IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 November eleven

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 17  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 25 Lip 2012 - 16:35

Ciężko pracującej dziewczynie należy się... szklanka wody, bo właśnie tym uraczył ją barman.
W sumie nic dziwnego, że oszczędzali bo zauważyła tylko jednego klienta. Jakiegoś starucha sączącego kolorowego drinka.
Tymczasem Vormund siedział przy barze i nawet nie zauważył jej przyjścia. Był całkowicie pochłonięty pisaniem czegoś w kajecie, od czasu do czasu odrywał pióro od papieru i wkładał jego koniec do buzi, mocno nad czymś dumając.
Ishifone zauważyła też, że facet zdążył się wymalować. I jeśli zechciała zapytać o zawody, to udało jej się to dopiero za drugim razem. Na pierwsze zapytanie bowiem w ogóle nie zwrócił uwagi.
-Co? Ahh tak, zawody. Co kilka dni organizujemy sobie taki specjalny trening. Dla dzieciaków to zabawa, ale też dobra okazja do treningu ciała i ducha.
Zerknął na roleksa opinającego jego przegub srebrnym paskiem.
-Właściwie można by zaczynać żeby zdążyć przed obiadem, to wtedy zawsze większy apetyt dopisuje. A tak w ogóle to, jak podoba się moja książka, słowiku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 25 Lip 2012 - 17:23

Dostała dokładnie to co potrzebowała, czyli szklankę wody. Chociaż... pewnie nie dostałaby niczego innego. Cięcia kosztów i w ogóle... skąpiradła przeklęte. A tamten chociaż sok dostał... żadnego pytania "a może panienka coś innego weźmie" albo coś w tym rodzaju... powinni dbać o potencjalnych klientów, zwłaszcza, że takowych mają bardzo mało. Jakiś staruch... phew. Na pewno mnóstwo zarobią... powodzenia.
Po tym jak wypiła wodę za jednym zamachem obróciła się w stronę Vormunda, który jakimś dziwnym trafem nie siedział u siebie w kanciapie tylko przy barze pisząc coś... nie jej sprawa. Może planuje podbicie świata... nie zdziwiłaby się. Przynajmniej założył makijaż. Teraz będzie mogła bez wyrzutów sumienia na niego wrzucać.
Wysłuchała co miał do powiedzenia... specjalne treningi? No dobra, to brzmiało sensownie, aczkolwiek praca w grupach... eh. Dajcie spokój, to jakaś kpina. Tutaj ledwo co się zmuszają do wymiany paru słów gdy się witają, a co dopiero współpraca w czymś konkretniejszym. No ale dobra, niech im będzie, niech się bawią... i chcą to zrobić przed obiadem. Niech im będzie,. wszystko jej jedno.
-Przydatna-Rzekła na pytanie o książce. Tyle mogła rzec bez wyzłośliwiania się i innych tego typu przyjemnościach. Po tym po prostu chwilę się przypatrywała Vormundowi i popatrzyła gdzieś w bok. Jak dla niej to był koniec rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 25 Lip 2012 - 17:34

-Cieszę się. - Vormund posłał jej serdeczny uśmiech, po czym wrócił do dłubania w kajeciku.
Trwało to jakieś dziesięć minut, aż nagle spojrzał na Ishifone jakby dopiero teraz zauważył, że jest przy barze.
- Jeśli się zgodzisz, słowiku, zaproponowałbym małe wprowadzenie do dzisiejszego treningu. W końcu jesteś nieopierzona, a taka lekcja z pewnością zwiększy szansę na wyrównany pojedynek z resztą.
Słowa te wypowiedział ze zmarszczonymi brwiami i całkiem zresztą poważnie.
W sumie każda nowa lekcja na tym etapie byłaby jej bardzo pomocna. Ale czy zechce pójść za radą tego dziwaka? Wolną wolę co do tego miała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sro 25 Lip 2012 - 18:06

Nie zwracała uwagi na niego, a on nie zwracał na nią. W miarę uczciwy układ musiała przyznać, przynajmniej nie dawał jej powodów do irytowania się. Nawet w sumie na niego nie patrzyła... aż tu nagle - sru, odezwał się. Zatem nic nie trwa wiecznie... a teraz chwilkę, bo musi pomyśleć czy przyjąć jego propozycję. Niby go nie lubi, denerwuje ją swoim istnieniem... ale im więcej informacji uda jej się uzyskać, tym lepiej. Poza tym... z tego co mówił jej Aleksander, to może całkiem sporo wiedzieć, więc... pomimo jej ogólnej nieufności i niechęci do ludzi, chyba teraz sobie odpuści... to będzie wymagało od niej naprawdę dużego pokazu samokontroli... wzięła jeszcze tylko lekki wdech i...
-Niech będzie. Raczej nie zaszkodzi-No... chyba nawet nieźle wyszło. Gorzej, jak będzie chciał ją w coś wpuścić, by udzielić jej wspaniałej lekcji życia pod tytułem "sama musisz do wszystkiego dojść" albo "nie ufaj obcym". Powinien to docenić, że obdarzyła go aż takim zaufaniem i była dla niego tak miła. W normalnej sytuacji gdy tylko by go zobaczyła zrobiłaby obrót o 180 stopni i zwinęła się stąd jak najszybciej.
Ale kto powiedzieć, że to co się tutaj dzieje jest normalne? I jeszcze chciała w tym wszystkim być. Zaraza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 13:03

Tak więc udali się za kurtynę, gdzie Vormund zostawił na stole swój kajecik, po czym zeszli do tej jakże imponującej sali treningowej.
Votmund natychmiast podszedł do panelu wbudowanego w ścianę. Nacisnął na jeden z kilku guzików co poskutkowała bzyczeniem i dosyć głośnym skrzypnięciem.
Chwilę potem z sufitu, po przeciwległych końcach sali, wyłoniły się instrumenty niezbędne do gry w pewną dyscyplinę sportu koszykówką zwaną.
Dalej mężczyzna podszedł do niej i uśmiechnął się rześko.
-Chyba znamy tą grę? Nasza rozgrywka nie będzie się zbytnio różnić. - Połączył opuszki palców, a pomiędzy dłońmi zaistniał niebieski ognik. Zjawisko rosło szybko, aż zatrzymało się na wielkości odpowiadającej piłce do koszykówki.
- Różnica polega na tym czym gramy. Widzisz, słowiku. Trzymający tą kulę musi być cały czas na niej skupiony, bo inaczej... - Niby piłka prysła mu w dłoni zamieniając się w garść płomyków, które rozpierzchły się we wszystkie strony.
-Oczywiście od czasu do czasu stosujemy pewne urozmaicenia. Na przykład w czasie meczu dozwolone jest używanie łuków, jednak dzisiaj poprzestaniemy na najprostszym formacie.
Jeszcze raz stworzył świetlistą piłkę, po czym podsunął ją Ishifone.
-Spróbuj ją utrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 13:25

Tak jak można się było spodziewasz, zeszli na dół do tej wielkiej sali treningowej. Czyli będzie chciał jej zaprezentować na czym ten trening będzie polegał. Nawet logiczne. Podszedł on do panelu, na który jakoś wcześniej nie zwróciła uwagi, po czym rozległo się głośne skrzypnięcie kaleczące czuły słuch dziewczyny... ale chwila... czy tam przypadkiem...
...dalej już kompletnie straciła wiarę w jakąkolwiek poważność tego faceta. Z tego co jej mówiono to tutaj szkoli się łowców jakiśtam demonów, a nie przyszłe gwiazdy NBA. Jeszcze tylko... nie. Wizja Vormunda w krótkich szortach i koszulce bez ramiączek doprowadziłaby ją do szewskiej pasji. Musiałaby sobie chyba oczy wydłubać... na razie jednak mężczyzna zaprezentował jej, jak wykonuje swoją lampkę nocną. Trochę niepraktyczne bo uznał, że trzeba być na niej cały czas skupionym, ale mniejsza, nie jej problem. Wróć, jej problem, bo będzie musiała się tym dziadostwem bawić. No dobra... przypatrzyła się piłce. Usiłowała wyczuć jakiekolwiek przepływy energii na odległość w miejscu gdzie ona była. Skupić się na jej kształcie i, gdy już ją złapie, na wadze. Nie będzie się bawiła w pierdoły w stylu "Ja jestem piłką a piłka jest mną" bo to będzie dużo poniżej jej godności. Po prostu zastosuje w praktyce to, czego udało jej się nauczyć w przeciągu ostatnich paru godzin. Stała się trochę bardziej świadoma Reiatsu, i teraz przynajmniej wie czego może się spodziewać i co należy brać pod uwagę w skupianiu się na takich obiektach. W sumie największe skupienie jest wtedy, gdy już się rzuci piłkę i jakby oczekuje, że zrobi to co się zaplanowało... będzie musiała mieć podobne podejście, ale cały czas. Świadomość istoty piłki. Śmieszne.
...więc... złapała... i się skupiła na tym dziadostwie. Na jej energii, kształcie, na ewentualnym cieple, by cały czas była świadoma, że tam jest. Potem natomiast trochę nią porusza, poodbija od podłogi albo coś w tym rodzaju. Może nie rozpadnie jej się w dłoniach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 14:22

Piłka zamigotała, gdy dostała ją w swoje ręce. Udało się jednak ustabilizować, tak, że nie powtórzyła losu poprzedniczki. Przynajmniej na razie...
Szybko zauważyła, że utrzymanie kształtu kuli było trudniejsze od wcześniejszych ćwiczeń.
Może dlatego, że to nie było jej reiatsu?
Spędziła chwilę na zapoznaniu się z piłką, co jakby zaowocowało zwiększeniem spójności świetlistej kuli.
Może czas na następny krok?
Poodbijała nową zabawkę kilka razy o podłogę. Przy też czynności piłka zaczęła pulsować intensywnie, jakby miała zamiar zaraz wybuchnąć. Na szczęście do tego nie doszło.
Vormund skinął głową.
-Manipulacja reiatsu, karta atutowa Quincy. Może spróbujesz przebiec się z nią i... jak wy to mówicie? Zaliczyć kosza?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 14:46

Parokrotnie miała wrażenie, iż za chwile to coś wybuchnie jej w twarz, jednak nic takiego się nie stało chociaż wykonywała z nią różne rzeczy. Wyglądała na dość zainteresowaną na ile może się posunąć by nic nieprzewidzianego się nie stało. Zastanawiała się czy to tylko dlatego, że jest nie wprawiona, czy też może ogólnie tak się zachowuje w czasie poruszania, uderzenia i przekazywania dalej. Ciekawe... czuła się trochę tak jak była mała gdy poznawała otaczający ją świat. Zafascynowana nowymi doznaniami i pobudzeniem zmysłów. Coś w tym jednak jeszcze było... zmysł, którego wcześniej nie znała. Nie mogła jednak się zbytnio nad tym upajać, ponieważ jeszcze nie była na tyle umiejętna by myśleć o trzech rzeczach naraz. Skupić się na zadaniu.
Kiwnęła głową i pokozłowała chwilę w stronę kosza. Niezbyt dbała o swoją kondycję fizyczną a jak wiadomo - w zdrowym ciele zdrowy duch. Przypominało jej to najbardziej zabawy szkolne, do których przeważnie miała stosunek, lekko mówiąc, sceptyczny, głównie z powodu intensywnego zapachu potu który unosił się wtedy zawsze w powietrzu. Drażnił ją.
Tak czy owak, prawdopodobnie dotarła do kosza. Wszelkie sprawy poboczne powiązane z tematyką wysiłku fizycznego i innymi bzdetami niezbyt zaprzątały jej głowę. Po co, ma przecież w dłoniach coś o wiele bardziej interesującego i absorbującego. Trochę ociężale, ale rzuciła kulą w stronę kosza, skupiając się na tym by utrzymać ją w jednym kawałku. Śledziła tor jej ruchu, skupiała się na jej obrazie, na świetle które emitowała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 15:24

Ishifone ruszyła w stronę kosza. Trudno było biec, omijać przeszkody i koncentrować się na piłce. Efektem tego było, że w pół drogi piłka odskoczyła jej i rozpłynęła się w powietrzu.
Zaraz jednak pojawił się Vormund z kolejną lśniącą kulą. Zachęcił ją aby spróbować raz jeszcze.
I tym razem poszło już lepiej dobiegła do kosza, wyrzuciła ramiona do góry i... piłka filmowo zatoczyła okrąg po obręczy, po czym przeleciała przez nią. Punkt! Czy ile tam w tym sporcie się daje.
Cały ten wysiłek sprawił, że złapała ją zadyszka. Chyba nie miała aż tak kiepskiej kondycji? Zresztą ogólnie czuła się wyżuta z energii. Pewno przez te wielogodzinne ćwiczenia.
Zaraz zresztą podszedł na niej Vormund.
-Widzę, że rodzi się nam gwiazda! Chcesz jeszcze trochę poćwiczyć? - zapytał wytwarzając kolejną kulę, jako że poprzednia rozprysła się przy kontakcie z podłogą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 15:55

Szlag. Za pierwszym razem za bardzo się skupiła na ruchach a za mało na kuli. Efekt? Gdzieś tak w połowie drogi nie miała już czym się bawić. No to trzeba się... a ten co tutaj robi? Jakoś tak szybko się tutaj znalazł... nadczłowiek jakiś czy co? Nieważne. Trzeba jeszcze raz.
Za drugim podejściem poszło jej już zdecydowanie lepiej. Dobiegła jakoś do kosza, i po wyrzucie w górę na odlew piłka zatoczyła koło i wleciała do środka obręczy. Świetnie. Jakby ją to interesowało... ważne, iż do tego momentu udało się jej trafić tym dziadostwem. Pochyliła się, złapała za kolana, i usiłowała złapać oddech. Wydawało jej się, że dzięki wielogodzinnym spacerom i sporadycznym ucieczkom z bardziej podejrzanych miejsc trochę kondycji jednak miała... a teraz po półtorej przebieżki ledwo co mogła zebrać tchu. Te ćwiczenia na Reiatsu... aż tak ją zmęczyły? Niby siedziała nad tym parę godzin, ale... musi sporo popracować. Ale akurat taka praca jej się nawet podobała. TAK. PODOBAŁA SIĘ. JEDYNA RZECZ NA TYM NIESZCZĘSNYM PADOLE! PODOBA SIĘ JEJ!
Aż tu nagle Vormund. Z drugą kulą. Popatrzyła na niego jakby spadł z księżyca, po czym się wyprostowała. Pokręciła głową
-Załapałam o co chodzi. Mam dobrą pamięć. Musze odpocząć. Cały dzień coś robię-Po czym udała się w kierunku drabinki. Chciała sobie usiąść i chociaż chwilę nic nie robić. Jak za starych czasów...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 16:51

Z ulgą mogła usiąść na szerokim szczeblu drabinki, chociaż zawsze miała jeszcze do dyspozycji "trybuny".
Niestety Vormund nie pozwolił jej w spokoju odpocząć, bo zaraz przylazł. Spojrzał na nią badawczo, po czym pogmerał w kieszeni. Wyjął z niej plastikowe pudełeczko. Odkręcił zakrętkę i wyciągnął niebieską kapsułkę.
Podał ją Ishifone.
-Pierwsza próba lotu zawsze jest męcząca, słowiku. To specjalna tabletka dzięki, której twoja równowaga energetyczna wróci do normy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 17:18

...był aż tak zmęczona, że nie miała siły wchodzić po tej drabince. No świetnie, a pewnie nie uda się jej wymigać od tego całego "treningu"... tym bardziej będzie musiała odpocząć i zaczerpnąć parę głębokich wdechów. Jeden... dwa... ZNOWU ON?! NIE MOŻE DAĆ JEJ CHOCIAŻ CHWILI SPOKOJU?!
Patrzyła mu dokładnie na ręce. Najpierw grzebał w kieszeni. Potem wyciągnął plastikowe pudełko. A z pudełka wyciągnął niebieską kapsułkę. Przypominała jej trochę viagrę, więc tym bardziej patrzyła się na niego podejrzliwie.
-Jeżeli stanie mi się coś i nie będzie mi się to podobało... to lepiej żebym po tym nie wstała-Właśnie wzięła od dziwnie wyglądającego faceta dziwną kapsułkę. I właśnie ją połyka. Świetnie. Mamusia byłaby z niej dumna.
Jeżeli faktycznie poczuła się po tym lepiej... to przystanie na propozycję Vormunda dotyczącej dalszych ćwiczeń. I tak nie ma nic innego do roboty, więc może się dalej trochę pomęczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 17:31

-Podejrzliwość jest cnotą w świecie chaosu. Ale i ona może obrócić się przeciw nam - powiedział, obdarzając ją uśmiechem miłego nieznajomego rozdającego cukierki dzieciom.
Kapsułka prześlizgnęła się przez gardło. Po kilku minutach czuła się tak samo znużona, aż tu nagle w okolicy serca nastąpiła eksplozja przyjemnego ciepła. Ogarnęła ją błogość [+20pr]
Vormund pokiwał głową w zadowoleniu.
-Mogę? Chyba już czas na naszą zabawę. Przebierz się i spotkamy się tu wszyscy za jakiś kwadrans.
Mężczyzna wspiął się na górę. Nadchodził czas aby Ishifone wykazała się na tle reszty szczęśliwych sierotek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 26 Lip 2012 - 17:39

Ten uśmiech wcale nie pomagał jej w obdarzeniu go chociaż szczątkowym zaufaniem, ale co się stało to się nie odstanie. Siedziała tak sobie, czekała... aż tu nagle poczuła się jakby w jej serce przywalił młot. Zawał?! W tym wieku?! Ale... to było nawet przyjemne... nawet mogłaby to polubić... oparła swoją głowę o dłoń starając się opanować. Szczerze powiedziawszy czegoś takiego jeszcze nie przeżyła. Niby viagry jeszcze nie brała ale wydawało jej się, że powinna inaczej działać. I na pewno Vormund wydawałby jej się troszeczkę bardziej atrakcyjny, a tak samo ją odrzucał jak wcześniej. Czyli wszystko z nią w porządku... no i to uczucie mijało. Przynajmniej czuła się już dobrze.
Wyjątkowo bez żadnego mamrotania usunęła mu się z drogi i poczekała, aż wejdzie na górę. Potem sama tam wlazła i poszła do swojego pokoju by się przebrać... w co należałoby się ubrać... chyba w jakieś krótkie, lekkie spodenki i sportową koszulkę na ramiączkach. Może coś takiego ma w swojej cudownej torbie... a jak nie to trzeba będzie poszukać czegoś podobnego, bo w tym w czym teraz sobie chodzi to raczej nie wystąpi. Szkoda by jej było...
...a tak będzie tylko głupio. Żeby w tym wieku na WF dla dziwaków łazić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pią 27 Lip 2012 - 11:26

Ishifone będąc pod wpływem niebieskiej pigułki, udała się na pokoju, gdzie wygrzebała jakieś odpowiednie ciuchy. Przebrała się i wróciła do sali.
Była tam już Sonia i Daichi, oboje ubrani na sportowo. Właśnie wykonywali lekką rozgrzewkę.
Vormund nadal łaził w swoim garniaku, co pozwalało przypuszczać, że nie weźmie udziału w rozgrywce.
Po chwili dołączyła pozostała dwójka sierotek. Widząc, że są w komplecie Vormund przywołał ich do siebie.
-Dzisiejsza rozgrywka będzie mieć charakter podstawowy. Żadnych strzał i łuków... A teraz, Daich i Ishifone, może najmłodsi zostaną dziś kapitanami drużyn?
Daichi kiwnął ochoczo głową, po czym zerknął niespokojnie na Ishifone.
-Panie mają pierwszeństwo - wymruczał lękliwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pią 27 Lip 2012 - 20:07

Udało się znaleźć jej coś, co chociaż trochę przypominało strój sportowy. Idealnie. Więc bez zbędnego ociągania ubrała się w te szmaty i wróciła do sali. Matko, jakie to jest... mierzwiło ją to trochę. Ale powinna się chyba przyzwyczaić. I tak będzie za bardzo skupiona na innych sprawach by przejmować się tym, że krój jej nie leży.
W środku Sonia i Daichi już wykonywali rozgrzewkę. Ona nie czuła aż takiej potrzeby by to robić głównie ze względu na to, iż już sobie takową przed chwilą zapewniła. Jedynie co to mogła rozruszać trochę stawy skokowe by nie doznała żadnych kontuzji. Za bardzo się ceniła by na to pozwolić.
Wkrótce do ich grupy doczołgały się jeszcze inne sieroty. Innymi słowy, byli już wszyscy. Skrzywiła się i to dość znacznie gdy dostała etykietkę "najmłodsi". Czyżby wszyscy tutaj bez wyjątku mieli trzydziestkę za pasem? Nie zamierzała w żaden sposób jednak tego skomentować, chociaż ją dość mocno kusiło. Gdy tylko Daichi ośmielił się na nią spojrzeć spetryfikowała go wzrokiem, po czym przypatrzyła sie wszystkim... za cholerę nie mogła ocenić ich umiejętności. Będzie wybierać na chybił-trafił, ew. tych którzy jej nie podpadli.
-Kenshim-Rzekła krótko i czekała aż tamten coś wybierze. Jeżeli Ami będzie wolna to wybierze ją jako trzecią osobę do składu. Jeśli natomiast nie... no to Sonię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sob 28 Lip 2012 - 15:42

Kenshim nie pokazywał niczego po sobie. Nie podskoczył do góry z wesołym okrzykiem, ani nie rozpłakał się rzewnymi łzami. Po prostu stanął obok dziewczyny, jakby było mu wszystko jedno z kim będzie grać.
Daichi zastanawiał się przez moment wodząc wzrokiem po pozostałych zawodnikach do wzięcia.
W końcu wskazał Sonię, która z tego wyboru nie wydawała się szczególnie szczęśliwa. Westchnęła i podszedła niemrawo do Daichi'ego. Widać chłopaczek nie był zbyt dobrym materiałem na kolegę z drużyny.
Dalej Ishifone została Aki, która wydawała się tym wszystkim nie co znudzona.
Vormund klasnął w dłonie.
-Dobrze! Drużyny wybrane może...
-Ekhm - Odkaszlnęła Sonia. - Ich jest więcej.
Vormund uśmiechnął się chytrze.
-Moja piękna Asami... Powinniście się raczej cieszyć z takiej sytuacji.
Druga drużyna w liczbie dwóch osób wybałuszyła na niego oczy.
-Macie doskonałą okazję, aby sprawdzić się mając naprzeciw przeważające siłą nieprzyjaciela. Gdy zostaniecie prawdziwymi quincy wielokrotnie los zastanie was w sytuacji kiedy nemezis będzie mieć przewagę liczebną, bądź jego moc będzie przewyższać waszą.
Wtedy tylko spryt i posiadana wiedza będą w stanie uchronić was od porażki i jej konsekwencji.

Cóż, nie wydawali się specjalnie przekonani słowami Vormunda, ale to już nie był problem Ishifone.

[rozgrywamy mecz w jednym poście, czy chcesz się pobawić?]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sob 28 Lip 2012 - 16:18

No patrzcie patrzcie - staremu nie chce się grać, to i dobrą wymówkę znalazł. Chociaż prawdę powiedziawszy oni mają trochę bardziej zaangażowaną drużynę. Jej niespecjalnie tez zależało na tych całych zabawach, więc się wcale nie zdziwi jak jednak uda im się ich ograć. Trudno, przynajmniej będzie miała sporo zabawy z pogrążaniem tego żałosnego gnojka. Co do Sonii... też by chciała, ale, chociaż wolałaby nawet o tym nie myśleć, jest pewnie o wiele bardziej doświadczona w tym wszystkim. No nic, trudno. Ale zamierzała jeszcze im trochę przygrzmocić, tak na zachętę by ich trochę zmotywować. Nic tak nie zagrzewa przeciwnika do walki jak parę obelg. A jak są wkurzeni, to większe jest prawdopodobieństwo że popełnią jakieś głupie błędy, i o to jej chodziło. Że niby gra nieczysto? Będą mieli okazję się wykazać, phi.
-Może przypadkiem wpadniesz na Sonię. Pierwsza okazja dotknięcia kobiecego ciała. Następnej może nie być-Wypowiadając te złośliwości patrzyła się bezpośrednio na osobę Daichi'ego. Prychnęła raz i czekała na to, aż Vormund pozwoli im grać. Osobiście zamierzała... nic specjalnego, pograć sobie, nie przepadała za tego typu rozrywkami a reszta nie wyglądała na zainteresowaną czymkolwiek. Aczkolwiek jak będzie miała okazję na dyskretne zrobienie niewielkiej krzywdy Daichi'emu, to nie zawaha się ani chwili by to zrobić. A jeżeli to on będzie chciał odwalić numer... to ona już zadba o to by był pewny, że policzy się z nim później. Co oczywiście potem zrobi. Nie będzie jej gówniarz podskakiwał
Co do Sonii... z nią może mieć potem trochę więcej problemów. Wstrzyma się. Trochę. Na razie.

[Chyba nie ma zbytnio co się rozwodzić. Nastawienie ludzi tutaj jest powszechnie znane, umiejętności Tobie też]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sob 28 Lip 2012 - 17:22

Uwaga Ishifone musiała być na rzeczy bowiem Daichi zaświecił czerwienią.
- Ja dotykałem kobiecego ciała! - krzyknął oburzony. - I to wiele razy - dodał z dumą.
-Chyba co noc w śnie, zgadza się? - Wtrąciła się Ami.
Całą sytuację obserwowała Sonia, która wystrzeliła dłoń do góry i zwróciła się do Vormunda.
-Panie sędzio! Drużyna przeciwna gnębi mojego zawodnika.
Vormund tylko wzruszył ramionami.
-Mecz się jeszcze nie zaczął - powiedział, po czym odszedł kawałek dalej. Przystanął i wyciągnął dłoń ku podłodze, nad którą zaświeciło błękitne światło. Nie była to jednak piłka, lecz coś przypominające kształtem deskę surfingową.
Mężczyzna wszedł na nią i uniósł się w powietrze.
Poszybował na środek boiska, gdzie zebrali już się zawodnicy. Kapitanowie podeszli do siebie.
-Tylko bez prostackich zachowań, proszę! - zakrzyknął Vormund, po czym wygrzebał z kieszeni gwizdek. Stworzył świetlistą piłkę i zagwizdał. Piłka była w grze.

Kiedy po godzinie skończyli Ishifone musiała stwierdzić, że takiego wycisku chyba jeszcze nie otrzymała. Cała lepiła się od potu, ledwo powłóczyła nogami i jeszcze ten ból w ramieniu kiedy Sonia przeprowadziła na nią bezpardonowy atak, za co zresztą otrzymała upomnienie od surfującego nad parkietem sędziego.
Cała ta rozgrywka była szalona. Nie dość, że pod dużym stresem trzeba było koncentrować się na utrzymaniu spoistości piłki ( za jej "zepsucie" otrzymywało się ujemne punkty), to jeszcze trzeba było uważać na murki, których najwyraźniej schować się nie dało.
Mimo przewagi jednej z drużyn mecz był zacięty. Ishifone szybko pojęła, że z tej gromady to Sonia jest najszybsza i najzwinniejsza, co w połączeniu z dobrym okiem sprawiało, że na półmetku gry jej drużyna miała niewielką przewagę. W tym duecie Daichi robił głównie za odciągacza uwagi. Nie był tak szybki, jak koleżanka, nie wspominając, że dwukrotnie rozpłynęła się mu piłka.
Trzykrotnie zdarzyło się do Ishifone, ale gwoli sprawiedliwości należało dodać, że kontakt z piłką miała znacznie częstszy. O dziwo całkiem nieźle układała jej się współpraca z resztą drużyny. Ami okazała się dysponować podobnymi warunkami fizycznymi do niej, natomiast Kenshim niemal dorównywał Sonii.
W takim razie skąd ta przewaga tamtym na początku? Cóż, okazało się, że używano tu pewnej przydatnej sztuczki z energią, której zresztą Ishifone już kiedyś spróbowała. Używano bowiem rei do zwiększenia osiągów. Zwłaszcza Sonia upodobała sobie tą techniki, przez co właściwie nie sposób było jej dopaść.
Ale koledzy Ishifone szybko stwierdzili, że nie ma co się napinać i marnować sił już na początku. Dlatego też uzgodnili, że zaczekają z frontowym atakiem kiedy już Sonia będzie mogła jedynie pełzać.
Ta strategia przyniosła plony. Po półgodzinie Sonia wyraźnie zwolniła i mogli się brać do odrabiania strat. Wtedy z roli statysty wyszedł trochę Daichi, który okazał się zresztą całkiem wytrzymałą bestią. Ostatecznie jednak drużyna Ishifone wygrała z przekonującą przewagą osiemnastu punktów. Sama Ishifone grała całkiem nieźle, jak na pierwszy raz.
Oczywiście trochę jej brakowało do bardziej wprawionych w grach sierotek, ale kilka koszy zaliczyła. No i pod koniec udało jej się sfaulować Daichi'ego. A, gdy podleciał Vormund zrobiła tak niewinną minę, że ten uznał iż żadnego przewinienia nie było.

Właśnie udali się do łazienki, aby uwolnić skórę od oblepiającego ją potu.
Ami wydawała się nawet całkiem zadowolona z wygranej. W przeciwieństwie do Sonii, która z naburszoną miną myła włosy, od czasu do czasu ziewając.

[+1zr za mecz]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sob 28 Lip 2012 - 18:21

Zdarzenie to nastawiło ją dość optymistycznie, ba nawet Ami ją wyręczyła w kontynuowaniu tego. Gdy zobaczyła co sobie zmajstrował Vormund zastanawiała się, czy zaraz przypadkiem na niej nie stanie i nie będzie sobie popitalał jak surfer. I to zrobił... pozostawiła to bez komentarza. Acz nie mogła sobie odmówić przyjemności wgniatywania chłopaczka wzrokiem w podłogę. Może dzięki temu w ogóle nie wyskoczy.
Po drodze z sali gimna... treningowej do łazienki intensywnie rozmasowywała sobie ramię oraz analizowała mecz, a tak dokładniej to, co należy u niej poprawić i co zrobiła dobrze. Jej najczęściej zdarzały się wpadki ze znikaniem kuli, ale biorąc pod uwagę jej dziesięciominutowy trening było cudownie, zwłaszcza, że ten dzieciak siedzi tutaj trochę dłużej, rzadziej był przy piłce i był lepszy od niej o cały jeden raz. Beztalencie.
Swoją drogą, kto to widział, by w kosza grać przy tych wszystkich murkach. Jeżeli już inwestują pieniądze w takie pierdoły, to mogli je chociaż zrobić ruchome by mogły się chować w razie potrzeby. Ale nie - musieli sprawić, by jeszcze bardziej zmuszać ludzi do męczenia się. Przecież ostatnio tak się zmachała gdy spieprzała ze sklepu z takim jednym szmatławcem. Po co go wtedy podwędziła? Nie miała pojęcia. Może jakaś nagła chęć na dawkę informacji o świecie? Aż sama w to nie wierzyła.
Przynajmniej mogła podpatrzeć poziom umiejętności ludzi tutaj. Oraz to, że też kombinowali jak ona czyli wzmacniali swoje ciało energią. Tyle tylko, że Sonia coś za mocno z niej korzystała, bo o ile przez pierwszą połowę dawała im samodzielnie w kość, to potem wyczerpały jej się bateryjki i mogli im nakopać. I dobrze, znaczy się, że jej początkowa prowokacja zadziałała. Aczkolwiek jakoś tak Tego gnojka było więcej widać... i dobrze. Miała okazję go zwalić z nóg, i to dosłownie. I jeszcze jej to uszło. Wspaniale, niech się uczy życia szczyl. I komunikacja jakoś im szła, i nie odstawała aż tak mocarnie... chociaż jak wtedy ta blond suka potraktowała ją z bara to myślała, że ją z miejsca zatłucze czymkolwiek co miała pod ręką. A że w pobliżu się kręcił Daichi...
...no i tyle. Mogła pójść do łazienki i doprowadzić się do porządku. Nie zamierzała z nikim rozmawiać, bo tak. I tak nie miałaby o czym... więc... umyła się, doprowadziła do porządku, i poszła do siebie do pokoju.
...była zmęczona, prawda. Ale w sumie mogła się jeszcze pobawić czyimś kosztem. Miała aż taki dobry nastrój... ba, może nawet porozmawia z kimś. Kto byłby najlepszą ofiarą... kto się pozwala tak gnębić... a, już pamiętała. Daichi. Wybornie. Ale było jeszcze na to trochę za wcześnie...
...na razie zamierzała odpocząć. Poleżeć trochę na karimacie, może jeszcze poczytać tą książkę od Vormunda. Poczeka na jakieś zawołania na kolację albo coś. Jednak punkt dwudziesta pierwsza/dwudziesta druga - trzeba będzie działać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sob 28 Lip 2012 - 18:51

Zgodnie z dzisiejszym harmonogramem, po oczyszczeniu ciał przyszedł czas na zapełnienie żołądków. I tutaj następna ciekawostka, mianowicie obiad mieli przygotować sobie sami.
Widocznie wczorajsze krewetki były wyjątkowym prezentem powitalnym.
Tak więc udostępniono im kuchnię z zapasami i... kolejna niespodzianka, mianowicie to Daichi robił tu za drużynowego kucharza. Do pomocy powziął sobie Ami, która też co nie co w kuchni zdziałać umiała.
Jak potem wytłumaczyła jej Sonia. Ta dwójka zajmuje się robieniem reszcie posiłków na co dzień. Inna opcja sprawiłaby, że już dawno zeszliby na sraczkę.
A podane został ryż i sushi, czyli całkiem tradycyjnie. I chociaż krewetek to nie pobiło, to było całkiem zjadliwe. Chociaż kto wie jaką tam wkładkę Daichi jej przygotował.
Ogółem dowiedziała się, że oni robią tu za tanią siłę roboczą. Mogła się o tym przekonać kiedy musiała zmywać naczynia po innych.
Potem mogła już zaszyć się w pokoju i poczytał Vormundową książkę.
Gdzieś około osiemnastej została zawołana na dół. Rozpoczął się zwyczajowy dzień pracy.
Okazało się, że miała usługiwać gościom, znaczy się być kelnerką.
Dostała białą koszulę, czarną do kolan spódniczkę, rajstopy i szpilki. Kelnereczka, jak się patrzy.
I o dziwo okazało się, że trochę gości tam przychodzi. Jacyś nudni studenci, trochę bardziej zamożni ludzie w średnim wieku.
Tak więc trochę tych zamówień tego wieczoru zebrała. Pomagała jej Sonia z nałożoną maską sympatycznej i uśmiechniętej pracownicy, z którą można zamówić kilka słów.
Ami i Daichi harowali w kuchni, bezimienny barman panował w swoim królestwie, a na scenie pogrywał jazzowy zespół. A Kenshim?
Około dwudziestej kurtyna rozsunęła się i wyszedł nasz ponurak we własnej osobie. Wygłosił kilka jakichś wierszyków, a publiczności nawet to się podobało.
Zaraz po nim występował Vormund, a jego wystąpienie mógł bez bólów głowy obejrzeć nawet największy malkontent. A przynajmniej tak można było sądzić po oklaskach, które na koniec dostał.
Zabawa skończyła się około północy, gdzie wszyscy goście rozeszli się do domów. A sama Ishifone, choć zmęczona, miała dodatkowe 22ryo z napiwków.
Wszyscy pomału wlekli się do pokoi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Sob 28 Lip 2012 - 22:33

Tak więc poszła żreć. Niespecjalnie psuło to jej plany, głównie dlatego iż żadnych nie miała. Jeżeli chodzi o jedzenie to nie miała zbyt dużych wymagań, byle było zjadliwe, nietrujące, i by szef kuchni nie dodawał jej niczego za bardzo od siebie, to już jest nieźle. Ryż i sushi, nieźle, aczkolwiek jak sobie przypomniała kto to przygotowuje to o mało co to nie stanął jej w gardle. Hah, trzeba było sobie wyobrazić jej wewnętrzne zdziwienie gdy to pierwszy raz usłyszała. To on coś umie?! Jest użyteczny?! A to Ci heca! Wprost nie do uwierzenia! Swoją drogą, Sonia tutaj robi za oprowadzaczkę? No tak, z jej udawanym optymizmem i otwartością najbardziej się tu nadaje... no bo kogo my tu mamy. Przyszłego gwałciciela, skrzywdzone dziecko, i miłośniczkę książek. Jak widać, pasuje tutaj najbardziej... więc oczywiście musiała jej wydawać polecenia. Mogła pozmywać. Trudno. Przeżyje. Wyjątkowo to zniesie. Jakoś...
...zniosła. I to nie jajo. Sukces. Skoczyła jeszcze do łazienki i potem do pokoju by zagłębić się w lekturze jedynej interesującej tutaj ją książki. Trochę się dowiedziała pierdół, aczkolwiek niczego nie próbowała bo była już na to za zmęczona tymi skokami i ganianiem się po boisku. I jeszcze dalej trochę doskwierał jej ten bok... nie mówiąc już o tym siniaku z przedwczoraj... ciekawe, co z jej niedoszłym narzeczonym. Chyba cały czas ma ten pierścionek... pogapiła się chwilę na niego... ładny... i niech se będzie. I chyba go zostawi, będzie mogła ciekawe historyjki wymyślać z jego udziałem. Jakieś poruszające za serce ścierwo. Może być... a teraz do czytania...
...minęło jej tak z parę godzin. Aż tu nagle przerwał jej ktoś z wiadomością, że ma usługiwać gościom. Popatrzyła się na tego kogoś jak na idiotę, nieważne kto przyszedł ją odwiedzić... a, znaczy, kelnerkowanie. Dalej nienajlepiej, ale już mogła to znieść. Biała koszula, czarna spódniczka do kolan, rajstopy i buty na szpilkach... troszkę w nich chodziła ale niezaspecjalnie za nimi przepadała. Po to była niska by się tym szczycić, a nie by wskakiwać na poziom przeciętnego japońca. Kurde. Ale dooobra... będzie wyjątkowo dla nich miła. W końcu sama się w to wpakowała na początku, chociaż zapewne nawet gdyby nie zapewniła o swojej gotowości do pracy to i tak by ją do tego zaciągneli. Za darmo przecież tutaj by jej nie trzymali.
Tak więc sobie trochę przepracowała. Jej zaangażowanie ograniczało się do powiedzenia "Co podać" zapamiętywania zamówienia, informowania barmana czy kogo tam trzeba było, i zasuwania z zamówieniem do klienta i ewentualne branie kasy. Napiwki oczywiście zostawiała dla siebie. Pomagała jej trochę Sonia, która to była od niej zdecydowanie bardziej przyjacielsko nastawiona... po co? Ona jest tu po to by pracować, a nie urządzać sobie pogawędki o jakiś bzdetach. Traci czas. I w sumie w jakim charakterze pracuje tu Kenshim?
Koło dwudziestej się dowiedziała. Wyskoczył, pomruczał trochę jakiś wierszyków, i tyle. Ale się napracował, niech go chuj jasny strzeli. Ale przynajmniej się nadawał do tego, smęt jeden. Wszyscy poeci mają nierówno w głowie, nawet jak w miarę mądrze mówili. Jeszcze cała przyszłość przed nim...
... a tu nagle Vormund. Tutaj już się całkowicie wyłączyła, gdyż jej wrażliwość na poezję plasowała się pomiędzy kartoflem a selerem i taki jej natłok mógłby spowodować trwały uszczerbek na jej zdrowiu. Aczkolwiek nie sposób było nie zauważyć tych gromkich braw ze strony publiki. Spaczone gusta, musi przyznać. Nie jej sprawa.
Cała impreza skończyła się koło północy. Wszyscy, włącznie z nią, byli już zmęczeni, ale ona dalej chciała trochę się pobawić. W końcu nawet ktoś tak zapracowany jak ona chce czasami mieć coś od życia! Więc najpierw przebrała się w swoją koszulkę nocną i jakieś pasujące do tego majtki. Zgasiła u siebie światło, poczekała chwilę... z jakieś piętnaście, dwadzieścia minut. Miała wprawę w nic nie robieniu, więc jakoś powinno jej to zlecieć, aczkolwiek biorąc pod uwagę jej "figlarny" jak na nią nastrój - cholera wie. W sumie... poczeka pół godziny. Dla pewności. Co potem?
Założy swoje klapki, bo jakieś musiała mieć - względy czystości, w końcu dzieliła pokój z ty... jak mu tam było... no, z tym z którym była przez parę lat. Nieważne. Otworzyła ostrożnie drzwi i rozejrzała się, czy nikt nie idzie. Potem przeszła się do pokoju Daichi'ego... zapukała dwa razy. Jak nie poskutkuje, znowu dwa razy. Gdyby i tym razem to nie poskutkowało... postara się otworzyć drzwi. Nie będzie jej cholera jasna ignorował. Jak nie otworzy - wróci do siebie...
Tak czy owak, w razie gdyby za którymś razem otworzył, przypatrzy mu się chwilę by się zorientować w jego ubraniu, tak na dobry początek. Potem nawet do niego przemówi.
-Chce pogadać. Mogę wejść?-Ba, nawet poczeka na jego decyzję! W drugim jednak przypadku gdy wpadnie już do środka.
-Pukam, pukam, i nic. Tak się kobiet nie traktuje-Udając... nie, w sumie w tym momencie byłaby zła... aczkolwiek w każdym z tych przypadków daruje sobie piorunowanie go wzrokiem. Nie chciała go płoszyć... w każdym jednak przypadku zorientuje się w wystroju wnętrz i w tym, gdzie mogłaby usiąść.
...a jeśli nie dostanie się do środka... to wróci do siebie i znowu odczeka z pół godziny. Aczkolwiek jak za drugim razem nie wyjdzie to sobie odpuści i pójdzie spać. Aż taka wytrwała nie była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 29 Lip 2012 - 10:38

Wszyscy dotoczyli się do swoich pokoi i zdawało się, że nie za szybko mają zamiar je opuszczać. Ishifone przeczekała chwilę, po czym wyszła na pogrążony w mroku korytarz.
Doczłapała do drzwi Daichi'ego i zapukała. Ogółem musiała wykonać dwie kolejki pukania, zanim usłyszała czyjeś zrzędliwe pomrukiwanie i szuranie gołych stóp po dywanie.
Drzwi otworzyły się i stanął w nich oczywiście Daichi. Przecierał powieki knykciami, ale zaraz przestał, gdy ujrzał kto go to odwiedził. Spojrzał niepewnie na dziewczę w nocnej koszuli. Sam miał na sobą zwyczajną, żółtą pidżamę.
-Eee - zaciął się głupio. - No tak, możesz... znaczy się zapraszam. - Był wyraźnie zbity z tropu, ale odsunął się robiąc jej miejsce.
Bystry wzrok dziewczyny pokazał jej, że w umeblowaniu ten pokój nie różnił się zbytnio od innych. Natomiast na ścianach było ponaklejanych kilka plakatów. Jakiś rockowy zespół z owłosionym wokalistą, drużyna piłkarska Realu Madryt, i plakat przedstawiający kilku żołnierzy z pełnym wyposażeniem nawiązujący chyba do jakiejś gry komputerowej.
Na biurko natomiast leżał sobie gameboy, skarpetki i trochę drobniaków. No i po podłodze walało się kilka sztuk ubrań. Ktoś tu najwyraźniej rozbierając się do snu zaniechał złożenia ubioru do szafy.
Jeśli zwaliłaby spodnie na krześle od biurko to mogłaby na nim usiąść, tudzież na macie do spania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Nie 29 Lip 2012 - 14:34

-Świetnie-Rzekła z typowym dla niej entuzjazmem i grzecznie prześlizgnęła się do środka. A tam... typowy pokój nastolatka. Tak przynajmniej sądziła. Jakieś plakaty z owłosionymi małpami, zabawki dla dzieci i porozwalane ciuchy. Jakoś jej to specjalnie nie dziwiło. Tak więc, skoro udało mu się go ściągnąć ze snu i przetrwać jego irytujące zachowanie, to należałoby sobie gdzieś usiąść. Wybrała sobie krzesło, z którego wcześniej zwaliła na podłogę spodnie Daichi'ego. Dość grzecznie zresztą, lekko się pochylając i odstawiając w inne miejsce. Usiadła sobie grzecznie na nim w sposób następujący - prawą nogą miała opartą o podłogę, a lewą ułożyła sobie na kolanie prostopadle do prawej. Efekt? Chłopak jakby popatrzył trochę bardziej w dół mógłby sobie podpatrzeć co nieco i popodziwiać, z jaką to dokładnością dziewczyna dobrała bieliznę. Lewą rękę położyła sobie na lewym kolanie, a drugą na prawym udzie.
-Postanowiłam, że dam Ci drugą szansę. Może troszkę przesadziłam. W końcu jesteś jeszcze młody. Chyba już dostałeś nauczkę. Tak?-Zapytała. Palec wskazujący jej prawej ręki okresowo muskał jej udo. Była ciekawa, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. I czy aby na pewno jest jeszcze na tyle atrakcyjna.
-Powinniśmy się trochę poznać. Wyglądasz na najbardziej rozmownego. Ile już tu jesteś? Ile masz lat?-Jak można się było domyśleć, nic a nic jej to nie obchodziło. Trzeba było jednak nawiązać z nim kontakt, i to na wszystkich płaszczyznach. Czas zacząć zabawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 2 Sie 2012 - 17:37

W pokoju pojaśniało. Daichi zapalił lampkę na biurku i stał teraz drapiąc się po nosie wyraźnie nie wiedząc co czynić z białogłową, która zawitała do niego w środku nocy.
Niespodziewanie, gdy Ishifone zajęła swoją wyzywającą pozę, wyraźnie skonfundowany Daichi wspiął się wzrokiem gdzieś nad jej głowę. Twarz i szyja zaczerwieniły się lekko.
Gdy wypowiedziała swoją kwestię, zerknął na nią podejrzliwie. Chyba węszył podstęp.
-Cóż... wolę żyć w zgodzie - odparł z rezerwą. - Lat mam piętnaście i jestem tu od kilku miesięcy - odrzekł, chowając dłonie za siebie.
Wyraźnie wolał nie patrzeć na Ishifonę bezpośrednio. Błądził gdzieś wzrokiem wokół niej, co dla kogoś tak wygadanego niezbyt pasowało. Z pewnością sporo zrobił efekt zaskoczenia. Takie nagłe nocne odwiedziny, no i jeszcze gość był ponadprzeciętne atrakcyjny, nie wspominając o jego lekkim ubiorze.
Na coś takiego Daichi nie mógł być przygotowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 2 Sie 2012 - 18:05

Patrząc na reakcje chłopaka poczuła się częściowo usatysfakcjonowana. Ewidentnie jej odwiedziny mocno go zaskoczyły, nie mówiąc już o jej zachowaniu i, przede wszystkim, stroju i pozie. I o to chodziło, aczkolwiek byłaby trochę bardziej zadowolona, gdyby jednak patrzył na nią... tu i ówdzie. A tak to widać, że ewidentnie stara się uważać... jakoś ją to specjalnie nie dziwi. Czuje respekt... może nawet by jej to schlebiało, gdyby przed nim nie był piętnastoletni gówniarz. Ale cóż, trzeba grę ciągnąć dalej. Miło tez, że włączył światło, mogła lepiej obserwować jego reakcję... i on mógł lepiej jej się przyjrzeć.
-Kenshim powiedział mi jedną ciekawą rzecz. Gdy się rozmawia z kimś powinno się utrzymywać kontakt wzrokowy by mieć pewność, że rozmówca nie ma złych intencji i słucha... mniej więcej. Chyba się mnie nie brzydzisz, co?-Zapytała, oczywiście prowokując go i podpuszczając. Niech cierpi. Gdyż nie ma to jak wystawić wygłodniałemu psu kawał mięsa przez szybę.
-Więc pewnie Vormundowi chodziło wtedy o staż tutaj... wtedy, gdy wyznaczał kapitanów. Chociaż może nie... jak sądzisz, ile mam lat? Tylko nie pyta.-Zrobiła przerwę. Rany, mogłaby pracować w teatrze... nie. Lepiej nie-Kobiet się o wiek nie pyta. Jak dobrze zgadniesz... to moooożeeee... a niech będzie to... niespodzianka-W miejscu przerw robiła pałzy jakby się zastanawiała nad tym co powiedzieć. Dalej ekspresja jej twarzy nie była zbyt... ekspresyjna, aczkolwiek w jej gestykulacji i tonie było nieco więcej życia. Może to przez ostatnie, bardzo pasujące jej w gruncie rzeczy wydarzenia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 2 Sie 2012 - 18:17

Chłopak skrzywił się lekko i przeniósł spojrzenie na Ishifone. Ale nie patrzył w oczy, raczej na czoło, od czasu do czasu schodząc na nos i usta.
-Ja brzydzę? Skąd! Ładnymi dziewczynami nie można się brzydzić - odpowiedział i nawet uśmiechnął się lekko. Zdawał się wracać mu animusz. Albo po prostu bardzo nie chciał wyglądać na nieśmiałego gówniarza, co w wypiekami na twarzy ogląda świerszczyki ojca.
-Daje koleżance jakieś max... siedemnaście może osiemnaście lat. I chyba się zbytnio nie pomyliłem? - wypalił, starając się zachować twarz.
Początkowe zaskoczenie ustąpiło i zaczynał pokazywać się dawny Daichi. Cóż, trzeba było mu przyznać, że podjął rękawicę. Mimo iż wciąż była w nim nuta zdenerwowania i dezorientacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Czw 2 Sie 2012 - 18:42

Trochę lepiej, nabierał trochę pewności siebie. Zszedł z wykrywania aury wokół niej do przyglądania się jej nosowi i ustom. Jakby była naprawdę nakręcona na tego typu zabawy, to by zaczęła do niego cmokać... ale bez przesady. To tylko mały szczyl. Coś nawet do niej powiedział i się nie przejąkł... nawet się uśmiechnął. Staramy się robić dobrą minę, co? Zobaczymy, jak długo pociągnie.
Jak usłyszała ile dał jej ten chłopak z próżności i mało co nawet się nie uśmiechnęła... naprawdę, musiała wytężyć swoje umiejętności aktorskie by tego nie zrobić. Na początek tylko zacmokała parę razy kręcąc głową... miała chwilkę czasu by się zastanowić, czy powiedzieć mu prawdę czy też nie. Ostatecznie... a co tam. Jest w sumie ciekawa jego reakcji.
-No niestety, nici z niespodzianki... w sumie, nie wiem czy mogę Ci to powiedzieć. Trochę się wstydzę...-Pomyślała sobie o sytuacji, w której byłaby zmuszona stać nago na środku hipermarketu. Po co? By wymusić rumieńce. Oczywiście też popatrzyła gdzieś w bok-Nie powiesz nikomu, prawda?-Zapytała... najprawdopodobniej zapewni ją, że zachowa to dla siebie. Wtedy... cóż. Pewnie rumieńce jej zostaną. I dobrze. Aczkolwiek wróci do patrzenia mu się prosto w oczy.
-Mam trzydzieści dwa lata. Więc... pewnie teraz rozumiesz dlaczego mnie to trochę zdziwiło. Dzięki za komplement z tym wiekiem... cały czas Cię wypytuje. I w ogóle to cały czas stoisz-Ishifone zeszła z krzesła i usiadła na karimacie. Oczywiście - po turecku, by chłopak miał w razie czego na co popatrzeć. Poczekała, aż usiądzie przed nią.
-Może ty chcesz się o coś mnie zapytać?-Zapytała pochylając się do niego, a rękami opierając się po bokach o podłogę. Humor... jak na nią, miała wręcz wyborny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pią 3 Sie 2012 - 10:26

Daichi był dosyć mocno wstrząśnięty, gdy dowiedział się o prawdziwym wieku Ishifone.
Gapił się na nią przez chwilę z lekko otwartymi ustami. Po chwili zamknął jadaczkę i pokręcił z niedowierzaniem głową.
-Bujasz, nie wierzę, że jesteś taka stara... znaczy się dojrzała - dodał zaraz na wypadek gdyby jakimś cudem jednak nie kłamała.
I znowu jego pewność siebie została zagłuszona. Może to przez ten rumieniec, który wykwitł na jej licu, albo przez zaskakującą informację o wieku. A najpewniej i to i to podziałało na biedaka.
Gdy zaś Ishifone przeniosła się na matę, Daichi nie zamierzał jej niczego ułatwiać, bo również na niej usiadł, zachowując przy tym bezpieczny dystans.
-Cóż... - zaczął marszcząc brwi. - Chcę wiedzieć o co tu chodzi. Zachowujesz się zupełnie inaczej niż wcześniej i nie wykręcaj się. Na początku Sonia żartowała sobie ze mnie podobnie... znaczy się dopóki to się jej nie znudziło.
Chyba zaczynał coś podejrzewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: November eleven   Pią 3 Sie 2012 - 10:58

Parę razy mrugnęła oczętami gdy usłyszała z jego ust "stara". Gdyby nie to, że postanowiła wyjątkowo być dla niego NA RAZIE miła, najprawdopodobniej właśnie zamiatałaby nim podłogę. A może jego początkowa reakcja trochę ją udobruchała, gdyż osiągała oczekiwany przez nią efekt - wywoływała u niego dezorientację. Z drugiej jednak strony był coraz bardziej niepewny jej zamiarów... nawet jej zaczęło się trochę mieszać co chciała osiągnąć. Sprowokować? Uwieść? Podenerwować go? Na razie po prostu nieźle się bawiła i tyle... a chciała ewidentnie popsuć mu wieczór.
Usiadł przed nią, aczkolwiek w na tyle dużej odległości, że nawet po jej pochyleniu trzymał dystans. Nosz cholera, może nie był aż taki głupi jak sądziła. Ewentualnie libido nie przesłaniało mu mózgu... aż tu sru - zadał chyba najbardziej pasujące pytanie. Nie spuszczała wzroku, dalej zamierzała to ciągnąć... a jej standardowy wyraz twarzy jej w tym powinien pomóc. Wymyślanie bajeczki nie zajęło jej zbyt długo... trzeba trochę się ubunkrować...
tak czy owak, przyjęła trochę mniej wyzywającą pozę. Przede wszystkim oparł swoje ręce na stopach, i wyprostowała się. Cholerna Sonia, najwidoczniej nie tylko ona uznała, że można się pobawić kosztem tego gnojka... chociaż... w sumie tak też może... zrobiła pauzę i przymknęła oczy, jakby była trochę zakłopotana i nie wiedziała co powiedzieć. Warga jej zadrżała.
-Byłam dla Ciebie wredna ale się uspokoiłam, więc... chciałam Ci to jakoś wynagrodzić... więc... proszę, przyszłam. Ale skoro uważasz, że... to jakiś żart...-Zamknęła oczy, spuściła głowę. Przypomniała sobie pierwszy raz jak kroiła cebulę... uznała, że może to być kiedyś przydatne, więc się jeszcze zaciągnęła... teraz jest taki moment. Muszą się jej chociaż oczy zaszklić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: November eleven   Today at 5:44

Powrót do góry Go down
 
November eleven
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Centrum-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog