IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Akademik - pokój Satoshiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 11 Lut 2014 - 20:23

Zwierzak całkiem inteligentnie spojrzał na Sata. Chłopak przez krótki moment miał wrażenie że patrzył w oczy inteligentnej, cywilizowanej formy życia. Wrażenie to było jednak ulotne i krótkie. Ptak nie pokazał po sobie co myślał o imieniu które dostał... Zostało to jego słodką tajemnicą.
Kujonek uśmiechnął się jednak wesoło - Tori... Dobre imię... Proste... Takie są najlepsze

Słysząc że Sat chce się zbierać, kolega z klasy skłonił się mu nisko. Ukłon był pełen szacunku - Jasne miłego dnia Satoshi... - wyprostował się, na jego twarzy zagościł nieśmiały uśmiech.
Następnie nasz bohater rozpoczął spacer do swojego mieszkanka. Droga nie była tak samotna jak zawsze, tym razem w klatce spoczywał jego, być może nowy kompan.
Zmęczony młodzian dotaszczył się do siebie, otworzył drzwi i wszedł do domku. Znajomy zapach uderzył w jego nozdrza. Był zmęczony i zdegustowany dzisiejszym testem... Mimo to w domu, na swoim terenie poczuł się lepiej.

Kiedy myślał o odpoczynku przypomniało mu się że miał przed sobą sporo nauki... Należało przynajmniej spojrzeć co kryło się w zakamarkach notatek. Zori zapewne nikomu nie popuści ze względu na to że był test... Kiedy młodzian przeglądał swoje rzeczy dostrzegł niewielką karteczkę pomiędzy kolejnymi zapisanymi stronami. Jeśli ją otworzył dostrzegł znajomy charakter pisma - należał do jego pięknej koleżanki z klasy. Słowa były nakreślone na szybko "potrzebuje twojej pomocy, wieczorem w pierwszym okręgu, bar szmaragdowy skorpion".



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 12 Lut 2014 - 16:04

Chłopak w drodze powrotnej co jakiś czas zerkał na nowego kompana. Wciąż była to dla niego nowość. Gdy doszedł do domu, ucieszył się. Wreszcie z dala od ludzi. Spokój. Tylko on i jego dom. Ah no tak, i jego nowy ptak. Położył klatkę na biurku, i ściągnął płachtę. Tutaj teraz tori miał zamieszkać. Miała w sumie. Satoshi nachylił się, i przyjrzał uważnie gwarkowi. Ładny. Spodobał mu się od samego początku. Niestety, obowiązki wzywały. Wziął więc swoje książki, i zaczął je przeglądać. Strasznie nie chciało mu się uczyć. Chciał się jedynie położyć i mieć już święty spokój. Ale... Ale podświadomie pchał się naprzód. By nie trafić więcej do tej nędzy, którą kiedyś zwał domem. Z nową siłą zabrał się za naukę. W czasie przeglądania książek, w jednej z nich znalazł karteczkę. Bardzo się zdziwił, gdyż napisała ją Sayuki. I oczekiwała od niego... pomocy? Bar szmaragdowy skorpion.... Chłopak nie wiedział, gdzie to jest. W sumie nigdy nie chodził po barach. A tym bardziej w pierwszym okręgu. Tam chodzili tylko bogacze. Rozmyślał, czy się tam wybrać. W końcu był już zmęczony... Postanowił jednak, że nie porzuci damy w opałach. A jak go wykiwa, to po prostu ją oleje i wróci. Tak więc do wieczora uczył się, a wieczorem ubrał się w swoje kimono wychodne, i ruszył do pierwszego okręgu. Nie miał pojęcia gdzie będzie ten bar. Zaczął go więc szukać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 25 Lut 2014 - 16:13

Wieczorem, dzielnica uciech pierwszego okręgu wyglądała malowniczo. Niewielkie budynki poznaczone były kolorowymi lampionami w różnych kształtach. Wiatrołapy wyrażające ryby kwoi powiewały lekko smagane przez wietrzyk. Ulice mieniły się milionem barw, zaś muzyka wypełniała serca. Piękne zapachy dochodzące z wielu knajlepk, herbaciarni i barów pieściły nozdrza i kusiły.
Ludzie przesiadywali w różnych lokalach, część przechadzała się po uliczkach.
Chłopak wyminął akurat przechadzającą się z wolna parę. Z daleka widział już bowiem szyld na którym wymalowany był skorpion. Gdy przyjrzał się mu z bliska okazało się że znalazł to czego szukał. Bar zdecydowanie nie był najbogatszy. Jego urokami raczyła się raczej średnio zamożna i biedniejsza klientela. Ze środka dochodził zapach smażonej ryby i ostra woń octu.

Gdy młodzian wszedł do środka dostrzegł że ludzi było całkiem sporo. Część siedziała przy stolikach, gawędziła, piła, lub podszczypywała dziewki karczemne. Inni grali pod ścianami w kości. Jedni wiwatowali, inni załamywali się.
Początkowo nie dostrzegł Sayuki. Okazało się jednak że dziewczyna w pewnym momencie pociągnęła go za ramię, i zaprowadziła do jednego ze stolików. Ubrana była nieco inaczej niż zwykle. Nosiła na sobie chłopskie kimono, szerokie spodnie. Na głowie widoczny był słomiany kapelusz chroniący przed deszczem. Przyozdobiony był ciemną siatką po bokach i sznurkami na których przyczepione były dzwoneczki w kształcie kotów i ptaszków. - Przepraszam że tak nagle... Ale nie mam się do kogo zwrócić. Chce żebyś coś dla mnie przechował... Prawdopodobnie długo... - dopiero gdy się odezwała, upewnił się że to ona.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 25 Lut 2014 - 18:10

Okolica była piękna. Jak zresztą można było oczekiwać po 1 okręgu. Wszędzie było ładnie, czysto, pachnąco. Niemal idealnie. Budynki były całe, wszędzie było widać różnokolorowe kwiaty i lampiony. Piękne zapachy kusiły swoją wyjątkowością, zaś muzyka tworzyła wrażenie nierealności całej tej dzielnicy. Satoshi, który urodził się na odludziu, niemal na pustkowiu, był oczarowany. Zakochał się w tej dzielnicy. Szok i niedowierzanie, które malowały się na jego twarzy były tak widoczne, jak kolory na lampionach. Przez jego głowę przebiegało tysiące myśli, między innymi dlaczego tu jest tak pięknie, a tam gdzie dorastał tak okropnie. Tamten okręg był piekłem, a ten jest niebem. Niemal nie zwracał uwagi na ludzi przemieszczających się tu i tam. Owszem, widział ich, gdyż nieraz musiał ominąć jakąś zakochaną parę, która zwracała uwagę tylko na siebie. Jednakże całkowicie ich ignorował. Wszelkie doznania, jakie odczuwał zagłuszały rozsądek. W końcu dostrzegł knajpkę. W sumie niechętnie chciał wejść do pomieszczenia. Musiałby porzucić ten raj. Jednakże wiedział, że przyszedł tu z konkretnego powodu. Wszedł więc do Skorpiona, i niezmiernie się zdziwił. Knajpka była zupełnie inna, od tego, co działo się na zewnątrz. Bardziej przypominała karczmę, w której pijaki chleją i podrywają co tylko ma cycki. I zdaje się, że tym było właśnie ten lokal. Tylko co by tu miała robić Sayuki? I dlaczego kobieta o urodzie niemal szlacheckiej wybrałaby takie miejsce? I gdzie u licha ona jest? Naraz coś go pociągnęło do stolika. Szybki rzut oka pokazał mu tylko znoszone ciuchy i szeroki kapelusz. Zazwyczaj pewnie by temu komuś grzmotnął w twarz, jednak był w środku knajpy. tutaj taka akcja mogła źle się skończyć. Usiadł więc przy stoliku, i zdziwił się jeszcze bardziej, gdyż tym kimś okazała się Sayuki. Choć zdecydowanie nie wyglądała jak zawsze. W sumie, to wyglądała.... biednie. Tak. to dobre słowo. Biednie.
- Sayuki? To ty?
Zatkało go. Dziewczyna coś mówiła o przechowaniu czegoś.... Pokiwał kilka razy głową, by otrząsnąć się i ruszyć łepetyną. Musiał odzyskać trzeźwe myślenie.
- Po pierwsze: dlaczego się tak ubrałaś? Po drugie: co to za miejsce? Po trzecie: Co takiego przechować? Po czwarte: Co to znaczy długo? I ostatnie pytanie: Dlaczego mam ci coś przechować?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 2 Mar 2014 - 12:58

Gdy wypowiedział jej imię przyłożyła tylko palec do ust, wyraźnie zależało jej na anonimowości. Później jednak nieznacznie przytaknęła aby wskazać mu że nie myli się do do jej imienia - po pierwsze bo staram się ukryć, po drugie to zwykły bar -powieszała z lekkim przekąsem - po trzecie pamiątkę po moim rodzie, po czwarte nie mam pojęcia... Może aż przestaną widzieć w wspomnieniach o moim ojcu zagrożenie - rzekła już normalnie, wydawała się być jednak lekko podenerwowana. Ukradkiem spoglądała po kolejnych gościach baru - bo nie mam się do kogo zwrócić... A chcą odebrać mi wszystko... Całą pamięć i spuściznę po moim rodzie, po moim ojcu, bracie i mojej matce... - westchnęła cicho - możesz mi albo pomóc, albo wyjść i zapomnieć...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 11 Mar 2014 - 17:13

Chłopak westchnął i przetarł sobie palcami oczy. Dzisiejszy dzień zdecydowanie nie należał do normalnych. Co tych wszystkich ludzi wzięło, żeby mu dawać różne rzeczy? Co on, szatnia? Już miał odmówić wiedziony emocjami, ale zaraz się opanował. Musiał wszystko spokojnie przemyśleć. Dziewczyna zdaje się jest w dużych tarapatach. W sumie nawet na pewno, jeśli zwraca się z prośbą do osoby, której zupełnie nie zna. A zdaje się, że to było coś więcej niż rodzinna kłótnia. Satoshi westchnął i pokiwał głową, ale nie ruszył się z miejsca. Zdecydowanie mu się to nie podobało.
- A więc? Co takiego mam przechować?
W sumie odezwał się normalnym głosem, choć trochę zmęczonym. Zmęczenia nawet nie musiał udawać. Był wyczerpany wszystkim, co ćwiczył i robił. Ale musiał to robić. No... może chciał to robić. Tak w głębi duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 15 Mar 2014 - 23:28

Dziewczyna sięgnęła pod stolik, na ławę. Chwile później na stół wyciągnęła drewniane pudełeczko o długości sięgającej nieco powyżej metra. Było wąskie i niezbyt szerokie. Pudełko było wykonane z jasnego, pospolitego drewna. Pozbawione było jakichkolwiek zdobień - To ważna pamiątka... W normalnym wypadku nie zaryzykowałabym i nie prosiła cie o przysługę... Ale nie mam wyjścia - uznała - Gdy stąd wyjdziesz, i wrócisz do domu zamknij okna... Dopiero wtedy sprawdź co to. - poprawią lekko kapelusz, tak aby cień gęściej spływała jej twarz - ja wyjdę pierwsza... Ktoś może mnie śledzić



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 19 Mar 2014 - 20:38

Wziął pudełko do ręki, i przyjrzał mu się. Wyglądało na zwykłe pudełko. Tym bardziej nie wyglądało na nic cennego zwłaszcza od bogaczy. No ale nie jemu to oceniać. On w sumie nawet nie miał rodziny. Jak więc mógł cenić coś takiego? Argumenty, jakie przedstawiała dziewczyna, że to pamiątka rodzinna, w ogóle do niego przemawiały. Ale przyjął pudełko.
- Mam nadzieję, że będzie to warte mojego zachodu.
Spojrzał na nią uważnie.
- Mam na myśli, że liczę na rekompensatę po całej tej aferze za te przechowanie. W końcu nie jest szatnią.
Mruknął. Mimo wszystko zaakceptował "zadanie". Korciło go, by spytać, dlaczego usi ukrywać to, ale doszedł do wniosku, że to nie jego sprawa. Jak będzie chciała, to mu powie. A jak nie, to cóż. Przeżyje bez tej wiedzy. Przeżyje... prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 29 Mar 2014 - 18:21

- Możesz być pewien że pewnego dnia odpłacę Ci za przysługę. Póki co będę musiała zniknąć, ale jestem pewna że kiedyś Ci odpłacę... - Uznała cichym i spokojnym głosem - Nie szukaj mnie jeśli nie chcesz wpaść w kłopoty... Gdyby ktoś Cie o coś pytał, to proszę wymyśl jakąś wymówkę - Zdawało się że cała sprawa zrobiła się nieco mniej przyjemna. - Pamię... - Dziewczyna spojrzała na coś za chłopakiem - nie znamy się - mruknęła tylko - później ukradkiem przesunęła się dalej na ławie i wstała z niej powoli. Później ruszyła do wyjścia żwawszym i pewniejszym krokiem.
Sat był spostrzegawczy, szybko doszło do niego że dziewczyna zareagowała tak na mężczyznę który wszedł przed momentem. Był średniego wzrostu, miał typowo azjatyckie rysy. Przez twarz przechodziła blizna, zaczynała się na szczęce na dole szczeki i rozgałęziała się na cały policzek, niczym czerwone drzewo. Mężczyzna zwrócił uwagę na dziewczyn gdy ta była w połowie drogi... Co oznaczało że prawdopodobnie jeszcze nie wiedział że gadała z chłopakiem. Gdy młódka wyszła, on wyszedł za nią.

Tymczasem do chłopaka podeszła dziewka karczemna. Miała na sobie biedne, lekko rozchełstane kimono. Wyraźnie ktoś z klienteli zdarzył sobie pomacać jej małe, młode piersi. Mimo to dziewczyna z zachęcającym uśmiechem zerknęła na chłopaka - coś podać ? - Dziewczyna wyraźnie z pochodnia była chłopką. Rysy twarzy na to wskazywały, miała lekko zakrzywione zęby i szersze biodra w porównaniu do arystokratek.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 29 Mar 2014 - 19:46

Kiedy usłyszał, że coś na tym zyska, pokiwał głową na zgodę. To nie wymagało jakiejś odpowiedzi w sumie. Mógłby to zrobić i za darmo, choć nie bardzo mu to pasowało. To, że coś dostanie za swoją robotę, a w sumie przechowanie, było mu bardzo na rękę. Cała sytuacja trochę go przerastała. Znaczy nie jego zadanie. Co to, to nie. Bardziej sytuacja, w której znalazła się dziewczyna. Bez konkretnych informacji nie mógł za bardzo stwierdzić, co, jak i dlaczego. Ale postanowił nie zaprzątać sobie tym głowy. Oczywiście dostrzegł mężczyznę z blizną, jednak nic nie zrobił. Miał się nie wychylać, a dziewczyna na pewno też tego faceta dostrzegła. Tak więc jeżeli nie rozpętała się walka, to nie musiał interweniować. Trochę zaskoczyło go to, że w Akademii dzieją się takie rzeczy. Znaczy poza akademią, ale jednak w czasie szkolenia. A liczył na spokojną karierę..
Jego rozmyślania przerwało nadejście dziewki karczmiennej z pytaniem o zamówienie. Chłopak się zastanowił. Nie wypadało wychodzić teraz, ani bez kupna niczego, bo to by było podejrzane. Obdarował dziewczynę jednym, ze swoich ładniejszych uśmiechów i odpowiedział:
- Tak, podaj mi proszę coś do picia.
Potem z rozbrajającą szczerością i zakłopotaniem na twarzy dodał:
- Nie chadzam zbyt często do barów, więc nie znam się na trunkach. Czy mogłabyś mi coś polecić w miarę taniego? Piwo czy coś w tym guście?
Pewnie nie wyglądał, ale mimo wszystko był biedny. Miał tylko trochę kasy, a i nią nie chciał zbytnio szastać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Pon 7 Kwi 2014 - 14:43

Słysząc że ma podać "coś" ucieszyła się wyraźnie... Pewnie zamierzała wcisnąć mu najdroższy trunek, po zawyżonej cenie. Na całe jednak szczęście lub nie, chłopak się poprawił. Dziewka przytaknęła i szybko uciekła w kierunku baru, po drodze zmacał ją po udzie wysoki i postawny mężczyzna o ogorzałej twarzy. Długa blizna biegnąca przez policzek niknęła w gęstej brodzie.

Zaledwie kilka chwil później chłopak dostał swoje piwo. Albo przynajmniej coś co było piwem za najniższą cenę. Oznaczało to że zamówionego trunku w proporcji było tam może 1/2, reszta wyraźnie była "chrzczona". Chłopak mógł się tylko modlić, aby karczmarz miał dobry nawyk chrzcić piwo wodą.

Kiedy pił mógł dostrzec że kilka osób na niego patrzyło. Część z tych osób z przestrachem opuściła spojrzenia, gdy Sat na nich zerknął. Reszta z tych "kilka" gapiła się na niego otwarcie. Nie trzeba było zapewne wspominać że były to osoby spod ciemnej gwiazdy... Co zdecydowanie mogło prędzej czy później oznaczać kłopoty.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 23 Kwi 2014 - 17:48

// Sorka, że tyle nie odpisywałem, ale całkowicie straciłem dostęp do neta. Nawet zbytnio nie miałem jak poinformować o swojej nieobecności :/ Ale już jestem i wracam i mogę pisać. D:

Cóż, sytuacja nie była najlepsza. Nie była zła, ale najlepsza też nie. Obserwowało go kilku typków, którzy pewnie się zainteresowali takim słabiakiem jak on.Pewno się zastanawiali, co jest w tym pudełku. Po części spodziewał się takiego obrotu spraw. Miał jednak nadzieję, że kupno najtańszego piwa ich zniechęci do atakowania go. Pił spokojnie piwo ostrożnie je smakując, czy na pewno nie zawiera jakiegoś świństwa które by go osłabiło. Gdy dopił wszystko, a raczej większość, gdyż zostawił końcówkę na dnie które mogło osiąść ewentualne ciężkie świństwo, wziął pudełeczko, i wyszedł z baru. Odrazu swoje kroki skierował w stronę swojego mieszkania. Jednakże przez całą drogę był spięty i obserwował całą okolicę. W końcu było dość prawdopodobne, że ktoś go zaatakuje. A on wolał być na to przygotowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 24 Kwi 2014 - 18:35

// Łe nie ma sprawy : D

Chłopak miał nadzieje że piwo pomoże... Prawda była jednak taka że zbyt mocno wyróżniał się na tyle bywalców, aby się w to tło wtopić. Wkrótce opuścił przybytek, na plecach czuł jednak mrowienie typowe dla strachu. Niesetny jego obawy szybko się sprawdziły.
Ledwie chwile po tym jak wyszedł usłyszał za sobą kroki. Jeśli się obejrzał dostrzegł za sobą dwie zakazane gęby z baru - osiłków uzbrojonych w noże.
Nawet nie udawali że śledzą kogoś innego.
Ukradkiem dostrzegł że ktoś po prawej również musi go śledzić... Miał takie wrażenie. Po równoległej, ciemniejszej ulice ktoś szedł, chłopak był pewien że przyrównał do niego prędkością. To minimum trzech ewentualnych napastników.

Pytanie brzmiało tylko co z nimi zrobić ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 7 Maj 2014 - 18:04

Chłopak westchnął. Czyli nie dało się uniknąć kłopotów. Obserwując okolicę zauważył łącznie trzy osoby. Mogło być ich równie dobrze więcej. Problemem było to, że nie miał broni. Nie bał się walczyć. Jednakże sytuacja 3 vs 1 była zawsze niekorzystna, niezależnie kto był tym samotnym. Satoshi musiał się zastanowić co uczynić, i to szybko. Pułapka się zamykała. Schował pudełko do kimona, po czym ruszył biegiem przed siebie. Tak szybko, jak tylko mógł. Jego ciało było zmęczone, jednakże na pewno lepiej przyjmie bieg, niż walkę z przeważającą ilością napastników. Ruszył więc co sił przed siebie. Po lewej, a i możliwe, że po prawej mógł mieć przeciwników zamykających klatkę. Nie mogli raczej jednak być przed nim, gdyż wyszedł wcześniej. Biegł w kierunku znanych mu terenów, do Akademii. Tutaj na obcym terenie nie mógł w pełni wykorzystać swoich możliwości. A już na pewno nie mógł uciec ani się schować. Biegł więc, ile sił w nogach i płucach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 25 Maj 2014 - 12:33

Chłopak przyspieszył, pobiegł mając nadzieje że to mu pomoże... Sprawa wyglądała nieciekawie, wyraźnie ktoś na niego czmychał. Kroki ruszyły za nim, wyraźnie ktoś zamierzał go ścichać. Ludzie po drodze zerkali na niego nieprzyjemnie. W końcu jednak zbliżył się do akademii na tyle że kroki ucichły. Po drodze zdyszał się mocno i musiał przystanąć aby złapać oddech.
Teraz nie widział już nikogo przy sobie... Mógł ruszyć już spokojniej w kierunku swojego akademika.

Ktokolwiek go gonił musiał przestać, prawdopodobnie nikt nie zamierzał szukać guza w miejscu które nadzorowali shinigami.
Po drodze chłopak dostrzegł z daleka mężczyznę idącego z naprzeciwka w jego kierunku, był wysoki i smukły. Sat rozpoznał w nim mężczyznę z blizną który wyszedł za jego koleżanką. - Niebezpiecznie jest chodzić tak po nocy nieprawdaż ? - odezwał się z daleka.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 8 Cze 2014 - 21:15

Dobra decyzja. Bieg okazał się skuteczny, i pomógł mu uciec przed nieznanymi napastnikami. Co jednak lekko zaskakujące dla chłopaka było, to to, że ludzie, których mijał po drodze patrzyli mu nieprzychylnie. Przecież widać było wyraźnie, że ucieka. Do tego był młodym człowiekiem. Czy ktoś nie pomyślał nawet o tym, by mu pomóc? Najwidoczniej nie. To było... smutne. Ale biegł. Biegł ile się dało. W końcu, kiedy uznał, że jest już bezpieczny, zatrzymał się, i zaczął głęboko dychać. Może i był w dobrej kondycji, ale ostatnie jego treningi były... wyczerpujące. Chyba będzie musiał je trochę ograniczyć do rozgrzewek i utrzymywania obecnej kondycji.

Niestety, szczęście dzisiaj mu nie sprzyjało zbyt długo. Przed nim w niedalekiej odległości dostrzegł człowieka z blizną. Westchnął głęboko, i cicho przełknął ślinę. Nie wiedział, czy przeciwnik jest silny, czy nie. Chłopak spróbował wyczytać jakoś aurę jego przeciwnika. Może by mu to coś pomogło? Fajnie by było mieć taką umiejętność. Użyteczna by była. Zwłaszcza teraz. Zaczał na wszelki wypadek oszczędzać każdy gram energii w organizmie, więc zatrzymał się. Uważnie obserwując gościa, doszedł do wniosku, że musi przeciągnąć gadaninę. A nuż to wystarczy?
- Owszem. Ktoś może cię napaść i pobić. Jednakże tutaj, tak blisko akademii to się nie dzieje. W końcu poruszają się tu patrole shinigami. Nikt nie jest na tyle głupi, by atakować studentów akademii na jej terytorium prawda?
Odezwał się pewnym i donośnym głosem. Po części po to, żeby nie musiał się zbliżać do bliznowatego, ale i po części z nadzieją, że ktoś go usłyszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Pon 30 Cze 2014 - 9:05

- Zależy, zdarzyło się tu kilka pobić, gwałtów, wymuszeń i takie tam... Zwykle wśród samych studentów - uznał mężczyzna chłodnym i nieprzyjemnym głosem. - Prowadzę śledztwo w sprawie pewnej młodej damy znanej Atoshi Sayuki, słyszałem że w szkole się przyjaźniliście... Możesz mi coś o niej powiedzieć ? - podrapał się lekko po podbródku - dzieliła się z tobą jakimiś planami, spostrzeżeniami ? Chciała czegoś od Ciebie ?

Mężczyzna raczej nie wyglądał na śledczego, nie wyglądał też nawet na członka oddziałów. Mimo wszystko swobodnie przebywał w okolicach akademii, co raczej postronnym się nie zdarzało.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Pon 7 Lip 2014 - 19:18

Satoshi nie wiedział, co sądzić o mężczyźnie. Wiedział jednak, że nie można ufać słowom osób, które chodzą same o tej godzienie i wyglądają tak podejrzanie. Nie mógł też jednak skłamać. Nie wiedział, jak silny jest przeciwnik. A jeżeli okazałby się nie być policjantem, to chadzając tak swobodnie po akademii musiałby się czuć, bądź być silnym. Inaczej by się ukrywał. Postanowił więc po raz kolejny wykoorzystać sztuczkę z kłamstewkami będącymi na granicy z prawdą.
- Atoshi Sayuki? Tak, znam ją, choć ciężko powiedzieć, żebyśmy się przyjaźnili. To zamknięta w sobie dziewczyna. Nic o niej nie wiem zbytnio. Teraz dopiero się dowiedziałem, że nazywa się Atoshi. Nie chciała o sobie nic mówić. A chciałem się czegoś dowiedzieć. Jest niezwykle atrakcyjna.
Zmarszczył brwi w grymasie zdziwienia.
- A co, jest w coś zamieszana? W sumie nawet by mnie to aż tak nie zdziwiło. Tak zamknięte osoby mogą skrywać różne sekrety.
Odetchnął już dość, by móc dalej uciec w razie potrzeby. Ale wiedział, że na walkę wciąż jest za wcześnie. Musiał zyskać więcej czasu, albo rozwiązać sprawę podstępem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 16 Lip 2014 - 19:45

Mężczyzna przyglądał się badawczo chłopakowi. Sat miał wrażenie że wręcz świdruje go wzrokiem. Milczał przez chwilę - Faktycznie jest niczego sobie... Biust, tyłek, brzuch i twarzyczka niezgorsza. Dziś dostaliśmy dowody, które mówią o tym że spiskowała przeciw Seretei i je zdradziła. Kiedy shinigami VI oddziału przyszli o tym pozmawiać to już jej nie zastali... A to niestety tylko potwierdza obawy - wciągnął przez usta chłodne powietrze, podrapał się lekko w okolicy blizny - Szkoda, szkoda... Nie możemy teraz dowieść jej niewinności... Dobrze by było żeby nikt nic nie ukrywał, bo mógłby przypadkiem jeszcze zostać oskarżony o współudział w zdradzie, a tego byśmy nie chcieli czyż nie ? - Ciemne oczy błysnęły lekko w ciemności, mężczyzna uśmiechnął się nieprzyjemnie. Zdawało się jednak że jego gęba w ogóle nie może wyglądać zbyt przyjemnie. Jeśli należał do VI to świetnie grał "złego glinę" przy przesłuchaniach.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 22 Lip 2014 - 12:53

Dobrze. Policjant, czy kimkolwiek ten gościu jest, dał się zbić z tematu. Przynajmniej na chwilę. Usłyszane wieści go zaskoczyły, więc nie musiał wcale udawać reakcji.
- Dowody na zdradę? No to dość mocne i obciążające zarzuty. A do tego ucieczka... No ciekawe. ciekawe i straszne tak trochę.
Wygląd tego człowieka był odrażający. Albo przeżył wiele, albo był od samego urodzenia pechowcem. Wiedział jednak, jak grać gliniarza. Był w tym dobry. Tak dobry, że Satoshi musiał jeszcze raz rozważyć swoje położenie. Gliny szukają Sayuki. Mają dowody na jej zdradę. Uciekła. A on został w to wplątany, i jak to źle rozegra, to trafi do paki za współudział w zdradzie. Teraz był punkt przełomowy. Albo wyda Sayuki, i ocali tyłek. No i jest szansa, że udowodnią jej niewinność. Albo będzie to ciągnął dalej, i zaryzykuje swój własny tyłek dla niej. W duchu westchnął. Ten przeklęty honor...
- Nie wiem, czy znalazłby się idiota, który kryłby zdrajcę przed wymiarem sprawiedliwości. Zwłaszcza, że ona w ogóle nie kolegowała się z nikim. Mogę pomóc, jeżeli czegoś się dowiem, to wam przekażę. Niestety, obecnie nic nie wiem.
Kości zostały rzucone.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 27 Lip 2014 - 15:30

Mężczyzna przez chwilę w milczeniu przyglądał się Satowi, chłopak miał wrażenie te spojrzenie za raz wywierci w nim dziurę i spróbuje wykraść przez nią prawdę. Tak się jednak nie stało - Ahhh ja właśnie też nie wiem, próbuje takiego znaleźć - uznał i wzruszył ramionami prawie niezauważalnie - Nie mam podstaw aby ci nie wierzyć, przecież za dowód mam zeznania kilku uczniów że tylko z tobą się kontaktowała... A to w końcu nic wielkiego - jego słowa ociekały obrzydliwym sarkazmem - No cóż jeśli Coś ci się przypomni to odwiedź baraki VI oddziału, ktoś na pewno chętnie przyjmie zeznania...

Shinigami (albo ktoś kto go udawał), skłonił się lekko i ruszył w stronę Sata, zatrzymał się na chwile obok niego, zerknął mu w oczy a później ruszył dalej przed siebie... Zostawił chłopaka. To była dziwna sytuacja...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 10 Sie 2014 - 10:25

Ta chwila, w czasie której obcy mu się przyglądał, trwała chyba w nieskończoność. W końcu jednak gość się poddał. Satoshi odetchnął w duchu. Nie wierzył mu, to pewne. Nieznajomy był zdecydowanie zbyt mądry, żeby uwierzyć w takie kłamstewka. A może to tylko paranoiczne myślenie? Może jednak udało mu się go okłamać?
-Jasne, jak się czegoś dowiem, to poinformuję.
Kiedy shinigami, bądź ten ktoś, ruszył w jego stronę, chłopak cały się spiął. Żaden atak na szczęście nie nastąpił. Takie sytuacje nigdy nie były przyjemne. Oby już nigdy nie musiał tego powtarzać... Ruszył jak najszybciej do własnego akademika, do pokoju, by tam zamknąć się i odpocząć i pomyśleć, co dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Pią 15 Sie 2014 - 19:40

Sat ruszył do swojego mieszkanka. Było ciemno i zrobiło się chłodno. Przez całą drogę czuł jeszcze nieprzyjemne napięcie, któremu towarzyszyły chłodne dreszcze i gęsia skórka. W końcu jednak zasunął za sobą drzwi i mógł spokojnie odetchnąć. W mieszkaniu było ciemno, ale dobrze wiedział gdzie co jest. Usłyszał też poruszanie ze strony klatki. Zwierzak musiał się wystraszyć niespodziewanych odgłosów. Po chwili uspokoił się jednak, zaś ze strony klatki dobiegły słowa - Dzień dobry - Sat usłyszał slaby i piskliwy głosik gwarka, który chyba o dziwo nauczył się mówić swoje pierwsze słowa.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 23 Sie 2014 - 11:00

Wchodząc do mieszkania, był mocno zestresowany. Nie był najlepszym aktorem. Ani też nigdy nie ukrywał przestępców. Co prawda sam nie był świętoszkiem, ale to tylko sprawiało, że tym bardziej pragnął uniknąć zbyt dużego kontaktu z policją. W końcu gdyby się dowiedzieli, co zrobił, mogliby go wsadzić... Albo gorzej. Głosik, jaki usłyszał z powitaniem, przeraził go nie na żarty.
- AAAAA!!!
Odskoczył od źródła głosu, i przewrócił się na podłogę. Jednak mózg, który od jakiegoś czasu działał na najwyższych możliwych obrotach, szybko zlokalizował źródło dźwięku i powiązał go z jego gwarkiem. Zawstydzony własną reakcją podszedł do ptaszka i z uśmiechem przywitał się.
- Cześć Tori.
Wsypał ptaszkowi trochę jego pokarmu i uzupełnił wodę. Następnie spędził chwilę przyglądając mu się, i uspokajając nerwy. Nie był przyzwyczajony do współlokatora, ale musiał przyznać, że ptaszek dobrze na niego działał. Zaczął się zastanawiać, co zrobić z tym przedmiotem, który dostał. Z jednej strony nie mógł go mieć ciągle ze sobą. Gdyby go napadli, i ukradli, miałby przekichane. Albo po prostu ktoś mógłby to zobaczyć. Z drugiej strony, zostawić to ot tak w pokoju też było złym pomysłem. W końcu ten szurnięty glina mógłby tu wpaść i zabrać to.
-A co to w ogóle jest?
Pomyślał. Upewnił się, że nikogo wokół nie ma, wszystkie okna są zamknięte i nikt nie ma go jak podglądać, po czym otworzył pudełko i zajrzał do środka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 31 Sie 2014 - 12:45

Zwierzak chętnie zabrał się za pokarm, zaczął go rytmicznie dziobać. Chłopak przez chwilę musiał się przyzwyczajać do dźwięków innych "domowników". Wszak był raczej samotnikiem... Cóż jego rozmowny przyjaciel przynajmniej nie będzie go irytował niepotrzebnymi, ambitnymi konwersacjami. Gwarki co prawda szybko uczyły się powtarzać, ale przecież nie zyskiwały rozumu.

Wiedziony ciekawością postanowił sprawdzić co jest w pudełku. Sprawdził czy wszystkie okna są zamknięte, wyjrzał czy aby nie widać dziwnego człeka. Zamknął drzwi i wtedy przykucnął nad skrzynką i uchylił wieko. Wewnątrz były dwie rzeczy, pierwsza która mniej zwracała uwagę to liścik, na kruchym papierze napisane było - Usunęłam wszytko co świadczyło o tym że należała do mojego rodu... Proszę nie pozwól im tego zabrać - Pismo było pośpieszne, nieco niestaranne ale ładne. Zapewne przydało by się spalić świstek. Druga rzecz która bardziej zwracała uwagę była znacznie większa. Była to bowiem katana której głowina przekraczała nieco ponad 60 cm. Brakowało czegoś, jakiegoś symbolu na rękojeści. Tsuba przybierała zaś kształt wiru
Spoiler:
 

- Ładny, ładny - powiedział ptaszek swoim cienkim głosikiem... Wydawało się że przypatrywał się katanie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 24 Wrz 2014 - 16:37

Przyjrzał się uważnie broni. była naprawdę ładna, i wyjątkowa. Prawdziwy majstersztyk. W swoim życiu widział kilka noży, ale nigdy nie widział prawdziwej katany. Ani tym bardziej tradycyjnej, takiej z jakiegoś rodu czy coś. Oczy mu się zaświeciły, a w myśli wkradły pomysły, jak można by ukraść skutecznie tę katanę. W końcu dziewczyna jest poszukiwana. Wystarczyłoby poinformować odpowiednich ludzi, że ją widział, a katanę zachować dla siebie. Nikt by jej nie powiązał z nią, a nawet jeśli, nie miałby dowodu na to, żeby ją mu odebrać. Po chwili jednak się opanował. Nie mógł. Zasady by mu na to nie pozwoliły... Ale musiał mocno się zastanowić. Gdzie, i jak schować coś takiego? Nosić jej ze sobą nie mógł. Pomimo, że nie była oznakowana, ktoś mógł ją rozpoznać. A zresztą studentom nie wolno było nosić własnej broni. Jeżeli poszukiwacze dziewczyny zaś byli wpływowi, a to całkiem możliwe, zważając na sposób, z jakim pozbyli się tak bogatej rodziny sayuki, mogli z łatwością dostać się do pokoju od chłopaka i go przeszukać. Kiedy tak się zastanawiał, odezwał się Tori. Chłopak nie uczył go słowa "Ładny", poza tym zdaje się, że ptak posiadał jakąś inteligencję. Z czystej przezorności, a może paranoi, chłopak powiedział do gwarka.
- Prawda, jest ładny. To jest stolik. STOLIK.
Powiedział wskazując na miecz. Jeśli ktoś z zewnątrz wysłuchałby ptaszka, wtedy nie podejrzewałby, że Toriemu chodzi o miecz. To podało mu również kolejną myśl. Schował broń do pudełka, a je z kolei ulokował pod łóżkiem. Wciąż jednak było widoczne. Dlatego prowizorycznie zasłonił je różnymi ciuchami. Spróbował tak je ułożyć, żeby wyglądały na chaotycznie rzucone na ziemie. Dzięki temu zdawałyby się mniej podejrzane. No i zakryłyby pudełko. Jutro zajmie się dorobieniem deseczek do łóżka, tak, by zakrywały nogi i to, co jest między łóżkiem a podłogą. Dzięki temu będzie to dobra kryjówka, no i nie będzie podejrzanie wyglądać. Gdy już się upewnił, że wszystko załatwione, legnął na łóżku, i niemal odrazu usnął. Zmęczenie z całego dnia, i cały ten stres utulił go błyskawicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 2 Paź 2014 - 13:17

Ptak przyglądał się chwile chłopakowi. Spojrzenie zwierzaka było badawcze i zdecydowanie zbyt mądre jak na ptaka. A może nie ? Nasz bohater do najlepszych ornitologów świata nie należał, w zasadzie to nie wiedział zbyt wiele o skrzydlatych sąsiadach.
-Sto-lik... Ładny - Powiedział swoim piskliwym głosikiem. Chyba uczył się całkiem szybko. Na całe szczęście postąpił według planu chłopaka.

Młodzian ukrył miecz tak jak uznał. Był to chyba pomysł dobry... Przecież kto normalny ruszał by czegoś w kupce zapewne brudnych ubrań pod łóżkiem ? Schowki były bardziej podejrzane i oczywiste. Wiedział jednak że w przyszłości musi znaleźć jakieś lepsze ukrycie. Ten dziwoląg z blizną wyglądał na całkiem spostrzegawczego.

To był długi dzień... Po prawdzie nawet bardzo. Chłopak teraz czuł jak puszcza z niego adrenalina. Ta ucieczka, i nerwy przy facecie z blizną.

***

Kilka miesięcy później

Pierwszy śnieg spadł ledwie kilka dni temu. Festiwal zimy dobiegał do końca, co oznaczało że przed akademią zostały mu zaledwie 2 wolne dni. Później harówka zacznie się od nowa. Ledwie wczoraj miał okazje uczestniczyć w obchodach. Na głównej ulicy prowadzącej do świątyni ( którą mijał przy okazji zakupów), trwały uliczne zabawy. Teatry, pokazy zimowego tańca z parasolem. Gdzieniegdzie grywali muzycy. Chłopak przechodził tuż obok teatrzyku kukiełkowego dla dzieci. Historia opowiadała o dzielnym Shinigami z gminu, który pokonał wielkiego, złego hollow, odnalazł zagubioną córkę wielkiego rodu i wyszedł za mąż za nią. Stał się wielkim bohaterem. Dzieciaki były urzeczone historią i mocno przeżywały momenty smutne i wesołe oraz podniosłe.

Minął kilka małych, festiwalowych jadłodajni gdzie sprzedawano świąteczne przysmaki oraz te odpustowe. Było całkiem miło... Nie miał jednak z kim spędzić tego dnia. W końcu był osobą samotniczą ? Normalnie zapewne wyciągnął by go "kujonek", ale pomagał ojcu w sklepie.

Wcześniej, przez te kilka miesięcy też nie było lekko. Ludzie w akademii potworzyli grupki i świetnie się w nich bawili. A nasz bohater ? miał tylko dziwaka który potrafił się otworzyć przy znajomych i to tyle... Dziewczyna zniknęła. ostatni raz widział ją w gospodzie, wtedy...

Brak znajomości nie był jednak najgorszy. Akademia dawała w kość. Zori trudził się, dwoił i troił aby mieli w niej piekło. Mito dla odmiany był miły i przyjacielski ale dużo wymagał.... I mało kto chciał go zawieść. Nauczyciel Kidou był raczej pomocy, nienawidził jednak kiedy ktoś miał gdzieś jego zajęcia. Na wszystkich przedmiotach trzeba się było bardzo starać

[opisz na czym najbardziej się skupił i co robił ogólnie, a ja odpisze jak to wypadło i jaki bonus dostaniesz ]




***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 5 Paź 2014 - 19:45

Śnieg. Chłopak za nim bardzo nie przepadał. Brało się to jeszcze z czasów jego ubóstwa, kiedy całe jego życia skupiało się na przetrwaniu, i zdobyciu pożywienia. Wtedy śnieg wszystko to utrudniał. Niesamowicie utrudniał. Wielokrotnie chłopak był przekonany, że ten zimy umrze. Jakby tego mało, każdą zimę odczuwał tak potężnie, że aż cierpiał. Satoshi nie wiedział, skąd się to u niego wzięło. Ale ludzie raczej nie odczuwali zimy tak dotkliwie jak chłopak. Dopiero wiele lat później, jakiś przypadkowy lekarz powiedział mu, że może mieć nietolerancję na zimno. Że to choroba genetyczna, i nie można z tym nic zbytnio zrobić. I że jedyne co może zrobić, to ubierać się cieplej. Super... Wspaniała rada dla żebraka i bezdomnego. Ubierać się ciepło i przesiadywać w domu. Teraz idąc uliczkami wszystkie te wspomnienia do niego wracały. Przejmujący wiatr zmusił go do mocniejszego owinięcia się płaszczem. Zdecydowanie nienawidził zimy. Nawet teraz, kiedy miał mieszkanie, i jedzenie. Wciąż było to dla niego piekło. Jesienna, a później zimowa, depresja również mu nie pomagały. Przez jego... unikalny... charakter, chłopak nie mógł zbytnio znaleźć towarzystwa. Był samotnikiem. Zazwyczaj czuł się dobrze samemu. Jednak zdarzały się chwilę, jak na przykłąd teraz, kiedy samotność była utrapieniem. Kiedy żałował, że nie może być kim innym, nie może się spotykać z kolegami, śmiać się z nimi i bawić. Po tylu latach samotności, nadal się nie przyzwyczaił. I pewnie nigdy tego nie zrobi. Teraz przynajmniej miał kujonka. Chłopak był często utrapieniem, ale z drugiej strony nieświadomie pomagał Satoshiemu w walce z samotnością. Teraz nie mogło go być przy nim. Musiał pomagać w sklepie rodziny. Tak... rodzina... Kolejna rzecz, której Satoshi nie miał. Był samotny od zawsze i na zawsze. Starał się zabić swoje problemy nauką. Niestety, tyle tego było, że musiał się skupić na czymś konkretnym. Poza super ciężkimi zajęciami obowiązkowymi, miał jeszcze sporo zajęć dodatkowych, jak zajęcia z kendo, z judo, zajęcia ze strategii... Na pierwszym miejscu odrzucił Kidou i Hadou. Wiedział, że demoniczna magia nigdy nie będzie jego silną stroną, i skupiał się na zajęciach tylko tyle, ile było niezbędne. Następnie odrzucił zajęcia ze strategii. Choć mogły być przydatne, nie mógł sobie pozwolić na marnowanie czasu na to. Pozostało Judo, Kendo, zajęcia sprawnościowe z Mito Inacharą, oraz super wymagające zajęcia z Teorii Zoriego. Postanowił teorią zająć się tak, jak dotychczas. To znaczy utrzymywał dobre oceny, i zawsze starał się być przygotowanym. Jednak najbardziej skupił się na zajęciach od Mito, Judo i Kendo. Postanowił, że sztuki walki, zarówno bronią jak i ciałem, przydadzą mu się bardziej, niż wiedza teoretyczna. Co oczywiście nie znaczy, że tę drugą porzucił. Po prostu postanowił, że nie stanowiła dla niego najważniejszego priorytetu. Kuł tak samo, jak dotychczas. Chyba, że były cięższe sprawdziany. Wtedy oczywiście uczył się trochę więcej. I tak oto minęły mu te dwa miesiące. Dwa miesiące, podczas których jego ciało nie odpoczęło zbytnio, choć i tak zluzował rozciąganie i treningi osobiste w domu do minimum. Podczas swoich rozmyślań zatrzymał się przy stoisku z kukiełkami. Też chciałby być bohaterem uwielbianym przez ludzi. Ale wiedział, że to się nie spełni. Ludzie z nizin, tacy jak on, nawet jeśli coś osiągali, to nie byli sławni. Byli co najwyżej uznawani za normalnych. Eh... Świat był okrutny i niesprawiedliwy. Szkoda, że nie można by tego zmienić. Gdyby urodził się w szlachcie, jego życie byłoby skazane na sukces. A tak... ruszył dalej. Nie chciał więcej o tym myśleć. Szedł powoli, niemal nie dostrzegając tego, co się wokół niego dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 18 Paź 2014 - 16:26

Organizm młodziana niespecjalnie dobrze znosił zimno. Na całe jednak szczęście zimy w Soul City nie były bardzo zimne, obfitowały jednak w ogromną ilość śniegu. W Seretei to nie był duży problem. Dbano o odśnieżanie ulic, zatrudniano chłopów do pracy. W rukonie sprawa nie wyglądała już tak zabawnie. Pierwsze okręgi dawały rade. Były zaludnione, i Shinigami dbali o bezpieczeństwo w nich.
Dale było jednak tylko gorzej. Kolejne okręgi były bardziej dzikie, ludność z nich była rozproszona w małych, biednych wioskach. Dzięki zimie, były one kompletnie odcięte i zdane na pastwę chłodu, głodu, bandytów i hollow. Na całe jednak szczęście teraz mieszkał w Seretei. Przetrwanie tu było łatwiejsze, jednak lęk przed zimą i przejmującym chłodem wciąż dręczył chłopaka.

Zimą okazywał też gorszą stronę swojego charakteru. Był jeszcze mniej gadatliwy niż zwykle, aura sprawiała że ludzie sami go unikali... Poza synem kupca, który starał się mimo wszystko przebywać w okolicy Sata. Kilka razy dał mu nawet rozgrzewającą herbatę do parzenia na mleku. Z dodatkiem miodu była świetna.
O dziwo Sat nie był całkiem sam. W dimu czekał na niego gwarek. Zwierze z ogromną prędkością chłonęło słowa, zdania a nawet jak by się zdawało sens tego co się mówi. Można było z nim toczyć łatwe konwersacje, ptak potrafił sam zagadać, wyciągnąć wnioski, obserwować zachowanie... Było to dziwne, ale po prawdzie Sat nie wiedział czy to normalne, czy też nie dla gwarków.

***

Sensei od Kidou widział że chłopaka stać na więcej, i starał się coś więcej od niego zawsze wyciągnąć. Nie naciskał bardzo mocno, ale wymagał od niego więcej niż od większości. Chłopak dawał sobie jednak radę bez problemu, uczył się potwornie szybko. Na Hakudzie nie wymagano od niego więcej niż od innych. Mito poświęcał więcej czasu uczynią którzy sami tego chcieli... Albo potrzebowali a o tym nie wiedzieli. Zaskoczeniem dla chłopaka było dwukrotne zaproszenie na obiad po treningu przez nauczyciela. Mito miał przyjacielską naturę - każdy uczeń to wiedział. Starał się innym pomagać gdy mieli problemy.
Keno z wymagającą nauczycielką przynosiły ból i siniaki, na początku było kiepsko... Ale dziewczyna wiedziała co robić, gdyż uczniowie szybko zaczęli zauważać poprawę. Łapali odruchy aby od niej nie oberwać. Judo odbywało się z jednym starszym nauczyciele, spokojnym, wymagającym staruszkiem, poświęcał wiele uwagi uczniom. Chociaż nie aż tak wiele jak tym z klasy I, szlachty. Niemniej nie było to nic dziwnego... Nawet tu były podziały. Zajęcia ogólnosprawnościowe były bardzo męczące, ale również widać było poprawę w stosunku do początku nauki. Teoria była jednak najbardziej gnębiąca. Zori nie dawał spokoju nawet najlepiej się uczącym. Wciąż tylko podnosił poprzeczkę. Był stogi i zawsze niezadowolony.

[ dodaj sobie tak: +1 psychika, +2 zr, + 1 siła, + 1 int ]

***

Sen...

Panowała potworna zima, chłopak snuł się placem. Było ciemno... Miał wrażanie że słońce nie świeciło od bardzo dawna. Dotkliwy mroź przenikał go aż do kości. Wiatr wraz ze śniegiem uderzał go w twarz. Młodzian miał wyraźnie że w jego ciało wbija się tysiąc sztyletów. Ale nie to było najgorsze. Był sam, całkiem sam. Mijał on co prawna ludzi. Ale Ci byli zamarznięci na kość. Zamarli w różnych pozycjach, tak jak by chłód ich dopadł w momencie zimowego festiwalu. Niektórzy zamarzli w tańcu. Figury z ciał i lodu były piękne, urzekające... I przerażające. OD wielu dni nie spotkał nikogo żywego. Ostania osoba z którą rozmawiał był kujonek, ale okazał się być za słaby... Zamarzł.
Miał ochotę się podać, ale szedł dalej... Na pierwszym miejscu zawsze było przetrwanie. Szedł i szedł. Śnieg trzaskał pod jego nogami.

W poszukiwaniu życia ruszył przed siebie, do pokonania miał wysokie schody, takie jak te prowadzące do akademii. Pokonał je chociaż z trudem. Wten dostrzegł na placu dostrzegł coś pięknego. Wspaniała figurę kobiety. Zachwyt pokonał chwilowe uczucie beznadziejni. Podszedł bliżej i dostrzegł o co chodziło. To była Syauki, ubrana w skąpe kimono, wykonującą tradycyjny taniec z wachlarzami. Zamarzła... Zamarzła jak wszyscy inni. Zostawiła go.

Upadł na kolana, zaklną. Wtedy usłyszał ciche stuknięcie. Uniósł głowę i dostrzegł że na ramieniu Syauki wylądował gwarek - Nie jesteś sam... Jestem z tobą. Wiem jak Ci pomóc...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 18 Paź 2014 - 20:22

Ból. Odczuwał go w całym ciele. Ból i zmęczenie odbierały mu wszystkie jego siły i chęć do życia. Wlókł się przez śnieg, otoczony chłodem i ciemnością. To był koszmar. Do żadnej innej kategorii nie szło tego snu zaliczyć. Bo to, że był to sen, był pewien. No dobra, może jednak nie był pewien. Wszystko było takie... realistyczne. Ale też niemożliwe! Prawda?... Głowa go bolała od natłoku myśli. Panika próbowała otulić go swym chłodnym płaszczem. Kolejny ból, i kolejny chłód do kolekcji. Jakby właśnie tych dwóch rzeczy mu brakowało... Szedł, i rozpaczał. Wokół ludzie byli zamarznięci. Zostali zamrożeni w pozach, w których właśnie byli. Idealne posągi z lodu, a w nich zamknięte niczym magią, ludzie. Czy to była technika wroga? A może nastąpił kataklizm? Ale więc dlaczego on nie zamarzł? Przecież on wręcz był przewrażliwiony na chłód! Para wylatywała obłoczkami z jego ust, kiedy oddychał. Czy to jego wina? Czy oni żyją? Co zrobić? Co zrobić?! Ukląkł na jedno kolano, i niemal krzyknął, trzymając się za głowę obiema rękami. Chciał krzyczeć, czuł ,ze zaraz oszaleje od tego wszystkiego. Jakimś cudem zebrał siły, i ruszył dalej. Przez całe życie szedł dalej. Po prostu. Nie myslał nad przyszłością. W jego życiu takie myślenie mogło skończyć się tylko śmiercią. Musiał myśleć, jak przetrwać teraz, żeby to, co się stanie, się w ogóle mogło wydarzyć. W końcu dostrzegł kujonka. Pomimo, że chłopak nie wyróżniał z się z tłumu lodu, satoshi odczuł żal. Jedyny znajomy, jakiego posiadał. Jedyna osoba, która przebiła się jakoś przez te bariery, i potrafiła egzystawać z nim, teraz stała tutaj, zamrożona w pozie tak normalnej, że można było uznać, że nic się nie stało. Że to tylko delikatna powłoka lodu. Delikatnie przejechał ręką po ramieniu... przyjaciela... po czym ruszył dalej. Musiał iść dalej. Jak zawsze. Schody... Codziennie po nich wbiegał. Teraz ledwo poruszał się na nogach, więc i one stały się przeszkodą nie do pokonania... Ale musiał iść. Jak zawsze. Iść. Iść. Iść. Iść. IŚĆ! I szedł. Wszedł po schodach. I wtedy ujrzał.. Sayuki. Również zamrożoną. Wyglądała pięknie w tym ubraniu, które nijak nie pasowało do pogody. Przelotnie chłopak pomyślał, że nie dziwne, że zamarzła, jeśli była tak ubrana. Ale to byłą szybka myśl, otoczona przez natłok wątpliwości i głosów krzyczących, by wreszcie uległ. By zatrzymał się. Głosy się nasilały z każdym krokiem. Teraz, po ujrzeniu Sayuki, upadł na kolana. Nie chciał już więcej cierpieć. Nie chciał już sam się przebijać, przez ten cholerny śnieg. Śnieg, który próbował go zabić, jak wszystko na tym pieprzonym świecie. Nikt o niego nie dbał. A jeżeli dbał, już nie żył. Tak jak Sayuki, i Kujonek. Zaczął uderzać rękami o ziemie, i klnąć. Musiał z siebie to wyrzucić, bo oszaleje! OSZALEJE!!

Stuk. Chłopak obejrzał się, niczym obłąkaniec na Sayuki. Wylądował na niej ptaszek. Gwarek... Tori? Co on tutaj robił...? Zamarznie.. jak wszyscy.
- Tori... Tori, żyj... porzuć mnie... Bo zamarzniesz, jak inni! Uciekaj ode mnie póki możesz... Pomóc mi? Mi nie idzie pomóc! Ja... ja oszaleję! Już oszalałem! A może... może oszalałem dawno temu...? Oni nie żyją! Nikt nie żyje.. Lód, wszędzie lód... Mróz... Śnieg... Ja nie chcę... Ale... Ale ty musisz żyć! Idź... idź.... ratuj...
Słowa mogły nie mieć większego sensu. A może miał jakiś głębszy? A może znaczyły dokładnie to co znaczyły? Mózg odmawiał mu już współpracy... Głosy krzyczały... On krzyczał... Chciał, by nastała już tylko cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Today at 19:48

Powrót do góry Go down
 
Akademik - pokój Satoshiego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com