IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 3/3
Shadow - 1/1 | Kovacs - 0/1 Ekkusu - 3/3


Share | 
 

 Soecredo [Hollow]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena:
 Pozytywne
 Negatywne
 Neutralne
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Soecredo




Mistrz Gry : Pan Człowiek

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Soecredo [Hollow]   Czw 21 Kwi 2011 - 21:41

DANE

Imię: Eiichi, ale każe nazywać siebie "Soecredo".
Nazwisko: Nie pamięta.
Profesja: Hollow
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 30 lat
Waga: 80kg
Wzrost: 200cm
Wygląd:


Charakter: Soecredo wierzy w makiawelizm. Wierzy, że ludzie kierują się niskimi pobudkami i egoizmem, żądają władzy, toteż stara się dopasować do każdego, kogo spotka. Dla kobiet jest dżentelmenem. Robi to, co trzeba, aby osiągnąć cel, kroczy do owego celu po trupach. Lubi o sobie opowiadać, ale ma świadomość, że w walce coś takiego jest raczej idiotyzmem. Zawsze zachowuje spokój i pacjencję, nie daje się sprowokować. Lubi muzykę klasyczną, filmy i teatr, ma świetną pamięć, toteż jest w stanie zapamiętać dużo cytatów, z których korzysta, jeśli ma okazję. Ma dużą wiedzę ogólną, interesuje się wszystkim. Jest typem łowcy - chowa się, póki nie jest gotowy do uderzenia.
Ekwipunek: -

Historia: Nagle, ciszę przerwał cichy, spokojny głos.
-Cóż, wypadałoby zacząć od początku… Od mojej rodziny, urodzenia, dzieciństwa…
* * *
Wysoki, przystojny Japończyk chodził te i wewte po poczekalni w szpitalu w Karakurze. Szeptał coś niezrozumiale, wzdychał co chwila. Po chwili, do pokoju wszedł lekarz.
-Ma pan syna, panie Ryushin.
* * *
-Właśnie tak, urodziłem się w Karakurze, szesnaście lat temu. Mój ojciec pracował jako elektryk. Matka była bezrobotna, zostawała w domu i zajmowała się mną. Ojciec nie zarabiał dużo… Żyliśmy, cóż, na kredyt. Wracając do mnie, szybko zacząłem chodzić i mówić, ba, nauczyłem się pisać i czytać, jeszcze przed pójściem do podstawówki. Uczyłem się bardzo dobrze… - głos na chwilę zamilkł – miałem tylko mały problem. Nikt nie lubi kujonów, tak czy inaczej…
* * *
-Te, kujon! – krzyknął ktoś. Eiichi właśnie wracał ze szkoły, miał przed sobą perspektywę pracowitego weekendu. Nie zwracał uwagi na krzyki. Była zima, jednak chłód nie przeszkadzał dziewięciolatkowi. Jego myśli jednak, niczym chluśnięcie wodą, rozproszyła śnieżka rzucona zręcznie przed jednego z dwunastolatków. Eiichi odwrócił się.
-Kujon! – powtórzył złośliwiec. Mógł czuć się pewnie, za jego plecami czaiła się czteroosobowa zgraja. Ów dał chłopakowi kuksańca w bok.
-Ha, ha! Patrzcie, jaki słabeusz! Jaki tchórz! – kpili sobie towarzysze. Eiichi jednak cierpliwie to znosił, próbował zakryć przynajmniej głowę, ale mu się nie udało. Dostał mocno w policzek, upadł na chodnik, brudząc ubranie. Tamci doskoczyli do niego, zaczęli szydzić, rzucać następne śnieżki. Eiichi miał tego dość. Wstał z niespodziewaną prędkością, uderzył jednego z złośliwców z siłą, której nawet sam chłopak się nie spodziewał.
* * *
- Nie rozumiałem, jak to zrobiłem. Ale teraz wiem, najprawdopodobniej wzmocniłem się moim reitatsu. Może jest go mało, ale wtedy wystarczyło. Taa… Podsumowując, w podstawówce niezbyt się wykazałem. Byłem ofiarą zaczepek… Ogólnie, przemocy w szkole – głos zamarł na chwilę, po chwili jednak wznowił opowieść – Potem była szkoła średnia. Już mniej pechowa, bo zdołałem udowodnić, że nie jestem gorszy od tamtych drani… Jak? Incydent z reiatsu powtórzył się. Dwuktrotnie. To wystarczyło, oni sobie odpuścili… - głos westchnął. – Szkoła średnia. Poznałem tam dziewczynę… Była o rok starsza.
* * *
-Ja… Sądzę, że cię kocham – powiedział Eiichi lekko zachrypniętych głosem.
-I co ty sobie myślisz? Że będę z tobą chodzić? Że także wyznam ci miłość? – dziewczyna parsknęła. – Niedoczekanie twoje. Ja ciebie nie kocham. Cześć.
* * *
-Był bezlitosna i bezkompromisowa. Jednak, mówią… Mówią, że zakochany jest jak ślepy. Albo jak chory? Nie pamiętam. To i tak nie ma znaczenia… Nie w tym momencie … Stałem się… heh, stałem się całkowitym draniem.
* * *
- Eiichi! Dlaczego do niego nie zadzwoniłeś? – spytała dziewczyna. Z jego „paczki”, jego przyjaciółka.
Pfff. Nawet nie pamiętał jej imienia.
-Byłem zajęty. Albo nie miałem kasy na koncie. Nie, czekaj, zachorowałem. Albo nie? Co będzie najlepszą wymówką?
-Eiichi! Przestań. Dlaczego tak się zachowujesz?
-Mówię to, co myślę. To źle?
Dziewczyna zamilkła. To było pytanie bez odpowiedzi, ale nie dla niej.
-Jeśli ranisz ludzi…
-Ranię? –
przerwał Eiichi – Mruknąłem tylko coś o wymówce. Daj mi spokój.
-Ale…
-Jeśli trochę poudaję, że pracuję, dasz mi spokój? –
przerwał jej znów Eiichi, bazgrając coś bezmyślnie na kartce.
* * *
-Potem było tylko gorzej. Uwierz mi – chwila ciszy – Pewnie zaskoczyło cię to, że w ogóle miałem znajomych. Ale to nie tak, że zjednałem ich sobie urokiem osobistym. Oni byli kujonami. Prawie tak jak ja. Pewnego razu puściły mi nerwy…
* * *
-To on – wskazała młoda dziewczyna. Chyba. Za dużo makijażu. – On mi podskakiwał!
Chłopaki, dotychczas stojący przy dziewczynie, teraz ruszyli w stronę młodzieńca wychodzącego ze szkoły. Było późno, po zajęciach – młodzieniec najwyraźniej zostawał na jakimś kółku. A teraz bez ostrzeżenia dostał w twarz. Upadł. Potem kilka kopniaków. Jęknął. Więcej kopniaków. Więcej jęków.
-Przestańcie!– krzyknął ze szczytu schodów prowadzących do drzwi szkoły Eiichi. Schodził powoli.
-Spadaj, jeśli nie chcesz dostać! – odkrzyknął jeden z chłopaków. Drugi rzekł jednak
- To tamten kapuś! Też ci się dostanie!
* * *
-Co się wtedy stało? Uderzyłem jednego. Mały efekt, ale zyskałem czas. Bo wtedy pojawił się nauczyciel. Można by powiedzieć, że to im się dostało. Nie fizycznie, naturalnie. Ale dostało się. Ten, którego chcieli pobić, teraz, wbrew mojej woli, starał się być moim najlepszym przyjacielem. On i jego paczka kumpli i kumpeli. Tia. Potem? Osiągałem szczyty chamstwa, ale oni dalej do mnie lgnęli. Charyzma, czy co? Potem była szkoła średnia II stopnia. Zmieniłem się. Wtedy… Nie rozumiem, jak łatwo moja psychika mogła się zmienić. Albo jak nienawiść mogła mnie zmienić.
* * *
Eiichi westchnął. Nie mógł spać. Przewracał się z boku na bok, otwierał oczy, zamykał, potem chodził po pokoju, kładł się z powrotem i nie mógł zasnąć. Powodem tego mogły być jego przemyślenia, nie dające mu spokoju. A może po prostu mylę problem z przyczyną. Eiichi myślał długo. O śmierci. O przemijaniu. O tym, kim jest. Pierwszy raz w życiu poczuł wyrzuty sumienia.
Eiichi zrozumiał, że nie może nienawidzić. Że nie chce ranić. Czuł się źle. Fakt, że już nie może nikogo przeprosić, nie poprawiał mu humoru.
Zmienił się. I to cholernie.
* * *
-Miałem wielu przyjaciół. Żartowałem z nimi. Łaziłem po mieście. Czułem radość. Ale to dalej nie było to. Wydawało mi się to sztuczne. Sztuczne, radośnie okrutne spojrzenie na świat. Piękny kontrast z moim wcześniejszym pesymizmem. Dalej nie mogłem zasnąć. Długo czekałem na sen i długo nie przybywał, zmuszając mnie do myślenia o rzeczach nie mających związku z tym, o czym powinienem myśleć jako dziecko. Bo dalej byłem dzieckiem. Tylko dzieckiem. Co dalej? Niccolo Machiavelli. Znasz? Wiem, że nie znasz. Nikogo to nie obchodzi. Ale mnie obchodziło. Natknąłem się na jego najlepszą książkę, „Księcia”. Podręcznik dla dyktatorów. Dla mnie podręcznik życia. „Tylko uzbrojeni prorocy zwyciężają”. „Ludzie kierują się niskimi pobudkami i egoizmem”. To należy zrozumieć. Ludzie twierdzą, że Machiavelli był pesymistą. Że makiawelizm jest pesymistyczny. Wiesz, co ci powiem? Nic nie wiedzą o życiu. Machiavelli był realistą. Ja także nim zostałem. W moim życiu nic ciekawego się nie działo. A przynajmniej tym ziemskim.
* * *
Eiichi szedł wieczorem ulicą, wracając od przyjaciela. Pogrążony w rozmyślaniach, nie zauważyłby Pustego, nawet jeśli miałby dość reiatsu, by go dostrzec. Otrzymał potężne uderzenie w brzuch, rzuciło nim w tył. Uniósł głowę, ale prawie nic nie zauważył. Cień ledwie. Nic więcej. Ból uniemożliwił mu ruch. Mógł tylko czekać. Eiichi tego nie widział, ale Pusty przyjrzał się człowiekowi. Po czym dobił go. Gdy tylko dusza wydobył się z ciała, uderzył w łańcuch – Eiichi dostrzegł wreszcie Pustego i zaczął uciekać. Gdyby Puści mogliby szczerzyć zęby, ten właśnie to by zrobił. Odwrócił się i odszedł.
* * *
-Nie rozumiałem, co się stało. Po prostu nie rozumiałem. Teraz wiem. Doskonale wiem. Ale o tym później… Nie później niż po kilku godzinach przybył do mnie Shinigami. Zalałem go pytaniami. Opowiedział mi o Pustych, o duszach, o minusach, o Shinigami. Gadatliwy był. Ale nagle się skapnął, że nie ma gadać, tylko odprawić Pogrzeb Duszy. To zrobił. Pojawiłem się w Soul Society. W Rukongai. Na jego skraju.
* * *
Eiichi rozglądnął się. Naprzeciwko niego stało dwóch ludzi, za nim jeszcze jeden. Nie planowali tego, ale nie wyglądali na zbytni zaskoczonych.
-Dzień dobry – zaczął nowoprzybyły – jestem Eiichi i głęboko wierzę, że zostaniemy przyjaciółmi…
-A wierz sobie –
stwierdził jeden z ludzi, ten stojący za Eiichim. – Tutaj trzeba się trzymać razem. Idziesz z nami?
-Pewnie, ale gdzie?
-Żyć. Robić co się da, aby przeżyć. My…

Jego ciało upadło na bok. Pusty wepchnął sobie jego głowę w paszczę i przełknął głośno.
-Zabawa. Wielkie łowy. Ha ha ha – stwierdził beznamiętnie. Był duży. Dwa i pół metra, około. Zamiast lewej ręki ostrze. Zamiast prawej – szczypce, jak u kraba. Ceglasty kolor skóry. Humanoid. Te słowa przemknęły przez głowę Eiichiemu, zanim jeszcze pojawiły się słówka „uciekaj, idioto”. Jeden z dwójki wyciągnął palec w stronę Pustego, zaczynając coś mówić. Eiichi nie zwracał uwagi, co. Potwór patrzył zaciekawiony.
-Shou! – zakończył w końcu. Głowa Pustego odchyliła się lekko do tyłu, pod wpływem maleńkiego błysku, po czym wróciła do poprzedniego stanu. Pusty znów wydał z siebie ten dźwięk, który przypominał śmiech, był jednak zupełnie pozbawiony jakichkolwiek emocji. Ruszył w stronę tamtych, lecz Eiichi i tamci dwaj uciekli już pomiędzy domy.
* * *
-Pusty na granicy Rukongai? To dopiero sensacja. Gdy tylko uciekliśmy, odszedł. Tym razem otrzymałem wykład o Kidou. Ciekawe, nie powiem. Zgromadziliśmy pospolite ruszenie, zmotywowanych, młodych ludzi z poczuciem obowiązku. Planowaliśmy długo, jak go zabić. Nie liczyliśmy na Shinigami. To było wyzwanie dla mojego intelektu. W nieudanych próbach kilku z nas zginęło. Ale wiedzieliśmy, że ktoś musi tego stwora zabić. Miałem wtedy 22 lata.
* * *
-Eiichi? Jesteś pewien?
-Muszę. Albo tym razem... zginiemy wszyscy.

Eiichi spacerował samotnie w lesie. Pusty, gdyby miał choć trochę oleju w głowie, po tym, jak Eiichi niemrawo zaczął uciekać, zrozumiałby, że coś jest nie tak. Ale tak się nie stało. Ruszył powoli za Eiichim, myśląc, że ten po prostu nie ma siły biec tak szybko, jak zwykle. Idiota. „Tak!”, krzyknął w myślach ścigany przez Pustego, zapędzony w kozi róg, pod pionową prawie górę. Wśród drzew.
Jedno z nich zwaliło się wprost na Pustego. Następne wprost na jego głowę. Jak? W krzakach ukryci byli przyjaciele Eiichiego. Do drzew przywiązane były sznury. Już wcześniej drzewa zostały podpiłowane, teraz wystarczyło pociągnąć. Po chwili spod ściętych zielonych płuc świata ulotniły się jakby czarny piasek. Pusty był martwy. Eiichi uśmiechnął się słabo, po czym zemdlał.
* * *
-Za dużo emocji… Heh. To był pierwszy Pusty, którego zabiłem swym rozumem, można by powiedzieć. I jedyny, którego nie pożarłem – śmiech – Potem? Zrozumiałem, że odczuwał jakąś przyjemność z polowania na mnie. Może moje znikome reiatsu jakoś na niego działało. Może. A my? Byliśmy bohaterami. Nawet Shinigami zwrócili na nas uwagę. Grupa wsiowych głupków zabiła Pustego? Niemożliwe! A jednak. Pff. Dla nich to była chwilowa sensacja, dla ludzi z Rukongai – bohaterowie. Brawo. Cudownie. Ekstra. Fajnie. Zostałem przyłączony do rodziny. Przygarnięty. Było miło. Przyjemnie. Ale teraz… Nawet nie pamiętam ich imion. Żyłem ot tak, po prostu, amatorsko szyjąc. A raczej pomagając szyć. Aż do momentu, kiedy podczas jednej, z moich ukochanych przechadzek po lesie ktoś napadł mnie i pobił. Mocno. Wziął pieniądze. Co dalej? – chichot – zabiłem go. Kiedy odwrócił się, wziąłem kamień z ziemi, podniosłem się. Nie zdążył się odwrócić, upadł na ziemię, martwy. Problem był taki, że widział to inny człowiek. Zostałem wyrzucony ze społeczności. Miałem wtedy dokładnie 30 lat, jak teraz, to nie było dawno. Dość daleko od Rukongai, tam, gdzie odszedłem, dorwał mnie Pusty. Przemienił. Ale wiesz, jaki był słaby? Nuda. Zabiłem go. Zeżarłem. Dłużej niż tydzień temu, wiesz?
Jestem Soecredo. To z włoskiego. „So e credo” oznacza „wiem i wierzę”.
A teraz zjem ciebie.



Pieniądze: 0 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 6
Szybkość: 7
Zręczność: 5
Wytrzymałość: 6
Inteligencja: 10
Psychika: 6
Reiatsu: 6
Kontrola Reiatsu: 8

OGÓLNE

Udźwig: 60kg
Prędkość (śr.): 12 km/h
Prędkość (max.): 24 km/h
PŻ (Punkty Życia): 60
PR (Punkty Reiatsu): 48

Techniki
Magia:
Poznane Hadou: -
Poznane Bakudou: -

Umiejętności: Dominator, Mózg, Maskowanie Reiatsu
Wady: -


Umiejętności Pustego
Soecredo może wystrzelić jeden ze swoich pazurów. Odrasta on po 30 sekundach.
Wystrzelone pazury mogą wybuchnąć, na razie z małą mocą, ale wzrasta ona wraz z siłą Pustego.
Rozgałęzienia ogona mogą się wydłużać na maksymalną łączną odległość 15 metrów. Zazwyczaj jednak ma je na długości 1 metra.


Ostatnio zmieniony przez Soecredo dnia Sob 23 Kwi 2011 - 14:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Soecredo [Hollow]   Pią 22 Kwi 2011 - 17:55

Lubi muzykę klasyczną, filmy i teatr,
To na pewno mial byc hollow? Rozumiem takie zainteresowania na poziomie arrancara, ale poczatkujacy potworek meloman przesiadujacy w teatrze brzmi dziwnie.

Wierzy, że ludzie kierują się niskimi pobudkami i egoizmem, żądają władzy, (...) Nie jest w stanie nienawidzić, po prostu nie może. Każdego lubi, a przynajmniej akceptuje.
Czyli Twoj wzglednie inteligentny osobnik uwaza innych za interesowne szuje, ale i tak ich lubi? Przyjacielski cynik? Nie lepiej wybrac cos innego, niz silic sie na przyjaznego dla otoczenia monstra?

Mam wrazenie, ze ten obrazek tez gdzies juz byl, ale szczegol.

Historia nie przypadla mi szczegolnie do gustu, ale z technicznego punktu widzenia jest po polsku, nie ma strasznych bzdur, nadmiernego patosu, wiec ogolnie byloby do przelkniecia. Tylko ten charakter mi zgrzyta.


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soecredo




Mistrz Gry : Pan Człowiek

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Soecredo [Hollow]   Pią 22 Kwi 2011 - 23:23

Zainteresowania zostały mu z poprzedniego życia. Może jednak powinienem to inaczej sformułować?
Co do "przyjacielskiego cynika", to rzeczywiście, masz rację. Niestety, teraz nie mam czasu, ale jutro na pewno to poprawię.

EDIT: I już, charakter gotowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Soecredo [Hollow]   Nie 24 Kwi 2011 - 17:54

Moze nie idealnie, ale niech bedzie. Ten obrazek to zmieniasz, zostawiasz?

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Soecredo




Mistrz Gry : Pan Człowiek

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Soecredo [Hollow]   Nie 24 Kwi 2011 - 21:04

Zostawiam, bo wszystkie inne jakie znalazłem wyglądały jak wariant Hichigo albo jak jakiś Vasto Lorde.
PS. Z tego, co widzę, dla biednego Pustaczka nie znajdzie się MG :(. Cóż, no to poczekam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Soecredo [Hollow]   Pią 13 Maj 2011 - 16:07

Jeżeli się nie mylę zabieram go.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Soecredo [Hollow]   Today at 2:47

Powrót do góry Go down
 
Soecredo [Hollow]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog