IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Bestia kontra Bestia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Bestia kontra Bestia   Pon 3 Sty 2011 - 18:46

Coby nikt się nie zdziwił. Na starcie kilka rzeczy:
- pojawi się kilka przekleństw - uznałem, że ugrzecznione jest nieco zachowanie w Anime
- próbowałem utrzymać klimat walk Bleachowych (ćwiczyłem opis walk, który raczej średnio mi wychodził)
- prosiłbym o powiedzenie mi poza opiniami natury literackiej czy postacie występujące w tekście nie są przypadkiem OOC
- Ach no i to jest dość długie...
- No i raczej nie da się podzielić tekstu na jakieś fragmenty, bo to spójna całość. Niestety z tego powodu jest to tak zbite. Mam nadzieję, że nie przeszkadza.






Bezkresna pustynia Hueco Mundo… miejsce stracenia, śmierci i narodzin nowych sił. Miejsce, z którego pochodzą najpotężniejsze istoty. Miejsce, które skrywa wiele sekretów. Miejsce, w którym ciągle toczy się walka o władzę. Las Noches… Twierdza będąca ostoją najpotężniejszych z najpotężniejszych... Espady i ich Fraccion.
Miliko leżała na białawym piasku i wpatrywała się tępo w sztuczne niebo. Była Fraccion. Jej pan wybył z twierdzy i w tym momencie poszukuje Vasto Lorde. Znowu. Nie miała do kogo otworzyć ust więc milczała. W końcu milczenie jest złotem. Czerwone, gigantyczne, walcowate filary wznosiły się niemal pod nieboskłon. Miliko zawsze zastanawiała się po co one w ogóle tu stoją. Doszła do wniosku, że to jakiś rodzaj ozdoby w dziwnym guście, ale nie należy krytykować kunsztu Aizen-samym, więc zachowała to dla siebie. Podrapała się po ciemnych, długich włosach wpadających niemal w purpurę. Musiała przyznać, że strój Arrancara jest dość wygodny, a jako, że może go dopasować do własnego gustu, tym bardziej. Biała, krótka kurta kończąca się nieco ponad pępkiem pasował jej najbardziej. Dodatkowo miała coś w guście spódniczki sięgającej do kolan przewiązanej czarną szarfą, za którą znajdowała się pochwa na miecz. Jej Zanapktou leżało wbite w piasek obok. Maska wyglądała jak zaokrąglony pasek przechodzący przez środek nosa i górne części policzków.
- Rany… co za nudy – Dziewczyna ziewnęła przeciągle. – Czemu nie zabrał mnie ze sobą? Przecież dałabym sobie radę. – Dźwięczny głos przypominający delikatny brzęk dzwoneczków nie znajdował żadnego odbiorcy. – I tak cieszę się, że nie ma tu tego idio… - Nagle źrenice jej piwnych oczu rozszerzyły się zakrywając niemal tęczówki! Błyskawicznie poderwała się, chwyciła katanę i rzuciła się w stronę jednej z wież, gdzie w tym momencie stacjonował Aizen-sama. Nerwowo obejrzała się! Wszędzie piasek i słupy. Nic więcej. Nagle jakaś postać pojawiła się na jednym z nich na horyzoncie!
- Szybciej, szybciej, SZYBICEJ!!! – Wołała do siebie. Głuchy huk Sonido! Uderzyła o coś twarzą! Zatoczyła się i upadła na piasek.
- Dokąd się spieszysz? – Złośliwy głos uderzył ją w uszy.
- J-j-ja… n-n-nigdzie – wyjąkała. Podniosła nieco wzrok. Czarne skarpetki w białych sandałach.
- Chyba nie uciekasz przede mną, Fraccion? – spytał z udawaną troską.
- N-n-nie s-s-skąd – odparła nerwowo.
- Cieszę się. Wiesz co? Okazało się, że uwinąłem się nieco szybciej niż myślałem i jestem! Akurat możemy dokończyć naszą zabawę… - Głos stał się poważny. Zbyt poważny.
- Hi hi – zaśmiała się nerwowo. – T-t-to świetnie… G-g-grimmjow…
- Widzisz. To taka śmieszna sprawa, kiedy akurat go nie ma możemy na spokojnie zająć się sobą. – Zrobił krok do przodu, a dziewczyna drgnęła nerwowo.
- M-m-może i-i-innym r-r-razem? – jej ton był niemal błagalny. Przed nią stał dobrze zbudowany mężczyzna o niebieskich włosach i takiż oczach. Miał ręce w kieszeniach i uśmiechał się złośliwie, a wręcz sadystycznie. Bluza Arrancara była rozsunięta tak, że odsłaniała klatkę piersiową. Jego maska przypominała prawą szczękę i żuchwę. Miał dziurę Pustego na wysokości pępka. Przy czarnym pasie po lewej stronie miał swój miecz. Grimmjow Jeaguerjacques. Sexta Espada. Miliko poderwała się gwałtownie i spróbowała go wyminąć. Wieża Aizen-samy była już blisko. Piasek podleciał w górę, gdy śmignęła przed siebie. Wyminęła go! Nagły ból na głowie! Szarpnięcie! Uderzenie o ziemię! Tumany piasku wzbiły się od upadku. Grimmjow trzymał ją za włosy.
- HAHAHAHA! Ciągle dziwię się, że ktoś tak słaby jak ty jest w stanie utrzymać się jako jego Fraccion! Wygląda na to, że ma do ciebie słabość, szmato!
- Grimmjow błagam – wyrzuciła z siebie.
- Zabiję cię teraz póki nam nie przeszkadza. – To nie była groźba. On stwierdził fakt. Widać było, że widok strachu na twarzy dziewczyny daje mu sadystyczną rozkosz. – Ale żeby walka miała sens. Pozwolę ci zacząć. – Arrancar przełknęła ślinę. Wstała. Grimmjow schował znów ręce do kieszeni i patrzył na nią z tym swoim wrednym uśmieszkiem. Spróbowała się uspokoić. To jedyny sposób by przeżyć. Spokój… Chwyciła katanę w lewą dłoń. Spojrzała na Grimmjowa.
- Dalej Fraccion, nie mam wieczności – prychnął. Dziewczyna zamachnęła się. Postanowiła uderzyć od razu jak najmocniej. Jasnozielona wstęga Reiatsu otoczyła otrze Zanpaktou. Uderzyła! Eksplozja energii! W ziemi powstał krater! Piasek wzbił się w powietrze tworząc gigantyczny tuman kurzu. Skorzystała z okazji! Ruszyła w stronę wieży! Sonido! Cięła znów! Ostrze uderzyło o coś twardego! Spróbowała je ruszyć! Nie mogła! Nastała chwila ciszy. Dym rozwiał się. Grimmjow szczerzył się wściekle. Trzymał jej Zanpaktou lewą ręką, a drugą nadal miał w kieszeni. Na jego prawym ramieniu koszula była przedarta. Żadnej rany.
- To wszystko? Jeśli to twój najmocniejszy cios to zginiesz w kilka sekund. Dalej pokaż dlaczego cię trzyma! Słabeuszu!! – wrzasnął i zaśmiał się jak szaleniec. Dziewczyna otworzyła szerzej oczy. Może spróbować. Z tej odległości nie powinien uniknąć. Zamachnęła się prawą ręką. Kula zielonkawej energii śmignęła w Espadę. Mała eksplozja, a za nią piętnaście kolejnych. Dziewczyna wyrwała swój miecz i odskoczyła. Grimmjow wyglądał na znużonego.
- Pfhe, co to ma być? Pokażę ci co znaczy mieć siłę HAHAHAHAHAHAHAHA!!! – wrzasnął. Sonido! Pięść wbiła się w brzuch dziewczyny! Ta zgięła się w pół! Kopnięcie w twarz! Siła uderzenia rzuciła ją w bok o kilkadziesiąt metrów. Przejechała bokiem po piasku. Sonido! Chciała zasłonić się mieczem! Nie zdążyła! Grimmjow kopnął ją w brzuch! Poleciała w jedną z czerwonych kolumn. Ta złożyła się jakby była z papieru. Potężny huk i tumany kurzu. Sadystyczny rechot szóstego Espady niósł się po okolicy.
- DALEJ! WYŁAŹ! – wrzasnął. Kamienie spadły na bok i poobijana dziewczyna wygramoliła się spod gruzów. Sonido! Zdążyła machnąć Zanpaktou! Grimmjow złapał go w rękę!
- Wyrobiłaś refleks. Ale i tak jesteś za słaba. – uderzył ją kolanem w twarz. Włosy dziewczyny zamiotły ziemię. Ona jednak nie upadła! Espada podtrzymywał ją za miecz.
- HA! – Niebiesko-włosy wyszczerzył się. Wyciągnął drugą rękę. Czerwona energia zaczęła się w niej zbierać. – Cero – Eksplozja! Huk! Tumany kurzu i dymu! Chmurę przebiła jakaś sylwetka i wskoczyła na wieżę! Dziewczyna dyszała ciężko. Miała poparzoną prawą rękę i brzuch. Strój był częściowo przepalony. Stróżki krwi płynęły z kącików ust.
- Ładnie! Sonido połączone z własnym Cero! Szkoda, że użyłem tylko połowy mocy. – Dziewczyna wzdrygnęła się, gdy poczuła jego dotyk na ramieniu. Uderzenie w lewe ramię! Mimowolnie padła na kolana, a wieża pod nią zaczęła się kruszyć. Zatoczyła koło nieco mętnym spojrzeniem.
- P-pomóż… - szepnęła.
- Mamy czas. Jeszcze się pobawimy! HAHAHA – Grimmjow znów wyszczerzył się jak sadysta wyrywający motylowi skrzydła i patrzący jak ten zwija się nie mogąc poradzić nic na swój marny los. Uderzył drugi raz i puścił ją. Wpadła do wnętrza wieży, która zaczęła się rozpadać. Tony gruzu ją przywaliły. Znów rechot zadowolenia. Nagle fala jasnozielonej energii wysadziła resztki wieży! Dziewczyna stała dalej, ale widać było, że dostaje niezły wycisk. Wycelowała dłonią w Grimmjowa, który tylko uśmiechnął się pobłażliwie.
- Cero – wycedziła przez zęby. Fala Reiatsu znów strzeliła! Trafiła Espadę, ale po chwili śmignęła w bok i wysadziła jakiś odległy filar.
- Rany, rany. Poparzyłaś mi dłoń. – Po wewnętrznej części dłoni Grimmjowa faktycznie było widać nieliczne poparzenia, które szybko się regenerowały. – Mam cię zabić czy pokażesz co jeszcze umiesz? – Sonido! Stanął przy niej i chwycił ją za szyję. Podniósł ją do góry. Dziewczyna szamotała się wściekle, ale bezskutecznie. – I co teraz z tobą zrobić? Nikt cię nie wybawi. Dalej, dalej. Pokaż co jeszcze umiesz, szmato. – szepnął jej do ucha. Uderzył ją w brzuch i podrzucił w ten sposób. Oczy dziewczyny zaszły mgiełką. Espada pojawił się tuż przy niej! Kopnięcie znów w brzuch! Miliko wypluła nieco krwi. Była już dwadzieścia metrów nad ziemią. Sonido! Znalazł się za nią! Kopnięcie w potylicę! Dziewczyna zaczęła pikować ze zdwojoną prędkością. W huku znów znalazł się koło niej! Wbił jej kolano w żebra! Coś chrupnęło! Pewnie mostek! Arrancar wzbiła się w powietrze. Grimmjow znów użył Sonido i uderzył ją w twarz łokciem. Krew trysnęła ze złamanego nosa! Miliko śmignęła w filar i przebiła go na wylot, trafiła w kolejny, który zawalił się na nią.
- To koniec? – Grimmjow był… zawiedziony. – Muszę być pewny, że nie żyjesz. – Podniósł dłoń, w której zgromadziła się czerwona energia – Cero – Potężny strumień Reiatsu zalał cały gruz, w którym leżała dziewczyna. Wyrwał potężny krater. Na jego dnie leżała, poparzona, poobijana Miliko, która trzymała swój Zanpaktou przed sobą.
- Jeszcze dychasz? Uparta z ciebie ździra. – Arrancar wstała chwiejąc się. – Co ty chcesz zrobić? Nie mów mi, że masz zamiar użyć Ressurreccion. – Zaśmiał się. Miliko przejechała dłonią po ostrzu i przecięła sobie skórę. Stróżka krwi spłynęła rowkiem w ostrzu.
- Encogerse, Lagarto Camada(Zwiń się, Jaszczurzy pomiocie) – powiedziała cicho. Jasnozielone Reiatsu wylało się z miecza i owinęło się wokół niej jak wąż. Fala energii przysłoniła jej sylwetkę. Grimmjow uniósł brew i uśmiechnął się pobłażliwie. Powietrze niemal zakipiało od uwalnianej siły. Potężny huk i fala uderzeniowa podrywająca tumany piasku! Rany dziewczyny się zabliźniły i nie było po nich śladu. Jej sylwetka zmieniła się. Całe ciało poza maską było pokryte szkieletem typowym dla Hollowów z tym wyjątkiem, że ten przypominał łuski. Na przedramionach znajdowały się ostrza, po dwa na rękę, które wystawały poza dłonie. Maska pokryła górną część twarzy. Oczy stały się bardziej skośne. Jednak to co najbardziej rzucało się w oczy to długi, co najmniej na dwa metry ogon. Był zakończony szpikulcem i teraz nerwowo uderzał o ziemię. Miliko uśmiechnęła się. Jej zęby były ostre jak brzytwa i spiczaste.
- Wierzysz, że jesteś w stanie mnie pokonać? – Espada wyszczerzył się. Strzelił palcami i zmrużył oczy.
- Nie… Ale wierzę, że wytrzymam aż on wróci. – odparła sucho.
- Zobaczymy dziewuszko. – Znalazł się koło niej! Jednak tym razem ona zdążyła się obrócić! Jego pięść śmignęła w stronę jej twarzy! Miliko uchyliła się i kopnęła go w rękę! Odsłonił się! Wykonała półobrót i dźgnęła go ostrzem prawej ręki. Broń na moment zatrzymała się na jego hierro, ale po chwili przebiła skórę. Rana była bardzo płytka, ponieważ Grimmjow odskoczył.
- Nie doceniłem cię… wreszcie możemy powalczyć. – Wyszarpnął miecz z pochwy i wyszczerzył się jak szaleniec. Miliko wolała nie czekać. Wystrzeliła w powietrze jak strzała. Zielonkawa energia zapaliła się na jej dłoniach. Wystrzeliła pierwsze Bala w stronę Espady! Ten tylko machnął mieczem i przeciął je! Fragmenty pocisku wybuchły na ziemi tuż za nim! W tym czasie Arrancar zaczynała krążyć wokół Grimmjowa i wystrzeliwać coraz szybciej kule czystej energii. Espada skrzywił się. Kolejne eksplozje wszędzie dookoła niego! Musiał coraz szybciej wymachiwać swoim Zanapktou! Wreszcie skierował go w jej stronę.
- Cero – energia sformowała się błyskawicznie. Czerwona fala zalała niebo. Jednak Miliko była już obok niego! Cięła błyskawicznie, ale on okazał się lepszym szermierzem! Sparował oba ataki i podciął ją! Upadła na ziemię! Pchnął Zanapktou w jej szyję! Przetoczyła się na bok! Ostrze przejechało po pancerzu i drasnęło ją! Nagle wzbił się tuman kurzu! Spod piasku wyrwał się ogon i mknął w stronę brzucha Grimmjowa. Espada złapał go! Wtedy dziewczyna gwałtownie uniosła się w powietrzu podnosząc się na nim. Wykonała salto!
- Cero! – krzyknęła. Jasnozielone światło uderzyło w cel. Potężna eksplozja! Tumany piasku w powietrzu!
- Ty… ty… - dyszał - suko!! – wrzasnął Espada. Miał poparzone plecy. Bluza leżała w strzępach na ziemi. Miliko stanęła w powietrzu. Jej ogon był spalony do połowy i broczył krwią. Grimmjow parsknął.
- Nie za duża strata, ździro? – Dziewczyna wzruszyła ramionami. Ogon powoli, choć było to widoczne gołym okiem, zaczął się odbudowywać. – Czyli to tak… Koniec wygłupów. Zabiję cię teraz! – Espada w huku Sonido pojawił się obok niej! Skrzyżowała ręce akurat by zatrzymać potężne uderzenie katany! Ostrza zgrzytnęły! Grimmjow wykorzystał drugą wolną rękę i uderzył ją w brzuch! Dziewczyna znów się zgięła! Espada kopnął ją w ręce zbijając gardę! Zadał cięcie! Ostrze zgrzytnęło na pancerzu i wgłębiło się w niego. Następnie dotarło do skóry! Krwawa rana ciągnąca się od lewego boku przez brzuch aż po prawe biodro naznaczyła jej ciało. Uderzyła z hukiem ziemię!
- AHAHAHAHA! Widzisz?! Takie gówno jak ty nie ma ze mną szans! – Przewróciła się na plecy by zobaczyć zbliżające się ostrze! Zasłoniła się rękoma, ale Grimmjow nie celował w brzuch czy twarz, ale w dłonie! Zanpaktou przeszło przez nie na wylot i wbiło się głęboko w piasek za dziewczyną!
- Już po tobie szmato. – Espada uśmiechnął się sadystycznie. Przyłożył prawą dłoń do jej twarzy i zaczął zbierać energię na Cero. Z piasku wyrwał się ogon i zaatakował go w twarz! Złapał go lewą ręką!
- Myślisz, że dasz radę nabrać mnie na to samo dwa razy? Nie dość, że słaba to jeszcze głupia i naiwna! – W tym momencie usłyszał formowanie się Cero dochodzące z lewej strony. Obrócił się. Ogon był zgięty tak, że czubek celował mu w twarz, a na nim gromadziło się jasnozielone światło.
- KURWA! – wrzasnął, puścił ją i za pomocą Sonido pojawił się na pobliskim filarze. Cero przeszyło powietrze niszcząc po drodze kilka słupów. Miliko owinęła swój ogon wokół miecza i wyrwała go. Rany zaczęły się zasklepiać. To samo tyczyło się szramy z przodu ciała. Huk! Grimmjow uderzył nogą w ogon i przygniótł go do ziemi! Następnie wyrwał mu katanę i odrąbał go! Dziewczyna wrzasnęła z bólu! Użyła Sonido by znaleźć się jak najdalej! On był szybszy! Wbił ją w pobliski filar! Przebiła go na wylot! Próbowała się zatrzymać! Znalazł się nad nią!
- Cero – Czerwony blask zalał całą jej sylwetkę i wyżłobił krater w ziemi. Uderzyła w kolejny filar niszcząc go zupełnie. – Widzisz, suko. Różnica miedzy nami jest taka, że ty w formie Ressurection możesz mnie zarysować kiedy ja cię zabijam. – Miliko wstała. Była poparzona na całym ciele. Ogon powoli odrastał. Espada nagle znalazł się przy niej! Pchnął miecz! Ona zasłoniła się lewą ręką! Zanapktou przeszło między jej ostrzami i zmierzało ku oku. Grimmjow uśmiechnął się. Ona też! Nagle przekręciła dłoń w bok! Katana samoistnie wyrwała się Espadzie z rąk! Dziewczyna pchnęła ostrza w niego! Jedną rękę zatrzymał dłonią! Druga wbiła mu się w brzuch! Wtedy on przeszedł do kontrataku. Wolną pięścią uderzył ją w twarz z taką siłą, że jakaś kość trzasnęła! Miliko śmignęła w powietrzu, zahaczyła o czubki trzech filarów burząc je! Przebiła się spadając przez kolejne dwa i wreszcie utknęła w ostatnim, a ten zawalił się na nią. Gdy wyszła na zewnątrz Grimmjow już tam czekał. Zadał cios rozcinając klatkę piersiową! Katana szybko świsnęła drugi raz naznaczając krwawy ślad na plecach! Wreszcie wbił ją w lewe ramię dziewczyny i przyszpilił ją do podłoża! Miliko zaczęła broczyć krwią. Nadepnął na jej formujący się ogon miażdżąc go! Dziewczyna wrzasnęła! Drugą nogą nadepną na jej prawe ramię prawdopodobnie łamiąc jakąś kość! Wreszcie chwycił ją za włosy i szarpnął! Pisnęła!
- I co dziwko? Jednak nie przyszedł. Cały twój wysiłek był tylko rozrywką dla mnie. - Zbliżył dłoń do jej zakrwawionej twarzy. – Poczuj smak śmierci. – Zaczął formować Cero.
- Dość. – chłodny, stanowczy głos dobiegł ich uszu. – Zostaw ją.
- A jak nie to co? ULQUIORA?! – wrzasnął.
- Zabiję cię.
- P-panie… - szepnęła Miliko.
- Uważasz, że jesteś w stanie się z nim zmierzyć? Jeśli tak to pozwalam ci tego użyć. – Powiedział spokojnie mężczyzna o zielonych oczach z wytatuowanymi ciemnozielonymi kreskami przypominającymi spływające łzy. Miał ciemne włosy i bladą skórę. Był ubrany na biało. Bluzka, która była teraz rozsunięta odsłaniała jego klatkę piersiową. Podczas, gdy na plecach Grimmjowa była wytatuowana szóstka, u niego w miejscu, gdzie znajduje się serce była czwórka. Miał dziurę Hollowa na wysokości mostka.
- D-dziękuję Ulquiora-sama.
- CO?! Że niby ta dziwka ma mnie pokonać?
- Nie. Ona tylko da radę zmusić cię do użycia Ressurection. Później ja cię powstrzymam. Poznaj jej moc.
Grimmjow zszedł z dziewczyny i wyrwał swoje Zanpaktou. Odsunął się na bok. Chciał zobaczyć o co chodzi. Po chwili Miliko wstała mimo dużych problemów. Popatrzyła na Ulquiorę, który kiwnął głową i odsunął się. Dziewczyna otarła twarz z krwi.
- Ressurreccion, Segunda Etapa! – Miliko zamknęła oczy. Nagły, potężny huk! Piasek zaczął formować tornado. Jasnozielone Reiatsu wystrzeliło w niebo w trzech wstęgach. Niczym trzy wielkie węże zawijające się wokół siebie. Kawałki pancerza zaczęły odpadać. Inne się topiły, jeszcze inne rosły. Nagle węże zapikowały. Uderzyły w ziemię tworząc falę uderzeniową. Rozerwały się na tysiące mniejszych, które oplotły całe jej ciało i zostały pochłonięte. Jej gałki oczne przypominały te należące do gadów. Maska cofnęła się z czoła i zamiast tego stworzyła cztery szpikulce przeszywające włosy. Większość pancerza zniknęła. Łuski otaczały spiralnie ramiona. Kręgosłup wytworzył zewnętrzny pancerz z kości. Ogon wydłużył się. Na dłoniach poza ostrzami, powstały szpony. Nogi od boku otoczyły łuski. Tylko stopy i dłonie pozostały całe ukryte pod wcześniejszym pancerzem, który teraz przybrał jedynie inną barwę przypominającą złoto, tak jak i reszta łusek. Między nogami, przez brzuch aż po mostek przebiegał pasek, który w momencie znalezienia się na wysokości biustu rozwidlał się i rozszerzał zakrywając go niemal całkowicie. Kończył się na boku, gdzie najwyraźniej pod skórą łączył się z żebrami. Wreszcie było widać jej dziurę Hollowa. Znajdowała się nad lewą piersią tuż przy obojczyku.
Miliko syknęła przeciągle. Wysunęła długi, cienki, rozwidlony język i oblizała policzek z krwi. Grimmjow uniósł brew.
- Segunda etapa? Co to ma niby być? – Chwycił mocniej Zanpaktou. Czuł, że jej moc jest znacznie większa niż na początku. Nie zauważył gdy zniknęła! Cios od góry! Unik! Dziewczyna śmignęła i uderzyła ostrzami w ziemię. Energia spowodowała małą eksplozję. Tumany piasku poderwały się. Świst! Cudem sparował! Ogon przejechał wierzchem po mieczu. Miliko stanęła za nim! Zadała cios! Uniknął! Poczuł, że ogon owinął mu się wokół nogi. Nim zdążył ciąć został ciśnięty w ziemię. Wyhamował, ale ona była przy nim. Uderzyła z wielkim impetem w jego miecz. Grimmjowa wbiło w ziemię. Odskoczyła. W jej dłoniach sformowała się seledynowa energia. Kilkadziesiąt pocisków wystrzeliło w stronę Espady. Potężne eksplozje w miejscu, gdzie stał. Sonido! Miliko syknęła. Szarpniecie za ogon! Wszystko się rozmazało! Potężne uderzenie w piasek. Grimmjow otarł krew z brody. Wyciągnął rękę i wyszczerzył się.
- CERO!!! – wrzasnął, a ogrom czerwonej energii rozerwał ziemię. Gigantyczny krater i tumany kurzu. Espada wzbił się ponadto i czujnie rozglądał się. Wreszcie kurz opadł. Po dziewczynie nie było ani śladu. Grimmjow parsknął. Powoli opadł w dół ciągle rozglądając się czujnie. Ruch po prawej! Tuman kurzu wzbił się w powietrze! Spod piasku wyskoczyła dziewczyna! Seledynowa energia zgromadziła się na jej ostrzach i ogonie! Uderzenie o katanę Grimmjowa! Huk uwalnianego reiatsu! Wyładowania energii niczym małe pioruny pojawiające się w powietrzu! Ogon świsnął. Espada wykonał wykop zatrzymując go.
Miliko uśmiechnęła się – Cero – Oczy Espady rozwarły się. Zieleń wystrzeliła z ostrza na ogonie. Cisnęło go w ziemię. Miliko pokazała kły w złośliwym uśmiechu. Dzieliło ich kilkadziesiąt metrów. Grimmjow wbił katanę w ziemię. Dziewczyna przekrzywiła głowę. Szybkim ruchem przeciął palce o katanę i wycelował w nią otwartą dłoń. Niebieskie światło pojawiło się w niej. Jej oczy powiększyły się. Machnęła ogonem. Ich głosy zlały się w jedno.
- GRAN RAY CERO!! – CERO OCTAVA!! – Niebieski promień wyrwał się naprzód jak wściekły wąż. Seledynowa fala na moment zetknęła się z nim w eksplozji energii.
- Tercera… - Moc Espady przeważała. Światło zalało dziewczynę. – Segunda… - Nagle pojedynczy cienki, zielony bicz przeciął niebieski pas! Jej ogon! Mknął w stronę Espady!– Primera… - Dźwięk formowanego Cero! Grimmjow chwycił katanę! Zasłonił się! Seledynowe światło w potężnej eksplozji uderzyło w niego. Niebieska wstęga zniknęła. – Cuarta, Quinta, Sexta, Septima, Octava!! - kolejne wybuchy jeden za drugim uderzały w to samo miejsce. Miliko straciła prawą rękę. Skrzywiła się i chwyciła za kikut. Krew ściekała jej po boku. Miała poparzone pół ciała. Mały strumyczek czerwonej posoki wypłynął jej z ust. Dym rozwiał się. Grimmjow stał pośród gigantycznych kraterów. Był poparzony i krew zalała mu twarz.
- Ty szmato… zapłacisz mi za to… rozerwę cię… nie będzie co z ciebie zbierać. – Miliko uśmiechnęła się. Przymknęła oczy i wyprostowała to co pozostało jej po ręce. Seledynowy pas energii oplótł pustą przestrzeń, przybrał kształt ręki i złączył się z ciałem. Rana zregenerowała się całkowicie. Poparzenia zaczęły znikać. Otworzyła oczy. Pokazała kły. Grimmjow warknął. Wyciągnął katanę przed siebie. Dotknął jej dłonią i zgiął ją jakby chciał zedrzeć wierzch broni. Ostrze zaświeciło się na niebiesko.
- KISHIRE, PANTERA!! (Miażdż, Pantera) – Piasek stworzył trąbę powietrzną. Gigantyczne obłoki kurzu przysłoniły widok. Po kilku chwilach piach zaczął opadać. Powoli wyłoniła się z niego sylwetka Espady przypominającego panterę. Jego włosy wydłużyły się. Pojawiły się zwierzęce uszy. Jego maska przybrała postać korony, a całe ciało poza twarzą i środkową częścią klatki piersiowej pokrył szkielet hollowa. Przypominał pasy. Ogon przypominający ten pantery strzelił o ziemię. Przy łokciach i kolanach znajdowały się pojedyncze ostrza. Jego zęby wydłużyły się i zaczęły przypominać kły dzikiego kota. Stopy natomiast łapy pantery. Wszystkie rany się zregenerowały.
Grimmjow zaryczał. Fala uderzeniowa trafiła dziewczynę zmuszając ją do zakrycia twarzy dłońmi. Skoczył wykonując salto! Błyskawicznie znalazł się przy niej. Skrzyżowała dłonie by sparować cios. Sonido! Był po prawej! Kopnął ją w twarz! Zrobiła trzy salta w tył nim zdążyła wyhamować. Huk! Znów był przy niej! Zniknęła! Była za nim! Szybkie cięcie! Odmachnął się! Ostrza zgrzytnęły! Przekrzywiła je zmuszając jego rękę do odgięcia się. Cięła drugim ostrzem! Noga poszybowała na spotkanie z nim! Zatrzymała je! Ogon zaatakował od drugiej strony! Chwycił go! Chwila milczenia. Ostrza zgrzytnęły! Wyskoczyła próbując kopnąć go w głowę! Szarpnął za ogon! Wystawił łokieć! Nadziała się na niego! Krew wyleciała jej z ust. Zakręcił nią i cisnął w ziemię! Nim jej dotknęła już był przy niej. Seria kilkunastu uderzeń w klatkę piersiową! Dziki wręcz zwierzęcy śmiech towarzyszył ciosom. Nagle dziewczyna zniknęła! Grimmjow spojrzał w bok. Jest! Stoi od tak. Dziewczyna powiedziała tylko:
- Bala de Rapido (Błyskawiczny pocisk) – Zaczęła znikać i pojawiać się z taką prędkością jakiej Grimmjow jeszcze nie widział. Jego oczy śledziły jednak ofiarę. Wtedy poczuł uderzenie. Eksplozja niemal go wywróciła. Nie zauważył nawet pocisku. Kupa piasku koło niego wyleciała w powietrze. Ruszył do niej. Sonido! Spudłował! Zielona energia wybuchła zarzucając nim. Kolejna, kolejna! Znów i znów! Dziesiątki, nie, setki seledynowych eksplozji! Chmura dymu i pyłu wzniosła się w powietrze. Miliko stanęła. Wtedy dwa zielone kryształy wypadły z chmury z gigantyczną prędkością! Uderzenie! Cisnęło ją w słup! Otworzyła szerzej oczy! Zachłysnęła się krwią! Był przy niej. Kopnięcie w twarz! Poleciała w bok. Sonido! Cios pięścią w skroń! Wbiła się w ziemię!
- Kończmy tą dziecinadę! HAHAHA!! – Espada zamachnął się i wtedy ogon ugodził go w plecy. Formowanie Cero! Był szybszy! Chwycił go i wykręcił celując w nią. Było za późno. Własne Cero uderzyło w swą panią! Następnie wymierzył palcem w ofiarę.
- Cero! – czerwony blask pożarł jej sylwetkę. Gdy dym opadł leżała ledwo się ruszając. Ogon praktycznie nie istniał z jej ust sączyła się krew, a szkielet Hollowa był popękany. Grimmjow zamachnął się! Ktoś zatrzymał go. Espada zmierzył Ulquiorę wściekłym spojrzeniem.
- Nie słyszałeś? – głos był bez wyrazu. Jak zawsze - Aizen-sama nas wzywa.
Grimmjow wzruszył ramionami, splunął, odwrócił się i odszedł. Miliko spojrzała na wybawcę i wyciągnęła do niego drżącą dłoń. Zimne, zielone oczy spojrzały na nią.
- Zawiodłem się… jesteś mi już niepotrzebna. – Po tych słowach odszedł.
Miliko nie mogła uwierzyć. Chciała się ruszyć, ale nie mogła. Nie wiedziała co to powoduje. Ból w sercu, połamane kości czy szok.
- Ale Ulquiora-sama… - szepnęła w przestrzeń i straciła przytomność. Wszędzie pozostała już tylko ciemność.




P.S. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia czy nazwy, które zmontowałem są poprawne gramatycznie. Jeśli ktoś wie jak powinny wyglądać będę wdzięczny za wskazówkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Koziorec




Mistrz Gry : tymczasowo brak >.<

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
56/56  (56/56)

PisanieTemat: Re: Bestia kontra Bestia   Pon 3 Sty 2011 - 22:20

Przeczytałem. Jestem pod wrażeniem. Trafnie wpasowuje się w historię mangi i anime. Pisz dalej... Wciąga


Najpierw tworzymy sami nasze nawyki, potem nawyki tworzą nas
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://goldsword.forumpolish.com/forum.htm
 
Bestia kontra Bestia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Offtop :: Wasza Twórczość-
Skocz do:  
Forumotion.com | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog