IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 6/3
Kovacs - 0/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Rose Nevermore - 3/5
Haruaki Kuchiki - 1/2
Yuzuru Tanaka - 0/1


Share | 
 

 Sachi Haguruma

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena
 Pozytywna
 Neutralna
 Negatywna
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Sachi





PisanieTemat: Sachi Haguruma   Pią 16 Wrz 2011 - 23:07

DANE

Imię: Sachi
Nazwisko: Haguruma
Profesja: Shinigami
Płeć: facet
Wiek: 17 lat
Waga: 164 cm
Wzrost: 56 kg
Wygląd: Niski, szczupły, o wątłej budowie nastolatek, o zielonych, dziecięcych oczach otoczonych długimi rzęsami, krótkim, prostym nosie. Jedną z cech odziedziczonych po matce, jest kolor włosów - niemal złoty. Można określić ten odcień jaskrawym blondem, aczkolwiek wielu stwierdzi, iż są po prostu żółte. Od pół roku nie dopadł go żaden fryzjer, ponadto, od jeszcze dłuższego czasu, jego włosy nie zaznały kontaktu z misternym ustrojstwem zwanym grzebieniem. Fryzura jest więc w bezładzie, ale tylko pozornie - Sachi utrzymuje, że chodzi w tym wszystkim o (jak on to ujmuje) "niedbałą elegancję" (ta, jasne, przecież widzę co masz na głowie).W zwyczaju ma marszczenie brwi, w różnych sytuacjach - od zdenerwowanie, po chwile zastanowienia. Jego standardowym ubiorem, jest czarne kimono shinigamich, chociaż woli nosić jasnozielony t-shirt i jeansy, bądź jakieś krótkie spodnie. Jeżeli sytuacja, bądź temperatura na to nie pozwalają, nosi swój kremowy płaszcz z brązowymi rękawami oraz kołnierzem., opcjonalnie dołączany fioletowy krawat.


Charakter: Przy pierwszym spotkaniu, może być różnie oceniany. Bardzo. Beztroski, uparty, leniwy, niezbyt pewny siebie, nielubi, choć czasami zmienia postanowioną decyzję, powierzone sekrety trzyma jednak w tajemnicy, a swoje, ukrywa nawet przed samym sobą. Nietrudno go wyprowadzić z równowagi, jest nerwowy, wybuchowy, pyskaty, zadziorny. Ryzykant, często stawia wszystko na jedną kartę, decyduje się na rzeczy, których nikt się nie podejmuje. Mimo lenistwa, z problemami, ale udaje mu się zwykle zebrać do roboty, napełnić się pozytywną energią, zmotywować. Wtedy potrafi zdziałać naprawdę wiele. Zwykle mało gadatliwy, jednak, jeśli już znajdzie wspólny temat z kimś znajomym, ciężko mu przerwać rozmowę. Bez herbaty nie wyobraża sobie życia. Od dziecka boi się ciemności, jednak nie traktuje tego, jako coś tragicznego, potrafi sobie poradzić z własnym strachem. Przynajmniej tak mu się wydaje. Ale co noc szybko zmyka do łóżka, gdy tylko nie widzi żadnego źródła światła w pobliżu.

Ekwipunek: Trochę ciuchów, miecz, niewielka ilość ryo.

Historia: Urodzony na jesień, pewnie dlatego taki leniwy, wiecznie wygląda, jakby miał zapaść w sen zimowy. Październik, miesiąc, w którym przyszedł na świat, był wyjątkowo słoneczny (tego roku dopiero tuż przed Bożym Narodzeniem spadł śnieg). Dzieciństwo chłopaka zapowiadało się jak każde inne - poszedł do szkoły, w której pierwsze lata nie stanowiły dla niego problemu. Na lekcjach uważny, spokojny, skupiony, jednak odbijał to sobie na przerwach, kiedy to rozrabiał, czasami bił się (głównie dla zabawy), żartował, śmiał się, biegał. Po szkole, wracał do domu, jadł obiad, wychodził z przyjaciółmi do parku, na plac zabaw, gdzie świetnie się czuł. Od zawsze miał do siebie spory dystans, więc wszelkie kłótnie, bijatyki i wyzwiska nie zapadały mu na długo w pamięć i szybko sprawa stawała się historią. Uczył się, gdy wrócił do domu. Nigdy nie trwało to jednak długo, robił bowiem jedynie zadane ćwiczenia, w ilości uznanej przez siebie jako wystarczającą i jeśli naprawdę usiadł z książką w ręku, to zapowiadał się jakiś sprawdzian, bądź kartkówka. Z lekcji zapamiętywał dużo, co zwykle wystarczyło na dobre oceny z niezapowiadanych pytań. Pierwsze dziewięć lat nauki upłynęło spokojnie, miał wtedy lat 15. Przyszedł czas wyboru kolejnej szkoły, egzaminów, testów, ogólnie "napiętego planu dnia". Nie patrząc na trudności odczuwane przez innych, bez problemu dał sobie radę, osiągając +/-80% z każdego z testów. Większy problem stanowiła kolejna szkoła, a raczej znalezienie tej właściwej dla siebie. Interesował się wieloma przedmiotami, chociaż nie mógł ich połączyć w jedną spójną całość. Bo niby jak miał zdecydować między historią, chemią, czy językiem obcym? Interesowało go wszystko, chociaż nie był molem książkowym. Chciał znać podstawy wszystkiego, co można było poznać. Z jednym wyjątkiem - nienawidził fizyki. Całym sercem i duszą starał się pojąc ten przedmiot, ale poddał się po wielu próbach i po prostu olał fizykę, mimo, że miał z nią kontakt na co dzień. Jednak nie żałował swojej decyzji. Po krótkim czasie, wybrał preferowaną szkołę i klasę, do której bez problemu się dostał. I w ten sposób miało się zacząć życie młodego licealisty. Miało i zaczęło się, dlaczego by nie? Oprócz tego, że nowa szkoła wymagała nieco więcej nauki, niewiele się zmieniło. Po szkole, prowadził zwyczajne życie nastolatka (nie wykluczając tych "złych" rzeczy, typu przebywanie w "stanie wskazującym", chociaż stosunkowo rzadko mu się to zdarzało). Ogólnie, był dobrym synem, uczniem i przyjacielem. Świetnie spełniał każdą ze swych ról, jako genialny aktor, przystosował się do każdego, ze swoich powołań. "Gra aktorska" jednak nie jest zbyt udanym słowem dla jego charakteru, zawsze był sobą, jeśli coś ukrywał, to niewielu poznawało ten sekret. Przyjazne stosunki z bratem, rodzicami, kolegami ze szkoły utrzymywał bez problemu i nie miał zamiaru przejmować się tym, że ktokolwiek może go nie tolerować. Nie szukał wrogów, do każdego był z góry dobrze nastawiony, chyba, że ktoś naprawdę popsuł mu humor, albo wstał lewą nogą. Ale to już inna bajka. Jego brat był o 4 lata młodszy, więc opiekował się nim, w granicach jego skromnych możliwości. Rodzice wychowali go dobrze, przynajmniej tak mu się zdawało, chociaż, z punktu widzenia jego dotychczasowej historii, z charakteru nie był zły. Chociaż, jak każdy miał swoje minusy.
Pewnego listopadowego dnia, gdy Sachi miał już lat szesnaście, zobaczył jakieś nieokreślone, niemal przezroczyste kształty w powietrzu. Chwilę później pojawiły się pierwsze zniszczenia, w postaci rozbitych szyb w oknach, zniszczonych, palących się samochodów, dziur w chodniku oraz ulicy. Nie wiedział dokładnie, co się dzieje, więc, skoro nie bardzo orientował się w sytuacji, zaczął uciekać, jednak niefortunnie, samochód tuż obok niego uległ wybuchowi, gdy iskra spotkała się z benzyną w baku. Ból i szok były przeogromne. Stracił przytomność. Śniły mu się jakieś potwory, walczące z postacią w czerni. Więcej nie pamiętał. Karetka zabrała go do szpitala, jednak jego stan był krytyczny, poparzenia zbyt rozległe i poważne, co po krótkim czasie, oznaczało śmierć, która spotkała go bardzo szybko. Kto bowiem uważa, że szesnaście lat to wiek do umierania? W dodatku umierania, z powodu walki hollowów z shinigami. Po śmierci, "pojawił się" w Rukongai, gdzie znalazł istoty, zapewniające mu przez jakiś czas rodzinę zastępczą. Niedługo jednak przebywał w ich towarzystwie. Niedługo, jeśli mielibyśmy liczyć czas świata dusz. W lutym kolejnego już roku spędzonego w rukongai, gdy napięcie związane z przeszłością opadło, chciał stać się prawdziwym shinigami. Jeszcze tego samego miesiąca, szczęście mu zaczęło sprzyjać i stworzyło mu okazję, by dołączyć do akademii. Wszystko szło mu świetnie. Oprócz magii demonicznej i taktyki. Czyli jednych z najbardziej znaczących technik dla boga śmierci. Zabawa z magią nie była jego mocną stroną, nawet najprostsze hadou nie wychodziło mu. W tej dziedzinie był kompletnym beztalenciem. Mimo to, w pozostałych kategoriach był utalentowany na tyle, że nadrabiał swoje wady z nawiązką. Szybko został przyjęty do X oddziału, gdzie miał marzenie, by stać się kimś naprawdę ważnym. Udoskonalał więc swoje umiejętności, skupiał się na treningach, słuchał poleceń wyższych członków oddziału. Nawet po śmierci niewiele się zmienił, chociaż teraz, musiał się podporządkować pod władze wyższe. Misje, które wykonywał, jako nowy pionek w oddziale, były banalnie proste, jednak, nie mówił tego otwarcie, nigdy nie lekceważył zadań. Sumiennie wykonywał polecenia.
Raz na jakiś czas zdarzały się incydenty powiązane z pustymi w świecie żywych, za które jego oddział odpowiadał. Hollowy były niewielkim wyzwaniem dla Sachi'ego, ale zawsze stanowili przeciwników, których należało pokonać. Na tego typu misjach, zawsze dawał z siebie wszystko, nie patrząc na niebezpieczeństwa z tym związane. Wolał narazić siebie, niż przyjaciół i kompanów, więc po około pół roku służby został mianowany oficerem. Do tej pory, zanpakutou nie stanowiło dla niego żadnej istotnej rzeczy, uważał go za prostą katanę, narzędzie, którym należy posłużyć się w obliczu walki czy niebezpieczeństwa. Jednak, gdy został oficerem, stało się dla niego ważne, kto pomaga mu w walce oraz stwarza mu możliwość osiągnięcia potrzebnej siły. W związku z tym starał się porozumiewać ze swoim mieczem, a szczególnie pragnął przyjaźni z nim oraz poznania jego imienia. Podczas służby dla Gotei 13, lenistwo nieco osłabło w nim, jednak w dni wolne, wciąż wylegiwał się na łóżku, co znakomicie mu wychodziło. W ten sposób dochodzimy do momentu, w którym Sachi niejako zaczyna swą przygodę, która już od startu, zapowiada się naprawdę świetnie.
Jedna z najważniejszych misji, które przyczyniły się do awansu:
Tego dnia, cały oddział został wezwany do kapitana X oddziału. Rozkazał on po raz kolejny wyruszenie do świata żywych, by usunąć kilku pustych, którzy byli sporym zagrożeniem dla ludzi i dusz. Zapowiadała się więc następna, nudna misja, z rodzaju "zabij i wróć'. Prościzna i banał. Ale tylko pozornie. Puści nie byli żadnymi przeciwnikami dla drużyny złożonej z tak wielu dywizjonistów, oraz kilku oficerów. Cała misja przeszła szybko i sprawnie... dopóki z niewiadomych powodów pojawił się Menos Grande. Czynniki jego przybycia wciąż są nierozpoznane, jednak prawdopodobnie liczba reiatsu, przyciągnęła go, więc po rozprawieniu się z hollowami, to on był głównym przeciwnikiem. Jego siła była nieporównywalna do pustych, próbowano wszelkich środków, by go pokonać. W końcu Sachi i jego czterech przyjaciół z dywizji, miało pełnić rolę przynęty. Przynajmniej tak się zapowiadało. Ruszyli więc na Menosa, odwracając jego uwagę. Zaatakowali od lewej, dzięki czemu, reszta oddziału miała szanse zaatakować z niewykrywalnej dla tegoż potwora pozycji. Ten jednak szybko zdał sobie sprawę z sytuacji, odbił atak i szybko skupił się na pozostałych, którzy szykowali atak z zaskoczenia. Bez problemu poradziłby sobie z nimi, gdyby nie... właśnie Sachi, który, posiadając pięcioosobowy team, i nie mając talentu do taktyki, użył głowy. Przypuścili za jego komendą atak, używając całej swojej siły na pojedynczy atak. W końcu, z problemami, byli w stanie dokonać, czego chcieli i zaatakowali od tyłu, prosto w miejsce, gdzie powinna być potylica Menosa. Sam zraniony, w końcu skupił się na nich, osłabionych i pozostawionych na łut szczęścia shinigamich. Gdy jednak, miał przystąpić jego atak, pozostali shinigami zrozumieli o co chodzi - było to dokończenie początkowej roli, która nie bardzo im wyszła. Tym razem jednak, wyszło perfekcyjnie. Atak się powiódł, gdyż Menos przypuścił atak na pięciu bezbronnych bogów śmierci, którzy zdołali go uderzyć, dzięki czemu reszta miała czas, by celnie i z odpowiednią siłą zakończyć żywot Menosa. Rozpłynął się on w powietrzu, pozostawiając po sobie jedynie reiatsu, które po chwili i tak zniknęło w ostrym, wieczornym wietrze. Wszyscy, oprócz wspomnianej piątki czuli się w porządku, kilka osób zasłabło, niektórzy mieli niewielkie rany. Niestety drużyna wyznaczona jako przynęta, poniosła dużo większe obrażenia. Jeden z nich padł na miejscu, drugiego, czwarty oddział nie zdołał już uratować, trzeci wykrwawił się, gdyż jego rany były tak rozległe i niebezpieczne, że nie zdołano już nad nimi zapanować. Przeżyło tylko dwóch z pięciu - Sachi, który mimo obrażeń stosunkowo szybko regenerował się oraz jego przyjaciel, który przez dość długi czas należał do grupy osób stanowiącej zastępczą rodzinę Sachi'ego. Obaj stosunkowo długo przeleżeli w czwartym oddziale, gdzie ich rany były leczone. Po wyzdrowieniu naszego bohatera, zostal on zaproszony do pokoju kapitana, gdzie został mianowany na oficera. Był to spory awans, jednak Sachi nie bardzo się nim przejął. Zycie toczyło się dalej, a on stracił trzech przyjaciół, ktorym to kazał atakować razem ze sobą. Spowodował ogromne zagrożenie życia każdego z członków zespołu, przez co miał wyrzuty sumienia jeszcze przez długi czas.

Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty: (doliczając staty klasowe i 25 ogólnych - 10+15 za wiek)
Siła: 8
Szybkość: 8
Zręczność: 8
Wytrzymałość: 10
Inteligencja: 5
Psychika: 12
Reiatsu: 10
Kontrola Reiatsu: 8

OGÓLNE

Udźwig: 80 kg
Prędkość (śr.): 8 km/h
Prędkość (max.): 26 km/h
PŻ (Punkty Życia): 100
PR (Punkty Reiatsu): 49

Techniki
Magia:
Poznane Hadou: -
Poznane Bakudou: -

Umiejętności: Żądza Krwi, Wytrwały Survival'owiec, Ulubiona Broń - Katana, Bliskość z Zanpakutou, Regeneracja (1 + 1 za inteligencję, 3 za wady)
Wady: Amagiczny, Nyktofobia (noc, ciemność)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Sachi Haguruma   Sob 17 Wrz 2011 - 0:19

Nie mam czasu wiec nie sprawdzam karty pod względem treści... Uleje ją już, jednak spokojnie powiem za co.

1. "Trochę ciuchów, miecz, niewielka ilość ryo." - to nie jest ekwi początkowy
2. Zaczyna się jako adept szkoły shinigami co oznacza że nie ma się miecza tylko boken treningowy lub inna broń.
3. Skąd można w zasadzie posiadać bliskość Z ZP jeśli się go nie ma ? Tak myśląc logicznie...
4. Coś mi na pierwszy rzut oka w podliczeniach ogólnych nie pasuje, rozpisz je żeby było nam wygodniej.

Negatyw



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Sachi Haguruma   Pon 19 Wrz 2011 - 10:57

Ti-szertow, czy innych jeansow w Lamp Society za duzo nie uswiadczysz, ale szczegol.
Charakter poniekad chaotyczny - beztroski, ale nerwowy, leniwy, ale uparty, niezbyt pewny siebie, ale ryzykant.
Od dziecka boi się ciemności, jednak nie traktuje tego, jako coś tragicznego, potrafi sobie poradzić z własnym strachem.
Tak zeby bylo jasne - wady nie sa po to, zeby je latwo zbyc "mam problem, ale doskonale sobie z nim radze".

+15 za wiek? To ile ten stwor ma lat? O ile dobrze pamietam +1 za pelne 5, czyli +15 to jakies 75?

Inteligencja 5 to co najwyzej absolutnie przecietna przecietnosc. Niemniej piszesz, iz niewiele robiac bez trudu osiagal dobre wyniki. W ponoc pracowitym narodzie japonskim wydaje sie bardziej prawdopodobne, ze czolowke zajmuja pilni uczniowie.

Dalej duza czesc tekstu to wstapienie do X dywizji i takie tam, za co niestety ale powyzsza Kamyssa zrobi Ci ziaziu i nie przepusci (pomijam juz fakt, iz nie zadano sobie trudu, by zapoznac sie z realiami forumowymi - X nie odpowiada za swiat zywych). Co wiecej - opisujesz nawet awans na oficera, a mimo, iz nie jestem zwolennikiem panujacej tu zasady `od zera do bohatera` (o te 0 mi chodzi), ten oficer to jednak przesada nawet dla mnie.

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sachi Haguruma   

Powrót do góry Go down
 
Sachi Haguruma
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs