IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 4/3
Kovacs - 1/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Benorn - 1/2


Share | 
 

 Yakimiro [SHINNIGAMI] - NEW VERSION-całkowicie zmieniona xD

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Yakimiro [SHINNIGAMI] - NEW VERSION-całkowicie zmieniona xD   Sro 19 Maj 2010 - 19:18

Imię: Yakimiro

Profesja:Shinigami

Płeć:Mężczyzna

Wiek: 15

Waga: 74

Wzrost: 199

Wygląd: Wysoki chudy chłopak. Włosy koloru szarometalicznego. Oczy różnokolorowe. Prawe zielone z naturalna czerwoną obwódką, a lewe czerwone z naturalną zielona obwódką. Masz zawsze spokojną twarz, oraz nie okazujesz emocji, trzymasz je pod ,,maską" wykształconą przez brutalne życie w Rukongai 78.Jesteś normalnie owłosiony, zapuszcza krótką brudke. Włosy są proste, spięte, ma kolczyk w uchu, w kształcie Ying i Yang. Przez obie ręce przechodzą wytatułowane linie, w kolorze czerwonym na lewej i zielonym na prawej ręce. Co dziwne oba ,,tatuaże" są wrodzone. Ma szrame rozciągającą sie u góry czoła schodzącą przez łuk brwiowy aż do podbródka. Jego ciało jest lekko umięśnione.

Charakter: Zazwyczaj ukrywa przed ludzmi swoją historię, jeżeli już zdobędzie jakichs przyjaciół to chroni ich, nie będąc gotowym ich stracić. Stara się zapomnieć o Akirze i dziadku, lecz za każdym razem gdy o tym myśli ma straszną chęć zabić wszystkich zbirów, i ludzi dręczących innych. Jest typem człowieka dobrze czującego się w towarzystwie niewielkiej liczby ludzi, acz dobrych przyjaciół. Poświęca dużo czasu treningom gdyż chce zostać silnym shinnigami, aby móc zniszczyć wszystkich swoich wrogów, oraz chronić przyajciół.

Ekwipunek:boken, mundur akademi, płaszcz

Historia:

CZĘŚĆ 1 - Narodziny

Seireitei, obszary mieszkalne, mieszkanie Akrii Shiby.
-Aaaaaaa! - krzyczy Akria - Dlaczego to tak boli!
-Uspokój się, będzie dobrze oddychaj,oddychaj - powiedziała sanitariuszka.
Akria oddychając, i płacząc patrzy jak jakieś kuliste coś wychodzi z niej.
-Spokojnie, oddychaj a ból zelży. Oddychaj, oddychaj! - uspokaja Sanitariuszka - Odd... Co to jest!
Akria zastanawia się, co sie stało
-Coś jest z dzieckiem nie tak? - pyta zdenerwowana.
-To-to-to dziecko, jest straszne! - odpowiada przerażona Sanitariuszka.
Akria szybko podnosi się, abys spojrzeć na dziecko leżące na ziemii. Co ono ma na rękach, to jakaś rana? - pomyślała Akria - jeżeli to rana to czemu jest zielona! I co to za obwódki wokół oczu?
Dziecko otwiera oczy, i patrzy się na Akrie łagodnym, acz dziwnym wzrokiem.
~Dlaczego to dziecko ma różno kolorowe oczy~zastanawia się Akria ~ co ja zrobie z takim dzieckiem? Takie dziecko pewnie sprowadzi mi tylko nieszczęście do domu.
-Może je pani gdzieś zaprowadzić - prosi Akria zachowując pozory spokoju.
-Oczywiście - odpowiada Sanitariuszka - lecz gdzie?
-Do jakiegoś domu, gdzie nie będą się go bali, i będą traktowali dobrze - prosi coraz bardziej roztrzęsiona Akria.
-Dobrze już ide - odpowiada Sanitariuszka, podają Akrii bukłak - proszę to pić co 12 godzin.
Sanitariuszka wychodzi z domu Akrii w Seireitei, kierując się w stronę Rukongai.
Sanitariuszka mija bramę Rukongai 76, i porzuca dziecko przy najbliższym drzewie.

CZĘŚĆ 2 - Odnalezienie

Gankri przechadzając się, jak codziennie wśród domów swojej dzielnicy, jak zwykle mając przygotowanych kilka zaklęć do natychmiastowego użycia. Zaczyna wracać, o dnieje - pomyślał. Jak zwykle spacer odbył się spokojnie, ponieważ jako jeden z niewielu potrafi tutaj korzystać z zaklęć. Idąc koło południowego wejścia do dzielnicy, słyszy bardzo ciche kwilenie. Podchodzi do miejsca z którego je usłyszał.
~O jakieś zawiniątko, pies kot? - pomyślał, podnosząc zawiniątko. - to jest dziecko! pomyślał gniewnie. Może nie jest jakieś piękne, ale dzieci nie powinno się porzucać.
~Wezmę to dziecko, i wychowam je na swojego uczni, i wnuka - zamyślił się - tak to jest bardzo dobry pomysł, nazwę je Yakimiro.
Idąc do domu zastanawiał się jak silne reiatsu będzie miało to dziecko.

CZĘŚĆ 3 - Lata dziecięce

-Powiedz Byakurai, powiedz B-Y-A-K-U-R-A-I - mówi znudzony Gankri, nie wierząc że dziecko coś powie, gdyż ma dopiero 3 miesiące - Yep chodz tu, pilnuj dziecka, ja ide zdoby troche mleka i wody.
Gankri przechadzając się wśród domów, szuka jakiejś studni, lub bukłak z mlekiem.
-Starcu oddaj nam wszystkie pieniądze jakie masz - krzyknął jakiś młodzik, na czele grupy z nożami i maczugami.
-Nie poznajesz mnie? - odkrzykną Gankri, wyciągając swój dłuższy nóż - Jam Genkri! Nawet nie próbuj mnie atakować!
-Jaki Gankri? Nie znam cię, jestem tu nowy. - odkrzyknął młodzik - do ataku!
Grupa ruszyła na niego, nie liczyła więcej niż 12 osób, spokojnie sobie nią poradze~pomyślał Gankri.
-Z mroku wyłania się duch, mróz posyła na świat, zgiń - otwieram bramę! - krzyknął Gankri, kierując bramę na przeicwników. 2 zamorziło siętotalnie, reszta ze zdziwieniem rozgląda się dookoła.
-Największy kowalu światów, ty co wykułeś setki ostrz, daj mi swego oręża daj mi cząstkę swej siły. Zaklęcie destrukcyjne numer dwadzieścia jeden. - krzyknął ponownie Gankri, rozkładając ostrza dookoła wrogów. Większość z nich nie przezyje, a ci którzy przeżyją, będą długo niezdolni do walki. O, mleko - pomyślał Gankri, podchodząc do jednego z młodzików i wyciągając mu z pod paska bukłak z mlekiem. Dobrze zrobiłem - pomyślał Gankri, zabiliby mnie.
Gankri, zmęczony walką wchodzi do domu i z progu słyszy Yepa, mówiącego
-Ty coś powiedsziałeś? O, mistrzu Yakimiro coś powiedział - krzyknął Yep
-Yakimiro co żeś powiedział? - zapytał się Gankri
-Bjakujaaaaj, Bjakujaaj! - krzyczy dziecko!
-To jest niemożliwe, ono ma dopiero 3 miesiące! - krzyknął Gankri - będzie idealnym uczniem.
Dziecko ze zdziwieniem popatrzyło się swoimi dziwnymi oczami na Gankriego.

CZĘŚĆ 4 - Nauka Hadou i pierwsza walka

-Yakimiro nie tak! - krzyknął Gankri - masz powiedzieć ,,Rozrzucone kości bestii! Wielka moc dobroci! Ty która pomagasz matce naturze! Stań przede mną! Użycz mi swej mocy! Zaklęcie destrukcyjne numer siedemnaście - Wielka Skała!" z akcentem na WIELKA SKAŁA!, pamiętasz tak jak przy Baykuraiu.
- Rozrzucone kości bestii! Wielka moc dobroci! Ty która pomagasz matce naturze! Stań przede mną! Użycz mi swej mocy! Zaklęcie destrukcyjne numer
siedemnaście - WIELKA SKAŁA! - krzyknął Yakimiro, na jego dłoni zaczęła tworzyć się skała, która bardzo szybko się powiększała.
-Zatrzymaj przesył reiatsu! Zaraz cię to wykończy - krzyknął Gankri, w głbi duszy będąc bardzo dumnym, ze swojego przybranego wnuka. Ma dopiero 7 lat, a już opanował prawie dwa zaklęcia - jeszcze raz, tylko tym razem zatrzymaj wzrost na wielkości około pięści.
Rozrzucone kości bestii! Wielka moc dobroci! Ty która pomagasz matce naturze! Stań przede mną! Użycz mi swej mocy! Zaklęcie destrukcyjne numer
siedemnaście - Wielka Skała! - krzyknął Yakimiro, pojawiła się taka sama skała która zaczęła rosnąć lecz zatrzymała sie gdy była, troszkę większa od pięści
- może tak być, dziadku?
-Bardzo dobrze, moje dziecko - pochwalił go Gankri - a teraz idz po wode, lecz uważaj na Shinnigami, i Bande Akiro, dobrze?
-Dobrze dziadku, zaraz pójdę ale najpierw mi opowiedz co się stało że tak się obawiasz tych Shinnigami? - zapytał Yakimiro, po chwili ddając - większość osób uważa że nas chronią od Hollowów, i że powinniśmy, ich szanować.
-Nigdy nie mówiłem że nie powinieneś ich szanować, lecz żeby na nich uważać, kiedyś się im naraziłem - zwierzył się Gankri.
-A co się stało dziadku? Powiedz, powiedz , powiedz! - rządał Yakimiro.
-Dobrze, dobrz Yakimiro, tylko spokojnie - odpowiedział Gankri - Było to około 7 lat temu. Szedłem po mleko, i zaatakowałą mnię zgraja bandytów. Więc najpierw ich zamroziłem, a później ich zatrzymać, gdyż w ucieczce bym nie miał z nimi szans. Lecz pechowo, zabiłem 3 chłopców, 2 zamroziłem, a jeden został pocięty. Ten pocięty chłopiec był rodziną jakiegoś Shinnigami, przez co teraz się na mnię uwzięli, a szczególnie ten jeden. Ma on brązową kitę, i szramę przez środek nosa przechodzącą, nie jest on jakiś bardzo potężny, jest zwykłym członkiem oddziału 10. Uznałem, że teraz może ci się przydać już broń, to zrobiłem ci ten oto kostur. Kostru owy był zrobiony z jakiegoś porządnego drewna, i na końcach miał wkute końcówki ostrz katan. Był nie za dobrze wywarzony, ale i tak nie m Yakimiro walczyć nie potrafił, więc dla nieg to nie grało różnicy. Yakimiro dostał również do niego specjalny pas, dzięki któremu mógł go nosić na plecach. Yakimiro wychodzi z domu Gankreigo, idąc do studni, w okolicach "rynku" rukongai 76. Po drodze spotykając ową nieszczęsną 5-osobową bande.
-O hoho Yakimiro idzie, wnuczek Gankriego. O widze że dziadziusia nie ma? To może oddasz nam swoje pieniądze. O widze że masz ciekawą broń, chętnie jąrównież wezmę! - krzyknął Akiro.
-Niemam pieniędzy! - odkrzyknął Yakomiro - a broni nie oddam! Jest od mojego dziadka, nigdy mi jej nie weźmiecię!
-Oj oddasz, oddasz! My już ciętego zmusimy! - krzyknął jakiś towarzysz Akiro, wyciągając nóż, podobnie jak reszta bandy.
-Nawet nie próbujcie! Nauczyłem się dwóch nowych zaklęć! Nie pró... - krzyknął Yakimiro, lecz przerwał widząc lecący w jego kierunku nóż, próbował się uchylić, lecz był za wolny. Nóż przerysował mu całą twarz, od czoła do podbródka. Yakimiro, zamykając jedno oko, ze złoscia skierował palce w wygrażającego chłopca, i krzyknął - Zaklęcie destrukcyjne numer cztery - Biała Błyskawica! - poleciała ona, odcinając chłopakowi ręke, i robiącą dziure w barku chłopaka z nim! - pożałujecie TEGO! - krzyknął.
-Atakujcie GO! - wrzasnął z gniewem Akiro.
Yakimiro wyciągając swój kostur, skierował palce w kierunku najwyższego chłopaka, jedynego z kataną a nie maczugą, jak reszta, wymierzy w tułów, i wystrzelił ponownie wkładając w to całe swoje reiatsu, jak uczył go dziadek! Chłopak dostał w szyję, Akiro ze strachem spojrzał na nniego, potem na owego chłopca, w momencię w którym głowa urywając spadała na zakurzoną drogę.
-Bydlaku! to był mój brat! - krzyknął Akiro - uciekajc, on nas wszystkich pozabija.
Yakimiro myśląc z wycieńczeniem, co się właśnie stało zemdlał.

-Hmm, gdzie jest Yakimiro - powiedział Gankri sam do siebie - powinien już wrócić. Yep idź po niego.
Yep wychodząc z domu Gankriego, samemu zastanawiał się co się stało z Yakimiro. Powinien wrócić z 30 minut temu conajmniej.
-Aaaaaaaaaa! - krzyknęła jakaś kobieta bięgnąc - niech pan tam nie idzie, tam jest prawdziwa rzeź.
Yep przyśpieszył kroku, obraz który zobaczył, sprawił że wstrząsnął nim dreszcz, jeden chłopiec bez ręki, jeden bez głowy a jeden z przebitym barkiem. Wszędzie krew, a naprzeciw nich Yakimiro, z rozciętą twarzą, leżącym kosturem obok niego, ściana budynku za chłopcem z dziurą w barku dymiła się. Podbiegł do niego, podniósł go oraz zaniósł do domu.

-Mistrzu! Mistrzu! - zaatakowali Yakimiro! - krzyknął Yep już w progu.
-Yakimiro! Yakimiro! - krzyczał Gankri - co się stało!? - zapytał Yepa.
-Niewiem przyszedłem na miejsce, gdzie leżał Yakimiro, a nprzeciw niego leżał brat tego bękarta Akiro z odciętą głową, lecz bardzo równym cięciem, na pewno to nie było ostrze ...
-Byakurai ... - pomyślał na głos Gankri, dziwiąc się że Byakurai tego chlopca może mieć taką siłę.
-Leżało jeszczcze dwóch chłopców, jeden miał odciętą ręke podobnym cięciem jak brak Akiry głowę, a drugi za nim miał przedziurawiony bark, dziura była wielkości dwóch pięści - relacjonował Yep - a budynek za tym chłopcem się dymił, i był na nim czarny osad, jagby popiół.
-Ten chłopeic jest zadziwiający, mógł użyć dwóch bardzo silnych Byakuraiów - pomyślał na głos Gankri - ale teraz nie o tym, przynieś mi szybko jakieś bandaże oraz idź po mleko! - krzyknął Yep.

CZĘŚĆ 5 - Nauka trzeciego zaklęcia, i druga walka

Od tego wydarzenia minęły trzy lata, Yakimiro był lekko zamknięty w sobie, i nie chciał się uczyć nowych zaklęć. Lecz zaczyna odzyskiwać dawny spokój, dzisiaj po raz pierwszy od trzech lat chce się nauczyć nowego zaklęcia z takim zapałem.
-Yakimiro powtórz po mnie, Fala wynosi i pogrąża. Niebo przesłaniają burzowe chmury! Zapach wiatru który zaraz poczujesz! Zaklęcie destrukcyjne numer osiemnaście - Wielki Podmuch Wiatru! - zarządał Dziadek.
-Fala wynosi i pogrąża. Niebo przesłaniają burzowe chmury! Zapach wiatru który zaraz poczujesz! Zaklęcie destrukcyjne numer osiemnaście - Wielki Podmuch Wiatru! - krzyknął Yakimiro, lecz nie przyniosło to żadnego efektu.
-Akcent dawaj bardziej na WIATRU, i potrzebujesz tutaj więcej reiatsu - upomniał dziadek
-Fala wynosi i pogrąża. Niebo przesłaniają burzowe chmury! Zapach wiatru który zaraz poczujesz! Zaklęcie destrukcyjne numer osiemnaście - Wielki Podmuch Wiatru! - krzyknął Yakimiro jużz dobrym akcentem.
-Dzisiaj tego nie opanujesz, spróbuj jutro dobrze? - zapytał Dziadek.
-Dobrze dziadku, ja jeszcze chwile potrenuje, a ty idź spać, zaraz się położę - odpowiedział Yakimiro.

-Uaaaah, już rano? ide obudzić Yakimiro. - powiedział Gankri, schodząc z sennika, wszedl do klitki Yakimiro, sennik był pościelony, a chłopca nie było - Yakimiro! Chłopcze gdzie jesteś?
-Tutaaaj! Dziadku na podwórku! - krzyknął Yakimiro - potrafię już patrz - krzyknął - Fala wynosi i pogrąża. Niebo przesłaniają burzowe chmury! Zapach wiatru który zaraz poczujesz! Zaklęcie destrukcyjne numer osiemnaście - Wielki Podmuch Wiatru! - wynikie, tego było zamrożenie wszystkich drzew dookoła.
-Chłopcze ty tutaj byłeś całą noc?! - zapytał z nutką złości Dziadek
-Tak dziadku, ale sięnie denerwuj, opanowałem to, już nie będziesz mnie musiał uczyć - powiedział z radością w głosie Yakimiro.
-Ależ ja lubiłem cię uczyć chłopcze, to nie było dla mnie męką ani karą, lecz to co mówisz jest prawdą, pozostałe zaklęcia jakie znam, będą dla ciebie za trudne - powiedział Dzaidek ze smutkiem w głosie.
-Wiem dziadku, lecz muszę iść teraz potrenować walke moim kosturem do dojo w rukongai 64, będę wieczorem, cześć - powiedział Yakimiro
-Cześć Yakimiro - odpowiedział Dziadek

-Łał, jakie fajne dojo - powiedział Yakimiro
-Cześć nazywasz się Yakimiro - zapytał jakiś człowiek.
-Tak, a ty? - odpowiedział Yakimiro
-Ja jestem Hakichi, kojarzysz to imię? - odpiwiedział człowiek
-Nie, kim jesteś? - zapytał Yakimiro
-twój ,,dziadek" zabił mi kuzyna, i przez moją obsesje na tym punkcie chciałem mu też zabić kogoś bliskiego - odpowiedział człowiek, wyciągając katane
-Ale dlaczego? - zapytał Yakimiro, wyciągając kostur - przecież ja ci nic nie zrobiłem.
-Ale twój dziadek owszem - krzyknął - rozszarp, Shaino
W tym momencie, jego miecz zmienił się w rekina który poleciał w kierunku Yakimiro, Yakimiro sparował ugryzienie Zanpaktou, i odskakując użył na nim Byakuraia, trafiając go w głowe, przez co miecz powrócił do swojej natrualnej formy, lecz Hakichi spodziewając się tego skoczył już w kierunku Yakimiro.
-Teraz zginiesz! - powiedział uderzając, lecz Yakimiro sparował, odsunął się, i wymierzając w serce krzyknął
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery - Biała Błyskawica! - lecz Hakichi uchylił się na tyle że trafiło go to w bark, i na chwile ogłuszyło.
-Rozrzucone kości bestii! Wielka moc dobroci! Ty która pomagasz matce naturze! Stań przede mną! Użycz mi swej mocy! Zaklęcie destrukcyjne numer
siedemnaście - Wielka Skała!- powiedział Yakimiro, po czym jak kamień urusł do wielkości dwukrotnie większym do głowy, krzyknął - Fala wynosi i pogrąża. Niebo przesłaniają burzowe chmury! Zapach wiatru który zaraz poczujesz! Zaklęcie destrukcyjne numer osiemnaście - Wielki Podmuch Wiatru!
Efekt był taki że Hatchiego najpierw uderzyło o dojo po czym oberwał prosto w głowę głazem.Upadł na ziemię ogłuszony, po czym podszedł Yaimiro i rzekł
-nigdy więcej nie zagrozisz ani mi ani mojej rodzinie - po czym podciął mu tętnice, i uciekł w kierunku domu.

-Dziadku Hakichi mnie zaatakował, Hakichi! - zawołał u progu Yakimiro
-Coś ci się stało? Kto to Hakichi? - z przerażeniem zapytał dziadek
-Nie nic mi nie jest, lecz Hakichi zginął, to był kuzyn tego chłopca sprzed 11 lat.
-Dlaczego go zabiłeś? - zapytał z gniewem w głosie
-Ponieważ groził nam! - odrzekł z oburzeniem Yakimiro
-ehh, Yakimiro nie powinieneś tego robić, ale nie twoja wina to jest - odrzekł
-ide ćwiczyć dziadku Hadou na podwórko dziadku, oraz walke kosturem - poweidział Yakimiro.

CZĘŚĆ 6 - Śmierć

Yakimiro jak zwykle w piątki, wracał z pracy, wieczorem. Zatrudnił się jako ochroniaż najbogatszych osób w 70 dzielnicy, i biegał tam codziennie aby chronić córkę, jakiegoś pomniejszego rodu. Jutro miały być jego piętnaste urodziny, czekał na nie z utęsknieniem. W ostatnie urodziny dostał od dziadka nowy kostur, lepiej wywarzony. Zapisał się na ochroniarza u tej rodziny, gdyż w służbie u ich córki miał do dyspozycji całą salę treningową gdzie wc ciągu ostatniego roku opanował technikę Kashitsu, oraz trenował się w kosturze. Dzisiaj nic się nie działo, właśnie wracał do domu gdy coś go zaniepokoiło, nie było na ulicach zwykłego ruchu. Zaczął biec w strone domu bojąc się że coś się stało dziadkowi. Gdy podbiegł do domu zobaczył, palący się dom, do którego przybity jest dziadek, cały pocięty, a na ziemi jes tnapisane jego krwią, to za mojego brata skur*wysynu! Yakimiro zdenerwowany pobiegł do domu Akiry, zbliżając się do niego zauważył grupę ludzi, stojącą przed domem akiry, a wśród nich samego Akire. Niezły gang zebrał. Wycelował oraz krzyknął na cały głos
-Zaklęcie destrukcyjne numer cztery - Biała Błyskawica! - włożył w to całą siłę, zaklęcie przebiło głowę Akiry oraz trafiło jeszcze paru ludzi z gangu za nim - chodzcie tu, bydlęta! - krzyknął, wykrzykując następna inkantację - Fala wynosi i pogrąża. Niebo przesłaniają burzowe chmury! Zapach wiatru który zaraz poczujesz! Zaklęcie destrukcyjne numer osiemnaście - Wielki Podmuch Wiatru! - odepchnęło większość, paru skęcało się z bólu, a paru się nie ruszało i mialo głowy pod dziwnym kątem. Teraz mierzymy szybko i Byakurai, Byakurai, Byakurai, Byakurai Auuuu dostał czymś w głowę. Mój brzuch, rozpierzchli się w różne strony. Ktoś się nademną nachyla, przyjazna twarz, ale takim nie można ufać
-Ja ci pomogę - powiedział nieznajomy, załważyłeś że ma na sobie strój shinnigami, ze strachem chciałeś coś odpowiedzieć aby cię zostawił, lecz niedałeś rady się ruszać. Twój wzrok zasnuła ciemność.

CZĘŚĆ 7 - LECZENIE

-Uważam że nie ma jakichś poważnych obrażeń - powiedziała kapitan 4 oddziału - lecz martwi mnie jego stan psychiczny, jesy lekko zachwiany. Ma najprawdopodobniej lekką schizofrenie, spowodowaną ostatnimi wydarzeniami. Lecz nie będzie mu to jakoś strasznie przeszkadzałow byciu shinnigami, pozatym pochodzi z klanu Shiba z czego nie zdaje sobie sprawy. Lepiej go przyjmijmy.
Yakimiro to usłyszał i już nie z takim strachem, pomyślał że zostanie Shinnigami to nie taki zły pomysł, gdyż będzie mógł wtedy się zemścić bez większych problemów.


Pieniądze: 500 Ryo.
STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 5+1(płeć)+1(shinnigami)=7
Szybkość: 5+2(shinnigami)=7
Zręczność: 5-2(płeć)=3
Wytrzymałość: 5+1(płeć)=6
Inteligencja: 5+4(staty)+1(umiejętność)=10
Psychika: 5+3(staty)=8
Reiatsu: 5+2(staty)+1(shinnigami)+1(umiejętności)=9
Kontrola Reiatsu: 5+4(staty)+1(umiejętności)=10

OGÓLNE

Udźwig: 70kg
Prędkość (śr.): 7km/h
Prędkość (max.): 24km/h
PŻ (Punkty Życia): 60
PR (Punkty Reiatsu):90

Techniki
#17 - Genjuu Ishi (Wielka Skała)
#18 - Oogata Shippuu (Wielki Podmuch Wiatru)
#4 - Byakurai (Biała Błyskawica)
#13 - Kashitsu (Zmiana Ruchu)


Umiejętności: Maskowanie Reiatsu, Z rodziny Shiba
Wady : Obsesja, Schizofrenik, Wrażliwość na Alkohohol.


Ostatnio zmieniony przez Yakimiro dnia Sob 22 Maj 2010 - 19:14, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Ginyu Kaien



avatar

Mistrz Gry : El Muere Padro Diablo

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Re: Yakimiro [SHINNIGAMI] - NEW VERSION-całkowicie zmieniona xD   Sro 19 Maj 2010 - 21:14

WIek-nie pasuje do tego opisanego w Historii

Wygląd- Słabiutko, opisz, oprócz koloru włosów i oczu oraz postury nic nie wiem. Swoją drogą trochę to dziwne z tą skronią. Ona jest trochę za mała na pomieszczenie takiego dużego słowa.

Charakter- lekko zamknięty w sobie? Człowieku, nie rozpisuj jaki jesteś tylko jak postępujesz z ludźmi, to lepiej przechodzi przez gardło i wspomożesz swojego MG.

Ekwipunek- OK, przejdzie.

Historia- Człowieku, to wygląda mi na sesję wyjętą z innego, utwierdza mnie to w przekonaniu, ostatni rozdzialik, w którym 'odpowiedział ,a ty mu zaufałeś" Brak konkretnych opisów, bardzo banalny, praktycznie powymieniane same fakty, żadnych wątków pobocznych, tylko główny, 'Enter' fajny sposób na wydłużenie, czyli tym samym za krótka, ogólnie dziwna ta Historia, całkiem pogmatwana.

Staty-Ok, przynajmniej w czasie gdy jest oceniane, pokrywa się z rzeczywistością

Ogólne- prędkość [śr] i [max] są źle obliczone
- tak samo z PR
- i identycznie z PŻ

Magia-OK
Umiejki- Napomknąć w Histori
Wady-jw.

Z czystym sercem NEGATIVE



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Yakimiro [SHINNIGAMI] - NEW VERSION-całkowicie zmieniona xD   Sob 22 Maj 2010 - 16:40

Wszystko zmienione, więc proszę o przeczytanie
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yakimiro [SHINNIGAMI] - NEW VERSION-całkowicie zmieniona xD   

Powrót do góry Go down
 
Yakimiro [SHINNIGAMI] - NEW VERSION-całkowicie zmieniona xD
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com