IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Dom państwa Kumagae

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Dom państwa Kumagae   Wto 22 Sty 2013 - 19:14

Przyjemny domek jednorodzinny usadowiony na przedmieściach.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 22 Sty 2013 - 19:14

Ishifone

Stali przed domem, gdzie dziewczyna mieszkała prze spory kawałek swego życia.
Ogród, jak zawsze zadbany. Okna błyszczały, a białe ściany domostwa wolne były od wszelkich skaz.
Jeśli dobrze pójdzie to w przyszłości ten uroczy domeczek przejdzie na własność Ishifone. Oczywiście jeśli wcześniej nie zostanie wydziedziczona, a wtedy spadek przejdzie na jakiegoś dalekiego kuzyna, którego z dwa razy w życiu widziała.
Jak nakazywały dobre obyczaje, matula zaprosiła Vormunda na herbatę, ten jednak uprzejmie odmówił mówiąc, że ma sprawę do załatwienia w okolicy.
- Po za tym, nie chcę przeszkadzać w rodzinnym spotkaniu - rzekł kłaniając się dystyngowanie.
Matka nie nalegała, a nawet wydawała się być zadowolona z odmowy mężczyzny. Dzięki temu mogli rozmówić się w gronie rodzinnym, bez krępującej obecności osób trzecich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 22 Sty 2013 - 19:46

Pogoda nawet jej odpowiadała. Ostatnio była na zewnątrz kiedy była zima, więc narzekała wtedy mocno na siarczysty mróz oraz płatki śniegu smagające ją po twarzy. A teraz... Vormund nie miał prawa jazdy. Matka nie miała prawa jazdy. Ona nie miała prawa jazdy. Jakby nie patrzeć, nie mieli innego wyboru niż piesza wycieczka.
Ale... tak. Samochody ją irytowały, bo były głośne i śmierdziały... i miała chorobę lokomocyjną, więc za każdym razem gdy ojciec ją gdzieś podwoził, musiała się skupić na utrzymaniu swojej treści żołądkowej w jednym miejscu. No mniejsza... było spokojnie, chociaż była bardzo uważna i obserwowała okolicę. Niczego jednak nie zauważyła, reszta chyba też.
I w końcu dotarli. Ishifone przez całą drogę szła cicho, nie odzywając się od momentu wyjścia.
Dom był... zadbany. Jak zwykle. Ale nie interesowało ją to aż tak bardzo, bo i tak nie zamierzała tutaj mieszkać... przynajmniej na razie. A wątpiła, by znalazła sobie coś innego niż kwaterka w November Eleven... swoją drogą, jak już uznają, że jest "godna", to od razu ją wywalają czy może zostać? Nieistotne... weszła do środka. Vormund... poszedł gdzieś. Od razu poczuła się mniej bezpiecznie. Ale nic nie mówiła. Po prostu czekała, aż zostanie zaprowadzona do ojca. Brak komentarzy, brak zażaleń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 23 Sty 2013 - 16:56

Matka zaprosiła Ishifonę do salonu, po czym udała się na górę, aby przyprowadzić staruszka.
Cały ojciec, nawet w chorobie nie chciał przyjmować gości w łóżku, a może wcale nie było z nim tak źle.
Dziewczyna rozgościła się i siadła na macie przy niskim stoliku. Ciekawe czy matka wciąż zapraszała sąsiadki na sobotnie dysputy filozoficzne przy herbacie?
Cóż, tak sumie za wiele się tu nie zmieniło. Meble te same, tapety te same, słowem czas jakby zatrzymał się w miejscu.
Tymczasem do salonu zawitała matula podtrzymująca staruszka za ramię.
Ojczulek posiwiał, pomarszczył się, a także, jak się zdawało skarlał trochę.
Widząc Ishifone odtrącił delikatnie podporę matki i powoli podreptał ku stolikowi pomagając sobie laseczką, która w istocie była niczym innym, jak srebrzystym metalowym prętem z nałożoną nań gałką.
Ishifone rozpoznała w tym pamiątkę po wujku matki, który uprawiał tą... sztukę nowoczesną.
Jednak przez to musiała się mieć na baczności, oberwanie takim żelastwem przez głowę nie mogło należeć do najprzyjemniejszych doznań.
Staruszek z drobnymi trudnościami usiadł przy stole, a matka tymczasem zmyła się z pokoju, najpewniej, aby potem mieć alibi, że nie była obecna w pomieszczeniu kiedy dokonywała się zbrodnia.
Staruszek odłożył laseczkę na bok. Chrząknął, kaszlnął, znowu chrząknął i na koniec siorbnął nosem.
Zezował przez chwilę na Ishifonę, jakby była jakimś wyjątkowo podejrzanym tworem, po czym bez ostrzeżenia... zaśmiał się.
-Uhhu... Wzrok chyba mi siada, bo wydaje mi się, że przede mną siedzi moja mała córeczka! Bogowie mi świadkiem, że byłem pewny iż w tym życiu już nie ujrzę mojej kruszyny! A tu taka niespodzianka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 23 Sty 2013 - 18:39

Dała się zaprowadzić do salonu. Była grzeczna, i niemalże spokojna. Brak Vormunda przy boku mocno ją deprymował, więc najprawdopodobniej cały czas będzie spięta. Przynajmniej mogła usiąść przy stoliku... doskonale pamiętała to miejsce zanim jeszcze się wyniosła. Przyjemne miejsce, pod warunkiem, że ktoś lubi... ciepłe, przyjemne miejsca. Niewiele miała tutaj do powiedzenia poza tym, że postanowiła stąd wiać gdy tylko pojawiła się groźba wykorzystania studiów w praktyce. Po co więc na nie poszła? Bo... a to jej prywatna sprawa. Jeśli już koniecznie ktoś chce coś na ten temat wiedzieć, to nie lubiła tych perspektyw. A przede wszystkim, to co teraz robi zdecydowanie bardziej jej odpowiadało niż użeranie się z jakimiś zbirami bądź biednymi ofiarami przemocy rodzinnej. A teraz... teraz zamiast ćwiczyć do siedzi i czeka, aż biedny ojczulek zejdzie z pomocą matki. Żałosne... no ale jak wcześniej wspomniała.
Aż tu w końcu obydwoje zeszli. Matka go podpierała, a on się powoli człapał do niej używając ciężkiej laski po wuju jej rodzicielki. Co do niego... posiwiał. Zestarzał się. Zmarniał. Nawet ona musiała przyznać, że trochę czasu minęło. Ile to... ciężko powiedzieć. Siedem lat? Może trochę więcej, może mniej. Nieistotne. Doczłapał się do niej, usiadł, matka zwiała. On się na nią patrzył z zezem. Ona swoim mało przejętym wzrokiem. Jak coś będzie chciał jej zrobić, uchyli się. Co jej zrobi taki staruszek, zapluje ją? Z tego co pamiętała, nie był z kamienia, nie latał, i nie miał dziury w piersi. Więc... czekała, aż zdecyduje się cokolwiek zrobić. I... doczekała się. Uśmiechnął się, i coś tam do niej powiedział. Mrugnęła raz.
-Uszy chyba też-Odpowiedziała-Dlaczego chciałeś się ze mną zobaczyć?-Rzeczowa, ale spokojna. Bez złośliwości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 23 Sty 2013 - 18:55

- Heh, języka, jak widać również ci nie braknie, moja droga. - Staruszek siorbnął nosem. - Po cichu liczyłem, że padniemy sobie w objęcia i zalejemy się łzami radości spowodowanymi spotkaniem ojca i córki po tylu latach rozłąki... Chociaż dla mojego zdrowia taki sposób powitania nie byłby po prawdzie najlepszy, powinienem unikać wzruszeń. - Tatko westchnął i poklepał czule metalową laskę.
- Po co się chciałem zobaczyć pytasz? Cóż, w sumie jest kilka powodów, podam najważniejszy.- Uśmiechnął się podejrzenia mrużąc oczy. - Jak tam u ciebie córuś z tymi sprawami? - Wskazał paluchem na jej brzuch. - Mogę mieć nadzieję? Ten dziwak... twój pracodawca co to się, jak kobieta maluje mówił, że tam w robocie to miły chłopiec z tobą pracuje... Wiesz, nie poganiam cię, ale nie jesteś już taka młoda. Chociaż wciąż trzymasz się świetnie, podobnie zresztą, jak ja sam w twoim wieku - dodał szybko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 23 Sty 2013 - 19:39

Łzami... radości? Chyba tylko jakby bardzo, bardzo, BARDZO chciała coś takiego symulować... nie, wróć. Nie przeżyła nigdy w życiu niczego takiego, co dałoby jej tyle radości. Nie wie jak to jest. A widok swojego ojca który ledwo co zipie nie należy do szczególnych wyciskaczy łez. Pewnie się nawet nie pojawi na pogrzebie, no bo po co? Chociaż... może. W sumie powinna korzystać z wszelakich okazji do spacerów. Może więc jednak przyjdzie. Zapewnienia o jego wyobrażeniach przyjęła do wiadomości. Jednak to tyle czego mógł się po niej spodziewać, na więcej zwyczajnie nie pozwalała jej sytuacja. Nie czuła się tu komfortowo, i to z paru powodów. Brak poczucia bezpieczeństwa, cały czas miała wrażenie, że coś na nią wyskoczy zabijając całą rodzinę i niszcząc przy okazji pół domu. Ale trzymała to wrażenie dla siebie.
-Oszczędzaj się-Słowa zabrzmiały, jakby komentowała pogodę, jednak jak na nią wyjątkowo była "miła". Czyżby i w niej zachowały się resztki ogólnie przyjętego systemu wartości? A co ma być niemiła, nie naskakiwał na nią... tak. Do czasu.
Chociaż naskoczeniem ciężko by to było nazwać. Najważniejszy powód, tak? Oczywiście... oczywiście, mogła się domyślić. Mogłaby to określić jednym zwrotem - marzenia ściętej głowy. Wolałaby go jednak nie doprowadzać do kolejnego ataku, przynajmniej nie w jej obecności. Musiałaby wtedy zostać trochę dłużej, a nie chce tutaj siedzieć zbyt długo. Usilnie próbowała powstrzymać mrużenie oczu.
-Sugerujesz, że powinnam się związać z byle kim, bo chcecie wnuków, tak?-Zapytała. Kenshim... źle się jej kojarzył. Poza tym, nie interesowała się nim... przynajmniej nie nim... miała wiele powodów by nie robić takich rzeczy.
-Nic z nikim nie planuje, nie planowałam, nie robiłam. Nadzieje zawsze możesz mieć. Skupiam się na pracy-Stwierdziła pewnie. Rozdrażniło ją to. To jej decyzja i nic nikomu do tego... naprawdę czuła się nieswojo. Nie ma teraz czasu na takie rzeczy, jeszcze by jej to pogorszyło kondycję oraz opóźniło trening. I tak była do tyłu... nie jest młoda? Ma trzydzieści dwa lata, do licha... i co z tego... chciała się gniewać, wkurzać, denerwować, ba, nawet przekląć. Nie czuła jednak do tego jakiegoś... motoru. Tak myśląc zwiesiła się, patrząc w jeden punkt na stole. Trzydzieści dwa lata... szmat czasu...
-Nie będę kłamać. Jakby mi zależało na dzieciach, pieniądzach, oraz spokojnym życiu, zostałabym z tamtym poprzednim. Dała bym się zaobrączkować i bym rodziła. Dlatego odeszłam. I radzę sobie świetnie. Robię co chce, nie to, co inni chcą-Wewnętrznie... od momentu gdy przyszła matka coś zaczęło się sypać. Jakieś dziwne uczucie w piersiach, teraz nie wie co powiedzieć, bo i tak mówi za dużo. Więc przestała. Jedynie jej mowa ciała wskazywała na to, że nie czuła się dobrze. Trzymała dłonie na kolanach i je drapała, lekko spuściła głowę. Kompletnie nie wiedziała co dzisiaj się z nią działo. Chciała wrócić tam gdzie było jej miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Nie 27 Sty 2013 - 22:47

- Ech... te wyzwolone kobiety. - Staruszek pokręcił ostentacyjnie głową. - W twoim wieku każda moja kuzynka miała już męża i po kilkoro dzieci... Co prawda niezbyt dobrze odbiło się to na ich... ciężarze gatunkowym, że się wyrażę, ale wydawały się być całkiem szczęśliwe... a przynajmniej część z nich.
Ojczulek westchnął lekko najwyraźniej rozpamiętując utracone piękno swoich krewniaczek.
- Lecz nie mówmy o przeszłości, skupmy się na tej drugiej stronie... Ja już długo nie pożyję, a chciałbym wiedzieć czy są jakieś szanse, abyś kontynuowała naszą działalność... Znaczy się mój sklep, albo świątynię matki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Nie 27 Sty 2013 - 23:49

I co mu do tego? To, że ktoś nie chciał sobie szargać ciała niepotrzebnymi ciężarami nie znaczy, że ktoś jest gorszy. Głupiego i nawet własna krzywda ucieszy, ale ona... nie musiała się tym przejmować. W ogóle dlaczego ona się tym przejmuje, co? Dalej miała lekko spuszczoną głowę, przysłuchiwała się temu, co też mówił jej ojciec. Następny powód. Chciał wybadać, czy będzie się jej chciało zajmować tym całym burdelem. Na litość... chyba by już do reszty sfiksowała.
-Zamiatanie przed starą świątynią albo męczenie się z zabawkami. Kuszące-Stwierdziła zgryźliwie... jednak coraz bardziej ją coś bolało. Spędziła w świątyni matki dość sporo czasu... sklep to sklep, niespecjalnie się tym przejmowała. Jednak co się stanie z tym budynkiem, jeśli zostanie tak samopas? A w sumie... co ją to interesuje? Westchnęła.
-Mam inne perspektywy na przyszłość. Wiem co robię, i do czego dążę. I przywiązanie do jednego miejsca mi w tym będzie przeszkadzać...-Zacisnęła po tym zęby. To coś dalej ją męczyło...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Pon 28 Sty 2013 - 14:39

Ojciec nie wydawał się zawiedziony odpowiedzią córki. Wręcz pokiwał głową, jakby niczego innego się nie spodziewał.
- Cóż, chciałem się tylko upewnić - rzekł, drapiąc się po policzku i spoglądając przy tym w bok. - Rozumiem to... w końcu artyści często tak mają, że nie przywiązują się do konkretnych miejsc tylko hulają po świecie w poszukiwaniu tej swojej... no tej... muzy artystycznej.
Również i staruszek musiał uwierzyć Vormundowi, że Ishifone odnalazła swoją prawdziwą drogę życia w występowaniu na scenie.
- Ehh... gdzie ta matka podziewa się z tą herbatą - zagderał ojciec, zezując ku korytarzowi. Zabębnił knykciami o stół i spojrzał na dziewczynę zamyślony.
- Twoja mateczka może gadać o tobie różne rzeczy, córuś... Ale ja w gruncie rzeczy jestem zadowolony z aktualnej sytuacji. Nie pomyśl sobie, że mówię o twoich rzadkich odwiedzinach u nas... nie... po prostu jestem dumny z tego, że mam taką silną córkę. - Zacmokał dwa razy. - Aż przypomina mi się moja szanowna teściowa... Nie od razu uwierzyłem, gdy dotarły do mnie wieści o jej śmierci... Zawsze sądziłem, że ta potwora przeżyje mnie o wiele, wiele lat. Cóż, bestia z niej była nietuzinkowa, ale takie właśnie potrafią najlepiej poradzić sobie w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Pon 28 Sty 2013 - 16:12

Podniosła wzrok lekko zaskoczona jego podejściem. Spodziewała się bardziej krytycznego podejścia do jej decyzji. A tu... trudno powiedzieć, że ją rozumiał, bo nie znał sytuacji. Artystka. Co u niej artystycznego? Że umie zrobić odpowiednią minę? Że umie dobrze modulować głos? Wymusić płacz gdy przypomni sobie o cebuli? Jeżeli artyzm to umiejętność naginania siebie, to tak, można ją nazwać artystką. Ale to chyba nie tak... nieistotne. Miała wymówkę by robić to, co faktycznie powinna robić. A że nie będzie miała upierdliwych rodziców na głowie to tym lepiej.
Potem... nawet ją pochwalił. Tym bardziej się zdziwiła, bo nie spodziewała się po swoim ojcu, że doceni jej zaradność życiową. Jej siłę charakteru... a tym bardziej nie spodziewała się, że wspomni o jej babci. Jej dobra pamięć zaprocentowała. Przypomniała sobie, po kim ma swój amulet... rozmowa przestała być aż taka ważna. Popatrzyła się na wisiorek, który przez wiele lat zdobił jej nadgarstek... ma go po babci. Jej śmierć była zaskoczeniem...
-...w jaki sposób babcia zginęła?-Zapytała ni z tego ni z owego. Po usłyszeniu odpowiedzi wstała.
-Sprawdzę, co z matką-Poszła do kuchni. Jeżeli ma racje... to przynajmniej wie, w którym momencie urwały się jej korzenie. I w jaki sposób. Jej umysł opanowała ta myśl. Chciała poznać swoje korzenie, wtedy zrezygnowała Teraz kolejna informacja rozpaliła jej świadomość... przy okazji sprawdzi coś. Miała złe przeczucia. Ale one się utrzymywały od samego początku gdy stąd wyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Pon 28 Sty 2013 - 17:08

- Hmm... - ojczulek podrapał się w nos i spojrzał w sufit. - Z tego co pamiętam to poślizgnęła się w łazience i uderzyła głową o WC. Dość nieszczęśliwie zresztą... Wydawało się, że kostucha tylko czekała na taką dogodną okazję, aby zabrać starowinę ze sobą.
Cóż, śmierci należało się wystrzegać nawet w toalecie. Z tego co Ishifone pamiętała, jej babka była raczej typem odludka. Po śmierci męża zamieszkiwała samotnie w starym domu położonym gdzieś na obrzeżach miasta.
Szorstka i małomówna była z niej kobieta, ale podczas tych kilku wizyt w jej domu zawsze częstowała swoją wnuczkę wyśmienitą szarlotką.
- Ta... powiedz jej żeby się pospieszyła bo w gardle mi zaschło - rzucił staruszek, gdy Ishifone wstała.
Nie doszła do kuchni, bo już w korytarzu zderzyła się matką niosącą porcelanowy zestaw do herbaty ( który był częścią spadku po babci).
- Już nas opuszczasz? - rzekła sucho matula.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Pon 28 Sty 2013 - 17:34

...no tak. Westchnęła. Spodziewała się czegoś bardziej... tajemniczego. Cóż. Zresztą... jak tak teraz pomyślała... to może coś pokręciła? Może, w końcu to pół roku minęło... a już przez chwilę myślała, że wpadła na jakiś trop, a tu takie rozczarowanie. Gryzło ją to trochę, ale nie zamierzała się przed nikim do tego przyznawać, zwłaszcza przed sobą. Ale przynajmniej przypomniała sobie co nieco. Wredna baba. Ale coś tam piec umiała. Dało się jeść. W miarę sensowna osoba, bardziej niż jej córka... dobra... więc...
...napotkała swoją matkę po drodze. Była oschła, ale miała przy sobie herbatę. Poczuła jej aromat, który był chyba najbardziej do niej trafiającym argumentem na to, by jeszcze chwilę tutaj posiedziała.
-Sprawdzam, czy wszystko w porządku-Dziewczyna zeszła jej z drogi, pozwalając jej na rozłożenie herbaty. Ponownie usiadła. Jak było dla niej, to ostrożnie się napiła.
-Dzieci za sobą, praca też. Jakieś inne pytania? Czy możemy się w spokoju cieszyć herbatą?-Zapytała przymykając lekko oczy. Emocje opadły, ale to dziwne uczucie w środku nie, i dalej trzymało się dobrze. Jak nie było pytań, zamierzała wypić herbatę i się pożegnać. Poczeka na Vormunda na zewnątrz. A jeśli jeszcze coś było... to pewnie na to odpowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 16:28

Co, jak co, ale w tym domu podawano tylko dobrą herbatę. Chodź matka nie patrzyła na Ishifone zbyt przychylnie, to nie podała jej taniej oranżady, jak niektórzy zapewne by zrobili.
Nie... filiżanki, na których ściankach śmigały niebieskie jaskółki, wypełnione były zacną białą herbatą o delikatnym aromacie. Napój ten nazywany również eliksirem młodości, miał orzeźwiający i lekko słodki smak, który stanowił rarytas dla nawet najbardziej wymagających podniebień.
Rodzina delektowała się w milczeniu. Matka cały czas miał zmarszczone brwi, ale ojciec wyglądał całkiem pogodnie. W sumie, gdyby o tym nie wiedziała, to raczej nie zgadłaby, że staruszek miał niedawno zawał. Owszem, trochę zmarniały był, ale po za tym tryskał humorem, który odejmował mu kilka lat. Aż trudno uwierzyć, że jej rodzice, ludzie tak różni od siebie, się spiknęli.
- Już uciekasz? - zapytał ojciec, gdy dziewczyna wstała. - Jeżeli będziesz mieć potrzebę to przychodź śmiało, w końcu po coś masz tych rodziców. My się stąd nie ruszamy... No chyba, że wyniosą mnie stąd nogami do przodu.
Staruszek zarechotał, na co odpowiedziało mu pełne dezaprobaty spojrzenie matki, która pożegnała córkę jedynie skinieniem głowy. Ojciec uparł się jeszcze, aby odprowadzić dziewczynę do drzwi. Pokuśtykał przed nią opierając się na laseczce. Obyło się bez ckliwego pożegnania, chociaż tatko spojrzał na odchodne spojrzał na nią tak... mokro.
Cóż, większość życia była już za nim. Zapewne wspominał sobie w tej chwili czasy, gdy Ishifone była jeszcze małym smykiem. Lata mijają, dzieci się zmieniają, a rodzice odchodzą. Taka była już naturalna kolej rzeczy.

Dziewczyna wyszła przed murek ogradzający dom rodziców. Vormunda nie było widać na horyzoncie. Mogło się okazać, że w ogóle o niej zapomniał. Oj, tak, ten człowiek z całą pewnością był zdolny do wywijania takich numerów.
Ulica była pusta, jeśli nie liczyć dziewczynki, z której piersi zmieszał się łańcuch.
Dusza... Vormund dużo gadał o tych zagubionych postaciach widzianych jedynie przez oczy ludzi posiadających moc.
Dziewczynka miała ciemne włosy sięgające ramion. Ubrana w różową bluzeczkę z Hello Kitty i sięgającą kolan sukienkę.
Twarzy nie widziała, bo dziecko szło z pochyloną główką. Zapewne mogła mieć jakieś sześć, siedem lat.
Całkiem ciekawe zjawiska te dusze... Ponoć puści bardzo sobie je cenili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 17:37

Piła spokojnie herbatę, bo to akurat była jedna z sensowniejszych powodów dla których można było tutaj kiedykolwiek przyjść. Tyle dobrego, że sobie o tym przypomniała. Lekko słodka, orzeźwiająca... prawie przestało ją to "coś" męczyć w środku. Po prostu wszyscy siedzieli w ciszy i pili herbatę. Nie zwróciła specjalnie uwagi na podejście jej matki oraz jej ojca. Może jakby ją to interesowało to może by zauważyła tą niezgodność. Ale po co? Miała przed sobą herbatę.
Gdy ją wypiła, zgodnie ze wcześniejszym postanowieniem, wstała z miejsca. Ojciec nie zamierzał ją powstrzymywać przed wyjściem. Średnio śmieszny żart dotyczacy okoliczności w jakich by opuścili ten dom. Machnęła nieznacznie ręką. Najprawdopodobniej tu wróci. A właściwie to na pogrzeb, trzeba korzystać z okazji do wyjścia. Jednak by odwiedzać ich rodziców ot tak... miała ciekawsze rzeczy do roboty. Dała się odprowadzić. Pewnie, zauważyła, że ojciec ze wzruszenia chciał się popłakać. Jak uważa. Jej już prawie przeszło, zrobiła co miała zrobić, mogła wracać.
Spokojnym krokiem skierowała się w stronę murku. Vormunda nigdzie nie było... a nie powinna się oddalać bez niego. Swoją drogą na jakiej podstawie on stwierdzi, że będzie chciała wracać? Ona się nigdzie bez niego nie rusza... chwila. Coś widzi... na pustej ulicy. Dziewczynka. Z łańcuchem. Dusza. Wabik na hollowy. Szlag... smark. Nie zamierzała się w to mieszać. Po prostu przeczekała aż dusza poszła sobie gdzieś daleko, obserwując ją kontem oka. I czekała sobie spokojnie na swojego pracodawcę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 21:26

Duszka minęła Ishifone nawet nie zwracając na nią uwagi. Wydawało się, że zaraz bez przeszkód zniknie za zakrętem, kiedy nagle podszedł do niej jakiś chłopak.
Ot młodzian w wielu licealnym. Raczej średniego wzrostu z krótkimi czarnymi włosami.
Japończyk jakich na ulicach wiele, ale ten najwyraźniej wyróżniał się zdolnością widzenia duchów. Alternatywą było to, że po prostu wybrał sobie akurat ten moment na pogawędkę z samym sobą. Jeśli to odrzucić to pozostawało uznać, że rzeczywiście wszedł w interakcję z duszyczką.
Mała przystanęła i zwróciła oczka na stojącym przed nim młodzianem.
- Ty mnie widzisz? - zapytała zaskoczona.
Chłopak podrapał się po głowie i uśmiechnął z zakłopotaniem.
- Ahh... jak widać widzę. - Nie zwracał uwagi, że oto kilkadziesiąt metrów dalej stoi sobie blondwłosa dziewczyna, która ewentualnie mogłaby zadzwonić po odpowiednie służby, zajmujące się przypadkami ludźmi lubiącymi prowadzić dysputy w wyłącznie swoim towarzystwie.
Cóż, widzący duchy również zajmowali dosyć wysoką pozycję w menu pustych. Jeśli dodać do tego Ishifone to robiła się z tego całkiem wystawna uczta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 21:47

Zignorowały się nawzajem, przynajmniej teoretycznie. Świetnie, niech tylko się jeszcze trochę oddali, to będzie miała spokój i będzie mogła dalej czekać bez obaw, że coś się na nią rzuci. Jeszcze tylko... eh? A tamten co? Do szkoły niech idzie a... chwila. On chyba nawiązał z nią kontakt. Chyba, że gada do siebie. Wątpliwe. Uniosła lekko brwi, przysłuchując się krótkiemu dialogowi. Została kompletnie zignorowana, co było niby zrozumiałe. Dwa przeciętniaki, tylko jedno widzi drugiego. To akurat było nieistotne. Ważniejsze było, czym sobą reprezentowali. Oto w jednym miejscu stał świadomy duchowo chłopak, dusza, i Quincy. Tylko czekać, aż coś zleci im na głowę. Przełknęła głośno ślinę. W takiej sytuacji siedzenie tutaj to jak oczekiwanie na wyrok. A Vormunda nigdzie nie było widać... szlag by go trafił, wszystko na jej głowie. Z drugiej strony... był w okolicy. Więc jakby się coś działo to powinien zareagować, prawda? Dobra... trzeba było się skupić. Zacząć chować w sobie energię, by zminimalizować ryzyko... może się skupią na nich, a nie na niej. Tak. Będzie ich spokojnie obserwować, przy okazji się kamuflując. A przynajmniej starając się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 22:14

Widząc potencjalne zagrożenie, Ishifone usilnie starała się wyciszyć swoje rei. Może byłoby to łatwiejsze, gdyby ich zasoby nie wzrosły tak bardzo przez ostatnie miesiące.
Nie przypominało bowiem już tego chuchra co go wystrzelenie kilku strzał wprowadzało w stan wycieńczenia.
Tymczasem na rogu ulicy duszyczka i licealista gadali sobie w najlepsze, jakby nie świadom, że zaraz może tu zlecieć jakiś amator wysokoenergetycznych posiłków z ludzkich dusz.
A może jednak coś wiedzieli? Wynikała z tego dalsza część rozmowy.
- To niebezpieczne chodzić tu samemu - stwierdził chłopak.
- Chodzi ci o potwory? - odpowiedziała trwożliwie dziewczynka. - Widziałam jednego... schowałam się zanim mnie zauważył.
- Dużo się ich tu kręci, następnym razem możesz nie mieć tyle szczęścia - oznajmił licealista, na co duszyczka pisnęła trwożliwie. - Ale nie martw się! Znam bezpieczną kryjówkę, której potwory nie znajdą. Chętnie cię do niej zaprowadzę - Chłopak uśmiechnął się przyjaźnie.
Duszyczka nie zgłaszała obiekcji.
- Naprawdę? Mógłbyś mi pomóc?
- Oczywiście! Dlatego widzę duchy żebym mógł im pomagać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 22:37

Dalej się przysłuchiwała tej rozmowie. Są świadomi zagrożenia - dobrze dla nich. Tym prędzej powinni się stąd zabrać zanim coś spadnie im, i przy okazji jej na głowę. Dalej próbowała ukryć swoje Reiatsu, co nie było proste biorąc pod uwagę fakt, iż była o wiele silniejsza niż kiedyś. Ale próbowała, przy okazji wychwytując informacje. Kryjówka? Jeżeli jest tak rozgarnięty jak sądzi, to nie wie pewnie najprostszych rzeczy. Albo chce wciągnąć tą duszę w pułapkę. Wyglądał przyjaźnie. Jak większość ludzi. Natomiast dusza... miała wybór? Powinna poczekać na tych... jak oni mieli... nieważne. Tak czy owak... gdzie był ten staruch... a niech to szlag. Wkurzyli ją. Już ona im pokaże...
...zmierzyła ich wzrokiem. Potem podeszła na bliższą odległość, by byli w stanie ją usłyszeć bez krzyczenia. Miała im parę ciekawych faktów do powiedzenia.
-Wydzielacie Reiatsu. Te "potwory" jak będą chciały to was znajdą. Nic nie da krycie się po kątach-Rzekła do nich. Stukała swoimi palcami o przedramię, wykazując pewne zniecierpliwienie.
-Czekam tutaj na kogoś. Jeśli poczekacie, może coś na to poradzi. Miał być w okolicy-...jaka to była sprawa? Może już nie żyje, a ona tutaj marnuje czas? Była zdezorientowana, i to mocno... a może to majaki? Albo pułapka na nią? Musi zachować czujność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 23:00

Powszechne zaskoczenie, że ktoś jeszcze tutaj widzi duchy było całkiem spore. Dziewczynka zrobiła wielkie oczy, a licealista z wrażenia, aż otworzył usta.
- To ty też mnie widzisz? - Wydukała mała dusza.
- Heh, w tym mieście można znaleźć naprawdę ciekawych ludzi - oznajmił chłopak drapiąc się po głowie i zerkając nieśmiało na Ishifone. Zapewne jej uroda robiła na nim nie mniejsze wrażenie, niż fakt, że również dostrzega duchy.
- To bardzo miło z twojej strony, ale potrafię pomóc tej małej. - Chłopak zwrócił się do dziewczynki. - Miejsce, o którym ci wspomniałem jest bronione przez pewną niezwykłą osobę.
- Osobę?
- Tak, ona chroni dobre dusze przed potworami - rzekł pewnie, po czym zerknął znowu na Ishifone.- Może pójdziesz tam z nami? Przyjaciel, o którym mówię wie naprawdę wiele... pomógł mi zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi.
Zdawało się, że chłopaczyna miał ją za jakąś amatorkę, co mało co wiedziała o "drugim świecie".
Cóż, skąd mógł wiedzieć, że ta piękna nieznajoma siedziała w tym biznesie już od pewnego czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 23:17

No patrzcie patrzcie, jaki szok. Patrzyła na nich bez większego przekonania. Nowicjusze jedne, niby coś wiedzą, ale chyba tylko po to by sobie zrobić krzywdę. "Widzę". Tyle odpowiedziała duszy, która nie mogła chyba w to uwierzyć. Uwagę o niezwykłych ludziach przemilczała, nie musieli jej o tym przypominać. Coś zaczął mówić... o kimś. O kimś, kto podobno jest "niezwykły" i pomaga i w ogóle jest supermanem na wrotkach. Czuła podstęp. Nie było cały czas Vormunda... i nie zamierzała się stąd ruszać. A argumenty tego szaraczka nie przekonały ją nawet odrobinę. Jedyne co wskórał, to nieco pobudził jej ciekawość. To zdecydowanie za mało.
-Jak uważasz. Jak coś się stanie to nie będzie moja wina-Mruknęła bez żalu czy też innej formy dezaprobaty. Jak uważają, nie zna sytuacji, nikt ją w nic nie wprowadzał, wolała trzymać się pewnej drogi do pogłębiania swojej siły, niż nagłe parcie w nieznane. Już raz jej się udało trafić w dobre miejsce, po co ma szukać szczęścia jeszcze gdzie indziej? Ryzyko, ale bez głupoty.
-Powodzenia-Mruknęła odchodząc od nich. Zamierzała wrócić na swoje miejsce i dalej czekać na Vormunda. Ćwiczyła by przy okazji krycie swojej energii. By nie marnować czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 23:29

Ishifone odwróciła się, aby pozostawić tą dwójkę swojemu losowi. Jednak licealista nie dawał tak łatwo za wygraną.
- Zaczekaj! - Chłopak zabiegł jej drogę. - Nie znamy się, ale coś nas łączy. - Skinął na małą, która patrzyła na nich brązowymi ślepkami. - Oboje widzimy duchy i potwory, co czyni nas... innych od reszty, ale to jeszcze nie wszystko.
Chłopak wyciągnął swoją prawicę. Ishifone poczuła, jak jego energia się wzmaga.
Na otwartej dłoni licealisty zatańczył niewielki płomień, na widok, którego dziewczynka wydawała z siebie pełne zachwytu "ochhh!"
- Mój przyjaciel nie tylko podzielił się ze mną wiedzą, ale również wzbudził we mnie moc i nauczył mnie nad nią panować... Dzięki temu mogę bronić siebie i innych przed potworami.
To dobry człowiek
- zapewnił gorliwie. - Jestem pewien, że dla ciebie zrobi to samo.
Czyżby Vormund miał w okolicy konkurencję? W tej branży robiło się tłoczno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Wto 29 Sty 2013 - 23:44

Chciała zostawić ich samych sobie, a tu nie daje ten dzieciak za wygraną. Zaczęła żałować, że w ogóle się wychyliła. Tak to by sobie poszli w cholerę i miałaby spokój. Mogłaby się zająć sobą, Vormund by przyszedł, a potem wróciłaby do siebie i dalej ćwiczyła. A teraz... musi się użerać z trupami. Tylko, że jeden z nich jeszcze nie zdawał sobie z tego sprawy. Dziewczyna nie zdziwiła się... aż tak bardzo widząc płomień na dłoni chłopaka. Wiedziała, że są różne formy manifestacji energii duchowej. Problem tylko taki, że...
-Jeszcze chcesz je zwabić, kretynie?-Syknęła dziewczyna, wzrokiem nakazując mu by zgasił to cholerne światełko. Zdenerwowała się. Jak chcą, to mogą sobie umierać, ale łaskawie niech nie zabierają jej ze sobą. Ona ceni swoje życie.
-Wiem i umiem więcej niż Ci się wydaje, mały. Na przykład to, że używanie mocy jeszcze bardziej przyciąga pustych-Dziewczyna przygważdżała młodego wzrokiem. Przypominał jej kogoś, pewnego głupiego, ohydnego, i bardzo irytującego gnojka. Tyle tylko, że ten był starszy. Może to paranoja... ale naprawdę nie chciałaby, by ją odnalazł.
-Sama nasza obecność w jednym miejscu może zwrócić czyjąś uwagę-Dodała... i skończyły jej się pomysły, jak... w końcu kiedyś tam stwierdziła, że będzie milsza. Już nawet prawie nie klęła... więc... co dalej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 30 Sty 2013 - 0:26

Chłopak zrobił urażoną minę, gdy Ishifone zwróciła mu uwagę iż jego sztuczka może przyciągnąć pustych. Przynajmniej na tą chwilę dziewczyna nie wyczuwała żadnej nieprzyjemnej energii, którą mógł zwabić występ licealisty.
- Doskonale o tym wiem - odparł zniżając wzrok. - Jednak przy mnie nie musicie się obawiać potworów. Zdołałem unicestwić już nie jednego. - Spojrzał na Ishifone, wypinając dumnie pierś.
- Mówisz, że coś potrafisz... tym bardziej powinnaś się spotkać z przyjacielem. On samym swym dotykiem umie rozbudzić nasze moce bardziej niźli w jakikolwiek sposób moglibyśmy zrobić to sami.
Zacisnął dłoń, którą zaczęły lizać pomarańczowe płomienie.
- Wspólnie możemy uwolnić świat od potworów - rzekł z zapałem. - Wystarczy, że znajdziemy więcej ludzi obdarzonych darem, a wtedy utworzymy armię, której żadna siła się nie oprze.
Trafił się idealista. Tacy byli najgorsi. Dużo gadali, a potem kończyli marnie.
Ten tutaj mówił o ochronie ludzkości, jak pierwszy lepszy superbohater z komiksów.
Chociaż końcowe zdanie zabrzmiało trochę, jakby miał ochotę od razu zawładnąć nad całym światem.
Cóż, posiadanie mocy rodziło wiele pokus.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 30 Sty 2013 - 0:38

Obietnice nie zdołały przesłonić jej zdolności logicznego myślenia. Jakiś gnojek chce jej wmówić, że ma za sobą kogoś, kto dotykiem powoduje przekroczenie granic. By to udowodnić, chce ją wyciągnąć nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co, i nie wiadomo co potem z nią zrobią. Po Vormundzie i całej reszcie wiedziała czego się spodziewać. Był postrzelony, ale na pewno nie można mu było odmówić doświadczenia. I tego akurat zamierzała się trzymać. A nie jakiegoś postrzelonego gnojka, który naczytał czy też nasłuchał nie wiadomo czego, by potem zginąć w obronie czegoś niewartego nawet splunięcia. Fuknęła. W takim wypadku naprawdę jej matka niewiele by się pomyliła mówiąc, że ktoś ją wciągnął do sekty.
-Skończyłeś? To możesz iść-Irytował ją coraz bardziej. I wcale nie czuła z tego powodu żadnego dyskomfortu. Zaraz wyjdzie szydło z worka i okaże się, czego tak naprawdę chce. I jak bardzo chce. Patrzyła się na niego oczekując, że po prostu sobie odejdzie z tą duszą gdzieś w pizdu... gdzie był ten staruch... powinien chyba mieć jakiś sposób by sprawdzić, czy ona już wyszła czy nie. Miał być jej eskortą do licha...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 30 Sty 2013 - 15:43

Chłopak pokiwał z rozczarowaniem głową. Widać nie spodziewał się tak stanowczej odpowiedzi.
Cóż, niektóre dziewczyny były po prostu niedostępne. Lepiej dla niego żeby, jak najszybciej to sobie zakodował.
- Nie będę cię do niczego zmuszać, ale szkoda... Gdybyś zmieniła zdanie to mieszkam dwie przecznice stąd. Nazywam się Budō Shinsuke - przedstawił się na sam koniec, po czym chwycił dziewczynkę za ręką i ruszył przed siebie.
Zanim zniknęli za rogiem ulicy, duszka odwróciła się jeszcze i pomachała dziewczynie.
Wydawało się, że wreszcie pozbyła się namolców. Pozostawało więc tylko czekać za Vormundem, którego wciąż nie widać było na horyzoncie. Może upił się w jakiejś spelunie i po drodze wpadł do rowu? Nie... nie był takim typem człowieka co dawał alkoholowi sobą zawładnąć. Albo po prostu sądził, że spotkanie rodzinne potrwa dłużej.
Cóż, powinni mieć ze sobą jakiś kontakt. Przydałyby się tutaj komórki, albo chociaż pagery.
- Nieładnie ich zbyłaś - dobiegł ją zasmucony głos.
Odwróciła się. Na murku siedział sobie nie kto inny, jak Daichi...
Uśmiechnął się miło do dziewczyny.
- Trochę czasu minęło, co nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 30 Sty 2013 - 16:00

Dał w końcu spokój. Wreszcie. I tak była dość delikatna. Będzie jej tu truł o jakiś szarlatanach, walkach ze złem, "potworami". Najwidoczniej do niego nie docierało co mówiła... spodziewała się nieco więcej oporu. Zaskoczył ją, i to pozytywnie. Jeszcze tylko odprowadziła ich wzrokiem, nie zareagowała na machanie dziewczynki... i tyle. Oparła się o coś i dalej czekała. Co za człowiek... samochodami nie jeździł. Nie używa komórek. Może jeszcze wysyła wiadomości gołębiami pocztowymi i wozi się dyliżansem? Dla jej własnego dobra, zasugeruje mu, by załatwił sobie jakąś stałą formę komunikacji. No nic... obserwowała uważnie okolicę. Nie może pozwolić, by ktoś ją wziął...
...odskoczyła od murka jak poparzona, odwróciła się. Nie mogła uwierzyć temu, co widzi. Iluzja, majaki, fatamorgana, złudzenie optyczne. Szatan. Spisek sił pozaziemskich. Wszystko to brzmiało o wiele bardziej prawdopodobne niż to, co przyszło jej do głowy najpierw. Oto przed nią siedział Daichi, na murku, i jakby nigdy nic ją komentował. Stała w pozycji gotowej do... jakiegoś gwałtownego ruchu... rozejrzała się, czy coś ją zaczęło otaczać.
-...ty... ty nie...-Chciała powiedzieć coś bardziej typowego, ale przypomniała sobie coś. "Spotkało go coś gorszego od śmierci". I to było jedynym możliwym wytłumaczeniem. Z niesamowicie zaskoczonego wyrazu twarzy przeszła na bardziej racjonalne tory.
-Co to ma znaczyć? Jak już to spodziewałam się Ciebie zobaczyć w innej postaci. Ciekawszej
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 30 Sty 2013 - 16:13

Daichi zaśmiał się krótko widząc reakcję dziewczyny. Był to ciepły, pozbawiony negatywnych emocji śmiech, jakiego to coraz trudniej w dzisiejszych czasach usłyszeć.
- Więc mówisz, że nie jestem przystojny? Bo ty, jak zawsze jesteś piękna. Niech się tylko przyjrzę...
Zeskoczył z murka i szybko podszedł do Ishifone. Złapał ją za dłonie i zbliżył swoją twarz do jej własnego lica.
- Uhu, wciąż odczuwam to dziwne uczucie w żołądku, gdy spoglądam na ładną dziewczynę... Chociaż jego powód jest teraz zupełnie inny. - Zaśmiał się ponownie i puścił dziewczynę.
- Heh... ale mówisz, że się mnie spodziewałaś? To dlatego nie wychodziłaś z klubu? Wszyscy - Kenshim, Ami, Sonia... wszystkich widziałem tylko nie ciebie. No, ale... wreszcie znowu możemy się spotkać.
Daichi istotnie wydawał się bardzo kontent z ich ponownego zetknięcia. Wprost emanował szczęściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ishifone




Mistrz Gry : Kuchiki Kyosuke

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
672/836  (672/836)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 30 Sty 2013 - 16:29

Był tak szczęśliwy, że ciężko było nie domyślić się powodu dla którego wylazł ze swojej nory. Pomimo jej przygotowania nie zdążyła odsunąć się w porę, bo złapał ją za dłonie i przybliżył swoją facjatę. Zacisnęła zęby, zmarszczyła brwi, a gdy ją puścił odsunęła się. Śmiał się. Komentował... zwrócił uwagę na jej izolację. Tym razem... nie pozwoli mu podejść.
-Innym się nie pokazałeś. Tylko mi-Dziewczyna zamierzała przy jakimkolwiek podejrzanym ruchu przywołać łuk i strzałę. Czy ją wystrzeli - to będzie zależało od tego, czy on też potem coś zrobi. Na razie jednak... przez chwilę stała i się patrzyła na niego. Przez tą chwilę nie wiedziała co powiedzieć. Najchętniej rozniosłaby go. Po prostu.
-I co. Teraz zamierzasz się mścić za swoją własną głupotę?-Zapytała. Tyle. Więcej nie mówiła, bo i tak wszystko co powie będzie wymuszone. Nie czuła żadnej winy, skruchy... właściwie to po tej pierwszej fali strachu na tą chwilę nie czuła niczego. Mogło się to za chwile zmienić. I pewnie zmieni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Sro 30 Sty 2013 - 16:59

- Och! Nieładnie tak mówić. - Momentalnie uśmiech Daichi'ego stał się zimny i złośliwy.
- Chociaż w sumie... powinienem ci podziękować. - Ukłonił się przed nią lekko.
- W istocie straszy był ze mnie idiota... Płaczliwy głupiec, co naskakiwał wszystkim, aby zwrócić na siebie uwagę. Cóż... to ty uruchomiłaś ciąg wydarzeń dzięki, któremu zmieniłem się na lepsze. Jeszcze raz dziękuje - zaśmiał się, chociaż tym razem nie było w nim żadnej radości.
Wciągnął głęboko powietrze i spojrzał na dziewczynę pożądliwie.
- Achh! Muszę przyznać, że pachniesz naprawdę wspaniale. Widzę, że wiele zmieniło się podczas naszej rozłąki. Prawdę mówiąc od początku mi się spodobałaś... co powiesz na to, abyśmy byli razem, już na zawsze? Chociaż w sumie... to i tak nie masz tu wiele do powiedzenia. - Rozłożył ręce. - Więc jak? Pójdzie po dobroci czy będziemy cierpieć?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom państwa Kumagae   Today at 5:42

Powrót do góry Go down
 
Dom państwa Kumagae
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Ziemia :: Karakura :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog