IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Bruce Eon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bruce Eon





Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Bruce Eon   Wto 17 Sie 2010 - 15:15

DANE

Imię: Bruce
Nazwisko: Eon
Profesja: Dusza
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 27
Waga: 67 kg
Wzrost: 179 cm
Wygląd: Bruce to średniego wzrostu chłopak o długich, rozczochranych czarnych włosach. W prawym uchu widnieje srebrny kolczyk. Oczy ma koloru ciemno brązowego. Na jego prawym ramieniu(gdzieś od łokcia do ramienia), znajdują się blizny po ranach postrzałowych(stara rana). Dodatkowym czułym punktem jest rana zadana podczas śmierci(1 cm nad pępkiem oraz 2 cm w prawo od lewego sutka).
Jego typowy ubiór to jeansy i biała koszula z krótkim rękawkiem, jednak w przypadku chłodu ubiera czarną bluzkę lub skórzaną kurktę.
Obrazek:http://img132.imageshack.us/i/74344197.jpg/
Charakter: Zwykle dowcipny, jeżeli sytuacja nie jest poważna, lub nie wypada żartować. Jest również rasistą, gdy rozmawia z kimś odmiennego koluru skóry, zwykle się naigrywa lub wyzywa. Gdyby jednak sytuacja tego wymagała(czyli musiałby współpracować z białym człowiekiem), powstrzymał by się jedynie do dowcipnych docinek. Bruce zawsze stara zachowywać się rozsądnie, według siebie. Nie zwykł wykonywać rozkazów innych, lub kierować się ich pomysłami, chyba, że były naprawdę dobre.
Ekwipunek: Zanpakuto(zdobyty-opis w historii), ubrania(jeansy, biała koszulka, czarna bluza, czarna, skórzana kurtka)

Historia:
0#:Dzieciństwo
Chłopak urodził się w Brooklynie w USA. Jego ojciec nazywał się James i był prawnikiem, natomiast jego matka(Emily) i była lekarzem. Jego życie, a raczej dzieciństwo, przebiegało spokojnie, aż do 16 roku życia, gdy Dy w okolice jego mieszkania wprowadziła się nowa rodzina. Były to bliźniaki-Bill, Chester oraz ich siostra Alice. Ich rodziców nawet nie zobaczył, jednak od razu zaprzyjaźnił się z tą trójką, przez co później miał nie małe kłopoty.
#1:Zabawy z bronią(0,5 roku po poznaniu nowych sąsiadów)
Mieli się spotkać koło marketu. Chłopak z daleka zauważył trzy postaci. Gdy podszedł odezwał się Bill.
-Bruce, czarnuchu co u ciebie, co?
-Nic, czarnuchy, wszystko OK., a co u was?- zapytał
-Nic, ziomal, wszystko dobrze- odpowiedział
-Co dzisiaj robimy?- zapytał jeszcze. Na to Chester uśmiechnął się i powiedział:
-Chodź to zobaczysz, dude*- powiedział i ruszył w stronę bocznej uliczki. Po chwili drogi dotarli do starego magazynu. Bill podsadził Alice, która przeskoczyła przez płot. Następnie zrobił to Chester i jego brat.
-Teraz ty czarnuchu-rzucił Bill. Bruce zawahał się chwilę. Nie trwało to jednak długo. Chwycił się płotu i przeskoczył szybo na drugą stronę. Rozejrzał się, czy nikt ich nie widział i ruszył za resztą.
-Fajny magazyn, ale czego my tu szukamy?- wypalił w końcu chłopak
-Zobaczysz zaraz, cierpliwości- odpowiedziała Alice, i w tym samym momencie Bill i Chester otworzyli drzwi do jednego z mniejszych domków. Był on obładowany bronią. Pistoletami, strzelbami, amunicją.
-Wow, ale cacka. Ale skąd to macie?- zapytał
-Było tu, jak tu wczoraj przyszliśmy-odpowiedział Bill
-Co? Oszaleliście? A jeśli to jest jakaś siedziba gangu? Nie myślicie w ogóle?
-Spok…- Bill nagle urwał. Słychać było syreny policyjne. Bruce wyjrzał przez drzwi.
-Cholera, pały stoją przy płocie, zaraz tu wbiją… jak uda nam się zwiać, to zabije was czarnuchy- powiedział, chwycił pierwszy lepszy pistolet i dwa magazynki, a następnie wybiegł tylnymi drzwiami. Miał szczęście. Znalazł dziurę w płocie i dzięki niej udało mu się wyjść. Obejrzał się za siebie. Bliźniaki cały czas szły za nim. Znaleźli się przy markecie.
-Zabije was czarnuchy- powiedział cicho Bruce- Ktoś nasłał na kogoś policję, a my oczywiście mieliśmy takiego pecha, że byliśmy w środku. Idę schować to diabelstwo które zabrałem i wracam do domu. Nic się dziś nie wydarzyło jasne?- upewnił się chłopak. Jego przyjaciele kiwnęli głowami.
Bruce schował broń w swoim pokoju między luźnymi deskami. Pistolet i magazynki owiną szczelnie szmatami. Nie podobała mu się perspektywa posiadania broni palnej, nie miał pojęcia po co ją brał. Skoro jednak ją już posiadał, nie będzie jej wyrzucał.
#2:Koniec zabawy, gasimy światło(17 lat)
Był w domu sam, rodzice w pracy. Ojciec na nocnej rozprawie, matka na nocnym dyżurze. Usłyszał nagle pukanie do drzwi. Spojrzał na zegarek. Godzina 20. Ruszył ku drzwiom. Przez wizjer ujrzał Bill’a. Otworzył drzwi.
-Co jest czarnuchu?- zapytał Bruce
-Słuchaj, zgarnij broń, rozpierniczymy imprezkę takim frajerom
-To na pewno dobry pomysł?
-Ta, mam szybką brykę, zwiejemy nim ktoś się kapnie.
-Wierzę ci na słowo- mruknął i wziął broń ze szmat. Utrzymała się w idealnym stanie. Wpakował jeden magazynek i przeładował. Ruszył za Billem. Przed budynkiem czekało na nich Porsche. Jechali bez słowa. W końcu zatrzymali się przed nie dużym domkiem, w środku błyszczały kule dyskotekowe, kolorowe światełka. Uszy bolały od głośnej muzyki.
-Załóż to, i staraj się zmienić głos jak będziesz gadać na jakiś gruby- powiedział Bill i podał mu kominiarkę. Weszli do budynku. Bill wystrzelił od razu, trafiło w bezpieczniki, światło zgasło razem z muzyką.
-Koniec impry frajerzy, trzeba było płacić za prąd- krzyknął Bill strasznie grubym głosem. Bruce wystrzelił w kierunku kuli i głośników, tylko jeden trafił w cel. Drugi pocisk przebił ścianę. Nagle chłopak usłyszał krzyk ze swojej prawej. Ujrzał chłopaka, niższego i chudszego od niego, który rzucił się na niego z pięściami. Bruce chwycił z lufę i przyłożył śmiałkowi kolbą. Ten od razu upadł.
-Zasrany idiota. Jeszcze jeden taki wybryk, i kogoś zastrzelę! A teraz się zwijam, macie szczęście- warknął Bruce również grubym głosem i wyszedł z domu. Dało się słyszeć wypuszczane powietrze z wyraźną ulgą. Wsiadł do auta zaparkowanego trochę dalej, by nikt nie spisał rejestracji i zdjął kominiarkę. Po chwili doszedł do niego Bill.
-Te, stary, było za- w tym momencie wyraził swój zachwyt w wulgarnej wersji.
-No a jak, stary, szkoda, że mają jeszcze głośnik- odpowiedział Bruce. Samochód ruszył-A kogo my napadliśmy i za co tak w ogóle?
-Ten szef komisarza mnie wyzywał
-Napadliśmy na syna komisarza? Czarnuchu, ty jesteś tępym idiotą! Od kiedy zawinęliśmy spluwy, to twój najgorszy pomysł-Bruce wyrzucił kilka przekleństw- Teraz te zasrane białasy nas będą gonić!- splunął za okno- Jak moi starzy się dowiedzą co wyprawiam to mnie zabiją gołymi rękoma! Fuck – zaklął. Dojechali. Wyszedł samochodu i zatrzasnął głośno drzwi Szedł szybko w kierunku swego domu. Zwolnił dopiero przy drzwiach i schował broń. Wszedł do środka. Nikogo nie było. Broń schował w pokoju, między deskami pod łóżkiem. Zjadł kolację składającą się z kiełbasy i kromki suchego chleba, umył się i poszedł spać. A właściwie położył się na łóżku. Rozmyślał o całym dniu, nie mógł zasnąć. Jednak kiedyś senność musiała wygrać.
#3:Od zera do Gangstera(17,5 lat)
Zadzwoniła komórka. Bruce spojrzał z niesmakiem na wyświetlacz. Szykowały się kolejne kłopoty. Dzwonił Chester, brat Bill’a. Chłopak odebrał telefon.
-Co jest Chester? –zapytał
-Wyłaź na dwór, musimy pogadać. Czekamy przy markecie- odpowiedział, i zanim Bruce coś powiedział, ten rozłączył się. Chłopak chciał dowiedzieć się, co dokładnie się stało. Wyszedł z domu i skierował do „punktu zbiórki”. Z daleka rozpoznał dwóch czarnych osobników.
-Co jest czarnuchy? Chcecie pobić jakiegoś tępego białasa?- zapytał z uśmiechem na ustach
- Jeszcze lepiej chłopie, jeszcze lepiej- odpowiedział na to Bill i ruszył do przodu, a za nim Chester. Chłopak wzruszył ramionami i ruszył za bliźniakami. Dotarli do jakiegoś baru i weszli na zaplecze. Tam siedziało dwóch murzynów, dobrze zbudowanych o czarnych włosach. Ubrani byli tak samo, w jeansy i białą koszulę z jakimś napisem. Nie miał czasu na czytanie tegoż napisu, gdyż odezwał się jeden z nich.
-A więc chcecie wstąpić do naszego gangu, co? Macie szczęście, akurat potrzebujemy paru ludzi do pomocy, więc nie przejdziecie
-No to pięknie…- pomyślał Bruce
-Tak, jasne, no- zdołał wymamrotać Chester. Nagle zrobił się nieśmiały.
-Jutro, pod tym adresem, pokażemy wam jak się bić, czyli podstawy samoobrony- ostatnie słowo wymówił z wyraźną ironią. Podał Bill’owi kartkę z adresem i wyszedł. Drugi murzyn ruszył za nim…
*
Następnego dnia poszli pod wskazany adres. Był to budynek, najwidoczniej jakaś stara siłownia. Wyglądała jak wszystkie normalne amerykańskie budynki. Pociemniała farba, niedomalowane drzwi, umyte okna.
-Jak mnie wpakujecie w kłopoty, to was zabiję- warknął Bruce
-Ziomuś, my robimy to dla kasy. Potrzebujemy jej. A tobie też wpadnie trochę dolców do kielni- odpowiedział Chester i weszli do środka. Tam czekali na nich „ci dwaj” z baru.
-No, jesteście- powiedział jeden- Ty, chodź, pokaże na tobie parę chwytów- wskazał na Chestera. Chłopak niepewnie podszedł do gangstera. Ten pokazał parę chwytów i ciosów, na każdym. Robili również pokazowe walki. I tak przez 6 miesięcy, w kółko trenowali i robili małe wypady, straszyli kogoś, okradali. Tak Bruce zszedł na gangsterską ścieżkę. Zaczął również palić. Przez pół roku nic się nie działo, nauczył się bić, porządnie strzelać. Wszystko szło dobrze, aż do spotkania gangu…
#4:Zlot Gangu(18 lat)
W nieuczęszczanej siłowni zebrał się cały gang. Wszyscy mieli te same ciuchy, nawet Bruce. Na koszulce wyczytał napis „Brooklyn Killer’s”**. W tym momencie podszedł do niego Bill.
-Co jest, mate? Rozluźnij się, jest spok…- urwał. Nastąpił wielki huk. Urwało kawałek ściany. Z kurzu wyłoniła się grupa ludzi. Wszyscy trzymali uzi. Nastąpił ostrzał. Bruce chwycił pistolet i ustrzelił dwóch. Nagle przeszedł go dreszcz.
-To jest planowany atak… zabiją wszystkich nas, a potem nasze rodziny. Shit- pomyślał, i klnąc na całego wybiegł tylnymi drzwiami. Obok motoru leżało ciało. Martwy człowiek. Bruce wyrwał kluczyki z zimnej dłoni i ruszył motorem.
-Wiedzą o nas wszystko. Wiedzą gdzie mieszkam- myślał intensywnie. Zahamował z piskiem przed domem i ruszył po schodach. Drzwi były otwarte na oścież. Wszedł do salonu. Jego rodzice, obok siebie martwi. Dostrzegł jednego z zabójców. Ustrzelił go szybko. Usłyszał za sobą kroki. Kolejny uciekał. Pobiegł za nim. Strzelał w niego, lecz nie trafiał. Jednak Bruce był szybszy. Dopadł go, rzucił na ziemię. Leżący chciał coś powiedzieć ale chłopak wystrzelił mu magazynek w głowę. Martwy nie wydał dźwięku. Za to chłopak usłyszał silnik. Obrócił się. To Chester i Bill, dopiero teraz dotarli.
-Co tu się stało?- zapytał Chester. Bruce nie odpowiedział na pytanie.
-Spakujcie rzeczy, wasze i siostry. Wyprawimy pogrzeb i wyjeżdżamy z miasta- powiedział chłodnym głosem. Twarz miał bladą, niczym z kamienia.
#5:Pogrzebowy Szturm(18 lat)
Bruce stał przy grobie rodziców w garniturze z kamienną twarzą. Pogrzeb kierował się ku końcowi. Była procesja, był i ksiądz. Były przemowy i ludzi których nawet nie znał. I wtedy pojawili się oni. 6 osób na dwóch motorach. Wjechali na cmentarz. Wszyscy byli w czerwonych skórzanych strojach i białych hełmach. Ostrzelali tłum. Bruce nie zdążył nic zrobić. Poczuł ból. Krew spływała bo jego ramieniu. Wzrok mu się zamglił.
-Mogłem to przewidzieć… jestem głupi- pomyślał. Pamiętał jeszcze dźwięk syren i zderzenie, prawdopodobnie motorów z radiowozem.
#6:Szpital, poprawczak i smak wolności.(18-21 lat)
Chłopak ocknął się w szpitalu. Chociaż nawet się nie zorientował. Wyglądało to jak więzienie. Białe ściany, niewygodne łóżko, warunki jak w więzieniu. Nie było nawet telewizora. Spojrzał w bok i drgnął. Siedział przy nim policjant.
-Dzień dobry, chłopcze
-Dla kogo dobry dla tego dobry…- wymamrotał –co się stało?
-Cóż, po pogrzebie mieliśmy was zgarnąć, za nielegalne przetrzymywanie broni oraz próbę zabójstwa. Masz szczęście, że dostałeś tylko trzy lata poprawczaka.
-3 lata… -powtórzył bez emocji chłopak
-Koło twojego domu znaleziono ciało… z ranami postrzałowymi. Wiesz kto to zrobił?
-Chester –wypalił chłopak. Nie chciał siedzieć.
-Och… no cóż, on nie żyje. Ale dlaczego to zrobił?
-Myślał, że zabiją ich siostrę, jeśli sam nie zlikwiduje zagrożenia. Proste – kłamał jak z nut.
-Dobrze… pobędziesz tu trochę. W przyszłości musisz uważać na rany postrzałowe na ramieniu. Pozostaną blizny, to twoja „pięta Achillesa”.
Chłopak zamknął oczy, a policjant odszedł.
*
W poprawczaku spędził wymagane trzy lata. Zastanawiał go los Bill’a, który również powinien tu wylądować. Jednak nigdy go nie widział. Wywinął się z oskarżenia morderstwa. Cały ten okres spędził spokojnie, wręcz bez emocji. Był zdołowany. Zmarli jego rodzice, i jego kumpel-Chester. Czekał więc na wolność, która miała przywrócić życie. I wreszcie nadszedł ten moment. Spotkał wtedy Bill’a, który chciał z nim koniecznie porozmawiać, więc poszli do baru.
*
-Słuchaj… musimy się zemścić na tych świniach! Za twoich rodziców i za Chestera!- powiedział Bill
-Uspokój się. Skończyłem z tym. Koniec gangsterstwa. The end…- powiedział
-A więc to tak? Jak sobie chcesz!!!- wydarł się i wstał gwałtownie. Wyszedł z baru cały czerwony. Wściekł się. I wtedy Bruce utracił z nim kontakt na wiele lat.
#7:Świadek na Ślub(24-27 lat)
Chłopak dostał w spadku wszystkie pieniądze rodziców. Wyjechał do Nowego Jorku. Tam poznał pewną dziewczynę o imieniu Kate. Była ona szczupłą, średniego wzrostu(ok. 1,7 m) blondynką o dużych, niebieskich oczach, pełnych czerwonych ustach i kształtnych piersiach. Spotykali się trzy lata, i zdecydowali się wziąć ślub. Bruce dostrzegł szansę na odnowienie kontaktów z Bill’em. Postanowił wybrać go na swego świadka. Dwa lata wcześniej zdał prawo jazdy oraz kupił samochód. Właśnie nim pojechał do starego znajomego.
*
Zaparkował pod domem Bill’a. Pistolet ciążył mu w kieszeni. Bał się, że Bill się wścieknie i użyje broni. Dowiedział się również, że Bill został „bossem”. Zarządzał całym gangiem. Wszedł do jego biura. Strażnicy go przepuścili.
-Cześć stary, co tam u ciebie? Widzę, że nieźle się ustawiłeś- powiedział spokojnie Bruce i uśmiechnął się lekko.
-Co u mnie?! I ty śmiesz się o to pytać, zdrajco?!Ty?!- wrzasnął i wstał z fotela
-Stary, o co ci chodzi? Wrzuć na luz
-O co chodzi? Przez ciebie Alice nie żyje. Zabili ją. Gdybyś tu był to by się nie stało!
-To nie moja wina! Gdybyś nie mścił się na tych świniach, co zabiły moich rodziców, nie było by nic! Gdybyś mnie nie wciągnął w gangsterstwo, żyli by moi rodzice, żył by Chester i żyła by Alice!- krzyknął
-To ty mnie zdradziłeś! Teraz cię zabiję!- Bill zaczął wyciągać broń. Ale Bruce był szybszy. Trafił w okolice żeber. Do pokoju wszedł strażnik. Dostał kulkę w brzuch, a stojący obok niego w klatkę piersiową. Trafił jeszcze jednego w rękę i skończył się magazynek. Wtedy weszło kolejnych dwóch. Pofrunęły dwa naboje. Jeden trafił nad pępkiem, drugi obok lewego sutka. Bruce opadł na kolana, następnie na brzuch i stracił przytomność. Już się nie ocknął.
#8:A śmierć nas nie rozłączy
Bruce stal nad swoim ciałem. Blokował go łańcuch. Chciał podejść do jeszcze oddychającego Bill’a, ale blokował go łańcuch. Nagle się roześmiał. Słowa: „I śmierć nas nie rozłączy” nabrały dla niego nowego znaczenia. Usłyszał syreny ambulansu. Zabrali wszystkich rannych. Jeden z sanitariuszy podniósł powiekę ciała Bruce’a. Był martwy, nie było sensu go tymczasowo ruszać. Zapakuje się go w worek i wrzuci do kostnicy.
*
Po pewnym czasie rzeczywiście przyjechali dwaj sanitariusze, tym razem inni niż poprzednio i zapakowali ciało. Po paru minutach już był w kostnicy. Nie mógł się ruszyć dalej niż na parę kroków. Siedział tak parę godzin w ciemnościach kostnicy. Wtedy zaczęło coś się dziać. Drzwi otworzyły się z hukiem. W nich stał jakiś 2,5 metrowy potwór z maską na twarzy. Więcej szczegółów nie poznał. Stwór machnął wielką łapą. Bruce zdołał uskoczyć, a demon przeciął łańcuch, tuż przy zimnym ciele chłopaka(nie przy duszy, a przy trupie). Bruce miał trochę miejsca. Pobiegł ku drzwiom i wybiegł z kostnicy. Demon za nim. Zbiegł po schodach, skakał w dół, aż dotarł do wyjścia. Agresor uderzył go potężną łapą i odrzucił na parę metrów. Chłopak z trudem wylądował na nogach, ale nie złapał równowagi i upadł. Przeciwnik rozpoczął szarżę, lecz w ostatniej chwili coś wytrąciło go z równowagi. Był to wysoki mężczyzna o brązowych oczach i takich samych oczach. Ubrany był w czarny szlafrok, kimono, pomyślał Bruce. Zwykle by się zaśmiał, ale wtedy nie było mu do śmiechu. Ten w kimono zaatakował potwora. Walczyli ok. 2 minuty. Demon wytrącił katanę o złocistej rękojeści chłopakowi, a ta wylądowała obok Bruce’a. Potwór pociął pazurami przeciwnika. Murzyn chwycił katanę i ruszył. Próbował ciąć, ale demon odrzucił go sprawnie. Wtedy nastąpił czerwony błysk, a demon padł. Bruce dobił stwora. Spojrzał na chłopaka. Leżał na ziemi krwawiąc kimono.
-Pomóż mi…
-Wiesz co… pomógł bym ci, ale masz fajny mieczyk. Więc się pierdol- powiedział. Ten w kimono patrzył z niedowierzaniem- Ktoś z twoich tu przyjdzie niedługo. O ile masz swoich. A teraz sobie pójdę-powiedział. Odpiął pochwę dla katany i przyczepił do swego pasa.
-Koniec bycia dobrym chłopcem. Byłem gangsterem, było źle. Byłem normalny, było jeszcze gorzej. Wolę by było źle…- pomyślał- No i jarać mi się chce
*
Znalazł się w markecie. Musiał się upewnić, czy sprzedawczyni go nie widzi. Machnął jej ręką przed oczami. Nic. Zero reakcji. Chwycił papierosy i zapalniczkę.
-Ciekawe czy przedmioty znikają ze mną- pomyślał. Machnął papierosami przed sprzedawczynią. Ta rozejrzała się i pisnęła głośno. Bruce uzyskał odpowiedź i biegiem ulotnił się z okolicy.


Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 5+1(płeć)-1(profesja)+2(wada)=7
Szybkość: 5+3(własne)=8
Zręczność: 5+3(własne)=8
Wytrzymałość: 5+1(płeć)-1(profesja)=5
Inteligencja: 5+3(własne)=8
Psychika: 5=5
Reiatsu: 5+1(profesja)+2(wolne z prof.)+1(własne)=9
Kontrola Reiatsu: 5+5(wiek)=10

OGÓLNE

Udźwig: 70 kg
Prędkość (śr.): 8 km/h
Prędkość (max.): 26 km/h
PŻ (Punkty Życia): 50
PR (Punkty Reiatsu): 90

Techniki
Umiejętności: Właściciel Zabójcy, Podstawy Samoobrony.
Wady: Uzależnienie(1pkt.)-papierosy, Stara Rana(1pkt.)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Bruce Eon   Wto 17 Sie 2010 - 16:49

1. Wygląd - no w sumie jest on dopełnieniem obrazka
2. Charakter - słaby, do szerszego rozpisania
3. Historia - Oczywiście jak zawsze będę się czepiać...
1#
Niepilnowany magazyn broni tuż za rogiem fiu fiu, ciężka sprawa. Chciałabym znaleźć taki magazyn pełen żelków ;>
2# uuu ale nieźle strzela, tylko kiedy zdobył takie zajebiste umiejętności?
3# z tego co pamiętam w wieku lat 18 odpowiada już się normalnie przed prawem, urok dorosłości
4# uuu nagle losowy koleś jest lepszy od shinigami...

Ogólnie śmieszna historia, strasznie źle się czyta ale pośmiać się można ;-) styl jak dla mnie fatalny, co oznacza - do poprawy !

PS. Facet na obrazku nie wygląda jak 27 latek tylko jak nastolatek.

Negatyw



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bruce Eon





Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Bruce Eon   Pią 27 Sie 2010 - 17:47

Zanim wrzucę historię to tak.
Obrazek niedługo poprawię, charakter także spróbuję.
Co do odpowiedzialności prawnej- akcja dzieje się a Ameryce, a zdawało zawsze mi się, że tam dopiero od 21 roku życia jest się pełnoletnim i uznawanym pod odpowiedzialność prawną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Bruce Eon   Czw 2 Wrz 2010 - 11:43

Niepilnowany skład amunicji - ciężkie do przełknięcia.
Zdobycie katany po zabitych shinigami - ciężkie do przełknięcia
Od 21 lat można dopiero pić alkohol. Odpowiadasz normalnie od 18 lat.

NEUTRAL


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Bruce Eon   

Powrót do góry Go down
 
Bruce Eon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog