IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Odległy okreg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Czw 27 Gru 2012 - 18:32

Zanim poszedł spać, Kyosuke uklęknął przy palenisku i zbliżył do niego dłonie aby się rozgrzać.
Zerknął na Shibę, który póki nie dojdzie do siebie będzie zapewne prowadzić tryb życia podobny do niemowlaka. Nic tylko spanie z krótkimi przerwami na posiłki, ale to dobrze w końcu ciało szybciej regenerowało się podczas snu.
Przez moment Kyosuke pomyślał nawet czy nie spróbować swoich sił i spróbować wspomóc kolegę technikami wyuczonymi na obozie. Ostatecznie doszedł do wniosku, że Soroban zrobiła już wszystko co można było, a zresztą sam Kuchiki nie czuł się specjalnie na siłach aby korzystać teraz z tych energochłonnych technik leczniczych.
Tak więc nie pozostawało nic innego, jak pójść w objęcia Morfeusza...

Obudził się wcześniej niźli miał zamiar. Miał nadzieję, że zaraz po pobudce będzie mógł zjeść śniadanie a okazało się, że pora jeszcze na to za wczesna. Nie mogąc powrócić do snu, Kyosuke usiadł na posłaniu i pokręcił z irytacją głową. Miał dużo czasu, a niczego konkretnego do roboty. Wstał i podszedł do okna, aby zobaczyć czy wioska wstała podobnie, jak on.
Jakiego widoku nie ujrzałby na zewnątrz nie ruszałby się z domku. Jakoś minęła mu ochota na spacery, więc usiadłby po prostu pod ścianą i czekałby na śniadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Nie 30 Gru 2012 - 18:29

Ky podszedł do okna, rozchyliwszy ciężkie i grube okiennice które do tej pory zawarte były na skobel dostrzegł to czego raczej spodziewać się mógł. Stare, podniszczone chaty, ludzie którzy zmierzali do pracy i głodne bezpańskie psy które żebrały o jedzenie. Nic ciekawego... Jedyną osobą jaka przykuwała spojrzenie był młody Toturi. Chłopak z zamkniętymi trenował powolne ruchy tai-chi, były płynne i pewne. Zapewne robił to już naprawdę wiele razy... Ubarny był jak wczoraj, niezbyt grubo... I nie przeszkadzał mu jeszcze chłód który odcisnęła po sobie noc.

Kiedy tak spoglądał usłyszał cichy chrapliwy śmiech - inaczej...sobie... wyobrażałem... miejsce... do którego trafię... po śmierci - uznał. To był głos młodego Shiby, chociaż przez opuchliznę i słabość zniekształcony. Leżał i spoglądał na Ky zza mocno zmożonych oczu, wyraźnie światło go raziło.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Pon 31 Gru 2012 - 13:31

Widok za oknem nie należał do najbardziej zajmujących, ale czego innego można było się spodziewać po takiej skromnej wiosce? Jedynie Toturi stanowił ciekawszy obiekt do obserwacji.
Tai-chi wydawało się całkiem sensownym sposobem na spożytkowanie czasu, aż Kyosuke przypomniały się jego treningi z Patykiem. Ciekawe co słychać u tego biednego poczciwca?

Na dźwięk śmiechu Kuchiki obrócił się błyskawicznie. Uśmiech ulgi zagościł na jego obliczu, gdy zorientował się, że to Shiba się przebudził. Ky szybko podszedł do posłania kolegi i uklęknął przy nim.
- Mogę tylko zgadywać, jakie wyobrażenie nieba posiadasz - odparł zaczepnie. Oczywiście raj Shiby zapewne nie mógł się obyć bez pięknych dziewcząt.
- Jak się czujesz? - zapytałby już poważniejszym tonem. - Jesteś głodny? A może chcesz czegoś do picia?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 16 Sty 2013 - 12:38

Chłopak wciąż nie wyglądał dobrze, jednak chłopak dobrze wiedział po zajęciach z medycyny że to naprawdę dobry znak. Młody, pobijany szlachcic uśmiechnął się lekko - Pięk..ne - odparł na pierwszą wypowiedź młodego "księcia".
- Nieźle... Tylko... Troche... twarz mnie boli... I inne.. takie - Westchnął cicho, uczucie bólu na chwile zagościło na jego twarzy. Być może bolała go przy mówieniu napuchnięta warga - Powiedź... powiedź czy dalej... jestem piękny... ? - nie przestawał się uśmiechać. Zdaję się że mimo wszytko wciąż posiadał dobry humor... Kto by pomyślał że młodzian jest tak twardy, wszak wydawał się być tylko nieco starszym od Kyosuke, rozpuszczonym bachorem. - Trochę... chce mi... się pić...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 16 Sty 2013 - 17:51

Tego można się było po Hideo spodziewać... Ledwo odzyskał przytomność, a już zaczynał błaznować.
Kyosuke z kamienną twarzą przyjął jego pytanie.
- Chyba nie powinieneś kierować tego pytania do mnie... - rzekł cicho obdarzając Shibę morderczym spojrzeniem. Chyba na palcach jednej ręki mógł policzyć ile razy od początku ich znajomości Hideo zachował się poważnie. W dodatku ciągle rzuca tymi nieśmiesznymi tekstami... Kto normalny przejmowałby się stanem swej urody, po takich przejściach?! W dodatku pytać o to innego chłopaka... Kyosuke nie miał zamiaru komplementować fizycznych przymiotów Shiby, nawet jeśli od tego miałoby zależeć jego dobre samopoczucie przez najbliższy czas...
Ech... ale w sumie to wszystko było teraz nieistotne. Najważniejsze, że odzyskał przytomność. Niezwykłe. Niby taki zniewieściały, a po tych ciężkich przejściach z Fujiko wciąż potrafił tak beztrosko żartować.
Mogli się różnić w wielu aspektach, ale w tej chwili Kyosuke czuł w stosunku do Shiby coś w rodzaju podziwu.
Woda... chce wody. Szlachcic rozejrzał się po pokoju, czy przypadkiem nie ma tu trochę tego życiodajnego płynu. Jeśli nie, to przeprosiłby na chwilę Hideo i udałby się na zewnątrz. Oczywiście skierowałby swoje kroki ku studni, skąd zaczerpnąłby trochę wody, aby móc ugasić pragnienie kolegi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Wto 12 Lut 2013 - 23:58

Hideo w odpowiedzi zacharczał cicho, co przy odrobinie dobrej woli można było uznać nawet za cichy śmiech. Niepozorny, ale jednak niezwykle twardy. Codzienna maska pychy i zniewieścienia kryła pod sobą zapewne dobry materiał na Shinigami, być może i nawet na oficera w przyszłości.
Teraz jednak ni jak na shinigami nie wyglądał, pobity, słaby, potrzebujący pomocy nawet przy pojeniu. Świeża, chłodna woda znajdowała się w pokoju w sporym glinianym dzbanie, obok którego były kubki.
Z małą (albo raczej sporą pomocą), wypił nieco dzięki Kyosuke.
Później ułożył się spokojnie i zmrużył oczy uśmiechając się... Bóg jeden wiedział o czym znów zaczął myśleć.

Niedługo później ktoś zapukał do drzwi, a nieco później wszedł do środka. Owym kimś okazał się być zresztą nieco spocony Toturi, chłopak w swojej jedynej ręce dzierżył porcje śniadaniową w postaci kleiku ryżowego zapewne dla Hideo, oraz świeżych owoców dla Kyosuke. Prócz tego były jeszcze dwa jajka na twardo, oraz niewielki plaster przysmażonego mięska. Wszytko wylądowało na stoliczku. - Dzień dobry, mam nadzieje że będzie smakowało - rzekł miłym tonem.

Hideo w odpowiedź spiorunował go wzrokiem co najmniej nieprzyjemnym - wątpliwe...ale... dzięki...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 13 Lut 2013 - 11:15

Niewątpliwie Shiba miał talent, co tylko potwierdził podczas testów przeprowadzanych na obozie.
Dodać do tego szlachetne pochodzenia i mamy doskonałego kandydata na oficera.
Hideo miał przed sobą światłe perspektywy, jednak najpierw musiał dojść do siebie.
Czym prędzej to nastąpi tym szybciej będą mogli wrócić do domu. Kyosuke wyczekiwał tego momentu mimo, iż Soroban zadbała o to, żeby byli tu dobrze traktowani.
Jednak, jak powszechnie wiadomo to w domu jest się najszczęśliwszym.

Wykorzystując odzyskanie przytomności przez Shibę, Kyosuke chciał go zapoznać z obecną sytuacją.
Wyjaśniłby, że Fujiko działała bez wiedzy tutejszej przywódczyni, Soroban, która obiecała odeskortować ich do domu zaraz potem, jak Hideo odzyska siły.
- Ludzie tutaj starają się tylko przeżyć... Nie wszyscy są tacy, jak... ona. - Westchnął lekko. - Soroban wydaje się być w porządku. Ja w każdym razie jej wierzę...
Zapewne Shibę trudno będzie przekonać o czystych intencjach Soroban. Sam Kyosuke miał tak łatwo nie dawać wiary w to co mówi, ale... czuł, że tej kobiecie można zaufać.
Pojawił się Toturi wraz ze śniadaniem. Kuchiki powitał go życzliwym uśmiechem i to nie dlatego, iż jednoręki przyniósł posiłek. Tego chłopaka również zdążył polubić i miał nadzieję, że Shiba nie będzie dla niego nieprzyjemny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Nie 24 Lut 2013 - 0:51

Stało się dokładnie tak, jak oczekiwał tego Ky... A mianowicie Shiba w żaden sposób nie wyglądał na przekonanego tłumaczeniem, dla niego najpewniej był każdy rukogańczyk który nie zajmował się wytwarzaniem żywności i innych dóbr dla Shinigami.
Ostatecznie nim wszedł Toturi skomentował tylko - No wiesz co ? Posłuchaj siebie... Wmawiają Ci... Co chcą - uznał wciąż niezbyt wyraźnie.

Toturi porozkładał wszytko ładnie, uśmiechnął się miło i uznał - nie będę wam przeszkadzać, jeśli będziecie czegokolwiek potrzebować zapytajcie o mnie, tymczasem jeśli pozwolicie udam się na trening - uznał. Jeśli młody książę niczego nie chciał (bo Shiba nie zamierzał się za wiele odzywać do pospólstwa), to Toturi wyszedł.
- Trzeba...Powiadomić... VI oddział... To poszukiwany... przestępca - powiedział cicho shiba.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Nie 24 Lut 2013 - 12:21

Niestety Hideo nie zaskoczył Kyosuke niczym pozytywnym i zachował się dokładnie tak, jak można było się po nim spodziewać. Cóż, trudno, aby tak nagle zmienił swoje zdanie co do rukończyków, a już zwłaszcza po piekle zgotowanym im przez Fujiko.
- Dziękuję. Na razie niczego nie potrzebujemy. - Kyosuke skinął lekko głową w kierunku Toturi'ego. Wzrokiem odprowadził jednorękiego do drzwi, po czym przeniósł spojrzenie na Shibę.
Niedobrze. Hideo przy pierwszej okazji był gotów powiedzieć wszystko shinigami o Soroban i jej ludziach. Kyosuke nie mógł jednak go o to winić. Sam w końcu dla dobra Seireitei powinien zdradzić bogom śmierci wszystkie potrzebne informacje.
I faktycznie, gdzieś wewnątrz czuł wyrzut, że nie zachowuje się tak, jak na Kuchiki'ego przystało. Jako przyszły shinigami nie powinien chronić buntowników, z rąk których mogli ucierpieć inni członkowie Gotei. Gdyby przygoda tutaj skończyła się na Fujiko to zapewne zrobiłby wszystko, aby pomóc wyplenić to gniazdo renegatów, lecz uwolnienie go przez Sorban wywołało serię zdarzeń, które mocno zmieniły pogląd szlachcica w tej sprawie.
Dowiedział się o problemach zamieszkujących tu ludzi, które w pewnym sensie usprawiedliwiały ich bunt przeciwko Seireitei. Rozmowy z Sorban i Toturim tylko utwierdziły w nim przekonanie, że shinigami nie mogą dowiedzieć się o tej osadzie.
Co by się stało z tymi wszystkimi dziećmi, gdyby wkroczyli tu żołnierze Gotei? Potomek rebeliantów nie mógł liczyć na życie usłane różami.
Kyosuke podjął próbę wytłumaczenia tego Hideo. Karkołomne zadanie, ale musiał spróbować. W końcu przysiągł Soroban, że zrobi wszystko, aby pomóc tym ludziom...
- Widziałem tutaj ludzi, których jedynym pragnieniem jest możliwość prowadzenia spokojnego życia. Soroban może im to zapewnić... - Mówił spokojnie, bez najmniejszego zawahania. - Żyje tu dużo niewinnych dzieci... wiesz co się z nimi stanie, gdy wpadną tu shinigami? Gdy to miejsce znajdzie kapitan Nokogiri? - Westchnął lekko i pokręcił ze smutkiem głową. - Jedyną winą mieszkających tu ludzi jest to, że chcą żyć po swojemu. Nie pragną wojny z nami, chcą tylko wolności i pożywienia dla swoich dzieci. Po prostu zostawmy ich w spokoju... - Kyosuke przymknął oczy. Żywił głęboką nadzieję, że jego słowa są prawdziwe. Ze istotnie ludzie będą żyć tutaj w spokoju pod przewodnictwem Soroban i nie będą szukać zwady z Seireitei. Otworzył oczy. W spojrzeniu, którym obdarzył Shibę jaśniała prośba - Wiem, jakie masz poglądy w stosunku do rukończyków, ale... postaraj się mnie zrozumieć... Nie chcę, aby ktokolwiek doznał tu krzywdy. Zarówno shinigami, jak ci ludzie tu żyjący... Taki rozlew krwi do niczego nie prowadzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 27 Lut 2013 - 2:59

Rzecz jasna i oczywista iż chłopak w żaden sposób zdawał się nie zgadzać z Ky, gdyby jego mina mogła wyrażać cokolwiek więcej poza opuchlizną, zapewne wskazywała by na raczej zdziwienie, zdegustowanie z domieszką cynicznego uśmiechu. - Wątpię, w ich spokojne życie, daj im kilka lat... A rozpoczną bunt... - mruknął średnio zrozumiale - jak się zbiorą to dopiero...zacznie się krwawa jadka... A wtedy... wspomnisz moje słowa - uznał. Po chwili dodał - nie...zamierzam ich kryć... To wina... tej całej Sorban... że nie upilnowała podopiecznej... - wziął kilka wdechów i skrzywił się lekko - A może... To wszytko gra... ? Chcą nas zmylić... pokazać jacy są wspaniali... i wykorzystać ?
[daj znac jak bedziesz chcial TS do jakiejs rozmowy z Sorban, Toturim, do wyjazdu czy coś]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 27 Lut 2013 - 11:58

Jak grochem o ścianę… Głowa Hideo zdawała się być z kamienia, bo żaden argument do niej nie docierał. Kyosuke prychnął i zmrużył gniewnie oczy spoglądając na Shibę.
- Naprawdę nie rozumiem tego, jak możemy ze sobą wytrzymać skoro mamy tak skrajnie różny pogląd na to co się dzieje na świecie. – Krótka pauza na uspokojenie emocji, bo czuł, jak poziom jego irytacji niebezpiecznie wzrasta – Nie będą się buntować, jeśli nie damy im do tego powodu. A nasyłanie na nich shinigami raczej nie sprawi, że zapałają do nas sympatią.
Bunty! Bunty! Wydawało się, że Hideo widzi w rukończykach jedynie niegodnych zaufania anarchistów, którzy tylko czekają, aby obalić władzę Seireitei i przejąć wszelkie jej dobra.
A przecież byli to ludzie o takich samych pragnieniach i potrzebach, jak pierwszy lepszy szlachcic. Każdy chce mieć bezpieczne schronienie, pełny brzuch i ludzi, którym może zaufać.
Po za tym nawet gdyby postanowili wystąpić przeciw Gotei to taka rebelia była z góry skazana na niepowodzenie. Bo co takie zwykłe dusze mogły zrobić? Co z tego, że będzie ich wielu skoro jeden kapitan może powalić całą armię samą presją swojego reiatsu. Wątpił też, żeby mieli wśród siebie wiele jednostek takich, jak Soroban, posiadających pewną wartość bojową.
Jednak Shiba próbował zasiać ziarnko zwątpienia, które rozsadziłoby mocny mur przekonań Kyosuke, sugerując, że Soroban coś knuje. Oczywiście nie przyniosło to żadnego skutku
- Twoje podejrzenia to nonsens – oznajmił donośnie Kyosuke. – Im możesz nie ufać, ale moich słów powinieneś wysłuchać… Obiecali nam bezpieczny powrót do domu, a w zachowaniu Soroban nie znalazłem fałszu, ani obłudy. Zresztą... - zrezygnowany machnął ręką. - Czegokolwiek bym nie powiedział to i tak będziesz wiedzieć swoje... - spojrzał na stoliczek. - Ech... mam ci pomóc ze śniadaniem?
Taa… obiecał sobie, że będzie czujny i podejrzliwy, ale twardogłowe zachowanie Hideo naprawdę go drażniło. Po za tym Soroban i Toturi naprawdę wydawali się autentyczni w swoich słowach.
Hideo chciał wszystko wygadać… w sumie to i tak nie wiedział wiele. Cały czas leżał tutaj, a Soroban raczej nie wręczy im na pożegnanie mapy z zaznaczeniem lokalizacji wioski, żeby mogli ją w przyszłości odwiedzić. Zresztą sam Kyosuke również nie mógł powiedzieć dużo o tutejszych, więc nawet, gdyby chciał to wiele cennych informacji by przesłuchującym go shinigami nie udzielił.

[Cóż, w sumie wszystko co chciałem wiedzieć już wiem. Więc możemy zrobić TS'a do wyjazdu].
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Pon 4 Mar 2013 - 13:54

Rzeczą jasną było że Hideo w żaden sposób nie zgadzał się z młodym Kyosuke, ich podejścia były całkowicie odmienne. Hideo twierdził bowiem że zadaniem chłopa jest robić, czy podoba się mu czy nie. W końcu tak właśnie wyglądał feudalny świat ? Danie im jakiegokolwiek "luzu" czy też nie poinformowanie władz miało pokazać słabość shinigami, a to z czasem mogło by doprowadzić do przewrotu. Tak przynajmniej twierdził młody Shiba.
Faktem jednak było że młodzian nie wiedział jak może dojechać tu na miejsce, nie wiedział niemal nic o Sorban ani o Toturim, to Ky miał te informacje...
Hideo zjadł tak wiele jak potrafił sam, faktem było jednak że pomocy trochę potrzebował, zdawało się jednak że w momencie w którym poczuł się lepiej, nie zamierzał korzystać z pomocy... Nawet jeśli połowa kleiku ryżowego znalazła się na jego twarzy i szyi oraz popiersiu.

Kolejne trzy dni minęły podobnie, raczej sielankowo. Nit nie przeszkadzał szlachcica. Touri od czasu do czasu wpadł aby pogadać z Kyosuke i z Hideo. Rzecz jasna ten drugi był niemiły, jednak jednoręki chłopak przyjmował jego zachowanie z miłym uśmiechem, nawet nie wyglądał na troszeczkę urażonego... Zdawało się że niezależnie od tego co się działo jest ostają spokoju i życzliwości.
Dodatkowo zdawało się że zna się na opatrywaniu i kiodu medycznym, chociaż zaklęcia męczyły go relatywnie szybciej niż Sorban, wciąż jednak zdawał się znać na tym lepiej niż Ky. Pomógł jak mógł Shibie swoimi pokładami rei i jedną ręką jaką posiadał.
Jedyna nieprzyjemna rzecz jaka wydarzyła się przez te trzy dni to plotki o ataku pustego, zresztą Ky wiedział że jest w tym jakaś prawda. Mimo że nie był w stanie bez przerwy utrzymać aktywnego zmysłu wykrywania rei to czół że starły się dwie siły o całkiem wysokim poziomie. Walka jednak nie trwała długo. Raietsu pełne bólu i samotności zostało zniszczone w kilka sekund po tym jak pojawiła się moc pełna pewności siebie i złości. Później druga moc też zniknęła.

Później był już spokój, Ky mógł robić co chciał przez ten czas. Toturi chętnie pomagał, młodzian był iście zagadkową istotą. Podobno pochodził z rukonu, znał się jednak na kidou, walce wręcz, leczeniu, walce bokenem, znał techniki shinigami i wiedział jak walczyć z pustymi.
Sorban przyszła zobaczyć chłopaków dwa razy, wyraźnie chciała wiedzieć czy wszytko z nimi w porządku. Zdołała nawet zbesztać hideo za jego przytyki, wyraźnie była nerwowa.
Kobieta była bardzo szanowana, ludzie traktowali ją jak bohaterkę... Zresztą dla nich na pewno była bohaterką.

Trzeciego dnia wieczorem stwierdziła że wszytko czego potrzebują na drogę jest już gotowe, zdawało się że Hideo nadawał się do trasportu. Wciąż pobijany, i słaby ale wyraźnie czuł się już nieźle. Z każdym dniem pojawiało się co raz więcej "Hideo w Hidwo". Żartował, śmiał się, przechwalał wywyższał - cały on.

Czwartego dnia rano wyprowadzono chłopaków przed wioskę, gdzie stał wóz zaprzężony w muła, zapakowano nań trochę beczek i lnianych worków oraz dwa posłania. Dodatkowo wokoło niego było 7 ludzi, chłopów wyposażonych w ciężkie kije i jeden w łuk, strzały oraz myśliwski nożyk przy pasie.
Nieopodal była też Sorban, Toturi, brodacz, oraz mała dziewczynka którą głaskał po głowie i która wcześniej bawiła się z Ky. Trzymała w dłoniach niewielkie zawiniątko... Wyraźnie był to komitet pożegnalny.
Hideo pożegnał się jako pierwszy, a raczej nie pożegnał... Zmierzył wszystkich wrogim spojrzeniem a potem posadzili go na wozie, na prośbę o założeniu na oczy przepaski odmówił... Sorban zmusiła go jednak do tego lekkim zdzieleniem w głowę, nałożeniem opaski siłą i związaniem kocami, tak że przypominał poczwarkę.

Tymczasem Toturi uśmiechnął się do niego miło - Dobrze było cie poznać, szkoda że w takich okolicznościach... Przepraszam - uznał.

Mała nie dała im wiele czasu na rozmowę, wcisnęła się miedzy nich i dała Ky coś niewielkiego zawiniętego w lnianą szmatkę. Dziewczyna pożegnała się miło, zresztą okazało się że jest siostrzenicą brodacza. Staruszek również pożegnał się miło i z szacunkiem... Wyraźnie cieszył się że Ky jest już prawie że zdrowy.
Na koniec Sorban wcisnęła mu w dłoń opaskę na oczy i uznała - spieprzać stąd nim zrobicie nam więcej problemów smarkacze - jak zawsze byłą nie miła. Jasnym było jednak że robiła to na pozór.

[ odnów sobie HP do 60 i rei do 65. Co więcej dopisz sobie wyt + 1, psychika + 1 ]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Pon 4 Mar 2013 - 14:08

W sumie nic niezwykłego przez następne kilka dni się nie wydarzyło. Hideo szybko dochodził do siebie, co coraz bardziej przybliżało ich do powrotu do domu.
Toturi był miły, a Soroban... a Soroban trochę mniej, jednak nie mógł na to narzekać. W końcu to ona ich uratowała od karzących dłoni Fujiko.

Wreszcie nadszedł dzień powrotu do domu. Kyosuke był z tego powodu niezmiernie szczęśliwy.
Oczywiście Hideo nie mógł się powstrzymać i na pożegnanie uraczył tutejszych porcją swoich "szlacheckich manier", na szczęście Soroban potrafiła nad nim zapanować.
Kyosuke zachował się oczywiście zupełnie odmiennie.
Po kolei ukłonił się przed Soroban, Toturim i staruszkiem Yamą.
- Tak... mam nadzieję, że nasze następne spotkanie odbędzie się w lepszych okolicznościach. - Odpowiedział z uśmiechem, jednorękiemu chłopakowi.
- Dziękuję... - rzekł nie co zaskoczony, gdy dziewczynka wręczyła mu pakunek.
Oczywiście Sorban pożegnała się z nimi "trochę" mniej serdecznie, ale tego można się było spodziewać.
Kyosuke więc zajął miejsce w wozie. Czuł się trochę niepewnie z przepaską na oczach, ale wiedział, że jest to konieczne.
- Wreszcie do domu - rzucił krótko w stronę Hideo. Miał nadzieję, że sama podróż obędzie się bez przykrych niespodzianek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Pon 4 Mar 2013 - 14:41

Niedługo później wóz ruszył, chłopak czuł wyraźnie pierwsze mocniejsze szarpnięcie, szybko stwierdził że jedno z kół musi być lekko uszkodzone gdyż miarowo, niemal że w tym samym odstępie czasu trzęsło troszkę mocniej.
Rzecz jasna Hideo nie odpowiedział, na prawo i lewo rzucał groźby i rozkazy aby go uwolnić.
Nikt jednak go nie wysłuchał, ba zdaje się że rozbawił on rosłych chłopskich ochroniarzy karawany. Szybko śmiejąc się przyrównali go do bobasa zawiniętego w kocyk i takie tam. Szybko okazało się że byli ludźmi wesołymi i gadatliwymi, a przynajmniej część z nich była.
Jeden którego można było nazwać panem "kiepska składnia i wymowa" żartował sporo i zagadywał Ky, śmiejąc się wesoło. Miał proste poczucie humoru. Drugi pan który gadał sporo można było nazwać "panem o przyjemnym głosie z wadą wymowy", mężczyzna miał iście głęboki głos typowy dla lektorów odgrywających głos postaci "męskich ciach", świszczał jednak często przy przy wymawianiu s i h.

Po kilku godzinach zdjęli im opaski i uwolnili ich, zorganizowali też obiad. Pan ze średnią składnia okazał się być wysokim na niemal 190 cm wzrostu mężczyzną o szerokich ramionach. Olbrzym był umięśniony i wyglądał na silnego... Szybko się okazało że jest leśnikiem i łowczym... A budowę ma po mamusi jak stwierdził wesoło się śmiejąc.
Mężczyzna od kiepskiego s i h wył wysokim człowiekiem o harmonijnej budowie ciała, zdawało się że jest całkiem przystojny, jedyna rzecz jaka odbierała mu urody to paskuda pionowa blizna niegnąca przez usta - pewnie ona powodowała problemy.
Większość chłopów dało się polubić, poza dwoma markotnymi typami. Byli raczej przyjacielscy i otwarci - inaczej niż szlachta. Jeśli Ky chciał mógł nauczyć się podstaw gotowania i kilku rzeczy o przetrwaniu.

Niemal nie było kłopotów napotkali bandziorów, zasadzkę jednak przewidział pan z łukiem. Wystrzelił jedną strzałę trafiając jednego, a reszta zwiała.

Omijali miasta i większe drogi, po 2 dniach karawana się zatrzymała. Pan z łukiem uznał zę mają stanąć z boku i się ukryć - on coś ponoć widział na drodze i zamierzał iść na zwiad. Ky nie był pewien o co chodzi.. sam nie widział i nie wyczuwał nic. Mężczyzna uparł się jednak i przyczajając się w lesie ruszył na zwiad.
Mężczyźni przez cały czas byli gotowi do obrony Ky i Hideo. Kiedy człowiek nie wrócił po kilku godzinach wszyscy zaczęli się martwić, napięcie rosło...
Zostało przerwane strzałą wylatującą zza krzaków która ugodziła jednego z chłopów dotkliwie w nogę. Wrzasnął, wszyscy skupili na nim swoją uwagę... Wtedy też brodacz oberwał z Kidou które owinęło go szczelnie papierem, upadł na ziemię wyglądając niczym mumia...
Z okolicznych krzaków poczęli wychodzić kolejni Shinigami trzymający łuki, lub miecze. Chłopi wyglądali na przerażonych, wciąż jednak osłaniali Ky i Hideo.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Pon 4 Mar 2013 - 15:58

Co prawda podróż nie odbywała się w zbyt wygodnych warunkach, lecz Kyosuke nie miał zamiaru iść za przykładem Hideo i wyzywać wszystkich wniebogłosy.
Może to i lepiej, że mieli zasłonięte oczy, bo w przeciwnym razie Shibie mógłby się nie podobać pełen zażenowania wyraz, który zagościł na twarzy Kuchiki'ego.
Słysząc złorzeczenia Hideo, trudno jednak było przybrać inną postawę. Dobrze, że ich strażnicy nie brali tego do siebie. Na początku Kyosuke trochę się obawiał, że mężczyźni będą okazywać im niechęć. Szybko jednak okazało się, że przynajmniej część z nich jest bardzo pogodnymi ludźmi. Co prawda posługiwali się... trochę innym językiem niż ludzie w Seireitei, niemniej chłopak w rozmowie zachowywał się uprzejmie i okazywał im szacunek.
Hmm... szkoda tylko, że nie bardzo rozumiał ich dowcipów. Za każdym razem, gdy zdawali się żartować, Kyosuke musiał odpowiadać wymuszonym uśmiechem.

Od razu zrobiło mu się lżej, gdy ściągnięto opaskę. Kyosuke mógł się przekonać, że strażnicy są ludźmi o wcale imponującym wyglądzie. Raczej nie chciałby spotkać, któregoś z nich na zajęciach z hakudy. Przy okazji odkryłby co znajduje się w zawiniątku, którym obdarowała go dziewczynka. Nie liczył na nic wielkiego, ale to bardzo miło z jej strony, że o nim pomyślała. W końcu absolutnie niczym nic nie musiała mu dawać.
Chłopak przyglądał się z zaciekawieniem, gdy mężczyźni gotowali. Chętnie podpytał ich kilku rzeczy o szlachetnej sztuce kucharzenia. Dobrze pamiętał spustoszenie jakie czyniły w żołądku posiłki wydawane podczas obozu. W razie czego wolał umieć przyrządzić sobie coś lepszego niż breja powodująca skręty kiszek. Od pana łowcy również chętnie wyciągnąłby kilka informacji. Nie chodziło tu bynajmniej o zasady rządzące się rozkładaniem namiotu, lecz chętnie dowiedziałby się w jaki sposób można było orientować się w terenie. Gdyby Kyosuke został teraz sam, najpewniej wybrałby na chybił trafił losowy kierunek, w którym podążałby do czasu, aż osiągnąłby cel, lub też padł z wycieńczenia.
Dobrze byłoby wiedzieć co można zrobić, aby nie zagubić się w takiej głuszy.

Niestety jego nadzieje o bezpiecznej podróży zostały zaprzepaszczone, kiedy okazało się, że zaczaili się na nich rabusie. Łowczy okazał się jednak nadzwyczaj przewidujący i w porę zażegnał zagrożenie. Po tym wydarzeniu Kyosuke musiał przyznać, że Sorban naprawdę zadbała, aby bezpiecznie dotarli do domu.

Z każdą kolejną godziną cel podróży stawał się coraz bliższy. Kyosuke spędzał ten czas próbując przyswoić trochę wiedzy o gotowaniu i sztuce życia w dziczy. Wolne chwile poświęcał na medytację i podróże po wewnętrznym świecie. Ostatnie wydarzenia z płatkiem śniegu jeszcze bardziej zmotywowały go do prób spotkania się z zanpakutou.
Co prawda Sorban zaznaczyła, że do spotkania z duchem miecza dochodzi najczęściej w przełomowych momentach życia, jednak... nie mógł się powstrzymać z zaglądaniem do swojego prywatnego świata.
Przez cały ten czas miał również oko na Hideo. W razie, gdyby panicza Shiba nawiedził jeden z tych jego arystokratycznych napadów złości, Kyosuke chciał być w pobliżu, aby załagodzić sytuację. Ech... naprawdę nie rozumiał, jak mógł polubić tak hardego szlachcica. Skoro jednak do tego już doszło, to starał się nie dopuścić do tego, aby strażnicy patrzyli na Shibę z wrogością.

Wydawało się, że wszystko będzie już dobrze. Chłopi odstawią ich w pobliżu Seireitei, a sami wrócą bezpiecznie do Soroban. Los jednak miał co do nich inne plany...
Łowczy coś zwęszył, chociaż sam Kyosuke niczego nie wyczuł. Mężczyzna zniknął i wciąż nie wracał. Początkowe zniecierpliwienie zmieniło się w zdenerwowanie, te zaś w strach.
Kyosuke siedział i co chwilę spoglądał ponad krzakami w nadziei, że zaraz wyłoni się zza nich łowczy. Co go zatrzymało? Może wpadł na bandytów? Trudno uwierzyć, aby człowiek z takimi zdolnościami dał się złapać kilku rabusiom. A co jeśli to był hollow? Kyosuke podkurczył nogi i objął je rękoma. Ułożył podbródek na kolanach. Miał złe przeczucia...

Strzała! Chłopak podniósł się błyskawicznie i zaczął gorączkowo rozglądać się po zaroślach. Bandyci?! Oni ich zaatakowali?! Wtem wystrzeliło kidou, a zaraz potem ujrzeli shinigami wyłaniających się zza zieleni krzaków. Serce chłopka zabiło mocniej. Niech to! Już chyba lepiej, gdyby napadli ich rabusie! Musiał działać zanim ktoś otrzyma cios, po którym już się nie podniesie.
- Przepuście mnie! Porozmawiam z nimi! - krzyknął rozkazująco do chłopów, próbując przy tym wysforować się przed nich.
Czy to udałoby mu się czy też nie, Kyosuke zakrzyczałby głośno w kierunku shinigami.
- Stać! Jestem Kuchiki Kyosuke i jest tu też Shiba Hideo. Ci ludzie wiedli nas do domu, więc przestańcie ich atakować!





Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Wto 5 Mar 2013 - 11:53

Okazało się że Shinigami było wokoło całkiem sporo, stworzyli swoisty krąg wokół wozu.
Kyosuke szybko dostrzegł po insygniach że są tu oficerowie niższego rzędu z oddziału II, VI i X. Oficer oddziału VI postąpił kroczek w przód.
Spoiler:
 
Był mężczyzną wysokim, o harmonijnej budowie ciała świadczącej być może nie tyle o sile co szybkości i gibkości. Insygnia wskazywały na XVI oficera. Człek skłonił się lekko, raczej sztywno - Arashi Hiosno, XVI oficer oddziału VI, cieszę się że jesteście cali i niemal zdrowi. - uznał, później wyprostował się lekko, jak by nie do końca zwracając uwagę na słowa młodego Kuchiki - Shiba Hideo, Kuchiki Kyosuke proszę udajcie się ze mną, kapitan Nokogiri życzy sobie widzieć osobiście czy nic wam nie jest - rzekł głosem spokojnym, pozbawionym większości emocji. Później przestał patrzeć na szlachcica za zerknął na prostaczków - Radzę opuścić broń i wydać nam zakładników, w przeciwnym razie posłużymy się siłą - uznał. Rzecz jasna całej rozmowie towarzyszył dźwięk jęków postrzelonego mężczyzny.

- Proszę za mną - uznał ten sam oficer, cofając się o krok. Krąg rozsunął się lekko chcąc wypuścić go i młodych szlachciców. Najpewniej nie zamierzali nawet słychać chłopaka, tym bardziej że nie miał mocy sprawczej tu za bardzo teraz rozkazywać.
Chłopi byli zdezorientowani, sami nie wiedzieli czyt mogą oddać im Ky, i czy mają walczyć... Czy też opuszczanie broni będzie lepszym wyjściem.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Wto 5 Mar 2013 - 13:49

Źle, bardzo źle... Kyosuke zdębiał, gdy usłyszał do kogo chcą ich zaprowadzić. Psia krew! Gorzej już chyba trafić nie mogli. Kapitan Nokogiri z pewnością będzie chciał odbyć z nimi dłuższą pogawędkę, czego chłopak tak bardzo chciał uniknąć...
- Odłóżcie broń - rzekł cicho do chłopów. - W takiej sytuacji nie ma co stawiać oporu... zrobię wszystko, aby wam pomóc, ale teraz puśćcie nas... Postaram się dogadać z kapitanem w waszej sprawie.
Teraz priorytetem dla niego była ochrona chłopów. Nie mógł pozwolić, aby tym niewinnym ludziom stała się krzywda.
Jeśli chłopi posłuchaliby go i przepuścili, Kyosuke poszedłby za oficerem bez zgłaszania żadnych obiekcji.
- Zapewne nie ma co liczyć, że puścicie ich wolno? - powiedział już do oficera. - Proszę... traktujcie ich dobrze. Zawdzięczamy im życie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Czw 7 Mar 2013 - 14:05

Chłopi zerkali na młodzieńca zdezorientowani, wyraźnie nie bardzo wiedzieli co w danej sytuacji mają począć. Ostatecznie jednak faktycznie puścili swoje bo (kije), oraz wszelaką inną broń jaką posiadali. Kyosuke zaś odprowadzili spojrzeniami błagalnymi, pełnymi strachu oraz nadziei na to że młody szlachcic zdoła ich wyciągnąć z tego problemu...
Skąd mogli wiedzieć jaki jest kapitan Nokogiri ? Sam Ky nie wiedział... Słyszał tylko plotki o tym przerażającym człowieku.

Oficer bez zbędnych słów wyprowadził ich z lasku, dołączyło do nich kilku kolejnych Shinigami którzy bez szmeru wyłonili się zza drzew czy krzewów, lub po prostu z cienia. Zapewne szpiedzy z II korpusu. Stroje dokładnie skrywały całe ich ciała oraz twarze, widoczne były tylko oczy i fragment oblicza przy nich. Odziani byli w ciemnoszare przylegające stroje, tylko dzięki nim Ky wyczytał płeć Shinigami. Dwie kobiety i trzech mężczyzn.
Oficer poprowadził ich spory kawałek dróżką, po niecałej godzinie Ky dostrzegł cały pochód Shinigami, wszyscy zapewne szukali go i Shiby.
Żołnierzy mogło być ze stu, do tego wiele koni, nie zostali wykryci prawdopodobnie tylko dlatego że na długo przed sobą wysłali zwiadowców.
Dodatkowo było tu łącznie z 30 lekko opancerzonych koni, oraz jeźdźców należących prawdopodobnie do 10 oddziału. Do tego z 10 wozów wypełnionych w większości prowiantem lub uzbrojeniem, wyglądali jak by wybierali się niemalże na wojnę.
Prócz tego wszystkiego byli rzecz jasna piechurzy i lektyka ośmioosobowa.
Przed lektyką stał zresztą osobnik z insygniami porucznika.
Spoiler:
 
Średniego wzrostu chłopak całkiem porządnie zbudowany, na ciele nosił wiele śladów po cięciach (w tej chwili zabliźnionych rzecz jasna), prawdopodobnie po katanie - o czym świadczył fakt iż radny były wąskie bez zadziorów. Musiało to być coś piekielnie ostrego.

Chłopak stał prosto, niemal na baczność, jego puste, pozbawione emocji oczy przyglądały się bacznie oficerowi, Ky i Sibie którzy podchodzili. Skłonił się lekko, sztywnie w kierunku szlachciców, zamienił kilka słów z oficerem po czym to zwrócił się w uklęku w stronę lektyki.

- Nokogiri-sama nasi zwiadowcy przyprowadzili Kuchiki-sama oraz Shiba-sama w stanie dobrym, zdaje się że byli zakładnikami kilku buntowniku, którzy zostali przechwyceni w lesie - powiedział cicho.
Ky doszły jakieś szmery, kapitan mówił jednak za cicho aby młodzian go usłyszał.
- Jak sobie życzysz Nokogiri-sama, osobiście ich przesłucham - uklęknął, po czym to wstał sztywno i podszedł bliżej chłopców - Shiba-sama proszę ze mną, Kuchiki-sama Nokogiri-sama życzy sobie abyś odwiedził go w lektyce




***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Czw 7 Mar 2013 - 14:39

Podjęcie walki skończyłoby się dla chłopów samobójstwem. Ich kije nie stanowiłyby żadnego wyzwania dla stali shinigami, więc Kyosuke poczuł ulgę, gdy jego dotychczasowi strażnicy złożyli broń. Zagrożenie zostało jednak tylko odsunięte w czasie, bowiem dla żołnierzy Gotei byli to jedynie zwykli buntownicy. Zbędny i szkodliwy element, którego należy się pozbyć.
Widząc zdenerwowanie chłopów, Kuchiki chciał w jakiś sposób ich pocieszyć. Zapewnić, że do tylko kwestia czasu, aż wrócą do domu i rodzin.
Nic jednak nie powiedział, bowiem obawiał się, że chłopi łatwo przejrzą strach i niepewność kryjącą się za jego słowami. Kyosuke pożegnał więc mężczyzn jedynie skinięciem głowy i bladym uśmiechem, który miał mówić, że wszystko będzie dobrze. Czy los tych ludzi był już przesądzony? Najwyższy... oby nie.

Razem ze Shibą udali się więc za oficerem. Kuchiki rozglądał się oszołomiony po machinie, która została uruchomiona w celu odnalezienia porwanych szlachciców. Wprost nie mógł uwierzyć, że ci wszyscy shinigami zostali zmobilizowani tylko po to, aby ich odnaleźć.
To wszystko... przytłaczało go. Na dodatek nie czuł się wcale, jakby został uratowany. Więcej. W tych żołnierzach widział trochę porywaczy, co było przecież zupełnym absurdem.
Ale przecież prowadzili go do człowieka, o którym krążyło tyle mrocznych legend. Serce chłopaka biło niespokojnie, a w żołądku czuł dziwne sensacje. Podobnie miał, gdy musiał iść do ojca... tyle, że teraz było po dwakroć gorzej.
Samopoczucie pogorszyło się jeszcze bardziej, gdy ujrzał lektykę. Zauważył przed nią porucznika, przed którym ugiął lekko kark. Wysłuchał w milczeniu co miał do powiedzenia i z trudem powstrzymał grymas, gdy shinigami oznajmił, że kapitan chce odbyć z nim rozmowę na osobności. Teraz czuł się gorzej niż gdyby wyrzucili go z akademii i teraz miałby powiedzieć o tym ojcu...
Zerknął na Shibę. Dla niego Nogokiri był idolem i zapewne chętnie by się z Kyosuke zamienił. Szkoda, że nie było to możliwe...
Kuchiki wziął głęboki oddech próbując się uspokoić. Zaczął przemawiać do siebie w myślach.
Pamiętaj... jesteś Kuchiki, a oni niczego się nie boją. Bez względu na przeszkody kroczą naprzód z wysoko uniesionymi głowami. Nie ma siły, która zmusiłaby Kuchiki'ego do padnięcia na kolana... Słabość nie istnieje, są tylko wątpliwości, które zaraz znikną... Kyosuke zacisnął zęby. Nie boi się, jest silny i nie ugnie się przed nikim.
Wyprostowany wszedł do lektyki. Tam ukłonił się nisko przed czekającym na niego człowiekiem, po czym zachowując kamienną twarz stałby czekając na dalsze polecenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Pią 8 Mar 2013 - 21:41

Porucznik rozsunął przed odejściem jeszcze drzwi lektyki, później skłonił się. Shiba wyglądał na chyba... nieco zazdrosnego. Najwyraźniej bardzo chciałby być na miejscu Kysouke, no ale nawet on chyba wiedział że nie było się co awanturować. Kiwnął tylko chłopakowi na pożegnanie.
Młodzian mógł wejść do środka. Lektyka była całkiem spora pachniało w niej całkiem przyjemnie, lawendowy zapach nie był zbyt intensywny, łagodnie łechtał nos. Jednak nie zapach był najważniejszy prawda ? Naprzeciw Ky siedział wysoki mężczyzna o harmonijnej, idealnej sylwetce apollina. Jego gęste, zdrowe, długie włosy opadały na plecy. Były dokładnie wyczesane, i zarzucone w tył. Prawdopodobnie natłuszczono je lekko, aby fryzura się nie zepsuła. Prócz białych włosów widoczna była jeszcze jedna typowa cecha dla rodu Nokogiri - oczy. Osobnik "uzbrojony" był w parę zółtych, niezwykle inteligentnych oczu, całkowicie pozbawionych uczuć. Był diabelnie przystojny, nie można było mu tego odmówić. Wysoki, wspaniale zbudowany o zgrabnym nosie, bystrych oczach, kształtnych ustach i lekko wystających kościach policzkowych oraz mocno zarysowanym podbródku pozbawionym zarostu.
Człek odziany był w typowy mundur Shinigami, idealnie czysty, dodatkowo na ramionach nosił haori świadczące o jego statusie. Tuż obok niego leżała katana na stojaczku.
Mężczyzna ściskał lekko bambusowy kubek z herbatą w dłoniach, odstawił go obok drugiego na siedząco skłonił się lekko, jak wypadało uczynić w stosunku do kogoś z wyższego rodu.
- Dzień dobry paniczu Kuchiki, proszę wygodnie siadać za raz ruszamy - rzekł głosem tnącym chłodem. Chłopak czuł gdzieś tam w jego głosie delikatną pogardę, nie była jednak "brutalnie wyczuwalna", zupełnie jak by delikatnie chciał zaznaczyć że on tu rządzi i nie życzy sobie wybryków.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sob 9 Mar 2013 - 17:20

Kapitan robił wrażenie samym swym wyglądem, ale czego innego można było się spodziewać po dowódcy dywizji? Wszak Kuchiki stał teraz przed jedną z najpotężniejszych osób w Soul society. Sama świadomość tego wymuszała respekt. Zresztą o tym, że Nogokiri jest tu stroną dominującą, Kyosuke wiedział jeszcze przed wejściem do lektyki. Teraz musiał przemyśleć każde słowo, które opuści tutaj jego usta. Chłodny umysł i niewzruszone serce, tego trzeba mu podczas rozmowy z kapitanem.
- Dziękuje, kapitanie - odparłby kłaniając się przy tym ponownie.
Był zdenerwowany, ale starał się tego nie okazywać. Słabość nie istnieje...
Kuchiki posłuchał shinigami i usiadł w przeznaczonym do tego miejscu. Na razie nie będzie się odzywać. Pozwoli, aby to kapitan zainicjował rozmowę.
Przez sekundę Kyosuke przeszła myśl, że w innych okolicznościach byłby zapewne pozytywnie podekscytowany możliwością spotkania z jednym z kapitanów... Teraz jednak chłopak tylko czekał z obawą na rozwój wydarzeń.
Żałował tylko, że nie ma z nim Shiby, razem byłoby raźniej. Ciekawe dlaczego kapitan chciał widzieć się tylko z Kyosuke? Może chcieli ich przesłuchać osobno? W takim razie Hideo zapewne odpowiadał teraz na pytania porucznika, a że Ky był spadkobiercą rodu to naturalne iż sam kapitan chciał się nim zająć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Wto 12 Mar 2013 - 20:59

Cisza przez chwilę się przeciągała, była nieprzyjemna. Na twarzy młodziana chcąc nie chcąc pojawiło się kilka drobinek potu. Siedzenie w towarzystwie tego człowieka, po wszystkich plotkach jakie słyszał było... nieprzyjemne.
W końcu jednak się odezwał, jednak jego słowa miały się okazać równie bolesne co cięcie mieczem, rzecz jasna o ile chłopakowi zależało na jego rodzinie - Zanim zaczniemy konwersację, moim zadaniem jest złożenie kondolencji na twoje ręce paniczu Kuchiki, wczorajszego wieczoru doszła do nas przykra wiadomość z 24 okręgu. Twój brat nie żyje, poległ w walce z buntownikami - uznał równie bez uczuciowo co wcześniej, nie wydawało się że jest mu przykro. W ogóle nie wiele można było wyczytać z jego osoby, poza tym że z tonu wynikało że stawia się wyżej ponad chłopakiem, mimo że ten był z wyższego rodu.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Wto 12 Mar 2013 - 21:16

Kyosuke czekał cierpliwie na słowa kapitana, które musiały przecież paść. Spodziewał się, że zaraz zacznie go wypytywać o szczegóły porwania, a Kuchiki nijak nie mógł ułożyć sobie odpowiedzi na te pytania. Przez kilka ostatnich dni miał czas, aby się nad nimi zastanowić, lecz teraz wszystkie odpowiedzi, wytłumaczenia, wydawały mu się nad wyraz nieprzekonujące.
Powstrzymał się z otarciem czoła od potu. To oczekiwanie było wykańczające...
Lecz wtedy kapitan przemówił i to co miał do powiedzenia wprawiło Kyosuke w osłupienie.
Nagle poczuł, jakby jego świadomość odpłynęła gdzieś bardzo daleko. Zdawało mu się, że na moment jego serce się zatrzymało... Kyosuke otworzył lekko usta, spoglądał na kapitana pustym wzrokiem...
- Masaki... nie żyje? - wykrztusił z siebie po dłuższej chwili. - Buntownicy... jacy buntownicy?!
Zaczęły mu drżeć dłonie. Jak... jak jego buńczuczny, wiecznie przekonany o swej wyższości brat mógł tak po prostu umrzeć?! Nie... to niedorzeczne, musieli się pomylić. Przecież Masaki nie mógłby... tak po prostu zniknąć!
Chłopak zagryzł mocno zęby. W oczach zalśniły łzy.
Ten głupek... ten głupek... to przecież niemożliwe! Kyosuke zapomniał o swojej dumie, o kapitanie... Po prostu pozwolił, aby emocje wyszły na wierzch. Jego jedyny brat... nie żył i to wystarczyło, aby z jego oczu pociekły łzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 13 Mar 2013 - 0:07

Gdyby chłopak uniósł spojrzenie na twarz kapitana widział by pewną delikatną zmianę w jego aparycji. Nie była ona widoczna w twarzy, widział ją w oczach... O czuł. Być może była to reakcja na potężne wszechobecne, reagujące na emocje potężne rei jedno z najbardziej utalentowanych ludzi w Soul City.
Ukłucie było ledwo dostrzegalne, jednak wyczuwalne. Ukłucie pogardy, poczucie wyższości wypełniło ciasne pomieszczanie, gęsto niczym zapach piżma.
Nokogiri wyraźnie gardził reakcjami tak silnymi... Czego się jednak spodziewać po człowieku który bez mrugnięcia okiem przekazuje wieści o śmierci... Czego się spodziewać po osobie która bez skrupułów wydaje rozkazy uśmiercania dziesiątek ludzi.
- Nie udało się odnaleźć jego ciała, naoczni świadkowie zdarzenia twierdzą jednak że oddał życie broniąc ich odwrotu - rzekł tak jak by mówił o pogodzie... A raczej jak mówiła by o pogodzie osoba pozbawiona niemal wszystkich uczuć - Jego narzeczona przebywa w tej chwili nieprzytomna w kwaterach oddziału czwartego... Słyszałem że ją znasz paniczu



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 13 Mar 2013 - 12:26

On... Masaki oddał życie za innych? Coś takiego nie było w jego stylu... ale skoro była tam Ayame.
- Tak... znam ją. - Głos Kyosuke drżał. Przeniósł spojrzenie z kapitana na własne dłonie. - Czy... jej życiu nic nie zagraża?
Pospiesznie analizował słowa kapitana. Ciała nie znaleziono... więc może jednak żyje! Może buntownicy porwali rannego Masaki'ego na okup? To przecież byłoby w ich stylu.
- Skoro nie znaleziono ciała mojego brata, to przecież istnieje szansa, że wciąż żyje, prawda? - od razu podzielił się swoimi przemyśleniami z kapitanem. - Może buntownicy go porwali i teraz przetrzymują gdzieś...
To był promyczek nadziei, którego Kyosuke nie chciał zduszać. Chciał wierzyć, że jego głupi niedojrzały brat nie umarł tak po prostu. Może teraz czekał na ratunek? Może przetrzymują go w ciemnym miejscu i karmią o chlebie i wodzie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 13 Mar 2013 - 12:49

- Żyje, jej stan jest ciężki ale stabilny. Twój ojciec postarał się o to aby zaopiekowali się nią najlepsi specjaliści... Prawdopodobnie gdyby nie jego interwencja dziewczyna zmarła by szybko - uznał bez ogródek, zdawało się że stracił całe nikłe zainteresowanie chłopakiem jakie posiadał. Gdzieś zniknęła nawet już pogarda, pojawiła się tylko zimna obojętność. - Dziewczyna jest jednak jak na razie nie przytomna, przynajmniej było tak w chwili gdy twój ojciec poprosił mnie o wyruszenie.
Przez chwilę milczał, chłopak nie potrafił nic wyczytać z hego pozbawionej wyrazu twarzy - naoczny świadek twierdzi, że w chwili gdy po raz ostatni dostrzegł Panicza Miskiego jeden z chłopów wbił mu w plecy toporek, a ktoś z przodu nadział go na widły - nawet nie próbował złagodzić słów



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 13 Mar 2013 - 12:59

Poczuł się choć trochę lepiej, gdy powiedziane zostało, że stan Ayame jest stabilny. Lubił tą dziewczynę, a nawet więcej. Traktował ją jak część rodziny, jak swoją starszą siostrę.
Na tym jednak dobrych wiadomości był koniec. Kyosuke zacisnął powieki, gdy kapitan wyjawił jaki koniec spotkał Masaki'ego. Wątły płomień nadziei został brutalnie zdmuchnięty.
Więc... tak po prostu jego brat zginął, zabity przez widły jakiegoś anonimowego chłopa.
A nawet w sumie nie pamiętał kiedy ostatni raz się widzieli... Cholera! To nie tak powinno wyglądać! Masaki powinien być spadkobiercą rodu, a nie wałęsać się po dzikich odstępach rukonu!
W tej chwili chłopak najchętniej położyłby się na swoim łóżku, gdzie mając gdzieś swoją dumę opłakiwałby śmierć brata. Lecz to nie było takie proste, prawda?
- Rozumiem - odparły sucho próbując zapanować nad emocjami. Otarł oczy i spojrzał wyczekująco na kapitana. - Nie mam już więcej pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Czw 14 Mar 2013 - 19:13

Nokogiri milczał przez kolejną chwilę. Przez ten czas Kyosuke słyszał że ktoś kręci się nieopodal lektyki. - Nokogiri-sama jesteśmy już gotowi do drogi, jeńcy zostali pochwyceni, zwad zaś donosi że możemy bezpiecznie ruszać - odezwał się nieznajomy kobiecy głos. Był silny, nieco oschły. Musiał należeć raczej do młodej osoby, może nieco starszej od Ky pod względem biologicznym.
- Ruszajcie w drogę powrotną, wyślijcie zwiadowców żeby przeszukali jeszcze okoliczne wioski - uznał - cel misji został spełniony.

Kilka chwil lektyką szarpnęło lekko, najpewniej uniosła się ona wówczas nieco nad ziemię - Chciałbym abyś odpowiedział mi na kilka pytań, niemniej załoba nie jest najlepszym czasem na to... Liczę że w ciągu kilku dni zgłosisz się do baraków VI oddziału - sięgnął po bambusowe kubki, jeden wyciągnął w kierunku Ky - Proszę, powinno pomóc, być może na krótszą metę uspokoić.

O dziwo Kapitan nie zapytał o nic co miało by związek z porwaniem, w ogóle niewiele mówił. Jeśli o coś pytał to były to raczej kwestie rodzinne, wciąż jednak wyczuwalne było to że miał się za dużo lepszego.

Kiedy podobno przekroczyli granice 3 okręgu Nokogiri wspomniał tylko - Co powinienem uczynić z jeńcami ? - zapewne było to dosyć zaskakujące pytanie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Czw 14 Mar 2013 - 19:35

Kyosuke starał się doprowadzić do porządku przed kapitanem. Chciał ukryć przed nim wszelką słabość, bowiem spodziewał się, że zaraz zostaną zadane trudne pytania.
Tak się jednak nie stało. Wręcz Nokogiri okazał zrozumienie sytuacji w jakiej chłopak się znalazł. Oczywiście próżno było szukać w tym jakichś cieplejszych uczuć. Kapitan zachował się tak, jak nakazywały zasady dobrego wychowania.
- Oczywiście. Stawię się tam w odpowiednim czasie - rzekł już z większym spokojem.
Chłopak spojrzał z lekkim niepokojem na kubek, który przyjął zaraz. Nie chciał być niegrzeczny więc po chwili wychylił kilka łyków napoju.
I wyglądało na to, że reszta podróży do domu upłynie już względnie spokojnie. Kyosuke na pytania kapitana odpowiadał krótko i grzecznie. Ale wtedy padło pytanie, którego chłopak się nie spodziewał. Kapitan radził się go co do losu pojmanych chłopów?
Kyosuke spojrzał na kapitana z lekkim zaskoczeniem, po czym zasępił się nieco.
- Ci ludzie mieli nas tylko odprowadzić do domu... Uczciwie nas traktowali i chronili przed niebezpieczeństwami podróży. Na ich dłoniach nie ma winy... - Chłopak wziął głębszy oddech. - Gdyby to ode mnie zależało... to bym ich wypuścił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Sro 20 Mar 2013 - 14:13

- Rozumiem, rozważę twoje słowa paniczu, puki jednak co ugoszczę ich możliwe jak najdelikatniej - rzekł tym swoim spokojnym, ładnym acz pozbawionym jakichkolwiek emocji głosem. O dziwo bez śladu ironii.
Trudno tez było wyczuć czy kłamie czy też nie, miast tego wokół roznosiły się drobinki silnego rei, które sprawiały że chłopak czół się przynajmniej... Słaby.

Do samego soul city odmaszerowali już szybko, zatrzymali się zresztą nieopodal baraków VI oddziału, pogoda przez czas wędrówki zmieniła się nieco i do lektyki wpadało teraz ciężkie i wilgotne powietrze, jego zapach mówił że nadchodzi burza. Zatrzymali się, lektyka została delikatnie położona. Później usłyszeli ciche słowa - Jesteśmy na miejscu Nokogiri-sama - należały one do dziewczyny, chyba młodej. -Dobrze, otwórzcie - odparł kapitan równie nieprzyjemnie co wcześniej.
Jak się okazało faktycznie niebo było szare, ale to chyba nie było najgorszą z rzeczy. Na białym placu bowiem ustawiło się około 20 shinigami służących rodowi Kuchiki, stali szpalerem wokoło kolejnej lektyki i człowiekowi przed nią stojącemu, przed ojcem naszego bohatera... Człowiek miał dziś dziwne zmęczoną i zobojętniałą twarz.
Prócz tego były tu jeszcze inne woja i służba która odbierała teraz konie i pakunki. Nokogiri wyszedł jako pierwszy, potem jak wypadało stanął przed lekką i skłonił się dwornie w stronę głowy ważniejszego rodu. Następnie skłonił się lekko Kyosuke gdy z lektyki wychodził - Dziękuje że zechciałeś mi towarzyszyć paniczu - uznał, wciąż jednak w jego głosie gdzieś tam była pogarda.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Odległy okreg   Today at 17:52

Powrót do góry Go down
 
Odległy okreg
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog