - 18:54

Wizyta Hayate nie zdziwiła Inugami'ego. Już podczas ich pierwszego sparingu mu dość zaimponował umiejętnościami. Choć może to nieodpowiednie słowo, bardziej pasowałoby zaskoczył. Niemniej jednak mogło to potwierdzać jedną z teorii Kaz'a, że jest on jakimś pupilkiem Inahary lub uczęszczał na zajęcia dla jeszcze bardziej zaawansowanych. Czort jeden wie jakie realne umiejętności może posadać, bo chłopak nawet podczas sparingów nie był w stanie wyczuć jego realnej siły i potencjału.
Ucieszyła go wiadomość iż ich grupa się zmniejszy. Zawsze to lepsze warunki do nauki i więcej czasu dla nauczyciela na indywidualne poprawki i rozmowy. Poza tym mogło to tylko poprawić atmosferę na zajęciach. Choć miał wrażenie, że aby ta wyniosła się na kolejny poziom trzeba by było usunąć stąd Benjirou, ale on chyba każdemu zaczynał w większym lub mniejszym stopniu działać już na nerwy. Do reszty ludzi których widział w dojo był już raczej przyzwyczajony.
Szarowłosy zaczął z poddenerwowania tupać cicho nogą o podłogę. Trochę go zaniepokoiło, że taki punktualny i dość ułożony człowiek spóźnia się na ich zajęcia. Może ma to związek z tą niespodzianką?


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 4 Wrz 2013 - 13:19

Na szczęście nie musieli długo czekać na przybycie Mito. Po kilku minutach lekko zdyszany sensei stanął w drzwiach.
- Wybaczcie, ale uff... przedłużyły mi się konsultacje ze studentem odnoście wyboru dywizji... Zresztą i was to za parę lat czeka, a teraz... Świetnie, widzę, że tylko ja się spóźniłem.
Stanął na środku doju i gestem przywołał ich bliżej siebie. Inahara obdarzył swoich wybrańców szelmowskim uśmiechem.
- No młodzieży! Wszyscy przykładaliście się do zajęć, więc uznałem, że w nagrodę spróbuję was nauczyć pewnej techniki. - Podrapał się po nosie. - Jak zapewne wiecie hollowy można zranić przy pomocy zanpakutou czy kidou. Nawet najmocniejsze uderzenie pięścią nie czyni im krzywdy co stawia nas, miłośników walki wręcz w dosyć niekomfortowej sytuacji... Na całe szczęście shinigami to sprytne bestie i dobrych parę wieków wstecz jeden z nich zaczął nauczać całkiem ciekawej sztuczki.
Mito wystawił umięśnione ramię, które pokryła błękitna, szybko pulsująca aura.
- Nazywa się mutei sentou i pozwala kruszyć maski hollow przy użyciu samego tylko ciała.
Benjirou poprawił okulary przyglądając się z zainteresowaniem pokazowi sensei'a.
- Znam wasze możliwości i jestem pewien, że każdy z tu obecnych jest w stanie tego się nauczyć- kontynuował Mito. - Widzicie tą aurę? Pokrywacie nią część ciała, którą chcecie hollowa zaatakować. Przypomina to trochę zwykle wzmacnianie się reiatsu, aczkolwiek tutaj sprawa jest trochę bardziej skomplikowana... Po pierwsze musicie skupić się tylko na wybranym fragmencie ciała co jednak powinno wam przyjść stosunkowo łatwo. Większą przeszkodę jest to, że zamiast rozbudzać reiatsu wewnątrz siebie, będziecie musieli nakłonić je do osadzenia się na skórze. Dosyć to problematyczne, ale sami się zaraz o tym przekonacie.
Energia otaczająca ramię Mito zgasła.
- Jakieś pytania zanim zaczniemy? - zapytał spoglądając po nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 4 Wrz 2013 - 19:08

Co jak co, ale to, że nauczyciel prędzej czy później się pojawi było pewne, bo przecież nie zapomniałby o grupie swoich ulubieńców. Jednak mimo wszystko chłopak odczuł ulgę, że nic poważnego się nie stało i jego ulubiony sensei mógł stawić się na zajęciach bez ogromnego spóźnienia.
Czyżby plotki dotyczące Mito i jego wpływów dotyczących kandydatur do 2 oddziału właśnie się potwierdzały? Mogłoby to oznaczać, że szansę na promocję do tego właśnie oddziału zwiększyłyby się dla Kazuego, co niewątpliwie ucieszyło go. W końcu od początku akademii chciał tam dołączyć i do teraz jego ambicje się nie zmieniły, poza tym ma ku temu predyspozycje, w końcu hakuda jest tam bardzo ceniona. Miał nadzieję, że zajęcia ze zwiadu i ju-jitsu mu pomogą w rozwoju talentów potrzebnych w tym konkretnym dywizjonie.
Kaz słuchał nauczyciela w skupieniu. Jego zainteresowanie i tak było bardzo wysokie, ale wzrosło niewyobrażalnie gdy była mowa o czymś tak zupełnie nowym i obcym. Kolejny krok do stania się silniejszym oraz do niszczenia przeklętych pustych. Zdolność dla Kaz'a wręcz idealna i może się okazać całkiem pożyteczna w połączeniu z jego umiejętnościami z walki wręcz.
Oczy starszego z Inugamich niemal się świeciły na niebiesko odbijając światło bijące od aury sensei'a Inahary, lecz chyba i bez tego można by dostrzec w nich pewien błysk. Chłopak zrozumiał wszystko co miał do przekazania wykładowca, więc siedział cicho przyswajając to co powiedział Mito próbując sobie uzmysłowić jak wykonać pokazaną przed chwilą technikę mutei sentou.
Gdy dostaną pozwolenie zaczęcie treningu Kaz z zapałem zabierze się za manipulację swoim rei tak by wzmocniła jego rękę.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 4 Wrz 2013 - 19:47

Nikt się nie zdziwił kiedy to ręka Benjirou wystrzeliła w górę.
- Sensei. Ile reiatsu powinniśmy włożyć w tą technikę?
- Hmm... oczywiście czym więcej tym lepszy efekt osiągniemy. Na początek jednak radzę nie szarżować - rzekł z powagą. - Zbyt duża ilość energii może wymknąć się spod kontroli i zamiast zranić hollow'a doprowadzicie tylko do okaleczenia samych siebie... Aha, i pamiętajcie, że po każdym uderzeniu energia jest rozładowywana i trzeba ją na nowo skupić... A teraz jeśli nie ma już więcej pytań to ustawcie się żeby mieć dosyć wolnego miejsca i spróbujcie ograniczyć przypływ reiatsu tylko do swojej dłoni.
Dzięki ćwiczeniom podczas wakacji, Kazue nie miał większych trudności z rozbudzeniem energii jedynie w dłoni. Reszta studentów również nie męczyła się nad tym długo.
- No dobrze, ale jak już mówiłem to jest ta łatwiejsza część. - Mito ostudził ich humory. - Teraz spróbujcie przesłać zgromadzone rei na powierzchnię skóry. Skupcie się, bo energia na zewnątrz organizmu staje się znacznie bardziej ulotna i łatwo może się rozproszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 15:28

Baka, to chyba jasne, że nie będziesz tam ładował od razu kupy rei. Zaczyna się od małych ilości niezależnie co by to było za ćwiczenie. Chociaż kto wie czy osoba twojego pokroju doszła by do tego próbując zrobić użytek ze swojego mózgu. A tak kto wie, może by się przy tym uszkodził? Oczywiście Kaz nie wypowiedział tych słów na głos. Może znalazły by się osoby które zgodziłyby się z tym, jednak kto wie jaki reszta może miec do tego stosunek. Nie wspominając już o sensei'u.
Jego własne zajęcia z kulą rei ułatwiły mu start w treningu dzisiejszej umiejętności. Kolejny powód dla którego powinien ćwiczyć dalej nad kontrolą własnej energii duchowej. Wracając jednak do samych zajęć -  Kaz władował spokojnie trochę reiatsu do dłoni tak by następnie móc kontynuować ćwiczenie.
Chłopak spróbował przesłać starannie, ostrożnie i bardzo dokładnie rei skupione w prawej ręce na zewnątrz ciała by stworzyć podobną aurę do Inahary-sensei. Cały czas zachowywał koncentrację by nie rozproszyć całej energii by nie poszła ona na marne.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 15:53

Kazue ostrożnie zastosował się do zaleceń sensei Inahary. Próbował osadzić rei na dłoni czemu towarzyszyło uczucie mrowienia, jakby po skórze spacerowało setki owadzich odnóży. Już wydawało się, że odniesie sukces, kiedy energia ulotniła się wysyłając w powietrze kilkanaście świetlików. Zawirowały w powietrzu, po czym zniknęły. Podobne zjawisko Kaz ujrzał w pobliżu innych studentów, a przynajmniej u większości z nich...
- Doskonale chłopcy! Na tym to właśnie polega!
Dłonie Hayate i Hikifune Minoru pokrywała blada aura. Patrzyli na siebie nawzajem z czego dumne i odrobinę pogardliwe spojrzenie szlachcica było już Kaz'owi dobrze znane, natomiast Hayate spoglądał na wyżej postawionego kolegę jakby chciał  zadać pytanie "No i czego się gapisz, jaśnie panie?".
Mito zachęcił ich zaraz do podjęcia kolejnej próby. Tym razem, być może była to wina zbytniego napięcia, Inugami stracił kontrolę nad rei wcześniej niż ostatnio. Zła to była wiadomość bo teraz sensei gratulował Sorami udanej próby. Czerwonowłosa dosyć swobodnie wodziła promieniującą światłem dłonią w powietrzu. No nic, nie można było się poddawać.
Do trzeciej próby podszedł jeszcze bardziej uważnie co przyniosło skutek. Na dłoni chłopaka osadziła się cienka warstwa rei.
- Dobrze, dobrze - pochwalił go Mito. - Próbuj to powtórzyć kilka razy tak, aby przywołanie reiatsu przychodziło ci swobodniej. Musisz dojść do momentu, gdzie do aktywowania techniki wystarczy sama myśl. Zero wysiłku, wyłącznie myśl.

[-9PR za próby]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 16:29

Uczucie przesyłania rei na zewnątrz ciała było strasznie dziwne, przynajmniej tak to odczuł młody adept. To mrowienie w jakiś sposób różniło się od tego tradycyjnego, choć pewne było, że było niemal identyczne. Bardzo się rozzłościł gdy nie udało mu się zakończyć ćwiczenia, tym bardziej, że znaleźli się tacy którzy już sobie poradzili. I o tyle ile potrafiłby się pogodzić gdyby zrobił to jako czwarty piąty etc. jednak ostatniego miejsca nie mógłby znieść. Niby nie są to wyścigi, jednak takie ostatnie miejsce mogło w jakiś sposób świadczyć o człowieku jako shinigamim. ( Tak wiem, praktycznie rzecz biorąc duszy jako shini, ale dziwnie jakoś by mi to brzmiało :D)
Poza zwróceniem uwagi na to, że Hikifune i Hayate udało się skończyć to nie zaprzątał sobie głowy reakcjami ich jak i innych w sali. Wolał skupić się na kolejnych próbach. Kolejna znowu go rozwścieczyła bo okazała się gorsza niż poprzedniczka. Złość ta jednak pobudzała tylko jeszcze bardziej Kaz'a do działania. Nie po to ćwiczył już ponad rok by poddawać się od razu przy trochę trudniejszych rzeczach.
Skoncentrował się najbardziej jak mógł. Istniał tylko on, rei i ręka na której miał je osadzić. Zapomniał i porzucił poprzednie próby - nie było ich. Teraz sprawnie przelał energię do prawej ręki i ostrożnie zaczął uwalniać ją na zewnątrz starając się jak najmocniej by utrzymać ją. Nie był do końca zadowolony z efektu, bo w pewnym stopniu był perfekcjonistą i nie chciał poprzestawać na miernych wynikach.
- Jestem w stanie zrobić to lepiej sensei. - odpowiedział z zapałem.
Po raz kolejny postanowił spróbować. Postanowił odrobinę się rozluźnić nie tracąc przy tym potrzebnej koncentracji. Skoro ma to przychodzić instynktownie to może warto na tym oprzeć kolejne próby. W końcu by odpowiednio opanować technikę będzie musiał móc aktywować ją w każdej chwili bez względu na to co dzieje się wokół. Rozpoczął kolejne podejście do wykonania mutei sentou.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 17:04

Kolejne próby wychodziły raczej średnio. Przesłanie energii na powierzchnię skóry wciąż szło dosyć opornie, a wystarczyła tylko chwilka nieuwagi, aby świetliki wzbiły się w powietrze.
Nic dziwnego w tym nie było. Nauka nowej techniki bogów śmierci nigdy nie przychodziło łatwo. Trzeba było poświęcić wiele godzin nauki, aby opanować ją na zadowalającym poziomie. Kazue podstawy już znał, więc teraz pozostało tylko ciężką pracą dopracować szczegóły. Inna sprawa, że utalentowana trójca już całkiem dobrze sobie radziła i wyglądało jakby brakło im jeszcze kilku prób do ostatecznego opanowania mutei sentou.
Przesiedzieli w sali około dwóch godzin podczas których Kazue pozbył się całkiem sporej porcji reiatsu. Wysiłek miał się jednak opłacić. Taka technika z pewnością przyda mu się w przyszłości.
Mito pożegnał się z nimi, a zanim jeszcze Kazue zdążył wyjść z klasy podszedł do niego Sorata.
- Wyobrażasz sobie? - marudził. - Ta moja kochana siostrunia znowu spisała się lepiej ode mnie, ale wiesz... - Mrugnął do Kaz'a. - I tak nie chciałbym być w jej skórze. - Zerknął rozbawiony na siostrę.
Dopiero teraz szarowłosy zauważył, że Sorami jest nie w humorze. Owszem, zawsze zdawała się patrzyć na wszystkich srogo (szczególnie na brata), ale ogółem pod tą szorstką powierzchownością była raczej miłą osobą. Wystarczy wspomnieć, jak ruszyła na pomoc Manie podczas pierwszego dnia w akademii. Teraz jednak wyglądała na poirytowaną. Ze zmarszczonymi brwiami strzepywała rękaw mundurka.
- Aha, a ja wiem o co chodzi. - Śmiał się dalej Sorata. - Dziadek poinformował nas, że prowadzi rozmowy z nestorami rodu Shihouin, aby wydać naszą ognistą księżniczkę za tego samego Natsuo, którego tak okrutnie wystawiła przed oblicze dyrektora.
Kątek oka Kazue zauważył, że przysłuchuje im się Shiro. Chłopak udawał, że poprawia skarpetki, ale gołym okiem było widać, że czujnie nadstawia uszu.
Wydawało się, że blondyn coś czuje do Sorami. Było to raczej czysto platoniczne uczucie. Zresztą miał swoją koleżankę Yui, która była miłą dziewczyną z rukonu, charakterem trochę przypominającą Midori. Wyglądała ona na bardziej odpowiednią partię dla Shiro niż szlachcianka z iście ognistym temperamentem.

[-12PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 17:23

Kaz nie był w stanie zrozumieć swojej nieudolności. W końcu nie był byle jakim szarym rukończykiem, a mimo wszystko technika nie przyszło mu tak łatwo jak Sorami, Hikifune i Hayate. Zdaje się, że byli oni poza jego poziomem jak na razie. Choć jakby sobie przypomnieć pierwszy sparing na hakudzie to można stwierdzić, że każdego da się pokonać - wystarczy odpowiedni sposób lub mała gra nie fair. A przecież te przeklęte hollowy nie będą zważać na kodeksy honorowe i inne rzeczy które tak bardzo wpajają sobie osoby ze szlachty. Może przy pojedynkach między normalnymi ludźmi byłby w tym jakiś sens, ale nie w pojedynku z żądną rei bestią.
- Huh?! - Zdziwił się Kaz. - A ona czasem zawsze nie spisywała sie lepiej od Ciebie? - rzucił w żarcie Kaz. - No proszę... Nasz niesforny mały Shihouin. Dobrana parka, nie ma co. Ale ale... nie bądź pan taki rozbawiony książe. Jeszcze twój dziadek postanowi Cię wydać za jakąś wodną nimfę która ugasi twój ogień i będziesz miał... no cóż, przechlapane. - z reakcji Sorami można było się domyślić, że prawdopodobny partner nie przypadł jej do gustu. 
Z początku Kaz myślał, że Shiro naprawdę poprawia skarpetę, jednak pod koniec swojej wypowiedzi udało mu się go przechytrzyć i zrozumiał, że jest tu tylko aby podsłuchiwać.
Rzucił mu chłodne spojrzenie i tak samo chłodnym głosem rzekł:
- Potrzebujesz czegoś Shiro-san?


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 17:52

- Emm... no tak. - Sorata nerwowo poprawił włosy, gdy Kaz wspomniał o narzeczonej. - No, ale może tak źle nie będzie... Chyba... Najwyżej ucieknę do rukonu.
Czerwonowłosy wydawał się być w tym momencie całkiem poważny. Dla niego poślubienie nieatrakcyjnej dziewczyny musiałoby być sporą tragedią. Na całe szczęście Kaz nie miał podobnego problemu i mógł swobodnie wybrać tą jedyną.
Zagadnięty Shiro wyprostował się nagle. Odwrócił w ich kierunku czerwoną ze wstydu twarz i rzekł nieco bełkotliwie.
- Emm... J-ja? Nic nie potrzebuję, dziękuję. P-pójdę już sobie.
Blondyn pospiesznie wyszedł z sali nie oglądając się za siebie.
- Znowu mówisz o tym samym? - Zbliżyła się do nich Sorami. Zmęczone spojrzenie, którym ich obdarzyła niezbyt do niej pasowało. - Ostatnio dziadek przebąkiwał coś o Hatori Rie. Wiesz to ta dziewczyna o nosie, jak kalafior.
Sorata uniósł dłonie w prośbie o rozejm.
- Ja nic już nie mówię, oprócz tego, że powinniśmy się pospieszyć bo dziadek nie lubi czekać z kolacją. Narazie Kaz!
Sorami spojrzała na szarowłosego swymi głęboko niebieskimi oczyma.
- Do widzenia - rzekła z niespotykaną dla niej łagodnością.
Wyglądało, że sprawy matrymonialne potrafiły złamać nawet na pozór twardych ludzi.
- Zrobiłeś dzisiaj rano zakupy, tak? - Podszedł Hayate. Że też o to pytał, w końcu dzisiaj była kolej Kaz'a, a on zawsze wywiązywał się ze swoich domowych obowiązków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 18:45

- Co jak co, ale tej opcji Ci nie polecam. Lepiej sie przemeczyc, albo przynajmniej ukrywać na terenie seireitei. - odparł już całkiem poważnie. Ach ta arystokracja i ich wielkie problemy sercowe i nie tylko. Gdyby realnymi problemami zajmowali się choć w połowie tak poważnie jak tymi nic nie znaczącymi to Soul Society stało by się o wiele lepszym miejscem.
Inugami nie lubił wszelkiego wtykania nosa w cudze sprawy, toteż był zadowolony z tego iż Shiro sobie poszedł. Mimo wszystko nie odczuwał żadnej niechęci do wspomnianego blondyna, jednak nie będzie robił wyjątków tylko dlatego, że zakochał się w Sorami której dotyczyła ich rozmowa. Zresztą jakby chciał coś wiedzieć mógł się spytać, a nie tak bezczelnie podsłuchiwać. Asem wywiadu niczym Benjirou to on raczej nie zostanie.
Nie włączał się w wymianę zdań rodzeństwa. Nigdy tego nie lubił robić, bo bał się, że może tylko zaostrzyć atmosferę między nimi. 
- Żegnajcie płomienne rodzeństwo - rzekł gdy oni już się oddalali.
Kaz zaczął się drapać po głowie po pytaniu współlokatora. 
- Eee, tak oczywiście. Zrobione jak zawsze.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 5 Wrz 2013 - 19:29

- To dobrze. Mam dzisiaj dziwny apetyt - rzekł masując brzuch. - Idziesz? Chyba deszcz przestał padać... To dobrze, nie lubię moknąć.
Istotnie padać już przestało. Jak to po porządnym kropieniu, powietrze nabrało orzeźwiającej czystości. Milczący Hayate szedł obok zerkając na boki podejrzliwie. Być może wypatrywał mistrza kamuflażu Benjirou. Współlokator miał pecha bowiem należał do ulubionych ofiar okularnika.
W pewnej chwili musieli ustąpić drogi lektyce oznaczonej herbem rodu Hikifune.
Hayate zamruczał coś gniewnie patrząc za oddalającym się pojazdem dźwiganym i napędzanym przez czterech tragarzy. Widać nie przepadał za najbardziej utalentowanym uczniem w klasie. Zazdrość? A może po prostu rywalizacja?

http://bleach.iowoi.org/t1757p150-dom-kazuego-inugami
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 9 Wrz 2013 - 19:45

CZaras i Kaz

Do dojściu na miejsce spotkała ich pewna niespodzianka. Mianowicie dwójka sensei, Sekine i Inahara, gawędziło sobie przy ustawionych pod ścianą kukłach treningowych. Dźwięk dzwonka oznajmił koniec przerwy na co para nauczycieli podeszła do studentów.
Sekine zerknęła na Mito i z wesołym uśmiechem przemówiła do uczni.
- Postanowiliśmy dzisiaj przygotować dla was małą niespodziankę... Zamiast zwykłych zajęć zorganizujemy sobie mały turniej.
Inahara skrzyżował muskularne ramiona na piersi i cmokając pokręcił głową.
- Małe sprostowanie dla fanów moich zajęć... To obecna tu dama namówiła mnie, aby również dzisiejsze zajęcia hakudy spożytkować na realizację jej projektu.
Sensei Sekine chrząknęła.
- Na co ty zgodziłeś się bez oporu, kiedy zaproponowałam, że postawię ci dzisiaj obiad.
Mito zakaszlał, aby pokryć swoje zmieszanie.
- W każdym razie - kontynuowała Rika. - W danej chwili będzie rozgrywać się tylko jeden pojedynek, który reszta będzie obserwować. Zwycięzca przechodzi do następnej rundy i tak, aż do wyłonienia pary finałowej. Ten kto wygra otrzyma nagrodę niespodziankę. Cały turniej rozegramy na kilku zajęciach jako, że czas mamy ograniczony, a nie chcemy was też zbytnio przemęczać. Jakieś pytania?

[kolejność dowolna ;p]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 10 Wrz 2013 - 14:58

Hmm? Sensei Inahara i sensei Sekine na jednej lekcji? Czyżby Sensei Inahara miał wolną lekcje i przyszedł pogawędzić z koleżanką po fachu? Raczej wątpię, wygląda na zapracowanego człowieka. Co tu się, więc dzieję? Pomyślał Natsuo czekając na rozwój wydarzeń. Wesoły wyraz twarzy sensei-Sekine jeszcze bardziej zaniepokoił młodego arystokraty. Była to raczej surowa osoba, która do swojego fachu podchodziła z surowością i zasadniczością. Jej lekcje z reguły pozbawione były żartów, a raczej zapełnione tyradami, stąd to co się teraz działo budziło w chłopaku ogromną ciekawość. Tym mniej cierpliwie czekał na wyjaśnienie całej sytuacji. Wypowiedziom obu shinigami przysłuchiwał się z niezmiernym skupieniem, nawet nie mrugając okiem. Turniej? Ale jaki? Hakuda, zan jutsu czy może oba naraz? Ciekawe na kogo trafie. Jak w pierwszej walce wylosuje jakiegoś silnego przeciwnika i odpadne już na start, to chyba się zabije. Pomyślał chłopak. Kiedy nadeszła pora na pytania podniósł prawą rękę do góry. Jeśli jako jedyny zgłaszał się do zadania pytania to od razu zapytał jeśli nie, to spokojnie (na tyle na ile potrafił uchować pozory) poczekał na swoją kolej:
- Ten turniej będzie na zasadach zan jutsu czy hakudy, a może będzie jakimś mieszańcem stylów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 10 Wrz 2013 - 15:11

- Tylko zanjutsu. Żadnej walki wręcz, żadnego dopalania się reiatsu. Czysta sztuka miecza. - Sensei Sekine szybko odpowiedziała na pytanie Natsuo.

Po twarzach większości studentów widać było, że pomysł z turniejem im się spodobał. Mogli w bezpośredni sposób udowodnić swoje umiejętności, a na dodatek w oddali majaczyła tajemnicza nagroda zapowiedziana przez sensei Sekine.
Uczniowie rozsiedli się zostawili się tworząc krąg we wnętrzu, którego miały odbyć się pojedynki. Rika wyciągnęła kartkę i wyczytała nazwiska pierwszych walczących - Deiji Midori i ShinjuTsukino.
Pojedynek między współlokatorkami okazał się być niezbyt pasjonujący. Zielonowłosa Midori ze strapioną twarzą stała naprzeciw Tsukino, która sennym wzrokiem patrzyła gdzieś ponad ramię przeciwniczki. Wynik był łatwy do przewidzenia.
Sekine nie odmówiła sobie wygłoszenia głośnej dezaprobaty na temat ludzi, którzy nie przejawiają ni grama zaangażowania podczas zajęć. Cóż, Tsukino nie za bardzo to dotknęło. Wmieszała się w krąg widzów gdzie miała spore szanse na odbycie spokojnej drzemki.

[Żeby nie marnować czasu przyspieszyłem pierwszą rundę i na podstawie rzutu kostką określiłem, jak Wam poszło]

Jako drugi miał zawalczyć Natsuo, a jego przeciwnikiem okazał się być nie co tłustawy chłopak z pomniejszego rodu szlacheckiego. Poruszał się ociężale i Shihouin nie miał większych problemów z obmyśleniem strategii, która zaprowadziła go do zwycięstwa. Co prawda grubasek zdołał szczęśliwie drasnąć go w ramię, ale nie było to nic poważnego. Natsuo: -6PŻ
Bohaterami następnego pojedynku zostali Kazue i ciemnowłosy rukończyk Saboru. Kolejny już jednostronny pojedynek. Inugami przytłoczył swego przeciwnika serią błyskawicznych ciosów i szybko zdominował walkę. Wtedy jednak z widowni dobiegły złośliwe chichoty. Saboru był ulubioną ofiarą szlachciców. To musiało zmotywować chłopaka bowiem przeprowadził wściekłą kontrę, która nie co zaskoczyła faworyzowanego Kaz'a. Nie musiał się jednak martwić o zwycięstwo bowiem rywal szybko opadł z sił przez co rozstrzygnięcie walki na swoją korzyść okazało się być tylko formalnością. Kaz: -10PŻ

Dalsze starcia odcedziły słabych od silnych. W niemal wszystkich walkach można było wskazać faworyta przez co stosunkowo szybko przebrnęli przez pierwszą fazę turnieju. Nauczyciele zarządzili przerwę, po której miało dojść do losowania kolejnych par. Wynikło z tego, że na jednym pojedynku między Kaz'em i Natsuo nie miało się tego dnia skończyć.
- Inugami Kazue i Shihouin Natsuo, wystąpić do walki! - ogłosiła sensei Sekine.

[Zaczyna gracz z wyższą szybkością, czyli w tym przypadku Kaz]


Ostatnio zmieniony przez Kuchiki Kyosuke dnia Sob 14 Wrz 2013 - 14:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 10 Wrz 2013 - 17:42

- Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Sensei Inahara postradał zmysły czy jak? Naprawdę poświęcił hakudę na rzecz tego turnieju? To smutne. Będę się musiał jakoś po cichu wślizgnąć trochę dalej, żeby nie narobić sobie wstydu. Wiem, że raczej nie mam ogromnych szans na wygranie, bo skupiałem się raczej na walce wręcz, a nie na machaniu żelastwem. - pomyślał Inugami. Od początku nie miał parcia na wygraną i nie była to dla niego taka konieczna rzecz. Chciał po prostu sprawdzić swe umiejętności na tle innych osób. Miał też nadzieję, że nie popełni jakiegoś głupiego błędu przez co przegrałby ze znacznie słabszym przeciwnikiem.
Kaz niemal, że jak zwykle powstrzymał się od komentarzy i pytań w kierunku nauczycieli - po prostu nie było rzeczy o które chciałby zapytać. Może taką jedyną rzeczą była nagroda za wygraną, ale w końcu to niespodzianka więc i tak nie odpowiedzą. Tak więc czekał już tylko na rozpoczęcie pierwszych walk. Myślał, że walka Midori nie będzie tak jednostronna, a jej współlokatorka okaże więcej zapału na zajęciach. Niestety okazało się to nieprawdą i walka okazała się nudna jak flaki z olejem. Następny pojedynek też nie należał do wyrównanych, a podczas niego Kaz zaczął się odrobinę denerwować bo wkrótce pewnie i on dobędzie bokken'u by rozprawić się z kimś.
Niewiele się pomylił, bo po walce Natsu przyszła właśnie jego kolej. Pewnym i szybkim krokiem wszedł do środka kręgu naprzeciw oponenta. Zaczął od serii szybkich ciosów i cięć, które jak się okazało przytłoczyły Saboru. Z jednej strony to dobrze, bo zapowiadało to łatwe pokonanie go, jednak mogło to uśpić czujność Kazue'go. Rozsierdzony chichotami chłopak zaskoczył szarowłosego, jednak nie na tyle, by ten mu się nie odwdzięczył. Na szczęście nie narobił sobie wstydu i przeszedł dalej bez większych przeszkód.
- Ach, mam dziś szczęście co do tego Shihouin'a. Jak nie dywagacje na temat dowodzenia to teraz walka na zanjutsu. Przepięknie. Nie mogę łatwo poddać tej walki. Myślał sobie Kazue wychodząc do walki. Po pierwszej walce Natsuo nie wymyślił żadnego konkretnego sposobu na to by pokonać go, więc będzie trzeba być strasznie uważnym. Rukończyk rozpocznie ostrożnie, jednak nacierając dość szybkimi dwoma-trzema ciosami w bok i ustępując na chwilę do tyłu.

[ Przychodzę do domu z myślą, że odpiszę, a tu już odpis na mnie czeka. Magia :D]


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 10 Wrz 2013 - 19:00

Na zasadach zan jutsu? Dla mnie bomba, będę mógł przetestować ile nauczyłem się w wakacje. Muszę dać z siebie wszystko, aby zajść jak najdalej, jestem zdecydowanie zmotywowany, aby wygrywać. Dam z siebie wszystko, aby przejść jak najdalej jak to tylko możliwe. Pomyślał po odpowiedzi na jego pytanie sensei Sekine. Wszystkie walki jakie były oglądał z najwyższym skupieniem na jakie było go stać. W końcu owa osoba, która wygra dany pojedynek w kolejnej rundzie może zderzyć się z nim, a informacje wynikające z obserwacji mogą być decydujące przy ustalaniu taktyki na daną walkę. Nawet na treningu wakacjnym Cheng Dong mówił, że musi obserwować przeciwnika, aby jak najszybciej dowiedzieć się jak zaatakuje i móc wymyślić jak te wiedze najlepiej wykorzystać kończąc bój trafną kontrą. Pierwszy jego przeciwnik był niepozorny. Shihouin starał się, jednak w żaden sposób go nie zlekceważyć. Jego walka z Minoru nauczyła go, że pycha może kosztować niezłego siniaka. Skupiony, więc starał się szybko i bezproblemowo, bez żadnych strat pokonać przeciwnika z nadwagą. Częściowo mu to się udało, bowiem wygrana nie przyniosła mu większych trudności, lecz oberwał kontrą grubawego studenta. Nie ucieszył go, jednak lecz nie było nad czym płakać. Oznaczało to, że nie jest wybitnie zielony w walce na bokkeny, bowiem są i tacy sporo gorsi od niego w tej klasie. To już coś. Następnie szczegółowo oglądał każdą walkę przyglądając się raczej tym lepszym z pierwszych par. Zauważył, że podobnie jak u niego ścierają się raczej całkiem nieźli z całkiem słabymi. Miało to sens, bowiem pozwalało wszystkim lepszym dostać się do kolejnej rundy, a tych najsłabszych wyeliminowanie na start. Swoista brutalna zasada ewolucji o przetrwaniu lepiej przystosowanych. Postura kolejnego przeciwnika budziła w nim większy szacunek niż ta jego poprzedniego, otyłego przeciwnika. A więc masz szansę za rewanż za przegraną podczas pojedynku na sposoby dowodzenia co Kazue-san? Nie myśl, że Ci to ułatwię, zamierzam walczyć jak lew, aby powiększyć przewagę i przejść do kolejnej rundy. Pomyślmy jak z nim zawalczyć. W poprzedniej walce kompletnie stłamsił przeciwnika znacznie przerastając go szybkością. Jego styl, jednak różnił się od tego Minoru-san, chyba nie jest to ktoś kto uwielbia walczyć mieczem. Wydaje mi się, że to właśnie techniki muszę użyć, aby go pokonać. Oddam mu pole, niech atakuje, a ja skontruje. Dobra pamiętaj Natsuo o tym co Ci mówił Cheng Dong. Ręce nie sztywne, tylko lekko zgięte, aby parować, a nie odbijać uderzenia, nogi też ugięte lekko dla większej mobilności, patrz na ruchy przeciwnika, aby przewidzieć co zrobi i odpowiednio zareagować. Do dzieła! pomyślał chłopak patrząc na przeciwnika i kłaniając mu się tradycyjnie przed pojedynkiem. Lubił taktykę defensywną, z mocnym naciskiem na umiejętne kontry, w takim stylu czuł się najlepiej. Stanął, więc na lekko ugiętych w kolanach nogach. Prawa noga była prawie pół metra bardziej wyciągnięta do przodu niż tylna dodatkowo stopa była skierowana na godzinę dwunastą, natomiast lewa z tyłu ze stopą bardziej odgiętą. Taka pozycja była bardzo mobilna. W jednej chwili pozwalała mu zaparcie się na tylnej nodze i używanie przedniej do napędu w przypadku przepychania się na bokkeny, w innej pozwalała zrobić szybki skok do przodu w celu wykonania kontry oraz boki do uników. Stanie nisko na nogach pozwała mu też zawsze na przekulanie się czy padnięcie na ziemie gdy sytuacja jest krytyczna. Za wakacyjną radą Cheng Donga bokken trzymał przed sobą, lecz nie w wyprostowanych rękach, lecz ugiętych w łokciach. Przy takim ustawieniu miecz służył nie jak mur, który odbija ataki dając to mocno odczuć ręką, a w razie zbyt silnego ataku po prostu wyrzucając broń z rąk użytkownika, tylko jak noga wprawnego piłkarza sprawiająca, że piłka przy niej zostaje. Uderzenie nie jest zatrzymywane, lecz parowane, uginające się ręce sprawiają, że stopniowo siła uderzenia malej, aż jest całkowicie zatrzymana. W takiej pozycji młody Shihouin czeka na przeciwnika czekając na atak rywala, stara się obserwować każdy jego ruch, aby jak najszybciej wykryć atak, który zastosuje Kazue. Gdy już po zamachu zauważy gdzie oponent atakuje przygotowuje się do obrony. Plan ma prosty, nie chce pozwolić rywalowi na drugi, atak, a więc przytłoczenie. Gdy, więc bokken przeciwnika pędzi w jego stronę, wycofuje się lekko i przyjmuje jego atak parując go. Cel jest taki, aby broń przeciwnika nie odbiła się od tej trzymanej przez Natsuo i nie dała mu terenu do kolejnego ataku jeszcze do tego odbijając z idealnej pozycji defensywnej bokken arystokraty. W planie było, że sparowanie podziała tak, że przez wystarczająco długi czas w styku, aby Shihouin mógł przejść do ataku. Jeśli to się udaje, wykorzystuje swoją pozycję do wykonania kroku do przodu i naparcia z całej siły na bokken rywala kierując go ku ziemi. Jeśli to się uda to w pewnym momencie gdy drewniane miecze będą naprawdę nisko to miecz rukończyka będzie niżej, natomiast ten szlachcica wyżej. W takiej sytuacji chłopak w normalnej walce przyrżnąłby przeciwnikowi z dyni albo z kolanka, ale teraz nie mógł sobie na to pozwolić, więc nagle oderwał swój miecz od tego Inugamiego i wystrzelił go z dołu jak najszybciej ku najbliższym żebrom jego oponenta. Spodziewał się, że owo trafienie spowoduje u niego tradycyjną reakcje szybkich kilku kroków w tył. W takiej sytuacji, jednak obrona nigdy nie jest szczelna, więc Shihouin robi szybkie parę kroków do przodu i niczym szermierz stara się pchnąć sparing partnera celując w splot słoneczny. Trafienie w to miejsce powoduje, bowiem kilkusekundowe odłączenie trafionego od powietrza, a tyle czasu zdecydowanie wystarczy, aby zakończyć wojaczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Today at 11:35

Powrót do góry Go down
 
Sala nr. 10 - Dojo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs