IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Akademik - pokój Satoshiego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 19 Paź 2014 - 9:10

Ptaszek spokojnie przyglądał się zrozpaczonemu Satoshiemu. W czarnych, bystrych oczach zwierzaka odbijała się wpadająca w otchłań rozpaczy postać. Przekręcił lekko główkę. W przeciwieństwie do wszystkiego innego co chłopak spotkał na drodze nie zamarzł - Odejdę jeśli zechcesz... Ale teraz tego nie chcesz prawda ? Nie chcesz być sam, nie jesteś - zwierzak spokojnie sfrunął w dół, osiadł na śniegu tuż przed chłopakiem. Spojrzał na niego z dołu - Nie bój się... nic mi nie będzie. Tobie też nic nie będzie, tylko musisz mnie posłuchać - zwierzak poruszył lekko skrzydełkami jak by chciał zwrócić uwagę na siebie - Możesz uratować siebie i ich... Potrzebujesz tylko wejrzeć w siebie, ja mogę Ci pomóc, wiem jak...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 19 Paź 2014 - 10:04

-Nie zamarzł... Tori nie zamarzł... Dlaczego? Jak? Wszystko zamarzało... Wszystko odchodziło. A jednak on nie. Może miał rację?
Światełko nadziei zapłonęło w duszy chłopaka. Chciał ją zgasić, próbował, ale nie mógł. Bo w głębi serca krzyczał o ratunek. O pomoc. A te światełko nadziei nierozerwalnie łączyło się z tym ratunkiem. a jako człowiek rozumny, nie chciał odrzucić pomocy, które teraz tak bardzo potrzebował. Nie płakał. Już jako dziecko nauczył się, że płacz jest tylko oznaką słabości. A tej nie można było ukazać, inaczej byłbyś skazany na śmierć. Ten, kto pozwolił sobie na płacz, ten umierał.
-Nie... nie chce byś odchodził... Nie chcę być sam...
-Mogę ich uratować? Mogę wszystkich uratować? To musiał być sen... On nie miał siły nikogo uratować. Ledwo miał siłę, by samemu przetrwać. Jak mógłby jeszcze pomóc innym? Czy chciał pomóc innym? Ale Tori przemawiał tak zdecydowanie... Tyle niezachwianej pewności...
Usiadł. Na tym zimnym, okrutnym i zabójczym śniegu. Usiadł, i ze spuszczoną głową, powiedział:
- Pokaż... Pokaż mi jak mam się uratować... Jak mam ich uratować.. Co mam zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 23 Paź 2014 - 9:20


Ptaszek ze spokojem przypatrywał się chłopakowi – Na razie nic im nie jest, ale zagrożenie przyjdzie… Kiedyś, nie teraz. Chociaż musisz uważać bo czai się blisko Ciebie…Ci ludzie żyją, a to twój sen. Ale jeśli ich nie ochronisz, to tak będzie wyglądał ich koniec. – Mówił zwierzak – nie potrafię się jeszcze z tobą porozumieć w realnym świecie, ale musisz dać mi czas. Odzyskuje powoli swoje moce… Nie będę ci teraz tłumaczył czemu, bo nie mam czasu, ale później to zrobię – z prawej uderzył silny cios wiatru, był lodowato chłodny… Chłopak czuł jakby sztylety zimna wbijały się w jego ciało. Zwierze zerknęło w tamtą stronę z pewnych przestrachem… Czyżby coś nadchodziło ? – Musze kończyć… Ale jeśli chcesz dam Ci prezent, musisz tylko szczerze powiedzieć że tego chcesz. Musisz go nosić przy sobie, dzięki temu szybciej dojdę do siebie i będę mógł Cie uczyć – ptak poczłapał bliżej – Jeśli nie chcesz być już nigdy sam, to musisz robić to, do czego się urodziłeś… Wiesz do czego, czujesz to tylko się tego boisz… Boisz się bliskość, ale to bliskość tak naprawdę da Ci ciepło… Prawdziwe ciepło. To co robisz to tylko odganianie chłodu, palenie zapałek.  – Ptaszek pogrzebał sobie pomarańczowym dziobkiem w piórkach, wyciągnął jedno z nich – długie, czarne. Światło na nim załamywało się na kolor fioletowy. Wyglądało pięknie… Zapewne to miał być prezent.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 23 Paź 2014 - 15:48

-Sen... no tak to sen...
Powiedział te słowa bardziej do siebie, niż do ptaszka. Już przecież na samym początku podejrzewał, że śni. A jednak, realność tego wszystkiego, w pewnym momencie zasłoniła mu zdolność myślenia. Rzeczywiście, to był tylko sen. Albo wizja raczej. Teraz, gdy się nad tym zastanawiał, to Tori w jego śnie zachowywał się bardzo... niezależnie. Spojrzał więc na niego. Wiatr jednak wtedy zawył mocniej i boleśniej niż dotychczas. Słowa gwarka były dziwne, i nie rozumiał ich. Ani tego, że jest do czegoś przeznaczony, ani o nadchodzącym zagrożeniu. Mówił coś o mocach, o wrogu.... To było... dziwne. Ale chłopak nie oponował. Jego umysł stał na skraju zniszczenia. Przyjmował wszystko, co mówił jego przyjaciel za prawdę.
- Chcę go. Chcę im pomóc. Tylko powiedz mi, co to za zagrożenie? Do czego się urodziłem? I kim jesteś?
Zadał te pytania już normalnym głosem. Panika przeminęła, zastąpiona przez logiczne rozumowanie. Wziął piórko. Miał go nosić blisko siebie, jednakże dobre miejsce nie przychodziło mu do głowy. W końcu skręcił sobie mały warkoczyk z włosów na prawej stronie włosów, przy uchu. Do tego warkoczyka na samym końcu zaczepił piórko. Wiedział, że wygląda dziwnie. Ale miał to gdzieś. Uznał, że tu jest dobre miejsce. Zawsze go będzie miał przy sobie. Kiedy wymyśli lepsze miejsce, to wtedy przeniesie piórko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 28 Paź 2014 - 16:00

Po raz kolejny chłód uderzył potężnie, prócz huku wiatr Sat był pewien że usłyszał coś jeszcze, bardzo głośne uderzanie... Może jakiś budynek się walił. Młodzian odruchowo spojrzał w tamtą stronę. Wiatr najpierw uderzył w gałki oczne, musiał je przymknąć. Łzy napłynęły  do jego oczu, rozchylił lekko oczy ale widział bardzo niewyraźnie - jesteś... - głos ptaszka urwał się przy kolejnym słowie. Sat zaś przez mgłę spowodowaną bólem, ciemnością, śnieżycą, wiatrem i śniegiem dostrzegł w oddali sylwetkę. Bardzo wysoką ale chudą. Istota mogła mieć dobre 4 - 5 metrów wzrostu, była jednak szczupła i miała wąski i długi nos... chociaż nie był pewien. Czuł od niego to potworne zimno... Wtedy wszytko się urwało

***

Chłopak obudził się w swoim łóżku... Trudno było stwierdzić która była bo, zimą prawie zawsze jest ciemno... A przynajmniej większość doby. Na jego klatce piersiowej leżało piórko. Po chwili gdy skupił zamazane spojrzenie dostrzegł Toriego siedzącego w klatce i patrzącego się spokojnie na naszego bohatera.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 2 Lis 2014 - 15:48

Wybudził się, choć wciąż czuł się dziwnie. Jakby wypłynął z wody i wciąż nie otrząsł się z tej wody. Było to dziwne uczucie, i potwierdzało, jak realistyczny dla niego wydawał się ten sen. Rozglądając się mglistym okiem dookoła, cześć jego umysłu wywnioskowała, że znajdował się w swoim pokoju. Potrząsnął głową, by wyzbyć się otępienia, które ogarnęło jego wzrok i umysł. Teraz już upewnił się, że tak właśnie jest. Spojrzał na Toriego. Ptaszek siedział spokojnie, i się mu przyglądał. Na jego klatce piersiowej zaś leżało piórko. Czyli tylko w pewnym sensie to był sen? Chłopak nie wiedział tego. Kręciło mu się w głowie od wątpliwości, i tego co przeżył. A w sumie przyśnił. Wziął piórko i wplótł je we włosy. Teraz zaczął myśleć nad wszystkim spokojnie. Postanowił, że pogada o tym, przynajmniej z grubsza, z kujonkiem. Może opowie mu sen? A może swoją historię... A może najzwyczajniej w świecie pogada z nim? Satoshi nie wiedział tego. Nic nie wiedział. Miał mętlik w głowie, a jego opór przed rozmową z ludźmi wcale mu nie pomagał. Coś jednak zrobić musiał. Postanowił też uspokoić i ustabilizować sposób treningu. Tak, by osiągał dobre wyniki, i by był w idealnej formie. Musi być, jeżeli będzie musiał walczyć... z czym? No właśnie, czym było to wielkie chude coś? To pytanie będzie go teraz długo dręczyć. Musi zorientować się w godzinie, i o odpowiedniej, pójść porozmawiać z kim trzeba.

// Możesz to zrozumieć tak: Wstałem. Jeżeli jest jeszcze noc, w sensie pora spania, to jako że jestem rozbudzony, nie wracam do snu. Zabieram się za to za ponowny trening Shumpo. Jeżeli jednak jest już ranek, i zakończyła się pora spania, to wyruszam najpierw do Kujonka, żeby z nim pogadać o wszystkim.

// PS. Czy to, co się dzieje w tutaj ma wpływ na resztę forum? :d W sensie, jeśli w mojej fabule odbył się atak Hollow'ów, to czy dla innych też by to był taki event? Albo np. jak dołączę do dywizji, w której będzie jakiś gracz. To czy razem będziemy w dywizji, będziemy się znali, czy raczej będzie to inna dywizja? Tak jakby inny wymiar? xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 8 Lis 2014 - 11:46

Piórko idealnie pasowało do włosów chłopaka. Ozdoba pięknie załamywała światło na fioletowo, wyglądała dzięki temu jak droga, ładna rzecz. Młodzian miał mętlik w głowie, ale zdołał się umyć i ubrać. Słońce zaczęło powoli wychodzić, co przy zimowej aurze mogło oznaczać że jest gdzieś między szóstą a siódmą. Była to pora kiedy ludzie wstawali aby zajmować się swoimi pracami, wiec w cale niezła godzina na odwiedziny.
Chłopak pozbierał się i wyszedł. Mniej więcej wiedział gdzie znajduje się sklep i domek rodziny swojego znajomego. Ruszył tam przez miasto powoli budzące się do życia. Minął kilka lektyk, i sporo służby która z rana załatwiała sprawy dla swych panów. W końcu jednak opuścił Soul City i wszedł na teren Rukonu. Tu czekała go nieco ponad godzina spacerku i trafił do 3 okręgu. Tam jeszcze pochodził piętnaście minutek i dostrzegł sklep w którym pracował kujonek.
Sklep był całkiem sporym budyneczkiem w całości z drewna, prawie połowę  parterowego, drewnianego budynku zajmował sklepik, a kolejna była mieszkalna.
"U Wróbla" głosił szyld na sklepie. Sat dostrzegł Kujonka który akurat nosił na tyle domku skrzynki.

***

[ Ja nie łączę wydarzeń z innymi MG, wiec nie. Ale mogą mieć wpływ na wydarzania u innych moich graczy : ) Tz wymiar jest jeden dla wszystkich u mnie, czas tylko jest różny. Najdalej w czasie jest IZ i Shadow, kawałek dalej jest KY, później czasowo jesteś ty, i na samym końcu Xer. Kiedyś was wyrównam bo chciałam dla zabawy na chwilkę sesje połączyć ]



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 13 Lis 2014 - 21:33

Piórko pasowało do włosów. Nadal dziwnie to wyglądało, ale przynajmniej zlewało się z kolorem jego włosów. Pomimo, że świeciło słońce, nadal odczuwał chłód poranka. Zimowego poranka. Co jakiś czas zastanawiał się, dlaczego by nie mogło być tylko lata? To byłoby wygodniejsze. Przez całą długą podróż, zastanawiał się, co właściwie chce powiedzieć kujonkowi. Czy opowiedzieć swój sen? A może opowiedzieć historie swojego życia? A może po prostu pogadać? Nie potrafił znaleźć odpowiedzi na to pytanie. Na ulicach było dość pustawo. Chłopak jednak ludzi mijających go niemal nie zauważał. Szedł przed siebie, w kierunku sklepu od jego znajomego. Mijał kolejne budynki i dzielnice, aż w końcu zaszedł tam, gdzie zamierzał. Stojąc tuż przed sklepem, Satoshiego naszły wątpliwości. Czy powinien? I co powinien? Pokiwał głową, jakby chciał rozpędzić te myśli. Co będzie, to będzie. Podszedł do sklepu, i do samego Kujonka.
- Hej Ayro... Mam sprawę. Masz czas pogadać?
Uśmiechnął się lekko sztucznym uśmiechem i kiwnął chłopakowi na przywitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 19 Lis 2014 - 16:27

Chłopak był mizernej budowy, więc noszenie ciężarów musiało być dla niego koszmarem. Chłopiec był cały spocony. W pierwszej chwili nie dostrzegł Sata, po chwili spojrzał jednak na niego z uśmiechem na twarzy. W oczach Ayro widoczna była mieszkanka zaskoczenia i zadowolenia - O ja... uhh... Pozwolisz że szybko skończę... I zapraszam albo do siebie... Albo na przechadzkę ? hmm... - Chłopiec wziął duży oddech i zaczął znów nosić. Sat mógł mu pomóc, albo poczekać - nikt do niczego go nie zmuszał ani nie namawiał

***

Po wszystkim znaleźli się w pokoju Ayro. Chłopak nalegał aby posiedzieć w ciepłym i przyjemnym domu. Tym bardziej iż na zewnątrz znów zaczął padać śnieg. Pokoik syna kupca był niewielki ale dobrze urządzony. Miał solidne, lekko zdobione meble. Na środku pokoiku było niewielkie palenisko, nieopodal miękkie maty to spania. Ładny kufer, który został ozdobiony rzeźbieniami bluszczu. Prócz tego widoczny był niewielki stoliczek, na którym chłopiec układał właśnie kubki i ciepły czajniczek z herbatą - ummm Cieszę się że do mnie wpadłeś... Ten. Trochę niespodziewanie ale super !



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 19 Lis 2014 - 17:27

-Pomogę.
Powiedział, po czym zaczął pomagać kujonkowi. Sam Satoshi również nie był jakiejś wielgachnej postury, jednak miał wrażenie, że był dużo silniejszy od jego kolegi. Mimo wszystko trenował długo i ciężko, żeby tak było. Nosząc rzeczy praktycznie się nie odzywał. Myślał nad tym, jak ubrać w słowa to, co chciał przekazać. Nie było to łatwe zadanie.

*****

Pokój Ayro był ładny. Dużo milszy i przyjemniejszy niż pokój w akademikach od Satoshiego. Tutaj było czuć ciepło, i rodzinny klimat. Coś, czego nigdy nie zaznał Satoshi. Chłopak usiadł sobie, i złączył palce pod brodą. Ta poza pomagała mu myśleć. Po chwili milczenia, odezwał się:
- Wiesz... Mam w sumie dwie sprawy. Po pierwsze... Chciałbym ci coś o sobie opowiedzieć. Potem opowiem ci coś, i chciałbym żebyś wyraził swoją szczerą opinię. A więc... tak...
Zamilkł na chwilę, dalej ubierając myśli w słowa, po czym kontynuował spokojnym głosem.
- Urodziłem się w Rukongai. W inuzuri, 78 okręg południowej części. Życie tam... Życie tam jest okropne. W sensie, nikt o nikogo nie dba. Nie mieszkają tam ludzie przyjaźni. Każdy walczy o przetrwanie tak, jak tylko się da. Pomimo, że większość z dusz tam mieszkających nie odczuwa głodu, to i tak gromadza pożywienie i wodę. Bo jest cenne dla tych, co jej potrzebują. Ja byłem tym właśnie, co potrzebował. Oczywiście nie znałem swoich rodziców. Matka zmarła przy porodzie a ojciec.... ojca nie miałem. Błąkałem się sam po uliczkach, żebrając i błagając kogokolwiek o jedzenie. Tak, bo ja go potrzebowałem. Oczywiście, jak każdy, taki jak ja, kradłem i robiłem co mogłem, byleby zdobyć pożywienie.
Znowu na chwilę zamilkł. W jego głowie pojawiły się obrazy z czasów jego dzieciństwa. Pomimo, że nie pamiętał tego okresu bardzo dobrze, niektóre z nich odcisnęły się na nim bardzo mocno. Zupełnie jak blizny na stopach.
- Pewnie nie byłeś nigdy tak głodny, żeby zabić prawda? Ja byłem...... W tym momencie, była to dla mnie chwila: albo ja zginę, albo on. Nawet nie wiem kim był ten mężczyzna. Miał bochenek chleba... Miałem może 8, 9 lat... Do tej pory tego żałuję wiesz? Czasem męczą mnie koszmary, gdzie widzę jego twarz... Martwą twarz, spokojną ale oskarżającą.
Westchnął głęboko. To było bolesne. Nawet dla niego, tego, który niemal całkiem odrzucił emocje i uczucia. A przynajmniej sam siebie tak przekonywał.
- Heh... Jesteś drugą osoba, której do tej pory opowiadałem tę historię... Potem było już mniej... mroczno. W wieku... 10? Tak, chyba 10 lat, przez Rukongai szedł Shinigami. Nie znam go, już niemal zapomniałem jego twarz. Ale on mnie dostrzegł. Dostrzegł, i jak jakiś znawca nakazał, bym poszedł do akademii. Ale gdzie ja, 10 letni chłopak z biedoty mogłem iść do akademii? Nie miałem domu, a i ledwo mówić umiałem. Jak niby miałem zostać shinigami? Ale wiesz... wywarł na mnie wielkie wrażenie. Odbił się w mojej duszy, jak młot uderzający w mur. Zmieniłem się. A może dorosłem? Sam nie wiem. Dalej próbowałem przeżyć, a do tego poszukiwałem tak zwanych książek. Wiesz, nikt nie wie, co to są książki w tamtych terenach Rukongai. No, może ci bardziej inteligentni. Więc czasem, jakaś jedna czy dwie się znalazły w śmietnikach, czy pudłach z drewnem na opał. Wykradałem je i uczyłem się słów, pytając o ich znaczenie tych mądrzejszych. W ten sposób uczyłem się mówić, i czytać. No, to może za dużo powiedziane. Dukać, i czytać pojedyncze słowa.
Znowu chwila ciszy. Napił sie herbaty, żeby przepłukać gardło.
- Potem spotkałem Pustego.
Cisza.
- Nie wiem, skąd on się tam wziął. Nie powinno ich być na tych terenach. Zgubiłem się, mając jakieś 15 lat. Trafiłem na obcy mi teren. I on tam był. Duży, i choolernie straszny. I wiesz co? Już miał umrzeć, zabity przez tego.. stwora, kiedy pojawił się on. Ten shinigami. Załatwił potwora trzema szybkimi cięciami! To było... niesamowite!! A potem... potem zabrał mnie ze soba, i nauczył życia. Jak czytać, pisać, mówić... trochę walczyć... No i odesłał do akademii. I tak jestem tutaj...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 22 Lis 2014 - 22:09

Satoshiemu przeroszenie skrzynek szło z łatwiej niż kujonkowi. Chłopiec nie był zbyt silny, nie walczył też najlepiej... Można by się zastanawiać co on w ogóle robi w akademii kształcącej przyszłych Shinigami. Na całe jednak szczęście dla naszego bohatera, kujonek uczęszczał do tejże osławionej szkoły. Czemu na szczęście ? Ano dlatego że miał on dzięki temu kolegę, a może nawet i przyjaciela.

***

Kujonek spojrzał nieco zdziwiony na swojego gościa, ale przytaknął i uśmiechnął się lekko. Być może cieszył się z tego, że Sat w końcu postanowił się przed nim otworzyć ? Sam kujonek w szkole też nie miał zbyt wielu przyjaciół - mało kto w ogóle go akceptował.
Później uśmiech zszedł z jego twarzy, pojawiło się coś na kształt smutku i współczucia. Wszak historia Sata nie była zbyt przyjemna. Póki co jednak chłopak milczał. Patrzył na Satoshiego i słuchał. Gdy Sat zapytał go o zabicie kogoś z głodu opuścił głowę i pokręcił nią przecząco.
Wciąż słuchał jednak dalej, z powaga.
- Ummm... Przykro mi że... Twoje życie było tak... Trudne... - westchnął cicho - Nie potrafię sobie tego wyobrazić... Nie potrafię sobie wyobrazić jak to jest kogoś zabić... Pewnie czułbym się źle... Ale myślę że nie powinieneś się obwiniać... Bo to się stało... Nie chciałeś tego - westchnął cicho - a jeśli się obwiniasz... To spróbuj to odpracować, jak już zostaniesz Shinigami... Uratuj tych... Biednych tak jak uratowano Ciebie. Stań się kimś ważnym i nakarm ich... Uhhh... Przperaszam pewnie paplam bez sensu... Zawsze mi się łatwo mówi... Przepraszam.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Nie 23 Lis 2014 - 12:08

Chłopak słuchał Ayro, choć wzrok miał nieobecny. W jego głowie przemykały sytuacje z młodości, przed tym jak trafił do akademii. Tak, nie miał łatwo. Ale skoro to go nie złamało... Jest dięki temu tylko silniejszy. Odezwał się spokojnie.
- Nie przejmuj się. Wiesz, nauczyłem się nie przejmować przeszłością. Mogła by mnie tylko ograniczać. Przeszłe błędy i wydarzenia powinny posłużyć tylko do wyciągnięcia błędów, i nauki z nich.
Spojrzał na kujonka.
- Teraz druga sprawa. Znasz już moją historię. Wiesz więc orientacyjnie, jakim jestem człowiekiem. Mam na myśli, że jestem biedakiem z zapchanej dziury, który od niedawna potrafi mówić i czytać, i jakimś cudem uczęszcza do akademii. Wykładowcy mogą o tym nie wiedzieć, ale jest całkiem możliwe, że dyrektor, czy kto tam rządzi tą akademią może mieć o mnie okropne zdanie, bo zna tę historię. Dzisiaj w nocy miałem sen. W sumie, to nie był sen, bardziej wizja. Widziałem Soul Society zamaraznięte. Całkowicie okryte lodem. Ludzie, budynki, wszystko nieruchome, niczym jak martwe. Ty również tam byłeś, tez otoczony lodem. Wiał przerażający wiatr, i była gigantyczna zamieć śnieżna. W końcu w tym śnie spotkałem... Tori. Tak, gwarka, którego mi dałeś. Rozmawiał ze mną, opowiadał, że nie odzyskał jeszcze mocy. Że potrzebuje czasu i mojej pomocy. Wiesz... On powiedział mi, że Seireitei, i całemu Soul Society grozi niebezpieczeństwo. Kątem oka w oddali udało mi się jeszcze dostrzec Wielgachnego pustego. Ale takiego naprawdę wielkiego, takiego na 4, 5 metrów... Był długi, chudy, miał białą maskę z podłóżnym nosem... Nie wiem, czy to był pusty, nigdy o takim nie słyszałem. Ale to od niego wiał ten przerażający chłód. Wiesz, normalnie nie zawracałbym sobie ani twojej ani mojej głowy takim snem ale... Ale w tym śnie, Tori dał mi piórko. Powiedział, że dzięki temu odzyska szybciej moc, jeśli będę je trzymał przy sobie. Zaraz po tym się obudziłem. I wiesz co? To piórko leżało na mnie. Było tutaj. Te piórko konkretnie.
Powiedział, wskazując na piórko zaplątane we włosy.
- Dlatego właśnie zwróciłem na to uwagę. To chyba było coś więcej niż tylko dziwny sen. Myślałem, żeby o tym powiedzieć komuś ważnemu, ostrzec przed zagrożeniem, no ale tak jak powiedziałem. Nie jestem szlachcicem, ani nawet z klasy średniej. Dodatkowo całość brzmi absurdalnie. Dlatego przyszedłem z tym do ciebie. Chciałbym poznać twoją opinię na ten temat, i żebyś pomógł mi podjąć decyzję co do tego, co z tym fantem zrobić..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 29 Lis 2014 - 18:58

Chłopak cały czas uśmiechał się uprzejmie. Słysząc pierwsze zdanie nieco ulgi pojawiło się na jego twarzy - To... To dobrze że tak właśnie myślisz - później zamilkł nie chcąc wchodzić w słowo przyjacielowi.
Słuchał. Wyraźnie należał do tego rodzaju dobrych słuchaczy którzy nie przeszkadzają. Ludzie skryci miewali tak często - mówili nie wiele, i chętnie słuchali innych oraz obserwowali otocznie. Po wszystkim przygryzł lekko usta - Nie bierz tego do Siebie, ale póki nie pokazałeś piórka to pomyślałem że jesteś trochę szalony - uśmiechnął się lekko najpewniej chcąc zażartować - Ale pióro mi nie wygląda na żadnego ptaka jakiego znam... Trochę ich znam... Ummm - podrapał się lekko po głowie - słuchaj nie jestem specjalistą, ale w na świecie istnieje wiele duchów, chociażby bożków zamkniętych w ciałach zwierząt... Nie mam jednak pojęcia o co chodzi, wydawało mi się... Że daje Ci zwykłego gwarka. Mieliśmy ich wtedy trzy na sklepie... Dwa poszły dla szlachty, jeden dla Ciebie... - przerwał tylko na chwilę - Może... Jeśli to bożek to może mieć racje... Chociaż nie chciałbym być skuty lodem...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 3 Gru 2014 - 17:38

Chłopak uśmiechnął się na wspomnienie o szaleństwie. Tak, sam Satoshi pomyślał, że jest szalony. Zwłaszcza, że nie powiedział szczegółów jego rozmowy z Torim.
- Taa, też tak pomyślałem. Ale piórko zmieniło sytuację. Czuję, że nie jest zwykłe.
Zastanawiał się, co zrobić. Gdyby opowiedział o tym komuś ważnemu, mógłby zostać zginorowanym. Albo i wysłanym na leczenie umysłowe. A jeżeli o tym nikomu nie powie ani nic nie zrobi? W sumie mógłby to zignorować. Tylko jeżeli coś by się stało... Wtedy by sobie nie wybaczył. Tym bardziej, że zginęloby sporo osób. Co prawda miał ich gdzieś trochę, ale źle by to wyglądało w jego życiorysie. Mógłby też sam spróbować coś odkryć. Tylko jak? Kolegował się jedynie z Ayro i Sayuki. Ten pierwszy nie wyglądał na wojownika. Miał pewnie jakąś szczególną wiedzę, ale ciężko byłoby go "wykorzystać". A Sayuki zniknęła. Nie wiedział, gdzie jest, ani w sumie jak by mu mogła pomóc. Co zrobić, co zrobić...
- Nie podoba mi się to. Nie wiem, co zrobić z tą sytuacją. Mogę albo to komuś powiedzieć, i liczyć że mnie zignorują, albo nic nikomu nie mówić, i narazić wszystkich na niebezpieczeństwo. Albo sami możemy coś zrobić, ale nie mam pojęcia co takiego... Masz jakiś pomysł, radę? Co zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 11 Gru 2014 - 16:10

Kujonek milczał przez chwilę, zrobił bardzo zamyśloną minę która pasowała do jego twarzy. Dopiero po dobrej minucie spojrzał na sata - Nie wiem jak zareaguje ktoś ważny... No wiesz szlachta, oficerowie... Czy coś. Są... Dziwni i nie miewają dużo czasu... Mogą nas zganić... Ważni kapłani też - nie umyślnie chyba zrobił całkiem zabawną minę wydymając dolną wargę ust - Ale możemy zapytać jakiś kapłanów chłopskich... Oni też wierzą w bożków i tak dalej... Głównie od pogody... Ale mogą coś wiedzieć, i nic nam nie zrobią... Bo jesteśmy z akademii... Chociaż jeśli to będą bandyci to chyba mogą nas okraść czy coś...

Otrząsnął się dopiero po chwili, zerknął na Sata nieco przytomniej - Sądzę że powinniśmy popytać po kaplicach i miejscach kultów w okolicy... Dowiemy się czy może być bożkiem. Będziemy mogli w razie czego coś wykluczyć...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 16 Gru 2014 - 14:47

// To jest dzień wolny od zajęć? Czy są normalne zadania w akademii? A i czy mogłabyś odpisać mi na wiadomość o zanpaktou? :d

Chłopak pokiwał głową rozważając zaproponowaną opcję. Rzeczywiście, było to dobrym pomysłem. Nie pomyślał wcześniej o kapłanach chłopskich. Dla niego kapłani niemal automatycznie utożsamiani byli z kimś tak ważnym jak szlachcice. Ale logicznym było, że byli też mniej ważni kapłani. Oni rzeczywiście mogliby coś wiedzieć. Pokiwał teraz głową pewniej.
- Tak, to dobra myśl. Oni są specjalistami od tego, i mogą chyba nam jakoś pomóc. Czy wiesz gdzie takich znajdziemy? Musiałbym jak najszybciej się do takowych dostać. Nie wiem, ile mamy czasu, ale coś mi się wydaje, że nie ma go w nadmiarze. Trzeba się śpieszyć.
Wwtem jeszcze coś mu przyszło do głowy.
- A właśnie. Wiesz coś może, dlaczego gliny szukają Sayuki? Co takiego zrobiła, że jest poszukiwana?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 20 Gru 2014 - 18:20

// nie mam od Ciebie żadnej wiadomości na temat zanpaktou o.o gdzie pisałeś ? Co do dnia wolnego to o ile pamięć mnie nie myli ma dziś wolne i następnego dnia chyba też. //

Chłopak podrapał się lekko po podbródku - najbliżsi są na pewno w tym okręgu... Ale możemy się do nich za szybko nie dostać. Kilka okręgów dalej, na wsi jest jednak kaplica ducha natury... Żyje tam stary kapłan który zajmuje się dbaniem o kaplice. Kiedyś chodziłem się tam modlić, no ale się przeprowadziliśmy z rodziną - Kujonek spojrzał na Sata słysząc drugie pytanie, później opuścił spojrzenie i podrapał się po karku zakłopotany - Nie wiem za wiele, słyszałem tylko jak tata gadał z jakimś shinigami... Chyba o niej, ale nie jestem pewien - spojrzał ponownie na chłopca - Wydaje mi się że mówili że zdradziła.. Nie wiem jak, a potem uciekła na ziemię... Też nie wiem jak. Ehhh... Wydaje mi się że handlowała jakimiś informacjami albo coś... O ile mówili o niej...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 25 Gru 2014 - 21:03

-Mhm... No cóż, tak się zastanawiałem. Wiesz, przestała się pojawiać na zajęciach. No i ona też jest w tym śnie. Coś musi być na rzeczy. Tylko jak mogłaby zdradzić? Co ona może wiedzieć? Dobra, nieważne. Nie mam teraz czasu o niej myśleć.
Przekrzywił głowę i przymknął powieki. Poświęcił chwilkę na zanalizowanie wszystkiego, po czym otworzył, i powiedział.
- Dobra. To trzeba się przejść do starego kapłana popytać go o ten sen. Może nam pomoże. A jeśli nie... To cóż, wtedy wybiorę się do szlacheckiego kapłana. Albo kapitana. Albo któregoś z naszych wykładowców. JEszcze nie wiem, ale coś zrobić muszę. Nie lubię siedzieć bezczynnie. Jak skończysz i będziesz mieć czas wolny, to chciałbym, byś zaprowadził mnie do niego. No i chciałbym, abyś też w większości ty mówił. Wiesz, nie mam zbyt dużego doświadczenia z kapłanami. To nie moja działka tak trochę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Pią 26 Gru 2014 - 12:16

- Widzialem ze jej nie na... Nie wiem dokladnie o co chodzi. Napewno VI i VIII oddzial wiedza o c chodzi, ale watpie zeby cos powiedzieli... Ja babym sie do nich isc... Wiesz sa strszni, moim zdaniem... - powidzial cicho i odwrocil glowe na bok. Sat spotkal jedna osobe z VI i nie bylo milo. Zdaje sie jednak ze oni mogli miec dokladniejsze informacje. Slyszac kolejne slowa przyjaciea wstal - Jasne posiedz tutaj i zagrzej sie, skoncze i idziemy... Chociaz ja tez ten... nienajlepiej gadam, ale sproboje

***

Niespelna godzine pozniej kujonek wrocil, chyba obmyl sie nieco bo nie wygladal juz na spoconego i nie smierdzial potem - Uhhh jestem gtowy. - Byl ubrany w szkone kimono, na ramiona narzuci gruby plaszcz - Tak mysle... Wiesz sensei Mito jest zawsze poinformowany... Moze on bedzie wiedzial co z na ?



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 3 Sty 2015 - 22:46

- No dobra, zobaczymy kto będzie gadał.
Potem, gdy jego kolega wyszedł, on przymknął oczy, i przecierając powieki, jeszcze raz przemyślał cały sen i sytuację. To było sporo, jak dla zwykłego uczniaka jak on. Miał nadzieję, że sobie poradzi.
Gdy kujonek wrócił, chłopak zerknął na niego.
- Dobra, skoro jesteś gotów, to ruszajmy.
Wstając przemyślał to, co dodał chłopak.
- Niby tak, może wiedzieć. Ale z drugiej strony, jeżeli będę przejawiać zbytnie zainteresowanie sprawą, ktoś może zacząć się irytować, a może i podejrzewać jakieś bzdury typu współpraca.
Nie mógł mu powiedzieć o przechowywaniu katany od dziewczyny. Jeszcze nie teraz.
- Chodźmy.
I ruszył w stronę wyjścia, i kaplicy, prowadzony przez Ayro
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 7 Lut 2015 - 15:46

Kujonek przebrał się w proste grafitowe kimono i szerokie spodnie. Na ramiona narzucił ciepłe, żółte haori, w jaśniejsze i ciemniejsze pasy. Młodzian ubrał też ciepłe tabi i wysokie zori. Ubranie tego typu pasowało mu bardziej, niż mundurek akademii. Wydawało się że chłopak nie jest stworzony do roli shinigami. Kujonek spojrzał na niego nieco badawczo, podrapał się po podbródku na którym widoczny był słaby młodzieńczy zarost - Fakt... Lepiej czasem za dużo nie pytać... - Niedługo później wyszli. Zaczęli kierować się w obszary, które Satowi nie były za bardzo znane. Spokojna wieś, okolica przykryta pierzyną ze śniezku. Światynia leżła pośrodku pola, na którym podobno latem rosły wysokie słoneczniki. Teraz wszystko wygladało jednak bardzo sennie.

Świątynka do której dotarli po godzinie była parterowym budynkiem, który stał na półmetrowych palach. Do świątyni prowadziły stare drewniane schodzki i rozsunięte wrota, z których z wolna wypływał dym ciężkich kadzideł. Wewnątrz było ciemno i chłodno. Nie było tam jednak rzeźko. Powietrze było cięzkie od wiśniowego zapachu kadzideł, oraz zapachu przypalenia czegoś. Pod niwielkim ołtarzem klęczał drobny, łysy mężczyzna odziany w żółtte kapłańskie szaty, jego szyje zdobiły duże kulki modlitewne. Mężczyzna zapalał właśnie kolejne kadzidła które przyczpione były do ołtarzyka. Najpewniej usłyszał że ktoś wszesł do środka. Obrócił się do nich przodem, dopiero gdy skończył zapalac ostanie z 12 kadzideł. Wstał i spojrzał na chłopców łagodnie zaa przymknietych oczu - Czym może wam służyć skromny kapłan Kogane no tori



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 7 Lut 2015 - 20:58

W czasie drogi chłopak zastanawiał się, czemu Ayro poszedł na shinigami? Ten strój, który obecnie ma na sobie dużo bardziej do niego pasował. Z drugiej strony, Satoshi też nie miał powodu... I od jakiegoś czasu go to niepokoiło. Myślał, że może w Akademii znajdzie jakiś powód... Ale tak się nie działo. Wciąż uczył się bez jakiegoś konkretnego powodu. Nawet nie miał na oku jakiegoś konkretnego oddziału, do którego chciałby się dostać. Szczerze, to nawet nie zależało mu na pozycji Kapitana, czy porucznika, czy jakiejkolwiek ważnej pozycji. Nie miał żadnego powodu, by zostać shinigami, poza tym, że jego sensei go tu wysłał... Będzie musiał nad tym mocno pomyśleć. I popytać Ayro o jego powody.

Gdy dotarli do świątyni, chłopak uważnie jej się przyjrzał. W sumie, to nigdy nie widział świątyni, i kapłanów. To była kasta zamknięta, i niemal nieobecna w jego dzielnicy. Dlatego przez chwilę nie wiedział, jak powinien się odezwać. W końcu prostota przeważyła nad oporami:
- Witaj. Jestem Saotome Satoshi. Przyszedłem prosić o radę w sprawie snu. Podejrzewam, że może mieć on coś wspólnego z jakimś duchem, albo czymś takim. Nie znam się na tym zbytnio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 12 Lut 2015 - 20:38

Ayro chyba nie miał podczas spaceru tak głębokich przemyśleń jak Sat. Wyglądał jak zawsze - na człowieka speszonego, wycofanego i przestraszonego tym że niedługo będzie musiał rozmawiać z kimś nieznajomym. Ayro zwykle był cichy i skryty, Sat wiedział jednak że bywają takie momenty kiedy chłopak rozgaduje się i potrafi stać się duszą towarzystwa... zdarzało się to tylko wśród osób którym ufał. Potrafił stać się taki przy Satoshim. Oznaczało to że syn kupca zapewne mocno przywiązał się do naszego bohatera.

Ayro skłonił się z szacunkiem do starszego kapłana, chłopak wyglądał na spłoszonego. Zapewne miał nadzieje że nie będzie musiał się odzywać.
Starzec uśmiechał się łagodnie, nie powiedział nic póki Sat nie skończył, przytaknął delikatnie - Rozumiem, jeśli będę w stanie udzielić rady to, to zrobię... Może póki co zaproszę na krótki spacer ? Będziemy mogli spokojnie porozmawiać na miejscu.

Kapłan zaproponował krótkie przejście się wzdłuż pola, później wskazał na ławkę nieopodal wysokiego drzew, przy której sam usiadł - Proszę powiedź mi co chcesz wiedzieć i co Ci się śniło... Duchy często przemawiają do nas przez sny.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 12 Lut 2015 - 21:22

-Spacer... Tak, to dobra propozycja.
Uśmiechnął się, po czym razem z kapłanem i Ayro ruszył na spacerek. Krajobraz był piękny. Mimo wszystko świątynie miały piękne tereny. W czasie drogi myślał, co powiedzieć i jak to przedstawić, żeby nie wyjść na szaleńca. W końcu gdy usiedli postanowił opowiedzieć to w taki sam sposób, w jaki opowiedział kujonkowi. Opowiedział więc całą sytuację ze szczegółami, ogólnikiem jedynie wspominając o swoim załamaniu nerwowym, oraz całkowicie pomijając wzmiankę o Sayuki. Zdecydowanie trzeba się było kryć z niektórymi informacjami. Kiedy skończył, odetchnął głęboko.
- To by było na tyle. Na potwierdzenie moich słów, mogę pokazać piórko, jakie przekazał mi duch we śnie, i jakie się pojawiło na mojej klatce piersiowej jak się obudziłem. Czy możesz mi wytłumaczyć, co to oznacza? Czym jest ten duch? I czym są ci puści? I co oznacza ten atak na soul society?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 14 Lut 2015 - 12:54

Stary mnich był zdecydowanie dobrym słuchaczem, nie przerwał wypowiedzi chłopaka ani razu. Wykazywał zainteresowanie, i tylko czasem na potwierdzenie że oddaje się słuchaniu przytakiwał. - Nie wiem jakim duchem jest ten gwarek, ale wiem że Duchy często ukazują się w snach, czasem też przybierają formy ludzi lub zwierząt i wystawiają nas na próby. To by się nawet zgadzało. Martwiące jest że chce abyś mu pomógł, ale i takie rzezy się zdarzały... Duchy raczej żyją w harmonii, ale czasem nawet im zdarzają się toczyć batalie między sobą. Być może ucierpiał w wyniku takiego czegoś i potrzebował pomocy, to interesujące. Duchy zwracają się raczej do kapłanów, ale być może znalazł w Tobie coś co go interesowało. Postaraj się aby go nie urazić... Co do pustych to wy powinniście wiedzieć najlepiej. A sen... Ten atak jest niepokojący i nie wiem co może oznaczać, Duchy rzadko mówią wprost czego chcą i o co im chodzi... Sądzę jednak że nie pokazał Ci tego bez przyczyny.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Wto 17 Lut 2015 - 20:59

Satoshi ciut się nachmurzył. Z jednej strony, odpowiedzi Mnicha nic nie można było zarzucić. z drugiej strony była bardzo ogólnikowa i w niczym mu nie pomagała... Wszystko co powiedział, brzmiało logicznie, i ciut tłumaczyło. Ale tylko ciut. Co z tego, że się dowiedział, że to MOŻE być duch, choć równie dobrze może nie być? Tyle samo to on wiedział wcześniej... Nie wiedział też, co to coś może chcieć, choć głównie po to tu przyszedł Satoshi. Nie wiedział także nic o pustych, choć tego akurat się chłopak trochę spodziewał. Same ogólniki i zawoalowane odpowiedzi. Chłopak przeczesał włosy i zapatrzył się w horyzont. Doszedł do wniosku, że mnich mu nie pomoże. Ma pewne potwierdzenie specjalisty, że to nie jest zwykłą sprawa. Tyle musi mu wystarczyć, by przekonać któregoś z wykładowców. Wstał więc i ukłonił się mnichowi.
- Dziękuję za odpowiedź. Przyznam szczerze, że nie w pełni mnie satysfakcjonuje, ale dzięki niej mogę oprzeć swoje dalsze poszukiwania odpowiedzi. Dziękuję jeszcze raz, i do widzenia.
Ponownie się skłonił, po czym ruszył w kierunku akademii licząc, że Ayro ruszy za nim. Zachował się bardzo nieprzyjaźnie, jednakże taki już był. Zmiany nie następują zbyt szybko, by całkowicie się zmienił. Musiał się udać do któregoś z wykładowców. Albo oddać się medytacji i spróbować dowiedzieć się czegoś więcej od samego ducha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sob 14 Mar 2015 - 18:00

- Przykro mi że nie mogę pomóc bardziej... Problem z duchami jest taki że nie da się dokładnie określić czego chcą, dopóki same nie zechcą tego zrobić. Jeśli nawet bardzo chcesz porozmawiać z bóstwem opiekuńczym to możesz to zrobić jedynie wtedy gdy uzna że chce z tobą porozmawiać... Z nimi nie można nic na siłę - Uznał staruszek. Kapłan wydawał się mieć dosyć spore doświadczenie na płaszczyźnie "duchologii", zdawało się jedna że nawet on nie jest w stanie jednoznacznie określić co i jak... Tylko Sat rozmawiał z tym duchem - To bardzo... Zagadkowe istoty, nie jesteśmy w stanie ich pojąć bo nie ograniczają ich nasze prawa i zwyczaje...

Mężczyzna przyglądał się już później tylko za oddalającymi się chłopcami, zdawało się że na starcu nieprzyjazne zachowanie nie zrobiło za dużego wrażenia, chociaż pewnym było że Sat w przyszłości może się nabawić kłopotów przez swoje podejście. - Ummm... Żałuje że nie pomógł bardziej...



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 18 Mar 2015 - 10:55

Satoshi zerknął kątem oka na kujonka.
- Nie przejmuj się. Owszem, nie pomógł nam, ale wydaje mi się, że oczekiwałem trochę zbyt wiele po spotkaniu z nim. Że mi powie wszystko co i jak powinienem zrobić. Kiedy zaczął mówić tymi ogólnikami poirytowałem się.
Pokręcił głową. Jego charakter musiał być upierdliwy.
- Ale wydaje mi się, że mam dwa wyjścia teraz. Albo zacznę medytować, i spróbuję dogadać się z duchem... Dowiedzieć czegoś się od niego. Albo pogadać z którymś z wykładowców w akademii. Może on coś sensownego by nam powiedział. Choć też zaczynam w to wątpić. No ale jakieś wyjście to jest.
Podniósł głowę, i zapatrzył się w niebo. Co u licha powinien zrobić? A może nic nie powinien robić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Sro 18 Mar 2015 - 20:12

- Hmmm... Cóż oba wyjścia nie zaszkodzą prawda ? - Sat nie tylko musiał być upierdliwy, ale z całą pewnością był. To właśnie dlatego ludzie trzymali się od niego z daleka. Na całe szczęście miał jednak ze sobą chłopaka do którego mógł otworzyć buzię i w razie czego się odezwać, nie był sam... Chociaż Ayro zdecydowanie był dziwakiem. Fakt że otwierał się przy bliższej znajomości, ale wciąż był dziwny, a jego zwyczajna wstydliwość była aż żałosna.
Zimowe niebo wyglądało spokojnie, śnieg chwilowo nie padał, słońce leniwie wylewało się na świat.

(jak coś możesz napisać w dłuższej perspektywie co robisz, np do następnego dnia szkoły)



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saotome Satoshi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Czw 9 Kwi 2015 - 17:27

- Hmm.... tak... tak, masz rację.
Mruknął i szedł dalej zamyślony. Po pięciu minutach, odezwał się.
- Zrobimy tak: Ja wrócę do domu, i oddam się medytacji. Spróbuję może coś w ten sposób osiągnąć. Niezależnie od wyniku, jutro się spotykamy, i razem pójdziemy do któregoś z wykładowców. Chciałbym, żebyś się zastanowił, który z nich najprawdopodobniej nam uwierzy w tą historię. I który może pomóc.
Przystanął i spojrzał na chłopaka.
- Na dziś to tyle... rozejdźmy się do domów. W razie czego mieszkam w akademikach, więc tam mnie znajdziesz. Do zobaczenia jutro.
Kiwnął mu głową na pożegnanie, po czym ruszył w kierunku mieszkania.

---

Mieszkanie nie było puste. Siedział w nim gwarek, co sprawiało, że Satoshi czuł sie... dziwnie. Nakarmił jednak zwierzaczka, i usiadł, przyglądając mu się uważnie. Nie wiedział trochę, jak zabrać się za medytację. To znaczy, na zajęciach go tego uczyli... Ale dobrowolnie jakoś tego nie robił. Nastały dziwne czasy dla chłopaka. Odrzucając jednak wszystkie te myśli, chłopak skrzyżował nogi, i zaczął mozolnie oczyszczać umysł z wszelkich myśli. Nie było to łatwe zadanie, chłopak miał obecnie zbyt dużo na głowie. Ale po jakimś czasie, stopniowo osiągał zamierzony cel, i oddawał się medytacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Satoshiego   Today at 9:51

Powrót do góry Go down
 
Akademik - pokój Satoshiego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog