IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 November eleven

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 29 Lis 2015 - 16:17

Nie musiała się martwić tym, że w trakcie zakupów zabraknie jej yenów. Oprócz całkiem pokaźnej sumy, którą ze sobą przyniosła, miała także uzbierane co nieco na koncie bankowym gdzie trafiała reszta czystego utargu ze sklepu ojca.
Koniec końców mogła się pochwalić całkiem okazałą garderobą, a i tak sporo jeszcze w portfelu miała.
Vormund potrzebną wiedzę posiadał i zaczął uczyć Ishifone tworzenia rurek. Trzeba przyznać, że było to bardziej skomplikowane niż się początkowo wydawało. Po miesiącu starań, owszem, była wstanie stworzyć ginto, lecz wystarczyło mocniej je ścisnąć, a rozpadało się w drobne rei. Zdecydowanie nie nadawało się to jeszcze do magazynowania reishi.
Adalbert porównał twory Ishifone do miękkiego ciasta, które zbyt wcześnie zostało wyjęte z piekarnika. Przepis i odpowiednie proporcje już znała, pozostało tylko dopracować parę szczegółów.
Kondycja nigdy nie była mocną stroną panny Kumagae, lecz razy, które raz za razem spuszczał okrutny los, a także odpowiednie ćwiczenia jakie zaczęła wykonywać uczyniły ją twardszą. Już tak szybko nie dostawała zadyszki, a i śmigać dłużej hirenkyaku potrafiła.
Nie samymi treningami jednak quincy żyje. Z matką wciąż trudno było prowadzić bardziej złożone dysputy. A to wyciągnęła na wierzch wspomnienie z przeszłości, rzuciła uwagę na temat pogody czy aktualnej sytuacji na scenie politycznej.  Raz poradziła Ishifone, aby nie pakowała się w zakładanie rodziny, bo więcej z tego trosk niż radości. Przez cały czas wizyty zachowywała się spokojnie i raczej neutralnie, aczkolwiek pielęgniarka twierdziła, że matula z pewnym ożywieniem wypytuje czasem kiedy to przyjdzie córka.
Znacznie bardziej emocjonalna okazała się pracownika sklepu, która zgięła się w pół, gdy otrzymała premię. Podziękowaniom nie było końca. Być może na święta darowana zostanie Ishifone wizyta trzech duchów.
Który to czas w roku jeśli nie świąteczny sprzyjał zaznajamianiu się z rodziną? Albo też ze swą rodową historią? Vormund coś tak wiedział. Ponoć genialny quincy Dieter Luchs mocno przeżył czystkę quincy sprzed dwustu laty. Zapragnął się zemścić i w tym celu skoncentrował urządzenie, które mogło wchłonąć w siebie olbrzymie ilości rei. Jak zaś wiadomo Soul Society zbudowane jest właśnie z cząsteczek duchowych. Luchs przekradł się do świata dusz, lecz w zemście  przeszkodzili mu uczniowie, którzy zrozumieli, iż ich mentor jest w stanie poświęcić cały wymiar byleby tylko zniszczyć białe miasto shinigami. Po unieszkodliwieniu Luchsa mieli stwierdzić, że podobna broń nie powinna nigdy powstać. Próbowali ją zniszczyć, co nie do końca się udało, więc rozmontowali ją na części i rozeszli się po świecie żywych. Tak więc przodek Ishifone uratował świat od katastrofy. Podobna historia działała na wyobraźnię znacznie bardziej od losu, który spotkał biedną prababkę.


[+2 kontrola +2 wytrzymałość +1 szybkość +3 wolne punkty]
[-153.000 yenów na zakupy]

***

Chłodny, grudniowy poranek. Eri udała się już do szkoły, a w sali wspólnej Kenshim jadł przygotowane własnoręcznie śniadanie. Adalberta dzisiaj jeszcze nie widziała, a barman najpewniej szykował się w domu do wyjścia do pracy.
Od pobudki Ishifone czuła się nieswojo. Miała jakieś nieprzyjemne sny. Ktoś ją gonił, chociaż widziała za sobą tylko błyski czerwieni. Gdy już się przebudziła nie mogła wyrzucić z głowy szmerów. Nie brzmiały jak cienie, raczej miała wrażenie jakby ktoś ją uparcie wołał, ale jednocześnie znajdował się za grubą ścianą i Ishifone nie mogła usłyszeć słów. Kawa nic nie pomogła. Jedynie szmery przybrały nieco na sile.
W międzyczasie pojawił się Vormund, który zdawał się znajdować w dobrym humorze.
- Prosiłbym was, moi drodzy, abyście byli w klubie o godzinie czternastej. Dzisiaj odwiedza mnie dobry znajomy z lat młodości i chciałbym abyście go poznali - rzekł z uśmiechem. - To czarujący człowiek, z którymi dzielimy pasje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 29 Lis 2015 - 18:37

Policzyła sobie na szybko. Faktycznie miała mnóstwo pieniędzy przy sobie. Z jednej strony to dobrze, z drugiej jednak nie chciała zostawiać wszystkiego na pastwę banków, którzy tylko czekają by ją oskubać ze wszystkiego co miała. Zostawiła sobie zatem 60 tysięcy jenów, by miała przy sobie faktycznie jakąś konkretną gotówkę, ale tez nie cały majątek. Resztę zostawiła w banku. 1162170 yen. Może potem coś z tego będzie. Nie planowała jakiś ogromnych wydatków w najbliższej przyszłości.
Jednak zostawało też mieszkanie jej rodziców. Mogłaby je jakoś zagospodarować, na przykład wynajmując jakimś studenciakom ale nie zamierzała potem użerać się z nimi i ewentualnymi zniszczeniami. Wstępnie planowała tam zamieszkać, przynajmniej na jakiś czas po tym, jak już tutaj nie będzie mogła już zbyt dużo osiągnąć. Dobrze jest mieć jakąś opcję awaryjną, gdyby coś poszło nie tak.
Na razie to, co szło jej nie po myśli, to postępy przy nauce tworzenia ginto. Niby była w stanie coś uformować, ale było to tak trwałe jak miłość nastolatków. Wystarczyło tylko trochę bardziej przycisnąć, by efekt jej pracy szedł całkiem na marne. Tylko się namęczy. Ale bez wysiłku nie mogła dokonać postępów, to tylko mamrotała coś obelżywego pod nosem w kierunku wszechświata, i przysiadała do tego dalej. Co zrobi, nic nie zrobi. Musi robić by zrobić.
Do matki przychodziła trochę z poczucia obowiązku. Musiała to robić bo tak chyba było trzeba. Nie narzekała jednak zbytnio, robiła to zazwyczaj w przerwie między treningami. Niewielka różnica dla niej teraz, może nieporównywalnie większa później.
Słuchała różne rzeczy. W większości mało interesujące, ale lekko ją zdziwiła wieść na to, że dopytywała o nią. Może to dla niej jakaś odskocznia od szarej normy. Była w stanie to zrozumieć. Ile sama tak miała, zastanawiała się, kiedy to się zmieni... tak... aż tak bardzo różne to one nie były, jak się okazywało.
Poczuła aż zakłopotanie gdy spotkała się z taką serią podziękowań. Nie była przyzwyczajona. Tak stała i słuchała tego, i delikatnie machała ręką by odpuściła już sobie. Chwilę popatrzyła na stan tego wszystkiego, i poszła prosząc mechanicznie by dalej się tym zajmowała i dawała znać jakby coś się działo. Zostawiła jej telefon.
Uczciwa dziewczyna, przydatna. Jakby poszła, nie cieszyłaby się taką swobodą finansową. To... inwestycja. Tak...
Zaznajomiła się też w końcu z historią. Dokładnie. Miała więc w rodzinie quincy, który był uczniem jakiegoś wielkiego... kogoś. I udało się powstrzymać go od zniszczenia świata. Potem się rozeszli, i Ishifone miała wrażenie, że to właśnie wtedy historia jej pochodzenia się znacznie urwała. To by nawet pasowało, chociaż czasowo nie miała pojęcia jak to szło. Trochę więc szkoda, że zniszczyła taką pamiątkę. No nic... trudno.
Czy miało to jakiś wpływ? Nie miała pojęcia. Ale może przyjść taki moment, gdzie będzie musiała stanąć po jakiejś stronie i ruszyć zad w kierunku jakiegoś konkretnego rozwiązania. Może już wybór tego rodzaju podjęła. Czas pokaże.

***

Yhhhh... nie czuła się najlepiej. Jakieś dziwne szmery, na które nie pomagały leki... i te sny... nie wierzyła w te bzdury, ale może akurat coś bardziej wchodziło jej do głowy. Słyszała, że jak całe ciało odpoczywa, to mózg pracuje na wyższych obrotach. Bo to pasowało na... ech. Tylko czy tu ktoś coś takiego umiał. Raczej wątpiła. Coś jej gadało i nie mogła się skupić. Adam? Charlotte? A może ktoś jeszcze... albo coś...
Może zaczynała tracić kontrolę. Ale co w takim razie powinna zrobić? Może powiedzieć, powiadomić... tak. Ale to później.
Na razie wydawał się być on w dość dobrym humorze. Po co to psuć.
-Chodzi Ci o poezję czy strzelanie do celu?-Zapytała prostując kolana i wyginając się do przodu, kładąc na nich dłonie. Przetarła oczy, potrząsnęła głową. Może lepiej powiedzieć?
Może lepiej poobserwuje.
-Nigdzie się dzisiaj nie wybieram. Za chwilę idę na dół-Zadeklarowała mało przytomnie. Może lepiej będzie coś ogólnie-kondycyjnego. Może wtedy się trochę pobudzi i przestanie ją to tak męczyć...
...nie no, lepiej powie.
-...jakieś dziwne sny dzisiaj miałam, coś czerwonego mnie goniło, a teraz mam jakieś szmery w głowie... może to przez to dziadostwo...-Popukała się po splocie słonecznym palcem wskazującym. Kenshim wiedział to tam mniejsza o niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 29 Lis 2015 - 19:06

- Hmm, nie nazwałbym strzelania do celu moją pasją, słowiku. - Vormund usiadł na barowym krzesełku. Pstryknął palcami. - Jeśli zaś chodzi o poezję to hrabia Hayabusa jest prawdziwym wirtuozem jeśli chodzi o recytacje dzieł barokowych mistrzów.
- Chyba kiedyś o nim wspominałeś - rzucił Kenshim znad miski z zupą miso.
- Niewątpliwie - zgodził się Vormund - wszakże gdyby nie hrabia zapewne nigdy nie trafiłbym do Japonii, a co za tym idzie los nie splótłby nici naszych żywotów moje drogie dzieci.
Ishifone nie przypominała sobie, aby Vormund wspominał kiedyś przy niej swojego znajomego. W każdym razie udało jej się zburzyć szczęście Adalberta swoją wypowiedzią.
- Czy wyczuwasz niepokój w swej duszy, słowiku? - Wesołość uleciała z oblicza Vormunda i teraz spoglądał na Kumagae poważnie. - Tak... istotnie czuję bijący od ciebie niepokój.
Jeśli miał na myśli reiatsu Ishifone to rzeczywiście było niespokojne. Nie czuła co prawda jakby zaraz miało dojść do materializacji głodnych macek, lecz nawiedzały ją miejscowe uderzenia ciepła. Tak, teraz gdy się rozbudziła czuła je wyraźnie. Przez chwilę prawica nagrzała się jakby w gorączce, po czym podobne uczucie pojawiło się w okolicach karku. W dodatku szmery w głowie nie odpuszczały, a nawet z jakiegoś powodu zdały się Ishifone coraz bardziej niecierpliwie.
Po raz pierwszy nawiedził ją podobny stan i trudno było wyjaśnić z czego się brał. Głodu dusz nie odczuwała, leków wziąć nie zapomniała i pilnowała przecież, aby treningami zbytnio się nie przemęczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 29 Lis 2015 - 19:36

A kto go tam wie. W końcu z jakiegoś powodu w tym siedzi. Poczucie obowiązku? To by tłumaczyło, dlaczego siedzi tutaj i uczy. Przynajmniej próbuje. Jakieś gadanie o barokowej poezji. Kojarzyła, tyle, więcej jej to nie obchodziło. Nic o tym nie pamiętała. O tym całym hrabi. Może wcześniej. Może dopyta. Później. Jak wyjdzie, co do licha się z nią dzieje. Bo nie czuła się najlepiej, i lekko mówiąc ją to niepokoiło.
Może to i lepiej, że powiedziała. Popsuła nastroje, ale objawy się nasilały.
-Tak jak czujesz i ja czuje-Położyła dłoń na karku. Ciepła. Za ciepła-Może jestem chora albo... nie wiem, uderza mnie gorąc i...-Wstała. Wkurzyła się, że jakieś cholerstwo jej teraz psuje dzień. I coś może się stać, i znowu będzie jakieś zamieszanie, i może... a szlag by to.
-Cóż, wybacz mi zepsucie nastroju-Rozłożyła nieco ręce na boki-Nie czuję głodu... leki wzięłam... Faktycznie się może schowam. Jakbym zaczęła wariować będę przynajmniej zamknięta
Zaczęła iść w stronę sceny. Tam zamierzała przeprowadzić trening hirenkyaku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 29 Lis 2015 - 19:48

- A może po prostu jesteś chora? - stwierdził Kenshim w myśl zasady, że najprostsze odpowiedzi są właściwymi. - Eri wspominała, że w jej szkole panuje epidemia przeziębień. Mogła przynieść jakieś zarazki.
Nie zdołała umknąć na dół. Podszedł Vormund, zdjął rękawiczkę i przyłożył dłoń do czoła Ishifone.
- Istotnie. Może być to gorączka. - Zmarszczył czoło. - Stan ducha ma wpływ na stan ciała. Odwrotność tego również zachodzi. Posłuchaj, słowiku, zrobimy tak. Wrócisz do łóżka, przykryjesz się po szyję, a ja zaraz przyjdę do ciebie z aspiryną i gorącą herbatą. Dobrze? Potem zastanowimy się co dalej z tym zrobić.
Do sali wdarł się chłodny powiew, pojawił się barman. Strzepnął śnieg z płaszcza i pociągnął nosem.
- Paskudna pogoda - mruknął zgryźliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pon 30 Lis 2015 - 0:18

Zerknęła przelotnie na Kenshima. Mógł mieć rację, ale jej intuicja podpowiadała, że to nie jest aż takie proste. Jakby nawet bardzo chciała, to trudno go było sensownie winić. Chociaż mogłaby. Nic na razie i tak jednak się nie zrobi.
-No może-Odpowiedziała mu średnio przekonana. To dało wystarczająco czasu staremu lisowi, by sprawdzić jej temperaturę. Objawy jak przy jakimś choróbsku, to trudno się było nie zgodzić. Ale te szepty. I sen. Niepokoiło ją to.
-...no może...-Powtórzyła nawet szczerze zakłopotana, co objawiało się wzrokiem który przenosiła z obiektu na obiekt. Podrapała się po skroni. Mogła coś złapać, faktycznie...
Na pewno Neko złapał. I nawet jego imię jej tak nie bawiło. Coś było na rzeczy.
-No może...-Po raz trzeci rzekła to samo, ale jednak trochę inaczej. Coś jej się w głowie poprzestawiało kompletnie. Czuła, że niepotrzebnie o tym wspominała. Jak to się wtedy mówi...-To ja pójdę faktycznie...
Wchodząc powoli na schody miała ochotę się trzepnąć. Była Ishifone Kumagae! To, że... nie no, niech się ogarnie! Musi się ogarnąć! Nie popełniła żadnego błędu, tylko wybrała inną drogę. Nikt nie będzie jej potem mówił, że nie wspomniała o tym! To będzie ich wina, nie jej! Ona ostrzegała, ona zwracała na to uwagę!
No... tak czy owak, poszła do swojego pokoju. Zdjęła z siebie bluzę i buty, pozostawiając na sobie jedynie czerń. Nie na długo. Zdjęła to wszystko z siebie i założyła jakieś luźne, ciepłe ubrania. Jakąś starą koszulkę koloru szarego z jakąś nadrukowaną cytryną z uśmieszkiem (Skąd miała taki syf, to było poza jej percepcją) i oliwkowe workowate spodnie. Nie zamierzała psuć sobie ciuchów potem. Spodnie złożyła jakoś w kostkę i położyła na siedzeniu krzesła, a koszulkę na oparciu.
I co dalej. Położyła się na materacu. Przykryła dokładnie.
...ta bezczynność ją wykończy. Może powinna coś poczytać... dopiero co wstała. Nie zaśnie przecież.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pon 30 Lis 2015 - 17:13

Z ciekawszych pozycji literackich w swoim pokoju miała podręcznik autorstwa Vormunda o panowaniu nad energią ducha. Kłopot w tym, że przez zamieszanie dziejące się w głowie i tak nie mogłaby skupić się na czytaniu.
Adalbert wrócił po kwadransie z tacką, na której znajdowały się przybory pierwszej pomocy na wypadek podniesionej temperatury. Była więc aspiryna, multiwitaminowa pastylka i dziwnie pachnąca herbata. Została zmuszona do przełknięcia kilku łyków gorącego napoju. Wyczuła miód, cytrynę i czosnek.
- Jeśli to zwykłe przeziębienie powinnaś zaraz poczuć się lepiej
Na przekór słowom Vormunda Ishifone poczuła się jeszcze gorzej. Na szmery zaczęły się nakładać różne dźwięki - wycie klaksonu, dziewczęcy śmiech, odgłos kroków po chodniku.
Pociemniało jej w oczach. Przez chwilę widziała jeszcze zamazaną postać Vormunda, po czym przeniosła się gdzieś indziej.

Czerwone macki rozrywały duszę ciemnowłosego młodzika w szkolnym mundurku. Czuła przypływ kojącego rei uspokajającego wewnętrzny szał. Wiedziała jednak, że nie pomoże to na długo. Musiała znaleźć coś bardziej pożywnego ażeby zyskać więcej czasu.
Wyszła z uliczki. Mijający ją ludzie nie zwracali na nią uwagi. Wszyscy oni nie nadawali się na posiłek. Wyczuliła zmysły i tak... poczuła coś. Odwróciła się i na końcu ulicy ujrzała budynek szkoły. Ruszyła w jej kierunku. Mokro...


- Słowiku?! Słowiku!
Vormund potrząsał nią. Pościel była mokra od herbaty.
Szmery w głowie osłabły, ale oczami umysłu wciąż widziała szkołę, z której promieniowało znajome reiatsu Eri.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pon 30 Lis 2015 - 18:13

Znowu to. Chyba czytała. Nawet trudno było jej zebrać myśli by to wygrzebać z pamięci. Było coraz gorzej. Leżała. Starała się jakoś to wytrzymać, chociaż nie było łatwo. Jakieś szmery się nasilały. Irytowało ją to, bo nie wiedziała co się dzieje. Zaczęła się bać.
Przyszła pierwsza pomoc. Łyknęła bez przekonania to co jej podsunął i siedziała z herbatą, powoli ją pijąc. Miała naprawdę nadzieje, że to... ugh. Paskudne. Czosnek. Chyba wrzucił wszystko to, co mu akurat przyszło do głowy z leczeniem przeziębień. No ale może pomoże. Piła, chociaż wszystkie jej zmysły mówiły "Idź z tym do diabła, może jemu się spodoba".
Albo i nie. Było gorzej. To już nie były tylko szmery. Różne dźwięki. Klakson, rozmowy, śmiechy, kroki...
...chciała coś powiedzieć, ale zanim skłoniła do tego umysł, on już gdzieś odpłynął.
***
...
***
To, co zobaczyła doszło do niej dość gwałtownie. Nie była wtedy sobą. Nie myślała tak, jakby chciała. A uderzyło ją to tak mocno, jak potrząsanie. I wilgoć. I ciepło herbaty, która była przecież do cholery gorąca. Patrzyła się na niego w szoku. Co...
-JUŻ, JUŻ JESTEM, PARZY!-Wyrzuciła pierwsze co jej przyszło do głowy, zrywając się z miejsca. Spróbowała wstać, zebrać myśli, słowa.
-Jak to przeziębienie to ja jestem księdzem!-Krzyknęła wystraszona. Wskazała na swoją pierś-TO! CZEGOŚ CHCE! CHCE DUSZ, CHCE... NIE WIEM! WIDZIAŁAM SZKOŁĘ, CHCIAŁO ZEŻREĆ ERI!!-Miała przed sobą wyciągnięte ręce, przykurczone palce, a sama była pochylona i właściwie kompletnie nie wiadomo było co ona zrobi. Ostatnio tak się czuła po tych zwidach, gdy poleciała do Vormunda. I musiała się uspokoić. TO przede wszystkim. Pomyśleć...
...najlogiczniejsze wydawało jej się to, że nie może wyjść. To mogła być pułapka. Zawsze jak wychodziła w takich sytuacjach coś złego się działo.
-Nic nie czułeś, nic ze mnie nie wychodziło, nic się nie działo?-Zapytała tylko trochę spokojniejsza, acz dalej roztrzęsiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pon 30 Lis 2015 - 20:14

Vormund cofnął się, gdy Ishifone wyskoczyła z pościeli. Sądząc po minie był całkowicie zdezorientowy.
- Eri... ale... dlaczego właśnie ją? Spokojnie, spokojnie. Opowiedz mi wszystko co widziałaś, słowiku. - Uczynił uspokajający gest rękoma.
Ishifone miała wrażenie, że jej świadomość co kilka sekund przeskakuje pomiędzy dwoma ciałami. Raz była w swoim pokoju. Czuła pieczenie w miejscu gdzie przenikła herbata. Po chwili zaś znajdowała się na ulicy. Czuła zimno, widziała tańczące w powietrzu płatki śniegu. Rozbolała ją głowa.
- Owszem, poczułem wzmożony niepokój twojego ducha, lecz nie doszło do żadnej manifestacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pon 30 Lis 2015 - 21:37

-A skąd mam wiedzieć!-Piekło. Bez zbędnych ceregieli zaczęła ściągać z siebie zalane ubrania i zakładać te, które zostawiła na krześle, wycierając miejsca zalania ciała koszulką. Starała się utrzymać przytomność umysłu. Ubrać się. Mówić.
-Widziałam jak pożerałam duszę jakiegoś chłopca... Zaczęłam szukać, czułam, że to tylko nasyci mój głód na chwilę... zobaczyłam szkołę, poczułam reiatsu i poszłam w kierunku... co chwila tam wracam, raz jestem tu, raz tam... co się do cholery dzieje!-Skończyła mówić, bo w sumie przekazała co widziała. Jak się przebrała, złapała się za głowę i oparła się o stół.
"KURWIU ZASRANY!" Wykrzyczała w myślach do tego... czegoś "ANI KROKU DALEJ TAM, BO CI WYDRAPIĘ FLAKI I POROZRZUCAM PO CAŁYM PÓŁWYSPIE! MASZ SIĘ MNIE SŁUCHAĆ!"
Zacisnęła dłoń o kant stolika. Musiała tam iść. Tylko gdzie to do cholery było, nigdy tam nie była! Mogła to być pułapka... ktoś musiał tam iść!
-Niech ktoś to sprawdzi, cholera jasna...-Zadrżała. Jak tylko mogła, starała się to powstrzymać. Narzucić swoją wolę temu, co tam się próbowało dostać. Zatrzymać. Zawrócić. Zmusić, może nawet sprawić ból. Zadusić to w sobie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Wto 1 Gru 2015 - 17:40

Vormund odwrócił wzrok, gdy zaczęła ściągać z siebie bluzę.
- Być może ta wizja jest sprawką dręczących się demonów, słowiku. Uwierz mi, gdyby wydostała się z ciebie jakaś siła na pewno bym to dostrzegł.
Wykrzyczane myśli przyniosły efekt, ale chyba nie o coś takiego do końca jej chodziło.

Stanęła. Usłyszała coś. Gniewne słowa dobiegające z oddali. Odwróciła się w ich kierunku i poczuła płynącą z nich energię. To... czy jest jeszcze ktoś taki, jak ona? Zerknęła na szkołę. Priorytety się zmieniły. Musiała odkryć źródło bliźniaczego rei. Ruszyła.


-...wszelki wypadek udam się do szkoły. - Vormund zamrugał. - Znowu? Znowu coś dostrzegłaś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Wto 1 Gru 2015 - 18:20

Wierzyła i nie wierzyła. Właściwie, to w ogóle nie wierzyła. Już raz popisał się niekompetencją i nie pozostawiła tego całkowicie pozostawić w jego rękach. Przebierała się. Wydarła w myślach...
...zdziwiła. Mocno. Usłyszała myśli. To nie były jej myśli, miała racje. Ale też nie tego, co nosiła w sobie.
To było coś innego. Ktoś lub coś, co miało taką samą moc co ona. Może nawet z tego samego źródła. Bliźniacze rei. Może kolejny skutek eksperymentów. Może coś jeszcze innego.
Na pewno przeszedł jej nastrój na krzyki. Na razie. Pojawiły się inne problemy.
-Ja... zwróciłam tego czegoś uwagę. Usłyszało mnie. Wyczuło. Odpuściło szkołę. Idzie w moją stronę. Chce mnie znaleźć-Wyjaśniła. Założyła na siebie bluzę i zaczęła szukać kurtki oraz czapki. Miała może jedną albo dwie. Nawet jedną z pomponem. Szukała tej drugiej. Panika. Zaczęła panikować-To nie jest choroba, to nie jest zwid, to... muszę to sprawdzić. Znowu pewnie jak wyjdę będzie zamieszanie. Jak zwykle. Może nikt nie zginie. Może...-Szukała. Jak znalazła to się ubrała. Jak się ubrała, stanęła na moment by się uspokoić. Musiała kontrolować to co robi. To podstawa. Popatrzyła po chwili na Vormunda.
-Idziesz ze mną?-Zapytała go. Ale to nie koniec. Wysłała wiadomość. Musiała sprawdzić.
"...rozumiesz moje słowa?" Próbowała kontrolować również swoje myśli. Musiała to sprawdzić. Konfrontacja była nieunikniona. Chciała to spotkać. Z wielu powodów. Wielu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Wto 1 Gru 2015 - 20:32

Vormund milczał aż do chwili, gdy zadała pytanie.
- Czyż nie przysięgałem cię bronić, słowiku? - Uśmiechnął się ponuro. - Chodźmy przywitać się z niezapowiedzianym gościem, aczkolwiek dla bezpieczeństwa postronnych sami wybierzemy miejsce spotkania.
Zeszli na dół. Podczas gdy Vormund w krótkich słowach wyjaśniał sytuację barmanowi i Kenshimowi, Ishifone próbowała porozumieć się z drugą stroną, lecz nie osiągnęła sukcesu. Wciąż miała przebłyski ulicy, jednak nie potrafiła dojść myślami tak daleko, jak przed chwilą. Uświadomiła sobie za to, że na szmery, które dotąd słyszała nakładało się nie jeden, lecz wiele głosów. Męskie, kobiece, nawet dziecięce. Echo ich krzyków promieniowało gniewem, strachem i bólem. Nie mogła powstrzymać drżenia. Poczuła gorąco, tym razem na całym ciele. Można sobie jedynie wyobrazić, że podobną kakofonią krzyków musiało huczeć piekło, o którym opowiadała Cerise, a i tak głosy nadal zdawały się częściowo przytłumione. Doświadczenie tego z pełną mocą doprowadziłoby prawdopodobnie do postradania zmysłów.
Poczuła dotyk. To Vormund położył dłoń na jej ramieniu.
- Ruszamy, słowiku. - Słowa zabrzmiały spokojnie, lecz w oczach czaiła się obawa.
Vormund i barman odziali się w płaszcze i cała trójka wyszła na zewnątrz. Adalbert powiedział bramkarzowi Bruno, który trwał niczym nieruchomy posąg pod drzwiami wejściowymi, aby zachował szczególną ostrożność.
Ishifone zajęła tylne miejsce w toyocie Neko. Przez całą podróż niewiele do niej dochodziło. Wciąż widziała ulicę, ale jej odgłosy zagłuszały krzyki potępieńców. Parokrotnie Vormund odwracał się i pytał czy wszystko w porządku. Była wstanie jedynie pokręcić bądź kiwnąć głową.
Gdy stanęli poczuła się trochę lepiej. Sama wyszła z samochodu i nawet poznała miejsce przy którym się znajdowali.

http://bleach.iowoi.org/t907p240-stara-fabryka-zabawek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: November eleven   Today at 15:20

Powrót do góry Go down
 
November eleven
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 17Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 15, 16, 17

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com