IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Posiadłość rodu Kuchiki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19
AutorWiadomość
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 23 Kwi 2016 - 12:08

Walka z dwoma nigdy nie była łatwa, zawsze wiązała się z ryzykiem. Jak się miało okazać Ky był już jednak na tyle dobry aby móc sobie z problemem poradzić. Wycelował najpierw shou w stronę mężczyzny który go uderzył. Ten poleciał do tyłu na dobre cztery metry i zatrzymał się dopiero na ozdobnym kamieniu. Jęknął i chyba nie zamierzał się od razu podnosić, ale lepiej się nim dla pewności zająć prawda ? Reidou obwiązało człeka nie pozwalając się mu dobrze ruszyć.
Drugi mężczyzna począł się powoli uwalniać z Sai, Ky zdążył go jednak wcześniej unieruchomić. To dało mu jasny pogląd, że zamachowcy nie byli niesamowitymi przeciwnikami. Chłopak zdołał jeszcze rozejrzeć się po okolicy żeby dostrzec iż jedna osoba się zdarzeniu przyglądała. Za lichym płotkiem, po drugiej stronie ulicy, między dwoma chatami stał jakiś człek. Trudno było stwierdzić kto to przez ciemność... Był jednak wysoki, miał na sobie długi płaszcz albo pelerynę... Głowę skrywał pod słomianym kapeluszem, a twarz za koralikami które gęsto z kapelusza spływały. Widząc że został spostrzeżony między budynki w cień wszedł.

Ky zaś poczuł że znów zaczyna się źle czuć...

//

Odejmij sobie tylko za zaklęcie, dopałki nie licz bo nie była potrzebna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 1 Maj 2016 - 16:44

Odetchnął głęboko, gdy obaj przeciwnicy znaleźli się w mocnych objęciach papierowych zwojów. Nie wyszedł z boju bez szwanku, ale zważywszy na zatrucie mógł się cieszyć, że uniknął poważniejszych obrażeń. Nie mógł jednak pozwolić na opuszczenie gardy, bowiem dostrzegł kogoś jeszcze. Ubrany tak, że Kyosuke nie był w stanie przyjrzeć się obliczu nieznajomego, który zresztą zaraz się wycofał nie dając nawet sposobności do użycia kidou.
Kuchiki przez krótką chwilę namyślał się czy nie podążyć za osobą, która nie mogła być zwykłym gapiem. Jednakże wspierające zatruty organizm reiatsu znikało, a nawet gdyby znajdował się w świetniej formie, to wciąż mógłby obawiać się wpadnięcia w pułapkę. Może chciano zanęcić go pomiędzy cienie, gdzie czekaliby kolejni napastnicy.
Kyosuke był rozsądny. Nie rozpocznie lekkomyślnej akcji obarczonej wieloma zagrożeniami. Odwrócił się ku gospodzie, zaczął powoli iść w jej kierunku jednocześnie po raz kolejny wzmacniając się reiatsu. Splunął krwią, po  czym zaczął krzyczeć.
- Kotetsu senpai! Kotetsu senpai!
Jednym okiem nie przestawał monitorować stanu papierowych kokonów, w których uwięzione zostały dusze.

[5PR do wytrzymałości]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 17 Paź 2017 - 18:44

~Kyosuke 1~ 
Dom, czyli miejsce gdzie mogłeś czuć sie względnie bezpiecznie. Z zewnątrz wyglądał prawie tak samo, jak przed twoim nieoczekiwanym zniknięciem. W ogrodzie dostrzegłeś pierwszą,  tak dobrze znaną tobie osobę... Niania pomagała małej dziewczynce sadzić różowe tulipany. Dziwny widok pośrodku dzikich ziół i chwastów. Nowy członek rodziny miał może 5-6 lat i strasznie przypominał wyglądem narzeczoną brata. Czyżby ich wspólne dziecko? Trudno orzec... Dawna opiekunka dostrzegła ciebie kątem oka. Najpierw stała w zupełnym zdziwieniu, a nawet lekkim szoku. Dopiero potem podeszła całkiem obojętnie.
-Kyosuke? Panicz Kyo? To naprawdę ty, moje drogie dziecko? Królu Dusz! Tosz to wszyscy się ucieszą! Pamiętasz swojego przyjaciela z dziecięcych lat? Tego, którego odnaleźliśmy po twoich na usilnych prośbach? No i tamtego psa, którego tak niefortunnie nadepnąłeś?- Kobieta starała się zachować spokój. Jednak jej spojrzenie zdradzało niepokój. Prawdopodobnie wokół czaili się ochroniarze rodziny. Pytania stanowiły swoistą próbę. Przecież przez 11 lat chodziłeś po tym świecie i akurat te szczegóły pamiętałeś aż nazbyt dobrze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 17 Paź 2017 - 21:54

Coraz bardziej gęstniejąca atmosfera zmuszała do gorączkowych rozmyślać. Co robić dalej? Może zaoferuje zaprezentować strażniczce jakieś kido? Będzie musiała wtedy przyznać, że nie jest zwykłą duszą.
Był więc szczerze zdumiony tym wybuchem wesołości. Wpuszcza go? I to jeszcze nie przydzieliła mu żadnej obstawy. No cóż... to niezbyt dobrze świadczyło o jej profesjonaliźmie, ale to w tej chwili nie jego problem.
- Dziękuję - rzekł krótko, po czym ruszył przed siebie.
Czym bliżej był domu tym kula w jego żołądku narastała. Przecież jego rodzina nie widziała go od dwunastu lat! Co niby powie na widok matki. "Cześć mamo, wróciłem. Wybacz, że tyle to zeszło, ale duch mojego zanpakuto z nie do końca jasnych powodów uśpił mnie na trochę... długo." Może już dawno uznali go za zmarłego i postawili upamiętniający go pomniczek. Ehh, to wszystko jest koszmarem.
Westchnął głęboko, gdy ujrzał swój dom. No nic, żadne sensowne powitanie mu do głowy nie przyszło. Będzie iść na żywioł. Nie lubił iść na żywioł...
Jakoś udało mu się dostać do środka, a tam kula w brzuchu nieco się zmniejszyła na widok niani. Ach, poczciwa kobieta. Zawsze wykazywała tyle cierpliwości wobec jego starszego brata. Oczywiście sam Kyosuke żadnych większych problemów nie sprawiał. Ale cóż to za dziecko obok? Jakby bliżej się przyjrzeć, to przypominała miniaturową wersję Ayano. Heh, w iluzji sprawy poszły zupełnie innym torem. W sumie zawsze zazdrościł bratu tak dobrze ułożonej narzeczonej. Ciekawe czy nadal jest takim dupkiem czy udało mu się z tego wyrosnąć? Nahh, niech sobie będzie ostatnim pacanem. Najważniejsze żeby żył. No i... dopiero teraz do niego dotarło, że Fumi poznał już w iluzji, czyli nie miał narzeczonej. Ta mała dziewczynka nigdy nie istniała... za dużo, za dużo emocji.
Nie miał zamiaru zatrzymywać się przy niani. Przede wszystkim chciał spotkać się z rodzicami, ale staruszka go zauważyła. Zauważyła i rozpoznała? Czyli, aż tak bardzo się nie zmienił. Dobrze, łatwiej będzie mógł przekonać, że on to rzeczywiście on.
Uśmiechnął się do kobiety. Nawet nie przeszkadzało mu zdrobnienie jego imienia. Tylko o czym on znowu plecie? Jaki pies? Strasznie szybko przeszła do wypróbowywania go. Może mieli już nieprzyjemny incydent z kimś kto podszywał się po niego? Niewykluczone mając świeżo w pamięci reakcję strażniczki bramy.
- Myślę, że Mana odnalazła dobry dom w Rukongai i w przeciwieństwie do dawnych lat nie widzę już sensu w jej poszukiwaniach. Niech żyje w spokoju. - O tym psie... czy też raczej kocie mogłaby nie wspominać. Ciągle ma bliznę na szyi. - Ach tak, o tym akurat trudno zapomnieć. Czyj to był kot? Czy nie kucharki? Faktycznie w swojej tuszy był tak wielki, że mógłby przeciwstawić się łowczemu hartowi - rzekł kwaśno, masując się po szyi. - I też cieszę się na twój widok. Ufam, że jesteś w dobrym zdrowiu? Widzę przeto, iż znowu masz kim się zajmować. Wybacz, chętnie pomówiłbym z tobą dłużej, ale teraz przede wszystkim chciałbym spotkać się z rodzicami. Sama rozumiesz, że mam im wiele do wyjaśnienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pią 20 Paź 2017 - 18:46

Powinieneś zachować większą ostrożność, ponieważ zostałeś całkowicie sam na nieznanym "placu boju". Cokolwiek zrobiłeś czy powiedziałeś wewnątrz iluzorycznego świata tutaj nie odnosiło jakichkolwiek skutków. Owszem pamiętałeś niektóre zwyczaje ludzi, jednak czas i długotrwała strata ukochanej osoby (ciebie) odcisnęło swoje piętno. Niania stanowiła tego idealny przykład. Najpierw cierpliwie, z rosnąca nadzieją w oczach, wyczekiwała odpowiedzi. Później zdumiona, lekko zaszokowana przetrawiała usłyszane informacje. Ostatecznie upadła na kolana, jednocześnie wybuchając płaczem.
-Och... Och... To prawdziwy cud i tragedia równocześnie. Paniczu Kyosuke! Panicz wrócił! Wrócił cały i zdrów! Nikt Panicza nie porwał! Panicz wydoroślał i trochę jakby zmężniał. Och... Biedny Panicz Kyosuke... Przecież dziecino ty nic nie wiesz...- Kobieta pomału opanowywała nadmiar niezdrowych emocji. Otarła załzawioną twarz rękawami. Dopiero po dłuższej chwili przyuważyła miniaturową Ayano. Dziewczynka wnikliwie obserwowała ciebie, jak również wejście domu. Wreszcie wskazała paluszkiem w kierunku ziemi.
-Babcia mówiła, że braciszek Kyosuke żyje teraz tam... I ma nową rodzinę, i nas nie pamięta, i kiedyś znów tutaj wróci, ale jako inna dusza...- Najwyraźniej mała odziedziczyła prostolinijność po twoim dziadku albo ojcu. Zaraz potem dygnęła niezgrabnie i uciekła do wnętrza budynku. Nie przyjmowała twojego tłumaczenia za pewnik, bo babcia tłumaczyła inaczej. Tymczasem niania westchnęła ciężko. Powoli, ostrożnie wstała z klęczek i gestem wskazała tobie drogę...
-Zapraszam Paniczu Kyosuke... Rzeczywiście musimy porozmawiać, bo twoi rodzice są chwilowo niedysponowani. Od tajemniczego zniknięcia minęło kilkanaście lat. Początkowo Państwo myśleli, że ktoś porwał Panicza dla okupu albo pozyskania dziedzictwa twojego dziadka. W końcu jedenastolatek biegający z potężną duszą miecza... Och, przepraszam. Ja... Nie chciałam Panicza urazić. Zapewne Panicz wie co chciałam przez to rzec... Jednak żadne oferty nie napływały, więc zaczęliśmy tracić nadzieję...- Niania przerwała swoją opowieść, żeby otworzyć przed tobą drewniane skrzydło drzwi. Z korytarza zostałeś poprowadzony do kuchni. Prawdopodobnie kobieta chciała ciebie napoić czymś ciepłym...
-Po około roku Pan Kuchiki stwierdził, że nie będzie siedział z założonymi rękami. Stracił wystarczająco dużo czasu, system go srogo zawiódł, a Panicz pewnie gdzieś czeka albo umiera ze strachu. Toteż zmobilizował kilkanaście osób ze swoich byłych oddziałów. Przez przeszło 3 lata przeszukiwali każdy kąt, każde zgłoszenie, każdy trop czy nawet nieistotny szczegół. Przemierzyli całe Soul Society: góry, rzeki, lasy, doliny... Potem nastąpił kryzys. Pani Kuchuki podupadła na zdrowiu psychicznym. Najpierw wykrzykiwała, że jej syn nawiedza ją w snach. Potem lekarz stwierdził stany lękowe. Więc Pan Kuchiki z bólem serca musiał zrezygnować. To wcale nie pomogło, a jeszcze bardziej zaszkodziło. Ujma na honorze rodziny pozostaje nawet przy dobrych chęciach... Trudno mi to powiedzieć Paniczu, ale po dwóch latach spisaliśmy Panią Kuchiki na straty.- Opiekunka westchnęła tak ciężko, jakby zdradzała najmroczniejsze sekrety. Właściwie nie powinna, ale należałeś do rodziny i zasługiwać przynajmniej na odrobinę prawdy. Międzyczasie córka Ayano stanęła w progu. Obserwowała jednym okiem co ciekawego robiła jej ukochana niania. Kobieta jakby instynktownie zaczęła robić dla niej posiłek.
-Przynajmniej starszy Panicz podjął decyzję o ślubie. Potem Pani Ayano zaszła w ciążę, a to nieco uspokoiło Panią Kuchiki. Opieka nad wnuczką pomogła jej wyjść ze stanu otępienia. Dzięki temu Pan Kuchiki ponowił wysiłki w poszukiwaniach Panicza. Niestety ochotnicy porzucili bezpieczne mury Soul Society... Złamali kilka przepisów i na własną odpowiedzialność odwiedzili "Świat Żywych". Przez kolejne 3 lata słuch po nich zaginął. Ktoś rozpuścił nawet plotkę, że prawdopodobnie zginęli. Jednak członkowie pojedynczo wracali zrezygnowani brakiem rezultatów. Słyszałam, że ze 20-stu chłopa zrobiło się raptem 10-ciu. Niektórzy spisywali Panicza na straty. Inni okazywali wsparcie, ale kazali pogodzić się Panu Kuchiki ze stratą. Wreszcie poszukiwania dobiegły końca. Głowa domu wróciła i zwolniła wszystkich z danego słowa.- W tym momencie niania wzruszyła bezradnie ramionami. Zaraz potem ustawiła przy stoliku talerz parującej cieszy. Ty również dostałeś, ale kawałek ciasta. Właściwie poznałeś szerszą historię swojego rodu i mogłeś zrobić porównania do iluzji miecza. Przecież skądś "przeklęty" duch czerpał informacje.
-Właściwie Pan Kuchiki potajemnie wziął ze sobą troje ludzi. Stwierdził, że Panicza znajdzie albo umrze próbując. Chciał wymazać ujmę na honorze. Chwilowo funkcję "głowy rogu" pełni rodzony brat Pana Kuchiki, a Panicza wujek. Natomiast Pani pogodziła się dawno z tym stanem i wewnątrz swojej głowy uśmierciła Panicza. Co ja gadam... Nawet gorzej! Panicza matka uważa, że od samego początku miała wyłącznie jedno dziecko...- Kobieta ponownie rozpłakała się, ale tym razem na dobre. Zasłoniła twarz rękami i straciłeś z nią jakikolwiek kontakt. Natomiast dziewczynka zjadała zupę, jednocześnie majtając nogami w powietrzu. Co robić... Z opowiadań staruszki wychodziło, że nie widziała twego ojca od prawie dwóch lat!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 25 Paź 2017 - 18:52

Zakłopotany wybuchem niani starał się ją uspokoić i podnieść na nogi. W jej wieku takie emocjonowanie się raczej nie wpływało dobrze na zdrowie. Na dziewczynkę tylko zerknął. Niezbyt dobrze radził sobie z dziećmi. Zwłaszcza z tymi głośnymi i nazbyt ruchliwymi. Miał nadzieję, że wdała się w matkę, a nie ojca.
Ruszyli i początkowo niezbyt był zadowolony, że trafili do kuchni, a nie do rodziców, ale w miarę jak niania rozjaśniała mu sytuację wszystko zrozumiał. Po raz kolejny dzisiaj został zawalony informacjami.
- Nie uraziłaś mnie, mów dalej - rzekł, gdy kobiecina nieco się zmieszała.
Na początku trochę się zdziwił, że ojciec włożył tyle wysiłku w jego poszukiwania. Trzeba przyznać, że z opowieści niani malował się obraz troskliwego ojca, który byłby wstanie podjąć się podniesienia góry jeśli pod nią mógłby znaleźć swoje dziecko. No cóż... pewno był mocno zdesperowany. Jakby nie patrząc po tym jak duch zanpakuto odrzucił jego pierworodnego to Kyosuke został ogłoszony następcą głowy rodu, a Masaki'ego wydziedziczono. Nie wiedział czy można było to łatwo cofnąć, ale póki co ważniejsze sprawy zaprzątały jego umysł, aby zadawać pytania o to czy wziąć jest pierwszy w kolejce po ojcu. Prawdziwy niepokój, a wręcz strach nawiedził go, gdy niania zaczęła mówić o matce. Najbliższa mu osoba tyle wycierpiała... Bądź przeklęte zanpakuto!
Poczuł suchość w gardle. Pomimo pustego żołądka nie tknął podstawionego mu ciasta. Słuchanie o gorzkiej rzeczywistości odjęło mu ochotę na jedzenie. Ojciec zaginął. By ratować dobre imię rodu przepadł nie wiadomo gdzie, a matka... wyparła jakiekolwiek o nim wspomnienia.
Oparł się oparcie, westchnął ciężko i skrył twarz w dłoniach. Koszmar. Czemu to nie może być tylko zwykły koszmar?
- A brat... co z nim? - zapytał spoglądając na nianię.
Żeby chociaż jemu powodziło się dobrze. Normalnie martwiłby się też o wujka. Nie znał go zbyt dobrze i nie wiedział czy byłby wstanie wykorzystać do swoich celów sytuację w jakiej znalazła się główna linia rodu, ale jego myśli zbytnio zaprzątał teraz los ojca i matki. Szczególnie matki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 30 Paź 2017 - 17:59

Kobieta nie zareagowała w jakikolwiek sposób na twoje ostatnie pytanie. Praktycznie odpłynęła myślami gdzieś daleko stąd. Co prawda jej wzrok błądził po pomieszczeniu, ale większość rzeczy szykowała odruchowo. Najwyraźniej miała podać posiłek pani dworu, czyli twojej matce. Tymczasem odpowiedź przyszła z najmniej oczekiwanej strony. Mała blondyneczka zjadła kolejną łyżkę jedzenia aż wreszcie przemówiła nieśmiało.
-Obecnie tata pracuje w akademii Shinigami. Jest super nauczycielem. Powiedział, że też tam kiedyś trafię. Teraz jestem zbyt młoda i ćwiczę większość rzeczy w domu. Jeśli chcesz mogę zaprowadzić ciebie do babci, a potem pokażę co potrafię. Mama mówiła same dobre rzeczy o wujku Kyosuke...- Dziewczynka uśmiechnęła się delikatnie. Zaraz potem wstała z krzesełka i podała tobie swoją rączkę. Zostałeś kulturalnie odprowadzony korytarzem pod drzwi pokoju swojej matki. Nawet nie dostałeś czasu, żeby jakoś zaprotestować. Córka brata zapukała cicho, a wewnątrz pomieszczenia usłyszałeś znajomy, kojący głos. Pani Kuchiki kazała wejść, bo prawdopodobnie domyślała się kim był niespodziewany gość. Ostatecznie oboje przekroczyliście próg. Mała natychmiast wbiegła w objęcia babci. Wreszcie kobieta podniosła wzrok. W pierwszej chwili zbladła niczym duch. Następnie wskazała dłonią ciebie, równocześnie robiąc znak broniący przed demonami...
-Idź sobie! Idź sobie i nie wracaj! Znów mnie nawiedzasz... Korzystasz z okazji, że mój mąż jest daleko stąd! Jednak teraz potrafię obronić się samodzielnie... Już więcej nie zhańbię nazwiska Kuchiki...- Matka chciała dodać coś jeszcze, ale dziewczynka nagle przerwała ten smutny wywód. Zakryła dłonią usta kobiety. Stała jeszcze chwilkę w objęciach babci, a potem ponownie podeszła do ciebie. Poczułeś ciepły dotyk jej ręki, aż wreszcie przekazała twoją dłoń matce. Wyglądało to tak, jakby specjalnie ciebie tutaj przyprowadziła. Ostatecznie serce wzięło górę nad rozsądkiem. Momentalnie poczułeś uścisk kobieciny. Może nie tak silny, ale przepełniony tęsknotą i miłością zarazem. Zamiast płaczu słyszałeś cichy szept typu: "To naprawdę ty... Kyosuke... Mój drugi syn... Ty naprawdę żyjesz, jesteś, oddychasz...". Prawdopodobnie matka tylko udawała, że zapomniała o twojej egzystencji. Tak było łatwiej ukryć przeczucia, które większość brała za chorobę psychiczną... Przynajmniej tyle dobrego, prawda? Jednak bez głowy rodziny trudno cokolwiek udowodnić. Poza tym kto uwierzy "chorej" kobiecie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 14 Lis 2017 - 14:32

Zaczął spodziewać się najgorszego, gdy niania nie odpowiedziała na pytanie. Wyglądała... jakby odpłynęła gdzieś bardzo daleko. Chciał coś powiedzieć żeby przywołać ją na ziemię, ale wtedy odezwała się jego mała bratanica i pierwsza część jej wypowiedzi zmusiła go do przemyśleń czy, aby na pewno to wszystko wokół nie jest tylko kolejną iluzją. Starszy brat został nauczycielem? Ten zapatrzony w siebie pyszałek odpowiada za edukację nowych pokoleń shinigami? Zdecydowanie coś tu nie pasowało.
Znowu się zamyślił, co pozwoliło dziewczynce przejąć inicjatywę. Do matki? Ogarnęło go zimne przerażenie. Nie nie, nie może tak po prostu pojawić się u niej skoro wyparła go z pamięci. Na jego widok może jej się pogorszyć, a nie mógłby sobie wybaczyć ponownego zranienia jej. Dziewczynka poczynała sobie jednak bardzo śmiało i nie miał okazji, aby zaoponować i tak oto ujrzał swą matkę. Tą prawdziwą, nie iluzoryczny wytwór ducha zanpakuto. I wtedy skurczył się w sobie. W ogóle zapomniał, że jest teraz dorosłym mężczyzną. Wewnątrz był tylko przerażonym dzieckiem odrzuconym przez schorowaną, nieświadomą tego co robi matkę. Otworzył usta, chciał coś powiedzieć, ale tylko westchnął boleśnie nie potrafiąc wybrnąć z tej sytuacji. Nie mógł powstrzymać drżenia dłoni. Chciał się wycofać z pokoju zamykając za sobą drzwi, ale wtedy ponownie wkroczyła bratanica. Uciszyła matkę, a to co się potem wydarzyło całkowicie go rozkleiło. Odwzajemnił uścisk matki najmocniej jak mógł i zalał się łzami, aby łamiącym głosem zakomunikować jedno.
- W-wróciłem... mamo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sob 18 Lis 2017 - 20:54

Matka próbowała ciebie jakoś pocieszyć. Najpierw delikatnie dłonią masowała twoje plecy, jednocześnie nie puszczając z objęć. Następnie zostałeś pogłaskany po głowie, a ostatecznie kobieta rąbkiem szaty otarła twoje łzy. Zostałeś posadzony na rogu łóżka. Wreszcie rodzicielka odprawiła gestem dłoni bratanicę. Mała przeciągała moment wyjścia, ale koniec końców posłusznie zamknęła za sobą drzwi. Musieliście porozmawiać w cztery oczy, bo nadal wisiało nad tobą widmo niebezpieczeństwa.
-Już dobrze Kyosuke... Jesteś w domu, a to najważniejsze. Dzisiejszą noc spędzisz tutaj. Jednak jutro z samego musisz iść do akademii. Powiedz, że należysz do kuzynostwa albo wymyśl inną tożsamość dla siebie. Pod żadnym pozorem nie zdradzaj swego prawdziwego pochodzenia. Komuś bardzo zależało, aby twój ojciec, jak również paru świetnych wojowników zniknęło. Niestety nasz ród został podzielony. Bez głowy rodziny mało znaczymy w tym świecie. Tylko nauczyciele akademii mogą ciebie obronić przed jakimkolwiek złem. Kiedy twój ojciec wróci, to sytuacja unormuje się. Dopiero wtedy Gotei wysłucha twojej wersji zdarzeń, rozumiesz? Do tego czasu potrzebujesz zdobyć przyjaciół i sojusznika podobnego do miecza twego dziadka. Wiem, wiem... Wszyscy myślą, że jako żona wpływowego człowieka powinnam leżeć, pachnieć czy ładnie wyglądać. Jednak twój ojciec wybrał akurat mnie ze względu na intelekt. Potrafię wyciągnąć swoje wnioski... Niestety Król Dusz obdarzył mnie tylko tym. Dlatego nigdy nie myślałam o akademii. Natomiast w handlu rządzą mężczyźni. Mniejsza... Opowiedz mi co pamiętasz, gdzie byłeś?- Kobieta próbowała pohamować wszelkie emocje, które obecnie nią targały. Widziałeś na jej twarzy wyraźną ulgę, a nawet radość. Natomiast strach nadal gdzieś tam pozostawał. Właściwie mogłeś ją okłamać albo stwierdzić cokolwiek. Natomiast popołudnie dobiegało powoli końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Pon 20 Lis 2017 - 16:11

Kyosuke próbował szybko dojść do siebie. Zdecydowane za bardzo się rozkleił, ale w jednej chwili uderzyło w niego zdecydowanie zbyt wiele emocji. Najpierw myślał, że matka zupełnie o nim zapomniała i na dodatek krzyczy na niego jakby był jakimś upiorem, a zaraz potem znajduje się w jej kochającym uścisku. Tylko ona potrafiła uwolnić z niego tyle emocji.
Gdy zostali sami atmosfera znacznie zgęstniała. Już z pełną powagą wysłuchał co rodzicielka ma do powiedzenia i prawdę mówiąc zaskoczyła go. Nie tyle tym o czym mówiła, ale jej racjonalna i pewna postawa była dla niego nowością. Po raz pierwszy miał okazję widzieć tą stronę swojej zazwyczaj ciepłej i pocieszającej matki. Inna sprawa, że to co usłyszał niekonieczne mu pasowało.
Przyjął do wiadomości, że za zniknięciem ojca mógł stać ktoś z wewnątrz. Na pewno miał sporo wrogów w Seireitei i pierwszy który przyszedł mu na myśl do kapitan Nokogiri. Były podwładny ojca i jednocześnie głowa zdecydowanie zbyt ambitnego rodu o podłych korzeniach. Inna sprawa to wujek... nieobecność ojca mogła być mu bardzo na rękę.
Nie pasowało mu z kolei to, że musi się ukrywać. Wolał działać jawnie jako Kuchiki Kyosuke, ale skoro matka uważała, że tak będzie lepiej będzie musiał spróbować poudawać kimś kim wcale nie jest. Mruknął niechętnie, gdy wspomniany został duch zanpokuto jego dziadka. Trudno było mu pozbyć się urazy za uśpienie na tyle lat.
- Zrobię jak mówisz, matko - rzekł niechętnie. - A teraz... trudno będzie ci to uwierzyć, ale ostatnie lata przeżyłem w sztucznym świecie, a to za sprawą ducha zanpakuto.
Nie rozwodził się wiele nad tym co przeżył w iluzorycznym świecie zamiast tego koncentrując się nad tym co działo się po jego przebudzeniu w pobliżu świętej grupy. Opisał kobietę, którą najpierw spotkał i słowa jakie do niego wtedy skierowała. O tym, że to duch zanpakuto zamknął go w pieczęci na te wszystkie lata i o tym, że miał pozostać w jej mocy, aż sprawy w Soul society przyjmą nieoczekiwany obrót, cokolwiek to znaczyło. Ktoś poprosił ową kobietę, aby odnalazła Kyosuke, lecz o jego tożsamości i jego motywach musiał dowiedzieć się na własną rękę. Kobieta również poleciła mu, aby ukrył się w akademii i jeszcze miał odnaleźć jakiegoś przewodnika. Ogólnie nie była zbyt skora do wyjawiania zbyt wielu informacji. Potem zaprowadziła go do świątyni , a on jak najszybciej chciał opuścić to miejsce i przeszedł przez portal, którzy przetransportował go w pobliże bramy Seireitei. Dalej weszła mu w drogę strażniczka bramy, której zdradził swoje imię, co mogło w przyszłości stanowić problem skoro miał ukrywać swoją tożsamość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 22 Lis 2017 - 20:47

Rodzicielka słuchała ciebie z należytą uwagą. Momentami powoli kiwała głową, jakby składała części większej układanki. Wreszcie spojrzała dość smutnym wzrokiem w kierunku okna. Usłyszałeś jej ciche westchnięcie. Mimo wszystko kobieta zachowała jako taki spokój ducha. Najważniejsze, że wróciłeś cały, zdrowy, jak również żywy. Podeszła ostrożnie do szafy, a następnie wyciągnęła ręcznie utkany koc. Zarzuciła tobie materiał na ramiona oraz plecy. Jakby podświadomie chciała, żebyś czuł więcej ciepła po odwiedzinach w nieznanej krainie.
-Kyosuke musisz na siebie bardzo uważać. Ludzie wokół będą opowiadać najróżniejsze historie o mnie, twoim bracie, ojcu. Jesteś już prawie dorosły i przede wszystkim zachowaj swoją szlachetność. Nie dawaj się sprowokować. Żałuję, że Masaki popadł u mego męża w niełaskę. Jednak twoja opowieść może jeszcze naprawić naszą rodzinną sytuację. Oczywiście raz dane słowo nie ulega zapomnieniu. Dlatego nadal stanowisz następce rodu. Porozmawiam teraz z wujkiem. Powiem, że jutro wyruszasz i ma mieć na ciebie oko. Tajemnicę twojego pochodzenia znamy tylko my i Sayuri. Zjedz coś, wypocznij, weź ciepłą kąpiel...- Matka czule pogładziła twoją rozczochraną czuprynę. Chwilę trwało nim wyszła. Niby chciała coś jeszcze dodać, ale ostatecznie zrezygnowała. Najwyraźniej wiedziałeś tyle, ile obecnie powinieneś. Pozostałeś sam wewnątrz pomieszczenia. Przez okno wpadały promienie wiosennego słońca. Część oświetlała lustro stojące w rogu pokoju. Całe szczęście, że zachowałeś wspomnienia ze swojego dzieciństwa. Tylko one ocaliły ciebie przed nieciekawym losem. Niestety nikt nie rozumiał twojego rozpaczliwego położenia. Może ciało faktycznie przeszło dziwaczną przemianę, ale umysł pozostał taki sam. No cóż... Do wieczora jeszcze daleko, więc wypadałoby porobić coś kreatywnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 26 Lis 2017 - 16:45

- Jeszcze tylko jedno, mamo... Czy jesteś pewna, że możemy w pełni ufać wujkowi? - Musiał zadać to pytanie, chociaż matka wydawała się tego dość pewna.
Gdy już wyszła Kyosuke westchnął ciężko i legł na łóżku matki. Czuł jak schodziły z niego wszystkie szalone emocje. Teraz już naprawdę się uspokoił i szczerze doceniał te chwile wewnętrznej harmonii, bo wiedział, że długo nie będą się go trzymać. Znowu do akademii, huh? Do czego to doszło... Będzie musiał wymyślić sobie nową tożsamość. Nie był pewien czy będzie wstanie dobrze odgrywać rukończyka. Raczej marny z niego aktor, także chyba poda się za jakiegoś Kuchiki'ego z bocznej gałęzi pilnującej interesy rodu gdzieś w głębokim Rukongai. Dzięki temu nie będzie musiał wymyślać nazwiska i pozostanie tylko imię. Pogłówkuje nad tym podczas kąpieli, zawsze dobrze się mu wtedy myślało. Wpierw jednak chyba zajrzy do kuchni. Naprawdę był głodny, już mógł zjeść to co przygotowywała wtedy dla niego tamta kobieta. Mądra dusza po szkodzie, jak to mówią.
Usiadł na łóżku i spojrzał na lustro. Posiłek, potem kąpiel i zaszyje się w pokoju żeby zbytnio nie przyciągać spojrzeń. Na samym początku chciał załatwić jednak inną sprawę. Wstał i podszedł do lustra nie mogąc nadziwić się temu co w nim ujrzał. Skrzywił usta, a mężczyzna odwzajemnił grymas. Oboje próbowali doprowadzić do ładu rozczochrane włosy, a gdy jakoś to się udało uśmiechnęli się do siebie. Na chwilę Kyosuke zapomniał o latach, które mu skradziono i teraz obracał głowę, aby przyjrzeć się swemu dorosłemu licu z każdej ze stron. No no, będzie musiał się teraz golić.
Zrzucił z siebie górną część odzienia. Hmm, trochę taki chudy jest. Miał wrażenie, że pod koniec pobytu w iluzorycznym świecie trochę lepiej wyglądał. Raany, ale i tak teraz jest go więcej. Dobrze, że udało mu się wcale nieźle urosnąć i to pomimo pozostawania w mocy pieczęci. Nie zniósłby gdyby po pobudce stwierdził, że podniósł się nad ziemię o marne kilka centymetrów. Ciekawie będzie się teraz spoglądać na ludzi z góry. Tak... w sumie została jeszcze tylko jedna rzecz. Schylił głowę i zajrzał do spodni. Ugh... obrzydlistwo. I jeszcze jak włochaty się zrobił. Mniejsza. Wyprostował się, jeszcze raz przeczesał palcami włosy i ruszył wprowadzić w czyn swój plan. Najpierw posiłek, potem kąpiel i dalej odpoczynek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 28 Lis 2017 - 18:17

No cóż... Wstępne oględziny całego ciała pozwoliły tobie jako tako oswoić się z nową sytuacją. Przynajmniej wreszcie wiedziałeś jak obecnie wyglądasz. Poza tym spokojnie mogłeś wzbudzać zainteresowanie płci przeciwnej. Tymczasem postanowiłeś opuścić bezpieczny, matczyny pokój. Pierwsze kroki skierowałeś w kierunku kuchni. Niestety niania gdzieś zniknęła. Pewnie wykonywała inne obowiązki albo pilnowała dziewczynki. Dlatego wewnątrz kuchni panowała błoga cisza. Bez większych problemów znalazłeś talerz oraz łyżkę. Ciepła zupa z makaronem ryżowym nieco ciebie rozgrzała. Nawet napełniła nową siłą do działania. Zaraz potem odwiedziłeś łaźnię. Nagrzane kamienie parowały przy oblaniu wodą. Wystarczyło zanurzyć ciało w krystalicznej cieszy, a cały stres momentalnie zniknął. Wreszcie mogłeś spokojnie pomyśleć nad nową tożsamością.    
-Najlepiej brzmiałoby Ryosuke. Podobna wymowa, prawda? Nawet nikt nie pozna, że jesteś dziedzicem Kuchiki...- Usłyszałeś tajemniczy, męski głos dochodzący jakby z daleka. Właściwie wnętrze łaźni wypełniła gęsta mgła. Jeszcze trochę, a zasnąłbyś albo stracił przytomność. Wystarczyło mrugnięcie okiem i mgła magicznie przemieniła się w białą parę.
-Przyjdziesz się ze mną pobawić?- Tym razem za tekturowymi drzwiami dostrzegłeś sylwetkę dziewczynki. Najwyraźniej jakoś zaintrygowałeś bratanicę. Decyzja zależała całkowicie od ciebie. Kłaść się jeszcze nie wypadało, bo dopiero popołudnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 28 Lis 2017 - 18:46

Uhh, zupa... Nie przepadał za zupami. Porządny posiłek gryzie się i smakuje, a taka zupa to tylko przelewa się przez usta. Dobre dla dzieci i staruszków, którym już wszystkie zęby powypadały. Burczenie w brzuchu przypominało jednak, że nie ma co narzekać i w sumie nie smakowało źle, aczkolwiek swe wyrośnięte ciało planował odżywiać w porządniejszy sposób.
Najlepsze było jeszcze przed nim. Ach, porządna kąpiel przy udziale gorącej wody. Jedno z najwspanialszych doznań jakie świat był wstanie zaoferować. Nawet trochę za bardzo się zrelaksował, bo nie dość, że nie chciało mu się myśleć o wyborze imienia, to jeszcze prawie, że zasnął.
- Co? Kto tu jest? - mruknął przecierając jedno oko, a drugim rozglądając się po łaźni.
Chyba na moment zawisł między światem jawy i snu. Ryosuke... no przecież nie wybierze imienia tak podobnego. Coś jego podświadomość kiepsko podpowiadała.
Jeszcze napatoczyła się, hmm, jego bratanica. Zupełnie jak Fumi... Prawdopodobnie zanpakuto przerobiło bratanicę na narzeczoną w iluzorycznym świecie. Ech, zabawy z dziećmi. Nawet często mu się to zdarzało, bo jakoś nie miał w sobie na tyle stanowczości żeby powiedzieć "nie". Kyosuke nie wykorzystał jednak okazji, aby poćwiczyć asertywność. W końcu coś małej zawdzięczał, bo sam pewno by do matki nie podszedł, a zresztą to nie była żadna anonimowa dziewczynka tylko jego własna bratanica. Godzinkę mógł jej poświęcić.
- Dobrze, ale tylko w domu.
Niby mury posiadłości były wysokie, ale nie chciał biegać po ogrodzie. Wytarł się, opasał ręcznikiem, po czym podszedł po swoje ubrania, aby się odziać jednocześnie wyganiając dzewczynkę z przedsionka jeśli nie dałaby mu się w spokoju samemu ubrać
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 29 Lis 2017 - 21:04

Nie musiałeś zbyt długo czekać, ponieważ bratanica doskonale znała obowiązujące zasady. Wystarczyło, że usłyszała ogólną zgodę, a już czmychnęła w kierunku głównego korytarza. Tymczasem opuściłeś łaźnię bardziej rześki i rozbudzony. Twój organizm potrzebował podobnego odpoczynku. Obecnie mogłeś bez większych problemów przekopać calutki ogródek. Jednak wracając do rzeczywistości... Stare ciuchy gdzieś znikły. Całe szczęście sprawca zostawił nowe, czarne kimono. Było dość proste i pozbawione jakichkolwiek ozdób. Pewnie niania usłyszała, że bierzesz kąpiel więc dopełniła swoich obowiązków. Wreszcie odświeżony, pachnący, nieco wypoczęty poszedłeś spotkać się z Sayuri. Dziewczynka cierpliwie czekała, a kiedy ciebie ujrzała nieśmiały uśmiech ozdobił jej twarz.
-Pobawimy się w akademię. Ja będę twoim nauczycielem, o! Tylko najpierw musimy iść do mojego pokoju. Już wszystko naszykowałam...- Bratanica przedstawiając swój pomysł momentalnie zmieniła nastawienie. Ponownie złapała twoją dłoń i poprowadziła prosto do swojego pokoju. Wewnątrz pomieszczenia stało niewielkie łóżko tuż pod oknem. Młoda zaraz po przebudzeniu mogła podziwiać ogródek. Gdzieś pod ścianą zauważyłeś drewniane biurko oraz średniej wielkości biblioteczkę. Na ścianach wisiały dziecięce rysunki przedstawiające kwiaty, zwierzęta, członków rodziny itp. Kolorystycznie dominowała czerwień przemieszana z różem. Zostałeś posadzony przy stoliku. Przed tobą leżały kartki, jak również kredki. Natomiast bratanica sięgnęła jedną z książek i natychmiast zasiadła naprzeciw.
-Dzisiejsze zajęcia poprowadzę ja, czyli Sayuri... Zaczniemy od czegoś prostego. Uczniu proszę o narysowanie jakiegoś ładnego zwierzątka. Najlepiej takie, które najbardziej lubisz. Potem porozmawiamy o tym gdzie ono żyje oraz co dla nas znaczy, o~- Sayuri wyglądała na bardzo poważną. Trzymała tomiszcze przed sobą niby coś tam sprawdzając. Ktoś dorosły pewnie parsknąłby śmiechem widząc podobną scenkę. Mimo wszystko dziewczynka tylko próbowała jakoś naśladować swojego tatę. Brat powinien być dumny, że mała panienka pragnie iść w jego ślady. Ciekawe co powiedziałaby o lisach, krukach bądź pozostałych członkach ferajny...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Nie 3 Gru 2017 - 16:32

Idealnym dopełnieniem kąpieli było wdzianie na siebie świeżych ubrań, a że tak się stało Kyosuke znalazł się w niezłym nastroju, jak na to wszystko co w najbliższej przeszłości doświadczył.
Wybór zabawy przez bratanicę nie był zły. Przynajmniej nie zostanie zmuszony do bawienia się lalkami, chociaż to on wolał odgrywać rolę nauczyciela. Przy okazji mógłby ją czegoś nauczyć, ale już trudno.
Trzeba przyznać, że nie brakło jej śmiałości. Ciągnęła go za sobą, jakby to ona z ich dwójki była większa.
Pokój miała typowo dziewczyński. Dziewczyńskie kolory, dziewczyńskie rysunki. Czegoś w podobnych stylu zresztą się spodziewał. Przy okazji dowiedział się, jak się bratanica nazywa. W sumie chciał ją o to zapytać nim zaczną się "bawić", ale skoro sama się przedstawiła to mogli zacząć... rysować? Nie przypominał sobie żeby w akademii rysował zwierzęta. Można było zapisać się na lekcje kaligrafii, ale rysowanie zwierzątek? Cóż... dawno tego nie praktykował.
Zamrugał patrząc na pustą kartkę przed sobą. Co by tu... może podejdzie do tego ambitnie? Zamiast zwykłego zwierzaka narysuje mityczne stworzenie. Powiedzmy, ze Kirin'a. Nie ma bardziej majestatycznej i godnej istoty. Już przyłożył kredkę do kartki, gdy stwierdził, ze Kirin będący hybryda kilku zwierząt będzie strasznie trudny do namalowania. To może coś bardziej przyziemnego? Lubi jelenie, lisy, wilki, a z ptaków orły i kruki. Hmm. Ech, mniejsza. Narysuje karpia koi. To będzie najprostsze. Owal, kilka trójkątów i prostokątów. Dorysować oko i łuski, a całość w barwach żółci i czerwieni.
- Karp koi - rzekł prezentując swoje niezbyt wyszukane dzieło. - Szlachta bardzo lubi umieszczać je w swoich stawach i oczkach wodnych, których są wspaniałą ozdoba. Uosabiają one wytrwale dążenie do celu pomimo wszelkich przeszkód. Według legendy pewien karp zamiast w dol chciał płynąc w gore rzeki, ale na drodze stanął mu wodospad, którego w żaden sposób nie mógł pokonać. Pomimo tego nie poddawał się czym zaimponowała bogom, którzy zamienili go w smoka. Przemieniony karp wzniósł się ponad wodę, pokonał wodospad i poleciał do samych niebios. Czerwony koi oznacza miłość i energię, aczkolwiek do mnie bardziej pasowałby niebieski koi, to jest uosabiający męskość, równowagę wewnętrzną i spokój. Jeśliby narysować dwa koi, szczególnie białego i czarnego, wtedy otrzymamy symbol szczęśliwego i harmonicznego związku pomiędzy kobietą i mężczyzną. - Zakończył dumny ze swojej przemowy.
Tą legendę opowiadała mu w dzieciństwie matka, dlatego też mała mogła już ją znać, ale od siebie dodał bardziej szczegółowe wyjaśnienie co symbolizowały różne kolory łusek koi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 5 Gru 2017 - 17:10

Bratanica obserwowała twoje starania tylko kątem oka. Sama najwyraźniej nie zamierzała próżnować. Kiedy ty skrupulatnie rysowałeś karpia, ona wybrała kilka brązowych i szarych kredek. Wreszcie przedstawiłeś jej swoje ukończone dzieło. Akurat dziewczynka również pokazała tobie własną kartkę. Widziałeś tam wizerunek drapieżnego kota. Sayuri przytakiwała głową, kiedy wymieniałeś znaczenie danego gatunku dla środowiska. Ostatecznie zabrała swego rodzaju wypociny i wystawiła tobie ocenę: cztery płatki kwiatka, czyli dość dobry.
-Przy rysunku mogłeś się bardziej postarać. Przecież wiem, że stać ciebie na wiele więcej. Natomiast twoja wiedza przyrodnicza jest ogromna. Kiedyś odwiedzimy dwór szlachecki i pokażę tobie przepiękne karpie. Nawet będziesz mógł jednego nazwać...- Jej głos miał przypominać ton dobrej, troskliwej nauczycielki. Nawet pozwoliła sobie na delikatny uśmiech. Wreszcie wskazała palcem koci rysunek...
-Ja wybrałam kota. W naszej kulturze symbolizuje on szczęście oraz dobrobyt. Według legend czterołap który przeżyje sto lat, staje się dobrym duchem, swego rodzaju opiekunem. Dlatego często ofiarowany jest jako prezent kobietom w stanie brzemiennym. Teraz drugie zadanie. Potem wystawię ogólną ocenę naszych zajęć. Drogi uczniu... Proszę narysować jeden żywioł pod konkretną postacią. Później powiesz mi dlaczego wybrałeś taką formę i co ona dla ciebie znaczy... Podam przykład, o~ Ja narysuje ogień pod postacią płomienia świecy. Może jest niepozorny i łatwo go zgasić. Mimo wszystko daje dużo światła, a nawet nadzieję, kiedy wokół panuje mrok. Z niego kształtuje się większy płomień. Mnie ten widok wieczorami uspokaja...- Dziewczynka pod koniec swego monologu wskazała palcem łóżko koło okna. Na parapecie stał ręcznie roniony lampion. Gdyby ktoś zapalił świeczkę, to wnętrze pokoju wypełniłoby światło w kształcie serduszek. Cóż... Chyba wykonywałeś coś podobnego ze swoją mamą, prawda? Mniejsza... Wypadało pomyśleć nad jakimś żywiołem: woda, ogień, powietrze, ziemia, drewno, metal... Tylko jeszcze jaką formę mu narzucić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 5 Gru 2017 - 20:38

Kyosuke miał ochotę wybuchnąć śmiechem, gdy Sayuri przedstawiła fachową ocenę jego dzieła. Sam się zdziwił, że tak to na niego podziałało, ale dziewczynka ze swoją wystudiowaną powagą wydała mu się rozkosznie komiczna.
Kaszlnął żeby rozładować napięcie. No, to dopiero został doceniony. Cztery płatki to nie byle co. Może otrzyma nawet jakiegoś łakocia jeśli pokaże to matce. Sam raczej żadnej nagrody by nie dał jakby pokazano mu rysunek kota. Bratanica zrewanżowała się i opowiedziała własną historyjkę.
Kyosuke raczej nie wręczyłby swojej ciężarnej żonie kota. Jeszcze by cholera przyniosła pecha, nie szczęście. Prędzej sprezentowałby już karpia koi.
Dalej okazało się, że są stawiane przed nim coraz poważniejsze zadanie. Wesołość mu minęła, gdy tak słuchał bratanicy. Miała całkiem bogate przemyślenia jak na osóbkę w jej wieku. Zdecydowanie nie wdała się w ojca.
Tutaj musiał pomyśleć trochę dłużej co by narysować. Ech, naprawdę nie miał pojęcia. Najprościej byłoby pójść tropem drewna i narysować drzewo. Życie, wzrost, natura i te sprawy. Pomyślał też nad wodą w postaci kryształu lodu. Chłodny, stały, uspokajający. Trochę jak niebieski karp koi. Zawsze lubił wodę pod postacią śniegu i lodu, i to jeszcze na długo przed tym jak otrzymał zanpakuto. Teraz jednak lód kojarzył mu się z pieczęcią, która ukradła mu tyle lat, dlatego też zdecydował się na inny wariant. Czarną kredką nakreślił zanpakuto. Klinga, rękojeść, tsuba. Rysunek nie potrzebował ozdobników.
- Metal pod postacią zanpakuto. Dla shinigami zanpakuto jest wszystkim. Jest jego dumą i przypomnieniem powinności, które składane są na nasze barki gdy wstępujemy na drogę boga śmierci. Patrząc na zanpakuto przypominamy sobie o tym, że w każdej sytuacji powinniśmy postępować sprawiedliwie i z honorem. Co więcej w zanpakuto możemy ujrzeć odbicie naszej własnej duszy. W nim zawarta jest nasza istota. Jeśli jest silna i prawa wtedy ostrze może przecinać góry, lecz jeśli drąży nas robak nieprawości klinga staje się tępa i łamliwa - mówił z powagą mentorskim tonem, jakby to on w tej zabawie był nauczycielem.
Trochę podkoloryzował historię, bo niestety w rękach niegodziwca zanpakuto mogło być równie mocarne co w dłoniach honorowego wojownika, ale nie mógł się powstrzymać, aby nie dodać typowo edukującego wątku, że zło nie popłaca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Haruaki



avatar

Mistrz Gry : Imperator Kuchiki

Karta Postaci
Punkty Życia:
83/90  (83/90)
Punkty Reiatsu:
26/56  (26/56)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Wto 12 Gru 2017 - 18:42

Tym razem bratanica skończyła swój rysunek szybciej od ciebie. Kątem oka widziałeś na jej kartce papieru żółtą świecę z czerwono-pomarańczowym płomykiem. Mimo wszystko cierpliwie czekała aż zaprezentujesz "nauczycielce" swoje rezultaty. Wreszcie powstało kolejne dzieło spod twojej ręki. Dziewczynka bezceremonialnie zabrała kartkę. Następnie jak poprzednio namalowała tam identyczne cztery płatki kwiatu. Nagle wskazała palcem okolice twojej klatki piersiowej, a przy tym miała minę surowszą niż zazwyczaj...
-Teraz drogi uczniu wystawię tobie ogólną ocenę z zajęć. Dostałeś osiem płatków kwiatka na dwanaście. Właściwie nie jest tak źle z twoja wiedzą... Jednak powinieneś jeszcze trochę popracować nad estetyką swoich prac.- Sayuri wypisała tobie krótką notatkę. Oczywiście zamiast konkretnych słów użyła dziecięcych obrazków typu dłoń z piórem, smutna minka itp. Wreszcie wstała od stołu i podbiegła do komody. Stamtąd wyjęła kilka pluszaków: królika, psa, ptaka i owcę. Posadziła ostrożnie towarzystwo na łóżku, jednocześnie kończąc swój nauczycielski wywód...
-Mama mówiła, że dusze mieczy są mniejszymi bądź większymi bóstwami w które wierzymy. Jeżeli bóstwo uzna danego człowieka za godnego, to pomaga mu spełniać jego cele aż do śmierci. Oczywiście takie bóstwo i właściciel miecza powinni mieć coś wspólnego np. jakąś cechę charakteru.... Jednak trzeba uważać, żeby serce złego człowieka nie wpłynęło na duszę dobrego bóstwa i odwrotnie. Inaczej obie istoty doprowadzą siebie do zniszczenia...- Przynajmniej tę kwestię mieliście już za sobą. Sayuri posłała tobie szeroki uśmiech i pokazała ręką, że mogłeś iść o ile chciałeś. Wreszcie zasiadła przed pluszakami. Słyszałeś jak nuci jakąś piosenkę, jednocześnie dobierając "nowym pupilom" stroje, jak również biżuterię... Całe szczęście, że popołudnie tak szybko zleciało. Został jeszcze wieczór i poranek z akademią...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Imperator Kuchiki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Big Sis Haru

Karta Postaci
Punkty Życia:
70/70  (70/70)
Punkty Reiatsu:
90/90  (90/90)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   Sro 13 Gru 2017 - 20:17

Osiem na dwanaście. Na procenty będzie to w zaokrągleniu 67%, czyli wynik, z którego Kyosukie nie byłby zadowolony gdyby chodziło o egzamin w akademii. Tutaj jednak nie przykładał uwagi do oceny jaką wystawiła mu bratanica, a nawet jeśli to mógłby się łatwo pocieszyć mówiąc sobie, że zgarnąłby więcej płatków gdyby nie rysował na pół gwizdka.
Ogółem Sayuri wywarła na nim pozytywne wrażenie. Wiedzę posiadała w czym zapewne większość zasługi miała Ayano. Wspomnienie o narze... żonie brata zrodziło jedno pytanie.
- Dziękuję za lekcje, Sayuri sensei. - Uśmiechnął się, wstał i pokłonił. - A jak się miewają w ogóle twoi rodzice?
Chciał wiedzieć jak się miewa rodzina, ale po otrzymaniu odpowiedzi już nie przeszkadzał bratanicy w jej dziewczyńskich zabawach i po cichu wyszedł z pokoju. Hmm, wygląda na to, iż niewinna zabawa pochłonęła wcale mało czasu. Co by tu... spojrzał na dłonie dorosłego, które stały się jego dłońmi. W sumie przydałoby się zapoznać trochę ze swoim nowym dojrzałym ciałem.
Kyosuke udałby się do dojo, gdzie poprzez kilka ćwiczeń typu brzuszki, przysiady i pompki wyznaczyłby granice swojej wytrzymałości. Potem odpocząłby trochę, a następnie wziąłby bokken i poćwiczyłby walkę z własnym cieniem. Nie za długo, bo chciał się położyć w miarę wcześnie, a tu jeszcze kolację przydałoby się zjeść, jak również odświeżyć w łaźni po treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Kuchiki   

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość rodu Kuchiki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 19 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 11 ... 17, 18, 19

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com