IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Sala nr. 10 - Dojo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 10 Wrz 2013 - 19:38

W pierwszych akcie pojedynku Kazue postawił na swój największy atut - szybkość. Krótka seria śmigłych cięć powinna dać Natsuo do myślenia. Szlachcic nie był jednak w ciemię bity. Wakacyjne ćwiczenia zwiększyły jego pewność w posługiwaniu się bokkenem. Widział, że jego przeciwniki jest szybki, lecz zdołał umiejętnie sparować atak. Z obrony płynnie przeszedł w atak i uderzył w bokken Inugami'ego wiążąc go pod swoim własnym orężem.
Kazue nie miał takiego doświadczenia w zanjutsu, dlatego starcie z lepiej wyszkolonym technicznie przeciwnikiem było dla niego bardzo niewygodne. Teraz kiedy jego broń została zablokowana znalazł się w tarapatach. Zanim zdołał przedsięwziąć jakiś ruch, Natsuo smagnął bokkenem w górę całkowicie zaskakując tym szarowłosego. Zabolało kiedy drewno uderzyło go w tors [-15PŻ - Kazue]. Shihouin mógł być dumny z tego ataku, mocny i celny zmusił przeciwnika do wycofania się.
Mógł przystąpić do kończącego ruchu, lecz Inugami nie był pierwszym lepszym paniczykiem, który po jednym ciosem padał na matę zalewając się łzami. Nie. Umysł działał szybko, a ciało poszło za jego przykładem. Widział, że pewny siebie Natsuo się zbliża, ale wciąż był dość szybki, aby przygotować obronę.

[Teraz to CZaras uprawia magię ;p Kolej Kaz'a]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Wto 10 Wrz 2013 - 20:32

Kaz wyraźnie się zapędził w swoim ataku, co odbiło się na następnej kontrze Shihoin'a. Chłopak okazał się spięty podczas prób zranienia przeciwnika, a ten był znacznie lepszym szermierzem niż Inugami co bardzo dobrze później wykorzystał. Dalej już niewiele mógł zrobić przy kontrze Natsuo, dzięki czemu przez chwilę nie mógł złapać oddechu. Na szczęście był już przyzwyczajony do otrzymywania obrażeń, więc po chwili wszystko wróciło względnie do normy, jedynie odczuwał lekki promieniujący ból.
Adept z rukonu musiał szybko się pozbierać i powrócić do tej walki, bo jak tak dalej pójdzie to lada chwila skończy się to dla niego fatalnie i będzie 2-0 dla Natsu dzisiejszego dnia. Stanął trochę niżej na nogach, wyciągając lekko bokken przed siebie, by sparować nadchodzący cios. Nie wiedział jak arystokrata zamierza zaatakować, więc postawił na taką pozycję. Miał nadzieję, że dzięki niej uda mu się wybrnąć z tej sytuacji i sporą cześć możliwych uderzeń uda mu się zablokować lub ominąć. 
Zgodnie ze swoim zamysłem, Kazue chciał sparować cios, po czym natychmiastowo zamierza obrót w stronę z której przyjdzie cios ( chyba, że znów przyjdzie od góry, wtedy w dowolną stronę) i zaskoczyć szybkim cięciem w żebra lub plecy. Jeśli nastąpi taka możliwość, to pominie blokowanie ciosu i od razu wykona piruet w lewo lub prawo, jeszcze podczas opadania miecza Natsuo.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 11 Wrz 2013 - 13:47

Uwaga całej sali (oprócz cicho drzemiącej Tsukino) skupiona była teraz na walczącej parze. Póki co lepsze wrażenie sprawiał Natsuo. Czy następne sekundy pogłębią to wrażenie czy może obróci się ono na korzyść Kaz'a?
Shihouin był w natarciu. Jedno celne pchnięcie powinno zakończyć walkę i promować go do trzeciej rundy turnieju. Obrona Inugami'ego była chaotyczna, niestaranna. Szlachcic nie miał problemów z jej sforsowaniem. Pchnięcie doszło celu lecz nie w taki sposób na jaki liczył Natsuo. Trafił na lewo od splotu słonecznego co owszem, zabolało Kaz'a jednak nie wykluczyło go jeszcze z walki [-6PŻ - Kazue].
Szarowłosy miał jeszcze dość sił, aby wyprowadzić kontrę. Atak był szybki, lecz nauczony doświadczeniem Natsuo zdołał go odczytać. Pozwoliło mu to bezpiecznie cofnąć się i uniknąć uderzenia. Inicjatywa znowu znalazła się po jego stronie.

[Natsuo bije teraz]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 11 Wrz 2013 - 14:36

A więc technicznie go przerastam. Póki co dobra moja, a plan zostaje realizowany w stu procentach. Nie pozwalam mu korzystać z prędkości raczej zbijając się na krótkim dystansie, na którym umiejętności władania bronią są ważniejsze. Nie ma tu miejsca na bieganie, a jedynie na umiejętne parę kroków. Cała walka układała się póki co wybitnie po myśli Shihouina. Przeciwnikowi jeszcze nie udało się go drasnąć, a on zadał mu już dwa konkretne trafienia. To musiało być dla rukończyka deprymujące, lecz i w sytuacji Natsuo można było znaleźć minusy. Po pierwsze kontra, którą wyprowadził liczy, że będzie bardziej efektywna. Pozwoliła mu, jednak wykonać kolejne czyste trafienie, którego efekt również nie napawał euforią. Uderzenie mogło być bolesne, lecz nie wiele więcej. Ani splot słoneczny nie został trafiony ani nic innego bardziej czułego. Bardzo prawdopodobne, że chłopak trafił po prostu, w któreś z żeber, które z uwagi na konsystencję wykonania były bardzo twarde i niezbyt mocno unerwione. Stąd z tej sytuacji mogłoby dla młodego arystokraty wyniknąć znacznie więcej korzyści niż wynikło w rzeczywistości. Fortuna, jednak nie odwróciła się od chłopaka choć ten wolał myśleć, że to jego aktywny w tej kwestii okres przygotowawczy zaprocentował i następny atak Kazue udało się młodzianowi przewidzieć i spokojnie uniknąć. W tym momencie sytuacja zrobiła się dla niego naprawdę korzystna. Jego oponent zaatakował od boku szerokim zamachem, pewno chcąc trafić arystokratę w żebra. Minusem takich ataków jest to, że gdy ktoś ich ucieknie to siła zamachu nie znika od tak. Zanim ręce wymachują siła włożona w atak musi się wyczerpać, a więc w efekcie ręce zostaną wyniesione sporo w bok. Nie trzeba mówić, że sprawia to iż dany atakujący zostaje odkryty. Do tego Shihouin miał miecz przed sobą, a więc od razu mógł złożyć się do ataku. Jako, że Natsuo i Kazue dzieliła nie duża odległość, a więc od razu młody arystokrata mógł atakować. Postanowił skorzystać z najszybszego, a do tego najbardziej precyzyjnego i działającego na największy dystans ataku, czyli pchnięcia. Bokken, więc wycofał na dół swoimi dłońmi tak aby jego rękojeść ustawiona była na wysokości prawych żeber, a sam drewniany miecz skierowany ostrzem prosto w Inugamiego. Następnie młodzian zrobił szybki krok do przodu naraz wykonując pchnięcie ponownie celując w splot słoneczny. Było to zagranie, które powtarzał, jednak wydawało się teraz być idealnym rozwiązaniem. Przeciwnik miecz miał z boku, a więc ciężko aby się zablokował, tuż po wykonaniu ataku, a więc prawdopodobnie nie za bardzo w pozycji zdatnej do uników czy odskoków. Do tego przy trafieniu w odpowiedni punkt atak był piekielnie skuteczny. Oczywiście nie dawał takiej pewności zakończenia walki jak próba uderzenia rywala w uciekające na bok dłonie w celu wybicia mu broni z ręki, lecz kończyny górne były bardzo mobilne. Nawet w takiej sytuacji Kazue miałby duże szanse w ostatniej chwili usunąć ręce albo tak je ustawić aby sparować uderzenie. Natomiast tułów był znacznie mniej ruchawy, a więc większa szansa na trafienie. Opisane działania Natsuo miał nadzieję wykonać na tyle szybko zanim ręce przeciwnika wyhamują i razem z mieczem wrócą na pozycje, aby zablokować atak. Liczył, że dobór najszybszego sposobu uderzenia mieczem pozwoli mu tym razem przy kontrataku odciąć go od dostaw tlenu na jakiś czas trafiając w splot słoneczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sro 11 Wrz 2013 - 20:00

- Cholera. Naprawdę jestem taki do bani, czy on jest taki dobry? Daleko nie zajdę na takich prostackich próbach uderzenia, więc muszę wymyślić coś co go zaskoczy. Pewnie jest niewiele rzeczy które zarazem mogłyby tego dokonać, a równocześnie ja jestem w stanie zrobić. 
Chłopak zdaje się mieć sporo wiedzy i doświadczenia w walce na miecze, a przynajmniej zdecydowanie więcej niż miał go Kaz. Co za tym idzie chłopak nie mógł się opierać wyłącznie na podstawowych ciosach, bo na nie Natsuo zapewne znalazłby kontrę albo możliwość ucieczki. Oj ciężko bywa w walce z kimś kto zna się lepiej na danej sztuce bitewnej, a Kazue mógł to teraz odczuć na swojej biednej skórze. Już kolejny atak Shihouina go doszedł i nie mógł na to nic poradzić.
W głowie non stop analizował informacje o zaistniałej sytuacji, tak by przygotować się na jak największą liczbę możliwych zdarzeń. Wiedział, że bezsensownym jest wdawanie się w bezpośrednie starcie, bo jak przed chwilą się okazało jest to bezcelowe i zaprowadzi go prosto do przegranej, a tego jak najbardziej nie chciał. Musiał do maksimum wykorzystać swój atut - czyli szybkość. Jednak jak to zrobić, gdy przeciwnik jest dobrze dysponowany, a walka odbywa się na krótkim dystansie? Szybkość ciosów tu nie pomoże, bo nawet jeśli zdoła go uderzyć to zapewne nie więcej niż jeden lub dwa razy w najlepszym wypadku. Musiał więc zaskoczyć go jakoś zmianą swojej pozycji, co dzięki szybkości i odpowiednim ruchom mógł wykonać. Jednak prosta dezorientacja może okazać się zbyt słaba, bo przeciwnik może ją równie prosto odczytać.
Pozostawmy na razie te dywagacje, gdyż trzeba zająć się ratowaniem własnego dupska. - pomyślał szarowłosy adept. Wiedział już, że jego cios nie sięgnie celu, domyślał się też, że w tej sytuacji jest strasznie odsłonięty i niestety nic na to nie poradzi, bo nijak nie jest w stanie tak szybko przejść do obrony. A ta dzisiejszego dnia kuleje jak mogliśmy się już przekonać. Tak więc przydałoby się wykorzystać energię ciosu na własną korzyść. Kaz uważał, że jedyną możliwością jest dołożenie kolejnej porcji energii, tak by skumulowana z energią ciosu pomogła mu szybkim i żwawym ruchem przeturlać się dalej, by uniknąć wszelkich uderzeń. Podczas powracania do postawy względnie wyprostowanej, gdy nadarzy się dobra okazja, spróbuje wykonać szybkie cięcie wymierzone w kolana arystokraty, by obalić go z nóg. 
Jeśli ta próba się nie powiedzie, od razu po powstaniu rozpocznie natarcie. Gdy będzie zbliżał się do oponenta uda, że wraz z następnym krokiem przerzuca ciężar ciała na prawą nogę równocześnie markując uderzenie bokkenem, , prawdziwą intencją natomiast będzie natychmiastowy ruch w lewo. Jego zamiarem będzie wyprowadzenie względnie najszybszego jak i najmocniejszego ciosu w prawy bark Natsu.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Wrz 2013 - 13:29

Natsuo miał przeciwnika na widelcu, lecz nieoczekiwanie Kaz poszedł za swoim bokkenem i niezbyt zgrabnie przeturlał się po ziemi. Oddalił się dalej niźli zapewne oczekiwał przez co kolana szlachcica była poza jego zasięgiem. Kazue porwał się na równe nogi i zaatakował, jednak wciąż było to za mało na Shihouin'a. W ruchach i spojrzeniu rukończyka Natsuo zauważył, że coś się szykuje. Ciało zareagowało niemal automatycznie prowadząc bokkena w miejsce gdzie miało paść uderzenie.
Widok parowanego uderzenia mógł tylko zasmucić Inugami'ego. Bo jak to? Przecież zrobił wszystko, jak trzeba. Pomyślał, przygotował zasadzkę, a mimo to przeklęty bokken Shihouin'a znalazł się dokładnie tam gdzie miał nadzieję skończyć swój cios. Czyżby dzieląca ich przepaść była aż tak wielka?
Znów stali twarzą w twarz przed sobą. Natsuo mógł już czuć zapach zwycięstwa. Póki co jego technika niwelowała fizyczną przewagę rukończyka. Kaz zaś odczuwał coraz to większe zmęczenie, wciąż jednak jego ruchy były szybkie.

[Najpierw Kaz, potem Natsuo]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Wrz 2013 - 15:58

[Rly tak słabo odgrywam, że mi nic nie chce wejść? ;C ]



Na szczęście zdołał uniknąć prawdopodobnie kończącego pchnięcia w wykonaniu Natsuo, co pozwoliło mu na dalszą walkę. Jednak czy miała ona w ogóle jakieś szanse powodzenia? Ciężko będzie cokolwiek tu wywalczyć, tym bardziej, że do tej pory nie zdołał w ogóle zadrasnąć swojego przeciwnika, a ten odwdzięczył mu się celnymi trafieniami. Nie znał nic ponad to co zdołał już zaprezentować, nic ponad podstawy wyciągnięte z zajęć na pierwszym roku. Poza tym, jedyne w czym przewyższał Shihouin'a to szybkość, a jak zdołał się przekonać, nie była do tej pory zbyt użyteczną zaletą. 
Sparowane uderzenie w istocie zasmuciło Inugami'ego. Czegokolwiek nie próbował i tak kończyło się marną próbą ataku, a obrona przeciwnika wytrzymywała wszystko co mógł jej sprezentować młody rukończyk. Taka sytuacja frustrowała niesamowicie i chyba spowodowałaby takie same odczucie u każdego innego walczącego. Było to niemal jak bicie głową w mur czy coś w tym rodzaju. Czuł jakby po kolei musiał uderzać w każdą z cegieł, by trafić na tą jedną która uszkodzi konstrukcję. Czy w końcu mu się to uda?
Kaz zdecydował, że lepiej będzie nie przekombinować z szukaniem jakichś wymyślnych taktyk. Lepiej będzie postawić na coś względnie prostego, liczyć na to, że ten atak się uda, albo czekać na błąd arystokraty. W trakcie całej walki przecież musiał się znaleźć takowy, który umożliwiłby choć trafienie go. Tego szarowłosy by na pewno nie zdzierżył - gdyby przegrał nie przeprowadzając nawet jednego udanego ataku. Chłopak zacisnął ręce na rękojeści miecza poprawiając swój chwyt. Najważniejsze teraz było nie tracić koncentracji oraz poprawić swoją obronę. Może to ona okaże się kluczem do sukcesu.
Kazue wykonał dwa powolne kroki po czym z impetem ruszył na oponenta. Bokken trzymał przed sobą by czasem nie nadział się na jakąś szybką kontrę. Postanowił wykonać szybkie pchnięcie w lewe ramię Natsuo. Tego w tej walce jeszcze nie wykorzystał, ale może to właśnie atak na który dziś się nadział aż dwukrotnie, zadziała. 


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Wrz 2013 - 17:34

Kaz, nie staraj się wzbudzić wyrzutów sumienia Kyosuke'a xD
---------------------------------------------------------------------------------
Zamiast pociągnąć miecz do siebie popchnął siebie razem z mieczem. Może i nie było to zbyt spektakularne czy ładne dla oka, ale bardzo sprytne i skuteczne. Naprawdę nieźle. Natsuo miał Kazue na widelcu, jednak tego nie wykorzystał. Powinien go trafić, a przynajmniej tak mu się wydawało. Nie myślał, jednak o niewykorzystanej szansie, bowiem po pierwszy musiał szykować się do obrony, która zresztą mu się udała dzięki zachowanemu spokojowi, a po drugie myślał wyłącznie o walce, tu i teraz. Na analizę co schrzanił, a co zrobił dobrze będzie czas gdy wyjdzie z koła bez znaczenia czy jako zwycięzca czy przegrany. Analiza zresztą będzie bardzo ważną rzeczą, pozwalającą mu rozwinąć się naprawiając błędy jakie popełnia na gorąco podczas sytuacji gdy adrenalina w nim buzuje. Po udanym bloku dwaj studenci ponownie byli na nogach. Shihouin nie dawał przeciwnikowi chwili spokoju, a przynajmniej nie oczy chłopaka. Cały czas starał się spoglądać na ruchy jego rąk, nóg, ogółem ciała, aby jak najszybciej wychwycić co Inugami kombinuje i móc temu zapobiec. Stanął w dokładnie takiej samej pozycji jak tuż po rozpoczęciu walki, którą starał się utrzymywać cały czas. Teraz mając chwilę poprawił detale w niej, które wierzył, że mogą przynieść mu zwycięstwo, a do tego wszakże nad właśnie tymi szczegółami pracował całe wakacje. W skrócie mówiąc ugięte nogi w kolanach, prawa noga z przodu, lewa z tyłu, różnica między nimi prawie pół metra, ręce ugięte, a w nich trzymany mocno, oburącz bokken. Po chwili Inugami ponownie ruszył do szarży. Heh, a więc walka zaczyna się od nowa. Ponownie gapie się na jego ruchy, a on stara się przytłoczyć mnie swoimi parametrami fizycznymi. Pytanie tylko jak na jego psychikę wpłynęły porażki, które go spotkały póki co w tej walce? Nie mniej na pewno jest bardziej obolały i zmęczony niż ja, więc zakładam że będzie chciał walkę skończyć szybko. Może w akcie desperacji zaatakuje głupio i się odsłoni? Oby. Natsuo zastanawiał się co kombinuje jego przeciwnik, czy może spróbuje jakiegoś markowania, aby oszukać Shihouina czy może zaatakuje ponownie otwarcie. To drugie okazało się trafne. Chłopak mógł w miarę szybko dowiedzieć się, że rukończyk nie będzie atakował tnąc z prostego powodu, nie robił zamachu. Mogło to oznaczać tylko jedno - pchnięcie. I ten atak miał parę wad. Po pierwsze był punktowy (co w wypadku młodego arystokraty było plusem, bowiem w ten sposób mógł celować dokładnie w określone organy, których położenie doskonale znał), czyli znacznie łatwiej było go uniknąć, po drugie zmienianie jego kierunku było praktycznie niemożliwe przy utrzymaniu siły i prędkości uderzenia, po trzecie i ostatnie przy nie trafieniu dokładnie tak jak przy innych atakach ręce ciągnęły za mieczem do przodu, w przypadku pchnięć, jednak był ten dodatkowy minus, że całe ciało ciągnęło w kierunku przeciwnika ukazując od groma miejsca na kierowanie kontrataku. Oczywiście prędkość i zasięg ataku sprawiały, że był to ulubiony atak Shihouina, lecz tym razem użyto go przeciwko niemu, więc starał się użyć całej nabytej na jego temat wiedzy podczas użytkowania, aby go uniknąć. Nie starał się nawet blokować pchnięcia, bowiem tak dobre ustawienie obrony nie było możliwe dla kogoś bez ogromnych umiejętności, których arystokrata nie posiadał, a na czystym farcie nie chciał położyć tego czy wygra czy nie. Stąd obserwując wyczekiwał odpowiedniego momentu, w którym będzie mógł zrobić krok w lewo w dobrym momencie, aby uniknąć ataku i dać sobie jak najwięcej czasu na przeprowadzenie kontry. Zrobił więc najpierw lewą, a później niemal od razu po krok w lewo. Wybór strony również nie był trudny. Przeciwnik atakował zdecydowanie w prawą stronę ciała, a więc nawet nie duże przesunięcie się w lewo przez Natsuo skutkowało iż jedyne co będzie hamowało bokken Kazue to powietrze. Przy wykonywaniu kroku obie ręce w raz z bokkenem poszły do boku z rękojeścią na poziomie obi arystokraty. Jeśli Shihouinowi się udało ominąć atak rywala to drewniany miecz oponenta znajdował się za jego plecami po prawej stronie, a więc za równo najbliższą jak i najbardziej odsłoniętą były prawe żebra Kazue. W tamto miejsce od razu po uniku Natsuo posłał swój atak. Nie było to pchnięcie, lecz cięcie nastawione na siłę tak, aby jak najkonkretniej trafić swojego przeciwnika. Dzięki wcześniejszemu ustawieniu rąk nie musiał wykonywać zbyt dużego zamachu tylko od razu przeć "ostrzem" w żebra oponenta, dlatego zyskiwał na czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Wrz 2013 - 18:24

Rozsierdzony przebiegiem starcia Kazue porzucił techniczne sztuczki na rzecz czystej siły. Zaszarżował bokkenem w lewe ramię szlachcica. Ten chciał wykonać płynny unik, po którym wyprowadziłby szybką kontrę. Postąpił krok w lewo, lecz tym razem Inugami był szybszy. Jego bokken wbił się w niemalże środek torsu Natsuo [-11PŻ - Natsuo].
Szlachcicowi zaparło dech. Pod naporem uderzenia cofnął się o krok, a przed Kaz'em otwierały się świetliste perspektywy na odniesienie zwycięstwa.
- Dalej Kaz-san możesz to wygrać!- Gdzieś z boku doleciał ich głos Many.
- Dalej przyszły szwagrze. Nie daj się! - krzyknął Sorata.
Z boku ich walka musiała wyglądać na całką ciekawą. Widownia miała uciechę z pojedynku, który wciąż nie został rozstrzygnięty. Może teraz? Mocne pchnięcie zepchnęło Natsuo do defensywy, któremu do oczu po raz pierwszy zajrzało widmo porażki.

[Kaz pierwszy, Natsuo drugi]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Wrz 2013 - 19:45

- Tak! Wreszcie go mam. Oby ta passa trwała dalej. Może uda mi się jeszcze kilka akcji. Muszę tylko być bardzo uważny, bo ten dziwny typ ma duże umiejętności. Kaz starał się zachować spokojnie po swoim trafieniu. Doskonale wiedział, że jedna jaskółka wiosny nie czyni i starcie nie jest jeszcze wygrane. Jedna kontra i może polec. Kolejne kilka ruchów może zadecydować o tym kto wygra tą potyczkę. Dlatego jest to kolejny powód dla którego powinno się być super ostrożnym przez kilka najbliższych chwil. 2-0 dla Natsuo czy remis?
Ledwo dosłyszał krzyki dobiegające z koła wokół nich. Podczas różnych zajęć szkolnych nauczył się w pewnym stopniu ignorować pewne czynniki zewnętrzne, właśnie takie jak gapiów wokół niego. Całkiem przydatna rzecz, a już na pewno podczas walk. W końcu krzyczący ludzie lub też inne odwracające uwagę rzeczy, nie są czymś co pomaga pokonać przeciwnika. Usłyszał swoje imię, jednak nie miało wpływu to na jego postawę, czy też nastawienie.
W tej chwili nie pozostawało mu nic innego jak brnąć dalej ze swoją ofensywą, gdyż cofnięcie do obrony byłoby krokiem kompletnie irracjonalnym. W końcu miał przed sobą lekko oszołomionego przeciwnika, któremu przez najbliższą chwilę powinno brakować trochę tlenu. Wyglądało na to, że to idealna okazja do ataku. Kto wie, może przy odrobinie szczęścia nawet doprowadzi to do końca pojedynku. Wystarczy dobry atak Inugami'ego, albo kontra Shihouin'a. 
Kaz postanowił jeszcze raz zawierzyć losy pojedynku swojej prędkości, w końcu to jego główna karta atutowa. Gdy uderzenie doszło celu, już gotował się do kolejnej sekwencji ciosów, by nie zgubić rytmu walki. Lewą nogą wykonał krok do przodu, bo Natsuo pod wpływem pchnięcia się wycofał. Wziął zamach prawą ręką i szykował się do wykonania kilku szybkich cięć na wysokości żeber arystokraty. Jeśli natomiast cięcia zostaną zablokowane lub przeciwnik ich uniknie to błyskawicznie wycofa się by przygotować defensywę.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 12 Wrz 2013 - 20:38

Natsuo kompletnie nie słuchał tego co działo się poza kręgiem, który wyznaczał miejsce pojedynku. Nie słyszał żadnego głosu. Jedyne co zaprzątało mu głowę to pytanie o czym myślał w tak idiotyczny sposób unikając oraz to aby za wszelką cenę utrzymać się w walce. Wyprostował się, więc szybko ustawiając miecz z przodu, na czuja poprawiając pozycję. Nie miał czasu na uniki, ani wymyślanie taktyk. Wszystko to z dwóch powodów. Przeciwnik był od niego szybszy, a do tego sam Shihouin był zamroczony po trafieniu. Oznaczało to, że nie mógł spojrzeć i przewidzieć jak rywal zaatakuje i wykorzystać jakoś swoją technikę. Wszystko to sprawiało, że pozycja młodego arystokraty nie była najlepsza, mimo to nie trzeba było go motywować, by kontynuował walkę. Doszedł zbyt daleko, aby teraz przez jedno trafienie najzwyczajniej się poddać. Muszę przerwać natarcie! Jego przeciwnik natomiast widocznie nie miał w sobie zbyt dużo finezji, bowiem zdecydował się na wściekłe okładanie zamroczonego szlachcica w celu przytłoczenia go i przychylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Co, więc po trafieniu zrobił Shihouin? Jedyne co mógł zrobić zamroczony trafieniem, starać się przetrwać. Zrobił, więc dwa kroki w tył zginając mocniej kolana , by jego ciało znajdowało się niżej, a więc aby przeciwnikowi się trudniej go atakowało. Bokken wystawił tuż przed siebie aby blokować uderzenia koncentrując się tylko na defensywie. No przynajmniej do czasu gdy wróciło mu chociaż trochę zamroczonych zmysłów. Wtedy zamierzał wrócić do gry. Do tego, jednak potrzebował przerwania okładania go przez Kazue. Pilnie, więc obserwował kolejny raczej chaotyczny i średnio przygotowany czy oryginalny cios i starał się zrobić to co na początku walki. To znaczy sparować uderzenie, a nie odbić. Aby jeszcze polepszyć efekt ostrze odchylił minimalnie w swoją stronę, aby nie zadziałała tylko sprężystość, ale też aby jego bokken nieco przesunął się po tym Natsuo. W tym momencie arystokrata zrobił szybki, zdecydowany krok w stronę rukończyka wyprostowując katanę, a nawet przechylając ją o 10 stopni w stronę oponenta przy tym napierając na niego z całej siły. Taki manewr miał zakończyć ofensywną serię skierowaną w arystokratę. Na tym, jednak nie był koniec, korzystając z momentu zaskoczenia jaki dawało mu nagłe natarcie nacisnął na miecz dalej i z całej siły starał się swoim bokkenem tak natrzeć na ten Inugamiego aby go od siebie odepchnąć na pół metra, a następnie zamiast atakować czysto w ciało rywala jak wskazywałaby logika, po raz kolejny postanowił zaskoczyć i szerokim zamachem, silnym cięciem starał się zaatakować od boku prosto w drewniany miecz Kazue. Cel był tego jeden. Wybić przeciwnikowi broń z ręki w najlepszym wypadku, a w trochę gorszym wybić jego ręce tak w bok, aby dać sobie miejsce na kolejny atak, który skieruje już prosto w ciało rukończyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 13 Wrz 2013 - 12:31

Kazue przystąpił do wykonania serii dzikich i szybkich cięć. Pierwsze z nich dosięgło wciąż oszołomionego Natsuo, chociaż trafienie nie było do końca czyste przez co Shihouin ledwo je poczuł [-4PŻ- Natsuo].
Na nadejście kolejnego ataku szlachcic był już gotów. Bokkeny zderzyły się z trzaskiem, co wykorzystał Natsuo i od razu naparł na zaskoczonego Kaz'a. Szlachcic odepchnął drewniany miecz szarowłosego, wziął zamach i jeszcze raz zaatakował bokken.
Tym razek Kazue nie dał rady. Siła uderzenia wyrwała mu broń, która poleciała na podłogę kawałek dalej.
- Mamy zwycięzcę - ogłosiła sensei Rika. - No... wreszcie jakieś porządniejsze starcie.
Kilka osób zaklaskało wyrażając uznanie dla walczących. Natsuo przechodził do następnej rudny, a Kazue niestety musiał obejść się smakiem.

[Na pocieszenie powiem, że w ostatnim rzucie Natsuo miał krytyka. Lepiej nie myśleć co by się stało gdyby trafił Kaz'a w głowę ;p]

[+1 do zręczności dla zwycięzcy]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 13 Wrz 2013 - 12:51

Natsuo miał szczęście, gdyż jego przeciwnik mógł zakończyć te walkę nim zrobił to Shihouin, ponieważ jego cięcie doszło celu gdy arystokrata był jeszcze zamroczony. Ku szczęściu młodziana, jednak było ono nie czyste i pozwoliło chłopakowi dojść do siebie i przeciągnąć szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Dalej już wszystko poszło tak jak sobie zaplanował. Wyjątkowo dokładnie od a do ż poszło po jego myśli. Jest! Wygrana techniki nad siłą fizyczną! Pomyślał Natsuo jakby w spowolnionym tempie widząc odlatujący w bok miecz rukończyka. Shihouin ukłonił się przeciwnikowi i powiedział:
- Dzięki za pojedynek. To była naprawdę dobra walka. Następnie arystokrata schował swój bokken. Podziękował sensei Sekine za pozytywne ocenienie starcia wracając na swoje poprzednie miejsce obok Benjirou w celu zostania tam i obejrzenia reszty walk.
- I jak mi poszło? spytał, licząc że mistrz obserwacji i wyciągania informacji da mu konstruktywną krytykę pozwalającą na poprawę niektórych czynników. Podczas dokładnego przyglądania się kolejnym pojedynkom w celu spróbowania wyciągnięcia informacji o tym jak podejść każdego oponenta Shihouin przeanalizował swoje starcie. Reasumując moje umiejętności techniczne skoczyły do góry i to w sposób, który mi samemu zaimponował. Przeciwnik był ode mnie dużo szybszy, a ja mimo to potrafiłem przy użyciu samej przewyższającej techniki go pokonać. Do tego przez większy czas bitwy byłem tym, który kontrolował wydarzenia. Fakt, jednak że rywal bardzo mi pasował. Atakował wściekle, ale chaotycznie co było idealne dla mojego defensywnego stylu ataku z kontry. Gdy trafię na kogoś kto podobnie jak ja będzie stawiał na technikę i nie będzie kwapił się do ataku to bardzo prawdopodobne, że to właśnie ja będę musiał uderzyć bardziej otwarto. Do tego, jednak jestem zbyt słaby fizycznie. Są, więc podstawy do optymizmu, lecz przede mną jeszcze od groma pracy, aby osiągnąć satysfakcjonujący poziom. Muszę przypatrzyć się Minoru-san, aby określić czy się do niego przybliżyłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaz





Oddział : Dywizjon 2
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
210/210  (210/210)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 13 Wrz 2013 - 16:44

[ Marne to pocieszenie Kyosuke Chyba szczęście się na dobre ode mnie oddaliło ;C]

- Kurwa. Jak mogłem to tak spartaczyć? Muszę więcej pracy włożyć w opanowanie w czasie walki. Może uda mi się dzięki temu opracować lepszą strategię na walkę z przeciwnikiem już w trakcie jej trwania. Może gdybym wykonał bardziej przemyślany atak na koniec... - i tak zaczęły się kolejne dywagacje na temat tego co mógł zrobić lepiej w tej walce. W sumie mogło mu to wyjść na plus, w końcu będzie w stanie zebrać dzisiejsze doświadczenie do kupy i wyciągnąć odpowiednie wnioski.
Ukłonił się oponentowi:
- To jakaś kpina. Chyba spałeś skoro uważasz, że walka w moim wykonaniu była dobra. Poza tym, nie potrzebuję pochwał od kogoś takiego jak ty. - odparł zacięcie ale jak zwykle chłodno, wychodząc z koła. Poszedł zgarnąć swój bokken z ziemi i odszedł poza skupisko studentów, by usiąść na podłożu.
Był dość mocno przybity porażką, tym bardziej, że wiedział iż mógł to zakończyć. Jednak zamiast tego dał sobie wyszarpać zwycięstwo i przegrał. W sumie może to i lepiej dla samego turnieju, bo Kaz był zdania, że to Shihouin zaprezentuje się lepiej w późniejszych starciach, gdyż to jego technika będzie odgrywała większą rolę, niż warunki fizyczne. W każdym razie, teraz należy już tylko czekać na koniec turnieju i ewentualne późniejsze zajęcia.


     
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 14 Wrz 2013 - 14:55

Zwycięski Natsuo i muszący przełknąć gorycz porażki Kazue ustąpili miejsca kolejnej parze walczących. Na tą składali się olbrzym Nobu i Benjirou. Okularnik dawał z siebie wszystko jednak nie wystarczyło to na najmocniejszego jeśli chodzi o siłę i wytrzymałość ucznia.
Mimo to zdawał się nie przejmować porażką. Usiadł obok Natsuo i wyszczerzył się zadowolony jakby to on wygrał.
- Miałem pecha. Tobie trafił się łatwiejszy przeciwnik.
Do końca zajęć byli świadkami jeszcze kilku interesujących starć. Obsadę najciekawszego z nich stanowili Hono Sorami i Hikifune Minoru. Chociaż czerwonowłosa zdawała się poruszać niemal tak szybko, jak Kaz, a dzierżona przez nią technika wyprzedzała jeszcze umiejętności Natsuo, to po dość krótkim starciu została pokonana. Minoru zdawał się być bardziej doskonały niż kiedykolwiek wcześniej. Mogło się wręcz wydawać, że już był gotów do zasilenia szeregów jednego z oddziałów Gotei. Dalej Hayate potykał się ze Shiro. Wokół ucznia, który pokonał hollow'a i przez niemal rok przebywał w szpitalu zdążyło już narosnąć wiele legend. Dlatego też to starcie cieszyło się wyjątkowym zainteresowaniem.
Trwało zaledwie kilka sekund. Hayate prześlizgnął się pod bokkenem Shiro i mocnym pchnięciem posłał go na deski. Pozostali musieli się już bardziej natrudzić, aby odnieść zwycięstwo. Ostatecznie lista walczących w trzeciej rundzie składały się następujące imiona: Natsuo, Nobu, Minoru, Hayate, Sorata, Ryuu, Jiro i Takao.
Zgodnie z zapowiedzią sensei Sekine pozostałe walki miały odbyć się na następnych zajęciach. Przy okazji wyraziła żal, że żadnej dziewczynie nie udało się zakwalifikować dalej. Cóż, kilka z nich było blisko lecz miały pecha trafić na faworytów. Sorami przegrała z Minoru, a dobrze radząca sobie z bokkenem Midori musiała uznać wyższość Jiro, który krył się zwykle w cieniu panienki Kasumi oujii.
Na ten dzień dosyć już było trudów. Mogli wrócić do domów i odsapnąć choć na kilka godzin.

[Do domu panowie TS'a robić]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 26 Gru 2013 - 19:03

CZaras

Na środku dojo stał manekin wiernie odtwarzający człecze kształty. Sensei zbliżyła się do niego, po czym odczekała chwilę, aż wszyscy uczniowie wleją się do sali.
- Jesteście na tyle dobrzy, aby uczestniczyć w tych zajęciach. - Podjęła swoim, jak zawsze twardym tonem. - Mam nadzieję, że będę mogła myśleć o was tak samo pod koniec roku... Bez zbędnego gadania przechodzimy do lekcji. Na początek co nieco o słabych punktach ludzkiego organizmu. - Dźgnęła palcem ramię manekina. - Kto z was wymieni mi trzy punkty witalne i wskaże je na tej kukle, oraz poda sposób w jaki należy w nie uderzyć, a także skutki jakie wywoła trafienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 26 Gru 2013 - 19:32

- Phi, tłumaczenia. Rób sobie nadzieje jak chcesz, ale żeby nie było, że nie uprzedzałem... powiedział żartobliwym tonem na tyle go podkreślając, aby dziewczynie nie pozostawić cienia wątpliwości iż nie mówi poważnie. Fakt prawda była taka, że czuł się silny w kwestii hakudy, ale sam nawet przed sobą po turnieju przyznał się, że tak wysoki wynik jest zbiegiem dość szczęśliwych okoliczności. O wypowiedzi Shiori na temat stylu łączącego zanjutsu i hakudę. Zamiast tego czekał na sensei Sekine.

Ta pojawiła się dość szybko. Tradycyjnie szorstko i ostro przeszła do prowadzenia lekcji. Cóż Natsuo nie za bardzo lubił tego podejścia, ale faktem było że kobieta zachowywała granice dobrego smaku i gdy kogoś tyrała to dopiero gdy dany delikwent wyraźnie sobie na to zasłużył. Właśnie to różniło jej dyscyplinę od choroby psychicznej Zori'ego. Nie mniej gdy tylko zaczęła mówić Shihouin od razu zorientował się, że jest to coś w czym może zabłysnąć. Punkty witalne w dużej mierze związane są z anatomią ludzkiego ciała, którą chłopak w stopniu zadowalającym opanował już przed akademią pod czujnym okiem własnego ojca. Szybko, więc zgłosił się, a jeśli Sensei wybrała go do wyszedł z szeregu i podszedł do manekina. Najpierw palcem wskazującym prawej ręki wskazał gardło i powiedział:
- Gardło. Sposób uderzenia dowolny. Uderzając tutaj można prosto odciąć głowę oponenta, a i bezpośrednie pchnięcie trafione w ten punkt uniemożliwia oddychanie. Za tym oczywiście idzie śmierć. Następnie palcem wskazał na prawdą część klatki piersiowej mówiąc:
- Serce. Sposób uderzenia: pchnięcie. Bezpośrednie trafienie w ten bardzo ważny narząd jest bardzo trudne i wymaga precyzji, lecz skutkuje pewną śmiercią. Nie mniej każde pchnięcie w klatkę piersiową jest groźne. Można, bowiem przebić płuca lub tętnice. Następnie obrócił manekina i wskazał na kręgosłup tuż poniżej kręgu kontynuując wypowiedź:
- Rdzeń kręgowy. Tędy właśnie przez nerwy przekazywane są polecenia od mózgu do reszty ciała. Sposób ataku jest dowolny byle, aby przeciąć kręgosłup. Najłatwiej to zrobić poziomym cięciem z uwagi na zasięg rażenia, ale i precyzyjnym pchnięciem możemy uzyskać zamierzony efekt. Takie uszkodzenie ciała skutkuje utratą czucia w całym ciele. Trafiony nie może ruszyć nawet palcem, a więc pozostaje na pewną śmierć z powodu wykrwawienia. Następnie ukłonił się lekko dziękując tym za głos i wrócił na miejsce, w którym stał/siedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 26 Gru 2013 - 20:13

Sensei skinęła głową.
- Dziecinnie łatwe do domyślenia się punkty, ale poprawnie opisane. - Wyglądało na to, że na tych zajęciach wymagania Sekine wzrosły jeszcze bardziej. - A teraz zrób kilka kroków wstecz i wyciągnij swoje asauchi. W trzech podejściach spróbuj czysto trafić w każde z wymienionych przez siebie obszarów manekina. - Zwróciła się do reszty uczniów. - Tak, zaraz dostaniecie prawdziwe, chociaż zwykłe katany. Będziecie mieli okazję do nich przywyknąć.
Cofnęła się robiąc Natsuo miejsce. Chłopak czuł na sobie wzrok kolegów ciekawych czy za wiedzą czysto teoretyczną szlachcic zabłyśnie również umiejętnościami praktycznymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Czw 26 Gru 2013 - 20:57

Dzięki za pochwałę, sensei Sekine. Pomyślał w głowie mówiąc ironicznie. Sądził, że jego odpowiedź będzie czymś co zadowoli w większym stopniu nauczycielkę, ale się przeliczył. Nie mniej wydawało mu się, że przynajmniej połowa tutaj zebranych nie byłaby w stanie nawet na taką pochwałę zapracować. Z tego, więc powodu szlachcic był z siebie już zadowolony. Po chwili okazało się, że ma kolejną okazję do wykazania się. Natsuo znowu podszedł do manekina. Tak, aby dzieliła go odległość dwóch kroków. Najpierw postanowił zacząć od pchnięcia w serce. Z sayi płynnym ruchem wyjął swoje asauchi. Następnie chwycił je pewnie przed sobą oburącz i wziął głęboki oddech. Jak przy każdej walce nie tylko praca rąk, ale też nóg była znacząca. Dlatego Shihouin stanął w wypracowanej już pozycji, której ustawienie głównie ćwiczył na zajęciach technicznych w wakacje z Cheng Dongiem. Lewa noga była z przodu ze stopą skierowaną palcami do przodu w kierunku manekina. Prawa noga natomiast z tyłu z wykrzywioną stopą. Kolana były lekko ugięte. Następnie chłopak spojrzał na cel ustalając gdzie chce trafić. Chodziło o miejsce mniej więcej na środku klatki piersiowej jeśli chodzi o wysokość, z 5 centymetrów na prawo od mostka. Przy tym Shihouin pociągnął katanę do siebie tak aby rękojeść była u żeber chłopaka po prawej stronie, a ostrze było skierowane w manekina. Następnie chłopak wykonał dość długi krok prawą nogą stopę ustawiając w takiej pozycji w jakiej początkowo była lewa. Natomiast lewą stopę podczas kroku przekręcił do startowej pozycji stopy prawej. Podczas wykonywania kroku Natsuo spojrzał na punkt, który wyznaczył sobie za cel, a gdy już postawił stopę pewnie na ziemi pchnął w ów punkt. Następnie wyjął katanę z miejsca trafienia i zrobił krok w tył prawą nogą. Układ stóp wrócił do tego początkowego. Po tym przyszedł czas na kolejny atak. Arystokrata na miejsce następnego uderzenia wybrał szyję, którą zamierzał odciąć poziomym cięciem z prawej strony do lewej. Ocenił, więc wysokość, na której będzie musiał machnąć asauchi i zrobił zamach. Katane nadal trzymał oburącz, ale teraz pociągnął ją na prawą stronę swojego ciała z rękojeścią na wysokości mniej więcej obi. Przy tym Shihouin wykonał po raz drugi krok prawą nogą do przodu znowu zmieniając proporcjonalnie ułożenie stóp tak jak dokładnie to opisałem przy poprzedniej akcji. Gdy tylko prawa stopa wylądowała w odpowiednim miejscu (krok musiał być dłuższy, ponieważ cięcie ma mniejszy zasięg od pchnięcia) ręce, a za nimi ostrze popędził w cięciu skierowanemu na szyje manekina. Celem oczywiście było oddzielenie głowy od tułowia. Po tym ruchu adept akademii shino nie zrobił kroku wracającego prawą nogą tak jak to było poprzednio, ale dołożył lewą nogę i obiegł od prawej manekina i odwrócił się za jego plecami ponownie na dwa kroki od ostatniego celu jakim był rdzeń kręgowy. Rzecz jasna, że powrócił on do pozycji startowej tylko, że po drugiej stronie oponenta. Zamierzał wykonać cięcie, którym przeciąłby rdzeń kręgowy. Miało ono być, jednak płytsze niż to poprzednie, bowiem w razie gdyby było za głębokie to ostrze zablokowane zostałoby przez szeroko posiane kości łopatkowe. Podczas kroku do przodu (krótszego z wcześniej podanej przyczyny od tego przy obcinaniu głowy) szlachcic wykonał identyczny zamach co w poprzedniej próbie. Tak samo jak poprzednio gdy stopy znalazły się w odpowiedniej pozycji wykonał szybkie cięcie, które miało wbić się w ciało na głębokość mniej więcej 5 centymetrów. To starczyło, aby przeciąć rdzeń nerwowy, a uniemożliwiało zatrzymanie impetu ataku przez inne kości. Po tym działaniu niezależnie od efektu starań chłopak zrobił krok do tyłu wracając do pozycji początkowej i schował ostrze do sayi. Następnie pytającym wzrokiem spojrzał na sensei Sekine czekając na werdykt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pią 27 Gru 2013 - 17:09

Natsuo musiał się teraz postarać jeśli chciał być uważamy za jednego z najlepszych szermierzy pośród uczniów klasy 4-1.
Doskoczył do manekina, aby użądlić go niczym wściekła pszczoła. Cofnął się by w następnej chwili uderzyć ponownie, tym razem tnąc gardło. Na koniec przeszedł bokiem i drasnął kukłę od tyłu.
Sensei podeszła, aby przyjrzeć się jego pracy. Również chłopak mógł spokojnym okiem zerknąć na swój wyczyn. Manekin w środku był zaskakująco twardy w wyniku czego nie stracił głowy, lecz wydawało się, że nacięta na cielistej skórze znajdowały się we właściwych miejscach.
Sekine jednak znów poskąpiła z pochwałami.
- Poprawnie. Brak stuprocentowej precyzji i same uderzenia mogły być wyprowadzone z większą siłą, ale to wystarczy żeby zabić nieruchomego manekina - rzekła sucho. Przeniosła wzrok na resztę uczniów. - Teraz każdy z was spróbuje trafić w punkty, które wymienił kolega.
Obiektu ćwiczeń wymieniać nie musieli, bowiem okazało się, że uszkodzenia spowodowane przez Natsuo zrosły się same z siebie.
Tak więc szlachcicowi przyszło obserwować, jak kolejni jego koledzy mierzą się z zadaniem. Przedtem jednak otrzymali oni proste katany, które miały być ich narzędziami na tych zajęciach. Sensei musiała być w naprawdę kiepskim nastroju bowiem oprócz kilku suchych pochwał dla większości studentów zgłaszała sporo zastrzeżeń. Zwłaszcza Shiori się oberwało. Zamiast w serce swoją katanę wraziła w mostek, a Sekine surowym głosem rozkazała jej powtarzać próbę dopóki nie osiągnęła zadowalającego rezultatu.
Potem każdy jeszcze otrzymał dwie szanse na pokazanie się z dobrej strony. Natsuo poszło dosyć dobrze na tle kolegów, a i Shiori radziła sobie lepiej. Niespodziewanie najlepiej poszło Masanori'emu, który o ile Shihouin wiedział miał spore ambicje, jak na członka biednego rodu szlacheckiego o niezbyt zajmującej historii.
Aż do końca zajęć Sekine wykładała im o poszczególnych punktach witalnych. Gdy zaś rozbrzmiał dźwięk dzwonka studenci oddali katany i czym prędzej wyszli z sali. Przerwa obiadowa, trzeba było zająć dobre miejsce na stołówce.
Natsuo miał już większość zajęć z głowy. Pozostawał tylko wykład traktujący o zanpakuto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 28 Gru 2013 - 10:59

Sensei Sekine była nie w sosie. To pierwsza rzecz jaką należało spostrzec na tej lekcji. Efektem tego było, że podpadnięcie jej mogło skutkować śmiercią, a może nawet wydaleniem z dodatkowym zajęć. Kto wie. Holipcia dobrze, że akurat na tej lekcji mamy rzeczy, z których jestem całkiem niezły. Nie chciałbym dzisiaj podpaść tej kobiecie. Znaczny nigdy bym nie chciał, ale dzisiaj to szczególnie.

Na szczęście chłopakowi poszło nieźle. Sam Shihouin był usatysfakcjonowany swoimi wynikami. Wszakże był wśród mniejszości, która uzyskała nawet suche, ale jednak pochwały. Do tego on miał najtrudniejsze zadanie gdyż przycierał szlaki. Musiał pokazać innym gdzie należy uderzać, a oni po prostu powtarzali za nimi, w niektórych przypadkach robiąc to lepiej. Zaś tym do czego doczepiła się Sekine nie przejął się zanadto. Nawet nie marzył, że jego cięcia będą wyprowadzone z idealną, stuprocentową precyzją. Wszakże nie był żadnym mistrzem, a zaledwie dość dobrym w tej kwestii uczniem akademii. Arystokrata uważał, że idealne trafienia mogą być dla oficerów shinigami, ewentualnie wyjątkowych geniuszy, których kunszt jest całkowicie niepodważalny. Zaś co do siły uderzenia, która powinna być większa to szlachcic zdawał sobie sprawę z tego mankamentu w swoich umiejętnościach. Natsuo, bowiem zawsze twierdził, że precyzja i zręczność są znacznie ważniejsze od bezmyślnej siły. Shihouin zdawał sobie sprawę, że wypadałoby i nad tym popracować, ale doszedł do wniosku też, że są rzeczy znacznie ważniejsze w hierarchii.

Zaś co do samych zajęć to mimo słabego humoru sensei Sekine podobały mu się one najbardziej. Były ciekawe i uczyły rzeczy, które arystokrata uznawał za bardzo ważne. No i był w tym dobry co oczywiście napawało go radością. Ponadto chłopaka cieszyło, że na lekcjach posługiwać będą się prawdziwymi mieczami. Dzięki temu Natsuo będzie mógł zgrywać się regularnie ze swoim asauchi. Zdecydowanie mu odpowiadało, a ponadto uznawał to za bardzo logiczne. Wszakże jakby dobrze nie był zrobiony bokken to nadal będą różnice między nim, a prawdziwą, metalową kataną. Ze wszystkich dodatkowych przedmiotów póki co zaawansowane zanjutsu zrobiło najlepsze wrażenie na Shihouinie.

Następna lekcja też była ciekawa. Zajęcia dotyczące zanpaktou zawsze były dla chłopaka interesujące, ponieważ sama kwestia mieczy już go dotykała. Wszakże chciał jak najszybciej przekuć asauchi w zanpaktou i liczył, że skupienie na tych zajęciach może mu w tym pomóc. Ponadto chodziły na te zajęcia tylko osoby, które wygrały swój miecz, więc Natsuo czuł się wyjątkowy chodząc na nie. Jeny, ale mam fajny poniedziałek. Jestem chyba jedyną osobą, która cieszy się z tego dnia. Trzy zajęcia dodatkowe po kolei, a na koniec jeszcze wiedza o zanpaktou. A co najważniejsze brak wykładów z Zorim. Lepiej, by być nie mogło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 28 Gru 2013 - 15:38

Obiad smakował jakoś bardziej, kiedy miało się w dobry humor. Jeszcze tylko przyjemny wykład i reszta dnia wolna. Pierwszy dzień zmodyfikowanego planu lekcji przebiegał nadzwyczaj spokojnie i
zajęcia traktujące o zanpakuto tego nie zmieniły.
Tym razem rozmawiali o rodzaju mocy, jaką może manifestować miecz shinigami. Najczęściej spotykane były żniwiarze dusz wspomagające swoich właścicieli w walce w zwarciu oraz te władające potęgą konkretnego żywiołu. Popularne były również egzemplarze dysponujące technikami podobnymi do kidou.
Wynikało z tego, że duża część osób siedzących na wykładzie przytrafi się oręż o takich właściwościach (oczywiście najpierw będzie trzeba odkryć jego potencjał co nie miało być łatwe).
Być może paru studentów trafi się zanpakuto o trujących właściwościach, albo też potrafiący wywoływać iluzje w umysłach wrogów. Najrzadsze były ponoć miecze manipulujące czasem bądź oddziałujące w różny sposób na inne zanpakuto. Takie perełki trafiały się raz na sto lat, albo nawet rzadziej i dziwnym trafem ich posiadacze rzadko, kiedy robili z nich dobry użytek.
-... wystarczy wspomnieć czyny Yori Honōgēto sprzed trzystu laty - mówił wykładowca. - Był porucznikiem III oddziału i spadkobiercą jednego z najpotężniejszych ówcześnie rodów Soul society. Jego zanpakuto dysponowało unikatową zdolnością kopiowania mocy innych mieczy. Zamiast wykorzystać swe talenty do wspierania Gotei, Yori wszczął rebelię przeciw radzie czterdziestu sześciu co pochłonęło życie wielu shinigami... Pamiętajcie, czym potężniejszym zanpakuto będziecie dysponować tym bardziej będzie was kusić, aby nadużyć jego mocy. Mam nadzieję, że wyjdziecie z tej próby zwycięsko... A teraz dziękuje za spotkanie. Do zobaczenia za dwa dni, a zainteresowanych dzisiejszym tematem polecam przeczytać rozdział szósty i siódmy
Dzwonek zagłuszył odgłosy wstających uczniów zbierających swoje zeszyty i książki. Na dziś koniec zajęć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Sob 28 Gru 2013 - 16:04

Okazało się, że wykład o zanpaktou dopasował się do reszty dnia i był równie interesujący. No może nie tak ciekawy jak zaawansowane zanjutsu, ale prawie, które tutaj wcale nie robi wielkiej różnicy. Moce zanpaktou co? Ciekawa sprawa. Fajnie, by było jakby to właśnie mój miecz był tym jednym na kilkaset lat. Zdecydowanie. Swoją drogą ciekawe co potrafi miecz mojego ojca. Jestem pewien, że nigdy o tym nie wspominał, a przynajmniej nie mnie. Natsuo słuchał z uwagą tego co miał do powiedzenia mężczyzna. Było to tak interesujące, że Shihouin przyłapał się parę razy na rozdziawionych ustach, które od razu zamykał i rozglądał się czy ktoś nie zauważył jego małej gafy. Rozdział szósty i siódmy? Nawet przejrzę. Szlachcic spakował się kodując w myślach numery rozdziałów. Z szerokim uśmiechem oraz uczuciem spełnienia w pierwszym dniu nowego planu zajęć arystokrata udał się do akademika. Go, jednak w odróżnieniu od innych uczniów czekało jeszcze jedno zadanie. Spotkanie się z chłopakiem, którego będzie opiekunem przez najbliższy czas. Postanowił, jednak że nie będzie pędził od razu po zajęciach do niego, gdyż każdy powinien mieć chwilę na odpoczynek, a Shihouin nadal pamiętał w jakim stanie wracał do pokoju w pierwszym roku swojej edukacji. Natsuo natomiast temat, który mieli na ostatnim wykładzie pochłonął na tyle, że od razu po powrocie do pokoju postanowił położyć się i przeczytać rozdział szósty i siódmy z podręcznika. Gdy to skończył przeciągnął się, westchnął i wyjął zeszyt od pedagogiki. Na jego ostatniej stronie napisał sobie imię i nazwisko chłopaka, za którego miał być odpowiedzialny. W ten sposób zamierzał sobie przypomnieć przed poszukiwaniami. Następnie wyruszył. Ciekawe czemu akurat go i tam paru innych wybrali do tego testu. Ja byłem raczej mało pokornym studentem w pierwszej klasie, a nikogo takowego mi nie przydzielono. On zaś jest w tej samej grupie, w której byłem ja, więc nie za bardzo wiem co mocniejszego ode mnie mógł odwalić. Jako człowiek całkowicie otwarty Natsuo nie krępował się wchodzić do każdego pokoju po kolei i pytać czy nie ma tu niejakiego (tu imię i nazwisko) albo jeśli nie to czy nie wiedzą gdzie może go znaleźć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 6 Sty 2014 - 15:54

CZaras

Stał z wyciągniętym bokkenem naprzeciw Sorami, z którą miał stoczyć pojedynek. Sensei Sekine wraz z resztą uczniów obserwowała ich z boku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 6 Sty 2014 - 16:41

W Natsuo gdy dostał list zwrotny od dyrekcji walczyło zdziwienie i radość. Starał się w tajemnicy trzymać przed swoimi uczniami, aby na następnej lekcji zrobić im niespodziankę. Zresztą ich zaskoczonych min nie mógł się doczekać. Na wszelki wypadek dla pewności, jednak sam poszedł najpierw poszedł do tego dojo, aby sprawdzić jego wyposażenie. Informacje o sprzęcie pozwoliłby mu na zaplanowanie kolejnych lekcji co w sumie stało się od jakiegoś czasu jego pasją. Często rozmyślał na temat tego o czym by tu poopowiadać swoim podopiecznym. Kolejnym plusem tego dojo poza brakiem wpływu warunków pogodowych na lekcje był fakt, że żaden z pedagogów ani dozorczyni nie miał prawa się do niczego przyczepić. Coś niesamowitego. Pomyślał chłopak. Całą tajemnice najprawdopodobniej, jednak szlak trafił, bo skoro sensei od pedagogiki wiedziała o nowym miejscu treningów podopiecznych Shihouina to za pewne i oni o tym wiedzieli. Wiedza ta miała też jakiś plus. W końcu kto nie chciałby być wyróżniony i pochwalony przez nauczyciela? Każdy chce zostać doceniony i Natsuo nie był w tym wypadku wyjątkowym. Zaś co do rozmowy z Ran. Arystokrata zwierzył się jej ze swoimi problemami z przerostem ambicji Shuna i życzył powodzenia w pedagogizowaniu jej podopiecznej.

Tydzień ów zapowiadał się iście bajecznie. Poza pochwałami od nauczycielki pedagogiki i zapowiedzi wizytacji na jego własnych, dość spontanicznych zajęciach na zaawansowanym zanjutsu zaczęli uczyć się stylu, który już od wakacji mocno interesował szlachetnie urodzonego chłopaka. Był też, jednak minus. Pojedynek z bardzo utalentowaną Sorami, z którą na dodatek Shihouin miał na pieńku, a warto wiedzieć, że o ile Natsuo w ogóle nie lubił przegrywać, to dostanie baty od osoby, która go wkurzała było czymś co wprawiało go w zły nastrój na cały dzień, no chyba że zdarzyło się coś tak pozytywnego, że to wyrównało. Z tego to powodu arystokrata był w pełni zmobilizowany, aby dać z siebie wszystko, więc przygotowywał się w najdrobniejszym szczególe starając się o chirurgiczną dokładność. Oczywiście też chłopak zdecydował się skorzystać z tego na czym znał się najlepiej i o czym uczył młodszych, czyli kontrataku. Wlepił, więc oczy w postać Sorami oraz przybrał pozycje startową, w której to ustawił lewą nogę z przodu ze stopą skierowaną palcami prosto na czerwonowłosą dziewczynę. Z tyłu natomiast była prawa odgięta nieco w bok dla ustabilizowania. Kolana były lekko ugięte co pozwalało wykonać szybki krok, tudzież odskok. Natsuo poprawił chwyt na bokkenie. Lewa dłoń była usytuowana niżej na rękojeści, natomiast prawa wyżej. Ważnym było aby nadgarstki nie były skrzywione. Drewniany miecz był trzymany nieco mniej niż pół metra przed końcem klatki piersiowej Shihouina z tsubą mniej więcej na wysokości splotu słonecznego. Chłopak nie atakował wedle własnej taktyki, ale czekał aż to zrobi jego przeciwniczka. Gdy ruszyła uruchomiły się oczy arystokraty. Najpierw określenie szybkości, techniki zbędne, bo Natsuo wiedział, że ta jest na wysokim poziomie, później ręce z określeniem jaki szykuje atak. Na końcu na dodatek oczy, aby spróbować przewidzieć gdzie będzie go kierowała. W razie pchnięcia tak jak uczył swoich podopiecznych. Jeśli było kierowane w lewy bok to oparcie równowagi na prawej nodze i dostawienie nogi lewej tak, aby stanąć bokiem do Hono, w razie konieczności krótki krok do tyłu. Jeśli w prawy bok to analogicznie tylko, że odwrotnie. W każdym wypadku zdecydował, że od razu jego pierwszy kontratak zostanie wykonany nogą skoro nowy styl daje mu takie możliwości. Wszyscy byli przyzwyczajeni do zanjutsu, więc Sorami powinna nie zwrócić dostatecznej uwagi na nogi Shihouina, a przynajmniej zrobić to później co dawało szansę chłopakowi na bezpośrednie trafienie. Wyprowadził on, więc w szybkie kopnięcie bez dużego zamachu nogą, która była bliżej oponenta. Celował w kostkę bliższej sobie nogi Hono. Celem wyprowadzenie z równowagi, a w najlepszym wypadku przewrócenie koleżanki. W razie cięcia Natsuo podczas biegu dziewczyny starał się określi jakie ono będzie i w co będzie traktować. Obrona była taka jak zwykle i taka jaką nauczał on swoich podopiecznych. Sparowanie ataku i utrzymanie na swoim bokkenie poprzez cofnięcie go parę centymetrów wraz z siłą ataku. Od razu po tym z całej siły naparł na dziewczynę tak, aby znaleźć się blisko niej ze skrzyżowanymi imitacjami katan. Celem nie było, jednak siłowanie się na nie i ściąganie w dół tak jak robił to zwykle. Tak jak przy pchnięciu chłopak starał się użyć nogi. Zajmując ją, więc napieraniem bokkenem faktyczny atak z dołu. Jak w shougi podstawową zasadą jest, że pierwszy atak to podpucha, pod którą ukryty jest drugi, prawdziwy. Tak teraz Natsuo wykonał podobne kopnięcie prawą nogą co planował przy pchnięciu, usytuowaną z tyłu w kostkę bliższej nogi Sorami. Cel analogiczny co w tamtym wypadku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 6 Sty 2014 - 17:21

Ran pocieszyła go mówiąc, że przecież nie zostali im przydzieleni uczniowie z przeszłością w ośrodku specjalnym. Uznała, iż ktoś z takim zacięciem, jak Natsuo na pewno zdoła pomóc jednemu zagubionemu chłopakowi.

***

Sensei Sekine dała im znak, aby rozpoczęli lecz nikt się ruszył. Jedynie obserwowali się nawzajem uważnie. Widać Sorami również nie lubiła atakować jako pierwsza, jednak z ich dwójki to ona miała mniej cierpliwości. Ruszyła. Postanowiła wyprowadzić szybkie cięcie od lewej na wysokości barku.
Natsuo zdołał dostrzec jej zamiar w porę i zręcznie sparował uderzenie. Ich bronie poszły nie co na bok tak, że nic nie dzieliło walczących. Ujrzał, jak dłoń dziewczyny odrywa się od rękojeści bokkena i pędzi w jego stronę.
Shihouin instynktownie odchylił się dzięki czemu uniknął prawego podbródkowego. Sorami odskoczyła od niego i przyjęła gardę ponownie chwytając bokken w obie dłonie. Spoglądała na niego czujnie niebieskimi oczyma oczekując ataku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 6 Sty 2014 - 19:30

Rozumiem, pierwszy atak miał odsunąć mój bokken w bok tak, aby mnie odsłonić, a potem wykonać atak pięścią. Pierwsza ofensywa to podpucha, a dopiero druga jest tą właściwą. A więc i Ty Sorami-san grywasz czasem w shougi. Przeanalizował szybko przeszłą akcje Natsuo. Minusy całej sytuacji szybko się nasuwały. Miał przed sobą przeciwnika o parametrach fizycznych i technicznych na przynajmniej takim samym poziomie jak te, które posiadał on. Do tego rywal ów znał się na podstawach taktyki oraz analizował go czujnie. Ponadto i Sorami wynikało z tego, że lubowała się w kontrataku, a swoją okazje do wykorzystania ulubionego stylu do zdobycia przewagi Shihouin zaprzepaścił. Teraz musiał zaatakować. Z całej sytuacji wynikał tylko jeden plus, a mianowicie fakt, że Natsuo nie zdradził swojego pomysłu, aby atak podpuchę przeprowadzić górą, a ten prawdziwy dołem. Jak widać mimo braku trafień, uniknięcie prawdziwej ofensywy Sorami szlachcic przegrał tę rundę i był w gorszej sytuacji. Teraz to on musiał zaatakować, a to niedobrze. Ponadto jego przeciwnik był silny, techniczny i mądry. Młody arystokrata musiał naprawdę się wysilić, aby coś zrobić. Jego wiedza o ofensywie była naturalnie nieco mniejsza od tej o defensywie z uwagi na nielubowanie się tym stylem, lecz co nieco wiedział o tym jak oszukać rywala i go zaskoczyć. Dlatego od razu po odskoku poprawił chwyt na rękojeści i pobiegł wysilając się z całą swoją prędkością na czerwonowłosą. Ręce wychylił w zamachu do cięcia z góry do dołu od prawej do lewej po przekątnej. Wyraźnie spojrzał na kark dziewczyny jako miejsce do celowania. To wszystko, jednak była podpucha. Wiedząc, że dziewczyna bacznie go obserwuje Shihouin ułożył plan, w którym to wykorzysta. Ona zanalizuje jego zamach, spojrzy na oczy, uzna za amatora i ustawi pewna siebie blok dostosowany do tego typu ataku natomiast chłopak bezczelnie go zmieni. Zaletą bowiem takiego szerokiego zamachu do cięcia było to, że z przekątnej mógł szybko zmienić na typowy atak pionowy, do którego trzeba ustawić zupełnie inną obronę. Natomiast punkt ataku jest podobny, bowiem po pionie z reguły tnie się w ramię. Dzięki temu patrząc na kark szlachcic od razu mógł wypatrzyć miejsce tego prawidłowego ataku. Natsuo obliczył kroki. Chciał tak zrobić, aby w miejscu odpowiednim to ataku postawić lewą z przodu, a prawą z tyłu ustawiając pozycję startową do ataku. Wtedy w ostatnim momencie z zamachu po przekątnej przeniósł nad głowę i wykonał cięcie na ramię dziewczyny. Shihouin nie zakładał nawet, że trafi ją tym atakiem. Liczył tylko, że zaskoczy ją tym na tyle, iż jej blokada nie będzie doskonała, a przy tym nie zdąży uniknąć będąc pewna swego osądu gdzie powędruje bokken młodego arystokraty. W myśl zasady pierwszego fałszywego ataku, a drugiego prawdziwego to był tylko wstęp. Jeśli to się udało to zamierzał wykonać szybki krok do przodu prawą (na której chciał utrzymać ciężar ciała), z tyłu ustawioną nogą, a lewą szybkie kopnięcie na kostki Sorami. Cel tego kopnięcia nadal był taki sam, wywrócenie lub wybicie z równowagi dziewczyny, a co za tym idzie danie sobie dobrego gruntu pod kolejny, kończący atak. W razie niepowodzenia i groźby kontry Sorami młody szlachetnie urodzony stara się uratować szybkim odskokiem możliwym dzięki lekko ugiętym kolanom pozycji początkowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 6 Sty 2014 - 20:02

Natsuo ruszył z ofensywą. Zauważył, jak usta Sorami wykrzywiły się w delikatnym uśmiechu, kiedy podniósł do góry bokken. Nagle runęła do przodu wyciągając przed siebie ręce, na które upadła. Jej noga zatoczyła półkole celując w pięty Natsuo. Chłopak zachwiał się, kiedy uderzenie doszło celu [-3PŻ]
Nim odzyskał równowagę Sorami zdołała się odtoczyć i teraz powstała trzymając bokken wyciągnięty przed sobą. Teraz widział to wyraźnie. Dziewczyna była od niego szybsza, a w dodatku bezczelnie go punktowała, chociaż jej plan nie powiódł się zupełnie.
Zamiast przyjmować cięcie postawiła zejść mu z drogi i atakiem na nogi posłać Natsuo na deski, co jednak się nie udało. Shihouin wciąż stał.
- Szkoda, że nie doszło do ich zaręczyn. - Usłyszał z boku zbolały głos Soraty. - Wtedy ta walka miałaby więcej smaczku, niczym przedsmak nocy poślubnej.
Kilku widzów zaśmiało się krótko.
Sorami zarumieniła się lekko. Skrzywiła się gniewnie, ale nie spuszczała oczu z Natsuo, chociaż zapewne wolałaby teraz podejść do brata i pacnąć go bokkenem w łeb.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 6 Sty 2014 - 20:22

Kolejne starcie nasuwało kolejne wnioski. Niestety niezbyt pozytywne dla Natsuo. O ile, bowiem tą pierwszą rundę można było nazwać remisową to drugą może nie strasznie, ale została przegrana przez arystokratę. Do tego jako atakujący nie wiele mógł wyczytać z jej ruchów. Może jedynie to, że była od niego szybsza, a do tego w boju inteligentna. Jakim cudem tak szybko spostrzegła, że zmieniłem zamach? To powinno ją zaskoczyć, a ta była na to gotowa. Właśnie! Skoro jest gotowa na to, że będę próbował w jakiś sposób ją oszukać i wpuścić w maliny przez co wygrać. To może jeśli teraz zagram stuprocentowo uczciwie, a wręcz przeraźliwie, tak że będzie zakrawało to o amatorstwo to uda mi się ją zaskoczyć, bowiem do końca szukać będzie szwindlu w moich ruchach. Ryzykowne, ale ciekawe. Niezrażony niepowodzeniem gdy tylko chłopak odzyskał równowagę popędził ponownie w kierunku Sorami. Chciał, aby czerwonowłosa była pewna, że szykuje jakieś oszustwo. Spojrzał wyraźnie, bezpośrednio na splot słoneczny, a ręce ułożył w zamachu do pchnięcia. Pociągnął je bowiem tak, aby rękojeść w jego dłoniach znajdowało się tuż obok żeber po prawej stronie jego młodzieńczego ciała z ostrzem skierowanym prosto w dziewczynę. Co jakiś czas zresztą spoglądał w to miejsce, aby jeszcze bardziej upewnić ją w swoim zamiarze oszukania jej zmysłu wzroku. Tym czasem wyliczył kroki tak, aby w miejscu, w którym miał wykonać pchnięcie wylądował w pozycji startowej z lewą nogą z przodu. Wtedy wykonał pchnięcie dokładnie w to samo miejsce, w które z początku sobie wyznaczył, czyli w splot słoneczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Pon 6 Sty 2014 - 20:47

Widział, jak Sorami na niego spogląda. Wyszukiwała odznak, które mógł wychwycić tylko inteligenty szermierz i które powiedziałyby mu jaki ruch planuje wykonać przeciwnik.
Natsuo pchnął bokken'em w splot słoneczny, lecz Sorami stanęła bokiem niczym torreador unikający rogów byka. Chłopak był teraz odsłonięty i ona to wykorzystała. Jej stopa oderwała się od ziemi i sekundę później poczuł kolano wbijające się jego w brzuch [-8PŻ]
Natsuo zgiął się nieco pod naporem ciosu i bólu, który w nim eksplodował.
- Najpierw atak techniczny, potem prosty do przewidzenia - usłyszał jej szept.
Wyglądało jakby czytała w jego myślach odgadując wszystkie jego zamysły. Wynik walki coraz wyraźniej zaczął obracać się na jego niekorzyść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr. 10 - Dojo   Today at 0:08

Powrót do góry Go down
 
Sala nr. 10 - Dojo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog