IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Kandydatura- Shinen, shinnigami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Twoja opinia
 Akceptuję.
 Odrzucam
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Czw 3 Maj 2012 - 6:11

DANE

Imię: Shinen
Nazwisko: brak, wygnany z rodziny
Profesja: Shinnigami
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 12 lat
Waga: 32 kg
Wzrost: 140 cm
Wygląd:

Bardzo drobny i niski jak na swój wiek Shinen sprawia wrażenie niezwykle delikatnego, wychowany jako arystokrata ma białą niemal porcelanową skórę i delikatne rysy. Jego jedynym wyróżnikiem są oczy, jarzące się intensywnie, zielone oczy i rude wijące się włosy do ramion, cecha charakterystyczna rodu Geda. Bije z niego spokój, widoczny w ruchach i postawie, nienarzucająca się pewność siebie charakterystyczna dla kogoś kto od urodzenia nawykł do ukłonów i okazywania mu szacunku. Kiedy się spojrzy na jego ramiona znika poczucie arystokratyzmu, zawsze pokryty siniakami (gojącymi się, lub zupełnie świeżymi) będącymi efektem jego intensywnych treningów, pozwalały z miejsca odkryć, że szufladkowanie go jako rozpieszczonego arystokraty jest cokolwiek błędne a zdecydowanie bijące z twarzy sprawia, że tylko bardzo nieuważny człowiek może twierdzić, iż ma przed sobą arystokratyczne dziecko przezywające w akademii shinnigami przygodę swojego życia.
Charakter:
Shinen utracił wszystko co miał, wszystko co uważał za pewne i nieprzemijające. Żyjąc i ucząc się w akademii shinnigami pośród tylu starszych od niego uczniów nauczył się zakładać maskę spokoju. Jest chłodny i chwilami sarkastyczny broniąc się tym przed światem. Nieufny i skupiony na treningu z wielkim trudem zawiązuje przyjaźnie, chwilami jednak zza tej skorupy wychodzi dawny Shinen, młody idealista z wielkimi marzeniami, dzieje się to jednak bardzo rzadko. Wciąż nie może znieść znęcania się nad słabszymi, dręczenia innych, jest jednak daleki od rzucania się komuś na pomoc bez zastanowienia, Shinen wybiera swoje bitwy, jest kalkulujący i ostrożny ponieważ wie, że walka to nie zabawa a śmierć to po prostu ból i strach a nie pełne chwały zakończenie życia jak zdają się wierzyć pchający ku walkom idioci. Nie pasuje nigdzie, arystokraci traktują go jak pariasa z powodu odejścia z rodu, a ludzie z rukongai widzą w nim paniczyka który nie ma pojęcia czym jest głód, stojąc tak pomiędzy dwoma światami Shinen jest potwornie samotny, nigdy jednak nie daje tego po sobie poznać, ale liczy, że kiedyś shinnigami staną się jego nową rodziną.
Ekwipunek:
Miecz treningowy, strój, przybory do pisania

Historia:
Shinen powoli, na lekko ugiętych nogach podkradał się do przeciwnika, trawy były wysokie a szum drzew i trzask gałęzi głośny, dzięki bogom za mocny wiatr- pomyślał. Trzymał miecz pewnie, obiema rękami, delikatnie rozsuwając nim trawę, ostrożnie, aby nie wydać żadnego dźwięku. Po chwili przełożył miecz na plecy i ostrożnie sunąc na brzuchu zbliżył się do granicy wysokich traw. Widział swój cel, niebezpiecznie wysoki, jego miecz oparty o konar drzewa, on sam leniwie rozparty, najpewniej drzemie, choć to może być pułapka… cały czas czołgając się dostał się na drugą stronę, w tej chwili drzewo pod którym drzemał jego przeciwnik zasłaniało kompletnie Shinena, wstał jak w zwolnionym tempie obawiając się, że najlżejszy dźwięk tkaniny jego odświętnego kimona obudzi jego nemezis. Bardzo ostrożnie podszedł do drzewa, tylko to ich teraz dzieliło, po jednej stronie pnia Shinen, po drugiej wielokrotnie większy i silniejszy przeciwnik. Przeprowadził szybką kalkulację, skradanie się dalej nie ma sensu, wystarczy jedna gałązka i z zasadzki nici, trzeba postawić na zaskoczenie, zaczął zdejmować miecz z pleców, wydawało się, że minęła cała wieczność zanim trzymał go pewnie w obu dłoniach, przeciętny shinigami walczyłby nim jedną ręką, on potrzebował dwóch. Stanął w lekkim rozkroku, obrócił się plecami do drzewa. –To proste myślał, po prostu jednym ruchem przeskakuję na drugą stronę i uderzam, nic trudnego. Zrobił trzy oddechy, coraz wolniej, przy ostatnim wystrzelił jak strzała z łuku, wziął potężny zamach i uderzył z całej siły w głowę przeciwnika!
Powietrzem wstrząsnął okrzyk szoku i bólu, a po chwili nad Shinenem stał prawie dwumetrowy mężczyzna trąc potężnego guza i krzycząc
-Shinen ty mały smarkaczu! Czy ty jesteś normalny!?
Słysząc jego okrzyk na polankę przybiegła kobieta, biegła szybko ale z pewną dozą znudzenia wskazującą na rutynę tego typu zdarzeń, ogarnęła scenę, umorusany chłopiec z drewnianym mieczem, młody mężczyzna trący intensywnie głowę i klnący na czym świat stoi, nie była matką od wczoraj więc pozwoliła instynktom działać.
- Atasuke nie krzycz na swojego brata! Shinen… Shinen coś ty zrobił ze swoim odświętnym strojem! Ojciec będzie wściekły, to wielkie wydarzenie rodzinne! Twój brat ukończył akademię shinnigami , dostał powołanie do oddziału a ty… wyglądasz jakbyś wyszedł z sześćdziesiątego dystryktu… coś ty robił!?
-Skradałem się mamo, musiałem, jak inaczej mógłbym go uderzyć?
-A przyszło ci do głowy, że w ten jeden dzień mógłbyś nie próbować swojego brata uderzyć, złapać w pułapkę czy podmienić mu kimono na żeńskie?
Shinen zastanowił się, faktycznie myśl o nieuderzeniu brata jakoś nie przyszła mu do głowy, w pułapki też nie było sensu go łapać skoro mógł wyzwolić się używając reiatsu, co do podmiany kimona… to była ciekawa myśl ale niestety musiał ją porzucić, jego siostrzyczka miała dopiero cztery lata a matka była tak drobnej postury, że Atasuke w najlepszym razie mógłby ustroić sobie jedną nogę.
Matka w tym czasie skończyła łajać młodszego syna i odwróciła się do starszego
-A ty… co z ciebie za shinnigami skoro dał radę cię podejść twój młodszy brat, gdzie ta osławiona czujność shinnigami?!
Atasuke zamarł z otwartymi ustami, od tej strony nie myślał o zagadnieniu, brat zawsze na niego polował, a on zawsze się mścił, często używając tego samego drewnianego miecza który teraz trzymał Shinen, dopiero teraz uświadomił sobie, że dzieciństwo się skończyło a jego brat zdzielił w łeb nie Atasuke brata, ale Atasuke członka piątego oddziału. Zawstydzony schylił głowę nic nie mówiąc. Matka jeszcze dłuższą chwilę mówiła o godności i ceremonialności ale po chwili sama zamilkła. Odczuwała to naturalne dla wszystkich matek uczucie ogromnej dumy i ogromnego strachu, jej syn był dorosły, robił karierę ale przecież mógł zostać ranny, mógł cierpieć, zginąć nawet, a ona nic nie mogła na to poradzić. Pocieszała się myślą, że ma przecież jeszcze Shinena ale wiedziała, że to co teraz wydaje się wiecznością minie jak jeden poranek. Już teraz ich prywatny nauczyciel Kido wyrażał się o Shinenie w samych superlatywach sugerując szybkie wysłanie go do szkoły przygotowawczej a potem do korpusu Kido gdzie mógłby badać nowe techniki magiczne, ale Akemi wiedziała, że do tego nie dojdzie, Shinen cały czas biegał z bokkenem, regularnie walczył z dziećmi wszystkich szlachetnych sąsiadów rodu Genda a jego ojciec nazywał go „najmniejszym ale i najgorliwszym mieczem soul sociaty”, to, że dołączy do shinnigami było pewne jak nastanie nocy.
Matka kazała im wrócić do posiadłości i ogarnąć się, szła za nimi obserwując. Shinen starał się wyglądać dystyngowanie ale nie mógł się powstrzymać od strzelania oczami na miecz i strój brata, w końcu nie wytrzymał i zaczął zasypywać go pytaniami, o walki, techniki, miecze, zanpaktou, medytacje… nie dało się go uciszyć. Atasuke spokojnie wszedł w rolę dostojnego starszego brata i z lekkim uśmiechem na twarzy, oszczędnie odpowiadał ale i on, uszczęśliwiony wizją kariery szybko porzucił formy i niemal przekrzykując się z Shinenem opowiadał mu o treningach, o rozmawianiu z mieczem i Kido. Obserwując ich razem Akemi doszła do wniosku, że dobrze wychowała swoje dzieci.
Shinen skończył się przebierać, uważał, że całe to święto jest głupie, cieszył się z powrotu brata z akademii shinnigami oczywiście, a jeszcze bardziej się cieszył, że brat pokazał mu sztych którym można rozbroić nieuważnego przeciwnika, ale cały ten cyrk który ojciec urządził? Wyjechali z miasta do posiadłości nad jeziorem gdzie jego pan ojciec, głowa rodu Genda wypoczywał uciekając od miejskiego zgiełku i oczywiście uprzedzając listownie wszystkich swoich znajomych iż „Pan Izo Genda z przykrością oświadcza, iż będzie nieobecny z powodu wyjazdu do swojej wiejskiej rezydencji”. Shinen nie miał nic przeciwko zgiełkowi miasta, dla niego wyjazd do posiadłości oznaczał po prostu porzucenie wszystkich swoich zainteresowań, ojciec zawsze powtarzał, że na wsi są ogromne przestrzenie, owszem dopowiadał w myślach Shinen, to łatwe skoro nic na nich nie ma. Tak naprawdę wyjazdy tego typu nie miały wiele wspólnego ze świętami i Shinen odkrył to już dawno temu, chodziło raczej o pokazanie okolicy, iż rodzina Genda ma posiadłość za miastem. Dlaczego? Choć ojciec lubił uważać siebie za wielkiego magnata w rzeczywistości ród Genda był raczej przeciętny pod względem bogactwa, w żaden sposób nie porównywalny do jednego z pięciu wielkich rodów. Owszem posiadali nauczyciela szermierki, Kido i około pięćdziesięciu zbrojnych jednak nie było to bogactwo pozwalające na błyszczenie w soul sociaty, stąd też należało jasno podkreślać swoją pozycję i wyższość ponad ludźmi nie posiadającymi podobnych włości. Prywatnie Shinen uważał, że cała ta gra towarzyska jest po prostu stratą czasu i nie mógł się doczekać chwili w której o jego pozycji będą świadczyć umiejętności a nie ilość posiadanej ziemi.
Ich posiadłość nie była zresztą wcale specjalnie imponująca, dwunastopokojowy dom z trzema osobami służby, nic czym można by chwalić się w towarzystwie, zwłaszcza, że otoczenie było faktycznie dzikie, termin wiejska rezydencja zdaje się sugerować, że gdzieś w pobliżu jest jakaś wieś, cóż być może kiedyś była ale biedacy zapewne dawno wyruszyli do rukongai gdzie łatwiej coś wyżebrać lub ukraść. Jedynymi ludźmi którzy pozostali w wiosce była szóstka starców, zbyt zmęczonych i zrezygnowanych by szukać lepszego życia. Shinen obejrzał się w lustrze, był niewysoki, i straszliwie chudy, nie rozumiał tego, ćwiczył kendo dwie godziny dziennie, jadł jak smok, a wyglądał jak wieszak. Matka powtarzała mu, że to kwestia czasu, i, że jego brat gdy był w jego wieku był bardzo podobny. Shinen miał kłopot z ogarnięciem myśli, że jego dwumetrowy zbudowany jak taran brat kiedykolwiek był drobny… albo, że był dzieckiem, jeśli już coś to Atasuke został oddany do użytku w jakiejś fabryce uzbrojenia. Zszedł na dół, jego siostrzyczka Kaori grzecznie siedziała przy stole, wyprostowana jak struna z całą powagą jaką prezentuje bardzo mała dziewczynka starająca się ze wszystkich sił wyglądać godnie. Nestor rodu Izo Genda siedział u szczytu stołu, skroń mu posiwiała a na twarzy widać było bruzdy, jednak trzymał się znakomicie jak na swoje sześćdziesiąt trzy lata i czasem wciąż chwytał za miecz by spróbować się ze starszym synem. Po jego prawicy siedziała pani matka Akemi Genda, była znacznie młodsza od męża, mająca zaledwie 43 lata, i poślubili się z miłości, co niezwykle rzadkie wśród arystokracji soul sociaty. Ona sam była z niezbyt bogatej rodziny, która odmówiła zapłaty posagu ale młody Izo Genda twardo odpowiadał, że posag go nie interesuje, jego ojciec sprzeciwiał się małżeństwu ale miał związane ręce, mając tylko jedno dziecko, wydziedziczenie go oznaczałoby oddanie majątku bocznej linii rodu. Na ślubie tylko młoda para była uśmiechnięta, rodzice panny młodej byli zawstydzeni brakiem posagu a rodzice pana młodego najchętniej rozszarpaliby go na strzępy. Po latach i dorobieniu się trójki dzieci wciąż cieszyli się każdą chwilą spędzoną razem .
Shinen pokłonił się ojcu i matce po czym usiadł przy stole koło swojej siostry, co prawda jako synowi przypadało mu miejsce bliżej ojca ale na szczęście Izo Genda nie był aż takim formalistą, zwłaszcza, że w domu oprócz trójki służących nie było nikogo obcego.
Siostra spojrzała na Shinena swoimi wielkimi dziecięcymi oczami, wręcz jarzyły się w ciemnościach, chłopak wyczuwał reiatsu dziewczynki, cała ich trójka była utalentowana ale sądząc po aurze najsilniejsza była właśnie ona, ciekawe kim będzie? Spojrzał na wodny zegar w rogu pokoju, do posiłku została jeszcze dłuższa chwila, nie ma sensu tutaj siedzieć, zwłaszcza, że mama i ojciec rozmawiają o czymś ściszonymi głosami a jego siostrzyczka choć przeurocza dopiero niedawno zaczęła składać zdania więc nie nadawała się raczej na partnera do rozmów. Powoli wysunął się z krzesła i poszedł do pokoju brata. Zastał go pogrążonego w milczeniu i trzymającego miecz, brat nie reagował na jego obecność, podszedł i lekko klepnął go w ramię, Atasuke podskoczył jak oparzony i spojrzał na brata
-Wybacz nie zauważyłem cię.
Shinen zmrużył lekko oczy, nie zauważył go? Jego nauczyciel Kido mówił mu, że co prawda nie jest jakimś ewenementem jeśli chodzi o reiatsu ale jednak zostawia widoczną poświatę, w jednej chwili przypomniał sobie wszystkie te drobne wydarzenia na które nigdy wcześniej nie zwracał uwagi i zrozumiał
-Nie potrafisz wyczuwać reiatsu!
Atasuke zerwał się z łóżka, i zasłonił mu usta.
-cicho, nie tak głośno.
Po czym westchnął i kontynuował
-Tak, masz rację, nie potrafię wyczuwać reiatsu, do tego mój zmysł kierunku jest do bani a moje Kido w najlepszym razie przeciętne, zadowolony? Twój brat raczej nie zostanie szybko vice-kapitanem.
To był duży szok, Shinen przywykł traktować swojego brata jako ostateczną miarę umiejętności, dopiero teraz dostrzegł w nim też człowieka, z własnymi słabościami i problemami.
-Mama i ojciec wiedzą?
-Żartujesz? Ojciec wciąż nad umeshu czy sake opowiada jakiego ma wszechstronnie utalentowanego syna który już niebawem zostanie vice-kapitanem, nie mam pojęcia skąd on to bierze, ja go nie zachęcam. Ech… dobrze ci braciszku, jedyne co musisz zrobić aby zaspokajać oczekiwania rodziców to nie spóźniać się na posiłki i nie brudzić za bardzo.
Shinen pokiwał głową, nigdy nie myślał o tym w ten sposób, przeciwnie, nie mógł się doczekać momentu w którym opuści dom, pójdzie do akademii shinnigami gdzie oczywiście okazałby się największym talentem od czasu legendarnej głowy rodu Kuchiki po czym zostałby kapitanem w dekadę i przychodził w białym płaszczu pokazać się rodzicom i poczuć jak pękają z dumy. Zresztą jak pamiętał, jego brat myślał bardzo podobnie, najwyraźniej rzeczywistość potrafi być znacznie bardziej okrutna od marzeń.
- Idziemy na dół?
-Nie, wciąż mamy chwilę, słuchaj braciszku chcesz zobaczyć jak wybić komuś miecz z ręki będąc nieuzbrojonym?
Spóźnili się, dramatycznie się spóźnili… szlag, że też akurat dzisiaj, ale po prostu nie mógł oderwać wzroku od tego płynnego ruchu nadgarstka którym można wyszarpnąć miecz przy minimalnym nakładzie siły. Zbiegli na dół po czym obaj wygładzili swoje szaty i już powoli i dostojnym, choć nieco nerwowym krokiem weszli do jadalni. Matka tylko zgromiła ich spojrzeniem, ojciec natomiast był najwyraźniej w nader swobodnym nastroju, ponieważ nie tylko ich nie zganił ale uśmiechnął się i wskazał im miejsca.
-To coś wspaniałego widzieć, jak dwaj moi synowie, złączeni braterską miłością inspirują się nawzajem, pamiętaj Atasuke, jesteś starszym bratem, musisz być zawsze wzorem dla młodszego, bohaterem któremu chce dorównać, a ty Shinen pamiętaj, mężczyzna jest niczym jeśli nie próbuje stać się lepszym człowiekiem niż jego starszy brat.
-Oczywiście ojcze- powiedzieli w unisonie.
Izo Genda pokiwał głową z namysłem słysząc ich zgodną odpowiedź i sięgnął po pałeczki dając tym samym znak do rozpoczęcia posiłku, w trakcie deseru zaczął opowiadać
-Atasuke dołącza do odziału, przypomina mi to moją młodość którą spędziłem będąc strażnikiem w wielkim domu Kuchiki który zawsze będzie naszym dobroczyńcą, pamiętam jak dzisiaj tę noc gdy…
Shinen znał opowieści swojego ojca, nauczył się z nimi żyć, najpierw trzeba uważnie się w niego wpatrywać, jakby spijało się słowa z jego ust a potem powoli, stopniowo można było przestać uważać i pozwolić myślom błądzić ale dopiero gdy ojciec tak zanurzył się we wspomnieniach, że już na nic nie zwracał uwagi, kluczem było więc znalezienie odpowiedniego momentu. Nie znaczy to wcale, że pan Izo Genda nie umiał opowiadać, w żadnym razie, był świetnym gawędziarzem. Problem jednak był innej natury, otóż jego młode lata były dość spokojne a służba w domu Kuchiki którego pozycja była niekwestionowana nie niosła ze sobą wielu zagrożeń normalnych dla innych domów, takich jak wojny rodowe, skrytobójstwa, wykrywanie szpiegów i temu podobne. W życiu ojca zdarzyło się dokładnie siedem niebezpiecznych sytuacji, co dawało siedem fascynujących opowieści, a teraz wyobraźcie sobie słuchać siedmiu opowieści każdego wieczoru, przez całe swoje życie. Fotograficzna pamięć Shinena nie pomagała, pamiętał, że jeszcze 2 lata temu za uratowanie życia dziękował ojcu majordomus rodu Kuchiki, dzisiaj był to już młodszy syn głowy rodu, podejrzewał, że za dwa lub trzy lata okaże się, że to sam Lord Kuchiki zaprosił go na herbatę by podziękować za ratunek w ostatnim momencie. Gdy tak powoli odpływał w krainy marzeń w których razem ze swoim mieczem stawiał czoła hordzie hollowów ratując cały swój oddział poczuł coś dziwnego, jakby… głód emanujący z zewnątrz, wrażenie było dziwne, naglące. Shinen rozejrzał się po jadalni, wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku, cóż pomyślał, najwyraźniej sobie coś ubzdurałem. I w tym momencie ściana domu poszła w drzazgi, nadeszły bezgłośnie, dwu i półmetrowe bestie, nieludzkie i szybkie. Jego brat poderwał się z krzesła i krzyknął
-To Hollowy, wszyscy uciekać.
Wybuchła panika, ojciec sięgnął po miecz matka rzuciła się w kierunku jego siostry i biegła na górę trzymając płaczącą dziewczynkę na rękach, co robić, nie można uciekać w las, tam może ich być więcej, trzeba pomóc ojcu i bratu, ale jak, nie ma nawet miecza. Jedna z bestii zobaczyła go i rzuciła się w jego kierunku, chciał zrobić unik, naprawdę chciał, ale mógł tylko patrzeć jak przerażająca obślizgła bestia zbliża się w jego kierunku z uniesioną łapą, to było coś zupełnie innego niż zabawa w lesie, to było naprawdę, a on za chwilę zginie. W tym momencie głowa potwora zniknęła w jaskrawym błysku. Atasuke stał z wyciągniętą ręką, to on uderzył kido
-Do diabła uciekaj braciszku.
Gdy mówił jeden hollow wykorzystał chwilę jego nieuwagi, zaszedł go z boku, a Atasuke nie umiał wyczuwać reiatsu
-Bracie uważaj!
Atasuke zrobił unik i wypuścił ognistą kulę która uderzyła w sufit, został ranny w ramię. Sufit płonął, cały dom był drewniany, za moment spłonie jak pochodnia. Shinen rzucił się na schody by ostrzec matkę ale nie mógł przejść, płomienie sięgały zbyt wysoko, usłyszał krzyk, który szybko przeszedł w śmiertelne rzężenie, to jego ojciec konał przebity na wylot przez pazur Hollow, Atasuke zwijał się w unikach tocząc walkę swojego życia ale było ich zbyt wiele, a on nie mógł mu pomóc, nie mógł pomóc matce, ojcu, bratu, był niczym, bezwartościowym bagażem, jego brat spojrzał na niego przez ułamek sekundy i wyszeptał
-uciekaj braciszku.
Shinen rzucił się do ucieczki, biegł w las ile sił w nogach, krzycząc i płacząc, biegł szybko, ale nie na tyle szybko by nie usłyszeć ostatniego krzyku bólu swojego brata.
Dwa dni później znalazł go partol shinnigami których wysłano by zneutralizować pozostałe przy życiu hollow, zbadali pozostałości domu, jego matka i siostra spłonęły, ojciec był martwy, brat przed śmiercią zabił cztery hollowy, uhonorowali go, był dobrym shinnigami. Tak, był dobrym shinnigami myślał Shinen, a gdybym ja również nim był wszyscy by żyli, a dwadzieścia lat później opowiadalibyśmy sobie historie jak to bohatersko odparliśmy atak na dom i uratowaliśmy rodzinę, chłopak spojrzał na popioły które zostały po niegdyś pięknym domostwie i wziął garść do ręki, tym właśnie są opowieści, pyłem na wietrze.
1 rok później.
Shinen kończył trening bokkenem, był zziajany i mokry od potu ale przez chwilę poczuł dumę, zakończył formę treningową absolutnie bezbłędnie, przebierając się spojrzał w lustro, nie był ani odrobinę wyższy a treningi nie zaznaczyły jego muskulatury, kiedyś by się tym zmartwił, teraz uważał, że to nie istotne, jeśli ktoś nie doceni go z powodu jego drobnej postury, tym lepiej. Spojrzał na swoją elegancką szatę i powoli wyszedł z dojo, nie mógł nigdzie się śpieszyć, znakomicie wiedział, że jest obserwowany a decyzja o jego śmierci najpewniej nie jest odległa. Nie dlatego, że jego „wujek” był okrutnikiem, był po prostu, cóż… arystokratą. Kiedy cała rodzina Genda zginęła w ataku boczna linia przejęła prawa do zarządzania majątkiem, oczywiście tylko tymczasowo, dopóki Shinen nie osiągnie pełnoletniości, jeśli jednak kiedykolwiek wcześniej miał złudzenia to pozbył się ich dawno temu, możliwość podwojenia swojego majątku w razie wypadku dziedzica rodu Genda była zbyt kusząca by nie być rozważana, a o wypadek w siedzibie rodu Hida było więcej niż łatwo, nikt nie zadawałby zbędnych pytań, nie miał żadnych innych krewnych a siły porządkowe trzymały się z dala od rezydencji możnych . Shinen miał plan, jedyny plan dający mu chociażby szansę na przeżycie, poprosił o spotkanie ze swoim „wujem” głową rodu Hida, panem Hideo, i modlił się.
Sala audiencyjna rodu Hida była bardzo imponująca, a przynajmniej stała się taka od kiedy ród podwoił swoje bogactwa, Shinen nie był głupi, słuchał pilnie rozmów służby i strażników, przy obecnym stanie posiadania ród Hida mógł się starać o przyjęcie w poczet wielkich rodów a ponoć pewne ustalenia zostały już poczynione. Pan Hideo siedział na potężnym drewnianym krześle umieszczonym na podwyższeniu, kiedy go zobaczył uśmiechnął się i skinął ręką nakazując podejście, z jego twarzy nie znikał wyraz dobrotliwego uśmiechu, arystokrata może i chce cię zabić, ale nigdy nie uchybi zasadom grzeczności.
- Witam mojego bratanka drugiego stopnia Shinena Genda, dziedzica rodu Genda.
-Witam mojego opiekuna i patrona pana Hideo głowę rodu Hida.
Shinen ukłonił się przepisowo po czym usiadł u stóp podwyższenia.
-Co cię do mnie sprowadza bratanku?
To był właśnie ten moment, chwila gdy zapadnie decyzja o jego życiu lub śmierci.
-Wielki panie Hideo, mam prośbę, widziałem jak moja rodzina ginie w paszczy Hollow, uważam za swoje zobowiązanie honorowe pomścić ich śmierć, walkę z tymi bestiami uważam za cel swojego życia i jedyny powód dla którego ocalałem z masakry. Dlatego upraszam cię panie o twoją protekcję i pomoc w dostaniu się do akademii pomimo mojego młodego wieku, pragnę zapewnić pana o swoich umiejętnościach, zarówno mój nauczyciel szermierki jak i Kido uważa moje wyniki za znakomite, zapewniam, iż nie splamię honoru rodu.
Pan Hideo zmarszczył lekko brwi, oczywiście był wściekły, mógł go łatwo zabić tutaj, jednak w akademii shinnigami będzie to znacznie trudniejsze. Shinen dał mu chwilę na przetrawienie tej myśli po czym kontynuował
-Oczywiście mam świadomość, że zarządzanie potężnymi dobrami rodu Genda , którymi musiałbym się zajmować po osiągnięciu pełnoletniości mogłyby odwodzić mnie od skutecznego wypełniania mojego honorowego zobowiązania, dlatego chciałbym, będąc w pełni świadomym swoich akcji odrzucić swoje nazwisko i pełnię praw nad moimi ziemiami przekazać mojemu wielkiemu protektorowi panu Hideo, jako wyraz mojej wdzięczności za czas opieki, wsparcie oraz miłość jaką mi okazał. Muszę rzec, iż nie czuję się godny mojego nazwiska, gdy mój brat dzielnie stawał przeciwko bestiom ja uciekłem, nie uratowałem nikogo ze swojej rodziny, dlatego jest rzeczą oczywistą, iż ktoś kto splamił się takim uczynkiem nie powinien nosić szlachetnego nazwiska Genda.
Pan Hideo panował nad sobą znakomicie, ale Shinen zauważył przebłysk radości, jego „wujowi” nie uśmiechało się zabicie dziecka, nie był złym człowiekiem, po prostu pragnął dbać o swój ród.
- To poważna decyzja bratanku, ale ufam twojej mądrości i dojrzałości wykraczającej poza ramy twojego wieku, pomogę ci dostać się do akademii, i wierzę, że zostaniesz najmłodszym Shinnigami jaki kiedykolwiek opuścił jej mury, i choć nie będziesz już nosił nazwiska Genda jestem pewien, iż duchy twoich przodków będą patrzyły na twoje decyzje z dumą. Wezwę przysięgłych by usłyszeli to co przed chwilą powiedziałeś po czym napiszę list polecający do dyrektora akademii, będzie to jednak ostatnia przysługa jaką ode mnie otrzymasz, nie będziesz członkiem arystokracji, czy masz tego świadomość?
-Całkowitą protektorze.
Udało mu się, szedł do akademii shinnigami. Nie płakał po straconych bogactwach, tytuły były niczym więcej jak napisami na flagach a władza złudzeniem. Choćbyś był władcą stu tysięcy ludzi gdy jesteś sam na sam w pokoju z zabójcą nie ma to znaczenia, jesteś tylko człowiekiem. Jedyną drogą do bezpieczeństwa jest gromadzenie osobistej potęgi. A pamięć którą niegdyś uważał za dar stała się jego przekleństwem. Ponoć tchórz umiera tysiąc razy, Shinen umierał każdej nocy gdy jego fotograficzna pamięć podsuwała mu obrazy masakry ze wszystkimi szczegółami. Nigdy więcej nie chciał się bać, nigdy więcej nie chciał zawieść, chciał się uczyć, trenować technikę i wytrwale ćwiczyć aż stanie się najpotężniejszym shinnigami jaki kiedykolwiek żył, aż będzie dość potężny by podobna tragedia nie spotkała nigdy nikogo więcej.




Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI

10 punktów+ 2 premii za wiek do rozdzielenia

Atrybuty:
Siła: 6 (5 +1 za profesję)
Szybkość: 7 (5 +2 za profesję)
Zręczność: 5
Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 14 (5 +9pkt)
Psychika: 5
Reiatsu: 9 (5 + 1 za profesję + 3 pkt)
Kontrola Reiatsu: 5

OGÓLNE

Udźwig: 60 kg (siła *10kg)
Prędkość (śr.): 7 km/h
Prędkość (max.): 24 km/h
PŻ (Punkty Życia): 25 (wytrzymałość*5 z powodu wady "mały'')
PR (Punkty Reiatsu): 45

Techniki
Magia:
Poznane Hadou:

#2 - Shuuha (Fala Uderzenia)
Inkantacja: Fala wynosi i pogrąża. Zaklęcie destrukcyjne numer dwa - Uderzenie!
Opis: Wyciągamy przed siebie dwie dłonie. Z nich wypuszczamy dużą, wysoką jak i szeroką, falę uderzeniową, która może ogłuszyć jak i odepchnąć przeciwnika.



#4 - Byakurai (Biała Błyskawica)
Inkantacja: Zaklęcie destrukcyjne numer cztery - Biała Błyskawica!
Opis: Zaklęcie, które tworzy niewielkiej średnicy promień przeszywające wszystko co napotka na swojej drodze.
wady
Poznane Bakudou:
#1 - Sai (Blokada)
Inkantacja: Zaklęcie wiążące numer jeden - blokada!
Opis: Najłatwiejsze i najprostsze ze wszystkich zaklęć wiążących. Wiąże danej osobie ręce za plecami i unieruchamia. Silna osoba niestety potrafi przerwać tą blokadę.

Umiejętności:
fotograficzna pamięć (gdzieś czytałem, że zdjęto ograniczenie z psychiki, skoro to cecha charakteru jakby co wykasuje)

Pojętność: Łapiesz wszystko szybciej niż inni. Jesteś kumaty.
Premie: Łatwość w nauce hadou oraz bakudou i nie tylko.
Wymagania: Inteligencja: 14, wrodzone.



Wady:
Dziecko.
Mały.
obsesja- perfekcjonizm- Shinen jest wręcz opętany pragnieniem perfekcji, jeśli się za coś zabiera musi to opanować w stopniu absolutnym, jeśli uzna cokolwiek za wartościowe musi to poznać, kiedy nad czymś pracuje nic innego go nie obchodzi, ignoruje protokoły społeczne, przyjaciół i wpada w głęboką depresję jeśli nie opanuje czegoś perfekcyjnie, dla niego istnieją tylko dwie oceny 100% i 0%, wszystko inne to głaskanie po główce

obsesja- zabijanie hollow- pozornie dobra cecha u shinnigami, pragnienie walki z hollow u niego przekroczyła granice, zazwyczaj wyważony i odpowiedzialny jest gotów zaryzykować wiele by dopaść przeciwnika, nie znaczy to, że rzuca się bezmyślnie na wroga, po prostu nie dopuszcza do siebie myśli, że zabijanie hollow może w danej chwili nie mieć absolutnie najwyższego priorytetu, nawet jeśli zgodnie z rozkazami czy rozwijającą się sytuacją faktycznie nie ma.

fobia- ogień- cała jego rodzina zginęła w płonącym domu, czy trzeba mówić coś więcej?


Ostatnio zmieniony przez Shinen dnia Sob 5 Maj 2012 - 17:44, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Sob 5 Maj 2012 - 14:30

poprawiłem wiek i zmieniłem liczby w historii aby pasowały do regulaminu


Myślisz, że jest tak źle, ze po prostu nie może być gorzej? Uważaj, Bóg może to potraktować jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Sob 5 Maj 2012 - 17:07

1. Wygląd
Sporo powtórzeń, dodatkowo opisu samego wyglądu nie jest aż tak wiele.
2. Charakter
Akademia ma całkiem sporo młodych uczniów, ale tak tylko mówię żeby nie było błędów i niedomówień.
Proszę postaraj się troszkę skracać zdania na przyszłość. Więcej kropek.
3. Historia
„...i blisko setkę zbrojnych” - bardzo dużo, zwykle staram się patrzeć na społeczeństwo rukońskie przez pryzmat feudalnej Japonii albo L5K, 100 zbrojnych to wiele jak na dwory, nawet bogate.

Zresztą widzę że ty również jesteś zaznajomiony z obyczajami japonii ; ) historia ładnie napisana ale nie podoba mi się jej forma, nie przedstawia za wiele z jego życia.
Dodatkowo osoba obdarzona słabą wytrzymałością (staty mniejsze od średnich), nie będzie w stanie tyle godzin dziennie tronować, psychiki też nie ma wiele (czyli siły woli, zaparcia), wg statów.

Umiejętności:
fotograficzna pamięć – możesz wziąć, jeszcze oficjalnie zmieniona zaleta nie jest, ale można brać. Tylko wypadało by trochę o tym wspomnieć w historii.
ulubiona broń: katana – wprowadziliśmy to bo wszyscy mieli dość małych mistrzów miecza, to zaś oznacza że nie możesz wziąć tej zalety.

Wady
Dziecka już nie ma z tego co kojarze.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Sob 5 Maj 2012 - 17:38

pytałem w innym wątku, sama powiedziałaś, że mogę wziąć wadę dziecko, to frajda do odgrywania.
Katanę oczywiście usunę.
Co do historii: nie wspomniałem wiele o jego życiu? Przecież opisałem jego przyjaźń z bratem, osobowość, życie rodzinne, pasję do treningów, ojciec wspomina o nim żartem "najgorliwszy miecz" etc. O jego wcześniejszym życiu wspomniałem pobocznie, fascynacja shinnigami, treningi szermierki i kido, konkretnych faktów nie ma co wspominać ponieważ był zwykłym dzieckiem rodowym, ani nie najpotężniejszym (siostra miała znacznie większy potencjał) ani też nie wyjątkowym w żaden specjalny sposób, żadnych wielkich przyjaźni ani wrogów, żadnych dramatycznych wydarzeń które wpłynęłyby na jego życie. Dopiero utrata całej rodziny była dramatyczną cezurą która zmieniła jego życie.
Ilość zbrojnych zredukuję choć z tego co pamiętam z shoguna (moje główne źródło wiedzy:-) ) to Anjin dostał setkę zbrojnych od swojego dayimo więc nie mógł być to dla niego jakiś tragiczny wydatek a soul sociaty ma znacznie większą populację (koniec końców ludzie umierają non-stop, to jedna z najpopularniejszych czynności świata), ale okej, niech mają pięćdziesiąt, koniec końców, kij z nimi, i tak nie są jego:-)
"Proszę postaraj się troszkę skracać zdania na przyszłość. Więcej kropek. " Jasne, co prawda lubię długie i kwieciste zdania ale masz rację, to wada którą trudno opanować... btw z tego zdania wnioskuję, że jednak czeka mnie jakaś przyszłość:-).
Co do fotograficznej pamięci- dla niego to była norma, nie mogę tego cały czas podkreślać, wspomniałem o tym przy okazji opowieści ojca a potem przy jego snach po masakrze.
Godziny treningu skrócę, do dwóch choć trzy godziny to oczywiście wraz z rozgrzewką i medytacją:-)
Wygląd- mogę dodać większy opis oczywiście, ale fakty są takie, że wszystkie dzieci są podobne (a może tylko w moich oczach?) włosy i oczy wyróżniają go z tłumu innych małych i drobnych dzieciaków:-) dopiero teraz zauważyłem, że często powtarzam słowa, poprawki w toku!


Ostatnio zmieniony przez Shinen dnia Sob 5 Maj 2012 - 18:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Sob 5 Maj 2012 - 17:46

skróciłem wiele zdań, zwłaszcza na początku, usunąłem ciągłe powtarzanie "charakterystycznie z opisu wyglądu, poprawiłem też sporo przecinków, usunąłem katanę i skróciłem czas treningu do dwóch godzin


Myślisz, że jest tak źle, ze po prostu nie może być gorzej? Uważaj, Bóg może to potraktować jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Wto 8 Maj 2012 - 10:44

Cóż twoja karta wisi już dosyć długo, akceptuje więc. Poszukaj jakiegoś mistrza, jak nie znajdziesz zgłoś się do mnie, ale ostrzegam że na razie (jeszcze prawdopodobnie przez te dwa tygodnie/miech), nie będę często odpisywać, a potem zwyczajnie nie wiem.




***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Wto 8 Maj 2012 - 10:46

Dzieckiem możesz naturalnie grać, tyle że nie ma już wady "dziecko".

A tak poza tym wszystko ładne, zgrabne i powabne. Ode mnie AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kandydatura- Shinen, shinnigami   Today at 11:36

Powrót do góry Go down
 
Kandydatura- Shinen, shinnigami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs