IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Share | 
 

 Hiyoshi Kusari

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena:
Pozytywna
0%
 0% [ 0 ]
Negatywna
100%
 100% [ 1 ]
Neutralna
0%
 0% [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 1
 

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Hiyoshi Kusari   Sro 25 Sie 2010 - 20:33

(Wiem, wiem. Historia beznadziejna. Zwłaszcza im dłużej się czyta, tym gorsza, ale wena mi nie dopisuje od jakiegoś miesiąca :/ [Tha. Jak nie ma na co zwalić, zwala się na wenę XD])

DANE

Imię: Kusari
Nazwisko: Hiyoshi
Profesja: Dusza
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 14
Waga: 25kg
Wzrost: 80cm
Wygląd:
Kusari - Bardzo niski, bo mierzący niewiele ponad pół metra chłopiec, o blond włosach średniej długości, oraz jasnych, niebieskich oczach na którego ustach da się dostrzec niemalże zawsze da się dostrzec ciepły i przyjemny uśmiech. Jest drobny, oraz słaby fizycznie. Waży zaledwie trzynaście kilogramów, przez co jak łatwo się domyślić... większość osób jest w nim stanie rzucać gdzie popadnie. Pewnie gdyby nie to, że nie wypada... Stworzyli by nową, tymczasową dyscyplinę olimpijską ''Rzut Kusari'm''. Jak łatwo wiele osób może wywnioskować, nie dba wcale o swoje włosy. To znaczy... Nie dba o ich ułożenie, bo o resztę jak najbardziej, gdy pozwalają mu na to warunki. Na lewej piersi posiada znamię w kształcie serca. Pewnie dla tego, żeby ludzie nigdy nie pomyśleli, że Kusari jest bez serca, przynajmniej tak sobie chłopaczek czasem żartuje z tego znamienia jak ktoś o nie miał ochotę zapytać. A do znaków charakterystycznych na jego ciele pewnie można zaliczyć jeszcze to, ze jego prawa łydka jest mniejsza o lewej. No i pora w końcu na część tyczącą się ubioru: Ma na sobie przeważnie za dużą (o 20cm) koszulę z długimi rękawami (a te akurat już mają dobrą długość. Naturalnie miały sięgać mniej więcej do łokci, ale przez rozmiary Kusari'ego sięgają do nadgarstków. No może odrobinę dalej) w kolorze jasno niebieskim (nieco ciemniejszy odcień niż oczy), szyja oraz część klatki piersiowej nie jest przez nią chroniona, przez co nosi też kołnierz (Nie wiem jak to się nazywa :/ ) w kolorze który chyba można nazwać morskim, jego górne ''kontury'' są w kolorze koszuli, a dolne w złotym, guzik łączący ze sobą obie części tego kołnierza, a dokładniej te cześci przesłaniające szyję... odpadł, przez co musi je wiązać ze sobą drobnym sznurkiem w kolorze złotym z materiału podobnego do kokard na prezenty. Od tej części garderoby ciągnie się jaby to nazwać... przeplatanka która sięga do samego dołu koszuli, a następnie można ja owinąć wokół i przewiązać, aby stworzony został dość ładny pas. Jako iż znajdowało się to zbyt nisko dla Kusari'ego, skrócił to odrobinę ''swoim'' zanpakutou i przyszył na swojego jego pasa, a z tyły ''domontował'' jakoś pochwę broni, aby w razie potrzeby, mógł ją szybko wyciągnąć. Przy tym niestety pokaleczył się igłą, ponieważ krawiec z niego marny. Spodnie ma białe, bez żadnych dodatków, tak samo jak buty. Ale buty to klasyczne, drewniane jakie to można spotkać w SS.
Spoiler:
 

Charakter:
Kusari - Wiecznie uśmiechnięty chłopiec, każdy kto nie zna jego przeszłości mógłby nawet pomyśleć, ze Kusari nigdy nie słyszał o czymś takim jak smutek, bądź żal. Swoją radością i ciepłem stara się obdarować każdego człowieka. Lubi sobie żartować i wygłupiać, a także robić z siebie idiotę. Łatwo wybacza innym, chyba że zrobili coś naprawdę bardzo złego. No zdarzają się wyjątki, jak na przykład ktoś zrobił coś nie będąc tego świadom. Jest niemalże zawsze skłonny do pomocy innym, czasem nawet poświęcając temu odrobinę siebie. Nienawidzi gdy ktoś stosuje przemoc, zwłaszcza gdy jest ona stosowana przeciwko osobie niewinnej, jak i sam nie przepada za walką,, ani niczym co jest z nią powiązane. Więc to odrobinę ''zmniejsza moc'' jego chęci niesienia pomocy, jeśli ktoś poprosi go o pomoc w pobiciu kogoś. Wypada wspomnieć też o tym, że boi się alkoholików oraz osób które spożywają duże ilości alkoholu, ze względu na swoje niezbyt miłe wspomnienia z czasów życia A i ostatnia, najmniej ważna rzecz... Jest Biseksualistą.

Ekwipunek: Zanpakutou (Nie Katana. Wakizashi. Jeśli się nie mylę shinigami miewali różne kształty zanpaków [Soi Fon miała chyba Wakizashi właśnie]), Pochwa na Zanpaka (Taka jak na obrazku), Pozytywka (Melodia – Lilium [Możliwe skojarzenia z Elfen Lied. Słuszne skojarzenia ^^])

Historia: Piękny zimowy poranek, chociaż oceniając po pogodzie panującej za oknami można by bardziej stwierdzić, że jest to wyjątkowo ciepły dzień jesieni, albo i jeden z chłodniejszych dni wiosennych. Pomijając fakt, że żywej zieleni brak. Dzień zapowiadał się wspaniale dla anty fanów śniegu i bardzo niskich temperatur. Ale nie dla pewnej kobiety, której dzień mógł budzić mieszane uczucia. Z jednej strony olbrzymie szczęście z tego iż właśnie trwa poród, narodziny jej pierwszego dziecka. Natomiast z drugiej olbrzymi ból, który właśnie owe dziecko przynosi. Natomiast mężczyzna będący mężem tej kobiety i jednocześnie ojcem bachorka niecierpliwe i z dużymi nerwami chodził wzdłuż korytarza oczekując dobrej, bądź złej wiadomości. Na jego czole dało się dostrzec krople potu, może spowodowane były tym, że tępo w jakim chodził po korytarzu było spore, albo to zdenerwowanie na niego tak oddziaływało. A może oba warianty są prawdziwe? Tego się nie dowiemy. Minęło kilkanaście godzin, ale w końcu... stało się. Dziecko się narodziło, a gdy tylko Javier się o tym dowiedział wleciał do sali jakby został wystrzelony z najcięższego działa, chociaż nie usłyszał krzyku, ani płaczu. Ujrzał małego chłopca. Nie zwracał uwagi na jego wygląd. Nie na początku. Dopiero po zobaczeniu twarzy swojej ślicznej żony Hinari, a także i lekarzy. Na twarzy kobiety dało się dostrzec radość i smutek. Tego pierwszego uczucia było zdecydowanie więcej do dostrzeżenia, ale i drugie było można zauważyć na znaczącym poziomie. Następnie spojrzał na synka i wtedy właśnie zauważył, że jedna jego noga jest krzywa. Nie. To złe słowo. Była źle ułożona. Zamiast być w pozycji normalnej, był skręcona stopą do wewnątrz.
-Mamy dla pana złe wiadomości... – Lekarzowi nie dano dokończyć gdyż Hinari mu przerwała, cichym głosem ze względu na bardzo duże zmęczenie porodem.
-Nasz synek jest niemy... - Powiedziała z łzami w oczach. Ale to nie była ostatnia zła wiadomość. Wiadomo to było dla tego, że kilkanaście sekund przed wejściem Javier'a po tradycyjnym klepnięciu noworodka w cztery litery, nie wydobył się krzyk, ani głośny płacz. Bardziej coś w stylu syknięcia i dziwnego dźwięku który niczego konkretnego nie przypominał. Po tej wieści i na twarzy ojca chłopca dało się dostrzec smutek i łzy zbierające się w jego oczach.
-Tak... A drugą wiadomością jest to, że pański synek będzie musiał przejść operację... - Dopiero w tym momencie Javier zwrócił uwagę na prawą nogę dziecka która nie była ostawiona... naturalnie, a ułożona do wewnętrznej strony. Mówiąc bardziej zrozumiale, kolano ''wskazywało'' na lewą nogę, jak i stopa i cała reszta nogi – Jeśli jej nie przejdzie, będzie miał taką nogę do końca życia, co będzie utrudniało mu poruszanie się, oraz będzie większe prawdopodobieństwo skręcenia kostki, oraz złamania nogi. Zgadzają się państwo na to by operacja odbyła się za kilka tygodni? - Dokończył lekarz, a kobieta spojrzała na swojego ukochanego pytająco.
-Tak... - Odpowiedział za dwójkę. Następnie była przeprowadzona krótka rozmowa na temat operacji, a dziecko zostało przeniesione do innej sali, lekarze wyszli, a Javier został przy Hinari która musiała zostać w szpitalu przez kilka dni. Odszedł dopiero pod koniec dnia, gdyż wtedy właśnie kazano mu opuścić szpital. Mężczyzna codziennie odwiedzał swojego synka, jak i żonę, przynosił jej kwiaty oraz swoją miłość. Po upływanie czterech dni Hinari opuściła szpital i wróciła do męża. Niestety na jeszcze dwadzieścia jeden dni, jej dziecko musiało zostać w tym miejscu i oczekiwać na swoją operację, no i rodzice doczekali się tego dnia. Chłopak nie posiadający nawet jeszcze miesiąca został przeniesiony do sali operacyjnej, rodzice byli w poczekalni i oczekiwali informacji oznajmującej zakończenie operacji. No i po kilku godzinach, przyszła pielęgniarka mówiąc państwu Hansai, że operacja zakończyła się pomyślnie i że mogą już zobaczyć swoją pociechę. Hinari tylko powiedziała do niej, żeby ich zaprowadziła do sali, a mniej więcej dwudziestopięcioletnia dziewczyna wykonała to polecenie. Będąc na miejscu o mało co oboje nie rzucili się na swoje dziecko z zamiarem wycałowania i przytulania niemiłosiernego. Ale zostali powstrzymani. Ponieważ dziecko spało (zostało uśpione na czas operacji, ale środki których użyli lekarze były odrobinę zbyt mocne no i... chłopaczyna spał dłużej niż powinien), rodzice zostali przy nim i sami nocowali w szpitalu. Była jedna wolna sala, Javier pracował w firmie która posiadała dużo wpływów w tym mieście no i był bogaty dzięki tej pracy, przez co władze szpitala się nie sprzeciwiały po dostaniu sporej zapłaty, za coś na wzór wynajmu jednej z sal. Javier i Hinari usnęli w swoich tymczasowych łóżkach. Daleko było od luksusu do jakiego się przyzwyczaili, ale dało się znieść. Po dwunastu godzinach, chłopiec się obudził i wtedy dopiero dostał imię (przed snem państwo Hansai rozmawiali odrobinę o tym)
-Od dziś masz na imię Kusari. - Powiedział poważnym tonem ojciec malucha, a mamusia słodkim tonem zadała pytanie i nachyliła się nad dzieciaczkiem tak, że włosy znajdowały się milimetry nad brzuszkiem chłopczyka.
-Podoba ci się? - I uśmiechała się radośnie, a Kusari tylko machał jakby radośnie swoimi łapkami. Ale zapewne nie z imienia się cieszył, a z tego, że w końcu dłużej mógł przebywać ze swoimi rodzicami. Oj tak. Przez te wizyty częste zdołał poznać kto jest jego rodziną, a kto nie.
Po tym jak dziecko zostało zabrane do domu i minęło kilka miesięcy Hinari zaczęła uczyć synka znaczeń różnych słów. Uczyłaby go też wymowy, ale ze względu na to iż z nieznanych przyczyn został ukarany byciem niemym taka czynność odpadała. Gdy Kus miał dwa latka był zabierany z mamusią i tatusiem na lekcje języka migowego. Odbyło się to w tak młodym wieku, gdyż chłopiec już przejawiał ponad przeciętną inteligencję. To znaczy. Ponad przeciętną w stosunku do swoich rówieśników. Początki jak łatwo się domyślić były bardzo trudne, ale po kilku latach nauczył się znacznej większości liter i słów.
Gdy Kusari miał pięć lat firma w której pracował jego ojciec zbankrutowała, zaciągała też długi, a przez to, ze brakowało pieniędzy na ich spłacenie... szefostwo starało się zminimalizować zbędne wydatki i zwalniali niektórych pracowników. Wśród nich znalazł się właśnie Javier, przez to popadł w alkoholizm. To znaczy... najpierw chciał wypić trochę piwa tylko dla tego, aby nim zwalczyć nerwy... czyli można powiedzieć, ze jest to jeden z klasycznych początków. A po kilku tygodniach stało się ak jak już było wspomniane, czyli alkoholizm opanował wspaniałego męża i ojca. Jeszcze nie było tak źle. Przeklinał tylko... prawie, że bez przerwy, ale gorzej być mogło. Po dwóch latach zaczęły się prawdziwe kłopoty finansowe, dopiero wtedy gdyż w banku znajdowały się jeszcze oszczędności które były utrzymywane właśnie na czarną godzinę, ale niestety... Javier to wszystko przepił, albo przegrał na maszynach i grając w różnego typu gry hazardowe... Ta... Od tego także się uzależnił. Ale po kilku miesiącach braku funduszy, Hinari zmusiła męża aby udał się do kliniki odwykowej. Ponieważ z pięknego życia jakie wiodła ta rodzina, uczynił coś pokrewnego z piekłem. Po roku już przypominał siebie, poprzedniego, a nie marną kopię siebie. Niestety Javier nawet teraz nie mógł znaleźć pracy, a do poprzedniej firmy nie chcieli go przyjąć z nieznanych przyczyn. A przecież wrócili na szczyty jak niegdyś. Może po prostu szefostwo było zniesmaczone jakoś prywatnie do niego? Albo po prostu nie chcą nałogowców, bądź pseudo bez nałogowców w swojej firmie? Możliwe. Choć Jav już kompletnie wyleczył się z nałogu. Mimo kłopotów finansowych, natrafił się kolejny kłopot. Nieco więcej niż rok po zerwaniu z nałogiem Javiera, cała rodzina Hansai udała się na wielki festiwal zorganizowany z okazji nowego roku, gdyż właśnie tego dnia stary rok odchodził na emeryturę, a przybywał nowy. Pierwsze godziny były spokojnie i bardzo przyjemne, ale po chwili jakaś mała dziewczynka zawołała Kusari'ego, a on bez żadnego znaku odszedł i poszedł za nią. Ona uciekała, ale niestety malutki chłopak nie był w stanie jej dogonić, przez operację którą przeszedł niemalże miesiąc po narodzinach. Noga sprawiała mu czasem bóle, a także nie miał w niej tyle sił ile miał w drugiej, przez co nie był w stanie rozwinąć większych prędkości niż jego przeciętna. Szukał jej nie zwracając uwagi na nic. Rodzice go szukali, ale znaleźć nie mogli. Dobijała północ. Maszyny były ustawione, żeby automatycznie wystrzelić fajerwerki i całą resztę, ponieważ władze nie chciały narażać mieszkańców, ani swoich pracowników na obrażenia spowodowane jakimiś niekontrolowanymi wybuchami czy czymś. Niestety Kusari nie wiedział o tym która godzina dobiła, a wszedł na teraz odgrodzony od wszystkiego innego ostrzeżeniami o niebezpieczeństwie. Poszedł tam gdzie były maszyny. Czemu? Właśnie tam widział dziewczynkę która go wołała. Za jedną z maszyn. Podszedł bliżej, był jakieś dziesięć metrów od maszyny i nagle zaczęły one strzelać w niebo dziesiątkami rakiet odpalanych na sylwestra i całą resztą innych kolorowych rzeczy. Dziewczynka ciągle się śmiała i chwilowo stała się bardzo blada i znikła, a na jej miejscu dało się dostrzec dziwne zagięcie przestrzeni i wszystko w miejscu ktorym stała (i kilka metrów w górę i kilka w szerz) także uległo temu niecodziennemu zjawisku (Wyglądało to tak jak np. Predator z włączonym kamuflażem ^^) i nagle jedna rakietka po tym jak wzleciała kilka metrów do góry zmieniła kierunek, leciała w kierunku Kusariego. A metr przed nim wybuchła, a także została rozcięta na dwie części. Mnóstwo żaru poleciało na jego ciało jak i twarz. Spora część skóry się topiła, a ciuchy się rozpalały. Chłopiec stracił przytomność z powodu bólu, dopiero wtedy został dostrzeżony przez mieszkańców miasta. Czemu dopiero teraz? Ponieważ wszyscy obserwowali niebo, które mieniło się we wszystkich barwach tęczy, a rakietka która nagle zmieniła kierunek wyjątkowo ich zainteresowała. A przynajmniej osoby stojące najbliżej. Szybko zostały powiadomione straże miejskie i wyłączyli sprzęt. Ci którzy znajdowali się dalej od sprzętu i nie widzieli tego co się stało, byli oburzeni nagłym przerwaniem zabawy. Więc podeszli bliżej, aż w końcu zobaczyli to jak malutki, bo nawet nie metrowy człowiek jest gaszony. Ogień nie był duży, więc nie było to trudne, ale Kusari i tak ucierpiał. Został zabrany do szpitala, a gdy rodzice się o tym dowiedzieli także tam ruszyli zasmuceni, zapłakani pytali się w jakiej sali leży ich syn i w jakim jest stanie, zostali poinformowani i od razu tam pobiegli nie zwracając uwagi na nikogo znajdującego się na korytarzach. Ale do sali nie weszli, ponieważ lekarz powiedział, że chłopak musi teraz wypoczywać i przekazał rodzicom bachorka złą wiadomość, a mianowicie taką, że będzie potrzebny przeszczep skóry na dłoniach, twarzy, a także w niektórych miejscach na klatce piersiowej i brzuchu. Ale na szczęście dawca był, więc nie było olbrzymiego kłopotu
-Powinniśmy go nazwać Itai... Przez to wszystko co znosi... Przeleciało przez głowę Hinari (Itai – Ból, albo Boli. Niepamiętam ^^). Choć ta wieść, ze dawca na nową skórę jest pocieszyła państwo Hansai. Minęły dwa lata od tego zdarzenia, przeczepiona skóra wyglądała tak jakby była naturalna, więc wszystko już było w porządku. Ale nie do końca... Javier musiał brać kredyty, aby móc utrzymywać rodzinę, oraz spłacać inne kredyty. Przez te kłopoty finansowe Hinari odeszła od niego, biorąc wcześniej rozwód na który zbyt chętny Javier nie był. Dodatkowo... Hinari zostawiła Kusariego byłemu mężowi zrzekając się praw do niego przed sądem. Pewnie nie chciała mieć ślepego i niemego dziecka, które było takie małe, drobne,... Albo nie chciała go wychowywać samodzielnie, ale pewnie zapewniła by i tak mu lepsze życie niż mógł to zrobić Javier. Albo może nie kochała dziecka, tylko sprawiała początkowo takie wrażenie? Niewykluczone. Ale to nie jest najgorsze w tym wszystkim... a to, że Javier wrócił do swojej kochanki sprzed kilku lat, a mianowicie do alkoholu i ponownie uzależnił się od niego. Początkowo wszystko było dobrze, ponieważ większość czasu spędzał i tak poza domem, choć nie posłał go do szkoły ze względu na ''Jest i tak mądry, poradzi sobie bez niej'' i ''Po co mu to? Na książki kasę będę wydawać? Pff... i co jeszcze?” myśli tego rodzaju. Ale sytuacja się pogorszyła po dziewiątych urodzinach Kusari'ego. Javier wracał do domu schlany jak nigdy dotąd, a także znęcał się fizycznie nad swoim synem. Bił go, a nawet molestował, ale po kilku miesiącach, gdy osoba uznawane przez chłopaka niegdyś za ojca, a teraz za potwora którego żadne słowo ze słownika ludzi cywilizowanych nie jest w stanie opisać, Kusari postanowił się zabić, jeśli jeszcze raz Javier będzie chciał mu coś zrobić. Wziął mały nóż z kuchni i schował go tak, aby część była ukryta pod skarpetką, a część pod nogawką. Stało się tak jak to dziecko przewidziało. Ojciec przyszedł jak zwykle zapity do domu i zaczął go bić... Ba... Chciał nawet go zgwałcić...
-Nie oddawać siebie żywym... Pomyślał i gdy ojciec się do niego zbliżał już nagi, wyciągnął nóż z ukrycia i podciął sobie żyły odchodząc niby do lepszego świata. Przez kilka dni był jakby nie przytomny, aż w końcu ocknął się kilka przecznic dalej, ale czół się jakoś inaczej... jakoś lżej. Widział rzeczy, których przedtem nie był w stanie dostrzec. Padł na kolana i chciał krzyknąć ''gdzie ja jestem'', ale niestety nie było to możliwe ze względu na jego ''drobne'' upośledzenie. Wtedy podeszła do niego jakaś dziewczyna. Metr wyższa od niego i o osiem lat starsza.
-Coś nie tak? - Zapytała się go, ze słodkim uśmieszkiem którego niestety Kusari nie był w stanie zobaczyć, a wtedy Kusari pokazywał znaki migowe oznaczające:
-Gdzie ja jestem? - A wtedy dziewczyna spojrzała na niego ze zdziwieniem.
-Niemowa? Rzadko takich spotykam... Ciesz się, że za życia pracowałam jako wolontariuszka i zajmowałam się niemymi. - Powiedziała ciągle się uśmiechając -Jesteś na ziemi – Dodała, a Kusari ponownie pokazywał znaki:
-Co?! Zabiłem się przecież! - Na jego twarzy dało się dostrzec zdenerwowanie, ale po znakach pokazywanych nie dało się tego dostrzec.
-I racja. Nie żyjesz. Tak samo jak ja. - I po tej wypowiedzi jeszcze chwilę rozmawiali na ten temat, a następnie poznawali siebie. Dziewczyna powiedziała, że ma na imię Lisumari, a Kusari też się przedstawił. Ciężko mu było, ale wyszło. Spędzali ze sobąnabliższe tygodnie i po tym czasie stali się niemalże jak brat i siostra, byli nierozłączni, a także nie mieli przed sobą żadnych tajemnic, ale nikt z nich nie wchodził na temat śmierci, nie chcieli tymczasowo o tym rozmawiać. Chociaż Lisu-Chan nie widziała jak zginął jej ''braciszek'', a Kusari nie wiedział jak zginęła jego ''siostrzyczka''. Cieszyli się każdym dniem nie zwracając uwagi na nic innego niż na świat ich otaczający. Pomijali w swoim myśleniu nawet śmierc, ale coś się stało. Gdy szli trzymając się za ręce (Lisumari trzymała Kusariego, aby ten się nie zgubił przy chwili nieuwagi) spotkali na swojej drodze dziewczynkę którą Kusy spotkał przed laty, na festiwalu z okazji nowego roku. Co prawda Kusari nie wiedział, że to ona, a Lisumari nie wiedziała, że już kiedyś Nee-Chan ją widział. Choć dziewczynka pomachała mu. Ale... Różniła się kilko rzeczami. Nie posiadała lewej ręki, oraz posiadała bliznę przechodzącą przez prawy policzek.
-Ciesz się, że tego nie widzisz – Powiedziała Lisu do swojego braciszka, a po chwili dziewczynka zaczęła się zmieniać w jakąś bestię o podobnych rozmiarach co tamto zachwianie przestrzeni tamtego pechowego dnia. Lisumari opisała ją jako olbrzymie monstrum, przypominające dinozaura. Chwyciła szybko Kusari'ego na ręce i zaczęła z nim uciekać.
-Nie ruszaj się. Uciekamy! - Krzyknęła do niego. Całe szczęście, że jest bardzo lekki. Ale potwór ich doganiał. Już chwycił tą dwójkę w swoją potworną łapę, ale... nad nimi pojawił się jakiś mężczyzna w czarnym stroju i z kataną w ręce. Bez słowa rzucił się na bestię i rozciął jej maskę jednym ruchem, bez zawahania. Potwór znikł, a Lisumari trzymając Kusa, spadała na ziemię. Przed upadkiem uchronił ich owy bohater, łapiąc ich w obie ręce, a następnie postawił na chodniku.
-Poczekajcie chwilę. Zaraz was odeślę do Społeczności Dusz. - Lisu-Chan jak i Kusari siedzieli bez słów i czekali na to co stać się miało. Dziewczyna zamknęła oczy, aby nie widzieć tego co ma się zaraz stać. Po kilku sekundach dziwnie się poczuli, a gdy siostrzyczka otworzyła oczy ujrzała dziwne miejsce, a raczej coś na wzór miasta pełnego takich samych domów oraz biednych osób, choć i niektórym z mieszkańców się układało. Lisu wzięła Kusari'ego na plecy i zaczęła iść szukać noclegu i informacji na temat miejsca w którym się znajdują i osoby która ich tutaj przeniosła. Niestety... Nikt nie był skłonny do pomocy, mieli już nawet plan, aby spać pod gwiazdami, ale pojawił się przebłysk szczęścia.
-To wy szukaliście noclegu? - Zapytała jakaś starsza kobieta, a gdy Lisumari się obróciła ujrzała również mężczyznę w prawdopodobnie takim samym wieku jakim jest ta kobieta.
-Tak – Odpowiedziała dziewczyna, a Kusari tylko pokiwał głową, zgadzając się z jej wypowiedział.
-W takim razie chodźcie do nas, zaadoptujemy was... - Propozycja prosto z mostu, ale cóż. Starsze państwo bardzo chciało mieć dzieci, a w ich wieku nie wypada ten... no... Sami wiecie.
-Oczywiście! - Wykrzyczała Lisu, a Kus aż się podniósł z ziemi na proste nogi z szerokim i radosnym uśmiechem na ustach. Następnie zostali zaprowadzeni do domu w 36 Okręgu Północnego Rukongai. Tam zjedli ciepły posiłek i wypili herbatę, a także dowiedzieli się o tym czymś co chciało ich zjeść na obiad oraz o tym mężczyźnie. To pierwsze podobno było Hollowem, a to drugie Shinigami. Niby duszą taką jak oni, ale jednak nie do końca. Kusari dostał wspólny pokój z Lisumari, ponieważ nie chcieli się rozdzielać, gdyż było im bardzo dobrze, gdy byli koło siebie. Lisu powiedziała także, że jej braciszek jest niemy i że może nauczyć ich migać, a oni chętnie się zgodzili. Ponieważ, byłaby z nich dziwna rodzina, gdyby nie wiedzieli co syn chce im powiedzieć. Żyło im się tu dobrze, ale niestety przez dłuższy czas nic się nie działo. Od przybycia ''rodzeństwa'' do Społeczności chyba najciekawszą dla nich rzeczą były dziesiąte urodziny Kusari'rego. Był nawet tort! Nie jakiś tam duży, czy wyjątkowo pyszny, ale to i tak było coś cudownego... coś na co przez kilka lat życia w świecie ludzi nie mógł sobie pozwolić ze względu na olbrzymie kłopoty finansowe rodziny, oraz z powodu pijanego ojca. Także dostał prezenty! Nowe ciuchy, które Mamusia Miko kupiła od jakiegoś mężczyzna z biedniejszej części Rukongai który chciał zarobić, pozytywkę z melodią która bardzo mu się spodobała, ale i nieco zasmucała gdyż przypominała mu o dawnej rodzinie od Tatusia Aoi'ego, była kupiona od tego samego mężczyzny co nowe ciuchy Kus'ego, oraz piękny bukiet kwiatów od Lisumari. Przez resztę dnia bawili się i rozmawiali ze sobą. Miko zapytała swoje dzieciaczki czy chcieliby robić coś szczególnego w przyszłości niekoniecznie dalekiej. Kusari odpowiedział, że jeszcze nad tym nigdy nie myślał, natomiast Lisumari powiedziała, że chciałaby zostać Shinigami. Rodzice byli temu przeciwni, ale Kus ją popierał w stu procentach. Zawsze się z nią zgadzał i starał się jej pomagać najlepiej jak tylko był w stanie. Po kilku godzinnej konwersacji udało się przekonać Aoi'ego i Miko do zmienienia zdania. Kilka miesięcy po tym, Lisu-Chan wstąpiła do Akademii Shinigami. Czasami przed i po zajęciach potajemnie spotykała się ze swoim braciszkiem i opowiadała o tym jak tam jest, czego się nauczyła oraz czy poznała nowych przyjaciół i tak dalej, a Kusari opowiadał o tym co dzieje się w Rukongaiu, ale nie było o czym opowiadać bo codziennie działo się właściwie to samo. Oczywiście nie obyło się bez zabaw w berka i tym podobne. Tak się działo przez kilka lat dopóki dziewczyna nie ukończyła akademii, po tym niestety miała już mniej czasu dla braciszka, zwłaszcza gdy została przyjęta do jednego z dywizjonów, a mianowicie do ósmego. Wtedy miała zbyt dużo pracy, aby móc się bawić w Rukongaiu, a niestety zwykłe dusze nie mają wstępu do Soul Society. Kilka miesięcy po przydzieleniu jej do dywizji, została wysłana z kilkoma innymi shinigami do zabicia Hollow'a, którego wykryto gdzieś w Rukongaiu, w okolicach polany na której przed kilkoma laty Lisumari zbierała kwiaty dla Kusariego. Gdy shinigami, którzy mieli się pozbyć pustego dotarli na miejsce... Niczego nie zastali. Weszli do lasu nieopodal i szukali go na oślep, gdyż nigdzie nie dało się wyczuć jego reiatsu. Po kilkudziesięciu minutach natrafili na bestie, pożywiającą się jakąś bezbronną duszyczką. Jeden z Bogów Śmierci bez zastanowienia ruszył na pustego, mimo tego że pozostała trójka go powstrzymywała. Uwielbiał walczyć i starał się udowodnić, że nadaje się do XI Dywizji, a nie do VIII. Niestety, zanim zdążył zadać pierwsze cięcie Hollow uderzył go swoją łapą, a nieszczęśnik odleciał gdzieś daleko przebijając się przez kilka drzew. Właśnie w tym momencie pozostali ruszyli na niego. Walkę można by nazwać wyrównaną, gdyby nie to, że Shinigami byli słabsi fizycznie od swojego przeciwnika, który ich zanpakutou blokował jedną ręką, a także nikogo nie dopuszczał do swojej maski. Po bardzo długiej walce udało się go pokonać. O dziwo tylko u jednego z Bogów dało się dostrzec zewnętrzne obrażenia, ale pozostała dwójka wydawała się być w gorszym stanie, mimo posiadania zaledwie kilku siniaków. Wśród tych tylko poobijanych była Lisumari, która powiedziała swoim towarzyszom, że ona zostanie w Rukongaiu trochę dłużej ponieważ chcę się z kimś spotkać. Oni bez słowa poszli po pana ''Jestem mistrzem walki'' który odpadł jako pierwszy, a Lisu szła w kierunku domu, w którym niegdyś mieszkała. Niestety nie udało się jej dotrzeć na miejsce, ponieważ przy krańcu polany straciła przytomność, a z jej ust wyciekały bardzo duże ilości krwi. Po paru minutach natrafił na nią Kusari, (który ostatnimi czasy często spacerował po tej polanie ze względu na to, że było to ulubione miejsce jego siostry. Tutaj przyjemniej wspominało mu się czas z nią spędzony). Gdy tylko zobaczył siostrę od razu do niej podbiegł i uklęknął przy niej delikatnie obracając ją na plecy, aby jej nic nie zrobić i starał się ją ocucić, krzycząc jej imię. Początkowo nic to nie dawało, a dziewczyna nadal leżała nie przytomna. Ale żyła. Wiedział to, ponieważ wyczuwał jej oddech. Od momentu w którym ją ujrzał już płakał, a teraz kompletnie był załamany, ponieważ nie wiedział co zrobić. Uniósł odrobinę jej głowę i oparł ja o swoje nogi, opuścił głowę i płakał. Wtedy właśnie Lisumari otworzyła oczy i spojrzała na niego, poprawiając mu kosmyki włosów które opadły na twarz. Kusari, gdy tylko zobaczył, że jego siostra się przebudziła od razu ją przytulił, a ona wtedy odkaszlnęła krwią, brudząc jego ubranie. Rozmawiali chwilkę na temat tego co się stało i Lisumari powiedziała, że niedługo najpewniej umrze, a na pomoc już jest za późno. Powiedziała też Kusari'emu, aby wziął jej zanpakutou i ją zostawił. Wziął miecz, tak jak ona chciała, ale jej nie zostawił. Został z nią do końca. Do momentu w którym nie zmarła. Chłopak został z jej martwym ciałem jeszcze kilkadziesiąt minut, aż w końcu ruszył do domu. Tam opowiedział o wszystkim Aoi'emu i Miko, którzy byli załamani i postanowili urządzić jej pogrzeb na jej ukochanej polanie. Więc nie tracąc czasu Aoi wziął łopatę, kilka desek, Miko wzięła czarną płachtę w którą zamierzała owinąć ciało córki. Państwo Hiyoshi ruszyli na miejsce spoczynku swojego dziecka, razem z synem i tam ojciec wykopał dół, a Miko owinęła ciało swojej córki materiałem, a następnie wszyscy delikatnie wkładali ciało. Na koniec wbili deski, a w nich wyryli informacje na temat Lisumari. Imię, wiek, zawód...
Od tego zdarzenia minęło kilka miesięcy, a Kusari codziennie ćwiczył walkę bronią siostry. Każdy wracał do normy, ale możliwe iż tylko z wierzchu. W środku mogli kłębić różne uczucia... The End

Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 5+1-1=5/2=2,5
Szybkość: 5+3=8/2=4
Zręczność: 5-2+7=10*2=20
Wytrzymałość: 5+1-1=5
Inteligencja: 5+5+2=12
Psychika: 5+2=7
Reiatsu: 5+1=6
Kontrola Reiatsu: 5=5
Wolne=14
Płeć
Rasa
Wady=5

OGÓLNE

Udźwig: 2,5kg*10=25kg. Mogę zaniżyć to do... 10kg? Bo ciężko mi wyobrazić sobie czternastolatka ważącego 25kg i posiadającego mniej niż metr wzrostu dźwigającego coś o tej samej wadze co sam posiada.
Prędkość (śr.): 4km/h
Prędkość (max.): ---
PŻ (Punkty Życia): 50
PR (Punkty Reiatsu): 30

Techniki
Magia:
Poznane Hadou
Poznane Bakudou
Umiejętności:Właściciel Zabójcy, Punkty Witalne
[color=brown]Wady:Mały, Kulawy, Niemy, Fobia (Alkoholicy/Osoby spożywające duże ilości alkoholu. Zwłaszcza fobia tyczy się agresywnych przedstawicieli alkoholików.)


Ostatnio zmieniony przez Kusari dnia Sob 28 Sie 2010 - 16:03, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Sro 25 Sie 2010 - 21:29

Slepy i niemy biseksualny krasnal? Po co to wlasciwie? Oczekujesz pedofilskich wstawek w czasie gry?

o tym jak dziecko zostało zabrane do domu i minęło kilka miesięcy Hinari zaczęła uczyć synka znaczeń różnych słów. Uczyłaby go też wymowy,
Kilkumiesiecznego niemowlaka uczy slow (i potencjalnie wymowy)? Nie za wczesnie?

oraz miecz od Lisumari. Dziwny prezent, ale zawsze. Był to ostry miecz, bardzo zadbany, bez najmniejszych śladów zniszczeń. Co prawda różowy, ale dobry. Na szczęście nie była to katana, lub coś większego, a tylko Wakizashi dzięki czemu Kusari mógł uczyć się tym posługiwać. Bo nie było bardzo duże, ani bardzo ciężkie. Ani Lisu, ani Kus nie wiedzieli co to za miecz. Lisumari powiedziała tylko tyle, że go znalazła i gdyby nie urodziny braciszka to zostawiłaby go na swoim miejscu. Ale... Od nowych rodziców dowiedzieli się, że jest to broń używana przez shinigami, że jest to Zanpakutou.
Co za roznica jaki kolor dla slepego? I skad wiesniacy wiedzieli od razu, ze to zanpakutou? Od zwyczajnej broni zanpakutou odroznia to, czym jest, czyli to, czego na zewnatrz nie widac. Poza tym ponoc zanpakutou jako czesc shinigami znika razem z jego smiercia. Stad wlasciwie uzywanie cudzego w taki prosty sposob odpada. Rozumiem, jakby postac pokroju Urahary znalazla tuz po zgonie shinigami taka katane - pewnie bylby w stanie zabezpieczyc bron przed dezintegracja i moze ja wykorzystac w terminie pozniejszym. Laicy na pewno nie.

Kiodou tak? Tu takze pewien problem - w bliczu magie uprawia sie paszcza. Niemowa nie wypowie inkantacji, ani nawet numerka. Kidou uprawiane miganiem? Teoretycznie dopuscilbym, ale albo przy ladniejszej historii, albo w grze po szkoleniu u dobrego znawcy magii, a nie wiejskiego amatora.

Straszny freak. Ciekawe kto to poprowadzi.


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Czw 26 Sie 2010 - 13:32

1 - Gdzie od razu pedofilskie... może nieco homoseksualnych ^^. Nie no. Żartuje. Po prostu chętkę na taką postać miałem i tyle.

2 - No tu chyba przesadziłem. Nie znam się na tym. Zmieniłem na półtorej roku. Mam nadzieję, że dobrze.

3 -
Kolor - Do ślepego to żaden, ale niektórzy różnie mogą odebrać chłopaka z bronią w różowym kolorze ^.^
Skąd wiedzieli to ee... Odpowiedź, że małe, przyjazne gnomy im powiedziały odpada więc... Mój błąd. Zmienione nieco.
Tousen swojego zanpakutou ma jeśli dobrze pamiętam z grobu swojego zmarłego przyjaciela, czy coś takiego. Nie pamiętam, w każdym razie... kogoś martwego, więc póki co zostaję przy tym, że Zan trupa został. Choć jeśli jednak zawsze znika, to trudno... Postaram się wymyślić coś bardziej prawdopodobnego.

4 - Ajć... Nie pomyślałem o tym. Kidou usunięte.
Powrót do góry Go down
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Czw 26 Sie 2010 - 14:45

Skoro to dzieciak, to erotyka bedzie albo pedofilia, albo dzieciecymi macankami. W obu przypadkach wprowadzanie tego do RPG bedzie moim zdaniem niesmaczne. Szczegol.

Nie pamietam szczerze powiedziawszy nic na temat grobowego pochodzenia broni Tousena (na wikii pisza, ze nie wiadomo, czy to jego wlasne, czy z grobu zabrane). Za to wielokrotnie powtarzano jaka to jednosc stanowi (przynajmniej w teorii) shinigami i jego zanpakutou. Wielokrotnie walkowano, ze rodza sie razem i razem gina. Jesli ma byc jakies odstepstwo od reguly, to uwazam, iz powinno byc naprawde dobrze umotywowane (zakladajac np., ze Tousen faktycznie zabral zelastwo z trumny mozna gdybac sobie, ze przyjacielska wiez pozwolila mu przejac jakos te bron). Blicz co prawda logiczny ani konsekwenty specjalnie niestety nie jest, ale to nie powod by chaos nasladowac. Dlatego wersja "lezalo sobie na pobojowisku, to sobie wzialem" nie podoba mi sie. Co mysla inni na ten temat dowiesz sie, jak napisza.


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Czw 26 Sie 2010 - 17:57

Od razu mówię. Jestem przeciwny postaci z takim zestawem wad. Jest to postać niegrywalna krótko rzecz biorąc. Do poprawy.


NEGATYW


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Czw 26 Sie 2010 - 19:26

Tsuna - Poczytałem sobie no i w sumie... Jakaś więź mogła łączyć Tousena z dziewczynę której Zanpakutou posiada. Ona była jego idolem i posiadali ten sam cel (Sprawiedliwość czy coś itd. rlz xD. Wziąłem to z tą Idolką z Bleach Wiki ^^). To sobie pomyślę nad czymś bardziej realnym jak na realia Bleach'owe

Niizuki (Jeśli dobrze zauważyłem to jest imię. Postaci. Jeśli się mylę, to przepraszam) - Mógłbym wiedzieć z jakich przyczyn uznajesz taką postać niegrywalną? Ja myślę, że postać niegrywalna to taka która nie ma dwóch nóg, lub dwóch rąk. No i w sumie postać bez nogi może być bardzo ciężka (Chyba, że ma protezę porządną O_o). Domyślam się, że chodzi ci o połączenie wad Ślepy i Niemy. Jeśli uważasz, ze jest to postać niegrywalna, to się mylisz... Grałem tu jakiś czas temu, pustakiem posiadającym właśnie te dwie wady razem. Ale niestety przestałem z powodu braku czasu.

Oczywiście, że chodzi o fuzję tych dwóch wad to mogę się mylić. Chociaż nie widzę co złego jest w wadach Dziecko, Chuchro, Mały, Kulawy, Fobia. Dziecko... No po prostu wymagane przez wiek. Chuchro i Mały, co prawda są to dwie wady które upośledzają nieco statystyki postaci, tylko mały daje drobnego boosta do zręczności. Kulawy tylko nie pozwala biegać z maksymalną prędkością. Da się znieść, a Fobia... Cóż. Ona postaci bardzo nie upośledza. Chyba, że będę się kręcił po barach w których piją dużo alko, albo zwiedzał sobie jakieś slumsy gdzie żywot większości mieszkańców opiera się na nałogach, to zapewne wtedy znalazło by się też alkoholików
Powrót do góry Go down
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Pią 27 Sie 2010 - 13:38

jakaś więź mogła łączyć Tousena z dziewczynę której Zanpakutou posiada. Ona była jego idolem i posiadali ten sam cel
Mozna sobie o tym dowolnie gdybac. Co do zanpakutou. Wiadomo tyle, ze tsuba Tousena ma takie samo kolko, jak ta na obrazku w trumnie. Czy przyczepil sam to kolko na pamiatke do wlasnej broni, czy ukradl katanke z trumny tego o ile sie orientuje nie wiadomo.

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Sob 28 Sie 2010 - 16:07

"W młodości Kaname miał stosunek do dziewczyny. (...) Dziewczyna silnie wierzyła w ideał sprawiedliwości i z tego powodu została idolem Tōsena. (...) Kaname zabrał Zanpakutō z jej grobu" Taki wyrywek b. skrócony z Bleach Wiki ^^.

Edytowałem KP. Zmieniłem wady, umiejętności, a także zmieniłem to z zanpakiem. Teraz zdobyty inaczej. Zmieniony został też wiek itd.
Powrót do góry Go down
Takagi Niizuki



avatar

Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   Czw 2 Wrz 2010 - 11:47

Po tym zmianach mogę i ja zmienić decyzję. Choć nie będzie to akcept, to i tak lepsze niż negatyw :).

NEUTRAL


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hiyoshi Kusari   

Powrót do góry Go down
 
Hiyoshi Kusari
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog