IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Posiadłość rodu Kuchiki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17, 18, 19  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 15 Sie 2014 - 19:30

O dziwo gdy chłopak się uszczypnął, poczuł ból. Było to dosyć niespodziewane... Tym bardziej że ilość palców była odpowiednia. Poza tym że nie było mu zimno to wszystko mieściło się w prawach fizyki.

Chłopak ruszył, a białe płatki zatańczyły wokół niego, targane przez lekki wietrzyk. Śnieg pod sandałami wydawał się lekko skrzypieć. Światło jakie oświetlało okolice było było silne, chociaż chłodnę. Młody szlachcic nie widział jednak skąd pochodzi. W górze było biało jak by niebo zakrywała nieprzenikniona powierzchnia chmur. A może po prostu niebo tu było białe ? Trudno było stwierdzić... Chłopak podążył ku świątyni. Im bardziej się przybliżał tym budowla wydawała się mu być w gorszym stanie. Drzewo o dziwo nie naruszało jej struktury, wyglądało jakby było jakoś dziwacznie połączone z budowlą, tak że obydwa twory sobie nie przeszkadzały.
Daszek świątyni był w wielu miejscach dziurawy, Ściany pokrywały pnącza bluszczu, mech i porosty. Gdzieniegdzie pojawiał się pokryty śniegiem grzyb. Dzwoneczki przyczepione przy wejściu były podniszczone, kilku brakowało. Schody wydawały się być w rozsypce. Aż strach był się po nich wspinać. W ścianach brakowało kilku desek. Chłopak zasłyszał odgłos gry na koto. Dźwięk był hipnotyzująco spokojny. Chłopak zachęcony wszedł do środka. Było ciemno i chyba chłodno. Chłopak jednak tego nie czuł, widział tylko jak mocno powietrze paruje z jego ust. Mimo półmroku dostrzegł że wnętrze wyglądało na zdezelowane. Ktoś kiedyś musiał się tu wkraść, wynieść najdroższe rzeczy i zniszczyć resztę. Kamienny ołtarz leżał na ziemi, a figurka która się na nim znajdowała popękała na drobie części. Nie sposób było rozpoznać co ukazywała w całości.

Nie to było jednak najważniejsze... Najważniejszym elementem całego wyposażania był drobny starzec siedzący na pochłym pniu drzewa. Jego głowę pokrywały długie włosy które łączyły się z brodą, ta była zaś wielokrotnie dłuższa od ciała starca sięgała samego wejścia. Człek był chudy, ubrany w niebieskie kimono które wsiało na nim, jak było zrobione dla dwa razy wyższego i cztery razy masywniejszego człeka. Miał białe, chyba ślepe oczy, zaś na chudych jak przedramiona Ky udach trzymał koto i grał. Skończył jednak kiedy chłopak wszedł - Stoisz mi na brodzie... - uznał. Jego głos skojarzył się chłopakowi z zrzędliwym, zgrzybiałym staruchem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 15 Sie 2014 - 20:22

Idąc w stronę świątyni przyszło mu na myśl, że to miejsce byłoby doskonałą samotnią. Wokół spokój, a stare spękane ściany miały w sobie coś mistycznego. Płatki śniegu opadały na twarz i chrupały pod stopami. Lubił śnieg. Był chłodny i piękny sam w sobie. Lubił go jeszcze przed otrzymaniem zanpakuto.
Usłyszał dźwięk instrumentu. Przyjemny, doskonale się komponował z onirycznym charakterem tego miejsca.
Wszedł do świątyni. Trochę raził go panujący wewnątrz nieporządek. Zupełnie jakby banda rabusiów wprowadziła tu chaos usilnie czegoś szukając. Była to dosyć niedorzeczna myśl. W końcu skąd mieli się tu wziąć rabusie?
Szybko przestał zawracać sobie tym głowę i skierował całą uwagę na staruszka.
- Przepraszam - powiedział nieco speszony i natychmiast zeszedł z brody.
Chciał coś jeszcze powiedzieć, ale co właściwie? Czy właśnie stał naprzeciw ducha swojego zanpakuto? W sumie kto inny mógł to być, zakładając, że nie jest to niezwykle realistyczny sen.
- Pięknie pan gra - bąknął, aby nie dopuścić do trwania ciszy. - To do pana należy to miejsce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 15 Sie 2014 - 20:36

- Nie podlizuj mi się brzdącu, To Ci w niczym nie pomoże ! - uniósł nieco głos, który był całkiem silny jak na tak starego człowieka. Wciąż był męski, chociaż było czuć że należy do starszej osoby. - To do Ciebie należy to miejsce... A wcześniej należało do niego... Patrz co przez Ciebie się stało !- powiedział przyglądając się ślepymi oczyma chłopakowi. Wydawało się że go widzi. - Nie wiem jednak czemu wybrał Ciebie... Jesteś słaby, mały i głupi ! Nie jesteś nawet cieniem jego cienia ! - zagrzmiał, wydawało się że z jakiegoś powodu obecność chłopaka go nieco rozzłościła... Cóż zapewne był już starym dziwakiem. Ciekawe tylko czym był ? Wytworem podświadomości, czy może znapktou ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 15 Sie 2014 - 20:46

Atak staruszka nieco go zaskoczył. Wyraźnie miał do czynienia z typem dziadka gderającego.
- Powiedziałem prawdę i w żadnym razie nie chciałem się podlizać - rzekł krzyżując ramiona na piersi.
Hmm, to miejsce należy do niego. W sumie takiej odpowiedzi mógł się spodziewać. Zraniło go oskarżenie, że to on dopuścił to miejsce do ruiny. Niby jak mógł to zrobić? Swoimi czynami? Myślami?
- Chodzi panu o mojego dziadka? Yeijiro Kuchiki? To on władał tym miejscem przede mną?
Miał wiele pytań i nie miał zamiaru się z nimi ograniczać. Kolejne obelgi zniósł ze spokojem. Kiedyś może podziałałyby na niego bardziej, ale cóż, dojrzał.
- Może na razie jestem słaby i... wielu rzeczy nie rozumiem, ale będę dążyć to tego, aby to zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 17 Sie 2014 - 13:38

"Dziadek gderający" zmarszczył lekko swoje krzaczaste brwi. Chłopak przez chwile był niemal pewien że widzi na jego ubraniu niewielkiego grzybka. Starzec musiał być bardzo stały i i zgrzybiały nie tylko w przenośni. Mimo niepozornego wyglądu, Ky czuł z jego strony... Coś, jak by siłę. Było to dziwne wrażenie, bo jego kończyny wyglądały taki mizernie, że pewnie wiatr mógłby je złamać. - Yeijiro Kuchiki - powtórzył cicho, opuszczając lekko głowę - Yeijiro...Twój dziadek - Po dłuższej chwili uniósł lekko głowę - Twierdził że jego następca będzie silny, a nie słaby i głupi ! - ostanie słowa wyhuczał głośno - Za jego czasów byliśmy... Silni - uznał ciszej.

Niespodziewanie spojrzał na chłopaka - Nie wiem czemu wybrał Ciebie, ale mamy pomóc... Nawet jeśli nie jesteś tym, kogo oczkował... Podejdź - Rzekł starzec. Wyciągnął w jego stronę dłoń uzbrojoną w długie pazury, dotknął lekko jednego miecza. Chłopak dopiero teraz zdał sobie sprawę że ma tu swoje bronie - Shiro Ryokō-sha, to moje imię chłopcze... Ja się już przebudziłem, musisz obudzić jeszcze ją... Kiedy tego dokonasz zawołaj moje imię, wtedy będziemy mogli spróbować Ci pomóc...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 17 Sie 2014 - 15:04

Mimo wszystko trudno było mu zignorować gderanie starca, bo... chyba było w nim sporo prawdy.
Zdjął ramiona z piersi i zerknął na wnętrze świątyni. Poczuł silny wyrzut sumienia.
Tak, starzec miał rację. To przez słabość Kyosuke ten świat zmienił się w ruinę. Ile razy nie był czegoś pewien. Ile razy bał się lub żałował swoich czynów. Za każdym razem kiedy dał ponieść się słabości to miejsce niszczało.
Wiedział, że jego dziadek był potężny. Jakże inaczej musiało wyglądać to miejsce, kiedy on nim władał. A starzec? Musiał patrzeć, jak chwała jego domu upada. Patrząc na niego może i on sam odczuł na własnej skórze konsekwencje słabości Kyosuke.
Dziadek myślał, że jego następca będzie godnym dziedzicem. Jakże rozczarowany byłby gdyby zastał to miejsce w takim stanie.
Ze ponurej zadumy wyrwał go starzec. Podszedł do niego i oto nastało coś czego w ogóle się nie spodziewał. Uważał, że Kyosuke nie jest godny, a mimo zdradził mu swoje imię. Tyle lat czekał na tą chwilę, że przez moment zaparło mu dech. Serce szlachcica biło, jak oszalałe. Przez chwilę miał ochotę się uśmiechnąć, krzyknąć triumfalnie, ale stłumił emocje. Chwila była zbyt uroczysta żeby zachowywać się tak niepoważnie.
Skłonił się przed starcem.
- Dziękuję, to zaszczyt poznać twoje imię. Ja... zrobię wszystko, aby dorównać swojemu znamienitemu poprzednikowi. Odbuduję to miejsce i przywrócę mu jego wielkość.
Znowu składał obietnicę, którą nie łatwo będzie spełnić. Ale w tej chwili nie potrafił powiedzieć niczego innego. Ku chwale rodu Kuchiki pójdzie w ślady dziadka i ojca i zostanie wielkim shinigami. Osiągnie to nieważne jakim kosztem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 19 Sie 2014 - 14:38

-  A przynajmniej będziesz próbował...  - Rzekł starzec -   Szkrabie... Będziesz mnie mógł wezwać dopiero kiedy będę kompletny, kiedy znajdziesz ją. Lepiej zrób to szybko, tej zimy... Konsekwencje czynów twojego dziadka mogą już niedługo być odczuwalne. Dlatego zostawił miecz potomkowi... Nawet jeśli nie jesteś taki jakiego chciał, to twoim przeznaczaniem będzie się z tym zmierzyć. - westchnął cicho, na chwile zmrużył swoje stare, ślepe oczy - Ona nie lubi tu przebywać, będziesz musiał znaleźć ją sam. Słowicza góra... To miejsce do którego będziesz musiał dotrzeć kiedy spadnie pierwszy śnieg.

Chłopak poczuł wiatr, w świątyni był przeciąg. Nie było mu zimno, poczuł jednak jak lekki dreszcz przeszedł mu po karku.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 19 Sie 2014 - 18:34

Chyba udało się się przekonać starca o szczerości swoich starań. To dobrze, zaufanie było podstawą, na której Kyosuke chciał stworzyć więź ze swoim zanpakuto. Wyprostował się
i słuchał z uwagą ducha wakizashi. Jego słowa były bardzo zastanawiające. Konsekwencje czynów dziadka? Nie brzmiało to dobrze, wręcz bardzo złowrogo.
- Nie rozumiem. O jakich konsekwencjach mówisz?
Większość rzeczy jakie wiedział o dziadku pochodziły z książki traktującej
o dziejach rodu Kuchiki. Yeijiro zginął w walce z mocarnymi pustymi gdzieś w rukonie. Czyżby konsekwencje o jakich mówił starzec miały związek ze śmiercią jego poprzedniego pana?
Kolejne słowa również były konfundujące. Kyosuke wiedział już, że druga część zanpakuto jest kobietą i że bez poznania jej nie będzie wstanie sięgnąć po moc. To było jasne, ale słowicza góra?
- Ta góra jest w tym świecie, prawda? - Wolał się upewnić. - Jak mogę tam dotrzeć?
Zastanowiło go czemu drugi duch nie lubił przebywać w świątyni. Może lubiła samotność? Albo nie pasował jej gderliwy staruszek? Cóż, jaki to powód by nie był to przez niego Kyosuke musiał się bardziej namęczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 30 Sie 2014 - 20:31

- Poważnych - odrzekł duch. Prawdopodobnie natura duchów była taka że były one enigmatyczne... Albo trudne do zrozumienia. Być może dla niego odpowiedź była zbyt jasna aby przedstawiać ją dużo bardziej szczegółowo - Jego pieczęć słabnie... - Dodał po chwili. Zmrużył swoje jasne, oczy i przesunął palcem po strunie. - Ta góra nie znajduje się tu, nie należy tylko do twojego świata. Znajdziesz ją w świecie gdzie zostawiłeś swoje ciało. Leży nad jeziorem, pośrodku lasu śpiewu. To piękne i niebezpieczne miejsce... Na Górę musisz wejść sam, inaczej ona się przestraszy... Kiedy już tam będziesz, porozmawiam z nią... To musi być pierwszy śnieg ! Wtedy kiedy kolory zaczynają niknąć pod bielą. Inaczej w ogóle Cie nie wysłucha... Nie jest taka jak ja. Nie lubiła twego dziadka... Ale bez niej, nie będę kompletny

Trącił znów w strony, tym razem wydając krótką, smutną melodię - Idź już... Nie masz czasu na zadawanie zbędnych pytań



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 31 Sie 2014 - 13:55

O ile życie byłoby prostsze, gdyby na zadane pytania otrzymywano w pełni zrozumiałe odpowiedzi. Chociaż tyle dobrego, że ze słów starca dało się dość sporo wyciągnąć. Brzmiało to bowiem jakby dziadek kogoś, albo coś zapieczętował i teraz ten ktoś lub coś był bliski odzyskania wolności. Czy to mogło mieć związek ze śmiercią Kuchiki Yeijiro? Być może ojciec mógłby coś na ten temat powiedzieć.
Kyosuke nie miał czasu na rozmyślania o brzemieniu dziadka, bo oto duch zaczął zdradzać sposób w jaki będzie mógł odnaleźć drugiego lokatora zanpakuto.
Był zaskoczony. Spodziewał się raczej, że drugi duch zaszył się po prostu głębiej w świecie wewnętrznym, a wychodziło na to, iż całkowicie opuścił katanę. Hmm, skoro nie lubił się z dziadkiem to miałoby nawet sens. Nie był, a właściwie nie była na tyle przywiązana do Yeijiro, aby po jego śmierci pozostać w ostrzu.
To zaś rodziło kolejne, dość kłopotliwe pytanie... Dziadek Kuchiki, kapitan i potężny shinigami z pewnością był kimś wyjątkowym, a mimo tego nie potrafił dogadać się z duchem zanpakuto. Kyosuke poczuł się niepewnie. Wyobraził sobie, że będzie musiał się spotkać z szacowną matroną po dziesięciokroć surowszą od ojca. Nie spodziewał się, iż poznanie imienia zanpakuto będzie, aż tak skomplikowane.
Zanotował w pamięci słowa starca. Słowicza góra otoczona przez las śpiewu, a jeszcze obok niej roztaczało się jezioro. Miał wrażenie, że drugiego ducha będzie musiał szukać gdzieś w dalekim rukonie. Powinien sięgnąć po książki traktujące o geografii Rukongai, a i ojca przydałoby się zapytać.
Na więcej pytań nie było już czasu, a przynajmniej tak stwierdził starzec. Kyosuke nie chciał być namolny w stosunku do dopiero co poznanego, aby jeszcze nie wziął go za dziecko, które nie wie kiedy zamilknąć.
Pożegnał się przez ukłon, co jak pomyślał chwilę potem było w sumie dosyć głupie, bo starzec wydawał się ślepy. W każdym razie cofnął się o krok i odwrócił, aby wyjść ze świątyni. Hmm, tylko jak powrócić do swojego ciała? Może zamknie oczy i wyrazi intencję powrotu do rzeczywistości? Zanim to zrobił rozejrzał się jeszcze wkoło. Z piersi wyrwało mu się westchnięcie. W końcu tu dotarł. Czekała go jeszcze długa droga. To co zostało zapieczętowane mogło stwarzać większy problem, ale w tej chwili nie potrafił pozbyć się uczucia satysfakcji rozpływającego się rozkosznie gdzieś w okolicach serca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 8 Wrz 2014 - 16:35

Starzec pogładził się lekko po brodzie, gdy chłopak wychodził rzekł jeszcze - W przeciwieństwie do twego dziadka tobie sama chciała już pomagać... Uważaj jednak, jest ulotna jak płatek wiśni
Jeśli chłopak zerknął przez ramię to dostrzegł że starca nie ma już w świątyni. Został po nim jedynie instrument. Wydawał się być zwykłą rzeczą, a nawet już nieco podniszczoną. Ozdobne malunki były w większości zdrapane, nie można było już rozpoznać co przedstawiały. Drewno wydawało się być lekko spróchniałe, a strony brudne. Wydawało się że instrument również przeżywał już lepsze czasy... Wszystko tu musiało kiedyś lśnić, i być piękne. Przynajmniej chłopak miał właśnie takie wrażenie.


Chłopak wyszedł, rozejrzał się po okolicy. Dotarł do miejsca, do którego pragnął dotrzeć od dawna. Śnieżek sypał się z wolna z nieba, pokrywał całą okolicę i ostatecznie mocno zmieszał widoczność. Lekki puszek okrywał okolicę, było tu biało... I mimo wszystko bardzo pusto. Świątynia wyglądała z zewnątrz całkiem nieźle, w środku jednak trzymała się kiepsko. To miejsce było wnętrzem jego duszy, coś musiało wyrażać.

Chłopak zamknął oczy i pomyślał o powrocie. Całą okolicę zalała fala lepkiej ciemności. Ky się w nią zapadł.

***

Kiedy się obudził było już rano. Pierwszy poranek kiedy nie musiał iść do akademii... Tylko co dalej ?
Po prawdzie przez następne dni nic szczególnego się nie działo. Został zaproszony na uroczyste zakończanie nauki, dla tych którzy zdali. Miało się to odbyć za pięć dni. Prócz tego dostał jeszcze cztery wiadomości. Pierwszą było zaproszenie do biura porucznik VII oddziału. Drugie zaproszenie jakie dostał było od kapitana Nokogiriego. Trzecie było zaproszeniem do bura porucznika oddziału dziewiątego, a czwarte zaproszenie do oddziału dziesiątego. Wszystkie oddziały upominały się o młodego szlachcica. Zapewne posiadanie dziedzica rodu kuchiki było bardzo kuszące... Chcąc nie chcąc był nie byle kim. Proszono aby stawił się w terminie do pięciu dni albo wysłał wiadomość zwrotną że nie jest zainteresowany. Tylko zaproszenie kapitana Nokogiriego nie posiadało oferty odpisania. Wyraźnie chciał żeby Ky stawił się u niego tak czy siak.

Chłopak dostał jeszcze jedną notkę. Hideo zapraszał go dzień przed zakończaniem na wielką imprezę. którą nazwał mianem "NIE MOŻLIWEJ DO ZAPOMNIENIA"

(pomyśl sobie co Ky może chcieć zrobić do czasu uroczystego zakończania. Zaczniemy od pierwszego wydarzania jak chcesz z "listy" albo nie z listy)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Czw 11 Wrz 2014 - 10:03

Po przebudzeniu leżał jeszcze jakiś czas rozpamiętując wizytę w ośnieżonej krainie. Zaintrygowały go ostatnie słowa starca, chociaż może raczej powinien go nazywać Shiro Ryoko-sha. Być może mylił się i drugi duch różnił się zupełnie od jego początkowego wyobrażenia. Skoro od początku chciał pomóc Kyosuke, to znaczyło, że jest bardziej podobny do niego niż do jego dziadka. Hmm, albo może sprawa miała się jeszcze inaczej. Co jeśli duch przypominał powiedzmy taką... Fumi, która zawsze jest chętna do zabawy. Dumny kapitan Kuchiki raczej wprost przeciwnie, a z kolei Kyosuke nigdy nie miał serca, aby odmawiać dzieciom. Oczywiście to były tylko przypuszczenia, które równie dobrze mogły okazać się błędnie. W każdym razie poczuł się lepiej na myśl, że być może udało mu się zaskarbić trochę sympatii nieznanego jeszcze ducha. Patrząc wstecz rzeczywiście nieraz dostrzegał płatek sakury ostrzegający go przed niebezpieczeństwem. Zwiewna jak płatek wiśni... chyba miał powód do optymizmu, chociaż oczywiście wciąż będzie musiał się dowiedzieć o lokalizacji słowiczej góry.
Spoglądając na całość mógł odtrąbić spory sukces. Gdyby był trochę młodszy zapewne skakał by na łóżku z radości. Teraz jednak był bardziej stonowany, bo i na to wszystko kładł się cień konsekwencji czynów jego dziadka.
Nie wiedział co przyszłość przyniesie, ale na tą chwilę cieszył się z poznania połówki swojego zanpakuto. Cieszył się również z tego, iż nie musi wstawać do akademii. Chociaż w sumie nie powinien przesadzać z wylegiwaniem się w łóżku, bo jeszcze wejdzie mu to w nawyk.
Kyosuke wstał i wykonał parę ćwiczeń rozciągających, po czym udał się do łazienki. Wszak jak można było zacząć dzień bez obmycia się?

***

Uroczyste zakończenie nauki brzmiało bardzo dumnie. Nie mógł już doczekać się chwili, w której włoży uniform shinigami. Zanim to nastąpi czekał go jednak wybór, być może nie taki trudny, ale wymagający zastanowienia.
Kyosuke usiadł w salonie. Położył na stole kartki z wiadomości od czterech dywizji, skrzyżował ramiona i zamyślił się.
Wyglądało na to, że został pozbawiony możliwości zwykłego odpisania na list VI dywizji, co wiązało się z koniecznością osobistego stawienia się na miejscu. Był z tego faktu mocno niepocieszony. Kończył akademię, za kilka dni miał zostać shinigami i ten uroczysty czas miał zostać zatruty przez spotkanie z kapitanem Nokogirim. Chłopak niechętnie przyznał się przed sobą do tego, iż ten człowiek budził w nim strach. To zimne okrucieństwo z jakim się spotkał w lochu VI dywizji było czymś na równi okropnym z pożeraniem dusz przez pustych. Kuchiki miał jednak swoją dumę i nie miał zamiaru migać się przed spotkaniem wiedząc, że odczytane zostałoby to za akt tchórzostwa. Cóż, może nawet odczuje pewną dozę satysfakcji odmawiając Nokogiri'emu ponieważ nie miał zamiaru wstępować w szeregi VI dywizji. Oczywiście wiedział, że tradycje jego rodziny są mocno związane z tym oddziałem, ale jeszcze bardziej zdawał sobie sprawę z tego, iż tam zwyczajnie nie pasuje.
Nie spoglądał tak ślepo w kodeks często bezdusznego i niezrozumiałego dla niego prawa, co Nokogiri z pewnością by wykorzystał. Zlecałby Kyosuke przesłuchanie więźniów, którzy podobnie jak tamten chłop chciał po prostu cieszyć się wolnością. Kapitan z niecierpliwością czekałby aż Kyosuke okaże słabość, aby wykorzystać to do swoich celu. Może ogłosiłby, że dziedzic rodu Kuchiki sympatyzuje z buntownikami albo coś podobnego co mogłoby zagrozić karierze i reputacji szlachcica. Dołączenie do VI dywizji było więc niebezpieczne. Oczywiście gdyby się uprzeć mógłby zamknąć swoje serce i wypełniać bez mrugnięcia okiem powierzone mu zadania tyle, że... nie wytrzymałby tego długo. Trzeba postawić sprawę jasno, brakło mu stanowczości i zimnej krwi ojca.
Od zawsze zaś odczuwał potrzebę ochrony innych. Od malca chciał być jak bohaterowie z bajek, którzy swym silnym ramieniem bronili niewinnych przed nawałą zła. Teraz podobne myślenie wydawało mu się trochę dziecinne, niemniej wciąż czuł dziwną przyjemność czytając przygody baśniowych herosów.
Dlatego też od chwili, kiedy postanowił zostać shinigami najbardziej spoglądał w kierunku VII dywizji. Wydawało mu się, że to do niej należą osoby, do których chciał stać się podobny. Nie bez znaczenia był też fakt, iż przewodził im największy po kapitanie głównodowodzącym dowódca - Harukichi Arakida.
Jeśli zaś chodziło o pozostałe dwie dywizje, które o niego ubiegały... Po pierwsze nigdy nie widział siebie jako członka dziewiątki. Rola dyplomaty niezbyt mu odpowiadała, preferował raczej bardziej aktywne działanie w celu polepszenia świata. No i, ech, chyba za bardzo nie nadawał się na mediatora. Nie ważne, że Fujiko później ich zdradziła, ale wcześniej nie potrafił nawet przekonać takiego Hideo do pozbycia się uprzedzeń w stosunku do rukończyków.
Już prędzej wybrałby się do X dywizji, chociaż ta też do końca mu nie odpowiadała. Co by nie mówić nie miał za wiele wspólnego z Rukongai. Pamiętał z jaką nieufnością spoglądali na niego ci prości ludzie. Nie miał tam też żadnych znajomości. Już prędzej wolałby trafić do XIII dywizji, aby bronić świat żywych przed pustymi i odsyłać zbłąkane dusze. Cóż, tam jednak zaproszenia nie otrzymał i w sumie tak czy siak wybrałby siódemkę.
Wróciłby do swojego pokoju, aby napisać grzeczną odmowę dla dywizji IX i X tłumacząc się tym, że zdecydował się wybrać ofertę VII dywizji zaznaczając jeszcze, iż czuje się zaszczycony zainteresowaniem oddziału, do którego pisał odpowiedź. Cóż, czyli to prostsze miał już z głowy. Teraz gdzie by tu się udać najpierw... Hmm, chyba wpierw lepiej pozbyć się z widma Nokogiri'ego. Miał ochotę poczekać z tym do następnego dnia, ale ostatecznie stwierdził, że nie ma co zwklekać. Poprosiłby służkę, aby przygotowała mu najlepsze ubranie, po czym wziąłby kąpiel, aby być gotowym do udania się do kwater VI dywizji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 16 Wrz 2014 - 15:12





Poranek był całkiem miły. W końcu skończył naukę i mógł się zacząć porządnie wysypiać. Co było uczuciem zdecydowanie pozytywnym. Nikt rzecz jasna nie mówił o leniuchowaniu, ale w końcu mógł się kłaść o której chciał, i wstawać tak jak chciał. Nie miał nad sobą widma zajęć z Zroim... I co gorsza spóźnianiu się na nie. W akademii było oczywiście kilka miłych rzeczy, ale czyż teraz nie będzie mógł spełnić swoich marzeń ?
Słońce rozbudziło go leniwie, lekko pieszcząc skórę twarzy, Później dostał swoje ulubione śniadanie. Ptaszki cały czas wesoło ćwierkały, gdzieś w oddali dosłyszał chyba nawet świergot słowika. Chyba... Następnie służka przygotowała ciepłą kąpiel w przyjemnym cieple, i zapachu sosnowym.

Następnie dziewczyna zadbała o ubiór szlachcica. Matka wysłała chłopakowi kilka kimon, dziewczyna wybrała z nich najlepsze. Jeśli zechciał to pomogła mu się ubrać... A było co ubierać. Na początek poszła pierwsza warstwa odzienia, bezbarwne kimono miało nie przepuszczać potu na właściwe odzienie, tego wszak się nie prało. Później dostał błękitną podkładkę, na której nieco jaśniejszymi nićmi wyszyto karpie. Na to zaś przyszła warstwa właściwa czyli czarne kimono, i hakame. Te zostały związane niebieskim pasem o srebrnym obszyciu. Na wszystko przyszła jeszcze kamizala, spięta uroczystym węzłem z broszą. Tą zdobił mon klanu. U pasa chłopaka zawisło zanpaktou. Na głowę dostał porcelanową ozdobę która spinała jeden kosmyk włosów tak że ten opadała na czoło.
Dziewczyna zapytała jeszcze jedynie czy zamierza jechać konno czy zawołać po lektykę.

***
Następnie ruszył przez ulicę i korytarze VI oddziału. Podróż trwała niecałą godzinkę. W końcu jednak usiadł na stołku przed biurkiem, tuż naprzeciwko kapitana Nokogiri. Mężczyzna wciąż budził niepokój… Ky czuł że w jego otoczeniu stają mu włoski na karku dęba. Trudno się dziwić… Chłopak widział jego okrucieństwo. Kapitan był odziany w standardowy uniform Shinigami, prócz tego nosił kapitańskie haori. Pomiędzy nimi na blacie widoczne były niewielkie stosy równo ułożonych dokumentów. Zimne oczy wpatrywały się w Ky, twarz kapitana nie wyrażała żadnego konkretnego uczucia. Być może nie był do nich zdolny… To by do niego pasowało – Kuchiki-san miałem nadzieje że zobaczymy się szybciej… I w nieco innych warunkach. No cóż – Podniósł jeden papier z kupki i zerknął na niego krótko – ukończenie arkadami z niezłą punktacją... – w jego ustach brzmiało to tak, jak by wcale tak nie twierdził. Chociaż może to było tylko wrażanie chłopaka – To sporo bacząc na moje obawy. Martwiłem się że przypadkiem możesz zboczyć z właściwej drogi… ale do rzeczy. Proponuje Ci posadę w oddziale VI na stanowisku śledczego



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 17 Wrz 2014 - 10:25

Kyosuke nie był ani kaleką, ani małym dzieckiem, więc podziękował Shizu i samodzielnie nakładał na siebie kolejne warstwy ubioru. Było to trochę kłopotliwe, ale na spotkaniu z kapitanem powinien prezentować się odpowiednio.
Po krótkim namyśle do kwater VI dywizji postanowił udać się lektyką. Nie chciał, aby zakurzyło mu się ubranie, ale zanotował w pamięci, że w najbliższych dniach powinien wygospodarować czas by zapewnić Kin trochę ruchu.

Podczas podróży pełen był niewesołych myśli. Jak Gotei 13 mogło pozwolić żeby jednym z jej przywódców był człowiek pokroju Nokogiri'ego? Siła nie powinna być jedynym kryterium branym pod uwagę podczas nominacji na kapitana. Jeszcze kilku takich Nokogirich i Kyosuke poważnie zacząłby się zastanawiać czy aby na pewno walczy po dobrej stronie. Ech, miał szczerą nadzieję, że jego ojciec nie był taki gdy piastował stanowisko VI dywizji.

W końcu dojechali na miejsce. Żywot szlachcica wbrew pozorom nie był taki łatwy. Brakło mu swobody, wybierali mu żonę i musiał przestrzegać tej całej rozbudowanej etykiety. Teraz jednak Kyosuke bardzo się cieszył, że nosi takie a nie inne nazwisko, bowiem mógł odnaleźć w tym potrzebną siłę i odwagę. Był Kuchiki, co oznaczało, że nie mógł bać się człowieka z barbarzyńskiego rodu. Zachowując pewność i spokój odmówi mu przystąpienia do VI dywizji i wyjdzie stąd z podniesioną głowę.
Cóż, wszystko było dobrze dopóki nie wszedł do gabinetu kapitana. Wtedy coś w nim zadrżało, lecz bardzo starał się tego nie okazać. Wysłuchał co ma do powiedzenia.
Bardzo się martwił? Tak, zapewne bardzo go zmartwiło to, że Kyosuke nie ogłosił jawnego poparcia dla buntowników. Nawet nie oblał egzaminów co mogłoby pocieszyć kapitana.
No nic, nadszedł decydujący moment.
Kyosuke pochylił głowę, kiedy usłyszał propozycję kapitana.
- Ta propozycja to dla mnie zaszczyt Nokogiri-sama, lecz niestety muszę odmówić. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego jak ważną rolę pełni VI dywizja w utrzymaniu pokoju w Soul society, lecz swoją przyszłość od dawna już wiążę z innym oddziałem, a dokładnie z dywizją VII.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 30 Wrz 2014 - 15:38

Mężczyzna przyglądał się z chłodnym spokojem chłopakowi. W żółtych tęczówkach tańczyły iskry. Chłopak miał jednak ważnie że widzi tam ogień. Ogień który chce go pochłonąć - Smutna to będzie nowina dla twego ojca, zapewne miałby nadzieje że w przyszłości przywrócisz dawną chwałę swego rodu... Ty, najstarszy dziedzic. Ale nie dziwie się, zmazywanie niektórych plam w historii twojego rodu może być dla Ciebie odrobinę za trudne. Cóż z grzeczności i szacunku dla twego rodziciela wyciągnąłem do Ciebie dłoń, niemniej rozumiem - Na krótką chwile zmrużył oczy, nie trwało to jednak dłużej niż uderzanie serca - Zrobię coś jednak dla ciebie Kuchiki-san - Niewielkie źrenice przesunęły się nieco, tak że kapitan zerkał prosto w oczy Ky. Jego wzrok był jak ostrze z lodu. - W trosce o o Ciebie i imię twojego rodu, postaram się piastować niewielką pieczę nad twoją osoba. Abyś przypadkiem nawet nie popatrzył w złą stronę, kiedy będziesz kroczył przez życie, postaram się Cie obserwować. Nie musisz mi dziękować...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 15 Paź 2014 - 13:44

Spoglądanie w oczy kapitana Nokogiri'ego powodowało dość spory dyskomfort, ale oczywiście Kyosuke nie miał zamiaru kulić się przed nim ze zwieszoną głową.
Potem padły słowa, których mógł się spodziewać. Czy ojciec będzie rozczarowany? Zapewne, ale Kyosuke nigdy nie ukrywał tego do jakiej dywizji chce trafić, a poza tym najważniejsze jest wykonywanie dobrej pracy jako shinigami. W jakim zaś oddziale tego się dokonywało, to już powinna być sprawa drugorzędna.
Kapitan jednak mówił dalej, aż w końcu Kuchiki poczuł lekkie ukłucie w żołądku. Przeklęty nie chce dać za wygraną... Mimo, iż pójdzie do innego oddziału to i tak będzie czuł nad sobą oddech Nokogiri'ego. Że też musiał się tak do Kyosuke przyczepić. Chyba gorszy prześladowca nie mógł mu się w Seireitei trafić.
- Mimo wszystko dziękuje, kapitanie. - W rozmowie z Nokogirim już chyba zawsze usta będą mówić co innego niż myśli. - Podczas mojej służby jako shinigami postaram się kroczyć tylko dobrymi ścieżkami. - Dodał jeszcze nie mogąc doczekać się końca spotkania. Czym dłużej bowiem tu przebywał tym większa szansa, że zostanie uraczony jakąś nieprzyjemną niespodzianką przygotowaną zawczasu przez kapitana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 18 Paź 2014 - 18:14

- Oczywiście, nie ma za co... To ze względu na szacunek do Ciebie i twojej rodziny - uznał z lekkim uśmiechem na twarzy. Mimo że teoretycznie poruszył kącikami ust, to wciąż wydawało się że nawet uśmiech nie zdradza żadnych uczuć. Ky czuł jednak że jego słowa zatrute są szyderstwem... Przynajmniej tak właśnie się mu wydawało.
- Cieszy mnie twoje postanowienie, jestem niezmiernie zadowolony z tego że zechciałeś mnie odwiedzić Kuchiki-san. Sądzę jednak że zapewne masz dziś sporo pracy... - uznał. Swoje powiedział - humor zepsuł... Zapewne dokładnie tak jak chciał.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 19 Paź 2014 - 16:15

Ciekawe jakby wyglądała rozmowa gdyby oboje zmuszeni zostaliby do szczerości? Cóż, Kyosuke powiedziałby coś w stylu, że wolałby udać się na wygnanie do rukongai niż służyć pod takim potworem. Nokogiri jedwabnymi słowami raczej też by go nie uraczył. Ale w chociaż jednym miał rację - Kuchiki miał sporo pracy. Dlatego też jeśli kapitan nic więcej nie miał do dodania to Kyosuke wstałby i pożegnał się.
Dalej ruszyłby do lektyki ciesząc się, że wizytę w VI oddziale ma za sobą. Zaraz jednak powróciłby myślami do tego co zrobić trzeba. Zamiast udawać się do domu mógłby przecież zajechać pod VII dywizję i zgłosić gotowość wstąpienia w jej szeregi. Ten plan bardzo mu się podobał i poleciłby tragarzom udanie się właśnie pod kwaterę siódemki. Oczywiście liczył, że czekająca go tam rozmowa upłynie w znacznie przyjemniejszej atmosferze. Wszakże po odhaczeniu Nokogiri'ego do zakończenia akademii powinny czekać go tylko miłe rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 22 Paź 2014 - 18:12

Szczera rozmowa zapewne wyglądała by całkiem inaczej. Prawda była jednak taka że oboje dobrze wiedzieli, że druga strona odczuwa do nich niechęć, albo przynajmniej coś w tym stylu. Kapitan nie powiedział już nic, pożegnał jedynie młodziana skinieniem głowy, po czym sięgnął po jeden z dokumentów i zaczął coś na nim pisać.

Nasz szlachcic był zaś wolny. Jeszcze przez chwile czuł na plecach zimny dreszcz, w końcu jednak wyszedł na słońce i zrobiło się o wiele przyjemniej. Chłopak wszedł do lektyki i ruszył w podróż do VII oddziału. Okazało się że siedziba VII oddziału nie jest w cale tak daleko od VI, więc droga zajęła zaledwie kilka minut.
Lektyka powoli osiadła, tragarz rozsunął drzwiczki i skłonił się pokornie. Ky mógł spokojnie opuścić środek transportu, stanąć na jasnych płytach i się rozejrzeć. Okolica wyglądała znacznie przyjaźniej od terenów VI oddziału. Baraki otoczone były półtora metrowym, białym i grubym murem, po którym wspinała się roślinność. Chłopak nie wiedział cóż za pnącza pokrywają kamień, ale puszczały różowe, niewielkie kwiaty. Pod murem, od strony zewnętrznej i wewnętrznej widoczne były wspaniałe ogrody, mieniące się wieloma barwami. W Ky uderzała słodka, chociaż przyjemna woń kwiatów. Pośród nich były rzadkie róże, które wzrastały tu gigantycznych rozmiarów.
Na skalniku nieopodal przysiadła żaba, która zarechotała wesoło i wskoczyła do wody. Oczko wodne zasilane było z miniaturowego wodospadu spadającego ze skalniaka.

Kawałek dalej, w ogrodzie nad grządkami klęczał mężczyzna, Ky nie widział jego twarzy, gdyż mężczyzna był tyłem do niego. Wyraźnie był ogrodnikiem, chociaż nosił na sobie czarny mundur Shinigami. Miał niemalże budowę atlety podnoszącego ciężary. Jasne włosy opadały na jego ramiona. Człowiek był wyraźnie bardzo skupiony nad… chyba sadzeniem czegoś.

Być może był to kapitan VII oddziału, Ky miał się jednak udać do biura pani porucznik. Uprzedni wypadało jednak zapewne dać komuś znać że się pojawił… Ruszył do ogromnego baraku. Budynek był w większości wykonany z drewna, w bardzo tradycyjnym stylu. Z tej strony placu roztaczały się ogrody. Chłopaka w pięknych szatach zaczepił młody shinigami, chłopak pochodzący zapewne z chłopstwa – przynajmniej na to wskazywały jego rysy. Jeśli udało mu się dowiedzieć czego potrzebuję ky to przekazał by kilka słów swojemu koledze i zaprowadził młodziana do środka budynku. Tam przeszedł przez kilka korytarzy, skłonił się pod drzwiami i rzekł – Aizuyuki-san, przychodzi do pani Kuchiki-sama – rzekł tylko.
- Proszę wpuść go – chłopak usłyszał kobiecy głos… Chociaż kobiecy było nieco niepoprawnym określaniem. Był to głos kojarzący się z nie dorosłą jeszcze młódką. Młodzieniec którzy przyszedł z szlachcicem rozsunął drzwi i wpuścił go do środka.

Ky po wejściu dostrzegł spore, chociaż stosunkowo puste biuro. Było jasne, podłoga była wyłożona zieloną matą, rozchylone ścianki z drewna i papieru ryżowego ukazywały piękny ogród. Znacznie piękniejszy niż ten zewnątrz. Był zielony i stonowany. Była w nim altana idealna by napić się w niej herbaty, oraz kamienie do medytacji. Dobry widok aby nacieszyć oko i dać mu odpocząć.
Świeże powietrze pachnące różami wpadało do gabinetu. W tym znajdowało się jedynie burko oraz szafki na akta zakrywające ściany. Samo biurko było pokaźnych rozmiarów i śmiesznie wyglądała za nim niziutka dziewczyna która wzrostem przekraczała nieco ponad 150 cm. Budowa twarzy, wzrost, szczupła budowa ciała przywodziły na myśl dziewczynkę nie przekraczającą 15 latu. Jej jasne włosy były spięte w niedbały warkocz, który sporo przeszedł. Kosmyki opadały na jej twarz i duże brązowe oczy. Poprawiała akurat nerwowo kimono, kiedy spostrzegła że Ky wszedł uśmiechnęła się i niemal od razu wskazała mu dłonią krzesło naprzeciwko – Ah Kuchiki-san, bardzo mi miło. Zechcesz spocząć ? Rozumiem że w sprawie rekrutacji ? – miała miły dla ucha, ciepły głos. To była miła odmiana po rozmowie z Makkuro.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 28 Paź 2014 - 16:43

Opuszczając obszar VI dywizji zastanawiał się, jak funkcjonowało to miejsce, gdy kapitanem był jego ojciec. Zapewne i on podejmował decyzje, które dla Kyosuke wydałyby się bezduszne. Niemniej pod względem właśnie bezduszności chyba nikt w Seireitei nie mógł równać się z kapitanem Nokogirim.
Wszystkie złe myśli stały się mniej natarczywe, gdy lektyka powiodła go do VII dywizji. Zupełnie jakby biuro Nokogiri'ego było jakimś innym, niegościnnym światem. Ale dość już o tym człowieku. Czekały go przyjemniejsze rzeczy.
Gdy wyszedł z lektyki dosyć zdziwiła go ilość kwiatów rosnących u stóp muru, a czym bardziej zapoznawał się z terenem należącym do siódemki tym zaskoczenie jeszcze narastało. To przypominało ogrody szlachcica, a nie siedzibę oddziału o bojowym charakterze. Nawet mały wodospad tu mieli. Przyjemnie.
W oko wpadł mu postawny shinigami. Kyosuke słyszał, że kapitana VII dywizji nazywano ogrodnikiem, ale przy takim zakwieceniu terenu mógł być to równie dobrze jeden z wielu shinigami zajmujących się pielęgnacją zieleni. No nic, dosyć podziwiania. Musiał się zorientować gdzie znajduje się biuro pani porucznik. Szczęśliwie natrafił na życzliwe osoby, które pomogły mu się odnaleźć i już chwilę później stał przed odpowiednimi drzwiami.
Gdy młody shinigami otworzył drzwi, Kyosuke podziękował mu krótko za zaprowadzenie na miejsce, po czym wszedł do środka. I tutaj ujrzał kwiaty i zieleń, lecz poświęcił im jedynie przelotne spojrzenie, podobnie zresztą jak całemu gabinetowi, bo to osobie porucznik dał resztę uwagi. Ponowne zaskoczenie. Druga osoba w oddziale wyglądała jakby była w wieku Kyosuke, chociaż oczywiście młoda aparycja w Soul society nijak miała się do przeżytych lat. Zapewne była znacznie starsza, bo i Kuchiki nie wyobrażał sobie żeby nastolatka doszła do pozycji porucznika.
Ukłonił się, podziękował, po czym zajął wskazane miejsce.
W środku czuł lekką, przyjemną ekscytację, aczkolwiek swoim zwyczajem zachowywał spokojną twarz.
- To prawda. Nie ukrywam, że chciałbym dołączyć do oddziału VII - podjął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 8 Lis 2014 - 9:18

Dziewczyna niemal na pewno była sporo starsza. W innym wypadku słyszałby o kimś obłędnie utalentowanym w akademii w trakcie nauki. Ewentualnie mogła w niej szkolić się jako bobas, a później odsłużyć w oddziale... Co w sumie mogło by być całkiem ciekawe. Niemniej niemal na pewno była starsza, zapewne sporo starsza. Soulc city widywało już przypadki dorosłych uwięzionych w ciele dzieci lub nastolatków. Dziewczyna nie wydawała się być z tego powodu jednak smutna, wręcz przeciwnie. Uśmiechała się wesoło, zaś jej oczy wyrażały ciepło i energie typowe dla osób kochających towarzystwo. Miła odmiana po Nokogirim, oj miła.
- Świetnie ! Uffff... Już się bałam że zrezygnujesz. Miałam nadzieje że nie pójdziesz do piątki... - naburmuszyła się lekko przez chwile. Później jednak otrząsnęła się - Ah gdzie moje maniery jestem Kirigirisu Aizuyuki, i jestem tu porucznikiem... I będę dla Ciebie porucznikiem i mam nadzieje dobrą koleżanką, jak już dopełnimy kilku formalności... - Dziewczyna starała się wyrzucić z siebie jak najwięcej słów w ciągu jednej chwili. Później pochyliła się nad biurkiem i zaczęła szukać czegoś w szufladach - kurcze ! gdzie to jest ?! - dopiero po chwili wyjęła kilka kartek, które przesunęła w stronę KY - Tą najważniejszą daje Ci na koniec, bo się od niej ubrudzisz, przepraszam - Chłopak miał przed sobą kilka umów, dotyczących jego osoby, generała, oddziałów, oddziału VII, akademii shinigami (odnośnie zakończania szkolenia), kwatery (jeśli chciał mógł dostać kwaterę VII, nie musiał rezygnować z własnej), obietnice darmowej ochrony zdrowia, oraz co najgorsze godnego pochówku w razie zgonu. Na sam koniec dziewczyna podła mu ostatni dokument, zwój. Później nożyk. - To twoja deklaracja służby dla Seireitei, musisz wykaligrafować imię i odcisnąć swoją krew kciukiem obok... Przepraszam - podrapała się lekko po potylicy.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 8 Lis 2014 - 17:30

Kuchiki nie miałby nic przeciwko uwięzieniu w młodym ciele, aczkolwiek wolałby poczekać z tym jeszcze kilka lat, aż w pełni zmężnieje.
Zachowanie pani oficer istotnie różniło się jak niebo i ziemia od tego do czego przyzwyczaił go kapitan Nokogiri. I dobrze. Szlachcic co prawda nie należał do najbardziej wylewnych osób, ale nie miał nic przeciwko radosnemu entuzjazmowi jakim cechowała się jego przyszła przełożona. Nasunęła mu się na myśl dojrzalsza wersja Fumi. Chyba nawet mógł zauważyć pewne fizyczne podobieństwo.
Nie bardzo też wiedział dlaczego miałby pójść do piątki. Może chodziło o tamtejszą panią porucznik? Pamiętając reakcję Hideo na jej widok mógł stwierdzić, że głęboki dekolt
i odsłonięte nogi faktycznie mogły przyciągać niemądrych adeptów płci męskiej do tej dywizji.
Z odrobiną konsternacji spoglądał jak porucznik szuka dokumentów. Chyba nie należała do osób, które stawiają porządek na pierwszym miejscu. Chociaż może wynikało to tylko z roztrzepania. W końcu jednak wszystko potrzebne zostało odnalezione. Pobieżnie przejrzał wszystkie umowy. Nie wiedzieć czemu rozbawiło go nieco zapewnienie o godnym pochówku. Oni zajmą się pochówkiem, ale Kuchiki musiał zadbać o godną śmierć dla siebie. Hm, co za dziwne myśli go naszły.
Na końcu okazało się, że będzie musiał oddać trochę krwi. Zapewne podczas służby będzie tracić jej w znacznie większych ilościach. Ale to była przyszłość, o której nie chciał teraz rozmyślać.
- To żaden problem, pani porucznik. - Starannie wykaligrafował swoje imię, po czym wziął nożyk i naciął nim lewy kciuk tak aby móc zostawić krwawy ślad na papierze. - Czy to już wszystkie formalności? - zapytał unosząc wzrok na porucznik Aizuyuki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 8 Lis 2014 - 23:45

Chopak odcisnall kwawy slad, ktory po chwili zalsnil blekitemm i niemal od razu wyschal. Dziewczyna pozbierala dokumenty -[/b] prawie, dostaniesz jeszcze motyla, mundur i odznake... Bedziesz musial pokwitowac[/b] - Schowala wszystkodo jednej teczki, na ktorej widnialo imie i nazwisko chlopaka - Za kilka chwil zjawi sie tu zapewne Taku Kotetsu... Znaczy oficer Taku... To dobry facet, bedzie przelozonym waszej gruupy, ktora powstanie w ramach wspolpacy oddzialow - podrapala sie lekko po policzku - Taku ma tylko maly problem... Nie gap sie za duzo na jego blizne, nosi jeszcze swieze rany. - westchnela cicho z pewnym zmatweniem. Otrzasnela sie jednak - szczesciaz z ciebie. Wiesz ze ubiegalo sie o ciebie kilka oddzialow ? 4, 5, 6, 7, 9 i 10 Sporo tego nie ? fakt kilka uznalo w toku ze twoj pofil az tak nie pasuje... Ale niezle ! tylko kilku bylo takich szczesliwcow



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 9 Lis 2014 - 14:20

Dostanie swój mundur... Nie była to perspektywa równie ekscytująca, jak otrzymanie zanpakuto, niemniej w końcu nadszedł ten czas, kiedy będzie mógł powiedzieć o sobie, że jest pełnoprawnym shinigami.
- Współpraca oddziałów? - Zdziwił się lekko. - Z kim będziemy współpracować, pani porucznik? - Z wszystkimi byle nie z szóstką, dodał w myślach.
Wiadomość o ilości dywizji jakie się o Kuchiki'ego dopytywały nie zrobiły na nim wrażenia. Wszakże był dziedzicem swego rodu, a i mógł powiedzieć, że talent w pewnych kwestiach ma dość spory. Oczywiście wolałby żeby zainteresowanie zawdzięczał tylko swojemu uzdolnieniu, ale nie miał złudzeń, że posiadanie następcy głowy rodu w swoich szeregach było dla wielu oddziałów kuszące. Od siebie dodał tylko skromnie:
- Bardzo pochlebia mi zainteresowanie takiej ilości oddziałów, ale prawdę mówiąc choćby nawet wszystkie się po mnie zgłosiły to moja decyzja pozostałaby taka sama. - Pozwolił sobie na lekki uśmiech. Oczywiście mówił prawdę. Siódemka zawsze była jego celem. Co najwyżej zastanowił by się nad dojściem do dywizji pierwszej, ale koniec końców i tak pewno stwierdziłby, że najlepiej będzie mu się służyć w oddziale VII.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 9 Lis 2014 - 17:19

- To mnie bardzo cieszy ! Twoj profil idealnie pasuje do oddzialu. Do tej pory tylko czytalam o tobie, ale to musi byc prawda. Masa pochwal z akademii... Nawet jedna od dyrektora. On zadko chwai szlachte, mo... - przerwala slyszac kroki i stukanie przed biurem, chwile pozniej ktos zapukal i niemal od razu wszedl. Nie zaczekal nawet na zaproszenie. Do srodka wkustykal wysoki na okolo 180 cm mezczyzna. Mial czarne wlosy ktore sterczaly chaotycznie w kazda strone. Mial zarosniete, geste brwi. Pod nim widoczne byly oczt pelne zlosci, kipiacego gniewu. Usta mial wykzywione w grymasie wscieklosci. Twarz znaczyla paskudna, swieza blizna . Byl budowy atletycznej, ale niezbyt obszernej. Procz standardowego odzienia nosil na sobie czerwony szalik. Po jego lewicy przy obi wisiala katana. Mezczyzna opieral sie ciezko na debowej lasce. Wygladal na czlowieka twardego, wydawalo sie ze nie zwaza na rany (kolejne blizny ninely pod kimonem),  tylko drobinki potu na jego ciele wskazywaly na to ze walczyl z bolem.
- Ooooo Kotetsu ! dobrze Cie widziec - powiedziala porucznik z pewna troska w glosie. Mezczyzna tylko skrzywil sie w odpowiedzi.
-Ah oto twoj bezposredni przelozony  Kotetsu Taku, weteran naszego oddzialu- rzekla do KY. Po chwili spojrzala na mezczyzne - Aaaaaa to twoj nowy kadet ! Pokaz mu oddzial co ?

Mezczyzna przytaknal i wskazal chlopakowi gestem aby poszedl z nim do wyjscia. Porucznik krzyknela jeszcze - Powodzenia

Nastepnie ruszyli przez baraki. Kotetsu wskazal gdzie ma swoje skromne biuro. Pokazal tez sypialnie barakowe dla szeregowcow. W pokoju Ky bylo 10 luzek, a 4 zajete przez rannych. Pozniej chlopakowi pokazano stolowke. Jego przelozony chodzil ciezko, ale szybko mimo ran. Dlugo milczal, w koncu jednak rzekl - Swoich wspolpracownikow poznasz niedlugo. Jedna osoba z 6, jedna z 2, jedna z 3 i jeszcze jedna dziewczyna od nas

#sorka tablet



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 9 Lis 2014 - 17:37

Poczuł się trochę nieswojo, gdy porucznik zaczęła go wychwalać, ale to było miłe uczucie. Chyba nawet skromni ludzie lubili pochwały. Miał tylko nadzieję, że na twarzy nie pojawił mu się rumieniec.
I wtedy wszedł shinigami robiący zgoła inne wrażenie od sympatycznej pani porucznik. Kyosuke odruchowo spojrzał na niego, ale zaraz spuścił nieco wzrok przypominając sobie słowa porucznik.
Wstał, ukłonił się lekko i przedstawił. Zaraz potem pożegnał się z porucznik bowiem ruszyli na zwiedzanie.
Na pierwszy rzut oka oficer przypominał Kuchiki'emu Zori'ego. Co prawda nie podzielał szczerej niechęci, którą większość studentów odczuwała wobec surowego wykładowcy, ale szczerze mówiąc nie spodziewał się osoby tego typu w oddziale VII. Cóż, z drugiej strony nie powinien oceniać ludzi tak szybko.
Kyosuke w milczeniu spoglądał na miejsce, w którym będzie odbywać swoją służbę. Na pewno wyglądało to przyjemniej niż lochy szóstki. W końcu oficer się odezwał na co Kuchiki skinął głową.
A więc jednak będzie musiał pracować z kimś z VI dywizji. Przynajmniej nie będzie musiał męczyć się z człowiekiem z jedenastki. Chociaż w sumie... ten jeden którego poznał mimo swoich wad nie był taki zły.
- Jakie rodzaju misja zostanie nam przydzielona?
- zapytał tylko, pamiętając, aby nie patrzeć na bliznę oficera.
Ciekawe jakie monstrum tak go naznaczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 9 Lis 2014 - 18:31

- Przyznam ze profil misji nie jest jednznaczny ze wzgledu na nasza przynajmniej tymczasowa grupe, zawsze jednak bedzie sie to wiazac z ochranianiem - Powiedzial, zatrzymal sie na ganku przed niewielkim ogrodem ktorego motywem przewodnim byla chyba dzika laka, mimo pozornego chaosu w kwiatach, krzakach i drzewach byla jakas zaskakujaca logika. Nieopodal przeleciala osa. Mezczyzna o twardym glosie spojrzal gdzies przed siebie, na kwiaty - Wybrano cie do oddzialu nie bez przyczyny - zmrozyl lekko zmeczone bolem oczy - Dlatego od pierwszego dnia kiedy stworzymy grupe musisz pokazac sie z najlepszej strony. Mam wobec Ciebie wysokie oczekiwani.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 9 Lis 2014 - 18:37

Brzmiało to rozsądnie. Będą pochodzić z dywizji o różnych specjalnościach dlatego raczej nie można było się spodziewać misji szpiegowskiej, kiedy mieli w swoich szeregach tylko jednego członka drugiej dywizji. Kyosuke przyjął z zadowoleniem to, że będą skupiać się na obronie czegoś, kogoś. Czasem bywało to trudne, ale niewątpliwie chwalebne. Ciekawe tylko z kim będzie współpracować. Może znowu natrafi na Hideo? Byłoby dobrze posiadać w grupie jakąś znajomą twarz.
- Rozumiem. Zrobię wszystko, aby spełnić oczekiwania i przynieść chlubę VII oddziałowi - rzekł pochylając głowę.
Do wysokich wymagań względem swojej osoby był doskonale przyzwyczajony przez ojca, więc teraz nie obawiał się ciężaru oczekiwań jakie miały być złożone na jego barki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 9 Lis 2014 - 18:59

Zycie w tak trudnym otoczeni w jakim chlopak dorastal, mialo swoje plusy. Wszyscy mieli wzgledem niego wysokie oczekiwania. Zycie w presji sprawialo ze latwo radzl sobie ze stresem - Dobrze - powiedzial krotko w typowy wyjskowy sposob - chodz pokaze Ci reszte baraku... - Ruszyl dalej przez ganek. Zatrzymal sie po kilku krokach i zerkal przez ramie na chlopaka - nie musisz byc taki oficjalny... Jestesmy tu jedna, wieka, dysfukcyjna rodzina. A tak bedzemy tez pewnie pracowac z 5... Nasze oddzialy wspolpacuja ze soba mocno - przez krotka chwile usmiecnal sie przez bol... i chyba smutek. Potem uszyl dalej.

Chlopak odwiedzil jeszcze kilka budynkow jednym byla sala treningowa, innym dojo, odwiedzil cieple zrodelka dla mezczyzn. Mieli tez magazyn i zbrojownie - ale tam go nie wpszczono. Pozniej byl wolny, jego oficer nie otworzyl sie o wiele brdziej poza ta chwila kiedy sie umiechnal.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 9 Lis 2014 - 19:24

Kyosuke nie odpowiedział. Nie łatwo przychodziło mu uzewnętrznianie się przed słabo znanymi osobami. Niestety ktoś mógłby wziąć to za przejaw pychy, ale Kuchiki nigdy nie słynął z przesadnej otwartości. Zresztą lepiej się tak łatwo nie odsłaniać. Kto wie na jakich ludzi natrafi. Jednej zdrady już doświadczył.

Zwiedzali dalej. W źródełkach pewno nie było mowy o prywatności. Kyosuke zawsze obmywał swoje ciało z brudu w samotności. Uważał tą czynność za bardzo intymną i nie uśmiechało mu się szczotkować w jednym baseniku z obcymi mężczyznami.

Gdy już skończyli obchód, Kuchiki pożegnał się. Starał się nawet żeby jego głos brzmiał mniej oficjalnie, ale nie był pewien czy mu to wyszło. Ogółem wrażenia z pierwszego większego kontaktu z VII dywizją miał pozytywne. Ludzie wydawali się mili, zwłaszcza pani porucznik, a i przełożony oficer zdawał się nie być tak srogi jak Zori.
Nie nakazał tragarzom odjeżdżać, więc pewno jeszcze na niego czekali. Jeśli nie to nie miał problemu i nie przejmowałby się sprowadzaniem kolejnej lektyki, lecz na pieszo udałby się do domu.
Czyli większość spraw miał już załatwioną. Teraz trochę żałował, że nie poprosił Shizu, aby podczas jego nieobecności zajęła się przekazaniem do wskazanych dywizji napisanych już przecież odmów. Był jednak tak zaaferowany spotkaniem z Nokogirim, że o tym nie pomyślał. Cóż, zajmie się tym zaraz po powrocie do domu. Powie więc Shizu, aby się wszystkim zajęła. Wcześniej jednak, jeśli dojechał do domu lektyką, rzuci tragarzom parę ryo za dodatkowy kurs i czekanie.
A więc podsumowując. Był już w VI i VII dywizji. Odmowy dla pozostałych już napisał i teraz Shizu miała zająć się resztą. Oznaczało to, że na stole ostała się tylko notka od Hideo. Kyosuke ujął ją w dwa palce i przeczytał raz jeszcze. Impreza, co? Nigdy za nimi nie przepadał. Głośne z obowiązkowym alkoholem i wygłupami, która jak sama nazwa wskazywała były głupie. Niemniej... to była jego ostatnia okazja, aby uczestniczyć w tym dziwacznym spędzie lekkoduchów. W sumie co mu szkodzi. Pić niczego podejrzanego nie będzie, a i długo tam pewno nie zabawi. Zresztą był to winny Hideo. Bez niego ostatni test w świecie żywych mógłby się zakończyć dla Kyosuke klapą i teraz wcale nie miałby za sobą rozmowy w VII dywizji, tylko nadal musiałby się męczyć w akademii.
Tak, chociaż na chwilę zajrzy na tą imprezę. Może nawet nie będzie tak źle?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Today at 8:26

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość rodu Kuchiki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17, 18, 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog