IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Domek Mazashi'ego Hayate.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Czw 2 Lut 2012 - 22:20

-Yuki... przecież prawie dałem sobie radę... Odparłem nieruchomo z głupim, wręcz wkurzającym uśmieszkiem. *Dzięki Bogu, że jesteście... długo to trwało... Ale k*rwa musiał mnie jakiś koleś nabić... Ciekawe co z Yatsu... * Pomyślałem rozglądając się za "przyjacielem" i przy okazji sprawdziłem kogo zabiłem, a raczej... przez kogo ja mogę za chwilę zginąć.

Aktualne zadanie... praktycznie się nie ruszać i uspokoić bicie serca by stracić jak najmniej krwi, oraz najgorsze... bierna obserwacja walki. Prócz tego robię coś czego nigdy nie robiłem... BA nawet nie wiem jak to zrobić ale w obecnej sytuacji nic innego mi robić nie wypada... Skupiam reiatsu w miejscach przebicia i próbuję... przekształcić je w energię zdolną do przerwania krwotoku. Nie wiedząc nawet jak się za to zabrać, spokojnie sprawdzam różne przychodzące same możliwości. Być może, któraś się sprawdzi...* Jedno jest pewne. W walce bym teraz tylko przeszkadzał... O ile w ogóle bym wstał... Trochę... drętwieje z zimna.*

Głównym powodem dla których robię powyższe rzeczy jest chęć nie zaśnięcia z powodu braku krwi. Moja wola przeżycia... moje marzenia co do obrony innych ludzi były właśnie w punkcie kulminacyjnym. Wiedziałem, że jeżeli zamknę oczy... mogę nikogo nie uratować... i wszystko może pójść na marne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenjiro Sakurai





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Sro 8 Lut 2012 - 21:19

Za tobą leżało bezwładne ciało, zwrócone twarzą do ziemi. Krew z rany mieszała się z wodą i błotem której gleba nie chciała już przyjmować. Yatsu nie zauważyłeś, nie widziałeś też dwójki innych napastników. Yuki i Kisame sprawnie walczyli i mimo pewnych braków stawiali zacięty opór i zdawało się że szala zwycięstwa przechyla się na ich stronę. Przeciwnik powoli był spychany do biernej defensywy, z twojej perspektywy wydawało się iż ten drań zaraz zginie.
Tymczasem obserwując ty starałeś się zaleczyć rany, szło ci to kiepsko a nawet bardzo kiepsko... nie znałeś się na leczących technikach a te są dość trudne do opanowania.
Bierna obserwacja i wola przetrwania... ciężkie połączenie, poprzez utratę krwi ciężko było ci się skoncentrować lecz utrzymywałeś świadomość, a raczej pół świadomość. Gdyż prawie cała walka ci umknęła... Wiedziałeś że Kisame jest ciężko ranny a Yuki draśnięta, wiedziałeś że przeciwnik nie żyje i zabiła go właśnie Yuki lecz co i jak już było poza twymi możliwościami rozumowania w tym stanie. Traciłeś krew i czułeś że cię gdzieś prowadzą. Ciągłe utraty i powroty świadomości były męczące ale za tu bólu aż tak nie czułeś. Na dobre odpłynąłeś dopiero w czasie zabiegu...pod narkozą znanej ci pielęgniarki.


Miło że się budzisz, Hayate... Usłyszałeś znajomy głos jak przez mgłę. Kisame siedział na sąsiednim łóżku z zabandażowaną głową i lewą ręką. Yuki leżała po drugiej stronie z bandażami zamiast stanika i lekko narzuconą bluzą od munduru. Słońce wpadające przez okno nie oślepiało lecz nieprzyjemnie kuło w oczy, oczy zmęczone i obolałe tak samo jak całe ciało które aż paliło. Nie próbuj się podnosić. Bo jak usłyszę chociaż jęk to ci palce połamię... Usłyszałeś z jej strony a Kisame buchnął śmiechem. Daj spokój... przecież ci cycka nie odcięło....Jest zła bo pod koniec walki ten drań przebił jej pierś... Kisame nie do kończył obrywając stalową kaczką która świsnęła tuż nad twoją głową. Gdyby nie był taki wścibski to by mi nic nie było a on nie otarł by się o śmierć!!!!
Jak widziałeś i słyszałeś twoja drużyna była w dobrych nastrojach od rana...

Psychika +1(jednak dałeś sobie radę w stresie)
+1 Kontrola(Dużo go używasz i twoja postać lepiej już sobie z nim radzi)



Think back some more now. Try to remember... and don't hold back. Compare us. Between you and me, which of us shines... as the greater warrior ?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Sro 8 Lut 2012 - 21:41

Od razu kiedy się obudziłem rozejrzałem się za ranami Yuki i Kisame. Kiedy usłyszałem groźbę Yuki uśmiechnąłem się i odparłem:
- Dobrze, że nic Wam nie jest... Następnie słuchałem i "oglądałem" dalszy przebieg akcji, a w tym latającą kaczkę.

Na koniec mina mi nieco zrzedła. Tak na prawdę to... nigdy nie czułem się tak źle jak teraz.
- Yuki... Kisame... Przepraszam... gdyby nie ja nic by się Wam nie stało... Obiecuję, że zacznę poważnie trenować... W przyszłości to ja Was będę bronił... I... dziękuję. Na końcu ponownie pojawił się uśmiech na mojej trochę bezwładnej twarzy.
*Ale kogoś mi tu brakuje... Yatsu!*
-Co z nim? Co z Yatsu?! Zapytałem nerwowo lekko się podnosząc ale natychmiast opadając i powstrzymując "AU!" by nie skończyć ze złamanymi palcami. *Ciekawi mnie co się stało, że oni go zaatakowali... kto to w ogóle był... Dlaczego studenci atakowali Yatsu...*
W głowie męczyło mnie mnóstwo pytań więc na sam koniec postanowiłem zapytać o ogół sytuacji:
-Wiecie już kim był ten facet i dlaczego studenci i on atakowali Yatsu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenjiro Sakurai





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Sro 8 Lut 2012 - 22:05

Chłopie...nasze życie od wstąpienia tutaj może się skończyć następnego dnia, czy to w walce z Pustymi, czy rebeliantami, czy w wypadku na treningu. Powiedział Kisame nim dokończyłeś mówić. Widząc jak się poruszasz i tłumisz ból tylko się roześmiał, natomiast pytanie go nie bawiło wcale.Nie wiedzieliśmy że tam był... gdy dotarliśmy znaleźliśmy 4 ciała i was walczących. Po przyjściu tutaj dostaliśmy ostrą reprymendę za narażanie się i zabicie jedynego świadka. Mówił Kisame natomiast Yuki przerywając mu dodała. I przez dwa tygodnie mamy sprzątać toalety akademii... zaczynamy jak wyzdrowiejesz. W jej głosie dało się słyszeć lekką złość i rozgoryczenie.
Z za korytarza dało się słyszeć powolne kroki dość masywnej osoby, Po paru sekundach przez drzwi wszedł Mito. Z lekkim uśmieszkiem i małym zawiniątkiem pod pachą.
Czołem dzieciaki!!!Zdrowiejecie?
Powiedział odwracając uwagę od rozmowy, Yuki na jego widok lekko się uśmiechnęła a Kisame wstał i odniósł na swoje miejsce stalową Kaczkę...By ci amunicji nie brakło... rzucił wracając na łóżko.Witam Sensei!!!! dodał siadając po turecku na miękkiej pościeli.


Think back some more now. Try to remember... and don't hold back. Compare us. Between you and me, which of us shines... as the greater warrior ?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Sro 8 Lut 2012 - 22:36

-Taa... czuję, że niedługo kontynuuje trening. Odparłem dość ironicznie jak na mnie w stronę Mito.
-Sensei... prawie zginąłem więc chyba mam prawo wiedzieć DLACZEGO. Jeżeli możesz Mito- san... to powiedz mi... nam, to co udało się ustalić. Mówię dalej leżąc nieruchomo w łóżku.
*Nikt nic nie wie... jak ja to kocham... W SS giną studenci, a nikt oczywiście NIC NIE WIE... * Pomyślałem tylko nie dając po sobie poznać zdenerwowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenjiro Sakurai





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Czw 9 Lut 2012 - 12:00

Mito spojrzał na ciebie unosząc lekko jedną brew. Byłeś w złym miejscu i czasie, zginęło dwoje studentów, oprócz tego znaleźliśmy zwłoki osób w strojach akademii lecz nie będących w aktach. VI oddział łączy ich z atakiem na akademię, możliwe że to część jakiejś pomniejszej grupy, wywrotowców. Ich członkami są prawie na pewno byli skazańcy, którym udało się uciec z więzienia Seireitei. Czemu atakują i ilu ich jest, nie jest wiadome. Więźniów się znajduje co jakiś czas lecz żaden nie ma powiązań z tymi atakami. Mówił spokojnie Mito rozpakowując zawiniątko i kładąc każdemu z was po małym pudełeczku z sushi i kulkami ryżowymi.
Nie pytaj o nic więcej, i tak powiedziałem ci więcej niż powinienem. Jak się czujecie?
Kisame już miał coś powiedzieć gdy tym razem jeden z sandałów poszybował przez salę, o mało go nie trafiając.
Coraz lepiej sensei, dziękujemy...Yuki szybko wraca do formy Powiedział odkładając klapek na podłogę. Twarz nauczyciela złagodniała i zwróciła się w stronę okna. Podobno zaszły dodatkowe okoliczności i mają zawiesić wam waszą karę...Powiedział spoglądając na Yuki Nie powiem jakie ale powinniście się cieszyć, Aha jak wyzdrowiejecie treningi macie bez zmian, tak samo testy. Tym razem jednak postarajcie się nie wylondować w szpitalu... Powiedział zbierając się do wyjścia.

(po 2 dniach cię wypuszczą jeśli chcesz to opisz czas przemyślenia i powrót do domu...ba nawet cały jeden tydzień. Taki mały TS. HP i Rei na full.)


Think back some more now. Try to remember... and don't hold back. Compare us. Between you and me, which of us shines... as the greater warrior ?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Czw 9 Lut 2012 - 19:45

Pierwsze dwa dni nie należały do... najciekawszych w moim życiu. Cały pierwszy spędziłem w łóżku nawet nie mogąc się ruszać. Większość czasu słuchałem Kisame i oglądałem latające kaczki, którymi rzucała Yuki, więc PEWNĄ rozrywkę miałem zapewnioną. Poza tym pielęgniarka zadbała o to, żebym miał co robić gdy nie będę mógł zasnąć- przyniosła mi dwie książki. Jedna była o historii całego SS, zaś druga opisywała wielkich kapitanów gotei 13.
Mimo tego, że udało mi się przeczytać praktycznie połowę pierwszej książki, to i tak zasnąłem jak na mnie dość... szybko.

Obudziło mnie słońce, którego promienie były skierowane prosto w moje oczy... pech bym powiedział ale nie miałem do kogo. Moich towarzyszy już nie było, więc zasugerowałem sobie sam, że ich rany były raczej powierzchowne i już wrócili do domu. Jak to na INTELIGENTNEGO(xD) studenta przystało... miałem rację. Uświadomiła mnie o tym pielęgniarka zmieniająca mi bandaże. Przy okazji dowiedziałem się, że jutro już mogę wychodzić i przez kilka pierwszych dni trochę się oszczędzać.(2-3 dni)

Ten dzień był o wiele gorszy niż poprzedni... kompletna nuda, nikt mnie nie odwiedził... Dobre strony? Mogłem sam iść do kibla, ból w klatce był o wiele mniejszy no i mogłem dokończyć pierwszą książkę, oraz zasnąć około 18 w pierwszej połowie drugiej książki.

No i udało się... Wybiła 6:32 kiedy otworzyły się moje oczy po "trudach" nocy. Natychmiast wstałem i poszedłem do pielęgniarki dyżurującej, która bez wahania zabrała mnie spowrotem do pokoju, zdjęła bandaże i pozwoliła się ubrać, oraz opuścić szpital. Kolejny raz przypomniała mi również, że mam na siebie uważać.

Po odzianiu i zabraniu katany ruszyłem prosto do swojego domu by zjeść coś pożywnego, a nie to g*wno co dają w szpitalu... Od razu po przekroczeniu progu ruszyłem do kuchni by przygotować sobie kilka kanapek i wyborną kawę.
Pierwszy dzień minął głównie na... obijaniu się. Oczywiście rozpocząłem nieco rozgrzewać mięśnie takimi ćwiczeniami jak brzuszki,pompki,przysiady,skłony itp. Wykonywałem to średnio co 2 godziny po kilka serii by jutro móc już w pełni trenować.
Pod koniec dnia odwiedzinami zaszczycili mnie: Yuki, Kisame i... Mito. Główny powód odwiedzin... brak. Główny temat... przyjęcie do dywizji. Mito- sensei nieco dokładniej opowiedział nam większość spraw, którymi zajmują się poszczególne dywizje. Sam nie wiem czemu ale nie miał chęci dyskutować o tym co zdarzyło się dwa dni temu.
Siedziałem z nimi chyba do 21 po czym odparłem, że przez te 2 dni w szpitalu przyzwyczaiłem się do wczesnej pory spania... więc ruszyłem do łóżka.
Co zastałem rano? Burdel... dosłownie burdel... Yuki leżała głową na ziemi, nogami na kanapie, Kisame spał siedząc na krześle, a Mito... znalazłem pod prysznicem. Poza tym udało mi się doliczyć 5 butelek sake i kilka piw...
Sam czasami lubiłem sobie wypić ale nie kryłem..."bulwersu" spowodowanego zniszczeniem mi połowy domu. Zostawiłem ich każąc im posprzątać... Powiedzieli, że jeszcze trochę pośpią i wezmą się za porządki... mam nadzieję.

Ja sam udałem się do akademii po drodze zastanawiając się dlaczego właściwie moja drużyna leży właśnie na kacu u mnie w domu... Z odpowiedzią na to pytanie musiałem poczekać, aż do dojścia do akademii gdzie na głównym wejściu, czarno na białym było napisane:Zamknięte z powodów remontowych! *No tak... ale do kiedy to już nie łaska napisać...*

Mimo tego udało mi się po kilku kręcących się tutaj sempai dostać do jednej z nielicznych JESZCZE otwartych sal treningowych.
Na miejscu poznałem jakiegoś studenta z mojego rocznika, który próbował opanować mumifikacje ale coś mu nie wychodziło... Dogadałem się, że jeżeli mi również w czymś pomoże, to i ja się odwdzięczę tym samym.
No i zaczęło się... Wpierw ja pomagałem mu zrozumieć bakudou nr #6 - Reidou (Mumifikacja). Trwało to dobre 3 godziny nim w końcu "coś tam" zaczęło wychodzić z rękawów chłopaka.

Tak czy inaczej miałem go nauczyć tylko idei tej techniki, a resztę miał opanować sam. Tym co on miał mnie teraz nauczyć była dość ciekawa technika, która w mojej poprzedniej walce mogłaby uratować te 2 dni spędzone w szpitalu. Było to bakudou nr #14 - Tounyuu (Odrzut).
Dzięki mojej dość dobrej jak na studenta kontroli jej wykonanie nie przekraczało moich możliwości. Oczywiście... pierwsze kilka prób spełzło na niczym, ale jak to mówią... człowi... dusza uczy się na błędach. Tak więc po godzinie udało się wywołać niewielką falę, przez którą mój nowy kolega stracił nieco równowagę. Teraz szło już o wiele łatwiej... Technika brała nieco reiatsu, ale końcowy wynik był bardzo zadowalający. Po rozłożeniu wcale nie grubej warstwy reiatsu na całe ciało w jednym momencie trzeba było jak najmocniej i jak najszybciej odepchnąć ją od siebie... Wyszło tak, że musiałem przepraszać studenta, który wylądował na ścianie sali. Ale mimo to uznał on, że technika powinna działać mocniej... i że mam ją jeszcze potrenować bo nie jest w pełni ukończona.
Na koniec się pożegnaliśmy i ja wróciłem do domu.

*No... upiekło im się.* Wewnątrz wyglądało całkiem dobrze... chyba nawet lepiej niż wczoraj. Yuki i Kisame już nie było. Tylko Mito coś tam jeszcze wycierał. Wyglądało na to, że kacyk już zszedł. Po kilku godzinach odpoczynku namówiłem sensei'a na trening siłowy.
Nie powiem... po pół godzinnym sparingu z semsei'em myślałem, że moje ciało zostało pozbawione mięśni. Upadłem na ziemię, a w głowie tylko latały mi słowa pielęgniarki... *Uważaj na siebie... uważaj na siebie...*
Mimo chwilowej dezorientacji po 5 minutach powróciłem w pełni do świadomości. Mito usiadł koło mnie i zauważyłem, że... również trochę się zmęczył.
-Wiesz Hayate... Nie chciałem Ci tego mówić, żebyś nie stał się narcyzem... Ale po tej akcji co walczyłeś w lesie, żeby chronić studentów, zdobyłeś uznanie wśród gromady ludzi z rukongai, oraz wśród większości pierwszorocznych. Powiedział z uśmiechem.
Z początku poczułem się trochę... głupio, ale w końcu na mojej zmęczonej twarzy pojawił się uśmiech. Cieszyłem się, że jestem szanowanym STUDENTEM i miałem nadzieję, że w przyszłości gdy już stanę się silny... Nie będą się oni(dusze) bali powierzyć mi swoich żyć bym je chronił.

Kolejne dni spędzałem głównie na treningach siłowych z Mito, oraz częstych sparingach na katany. Mimo, że nie był on mistrzem w tej dziedzinie... to i tak jestem pewien, że wiele się nauczyłem.
5 dnia po wyjściu ze szpitala Mito zaproponował mi naukę pewnego... silnego hadou. Mówił, że aktualnie na pewno nie znam silniejszego i jeżeli jestem w stanie poświęcić nieco swojego ciała to będę w stanie uderzyć z naprawdę... wielką siłą. Oczywiście się... zgodziłem.
Chodziło o zaklęcie nr #13 - Buke Katachi (Forma Wojownika). Sensei powiedział, że ma zamiar nauczyć mnie drugiego poziomu tej techniki, jednak by to opanować wymagana jest ta technika.
Trening przebiegał dość... powoli. Z początku myślałem, że to coś w stylu bakudou nr #14 - Tounyuu, ale jak się okazało tym razem moje sugestie były błędne.
Mimo, że reiatsu wydaje się tak samo otaczać przeciwnika jak w przypadku wyżej wymienionej techniki, to jego główne pokłady są w miejscach mięśni. Reszta całej tej oplatanki jest tylko po to żeby technika oddziaływała bezpośrednio na całe ciało. Po 3- 4 godzinach moja siła nieco zaczęła wzrastać. Moim manekinem był... Mito, który określał czy uderzam mocniej czy też jest tak samo jak przed chwilą. Po kolejnej godzinie... gdy byłem już wręcz wyczerpany skupiłem całą resztę reiatsu... Otoczka wokół mnie jaskrawo zaświeciła co sugerowało zwiększenie ilości przekazanej energii. Uderzyłem Mito... Na jego twarzy pojawił się dziwny grymas... Pierwszy raz widziałem taki grymas na jego twarzy... Udało mi się... Moja radość nie trwała długo. Zemdlałem z przemęczenia i z minimalnych ran, które z połączeniem z wielogodzinnym treningiem spowodowały sporo zadrapań na całym moim ciele.

Spałem do południa dnia kolejnego... ale dzięki temu byłem wyspany i gotowy na ostateczną wersję tej techniki. Co tu opisywać... Chodziło o to samo, tyle że trzeba było dokładniej i w większej ilości ulokować reiatsu w owych miejscach. Przy tej jak się później okazało... dwa razy silniejszej od pierwszego poziomu techniki trening trwał 3 godziny... Mimo, że trening był praktycznie o 2 godziny krótszy od wczorajszego, mój organizm zużywał reiatsu w ogromnych ilościach.
Oczywiście... tym razem nie udało się tego opanować. Mimo tego moje rany były praktycznie 2 krotnie większe niż wczoraj. Po tych trzech godzinach... po trzech godzinach zdobywania nowych zadrapań doszło do tego, że moje ubranie było przesiąknięte śladami krwi.
Mito mówił po treningu, że uderzenia były już silniejsze niż przy pierwszej wersji techniki, ale nadal to nie było to. Powinienem postarać się ekonomiczniej gospodarować reiatsu, którego nie trzeba wcale tak dużo używać... bo przez to moje rany będą jeszcze większe.

No nic poszedłem spać i obudziłem się 7 dnia po wyjściu ze szpitala o godzinie... uwaga... 5:20... No nic. Spać mi się nie chciało więc postanowiłem sobie pobiegać. Ten poranny trening trwał do 7 kiedy to postanowiłem wrócić do domu, wziąć prysznic, zjeść śniadanie, odpocząć z 20 minut i udać się do Mito, a w raz z nim na salę, której chyba nie mieli zamiaru jednak remontować.

Przed głównym wejściem zawieszono nowy napis informujący o tym, że jutro ponownie będą zajęcia. Tak czy siak poszliśmy do sali i kontynuowaliśmy wczorajszy trening... Mimo mojego wysokiego poziomu kontroli reiatsu trudno było sobie wyobrazić jak uderzenie może być 4-krotnie silniejsze przy użyciu "umiarkowanej" ilości reiatsu. Ćwiczyłem tym razem najkrócej... Po 2-óch godzinach uderzyłem Mito, a ten zgiął się i przesunął kilka kroków do tyłu. Co prawda miałem mniej ran niż nawet za pierwszym razem opanowywania pierwszego poziomu tej techniki... Ale były one z pewnością bardziej głębokie i solidniej krwawiły. Na tyle, że Mito natychmiast przewiązał owe miejsca bandażem oraz uprzedził mnie, żebym używał tej techniki tylko w momencie, w którym jestem pewien, że przeciwnik jest silniejszy ode mnie... No i oczywiście powinienem wykonywać ją z zaskoczenia, ponieważ jej inkantacja była... nadwyraz długa.

-No Hayate... Jesteś już blisko ukończenia tej techniki... Radzę Ci teraz odpocząć w domu. Jutro wracasz do akademii i lepiej by było gdybyś nieco... wypoczął. Powiedział po czym sam opuścił salę.
Ja udałem się do domu szczęśliwy z minionego tygodnia, w którym... sporo się nauczyłem.
Na koniec dnia wpadli Yuki i Kisame, którzy zdali mi również relacje z minionego dnia. Yuki przy okazji kilka...dziesiąt razy opieprzała mnie, że na moim ciele znowu są bandaże... Dziewczyna postanowiła, że będzie dzisiaj spała ze mną bo nie ma w chacie nic do jedzenia, a rano nie chce się jej iść do sklepu. Poza tym uznała, że jestem zbyt głupi by zrozumieć, że bandaże muszę mieć na sobie do jutra... Co prawda to prawda... dość mnie uwierały.

O 22 wylądowałem w łóżku z... najlepszą przyjaciółką. Zasnąłem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenjiro Sakurai





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Pon 20 Lut 2012 - 16:14

+2 Intelekt+1 Wytrzymałość

Obudziłeś się wypoczęty i tylko trochę obolały po treningach oraz "obijaniu się" w domu Yuki obok już nie było. Nie widziałeś żadnych oznak jej bytu i zastanawiałeś się czy aby na pewno to nie był sen. Bandarze faktycznie uwierały, ale słońce za oknem i wczesna godzina na zegarku ci poprawiły humor. Nie musiałeś się spieszyć bo zostały 2 godziny co najmniej a do tego byłeś wypoczęty. Cały dom wyglądał z perspektywy łóżka porządnie a treningi dnia dzisiejszego zapowiadały się fantastycznie.
Zajęcia z miecza oraz Kidou do tego lekcja z Zorim, gdyby nie to ostatnie to było by miło że aż strach. Ale nie zawsze może być idealnie. Wstając z łóżka dostrzegłeś coś co spowodowało uśmiech na twej twarzy, gumkę do włosów Yuki, leżącą w słońcu...Czyli jednak tu była.


Think back some more now. Try to remember... and don't hold back. Compare us. Between you and me, which of us shines... as the greater warrior ?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Wto 21 Lut 2012 - 16:37

Od razu postanowiłem zacząć ten dzień kontynuowaniem jednej z kilku technik zaczętych w minionym tygodniu. Poprzednio oczywiście biorę prysznic, ubieram się, zjadam sobie jakieś śniadanko i ruszam do ogrodu by poćwiczyć, a może nawet zakończyć bakudou nr #14 - Tounyuu.
Z początku zacząłem od małej rozgrzewki, która miała pobudzić mój organizm do działania. Rozciąganie, kilka pompek, kilka brzuszków... czyli bardzo proste poranne ćwiczenia.

Następnie przechodzę do głównego wątku tego treningu... Staję na środku ogrodu i staram się odtworzyć końcowy efekt ostatniego treningu, który będzie moim punktem odnośnym co do dalszych prób. Tak więc zaczynam skupiać reiatsu, które w postaci "otoczki" oprowadzam na cały swoim ciele, a dokładniej na granicy skóry i otoczenia. Kiedy czuję, że wszystko jest tak jak należy wymawiam inkantacje wzmacniając uzyskany efekt:
-Zbieram kwiaty na łące mroku, odrzuć wroga w mym potoku! Zaklęcie wiążące nr 14- Tounyuu! Wykrzykuję uwalniając z całej siły energię zgromadzoną na ciele we wszystkie kierunki.
Trenuję tak:
a) aż skończy mi się czas
b) aż opadnę z sił

Każdą kolejną próbę wykonuję uwzględniając błędy, które zauważam przy poprzednich próbach, chcąc by technika działała jak najsprawniej. Tak więc z całych swoich sił staram się naprawić te błędy, bądź przeistoczyć je w zalety nowej techniki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kenjiro Sakurai





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
80/80  (80/80)
Punkty Reiatsu:
63/63  (63/63)

PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Czw 23 Lut 2012 - 11:54

W czasie przebierania się dostrzegłeś że pod bandażami znajduje się nie mała blizna, długości 4 centymetrów, widać pierwsze blizny pojawiają się dość wcześnie u ciebie.
Po rozruszaniu mięśni i oczyszczeniu umysłu postanawiasz, zająć się meritum treningu. Brak Głodu tylko ci pomagał lecz świadomość ograniczenia czasowego już nie do końca. Czułeś jak energia cię przepełnia jak pulsuje w twoim ciele, wiedziałeś jaki efekt chcesz osiągnąć. Wymówiłeś inkantację i dostrzegłeś jak pobliskie drzewko zostało mocno poszarpane przez swego rodzaju falę uderzeniową.
Czasu starczyło ci na podjęcie 3 takich prób a i tak kosztowało to cię Większość twojego Rei, po treningu ruszyłeś do akademii mając czasu niemalże na styk Pierwsze były zajęcia z miecza, więc swe kroki skierowałeś do sali gdzie trenowano walkę bronią białą.


http://bleach.iowoi.org/t569p330-sala-pojedynkowa#46842


Think back some more now. Try to remember... and don't hold back. Compare us. Between you and me, which of us shines... as the greater warrior ?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Domek Mazashi'ego Hayate.   Today at 2:53

Powrót do góry Go down
 
Domek Mazashi'ego Hayate.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog