IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Toshiro[Shinigami]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena:
Pozytywna
0%
 0% [ 0 ]
Negatywna
100%
 100% [ 2 ]
Neutralna
0%
 0% [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 2
 

AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Toshiro[Shinigami]   Pią 17 Wrz 2010 - 23:09

DANE
Imię:
Yoshi
Nazwisko: Shihouin
Profesja: Shinigami
Płeć: Mężczyzna otrzymuje: 1Wytrzymałość, 1 Siła,-2 Zręczność.
Wiek: 15

Waga:65kg
Wzrost: 1.81
Wygląd- Klick--Je dużo, ale ma znakomitą przemianę materii.
Charakter: Yoshi to wiecznie optymistycznie myślący chłopak,który zawsze próbuje sobie jakoś poradzić, zamiast się poddać. Mało mówi, na swój sposób nie do przewidzenia, raz spokojny i cichy, kiedy indziej puszcza cała energię ze smyczy. Chłopak, zawsze stara się złapać okazję, nie ryzykujesz nie zyskujesz. Chłopak lubi poznawać ludzi, jeżeli ktoś zaufał mu on tym samym na pewno się odwdzięczy. Gdy znajdzie się ktoś lepszy od niego, to znaczy, że czas iść potrenować. Bardzo łatwo go wprowadzić w stan zdenerwowania, lecz i wtedy jego ruchy nie są przepełnione chaosem, zawsze stara się zachować spokój ruchów.
Ekwipunek: Dwa bokeny, przybory do pisania, mundur akademii
Historia:

-Yoshi skarbie, czemu jesteś taki smutny?- Kobieta spojrzała na chłopaka, który siedział na końcu stołu z nie najlepszą miną. Chłopak obchodził swoje czwarte urodziny, bez rodziny. Matka zostawiła go po porodzie, a ojca jak nie było tak nie ma.-To już cztery lata, i nikt mnie nie zaadoptował-Jęknął chłopak i otarł łzy. Starsze dzieci mieszkające w sierocińcu, zawsze mówiły, że rodzice najchętniej adoptują młode dzieci, a im dziecko jest starsze tym jest mniej chciane. Ta wizja nie podobała się chłopakowi, naprawdę przeżywał opowieści starszych kolegów.-Spokojnie,zobaczysz jeszcze ktoś Ciebie zaadoptuje, a teraz pomyśl życzenie i nie martw się już niczym- Wyszeptała kobieta, i przytuliła mocno chłopca ten natychmiast wypowiedział w głowię głośno zdanie* Chcę aby w końcu ktoś mnie zabrał*
Gdy chłopiec obchodził swoje piąte urodziny czekała go miła niespodzianka. Jego opiekunka ciągle mówiła mu, że to jego wielki dzień i, że jego marzenia w końcu spełnią się. Chłopakowi przez cały poranek chodziło tylko jedno słowo po głowie *Adopcja, adopcja, tak zostanę adoptowany!* O niczym innym nie myślał i chodził ciągle podenerwowany. Ba łsię, że poprzez jego wygląd przyszli rodzice go nie zechcą, czerwone włosy i krwiste oczy nie były zbyt powszechne w Japonii. Kilka godzin później, chłopca zaprowadzono do pokoju, w którym czekała już jego przyszła nowa rodzina. Po krótkiej rozmowie, pozostały tylko formalności, godzinę później jechał już razem z nowymi rodzicami do nowego domu.
Kobieta była typową nader troskliwą kurą domową, która ciągle siedziała w kuchni i wiecznie się uśmiechała, to od niej podpatrzył Yoshi dobre nastawienie do wszystkiego. Ojciec natomiast był nauczycielem w szkole, uczył w niej matmie i języka japońskiego. Rodzice bardzo go kochali i w żaden sposób nie dawali mu odczuć, że nie jest ich prawdziwym dzieckiem, co bardzo go cieszyło, że trafił na prawdziwą kochaną rodzinę z prawdziwego zdarzenia.
Los chciał tak, że gdy tylko był wystarczająco duży wysłali go do szkoły w której uczył jego tato. Ta wizja bardzo mu się podobała, wszystkie dzieci nie dokuczały mu, jednak, też żadne nie chciało się z nim zaprzyjaźnić, ponieważ dla większości znajomość z synem nauczyciela nie była zbyt przyjemna,chłopakowi to nie przeszkadzało, wystarczyła mu kochająca go rodzina i od życia nie chciał niczego więcej. Jego ulubioną lekcją był w-f, nie lubił natomiast wszystkich innych przedmiotów. Lecz to, że jego tato ciągle wiedział, czego się uczyli, i co Yoshi ma zadane, chłopiec miał dobre stopnie.
3lata po adopcji chłopca wszystko miało się zmienić. Lekcje skończyły się dziwnie szybko, tato Yoshiego nie mógł go tamtego dnia odwieść do domu ponieważ, auto mu się zepsuło, natomiast drugie auto zabrała mama i pojechała na zakupy. Chłopak chciał bardzo, a to bardzo iść do domu. Tata w końcu mu uległ, przecież miał już prawie 9 lat, nie był już tym małym dzieckiem, które kiedyś zaadoptowali. Chłopiec żwawo ruszył do domu, po drodze spotkał ciekawych ludzi, skaczących z dachu na dach, z murka na murek wykonując przy tym różne ciekawe akrobacje, które bardzo spodobały się chłopakowi. Po tym jak już naoglądał się wyczynów ruszył znowu do domu. Gdy tylko doszedł do domu minęła już z godzina, może półtorej. Z chęcią oglądał popołudniowe wiadomości złapał za pilot i włączył telewizje, to co zobaczył w wiadomościach zamurowało go. Wyciek gazu w jego szkole spowodował wielki wybuch, Yoshi był zdruzgotany, przecież mama miała pojechać po tatę do szkoły, a co jeżeli?...Nawet wolał o tym nie myśleć, po prostu popełzał do konta i zaczął płakać, cały dzień łkał i czekał,aż jego rodzice przyjdą i powiedzą, że wszystko jest już dobrze, jednak ta chwila nie nastała…
Następnego dnia chłopak nie wiedział co ze sobą zrobić, nie miał zupełnie pomysłu. Nagle przypomnieli mu się chłopcy, którzy skakali i robili te fajne figury w mieście.Chłopak nie miał żadnego pomysłu, po prostu chciał pójść i popatrzeć. Ubrał się i ruszył w miejsce gdzie ich ostatnio widział. Na szczęście znowu ich zobaczył,tym razem było ich mniej, ale ciągle ę ćwiczyli, wyglądali jak by sprawiało im to przyjemność. Chłopak usiadł i zaczął przyglądać się im. Przez całe trzy dni chłopak przychodził i patrzył na nich pewnego dnia, jeden z chłopaków zatrzymał się i zaczął przyglądać się Yoshiemu. Podszedł do niego-Hej jestem Jun, a ty mały, co tutaj robisz? Podoba Ci się to co robimy?- Yoshi pokiwał głową w geście mówiącym„TAK”- Czy mogli byście mnie tego nauczyć?- Spytał ochoczo chłopak spoglądając na chłopaka, ten spojrzał na niego i dokładnie zmierzył go wzrokiem-No jasne czemu nie.-Ruszył w stronę chłopców i pokazał na Yoshiego palcem po czym zachęcił go ruchem ręki-Chłopaki to jest, eee ten „młody” od dzisiaj będzie z nami ćwiczył. Natomiast ty musisz wiedzieć, że obowiązują u nas pewne zasady, my nie mamy imion, oprócz mnie, ty od teraz też go nie masz, będziesz nazywał się młody, to jest żuraw, a to beton-Wskazał kolejno na chłopaków, w wieku około 16 lat, w starych podartych ubraniach.-Naszym domem jest miasto, jesteśmy bezdomni śpimy tam gdzie się da, jeżeli chcesz do nas dołączyć, będziesz musiał z nami chodzić wszędzie, będziesz naszym bratem,a ja i oni twoimi braćmi, jasne?-Powiedział po czym wyciągnął rękę w stronę chłopca, ten natomiast zastanowił się chwilę z jednej strony nie miał nic do stracenia, rodzice jego nie żyli, a do domu nie chciał wracać. Po chwili namysłu powiedział-No nie wiem,zobaczymy, ale to na pewno będzie ciekawsze od mieszkania w domu dziecka.-Odparł i ruszył za nimi.
Yoshi starał się jak mógł przystosować się do nowego trybu życia, chłopak zawsze jadła za trzech, a od kiedy mieszka na ulicy, a raczej w prowizorycznym namiecie na jednym z dachów budynku, jadł mniej i często albo musiał żebrać o jedzenie albo kraść, jednak to drugie robił na razie rzadko, ponieważ nie był jeszcze tak wprawiony w sprawnej ucieczce.Sztuczki i te wszystkie inne zachwycające rzeczy, które zaobserwował na początku znajomości z Junem, nazywały się Parkur, a raczej tak nazywała się ta dziedzina. Chłopak, potrafił już wspinać się na prostsze budowle, znał większość sposobów pokonywania przeszkód i szkolił swój kunszt coraz bardziej.Główną pieczęć na nim stanowił żuraw, który ciągle musiał mieć go na oku, imartwić się o to czy coś zjedzą. Natomiast Jun z betonem martwili się o sobie,nazywali to dzieleniem grupowym.
Parkur stał się jego życiem dwa lata później opanował go bardzo dobrze, natomiast miasto nie miało przed nim tajemnic, pewnego dnia żuraw, kazał mu ukraść chleb i torbę, młodemu nie sprawiło to żadnych trudności lecz tym razem trafił na wymagającego przeciwnika, uciekał przed policjantem przez połowę miasta, widocznie tam ten umiał też co najmniej podstawy parkura, co trochę denerwowało go. W końcu zgubił go robiąc coś totalnie głupiego wpadł na najruchliwszą ulicę w mieście i przebiegł przez nią o dziwno wychodząc z tego cało. Natomiast policjant zaniechał pościgu. Złośliwy los, sprawił, że miesiąc później to Yoshi był łowcą.Tamtego pechowego dnia, wyszedł na ulicę żebrać. Pewna starsza staruszka,postanowiła dać mu co nieco na chleb, gdy nagle, ktoś ją pchnął i wyrwał jej torebkę. Yoshi rozwścieczony, mimo tego, że dostał pieniądze ruszył biegiem za złodziejem. On sam nigdy by nie posunął by się do okradania starszych osób.Zwierzyna obrała sobie, bardzo trudną trasę do ucieczki, kila wyższych budynków, pełno zaparkowanych aut, młody pokonywał przeszkody z niezwykłą zwinnością. Złodziej był taki przebiegły, że postanowił wykonać sławny numer przebiegnięcia przez najruchliwszą ulicę w mieście, bez namysłu młodu rzucił się za nim gdy w pewnej chwili poczuł niezwykły ból z lewej strony, po czym już widział siebie, zakrwawioną ciężarówkę, i tego złodzieja, który szczęśliwie przebiegł przez ulicę.
(BENEK MODE : Chłopak odwrócił się tyłem do wypadku, potężna ciężarówka, uderzyła o autobus, nagle pojawił się płomień, a chwilę potem wielki wybuch, chłopak, może był nie całe 20 m od miejsca wypadku, ale poczuł ciepło na swoich plecach, nie zwracał na to uwagi, szedł jak taki bohater z Amerykańskich filmów:BENEK MODE OFF(Za to chce akcepta) )Chłopak nie mógł uwierzyć w to co się stało, nie żył, został potrącony i już nie ma go…Czemu…Czemu on nie zawinił nikomu przecież! Starał się jedynie przetrwać w tym okrutnym świecie. Nie wiedząc co ze sobą zrobić po prostu ciągle biegał po mieście i ćwiczył parkur. Pewnego dnia, spotkał go jakiś dziwny mężczyzna w czarnym kimono, który odesłał go do Rukongai, gdzie sprawy miały zmienić się na lepsze.

Chłopak nie mógł się tam odnaleźć na początku. W prawie całym mieście biło biedną, więc żebranie nie było najłatwiejsze, a po incydencie z wypadkiem już nie kradł. Chodził ciągle głodny i zmęczony. Pewnego dnia kiedy żebrał o jedzenie, pewna bogata kobieta, która wyszła na spacer zlitowała się nad nim i podarowała mu trochę pieniędzy. Nagle Yoshi pod wpływem po pchnięcia upadł, a kobiecie ktoś wyszarpał pieniądze. Chłopak był rozwścieczony. Skoczył na nogi po czym zlokalizował złodzieja spojrzał na kobietę i warknął-Zaraz tu wrócę- Po czym puścił się biegiem za złodziejem, ludzie którzy tłoczyli się na ulicy nie pomagali mu zbytnio, co chwila musiał się rozpychać co bardzo go spowolniało. W końcu zdenerwował się, skręcił gwałtownie w lewo i wbiegł w ślepą uliczkę, dach był stosunkowo nisko, wdrapał się na ścianę odbił się od niej i wszedł na dach. Z tamta widział dokładnie gdzie jest złodziej. Ruszył pędem po dachach. Mimo że chłopak był niezwykle zdenerwowany jego skoki nie były chaotyczne, można powiedzieć, że były przepełnione płynnością. Po krótszym odcinku pościgu, ku zmartwieniu chłopaka dogonił złodzieja, bardzo podobało mu się ponowna możliwość robienia to co kocha, ale powiedział, że zaraz wróci, nagle odbił się od krawędzi i runął na złodzieja. Ten upadł ciężko pod ciężarem chłopaka. Yoshi zaczął okładać go po twarzy, lecz ten okazał się cwany i strącił go nogami po czym rzucił się na niego, lecz plan złodzieja, już w locie spotkał się z znakiem stop od Yoshiego. Twarz niezwykle dziwnie się spłaszczyła, a z otworu gębowego wyleciało kilka żółtych zębów. Upadł ciężko na ziemię, wijąc się i wyzywając młodego. Natomiast on powoli wstał zabrał sakiewkę przymocował do spodni, poczuł jaka jest ciężka. Kusiło go, żeby ją zabrać i uciec, ale on już nie kradł, wspiął się zwinnie na budynek i ruszył szybko w stronę, gdzie powinna czekać kobieta, w końcu tak długo się na pewno nie naczekała, mniej niż5 minut…Z daleka już ją zauważył, niezwykle białe kimono wyróżniało ją z pośród wszystkich przechodniów, stała tam ciągle i rozglądała się do o koła. Nagle przybiegli do niej jacyś uzbrojeni mężczyźni, ukłonili się po chwili rozmowy kobieta odeszła pod ochroną. Chłopak przyśpieszył, odbił się od krawędzi,zleciał na ziemię i przeturlał się. Dysząc podbiegł koło niej-Mam pie- Nie dokończył, ponieważ jeden z mężczyzn wymierzył w niego cios, którego udało mu się uniknąć. Czemu go zaatakował?Przecież on chciał tylko oddać pieniądze! Skontrował atak, złapał jego rękę iwygiął ją w nienaturalny sposób, zadowolony z siebie spotkał się ze znakiem stop, a mianowicie, drugi z mężczyzn nie czekał i potraktował go z pięści ostatnie co usłyszał to krzyk, ktoś kazał go zostawić w spokoju.
Obudził się, po czym uznał, że nie leży na ziemi, lecz na łóżku,otworzył oczy szerzej, po czym od razu odskoczył. Na końcu pokoju, stali dwaj mężczyźni i ciągle go obserwowali, Yoshi ciągle stał na łóżku i nie spuszczał wzroku z nich. Po chwili do pokoju weszła kobieta, właśnie ta sama co została okradziona. Spojrzała na strażników i gestem ręki kazała im wyjść. –Przepraszam Ciebie za nich, są trochę za bardzo troskliwi, cóż takie ich zadanie-Powiedziała i uśmiechnęła się. Młody stwierdził,że cera jej musiała być niezwykle biała, ś zazwyczaj odcień skóry innych ludzi był czasami lekko szarawy, natomiast cera tej kobiety była czysto biała.-No cóż takie czasy…Może mi pani powiedzieć, co ja tutaj robię?- Odpiął sakiewkę i podał ją kobiecie-Oj zaraz pani! Na pewno nie jestem dużo starsza od Ciebie. Dziękuje, że jednak odzyskałeś pieniądze, trochę to dziwne. Każdy biedak w tym mieście zabrał by pieniądze i ruszył zadowolony przed siebie, a ty jednak wolałeś je oddać-Twarz kobiety nabrała te raz dziecinny wyraz zdziwionego dziecka-Ja nie kradnę, przynajmniej od pewnego czasu,pyzatym dałaś mi pieniądze, jak by to wyglądało, jak bym miał zabrać jeszcze więcej?- Jego wzrok powędrował ku posadzce, zaburczało mu w brzuchu, był głodny od dwóch dni ni jadł nic. Był bardzo głodny.-Może coś zjesz, a później stwierdzimy co będzie dalej?- Nie czekała nawet na jego zgodę, złapała go za rękę i pociągnęła do innego pokoju, w którym był duży stół. Kazała mu usiąść, a sama ruszyła w stronę kuchni po chwili była znowu w pokoju i usiadła przy stole-Zaraz coś dadzą do jedzenia, tak w ogóle nazywam się Kemi, a ty?- Spojrzała na nie go i zmierzyła go wzorkiem-Ja jestem młody, to znaczy Yoshi- Podrapał się po głowie i spuścił wzrok, trochę to dziwne, że powiedział przezwisko zamiast imienia, no cóż dziewczyna też już miała inną nazwę przynajmniej dla niego. Po chwili milczenia do stołu podano jedzenie, ryż, mięso , owoce, chłopak nie mógł w to uwierzyć, spojrzał nie pewno na dziewczynę a ta skinęła głowom, nałożył sobie wszystkiego po trochę i zaczął się objadać kobieta spojrzała na niego oparła głowę na ręce-Jak skończysz zadecydujemy czy nie chciał byś dołączyć do naszej rodziny-Młody, gdy to tylko usłyszał zakrztusił się i ledwo uszedł z życiem, spojrzał na nią podejrzliwie i przełknął jedzenie. Miał już dwie rodziny, tym razem chyba, postanowił się pokierować zasadą „Do trzech razy sztuka”, po za tym wszystko było lepsze, od bycia bezdomnym-Dobrze czemu nie.-
W rachunku końcowym w końcu przygarnęli go. Kobieta okazała się jego siostrą, natomiast nowi „rodzice” okazali się staruszkami, którym o dziwo spodobał się pomysł przygarnięcia go. Lecz dalej nie było tak różowo, nie potrafił się dogadać z nimi, jedyną osobą, z którą czasem rozmawiał to była Kemi. Musiał uczyć się etykiety, pisania i czytania, również nauczono go podstaw historii, matematyki i japońskiego. Nie marudził był wdzięczny za to,że pomogli mu, choć nie czuł się jak członek rodziny, raczej jak gość, przybrał ich nazwisko, choć tak naprawdę nie był jednym z nich, w duszy nadal był tym szalonych i wolnym chłopakiem. Zaczęli również uczyć go podstaw samoobrony,które znał dobrze, przecież wychowywał się na ulicy, natomiast zanjutsu szło mu nijako przez dwa pierwsze tygodnie, później coś się w nim przebudziło i szło mu coraz lepiej, gdy odkryto, że jest amagiczny, rodzina wiedząc, że jest dobry z hakudy, postanowiła, niemal katować go z zanjutsu, treningi zaczynały się rano,a kończyły późnym wieczorem. Opanował doskonale większość broni, znał je wszystkie na wylot, katana była dla niego niczym piąta kończyna. Ćwiczył oburęczność przez całe siedem lat, aż w końcu jego ruchy były płynne i pełne gracji, natomiast to w jaki sposób walczył zachwycało człowieka. Opanował też sztukę gotowania, w czasach wolnych podglądał kucharza, jak pichcił najróżniejsze potrawy. Czasami się zastanawiał, czemu uczą go tego wszystkiego,natomiast Kemi, zawsze powtarzała, że to niespodzianka. Młody był wdzięczny za okazaną pomoc więc tylko ćwiczył i ćwiczył, starał się robić wszystko tak, aby ich nie zawieść, bowiem kierował się zasadą, że jeżeli on ich nie zawiedzie, to oni go też nie.Kiedy kończył 20 lat, powiedziano mu, że wyślą go do akademii shinigamich, fakt, że jes amagiczny powstrzymywał ich przed szybszym wysłaniem go do szkoły, o samych bogach śmierci uczył się na samym początku przynależności do jego rodziny. Dzień później wyruszył na egzaminy kwalifikacyjne.
STATYSTYKI
Atrybuty: Do rozdania 10wolnych 4 za wiek i Ew. wady
Siła: 8(+1 od płci+1 od klasy+1 od wieku)
Szybkość: 9(+2 od klasy+2 od wolnych)
Zręczność: 12(-2 od płci+1 od rodziny+8 od wolnych)
Wytrzymałość: 7(+1 od płci+1od wieku)
Inteligencja: 9(+2 od wolnych+2 od wieku)
Psychika: 5
Reiatsu: 6(+1 od klasy)
Kontrola Reiatsu: 5

OGÓLNE

Udźwig: 80kg
Prędkość (śr):9km/h
[b]Prędkość (max)28km/h

PŻ (Punkty Życia): 70
PR (PunktyReiatsu): 30

Techniki:

Magia:
Atrybuty:
Poznane Hadou : -
Poznane Bakudou: -
Umiejętności:MistrzBroni- Ulubiona Broń- Oburęczność- Podstawowy Samoobrony-Z Rodziny(Shihouin- +1 zręczności)- Kucharz
Wady:Amagiczny- Wielkiżarłok-Daltonizm- Fobia(pająki)


Ostatnio zmieniony przez Toshiro dnia Wto 28 Wrz 2010 - 17:14, w całości zmieniany 19 razy
Powrót do góry Go down
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Sob 18 Wrz 2010 - 3:58

Tak zes sie panie pluszak spieszyl z ta historia, ze zapomniales charakter opisac. Ponoc jest wzor pustej karty, skad zatem wytrzasnales te dziwne formatowanie? Zeby bylo ciekawiej? Nie jest. Interpunkcja lezy i kwiczy (i to bardzo glosno). "odrana kobieta" - odrana? Czyli jaka? Nie wnikam, czy program sprawdzal pisownie, ale gdybys choc czytal, co piszesz, to bys zauwazyl, ze spacja sie zacina. "Wieczór, araczej zachód słońca." - w moich stronach pora, gdy zachodzi slonce nazywana jest wieczorem. Chyba, ze owo araczej jest jakims nieznanym mi epitetem okreslajacym ow zachod.

"Pierwszy rok zdał, dobrze, terazrozpoczął się właśnie drugi rok szkolny, Toshiro, ma zamiar pod konieć tegoroku szkolnego zdawać testy, jeżeli umiejętności mu na to pozwolą ma zamiarrównież poszerzyć woje kontakty miedzy uczniowskie, lecz na razie rozpoczął siędopiero rok szkolny, który przyniesie ze sobą na pewno wiele ciekawych przygód."

To nie jest zdanie wielokrotnie zlozone. To jakis potwor jezykowy. Niestety jest takich wiecej. Historia zaczyna sie przydlugim, niezbyt porywajacym opisem porodu. Dalej nie jest lepiej. Nietrudno napisac duzo i slabo. Z masa bledow w dodatku ("miastobudzi się do miasta", "cieszyły się wolnościom"). Dialogi sztywne. "Spokojnie, kiedyś wrócę do Ciebie, boje się, ale jeżelirodzice każą to trzeba to zrobić" - to niby jest czterolatek?

"mały Dom, zbity z kilku desek, z najwyraźniej dziurawymdachem", oraz "Toaletaposiadała, prysznic, umywalkę i „kibelek” jak to zwał młodzieniec". To jest niezle. Szopa sklecona z desek, ale prysznic i kanalizacje ma. Gdzie tak buduja w Soul Society? Przyznam, ze przy tym wymieklem i dalej nie chcialo mi sie czytac.

Pomyslalem, ze powinno sie gdzies umiescic takie zalecenie: "potencjalny graczu - szanuj czas mistrzow i postaraj sie od razu napisac karte tak, by musieli ja czytac tylko raz". Zreszta dla wlasnego dobra, by nie musiec jeczec pozniej o zmiane zdania.

-


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Sob 18 Wrz 2010 - 5:16

Poprawione
Powrót do góry Go down
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Nie 19 Wrz 2010 - 10:19

Wygląd - przydałby się mimo wszystko opis też, choć od biedy obrazek starczy.

Charakter - ujdzie jakoś

Historia - za mało o posiadanych umiejętnościach czy wadach. Nie widziałem nawiązania do Urody czy żarłoka. Historia wydaje się opierać więcej na suchych faktach niż przeżyciach postaci. Dość łatwo i szybko coś nauczył się biegle walczyć dwoma broniami i został mistrzem broni. Za łatwo. No i brak informacji odnośnie tego, jaka to ulubiona broń jego jest.

Popracować jeszcze, tchnąć więcej życia w KP.


NEGATYW


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Nie 19 Wrz 2010 - 20:05

Negatyw. Powód? "na naszym forum MG nie są dla graczy, to gracze są dla MG". Upierdliwość gracza, która wyprowadziła mnie z równowagi. Dziękuje, dobranoc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Sro 29 Wrz 2010 - 7:42

Je dużo ale ma znakomitą przemianę materii. Spoglądając na wagę i wzrost, to ma 20kg niedowagi. A to jest sporo.

Historia:
Cytat :
Ta wizja bardzo mu się podobała, wszystkie dzieci nie dokuczały mu, jednak, też żadne nie chciało się z nim zaprzyjaźnić, ponieważ dla większości znajomość z synem nauczyciela nie była zbyt przyjemna,chłopakowi to nie przeszkadzało, wystarczyła mu kochająca go rodzina i od życia nie chciał niczego więcej.
- Zrobiłbym z tego dwa zdania.

Cytat :
Lecz to, że jego tato ciągle wiedział, czego się uczyli, i co Yoshi ma zadane, chłopiec miał dobre stopnie.
- He ? Zdanie do naprawy, zrozumiałe dla mnie ale brak słowa lub dwóch.

Dzień po śmierci idzie sobie od tak do ekipy bawiącej się w parkour... znieczulica totalna.

Cytat :
Yoshi starał się jak mógł przystosować się do nowego trybu życia, chłopak zawsze jadła za trzech, a od kiedy mieszka na ulicy, a raczej w prowizorycznym namiecie na jednym z dachów budynku, jadł mniej i często albo musiał żebrać o jedzenie albo kraść, jednak to drugie robił na razie rzadko, ponieważ nie był jeszcze tak wprawiony w sprawnej ucieczce.
- kolejny potwór zdaniowy z którego można zrobić nawet 3.

Cytat :
Złodziej był taki przebiegły, że postanowił wykonać sławny numer przebiegnięcia przez najruchliwszą ulicę w mieście, bez namysłu młodu rzucił się za nim gdy w pewnej chwili poczuł niezwykły ból z lewej strony, po czym już widział siebie, zakrwawioną ciężarówkę, i tego złodzieja, który szczęśliwie przebiegł przez ulicę.
(BENEK MODE : Chłopak odwrócił się tyłem do wypadku, potężna ciężarówka, uderzyła o autobus, nagle pojawił się płomień, a chwilę potem wielki wybuch, chłopak, może był nie całe 20 m od miejsca wypadku, ale poczuł ciepło na swoich plecach, nie zwracał na to uwagi, szedł jak taki bohater z Amerykańskich filmów:BENEK MODE OFF(Za to chce akcepta)
- Kolejne zdania do naprawy.
I za co niby tutaj chcesz akcepta ??

W tekście pełno takich błędów, aż nie chce mi się ich tutaj wklejać i pokazywać ci. Dokładnie przeczytaj co napisałeś.
Nie zauważyłem w tym całym chaosie, gdzie nauczył się podstaw samoobrony, nie widziałem nawiązań do daltonizmu ani fobii. Odnośnie amagicznego, to też potraktowałeś to olewczo.

Statystyki:
Jakie 4 za wiek ? Mając 15 lat masz ich 3.


NEGATYW podtrzymany


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Sro 29 Wrz 2010 - 10:28

uczył w niej matmie i języka japońskiego
Tzn. czego niby uczyl?

Los chciał tak, że gdy tylko był wystarczająco duży wysłali go do szkoły
Nie pamietam, czy edukacja podstawowa jest w japonii obowiazkowa, ale z pewnoscia jest powszechna i zrzadzenie losu do tego nie jest potrzebne.

wszystkie dzieci nie dokuczały mu
To z pewnoscia nie jest poprawna skladnia.

Lecz to, że jego tato ciągle wiedział, czego się uczyli, i co Yoshi ma zadane, chłopiec miał dobre stopnie.
Kolejny potwor...

Główną pieczęć na nim stanowił żuraw,
...muhahaha...

(Za to chce akcepta)
Za ten kicz to predzej ban...

Tak, jak i wczesniej - skladnia, stylistyka, interpunkcja fatalnie. Potrenuj pisanie po polsku, bo co chwila sadzisz takie przedziwne konstrukcje, ze zeby bola, jak sie to czyta. Co do samej tresci wspomne tylko o jednym. Jesli za takie drobiazgi szlachta i to ta z wysokiej polki adoptuje zebrakow, to chyba strasznie obyczaje podupadly w Seireitei...

-


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Sro 29 Wrz 2010 - 14:52

Are you willing to die by my hand...?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Toshiro[Shinigami]   Today at 21:52

Powrót do góry Go down
 
Toshiro[Shinigami]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com