IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Hottoaisu Hanabi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena
 Pozytywna
 Neutralna
 Negatywna
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Hottoaisu Hanabi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
30/30  (30/30)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Hottoaisu Hanabi   Czw 11 Kwi 2013 - 19:48

DANE

Imię: Hanabi (jap. fajerwerki/zimne ognie)
Nazwisko: Hottoaisu
Profesja: Shinigami
Płeć: Kobieta
Wiek: 19 lat
Waga: 35 kg
Wzrost: 150 cm
Wygląd:


Hanabi jest niewielką osobą, niewysoką, chudziutką, wygląda bardzo skromnie. Natura obdarzyła ją nadzwyczajnym urokiem, którego niestety, z wiekiem ma coraz mniej, bo kiedy miała pięć lat można ją było ogłosić słodkością roku, a teraz najwyżej tygodnia. Spowodowane jest to coraz częstszym marszczeniem nosa, co nie wygląda zbyt przyjaźnie.
Ma bardzo ładną buzię, jasną cerę, bez rumieńca, mały nos, różowe, niewielkie usta, ale za to oczy duże. Charakteryzuje je heterochromia - jedna tęczówka jest piwna, a druga zaś czerwona. Włosy zaś są, klasyczne dla rasy azjatyckiej, - kruczoczarne, które spina w kucyk lub kok.
Bardzo charakterystyczne jest dla niej to, iż mundur, który nosi jest dla niej po prostu za duży. Wygląda w nim jak wieszak na ubrania, a mimo to nie chce poprosić o bardziej dopasowany. Co dziwniejsze, w ogóle nie ogranicza jej ruchów.

Charakter:
Dziewczę te nie lubi być zbyt mocno w centrum uwagi, jednak zwykle wszyscy w otoczeniu wiedzą, jak się nazywa, gdyż jest po prostu jej imię łatwo się zapamiętuje. Jej niechęć do "tłumów" wokół niej, może świadczyć o nieśmiałości. Ciężko nawiązać z nią bliższą znajomość. Nie należy też do stroniących od wszystkich, delikatnych panienek. Przeciwnie. Swoją nieśmiałość okazuje zupełnie odwrotnie, odstrasza towarzystwo wrednym charakterkiem lub ignorowaniem, chociaż bardzo łatwo ją zdenerwować. Od ludzi zdecydowanie woli strzykawki, próbówki i roślinki. Wiele jej do szczęścia nie potrzeba.
Kiedy już ktoś się uprze i przy okazji przekona ją do siebie, może przeżyć prawdziwy szok. Hanabi bowiem jest doskonałą przyjaciółką, która zawsze stanie w obronie, pomoże i będzie cieszyć się z każdego dobrego słowa, a przez swoje błędy może nie sypiać po nocach, dręczona wyrzutami sumienia. Jednakże ten stan bardzo ciężko osiągnąć i nie zawsze droga do sukcesu jest przyjemna. Do takich jak ona trzeba wielkiej cierpliwości. Jedną z jej oczywistych wad jest ocenianie ludzi po pozorach. Wprawdzie daje innym możliwość pokazania swojej prawdziwej strony, jednak w jej oczach zawsze będzie ciągnął się za każdym ten ogon pierwszego wrażenia. A droga do uwolnienia się od niego jest także ciężka.
Została rozpieszczona przez ojca do tego stopnia, że nie umie przyjąć odmowy. Nie pochodzi z bogatej rodziny, z czego wynika to, że wyznaje filozofię platońską. Uważa, że ważniejsza jest myśl od materii, a wizja zawsze będzie od samego przedmiotu z tej wizji niej cenniejsza, więc nie można powiedzieć, że jest materialistką. Uwielbia kreatywne podejście do życia, przełamywanie barier. Przy tym jest strasznym uparciuchem i perfekcjonistką. Jeśli jej nie wychodzi, będzie próbować aż zbliży się do perfekcji. Umie się, jednak, przyznać do błędu.

Historia:
Tak naprawdę nigdy nie wiesz, gdzie rzuci cię los i kiedy skończy się jedno życie, by mogło rozpocząć się drugie. Moje pierwsze życie skończyło się zaledwie dwa miesiące po tym, gdy pierwszy raz otworzyłam swe oczy… Nie pamiętam co widziałam. Ale to zrozumiałe. Byłam ledwie niemowlęciem.
Nie wiem jak trafiłam do Soul Society. Jedyne co wiem to, to że była do wczesna wiosna, kiedy na podmokłych terenach kwitły pierwsze przylaszczki, mimo niedopisującej temperatury. Los rzucił mnie do trzeciego okręgu południowego Rukongai. Samą. Płaczącą dziecinę leżącą gdzieś między pierwszymi kwiatami tej wiosny.
Znalazła mnie zielarka z pobliskiego miasteczka. Po wykonywanej przez nią profesji można się domyślić, co robiła w lesie. Wiele razy później opowiadała mi, że powodem zabrania mnie do domu był po prostu nieposkromiony dziecięcy urok, którym grzeszę po dziś dzień. Dzięki niej trafiłam do pierwszej osoby, którą pokochałam całym sercem.
Modoko, bo tak było jej na imię, była ubogą osobą. Wiele za swoje zioła nie dostawała, chociaż akurat w czasie, kiedy mnie znalazła, miała sporo pieniędzy. W okresie przeziębień ludzie lgnęli do niej jak muchy do cukru! Tak samo jak do mężczyzny w podeszłym wieku, z którym była powiązana profesją – lekarza oraz biologa, pana Hottoaisu. Za profesjonalną poradę brał o wiele więcej niż pani Modoko za swoje roślinki, więc wiodło mu się o wiele lepiej. Później został moim ojcem… Osobą, którą kochałam najmocniej na świecie.
Mój tata nie wyróżniał się za bardzo z tłumu. Miał pewnie z 60 lat już kiedy mnie przygarnął, od kiedy pamiętam był łysy, miał wystający brzuszek, przypominający kształtem ogromne jajko, a kolana się pod nim uginały jak gałęzie pod ciężarem ogromnych owoców. Przy tym prowadził bardzo zdrowy tryb życia. Zawsze pachniał ziołami, które przynosiła mu pani Motoko, a zimą, wiśniowym grzańcem. Codziennie rano, czy to mróz i śnieżyca, czy mgła, czy może upał, wychodził na krótki spacer i raczył wszystkich swoim niepełnym, przez brak przedniego zęba, uśmiechem.
Uwielbiał się chwalić swoją pracą. Nie był czystej krwi, jak to się mówi. Tak jak ja, był kiedyś w Świecie Żywych, gdzie zajmował się badaniami nad chorobami. On rozbudził we mnie pierwszą pasję. Od początku widziałam, jakim był dobrym człowiekiem i chciałam podążać jego ścieżką.
Miałam zaledwie pięć lat, ale pamiętam to jak dzisiaj.
- Papo, co robisz? – spytałam, przyglądając się pracy ojca. Przywiódł mnie wtedy zapach ziół, które rozdrabniał w małym słoiczku, kamiennym narzędziem.
- Lekarstwa. – odpowiedział spokojnie. Zabawne, prawda? Zawsze się chwalił, że był biologiem i wiele osiągnął, a tutaj tylko mieszał ze sobą zioła. Powód był prosty – nie miał odpowiedniego sprzętu. W chwilach kryzysu potrafił na to narzekać cały dzień.
- Mogę spróbować?
Jako dziecko zawsze miałam wiele pytań. Byłam dociekliwa jak nikt, co pewnie skopiowałam z pana Hottoaisu. Oczywiście, że mi pozwolił. Już po chwili rozdrabniałam z trudem twarde ziarenka jakiejś dziwnie pachnącej rośliny, a on ze spokojem tłumaczył mi na jakie schorzenia mogą być stosowane. Nie słuchałam wtedy zbytnio, bo byłam skupiona na rozdrabnianiu. Miałam jeszcze zbyt mało siły, żeby się udało tak łatwo, a on obserwował mój trud, jakby był najlepszą komedią roku.
Pewnie myślałeś, że opowiem jakąś zaskakującą historię… Nie, z moim ojcem nigdy nic się nie działo szczególnego. W jego obecności stawałam się aniołkiem. Nigdy nie chciałam mu robić przykrości. Co innego było, gdy na horyzoncie nie było pana Hottoaisu, a blisko pojawiał się Eago Usagi... Wtedy działy się rzeczy nie z tej ziemi.
- Przebieraj tymi nogami, poczwarko! – krzyczał do mnie, biegnąc w stronę rzeki. Był starszy ode mnie o całe dwa lata, a natura obdarowała go wytrzymalszym ciałem. Był o wiele silniejszy i chociaż to ja zwykle byłam szybsza od niego, męczyłam się prędzej…
To przezwisko bardzo mnie uraziło. I jeszcze szczerzył się jak opętany. A ja powoli czułam, że zaraz wypluję płuca, jeśli na chwilę się nie zatrzymam. Ale nie mogłam pokazać, że jestem słaba. Nie przed nim.
- Zamknij się, króliku! – warknęłam w odpowiedzi, ale już po chwili zniknął mi sprzed oczu między zaroślami. Ja, w wieku lat siedmiu, a on – dziewięciu, wcale nie wystawaliśmy głowami ponad niskie krzewy. Wbiegłam między te, w których zniknął Usagi i musiałam na chwilę przystanąć. Oparłam dłonie na kolanach, zasapana. Ten mały przystanek był moim błędem. Już po chwili leżałam na ziemi, powalona przez ucieszonego chłopaka, który najwyraźniej uradowany był wygarną. Teraz mogłam dokładne przyjrzeć się jego roześmianym, piwnym tęczówkom, blond włosom, które opadały mu na czoło.
- Przegrałaś, poczwaro. - wyszczerzył swoje ząbki. W tych czasach przypominał mi mojego ojca pod jednym względem - też nie miał z przodu zęba. Wypadały mu mleczaki. Na to zdarzenie i ja i on mieliśmy podobną reakcję - wpadliśmy w panikę. Mnie wystarczyło, kiedy uspokoił mnie tata, jednak Usagi płakał nad swoimi ząbkami pół dnia i nie dało mu się nic przetłumaczyć.
Nie dałam za wygraną. Zwinnym ruchem przekręciłam się, żeby usiąść na jego brzuchu, powalając go tym samym na ziemię. Mój tryumfalny uśmiech mówił wszystko. Jednak mój przyjaciel też nie był słabym przeciwnikiem. Już po chwili taczaliśmy się w najlepsze po mchu, sprawdzając kto pierwszy wymięknie, aż... Oboje wpadliśmy do płytkiego strumyka. Nigdy nie zapomnę jak pani Eago była zdenerwowana, kiedy wróciliśmy do domu cali mokrzy. Mój ojciec tylko się śmiał z tej sytuacji i dał mi świeże kimono. Mogłam sobie hasać dalej.
Usagi był, poza mną, jedynym dzieckiem w miasteczku. Był, można powiedzieć, "czystej krwi", urodził się już w Soul Society. Nic dziwnego więc, że się zaprzyjaźniliśmy. Przez pierwsze lata życia byliśmy nierozłączni. Dopiero kiedy miałam jedenaście lat, zniknął. Jego mama, wyjaśniła mi, że wyjechał, aby sie uczyć. Nie widziałam go wtedy nawet latami! Wtedy też pierwszy raz zrozumiałam co to prawdziwa tęsknota. Nie taka, kiedy tata wychodził na spacer i nie było go pół dnia. Kiedy byłam mniejsza, po dwóch godzinach zastawał mnie zalaną łzami.
Ale wrócił. Minęło kilka lat, zanim się to stało, ale gdy pierwszy raz go zobaczyłam, myślałam, że zdębieję. Kończyłam wtedy szesnaście lat. Moje ciało zaczęło nabierać kształtu, chociaż niewyraźnego. Zawsze byłam chudziutka, wręcz wystawały mi kości, chociaż jadłam jak każdy normalny człowiek, więc nic dziwnego, że te moje "kształty", były ledwo widoczne. Jednak zupełnie inaczej wyglądała moja twarz. Zaczęła się wydłużać, wyglądała bardziej kobieco. Po jednej z rozmów z panią Motoko, postanowiłam zapuścić włosy, które zawsze ścinałam na krótko. Ich utrzymanie po prostu dużo zabierało zachodu, a kiedy wygląd zewnętrzny tak bardzo się nie liczył, nie obchodził mnie ich stan. Jednak w tamtym okresie wygląd stał się niezwykle ważny.
Kiedy Usagi wrócił, nie poznałam go. Ba, pewnie nawet pani Eago ledwo go poznała! Kiedy ostatnio go widziałam, był chuderlawym chłopczykiem z zadartym noskiem i roześmianą buzią. A tamtego dnia przede mną staną Shinigami. Czarne kimono aż biło po oczach. Już nie mówiąc o tym, że był to Shinigami, który miał z metr osiemdziesiąt wzrostu. Widziałam Bogów Śmierci już wiele razy. W końcu, trzeci okrąg nie był tak daleko od Seireitei, czasami się tutaj zatrzymywali na postoje. Można wtedy było się zakraść do gospody i pooglądać sobie ich miecze... To zawsze mnie fascynowało.
Usagi zmienił się nie do poznania. Trening sprawił, że wyglądał tak, że każda kobieta by się na niego rzuciła.
- Cześć, Hanabi. - powiedział. Głos mu się również zmienił, ale tym jednym krótkim zdaniem sprawił, że upuściłam wiadro z wodą, które niosłam ojcu od studni. Zakręciło mi się w głowie. To był pierwszy raz, kiedy rozumiałam, czym jest szczęście ze spotkania po długim okresie tęsknoty.
Zaledwie kilka dni później miała miejsce pierwsza tragedia mojego życia.
Siedziałam wtedy w domu, razem z ojcem. Padał ciepły, przyjemny, wczesnojesienny deszcz. Od jakiegoś czasu panowała w miasteczku epidemia jakiejś dziwnej choroby. Z pozoru niegroźnej, ale łatwo zabierała słabsze osobniki. Zmarło jedno dziecko... Niemowlę.
Mój tata też zachorował. Zawsze był silny, więc nawet nie myślałam, że może się coś z nim stać. Zapomniałam o wieku i myślałam o spotkaniu z przyjacielem. Pewnie sądzisz, że się zakochałam... Skądże. Nikt nigdy nie zabrał mojego serca dla siebie. Usagi był raczej starszym bratem, najlepszym przyjacielem.
Patrzyłam jak krople deszczu odbijają się na szybie. Byłam senna.
- Hanabi, mogłabyś zaparzyć mi lipy? - spytał Hottaisu. Ze wszystkich naparów najbardziej lubił właśnie ten. Ja preferowałam melisę, ale dlatego, że moje kubki smakowe już przywykły do tego nietypowego smaku.
Bez chwili zwłoki wykonałam jego prośbę. Nigdy nie umiałam mu odmówić.
Jak zawsze siedział w swoim fotelu, okrytym ciepłą wełną. Z jego głowy zniknęła już ponad połowa włosów, zostawiając tylko jeden okrąg na potylicy i w okolicach uszu. Wyglądał jak typowy staruszek w swoim ukochanym fotelu. Popijał swój ulubiony napar w spokoju. Kiedy kubek był pusty, podszedł do mnie i uścisnął mnie najmocniej jak umiał. Zawsze żegnał się ze mną, gdy szedł spać, w końcu to był już wieczór, ale nigdy aż tak intensywnie.
- Do widzenia, moja mała. - powiedział i poszedł do siebie, a ja stałam zdziwiona na środku pokoju. Niedługo również poszłam spać.
Następnego dnia, kiedy weszłam do pokoju taty, żeby pościelić jego łóżko, spotkał mnie okropny widok. Wspominałam, że on zawsze chodził porankami na długie spacery... A tym razem tu był. A przynajmniej tak się wydawało.
Otaczała go spokojna aura, a sam wyglądał, jakby rozpływał się we mgle. Posłał mi swój uśmiech, bardzo słaby. I to był ostatnia chwila, kiedy go widziałam. Taka ulotna. Zmienił się w świecący pył, który także po chwili rozpuścił się w powietrzu, jakby nigdy go nie było. Zrozumiałam, że to czuł. Wczorajsze pożegnanie nie było na kilka godzin, ale na zawsze.
Co mogłam zrobić w tej sytuacji? Płakałam. Bardzo długo. Pocieszała mnie pani Motoko, która bez przerwy odganiała Eago, który został na trochę na odwiedziny u rodziców i chciał się do mnie dostać, ale jak wspominałam, w tym wieku wygląd był dla mnie ważny. Nie chciałam, żeby ktokolwiek oglądał mnie z zapuchniętą od płaczu twarzą. Żal wypełniał mi serce. Jedyna osoba, którą darzyłam największym uczuciem na świecie, zniknęła, niczym ziarenka piasku na wietrze. Wtedy cieszyłam się, że nie jestem sama.
Mijały kolejne lata. Usagi w końcu wyjechał znów do Seireitei. Wszyscy byli z niego bardzo dumni. Ukończył akademię dwa lata przed czasem i powoli piął się po szczeblach kariery. Kiedyś nawet usłyszałam od niego, że mam predyspozycje, aby wstąpić do akademii. Tylko się z niego śmiałam.
Rok później zmarła pani Motoko. Wyruszyła na poszukiwanie ziół i nie wróciła. Oczywiście, że nikt jej nie szukał, to było daremne. Przecież ludzie po śmierci rozpływali się w powietrzu, więc nie było nawet sposobu, żeby znaleźć jej ciało, jak to się robi w Świecie Ludzi. Ta kobieta uratowała mi życie, jednak nie cierpiałam za nią aż tak mocno. Może dlatego, że jej śmierć nie była taka nagła, przynajmniej nie z punktu widzenia mieszkańców miasta. Najpierw uznaliśmy, że zaginęła, a dopiero po tygodniu mieliśmy pewność, że nie żyje... Nie trzeba było nikogo o tym uświadamiać.
Kończyłam dziewiętnaście lat, kiedy dotarła do mnie kolejna okropna nowina. Nie widziałam wtedy mojego przyjaciela długi okres czasu. Pani Eago tylko czasem powiadamiała mnie, że wyruszał na misje. Usagi nie wstydził się swojego pochodzenia, więc wszyscy jego przyjaciele w dywizji (należał do dywizji XIII) wiedzieli, kim jest i skąd pochodził. Czasem, gdy szli na jakieś misje, nawet zatrzymywali się u jego mamy. Tym razem, jednak przybyli specjalnie do niej.
Wybiegłam z mieszkania, kiedy tylko zobaczyłam czarne mundury. Wiedziałam już, że pewnie przynieśli wieści od Usagiego. Kiedy jednak przekroczyłam próg domu, zobaczyłam panią Eago zalaną łzami. Kobieta-Shinigami klepała ją po plecach uspokajająco. Dopiero później od jednego z nich dowiedziałam się, że Uasgi zaginął na misji. Znaleziono zaledwie jego miecz, który oddano właśnie mnie. Pani Eago nie chciała go widzieć, żeby nie przywoływał przykrych wspomnień.
Mieszkańcy naszego miasteczka nie byli młodzi. Kiedy postanowiłam pomagać, jak mój tata nie brakowało mi klientów. Sporo mnie nauczył, więc nie miałam problemów z rozpoznaniem przeziębienia i podpowiedzeniem odpowiedniego leczenia, jednak bieda doskwierała. Przyzwyczaiłam się do widoku śmierci. Starzy ludzie powoli umierali. Przyszedł czas na okropne choroby, rolnikom plony wyjadały zwierzęta, więc życie nie było szczęśliwe. Pewnie dlatego zaginięcie przyjaciela przyjęłam tylko z żalem i smutkiem, nie zaś z rozpaczą. Jeden z mężczyzn Shinigami zwrócił na mnie uwagę.
- Hanabi-chan - wyglądałam na młodszą niż byłam, więc wszyscy zwracali się do mnie jak do małej dziewczynki. - Może chciałabyś stać się Shinigami?
Spojrzałam na tego człowieka wtedy jak na idiotę. Usagi wiele razy mówił, że bym się nadawała, ale nie umiałam sobie wyobrazić życia poza tym miasteczkiem.
Wtedy właśnie pomyślałam pierwszy raz o opuszczeniu miasta. Teraz nic mnie w nim nie trzymało. Ludzi, których kochałam, już nie było. Wiele razy słyszałam, że Shinigami mają zapewnione miejsce do mieszkania, a domek mojego ojca powoli zaczynał się sypać, a także wyżywienie i sporą pensję. Tego najbardziej mi brakowało. Poczułam, że mogę się wyrwać i, że me życie może w końcu się poprawić, a więc ruszyłam, w zupełnie inne życie.

Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty: [Do rozdania: 13 (wiek + 10 na start)]
Siła: 5 + 1 (profesja) = 6
Szybkość: 5 + 1 (wolne) + 2 (profesja) = 8
Zręczność: 5 + 1 (wolne) = 6
Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 5 + 8 (wolne) = 13
Psychika: 5 + 2 (wolne) = 7
Reiatsu: 5 + 1 (profesja) = 6
Kontrola Reiatsu: 5 + 3 (wolne) = 8

OGÓLNE

Udźwig: 30 kg
Prędkość (śr.): 11 km/h
Prędkość (max.): 32 km/h
PŻ (Punkty Życia): 25 pkt
PR (Punkty Reiatsu): 48 pkt

Techniki
Magia:
Poznane Hadou:
#11 - Tsuzuri Raiden (Wiążąca Błyskawica)
Poznane Bakudou:
#4 - Hainawa (Pełzająca lina), #9 - Geki (Uderzenie), #19 - Tsuerai (Absorbacja)


Umiejętności: Pierwsza Pomoc, Anatomia, Medycyna, Maskowanie Reaitsu
Wady: Chuchro, Mały


Ostatnio zmieniony przez Hottoaisu Hanabi dnia Sob 13 Kwi 2013 - 18:05, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 7:12

Pelna energii i dominujaca, ale jednoczesnie lekliwa, delikatna, pesymistyczna i dolujaca innych. Jak na moj gust jedno z drugim kiepsko sie klei. Poza tym sympatycznie.

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hottoaisu Hanabi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
30/30  (30/30)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 7:19

Wybacz, ja po prostu lubię lekkie sprzeczności, żeby niełatwo było dojść do setna. Kiedy będę na komputerze napiszę to jakoś inaczej, żeby się kleiło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 8:01

Ja rozumiem, ze mozna byc kombinacja sprzecznosci i miewac zmienne nastroje. Ale chyba nie oba na raz. Ciezko mi sobie wyobrazic czarowidza pretendujacego do pozycji lidera. Pesymizm laczy sie predzej z apatia, niz nadpobudliwoscia, nieprawdaz?

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hottoaisu Hanabi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
30/30  (30/30)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 14:09

Dobrze, skończyłam już. Myślę, że wszystko powinno być jak trzeba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 14:34

Znaleziono zaledwie jego miecz, który oddano właśnie mnie.
Ponoc zelastwo jest czescia duszy shinigami i psuje sie razem ze zgonem. Jesli zatem kolega polegl, to od biedy mozna by jeszcze uznac, iz znalezli potrzaskane resztki broni...

Charakter nadal wydaje mi sie jakos nieco sprzeczny. Energiczna i przejmujaca przywodztwo, ale stroniaca od uwagi. Mozesz okreslic, czy Twoim zdaniem rzecz w tym, ze miewa zmienne nastroje, czy chodzi Ci o to, ze jest wewnetrznie sprzeczna na bierzaco?

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hottoaisu Hanabi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
30/30  (30/30)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 14:45

Watanabe no Tsuna napisał:
Znaleziono zaledwie jego miecz, który oddano właśnie mnie.
Ponoc zelastwo jest czescia duszy shinigami i psuje sie razem ze zgonem. Jesli zatem kolega polegl, to od biedy mozna by jeszcze uznac, iz znalezli potrzaskane resztki broni...
Ja doskonale o tym wiem. To jest po prostu oddzielna historia z innym wątkiem. Został cały miecz, co oznacza, że zaginął, a nie zmarł. Chciałam nadać lekki wątek tajemniczości, coś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 14:47

A faktycznie jest tam napisane zaginal, nie zginal. Moj blad zatem. A jak z tym charakterem?

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hottoaisu Hanabi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
30/30  (30/30)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 14:55

Muszę wejść na komputer, wtedy postaram się jakoś to poprawić. Na razie nie mam dostępu, ale postaram się jakoś wepchnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 16:33

Cóż... świetna karta moim zdaniem. Rzadko kiedy gracze decydują się na zagranie zwykłego, poczciwego człowieka. Naprawdę fajna historia. Ja poza tym co znalazł Tsuna przyczepiłbym się do jednego:

"Jej sposób walki jest przez wielu uważany za tchórzliwy. Atakuje szybko, najczęściej z zaskoczenia, trafiając w punkty witalne przeciwnika. Nie jest zbyt dobra w otwartym ataku."

Z tego co wyczytałem w Twojej historii to nigdy nie walczyłaś na poważnie, więc skąd masz wyrobiony własny styl walki? Do akademii dopiero idziesz i dopiero tam będziesz uczyć się podstaw walki, którą jeszcze nie liznęłaś (tak wynika z historii). Usuń te zdania i popraw to co powiedział Tsuna, a ode mnie będzie akceptacja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hottoaisu Hanabi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
30/30  (30/30)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 16:45

Aaaa, racja, tutaj mój błąd. Wybacz. Po prostu wybiegłam z kartą trochę poza akcję, która się dzieje, bo mam już dużo planów co do tej postaci. Lubię wszystko planować.
I jeszcze raz przepraszam za problemy z charakterem. Jakoś... skupiłam się na historii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 16:56

Permission granted.

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Pią 12 Kwi 2013 - 17:08

Dość krótki ten charakter, ale chyba akceptowalny.


AKCEPT
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Sob 13 Kwi 2013 - 13:11

Cóż za powiew świeżości. Wreszcie postać, której rodzice/rodzeństwo/przyjaciel/kochanka nie zostali zabici przez pustego. Czytało się bardzo przyjemnie, nie powiem. Akcept jak się patrzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hottoaisu Hanabi




Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
30/30  (30/30)
Punkty Reiatsu:
48/48  (48/48)

PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Sob 13 Kwi 2013 - 18:07

CZaras napisał:
Dość krótki ten charakter, ale chyba akceptowalny.


AKCEPT

Właśnie już ostatecznie poprawiłam charakter mojej postaci. Mam nadzieję, że będzie lepiej i bardzo chętnie przyjmę wszystkie uwagi. Dziękuję za cierpliwość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hottoaisu Hanabi   Today at 0:02

Powrót do góry Go down
 
Hottoaisu Hanabi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Zaakceptowane-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs