IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Takeru Ishigami (Shinigami)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ishigami




Mistrz Gry : Benorn

Karta Postaci
Punkty Życia:
48/60  (48/60)
Punkty Reiatsu:
23/30  (23/30)

PisanieTemat: Takeru Ishigami (Shinigami)   Sro 22 Wrz 2010 - 8:31

Imię: Takeru (kanji. 健 - brak konkretnego znaczenia imienia)
Nazwisko: Ishigami (kanji. 石上 - jap. Kamień Boga)
Profesja: Shinigami
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16 lat
Waga: Nowa, elektroniczna. Miło, że pytacie.
Masa: 66,6 kg (Piszmy poprawnie. Masa to co innego niż waga.)
Wzrost: 1,77 m
Wygląd:
Charakter: Bystry. Ogarnięty licznymi fobiami. Bardzo drażnią go osoby, które usiłują mu dokuczyć. Lubi walkę, ale w razie czego potrafi ocenić, kiedy należy się wycofać. Testowanie swoich zdolności sprawia mu radość. Wychodzi z założenia, że on "nie ma marzeń, ma cele". Na czym jego zdaniem polega różnica? Marzenie, jest czymś czego człowiek w głębi serca pragnie. Cel, jest czymś do czego dążymy, i co zamierzamy zrealizować.
Prawie zawsze czyta książki. Jest to jego ulubione zajęcie w wolnym czasie. Czy to na ulicy, czy w kawiarni, czy w gorących źródłach, zwykle z niewiarygodną wręcz prędkością podąża za tekstem lektury, odcinając się wówczas zupełnie od prawdziwego świata.
Wówczas można by dosłownie rozebrać go do naga, wystawić na deszcz, a on nie zorientowałby się dopóki nie doczytałby książki do końca.
Gdy wpada w swój "trans" nic nie da szturchanie go, klepanie w głowę, popychanie, wołanie jego imienia, czy wykrzykiwanie przekleństw prosto do jego ucha.
Po prostu NIC Z TEGO.
Nieliczne osoby jednak, znające go bliżej, zdążyły zorientować się że istnieje sposób na obudzenie go. Wystarczy do jego imienia dodać końcówkę "chan". Otóż to, uwielbia jak ludzie zdrabniają jego imię.
Wiadomo także, iż pisze własną powieść, nikomu jednak jeszcze nie dał jej przeczytać.

Kocha wszystko co urocze... A urocza może być dla niego najnormalniejsza rzecz. Jeżeli w pewnym momencie popatrzy na krzesło i stwierdzi, że jest urocze, to najpewniej przesiedzi na nim resztę dnia.
Łatwo zranić jego uczucia, ale urazy nie potrafi długo chować.
Jest niezbyt towarzyską osobą. Owszem, nie odzywa się do nikogo w sposób chamski, złośliwy, nie mówi "spadaj".
Po prostu nie potrafi sam wyjść z inicjatywą.
Jako przyjaciel jest bardzo wierny, jednak nie głupi. Nie będzie oddawał życia za grupę, widząc że istnieje inna możliwość by przeżyło więcej osób. Dba także o siebie.
Bardzo lubi porównywać sytuacje widziane do sytuacji z książek przez niego przeczytanych.
W pewnym sensie, jest chodzącą encyklopedią, z powodu znakomitej pamięci. Dlatego zapytany "Czy masz psa?" odpowie "Masz na myśli Canis lupus familiaris, ssaka drapieżnego z rodziny psowatych?"
Panicznie boi się wypadków drogowych. Gdy widzi dwa zniszczone/przewrócone/rozbite samochody, wybucha płaczem, zaczyna kołysać się w przód i w tył jak pod wpływem choroby sierocej, często mamrocze coś pod nosem.
I ostatnie, choć najważniejsze: ma umysł analityczny. Jeżeli istnieją dwa rozwiązania problemu: zginąć, lub dać zginąć innym, to zacznie szukać tego trzeciego, zdawałoby się - nieistniejącego rozwiązania.


Ekwipunek:

Bokken, ubranie adepta Shinigami, przybory do pisania, dodatkowy notatnik (zapisuje w nim nagłe pomysły związane z fabułą swojej powieści), nadpalona książka „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, okulary

Historia:
- Takeru-chan, co chciałbyś dostać na swoje urodziny? - spytała kobieta w średnim wieku, o długich, spiętych w kok kasztanowych włosach, i oczach tej samej barwy. Miała przyjazną, serdeczną twarz, na której, gdy tylko spoglądała na swoją jedyną pociechę, pojawiał się radosny uśmiech. Natomiast chłopiec do którego akurat mówiła, siedział przy płonącym ogniu kominka, z książką położoną na swoich kolanach. Takeru niedawno nauczył się czytać, ale już teraz zdążył „pochłonąć” kilka interesujących go tytułów. Jego oczy, skryte za małymi okularami śledziły uważnie tekst, natomiast ząbki przygryzały dolną wargę, gdy akcja książki była dla niego coraz bardziej emocjonująca. Ciemna grzywka włosów przysłaniała mu czoło. Zasłyszawszy swoje imię, uniósł powoli głowę.
- Mamooo, nie nazywaj mnie tak! Koledzy będą mi dokuczać, jak się dowiedzą! Zdrabnianie imion jest dla dziewczyn… - zbulwersował się chłopiec, i pewnie gdyby nie siedział, to tupnąłby nogą.
Akiko – bo tak miała na imię matka chłopca – roześmiała się jedynie na tę uwagę. Była naprawdę wspaniałą kobietą i matką.
- Dobrze, już dobrze. Ale odpowiedz mi na pytanie. Co chciałbyś dostać na urodziny?
Takeru zamyślił się. Urodziny… Co on mógłby chcieć dostać? Nie miał pojęcia… W zasadzie, najważniejszym było dla niego, żeby urodziny spędzić razem z rodziną. Po chwili spojrzał na trzymaną przez siebie książkę… Tak, to byłby dobry pomysł. Powoli uniósł tomik, pokazując okładkę mamie.
- Chciałbym drugą część!
Akiko pogłaskała syna po głowie.
- Dobrze, kochanie. Jeżeli tylko ją znajdziemy.

_______________________________________________________________________________________________

Rodzice Takeru to byli państwo Takeshi oraz Akiko Ishigami.
Ojciec był profesorem, wykładowcą fizyki na jednym z czołowych uniwersytetów w Japonii. Był jednocześnie zapalonym badaczem, i naukowcem. Właśnie po nim Takeru odziedziczył miłość do książek, a przy tym także krótkowzroczność.
Akiko natomiast była zapaloną kucharką. Zawsze w białym fartuszku była przykładem idealnej matki, która zawsze miała czas dla swojego ukochanego syna. Zawsze miała delikatne serce, i była czuła na cudze cierpienie. Bardzo łatwo było zranić jej uczucia. Po tym rodzicu Takeru odziedziczył ciepło i przyjazny sposób odnoszenia się do ludzi.
Więc jak to się stało, że Takeru wylądował najpierw w Rokungai, a wreszcie w Akademii?
Dobre pytanie…

___________________________________________________________________________________________

Nadeszły wreszcie piąte urodziny Takeru. W domu państwa Ishigami zadzwonił telefon, a w środku był sam chłopiec. Rodzice pojechali samochodem na zakupy…
Solenizant podszedł powoli do aparatu, po czym uniósł jego słuchawkę, i powiedział najpoważniejszym głosem na jaki umiał się zdobyć pięciolatek:
- Dobry wieczór. Tu rezydencja rodziny Ishigami. Ishigami, pisane znakami na „kamień” i „bóg” (Ponieważ w Japonii jedno nazwisko można pisać różnymi znakami kanji, często przy przedstawianiu się ludzie podają pisownię swojego nazwiska). Przy telefonie Takeru. Kto mówi?
Przez chwilę nie usłyszał odpowiedzi.
Po chwili ze słuchawki odezwał się śmiech. Radosny., dodający otuchy śmiech matki.
- Takeru-chan, wdałeś się w ojca. Odkąd pamiętam, zawsze robił wszystko by ludzie traktowali go poważnie. Kochanie, dzwonię żeby powiedzieć, że będziemy dopiero po 20. Tacie coś wypadło.
Z ust Takeru już miał dobiec protest, powstrzymał się jednak w ostatniej chwili. To byłoby takie niemęskie. Dotarło do niego… Że nie będą świętować tego dnia, tak jak by sobie wymarzył. Wymamrotał więc cicho do słuchawki:
- Dobrze, będę czekał.
Odłożył słuchawkę na miejsce, a po szkłach okularów, jak i policzkach Takeru spłynęły łzy. Tak było odkąd pamiętał! Czy Bóg uparł się, żeby rodzice nigdy nie byli na jego urodzinach?
Tak właśnie było. Urodziny są raz do roku. Jednak małemu Takeru nie zdarzyło się ich jeszcze spędzić razem z rodzicami. Był to dziwny traf, który zawsze sprawiał chłopcu przykrość. Nie było to spowodowane naumyślnie przez rodziców Takeru, o nie! Oni kochali syna tak mocno, że gdyby mogli, poświęciliby mu każdą chwilę życia.
A wracając do opowieści…
Wybiła godzina 20, a rodziców wciąż ani śladu.
Takeru się denerwował… Tatuś zawsze był punktualny!
Nie minęła chwila, a na nogach chłopca były buty, i wychodził z domu. Pobiegł w stronę skrzyżowania, przez które tata zawsze przejeżdżał, gdy wracał samochodem.
Jak tylko znalazł się przy przejściu dla pieszych, dostrzegł zbliżający się samochód o znajomych rejestracjach. Wybiegł na przejście dla pieszych, machając rodzicom…
Zauważyli go o dwie sekundy za późno.
Podczas gwałtownego hamowania samochód wpadł w poślizg, cudem wymijając zdziwionego Takeru, i pechem trafiając na drugi pas, którym jechał pijany kierowca ciężarówki.
To, co się wtedy stało, odbyło się z punktu widzenia chłopca w zwolnionym tempie.
Przód samochodu państwa Ishigami został zmiażdżony pod impetem zderzenia czołowego. Widział, jak coś wypada przez rozbitą szybę samochodu. Wyglądało… Jak na w pół zmiażdżona głowa Akiko.
Takeru ujrzał płomienie wydobywające się z baku pojazdu. Coś kazało mu cofnąć się kilka kroków, co też uczynił.
Bum.
Samochód eksplodował w wyniku zapłonu benzyny.
Ogień i krew. Wszędzie.
Coś uderzyło Takeru w nogę. Nadpalona książka „Harry Potter i Komnata Tajemnic”. Prezent, o który prosił mamę…
Nie do końca był świadom tego, co się działo.
Podniósł książkę z ziemi, gasząc dmuchnięciem płomień przeskakujący po roku okładki.
Na pierwszej stronie widniało pismo jego matki:
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, TAKERU-CHAN!

___________________________________________________________________________________________

Takeru Ishigami w wieku 5 lat był świadkiem śmierci swoich rodziców. Badania psychologiczne wykazały znaczne zmiany w jego psychice od momentu wypadku. Chłopiec zapadł w liczne fobie. Widok śmierci rodziców rozbudził u niego fotograficzną pamięć. Do dziś jest w stanie podać choćby numer rejestracyjny ciężarówki uderzającej w samochód jego taty.
Po incydencie chłopak trafił do siostry swojej matki.
Był to zupełnie inny typ człowieka, niż do jakiego Takeru przywykł.
Przy każdej do tego okazji powtarzała dziecku, że gdyby został wtedy w domu, jego rodzice nadal by żyli.
W sumie, było w tym sporo racji.
Niemniej, dla paroletniego dziecka ciężar takiej winy był zbyt przytłaczający. Chciał to naprawić, choć nie wiedział jak.
Postanowił pójść w ślady ojca, w którego ponoć tak mocno się wdał.
Zaczął się uczyć…

____________________________________________________________________________________________

Dwunastoletni Takeru w mundurku siedział w szkolnej bibliotece czytając książkę do łaciny. Była akurat przerwa międzylekcyjna, więc wszystkie dzieci biegały po korytarzu, grały w przeróżne gry planszowe, lub w inny sposób umilały sobie czas.
Tylko nie on.
Każdą wolną chwilę poświęcał na naukę. To spowodowało, że z jednej strony był bardzo lubiany przez nauczyciela, a z drugiej tępiony przez uczniów. Dokuczali mu na rozmaite sposoby, począwszy od wrzucania jego rzeczy do kosza, a skończywszy na urządzaniu mu bicia po szkole.
Nie skarżył się. Nigdy się nie skarżył.
Uczniowie nie znali jego sytuacji, tak jak i większość nauczycieli. Prosił dyrektora, by ten nikomu nie mówił że jego rodzice nie żyją.
Gdyby to dotarło do innych dzieci, zapewne jeszcze chętniej by go tępili, wymyślając mu coraz ciekawsze przezwiska.
Na wywiadówki nikt nie przychodził od Takeru, bo nigdy nie było takiej potrzeby. Nigdy nic nie zbroił, nigdy nie miał słabych stopni.
Kartki z ocenami po prostu wręczano mu do rąk własnych.
W pewnym momencie pogrążony w czytelniczym transie chłopak usłyszał, że ktoś zdrabnia jego imię. Uśmiechnął się lekko, unosząc wzrok znad książki, i powoli przenosząc go na mówiącego.
Była to blond włosa dziewczyna o wściekle błękitnych oczach. Piękna. Bardzo piękna.
Patrzyła z zaciekawieniem na chłopaka.
- Czemu tak sam tu siedzisz?
Takeru zamknął powoli książkę, zaznaczając czytany fragment włożoną między strony kartką.
- Chcesz mi dokuczyć? – Spytał prosto z mostu. Było to swego rodzaju tradycyjne dla niego pytanie. Był święcie przekonany, że jeśli ktoś do niego zagada, znaczy że chce mu coś zrobić na złość.
- Nie… Chcę się zaprzyjaźnić.

_________________________________________________________________________________________________

Z przyjaźni nic nie wyszło. Kanae – bo tak miała dziewczyna na imię – okazała się wówczas kłamać. Faktycznie chciała dokuczyć chłopcu.
Jej rodzice byli w separacji, i było jej wówczas ciężko… A metoda na pocieszenie była prosta.
Gdy jest Ci źle, musisz znaleźć kogoś, komu jest jeszcze gorzej.
Zaprosiła wówczas Takeru na swoje urodziny… Które okazały się nie być wcale urodzinami. Gdy przyszedł w umówione miejsce, napotkał jedynie grupkę szkolnych łobuzów, którzy go pobili, i wrzucili do kontenera na śmieci.
Został w nim szczelnie zamknięty.
Oni jednak nie wiedzieli, że chłopak ma klaustrofobię.

__________________________________________________________________________________________________

Zamknięty w ciemnym, cuchnącym i ciasnym kontenerze chłopiec bujał się lekko w przód i w tył, łkając. Mamrotał pod nosem:
- Ja już nie chcę… Ja nie chcę… Ciemno… Ciemno… Wypuśćcie… Nie chcę… Ciemno… Duszę się…
Faktycznie się dusił. Tak się niestety zdarzyło, że trafił do dość szczelnego kontenera… I po zamknięciu go, powietrza wystarczyło mu zaledwie na pół godziny.
Nagle ciemność zniknęła… Takeru stał przed kontenerem, oddychając świeżym powietrzem. Gdzieś nagle zniknął ból jego ciała. Zniknęły siniaki od pobicia… Zamiast tego pojawił się zerwany łańcuch zwisający mu z klatki piersiowej.
Dopiero gdy przyjechała policja, zabierając jego ciało z kontenera, zrozumiał co się stało.
Umarł.

_______________________________________________________________________________________________

Taka była śmierć Takeru. Umarł w zimnym, wilgotnym, ciemnym i cuchnącym kontenerze na śmieci.
Jako dusza udało mu się odzyskać książkę będącą pamiątką po jego rodzicach.
Spędził w tamtym miejscu dzień, zanim odnalazł go pewien Shinigami, który nawet nie zdradził swojego imienia.
Został wysłany do Rokungai.
A tam okazało się być niewiele lepiej…

___________________________________________________________________________________________________

16-letni Takeru szedł uliczkami Rokungai, czytając trzymaną w ręku książkę. Omijał szerokim łuków wszystkich pijaków, łobuzów i opryszków wszelkiej maści.
Nagle… Poczuł że robi mu się słabo. Zachwiał się na nogach, upadając na chłodną ziemię.
Obraz przed oczami mu się rozmył.
Ktoś uchwycił go za ramię, i pomógł usiąść… Widział czarne kimono… Katanę przy pasie…
Już wiedział z kim ma do czynienia. Natknął się na Shinigami.
- Hej, dzieciaku, wszystko gra? – Zapytał osobnik, podając mu okulary, które spadły gdy Takeru się przewracał.
Chłopak ostrożnie założył je na nos, i zerknął na mężczyznę, który mu pomógł.
Jego twarz wydawała mu się znajoma… Tak. To był ten sam Shinigami, który wysłał Takeru do Rokungai. Podawał mu właśnie przekrojoną bułkę, w której znalazł się plasterek wędliny.
O dziwo, okularnik poczuł burczenie w brzuchu. Był głodny, w świecie gdzie nie czuje się głodu…
Dziwne.
Uchwycił momentalnie bułkę, pochłaniając ją szybko. Następnie uniósł spojrzenie z powrotem na Shinigami.
- Dziękuję. Co się stało?
Mężczyzna podrapał się po karku, po czym odparł.
- Wygląda na to, że zareagowałeś na moje reiatsu. Zdarza się.

_______________________________________________________________________

Tak rozpoczęła się przygoda Takeru ze światem Shinigami. Po tym spotkaniu postanowił, że zostanie jednym z nich.
I poszedł do Akademii, na egzamin kwalifikujący…

Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:
Punkty do rozdania: 20 (+3 od wieku; +7 za wady)
Siła: 7 (+1 od płci, +1 od profesji)
Szybkość: 7 (+2 od profesji)
Zręczność: 3 (-2 od płci)
Wytrzymałość: 6 (+1 od płci)
Inteligencja: 18 (+13 wolne)
Psychika: 12 (+7 za wady)
Reiatsu: 6 (+1 od profesji)
Kontrola Reiatsu: 5
[/i]
OGÓLNE

Udźwig: 70 kg
Prędkość (śr.): 7 km/h
Prędkość (max.): 24 km/h
PŻ (Punkty Życia): 60
PR (Punkty Reiatsu): 30

Techniki
Magia:
Poznane Hadou:
#4 - Byakurai
#5 - Kuragari
#9 - Genkotsu
Poznane Bakudou:
#1 - Sai
#8 - Seki
#9 - Geki

Umiejętności:
Znakomity magik
Fotograficzna pamięć
Pojętność
Wady:
Fobie: pająki, ciasne pomieszczenia, okrągłe pomieszczenia, wysokość, głęboka woda
Obsesja: książki
Słaby wzrok
Panicznie przerażają go wypadki drogowe (To jest tylko fabularne, dla dopełnienia charakteru postaci. Nie biorę za to punktów żadnych.)


Ostatnio zmieniony przez Ishigami dnia Sro 22 Wrz 2010 - 19:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Takagi Niizuki





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Watanabe no Tsuna

Karta Postaci
Punkty Życia:
180/180  (180/180)
Punkty Reiatsu:
460/460  (460/460)

PisanieTemat: Re: Takeru Ishigami (Shinigami)   Sro 22 Wrz 2010 - 19:30

Przejrzawszy całość, nie wdając się w szczegóły, które już były omawiane.

AKCEPT


Dziadek Szyderca
-----------------------
Co zrobisz w przypadku zła, którego nie możesz pokonać sprawiedliwością ?
Zwalczysz zło złem, czy też zaakceptujesz fakt, że sprawiedliwość z nim przegrała ?
Tak czy inaczej, zło pozostanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishigami




Mistrz Gry : Benorn

Karta Postaci
Punkty Życia:
48/60  (48/60)
Punkty Reiatsu:
23/30  (23/30)

PisanieTemat: Re: Takeru Ishigami (Shinigami)   Sro 22 Wrz 2010 - 19:51

Ah, zapomniałem wpisać do ekwipunku okulary. Wprowadzam poprawkę.


Takeru Theme Song

Tak zapisuję myśli postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Benorn






Karta Postaci
Punkty Życia:
0/0  (0/0)
Punkty Reiatsu:
0/0  (0/0)

PisanieTemat: Re: Takeru Ishigami (Shinigami)   Sob 25 Wrz 2010 - 11:32

Akceptuje.

Bardzo ładna i przejrzysta karta, aż się dziwie, że żaden inny mg nie przejrzał jej dotąd (Oprócz Takagiego). Jeśli zechcesz to przyjmę Cię pod swoje skrzydła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishigami




Mistrz Gry : Benorn

Karta Postaci
Punkty Życia:
48/60  (48/60)
Punkty Reiatsu:
23/30  (23/30)

PisanieTemat: Re: Takeru Ishigami (Shinigami)   Sob 25 Wrz 2010 - 11:52

Będę zobowiązany niezwykle.


Takeru Theme Song

Tak zapisuję myśli postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Takeru Ishigami (Shinigami)   Today at 5:47

Powrót do góry Go down
 
Takeru Ishigami (Shinigami)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog