IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Posiadłość rodu Shihouin

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Posiadłość rodu Shihouin   Pią 3 Lut 2012 - 23:39

[Tego posta zedytuję i początek zmienię - wina mojego roztrzepania. Wyślij mi proszę na pw opis rezydencji, a ja go tu umieszczę. Póki co zamieszczam nieco przerobiony z kp. Do tego proponuję byś zrobiła dwie wersje tak jak ja. Jedna dla normalnego człeka, a druga dla naszej niewidomej]

Wielu mówiło o tym jak wspaniałym widokiem jest dumnie wznosząca się rezydencja rodu Shihouin, nad którą świeci słońce zupełnie jakby swym blaskiem chciało podkreślić wyjątkowość właścicieli. Wielu też zazdrościło takiego kompleksu budynków i z zawiścią patrzyło na wysoki, biały mur, który swym opiekuńczym ramieniem otaczał całą posiadłość. Na właścicieli zapatrywano się różnie, ale nie możnym było odebrać im kunsztu i wyczucia w zaprojektowaniu takiej rezydencji. Budynki o najróżniejszym przeznaczeniu rozdzielały obszerne ogrody pełne kwiatów i drzew owocowych. Najlepszym dowodem na dbanie Shihouin o tradycję był plac treningowy umieszczony w północno-wschodniej części kompleksu. Jednak najważniejszy, a zarazem przyciągający najwięcej spojrzeń, budynek znajdował się w centrum i był wielokondygnacyjnym pałacem pełnym pokoi i sal. Zawierający zbrojownię, a nawet własne, duże dojo. Znaleźć w nim można było tutaj pomieszczenia przeznaczone na huczne, wielkie obiady, ważne spotkania, sypialnie oraz wszystko to, co w takim miejscu powinno się znajdować oraz kilka innych. Zazwyczaj zbędnych.

Tak. Wielu podziwiało i doceniało te budowle, wielu cieszyło nimi oczy podczas spacerów. Była jednak jedna osoba dla której cała ta przestrzeń była czymś zupełnie innym. Czymś niezrozumiałym dla przeciętnego mieszkańca.
Niebywała przestrzeń pełna uczuć, dźwięków, zapachów i smaków. Każdy krok, od dzieciństwa Ayano, był jak wielka podróż w zupełnie nowe miejsce. Wszystko wychodziło z centrum, z ciepłej, miękkiej i aksamitnej pościeli. Wokół niej rozciągało się ciepło, ciche skrzypienie i delikatny zapach ziół świadczący o tym, że Tuburume przechodził tędy niedawno. Po bokach wznosiły się delikatne ściany, a gdzieniegdzie drzwi otwierały się by nasycić umysł nowymi doznaniami. Zmianą temperatury, zapachami czy po prostu różnymi przedmiotami, które mogła w środku odnaleźć dziewczyna. Gdzieś tu w morzu drzwi i korytarzy znanych Ayano na pamięć skrywało się dojo, w którym zawsze unosił się ledwo wyczuwalny zapach potu, który najwyraźniej wgryzł się już w deski. Tutaj skrzypnięcia ustawały. Podłoże było solidne, tak jak i ściany. Dalej, już na zewnątrz zaczynał się zimny kamień i ostry żwir. Oznaczało to, że dziewczyna wkroczyła na teren placu treningowego. Zawsze pełnego ruchu, ostrych i nieprzyjemnych dźwięków. Ayanoz azwyczaj nie lubiła tu przebywać. Wolała ogrody. Plejadę zapachów i smaków. Słodycz wiśni, kwaśność jabłka, delikatny zapach kwiatów. Miękkie płatki storczyków. Kwiatów wybrakowanych - bez zapachu, a przez to tak bliskich. Miękkość i wilgoć trawy, bzyczenie owadów i śpiew ptaków. To wszystko tu było i będzie. Tego Ayano mogła być pewna.

Minął ostatni dzień wielkich przygotowań do wyruszenia do akademii. Dziewczyna ułożyła się spać i utonęła w miękkiej pościeli. Już wkrótce pojawiły się sny. Ciepło, chłód, słodycz i dźwięki. Miauczenie kota, śpiew skowronka, szczekanie psa. Wilgotny nos sunący po policzku, dreszcz emocji targający ciałem i nagle chłód się odezwał. Niewyraźnie, jakby z odległości.
- Zrozum, to jest szaleństwo. Nie mam zamiaru ryzykować!
- To nie twoja decyzja - odpowiedziało dobitnie ciepło.
- Oczywiście, że nie, ale nie chcę znów czuć tego samego. - Nadal oponował chłód.
- Ona zrobi to czy tego chcesz czy nie, a to w...
Nagle świadomość wróciła do normy. Ilość bodźców uderzyła w skołowany umysł. Zapach perfum, które używa matka. Skrzypnięcie krzesła, gdzieś daleko. I znów głosy, tym razem rozpoznawalne i wyraźniejsze, lecz teraz przyciszone, jakby zlęknione:
- Kochanie, dajmy jej szansę. Przecież widzisz, że chce nas uszczęśliwić. - Łagodnie tłumaczyła matka.
- Szczęście nie jest tyle warte. Ona nie jest nim. To nie zadziała. Zrani się tylko. - Mówił zrezygnowany ojciec. Chyba przegrywał dyskusję.
- Cii, bo śpi. - oddalające się kroki. Najwyraźniej rodzicie rozmawiając spacerowali.
- Wiem, wiem. To nie tak, że... - wiatr zawiał mocniej i zagłuszył część słów jednak sprawne ucho Ayane wychwyciło urywek zdania. - ... jest porażką i niczym więcej...
- Wyolbrzymiasz. I nie mów tak, to krzywdzące, choć masz trochę racji. - To były ostatnie słowa, które dziewczyna była w stanie usłyszeć. Kroki zniknęły gdzieś, a najgorsze było to, że nie była w stanie określić gdzie dokładnie poszli. Pozostało już tylko milczenie i rozkołatane serce młodej Shihouin. Jedno zdanie odbiło się echem w umyśle dziewczyny "...jest porażką i niczym więcej..." powiedział jej własny ojciec...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sob 4 Lut 2012 - 13:11

(Oczywiście, chociaż zapewne sporządzenie takowych opisów może nieco zająć. Mam nadzieję, że to nie kłopot?)

Pobudka jak zawsze była połączona z nagłym uderzeniem licznych impulsów. Najpierw do nosa docierały zapachy, następnie miękki dotyk pościeli oraz przyjemne ciepło przez nią roztaczane. Ostatnimi trafiającymi do świeżo przebudzonego mózgu były bodźce słuchowe... słowa. Słowa stanowiły dla Ayano wagę nawet większą niż dla większości ludzi. Nie mogła bowiem wskazać, o co chodzi. Nie wiedziała jak wygląda cokolwiek. Wyobrażała sobie cały świat jedynie dzięki słowom, które brzmiały pięknie ale nie miały znaczenia. Nie można bowiem zmusić umysłu, który nigdy nie miał przed sobą żadnego obrazu, by zrozumiał pojęcie barwy, objął rzeczy tak ulotne jak błysk albo odbicie. Nawet mimika była w zasadzie bez znaczenia dla Ayano, która by ją dostrzec musiała by kogoś, dosłownie, pomacać po twarzy. O emocjach innych świadczyły dla niej odgłosy, jakie wydawali. Przyspieszone kroki, albo nerwowe stukanie o stolik mogły powiedzieć wiele, jeszcze więcej jednak można było odnaleźć w słowach. Zapewne też dla tego słowa były dla dziewczyny tak niezwykle ważne. To, w dużym stopniu, one pozwalały dziewczynie na rozpoznawanie czyjegoś stanu emocjonalnego. Oczywiście nie chodziło tu tyle o ich treść, co sposób wypowiadania. Jeśli się dobrze przysłuchać łatwo można odróżnić jak czuje się mówiący.

Rozmowa, niedaleko... kto... chłodny głos i ciepły głos. Chłodny, znany głos słyszany już tak wiele razy, choć nieczęsto mówiący szczególnie dużo. Obok zaś ciepły, równie znajomy i równie kochany. Ojciec i matka, rodzice, ogromna część niewielkiego świata ślepej dziewczyny. Rozpoznawała nie tylko ich głosy, ale również kroki, zapachy a w odpowiednich warunkach nawet rytm oddechu. Teraz jednak znaczenie miały jedynie słowa przez nich wypowiadane...

Porażka.... nic więcej poza porażką... Ayano sama trochę to czuła, sama zwykła tak o sobie mówić w myślach, gdy potrzebowała motywacji do kolejnych ćwiczeń w rzeczach, które widzącym przychodziły niemal naturalnie. Zawsze, gdy podejmowała jakieś wyzwanie mówiła sobie, że jeśli sobie nie poradzi to jest wyłącznie porażką. Mówiła to sobie, gdy uczyła się chodzić po zamku nie uderzając o ściany. Powtarzała to setki razy w umyśle, gdy uczyła się pisać powtarzając kolejne litery tak długo, aż w końcu dłonie były w stanie je napisać bez zbytniej pomocy umysłu. Ayano wielokrotnie sama siebie określała jako możliwą porażkę, była tego świadoma i raczej pewna, że nigdy nie będzie miała kłopotów z zaakceptowaniem tego faktu... tak myślała...

Gdy usłyszała, jak jej własny ojciec ja tak określa poczuła się, jakby ktoś nagle wraził jej grube ostrze prosto w plecy. Jak on mógł?! Przecież... przecież... mógł, w końcu taka była prawda, a prawda często boli. Ayano nawet nie spostrzegła, gdy z kącików jej oczu wyciekło kilka łez. Niemal nie zdołała zauważyć, gdy jej ciało niemal bezwiednie skuliło się lekko nakrywając pościelą po sam czubek głowy chowając w dusznym, ciepłym sanktuarium pod kołdrą. Dopiero po chwili doszło do niej, że nawet mama przyznała mu rację... jeśli oboje tak twierdzili, to musieli mieć racje. W końcu dwójka tak mądrych, wpływowych i wartościowych ludzi nie mogła się mylić, albo przejęzyczyć. Poza tym, takie przejęzyczenie nie jest możliwe prawda?

Ayano spędziła pod pościelą przynajmniej kilkanaście minut starając się jakoś pozbierać. Cios zadany nieświadomie przez rodziców zdruzgotał ja o wiele mocniej, niż sama mogła by się spodziewać. Dopiero po kilkunastu minutach toczenia łez, które niezbyt często gościły na policzkach Ayano, wewnątrz dziewczyny obudziła się ta jej część, która pomogła jej przełamywać wszystkie dotychczasowe bariery. Ta jej część postanowiła zaś krotko i zwięźle: dość mazania się! Myślą, że jestem porażką, dobrze, pokarze im, co potrafi zrobić porażka! Kilkukrotne wybicie w umyśle podobnych słów dało w końcu dziewczynie dość sił, by przetrzeć oczy rękawem nocnego kimona i wstać z łóżka. Nie mogła w końcu pokazać, że płakała. Przecież w ten sposób pokazała by, że rzeczywiście jest do niczego. Silni ludzie nigdy nie płaczą prawda? Prawda.

Po opuszczeniu pościeli Ayano zamierzała skorzystać z miednicy z zimną wodą, w której obmyła twarz. Chciała w ten sposób zatrzeć pozostałości po płaczu, poza tym, trzeba było przecież zadbać choć trochę o higienę osobistą. Następnie zaś zamierzała odszukać swoje ubrania dzienne... zaraz... nie, tym razem nie potrzebowała zwyczajnego kimina. Potrzebowała munduru akademii shinigami, munduru którego nie znała, którego jeszcze nie miała na sobie... jak się to cholerstwo zakłada? Dziewczyna oczywiście nie czekała na pomoc służby, jeśli tylko zdołała odszukać odpowiedni strój chciała spróbować założyć go tak, jak wydawało się, iż będzie poprawnie. Czesanie? E... kto by się przejmował, włosy i tak się rozpadną. Trzeba je po prostu związać albo spiąć z tyłu, by nie zasłaniały uszu i nie wpadały do niewidzących oczu. Makijaż? A gdzie Ayano miała iść, na herbatę z następcą rodu Kuchiki czy też do akademii, gdzie miano ją nauczyć walczyć? No właśnie. Makijaż był z gruntu niepotrzebny a wręcz szkodliwy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Nie 5 Lut 2012 - 14:37

Gdy umysł opuściły zbędne troski i zastąpiły je decyzje dziewczyna przypomniała sobie, że przed pójściem spać Hitomi położyła strój gdzieś w pobliżu. Błądzenie i szukanie opłaciło się. Po minucie czy dwóch dłoń opadła na delikatny i miękki materiał. Następnie przyszedł czas na inspekcję. Wszystko trwało. Ayano musiała sprawdzić krawędzie każdej z części by być w stanie je rozróżnić. Tak też udało jej się wszystko ustalić. Delikatna i miękka koszula. Druga o podobnym kroju jednak dużo bardziej szorstka i grubsza. Wreszcie spodnie - szerokie i w fakturze zachowane pomiędzy koszulami. Dziewczyna uznała, że delikatną trzeba założyć pierwszą. Okazało się, że mimo prostych założeń jest to dużo trudniejsze niż mogłoby się wydawać, w szczególności, że zazwyczaj robi to służba. Szlachcianka musiała zakładać całość dwukrotnie. Za pierwszym razem dopiero po chwili poczuła, że założyła koszulę na odwrót, a w tym czasie zdążyła nałożyć już drugą. Przez to całe zamieszanie zdążyło zrobić się jej zimno. Wtedy też Ayano zdała sobie sprawę, że w całej posiadłości jest bardzo cicho. Nie wychwyciła tego wcześniej, ponieważ wydarzenia z ostatnich minut bardzo nią wstrząsnęły.

Być może jest jeszcze noc? Ale czy to ma znaczenie? Z włosami poszło jej szybciej. Związała je w prostą kitkę. Była już gotowa. Oczywiście nikt z domu nie podzieliłby tego zdania. Zaraz pojawiły by się okrzyki pełne wzburzenia: "A gdzie makijaż?!" "Kochanie pozwól się uczesać przecież chcesz wyglądać na szlachetnie urodzoną!" - Tak z pewnością powiedziałaby niania.

Wiatr znów zawiał i gdy tylko ucichł deska na korytarzu skrzypnęła, a do pomieszczenia wpełzł zapach ziół i sierści. Drugie skrzypnięcie było znacznie bliżej drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Nie 12 Lut 2012 - 19:44

Cisza, chłód... tak, możliwe, że była jeszcze noc. Ayano w sumie lubiła noc, wszakże zrównywała ją choć trochę z osobami widzącymi. Dodatkowo w pałacu było w tedy cicho, dzięki czemu można było łatwo nauczyć się jego topografii podczas spacerów. To właśnie brak zakłóceń pozwalał, na rozpoznawanie miejsca swojego przebywania dzięki skrzypieniu podłóg i cichemu trzeszczeniu ścian. Dodatkowo Ayano mogła w tedy chodzić do miejsc, do których zwykle jej nie wpuszczano. Zazwyczaj nie pozwalano się jej bowiem kręcić po kuchni, zapewne dla tego iż mogła by nadziać się na jakiś ostry przedmiot albo o coś oparzyć. Długie stoły pełne naczyń oraz sztućców, wielkie dzbany napełnione drobnym, sypkim, surowym ryżem, zapach świeżych ryb oraz smażonego mięsa mieszający się z przyprawami oraz parą wodną, wszystkie te rzeczy poznała dzięki nocnym wycieczkom po pałacu. Tam też po raz pierwszy zetknęła się z czymś ostrym. Ze względu na jej ułomność Ayano trzymano z daleka od wszystkiego, czym mogła by się skrzywdzić. Udało jej się jednak odnaleźć nóż, gdy w wieku ośmiu lat przekradła się w nocy do kuchni. Dla kogoś zawsze otaczanego rzeczami miękkimi oraz tępymi zimne, twarde ostrze było znaleziskiem fascynującym, a za razem groźnym. Specjalne ostrze do cięcia ryby na sushi było niezwykle ostre, dziewczyna poczuła więc od razu jak łatwo było się nim skrzywdzić. Tak, noce potrafiły być naprawdę wspaniałe, nim Ayano zdołała poznać cały pałac jak własną kieszeń. W końcu teraz niewiele mogła odkryć nowego, pozostało więc tylko spacerowanie w otoczeniu dźwięków domu, nie zaś odgłosów wydawanych przez ludzi.

Ciche skrzypnięcie od razu zwróciło uwagę Ayano. Wszakże takie odgłosy wydawały zwykle kroki, do tego zaś zapach ziół i sierści. Dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem i podeszła do drzwi, następnie zaś po kolejnych kilku chwilach nasłuchiwania zamierzała rozpoznać zwierzę tam stojące. Nie było to takie łatwe, jednakże pewne przesłanki świadczyły o tym, czym mógł być gość. Oczywiście to, jak głośne było skrzypnięcie świadczyło o rozmiarach, czyli niezawodnie rozróżniało psa od kota. Dodatkowo koty stąpały dużo delikatniej niż psiaki, w związku z czym sam fakt usłyszenia takowego odgłosu zwiastował raczej tą druga opcję. Dodatkowo jeśli do środka chciał się dostać pies, to zapewne zaczął by drapać w drzwi. Koty zwykle zaś miauczały w oczekiwaniu na otwarcie. Oczywiście dziewczyna zdawała sobie sprawę, iż istnieją zwierzęta inne niż te dwa gatunki, zwyczajnie jednak nie zdołała spotkać żadnego z nich... nie licząc może śpiewających ptaków oraz owadów nawiedzających ogrody wiosna i latem. Po takich stworzeniach nie mogła się jednak spodziewać ani sierści ani chodzenia po korytarzu.

Jeśli udało jej się stwierdzić z czym ma do czynienia, i rozpoznała by zwierzaka Ayano zapewne uchyliła by drzwi i ukucnęła, by pogłaskać stworzenie po łebku. Młoda Shihouin zdecydowanie lubiła zwierzęta, przynajmniej one nie traktowały jej jak by była gorsza ze względu na brak wzroku.

- Przejdziesz się ze mną poćwiczyć? - zagadnęła by cicho stworzenie wciąż głaszcząc je po głowie. Rzeczywiście dziewczyna miała w planach ruszyć w stronę dojo, co oczywiście wymagało nieco podróży. Nie miała jednak najmniejszego pożytku z siedzenia i nic nie robienia, nazajutrz miała zaś iść do akademii. Należało się więc jak najlepiej przygotować żeby... nie być tylko porażką...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sro 15 Lut 2012 - 21:18

Wspomnienia były jak opatrunek przyłożony do krwawiącej rany. Dawały ulgę i spokój. Niestety nie zawsze można w nie uciec. Dlatego alternatywą był trening.

Skrzypnięć było jeszcze kilka, jednak w pewnych odstępach czasu. Wskazywało to, że gość się przemieszcza, ale pozostałe kroki były niesłyszalne, nawet dla tak wyczulonego słuchu szlachcianki. Po dłuższej chwili nastała cisza, zupełnie jakby druga strona również nasłuchiwała. Nie pojawiło się drapanie ani miauczenie i choć noc wyolbrzymiała wszelkie dźwięki to nadal kroków nie było słychać. Jedynie ten przyjemnie kojarzący się zapach sierści i delikatny aromat ziół unosiły się w powietrzu.

I wtedy pojawiła się odpowiedź. Przyszła wraz z kolejnym chłodnym podmuchem wiatru, którego źródłem z pewnością było okno niedaleko stąd. Ciche mruczenie przypominające pracę małego silniczka przerwało niezmierzoną ciszę, która już zdążyła zgęstnieć. Młoda Shihouin uśmiechnęła się odruchowo. Dziewczyna uchyliła drzwi i ukucnęła. Wyciągnęła rękę w stronę pomruku, który co dziwne nie przemieszczał się, co robiły zazwyczaj koty. Po jej plecach przebiegł przyjemny dreszcz, gdy opuszki palców musnęły nosek, a następnie puszyste futerko kociaka. Tak zdecydowanie kociaka. Świadczyły o tym choćby wąsy, czy natychmiastowa reakcja, gdy kot podniósł się i wygiął jakby chciał poddać się jednocześnie cały pieszczocie. Przede wszystkim jednak chodziło o ciche miauknięcie, które wydał. Mruczenie nabrało na intensywności, gdy łepek stworzenia przesuwał się wzdłuż ręki Ayano by wreszcie stuknąć się o jej nogę. Na pytanie dziewczyny odpowiedzią było żywe miauknięcie, jak gdyby kot doskonale rozumiał o co chodzi szlachciance.

Dziewczyna wzięła kociaka na ręce - tak było z pewnością lepiej. Nie był duży i natychmiast przytulił się do Ayano, a ta ruszyła w ciemność.

[opis drogi pozostawię tobie - nie wiem w końcu czy jeszcze chcesz gdzieś wstąpić, a nie będę odbierać ci tej opcji. ;)]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pią 17 Lut 2012 - 22:21

Ayano spokojnie przytuliła zwierzątko i pogładziła je po główce ruszając w ciemność, w której żyła stale. Miała przed sobą spora odległość do przejścia. Najpierw musiała bowiem pokonać korytarze przy osobistych pokojach należących do głównej gałęzi rodu Shihouin. Przemieszczała się pod ścianą, albowiem nie chciała zbytnio poruszyć specjalnie umocowanych desek podłogowych. Wieki temu bowiem osadzono je nietypowo, by śpiewały piskliwą melodię za każdym razem, gdy ktoś na nich staje. Dało się to ograniczyć jedynie unikając składania nacisku na deski, co oczywiście było niemożliwe. Stąpanie tuż przy ścianach ograniczało jednak dźwięczne trele podłogi do minimum, przynajmniej Ayano nie znała lepszego sposobu. Słowiczy korytarz, jak nazywano go potocznie, był najtrudniejszą częścią wędrówki, niestety był również tą pierwszą. Po przejściu nim ciche poruszanie się było już ułatwione. Wystarczyło bowiem zejść dwa piętra schodami omijając pokoje pozostawiane dla istotnych gości, przy których posadzka wyłożona była z równych, dobrze oheblowanych belek. Ściany w tym miejscu pokryte były ponoć malowidłami przedstawiającymi chlubną przeszłość rodu. Ayano niewiele o tym wiedziała, pod dłońmi czuć było jedynie tkaninę nasączoną wyschnięta farbą. Dziewczynie trudno było docenić ich piękno, niemniej rozumiała, że mogą one mieć wagę dla innych. Odnosiła się więc z szacunkiem do dzieł sztuki.

Dwa piętra niżej należało ruszyć wzdłuż korytarzy, przy których pokoje należały do ważniejszych osób ze służby, takich jak nauczyciele czy majordomus, oraz pośledniejszych kuzynów, krewnych i kuzynek, Niekiedy witano tutaj również mniej wpływowych gości. Przechodząc tędy można było spotkać służbę, która nawet w późnych godzinach potrafiła pracować szykując dwór na nadchodzący dzień. Ayano wielokrotnie już chowała się przy schodach czekając, aż wreszcie będzie mogła przemknąć się niezauważona. To właśnie na tym piętrze znajdowało się dojo, do którego zmierzała. W połowie korytarza miast drzwi znajdowała się krótka odnoga prowadząca do sali treningowej, której jedna ze ścian składała się w całości z drewnianych krat mogących służyć za pozycje strzelnicze dla łuczników. Przez szpary pomiędzy kratami wyczuć można było ogrody. Delikatny zapach kwiatów, drzew oraz powiew świeżego powietrza ostatecznie oznaczały dotarcie na miejsce. Kolejna pewną wskazówką był maty, którymi wyłożono całą podłogę. Tutaj właśnie Ayano miała zamiar trenować.

Dziewczyna odetchnęła lekko z ulgą, jeśli tylko dotarła by spokojnie do dojo. Tutaj mogła przez chwilę wyładować złe emocje w sposób, który ona sama odbierała jako konstruktywny. Pochyliła się i opuściła kociaka na ziemię, w końcu ćwiczenie ze zwierzakiem w ramionach nieco mijało się z celem. Następnie zaś powoli podeszła do drewnianych krat by chwilę spędzić napawając się zapachem oraz odgłosami ogrodów pałacowych nocą. Robiła tak zawsze, gdy tutaj przychodziła. Od tego rozpoczynał się jej trening, dopiero po tym rytuale mogła przejść do pracy fizycznej.

Trening należało zacząć od rozgrzewki, co oznaczało kilkukrotne powtórzenie wyuczonego na pamięć kata. Ruchy symbolizować miały kolejne etapy walki z kilkoma przeciwnikami i nie były skomplikowane, jednakże Ayano poświęcała im wiele uwagi. Kata były najłatwiejszymi dla niej ćwiczeniami, po wielu powtórzeniach mogła z łatwością być w nich lepsza niż osoby widzące. Po kilkukrotnym powtórzeniu sekwencji ruchów dziewczyna była już gotowa, by przejść do trenowania technik samoobrony tłumaczonych przez mistrzów sztuki walki. Były to techniki podstawowe i trenowane jedynie na sucho, jednakże dziewczyna miała w planach wbicie ich w swoje ciało tak, by potrafiło działać bez pomocy umysłu. Oczywiście do tego poziomu pozostało jeszcze wiele czasu. Na zakończenie ćwiczeń jeszcze kilkukrotnie chciała powtórzyć kata, następnie zaś zrobić przerwę. Była bowiem zwyczajnie bardzo zmęczona. Podczas przerwy zazwyczaj siadała opierając się plecami o drewniane kraty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Wto 21 Lut 2012 - 22:09

Kot mruknął z uznaniem, gdy znów został pogładzony. Z każdym krokiem dziewczyna przybliżała się do Słowiczego korytarza, ale już w odległości kilkudziesięciu korków, na granicy słyszalności pojawiło się Coś. Coś rosło i stawało się coraz bardziej odczuwalne. Wreszcie urzeczywistniło się i z pośród dźwięków nocy, na które składało się choćby mruczenie kota wyłoniło się chrapanie. To z pewnością ułatwiło zadanie młodej Shihouin, a jakby tego było mało kot zamilkł jak zaczarowany. Zupełnie jakby rozumiał wagę tej przeprawy. I tak też rozpoczęła się żmudna wędrówka poprzez Słowiczy Korytarz. Z każdym krokiem serce przyspieszało, a podskakiwało wręcz do gardła, gdy chrapanie ojca, bo z pewnością należało do niego, na moment nikło by, na szczęście dziewczyny, uderzyć ze zdwojoną siłą chwilę później. Gdy wędrówka dobiegła końca miało być już tylko łatwiej.

Faktycznie nie pojawiły się żadne przeszkody aż do samego dojo. Jednak pewne rzeczy przykuwały uwagę. Choćby brak służby, która powinna krzątać się, gdyby już wkrótce miało świtać, czy ogólnie dom wydawał się opustoszały. Jednak to nie przeszkadzało w ćwiczeniach, a może wręcz pomogło. Kilka wdechów świeżego powietrza pachnącego kwiatami i wsłuchanie się w kojący dźwięk cykad wystarczyły by rozpocząć trening. Tak też Ayano ćwiczyła i ćwiczyła, a kot pozostał w miejscu. Była tego pewna. Dopiero, gdy pot sperlił czoło dziewczyny usłyszała ona pierwsze znaki życia w domu. To służba się budziła i gdy ostatnia sekwencja dobiegła końca młoda Shihouin mogłaby przysiąc, że ktoś zbliża się pospiesznie w stronę dojo stawiając lekkie, pełne werwy kroki, tak charakterystyczne dla Hitomi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pią 24 Lut 2012 - 16:47

Ayano trenowała do czasu, aż w końcu poczuła w mięśniach zmęczenie. W końcu trening, podczas którego się nie zmęczysz nie przyniesie żadnych korzyści. Zmęczenie oznaczało, że mięśnie pracują a jeśli pracują to zaczną się niebawem rozwijać. Oczywiście nadejście Hitomi z ogromnym prawdopodobieństwem przerwać miało ćwiczenia, niemniej dziewczyna postanowiła wykorzystać choćby te ostatnie chwile by jeszcze troszkę popracować nad sobą. W końcu opiekunka zapewne będzie chciała, by Ayano ruszyła do akademii wystrojona, odpowiednio uczesana i umalowana. Dziewczyna nie szczególnie rozumiała czemu miało to znaczenie, w końcu nie będzie nawet wiedziała czy ktoś nie robi sobie z niej żartów. Równie dobrze można było ją umalować tak, by wyglądała komicznie. Ayano nie bardzo miała by się przed tym jak ochronić. W końcu nie mogła sama dokonać odpowiedniej oceny. Prawda była taka, że Ayano nie miała bladego pojęcia o swoim wyglądzie. Co prawda mówiono jej, że jest piękna, jednakże słowa były tylko słowami. Prawdopodobnie mówiono jej tak, żeby nie było jej przykro. Oszukanie dziewczyny w taki sposób mogło być przecież doprawdy banalne.

Ayano postanowiła potrenować jeszcze trochę, tak długo jak tylko pozwoliła jej Hitomi. W końcu opiekunka na pewno przerwie jej trening. Dla tego też należało maksymalnie wykorzystać pozostały czas. Dopiero, gdyby była porządnie zmęczona przerwała by przed nadejściem Hiromi, by spokojnie posiedzieć i nieco odsapnąć. Podczas odpoczynku zapewne wyciągnęła by dłonie w stronę, z której powinien znajdować się kociak. Głaskanie zwierzaka przynosiło nieco ukojenia, dawało kilka dodatkowych bodźców sokołowatemu umysłowi no i zwyczajnie było przyjemne. Wszakże zwierzęta takie zazwyczaj miewały miękkie i przyjemne futerka. W większości z tego tytułu trzymano je w końcu w domach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sob 25 Lut 2012 - 21:07

Gdy Ayano zabrała się za kolejną sekwencję kroki zwolniły i wreszcie ustały. Z pewnością tuż przy właśnie otwieranych drzwiach. Podczas jednego z wypadów usłyszała cmoknięcie i westchnienie, kogoś kto patrzy z politowaniem na daną sytuację. Szlachcianka skupiła się jednak na kolejnych ruchach nie dając się rozproszyć. Hitomi, bo to z pewnością była ona, na co wskazywał zapach fiołków, które dziewczyna pielęgnowała i szybkie kroki skierowane gdzieś w bok. Patrzyła. Ayano była tego pewna, ale starała się robić wszystko spokojnie, tak jakby służki tu nie było.

Dopiero po kilku minutach, gdy zarówno mięśnie dawały już o sobie znaki, a kot miauczał od czasu do czasu chcąc zwrócić na siebie uwagę, dziewczyna się odezwała.
- Przepraszam, panienko, ale jestem zobowiązana przygotować panienkę do wyjścia. - Powiedziała to jak przystoi służce. Wiedząc, że kontakty między nimi nie są tak oficjalne na Ayano spadła tylko jedna myśl, która pasowała do zachowania dziewczyny. W pomieszczeniu był ktoś jeszcze. Ktoś kogo kroków nie słyszała i zapachu nie wyczuwała.

Kot zamiauczał przeciągle i otarł się o prawą nogę szlachcianki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Nie 26 Lut 2012 - 1:02

Ayano spokojnie pochyliła się by pogłaskać lekko kota po głowie jeszcze przed tym, jak Hitomi się odezwała. Nie była pewna o co zwierzakowi mogło chodzić, słyszała ani nie czuła obecności żadnej innej osoby. Dodatkowo nawet poziom Reiatsu nie uległ zmianie, choć pozbawiona wzroku dziewczyna była całkiem dobra w wyczuwaniu tejże energii... albo przynajmniej myślała, że jest całkiem dobra. Wszakże nie miała jeszcze nigdy możliwości porównania swoich zdolności z nikim innym. W pałacu raczej nie popisywano się takimi sztuczkami, odebrano by to pewnie za nietakt. Poza tym, dla Ayano wykrywanie Reiatsu nie było w sumie niczym specjalnym, przynajmniej na jej własnym poziomie. Od dziecka była w tym całkiem dobra, być może właśnie ze względu na brak wzroku. W ten sposób traciła bowiem jeden ze zmysłów, który mógł by zagłuszać przekaz i utrudniać koncentracje.

Słowa Hitomi były jednak bardziej niż jasnym wyjaśnieniem. Kimkolwiek była ta osoba, właśnie zaczęła irytować Ayano. Nie była nawet na tyle miła, by pokazać swoją obecność, choć na pewno zdawała sobie sprawę że dziewczyna jest ślepa. Takie zachowanie było przynajmniej niegrzeczne. Tak przynajmniej chciała by to wytłumaczyć Ayano, gdyby ktoś zapytał. Prawda była jednak zupełnie inna. Dziewczyna zwyczajnie czuła się gorsza dla tego, że nie mogła nawet zarejestrować istnienia kogoś takiego. Wytężyła wszystkie zmysły i skupiła się na wykrywaniu reiatsu z nadzieją, iż jednak nie okaże się całkiem bezużyteczna.

- Już czas? - Zagadnęła cicho i spokojnie, w większości dla tego że odpowiedź była całkowicie automatyczna. W końcu umysł dziewczyny właśnie skupiony był na czymś zupełnie innym, jednakże nie mogła przecież pokazać iż potrzebuje wysiłku, by kogoś dostrzec. To świadczyło by wszem i wobec, że jest gorsza. Bycie gorszym zaś wisiało jak fatum nad całym życiem Ayano. Z tym właśnie stale walczyła. Nawet jej ojciec uważał ją za porażkę, ale ona sama nie chciała się jeszcze poddawać... nie chciała też dać innym możliwości dojrzenia, że jest w czymkolwiek słabsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pią 2 Mar 2012 - 13:15

Ayano wysilała wszystkie zmysły, jednak nic nie czuła. Ni zapachu, ni dźwięku, ba! Nawet reiatsu. Czuła to należące do Hitomi, czy nawet kota. To drugie choć słabe jak u zwierząt w Soul Society było zauważalne, ale osoby, która tu jest nie mogła wyczuć.
Kot mruknął zadowolony i ustawił się po twej prawej stronie. Jednocześnie Hitomi odpowiedziała szybko:
- Tak, panienko. Słońce wschodzi, a musimy panienkę przygotować do wyjścia do akademii. - Chciała powiedzieć coś jeszcze, tego Ayano była pewna. Usłyszała to charakterystyczne westchnienie, gdy ktoś rezygnuje ze zdania mającego właśnie paść. Jednocześnie stało się coś jeszcze.

Gdyby rozpaczliwe wysiłki dziewczyny przyrównać do samotnego żeglarza przemierzającego ciemny ocean to byłoby jak światełko latarni morskiej widzianej na horyzoncie. Pojawiło się nagle, ale nie natarczywie, dopiero z czasem poczęło rosnąć. Było to Reiatsu, którego źródło znajdowało się po prawicy Ayano.
- Hmpfh - odezwał się ktoś kilkanaście metrów dalej. - Poranek? Akademia? A tak. Już się zbieram. Tylko jesz... aaa. - zaciągnął ostatnią głoskę jakby w nagłym objawieniu. Tak. Z pewnością był to mężczyzna. Brzmiał jakby fizycznie miał około pięćdziesięciu lat.
- Bardzo przepraszam. Panienka Shihouin Ayano! To zaszczyt. Bardzo panienkę przepraszam, zapewne nie wiedziała panienka, że tu jestem. To medytacja. - Powiedział jakby to wszystko miało tłumaczyć, ale fakt faktem w jego głosie początkowe zaskoczenie przeszło w faktyczną skruchę. Może nie wielką, ale taką, którą można wyczuć u ludzi, którzy dokonali jakiegoś nietaktu.
- Akademia. Pierwszy dzień, hmm? - Zagadnął. Jego głos był donośny, ale nie jakoś uciążliwie głośny. Ayano usłyszała jak strzykają kości w sposób typowy dla pozostania bez ruchu przez długi czas.
- Panienko powinnyśmy już iść czas nagli. - Odezwała się nagle Hitomi, a w jej głosie zabrzmiało coś jak troska i przestrach.
Kot usiadł na podłodze i Ayano mogła wyczuć, że odwraca łepek w stronę Hitomi, a następnie na tego nieznanego mężczyznę po czym prycha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Wto 13 Mar 2012 - 19:54

Ayano starała się jak najbardziej nie reagować na nagłe, zaskakujące pojawienie się kolejnego głosu. Nie mogła przecież pokazać swojej niewiedzy, słabości czy jakiegokolwiek stopnia upośledzenia. W końcu obiecała sobie, że dowiedzie wszystkim iż może zostać pełnoprawną, potężną shinigami. Bogiem śmierci o ogromnym talencie, stale wzrastających zdolnościach i godnym by w przyszłości zastąpić któregoś z kapitanów. Tak, zdecydowanie, kiedyś zostanie kapitanem. Zostanie nim choćby po to, by móc podejść w przyszłości do ojca i powiedzieć, że podsłuchała ich rozmowę. Dowieść jemu, a przede wszystkim samej sobie, że nie jest wyłącznie porażką. Nie mogła więc okazywać niewiedzy, niepewności i wątpliwości. Skinęła jedynie głową w stronę, z której dobiegał głos mężczyzny.

- Owszem, pierwszy dzień. - Stwierdziła spokojnie Ayano, by nie okazać całkowitego braku kultury. Co prawda zdołała się już zirytować tym, że rozmówca właśnie w niecny sposób wykorzystał jej słabość... słabość której obecność starała się zamaskować na tyle, na ile to możliwe. W nerwach zapomniała o górnolotnej kulturze zachowania, więc miast "z kim mam przyjemność?" rzekła - Kim Pan jest? Nie przypominam sobie, byśmy się znali.

Ayano miała jeszcze kilka chwilek, by zwlekać. Tylko w ten sposób mogła oszczędzić sobie czekania aż służba wymyśli która spinka do włosów najlepiej podkreśla jej urodę. W pośpiechu musiały decydować się szybciej. Ślepota miała kilka zalet, w tym również ignorancję dla własnego wyglądu. Ayano nigdy nie rozumiała dbania o fryzurę, ubranie oraz inne takie. Dla niej najistotniejsza była wygoda. Młoda Shihouin prawdopodobnie i tak pozbędzie się wszystkich zbędnych ozdób gdy tylko zaczną przeszkadzać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pon 19 Mar 2012 - 22:08

- Soseki Murai, do usług. - Nie widziała tego, ale mogłaby się założyć, że mężczyzna się pokłonił. - Zgadza się, nie danym było nam się poznać, jednakże opatrzność losu sprzyja błądzącym. - rzucił filozoficznie - Widzicie, panienko miałem zadbać byście dotarły bezpiecznie do akademii. W końcu poruszać się po zupełnie obcym terenie w samotności to brak wyobraźni. Wielu przypłaciło to zdrowiem... - Ostatnie zdanie miało wydźwięk jakby mężczyzna głęboko się nad czymś zastanawiał. Mówił dość przyjaznym i pogodnym tonem.

Hitomi odchrząknęła. Maniery zabraniały jej wtrącać się w rozmowę i zapewne dlatego milczała, jednak spróbowała przypomnieć o swej obecności. Kot mruknął również chcąc zwrócić na siebie uwagę. Na zewnątrz ewidentnie wszyscy już wstawali.

[raz jeszcze przepraszam, ze tyle to czasu zajmuje - mam problemy z organizacją -.-]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sro 21 Mar 2012 - 19:39

- C...Co?! - Ayano nie zdołała tym razem powstrzymać swojego temperamentu, nim ten użył języka. W końcu właśnie dowiedziała się, że zostanie odprowadzona do szkoły. Przecież o wiele młodsi mogli tam trafiać samemu prawda? Czemu Ayano miała by mieć z tym kłopoty? Przecież nie jest w niczym gorsza od innych! Przecież... przecież nie może pokazać innym, że jest choć troszkę gorsza. Poza tym, miała nadzieję, że jeśli ktoś ją odprowadzi to będą jej rodzice. Oczywiście wtedy też by się wstydziła, ale z drugiej strony czuła by się lepiej mając obok siebie kogoś znajomego. Teraz zaś miała ruszyć z obcą osobą przez obce otoczenie by trafić do nawet bardziej obcego otoczenia pełnego wielkiej ilości obcych osób. Wolała by już tam trafić sama, przynajmniej pokazała by w tedy wszystkim dookoła swoją niezależność.

- Umm.. tak... oczywiście. Niebawem będę gotowa. - Dodała po chwili, gdy już udało jej się nieco opanować. Oczywiście wciąż brzmiała na oburzoną, jednakże starała się jak najlepiej mogła, by tego nie okazywać. W końcu takie zachowanie też nie mogło by jej przysporzyć dobrej sławy. Powinna przecież trzymać swój niewyparzony jęzor na wodzy. Inaczej może przypadkiem spowodować nieprzyjemności dla swojej rodziny. Oczywiście przy sławie rodu Shihouin niewiele by to zmieniło, jednakże ona sama zdecydowanie czuła by się z tym źle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sob 24 Mar 2012 - 12:41

- Jeżeli nie macie nic przeciwko, Soseki-sama, prosiłabym by panienka poszła ze mną. - Odezwała się Hitomi i podeszła bliżej Ayano. Następnie dotknęła jej ramienia, jak zwykle by ostrzec ją, że się zbliżyła, choć często było to zbędne.
- Chodźmy, panienko. Dużo trzeba zrobić by utrwalić ten dzień w waszej pamięci. - Odezwała się raz jeszcze stojąc przy kobiecie. Kot miauknął gdzieś dalej, najpewniej przy drzwiach, a Soseki dodał:
- Oczywiście, to jak najbardziej zrozumiałe, w końcu to wyjątkowy dzień. Idźcie już, idźcie, ja poczekam na zewnątrz. Piękna pogoda... - mruknął jeszcze do siebie i ruszył w stronę drzwi. Stawiał stanowcze, pełne werwy kroki człowieka, który nie obawia się przeciwności losu. Ayano mogłaby przysiąc, że Hitomi odetchnęła z ulgą, gdy ten odsuwał drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pią 6 Kwi 2012 - 22:51

Ayano nigdy specjalnie nie lubiła być strojona. Nie potrafiła zrozumieć jaki miało by to mieć cel, zaś jakiekolwiek tłumaczenie wydawało się być w jej wypadku całkowicie nieskuteczne. Nie było w tym chyba nic aż tak bardzo dziwnego, wszakże dziewczyna nigdy nie miała możliwości zobaczenia kogoś ustrojonego w porównaniu z kimś niewystrojonym. Zasadniczo nie miała w ogóle możliwości widzenia, dla tego też wygląd miał dla niej znaczenie nieistniejące. Dodatkowo teraz w umyśle Ayano zapłonął gniew. W jej przypadku uczucie to nie było czymś szczególnie niespotykanym, jednakże zdecydowanie nie ułatwiało pracy służbie. Wszakże w takim stanie dziewczyna zwykła być odporna na wszelakie próby przekonywania. W sposób zwyczajny i prosty nie słuchał niczego co się do niej mówiło, a raczej, nie rejestrowała znaczenia słów. Jeśli jednak nawet przypadkiem słowa dotarły by do miejsca mózgu zajmującego się ich analizowaniem, zdenerwowana Ayano zwykła dość łatwo wyszukiwać w nich znaczenie jedynie bardziej podsycające płomienie gniewu. Zwyczajnie w taki sposób działał umysł dziewczyny.

- Świetnie! Chodźmy zmarnować czas po raz kolejny. - Warknęła gniewnie pod nosem, następnie zaś wyrwała ramię z dłoni Hitomi i ruszyła w stronę wyjścia z dojo. Była zwyczajnie zbyt zdenerwowana by martwić się zachowywaniem etykiety. - Dokładnie tego mi potrzeba, maski z pudru, którą trzeba zdzierać z twarzy przy użyciu rozgrzanych do czerwoności kleszczy kowalskich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sob 7 Kwi 2012 - 6:22

- Ale ja... - zaczęła Hitomi, ale nie dokończyła podbiegła do Ayano. - Panienko, nie o to chodzi. Chcę panienkę ostrzec. Nie ufajcie temu człowiekowi. - Powiedziała poważnie, a gdy wyszły na korytarz natychmiast zmieniła ton. - Proszę nie opowiadać takich rzeczy. Żadna maska! Po prostu podkreślimy wam oczy i usta, by dech w piersiach zapierało. Nie potrwa to długo, a czas spędzony na robieniu dobrego wrażenia, nie jest czasem straconym! - Mówiła żywo nie dając się zbić z tropu przez zachowanie szlachcianki.

Na zewnątrz wrzało już życie. Służba biegała to w jedną to w drugą stronę, czasem ktoś się zaśmiał. Deski skrzypiały, drzwi otwierały się i zamykały. Istne apogeum dźwięków. Wszystko musiało zostać przygotowane, zarówno dla gości, jak i mieszkańców. Co chwilę ktoś witał się uprzejmie i z pewnością kłaniał, jakby to miało jakieś znaczenie.
- Ten kot się tu kręci. Zabrać go z nami, panienko? - Odezwała się po dłuższym czasie Hitmoi, gdy po raz kolejny niemal stanęła na zwierzęciu, o czym Ayano oczywiście nie mogła wiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Nie 6 Maj 2012 - 19:07

- Taaa... delikatnie podkreślić wiadrem pudru i kubełkiem węgla... - Burknęła pod nosem Ayano wbijając kciuki za pasek kimona, opuszczając głowę i ruszając z nieszczególnym zadowoleniem za służką. Oczywiście wiedziała, czym "to nie zajmie długo" się skończy. Najpierw fryzura, później makijaż, później poprawić ubranie, następnie dodać ozdoby. W końcu musiała wyglądać tak, jakby pochodziła z jednej z najbardziej wpływowych rodzin Soul Society. Dla samej dziewczyny oznaczało to sporo siedzenia w miejscu i przyjmowania odpowiednich poz by pozwolić pracować służkom nad poprawianiem wyglądu. Zasadniczo przez nakładanie makijażu, złożone fryzury oraz odpowiednie stronę Ayano na swój sposób czuła się brzydka. Oczywiście wygląd nie miał wielkiego znaczenia, ale jednak... gdzieś wewnątrz każda dziewczyna chciała by być... no... ładna... Nawet pozbawiona wzroku Ayano chciała, by otoczenie potrafiło zaakceptować jej wygląd, zaś sztuczne go zmienianie musiało oznaczać jakieś kłopoty w sferze wyglądu zewnętrznego. Dopiero po krótkiej fali marudzenia postanowiła zadać pytanie istotne. - Czemu miała bym ufać temu człowiekowi? Albo raczej... czemu mówisz mi, że mam mu nie ufać?

Na pytanie o kota Ayano nie odpowiedziała, schyliła się zwyczajnie i wystawiła przed siebie ręce, zapewne z nadzieja iż kociak postanowi się zbliżyć. Zwyczajnie pragnęła wziąć stworzonko w ramiona i w dalszą podróż ruszyć razem z nim... albo nią? Ayano raczej nie zdołała dotychczas określić płci zwierzaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pon 21 Maj 2012 - 17:07

- Ach! Dajcie temu spokój! - Hitomi przywykła do marudzenia Ayano już dawno temu. - Postaram się by zajęło to jak najmniej czasu, Panienko. - Część marudzenia przemilczała i tylko śmiała się cicho, co bardziej rozjuszało Ayano w swym akcie protestu i tak trwałyby aż do dotarcia do celu, gdyby nie pytanie.

- Nie lubię tego człowieka... Usłyszałam w nocy jak naciskał na Państwo Shihouin by oddali Cię pod jego opiekę. Mieli wobec niego jakiś dług więc się zgodzili. - Przeszła na ty. Mówiła też dość poważnie. - Uważaj na siebie.

A kot? Zareagował bardzo szybko. Wskoczył niema natychmiast na ręce i głośnym mruczeniem ogłosił swe przybycie i objęcie nowych włości. To znaczy możliwość bycia głaskanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pon 21 Maj 2012 - 19:13

Ayano przysłuchiwała się słowom Hitomi w skupieniu, które trudno było u niej wywołać. Wszakże namiastka podzielności uwagi oraz ogromna ilość buzujących emocji znacznie utrudniały koncentrowanie się na jednym temacie. Jeśli jednak Hitomi zaczynała mówić w taki sposób... cóż, cokolwiek zamierzała powiedzieć musiało to być coś bardzo istotnego. Wysłuchała uważnie, następnie zaś westchnęła cichutko. Nim skomentowała poczekała aż kot zadomowi się na jej ramionach i podrapała go delikatnie po plecach. Ponoć głaskanie zwierzaków uspokajało, dla Ayano było to chyba jednak uspokajanie zbyt małe. Niezbyt podobało jej się to co usłyszała...

- Dziękuję... - tyle jedynie wydusiła z siebie dziewczyna, odpowiedziała zresztą znacznie ciszej niż chciała. Rodzice oddali ją pod czyjąś opiekę? Nawet nie zapytali czy mogą! Nawet nie wspomnieli, że taka opcja w ogóle istnieje. Nie wspomnieli nawet słowem o tym całym bałaganie. Przecież była dorosła, nie potrzebowała opiekunki. Dodatkowo... przecież... zachowali się zupełnie tak jakby ja sprzedali, oddali za jakiś dług? Potraktowali ją jak przedmiot. Dziewczyna po raz kolejny nie wiedziała co powinna zrobić. Wiedziała, że nie jest wartościowym dzieckiem... ale zawsze myślała, że rodzice ją kochają. Możliwe, że jedynie jako rodzaj maskotki... jednak... wciąż kochają. Takie zachowanie jednakże powinno temu raczej przeczyć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pon 21 Maj 2012 - 19:48

Hitomi dotknęła szlachcianki. Oparła dłoń na jej ramieniu. Spróbowała powiedzieć uspokajająco. Jej ton był kojący. Cóż była w końcu jak przyjaciółka.
- Ayano, nie martw się. Nie traktuj tego jakby Cię sprzedali czy wyrzucili z rodu. Po prostu czasem dzieją się rzeczy, które są poza moim zasięgiem. Te intrygi czy coś takiego. Dużo się o tym mówi. Po prostu uważaj na siebie, a nic Ci nie będzie. - Chwyciła ramię mocniej po czym nieco weselej dodała. - Zrobimy z Panienki bóstwo! Chociaż trudnym będzie przebić to jak wyglądacie na co dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pon 28 Maj 2012 - 22:44

- Czyli trudno będzie nałożyć więcej makijażu? - Ayano nie specjalnie uznawała, że bóstwa są piękne. Kojarzyły jej się raczej z istotami wszechpotężnymi, niezrozumiałymi, nieśmiertelnymi i w ogóle ponadwszystkoinnewymi. Domyślała się jednak, iż słowa służki odnoszą się jedynie do wyglądu. W końcu trudnym było by zmienienie zwykłej dziewczyny w istotę boską. Prawdopodobnie było to wręcz niemożliwe, chociaż służba prawdopodobnie próbowała by do skutku gdyby wydać im taki bezpośredni rozkaz. - Nie martw się, i tak cały odpadnie zanim skończy się pierwszy dzień w akademii. Przynajmniej w tedy moje mięśnie karku odpoczną od ciągłego wysiłku dźwigania kilogramów pudru.

Ayano oczywiście nie była szczególnie miła, stała się zaś jeszcze bardziej marudna i pyskata by zakryć swoje niezbyt wesołe rozmyślenia. Cała Sytuacja niezbyt jej się podobała, bez względu zaś na to co mówiła Hitomi dziewczyna nadal czuła się jakby została odsprzedana jakiemuś walniętemu nieznajomemu dziadkowi. Dodatkowo zaś zasłyszane uprzednio słowa ojca nadal ciążyły na jej duszy niczym żelazne łańcuchy przytroczone do nóg pływaka. Dla tego też Ayano postanowiła zmienić temat rozmyśleń i powkurzać się na makijaż jako taki, w ten sposób było łatwiej. Zwyczajnie rozładowywała nieco emocje nie przypominając sobie przy tym przez kilka chwil o rzeczach przykrych. Później zaś, gdy była by już nieco spokojniejsza prawdopodobnie zniosła by to wszystko nieco lepiej... przynajmniej taką miała nadzieję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pon 4 Cze 2012 - 6:59

- Czyżby? A czy nie lepiej by mięśnie się wyrobiły? W końcu chcecie zostać Shinigami! Ciało musi być sprawne, tak jak i dusza. Skoro to taki znienawidzony element to potraktujcie go jak wyzwanie, które trzeba przetrwać. Jak jedną z prób na nowej drodze. - Hitomi nadal trwała przy swoim. Kot mruczał zadowolony i od czasu do czasu łepek ocierał o dłonie Ayano.

Ktoś widzący powiedziałby, że korytarz ciągnął się w nieskończoność. Dla młodej Shihouin nieskończoną podróżą jest przejście z pokoju do pokoju, a to przypomina bardziej wyprawę którą będzie kontynuować nawet po śmierci. Oczywiście w rzeczywistości dokładnie wiedziała gdzie jest. Każde skrzypnięcie deski, głos służby odpowiadającej za jakiś fragment domu, zapach gotowanych potraw, ogrodu czy perfum jasno mówił jej, w której części domu sie znajduje. Wreszcie nadszedł ten znienawidzony moment, gdy weszły do pokoju tortur. To znaczy tego, w którym "pielęgnacją "jej urody zajmowała się niewielka gromadka służek. Od wejścia uderzyły ją wesołe "dzień dobry, Panienko." "Jak się Panienka czuje?" "Coś się stało? Wyglądacie na strapioną." I wiele, wiele innych. Ogólna paplanina, która miała odciągnąć jej myśli od tego całego zabiegu. Każdy w końcu wiedział jak tego nie lubiła.
- Usiądźcie, Panienko. - Hitomi podprowadziła ją do stołka stojącego w tym samym miejscu co zwykle. Był to gest pusty, ale mający dać jejd o zrozumienia, że się ją zajmą i nie musi się niczym przejmować. No cóż... później zaczęło się piekło. Kobiety okrążały Ayano, co chwilę coś ciepłego czy chłodnego muskało jej twarz, jakieś sypkie i lotne pudry gryzły w nos, rozczesywano jej włosy i układano w jakąś wymyślną fryzurę, nałożono nawet barwiczkę na usta. Gdy zaś wszystko się skończyło włożono jej kwiat we włosy.
- Teraz to wyglądacie jakbyście z nieba zstąpiły, Panienko. - Zaśmiała się Hitomi. - Ah właśnie. Pani Shihouin mówiła, ze chciałaby się z Panienką spotkać. Za chwilę powinna się pojawić.

[tak toprzebiegało, chyba, że Ayano robi coś co mogłoby zniweczyć całość]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sob 7 Lip 2012 - 18:20

Ayano oczywiście zamierzała zrobić wiele rzeczy, które mogły by zniweczyć całość. Niezbyt chętnie poddawała się kolejnym zabiegom kosmetycznym. kilkukrotnie celowo poruszyła głową by zniszczyć całość, co zapewne wydłużyło całą operację, pewnie też nie zmieniło nic więcej. Zwyczajnie szlachcianka chcąc nie chcąc wkopała się jedynie w większą stratę czasu. Teraz wydawało się jej to głupie i bezcelowe, niemniej nie potrafiła się powstrzymać. Przecież nie mogła tak po prostu poddać się całkowicie, prawda? Musiała choć trochę pokazać, że stawia na swoim... nawet jeśli tak na dobrą sprawę wcale nie miała nic do powiedzenia.

Po kilkukrotnych poprawkach oraz wielu zabiegach dziewczyna w końcu wyglądała tak, jak wyglądać powinna szlachecka córka oraz następczyni ważnego rodu podczas gdy jest widziana przez kogokolwiek nie licząc najbliższej rodziny oraz służby pokojowej. Innymi słowy, czuła na swojej twarzy puder, pomadę, węgielki i inne niepotrzebne rzeczy. Na szczęście skóra szybko przyzwyczajała się do tego, że była ukryta dodatkami. W końcu gdzieś po kwadransie przestała odczuwać makijaż i westchnęła ciężko robiąc niezbyt zadowoloną minę. Chciała wyglądać na tak niezadowoloną, jak tylko to możliwe. Oczywiście nie wiedziała jak wygląda, jak większość ludzi podświadomie wiedziała jednak jak operować własną mimiką.

- Mama? - Ayano w sumie nie była zaskoczona. Przez większość czasu rodzice traktowali dziewczynę całkiem należycie, byli opiekuńczy i dbali o nią... dbali aż za bardzo. Spotkanie przed wyprawą w najdłuższą wycieczkę na własnych nogach, jaką Ayano odbyła w całym życiu musiało się odbyć. Inaczej świat nie był by taki jaki być powinien. - Oczywiście, poczekam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Wto 10 Lip 2012 - 11:33

Kilkakrotnie Hitomi chrząknęła znacząco upominając Ayano, której jednak chyba tylko o to chodziło.
- Wie panie... - Westchnęła, gdy kobieta ruszyła głową po raz kolejny.
Trwało to faktycznie dość długo, a puder wielokrotnie kręcił w nosie, co powodowało bardziej bądź mniej celowe kichnięcia, przy których irytacja służek odrobinę rosła. Wreszcie dopięły swego i zaczęły sprzątać - na co wskazywały dźwięki wokół. Któraś przesuwała coś zgrzytającego, inne delikatnie układała kruche - najpewniej porcelanowe przedmioty. Jeszcze inna śmiała się i zakręcała jakiś pojemniczek. Tylko Hitomi nie ruszyła się ze swojego miejsca. Położyła na moment dłoń na kolanie szlachcianki jakby chciała tym gestem powiedzieć "nie martw się, będzie dobrze" Po czym odwróciła się.

- Dzień dobry, pani Shihouin - Tutaj z pewnością nastąpił głęboki ukłon.
- Ayano! Kochanie! - Łagodny, dźwięczny głos twej matki zawsze kojarzył ci się z ptakami, które śpiewają w ogrodzie. - Hitomi, Miyu, Nazaki zostawcie nas. - Mówiła niezwykle spokojnie, jak zawsze. Hitomi mówiła kiedyś, że matka zawsze się uśmiecha. Tylko, bardzo, bardzo rzadko zdarza się, że widać ją smutną bądź złą. Podobno wszystkich traktuje troszkę po matczynemu. Matka czekała aż służki wyjdą, co te zrobiły z ociąganiem.

Wreszcie byłyście same, choć mogłabyś przysiąc, że słyszysz znajomy oddech gdzieś na korytarzu. No tak był jeszcze kot w twoich dłoniach.
- Widzę, że znalazłaś sobie zwierzaka. - Kot zamruczał w odpowiedzi - Cieszę się. Dziś jest twój wielki dzień. Chciałam ci to dać. - Dotknęła twojej dłoni i ująwszy ją położyła coś na niej. Było chłodne, owalne i na łańcuszku. - To medalik. Dawałam go twemu bratu, gdy po raz pierwszy szedł do akademii. Chciałabym byś go wzięła. Podobno przynosi szczęście. Jestem z ciebie dumna, kochanie. - Ujęła twoją dłoń w obie swoje. - Jednak mam przykrą nowinę. Nie możemy z tatą z tobą pójść. Zgodzisz się żeby zamiast nas poszła Hitomi i były opiekun twego brata? Nazywa się Soseki Murai. To starszy człowiek, doświadczony i poważany. - Jej głos na ułamek sekundy zdradził, że wcale tak nie myśli. - Oczywiście jeśli się nie zgodzisz to możemy wymyślić coś innego. Po prostu nie chcę cię zostawić samej. Martwię się. - Te ostatnie dwa zdania powiedziała cicho, niemal szeptem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Wto 10 Lip 2012 - 14:15

W umyśle Ayano pojawiło się kilka iskierek zadowolenia. Zirytowała służki, co oznaczało iż przynajmniej częściowo postawiła na swoim. Dzięki temu po raz kolejny dowiodła samej sobie, ze nie jest całkowicie biernym uczestnikiem życia sterowanego przez otoczenie. Mogła przynajmniej sama pokazać niezadowolenie i resztkę bunty, nawet jeśli sprzeciwianie się nie miało sensu. Oczywiście to tego rodzaju odczuć nie przyznała by się nawet własnej matce, tak na prawdę to nie chciała w pełni przyznać się nawet przed samą sobą. W końcu nikt nie lubił dowiadywać się jak bardzo jest egoistyczny i wredny, prawda?

Słysząc głos swojej matki Ayano odwróciła lekko głowę mając nadzieję, że "spojrzy" na rodzicielkę. Oczywiście nigdy nie miała pewności czy kieruje twarz w stronę rozmówcy. W końcu nijak nie mogła tego sprawdzić, zaś dopytywanie się kogoś innego było by zwyczajnie dziwaczne. Lepiej było przy tym nie wspominać, iż dopytując się Ayano najzwyczajniej w świecie pokazała by wszystkim, że jej brak wzroku cokolwiek utrudnia. Zresztą, gdyby zależało to wyłącznie od niej Ayano w cale nie odwracała by głowy by patrzeć na mówiącego. W końcu po co to komu było? Okazywało się jednak, iż niektórzy mogą czuć się urażeni lub ignorowaniu przez takie zachowanie... albo tak przynajmniej twierdzili niektórzy z nauczycieli młodej Shihouin. Dla tego też po latach wypracowała w sobie odruch zwracania twarzy w domniemanym kierunku, z którego pochodzi głos rozmówcy.

- Się przyplątał... - stwierdziła Ayano z lekkim zakłopotaniem, dopiero teraz zdała sobie bowiem sprawę że odruchowo głaskała kota. Następnie zaś odłożyła zwierzaka na podłogę, by mógł po pałętać się w czasie gdy rozmawiała ze swoją matką. Na twarzy dziewczyny wykwitło zaś coś, co chciała by wyglądało jak niezadowolenie. Mina ta jednak szybko zniknęła gdy tylko padły słowa "twemu bratu". Ayano nie zdołała nigdy całkowicie pogodzić się ze śmiercią Arasou. Zapewne dla tego z jej twarzy spełzła jakakolwiek celowa mina ustępując naturalnej dla niej obojętności. W końcu trudno jest korzystać z mimiki nigdy nie widząc żadnej twarzy. Złapała medalik w obie dłonie i bez większego namysłu przycisnęła go lekko do klatki piersiowej. Później zaś zaczęła badać łańcuszek by zawiesić ozdobę na swojej szyi. Później zaś opanowała się nieco i przypomniała sobie staruszka, z którym rozmawiała całkiem niedawno. - Ten... staruch był opiekunem Arasou? Naprawdę? Myślałam, że to jakiś błazen albo trefniś zatrudniony na dworze...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sro 11 Lip 2012 - 13:52

- Tak był... - Jej głos dobiegał z nieco innego kąta jakby odwracała głowę obserwując coś. - Zaraz. Spotkałaś go? - Nie kryła zdumienia. - Kiedy? Co ci powiedział? - Szurnięcie wskazywało na to, że mama przyciągnęła sobie stołek i usiadła koło Ayano. Pachniała kadzidłem - najprawdopodobniej spędziła poranek w kapliczce.
Kot otarł się o nogę Ayano po czym odmaszerował gdzieś na bok potrącając po drodze porcelanowy obiekt, który z brzękiem uderzył o posadzkę, jednak z pewnością się nie rozbił. Matka westchnęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sro 15 Sie 2012 - 22:47

- Spotkałam go dzisiaj rano... podglądał mnie staruch jeden jak trenowałam... - Dziewczyna była coraz bardziej zadziwiona zachowaniem swojej mamy. Czy spotkanie w pałacu osobnika, którego sama prawdopodobnie do pałacu zaprosiła mogło być aż tak dziwne? Skoro miał się opiekować Ayano... to czy tak nieodpowiednim jest to, że znalazł podopieczną wcześniej? Co prawda dziewczyna nie była z tego spotkania szczególnie zadowolona, jednakże trudno było ocenić to jako aż tak dziwaczne. Dodatkowo sam staruszek również zaintrygował Ayano. Potrafił być w końcu całkowicie niewykrywalny a dodatkowo okazał się mentorem dla Arasou. Wszakże młodszy braciszek był dla niej kimś bardzo ważnym, a przy tym okazał się również bardzo utalentowanym shinigami. Innymi słowy istniała możliwość, że starzec jest doprawdy całkiem niezłym nauczycielem.

Czując ocierającego się zwierzaka dziewczyna odruchowo opuściła lekko dłoń by pogładzić gładką sierść na grzbiecie zwierzaka. Sama zaś starała się wywnioskować jak najwięcej z tego, co czuła lub słyszała. Wszakże w głosie matki usłyszała dodatkową nutkę... w końcu przerywanie zdania nim zdoła się je dokończyć nie było zwykłym zachowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shadow




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
8/60  (8/60)
Punkty Reiatsu:
25/42  (25/42)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Pon 20 Sie 2012 - 19:43

- Kochanie! - W jej tonie głosu mogła wyczytać wszystko. To, że zaskoczyło ją co powiedziała oraz to, że jest wzburzona. - Nie powinnaś używać takich słów! Nie przystoi! Zwłaszcza, że mowa o twoim przyszłym trenerze i opiekunie!

Matka jednak była zawsze taka sama. Szybko się denerwowała na wybryki i równie szybko gniew ten jej przechodził. Tak też i moment później jej oddech się uspokoił, a głos stał się znów ciepły i przyjemny dla ucha.
- Skarbie, chcesz coś jeszcze zrobić nim rozstaniemy się? Niedługo musisz iść. - Spróbowała zmienić temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shihouin Ayano





Karta Postaci
Punkty Życia:
71/80  (71/80)
Punkty Reiatsu:
75/153  (75/153)

PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Sro 22 Sie 2012 - 15:27

- Taka prawda mamooo... gapił się i tyle. - Ayano odparła niemalże od razu i zdecydowanie nie zastanawiając się zbyt długo. Wszakże staruch rzeczywiście podglądał ja gdy ćwiczyła. Jego zachowanie można by nawet jakoś wytłumaczyć, gdyby się nie ukrywał. W końcu po co ludzie się chowają? Tylko i wyłącznie po to by zrobić coś nikczemnego, wrednego lub niezgodnego z prawem. Argument takiego pokroju był zdecydowanie niepodważalny, prawda? Nawet jej mama nie mogła uznać, że chciał dobrze podkradając się do ślepej dziewczyny i maskując swoje reiatsu. - Chował się przede mną, czyli cokolwiek chciał nie mogło być dobre! Inaczej by się staruch nie ukrywał przecież.

Ręce Ayano wylądowały skrzyżowane na jej klatce piersiowej, noga została założona na nogę, zaś twarz wykrzywiła się lekko w irytacji. Dziewczyna zdecydowanie nie miała w planach pokazywać strachu przed tym, co dzisiaj na nią czekało... choć oczywiście bardzo się bała. Każdy boi się nieznanego, dla osoby ślepej każda dróżka i ścieżka są zaś nieznanym. Wszystko będzie inne niż pałac, po którym poruszała się w zasadzie z pamięci. Każdy zakręt będzie przed nią ukryty, każda nierówność podłoża ujawni się zaś zdecydowanie zbyt późno. Wszystko to napawało dziewczynę nielichym lękiem, jednakże postanowiła ukryć go pod maską najłatwiejszą do osiągnięcia - maską gniewu.

- Co chcę zrobić... - Ayano przez kilka chwil rozważała kilka rzeczy, które bardzo chętnie by zrobiła. Większość z nich zostało jednak szybko przytłumione burczeniem dochodzącym z brzucha dziewczęcia. Młoda Shihouin była najzwyczajniej w świecie głodna, co zdarzało się dość często. Dodatkowo dzisiejszego dnia nie jadła jeszcze śniadania. - ... zjadła bym coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Posiadłość rodu Shihouin   Today at 9:52

Powrót do góry Go down
 
Posiadłość rodu Shihouin
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a blog