IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Miniopowiadania

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shuma





Karta Postaci
Punkty Życia:
106/110  (106/110)
Punkty Reiatsu:
25/25  (25/25)

PisanieTemat: Miniopowiadania   Nie 19 Cze 2011 - 9:28

Skoro inni się chwalą to i ja coś zarzucę ;]


Krótka historia policjanta Max'a

Wysiadając ze służbowego forda stanąłem w gęstym śniegu. 23 grudnia 2011 roku, godzina 19:21. Ostatnie wezwanie przed 2 tygodniowym urlopem. Zatrzasnąłem za sobą drzwi samochodu i przekręciłem kluczyk w zamku. Nałożyłem czapkę na głowę i podszedłem powoli do drzwi starego mieszkania. Ośnieżone schody spowodowały, że wchodząc po nich robiłem tyle samo hałasu, co święty Mikołaj przedzierający się przez komin. Odpiąłem pałkę od pasa i zastukałem w drzwi, odsunąłem się, oczekując na reakcję lokatorów.
– Muszę jeszcze kupić prezent dla Jane i Dave’a. – pomyślałem. Może jednak kupię mu tę zabawkę, o którą mnie ciągle prosi?
Ile można czekać, aż ktoś się ruszy? Zimno jak w chłodni! Nacisnąłem na klamkę, która ustąpiła pod naciskiem, odsłaniając wnętrze holu. Wszedłem powoli do środka zamykając za sobą drzwi.
– Policja! – krzyknąłem przełączając włącznik na ścianie. Hol pozostał niestety nieoświetlony.
Ruszyłem przed siebie wyciągając latarkę z kieszeni. Zwykłe wezwanie do awantury w domu, tylko gdzie są awanturnicy? Włączyłem latarkę i rozejrzałem się po korytarzu. Podszedłem do prowadzących na górę schodów i spostrzegłem kilka czerwonych kropli na barierce.
– Max Carvey do centrali. – powiedziałem do krótkofalówki podejrzewając, że awantura mogła przybrać na silne. Od groźby do rękoczynów dalekiej drogi nie ma.
– Centrala słucham 3242. – usłyszałem kobiecy głos.
– Nasza awantura chyba przybrała na sile. Są ślady krwi w mieszkaniu i brak domowników. Proszę o wsparcie. – wyrecytowałem niemalże dokładną formułkę z podręcznika.
– Zrozumiałam, wysyłam do ciebie Francisa i Bruno. – powiedziała – Wesołych świąt.
– Dzięki i wzajemnie. – powiedziałem przechodząc w głąb korytarza.
Wszedłem do obszernej kuchni, przełączyłem włącznik i znowu nic. Wygląda na to, że cała dzielnica nie ma prądu. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i spostrzegłem, że brakuje kilku noży w stojaku. Jeżeli w tym budynku jest nożownik to lepiej nie spotkać go w pojedynkę. Odpiąłem kaburę i złapałem za najlepszego przyjaciela – służbowy walter PP kaliber 9 mm. Szybkim krokiem przeszedłem przez kuchnię do kolejnego pomieszczenia. Kroki odbijały się echem po całym domu. Zajrzałem do pomieszczenia, lecz okazało się puste. Jedno łóżko, szafka nocna i kilka drobiazgów. Obróciłem się i ruszyłem w stronę drzwi wejściowych. Spojrzałem na piętro i nagle zauważyłem jakiś ruch.
– Policja! Proszę się nie ruszać! – krzyknąłem i wbiegłem na piętro.
Stanąłem na ostatnim schodku z bronią wyciągniętą przed siebie. Spojrzałem w obie strony korytarza. Po chwili namysłu ruszyłem w lewo. Powoli wszedłem do małego pomieszczenia, rozglądając się. Niebieskie tapety na ścianach, kilka zabawek i mała kołyska. Podszedłem bliżej i zauważyłem w kołysce czerwone prześcieradło.
– Cholera. – zakląłem cicho przełączając krótkofalówkę.
Już otworzyłem usta, żeby się odezwać, gdy usłyszałem za plecami jakiś szelest. Zdążyłem kątem oka zauważyć uderzający we mnie nóż. Sztylet uderzył mnie w pierś okrytą kamizelką, zrywając z niej krótkofalówkę i rozcinając mundur. Silnym ruchem ręki udało mi się odepchnąć napastnika, lecz sam przewróciłem się o pluszowego misia. Gdy podniosłem wzrok napastnika już nie było. Stanąłem na nogi i ruszyłem do drzwi z bronią wyciągniętą przed siebie. Nagle usłyszałem zduszony krzyk i zauważyłem, jak z sąsiedniego pomieszczenia wychodzi nieogolony mężczyzna trzymający jakąś kobietę. Nóż przytknięty do jej szyi spowodował, że poczułem przypływ adrenaliny.
– Puść ją! Jesteś aresztowany! – powiedziałem głośniej niż zamierzałem.
Mężczyzna tylko uśmiechnął się szyderczo i zrobił krok w moją stronę. Zacisnąłem dłoń na broni celując w twarz napastnikowi.
– Stój, bo strzelam! – powiedziałem, gdy znalazł się jakieś 2 może 3 metry ode mnie.
Mężczyzna spojrzał, po czym popchnął kobietę w moją stronę. Odruchowo złapałem ją i w tej samej chwili poczułem, jak ostrze bandyty wbija się w moją nogę. Szarpnąłem się, zrzucając kobietę na bok. Bandyty nigdzie nie widać. Spojrzałem na kobietę i po chwili zrozumiałem, że nie żyje. Zmroziło mnie. Przestraszyłem się, jak spojrzałem na nogę. Rozcięta łydka strasznie krwawiła. Ruszyłem schodami na dół starając się nie nadwyrężać rannej kończyny. Niespodziewanie usłyszałem czyjś krzyk i poczułem jak lecę twarzą w dół. Podczas upadku usłyszałem trzask. Złamałem prawą rękę! Błyskawicznie obróciłem się na plecy i zauważyłem błysk ostrza. Złapałem ręce napastnika, starając się odwlec własną śmierć. Stalowy kieł powoli, lecz systematycznie opuszczał się do mojej piersi. Twarz mojego oprawcy, twarz szaleńca, brudna, spocona wyglądała ohydnie. Dzikie spojrzenie, rządne krwi i ten grymas! Ostrze dotknęło mojej kamizelki! Usłyszałem pukanie do drzwi. Moi wybawiciele! Podjąłem heroiczną próbę powstrzymania ostrza jeszcze przez moment. Już otworzyłem usta, by krzyknąć, ale poczułem tylko ból. Z ust wydostało się coś pomiędzy krzykiem a kaszlem. Ręce odmówiły zupełnie posłuszeństwa i poczułem, jak stal wchodzi we mnie jak w masło. Usłyszałem kilka strzałów, zobaczyłem jak twarz mojego kata znika, a na jej miejsce pojawia się przerażona twarz Francisa. Niezrozumiałe słowa, które wypowiadał odbijały się ode mnie niczym deszcz od dachu. Starałem się wykrztusić jakiekolwiek słowa, ale poczułem tylko jak gęsta, kleista ciecz zalewa mi usta. Oczy się zamykają. Świat ciemnieje …


Obowiązek ponad sentymenty, gdyż życie jest zaiste krótkie a śmierć niedościgniona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Miniopowiadania   Nie 26 Cze 2011 - 13:40

Zacznę od wad.
- O ile się nie mylę policjant nie mógłby wejść do środka bez nakazu sądowego. Wyjątkiem jest gdy jest świadkiem zagrożenia życia, czy coś w ten deseń.
- Powiedział sobie, że głupotą byłoby pójść samemu, ale mimo to zrobił to. Tak nie zachowałby się zawodowiec.
- Potknięcie o misia też jest średnie, bo musiałby być duży, a nawet jakby to jest po prostu za lekki by się o niego potknąć. gdyby stanął tek, że jest między jego nogami czyli poniekąd by siew niego zaplątał to bardziej. Kwestia użytego słowa.
- Adrenalina blokuje poczucie bólu, więc nie dotarłoby do niego tak szybko (chyba), że dostał. Do tego niemal na 100% nie straciłby siły w rękach.
- Krew w momencie krzepnięcia robi się gęsta. Chyba, że chodziło ci o pianę z płuc. Ale ona też jest z tego co się orientuję wodnista.
- Kwestia adrenaliny jest jeszcze jedna - nie umarłby czy tam stracił przytomności tak szybko. Może się zdarzyć, że adrenalina utrzymuje osobę przy życiu, tak że powstaje wrażenie, że ta jeszcze nie wie że umarła.
- Martwa kobieta, jeśli była trupem na początku to byłby problem, bo jedną ręką by jej nie utrzymał. Bezwładne ciało jest dużo cięższe niż to przytomne. Do tego Policjant zapewne zauważyłby ranę, krew bądź sam fakt, że nie rusza ona nogami. Ponadto morderca mógłby się potknąć o jej bezwładne kończyny. Dodatkowo żeby rzucić nią na jakieś 3 metry musiałby unieść ją choć trochę nad ziemię i wątpię by dał radę zrobić to jedną ręką.
- Rana zadana nożem w kamizelkę byłaby faktyczną raną - krwawa etc. Ponadto krótkofalówkę miał w ręce czy gdzie, bo niby dostrajał częstotliwość (choć przed momentem z niej korzystał, a za chwilę jej nie tykał - nieścisłość, chyb że nie zrozumiałem o co chodzi)
- Ach no i jeszcze jedna sprawa. Policjanci pracują w parach

Teraz zalety:
- Podobały mi się niektóre metaforo synonimy jak stalowy kieł.
- Kolejny plus to początkowa przyziemność bohatera
- Niestandardowe zakończenie - bez happy endu
- Przywiązanie bohatera do broni
- Dość miło się czytało.

Choć pozornie więcej jest wad, to ogólnie skupiają się ona na realizmie na punkcie, którego mam lekką obsesję O_O

A mówiąc słownie. Całkiem nieźle, jednak popracowałbym nad opisami miejsc wydarzeń oraz właśnie tym realizmem. Jeśli czegoś nie jesteś pewien po prostu spytaj kogoś. Nie zaszkodzi, a później nikt się nie przyczepi. Ponadto staraj się by postać zachowywała się z rozsądkiem, bo przez to czytelnik ma takie ciche wrażenie "hmm no właśnie też bym tak zrobił".
Do tego jeszcze jedna rada - staraj się wyznaczać bariery bohaterom (jeśli coś większego będziesz pisać), które mają obejść dzięki swym zdolnością - nakombinuj się, ale nie dawaj nagle jakiegoś magicznego rozwiązania. Na przykładzie tego - niech drzwi będą zamknięte, ale niech zobaczy w oknie szamotaninę i nóż w ręce. Wtedy może wyważyć drzwi. Nada to trochę więcej smaczku.

To tyle ode mnie.
Pozdrawiam
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Miniopowiadania
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Offtop :: Wasza Twórczość-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com