IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 November eleven

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 20 Cze 2012 - 9:49

Vormund rozejrzał się po korytarzu, po czym wszedł do pokoju Ishifone i zamknął drzwi.
Odsunął krzesło od biurka i usiadł na nim, tak że patrzył teraz prosto na dziewczynę.
-Lepiej, aby czyny poprzedziła mowa - Vormund skrzyżował nogi i splótł dłonie na kolanie. - Jakkolwiek później wykorzystasz zdobytą tu moc, to musimy nauczyć cię słowiku bronić się przed demonami. To nie podlega dyskusji. Niemniej chciałbym zacząć od przedstawienia ci kilku ważnych faktów. Może uznasz je za ciekawe może wprost przeciwnie, ale znać je musisz.
Mężczyzna odchrząknął, po czym zaczął mówić.
Opowiadał o hollowach, o tym, jak powstają z udręczonych i złych dusz. Wspomniał o ich świecie, o białej pustyni Hueco mudno skąd przedostają się do świata żywych.
Dalej zaczął mówić o niejakim Soul society, o miejscu do którego trafiają dobre duchy.
Trochę przygasł, gdy zaczął prawić o strażnikach społeczeństwa dusz zwanych shinigami, będącymi przewodnikami zagubionych dusz i stanowią naturalną opozycję dla hollowów.
Na końcu zajął się zagadnieniem samych Quincy.
-Wszyscy wywodzimy się ze starodawnego rodu, którego członkowie dysponują umiejętnościami niedostępnymi dla zwykłych ludzi. Podobnie, jak shinigami walczymy z problemem hollow. Tyle, że my działamy tutaj, na ziemi. Już od wieków bronimy ludzi przed demonami. To nasz przywilej i obowiązek, słowiku. A to miejsce - rozłożył ręce. - Służy jako przystań dla sierot, których rodzice zapłacili najwyższą cenę podczas wypełniania swojej misji. Trafiają się tu też takie piccolo, jak ty ptaszyno, które próbują odnaleźć swoje korzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 20 Cze 2012 - 10:23

Jego maniera nazywania jej "słowikiem" powoli działała jej na nerwy. Skąd do ciężkiego licha mu się to wzięło - nie miała pojęcia, jednak z powodu swojej sytuacji musiała trzymać język za zębami i się podporządkować. Nie podobało jej się to wcale, ale skoro już podjęła taką decyzję... prawdopodobne korzyści najpewniej szybko wynagrodzą jej te niewygody.
Opowiedział jej o jakiś hollowach, duszach, pustych, i innych tego typu bzdetach. Obstawiała, że to co ją trzepnęło tam w zaułku to był przykład tego pierwszego, natomiast za cholerę nie mogła sobie wyobrazić boga śmierci. Pewnie kolejne pokraki, ścigające się z tymi demonami które jest bardziej żałosne. Ale wypadałoby mniej więcej wiedzieć o co chodzi, tutaj musiała się z pewnym niesmakiem zgodzić. Dlatego słuchała go dość uważnie. Potem natomiast przeszedł do czegoś, do czego podobno należy. Świetnie, znalazła się w przytułku dla sierot obrońców ludzkości - o bardziej ideologicznie nafaszerowanej papce po prostu nie mogła marzyć. Problem był tylko taki, że najpewniej z tej całej menażerii była najstarsza (Nie licząc Vormunda) i najmniej doświadczona. Nie jest to najszczęśliwsze połączenie. No ale cóż... kiwnęła głowa na znak, że zrozumiała i słuchała co się do niej mówi.
-Nie mam pytań. Na razie. Przynajmniej nie do was-Mruknęła. Chyba będzie się musiała przejść do swoich rodziców. O ile oczywiście, kuźwa żyją. Może była adoptowana? Hah! I ten amulecik znalazł się tam zupełnie przypadkiem. Też jej coś. Ukrywać przed nią coś takiego. Dobrze, że zerwała z nimi kontakt, bo pewnie do końca życia byłby taką sierotą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pon 25 Cze 2012 - 12:37

Vormund wydawał się być trochę niepocieszony. Widać miał nadzieję, że Ishifone wykaże nie co więcej entuzjazmu. Wszak uraczył ją wielce nieprawdopodobną historią, która w dodatku miała być prawdą, a nie tak, jak w przypadku tych książek ściśniętych w tamtym regaliku.
-Jeśli tak... - zaczął przygaszony Vormund, zaraz jednak wrócił mu humor. - Skoro część teoretyczną mamy za sobą, to proszę zejdź na dół za jakąś godzinę. Czeka cię przyjemna niespodzianka, myślę!
Mężczyzna wstał, ukłonił się Ishifone niczym aktor dziękujący za owację publiczności, po czym wyfrunął z pokoju. Dziewczyna usłyszała postukiwania jego obcasów po schodach.
Znowu była sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pon 25 Cze 2012 - 18:08

...zejście... na dół? A, tak chodzi mu chyba o bar. Przyjemna niespodzianka? Aż bała się zapytać o co może mu chodzić. I tak by jej pewnie nie powiedział, dziad. W końcu to ma być niespodzianka, cholera jasna. Po jego wyjściu niemrawo parę razy klasnęła w dłonie, po czym rozejrzała się po pokoju. Trochę jej było za gorąco... więc pierwszą rzeczą którą zrobiła to zdjęła z siebie płaszcz. Jeszcze poszperała chwilę w kieszeniach... miała ten cały pierścionek zaręczynowy. Przyglądała mu się przez dłuższą chwilę pod różnymi kątami. Nawet ładny...
-Chociaż tyle...-Mruknęła zapatrzona w połyskujący kamyczek. Diamenty najlepszymi przyjaciółmi kobiety? Nie zastanawiała się nad tym, takie błyskotki mocno utrudniałyby jej różne kradzieże. Palce by się jej zaczepiały o kieszenie i takie tam... jednak... poczuła leciutkie przywiązanie do tego kamyczka. Może dlatego, że przypominał jej o stabilizacji? Że dawno temu... jakieś dwie godziny temu, była na prostej drodze do wiecznego lenistwa?
-Gówno-Mruknęła z lekką satysfakcją. Nie byłaby w stanie cieszyć się z czegoś takiego. Uziemiona przez męża - niedorajdę, gromadę dzieciaków, sztywnych teściów - pozarzynałaby ich pewnego dnia. To nie dla niej.
Schowała pierścionek do kieszeni. Powinna mieć go przy sobie. Był zbyt wartościowy by pozwolić mu być podprowadzonym przez któregoś z "współlokatorów". Była w środku tego szaleństwa. Sama musiała być szalona, że się w to wplątała. I, do diabła, było jej z tym nawet nieźle. W końcu czuła, że jest na dobrej drodze do robienia czegoś, co może jej przynieść jakąś satysfakcję. Dowodzenie swojej wyjątkowości nad tłumem idiotów - proszę bardzo, zawsze i wszędzie.
Na razie jednak położyła się na łóżku. Czuła lekką ekscytację, i przez to, że sama się nakręciła trochę ciężko było jej tam wysiedzieć, ale... nie wiedziała, czy powinna tam zejść. Nawet w sumie nie była pewna, czy ma tutaj zegarek. Rozejrzała się za nim... i jak znalazła, to zaczęła się bawić swoją energię. Pozwalała jej płynąć po całym ciele niczym rwący potok. Ale pod jej dyktandem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Wto 26 Cze 2012 - 16:30

Biedny był ten jej były już narzeczony. Pewno zmarzł strasznie przez te spontaniczne wyjście na dwór, a gdy wróci do domu zobaczy jeszcze brak błyskotki, która musiała wiele dla niego znaczyć. W końcu tacy mężczyźni chcą wybierać pierścionki zaręczynowe tylko raz w życiu.
Przez całe życie mieć tylko jedną miłość, narzeczoną i w końcu żonę. Ryouji'emu to się już nie uda.
W każdym razie aktualnie miała spokój i mogła w spokoju pobawić się energią czy też reiatsu, jak nazwał ją w swojej opowieści Vormund.
Nie minął jednak kwadrans a rozległo się pukanie do drzwi, po czym zanim zdążyła odpowiedzieć wrota do jej pokoju otwarły się na oścież.
Spoiler:
 
Radośnie uśmiechnięty chłopaczek przekroczył progi Ishifonowego pokoju i rozwarł paszczę.
-Oho! Widzę, że Sonia-chan przybyła ciężka konkurencja, hehe - wyszczerzył się patrząc na Ishifone. - Cześć, jestem Daichi, a ty Ishifone tak? Rany, nie pomyślałbym, że ktoś dołączy do nas jeszcze przed świętami. Ale to dobrze, wprowadzisz tutaj trochę więcej uroku. - Chłopak zaśmiał się wesoło, zupełnie nieświadom swojego nie co zbyt "luźnego" zachowania. Wszakże wparował do pokoju nieznanej mu dziewczyny. A co, gdyby ta właśnie się przebierała? Chociaż może właśnie na to liczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Wto 26 Cze 2012 - 16:55

Spokojnie sobie leżała na łóżku i zajmowała się sobą. Jej stan można było określić jako usatysfakcjonowany, co w porównaniu do innych ludzi można było nazwać zadowolonym. Ale czy ona kiedykolwiek przyznała, że było jej dobrze? Może parę razy. By ten kretyn którego pewnie za parę dni nazywałaby narzeczonym nie poczuł się przykro, że dupa z niego nie kochanek. Wtedy jego efektywność mogłaby spaść. Ale teraz to już ją za bardzo nie interesowało... no, może w kategorii faktu, że tak mocno potrafiła wywrócić życie do góry nogami. Ba, nawet była z tego faktu dumna. Może wreszcie coś z niego będzie.
Nie dane było jednak jej spokojnie wypoczywać. Do jej pokoju wpadła osoba, którą najchętniej z miejsca wypieprzyła przez okno. Szkoda, że jest to karalne... a może jednak? W końcu pewnie wiele osób zrobiłoby to samo z nią. Mimo to gdy podniosła się do siadu, nie mogła się oprzeć wyobrażaniu cobie, jak rzuca go na łóżko i przecina na pół schowaną w kieszeni maczetą. Niestety... kolejny szczyl który pewnie dopiero co odkrył do czego służy penis.
-To wszystko? Jak tak to sp...-A-a-a... ciągle zapominała gdzie jest. Nie wiedziała jakie tutaj panują zasady. W końcu teoretycznie zawsze mogliby jej się pozbyć, a wtedy nie miałaby gdzie wracać. Nie wchodzi to w rachubę.
-Twój podryw ssie. Następnym razem gdy nie poczekasz na pozwolenie... nie chcesz wiedzieć co z tobą zrobię. Wynocha-Warknęła. Patrzyła na niego z lekko zwężonymi oczami. Zaciskała zęby, by tylko nie powiedzieć tego samo tylko ostrzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 27 Cze 2012 - 17:16

Uśmiech chłopaczka zniknął niczym starty gumką. Równocześnie też pękła jego pewność siebie. Nerwowo schował dłonie za siebie i rozejrzał się po pokoju, jakby bojąc się spoglądać bezpośrednio w stronę Ishifone.
Niemniej miał na tyle odwagi, aby nie wycofać się od razu, chociaż pierwsza runda należała niewątpliwie do dziewczyny.
-Ja wcale koleżanki nie chce podrywać, nie śmiałbym! - zapewnił gapiąc się zimę za oknem. - Po prostu chciałem się przedstawić i przepraszam jeśli swoim zachowaniem w czymś koleżankę uraziłem - wydukał lekko drżącym głosem, a mimo to Ishifone mogła odnieść wrażenie, że chłopak był przyzwyczajony do wygłaszania takich niezbyt zresztą udolnych wyjaśnień i przeprosin.
Zapewne praktykował to za każdym razem, gdy zetknął się z ponadprzeciętnie urodziwą niewiastą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 27 Cze 2012 - 17:39

Koleżanki... KOLEŻANKI! No chyba zaraz z litości wystrzeli na orbitę. Z trudem powstrzymywała się przed wykonaniem jakiegoś żałosnego gestu, jak na przykład schowanie twarzy w dłoniach czy też wyśmianie go. Nie, to nie w jej stylu. Chociaż ten gnojek sobie za dużo pozwala jak na minutę wspólnej znajomości. Ta młodzież. Gdzie byli rodzice gdy się wychowywał? Pewnie już nie żyli. HA! DOBRE! Coraz bardziej humor jej się poprawiał. Jeszcze trochę, a się, trzymajcie ją, uśmiechnie! Ale... chwile. On jeszcze tam stoi. Nie trafiło do niego czy co? Powiedziała wyraźnie - "wynocha" może to za mało? Może potrzebował trochę bardziej wyraźnego bodźca?
Tak czy owak, wstała i podeszła bez stresu do chłopczyka. Zmierzyła go od dołu do góry, gwałtownie patrząc w oczy. Kolejny żałosny palant. Już ona wie, jak sobie z takimi poradzić
-Raz. Za dużo sobie pozwalasz. Dwa. Dla Ciebie "pani Kumagae". Trzy. Za młody jesteś. Cztery. Wyraziłam się chyba jasno. Już Cię tu nie ma, pókim dobra-Poczekała chwilę. Może coś do niego trafi. Jeżeli nie, to... tym razem się zezłości. Mocno. Bo z debilami to ona obcować nie zamierza. Po prostu go wypchnie z pokoju i zamknie drzwi. Ostrzegała. Niech się uczy, bo najwidoczniej tego mu było trzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 27 Cze 2012 - 18:06

Gdy Ishifone podeszła do niego i zmierzyła wzrokiem, chłopak zapadł się w sobie.
Poszarzał i skurczył się, jakby przygnieciony ciężarem dużej troski.
Mimo tego stał jeszcze nieruchomo przez kilka sekund. Jakąś szczyptę odwagi posiadał, ale nie starczyła ona na długo.
Cofnął się o krok, ukłonił nisko, po czym bez słowa czmychnął z pokoju zamykając za sobą drzwi. Delikatnie... zamykając, tak aby trzask nie zdenerwował tej przerażającej dziewczyny.
Chwilę potem usłyszała kroki po schodach.
- Znowu? - dobiegł ją nowy głos. Niski i spokojny, należący do młodego samca.
-Ona, jest jakaś dziwna. - Przemówił wyraźnie poddenerwowany chłopaczek.
Odpowiedziało mu westchnięcie.
-Uszanuj prywatność innych to może kiedyś będziesz mieć jakichś przyjaciół.
Chłopaczek powiedział coś, ale tak cicho i niewyraźnie, że nawet wyczulony słuch Ishifone tego nie wychwycił. Najpewniej po prostu mruknął coś pod nosem.
Zaraz potem rozległy się odgłos otwieranych, a następnie zamykanych drzwi.
W następnej chwili ktoś szurając butami przeszedł przez korytarz i zaczął schodzić po schodach.
Ishifone była tu od niedawna, ale już jakąś reputację zdążyła sobie wyrobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 27 Cze 2012 - 18:40

Chwilę jej zajęło by wygonić jej nieproszonego gościa, ale się udało. Co z tego wynikało? Że nie było z nią jeszcze aż tak źle i może pomiatać gnojkami z gimnazjum. Luuuudzieeee... do czego to dochodzi. Jeszcze parę dni temu w ogóle nie wchodziłaby z takimi w dyskusje tylko wywaliła za drzwi. Zmiękła. Albo ta sytuacja coś takiego na niej wymogła. Pewnie to drugie. Jeszcze wróci do siebie, spokojnie.
Z wewnętrzną satysfakcją obserwowało, jak jej ofiara w przestrachu wychodziła z jej pokoju. Delikatnie zamknęła drzwi by przypadkiem nie rozjuszyć dziewczyny, i zaraza zniknęła. Wybornie. Ale ale... to nie koniec ciekawostek przyrodniczych. Ktoś obok przechodził. Jakiś mężczyzna. Młody. Trochę opieprzył młodego i poszedł do siebie. Czyli... nie dość, że sobie ulżyła, to jeszcze tamten dostał? Jakby nie była sobą, to by z ledwością mogła powstrzymywać śmiech. Żyć nie umierać!
Jej zewnętrzna ekspresja ograniczyła się do usatysfakcjonowanego mruknięcia. Wewnętrznie jednak w niej wrzało, i to "pozytywnie", chociaż jeszcze parę chwil wcześniej była gotowa rozrywać ludzi na kawałki. Co teraz? Cóż... nie, nie ma mowy by tutaj wysiedziała. Coś musi ze sobą zrobić. Tyle tylko, że minęło może jakieś pół godziny... dobra, wysiedzi. Wyżyje się później. Zresztą, kolejny przebłysk inteligencji. Pamiętała o przestrodze tamtej dziewczyny. Sonia, tak? Ta suka? Dobra. Ale ktoś tutaj inaczej ją nazywa. I to nie był ten chłopak. Wniosek? Ten ktoś to ten podejrzany. I ma podobno na niego uważać... zastosować się do rady, czy też nie... w sumie... może się trochę pobawić...
Wyszła z pokoju. Rozejrzała się nieco, po czym zlokalizowała jedne z drzwi w których jeszcze nie była. Kenshim. Najpierw zapukała. Poczekała na pozwolenie. Jak się go nie doczekała, zapuka jeszcze raz. Wyjątkowo była ciekawa, kto to może być. To przez jej podekscytowanie.
A jeśli nie otworzy, to wróci do siebie i znowu zajmie się zabawą... Reiatsu, tak? Chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 28 Cze 2012 - 16:08

Jako, że stan dobrego humoru był raczej u Ishifone rzadkością, należało z niego dobrze skorzystać. Na przykład na poszerzeniu kontaktów towarzyskich. Podeszła do drzwi zwących się Kenshim i zapukała.
Nie czekała tak długo, aby zaistniała potrzeba ponownego puknięcia.
Drzwi otworzyły się powoli odsłaniając lokatora pokoju.
Spoiler:
 
Wydawał się być nie co starszy od natręta, który jeszcze przed chwilą ją nawiedził. Ale co najważniejsze był przystojnym reprezentantem rasy azjatyckiej, a zawsze lepiej gada się z krajanami niż jakimiś postrzelonymi imigrantami z drugiego krańca globu.
Brunet obdarzył Ishifone zmęczonym i nie co znudzonym spojrzeniem.
-Mogę w czymś pomóc? - zapytał bez większych emocji, głosem, który dziewczyna słyszała na korytarzu przed kilkoma momentami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 28 Cze 2012 - 17:12

Uważnie mu się przyjrzała. Przeciętny facet, można na niego patrzeć bez powstrzymywania wydalenia treści żołądkowej na zewnątrz... czytaj bez puszczania bełta. Przypominał jej Aleksandra. Podobny typ "nic mnie nie obchodzi śmieciu, wracaj do mamy". Cóż... nie przemyślała tego. Chiała gdzieś pójść i, ku jej zaskoczeniu, zobaczyć kto tutaj jeszcze mieszka. Kiedy spełniła tą swoją zachciankę... cóż... nie czuła się zakłopotana. Zwyczajnie zastanawiała się co dalej ze sobą zrobić.
-Orientuje się w okolicy-Stwierdziła, co w sumie była prawdą, acz dość nietypową ponieważ tego zwykle nie robiła... no i co... a, już na coś wpadła. Odniesienie się do poprzednich wydarzeń. W sumie... do wszystkich. Mogłaby tez zasiać ziarno niezgody, a przynajmniej tego spróbować. Aczkolwiek możliwe, że mogą być ze sobą zżyci... wątpliwe, ale jednak. Za krótko tutaj siedzi by się przekonać.
-Słyszałam waszą rozmowę. On tak zawsze. Tak?-Zapytała. Nie była tego zbytnio ciekawa, poza tym odpowiedź była dość oczywista... ale... chwile. Przypomniała coś sobie.
-Gdzie mieszka Aleksander i Vormund?-Co było akurat dość zasadniczym pytaniem, gdyż nie widziała tutaj żadnych drzwi z ich imionami. Może to ich pseudonimy albo co... nie no, już poznała lokatorów. To bez sensu... tak czy owak, cierpliwie czekała za każdym razem jak uzyska odpowiedzi na swoje pytania. Potem lekko kiwnęła głową w geście, że zrozumiała, i zeszła na dół do knajpy. Dość się tu nasiedziała. Emocje trochę w niej opadły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sob 30 Cze 2012 - 17:06

-Przyzwyczaj się - odpowiedział krótko na pierwsze pytanie, przy czym jego głos stał się jakby bardziej ponury.
Natomiast zanim orzekł coś w sprawie drugiej kwestii, wysłał Ishifone badawcze spojrzenie, jakby zastanawiając się po co też potrzebne jej te informacje.
Zamiast udzielić odpowiedzi na pytanie, otworzył szerzej drzwi, cofnął się i ustąpił na bok zachęcając do wejścia.
-Jeśli chcesz pogadać to zapraszam - powiedział, co było dosyć zaskakujące, jako że nie wyglądał na typa, który zaprasza do pokoju dziewczyny widziane pierwszy raz na oczy.
Ale wygląd bywa mylący i może ten młodzieniec w miłej pogawędce chciał rozwiać jej wszystkie wątpliwości i przy okazji lepiej zapoznać się z nową lokatorką tego miejsca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 11:14

-Nie zamierzam. Przytnę go-Stwierdziła Ishifone po usłyszeniu odpowiedzi na pierwsze pytanie. Jest ich tutaj za mało, by mogła tolerować niewyżytego gówniarza plątającego jej się ciągle pod nogami. Albo więc będzie się od niej trzymał z daleka, albo zrobi z nim porządek. No ale to nie było aż takie istotne. Czekała, aż zostanie jej udzielona informacja na temat zakwaterowania tamtej dwójki. Ten się na nią tylko patrzył i patrzył... coś chyba cholera jasna kombinował. Za długo się na nią gapił by mogło być inaczej. Aż tu zaproponował, by weszła do środka. Miała na niego uważać. I teraz pojawia się kluczowe pytanie - czy chce jej się bawić i wchodzić w jakieś dziwne układy, czy też woli mieć spokój i zejść zwyczajnie na dół.
Na początku wzruszyła ramionami. Nie miała pojęcia na jakie jeszcze temat mogłaby z nim porozmawiać, ale chciała pozyskać informacje na względnie interesujący ją temat. Więc chyba jednak...
-Dobra-Mruknęła i bez dalszych wahań weszła do środka. Od razu zaczęła się rozglądać za jakimś siedziskiem innym od łóżka. Usiadła tam, po czym zaczęła się patrzeć na chłopaka wyczekująco. Lepiej, żeby wiedział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 11:40

Pokój Kenshinm nie różnił się zbytnio od tego Ishifone. Te same kolory, te samo umeblowanie, tylko dwie seledynowe maty do siedzenia stanowiły tu jakąś odmianę.
Ogółem wyglądało jakby dopiero co się tu wprowadził, albo po prostu był maniakiem czystości, dla którego każdy pojedynczy pyłek był śmiertelnym wrogiem.
Jakichś rzeczy osobistych również nie dostrzegła, wszystko musiało być ukryte w szafie tudzież biurku.

Tak więc Ishifone mogła zająć jedną z mat, chyba, że wolała usiąść na krześle przysuniętym do biurka.
Kenshim usiadł na jednej z mat a wcześniej łaskawie się przedstawiając.
-Kenshim Genda. - Gdy już spoczął postanowił odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie. - Vormund mieszka w pokoju, do którego wejście jest za sceną. - Ishifone nie przypominała sobie tam żadnych drzwi, ale może to sprawka panującego tam bałaganu. Pewno były ukryte przez stertę jakiegoś śmiecia. - Aleksander zaś - ciągnął. - Wyprowadził się stąd jakiś miesiąc temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 12:06

Straszny tu porządek. Pewnie jakiś pedant, ewentualnie nie lubi kusić losu by nie pozwolić, by ktoś ukradł w biegu jakąś rzecz. Dobrze dla niego, bo pewnie i ona by mu coś podwędziła. Była taka łaskawa, że usiadła przed nim na macie. Analizowanie jego pokoju uznała za zakończoną, i tak już nie miała na co popatrzeć, więc wysłuchała tego, co miał do powiedzenia. Poczuła się trochę... dziwnie. Wyprowadził się? A to znaczy, że ten pusty pokój to był kiedyś jego? Szlag. Chciała go złapać. Chyba faktycznie miała sporo szczęścia, że go wtedy spotkała. Może chociaż ich tutaj odwiedza, chociaż oni wszyscy wyglądają na tak ze sobą związanych, że pewnie jeden drugiemu wyrwałby serce. Ona by tak zrobiła.
Kiwnęła nieznacznie głową na znak, że rozumie. Nie miała więcej pytań, a nie przywykła rozmawiać zbytnio z ludźmi. Chwila... chyba jej się przedstawił, a ona nie. To mógłby być niezły punkt zaczepu. Chyba.
-Ishifone Kumagae-Rzekła. I jak tak przeanalizowała te nazwiska... to wpadło jej coś do główy.
-Sporo tutaj obcokrajowców. Vormund, Aleksander, Sonia... skąd się oni wytrzasnęli w japonii? Do tego znają język...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 12:20

- Sonia i Aleksander pochodzą ze starego rodu Quincy - powiedział, bez skrępowania patrząc jej w oczy.- Jakieś kilka lat temu ich europejską siedzibę zaatakowały hollowy, ponoć tylko oni przeżyli. Mieli szczęście bo akurat wtedy przybył inny quincy wysłany przez tutejszych na jakieś pertraktacje i właśnie on przywlókł ich tutaj. - Wydawało się dziwne, że Kenshim z odpowiada jej z taką swobodą. Ale może wyjawiał informacje powszechnie znane? - A języka szybko się nauczyli. Sonia chwali się, że opanowała go w dwa miesiące ile w tym prawdy nie wiem...
Co to Vormudna - zawiesił na chwilę głos, jakby niepewny odpowiedzi. - To mówi iż przybył tu aby wspomóc tutejszych krewniaków. Ogólnie niewiele mówi o swojej przeszłości.
W tej materii chłopak zdawał się rzeczywiście wiedzieć niewiele.
-Ciekawość zaspokojona? - zapytał po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 12:36

Stary ród Quincy. To dlatego są takimi bufonami... acz mogła się domyślić. Dzieciaki z problemami, nic dziwnego, że są takimi dziwakami. No nic, chyba akurat z tym nic nie zrobi, aż taka zdolna to ona nie jest... chociaż... chwila. Ten oto facet nie powiedział żadnego "Asami". Czyli... czyżby to nie o niego chodziło? Więc o kogo?
...gdyby nie jej ograniczona ekspresyjność pewnie trzasnęła by się w swoje śliczne czółko. Oczywiście. Vormund. Ten stary dziad. Że też na to wcześniej nie wpadła, w środku tych wszystkich "słowików" i innych zboczeństw. No nic... wiele z tym nie zrobi. Poza tym, że powinna ogólnie na siebie uważać. Facet przylazł tutaj znikąd i rozpoczął działalność wśród sierot. Czy już to nie brzmi "nieco" podejrzanie? Jak to dobrze, że trzyma się od tego z daleka... NOT.
-Powiedzmy-Stwierdziła. Cały czas patrzył się jej w oczy. Złamać ją chciał czy co? Rozgryźć? Miała coś na twarzy czy co? No żeby go... zaczęło ją to już trochę irytować. Jeszcze chwila... a niech ma. Ma dzisiaj dobry humor.
-A ty masz jakieś pytania? Cały czas patrzysz mi w oczy. Nie wyglądasz na zbyt wylewnego czy zainteresowanego-Facet ją trochę irytował. Nie tak bardzo jak reszta, ale jednak. Plus dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 12:49

Kenshim nie zmienił swojego punktu obserwacji. Wciąż gapił się w jej śliczne oczka, jakby próbował przejrzeć duszę Ishifone na wylot.
-Tutejsi raczej nie lubią mówić o swojej przeszłości. A jako, że nie lubię wścibskich staram się unikać niepotrzebnych pytań. Jak zechcesz o sobie opowiedzieć sama to zrobisz, bez mojej czy kogoś innego pomocy - stwierdził obojętnie. Wyraźnie należał do tych co nie lubią okazywać nadmiaru emocji. Zatem musiał mieć w głębokim poważaniu jęczące i wrzeszczące persony. Jak miło, że Ishifone do takowych się nie zaliczała.
- Rozmawiający powinni patrzeć sobie w oczy - mówił dalej. - Z szacunku do rozmówcy w ten sposób pokazując, że się go nie okłamuje. No i czy z nadmiernego emocjonowania może przyjść coś dobrego? - zapytał, przymykając oczy.
W sumie miał rację. Patrzenie gdzieś w bok mogło być odebrane jako oznaka kłamstwa bądź zwyczajnego niesłuchania. Nie wspominając już o typkach, którzy zamiast w oczy wolą się gapić na inne, bardziej krągłe rejony ciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 13:11

No, proszę proszę. Czyżby przed nią siedziała osoba, która ma trochę oleju w głowie? Przynajmniej to, co mówił brzmiało dość mądrze... czy pasowało to do jej poglądów - trochę, o ile w jej przypadku można mówić o takowych. Gościu nie wpieprzał się w sprawy innych i wymagał tego samego. Zresztą... przeszłość nie była istotna - ważniejsze jest to, co teraz... skubany... ogarnięty jest. Z wrażenia aż wydała z siebie nieco przyjaźniejsze mruknięcie.
-Mówisz nawet sensownie-Tyle, przecież mu nie powie, że się z tym zgadza albo, że może nawet będzie go tolerować, aczkolwiek była blisko. Jakże miła odmiana po tym idiocie Ryoujim, który za dużo wnosił, a za mało zabierał... na jej szczęście oczywiście. Właściwie, to kiedy z kimś rozmawiała? Jakoś nie potrafiła sobie przypomnieć. Możliwe, że nigdy. Temu tutaj też daleko do zwykłej swobodnej pogawędki, acz postęp jest. Byle by nie przesadziła... ale co tam. Może zaszaleć... tylko... jak? Nie miała kompletnie pomysłu, a wolała nie mówić niczego bez zastanowienia. Skutek? Przez dłuższą chwilę nie wiedziała co powiedzieć, tylko taksowali się wzrokiem.
-Nie rozmawiam dużo-Wypaliła w końcu-Nie ma sensu tego ciągnąć. Będziesz miał sprawę, daj znać. Chyba uczciwe?-Zapytała i poczekała, aż odpowie. Gdy odpowie twierdząco albo coś, to wyjdzie z krótkim "Cześć" i zejdzie w końcu na dół. To chyba już jest czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 13:32

Tak więc siedzieli na przeciw siebie, gapiąc się jedno na drugiego. Kenshim naprawdę nie potrzebował ciągle gadać aby miło spędzać czas z innymi. Cóż, był w mniejszości.
Gdy zaś w końcu Ishifone przerwała ciszę, ten tylko skinął głową.
-Zgadzam się.
Tak więc otrzymawszy odpowiedź dziewczyna mogła wyjść z pokoju. Chłopak nawet nie odpowiedział na "cześć", najwyraźniej nie czując takiej potrzeby.

Zgodnie z planem Ishifone zeszła na dół, gdzie w powietrzu unosiły się tony spokojnego jazzu dobiegającego z radia stojącego na ladzie baru.
A jeśli już mowa o barze to siedział przy niej Daichi będący w minorowym nastroju. Sączył, jakiś barwny napój ze szklanki, wysoce prawdopodobne iż był to zwykły sok. Chyba nie raczyli tu alkoholem niepełnoletnim.
Oprócz chłopaczka i barmana wciąż czytającego gazetę nie było tu nikogo innego. Ani śladu Vormunda... nie zaraz, co to za ulizana łepetyna wynurzyła się zza fałd scenowej kurtyny.
-Gotowa jesteś, słowiku? Przygotowałem mały test, który pomoże nam określić twoje umiejętności.
Daichi uniósł głowę, jakby dopiero teraz spostrzegł Ishifone. Wzdrygnął się i szybko odwrócił wzrok. Coś jej mówiło, że ten nie będzie jej się więcej narzucać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 13:45

Dziwny typ. Ale nie narzekała, niech sobie będzie. Byle nie był zbytnio upierdliwy i dało się na niego patrzeć - to więcej, niż większość ludzi jest w stanie sobą zaoferować. Chyba faktycznie nie był to człowiek słowa. Tym lepiej... hej, bo jeszcze go polubi, a to by było... eh. Już sporo w swoim życiu zmieniła. Nie zdziwiło by jej to. Zastanawiała się... nie, to już przesada. Zastanawiała się, co on o niej pomyślał. Dobra, musi przyznać, zainteresował ją trochę. Troszkę byli do siebie podobni... no nic, dość. Musi w końcu zejść na dół.
Usłyszała jakąś muzykę lecącą z radia. Jazz? Niech se leci. Byle by się nie rozkrzyczał bo się wkurzy. Natomiast przy barze siedział sobie ten gnojek sącząc sok ze szklanki. Popatrzyła się na niego jak na... każdego innego, po czym rozejrzała się za Vormundem... gdzie on mógł... a, no tak. Jakże by inaczej. Niczym brzydki bachor z fałd krocza maciory. Mogła się domyślić. Umiejętności? Nie miała żadnych, to mogła stwierdzić od razu. Wróć, coś tam jednak umie. Ograniczało się to jednak głównie, co zobaczył gdy ją na szybko poinstruował.
-A kiedy mam być?-Zapytała lekko zirytowana. Niemoc to niefajna rzecz-Szkoda czasu. Zaczynaj
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 14:14

Vormund uśmiechnął się, rozsunął nie co kurtynę i zaprosił ją gestem do środka. Okazało się, że mężczyzna miał teraz na sobie krótkie szorty, białą koszulę polo i adidasy.
Natomiast pierwszą różnicę jaką dostrzegła w tym zagraconym miejscu była otwarta klapa w podłodze.
Okazało się, że prowadziła do jasno oświetlonego, owalnego pomieszczenia o białych ścianach i błękitnej posadzce.
Z pewnością nie była to prosta piwnica. Owo miejsce było większe niż kort tenisowy, a sufit oddalało od podłogi jakieś pięć metrów.
W dodatku gdzieniegdzie wyrastały prostokątne płyty, wyglądające, jak jakieś osłony, tak często spotykane w tych nowoczesnych grach komputerowych.
Zaś przy jednej ze ścian stała sobie ławeczka, na której siedziało kilka osób. Była tam ta brunetka, fanka literatury, Sonia i... Aleksander we własnej osobie. Ze skrzyżowanymi rękoma rozmawiał cicho z blondyną. Ishifone dosłyszała obco brzmiące słowa, które na ucho mogła przyporządkować, do któregoś ze wschodnioeuropejskich języków.
-I jak? - zapytał dźwięcznie Vormund, gdy już zeszedł z drabinki prowadzącej do tego miejsca. - Niezwykłe prawda? Taka przestrzeń pod klubem!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 1 Lip 2012 - 14:29

No nic, poszła tam do niego, co miała zrobić. Nie miała zbyt dużego wyboru o ile chciała się rozwinąć, a na tym zależało jej bardziej niż kiedykolwiek. Acz... musi się aż tak mocno poświęcać? Widok tego faceta w stroju sportowym... musiała chociaż na chwilę zasłonić dłonią twarz, bo by coś sobie zrobiła. A tak to tylko cicho plasnęła dłonią w czoło i to wszystko. I nikomu nie dzieje się krzywda. Zauważyła ciekawą rzecz - otwartą klapę. Nie zauważyła jej wcześniej, ale teraz nawet będzie miała okazję się zorientować co jest tam w środku.
Gdy się tam znalazła, nawet ona nie mogła powstrzymać chwilowego zdumienia. Stan uniesionych brwi trwał u niej jakieś dwie sekundy, potem wróciło wszystko do normy. W życiu by nie przypuszczała, że komuś się chciało nad tym wszystkim pracować. Dziadostwo to było większe od kortu tenisowego, wysokie na pięć metrów, i jeszcze te płyty na ścianach... sirius biznes. Spostrzegła jednak coś trochę bardziej interesującego. Ten blondynek tam siedział, i gadał sobie z tą szmatą. No nic. Niech sobie gadają. Przynajmniej wie, gdzie jest.
-Spora-Przyznała rozglądając się trochę-Więc, na czym będzie polegał test?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 4 Lip 2012 - 12:38

- Wstępny sprawdzian umiejętności podstawowych - poinformował Vormund robiąc przysiady. - Ot zobaczymy, jak sobie radzimy w warunkach zbliżonych do prawdziwej walki abyśmy mieli pojęcie na jakim poziomie jesteś.
Vormund zaczął wykonywać skłony. Bez swojego garnituru wydawał się chudy i żylasty.
Tymczasem na szczeblach drabinki pojawiły się czyjeś buty. Okazało się, że to Kenshim i ten drugi natręt do nich dołączyli. Widownia była więc już całkiem spora.
Tymczasem Vormund skończył rozgrzewkę.
-Bez obaw słowiku, nie stanie ci się krzywda, a przynajmniej nie znaczna. - Posłał jej pokrzepiający uśmiech. - Po prostu staraj się unikać moich ataków, a może nawet pokusisz się na wyprowadzenie własnego? Zaraz zobaczymy.
Wydobył z kieszonki srebrny łańcuszek z krzyżykiem niemal identyczny do tego Ishifone.
-Może potrzebujesz czasu na przygotowanie? - Zapytał tworząc świetlisty łuk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 4 Lip 2012 - 16:43

Sympatycznie. Wręcz uroczo. Rodzinne strzelanie do kaczek za pomocą laserowego łuku na baterie. Może powinna jeszcze zacząć kwakać? Do ciężkiego licha, przecież on będzie do niej strzelał! Niby to nie była kula z pistoletu czy innego żelastwa, ale na pewno mogła ona zrobić jej krzywdę. I jeszcze reszta widowni zeszła się by podziwiać, jak dostaje po tyłku z przerośniętej latarki. Cudo. Ale zaraz będzie miała okazję poskakać tu i ówdzie z radości i nie tylko. W sumie mogła powiedzieć z miejsca na jakim poziomie jest... to było przecież widać.
Podpatrzyła, jak się gibie, wygina i rozciąga swoje żylaste członki. Uznała, że w sumie mogłaby zrobić to samo. Ograniczyła się jednak do rozgrzania stawów skokowych, tak jak kiedyś na zajęciach wychowania fizycznego. Kolana, kostki, nadgarstki... może jeszcze ramiona. Tyle. Więcej jej się nie chciało. Gdy skończyła wykonywać ćwiczenia poprawiła pozycję amuletu na nadgarstku. Oh tak, bardzo chciała się odgryźć dziadkowi za te wszystkie słowiki, jednak jej instynkt samozachowawczy mówił jej, że nie za bardzo będzie miała na to okazję.
-Chwila-Jeżeli chodzi o jej pozycję, to nogi miała w lekkim rozkroku... no i wyjęła w końcu ręce z kieszeni. Musiała czuć balans we wszystkich członkach. Nie ma innej rady. Przy okazji... postarała się wyczuć, jak szybko uda jej się wywołać łuk i uformować strzałę z otoczenia. Jeżeli wyrobi się w czasie poniżej dwóch, maksymalnie trzech sekund - może pokusi się o jakiś kontratak. Jak nie... to go schowa. Nie ma co marnować sił.
-Gotowa-Ułożyła sobie w głowie plan - jeżeli strzała poleci prosto w jej tors - uskoczy w bok. Jeżeli bardziej w górę - pochyli się. Jak poleci w dół - odskoczy do tyłu, ale przy zachowaniu kierunku albo lewego, albo prawego. Była z niej zręczna bestia, prawda - ale czy da radę się wyrobić? W razie problemów po prostu się skupi na tym, by trochę jej wewnętrznej energii wspomogło koordynację jej stóp i rąk. Powinno to trochę pomóc, chociaż wczorajsza akcja trochę nadwyrężyła jej siły. Trudno się mówi, trzeba sobie jakoś radzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pią 6 Lip 2012 - 17:34

Pobieranie energii z otoczenia i w konsekwencji stworzenie strzały poszło nadzwyczaj łatwo i szybko. Poniżej dwóch sekund.
Wydawało się, że to pomieszczenie jest znacznie bardziej nasycone mocą niż miejsca, w których do tej pory dziewczyna przywoływała swoją broń.
Tak więc mogła się zdecydować na śmiały pierwszy ruch, zwłaszcza, że Vormundowi się nie spieszyło. Nie wytworzył nawet strzały.
Naciągnęła cięciwę i posłała pocisk prosto w mężczyznę. Ten stanął na baczność, odwrócił się profilem tak, że strzała ledwo musnęła koszulkę polo, po czym rozprysła się na jednej z ścianek. Muśnięcie to już zawsze coś.
Vormund również musiał tak uznać bo zacmokał z uznaniem.
-Całkiem nieźle, słowiku. Masz dobre oko, trochę podszkolimy i może wyjść z tego coś naprawdę ciekawego.
Mężczyzna skierował łuk w jej stronę, naciągnął cięciwę i puścił.
Isfihone rzuciła się w bok poczuła pęd strzały na ramieniu, ale tylko to. Jakimś cudem udało jej się uniknąć pierwszego ataku.
Ktoś z ławki zaklaskał.
-Brawo! - pochwalił Vormund. - Pierwszy stopień zaliczony, zobaczymy, jak ci pójdzie, gdy podniosę trochę tępo. - Uśmiechnął się tworząc kolejną strzałę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pią 6 Lip 2012 - 20:47

Świetnie. Znaczy się, że już miała jakąś wprawę w używaniu swojej mocy. Szybko się uczy, nie ma co. Może niedługo będzie mogła spokojnie zacząć... w sumie... polować na takie bestie? Hah... chociaż... w sumie, czemu nie? Oczywiście kwestię tego, że to pomieszczenie jest przesycone energią kompletnie pominęła, no bo po co o tym wspominać? I tak zapewne nie ma to zbyt dużego wpływu, to w większości jej zasługa.
Dziadziowi niespecjalnie się spieszyło by zacząć, więc Ishifone z satysfakcją uczyniła to za niego. Strzała elegancko poleciała przed siebie, jednak minęła, niby o włos, mężczyznę. Była pewna siebie, zarozumiała i arogancka, owszem. Ale nawet dla niej było oczywiste, że facetowi nawet niespecjalnie chciało się tego unikać. Cóż, jego umiejętności nawet ona nie starała się kwestionować, zwłaszcza, że ich nie znała. Przynajmniej kwestii personalnych miała do obsmarowywania aż nadto. Chociaż dostała pochwałę. Na to jednak prychnęła jedynie z niezadowoleniem. Niech se nie myśli, że ja przekabaci tanimi pochwałami. Jeszcze dobierze mu się do skóry. Ale... ło!
Jeszcze nie zdarzało jej się unikać strzał, więc to, że udało jej się to zrobić za pierwszym razem wprawił ją w osłupienie. Szybko to poleciało, nie ma co, chyba tym razem skupi się tylko i wyłącznie na unikach. Uruchomiła ona wszystkie zmysły, głównie wzroku, słuchu i dotyku, by być w stanie wyminąć następną... w sumie wydawało się, że serię. Czy się wyrobi? Nie zobaczy dopóki nie spróbuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 18 Lip 2012 - 16:38

Vormund wciąż się nie spieszył. Wyraźnie nie chciał jej przemęczać, ale takiej taryfy ulgowej mogła się wszak spodziewać. W końcu wyższe tępo mogło porządnie zmiękczyć tego nowicjusza, a nikt tu nie chciał aby odpadła już na początku.
Tak więc mężczyzna powoli naciągnął cięciwę i skierował grot strzały na wysokość piersi Ishifone.
-Tańcz, słowiku! - krzyknął puszczając strzałę. Szybko. Mknęła cholernie szybko.
Ale nie trafiła. W ostatniej chwili dziewczyna uskoczyła, ale zaraz mknęła ku niej kolejna strzała.
Tej już nie uniknęła. Uderzyła ją dokładnie pomiędzy piersiami.
Ishifone klepnęła pośladkami o podłogę. Czuła lekkie pieczenie, jakby otarła się o pokrzywę.
Po za tym jednak wszystko chyba grało.
Vormund obniżył nie co łuk.
-Wstawaj, słowiku! Ledwo pierwszy akt się zaczął, ledwo aktorzy wygłosili pierwsze kwestie. A ty już masz zamiar spocząć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 18 Lip 2012 - 19:07

Tańczyć... co ona, strip.. KUR%&! Czy on sobie zdaje sprawę, że nie była w żadnych służbach specjalnych tylko... Orzesz ty!
Z jej ust uleciało krótkie zduszone przekleństwo. Impet uderzenia spowodował, że znalazła się na swoich czterech literach. Dokładnie między cycki. Jakby ją ktoś czymś smagnął... piecze... tym bardziej się wkurzyła... to jak można określić jej stan po usłyszeniu kolejnej stylizowanej mowy z ust tego zgreda? Wściekła się.
-Pfff-Fuknęła stając na równych nogach-Co ja, komandos? To leci jak kula z karabinu!-Zrobiła chwilę przerwy. Musiała przemyśleć swoje dalsze działania... może jakby... tak. Może. To ma sens.
-Dawaj!-Zawołała. Tym razem nie przyjmowała pozycji do odskoku. Stanęła swobodnie oczekując na następny strzał. Na czym polegało teraz jej podejście? Zamiast marnować energię na odskoki i narażać się na oberwanie następnymi strzałami, zamierza wykonywać szybkie i krótkie uniki. Będzie musiała głównie wytężyć swój zmysł wzroku, ponieważ koordynacja oko-ciało oraz wyczucie zarówno odległości jak i prędkości będzie tutaj kluczowe. Musi przejść z desperackich uników do nieco bardziej płynnych ruchów. Najgorzej będzie, jeżeli nie będzie w stanie tak szybko reagować na nadlatujące pociski. Wtedy znowu oberwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: November eleven   Today at 11:37

Powrót do góry Go down
 
November eleven
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Forumotion.com | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs