IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Dom Shinena

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Dom Shinena   Sro 9 Maj 2012 - 20:09

Niewielki drewniany domek przy bocznej ulicy, okolica bywa głośna ze względu na dość żywiołowych sąsiadów niemniej jeśli nie zwraca się uwagi na wieczorne odgłosy pijatyk, to jest to całkiem przyjemne miejsce. Dosłownie o rzut kamieniem znajduje się bardzo miła knajpka w której można tanio i dużo zjeść, a kawałek dalej jest nawet mały park w którym jeśli potrafi się zignorować walające się od czasu do czasu śmieci, panuje wspaniała, odprężająca atmosfera. Do domu prowadzi mała skrzypiąca bramka osadzona na jednym (lecz bardzo solidnym zawiasie) kilka kamieni prowadzi wypaczonych drzwi, niegdyś zielonych, które można zamykać tylko od środka co dowodzi ich solidności, tak więc wychodząc do akademii należy dobrze zamknąć drzwi, wyjść przez okno po czym zatrzasnąć je za sobą za pomocą sznureczka aby sprawiało wrażenie solidnie zamkniętego. W domku było również duże,rozświetlające cały pokój okno, gdyby widok za oknem był nieco inny mogłoby to nawet być przydatne. Za oknem było podwórko, po lewej stronie podwórka była tradycyjna latryna, używana od wielu lat, nie wiedzieć czemu poprzedni właściciel na wewnętrznych drzwiach latryny powiesił lustro, co prawda ubite, ale było co miało sprzyjać swoistej autoanalizie. Poprzedni właściciel miał najwyraźniej wielkie plany w kwestii tej latryny ponieważ na gwoździu z tyłu powiesił sznurek z uchwytem na końcu co miało stanowić podstawę do systemu kanalizacyjnego. Po prawej stronie podwórka była studnia, woda w niej czasem czysta i orzeźwiające a czasem nie.

Wnętrze składa się z przestronnego (12m2) salono-sypialnio-gabinetu i przytulnej kuchni(3m2) zawierającej wszystko co studentowi potrzebne jest do życia (czyli z grubsza, patelnię i jeden nadpalony garnek).
W salono-sypialnio(nazywajmy go może dla wygody dużym pokojem) znajduje się mata do spania, dwa kufry na książki(jest schowek pod podłogą, można je wygodnie schować), biurko z jednym krzesłem oraz duża szafa na ubrania wmontowana w ścianę. Podłoga była drewniana, nieszlifowana, nawet ładna jeśli wziąć pod uwagę fantazyjne przebarwienia powstałe w skutek zmian temperatury, a nieliczne dziury po bokach świadczyły o wielości mieszkańców co dodaje poczucia bezpieczeństwa.

W lewym rogu pokoju stał duży węglowy piec co świadczyło, iż jeden z poprzednich mieszkańców był stosunkowo zamożny i postępowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Czw 10 Maj 2012 - 0:14

(będę dopiero wymyślać powoli przygodę, więc mogę Ci rzadziej odpisywać niż reszcie jeszcze przez kilka dni... Pierwszy post jednak już walnąć mogę : ))

Wieczór był parny, zdawało się że powietrze stało w miejscu. Ciepło było nieznośne, jedynie z rzadka powiewający, chłodny wietrzyk zwiastujący zmianę pogody pozwalał jakoś przeżyć tę duchotę. W okolicy nie pachniało najpiękniej, piąty okręg był niczym slumsy otaczające przedmieścia. Shinigami nie zaglądali tu już zbyt często, co dawało swobodę drobnym przestępcą i oprychom.
Gdzieś, dalej za niewielkim laskiem powoli zachodziło słońce, niebo przybierało w jego okolicy śliczne barwy, pomarańcz przeplatał się z purpurą, ta zaś z ciemniejącym błękitem nieba.
Spacer nie był zbyt przyjemny, dojście i powrót ze szkoły zajmowały chłopakowi przy dobrych wiatrach mniej więcej dwie godziny... Mniej więcej gdyż często przy bramie na dwór dusz ustawiały się całe kolejki istot które z całych sił starały dostać się do środka.
Niestety chłopaka nie było w żaden sposób stać na mieszkanie w Seireitei, tam żyła tylko szlachta... No i shinigami. Chłopakowi ledwo starczało stypendium akademii aby przeżyć tu.

Minęły trzy miesiące odkąd zaczął uczęszczać do akademii... Trzy bardzo ciężkie miesiące pełne treningów, bólu, potu i współzawodnictwa które nie zawsze było fer. Przez trzy miesiące nie zdołał nawiązać żadnych przyjaźni z grupą 150 kadetów i kadetek.
Praca się jednak opłaciła, dziś bowiem młodzian zdołał zdać pierwszy z wielu testów które go czekają. Cały dzień zmagał się w walce z rówieśnikami. Walce fizycznej i umysłowej... Nikt nie dawał mu cienia szans na wyjście z tetsu cało (wszak był tak chudy że chuchnięcie mogło go przewrócić!).
Test miał rozdzielić kadetów na grupy, dodatkowo oddzielił plew od ziaren. Dziś pierwsze osoby odpadły, byli zbyt słabi lib leniwi aby zostać Shinigami...
Chłopak miał szczęście udało mu się dostać do II grupy swojego rocznika. Wynik niezły. Do I grypu dostawała się tylko i wyłącznie wysoka szlachta, oraz młodzież obdarzona ogromną ilością cząstek rei. Do II dostawali się zwykle uczniowie pracujący w pocie czoła, z talentem jednak nie aż tak mocno wyróżniający się. III grupa była zbieraniną całej reszty która zdołała zostać... Zwykle byli pretendentami do IV oddziału.

Za dwa dni mieli rozpocząć poważną naukę, i pierwsze zajęcia w nowych grupach. Co więcej w końcu mieli im zostać przydzieleni nauczyciele poważni, do tej pory dwójka psorów wykładała im podstawy.

Przed chłopakiem rozpościerała się wizja dwóch nudnych dni, które wszak było trzeba czymś zapełnić czyż nie ? Ciężko było tu o zajęcia... Chyba że lubiło się burdy i zaczepki.
Zbliżał się już do domu, był niemal pewny że spiżarka z jedzeniem jest niemal pusta... A co by nie patrzeć po całym dniu w akademii był głodny, spragniony i spocony.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Czw 10 Maj 2012 - 6:26

Shinen wracał do swojego domu, był zmęczony ale to nie było niczym niezwykłym, nie przypominał sobie dnia w którym ostatnimi czasy nie był zmęczony. Chodziło o coś innego, był zrozpaczony, dostał się do drugiej grupy zamiast pierwszej, zawiódł na testach, był pewien, że się uda, ale nie dał rady, to było po prostu zbyt wiele. Zrywał się o świcie i biegał do akademii przepychając się pomiędzy sprzedawcami, suplikantami i zwykłymi żebrakami koczującymi pod bramami, nie miał czasu na wspólne wypady ze swoją grupą, zresztą co miałby robić. Shinen który do dziesiątego roku życia miał bardzo słabe pojęcie o idei pieniądza nagle musiał uważać na swój domowy budżet i mieszkać w domu od którego każdy z jego służących obróciłby się ze wstrętem. Parsknął pod nosem, jakże łatwe się mi to wtedy wydawało- pomyślał- pozbędę się tytułu i wszystko będzie dobrze, jak łatwo nie przejmować się bogactwem nie znając biedy, gdyby oni żyli byłoby o tyle łatwiej, treningi omawiałby ze swoim fechmistrzem, wieczorami ćwiczył kidou, a jego ojciec wynająłby mu pewnie dom o rzut kamieniem od bramy akademii, mógłby skupić się na treningach i spokojnie wejść do pierwszej grupy a tak... wszystko byloby inaczej... przeklęci puści niech ich zaraza porwie... tęsknił za rodziną, tutaj z daleka od uważnych spojrzeń kolegów pozwolił sobie na łzę która spłynęła powoli po policzku. Postarał się wyrwać z tych smutnych rozmyślań, nikt jeszcze nie został mistrzem przez roztkliwianie się nad sobą. Wciągnął powietrze, było tak oleiste, że można by je ciąć nożem. Miał dwa dni względnego spokoju, można by oczywiście poprawić sytuację w domu, odmalować drzwi, naprawić furtkę, miał zamiar to zrobić już dawno, ale w szale nauki nie miał nawet chwili aby się za to zabrać. Zastanowił się jak naprawić drewniane furtki, i wypaczone futryny, poza najbardziej oczywistym krokiem: wezwaniem stolarza, nic nie przychodziło mu do głowy. Tylko raz w życiu widział człowieka pracującego w drewnie, miał wtedy cztery lata ale ponieważ zdarzenie trwało tylko parę sekund nie zdążył nawet zauważyć co ten człowiek robił. To zresztą było bezcelowe, jeśli miałby coś naprawiać, to trzeba zrobić to dobrze, a prawda jest taka, że ten dom nie potrzebuje remontu, on potrzebuje mocnego shuuha i zbudowania od podstaw. Roześmiał się na samą myśl o zdmuchniętym domku, przypomniało mu to jakąś bajkę którą matka opowiadała mu w dzieciństwie (no w zasadzie to mamka opowiadała a matka stała obok ale liczy się intencja).
Shinen zorientował się, że szedł zamyślony przez swoją okolicę, duży błąd kosztujący często sakiewkę. Poklepał się po boku, była na miejscu, całe szczęście. Był głodny i zmęczony, wadą fotograficznej pamięci jest to, że nie można się żywić nadzieją „może jeszcze coś zostało w spiżarni” nie zostało, kompletna pustka, jego spiżarnia była tak pusta, że szczury zagroziły opuszczeniem domu jeśli nie poprawi wiktu. Postanowił, że póki co zaczeka z remontem, podszedł do okna i lekko pociągnął za zakamuflowany sznureczek po czym wszedł do środka. W rogu pokoju zobaczył czmychającego szczura, nazywał go Chytrus i szczerze mówiąc nie starał się go ubić, Chytrus był wzorem gentlemana, nigdy nie brudził na podłogę, zbierał nieliczne jadalne odpadki które mógł znaleźć w okolicy domu i nie próbował wejść do szafy.
- I jak Chytrus, pilnowałeś domu? Strzegłeś naszych skarbów rodowych?
Chytrus zrobił stójkę, wyprężony jak struna, nie trudno było go sobie wyobrazić salutującego. Shinen uśmiechnął się lekko, rozmawiam ze szczurem-pomyślał- chyba jednak trzeba będzie zacząć zawiązywać jakieś znajomości, ale póki co.
- Trzymaj Chytrus.
W kieszeni miał trochę okruchów ze śniadania i pewnym ruchem rzucił je w kierunku szczura. Szczur powąchał okruchy i spojrzał z wyrzutem na Shinena
-Hej nie narzekaj, to wszystko co mam, zresztą lepiej jedz szybko, mogę się rozmyślić, wyglądają świetnie.
Szczur szybko pochłonął okruchy i znikł w dziurze.
Shinen usiadł na macie i pomyślał – dwa dni wolnego, cóż za nowa idea- czas wolny, potrzebował go, był zmęczony , dalszy trening był konieczny ale nawet najsilniejszy koń musi czasem odpocząć, postanowił najpierw zająć się palącymi potrzebami, a o treningach pomyśleć za chwilę.
Postanowił najpierw pójść do pobliskiej jadłodajni na obiad a potem na targ, trzeba kupić trochę ryżu, i jakieś warzywa, dobrze by też było odwiedzić jakąś łaźnię publiczną, od ciągłego biegania był spocony jak mysz. A potem się zobaczy, wiedział jedno, nie chciał przespać tych dwóch dni, i to nie dlatego, że nie był śpiący, raczej dlatego, że wtedy szybciej się skończą.
Zabrał ze sobą bokken i dał go na plecy, jedyny dla niego sposób aby go nosić bez szurania o ziemię. Miecz treningowy był lekko wysunięty by ułatwić wyciągnięcie go jednym ruchem. Ponieważ był mały i wędrował sam czasem zdarzało się, że miewał dodatkowe lekcje walki udzielane przez mniej szanowanych mieszkańców dzielnicy, więc wolał mieć coś więcej niż pięści.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Pon 14 Maj 2012 - 22:13

Łza spłynęła z wolna po policzku chłopaka, ścieżka która po sobie parowała szybko podczas tego upalnego wieczora. Zniknęła tak samo szybko jak się pojawiła. Jedynie gdzieś w głębi serca został żal. Poczucie straty. Młodzian nie miał jednak zbyt wiele czasu i sposobności aby się nad tym roztkliwiać.
Na całe szczęście nie przypłacił tej chwili słabości ani sakwą ani żadnym guzem.
Domek nie zmienił się za wiele odkąd wyszedł, szczur nie zawiódł go i również weń był... Nie było jednak jezdnia i to był podstawowy problem, który wymagał rozwiązania.

***

W jadłodajni powoli gromadzili się bywalcy, w większości jednak pili oni wodę, miód pitny, piwo lub shochu. Mało kto jadł, w końcu większość duszy nie musiała... I w sumie był to plus. Mało kogo było na jezdnie stać, ludność rukonu była biedna, dużo biedniejsza niż szlachta lub shinigami żyjący za murem. Młodzianowi udało się jednak niemalże bez problemów zjeść kolacje. Przez moment przeszkadzało mu trzech pijanych chłopów, Ci zostali jednak odgonieni przez szefową knajpki, dziewczynę która wydawała się ni jak do tego świata nie pasować, zresztą tak jak Shinen. Była wysoka i smukła, wciąż jednak pod kimonem widoczne były kobiece kształty. Włosy miała czarne, długie niemalże do pośladków, twarz nieco pociągłą, jednak piękną. Brwi tworzyły dwa symetryczne łuki, oczy były całkiem spore, w kształcie migdałów. Czarne jak węgle. Nos leciutko zadarty jednak kształtny. Usta pełne, w kolorze czerwieni. Gdzieś w okolicy prawego ucha zaczynała się delikatna blizna, która niknęła w połowie policzka. Kobieta uśmiechnęła sie do młodego bohatera, po czym to wróciła do pracy. Zadziwiające jednak sama trzymała w restauracji i jej najbliższej okolicy porządek i spokój. Ludzie nie lubili jej drażnić.

***

Potem już chłopak ruszył na targ, gdzie zakupił pożądane produkty. Kupcy powoli zaczęli zwijać swoje kramy, powoli robiło się ciemno, nastawała noc. Moment kiedy porządni ludzie odpoczywają, no i ulubiona pora dla bandziorów na zdobywanie łupów.
W Łaźni było dosyć tłoczno, wielu wielkich mężczyzn obmywało się tu po trudach dnia... Kilka par oczu skupiło się na chłopaku. Jedni patrzyli na niego podejrzliwie, inni z pogardą a kolejni (i to chyba był najgorszy rodzaj spojrzeń), z nijakim porządzeniem.
Na całe szczęście udało mu się jednak bez problemów zażyć kąpieli i wyjść. Dopiero wtedy miały pojawić się problemy. Otóż kiedy wracał przez uliczkę słabo rozświetloną przez papierowe lampiony usłyszał przepychankę, kawałek dalej, przy jednym z domów trzech mężczyzn wyśmiewało się z pół nagiej kobiety, jeden podszedł i złapał ją za włosy szczerząc się lekko. Byli sporzy i jak się zdawało byli myśliwymi, odławiali zwierzynę dla shinigami w okolicznym lesie.
Ludzie powracający do domów przechodzili obok scenki obojętnie, nikt nie chciał problemów...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Pon 14 Maj 2012 - 22:44

Czysty najedzony i w sumie szczęśliwy Shinen wracał do domu, w łaźni było przyjemnie choć kilka spojrzeń wywarło na nim dość dziwne wrażenie, noc była piękna a skąpo oświetlona lampionami ulica mogła wydawać się romantyczna jeśli ktoś lubił poezję miejską (Shinen takowej nie lubił). Kobieta z jadłodajni wywarła na nim ogromne wrażenie, nie pasowała tutaj, przypominała dziewczynę która uczyła manier jego siostrę, arystokratyczna, delikatna uroda, pewna lekkość ruchów, gdyby ubrać ją w piękne szaty mogłaby pójść na dowolne przyjęcie i zostać podjęta z honorami, co ona tu robi? Z drugiej strony...co ja tu robię? Postanowił, że będzie regularnie jadał w tym miejscu, nie tylko z powodu tej zdumiewającej kobiety oczywiście, jedzenie było przyzwoite a porządek utrzymywany.
Wracając do domu usłyszał hałas, obrócił się i poluzował miecz, kawałek dalej trzech mężczyzn atakowało kobietę. Shinen był wściekły, życie tutaj było ciężkie, a te...zwierzęta utrudniają to jeszcze bardziej, widział już wielu przestępców w rukonie, ale wielu z nich miało jakąś namiastkę honoru, nie atakowali kobiet i starców, nie zabijali jeśli nie musieli, ale tacy barbarzyńcy są najgorsi, atakują słabych, zastraszają ludzi, w gruncie rzeczy nie są lepsi od pustych.
Technicznie rzecz biorąc wiedział, że powinien spytać o co chodzi, albo spróbować mediacji, ale bądźmy szczerzy, to rukon nie salony.
Shinen przeczytał w życiu wiele opowieści o dzielnych bohaterach, wiedział jak zachowują się bohaterowie , krzyczą, mówią jak się nazywają, każą natychmiast puścić kobietę i wyzywają wroga na pojedynek, tak powinno się to robić, to było honorowe i bohaterskie. Shinen jednak nie uważał się za bohatera, to po pierwsze, i nie uważał, żeby jego honor wymagał wyzywania do pojedynku bandę śmieci to po drugie. Do tego było ich trzech a on był tak świeżym studentem, że farba na nim jeszcze nie wyschła . Dlatego stanął w średnim dystansie,w końcu pewność trafienia to podstawa, wyciągnął ręke, wycelował w bandziora który ciągnął kobietę za włosy i powoli, spokojnie, bez wahania, zaczął szeptać inkantację Hadou nr 4 Baykurai (5 pkt reiatsu) po czym wystrzelił mając nadzieję, że pozbył się właśnie jednego chwasta utrudniającego ludziom życie.


Myślisz, że jest tak źle, ze po prostu nie może być gorzej? Uważaj, Bóg może to potraktować jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sro 16 Maj 2012 - 23:25

[ - 4 PR, nie korzystam z systemu magii z zasad, za jakiś czas dodam odpowiednie modyfikacje w swoim temacie, na razie jednak korzystam z starego systemu zaklęć ;] ]

Młodzian szeptał pod nosem zaklęcie, czuł jak energia powoli zaczyna gromadzić się w jego dłoni, energia drgała w koniuszkach palców aż w końcu wystrzeliła w postaci białej smugi, która rozcięła półmrok. Nie celował w żaden konkretny punkt, trafił jednak w lewe ramię. Baykurai miał to do siebie że był zaklęciem trudnym do trafienia, ze względu na wąskie pole rażenia... Skupiał jednak całkiem sporą silę w jednym punkcie.
Bandyta nawet nie spodziewał się ataku, oberwał z zaskoczenia. Biały promień trafił weń, przebił rękę na wylot i przedziurawił jeszcze drewniany domek.
Shinen niemal nie spodziewał się aż tak dobrego efektu, wszak na ćwiczeniach zwykle wychodziło... Słabiej. Być może to powaga sytuacji albo zwykłe szczęście... Młodzian mógł być pewien jednego, facet za szybko reki nie użyje.

W tej chwili złapał się za rękę i zaczął krzyczeć, kobieta stała przez chwile jak wryta, wyraźnie nie wierząc w to co się dzieje. Otrząsnęła się po chwili i zaczęła uciekać... Jej reakcja nie była jednak aż tak ważna jak reakcja chłopów. Zerknęli na młodego szlachcica wściekle. Nie bali się, przez pijaństwo to chyba nie było w ich zasięgu. Miast tego chyba zamierzali pomścić kolegę który wciąż jeszcze krzyczał.
Pierwszy zaszarżował, uniósł pięść z zamiarem uderzania z szarży. W miarę zbliżania się oprycha chłopak czuł w ustach posmak zgniłych sztabek bałwany i alkoholu. Chłop strasznie śmierdział.
Cios opadł szybko i bezlitośnie, Shinenowi udało zejść się na tyle na bok iż pięść musnęła lekko jego policzek to było jednak już nieprzyjemne... [- 2 hp ]

Drugi w tym czasie sięgnął po coś, chyba po kamień. Trzeci na natomiast opanował się na tyle że przestał krzyczeć. Przykucnął za to dysząc z bólu i chyba zbierając się...W pół mroku widać było wyraźnie ogniki wściekłości w jego przepitych oczach.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Czw 17 Maj 2012 - 6:39

(jedna sprawa, zawsze chyba, że napisze inaczej Shinen uderza mieczem z dwóch rąk)

Baykurai przebiło bandycie rękę na wylot, co prawda Shinen wolałby głowę, ale i tak było całkiem nieźle. Co więcej moc uderzenia była zaskakująca, na treningach nigdy nie osiągnął podobnej siły. Trafiony zaczął wrzeszczeć jak zarzynana świnia, Shinen uważał za swoją osobistą porażkę fakt, że ten śmieć wciąż zanieczyszcza świat swoją obecnością, błąd który szybko należy skorygować.Kobieta uciekła, znakomicie, chłopak nie miał manii wielkości, istniała realna szansa, że ci ludzie go pokonają i cieszyła go świadomość, że tak czy tak kobieta jest wolna. Oznaczało to, że jeśli zrobi się niebezpiecznie będzie mógł się swobodnie wycofać, ale póki co nie ma jednak czasu na rozważania. Kolega rannego zaszarżował na chłopaka z wściekłym krzykiem i podniesioną pięścią. Gość był pijany i cuchnął tak potwornie, że smród był bardziej odstraszający niż jego postura.
fechmistrz szlachcica powiedział mu kiedyś, że jeśli toczysz walkę z większą ilością przeciwników, musisz ich rozdzielić, przestraszyć, zniszczyć ich koordynację i załatwić jednego po drugim. Koordynacji już nie mieli, zamiast zaatakować we dwóch jeden schyla się po kamień, rozdzieleni już są, jedynie z przestraszeniem może być problem, w ich stanie trzeźwości potrafiliby szarżować ze śmiechem na Menosa Grande. Cios pięścią był sygnalizowany ale mimo wszystko bardzo szybki, zapewne efekt wychowania na ulicy i sporego talentu pięściarskiego. Shinen zrobił unik lecz mimo wszystko cios musnął mu policzek .
Przyjęcie udrzenia było jednak nieuniknioną ofiarą, wyciągnął rękę, i z bliska,bez inkantacji uderzył zaklęciem wiążącym nr 1 sai.(-2 reiatsu) Wiedział, że podstawowe zaklęcie wiążące nie powstrzyma go na długo, ale potrzebował tylko chwili. zwiększył emanację reiatsu, jego siła, na jedną chwilę wystrzeliła w górę ( +8 do siły, -8 do reiatsu), lekka aura mocy otoczyła jego miecz (nasycenie ataku reiatsu, -8 reiatsu). Po czym Shinen zadał potężne, zamaszyste cięcie prosto w szyję przeciwnika chcąc strzaskać mu kręgi lub przynajmniej zmiażdżyć tchawicę.
(efekt postu: reiatsu -18)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sob 19 Maj 2012 - 16:49

(jasne : ) )

Chłopak widział jak pięść przemyka obok niego, ręka napastnika musnęła jego pliczek, ucho i prawdopodobnie wyrwała kilka włosów. Chcąc nie chcąc bandzior odsłonił się, wykrzywił lekko usta w grymasie, odsłonił swoje zęby i lekko pogniłe dziąsła. Smród buchnął jeszcze bardziej... Teraz nie pachniało już jak zgniłe bele bawełny, tylko jak gnijące mięso, pot i niskiej klasy alkohol. Zapach pchał się do nozdrzy szlachcica, i był to jeden z najgorszych zapachów jakie drażniły jego szlachetne powonienie.

Ręka młodziana wystrzeliła w kierunku bandziora, dotknął lekko jego klatki piersiowej. Materiał kimona był twardy i szorstki. Chłopak czuł jak przez jego dłoń przechodzi energia, bandzior nie spodziewał się chyba takiej sztuczki. Jego ręce szybko wystrzeliły w tył i zostały unieruchomione. W tym czasie chłopak wzmocnił siebie i swój miecz, po czym to odsunął się o krok aby zwierzyć dystans i ciął. Cios wszedł by zapewne idealnie gdyby nie to że mężczyzna w podrygach , próbując się uwolnić odsunął się lekko. Cięcie zeszło boleśnie na ramię. Shinen widział w oczach wielkiego chłopa gniew...

Chłopak był pochłonięty walką ze swoim oponentem, w ostatniej chwili spostrzegł opadający na niego cios. Bandzior z kamieniem chyba właśnie próbował rozkruszyć głowę młodziana... Bohater miał szczęście, sam zszedł na bok, zaś twardy kawałek skały uderzył w jego bark. Sprawił sporo bólu (- 7 hp) .
W tym czasie spętany zaczął się wyrywać, zaklęcie trzymało już tylko ostatkiem sił.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sob 19 Maj 2012 - 17:10

Jasna cholera. Zaklął w myślach. Pobyt w rukonie definitywnie poszerzył jego słownictwo w kwestii przekleństw. To dopiero jest koniec kariery,przyszły wielki shinnigami, pogromca pustych zabity w czasie ulicznej bójki, co za ironia. Bark bolał jak diabli, ale kości chyba były całe. Analiza, nigdy nie walcz na ślepo, oceń sytuację, to intelekt, nie mięśnie, wygrywa walki:

Trzech przeciwników, jeden ciężko ranny w rękę- nieistotny, jeden ranny po całkiem niezłym ciosie wzmocnionym reiatsu i spętany, choć ledwo ledwo, jeden całkiem zdrowy .

Ocena przeciwników- silne strony- Znacznie więksi, zasięg ramion, siła i wytrzymałość wysoka, bezpośredni atak- znikome szanse powodzenia.
wady- brak umiejętności panowania nad reiatsu, duża postura utrudnia poruszanie się, pijani- brak koordynacji niezbędnej do efektywnych uników.
Wniosek
Zalecane utrzymywanie średniego dystansu.
Shinen uśmiechnął się lekko, źle się do tego zabierał od samego początku... skoncentrował swoje reiatsu, zwiększając szybkość (rei-8, szybkość +5, zwinność +3).Odskoczył od przeciwników z maksymalną prędkością.
taktyka Będzie utrzymywał dystans, ilekroć któryś z nich spróbuje do niego podbiec będzie wykorzystywał przewagę szybkości i utrzymywał dystans, robiąc wszystko by pozostać poza zasięgiem ich pięści .
Wyciągnął rękę i uderzył Hadou nr 4 Baykurai bez inkantacji (4+2za brak inkantacji), celując w spętanego przeciwnika, jego uderzenie musiało go poranić, a spętanie utrudni unik, Baykurai powinno dokończyć dzieła. Gdy tylko zakończył rzucanie zaklęcia natychmiast skierował wzrok na drugiego oponenta gotów do natychmiastowego odskoczenia w razie konieczności
całkowity koszt rei 15
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sro 23 Maj 2012 - 6:10

Walka z kilkoma przeciwnikami definitywnie była nie najłatwiejszą rzeczą... Zwłaszcza jeśli oponenci byli całkiem silni i szybcy, a w dodatku wytrzymali. Być może nie byli by tak zaciekli gdyby młodzian nie zadał ciężkiej rany jednemu z nich. Teraz jednak pijaństwo, połączone z adrenaliną i złością dawało iście wybuchową mieszankę odwagi i złości. Przeciwników pewnie dodatkowo wzmacniały psychicznie dwa fakty. 1) Walczą przeciwko małemu cherlawemu dziecku (pewnie wkurzyli się na samą myśl że taki obrządza ich uszkodził), 2) Było ich więcej, a facet z raną na ręce chyba powoli dochodził do siebie. Bo z wściekłością wypisaną na twarzy sięgnął pod kimono po coś na kształt prymitywnego tanto.

Teraz jednak przedrzymskim liczyło się zagrożenie bezpośrednie, to co było przed nim. Istotnie Shinen przyśpieszył, spętany facet chyba jakoś opanował ból i wyrwał się z blokady. Zaklęcie miało to do siebie że do silnych ono nie należało. Zresztą nie po to istniało prawda ? Było szybkie, i na chwile unieruchamiało większość celi.
Biała błyskawica miała jednak dokończyć dzieła. Tak jak wcześniej młodzian poczuł pulsującą energię zbierającą się na koniuszkach placów. Zaklęcie wystrzeliło szybko jak z armaty i ugodziło mężczyznę nieco poniżej barku, tym razem jednak siła nie była tak spektakularna. Owszem zaklęcie zadało całkiem nieprzyjemną ranę, jednak nie przebiło się na wylot. Oproś krzyknął rozsierdzony. Teraz jednak nie wyglądał już za dobrze.
Chłopak zaś poza promenującym bólem ramienia (ojjj bark na pewno puchł), czuł zmęczenie. Drobinki potu wylewały się z jego ciała.

Ostatnią akcje w aktualnej chwili miał podjąć trzeci oprych, zdecydowanie najniższy z całej trójki (chociaż na nie pociesznie Shinen wciąż wyższy od niego).
- Pieprzone sztuczki Shinigami - warknął, po czym to zaszarżował. Cóż pijaństwo i szybkość kadeta robiły swoje. Uniknął całkiem zgrabnie szerokiego ciosu dłoni uzbrojonej w kamień. Nasz bohater odskoczył gładko na bok.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sro 23 Maj 2012 - 6:52

Shinen męczył się, bark puchł a walka stawała się coraz bardziej niecelowa. Kobieta uciekła, cel został osiągnięty, choć fakt, że takie śmieci umkną sprawiedliwości był zawstydzający to jednak kadet musiał przyznać sam przed sobą: nie jest gotowy. Jego reiatsu nie było nieskończone a tylko to pozwalało drobnemu chłopcu stawać przeciwko trzem zbirom. Cóż, rozsądek jest lepszą częścią męstwa.

Analiza sytuacji

Jeden przeciwnik ciężko ranny, jeden idealnie zdrowy, ranny w rękę wyciąga tanto( uzbrojony i niebezpieczny). Cel walki osiągnięto, kobieta została uwolniona a z obecnymi ranami minie trochę czasu zanim będą w stanie komuś znowu utrudniać życie.

Analiza sił
Jestem ranny i zmęczony, mogę przedłużać walkę... ale nie mogę jej wygrać.

Sugerowana taktyka
Rozproszenie przeciwnika, wywołanie chaosu i wykorzystanie zamieszania do oderwania się od przeciwnika.

Po udanym uniku Shinen wyciągnął przed siebie ręce i uderzył bez inkantacji szerokim Shuuha w przeciwników, wzmocnił je dodatkową ilością reiatsu aby mieć pewność sukcesu (2+1 za brak inkantacji+2 jako wzmocnienie siły). Shinen liczył, że zaklęcie porwie również kurz i śmieci bez wątpienia obecne na zaniedbanej uliczce i dodatkowo oślepi lub przynajmniej utrudni obserwację jego przeciwnikom.
Następnie Shinen wzmocnił swoją szybkość (szybkość+9, reiatsu -9) i pobiegł z pełną prędkością uciekając przed oprychami, licząc, że pijani oponenci nie zdecydują się na pościg a nawet jeśli się zdecydują z jego prędkością i małą posturą będzie w stanie przemykać miejscami niedostępnymi dla dorosłych i postawnych mężczyzn. Uciekając Kadet pilnuje się aby nie biec bezpośrednio do swojego domu (nie chce przecież pokazać im gdzie mieszka) zamiast tego biegnie ku bardziej rozwiniętym dzielnicom lub ku najbliższej strażnicy shinnigami, bliskość stróżów prawa (marnych bo marnych ale jednak) powinna zniechęcić ich do pościgu
całkowity koszt reiatsu 14


Myślisz, że jest tak źle, ze po prostu nie może być gorzej? Uważaj, Bóg może to potraktować jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sro 23 Maj 2012 - 12:34

Sytuacja nie wyglądała wesoło, zaś pierwotny plan udał się prawda ? Dziewczyna uciekła, przed chłopakiem zaś było kilka lat nauki nim nauczy się spierać takim grupką zadki. Widowisko jakie zrobił młodzian zebrało nawet niewielką rzesze gapiów, nikt jednak nie zamierzał chłopakowi pomóc w w tej nierównej walce. Sytuacja była opłakana i ucieczka była chyba najlepszą możliwością... O ile oczywiście zależało mu na własnym życiu i zdrowiu.
Chłopak wyciągnął ręce, tym razem uczucie po użyciu czaru było inne. Nie pojawiła się żadna pluskająca energia, tylko nagły, gwałtowny wystrzał którzy pozostawił na jego dłoniach mrowienie... Niestety fala uderzeniowa trafiła tylko jednego, najbliższego - tego z kamieniem. Facet właśnie zbierał się do kolejnego ataku kiedy czar w nieco uderzył, wyrzucił go kilkanaście cm w górę, wypuścił kamień z ręki który upadł na ziemię i się potoczył. Sam bandzior uderzył twarzą w glebę niecałe dwa metry dalej.

Nim chłopak zdołał skupić energię coś całkiem szybko i sprawnie uderzyło w jego ucho. Cios był na tyle silny i nieprzyjemny (zważywszy na okolicę). Że młodzianowi od ataku zakręciło się w głowie, nawet nie wiedział kiedy upadł na ziemię. Boken został odkopnięty a chłopak złapany za ręce. Wszystkiego dokonał wielki, śmierdzący niczym kałuża krwi, gnoju i potu bandzior którego wcześniej chłopak wcześniej potraktował Saiem.
Kiedy młodzian odszywał już częściowo wszystkie zmysły stanął przy nim ten drugi z bronią, Trzeci powoli zaczął się zbierać z ziemi.
Chłopak widział w pół mroku ich twarze i przerażające uśmieszki odsłaniające braki w uzębieniu. Ci ludzie na pewno stoczyli już wiele bitek.
Facet z tonto pochylił się nad chłopakiem z bronią - Niezły z Ciebie piękniś, użyjemy sobie a potem Cie zabijemy co chłopaki ? - zaśmiał się szkaradnie - To nie miejsce dla takich pięknisiów z akademii... - rzekł potem chyba zamierzał przejechać ostrzem po twarzy młodziana. Pewnie ta cała zabawa w "rycerza" skończyłaby się fatalnie gdyby nie jedno zrządzanie losu, tak typowe dla bohaterów.

Młodzian usłyszał cichy szept, niem jednak zdołał spojrzeć w górę silna fala powietrza uderzyła tuż nad nim. Deóch bandziorów zostało odepchniętych. polecieli oni kilka dobrych metrów w tył i zatrzymali się tylko i wyłącznie dzięki murkowi. Trzeci (ten który walczył za pomocą kamienia i był dalej), rzucił się wściekle z pięściami, nim jednak dobiegł dołączył do towarzyszy. Przed Shinenem stanęła kobieta, wysoka i smukła. W półmroku z tej pozycji nie dostrzegł jednak zarysów twarzy... Jej kimono było jednak znajome, trudno jednak powiedzieć kto to, w prawicy trzymała spokojnie wachlarz, złożony - Powoli mam już was dość, jeszcze jeden, tylko jeden wyskok i was zabije - rzekła chłodnym tonem głosu... Ten głos jednak chłopak znał. Chcąc chyba przestraszyć przeciwników dziewczyna zrobiła coś co nawet przeraziło chłopaka. Uwolniła swoje raietsu na krótką chwile... A to było na tyle silne że młodzianowi utrudniło oddychanie, bandziorom pewnie sprawiło ból. Zresztą chwile później uciekli, rzucając do niej wyzwiska "kurwa shinigami", albo tym podobne obraźliwe rzeczy. Dziewczyna zaś zwróciła się do młodziana, kucnęła nad nim i uśmiechnęła się łągodnie... Teraz miał już pewność, to właścicielka jadłodajni. - W porządku ? Gdzie Cie boki ? - zapytała łagodnym głosem.
Chłopak zaś Przeciszewskim bolało ramię i głowa. Na twarzy miał niewielką ranę po tanto.

( - 10 hp, kręci mu się mocni w głowie i jest osłabiony po zużyciu sporej ilości rei)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sro 23 Maj 2012 - 14:44

To był koniec, i wiedział to, za błędy się płaci, a on zapłaci życiem. Chciał móc powiedzieć, że się nie boi, że przyjmie śmierć z godnością tak jak jego brat, ale bał się... chciał jeszcze tyle zrobić, tyle zła naprawić. Kiedy wielki bandzior podniósł go i zaczął mówić Shinen nawet nie zwracał uwagi na jego słowa, był zbyt obolały i oszołomiony, ale pomimo bólu w jego umyśle wciąż toczyła się analiza

Błąd taktyczny, skupienie na jednym przeciwniku, brak percepcji, nie wyczuto zbliżającego się przeciwnika. Szanse ucieczki znikome, szanse przeżycia znikome, jeden możliwy koniec.
Jak na ironię jego błąd był dokładnie taki sam jak jego brata...

I wtedy... pojawił się anioł. Nie poprawka, nie anioł... przypomnij sobie, był tak obity,że po raz pierwszy w życiu Shinen musiał świadomie sobie coś przypominać, próbował zogniskować wzrok, ale wciąż kręciło mu się w głowie. I wtedy poczuł falę reiatsu, to była potęga która zapierała dech w piersi, jego brat był shinnigami ale Shinen nie pamiętał kiedy ostatnio ktoś górował nad nim do tego stopnia, że trudno mu było oddychać. Coś zaczęło mu majaczyć... w końcu mózg z wachaniem i niechęcią podsunął mu tożsamość jego wybawiciela, i to było chyba jeszcze bardziej niewiarygodne. Kobieta zapytała go jak się czuje, Shinen uśmiechnął się lekko i odpowiedział

-Czuję się dobrze. Co prawda był tak oszołomiony, że zabrzmiało to chyba jak "Uje e rze". Zebrał się w sobie, z pomocą rąk i traktując bokken jak laskę powoli wstał. Chciał spytać o mnóstwo rzeczy, kim jest, jakim cudem dysponuje taką potęgą, jak ma na imię, z jakiego jest rodu, bo przecież dysponując taką siłą, i klasyczną urodą, musi być z rodu, czemu ktoś o takiej potędze prowadzi jadłodajnie w rukonie? Jednak rodowe wychowanie wzięło górę i odruch ćwiczony od momentu gdy mógł ustać na nogach włączył się nawet teraz. Shinen stanął tak prosto jak tylko mógł, ukłonił się lekko i powiedział (no dobra, wymamrotał, ale bardzo starannie!)
-Jestem Shinen niegdyś z rodu Genda. Dziękuję ci za pomoc, jestem twoim dłużnikiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Czw 24 Maj 2012 - 1:23

Dziewczyna uśmiechnęła się łagodnie słuchając słów chłopaka, mimo iż słowa jakie padły były raczej średnio zrozumiałe, to chyba zrozumiała o co chodzi z kontekstu.
Opierając się o boken wstał, fakt że kilka razy nieco się zawahał jednak wstał. Jak się jednak zdawało rany były na tyle poważne, że podczas ukłonu zachwiał się niczym ścięte drzewo. Kobieta delikatnie podparła go dłonią. Dotyk był lekki i delikatny, dziewczyna jednak bez mniejszego trudu podtrzymywała młodziana - Nazywają mnie tu Kouchou - Odparła grzecznością na grzeczność. A przynajmniej pozornie... Bo prawdziwego imienia chyba nie podała. - Tak jak myślałam nie jesteś stad - dodała, nie powiedziała tego jednak w żaden obraźliwy sposób. Szybko sprostowała - Ci stąd ogarnięci są znieczulicą... Dziewczyna którą uratowałeś przybiegła po mnie - uznała.
Niestety świat chłopaka zamazywał się lekko od ciosu w głowę. Ucho i okolice puchły - A teraz proszę chodź ze mną, mam nadzieje że się nie obrazisz - dziewczyna wskazała jakiś kierunek dłonią i podparła chłopaka ramieniem. Być może pomoc kobiety była by wstydliwa gdyby nie to że w okolicy już nie było gapiów. Fala rei musiała być na tyle silnym odstraszaczem że poza "gladiatorami" zwiali też widzowie. Chyba jakoś można było ścierpieć nie etykietowy dotyk prawda ?

(Kouchou na polski oznacza słowik jeśli dobrze się orientuję)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Czw 24 Maj 2012 - 7:36

Słowik... cóż po tej fali reiatsu kojarzyła mu się raczej z orłem, ale domyślał się, że tego typu uwaga mogła być źle przyjęta.
- Ci stąd ogarnięci są znieczulicą... Dziewczyna którą uratowałeś przybiegła po mnie .

Shinen spróbował się uśmiechnąć słysząc to, taka trzeźwość umysłu jest rzadko spotykana, myślał, że ukryła się w domu. Co do znieczulicy to nie winił tych ludzi, życie było ciężkie i ryzykowne, nie byli wyszkoleni a ich śmierć czy nawet rana mogła oznaczać ruinę w miejscu gdzie jedna wypłata dzieli od otchłani. Jeśli miał już o coś żal to do swojej wybawczyni za wypuszczenie tych chwastów, będzie jak zawsze, zaleczą rany i znów będą terroryzować ludzi, tacy jak oni są niereformowalni a nie zawsze znajdzie się ktoś kto pobiegnie po Kouchou, wypuszczając ich stała się współodpowiedzialna za wszystkie zbrodnie jakie popełnią. To było zasmucające, miała możliwość skończyć ich działalność tu i teraz, zamiast tego wypuściła ich. Nie zmienia to faktu, że Shinen był bardzo wdzięczny za ratunek, i co znacznie ważniejsze, był zafascynowany potęgą tej kobiety, czemu siedzi w rukonie, z taką siłą dostałaby pozycje oficerską w każdym oddziale, mogłaby też zostać szefem ochrony potężnego rodu i już nigdy przez całe swoje życie nie widzieć kuchni od środka. A jednak, jedna z najpotężniejszych osób jakie spotkał, prowadzi jadłodajnie.

Shinen zachwiał się, a kobieta podparła go ramieniem. To było dziwne i dość nieprzyjemne uczucie, Shinen dorastał w środowisku gdzie bezpośredni kontakt fizyczny był bardzo rzadki, pogłaskanie przez matkę po głowie czy poklepanie przez ojca po ramieniu a i to okazjonalnie było szczytem czułości jakie mu okazywano. Przez to był nieprzyzwyczajony do tego typu wrażeń.
Nie zamierzał jednak narzekać, po pierwsze nie był już arystokratą a z tego co widział przez ostatnie trzy miesiące wywnioskował, że ludzie tutaj są znacznie bardziej ekspresyjni fizycznie, przytulają się, głaszczą, mężczyźni podają sobie ręce a czasem padają sobie w ramiona, oczywiście była też druga strona zagadnienia, bójki, poklepywania etc. jeśli tak dalej pójdzie to za parę miesięcy albo lat również będzie uważał to za naturalne.

Po drugie mówiąc wprost był wycieńczony, nie miałby szans dotrzeć do domu samemu, a tak całkiem szczerze nawet gdyby dotarł to nie wiedział co by to dało, chyba , że Chytrus zrobił ostatnio studia w oddziale medycznym, ale jakoś nie wspominał.
Podparty o swoją wybawicielkę ruszył w kierunku który mu wskazała. Był zmęczony ale strzelał oczami na wszystkie strony chcąc zarejestrować jak najwięcej informacji, podała mu przybrane imię, tego był pewien. Do tego jej broń, wachlarz był raczej charakterystyczny dla panien z wyższych sfer, czyli mogła być wygnaną z rodu, ogarnął wzrokiem całą jej postać. Shinen pamiętał wszystko co widział w życiu, jako członek rodu arystokratycznego bywał na przyjęciach i widział ludzi odwiedzających jego ojca, oczywiście nie znał całej arystokracji społeczności dusz, ale istniała szansa, że coś z niej skojarzy. Szlachcic szuka jakiś znaków charakterystycznych, przejeżdża lekko palcami po jej kimonie (niby przypadkiem oczywiście) by zbadać fakturę materiału, jeśli to drogie kimono które tylko ma wyglądać niepozornie da mu to jakiś punkt zaczepienia. Przygląda się dokładnie wachlarzowi starając się dopasować znaki i jakiekolwiek cechy charakterystyczne do swoich informacji, posunął się nawet do tego, że przyjrzał się dokładnie jej twarzy, jeśli ma charakterystyczną urodę to jej linia szczęki, kształt nosa czy oczu może być cechą całego rodu, Shinen wiedział, że przed przybyciem do Rukonu jej nie spotkał, ale być może spotkał jej kuzynkę? Zbierał fakty i domysły jak przezorny bibliotekarz książki, później zawsze mogą się przydać. Gdy tak szli zadał dręczące go pytanie
-Czemu ktoś tak silny jak ty, prowadzi jadłodajnie w rukonie?

Kiedy odpowie będzie się przysłuchiwał jej głosowi zwróci uwagę, czy brzmi jak ktoś kto był uczony wymowy? Kto mówi z arystokratyczną melodyką języka? Wcześniej już się odzywała, ale Shinen był wtedy zbyt oszołomiony by zwracać na to uwagę. Wiedział, że nie będzie to dowód ostateczny, wielu ludzi potrafiło znakomicie udawać akcenty z różnych okolic a jeśli dziewczyna uczyła się w dzieciństwie śpiewu to już może wpłynąć na akcent, no ale ziarnko do ziarnka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sob 26 Maj 2012 - 17:04

Chłopak mógł się teraz jej dobrze przyjrzeć, skupił spojrzenie na dziewczynie. Wzrok wracał już do normy. Szybko zorientował się czemu nie skojarzył jej wcześniej, była w innym odzieniu. Materiał był twardawy i nieco szorstki. Kimono zdawało się być stare jednak bardzo dobrze zadbane. Wachlarz był w barwie szarej, dosyć ciemnej. Faktura papieru była dziwna, otóż młodzian był niemal pewien że widział wtopione weń pióra. Na papierze widoczny był malunek przedstawiający chyba najpospolitsze ptaki w rukoganie, były to trzy wróble w locie, dwa samce i jedna samica.
Kiedy zerknął na twarz dziewczyny tą akurat rozświetliła któraś z latarni, była blada, miała porcelanową typową dla szlachty urodę, nie pasowała jedynie ta delikatna blizna... Włosy miała spięte za pomocą taniego rzemienia w kuc, wydawały się być dosyć zadbane i zdrowe. Usta pełne, w tej chwili lekko zaczerwienione. Oczy ze spokojem zwróciły się na chłopaka, dostrzegła że ją obserwuje i uśmiechnęła się delikatnie.
Młodzian nie kojarzył jej rysów... Niby miały delikatne naleciałości rodu Kyōraku, ale to nie było do końca to. Na pewno nie pochodziła ze znanego mu rodu, albo może była bękartem ?
- Za raz odpowiem, udamy się tylko gdzieś gdzie trochę mniej osób będzie słyszało dobrze ? - Rzekła dosyć Cicho. Faktycznie ludzie powoli zaczęli wracać na ulicę.
Kobieta zamierzała zaś zaprowadzić młodziana do swojego baru, o tej porze był zamkniety. Weszli jednak do środka, było ciemno. - Siadaj proszę – pchnęła bardzo delikatnie młodziana aby przysiadł gdzieś, sama zaś po omacku ruszyła przez jadłodajnie aby po kilku minutach zapalić kilka papierowych różowych lampionów. Jeden z nich wzięła w dłoń, w druga opatrunki i podeszła do chłopaka, przykucnęła przed nim – Można powiedzieć że kiedyś byłam Shinigami – uznała spokojnie – Sadze że na długo przed tym jak się urodziłeś – Przysiadła obok młodziana w siadzie japońskim – Proszę, pokaż gdzie boli



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sob 26 Maj 2012 - 18:48



"Można powiedzieć, że kiedyś byłam shinnigami" Cóż najwidoczniej jego wybawicielka lubiła trzymać karty przy orderach. Na ile się orientował nie można być "trochę shinnigami" na tej samej zasadzie jak nie można być "trochę w ciąży". Może ją wyrzucili, albo należała do innej organizacji paramilitarnej o naturze podobnej do shinnigami? Jej uroda pasowałaby może do rodu Kyoraku ale nie całkiem, dopuszczał możliwość,że była bękartem, wśród wielu rodów małe skoki w bok były rzeczą normalną a bękart mógł nawet być wychowywany w rodzie jeśli istniało ryzyko wymarcia gałęzi lub jeśli pierworodny był... jak to się grzecznie ujmuje... nie wpełni sprawny, tak. Wachlarz nie powiedział mu nic, był typowy do bólu. Kimono zadbane ale nic specjalnego, znaczyło to po prostu, że właścicielka o nie dba co akurat w rukonie nie było niczym niezwykłym. Blizna definitywnie nie pasowała do reszty obrazka ale z drugiej strony życie shinnigami jest pełne niebezpieczeństw i są dziesiątki sposobów w jaki można dorobić się naprawdę paskudnej blizny. Shinnen był coraz bardziej zirytowany, nie dość, że bark pulsował bólem to jeszcze brakowało mu informacji do właściwej dedukcji a jeśli jest rzecz której Shinnen nie cierpiał to była to właśnie ignorancja. Jej stwierdzenie "na długo przed tym zanim się urodziłeś" nie pomagało w żaden sposób, potężni shinnigami niemal się nie starzeli więc mogło to znaczyć cokolwiek. Shinen skarcił się w myślach, nie powinien traktowac każdej nowopoznanej osoby jak łamigłówki do rozwiązania ale cóż poradzić, taką miał naturę.
-Proszę pokaż gdzie boli?
Shinnen odsłonił obity bark, i powiedział
-Bark, ramię i głowa, pozatym w porządku.


Myślisz, że jest tak źle, ze po prostu nie może być gorzej? Uważaj, Bóg może to potraktować jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sob 26 Maj 2012 - 19:07

Kobieta przytaknęła lekko, nie zagrzała długo miejsca obok chłopaka gdyż wstała o ruszyła na zaplecze całkiem szybkim krokiem. Powróciła z niewielkim bambusowym pudełeczkiem, ponownie przysiadła obok chłopaka - Zajmę się tym jeśli pozwolisz - poczekała na potwierdzanie lub zaprzeczanie. Jeśli chłopak się zgodził nabrała nieco zielonkawej, pachnącej ziołami na palce, roztarła lekko w rękach i zaczęła nakładać na opuchliznę ramienia i barku. Dotyk miała delikatny, chociaż młodzian czuł delikatne zgrubienia na palcach, zgrubienia zapewne pochodzące od pracy lub walki. Zapach maści również był znajomy... Tak zdecydowanie. Dostawał ją kiedyś od sesneia gdy po treningu coś go bolało.
Chwile później zaprzestała wmasowywania substancji, miast tego chłopak poczuł lekkie zawirowanie raietsu, zaś z jej dłoni wydobyło się jasne światło... OD jego pojawienia się powolutku ból ramienia znikał - Cóż, w woli wyjaśnienia, bo i tak będziesz pytał... A wole żebyś zapytał mnie - rzekła ni stąd ni zowąd - Odeszłam z oddziałów jakieś 30 lat temu, byłam oficerem. Nie nadawałam się jednak... psychicznie do tej roboty. W normalnych warunkach pewnie osadziłby mnie gdzieś w Seireitei, albo zapieczętowali moce i wypuścili... Ale tak się składa że mam kilku ważnych znajomych, którzy pozwalają mi tu żyć normalnie... Oczywiście jeśli kogoś zabije, albo będę działać na niekorzyść dusz tu żyjących to wyląduje w więżeniu VI oddziału - westchnęła cicho, sama chyba nie była z tego stanu rzeczy zadowolona - Czasem pomagam oddziałowi X, staram się też tu w miarę utrzymać porządek... Szukam talentów i odsyłam do akademii. Wiesz dzieciaki z Reiatsu muszą jeść, a nic tak ich nie wabi jak zapach dań prawda ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Sob 26 Maj 2012 - 19:36


Kiedy zbliżyła się z lekarstwem które natychmiast przypomniało mu ćwiczenia z fechmistrzem i zapytała czy może go posmarować Shinnen niemal nie eksplodował "Tak Oczywiście, że tak" znakomicie pamiętał skuteczność tego leku, jednak zamiast tego tylko statecznie i z wdzięcznością kiwnął głową
-Będę bardzo wdzięczny.
Momentalnie poczuł się lepiej a później wyczuł manipulację reiatsu, medyczne kidou, to jest diabelnie imponujące, wymaga kontroli i precyzji zdecydowanie większej niż większosć bojowych technik.
- Cóż, gwoli wyjaśnienia, bo i tak będziesz pytał... A wole żebyś zapytał mnie - rzekła ni stąd ni zowąd - Odeszłam z oddziałów jakieś 30 lat temu, byłam oficerem. Nie nadawałam się jednak... psychicznie do tej roboty. W normalnych warunkach pewnie osadziłby mnie gdzieś w Seireitei, albo zapieczętowali moce i wypuścili... Ale tak się składa że mam kilku ważnych znajomych, którzy pozwalają mi tu żyć normalnie... Oczywiście jeśli kogoś zabije, albo będę działać na niekorzyść dusz tu żyjących to wyląduje w więżeniu VI oddziału.

Odeszła z oddziału? Nieprzystosowana psychicznie do pracy? Czyżby bała się pustych, nie to raczej niemożliwe, nie przy tej skali siły, może łatwo związywała się z ludźmi i nie mogła wytrzymać ryzyka, że ich straci bądź zawiedzie na misji? Cóż to jest prawdopodobne,a nic lepszego w tej chwili nie przychodziło mu do głowy więc przyjął to jako hipotezę roboczą, musiała mieć również znajomości w naprawde wysokich kręgach no ale nie można przecież wymagać, żeby opowiadała mu historię całego swojego życia w jeden wieczór, zważywszy na fakt, że jej jadłodajnia jest w pobliżu domu mógł rozbić sobie rozwiązywanie łamigłówki "Kouchou" na dość dużą liczbę wieczorów! A na pewno będzie czego posłuchać, kto wie, może kiedyś namówi ją na parę opowieści o misjach i szkoleniu.

No tak,ryzyko zamknięcia w więzieniu tłumaczy czemu nie zabiła tej bandy, Shinnen poczuł się zdecydowanie lepiej wiedząc, że jego wybawicielka nie zrobiła tego kierowana jakimś naiwnym idealizmem a po prostu była do tego zmuszona. To musiało być straszne, widzieć tyle brudów na ulicach, mieć moc by z nimi skończyć i jednocześnie być ograniczanym przez idiotyczną biurokrację, Shinnen momentalnie poczuł ogromne współczucie dla Kouchou. Dalsza część wypowiedzi była po prostu przebłyskiem geniuszu, no oczywiście, jak najlepiej szukać rekrutów w rukonie? Bazując na jedynej cesze która różni potencjalnych shinnigami od innych, na uczuciu głodu! Genialne w swojej prostocie!
Shinnen poruszał kontrolnie ręką, czuł się już zdecydowanie lepiej, uśmiechnął się do niej i powiedział
-Muszę przyznać, że twoje talenty lecznicze nie ustępują na krok talentom kulinarnym. Jeszcze raz dziękuję za pomoc, jestem twoim dłużnikiem i będe o tym zawsze pamiętał, mam nadzieję, że kiedyś, gdy będę potężniejszy ten dług będzie coś wart.

Shinnen bardzo chciał spytać z jakiego jest rodu, ale wiedział, że muszą się z tym łączyć bolesne wspomnienia, koniec końców on też był arystokratą i skończył w rukonie, nie podejrzewał żeby podobny scenariusz mógł w jakikolwiek sposób odbyć się przyjemnie i radośnie.
Pomyślał która mniej więcej jest godzina, jeśli jest późno to grzecznie się pożegna i wróci do domu, nie chciałby zajmować jej niepotrzebnie czasu zwłaszcza, że jadłodajnie otwiera zapewne bardzo wcześnie


Myślisz, że jest tak źle, ze po prostu nie może być gorzej? Uważaj, Bóg może to potraktować jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Czw 31 Maj 2012 - 23:23

[ Po wszystkich zabiegach Kouchou + 7 HP, ustąpiło też uczucie kręcenia się w głowie i ogólnie ból]

Godzina była już raczej późna, rzecz jasna bez czasomierza (których tu niestety było mało), ciężko było to stwierdzić. Zważywszy jednak na letnią porę roku i fakt iż zwapnowała już nocna ciemność oznaczało że było już późno.
Leczyła go chwilkę, jednak czas Shinenowi minął szybko, w końcu miał nad czym myśleć prawda ? Kouchou pochwaliła się kilkoma informacjami, wciąż jednak była chodzącą tajemnicą...
Nim młodzian jeszcze wyszedł dziewczyna wcisnęła mu w ręce drewniane pudełko oraz niewielkie pudełeczko wypełnione jakąś cieczą. Szybko wytłumaczyła że pierwsze to kolacja, uznała że zostało jej jeszcze z dziś całkiem sporo smażonego makaronu. Drugie zaś miało wspomóc organizm w regenracji. Poleciła aby dolewać do herbaty około 10 kropelek.
Odprowadziła go do drzwi - Proszę uważaj na siebie Shinen-san, Dobrze by było gdybyś szczelnie zamknął okna i drzwi bo mogą próbować się mścić - uznała.

Potem młodzian już był wolny, i mógł ruszyć do siebie. Życie na ulicy wróciło do normalności, różne grupki ludzi przemierzali drużki, inni śmiali się wesoło, popijając sobie spokojnie coś z buteleczek na jednej z posesji. Kolejni załatwiali jakieś ciemne sprawy gdzieś z boku, zerkając tylko co jakiś czas i upewniając się że nikt nie będzie przeszkadzał.
Noc w takich miejscach bywała głośna...

Na całe szczęście bez większych komplikacji udało dojść się do domu, udało się nawet rozpalić lampion, który rzucił nikłe światło na pokoik. Szczur akurat przechadzał się pod ścianą, zatrzymał się jednak widząc światło i ruch. Powęszył i ruszył dalej, do swojego celu.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shinen




Mistrz Gry : Kamys Tsuki

Karta Postaci
Punkty Życia:
13/25  (13/25)
Punkty Reiatsu:
31/81  (31/81)

PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Pią 1 Cze 2012 - 8:08

Szczelnie zamknąć okna i drzwi? Cóż najwyraźniej Kouchou nie ma pojęcia w jakiej "fortecy" mieszka, a on z całą pewnością nie miał zamiaru jej o tym informować. Co prawda istniała możliwość, Że będą go szukać ale statystyka była po jego stronie, rukon był zatłoczony a on biegając rano do szkoły i wracając wieczorem raczej nie zdobył wielu znajomych którzy mogliby go wydać, drugiej strony chłopak biegnący co rano jak strzała do dworu dusz mógł zostać zapamiętany, cóż pożyjemy zobaczymy. Ulice były zatłoczone, ludzie pili i rozmawiali, Shinena zawsze dziwiło jak to możliwe, z jednej strony ci ludzie są bez wątpienia kiepsko sytuowani i mają ciężkie dni, z drugiej zamiast w nocy odpoczywać zdecydowana większość z nich decyduje się na libacje i zabawy, cóż może zwariowaliby gdyby tak tylko pracowali i spali? Po powrocie do domu (znacie procedure, przez okno) rozpalił lamion który rozświetlił pomieszczenie i umieścił torbę z zakupami (choć trochę obitymi po tych wszystkich przeżyciach) na sznurku w spiżarni, oczywiście nie dlatego, że nie ufał Chytrusowi... po okolicy mogły się kręcić przecież jakieś inne bardziej niecne szczury prawda? Wyjął leczniczą miksturę, dziesięć kropel do herbaty, świetnie, jak tylko kupię czajnik to herbata będzie pierwsza na mojej liście a póki co zmieniamy przepis na dziesięć kropel do wody.
Po przygotowaniu sobie leczniczej mikstury (bez wątpienia obrzydliwej jak zresztą wszystko co sprzyja zdrowieniu... swoją drogą zauważcie jakie to dziwne, rzeczy niezdrowe są z reguły smaczne, rzeczy zdrowe- paskudne, czy nie powinno być na odwrót?). Shinen usiadł przy lampionie i ze znacznie większym entuzjazmem chwycił się za drugi prezent od Kouchou, smażony makaron... po namyśle Shinen postanowił wzbogacić go nieco, wyjął ze swojego worka zakupowego kawałek mięsa, paprykę i trochę grzybów, przygotował na patelni (dzięki bogom nie było to zbyt skomplikowane bo kucharz z niego dość średni) i domieszał do makaronu który po wzbogaceniu wydawał się jeszcze smaczniejszy. Po podgrzaniu z wzbogaconą wersją posiłku i kubkiem po prawej stronie i ponownie usiadł przy lampionie, i wtedy zobaczył Chytrusa. Przez chwilę wymieniali się spojrzeniami po czym ruszył w swoją stronę.
-Hej Chytrus, nie przysiądziesz się, dziś mam coś więcej niż okruchy.
Wyłowił z makaronu solidny kawałek mięsa i postawił go na podłodzę, w odległości wyciągniętego ramienia.
-Mam ci sporo do opowiedzenia przyjacielu, dzisiejszy dzień był naprawdę pełen niezwykłych wydarzeń, otóż najpierw...
I tak siedząc razem ze szczurem opowiadał mu cały dzień i przede wszystkim o spotkaniu z niezwykłą kobięta Kouchou, zastrzegł też, że najpewniej jako kobieta i kucharz jest ona niechętna szczurom w ogólności co jednak nie powinno niszczyć szerokiego obrazu kobiety uprzejmej i dobrej, Chytrys miał najwyraźniej pewne obiekcje co do tej tezy, albo miał kłopot z pogryzieniem mięsa, z nim czasem trudno stwierdzić.
Jeśli nic więcej nie zaszło po posiłku Shinen umył się w studni, zamknął drzwi i podłożył patelnię pod okno aby usłyszeć włamującego się człowieka, położył też swojego drewnianego "mściciela bezbronnych" koło maty i poszedł spać z myślą
-walczyłem z trzema mężczyznami, poznałem ex-Shinigami no i zapomniałbym mój mózg niemal wypłynął mi przez uszy po ciosie jednego z tych bandziorów, a to mój pierwszy dzień wolny... zaczynam się po troszę cieszyć, że tych dni nie będzie wiele.
Shinen zamknął oczy i spał, jak zawsze śnił mu sie płonący dom, jak co noc miał koszmary, różniły się tylko intensywnością, czasem były po prostu nieprzyjemne a czasem budził się z krzykiem cały zlany potem.


Myślisz, że jest tak źle, ze po prostu nie może być gorzej? Uważaj, Bóg może to potraktować jak wyzwanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom Shinena   Today at 19:48

Powrót do góry Go down
 
Dom Shinena
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog