IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Dom Aoidake Hotaru

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Dom Aoidake Hotaru   Czw 15 Kwi 2010 - 13:15

Dom, choć trafniejszym określeniem byłaby kwatera, znajduje się w rzędzie wielu mieszkań o podobnej wielkości. Szereg budowli ciągnie się przez parę kilometrów, dając wrażenie, iż ciągnie się on bez końca. Budynek zachowany jest w stylu tradycyjnym, bez zbędnych ozdób na zewnątrz. Dach ma tradycyjny spadzisty kształt z dwoma „stokami” pokrytymi dachówką. Ściany zewnętrzne są koloru białego, zaś drzwi , zachowane z duchem starojapońskim, są szerokie i rozsuwane. Budynek składa się z 5 pokoi, które rozdzielone są poprzez papierowe ściany, umocnione dębowymi ramami, oraz małej piwniczki, do której wejść można poprzez klapę w sypialni. Pokoje to kolejno:
-Przedpokój/Pokój gościnny:
To właśnie tu trafia się po wejściu do domu. Samo pomieszczenie, mimo swojej wielkości, jest skromne, gdyż jedynymi meblami w nim jest drewniany wieszak przy wejściu oraz niski stoliczek, otoczony matami do klękania, z drzewkiem bonsai, o które Hotaru stara się dbać jak najlepiej. W pokoju znajduje się jedno duże okno, znajdujące się na ścianie leżącej na przeciwko drzwi. Okno ustawione jest na zachód, gdyż Aoidake uwielbia obserwować zachody słońca, pijąc jednocześnie herbatę. W pokoju tym znajduje się czworo drzwi, każde prowadzące do innego pokoju w domu. Pierwsze drzwi po prawej stronie wejścia prowadzą do kuchni, której wejście najczęściej jest otwarte, obok nich znajduje się wejście do sypialni, do której Hotaru nie wpuszcza nikogo, na przeciwko kuchni znajduje się natomiast łazienka. Ostatnie drzwi, znajdujące się po tej samej stronie, co wejście do łazienki, prowadzą do czegoś, co można nazwać biblioteką, w której właściciel mieszkania spędza dużo czasu, studiując i czytając.
-Kuchnia:
Małe pomieszczenie, na którego ścianach znajdują się szafki, w której przechowywane są produkty spożywcze (ryż, warzywa, owoce i liście herbaty) oraz miski i imbryczek do zaparzania herbaty. Przy ścianie na przeciwko drzwi jest blat, na którym przygotowywane są przyprawy oraz piecyk z paleniskiem. W pomieszczeniu jest zazwyczaj jasno, choć jedynym źródłem światła jest małe okienko, które jest normalnie otwarte.
-Sypialnia:
Pomieszczenie to jest tej samej wielkości, co kuchnia, lecz panuje w nim większa ciasnota, dająca złudzenie, iż pokój ten jest najmniejszy. W pokoju tym znajduje się, sporej wielkości szafa, w której Hotaru trzyma stroje, stolik nocny, na którym znajduje się budzik oraz mata, służąca jako łóżko. Pod matą leży właz, przez który przejść można do piwnicy. Warto też wspomnieć o skrytce w szafie, w której Aoidake trzyma słodycze, ukrywając je przed resztą świata. Pokój jest zazwyczaj wysprzątany i czysty, jak reszta domu, lecz nie zawsze udaje się zachować ten porządek. Promienie słoneczne wpadają do pokoju przez parę okien, znajdujących się na przeciwko drzwi.
-Łazienka:
Zdecydowanie najmniejszy pokój w całym mieszkaniu. Składa się z toalety, dwuosobowego jakuzzi oraz umywalki. Przy suficie łazienki znajduje się kilka wąskich okienek, przez które wpada blask słoneczny, rozświetlający pomieszczenie.
-„Biblioteka”:
Największe, po przedpokoju, pomieszczenie w domu, którego ściany przysłonięte są wielką ilością półek, na których Hotaru przechowuje książki i podręczniki. Wiele książek leży porozrzucanych na ziemi, wokół stołu leżącego przy oknie. Pomieszczenie to można bez wstydu nazwać najmniej porządnym w całym domu, gdyż w porównaniu do innych pokoi, ten jest zawsze zagracony książkami, porozrzucanymi po kątach. Jest to ulubiony pokój Aoidake, który stara się w nim spędzać wiele czasu.
-Piwnica:
Duże pomieszczenie, trochę mniejsze od biblioteki, w której znajduje się sprzęt, na którym trenuje Hotaru. Jedynym źródłem światła jest świeca, stojąca na stoliku pod ścianą. W pokoju tym można znaleźć kilka przydatnych przedmiotów, kilka przydatnych do treningu przedmiotów, między innymi manekina do ćwiczeń i matę do treningu walki wręcz. Pokój ten został znaleziony przypadkowo, gdy Aoidake, zwiedzając dom, natknął się na klapę w jednym z pomieszczeń. Mimo sprzętu, właściciel rzadko kiedy tu ćwiczy, woląc trenować w towarzystwie innych, piwnicy używa tylko, gdy chce znaleźć się w samotności.


Ostatnio zmieniony przez Aoidake Hotaru dnia Pon 19 Kwi 2010 - 13:22, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 19 Kwi 2010 - 10:01

Sen to wspaniała sprawa. Pozwala się na chwilkę "wyłączyć" i odpocząć od wszelkich trudów związanych z życiem w społeczności dusz. Oczywiście lepiej nie wyłączać się na zawsze, taki zabieg jest bowiem nazywany samobójstwem i zdecydowanie nie należy do czynności sensownych. Hotaru spał sobie w najlepsze, gdy nagle jego uszu dobiegł jakiś intensywny, powtarzający się dźwięk, który powolutku lecz skutecznie wyrywał go z ciepłych otchłani sennych marzeń.Odgłos przypominał werble, które uczniowie tak lubią wygrywać na blatach szkolnych ławek i zdawał się do biegać z dachu...czyżby deszcz? Tak, niewątpliwie padało, powietrze przesycał bowiem charakterystyczny, odświeżający zapach, którego nie można z niczym pomylić.
Aoidake odruchowo potarł zlepione dopiero co przerwanym snem oczy. Dzień był stosunkowo ciemny...pewnie chmury przysłoniły słońce pozbawiając wstającego chłopca jego ożywczych promieni. Nagły napór od wewnątrz zmusił jego szczęki do rozwarcia, a spomiędzy nich niczym demon z czeluści wyrwało się potężne ziewnięcie.
Sądząc braku dźwięków innych niż kapanie deszczu pora była jeszcze stosunkowo wczesna.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 19 Kwi 2010 - 14:11

Hotaru leniwie przetarł oczy i spojrzał na około. Ile to już nocy przespał w tym pokoju? Sam nie wiedział, ale pamiętał, że przeniósł się tu nie dawno. Chłopak podniósł się powoli z łóżka i przyjrzał się dokładnie kroplom deszczu. Było w nich coś niesamowitego, co nie pozwalało oderwać od nich oczu. Młody Shinigami przyglądał się kolejnym kroplom, które z życiem wylatywały od chmur-matek, by z dużą prędkością pędzić w stronę ziemi, stanowiącej koniec ich żywota. Czyż to nie przypomina życia człowieka, pędzącego nieustannie do końca swoich dni. Hotaru po chwili wyrwał się z zadumy i poczuł burczenie w brzuchu:
-Przydałoby się coś zjeść. - powiedział na głos, po czym otworzył szafę. Hotaru zaczął czegoś między ubraniami szukać. Gorączkowo przesuwał kolejne stroje, aż wreszcie udało mu się znaleźć to, czego szukał. Z radością na twarzy znalazł pudełko ze słodkościami, które szybko otworzył. Z środka wyjął tabliczkę czekolady, którą szybko rozpoczął konsumować. Ucieszony małą przekąską, schował słodycze i zamknął szafę, po czym szybko ruszył do kuchni. W kuchni zapalił palenisko, a następnie z szafki nad ladą wyjął imbryczek, wlał do niego wodę, wrzucił liść herbaty i wstawił, by napar zaparzył się. Czekając na herbatę, chłopak zaczął przeglądać szafki w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. po dokładnym przejrzeniu każdego zakamarka, udało się znaleźć bułkę i trochę sera:
-Muszę wreszcie dokupić zapasów, bo zaraz zastanie mnie głód. - pomyślał, po czym zebrał znaleziska i położył na blat. Hotaru naszykował kanapkę z tego, co zostało, a następnie zdjął z ognia czajniczek i wlał jego zawartość do najbliższego kubka. Na prędko spożył śniadanie, posprzątał i wrócił do sypialni. Chłopak podszedł do szafy, wyjął z niej szybko ubranie i założył je:
-Czas wyruszyć do akademii. - powiedział, po czym spojrzał na pudełko leżące w szafie - Chyba jeszcze wezmę coś na przekąskę. - Młody Shinigami wyjął ze skrytki lizaka, po czym skierował się do wyjścia, rozmyślając powoli nad dzisiejszym dniem.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Sro 21 Kwi 2010 - 7:23

Deszcz padał nieustannie bezczelnie mocząc nie osłoniętego przed jego atakami Hotaru. Materiał munduru szybko nasiąkał wodą i już po chwili oblepiał ciało chłopca niczym wilgotna, zimna szmatka. Przytłumione przez chmury blade światło słoneczne sprawiało, że świat wydawał się ponury i nieprzyjazny a błoto plaskające radośnie pod stopami wcale nie pomagało. Mijane na ulicy osoby przemykały niczym szczury skacząc od jednej osłony do drugiej, lub parły na oślep do przodu chcąc jak najszybciej znaleźć się w domu.
Jedynie mała, na oko czteroletnia dziewczynka siedziała nieruchomo w błotnistej kałuży beznamiętnie wpatrując się w bliżej nieokreślony punkt przed sobą. Ubrana była w ładne, choć przemoczone kimono koloru płatków wiśni. Palce prawej rączki zaciskała na ramieniu szmacianej lalki, która tylko troszkę bardziej obojętnie spoglądała na świat swymi guzikowatymi oczyma.
Dzisiejsze zajęcia w Akademii zaczynały się od treningu kidou prowadzonego przez Ichiro Kuronomatsuki, który zajmował całą pierwszą część dnia. Belfer ów miał opinię spokojnego i sympatycznego, choć mówiono też, że bardzo nie lubi spóźnialskich.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Sro 21 Kwi 2010 - 14:07

Hotaru, widząc dziewczynkę, zatrzymał się i sięgnął po lizaka. Leżał on wciąż w kieszeni, jeszcze nie rozpakowany, ale wciąż kusił chłopaka. Dziecko wyglądało na smutne i opuszczone, nie dając Shinigami spokoju. Po głowie krążyły mu setki myśli, wszystkie dotyczyły tej małej:
-Świetnie, mój pierwszy dzień w akademii, a ja już się spóźnię. No, ale co innego mam zrobić? Nie mogę zostawić dziecka, przecież może jej się coś stać. Jak ja sam siebie denerwuję. - Młodzieniec podszedł do dziewczynki i zwrócił się do niej, próbując mówić jak najczulej potrafił:
-Co ty tu sama robisz? Nie powinnaś być w domu? Rodzice na pewno się o ciebie martwią. - Na twarzy Hotaru widać było serdeczny uśmiech skierowany do dziewczynki. Chłopak z wielkim trudem oparł się pokusie lizaka, przykląkł przy dziewczynce i podał jej go:
-Chcesz lizaka? Możesz go wziąć, ja zawsze mam ich pod dostatkiem. - Młody Shinigami chciał pomóc dziewczynce, gdyż nigdy nie lubił patrzeć na nieszczęśliwych ludzi, zawsze go to denerwowało.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 26 Kwi 2010 - 19:33

Dziewczynka spojrzała na niego wielkimi, pustymi oczyma. Hotaru miał wrażenie, że nie patrzy na niego, ale na coś znajdującego się za jego plecami...
-Dziękuję...-Wyszeptała sięgając po lizaka.
Pomimo przyjęcia słodkości mała nie wydawała się specjalnie wesoła, jakby perspektywa spożycia cukierka zupełnie jej nie bawiła. Miała ładne, całkiem jak na wiek długie czarne włoski i jasną, gładką buzię. Aoidake mógł się wręcz założyć, że w przyszłości to dziecko wyrośnie naprawdę piękną kobietę...o ile pozbędzie się tego smutnego, obojętnego wyrazu buzi.
-Rodzice?-Zapytała z lekkim zdziwieniem.-Tata i mama są teraz bardzo zajęci, a ja nie lubię jak tacy są. Mama wtedy bardzo płacze a tata krzyczy, a ja tego bardzo, bardzo nie lubię...
Mówiąc zerknęła w stronę ściany domu, przy którym siedziała. Ze środka wydobywały się jakieś przytłumione krzyki, a od czasu do czasu, głuche łupnięcia. Wewnątrz zdecydowanie działo się coś niedobrego...Hotaru dałby sobie za to słodycze odebrać!


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Wto 27 Kwi 2010 - 12:45

Hotaru wiedział, że musi jakoś zareagować. Wzrok dziewczynki był dla niego przygnębiająco smutny, więc wiedział, że zrobi wszystko, by ją rozweselić:
- Nie siedź tu tak na deszczu, lepiej schowaj się gdzieś pod daszkiem, a ja spróbuję sprawdzić, czy nie mogę ci jakoś pomóc. - Hotaru ruszył w stronę jej domu, lecz w połowie drogi odwrócił się jeszcze do dziewczynki - Byłbym zapomniał się przedstawić. Nazywam się Aoidake Hotaru, ale możesz mnie nazywać jak chcesz. - Po dojściu do domu, młody Shinigami spróbował obejść go w poszukiwaniu jakiegoś innego wejścia, a następnie zamienił się w sokoła, szukając wejścia z góry:
- W razie ostateczności wejdzie się drzwiami, choć lepiej byłoby znaleźć inną drogę, skąd wiem, co tam może się dziać. - Młodzieniec starał się jednocześnie patrzeć przez okna, próbując poznać dom zanim wejdzie i zobaczyć, czy przypadkiem nie można dostrzec, co się dzieje.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Wto 27 Kwi 2010 - 17:38

Dom był całkiem jak na okolicę elegancki. Spore frontowe wejście posiadało parę tradycyjnych rozsuwanych drzwi a szerokie cielsko budynku zagradzało przejście na jego tyły i zapewniało prywatność właścicielom, gdy Ci chcieli akurat posiedzieć w ogrodzie. Typowy dla japońskiej architektury dach sprawiał wrażenie całkiem solidnego i raczej nie było w nim zbędnych dziur. Generalnie rzecz ujmując, ludzka forma nie dawała zbyt wielu możliwości dostania się do wnętrza posesji, chyba że miało się zamiar wparować od frontu.
Przemiana była jak zwykle dziwacznym uczuciem. Przez kilka chwil po zmianie kształtu Aoidake czuł się nieswojo. Pióra łaskotały, dziób wydawał się zdecydowanie zbyt sztywny a skrzydła zupełnie nieporęczne. Największym szokiem była jednak zawsze zmiana sposobu widzenia na ptasi. Pole widzenia poszerzało się dziwacznie, a poza tym cienie przedmiotów wydawały się padać nieco inaczej. Poza tym widział wtedy lepiej, kiedy patrzył w dół niż w górę, chyba że przekrzywił głowę w typowy dla ptaków sposób.
Ciało sokoła dawało zupełnie inne perspektywy i pod tą postacią Hotaru spokojnie przeleciał na tyły domostwa, gdzie znajdował się niewielki, ogrodzony ogródek. Niegdyś zadbany nosił on obecnie typowe ślady braku pielęgnacji. Woda w sadzawce była więc lekko zielonkawa, kwiaty opadły z liści, a tu i ówdzie zaczynały już wyrastać chwasty. tylko tradycyjna bambusowa ozdoba wodna nadal poruszała się rytmicznie wybijając swoje spokojne staccato.
Drzwi do ogrodu były podobne do tych frontowych, różnił je jednak fakt, że były otwarte. Wewnątrz chłopak (sokół?) dojrzał parę Cieni układających się w podobne do ludzkich sylwetki. Jedna z nich zdawała się leżeć na ziemi, a druga stać nad nią w pozie sugerującej brutalną dominację.
-No, powiedz!-Ryczał ktoś męskim basem.-Powiedz z kim się dziś puszczałaś, co?!
Lekka bełkotliwość głosu zdawała się sugerować, że krzyczący nie był do końca trzeźwy.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Wto 27 Kwi 2010 - 18:08

Hotaru, widząc, że mężczyzna jest teraz zdolny do wszystkiego, wiedział, że nie ma czasu do stracenia. Wzburzał go fakt bezbronności kobiety, która nie mogła się obronić przed gniewem pijanego męża. Zmienił się więc jak najprędzej w formę człowieka, czemu jak zawsze towarzyszyło dziwne mrowienie w ciele. Chłopak, nie czekając aż przyzwyczai się do ludzkiego wzroku, zaczął skradać się, zachowując skupienie i uważając, by przypadkiem nie spowodować hałasu. Starał się rozejrzeć po pokoju w poszukiwaniu czegoś, co przydałoby mu się w razie nagłego ataku. Młodzieniec był przygotowany, by szybko zareagować w razie kolejnego brutalnego aktu wobec kobiety:
- W końcu jako Shinigami muszę bronić innych. - Te słowa wciąż krążyły mu po głowie. Czuł, że wiele może zależeć od jego refleksu. Miał tylko nadzieję, że mężczyzna nie zareaguje zbyt gwałtownie, tworząc niebezpieczną dla kogokolwiek sytuację. W końcu intencję Hotaru były czyste, chciał tylko pomóc tej biednej dziewczynce, w której życie zakorzenione było cierpienie i bezradność...
Myśl o jej smutnych i pustych oczach motywowała chłopaka do walki i odważnych decyzji. Z jego głowy zupełnie znikła myśl o akademii, teraz dla niego liczyła się tylko pomoc tej rodzinie. Gdy znalazł się w małej odległości od mężczyzny, oparł się o ścianę i przygotowując się na nagły atak, powiedział:
- Czy to ładnie traktować tak okrutnie tą piękną damę? Szczególnie jeśli pańska córka także przez to cierpi? Nieładnie, nieładnie... - Starał się to powiedzieć z ironią w głosie, zachowując uśmiech na twarzy. Wiedział, że zaraz dojdzie do walki, gdyż nie wyglądało by jakiekolwiek argumenty słowne przemówiły do mężczyzny w stanie otumanienia alkoholem:
- Tu tylko może pomóc perswazja siłowa.
Hotaru czuł, że atmosfera robi się coraz gęstsza. Coś wisiało w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Sro 28 Kwi 2010 - 7:08

Powrót do ludzkiej postaci zawsze niósł ze sobą lekkie uczucie straty. Wszak w ciele człowieka nie posiadał nawet osiemdziesięciu procent zasięgu wzroku sokoła, przez co świat wydawał się jakby mniejszy. Nie mniej podkradnięcie się do pochłoniętej konfliktem pary nie było trudne...zwyczajnie małżonkowie byli zbyt pochłonięci sobą. Mężczyzna był wysoki i muskularny, miał też całkiem szerokie ramiona. Jego ogorzała skóra opinała twarde mięśnie, które nie wydawały się może nadmiernie pokaźne, jednak promieniowały witalną energią. Duże, pełne usta, mocno zarysowana szczęka i prosty, kształtny nos sprawiały, że osobnik mógł być śmiało uznany za przystojnego. Gęste czarne włosy nosił krótko przycięte, a na potylicy podgolone. Do wszystkich tych elementów nie pasowały jednak oczy...przerażające kulki białka ledwie przyozdobione malutkimi punktami źrenic sprawiły, że teoria o alkoholu wydała się Hotaru jakby mniej prawdopodobna. Na dodatek mężczyzna trzymał w prawicy zakrzywiony myśliwski nóż.
Kobieta z kolei zdecydowanie zasługiwała na miano pięknej. Miała jasną, pozbawioną większych skaz skórę, duże ciemne oczy, ładnie skrojone usta i mały zgrabny nos. Wydawała się całkiem wysoka a obszernie kimono nie było w stanie ukryć faktu, iż jej szczupłe ciało jest całkiem zgrabne. Nie była może specjalnie hojnie obdarzona przez naturę, jednak zdecydowanie niczego nie brakowało. Obecnie leżała na ziemi w pogniecionym i potarganym ubraniu, a jej długie i czarne, rozsypane teraz po podłodze włosy nieruchomo leżały na deskach. W oczach kobiety lśniły niewielkie, lecz zdecydowanie bardzo liczne kryształki łez, a gdy spojrzała na Hotaru w jej źrenicach można było dostrzec autentyczne przerażenie.
-Odejdź!-Krzyknęła pełnym trwogi głosem.-Wyjdź stąd!
Mężczyzna uciszył ją jednym, wymierzonym w brzuch kopnięciem, po czym ruszył w stronę młodzieńca.
-Piękna, co?-Wymruczał groźnie nie spuszczając z chłopca spojrzenia swych gorejących szaleństwem oczu.-A więc to o ciebie chodzi, co? Nieźle, przygruchała sobie młodszego gacha!
Ciemne kimono i zakrzywiony sztylet sprawiały, że agresor wyglądał jak skrytobójca z jakiegoś dawnego eposu.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Sro 28 Kwi 2010 - 14:33

Hotaru spodziewał się podobnej reakcji, wiedział, że ma tylko chwilę zanim mężczyzna go zaatakuje. Ten dziwny wzrok nie wróżył nic dobrego:
-Co z nim nie tak? Jakoś nie wydaję mi się, że to jego normalne zachowanie. - Chłopak spojrzał na kobietę, tak podobną do swojej córki i wiedział, że nie może teraz tak po prostu odejść. Mimo tego, że ona go o to prosi:
- Przestań się na niej wyżywać, pierwszy raz ją widzę. Pomyśl przynajmniej jak czuje się twoja córka. - argumentacja słowna leżała już na przegranej pozycji, ale młody Shinigami nadal próbował:
- Może coś się w nim obudzi. Niech pomyśli o swoim dziecku. - Hotaru przygotowywał się do obrony, która zdawała się koniecznością, starając się przewidzieć wszystkie możliwe ruchy agresora. Chciał to skończyć jak najszybciej, ogłuszając przeciwnika. W końcu co by o nim pomyślała ta mała... Hotaru przygotowywał się potajemnie do uniku, po którym, jeśli nadejdzie atak, chciał wytrącić broń napastnikowi:
- Będzie dla mnie najlepiej, jeśli po odskoku w bok, uda mi się wykręcić jego rękę. Możliwe, że go wtedy unieruchomię. - Hotaru przeczuwał, że mężczyzna jest w takim amoku, że nie będzie reagował na ból. Czuł, że to co się z nim dzieje nie jest normalne.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Czw 6 Maj 2010 - 10:10

Mężczyzna stanął w miejscu nie spuszczając jednak oka z Hotaru. Chłopcu wydawało się, że w jego źrenicach coś się kotłuje i wije...zupełnie jakby wnętrze głowy miał pełne mrocznych, demonicznych czerwi.
-To co tu robisz, hę?-Ryknął nieznajomy głosem pełnym płomiennej, niczym nie skrywanej nienawiści.-Po cholerę żeś tu przychodził, hę?!
Wtedy Aoidake dostrzegł jeszcze pewien szczegół. Z oczu mężczyzny wypływały strumienie łez, które spływały po pliczkach, aby następnie pod postacią słonych kropli skapywać na jego szeroką pierś. Czy psychopaci płaczą rzewnymi łzami? Hotaru nie wiedział, jednak widok tego szalonego, płaczącego jak bóbr osobnika wywołał w nim bliżej nie sprecyzowane uczucie smutku. Miał wrażenie, że stoi przed osobą cierpiącą niesamowite męczarnie...czyżby szaleństwo było tak bolesną dolegliwością?
-Zabiję Cię...zabiję, zabiję, zabiję, zabiję...-Mruczał mężczyzna wymachując nożem z coraz większą szybkością.-ZABIJĘ!
Po tych słowach szaleniec ruszył na Hotaru. Biegł nisko pochylony nieustannie wymachując zbrojną prawicą. Wyglądało to tak, jakby dzierżąca nóż dłoń ciągnęła całą resztę ciała. Napastnik był niezwykle jak na swoje rozmiary szybki, a śmigające na wszystkie strony ostrze zdawało się niemalże rozmywać w lśniące, widmowe półksiężyce. Aidake prawie nadział się na jeden z wymachów, co mogło go kosztować lewe oko. Udało mu się jednak w porę odskoczyć, dzięki czemu klinga przesunęła się jedynie po jego policzku zostawiając po sobie piekącą, jednak niezbyt groźną ranę. Chłopak poczuł jak coś ciepłego i lepkiego zaczyna spływać po jego szyi...krew.
Agresor tymczasem z trudem wyhamował dobre dwa metry od młodzieńca i teraz znowu stał w miejscu wymachując zakrwawionym nożem.
-ZABIJĘ, ZAMORDUJĘ, WYPATROSZĘ, ROZSZARPIĘ!-Ryczał, a świst tnącego powietrze ostrza przyozdabiał każde jego słowo.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Czw 6 Maj 2010 - 14:09

Hotaru pilnował ruchów wroga, uważając na niespodziewany atak. Przeciwnik miał przewagę, która istniała pod postacią noża. Spotkanie z nim byłoby bardzo niebezpieczne dla chłopaka, więc ze wszystkich możliwych sił starał się unikać ostrza, świszczącego groźnie w powietrzu. Chłopak oczekiwał na odpowiedni moment, by złapać przeciwnika za ramię ręki trzymającej broń i używając dźwigni, powalić go na ziemię. Jego celem było odebranie ostrza szaleńcowi i unieruchomienie go. Jedyne, co mogło mu pomóc w walce było opanowanie, którego zaślepiony szałem mężczyzna nie używał. Cierpliwie wyczekiwał okazji, by móc powalić wroga, gdyż normalna walka nie miała najmniejszego sensu. Młodzieniec odpuścił już sobie próby przekonywania, odkładając je. Najważniejsza teraz była sama walka i skończenie jej bez ofiar, zachowując przy tym jak najwięcej sił:
-Dlaczego nie dają broni już na samym początku akademii? Miałbym teraz choć trochę większe szanse. - Hotaru miał nadzieję, że podczas walki wpadnie mu coś w oko, co pomogłoby mu w obronie i ataku.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 10 Maj 2010 - 16:14

Sporym problemem była też niezwykła szybkość, z jaką napastnik wymachiwał nożem. Ostrze dosłownie śmigało w powietrzu świszcząc potępieńczo, a szybkie ruchy raczej nie ułatwiały złapania uzbrojonego ramienia przeciwnika w dźwignię.
-UMRZESZ!-Ryknął szaleniec ponownie ruszając w stronę Hotaru.
Był potwornie szybki...zupełnie jakby narastające szaleństwo napędzało jego ciało dając mu nadludzkie możliwości. Chłopiec wiedział, że tym razem nie zdąży uniknąć ani zablokować ciosu, że zakrzywione ostrze zaraz zagłębi się w jego ciele niczym ostry ząb jakiegoś drapieżnika. Bał się...cholernie się bał. Nie chciał umierać, zbyt wiele miał jeszcze do zrobienia, za bardzo pragnął doświadczyć spełnienia swych pragnień...Broń przeciwnika była jednak nieubłagana niczym zimny stalowy kat. Końcówka ostrza już rozdzierała ubranie, już przebijała skórę, gdy...
-Kazuyoshi, przestań!-Pełen rozpaczy głos kobiety rozdarł powietrze jak miecz prześcieradło.-Przestań kochanie...
Mężczyzna zamarł na kilka sekund wydając z siebie dziwaczne, zduszone jęknięcia. Z kącików jego oczu popłynęła krew, która zmieszawszy się ze łzami spłynęła po twarzy. Hotaru nie był na tyle głupi by zmarnować taką okazję, po chwili szaleniec leżał więc na ziemi a złożona przez chłopca dźwignia unieruchamiała jego ramię. W momencie, gdy nóż wypadł mu z ręki mężczyzna wrzasnął, jakby go piętnowano rozpalonym żelazem. W okrzyku tym było tyle bólu, że Aoidake z trudem powstrzymał się przed jęknięciem. Po chwili ciało powalonego zwiotczało, jakby ktoś usunął z niego wszystkie kości...najwyraźniej stracił przytomność.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 10 Maj 2010 - 18:49

Hotaru wzdychnął z ulgi, puścił ramię omdlałego mężczyzny i usiadł na ziemi:
-Było blisko, nie wytrzymałbym dłużej. Mam szczęście, że jej krzyk go zatrzymał... - Wiedział, że jeszcze chwila i mógłby skończyć martwy. Myśląc o tym, co przed chwilą się zdarzyło, chłopak zaczął się śmiać, a następnie zwrócił się do kobiety:
-Przepraszam za moje najście, zobaczyłem waszą córkę siedzącą bezczynnie na deszczu i spytałem ją co się dzieje. Jestem wdzięczny Pani za uratowanie mojego życia. Nazywam się Hotaru Aoidake. - Młodzieniec czuł jak jego mięśnie jeszcze pulsowały po wysiłku. Na razie wszystko było w porządku, więc myślał tylko o odpoczynku. Spojrzał na osobnika, który jeszcze przed chwilą chciał go rozszarpać i odezwał się ponownie do jego żony:
- Mam nadzieję, że nie będzie niemiłe z mojej strony, jeśli spytam co się tu stało? Słyszałem od córki, że to nie pierwszy raz.
Chłopak czekał na odpowiedź, lecz nie był pewny czy dowie się wszystkiego. W końcu nie musiałaby mu o wszystkim mówić, mogłaby go wyprosić, lecz on nie mógł jej teraz tak zostawić, mimo myśli, że musi jak najszybciej pójść do akademii.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Czw 13 Maj 2010 - 5:32

Gdy tylko Hotaru puścił szaleńca kobieta podbiegła do nieprzytomnego i chwyciła go w ramiona. Po jej policzkach spływały kaskady łez, a z gardła co jakiś czas wydobywał się spazmatyczny szloch.
-Teraz będzie już dobrze...-Szeptała cichutko gładząc włosy swego niedawnego oprawcy.-Już wszystko będzie dobrze...
Przez dłuższą chwilę dziewczyna zdawała się nie dostrzegać obecności Aidake, spojrzenie jej zapłakanych oczu było bowiem nieustannie wbite w twarz nieprzytomnego męża. Jej ciało kołysało się rytmicznie, jakby cierpiała na nagły atak choroby sierocej a drobne ramiona drgały jak w febrze. Słone łzy spływały po jasnych policzkach i skraplały się w duże krople, które rozbijały się na twarzy nieprzytomnego mężczyzny. Hotaru, który nie bardzo wiedział co począć zaczynał już powoli rozważać wyjście z domu, w którym rozgrywała się cała ta dziwna scena, gdy nagle kobieta przemówiła słabym, łamiącym się głosem.
-Kazuyoshi to mój mąż...-wyszeptała niemalże nie odrywając spojrzenia swych zaczerwienionych oczu od twarzy małżonka.-Nigdy wcześniej nie zachowywał się w ten sposób...to zaczęło się po tym jak ktoś zostawił pod naszymi drzwiami ten nóż. Gdy tylko Kazuyoshi go chwytał stawał się kimś zupełnie innym, kimś złym. Bił mnie wtedy i zarzucał zdradę, ale tak źle jak teraz jeszcze nie było.
Po tych słowach kobietą znowu wstrząsnął niekontrolowany szloch.
-Czy tata...?-Spytał jakiś dziecięcy, pełen przerażenia głosik.
Dziewczynka, która był powodem obecności Hotaru na miejscu tragedii stała w drzwiach. Spojrzenie jej wielkich, pełnych czystego przerażenia oczu było utkwione w nieprzytomnym mężczyźnie.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Czw 13 Maj 2010 - 17:11

Hotaru wysłuchał kobiety i zaczął rozmyślać nad tym, czego się dowiedział:
-Więc to wina tego noża? Gdybym zaniósł go do akademii, może dowiedziałbym się czegoś więcej... - Nagle do domu weszła dziewczynka z ulicy, co przerwało rozmyślania chłopaka, który widząc reakcję dziewczynki, starał się ją uspokoić:
-Nie martw się, twój tata żyje, tylko śpi, niedługo się obudzi, ale na razie nie można mu przeszkadzać. Jeśli mi nie wierzysz spytaj swojej mamy. - Chłopak znowu zaczął rozmyślać nad tym, co zrobi dalej i zapytał kobiety:
- Czy będę mógł zabrać ten nóż, by dowiedzieć się o nim czegoś więcej? Mam jeszcze dwa pytania: czy dostałbym jakąś szmatę, w którą mógłbym owinąć go? Wolałbym go nie dotykać normalnie. Drugie pytanie jest bardziej związane z tymi zdarzeniami, a mianowicie w jakich okolicznościach to ostrze trafiło do was?- Czekał jak dalej posunie się ta sprawa, kto maczał w tym palce?
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 17 Maj 2010 - 13:19

Słysząc zapewnienia na temat dobrego stanu swojego ojca oraz widząc potakujące ruchy głowy matki dziewczynka uspokoiła się wyraźnie.
-Kochanie, mogłabyś pójść się bawić do swojego pokoju?-Spytała nad wyraz opanowanym tonem kobieta gestem prosząc Hotaru, aby poczekał.-Mama musi porozmawiać z tym miłym panem, a nie chcemy obudzić tatusia.
-No...dooobrze...-Mała nie wydawała się specjalnie zadowolona z wydanego rozkazu, ale posłusznie wyszła przez rozsuwane drzwi prowadzące wgłąb domu.
Jej mama milczała przez chwilkę wycierając przy tym oblicze swego męża przy pomocy rękawa kimona. Krew plamiła materiał ubrania pozostawiając na nim podłużne smugi.
-Ja sama niewiele wiem, mąż któregoś dnia po prostu wrócił do domu niosąc ze sobą ten przeklęty nóż.-Zaczęła po chwili przytłumionym, pełnym smutku głosem.-Mówił chyba, że znalazł go w lesie...
Spojrzenie kobiety było nieustannie utkwione w twarzy ukochanego. W jej oczach powoli zbierały się łzy.
-Od tego czasu za każdym razem, gdy go chwytał stawał się agresywny...po wszystkim nic nie pamiętał. Próbowałam mu to jakoś wytłumaczyć, ale on jest zawsze taki racjonalny...
W tym momencie głos młodej matki załamał się pod naporem gorzkiego, niemal bezgłośnego szlochu, który wstrząsnął jej ramionami.
-Proszę zabrać ten nóż jak najdalej stąd...-Wyszeptała z trudem się uspokajając.-Byle tylko nikt nie musiał znów przez to wszystko przechodzić.
Po tych słowach oddarła zakrwawioną końcówkę swojego rękawa i wyciągnęła dzierżącą skrawek dłoń ku Hotaro.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 17 Maj 2010 - 15:07

Hotaru wziął do ręki kawałek materiału i zaczął dokładnie owijać nóż, jednocześnie starając się nie dotknąć go bezpośrednio. Nie chciał ryzykować, że sam nagle oszaleje i zacznie atakować innych, więc starał się to zrobić jak najlepiej. Po owinięciu noża, włożył go pod pas i pożegnał się z kobietą:
- Do widzenia proszę Pani, mam nadzieję, że nic już się dziwnego nie wydarzy. - Młodzieniec uśmiechnął się do kobiety, po czym wyszedł z budynku, zmierzając do akademii:
- Lepiej pobiegnę, zapewne już jestem spóźniony, a z moim wyczuciem czasu przyjdę na koniec lekcji...- Chłopak skrzywił się nieznacznie i przyśpieszył kroku. Nóż nadal nie dawał mu spokoju, a jego dziwne właściwości wciąż przeszkadzały w myśleniu na temat spraw nauki.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Czw 20 Maj 2010 - 17:41

Zapłakana kobieta spojrzała na Hotaru swymi zaczerwienionymi oczyma, a na jej kształtnych ustach pojawił się szczery, pełen wdzięczności uśmiech.
-Ja i mój mąż jesteśmy Ci bardzo wdzięczni.-Rzekła z powagą w głosie.-Proszę, odwiedź nas jeszcze kiedyś, Kazuyoshi na pewno zechce podziękować Ci osobiście.

Biegnąc na zajęcia Aoidake rozmyślał o przeklętej broni, którą miał przy sobie. Pomimo, iż nie dotykał jej bezpośrednio czuł coś w rodzaju bijącego od niej chłodu. Zupełnie, jakby nóż emanował własnym, wewnętrznym zimnem, które przenikało aż do najgłębszych zakamarków duszy budząc niemożliwy do opanowania dreszcz. Pan Kazuyoshi najpewniej uznał ów nieprzyjemne uczucie za wytwór własnej wyobraźni, jednak Hotaru traktował je jak najbardziej poważnie. Dlaczego? Zapewne dlatego, że widział, co kontakt z tą bronią potrafi zrobić z czyimś umysłem. Całe to zdenerwowanie sprawiło, że chłopiec poczuł nieodpartą ochotę na słodycze...

Gdy zziajany i nieźle spocony Hotaru dotarł wreszcie do sali, w której odbywały się zajęcia Kidou przywitało go nieprzyjemnie chłodne spojrzenie pana Kuronomatsuki. Mężczyzna stał z rękoma opuszczonymi luźno wzdłuż tułowia, a spokojny wyraz jego twarzy dziwnie kontrastował z chłodem bijącym z oczu.
-No proszę, mamy spóźnialskiego.-Rzekł tonem przyjacielskiej pogawędki.-Jak się nazywasz i dlaczego się spóźniłeś?
Instruktor akademii nie sprawiał wrażenia osoby, która lubiła spóźnialskich, a plotki głosiły, iż potrafi wymyślić dla takich naprawdę nieprzyjemne kary.
Hotaru miał teraz naprawdę potężną ochotę na słodycze...ślina gromadząca się w jego ustach na samą myśl o cukierkach była tego najlepszym dowodem.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pią 21 Maj 2010 - 13:08

Myśl o cukierkach wciąż chodziła po głowie Hotaru, przeszkadzając mu w skupieniu się na rozmowie z instruktorem bardziej niż zmęczenie długim biegiem:
-Nazywam się...eee... Aoidake...no ten... Hotaru. Dlaczego się spóźniłem...mmm... już wiem! - Chłopak starał się zapomnieć o słodyczach i mówić tak, by nauczyciel mógł go zrozumieć- Chciałbym o tym panu jednak powiedzieć na osobności, bo to dziwna sprawa, a wiem, że Sensei będzie potrafił coś z tym zrobić.
Wiedział, że niezależnie od wymówki nie będzie to dla niego pierwsze miłe spotkanie z instruktorem, więc stwierdził, że daruje sobie szybkie wymówki. Dodatkowo mistrz wyglądał na osobę, która potrafiłaby zdziałać coś z tym dziwnym nożem. Mimo chwilowego skupienia słodycze znowu wtargnęły do jego myśli, nie pozwalając mu się skupić na czymkolwiek. Zaczął więc, ignorując osobę nauczyciela, gorączkowo ich szukać w zakamarkach ubrania:
- Cholera, muszę gdzieś je mieć... Może przynajmniej jakiś cukierek... albo guma... cokolwiek... - Młody Shinigami zapomniał o świecie realnym, skupiając się na poszukiwaniu w ubraniu czegoś, co miało choć trochę cukru...
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 24 Maj 2010 - 16:19

Pośród zakamarków ubrania Hotaru kryły się głównie kłaki oraz jakieś bliżej nie zidentyfikowane okruchy. Chłopiec z coraz większym rozgorączkowaniem przeszukiwał kimono, a zimny pot wystąpił na jego czoło. W końcu odnalazł jednego starego karmelka. Cukierek był co prawda stary, a jego powierzchnię oblepiały rozmaite paprochy, ale dla Aoidake nie miało to wielkiego znaczenia. Gdy tylko słodki smak rozszedł się po jego ustach chłopak poczuł, jakby jego świat zaczął się na powrót składać z jakiś niezmiernie drobnych kawałków. Jego umysł powoli odzyskiwał spokój, a kłaki i brudy na języku nie były w stanie zmniejszyć odczuwanej ulgi.
-Słyszałeś choć słówko z tego, co powiedziałem?-Głos pana Kazuyoshi dotarł do Hotaru dopiero po chwili.-Czy może ten stary, brudny cukierek był zbyt ważny?
Nauczyciel wyglądał na spokojnego, jednak pod tym spokojem kryło się coś bardzo zimnego i bardzo nieprzyjemnego. Do tego większość grupy spoglądała teraz na Aoidake z mieszaniną zdziwienia i odrazy. W sali zapadła złowieszcza, przerywana jedynie oddechami zebranych cisza.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pon 24 Maj 2010 - 17:25

Hotaru dopiero teraz zauważył, że nauczyciel cały czas widział co on robi. Dodatkowo peszyły go spojrzenia na sali i niezręczna cisza. Postanowił jednak nie dać się jej, zachować nadal pogodę ducha i uśmiech oraz ciągnąć dalej, dopóki nadal był skupiony nad tym, co robi:
- Przepraszam Panie Profesorze, ale mam problem ze słodyczami, można powiedzieć, że jestem uzależniony. - W tej chwili podniósł trochę głos, by wszyscy w pomieszczeniu go usłyszeli - Jeśli komuś to klasy nie pasuje, to jego sprawa, każdy ma jakieś dziwne nawyki. Pana zaś przepraszam za swoje zachowanie i czekam na karę, która będzie zasłużona.
Chłopak modlił się, by profesor skończył trzymać go na środku klasy, gdzie wszyscy byli w niego wpatrzeniu, jak w coś dziwnego i pozwolił mu usiąść. Chciał poukładać sobie myśli ustalić trochę to, co powie mistrzowi po zajęciach. Mimo iż starał się tego nie ukazywać, to obecność ostrza nadal wywierała na niego dziwny wpływ. Sama myśl o nim wywoływała u chłopaka dreszcze i pot. Chłód bijący od przeklętego noża nie był najmilszą rzeczą w życiu.
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Sob 29 Maj 2010 - 9:40

Brwi Pana Kazuyoshi uniosły się lekko, gdy chłopak zwierzał się klasie ze swego nałogu. Twarz nauczyciela pozostawała nieodgadniona i bardzo trudno było stwierdzić, jakie myśli przepływają w tej chwili przez jego głowę.
-Dobrze, Twoja kara będzie miała dwa zasadnicze człony.-Stwierdził po chwili ciszy belfer.-Na razie po prostu stań o tutaj, po środku sali i nie ruszaj się, dobrze?
Jakiś mały, piskliwy i przestraszony głosik wewnątrz Hotaru mówił mu, że w ciągu następnych minut nic czeka go nic przyjemnego. Stojąc po środku pomieszczenia, obserwowany przez całą grupę Aoidake doskonale rozumiał, co muszą czuć skazani na publiczne egzekucje. Na twarzy chłopca mimowolnie wykwitł wielki, czerwony i ciepły rumieniec zawstydzenia. Oczy kolegów i koleżanek spoglądały na niego z rosnącą ciekawością...zapewne wszyscy byli ciekawi, co się z nim zaraz stanie.
-Doskonale, Panie Aoidake...teraz zaatakuj mnie proszę.-Rzucił pogodnym tonem Kazuyishi stając mniej więcej półtora metra na prawo od ucznia.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Sob 29 Maj 2010 - 19:44

Hotaru domyślał się, co może go czekać i niezbyt podobała mu się ta perspektywa. Wzdychnął:
- Zapewne użyje jakiegoś kidou, by mnie obezwładnić, a ja nie mam jak tego uniknąć. Nie zdziwiłbym się, gdyby mówił jak się uwolnić z kidou, którego na mnie użyje, gdy mnie nie było. Ech, takie życie. - Chłopak stwierdził, że podzieli się swoim punktem widzenia z innymi, więc wypowiedział na głos swoje przemyślenia:
- Co ja mogę Panu zrobić? Zaraz zostanę zatrzymany przez jakieś kidou, które zapewne związane było z lekcją, na którą się spóźniłem. Jeśli nie tym sposobem, to zapewne Pan zrobi to jakimś szybkim ruchem.
Chłopak wiedział, że jedyną możliwością, że jakimś cudem uda mu się pokonać nauczyciela jest niepozwolenie mu na reakcję, chłopak spróbował więc odwrócić się na chwilę, udając patrzenie na klasę, a następnie jak najszybszym ruchem ruszyć w stronę instruktora, próbując powalić go poprzez wygięcie ręki. Młodzieniec wiedział, że jego szansę są bardzo bliskie zeru, jeśli nie takie. Starał się więc zapamiętać ruchy mistrza, starając się je przestudiować, w końcu w przyszłości mogłoby się mu to przydać:
- Mam przerąbane... - była to ostatnia myśl chłopaka przed wykonaniem ruchu...
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Sro 2 Cze 2010 - 18:43

Aoidake ruszył w stronę nauczyciela chcąc pochwycić jedną z jego rąk. Problem polegał na tym, że Kazuyoshi nawet nie uniósł rąk lecz zwyczajnie zrobił doskonale wymierzony krok w bok tak, że znalazł się plecami chłopca. Nim Hotaru zdołał dobrze wyhamować jego uszu dosięgły słowa wypowiadanego przez instruktora kidou zaklęcia.
-Zaklęcie wiążące numer cztery...Hainawa.-Głos mężczyzny nie zdradzał żadnych emocji, a same słowa zostały wypowiedziane ze stoickim spokojem.
Coś świecącego i podłużnego wystrzeliło w stronę chłopca, po czym zacisnęło się na jego nadgarstkach niczym świetlisty wąż. Jaśniejące sploty zacieśniły się następnie łącząc obie ręce Aoidake za plecami.
-Nasz przyjaciel stał się celem zaklęcia wiążącego numer cztery.-Wyjaśnił nauczyciel reszcie grupy.-Jest to podstawowy sposób, aby...
Reszta lekcji upłynęła Hotaru w sposób wielce nieprzyjemny. Kazuyoshi zrobił z niego bowiem obiekt ćwiczebny dla reszty uczniów, którzy mieli za zadanie po kolei pętać jego ręce przy pomocy Hainawa. Pod koniec zajęć nadgarstki chłopaka były już mocno zaczerwienione a mięśnie ramion bolały, jakby cały dzień robił pompki. Po wszystkim Aoidake został w klasie jedynie w towarzystwie nauczyciela. Nie był to w sumie do końca jego wybór...po prostu czuł się zbyt zmęczony po przyjęciu całej serii bardziej lub mniej udanych magicznych ataków. Myśl o tym, że oto stał się pośmiewiskiem niemal wszystkich swych kolegów i koleżanek także nie dodawała mu energii.


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Czw 3 Cze 2010 - 12:40

Mimo swojej niechęci do nauczyciela, chłopak wiedział, że musi z nim porozmawiać na temat dziwnego noża. Sama myśl o nim powodowała zwiększenie chłodu bijącego od zawiniątka z nim, więc chciał się go jak najszybciej pozbyć. Zwrócił się więc do nauczyciela:
-Proszę Pana, wiem, że się spóźniłem i już rozumiem, że tego Pan nie toleruje, ale chciałbym porozmawiać na temat powodu mojego późnego przyjścia. Chodzi o ten nóż... - Chłopak wyjął przeklęte ostrze owinięte materiałem i ostrożnie je odwinął, a następnie opowiedział całe zdarzenie instruktorowi, starając się skupić na opisaniu dziwnego zachowania mężczyzny, który trzymał broń oraz na tym, co dowiedział się od jego żony. - ... a następnie przybiegłem tutaj jak najszybciej, lecz za wolno, co okazało się niemiłe w skutkach dla mnie. Mam nadzieję, że pomoże Pan w sprawie tego ostrza.
Hotaru miał nadzieję, że Kazuyoshi będzie wiedział, co zrobić dalej...
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Wto 8 Cze 2010 - 7:54

Kazuyoshi bez słowa wysłuchał relacji Hotaru, a jego mina przez cały czas pozostawała nieodgadniona. Gdy chłopiec wyciągnął nóż brwi nauczyciela nieznacznie się uniosły.
-No proszę...a to ci ciekawostka.-Rzucił spokojnym i pozbawionym zauważalnych emocji głosem.-Bardzo dobrze, że mi go przyniosłeś.
Dłonie instruktora Kidou przesunęły się nad bronią, jakby głaszcząc powietrze. Po chwili dookoła oręża rozbłysła prostokątna bariera koloru soczystej pomarańczy. Dziwna energia, którą Aoidake dotychczas czuł zniknęła, jakby przeźroczyste, migoczące ścianki całkowicie odcinały przeklęty nóż od świata zewnętrznego.
-Masz jakieś teorie co do tego, czym może być ten oto przedmiot?-Spytał Kazuyoshi ostrożnie unosząc otoczoną magiczną barierą broń.-Spróbuj określić, co czułeś mając ten nóż przy sobie i zastanów się dobrze.
Na twarzy nauczyciela można teraz było dojrzeć wyraz uprzejmego zainteresowania. Pocieszający był fakt, iż bijący od mężczyzny chłód zupełnie zniknął...czyżby wina Hotaru została mu wybaczona?


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Wto 8 Cze 2010 - 13:51

Hotaru zaczął przypominać sobie, co czuł w pobliżu ostrza. Wydawało mu się, że znowu czuje ten chłód wdzierający się w jego duszę, powodując przy tym nieprzyjemne dreszcze. Po chwili odegnał od siebie to wspomnienie i zaczął rozmyślać nad naturą tego noża, po chwili odezwał się:
- Pamiętam, że od broni biło coś, co wywoływało uczucie zimna, wydawałoby się trochę, że ostrze miało własną świadomość i próbowało wedrzeć się do umysłu, co mogło wywołać szał u tamtego mężczyzny... -Chłopak na chwilę przerwał, po czym ciągnął dalej - Czy to możliwe, że to coś jest czymś w rodzaju Zabójcy Dusz? Nie jestem tego pewien, gdyż widzę parę nieścisłości, ale moja wiedza jest niezbyt wysoka na ten temat.
Widok noża powodował u chłopaka masę myśli, marzeń i przyszłych planów. Mimo, iż wolał on walkę wręcz, to pragnął posiadać własne Zanpaktou. Starał się wyobrazić jaką siłę może mieć w sobie ostrze Shinigami...
Powrót do góry Go down
Korin




Oddział : Fraccion
Mistrz Gry : Kitsune

Karta Postaci
Punkty Życia:
220/220  (220/220)
Punkty Reiatsu:
692/692  (692/692)

PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Pią 11 Cze 2010 - 7:29

Na wąskich ustach Pana Kazuyoshi pojawił się delikatny, ale bardzo sympatyczny uśmiech.
-Jesteś bardzo blisko, wiesz?-Rzucił pogodnie.-To ostrze w istocie wydaje się posiadać coś w rodzaju prymitywnej, kipiącej od żądzy mordu świadomości. Wydaje mi się jednak, że porównanie z Zanpakutou to nieco zbyt daleko idąca konkluzja. Najpewniej ten nóż został przeklęty dość dawno temu, prawdopodobnie w wyniku jakiś strasznych wydarzeń. Teraz zamknięte w nim zło szuka ujścia, a przecież niewiele może zdziałać bez ciała, nieprawdaż? Jest jeszcze coś, o co chcesz mnie zapytać?
Przeklęte noże opętujące niewinnych i skłaniające ich do przemocy względem najbliższych osób...a ponoć w bajkach nie ma ani szczypty prawdy. W tej chwili przez umysł Hotaru przebiegła jedna, króciutka migawka...mężczyzna, który jeszcze do niedawna znajdował się pod wpływem zawartego w ostrzu zła...co z nim? Skąd właściwie pewność, że szkody poczynione przez dłuższy kontakt z tak negatywną energią znikną wraz z zabraniem broni?


Moja postać:
W formie normalnej
W formie Resurrection
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Aoidake Hotaru   Today at 18:22

Powrót do góry Go down
 
Dom Aoidake Hotaru
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog