IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Dom Kenpachi Yuhito

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kenpachi Yuhito




Mistrz Gry : Kamys Tsuki ( Tsuki-chan :3 )

PisanieTemat: Dom Kenpachi Yuhito   Sob 25 Gru 2010 - 15:09

Dom syna wychowywanego w walce i ciągle do niej dążącego mógł się przedstawiać tylko w jednej formie. Otóż był to zwykły dom zbudowany z cegieł, mający drewniane konstrukcje, cztery belki podtrzymujące jeszcze ten cały fundament. Zatem do wejścia prowadziły cztery schodki, oczywiście były to cztery zbite deski. Drzwi także z tego samego materiału, z otworem na oczko, przez które można było po drugiej stronie zobaczyć przybysza. Gdy się wchodziło, to można było wyczuć aromat szyszek. Prawie w każdym pomieszczeniu, nawet korytarzu był postawiony słoik takich "owoców lasu". Widać to był jeden z nikomu nie znanych fetyszów właściciela. Od razu po przekroczeniu progu był długi korytarz mający 5 metrów i prowadzący do dalszej części tego budynku. Gdy doszło się do końca tego tunelu, to dotarło się do salonu. Na środku leżały jakieś stare, brudne ubrania. Była tutaj też kuchnia ,w której naczynia były zalane tylko wodą, brudne i nawet nie widziały one czegoś takiego jak płyn. W salonie była obdarta lekko kanapa, widocznie ktoś tutaj kiedyś zrobił jakaś imprezkę na miecze. W kuchni w prawym kącie lepiła się nieznana nikomu ciecz. Można też po przejściu przez kuchnię dojść do jednego z dwóch pokoi gościnnych. Pierwszy na lewo, była to sypialnia Yuhito. Wszędzie targały się majtki, koszule i wszelkiej maści ubrania. Można było się domyślić, że Kenpachi nie dbał tutaj o wygląd, po prostu chciał się czuć jak w swoim własnym domu. Toteż widać uparcie do tego dążył, chyba nawet nawet za mocno...Drugi pokój, to było niezwykłe pomieszczenie, bowiem tam jedynie była zachowana czystość. Łóżko ładnie pościelone, wszędzie zadbane, wytarte kurze, poukładane rzeczy i powsadzane w szafę. Do tego pokoju shinigami nigdy nie wchodził, tylko w specjalnych okazjach, gdy ktoś go odwiedzał. Tam znajdował się mały stół i dwa krzesła. Wtedy tutaj zapraszał tylko "specjalnych gości", jednak to odbywało się naprawdę rzadko. Trzeba było na to zasłużyć, a nie każdy był godzien takiego uznania. Jeszcze kibel i prysznic, które znajdowały się w jednym pomieszczeniu. Zatem tam gdzie się załatwiałeś ,to też się i myłeś. Zlew lekko niedoczyszczony, prysznic zalegający malutką rdzą gdzieniegdzie. Podłoga wyłożona płytkami, jednak już popękana, a lustro było w połowie złamane, jednak Yuhito już się do niego przyzwyczaił. Miało taką ładne pionowe przecięcie. Kibel z bakteriami, a deska oczywiście opuszczona. To tyle z naszego budynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Sob 25 Gru 2010 - 15:41

Chłopak obudził się wczesnym porankiem... A raczej obudziło go wpadające do środka, uciążliwe słońce. Już od kilku dni musiał wstawać rano, o ile chciał zdążyć do szkoły. Te kilka dni w nowym otoczeniu było bardzo nudne, tym bardziej że chłopak trafił do klasy I - najlepszej... Rzadko kto z poza rodzin szlacheckich, lub bardzo bogatych tu uczęszczał. Wszytko przez "pokaźne pokłady rai" jak stwierdził jeden z nauczycieli, który skierował go do tej klasy a nie innej. Tak czy owak w jego klasie nikt nie chciał się z nim wiązać i poznawać, wszyscy byli porządni i bogaci... No może prócz kilku osób z rukonu które również miały to szczęście lub tego pecha aby trafić do tej klasy.
Dziś miło się jednak zrobić ciekawiej... Po pierwsze nauczyciel od teorii z którym mieli przez pierwszy tydzień miał się zmienić, poprzedni ponoć wrócił z "chorobowego", po drugie miały się dziś obyć pierwsze zajęcia z hakudy, oraz pierwsze nie teoretyczne lekcje z kiodu. Do tej pory wykładali tylko jak sobie nie zrobić krzywdy...
Tak czy owak chłopak miał jakieś 2 godziny do rozpoczęcia pierwszej lekcji - teorii...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenpachi Yuhito




Mistrz Gry : Kamys Tsuki ( Tsuki-chan :3 )

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Sob 25 Gru 2010 - 19:15

Poranek zapowiadał się bardzo dobry. Leżąc w swoim brudnym pokoju, nagle zza okien zaczęło padać słońce, które go musiało niestety obudzić. Zamiast jak zwykle rzucać się z jednej strony na drugą, że musi znowu wstać tak rano, to tym razem postąpił inaczej. Po prostu obudził się i leżał z otwartymi oczami na łóżku, wpatrywał się w sufit rozmyślając. "I klasa, nikt z poza rodzin szlacheckich nigdy tam nie trafiał...Naprawdę trzeba było się postarać by tam się dostać. Mi się udało. Yare, Yare...Niestety żaden z tych zasranych bogaczy nie miał ochoty ze mną nawet zdania zamienić geez. Wytłukłbym ich najchętniej co do jednego, jednak wtedy by wyrzucili mnie z akademii i już nie spełniłbym swojego celu zostania shinigami. Dziś mieliśmy także poznać podstawy demonicznej magii, zawsze mi powtarzał poprzedni sensei ,że posiadam bardzo duże pokłady reiatsu jak na swój wiek. Nie za dużo z tego rozumiałem, bowiem zawsze wszystko rozwiązywałem siłą swoich mięśni, a nie jakimiś sztuczkami. Zawsze uważałem ,że natura obdarzyła mnie dobrą tężyzną fizyczną i wytrzymałością, za co jej szczerze dziękowałem. Nie raz miałem z tym problemy, jednak zawsze jakoś z nich wychodziłem. Ehhh...Jeszcze do tego doszła zmiana nauczyciela na innego. Jakie to wszystko kłopotliwe AAAhhh!" Złapałem się za głowę, po czym zerwałem się z łóżka i poszedłem zjeść śniadanie. Dziś zrobiłem sobie jajecznicę, bo oczywiście nie musiałem długo przy tym siedzieć, a przez te moje rozmyślania znowu miałem czas do nadrobienia, by się nie spóźnić. Potem ubrałem się odpowiednio, czyli nałożyłem czarne kimono przepasane białym pasem i ruszyłem do akademii. Idąc kamienistą drogą zatrzymałem się na chwilę, bowiem zauważyłem pewne zjawisko. Była to normalna selekcja, jednak mnie zaciekawiła na tyle, żebym znalazł chwilkę czasu, by się dokładniej temu przyjrzeć. Wąż napadł na myszkę. On przyparta do muru, bojąca się, nie miała gdzie uciec, ze strachu stała sparaliżowana patrząc swoimi małymi oczkami na oprawcę. Atakujący tylko zasyczał z zachwytu, po czym jednym szybkim ruchem chapnął swoim pyskiem myszkę. Złapał za jej głowę i połowę tułowia, po czym po sekundzie z wbitymi kłami już ofiara nie mogła się ruszać, jad zaczął działać. Tylko próbowała coś tam jeszcze swoimi dwoma malutkimi odnóżami poruszać, jednak to były bardziej starania niekończącej się agonii niż starań wyrwania się. Po krótkiej chwili zaczął się proces trawienia, a ofiara już była w środku brzucha węża. Po skończonej zabawie zabójca dalej ruszył w krzaki znikając z moich oczów. Jak tylko skończyło się to widowisko to ruszyłem dalej na uczelnię ,na zajęcia. Zawsze od dawien dawna istnieli silniejsi i słabsi i ci drudzy byli nękani przez tych pierwszych. Zawsze tak było i będzie, silniejszy, sprytniejszy i mocniejszy wygra nad przeciwnikiem tego nie posiadającym. Także trzeba się urodzić z tymi naturalnymi zaletami. Już chyba zbliżałem się do budynku akademii shinigami, moja podróż dobiegła końca...

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Nie 26 Gru 2010 - 13:46

Słońce przez chwile nieprzyjemnie oślepiało chłopaka, ale czy to było ważne ? W końcu po krótkiej chwili i tak się do tego przyczaił. Nieprzyjemne myśl odbijały się w głowie... Zdołał jednak wstać, zjeść i ubrać się [mała poprawka, uniform szkolny dla chłopaka to białe kimono, niebieski pas i niebieskie spodnie : ) ] , i w końcu wyjść.
Było ciepło, zwyczajna pogoda jak na wczesne lato. Wokoło pełno ślicznych domów, kamienic i nawet ogromnych szlacheckich pałacy. Seireitei w przeciwieństwie do rukonu było bogate, dosyć bezpieczne... Mieszkała tu głownie szlachta, żołnierze, politycy, dowódcy, czyli bardzo nudne towarzystwo i poukładany świat. Chłopak zatrzymał się tylko na chwilę, aby przyjrzeć się najprostszej zasadzie natury zwianej "prawem silnego". To było widoczne wszędzie, w każdej społeczności - nawet ludzkiej... Albo zwłaszcza w niej, Yuhito coś o tym wiedział.

Po dłuższym czasie marszu znalazł się przez ogromnymi, wysokimi schodami prowadzącymi wprost do wielkich, drewnianych, podkutych metalem wrót akademii. Był to pierwszy trening za dnia, pokonanie tych schodów... Wiele osób z całej okolicy schodziło się właśnie aby pobierać nauki, niektórzy z musu, inni z pobudek sprawiedliwości, kolejni z nadziei na lepsze życie chcieli zostać shinigami... Historii "czemu?", było tu równie wiele, co wielu było uczniów i uczennic. Młodzian zaczął pokonywać schody, co również trwało chwile, pokonał wrota i znalazł się za białymi grubymi i wysokimi murami Stał teraz na wielkim placu, były tu niewielkie ogrody, place treningowe , plac apelowy gdzie miał początek roku, oraz wiele, wiele budynków. Panował tu gwar, było sporo ludzi... Chłopak jednak zdołał wychwycić miedzy tym wszystkim wrzaski, i błagania o pomoc. Zresztą pewnie nie tylko on t słyszał... Nikt jednak nie zwracał uwagi. Ludzie mieli tu swoje zmartwienia, i niedługo rozpoczynające się lekcje, chłopak również... Paskudnie nudną teorię.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenpachi Yuhito




Mistrz Gry : Kamys Tsuki ( Tsuki-chan :3 )

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Nie 26 Gru 2010 - 15:17

- Geez...Więcej schodów tutaj nie mogli zrobić?- Po tej krótkiej kwestii samemu do Siebie zacząłem wspinać się po tych stopniach. Ogromna, żelazna brama prezentowała się cudnie. Naprawdę był to wspaniały widok, choćbym nie wiem ile razy bym musiał tędy przechodzić, to zapewne zawsze będzie ona wzbudzała we mnie zachwyt. Czemu tutaj szedłem? Takie krótkie pytanie pojawiła się w głowie Yuhito. Dla niego to było oczywiste, jednak nie każdy wiedział co nasz bohater myśli. Zatem powód był bardzo prosty, dla Niego oczywiście- była nim chęć zdobycia ogromnej potęgi, niesamowitej mocy, której żaden shinigami nie mógłby się oprzeć. Także chciał się zapisać w historii społeczności dusz i pokonać kapitana, tak jak to kiedyś się odbyło. Jego marzeniem jest zostać niepokonanym do końca swojego życia, czyli porażka oznaczałaby jego śmierć. Gdy chłopak przekroczył próg bramy, to ujrzał wspaniale urządzone miejsce. Wszystko tutaj wyglądało wręcz niesamowicie. Bardzo dużo ludzi tutaj się dzisiaj zebrało. Na pewno byli tutaj silniejsi od niego i miał zamiar pokonać ich wszystkich. Nagle do jego uszów dobiegł jakiś odgłos, było to wołanie o pomoc. Postanowiłem tam pobiec, dlatego szybko przyspieszyłem kroku. Gdy dobiegłem to krzyknąłem :
- Co się tutaj dzieje?!- Myślicie pewnie, że Yuhito pobiegł tam bo jest praworządny, czy coś w tym rodzaju, jednak on kierował się zupełnie innymi pobudkami, które wyjawię niedługo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Pon 27 Gru 2010 - 14:41

To co zobaczył chłopak nie wyglądało zbyt przyjemnie... A przynajmniej nie dla jednej osoby która właśnie zasłaniając się rękami broniła się na ziemi przed kopaniem i biciem. Ofiarą była młoda, krucha dziewczyna o jasnej karnacji skóry

Odziana była w zwykły mundur akademii, tyn był jednak brudny od podłoża i krwi cieknącej z nosa i wargi. Obok niej leżały zbyte okulary, oraz kilka książek. Jeśli chłopak dobrze kojarzył to chyba chodziła do jego klasy... Ale nie znał jej, ona siedziała raczej z dala od wszystkich,
Znęcająca się osoba byłą również dziewczyna.

Mierzyła sobie jakieś 170 cm wzrostu, również nosiła mundurek akademii, była chuderlawa i jak się wydawało nie miała litości... Spojrzenie chłodne, zaś na ustach sadystyczny uśmiech - Masz szmato ! jak jeszcze raz na niego spojrzysz... - To akurat usłyszał bohater . Agresywna młódka zerknęła na niego wrogo - Czego tu ?

Jak się okazało była tu jeszcze trzecia osoba, a raczej osobnik. Opierał się on o mur budynku i patrzył ze znudzeniem na scenę. Miał czarne włosy i niemalże czarne, przebłyskując inteligencja oczy.

Miał cechy wspólne z "Agresorką" co wskazywało na to że są rodziną... Mierzył sobie 185 cm wzrostu, był solidnie umięśniony. Rękawy mundurka miał podciągnięte, przy pasie boken... Zerknął na chłopaka znużony.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenpachi Yuhito




Mistrz Gry : Kamys Tsuki ( Tsuki-chan :3 )

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Pon 27 Gru 2010 - 15:29

Gdy dobiegłem do miejsca, to zobaczyłem jak jakaś osoba płci pięknej znęcała się nad drugą rówieśniczką. Obok niej stał jakiś chłopak, który od razu było widać, że był silny po samej posturze ciała. Ta skromna sytuacja, to wydarzenie, tego dawno szukał Yuhito. Teraz mogę wyjaśnić czemu ten początkujący shinigami w ogóle tutaj się udał. On nie miał zamiaru pomóc osobie, która krzyczała. Domyślał się, że na pewno ktoś się nad kimś mógł znęcać lub bić bez powodu. Miał to gdzieś. Jedyne co go interesowało to możliwość zaczepki, której oczywiście oczekiwał. W tym momencie na niekorzyść tej dwójki obudził się w nim demon...Żądza krwi, która była jego obsesją teraz zawładnęła jego ciałem. "Czas się zabawić...". Używając swojej szybkości naturalnej Znalazł się koło dziewczyny bijącej i ...chlasnął z całej siły w twarz. Nie użył pięści, jednak otwarta dłoń powinna spowodować odlecenie dziewczyny na paręnaście metrów i lekki krwotok z ust. Kenpachi nie miał takiej obawy, że bicie dziewczyn jest zabronione. Miał to głęboko w poszanowaniu.
- Ej! Suko twojego faceta!- Krzyknął do chłopaka stojącego pod murem. - Broń swojej pani...- W tej chwili uśmiech chłopaka osiągnął bezkresny limit. W oczach pojawiła się żądza krwi, to nie był już normalna osoba jak o poranku, tylko demon we własnej postaci. Po uderzeniu jeżeli chłopak nie zatrzymał ciosu, to w czasie kwestii podniosłem o 8 punktów swoją wytrzymałość, czekając na cios. Po prostu go normalnie przyjąłem. W chwili wypowiadania kwestii wyjąłem mój boken trzymając go oburącz lekko opuszczony poniżej mojego pasa i skierowany w kierunku chłopaka. Być może istniała szansa, że nie poczuję ciosu, być może jednak będzie inaczej. Ale Yuhito nie panował już nad sobą i swoją żądzą. Mógł uderzyć gdziekolwiek. Najlepiej tak, żeby krew poleciała z mojego ciała...Po uderzeniu jeżeli je przetrzymałem z moją postawą, to swoją kataną treningową wykorzystując efekt zaskoczenia, że po jego ciosie udało mi się ustać na nogach, uderzyłem mieczem, trzymając go oburącz w jego podbródek. Robiąc cięcie od dołu ku niebu. Chciałem go zmasakrować tym ciosem przy użyciu moich dłoni. Teraz jeszcze jedna kwestia. Podczas tego ruchu analizowałem sytuację. Czyli podczas ciosu jego siłę, ile bym musiał mniej więcej włożyć reiatsu żeby nie robił na mnie wrażenia. Także jego szybkość, mogłem bez problemu wyczuć kiedy była to nadzwyczajny osiąg ,a kiedy po prostu jego naturalna, czyli nie zwiększona. Także podczas zadawania ciosu sprawdzałem jego wytrzymałość. Pełna analiza przeciwnika, starając sie obserwować każdy jego ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Pon 27 Gru 2010 - 16:28

Chłopaka spotkał zawód już na samym początku wykonywania swojego planu, dziewczyna nieco zaskoczona faktycznie oberwała i to całkiem porządnie, tak że zatoczyła się w tył, nie odleciała jednak jak pchnięta lalka. Faktycznie jej warga została zraniona na tyle że pociekła z niej krew... Młódka jednak gdy doszła do siebie oblizała ją krzywiąc się. Ale chłopak nie miał czasu zbyt długo tego podziwiać, skupił się wokoło niego zaiskrzyła lekko czerwonawa barwa emanującego rei. Energia duchowa wlała się w chłopaka wzmacniając go... I chyba dobrze że to zrobił gdyż opierając się pod ścianą chłopak gwałtownie chwycił za boken, złapał go w prawice i skoczył ku bohaterowi zdając cios z góry prosto na jego głowę. Yuhito raczej instynktownie zszedł nieco na bok chroniąc głowy... I dobrze gdyż gdy drewno uderzyło w jego bark i to z całkiem sporą siłą. Takie uderzanie dla głowy mogło być mniej bezpieczne. Tak czy owak młodzian mógł dostrzec dwie rzeczy - chłopak był silny, w końcu uderzył tylko z jednej ręki, a dziewczyna wytrzymała.

Młódka która do tej pory leżała na ziemi przeczołgała się nieco na bok i zaczęła wstawać plącząc przy tym.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenpachi Yuhito




Mistrz Gry : Kamys Tsuki ( Tsuki-chan :3 )

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Pon 27 Gru 2010 - 17:45

"Dwóch na jednego, trochę nieuczciwie? Pieprzyć to! Im więcej tym lepiej..." Teraz nastąpiło uderzenie. "Ahhh... Co za rozkosz bólu, co za narkotyk. Dawno tego nie odczuwałem. Nie ma nic piękniejszego niż to. Przyszła pora by dać im nauczkę". Ten cios miał obudzić w nim tą obsesję na punkcie krwi i walki. Był na głodzie, jak narkoman jakiś. Teraz nastąpił najlepszy okres, czyli spożytkowanie nałogu po głodówce. Wtedy krew płynęła szybciej ,zwiększone tętno i poszerzone źrenice. Lekkie drgawki z emocji, podniecenia tym faktem. W tym stanie ból był wręcz nieodczuwalny. Naprawdę nie trafili oni dobrze, gdyż spotkanie z diabłem nigdy nie jest zachwycające, a wręcz przerażające i mordercze. ~Szybkość~ 8 punktów reiatsu w ta cechę. Błędem było zbliżenie się na taką odległość. Ataki były wykonywane na maksymalnej prędkości bez zahamowań. Katana nagle znalazła się w jednej dłoni. Pierwszy cios - ruch bokenem w prawe płuco, by połamać mu żebra. W tym samym czasie nastąpił sierpowy cios w podbródek. Drugi cios - katana znajdowała się w okolicach bioder, trzeba było coś z nią zrobić. Po sierpowym nastąpił cios łokciem w okolice karku tym samym robiąc obrót w powietrzu o 360 stopni. W tym czasie złapałem katanę oburącz i znalazłem się w odpowiedniej pozycji do kolejnego manewru. Był nim atak z impetem, bowiem jeszcze doszła siła obrotowa w prawe ramię, dokładnie nadgarstek, chrząstka która tam się znajdowała nie była silną kością, zatem nie raz się spotykano z czymś takim jak zwichnięcie nadgarstka. Wszystko dlatego, że to jest kość należąca do tych miękkich, czyli nie stanowiąca twardego umocowania w ciele człowieka jak np. udo, które było bardzo obciążone, zatem musiało być silne. Trzeci cios - ręka powinna wtedy być nieźle poharatana ,a wtedy utrzymanie miecza w dwóch dłoniach nie było możliwe. Dlatego kolejnym ruchem był kopniak, a raczej podcięcie prawą nogą, tej lewej przeciwnika. Uderzyłem w zginacza, pomiędzy udem a łydką z tyłu nogi. Nie raz się widziało tego efekt. W tym samym czasie nastąpiło ponownie oburącz trzymanej drewnianej broni cios- od nieba, prawej strony w lewy dół kierując się katana miała trafić w lewy płat mózgu, po czym przejechać po torsie. Wszystkie manewry były wykonywane z istną precyzją, zatem jeżeli oponent nie użył reiatsu do szybkości ,to nie mógł nad tym nadążyć. Nawet sama obrona wymagała niezłych umiejętności walki. Teraz jeszcze jedna istotna rzecz. Wiadomo, że niektórzy odczuwają takie coś jak wahanie się przed zadaniem bólu drugiej osoby. Otóż Yuhito właśnie to zamierza zrobić. Umiejętność żądza krwi wraz z jego obsesją stanowią idealne połączenie...On po prostu uderza by zabić swojego przeciwnika. W razie ataków w moją stronę, staram się bronić moim bokenem, poprzez boczne blokowanie ciosów. Czyli jeżeli uderzenie następuje z góry to ja układam miecz w poprzek. Jeżeli z lewej na skos, to ja ustawiam dokładne przeciwieństwo. Także dzięki zwiększonej prędkości mogę ich po prostu unikać lub zniknąć z ich wzroku i pojawić się za plecami zadając cios wzdłuż kręgosłupa, które jest bardzo niebezpieczne, bo może doprowadzić do trwałego paraliżu. Także mój balans ciała i wrodzona jakaś tam zdolność do uników powinna pomóc w czasie tej walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Sro 29 Gru 2010 - 19:33

Chłopak odczuwał sadystyczną rozkosz, ta targała jego ciałem do dalszych ruchów... Diabeł żądał krwi, krzyczał aby mu ją dać ! Młodzian znów bez większych trudności wlał w ciało duchową energię, która polepszyła jego refleks, pojmowanie i sprawność motoryczną, bowiem wszytko jak by lekko zwolniło w bezwzględnych, pochłoniętych agresja oczach bohatera. Bez większej trudności wyprowadził cios pierwszy, boken zalśnił, jak by energia również go lekko otoczyła [wow ładny rzut na obrażenia ; 3 ] . Chłopak uderzył naprawdę silnie i szybo tak że jego przeciwnik wypuścił gwałtownie z ust powietrze i cofnął się... Trudno jednak powiedzieć czy kość została złamana, nie miał radaru w oczach. Potem nadszedł drugi atak, również całkiem celny. Pieść uderzyła bowiem w swój cel, głowa chłopaka silnie odchyliła się lekko do tyłu, wykuł on przy tym nieco silny z ust. Trzeci coś jednak nie wyszedł wcale tak dobrze młodzian z który walczył Yuhito nie tylko uniknął uderzania, ale jeszcze dźgnął całkiem silnie swoim bekonem w brzuch bohatera. Chłopak wypluł z ust ślinę, i mało nie pozbył się jedzenia... To jednak nie było aż takie ważne, ból tylko podsycił żądzę. Kiedy już miał się rzucić w dalszy wir walki usłyszał za swoimi plecami - ...mer cztery - pełzająca lina!- Nie zdążył nawet zareagować gdy ramiona chłopaka zostały ściągnięte do tyłu, jak by związane. Dodatkowo z dłoni wypadła mu broń.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenpachi Yuhito




Mistrz Gry : Kamys Tsuki ( Tsuki-chan :3 )

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Sro 29 Gru 2010 - 20:56

Moje uderzenia zadawały chłopakowi obrażenia, a ja tylko odczuwałem coraz większą radość z tego powodu. Pierwszy cios bardzo ładnie trafił mojego przeciwnika, drugi też dał o sobie znać. Nagle coś mnie oplątało. Usłyszałem tylko numer zaklęcia, było to jedno z kidou lub hadou obezwładniających. Niestety z tego powodu moja broń mi wypadła z rąk, co było niestety złym posunięciem. "Ja unieruchomiony?! Niedoczekanie wasze!". Reiatsu podskoczyło do maksymalnego poziomu, wręcz wyleciało z chłopaka. Używanie takich tanich sztuczek jak zaklęcia i walka na dystans, nie było nic gorszego. Z ust Yuhito można nawet było zobaczyć pianę wyciekającą z kącików warg. "Nie wybaczę im tego ,rozszarpię na miliony kawałeczków!". Skupił teraz całą swoją moc na sile jaką posiadał przeznaczając osiem punktów reiatsu na ten współczynnik. Jedyne co zrobił przez ten moment to tylko zerknął na rzucającego tym zaklęciem zabójczym i pełnym chęci mordu wzrokiem. Pragnął teraz śmierci jego przeciwników bardziej, niż czegokolwiek wcześniej. To co było przedtem to była żądza krwi i walki, jednak teraz doszła jeszcze złość i gniew. Niczym wrzący piec buchający co chwila ogniem. Zebrał całą siłę i starał się przełamać to zaklęcie i wyrwać z tych więzów. W tym czasie nie próżnował i obserwował chłopaka, który mógł wykorzystać moment do ataku. Być może to dziewczyna rzuciła to zaklęcie, a może jakiś nauczyciel. Nie obchodziło go teraz to, jedyne czego pragnął to zemsty na takim poniżeniu jego osoby. Gdyby chłopak zaatakował mnie swoim bokenem to staram się uniknąć ciosu poprzez balans ciała, po czym z całej, zwiększonej siły jeżeli jestem jeszcze związany uderzyć barkiem w niego. To powinno go trochę z rytmu walki wyrzucić. Dalej szybko pobiec na osobę, która mnie związała, nadal cały czas próbując się uwolnić i gdyby mi się nie udało, to zaatakować z wyskoku ją i zadać cios kopniakiem w twarz, robiąc obrót i trafiając w prawą część twarzy. Gdyby udało mi się uwolnić to po prostu atakuję moimi pięściami. Gdyby broniła się ta osoba bokenem, to go łapię i wyrywam z rąk, tym samym uderzając drugą dłonią prosto w twarz z całej siły. Dalej doskakuję lub jeżeli uniknął ciosu to dalej uderzam w przeciwnika. Teraz następuje cios kolanem w brzuch, po czym szybko łapię ta osobę z tyłu robiąc uchwyt. Zaciskam obie dłonie tworząc jakby kąt prosty i zaczynam dusić ofiarę. Wtedy krzyczę do chłopaka:
- Rusz się, a skręcę jej kark. -Mówię to bardzo przekonywająco cały czas dusząc ofiarę i gdyby ona próbowała jakiś trików, to doprowadzam mój czyn w życie. Gdybym wyczuł jakby ona lub on tylko trochę wzmocnili swoje reiatsu, to także następuje zgon. Gdyby ten plan się nie udał, bo jej obrońca by wkroczył wcześniej, to w tym momencie atakuję chłopaka by go obezwładnić. Uderzam ponownie w to samo miejsce, co przedtem trafiłem moim bokenem, przez co ból powinien być jeszcze większy. Dalej wykorzystując ten moment jego dezorientacji i łapię go tym samym uchwytem i zaczynam dusić wypowiadając kwestię taką jak poprzednio tylko ze zmianą płci ofiary.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Sob 8 Sty 2011 - 23:25

Chłopak wlał w swoje mięśnie energię duchową, dzięki czemu jego tężyzna fizyczna wzrosła. Zaczął się uwalniać, lina powoli się rozciągała, przeciwnicy postanowili jednak nie stać w miejscu i czekać aż chłopak wyrwię się z zaklęcia i rzuci się na nich. Chłopak złapał drewniany miecz w dwie dłonie, podskoczył do Yuhito i uderzył na jego głowę. Chłopak nie zdołał uniknąć ataku, miecz przywalił w czubek jego głowy powodując lekkie zamroczenie i szumienie w głowie. Chwile później oberwał jeszcze jeszcze w kark, ciężko mu było unikać podczas zamroczenia i jeszcze od pleców, oberwał na tyle mocno ze zachwiał się i niemal upadł.. Utrzymał się jeszcze na nogach zaś wściekłość w nim wzbierała jeszcze bardziej. W końcu się uwolni jednak ie był w stanie wykonać swojego planu... no i na dodatek dalej czul się nieco nieswojo, szumiało mu miedzy uszami.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenpachi Yuhito




Mistrz Gry : Kamys Tsuki ( Tsuki-chan :3 )

PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Wto 11 Sty 2011 - 22:22

Postanowiłem dalej próbować, poprzez dalsze wlewanie mojego reiatsu w kolejne uwolnienie. Byłem skrępowany, a bez rąk nie miałem jak walczyć, przynajmniej tak im się wydawało. Teraz udawałem, że staram się uwolnić dalej, po czym gdy nadszedł atak, to wykonałem cios kolanem w brzuch, po czym nastąpił kopniak z półobrotu w podbródek. To miało wybić przeciwnika wysoko w powietrze, po czym skoczyłem dzięki ogromnej sile jeszcze wyżej od neigo i zadałem ostatni cios w jego brzuch lub plecy, zależnie jak był ułożony, kierując nogę od góry ku ziemi. Impet uderzenia i siła z jaką otrzymywał te ciosy powinny dać mu nieźle do czynienia. Dalej próbowałem oczywiście po tym uwolnić się z więzów, jednak skupiłem się na moich wrogach dalej, czyli gdyby dziewczyna mnie atakowała bezpośrednio, to także potraktuję ją solidnym kopniakiem w twarz lub klatkę piersiową. Coraz bardziej mnie to denerwowało, żądza przeradzała się w nienawiść i niepohamowaną chęć mordowania. Im dłużej to trwało, tym Yuhito coraz mniej Siebie kontrolował i swoje hamowanie się przed zabiciem tych dwóch osób. Jego czarna strona zaczęła wygrywać walkę nad tą białą. W razie ataków skierowanych w moją stronę staram się ich jakoś uniknąć lub zablokować chociażby nogami, które na szczęście mam wolne. Na początku włożyłem kolejne 8 punktów w siłę, przez co jakby nawet ktoś zablokował moje ciosy, to by odczuł odrzucenie taką mocą. Samo trafienie powinno spowodować otępienie i odurzenie, jakby chwilowe stracenie kontaktu z rzeczywistością. To jest jakby chwila zamroczenia po otrzymaniu ciosu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Kenpachi Yuhito   Today at 2:53

Powrót do góry Go down
 
Dom Kenpachi Yuhito
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com