IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Rey[Shinigami]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena:
 Pozytywna
 Negatywna
 Neutralna
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Rey[Shinigami]   Pią 8 Paź 2010 - 13:09

DANE

Imię:Rey
Nazwisko:
Profesja:Shinigami
Płeć:Mężczyzna
Wiek:20 lat
Waga:55 kilogarmów
Wzrost:178 centymetrów
Wygląd:http://farm3.static.flickr.com/2593/3735621793_97920226c8.jpg – Mam bardzo dobrą przemianę materii nawet za dobrą, jem bardzo dużo, a mimo tego mam lekką niedowagę. Już po twarzy można dostrzec moją lekką niedowagę. Głowę zdobią czerwone włosy, które zazwyczaj nigdy nie są ułożone, tak zwany rozczochraniec. Oczy są barwy krwistej, co bardzo mnie wyróżnia, przynajmniej ja tak sądzę, nie spotkałem nikogo o podobnym kolorze oczy, czy nawet włosów. Na mojej twarzy zazwyczaj nigdy nie gości uśmiech, sprawiam wrażenie ponurego. Można szczerze powiedzieć, że wyróżniam się z tłumu, często zwracając na siebie uwagę. Ciągle chodzę wyprostowany, zazwyczaj wzrok wędruje na podłogę.

Charakter:. Nie da się mnie, a raczej bardzo trudno jest wyprowadzić mnie z równowagi. Moje wszelkie przejawy agresji nie są spowodowane złością, a raczej mym kaprysem, który ma na celu pokazać osobie, że ze mną się nie zadziera. Osobiście nigdy nie zaczynam bójek, nie podniósł bym ręki na bezbronną kobietę czy dziecko. Jestem nieufny, praktycznie nie ma osoby której bym zaufał. Jeżeli poznana osoba nie zrobi na mnie dobrego pierwszego wrażenia ma u mnie małe szanse na przychylność. Mój stosunek do nauki jest bardzo poważny, jeżeli mam szansę nauczyć się czegoś, staram się ją wykorzystać maksymalnie, przecież nie każdy ma szansę nauczyć się czegoś cennego w życiu.
Ekwipunek:Dwa bokeny, mundur akademii, Przybory do pisania, leki mające na celu zapobiegać drganiu ręki 10 szt

Historia:
Urodziłem się…Nawet nie pamiętam dnia i miesiąca moich urodzin. Kiedyś po prostu uznałem, że dobrą datą będzie pierwszy styczeń. Więc jak mówiłem, nie wiem kiedy się urodziłem, lecz byłem już trzecim synem. Jeden z moich braci był ode mnie od cztery lata starszy, był to Jun. Arogancki, zarozumiały, ciągle zachwalający siebie samego. Drugi z braci był to Rey, mój imiennik był ode mnie 10 lat starszy, był spokojny, cichy, skromny i chodził wiecznie uśmiechnięty. Ja natomiast byłem małym chłopczykiem z wieczną niedowagą rodzice chcieli się mnie pozbyć od razu po narodzinach ze względu na moją niedowagę ale dali mi szansę. Nasza rodzina od lat wychowywała doskonałych skrytobójców i shinigamich, pięknych, odważnych i niesamowitych. Natomiast musiałem się trafić im ja, dziecko z niedowagą, czerwonymi włosami i krwistymi oczyma. Mój los z góry był przesądzony. Lecz ja cieszyłem się chwilą, starałem się naśladować we wszystkim najstarszego z braci, chodziłem za nim, ciągle mu pomagałem.

Przez całe sześć lat słuchałem się moich rodziców jak wytresowany piesek. Uczyłem się bardzo pilnie, ćwiczyłem pisanie, czytałem książki, jak na mój wiek byłem bardzo zdolny. W wieku sześciu lat postanowili zacząć uczyć mnie z kidou, widziałem jak uczył się tego Rey, bardzo podobało mi się to. Opowiadał mi jakie to wspaniałe uczucie nauczyć się pierwszego zaklęcia lub zniszczyć pierwszego manekina za pomocą hadou… Przez cały tydzień prywatny nauczyciel próbował wyćwiczyć coś ze mną, na próżno, tłumaczyłem mu, że nie potrafię, że coś w środku mnie blokuję, bardzo mnie to martwiło, że nie nadam się. W drugim tygodniu, lekcje się skończyły, ja sam zacząłem się coraz bardziej martwić. Popadłem w lekką depresję jadłem coraz mniej nie wychodziłem z pokoju i nic nie robiłem. Kilka dni później rodzice oświadczyli mi, że wszystko będzie dobrze, i że zabiorą mnie do nowego nauczyciela, który pomoże mi. Oczywiście patrząc na dalszy bieg wydarzeń to był zwykły blef, aby pozbyć się mnie bez krzyku i szybko mimo tego, depresja jak pojawiła się tak znikła, a ja znowu stałem się normalny.

Wyszliśmy wcześnie rano, ja ciągle podskakiwałem i terkotałem, że będzie wspaniale. Natomiast moi rodzice wydawali się bardzo chłodni, tacy smutni lub bardziej zrezygnowani.. Szliśmy bardzo krętą drogą, szliśmy szybko, a gdy odstawałem trochę mama wracała się i ciągła mnie za rękę. Zatrzymaliśmy się przy sklepach z zabawkami. Byłem okropnie głodny, rodzice dali mi dużo pieniędzy i powiedzieli, żebym sobie coś kupił, oni natomiast zniknęli za rogiem. Przechadzałem się po straganach, ciągle koło miejsca, w którym zostawili mnie rodzice. Po kilkunastu minutach zacząłem się niecierpliwić i denerwować. W końcu zdruzgotany rozpocząłem nawoływania i szukanie. Po rozpaczliwych poszukiwaniach usiadłem pod ścianą z jednego domów i zacząłem płakać.


Siedziałem na zapleczu restauracji, był wieczór, właśnie zamknąłem budynek i czekałem na Ichiro. Był to wiecznie uśmiechnięty po pięćdziesiątce mężczyzna z lekko szarymi włosami i dużym brzuchem, nie był wysoki, przewyższał mnie o około metr. To właśnie on znalazł mnie i przygarnął do siebie. Był to wspaniały troskliwy człowiek. Uczył mnie sztuki gotowania, był kucharzem na zamówienie, kiedy było trzeba jakaś bogata rodzina wzywała go, a on przygotowywał im wystawne dania. Zawsze mu powtarzałem, że lubię gotować, ale moim prawdziwym powołaniem jest zostać shinigami. Zawsze śmiał się ze mnie, że przejem jego zarobki, to prawda jadłem za trzech, ale to nie była moja wina, właśnie miałem zabierać się do szukania czegoś na przekąskę, nagle do środka wszedł nagle mój „tato”
-Stary! Załatwiłem Ci nauczyciela! Pewna rodzina była winna mi przysługę od jutra zaczynasz treningi!-
Krzyknął, złapał mnie i zaczął skakać, ja sam byłem wniebowzięty, jeszcze moja była fałszywa rodzina, przekona się co straciła porzucając mnie! Całą noc nie spałem, musiałem ciągle coś robić, ręka ciągle trzęsła mi się, oko latało, tyle możliwości! To był najpiękniejszy wieczór w moim życiu.

Nauczycielem okazał się młody mężczyzna, o lekko szarawej barwie skóry i czarnych włosach, był dobrze zbudowany i mało mówił, był typem człowieka, który wolał działać niż przemawiać. Miał na imię Yoshi. Generalnie był zadowolony ze mnie, byłem pilnym, zawsze chętnym do ćwiczeń i nigdy nie narzekającym uczniem...Jednakże robiliśmy często próby śniadaniowe, cóż im rzadziej zjem tym słabiej ćwiczę. Specjalizacją Yoshiego była katana , więc w tym najbardziej się ćwiczyłem. Starałem się opanować oburęczność co szło mi nie najlepiej, ale z dnia na dzień byłem coraz lepszy.

Ponury deszczowy dzień, brzydka pogoda, duży ruch w restauracji. Pierwszy raz od dłuższego czasu miałem przerwę w treningach, siedziałem w pokoju i starałem się drzemać. Nagle w Sali dało się słyszeć jakieś krzyki, wstałem powoli mamrocząc pod nosem przekleństwa. Moim oczom ukazał się jeszcze bardziej ponury widok, dwójka rozbójników postanowiła zarobić sobie na naszym lokalu oferując nam ochronę pod przymusową zapłatą. Nie ociągając się złapałem za pusta butelkę na ladzie i cisnąłem nią w stronę mniejszego z napastników, który liczył sobie niecałe pół metra, drugi z nich miał ponad dwa, twarze zasłaniała chusta, w ciemnym odcieniu szarego. Butelka uderzyła mniejszego złodzieja prosto w czoło i zrobiła się, on Sam natomiast upadł. Wyższy spojrzał na mnie jak by rozśmieszony, po czym rzucił się w moim kierunku. Wyszeptałem tylko jakieś przekleństwo, złapałem za butelkę i rzuciłem znowu w jego stronę, ten jednak był sprytniejszy i bez problemów uniknął flaszki. Przeskoczył przez ladę, złapałem za miecz, który Ichiro zawsze trzymał pod ladą, i szybko ruszyłem na przeciwnika ciąłem z góry na dół. Zablokował mój atak wykręcił mi rękę i zabrał nóż zadając cięta ranę na lewym barku, bolało cholernie, czułem tą zimną stał…Zasadził mi kopniaka w tyłek, a ja upadłem na twarz. Bojąc się o życie, po prostu odskoczyłem. Powoli wstałem i złapałem za rozwalone krzesło, raczej były to resztki oparcia. Lewa ręka bardzo mnie bolała, czułem jak krew zaczyna spływać mi po ręce. Skoczyłem w stronę przeciwnika, ten przyjął cios na prawą rękę, syknął. Wyprowadził kopnięcie w brzuch i wprowadził cięcie z góry na dół oburącz sztyletem na nieszczęsny lewy bark, przeszywający ból, a raczej nieziemski. Potem już widziałem tylko czarny kolor.

Obudziłem się, czy żyłem? Chyba tak, bark ciągle bolał, jak cholera. Leżałem ale nie na ziemi. Ktoś trzymał moją głowę i wpatrywał się w mnie. Zerwałem się i odskoczyłem, bark znowu dał o sobie znać wywołując przenikliwy ból. Moim oczom ukazała się zdziwiona dziewczyna, klęcząca lekko umazana krwią, pewnie od mojej rany. Jej kolor włosów był na pewno wyjątkowy, nie widziałem jeszcze takiego, to było co najmniej dziwne. Uśmiechnęła się do mnie, jej wyraz twarzy wpływał na mnie bardzo dziwnie uspakajająco-
-Byłeś bardzo dzielny-Jej głos, był niczym anioła, był nieziemski-Trzeba będzie tu posprzątać, opatrzyć twoją ranę, spokojnie twój tato, jest cały i zdrów. Kim ja jestem? Zwykłym gapiem, który miał odwagę podejść do nieprzytomnego-Mówiła bardzo szybko, gestykulując przy tym, co trochę rozśmieszyło mnie. Dziewczyna miała na imię Ayame, nie podała nazwiska, natomiast bardzo łatwo przywiązałem się do jej osoby. Miałem dosyć sporą przerwę w treningach przez ten nieszczęsny bark, nie wiedziałem co stało się po tym gdy zemdlałem. Cieszyłem się chwilą, Ayame była jedną z niewielu osób, które darzyłem zaufaniem. Tak naprawdę mało o niej wiedziałem. Spotykaliśmy się codziennie, i rozmawialiśmy na różne tematy, o których się nie mówi, po wyleczeniu nasze kontakty zmniejszyły się do trzech razy w tygodniu?. Ciągle musiałem uważać na mój bark od czasu do czasu lewa ręka lekko drgała mi trudniej było mi ją opanować musiałem ciągle uważać na nią. Natomiast z Yoshim nadrabiałem braki w samoobronie, po czym znowu przerzuciliśmy się na zanjutsu. Po pięciu latach żmudnego treningu i wolnych chwilach spędzonych, to na gotowaniu czy rozmowach z moją przyjaciółką mogłem śmiało stwierdzić, że byłem innym człowiekiem. Pewnego dnia Ichiro wysłał mnie po zakupy, niby nic ciekawego, zadowolony z siebie szedłem środkiem ulicy, nagle zaliczyłem bliskie spotkanie z ziemią i moja twarz rzuciła się na ziemię jak alkoholik rzuca się na monopolowy po wypłacie. Wstałem i moim oczom ukazał się dwu metrowy koleś spoglądający na mnie z góry. Przypomniał mi tamtego złodzieja, nawet się nie zastanawiałem, po prostu zaatakowałem, biedak nie miał szczęścia po prostu go rozwaliłem. Pamiętam tamtą chwilę. Zmierzyłem go wzrokiem, piętą szybko nadepnąłem mu na małego palca u prawej stopy, ten zgiął się w pół, chwilę później wypuściłem potężny cios, natomiast przeciwnik wykonał pół obrotu i upadł na plecy, mogłem wywnioskować, że mój atak był skuteczny!
-Oj, już mi Ciebie szkoda gościu!- Ryknąłem i rzuciłem się na niego, po czym zacząłem okładać go rękoma. Nie kierowała mną złość jedynie chęć pokazania, że już nie wolno ze mną zadzierać. Wstałem i odszedłem jak gdyby nigdy nic, słysząc wokół pomrukiwania gapiów.

Po tej akcji ludzie zaczęli bać się mnie, unikać, było coraz więcej plotek na mój temat. Jedyną osobą, która zawsze była przy mnie to Ayame, ona jedyna nie słuchała bajek na temat mojej osoby i ciągle mnie wspierała, do dzisiaj nie wiem czy dał bym sobie radę bez niej, czasami ą myślałem, że czuję do niej coś więcej niż tylko przyjaźń.

Rok przed wstąpieniem do akademii Ichiro kazał mi zanieść list pewnemu bogatemu człowiekowi. Bez chwili wahania zabrałem list i ruszyłem we wskazane miejsce. Tamtego dnia miałem kolejny dzień pełen energii, dotarcie na miejsce nie zajęło mi więcej niż dziesięć minut, dostarczyłem list i dumny z siebie ruszyłem w drogę powrotną, przy jednym z barów zaczepiła mnie grupka chłopaków jeden z nich najwyraźniej lider ich grupy zagadał do mnie-
-Ej to ty jesteś przyjacielem {I tu wstaw określenie kobiety o lekkich obyczajach} Ayame?- Zachichotał, a jego pobratymcy pomrukiwali jakieś słowa pochwały. Wtedy zagotowało się coś we mnie, pierwszy raz od bardzo dawna byłem wściekły, jak on mógł tak?! Spojrzałem arogancko na tego dupka, zaczęły trząść mi się ręce, Podszedłem bliżej i wyprowadziłem szybki cios otwartą ręką na nos, mężczyzna złapał się za niego i zaczął zwijać się bólu, nie było czasu na euforię, wykorzystałem chwilę nieuwagi jego podwładnych, pierwszego z nich złapałem za koszulę i rzuciłem o resztę, złapałem za krzesło i rzuciłem nim w nich. Chwila spokoju podszedłem do lidera grupy
-Pamiętaj, mogłem was zabić, ale znaj moją litość- Wstałem i pobiegłem, uciekłem cokolwiek tylko jak najdalej od nich. W pewniej chwili uświadomiłem sobie, że czuję do Ayame coś więcej niż tylko przyjaźń, tak teraz miałem pewność. Ale wstydziłem się przyznać. Przez kolejny rok liczba moich treningów zaczęła powoli zmniejszać się. Zacząłem oswajać się z myślą, że w najbliższym czasie moja całe życie zmieni się. Unikałem ciągle Ayame, pewnie dla tego, że bałem się swojego uczucia, nie podobało mi się to co robię ale uważałem to za słuszne, przez całe dnie ćwiczyłem skupiałem się na treningach, czasami robiłem sobie przerwy i spałem przez dwa dni. Treningi odbywały się w lesie gdzie doszlifowywałem moją oburęczność i posługiwanie się bronią białą.

Natomiast cały incydent z wyśmiewającą się grupką z Ayame, przerodził się w większy kłopot, uderzony chłopak okazał się synem, wpływowego człowieka, zacząłem być powoli prześladowany przez pewną grupkę osób, czasami mnie poboli czasami po wyzywali, czasami udało mi się albo uciec, albo obronić się. Nie dawali mi po prostu spokoju, co bardzo mi przeszkadzało, również moje kontakty między ludzkie przez to ucierpiały, co prawda bardzo trudno żyć mi w takim środowisku, gdzie wszyscy są przeciwko tobie, ale jakoś sobie radzę i staram się ciągle iść przed siebie.

Dzień po moich urodzinach postanowiłem pójść na egzaminy kwalifikacyjne.


Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 5+1 od klasy+1 od płci=7
Szybkość: 5+2 od klasy=7
Zręczność: 5+1 z rodziny-2 od płci+8 od wolnych=12
Wytrzymałość: 5+1 od płci=6
Inteligencja: 5+4 od wieku=9
Psychika: 5
Reiatsu: 5+1 od klasy+2 od wolnych=8
Kontrola Reiatsu: 5

OGÓLNE

Udźwig:70 kilogramów
Prędkość (śr.):7 kilometrów na godzinę
Prędkość (max.):24 kilometry na godzinę
PŻ (Punkty Życia):60
PR (Punkty Reiatsu):40

Techniki
Magia:
Poznane Hadou:Amagiczny
Poznane Bakudou:Amagiczny

Umiejętności:Nadzwyczajna Uroda - Oburęczność - Kucharz - Ulubiona broń(katana) - Mistrz Broni - Podstawy Samoobrony - Z rodziny
Wady:Niepopularny - Daltonizm - Wielki Żarłok - Stara rana(lewy bark) - Amagiczny[/b]


Ostatnio zmieniony przez Fafajka dnia Sob 9 Paź 2010 - 18:01, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Pią 8 Paź 2010 - 15:59

Ponoc panie pluszak zrezygnowales z pisania nowej karty. Nieladnie niedotrzymywac slowa. Myslisz, ze pisanie pogrubiona czcionka jest fajne? Zle myslisz. Nadal skladnia potrafi wolac o pomste do nieba... Cyklofrenia to nie jest taka tam niegrozna przypadlosc, ktora od czasu do czasu czyni czlowieka smutnym, albo wesolym.

-

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koizumi Haruo





Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
75/80  (75/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Pią 8 Paź 2010 - 16:15

No więc pozwolę sobie skomentować Twoją kartę jako drugi.

Wygląd: Avatar to zdecydowanie za mało, potrzebny jest też opis postaci.

Charakter: Może być, ale mi osobiście brakuje stosunku do nauki.

Historia:
Fafajka napisał:
A oni postąpili ze mną jak ze starą szmatą, po prostu wyrzucili mnie. Uczyłem bardzo pilnie, ćwiczyłem pisanie, czytałem książki, matematyka szła mi bardzo dobrze, ogólnie byłem bardzo bystry. W wieku pięciu lat postanowili zacząć uczyć mnie z kidou...

Pisanie, czytanie i liczenie w wieku pięciu lat. Coś czuję, że masz zadatki na geniusza. No i nie rozumiem jak mogli zacząć uczyć Cię kidou jak dwa zdania wcześniej napisałeś, że Cię wyrzucili.

Fafajka napisał:
Kilka dni później rodzice oświadczyli mi, że wszystko będzie dobrze, i że zabiorą mnie do nowego nauczyciela, który pomoże mi.

Rodzice którzy Cię nienawidzą zaczynają się o Ciebie martwić, bardzo zmiennymi uczuciami Cię darzą.

Fafajka napisał:
Był to wiecznie uśmiechnięty po pięćdziesiątce mężczyzna z lekko szarymi włosami i dużym brzuchem, nie był wysoki, był trochę niższy ode mnie.

Według mnie musiał być karłem jak był mniejszy od pięcioletniego dziecka.

Fafajka napisał:
Od czasu do czasu popadałem w głęboką depresję lub byłem wulkanem energii. Do środka wszedł nagle mój „tato”

Bardzo "brutalne" przejście z opisu charakteru do opisu wydarzenia.

Fafajka napisał:
Wyższy spojrzał na mnie przerażony, po czym rzucił się w moim kierunku.

Doświadczony przestępca który boji się jakiegoś młokosa rzucającego butelkami wygląda naprawdę realistycznie.

A tak poza tym to widziałem kilka literówek i błędnie powstawiane znaki interpunkcyjne. No i cała historia jest napisana chaotycznie, widać, że miałeś dużo pomysłów ale nie potrafiłeś ich logicznie i spójnie napisać. Nie wspomnę o tym, że opis Twojego życia jest troszkę naciągany.

Statystyki: Weź napisz skąd te punkty masz bo tak to nic nie widać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Pią 8 Paź 2010 - 22:22

Poprawione
Powrót do góry Go down
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Sob 9 Paź 2010 - 7:08

Z absolutnie przecietna psychika wyprowadzic typa jest tak samo trudno, jak kazdego przecietnego osobnika. Podobnie zreszta z owym nieprzejmowaniem sie niepopularnoscia. "Nic mnie nie rusza" to nie ten poziom.


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Sob 9 Paź 2010 - 7:42

Poprawiłem
Powrót do góry Go down
Koizumi Haruo





Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
75/80  (75/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Nie 10 Paź 2010 - 17:26

Zacznę od opisu Twojego wyglądu. Połowa to nieprzemyślany opis niedowagi, a druga połowa jest o tym, że się wyróżniasz z tłumu. Opis powinien być bardziej dokładny i szczegółowy.

Następnie historia. Wcześniej nie zauważyłem, że jesteś z rodziny więc teraz dodam coś co mi nie pasuje. A mianowicie skrytobójcy i kidou? Dość huczna i widowiskowa forma zabijania ludzi jak na skrytobójców. Później piszesz, że siedziałeś na zapleczu restauracji, zamknąłeś ją i czekałeś na Ichiro. Skąd miałeś klucz do tej restauracji, kto to jest Ichiro? Następnie wspominasz wydarzenia po bójce i mówisz, że dziewczyna jest umazana krwią. Może to błoto daltonisto? No i miała wyjątkowy kolor włosów, takiego odcienia szarego pewnie nigdy wcześniej w życiu nie widziałeś :). Ta końcówka dopisana na siłę żeby cyklofrenie zamienić.

Widziałem kilka literówek i błędów interpunkcyjnych. W niektórych zdaniach jest taki natłok wydarzeń i odczuć, że można by z nich zrobić trzy osobne zdania. Weź przeczytaj całą historię jeszcze raz i popraw to raz a porządnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Pon 11 Paź 2010 - 15:09

Cóż nie zgadza się nam coś ankieta i oceny... Kotórz to był taki nie miły i nie napisał ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rey[Shinigami]   Today at 14:15

Powrót do góry Go down
 
Rey[Shinigami]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog