IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Posiadłość rodu Kuchiki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 10 Lip 2015 - 20:51

Hideo był chyba nieco zawiedziony, że młodzian już idzie. Nie zamierzał go jednak zatrzymywać za wszelką cenę... Chwile później Ky wylądował w dużej i przestronnej lektyce, noszonej przez ósemkę służących. Dośrodkowo dwóch bogów śmierci miało ich eskortować. - Ostatnie dni ukazały dość nieprzyjemną prawdę... W mieście robi się niebezpiecznie, więc jeśli pozwolisz Kuchiki-sama lektyka odwiezie Cie do domu, a w tym czasie porozmawiamy - Później mężczyzna zastukał w ściankę aby dać znać że chce aby słudzy ruszyli. - Nie umknęło mojej uwadze to iż udałeś się na stronę z pewną damą, mianowicie z Panią Nagano... Nie lubię mówić o ludziach źle, ale moim zdaniem owa kobieta jest niegodna zaufania, i obawiam się że chce zszargać dobre imię, twego wielkiego rodu...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 10 Lip 2015 - 21:13

Trzeba przyznać, że w lektyka zapewniała wygodną podróż, chociaż Kyosuke nie był uzależniony od tego rodzaju udogodnień. W końcu po to miał nogi, aby z nich korzystać. Wyjątki stanowiły dni nazbyt upalne lub szczególnie deszczowe gdzie podróż lektyką stawała się najrozsądniejszym wyjściem.
- Świat od swych pierwszych dni pełen jest niebezpieczeństw - skwitował na początek.
Potem usłyszał to czego spodziewał się usłyszeć. Te wszystkie intrygi, walka o względy wyżej postawionych musiały być bardzo męczące i jednocześnie ni grama moralne. Niemniej... Haiiro mógł mieć dowody na poparcie swych słów, więc niemądre było od razu go zbywać.
- To poważne oskarżenia, Haiiro-san. Ród Nagano od wieków wiernie służy mojej rodzinie. Masz może jakieś dowody na poparcie swych słów?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 29 Lip 2015 - 15:57

Twarz starszego szlachcica wyrażała niewymuszoną uprzejmość, ale każdy kto znał chociaż trochę obyczaje szlachty w Soul city wiedział, że była to popularna maska. Nie było to nic złego - każdy tak robił i od każdego wymagało się ukrywanie się pod maską uśmiechów, uprzejmości i spokoju. Odezwał się po krótkim namyśle - Niestety nie posiadam żadnych namacalnych dowodów poza domysłami starego człowieka... - Przerwał tylko na chwilę, opuścił lekko głowę, twarz nabrała ponurej cienistej barwy - Ale Nagano-san posiada w swojej posiadłości szereg dowodów, które świadczą o jej złych zamiarach Kuchiki-sama... - Ściszył głos, jak by bał się że ktoś może słuchać.
- Nie wiem czy słyszałeś Kuchiki-sama ale jest ona przodowniczką w badaniach które prowadzi się na wszelakich duszach... W tym duszach Hollo, a jej badania otacza przebrzydła aura ciemności... - Mówił w naprawdę dziwaczny sposób.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 3 Sie 2015 - 18:18

Nagła zmiana zachowania Haiiro zaniepokoiła Kyosuke. Oskarżenie szlachcica postawiło Yumi w dość upiornym świetle, w co jednak trudno było zrazu uwierzyć. Wszakże kobieta w żadnym razie nie kojarzyła się z szalonym naukowcem przeprowadzającym wątpliwie moralnie badania. Jakkolwiek dziwacznie wszystko by to brzmiało, Kuchiki zdawał sobie sprawę, że pod ludzkim obliczem może kryć się dosłownie cokolwiek.
- W takim razie musi mieć odpowiednie pozwolenie na prowadzenie tego typu badań - rzekł ostrożnie.
Sprawa zaczęła robić się coraz bardziej śliska. Motywy Yumi mogły okazać się wcale nie takie niewinne, ale z drugiej strony słowa Haiiro mogły okazać się tylko przeinaczoną plotką mającą na cel zdyskredytowanie konkurencyjnego rodu.  Jak zwykle w takich przypadkach chłopak poczuł się zagubiony. Kuchiki nie był najlepszy w odgadywaniu ukrytych motywów i celów czego teraz bardzo żałował zdając sobie sprawę, że taka umiejętność bardzo pomogłaby w poruszaniu się po grząskim gruncie arystokratycznych gier.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 8 Sie 2015 - 11:20

Chłopak wiedział już jak cięzko mogło być Miskiemu... Być może wszystkie jego dziwactwa były próbą ucieczki od roli która miał objąć i którą Ky miał teraz dziedziczyć ? Teraz z biegiem czasu trudno było stwierdzić jak czuł się jego brat - pierworodny. Ky powoli rozumiał co wiązało się z dziedziczeniem włości i władzy - dziedzicznie obowiązków i intryg. Teraz nie było jednak czasu na myślenie o tym... Teraz był z ważnym człowiekiem w lektyce, ta poruszała się sprawnie po ulicach i uliczkach Soul city. - Zapewne posiada odpowiednie pozwolenia na prowadzenie badan w laboratoriach XII oddziału - Rzekł głosem spokojnym i pozbawionym głębszych uczuć, można było wyczuć jedynie lekki ślad życzliwości. Mężczyzna w słowach zostawił jednak subtelne oskarżanie, chłopak był inteligent więc je wyczuwał "pozwolenia na prowadzanie badań w laboratoriach XII". A co z innym miejscami ? Jeśli prowadziła badania legalne tylko w barakach XII... Zresztą każdy wiedział że laboratoria XII oddziału owiane były złą sława. Ky wiedział że wśród takich niedopowiedzeń prowadzono na dworach gierki - nikt nie chciał mówić nic w prost, czasem ze strachu czasem dla dezinformacji. Chłopak nie wiedział jak było teraz...

Lektyka zatrzymała się i została postawiona. Chłopak dostrzegł przez wąskie otwory że zatrzymali się pod jego pałacykiem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 12 Sie 2015 - 17:10

Kyosuke wyczuł drugie dno w odpowiedzi Haiiro. Czyżby badania Yumi wykraczały poza granicę XII oddziału? Póki co były to tylko wyszeptane w szlacheckiej lektyce plotki, które nie wystarczały Kyosuke do podjęcia decyzji o tym komu uwierzyć.
- W każdym razie będę pamiętać o słowach, które przekazałeś mi w tej lektyce, Haiiro-san - odpowiedział ze spokojem patrząc szlachcicowi w oczy.
Aż trudno uwierzyć, jak przeżyte lata i nowe doświadczenia zmieniają podejście ludzi. Jeszcze parę lat wstecz Kyosuke gorzko żałował, że to nie jemu dane było urodzić się pierwszym. Masaki jako pierworodny zupełnie się nie sprawdzał. Zamiast na naukę, poświęcał czas na zabawy i uwodzenie dziewczyn. Wydawało się, że ktoś taki na stanowisku głowy rodu zupełnie się nie sprawdzi. Ówczesny Kyosuke uważał, że tylko jego osoba przysłużyłaby się dobru rodziny.
Jakże naiwny był... Może faktycznie niefrasobliwy sposób bycia Masakiego był swego rodzaju ucieczką przed odpowiedzialnością. Kyosuke tego nie pochwalał, ale jednocześnie rozumiał. Rozumiał już, jaki ciężar spoczywał na barkach pierworodnego. Był to ciężar w dużej mierze wstrętny, bo składały się na niego kłamstwa i podłości jakich dopuszczali się szlachetnie urodzeni byle tylko utrzymać wpływy i bogactwo swojego rodu. Brzemię shinigami również potrafiło przygnieść do ziemi. Walka o życie w starciu z pustymi, odpowiedzialność za los dusz, to nie było proste, ale też z jaką dumą i ochotą Kyosuke był gotów ponieść ten ciężar. Szkoda tylko, że wraz ze śmiercią brata na jego plecy został złożone to drugie obciążenie.
Kuchiki wyjrzał przez okienko lektyki i spostrzegł, że są na miejscu. Pochylił głowę przed szlachcicem.
- Dziękuję za podwiezienie, Haiiro-san.
Jeśli arystokrata nie miał nic do dodania, Kyosuke wyszedłby z lektyki i skierowałby kroki do posiadłości. Chciał odpocząć od wrażeń jakie przyniosła ze sobą zabawa Hideo. Najpewniej poprosiłby Shizu żeby przygotowała kąpiel, a on sam chwilę potowarzyszyłby Kin. Nakarmiłby ją, pogładził grzywę. Bytowanie ze zwierzętami zadziwiająco uspokajało umysł i pozwalało ułożyć splątane myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 27 Wrz 2015 - 15:12

Chłopak w końcu mógł udać się do swojego domu i wykąpać się... To nie był lekki wieczór. Zapewne gdy zostanie głową rodu to będzie normalne. Polityka zawsze i wszędzie. Z każdej strony będą napierać na niego sojusznicy, wrogowie, spiskowcy oraz inne osoby. Chłopak rozumiał już czemu jego ojciec nigdy nie miał czasu dla rodziny... Jeśli chciał wykonywać swoje obowiązki i pielęgnować dobre imię rodu to musiał wiecznie pracować. Babrania się w polityce było tak dużo że zrezygnował z przywództwa w VI oddziale.

***

Kolejne dni mijały szybko, chłopak na dobre trafił do VII oddziału gdzie wykonywał różne zadania. Początek jego kariery był raczej nudny i mało interesujący... W większości stał i pilnował. Jako "świeżak" nie mógł liczyć na ciekawe zadania. Przez pierwszy tydzień wpajali mu do głowy musztrę i katowali treningami. Uczyli działania w grupie, w celu ochrony celu. Kiedy dostał swój pierwszy przydział nie mógł być zadowolony... Wraz z kilkoma innymi nowymi kadetami pilnował magazynu należącego do V oddziału. Nawet rzeczy których pilnowali były mało interesujące. Były to bowiem kukły i przyrządy do treningu z akademii.
Jak się okazało były one narażone na kradzież ! Cóż... Nie zdarzało się to zbyt często, ale jednak.
Warty były długie, treningi męczące... A co najgorsze zabierało mu to zdecydowanie większość wolnego czasu.

***

[Napisz czy coś chciał robić z własnej inicjatywy, a jak nie to przejdziemy do opisu jego grupy]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 27 Wrz 2015 - 16:08

W porównaniu do patrolu po Rukongai czy też testu w świecie żywych, pierwszy tydzień służby shinigami nie należał do najbardziej ekscytujących. Postawione przed nim zadania były nudne i męczące zarazem, ale rozumiał, iż są potrzebne by móc wdrożyć się w tryby dywizji. Przy okazji pilnowania magazynów z cennym sprzętem szkoleniowym mógł opatrzyć się z oddziałowymi kolegami. Kyosuke nie należał do najbardziej wylewnych ludzi na świecie, ale kilka uprzejmych słów mógł wymienić ażeby nawiązać jakąś nic znajomości.
Jako, że dywizja organizowała mu treningi po powrocie do domu ograniczał się do krótkiej sesji ćwiczeniowej, w której doskonalił się w rzucaniu zaklęć. Parę bakudo rzuconych na kukły, kilka byakuraiów w tarcze w celu poprawienia celności. Same ćwiczenia poprzedzał kilkoma prostymi ćwiczeniami kontroli reiatsu, jak choćby stworzenie kuli energii nad dłonią, a po wszystkim godzinna medytacja z zanpakuto. Póki co na nic więcej się nie porywał, bo nie chciał na następny dzień przychodzić zmęczony do kwater dywizji. Ponadto jeśli znalazł w danym dniu jeszcze trochę wolnego czasu, to udawał się na krótką przejażdżkę na Kin. Miałby również jeszcze jedno zadanie dla Shizu, albowiem podczas małych porządków w pokoju natrafił na kryształ, który podarowała mu pewna wioskowa dziewczyna w podzięce za ocalenie przed pustym. Kyosuke wpadł na pomysł, że mógłby zrobić z niego naszyjnik. Ot, skromna ozdoba, która przypominać będzie mu o powinnościach jakie ma shinigami. Wysłałby więc Shizu do odpowiedniego rzemieślnika, aby zajął się wprowadzeniem zamysłu chłopaka w życie.
W przeciągu tygodnia chciałby wygospodarować ponadto kilka godzin na odwiedziny w domu rodzinnym. Chciał spotkać się z matką, wypytać jak czuje się i czy wszystko jest w porządku z nienarodzonym jeszcze braciszkiem/siostrzyczką. Głównym celem Kyosuke była jednak rozmowa z ojcem. Nie mógł zachować ostrzeżenia zanpakuto tylko dla siebie dlatego też podzieliłby się wszystkim z ojcem, który mógł przecież coś wiedzieć. W końcu sprawa dotyczyła zła, z którym mierzył się dziadek. Wspomniałby również o tym, że musi stawić się w oznaczonym okresie na słowiczej górze, aby zdobyć moc drugiego ducha zanpakuto.
Oprócz tego opowiedziałby pokrótce o pierwszych dniach jako shinigami. Raczej o samych zadaniach jakie otrzymywał, bo raczej ojciec nie paliłby się do tego, aby wypytywać o odczucia samego Kyosuke.



[W sumie tylko wizytę w domu zaplanowałem. Nie wiem czy wystarczy Ci mój opis czy też chcesz rozgrywać to w czasie rzeczywistym. Ahh, no i sprawa najważniejsza. Mogę dopisać sobie mundur shinigami do eq? :D]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 25 Paź 2015 - 19:03

[ si, dopisz sobie wszystkie atrybuty shinigami czyli mundur + odznakę + motyla. I jeśli tobie wystarczy taki opis to nie musimy odgrywać ^^ ]

Ky nie miał zbyt wiele czasu aby przyzwyczaić się do nowych osób. Magazynów poza nim pilnowało jeszcze kilka osób z oddziału V i III. Dostawał różne przydziały, więc rzadko widział się z innymi młodzikami dwa razy. Przez większość osób był traktowany dobrze i z szacunkiem, zdarzyli się jednak i tacy którzy traktowali go z wymuszoną uprzejmością dla kogoś ważniejszego i kogoś kogo niekoniecznie się lubi.
Treningi jakimi został poddany w dywizji przynosiły zmęczenie i zakwasy oraz pewien progres. Łatwiej podnosiło się mu ciężary (+ 1 do siły ). Na efekty treningów nad siłą duchową musiał zapewne nieco jeszcze poczekać. Medytacje nad zanpaktou przynosiły różne skutki. Rzadko kiedy udawało mu się znaleźć na zaśnieżonej polanie, a jeśli tak to tylko kilka razy spotkał dziadka. Z zadowoleniem dostrzegł jednak pewną zależność - częściej znajdował w swojej duszy kaplice, odkąd zaczął nosić wisiorek - być może warto by się dowiedzieć co to ?

Wizyty w domu przyniosły kilka informacji, chociaż może nie tak wiele jak by chciał. Matka czuła się dobrze, chociaż nie mogła za dużo chodzić. Dziecko podobno było zdrowe i miało być prawdopodobnie dziewczynką. Ojciec zaś przyznał że nie wie o co do końca, chodzi. Słyszał jednak że dziadek Ky nie mogąc pokonać jakiejś przerażającej istoty zapieczętował ją kilka setek lat temu. Wspomnienie o słowiczej górze wywodowało u ojca pewną nerwowość, zgodził się jednak że Ky powinien tam pojechać. Miał być jednak ostrożny... Słowicza góra była miejscem które było uwielbiane przez duchy, podobno była tam naturalna "studia raietsu". Duchy mogły być przydatne lub niebezpieczne... Nigdy nie było wiadomo.

***

Po prawie dwóch miesiącach beznadziejnej pracy polegającej na pilnowaniu magazynów, chłopak dostał własny przydział... A nawet dwa. Po pierwsze została utworzona grupa między oddziałowa, która miała spełniać wiele zadań i zacieśniać współprace między oddziałami. Po drugie miał on robić zbiorcze raporty grupy, których kopie miał zanosić raz w tygodniu (lub jak czas pozwolił) do oddziałów tworzących grupę czyli do oddziału II, VII, XI, XIII i VI...
Zebranie grupy pod przewodnictwem dowódcy z VII miało odbyć się w jednej z sal biurowych VII oddziału. Ky miał się tam stawić na godzinę 12:00, wcześniej tego dnia miał tylko poranny trening.

Na miejscu, w pokoju czekały już trzy osoby. Po pierwsze dowódca grupy, którego Ky już znał. Następną osobą która stała pod ścianą była młoda dziewczyna mierząca prawie 170 cm wzrostu
Spoiler:
 
. Patrzyła z pewną wrogością na drugą dziewczynę. Ta opierała się o ściankę obok wejścia, przy jej pasie widoczny był uśpiony miecz.. Dziewczę mierzyło sobie jakieś 165 cm
Spoiler:
 
.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 25 Paź 2015 - 19:38

[Jestem usatysfakcjonowany ;p]


A więc dziewczynka. Dla Kyosuke kwestią drugorzędną była płeć dziecka. Najważniejsze żeby urodziło się zdrowe, a poród okazał się dla matki lekki. Nie mógł już doczekać chwili ujrzenia siostry i żałował, że przez pracę w dywizji najprawdopodobniej nie będzie miał czasu na częstsze odwiedziny domu.
Rozmowa z ojcem przyniosła pewne rozczarowanie. Kyosuke miał nadzieję, że dowie się czegoś więcej zwłaszcza na temat zła, z którym mierzył się dziadek. Przynajmniej poznał lepiej Słowiczą górę. Wyglądało na to, że nie o samą wspinaczkę będzie musiał się martwić. Nie mógł być pewny przyjaznego nastawienia spotkanych duchów. Cóż, tym przyjdzie się martwić za jakiś czas. Póki co czekały go pierwsze poważniejsze zadania w VII oddziale.


***


Miał dziwne wrażenie, że koleżanki nie przepadały za sobą. Zły znak biorąc pod uwagę, iż uczestniczyli w projekcie mającym na celu zacieśnienie współpracy pomiędzy dywizjami. Ciekawe czy któraś z nich pochodziła z VI lub XI oddziału, bo właśnie po tych osobach spodziewał się kłopotów. Hmm, być może jedna z nich jest z szóstki, bo od jedenastki spodziewał się dostać nieokrzesanego i rosłego mężczyznę.
Kyosuke czekał w milczeniu na przybycie pozostałych bogów śmierci. Nie lubił rozmów o pogodzie, a taką zapewne przyszłoby mu toczyć gdyby zdecydował się przemówić do jednej z nieznajomych. Sięgnął ręką za szalik (który ostatnimi czasy polubił wkładać) i podrapał się po karku. Wyczuł wtedy łańcuszek i myśli natychmiast odwróciły się ku niemu. Odkrycie, iż kryształ w jakiś sposób pomaga dostawać się do wewnętrznego świata niezmiernie zaciekawiło Kyosuke. Jednocześnie żałował, że wcześniej nie urzeczywistnił swego pomysłu z noszeniem go na szyi, to być może zdołałby już odkryć jego sekret. Póki co poświęcił trochę czasu na siedzeniu pomiędzy księgami szukając wzmianek o podobnych przedmiotach. Zawsze miał wiele zaufania do słowa pisanego, a jeśli nie udało się niczego znaleźć to cóż, będzie musiał popytać. Być może później znajdzie trochę czasu, to wybierze się do akademii, aby porozmawiać z sensei od kidou. Mogło to być trudne, bowiem na Kyosuke spadł jeszcze obowiązek przygotowywania raportów. W sumie powinien potraktować to jako wyróżnienie i tylko szkoda, że jeszcze bardziej uszczuplało ono i tak niezbyt okazały zasób wolnego czasu szlachcica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 1 Lis 2015 - 22:50

[to się cieszę : P ]

Ky dowiedział się (a przynajmniej wydawało się mu że się dowiedział), że ów przedmiot nazywany jest kamieniem duszy. Według zapisków był niebezpiecznym talizmanem przynoszącym noszącemu różne korzyści lub smutki. Był materiałem rzadkim i w jakiś sposób przyciągał duchy - i te złe i dobre. W księgach nie było napisane zbyt wiele na tent temat, był to materiał stosowany rzadko. Jego rudy czasem kwitły ponad ziemię w postaci kryształów.

***

Następną osobą która weszła do sali była młoda dziewczyna o szlachetnych rysach. Już teraz mierzyła sobie prawie 170 centymetrów wzrostu a była w wieku Ky, lub nieco starsza.
Spoiler:
 
. Młódka zerknęła na zgromadzonych, widząc czerwono włosom i zielonooką westchnęła cicho. Chyba miała podobne zdanie do chłopaka. Ustawiła się przy ostatniej wolnej ścianie. W ostatniej minucie, przed spóźnieniem na miejscu pojawił się ostatni członek oddziału - Hideo.... Cóż to będzie ciężka do zniesienia grupa. Chłopak rzucił niemal od razu - Doskonale ! Ja, laski, zaręczony szlachcic i brzydal... Jesteście moje dziewczynki ! - Dziewczyny zerknęły na niego z pewnym oburzaniem. Szef grupy zaś ze złością.

Nie czekając pobliżniony mężczyzna zaczął - Nazywam się Kotetsu Taku i jestem dowódcą nowo powstałej grupy między oddziałowej. Mamy już wyznaczony profil zadań, które będą miały bezpośredni związek ze światem żywych. Po zimie będziemy wspomagać jędrną z placówek na ziemi... Do tego czasu naszym zadaniem jest wykonywanie mniejszych misji, aby się poznać i dograć. Póki co proszę abyście się przedstawili... Zaczniemy od Ciebie - wskazał na czerwonowłosą.

- Jestem Arashi, pochodzę z 60 okręgu i należę do XI oddziału. Nie wchodźcie mi w drogę w czasie walki bo przerobię was na sushi... - mruknęła uśmiechając się lekko, nieco złowieszczo. Na te słowa zielono oka tylko prychnęła - Dobrze kuchareczko... Ja jestem Rei Uzimoshi, przybyłam tu na rozkaz kapitana Nokogiriego - zerknęła przelotnie na Ky - Mam nadzorować wasze działania pod względem prawnym i przeprowadzić parę aresztowań... - Uznała zruszając ramionami.
- Ja jestem Hinata Kaze-do, należę do XIII oddziału i moim zadaniem jest ułatwić kontakty między grupą a oddziałem XIII, oraz aby pomóc rozeznać się w świecie żywych... na marginesie byłam tam kilka razy ! Mają tam odlotowe rzeczy ! i ekstra słowa.. są takie eks... - Poróżniony opiekun grupy chrząknął cicho i wszedł jej w słowo - wystarczy...
- Aaaa ja jestem Hideo Shiba, jestem najpiękniejszym i najlepszym młodym kadetem II oddziału... będe robić tajne misje z wami... Jeśli wiecie o co chodzi dziewczyny - puścił oko do szlachcianki i uśmiechnął się ukazując białe, równe zęby.
Później wszyscy zerknęli na Ky, nim zaczął dowódca stwierdził - Ten chłopak będzie moim zastępcą... Przedstaw się



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Czw 5 Lis 2015 - 20:39

Szukanie wiedzy w słowie pisanym okazało się słusznym wyborem. Szperając w książkach Kyosuke dowiedział się o interesujących rzeczy o swoim krysztale. Okazało się, że poza walorami wizualnymi dysponuje jeszcze pewnymi nadnaturalnymi właściwościami przyciągania duchów. I wszystko byłoby w najlepszym porządku gdyby kryształ wabił jedynie przyjazne duchy. W obecnym stanie Kyosuke musiał jednak zastanowić się czy warto ryzykować noszenie podobnej błyskotki. Dotąd amulet zdawał się pomagać z dotarciem wgłąb wewnętrznego świata, ale już na Słowiczą górę go ze sobą raczej nie zabierze. Nie chciał, aby w poszukiwaniu ducha zanpakuto przeszkodziło mu jakieś złośliwe widmo.

***

Wobec pewnej niechęci jaką zdawały darzyć się obie shinigami cisza w pomieszczeniu zdawała się dość nerwowa. Nie trwała na szczęście zbyt długo, gdyż zaczęli nadciągać kolejni członkowie zespołu. Brunetka wydawała się szlachetnie urodzona, a przynajmniej taki wniosek wysunął Kyosuke na podstawie rysów jej twarzy charakterystycznych dla stanu wyższego. Gorzej, że póki co oprócz Kotetsu-senpai Kuchiki był tu jedynym mężczyzną. Praca w grupie pełnej dziewczyn mogła stanowić pewne... wyzwanie. Wyzwanie, które koniec końców byłoby zapewne mniejsze gdyby ostatni członek oddziału również okazał się kobietą, a nie...
Kyosuke ukrył usta w szaliku i westchnął ciężko. Ze wszystkich żołnierzy Gotei 13 musiano sparować go z trzema dziewczynami i Hideo... To nie miało prawa się udać. W żadnym wypadku nie mogło się udać, a już na pewno nie po słowach jakie Shiba wypowiedział na starcie. Kuchiki był niemalże pewien, że przez najbliższy czas nasłucha się zdecydowanie zbyt wielu podobnych wypowiedzi - głupkowatych i zdecydowanie zbyt bezpośrednich.
Na szczęście zaraz potem uwaga Kyosuke mogła skupić się na słowach Kotetsu senpai'a.
Świat żywych? Brzmiało obiecująco. Być może w końcu będzie mógł zaspokoić swą ciekawość co do tej nieznanej krainy, jako że krótki wypad w ramach egzaminów akademii w żadnym wypadku tego nie uczynił. Gorzej brzmiały kolejne zdania Kotetsu. Och tak, Kyosuke nie miał wątpliwości, że Hideo z wielką przyjemnością będzie dogrywać się z żeńską częścią grupy. Niestety raczej nie odbędzie się to w sposób na jaki liczył ich przełożony.
Przyszedł czas na przedstawienie się. Z pewnym zdumieniem Kyosuke wysłuchał czerwonowłosej. O ile jej buńczuczna wypowiedź doskonale pasowało do XI dywizji, tak wyglądem zupełnie nie wpasowywała się do wyobrażeń szlachcica o kobietach służących w jedenastce. Spodziewał się bowiem ujrzeć pobliźnioną i niezbyt urodziwą niewiastę, pachnącą potem i krwią, a tutaj czerwonowłosa wyglądała wcale normalnie. Cóż... w każdym razie lepiej dla Hideo żeby stronił od amorów w kierunku Arashi. Zapewne mogłoby się to skończyć dość boleśnie.
Uwagi Kyosuke nie uszło przelotne spojrzenie jakim obdarzyła go shinigami z VI dywizji. Bycie uchem kapitana Nokogiri'ego - o tym swoim zadaniu nie wspomniała. Niewątpliwie przy niej będzie trzeba mieć się na baczności. W dodatku wspomnienie o aresztowaniach było niepokojące. Nic dobrego z tego raczej nie wyjdzie. Nie, jeśli kapitan Nokogiri będzie mieć w tym swój interes.
Wypowiedź ostatniej z kobiet brzmiała zdecydowanie najprzyjemniej. Najwyraźniej Hinata podzielała zainteresowania światem żywym Kyosuke. Przy okazji na pewno wypyta ją o, jak to ujęła, "odlotowe rzeczy", o których z takim zapałem prawiła zanim przerwał jej Kotetsu senpai.
Potem odezwał się Hideo, chociaż lepiej byłoby gdyby zostawił zamknięte usta. Naprawdę... podobne przechwałki brzmiały tak karykaturalnie, że aż pojawiało się podejrzenia, iż stanowiły jedynie maskę dla prawdziwego Shiby. Kuchiki zdołał już dość dobrze poznać pewnego siebie szlachcica i wiedział, że poza głupimi komentarzami dysponuje nie lada sprawnością. Koniec końców podczas walki dobrze będzie mieć przy sobie kogoś zaufanego i szkoda tylko, iż Hideo nie potrafił przyswoić sobie chociaż odrobiny pokory.
No cóż, teraz pozostawało tylko przedstawić siebie samego.
- Kuchiki Kyosuke, VII dywizja - zaczął spokojnie. - Jak wspomniał Kotetsu senpai, jestem zastępcą dowódcy i do moich obowiązków, między innymi, będzie należeć przygotowywanie zbiorczych raportów na temat naszej grupy.
Zwięźle i rzeczowo, zdaje się takiej odpowiedzi oczekiwał Kotetsu senpai. Sam Kyosuke zresztą nic więcej mówić nie potrzebował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 18 Lis 2015 - 18:09

Wszyscy rzecz jasna wysłuchali Ky w względnym spokoju. Hideo szczerzył się do niego wesoło, wyraźnie był bardzo zadowolony z tego że wciąż będzie mógł męczyć biednego szlachcica. Arashi skrzywiła się lekko patrząc na Ky i westchnęła głęboko... Wyraźnie nie była specjalnie zadowolona z tego że to akurat Ky ma być zastępcą. Hinata przytaknęła lekko najpewniej przyjmując do wiadomości słowa. Jedynie Rei postanowiła się odezwać - Kapitan Nokogiri życzy sobie abyś przynosił mu osobiście kopie raportów zbiorczych. Chce mieć dobry kontakt z zastępcą przywódcy, aby współpraca była pełniejsza - uznała. Chciała powiedzieć chyba coś jeszcze, ale Kotetsu przerwał jej i machnął ręką- Oddział VII nie jest pod jurysdykcją kapitana Nokogiriego, Kyosuke nie będzie tam biegał na każde życzenie - mruknął pobliźniony shinigami, po chwili kontynuował - Teraz musimy przygotować się do naszego pierwszego zadania. Za trzy dni, o godzinie siódmej rano mamy spotkać się w pierwszym okręgu z mężczyzną o imieniu Kuwanan, jest on naukowcem z XII oddziału i został oddelegowany aby zbadać chorobę która trawi duszę w trzydziestym okręgu. Podejrzewamy że z chorobą ma związek grupa przestępcza, o której nie mamy zbyt wielu informacji. Wiemy jednak że mają związek z osobami które współpracują z wielką organizacją działająca w świecie żywych. Naszym zadaniem będzie ochrona wspominanego naukowca. Macie wziąć potrzebne rzeczy, wpakujemy je na wóz... Przewidujemy że misja może trwać przez dwa tygodnie...

Kotetsu dał im jeszcze kilka chwil, później wszyscy mogli się rozejść. Hideo miał jedynie jeszcze kilka głupich uwag o koleżankach... Co było jasne, zapewne nie było to jednak nic ważnego.



***
kamys01
kamys02


Ostatnio zmieniony przez Kamys dnia Sro 18 Lis 2015 - 18:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 18 Lis 2015 - 18:32

Na uśmiech Hideo odpowiedział uniesioną brwią. Naprawdę miał nadzieję, że Shiba pohamuje swoje fantazje. Jak mawiano nadzieja umiera ostania.
Kyosuke miał wrażenie, że przez dziewczynę z VI dywizji będzie czuć się, jakby ciągle padał na niego cień kapitana Nokogiri'ego. Zupełnie jakby zamiast do siódemki trafił do szóstki.
Potem jednak odezwał się Kotetsu senpai, do którego Kuchiki poczuł przypływ sympatii. Dobrze wiedzieć, że nie daje sobie wejść na głowę. W sumie szkoda tylko, że do ich małego oddziała nie dołączył jeszcze ktoś z VII dywizji. Zapewne na kimś takim mógłby bardziej polegać niż na dajmy na to koleżance z szóstki, co tylko na ręce będzie patrzeć.
Następnie skupił się na słuchaniu o zadaniu, jakie będzie ich czekać. Ochrona naukowca zdawała się pasować do VII dywizji. W dodatku Kyosuke ucieszył się, że w pośredni sposób będą mogli pomóc duszom z Rukongai. Pożyteczna praca godna shinigami.
Szlachcica zaniepokoiła za to owa wielka organizacja. Musiała mieć naprawdę spore wpływy skoro ze świata żywych sięgała aż do Soul society. Jaki też mogłaby mieć interes w szerzeniu zarazy w rukonie? Cóż, niestety po słowach Kotetsu senpai wyszło, że niewiele wiadomo o ich intencjach i tożsamości.
Kyosuke czekał czy przełożony chce jeszcze podzielić się z nimi jakimiś informacjami, ale wyglądało na to, że nic więcej nie zostanie już powiedziane. Chyba, że liczyć wypowiedzi Hideo, który już pracował nad wprowadzeniem odpowiedniej atmosfery w grupie. Hmpf.
Jeśli tego dnia nie czekały go żadne obowiązki w dywizji, to udałby się do domu, aby potrenować trochę walki z cieniem. Musiał być wszakże w dobrej formie przed swoją pierwszą poważną misją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 21 Lis 2015 - 14:39

Informacje jakie dotąd dostali nie były zbyt zadowalające, a to nie wróżyło niczego dobrego. Nic jednak nie mógł na to poradzić, być może później dowie się czegoś przydatnego. Póki co powrócił do domu, ostatnio sporo trenował, był zmęczony ale nie mógł odpuszczać treningów. Miał cały tydzień na przygotowania. O dziwo przez ten tydzień nikt go nie męczył, dywizja nie wzywała go na treningi ani małe zadania - wyraźnie chcieli aby odpoczął. Ojciec raz go wezwał, chciał aby przyszły spadkobierca towarzyszył mu podczas spotkania z niższą szlachtą, która błagała o zajęcie stanowiska w radzie 46... Z grubsza chodziło o kłótnie o pieniądze pomniejszej szlachty. Ojciec pięknie odmówił poprzez pochwały. Zdawało się że jego robota nie jest zbyt przyjemna... W większości wszak musiał odmawiać. W innym wypadku rodzina mogła by zostać postawiona w złym świetle, albo uszczupliłby się jej wpływy. Można było mieć nadzieje na to że ojciec będzie jeszcze długo władał... Bo później takie "zabawy" będą czekały młodego szlachcica...

Chłopak miał niemal cały tydzień wolnego, później musiał się tylko spakować i przygotować a następnie ruszać na swoją pierwszą poważną misje...

[ jak chcesz coś ambitnego przez ts robić to napisz... a jak nie to albo daj mi znać na PW że mam pisać dalej, albo opisz co robił ogólnie KY]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 22 Lis 2015 - 17:58

Z zadowoleniem przyjął wiadomość, że do misji nie będzie musiał niczego dźwigać ani pilnować. W końcu zyskał kilka dni na zregenerowanie sił, ale nie chciał też przeleżeć całego tygodnia brzuchem do góry. Wybrał więc wariant pośredni pomiędzy morderczym wysiłkiem, a totalnym nieróbstwem, który stosował pod koniec studenckiej przygody.
Jeden dzień poświęcał ćwiczeniom fizycznym i pracy z kataną i wakizashi, a w kolejnym koncentrował się na treningu kido, kontroli reiatsu i medytacji. I tak naprzemiennie.
Przy okazji Kyosuke doszedł do dwóch wniosków. Pierwszy objawił się mu podczas wyprowadzania kolejnych sekwencji cięć i pchnięć kataną. Podobne ćwiczenia wykonywał stosunkowo często, lecz w większości przypadków korzystał tylko ze swojej dłuższej broni, a już nigdy nie próbował jednoczesnego użycia katany i wakizashi. Kuchiki stwierdził, że nadszedł czas, aby poznać podstawy szlachetnej szkoły nito-ryu. Dotąd unikał rozwijania się w tym kierunku uważając, że wpierw musi opanować walkę przy użyciu pojedynczego ostrza. Cóż, nadal uważał się za szermierza co najwyżej przeciętnego, ale ambicja i chęć poznania czegoś nowego nakłoniły go do poszukania w bibliotece ksiąg na interesujący temat. Chciał także rozejrzeć się za kimś kto byłby wstanie poświęcić mu trochę czasu na przekazanie praktycznej wiedzy.
Drugi wniosek dotyczył natomiast medytacji. Dotąd Kyosuke traktował ją głównie jako klucz do skontaktowania się z zanpakuto, lecz skoro udało się to osiągnąć postanowił wykorzystać chwile skupienia i wyciszenia na głębszą regenerację swych sił duchowych. Chyba każdy młody specjalista od kidou borykał się z problemem wycieńczenia po rzuceniu kilku zaklęć. Kyosuke widział w medytacji szansę na szybszą odnowę nadczerpniętych rezerw reiatsu. Również w tym wypadku zgłosił się o pomoc do książek, w których szukał najbardziej wydajnej techniki medytacji.
Oprócz tego podczas wieczornych przejażdżek na Kin kontynuował ćwiczenie mające ze celu wyostrzenie zmysłu wyczuwania rei. Wyczyszczał przeto umysł i kierował duchową percepcję na zewnątrz by wyczuć jak najwięcej.
Ponadto Kuchiki rozmyślał sporo o amulecie, z którym nie rozstawał się nawet na czas snu chcąc przekonać się jakie będą tego skutki. Wciąż nie miał pewności czy z prezentu wioskowej dziewczyny więcej będzie pożytku czy szkody. Dlatego też postanowił zaciągnąć opinii sensei Kuronomatsuki'ego, który wydawał się szlachcicowi najkompetentniejszą osobą w podobnych sprawach. Kyosuke udałby się do akademii pod koniec zajęć gdzie poszukałby nauczyciela, aby wypytać go o minerał przyciągający duchy. Być może uda dowiedzieć się czegoś nowego czego nie zdołał odszukać w książkach.
Tylko raz harmonogram treningów został przerwany przez wezwanie ojca. Kyosuke mierzwiło siedzenie i wysłuchiwanie pretensji szlachciców przybyłych na spotkanie. Uważnie obserwował jednak oca, bowiem doskonale zdawał sobie sprawę, iż w przyszłości będzie zajmować jego miejsce. Świadomość nieuchronności dziedziczenia przygnębiała szlachcica, który prosił duchy, aby dały ojcu jak najwięcej sił, aby mógł jeszcze długo wykonywać swą pracę. Chociaż nawet teraz był wplątywany w gierki szlachciców. Yumi i Haiiro działali z sobie tylko wiadomym pobudek. Może powinien powiedzieć o wszystkim ojcu? Nie... chyba jednak poczeka, aż sprawy trochę się rozwiną.


***

Dzień przed misją Kyosuke doświadczył napadu melancholii. Spowodowała go kartka, którą odnalazł w jednej z książek, a na której zapisał niegdyś cele do osiągnięcia przed ukończeniem akademii. Przesuwając wzrok po kartce rozmyślał nad każdym, jakże ambitnym, celem.

CELE:
#Osiągnąć Shikai# *Tutaj Kyosuke uśmiechnął się pobłażliwie do swego dawnego młodzieńczego optymizmu*. Cóż, student ze shi kai niewątpliwie nie stanowił powszechnego widoku. Na obronę piszącego ten cel młodzika można było rzec, że wtedy jeszcze nie wiedział, iż będzie musiał szukać po górach drugiego ducha miecza. Niemniej... rany. Naprawdę stawiał sobie wygórowane cele.
#Opanować min. jedno kidou powyżej czterdziestego poziomu# Tutaj młody Kyosuke musiał przecenił swój talent do demonicznej magii. Chociaż w sumie... gdyby skupił się tylko i wyłącznie na dążeniu w tym kierunku to kto wie? Ale wtedy musiałby zaniedbać kilka kolejnych celów.
#Znacząco powiększyć zapasy reiatsu i kontrolę nad nim# Hmm, trudno było powiedzieć, jak bardzo się poprawił w tych aspekcie. Niewątpliwie pewien progres uczynił, ale czy znaczący? Raczej dość umiarkowany.
#Wzmocnić ciało: siłę, szybkość, wytrzymałość# Z czystym sumieniem mógł zameldować wzmocnienie chociaż jednej z wymienionych cech. Chodziło mianowicie o wytrzymałość, którą poprzez własne treningi, a także rygor narzucony w akademii udało się poprawić. Z siłą sprawa miałaby się podobnie gdyby jeszcze przez jakiś czas dawaliby mu nosić pudła.
#Opanować walkę mieczem i pięściami na poziomie min. średnio-zaawansowanym# Napisał to wszystko przed otrzymaniem zanpakuto czy po? Hmm, zdaje się, że po, bo właśnie otrzymanie oręża dziadka stanowiło impuls do sporządzenia listy. W każdym razie styl walki samą kataną jako tako miał opanowany, aczkolwiek poziomem średnio-zaawansowanym by tego w żadnym wypadku nie nazwał. Jeszcze gorzej z hakudą, której trening sobie niemal całkowicie odpuścił. Cóż, w końcu nigdy nie był fanem "boksowania", jak to niegdyś hakudę z pewnym lekceważeniem nazywał. Hmm, ciekawe jak sobie radzi Patyk w V dywizji? Jakby nie patrzyć swojemu imiennikowi Kyosuke zawdzięcza w całkiem sporym stopniu jako takie opanowanie walki wręcz.
#Przyswoić i utrwalić wiedzę teoretyczną# Tutaj mógł z miarę czystym sumieniem postawić ptaszka. Sporo wiedzy książkowej wszakże przyswoił.
#Zlikwidowanie słabości: dziewczyny i koty# ...czy on? ...to przecież niedorzeczne. Dziewczyny jako słabość? Koty jeszcze jakoś rozumiał, od małego miał z nimi problem, ale z dziewczynami? I pomyśleć, że uważał się wtedy za tak dojrzałego. Przecież nikt dojrzały nie umieściły czegoś podobnego pod tyloma stawiającymi wyzwanie celami! Ehh... no nic. Przynajmniej dziewczyny mógł odznaczyć. *W tym momencie Kyosuke rumieni się na wspomnienie Yumi* Ekhem, no... może są jeszcze pewne wyjątki.

Kyosuke wygładził kartkę i schował ją z powrotem do książki. Zastanowił się nad drogą jaką pokonał. Pomyślał o dobrych i złych wydarzeniach, które doprowadziły go do miejsca, w którym obecnie się znajdował. Niekiedy mógł zachować się lepiej. W innych wypadkach nie miał wiele do mówienia. Choćby tak jak w przypadku Nokogiri'ego i torturowanych chłopów. Kapitan kontra chłopiec. Bez szans, ale pomimo tego wciąż dręczyły go wyrzuty, że gdyby naprawdę się postarał mógłby coś osiągnąć. A tak? Jedynie wyprosił ojca o interwencję w wyniku czego uwolniony został zaledwie jeden chłop. Został przyjęty na służbę u Kuchiki'ch, ale Kyosuke nie miał nawet odwagi, aby pójść do niego i przeprosić za to, że nie dotrzymał obietnicy, iż nikomu nie stanie się nic złego. Podobnie sprawa miała się ze zniewolonymi dziećmi z Rukongai. Ilu udało się uciec, a ile zginęło? Czy shinigami natrafili na ślady obozu pracy Mistrza? Chociaż wtedy był jeszcze młodszy i mniej doświadczony, to i tak dręczyło go uczucie, że powinien zachować się lepiej.
Pewno dlatego tyle myślał o tym, jak uratował tamtą wioskową dziewczynę. To wspomnienie było dobre i pozwalało oddalić w cień konsekwencje złych decyzji jakie podejmował.
Kyosuke wstał od biurka i wyszedł z pokoju, aby na korytarzu zatrzymać się przy drzwiach, za którymi niegdyś mieszkał Masaki.
Ciekawe jakich ty byś dokonał wyborów, bracie? A czy gdyby doprowadziłyby do tragedii, to czy również czułbyś ich ciężar na dnie sumienia? W końcu miałem cię za takiego egoistę, chociaż przecież kiedyś byłeś serdecznych chłopcem i dobrym bratem. Zmieniłeś się wtedy i czy gdybyś nadal żył zmieniłbyś się jeszcze bardziej?
Kyosuke westchnął z głębi duszy. Wiedział, że pewne rzeczy będą go dręczyć do końca życia. Pozostawało mu uczyć się na błędach, aby niczego więcej nie żałować. Miał cel do którego dążył. Jak niegdyś chciał skontaktować się z zanpakuto i sprawić, żeby ojciec był z niego dumny, tak teraz pragnął odszukać drugiego ducha zanpakuto, aby kiedyś móc dorównać, a następnie przegonić kapitana Nokogiri'ego.
Wrócił do pokoju. Wziął katanę i wakizashi, po czym udał się do stajni, aby odbyć przejażdżkę z Kin.
Po drodze przypomniał jeszcze Shizu, aby przygotowała go na jutrzejszy wyjazd.
Oby ta misja stała się dobrym wspomnieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 18 Gru 2015 - 22:01

[ HP i Rei daj do pełna, dodaj sobie 1 do zręczności ]

Chłopak nie był jeszcze mistrzem walki jednym ostrzem, ale władał nim już dość pewnie... Przyszedł czas na trening walki dwoma orężami na raz. Póki co było dość trudno, potrafił złapać za krótszy mieć i wyprowadzić sekwencje cięć, ale czuł że kiepsko u niego z koordynacją. Zbyt długo myślał i był pewien że nie może sobie w pełni zaufać podczas walki dwiema brońmi, ale było lepiej niż przed początkiem treningów. Zapewne potrzebował nieco nauki, czasu i być może jakieś porady ? Trudno stwierdzić... Póki co był pewien że jako tako może blokować ciosy i wyprowadzać średnio zgrabne ataki.
Dzięki medytacji osiągnął nieco, kiedy był odprężony szybciej regenerowała się energia duchowa. Kiedy poczytał na ten temat dowiedział się że istnieje kilka podstawowych technik medytacji, oraz rytuały które ułatwiały połączanie z duchową sferą świata. Wyczytał, że i rytuały i medytacje pozwalają szybciej wypoczywać i regenerować siły. Uczeni twierdzili że ma to związek z czerpaniem energii od Duchów. Chłopak wyczytał że jest kilka pozycji do medytacji, oraz dowiedział się nieco o tai-chi, które podobno łączyło dostrajanie się do Duchów i trening fizyczny. Z mniej naukowych źródeł dowiedział się że ceremonia parzenia herbaty, sztuka (poezja czy malarstwo, kaligrafia), również pomagały oczyścić się z niepotrzebnych emocji co ułatwiało i usprawniało medytacje.
Kuronomatsuki twierdził że kamień jest bardzo rzadki, podobno rzadszy niż materiał blokujący energię. Podobno występował naturalnie na świecie w miejscach gromadziły się duchy, albo on gromadził duchy. Kamień miał wzmacniać energię duchową i częściowo ją zbierać. Zbierał to co było w okolicy, mogły go zanieczyścić hollow. Wtedy kamień stawał się groźny gdyż mógł oddziaływać na duszę i je wypaczać. Wszelakie dusze chętnie gromadziły się wokół kamyczka. Sproszkowany robił za narkotyk.
Ky miał szczęście że jego kamień był czysty, częściowo zmieniony energią chłopaka. Nie było to jednak nic złego... Minusem albo i plusem było to, że przyciągał Duchy, w tym i Hollow.


***

Rzucenie okiem na karteczkę uświadomiło chłopakowi, że bardzo dużo od siebie wymagał... Wiedział, że świat wymaga od niego jeszcze więcej. Być może nie osiągnął tego co chciał, ale czy to znaczyło, że osiągnął nic ?

***

Kin rzecz jasna bardzo chętnie rozprostowała kończyny, być może wzięcie jej na misje byłoby dobrym pomysłem ? W końcu mieli nieco podróżować. To jednak pozostawało w gestii młodego szlachcica.
Shiu rzecz jasna obiecała że przygotuje chłopaka na podróż, podała mu też oczywiście smaczną kolacje złożoną z słodkich ryżowych kulek i dobrą, delikatną, zieloną herbatę

***

Rano młodzian został obudzony, dostał śniadanie i czekała na niego gotowa kąpiel. Prócz tego miał przygotowane dwa tobołki, jeden większy a jeden mniejszy. W mniejszym miał kilka praktycznych rzeczy takich jak: nóż, łyżka, krzesiwo, bukłak z herbatą, cztery metry cienkiej linki konopianej, oraz małe cukrowe dropsy, idealne żeby na chwile zatrzymać uczucie głodu i odświeżyć oddech. Mały tobołek mógł być przytroczony do obi. Drugi był wiklinowo-lnianym plecakiem w którym znajdował się koc i derka, pusty bukłak na wodę, metalowy lampion, kilka świeczek, nieco ryżu i gotowych racji żywnościowych, oraz haori na zimne chwilę. Dziewczę przeprosiło ale nie było pewne czy chłopak potrzebuje jeszcze czegoś



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 19 Gru 2015 - 14:03

Zdecydowanie potrzebował kogoś kto znał się na walce dwoma broniami. Kogoś, kto powiedziałby co Kyosuke zrobi źle i nad czym szczególnie powinien popracować. Póki co szlachcic zdołał jedynie utwierdzić się w tym, że technika walki nito-ryu stoi o kilka poziomów wyżej od posługiwania się samą kataną.
Lepiej poszło z medytacją, o której dowiedział się więcej z książek. Malarzem ani tym bardziej poetą nie był, ale postanowił spróbować z kaligrafią, kiedy już wróci z misji. Ciekawe czy rzeczywiście przyniesie to jakieś efekty.
Sensei Kuronomatsuki nie zawiódł Kyosuke i udzielił mu kilku przydatnych informacji. Możliwość zanieczyszczenia kryształu przez hollowa była niepokojąca. Lepiej nie będzie brać wisiorka na misję. Nie chciał sprowadzić bowiem na siebie i towarzyszy pustego. Kuchiki był bardzo zaskoczony, kiedy usłyszał jakże cenny jest kryształ. Poczuł wyrzut sumienia, że odebrał coś tak cennego dziewczynie z wioski. Mogłaby poprawić swój standard życia gdyby tylko znalazła uczciwego kupca.
Co do wzięcia Kin na misję był to całkiem dobry pomysł. O ile nie istniały przeciwwskazania, aby wciąż własnego wierzchowca na misję, to Kyosuke zaproponowałby Kin podróż do Rukongai.

***

Przejrzał zawartość tobołków przygotowanych przez Shizu. Uśmiechnął się na widok liny pamiętając, jak pomogła jego drużynie podczas testu w świecie żywych. Kyosuke nie był zaprawionym w boju wędrowcem i niezbyt wiedział czy coś mogłoby mu jeszcze przydać się na misji. Cóż... w sumie na świeżym powietrzu łatwo się pobrudzić. Tak, weźmie kostkę mydła tudzież inny środek czyszczący*. Zadowolony ze swego wkładu w przygotowanie podziękowałby Shizu za pomoc, po czym ruszyłby do stajni, aby przygotować Kin na podróż.



*najchętniej wziąłbym coś w rodzaju mydła w płynie, ale nie mam pojęcia czy podobne wynalazki funkcjonują w Seireitei ;p
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 18 Sty 2016 - 17:56

** Coś na pewno mają

Chłopak zabrał nieco mydła w bambusowym pojemniku, dostał też kilka białych, miękkich chusteczek. Tak wyposażony, ruszył po konia. Kin była posłuszną, silną klaczą. Dała naciągnąć na siebie siodło, wydawała się być nawet całkiem zadowolona. Siodło musiało się jej zacząć kojarzyć z możliwością biegania i swoistą namiastką wolności. Shizu pomogła zapakować pakunki do juków. Przed wyjazdem Ky służka pokłoniła się nisko i obiecała dbać o posiadłość do powrotu chłopaka.

***

Ostatecznie wszyscy spotkali się w okręgu pierwszym. NA miejscu były dwie osoby których nie znał. Pierwszą i zapewne mniej ważną był woźnica - krępy, niski człowiek który idealnie wpasowywał się w wizerunek chłopa. Posiadał chyba wszystkie typowe atrybuty - twarz o niezbyt wyrazistych rysach, szeroką szczękę, niezbyt zadbany zarost, rozpuszczone, lekko skołtunione włosy. Miał szerokie ramiona i stosunkowo krótkie nogi. Zbita budowa wskazywała na sporą krzepę, ale nie największą sprawność. Mężczyzna odziany był w pofarbowane na brązowo lniane odzienie, na ramiona narzucony miał słomowy płaszcz. Prowadził wóz zaprzęgnięty w cztery konie. Na sporym wozie widoczne były tobołki i zabezpieczone skrzynie. Drugą ważniejszą chyba osobą był wysoki i chuderlawy jegomość, odziany w mundur shinigami oraz kitel. Mężczyzna miał podkrążone, żółte oczy i niewielką bliznę przy nosie.

Jego drożyna a większości siedziała na wozie, poza nim konia miał dowódca Kotetsu. Jego klacz była brzydszej budowy niż kin, należała bowiem do niższych nieco beczkowatych jednak wytrzymałych koni.
Młody Shiba pomachał wesoło chłopakowi. Rudzielec nie był odziany w typwe odzienie shinigami. Ciemny, bardziej przylegający do ciała strój niemalże od razu przyodział na myśl kogoś z II oddziału.




***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 20 Sty 2016 - 18:32

Kyosuke żałował, że nie zabezpieczył się w podobny sposób przed brudem podczas ostatniej misji. Szczególnie, iż w tamtych dniach wręcz płakał potem. Na szczęście lato już za nimi i teraz nie powinien mieć tego problemu. Okręcił tylko jeszcze szalik wokół szyi i udał się do stajni.
Kin podchodziła entuzjastycznie do misji, co było w sumie całkiem zrozumiałe. Musiała strasznie się nudzić w swojej stajni. Mało miejsca, brak towarzystwa. Poczciwy zwierzak w końcu zakosztuje większej ilości ruchu. Będzie też miała odmianę od ciągłego wędrowania po ulicach Seireitei.
Pożegnał się ze Shizu ciepłym uśmiechem, który rezerwował wyłącznie dla bliższych mu osób. Dla każdego innego szlachcica była to tylko zwykła służka, ale dla niego Shizu stała się osobą na której mógł polegać i która pomagała mu bardzo w codziennym życiu. Co prawda donosiła ojcu o wyczynach Kyosuke, ale nie mógł mieć o to do niej pretensji. W końcu jaki miała wybór? Po za tym nic złego z tego wyniknąć nie mogło, bowiem Kuchiki dbał o to żeby nie wpadać w tarapaty.

***

Uśmiechnął się do Hideo na powitanie. Chociaż będąc precyzyjnym należałoby powiedzieć, że Kyosuke wyszczerzył się bardziej do siebie. Pogratulował sobie pomysłu wzięcia Kin na misję. Dzięki temu zamiast wysłuchiwać na wozie przechwałek Hideo i jego sprośnych uwag kierowanych do towarzyszek, Kyosuke będzie mógł jechać w spokoju obok Kotetsu.
Kuchiki pochylił głowę przed przełożonym, oraz shinigami z XII. Czekał cierpliwie, aż wyruszą wgłąb Rukongai.

[To Hideo jest rudy?! Zawsze wyobrażałem sobie, że ma białe/szare włosy na podstawie obrazka, który kiedyś wrzuciłaś. Ale jak faktycznie jest rudy to chyba przestanę się z nim kolegować...]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 25 Sty 2016 - 19:21

[ przestał się farbować x D ! a tak naprawdę jakoś go sobie od jakiegoś czasu jako rudzielca wyobrażałam : P ale masz racje ma szarawe włoski ]

Chłopi zapakowali na wóz jeszcze jeden worek z ryżem, później zaś mogli ruszyć w drogę. Początkowo wszyscy milczeli, albo prowadzili niezbyt ożywione osoby nie zahaczające o chłopaka. Dopiero po kilku chwilach odezwał się Kotetsu - Według danych wywiadowczych okolice do których jedziemy są raczej spokojne. A przynajmniej miasteczko w którym mamy się zatrzymać, tamtejsi ludzie sprzyjają naszej sprawię. Wiemy jednak, że w okolicznych wioskach miały miejsce incydenty w których brali udział buntownicy oraz organizacja związana z niebezpiecznymi najemnikami z świata żywych. Wiemy też, że w górę rzeki, spory kawałek od miasta widywano hollow. Zagrożeniem jest też choroba... teoretycznie nie atakuje dusz silnych, ale nie wiemy czy na pewno... Wśród dusz słabszych powoduje powolną degeneracje i rozpad, oraz inne komplikacje. Oczekuje od was posłuszeństwa i myślenia - rzekł swoim silnym głosem. Większość osób się zgodziła, dziewczyna z VI oddziału dodała jednak - Mamy też trzy listy gończe które dostarczył mój oddział.
No cóż zdawało się że będą mieli ręce pełne roboty... Chłopakowi z figlarnym uśmiechem przypatrywała się dziewczyna z XI oddziału, nic jednak nie mówiła.
- Po drodze czekają nas dwa przystanki... Pierwszy w miarę bezpieczny, a przy drugim różnie bywa... Miejcie broń przy sobie - powiedział jeszcze dowódca.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 25 Sty 2016 - 20:31

Kyosuke nie miał nic przeciwko ciszy. Nie odczuwał również potrzeby, aby włączać się w rozmowy. Póki co cieszył się podróżą i podziwianiem okolicy i dopiero gdy przyjdzie pora na postój zainicjuje rozmowę z Hinatą-san o świecie żywych. Ciekawiło go czy dziewczyna mogła powiedzieć o czymś czego Kuchiki nie wyczytał w książkach, bądź sam nie ujrzał na własne oczy podczas zwiedzania tego drugiego wymiaru.
Naturalnie uważnie słuchał przełożonego zdradzającego kolejne szczegóły misji.
Buntownicy... ciekawe czy Soroban miała z tym coś wspólnego. No i znowu pojawiła się wzmianka o najemnikach, co chyba najbardziej go zaniepokoiło. Przynajmniej według słów Kotetsu nie będą musieli zmagać się z miejscową ludnością. Dobrze, bo Kyosuke z wielką niechęcią stanąłby naprzeciw wieśniaków w bronią przygotowaną do użycia.
Wykorzystując to, że szalik skrywał jego usta wykrzywił wargi, gdy odezwała się shinigami z VI dywizji. Nie mógł pozbyć się wrażenia, że chociaż jedna osoba z listu gończego jest w rzeczywistości dobrym człowiekiem, który miał po prostu pecha.
Po za tym nie podobał się mu uśmiech jakim obdarzyła go czerwonowłosa z jedenastki. Czy ona czasem nie będzie chciała wyzwać go na pojedynek? Znajdował tylko takie wytłumaczenie dla jej gapienia się na niego. Zapewne niejeden siepacz z XI dywizji chciałby móc opowiedzieć kolegom przy sake, że stłukł na kwaśne jabłko. dziedzica rodu z wyższej szlachty. Kyosuke zdecydowanie chciał uniknąć konfrontacji. Nie to żeby się bał, ale czas misji nie należał do najlepszych momentów do przeprowadzania podobnych sparingów.
No nic. Postanowił zadać jedno pytanie.
- Ci najemnicy mają tupet, że mieszają się do spraw Soul Society - rzekł wpierw, po czym zwrócił się do dowódcy. - Senpai, mógłbyś powiedzieć o nich coś więcej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 2 Lut 2016 - 11:53

- Mieszają się do spraw wszystkich organizacji związanych ze światem dusz i nie tylko, są... Niezawodni jeśli chodzi o niektóre zlecenia - Ky był osobą inteligentą, więc szybko doszło do niego że być może nawet oddziały korzystają z ich pomocy. Kotetsu kontynuował - Mają w swoich szeregach wojowników, szpiegów, naukowców... Buntowników, hollow, quincy, ludzi oraz inne istoty. Nie jest nam znany ich cel, wiemy że zadania wykonują za złoto, przysługi, lub inne rzeczy. Wiemy też że są niebezpieczni, i rzadko kiedy mają informacje o tym do czego organizacja dąży. Zwykle nie wiedzą nic o tym co się dzieje... A byli dokładnie przesłuchiwani przez oddział II, VI i VIII. Wiemy też że dowodzi nimi człowiek o potężnych mocach, w zasadzie nie widzieliśmy jeszcze ludzkiej istoty obdarzonej taką siła... Ah i insygnują się psią łapą - skończył swój wywód, jedynie dziewczyna z VI patrzyła na dowódce z niezadowoleniem, pewnie powiedział za dużo, był jednak dowódcą więc nie mogła zwracać mu uwagi.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 2 Lut 2016 - 17:56

- Hmm, rozumiem.
Psia łapa... Soroban nakazała ich unikać i po słowach senpai'a Kyosuke rozumiał już czemu. Co to za szalona organizacja, do której należeli zarówno quincy, puści, jak i o zgrozo, shinigami?
Ich przywódca musiał być doprawdy potężnym człowiekiem, skoro potrafił zapanować nad tyloma często nienawidzącymi się rasami. Tym bardziej niezwykły wydawała się myśl, iż bogowie śmierci z Gotei 13 korzystali z siły podobnych osobników. Jeśli tak było w istocie, to Kyosuke zdecydowanie tego nie pochwalał.

Póki co nie miał więcej pytań. Pogładził Kin po grzywie i wrócił do obserwacji okolicy.
Ahh! Niechże już zima nadejdzie wraz z pierwszym śniegiem, to w końcu będzie mógł poznać imię drugiego ducha zanpakuto i tym samym zrobi milowy krok w swoim rozwoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 3 Lut 2016 - 21:12

Chłopak miał dosyć komfortową podroż. Jeśli chciał mógł się oddalić od czasem denerwujących współpracowników. Problemem była konieczność długiej jazdy na koniu - chłopak miał już pewne doświadczenie, ale jego kręgosłup nie był przyzwyczajony do tak wielu godzin na końskim grzbiecie. Pod koniec dnia bardzo go bolały plecy. Udało im się zajechać do wioski, gdzie zostali przyjęci w karczmie. Ta była o dziwo oblegana przez gości, a niewielka mieścinka miała poderznie wielu gości... Kotetsu wyglądał na niezbyt zadowolonego, chyba się czymś martwił. Po sutym posiłku wylądowali w pokojach - osobno dziewczyny i mężczyźni.
Porozkładali prycze, a Kotetsu zwrócił się do Ky - ktoś w karczmie nas obserwował, jestem tego pewien... - ky też kojarzył trójkę ludzi którzy gapili się na nich długo. - Uważajcie na siebie - dodał

W wiosce w nocy zrobiło się cicho... Sen przyszedł szybo. Ky obudził się jednak pośród ciemności... Z mocnym bólem brzucha, towarzyszącym cóż, potrzebą załatwienia spraw fizjologicznych.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 3 Lut 2016 - 21:21

Dotychczas podróże na grzbiecie konia kojarzyły mu się z miłym relaksem, ale po raz kolejny wyszło na to, że nadmiar nie zawsze jest dobry. Wolałby już chyba zejść z siodła i resztę drogi pokonać na piechotę. Uhh, niewygodnie, ale shinigami nie może narzekać na takie drobne niedogodności.

Przybytek w jakim się zatrzymali był zaskakująco zatłoczony. Kyosuke zjadł w spokoju posiłek. Przez długą jazdę nie był za bardzo w humorze dlatego też wstrzymał się póki co z pytaniem Hinaty-san o świat żywych. Hmm, czy tylko mu się wydaje czy ci ta trójka coś za często na nich zerka żeby uznać to za normalne? Okazało się, że senpai również to zauważył. Kuchiki tylko kiwnął głową na jego słowa.
Czyżby miały się pojawić pierwsze komplikacje misji?
Po wejściu do sypialni starał się zasnąć szybko, aby odzyskać jak najwięcej sił na dzień jutrzejszy. Niestety przyziemne sprawy wyrwały go ze snu. Z grymasem zwlókł się z posłania i cicho, aby nikogo nie obudzić, ruszył ku miejscu gdzie mógł załatwić swoją potrzebę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 29 Lut 2016 - 19:55

Wychodek znajdował się na zewnątrz, tak jak to zwykle bywało w takich przybytkach. Nikt wszak nie chciał aby zapachy drażniły nosy, nikt też nie chciał aby ktoś przeszkadzał mu w czynności związanej z załatwianiem podstawowych potrzeb. Kiedy szedł czuł, że zaczął boleć go brzuch. Wyszedł, wioska o takiej porze była całkowicie cicha i ciemna, zupełnie jak by nikogo tu nie było. Czuł, że musi się pośpieszyć. Pod wychodkiem wstrząsnął nim tak silny ból że o mało się nie przewrócił. Na jego twarzy pojawił się pot. Później mógł się już wypróżnić, chociaż czuł, że nie jest wiele lepiej. Osłabł, chyba pojawiły się pierwsze symptomy gorączki, pocił się... I chyba nigdy w życiu jeszcze z niego nie ciekło tak wiele brązowego płynu. Załatwienie sprawy zajęło mu dobre piętnaście minut... Chyba zachorował, a może ktoś o otruł ?
Sprawa wyjaśniła się kiedy już wyszedł z wychodka. Niedługo później jak zamknął za sobą drzwi na jego głowę z boku opadł cios, widział go, jego umysł działał jednak wolniej niżby chciał, reakcja była sporo wolniejsza... Zrobił krok w bok i wpadł ramieniem chyba na kolejną osobę. Pałka przywaliła mu w ramię powodując nieprzyjemny ból i stłuczenie ( - 10 hp ).



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 12 Mar 2016 - 19:44

Normalnie Kyosuke czułby spore obiekcje przed korzystaniem z wychodka odwiedzanego przez osoby o zapewne dość dyskusyjnym poziomie higieny osobistej, lecz rewelacje dziejące się w żołądku skutecznie odpędzały podobne zmartwienia. Uhh, ledwo uratował się przed upadkiem w dwa kroki od celu. Coś zdecydowanie było nie tak. Zatrute jedzenie? Na nic więcej wpaść nie mógł, a gdy usiadł cały świat zasłonił ból.
Smród, obleśne odgłosy i lepki pot. W jednej chwili siedzący na wychodku Kyosuke został obdarta z całej godności, ale w podobnej sytuacji to samo spotkałoby chyba nawet samego kapitana głównodowodzącego.
Dyszał, z trudem powstrzymywał jęk i dziękował tylko, że nikt nie widzi go w tak żałosnym stanie. Kiedy to się jednak skończy? Kolejne minuty upływały, a on wciąż cierpiał.
W końcu upłynęła wieczność, a Kyosuke na chwiejnych nogach wyszedł z latryny. Ufff. co za... chyba wolałby już walczyć o życie z pustym. Prosisz i masz. Ledwo dostrzegł, że stał się celem ataku. W dodatku napastników było więcej.
Po pierwsze uciec z ich zasięgu. Pochyliłby się i ruszył do przodu jednocześnie wspomagając się reiatsu, aby przyspieszyć ruchy i chodź trochę zniwelować osłabienie. Następnie chciałby się odwrócić i użyć własnoręcznie zmodyfikowane sai, aby związać nogi przeciwników.


[6PR w wytrzymałość, 5 w szybkość]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 29 Mar 2016 - 16:08

Chłopak czuł się kiepsko, ale był już dość doświadczonym wojownikiem, użył energii duchowej... Poczuł się na chwile sporo lepiej. Przestało się mu tak bardzo kręcić w głowie, zdołał się bez trudności pochylić i ruszyć do przodu. Miał wrażenie, że świat przez chwilę był wolniejszy.
Obrócił się gibkim ruchem i spojrzał na oponentów. Było ich dwóch, trudno było dostrzec porządnie ich rysy w ciemności ale chłopak był niemal pewien, że miał do czynienia z chłopstwem. Jeden miał pałkę, drugiemu coś pobłyskiwało na pięści.
Nie dał jednak im czasu na reakcje, a sobie zbyt długiej chwili na przyglądanie się - to go mogło sporo kosztować.
Sai związało nogi tego z pałką, opadł na ziemię i zaczął się wiercić, chcąc się uwolnić. Wtedy miał chwilę aby zatakować ten drugi, skoczył w stronę chłopaka i uderzył pięścią. Do chłopaka doszło że ma on chyba kastet. Uchylił się lekko unikając, jednak jego przeciwnik był szybki i wykonał drugi cios. Ten trafił chłopaka w policzek, a młodzian poczuł w ustach krew ( - 8hp), normalnie by go pewnie zamroczyło... Ale powoli parująca z ciała energia która go wzmocniła, jeszcze trochę go wspomagała.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 17 Kwi 2016 - 12:01

Walka z dwójką, nawet teoretycznie słabszych przeciwnikówi, była problematyczna. Kyosuke przekonał się o tym dobitnie, gdy poczuł smak własnej krwi po otrzymanym uderzeniu. Cholera, szybki jest. Trzeba to szybko zakończyć nim ten drugi się wyswobodzi.
Wykorzystując fakt, że wciąż wspomagało go reiatsu, wycelował palec w kierunku atakującego chłopa i szepnął shou.
Przy korzystnym dla szlachcica obrocie sprawy, napastnik odleciałby w tył, co dałoby czas na rzucenie reidou, którym chciał skrępować najpierw odrzuconego, a potem uwięzionego w sai. Jeśli ten drugi zdołałby się jednak przez ten czas uwolnić, to również zostałby potraktowany shou, a dopiero potem uwięziony w zwojach pergaminu.
Kyosuke nie chciał nikogo ranić. Nie miał pojęcia z kim ma do czynienia i jakie motywy kierują napastnikami. Miał za to cichą nadzieję, że reiatsu jakie wyzwala wybudzi ze snu oficera. Jeśli uda się unieszkodliwić obojga przeciwników, Kyosuke przyłoży dłoń do ust i krzyknie wzywając przełożonego. Rozglądałby się przy tym bacznie, bo nie wiadomo czy w cieniach nie czaił się jeszcze ktoś wrogo nastawiony.
Gdyby zaś w międzyczasie zatrucie ponownie dałoby o sobie znać, Kyosuke wspomógłby się ponownie reiatsu.

[ Na każde z kidou przeznaczam bazową ilość reiatsu, a na ewentualną dopałkę do wytrzymałości 5 PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Today at 0:07

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość rodu Kuchiki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 18 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 17, 18, 19  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Have a free blog with Sosblogs