IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Pon 16 Wrz 2013 - 18:41

Mimo wczesnej pory wielu studentów wytoczyło się już z łóżek. Nie tylko Natsuo przemierzał korytarze akademiku, a na stołówce zauważył kilka osób z wyższego rocznika nerwowo przeglądających notatki. Byli dosyć bladzi, a pod oczami mieli ciemne cienie jakby w ogóle nie spali tej nocy. Kto wie? Może Zori miał im zgotować ciężki sprawdzian. Byłoby to całkiem rozsądne wytłumaczenie porannej aktywności.
Wychodząc z akademika Natsuo dojrzał też dozorczynię, która przy pomocy ścierki walczyła z ciemną plamą na ścianie. Była tak nią zaabsorbowana, że nawet nie spojrzała na przechodzącego w pobliżu szlachcica.
Na zewnątrz wiał chłodny, acz niedokuczliwy wiaterek. Pogoda wręcz idealna na poranne biegi. Potem powrót do akademika i zadbanie o higienę i żołądek.
Natsuo wiedział gdzie mieszka Benjirou. Była to mała posiadłość położona na północ od akademii.
Chłopak nie doszedł jeszcze na miejsce kiedy ujrzał idącego z naprzeciwka Bena.
- Co za spotkanie, Natsuo-san. Czyżbyś wybierał się do mnie? - Wyciągnął rękę do uściśnięcia. Jego lewe ramię było zajęte dźwiganiem kilke książek obwiązanych razem sznurkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Pon 16 Wrz 2013 - 19:26

Natsuo dzisiaj od rana dopisywało szczęście. Nikt nie przeszkadzał mu w żadnym z zaplanowanych zajęć i spokojnie umyty, najedzony, stosunkowo zmęczony, czysty mógł udać się w stronę posiadłości swojego dobrego znajomego, który ku ogromnemu zaskoczeniu szlachcica miał słabą reputacje, czyli rzecz jasna chodzi o Benjirou. Kiedy tylko wychodził na dwór jego serce radowało się przyjemną pogodą, z uwagi na wczesną porę nie było też tłumów, a więc i cisza pozwalała mu się wyluzować. Szedł do okularnika w celu przerwania tej ciszy, a i wyrwania z serca spokoju chcąc jeszcze bardziej rozbudzić w sobie ciekawość zadaniem paru pytań odnośnie dzisiejszej wyprawy. Szczęście i teraz mu pomogło oszczędzając drogi. Spotkał, bowiem Benjirou podczas swojego wymarszu.
- W rzeczy samej, witaj Benjirou-san. odpowiedział na pytanie okularnika. Młody arystokrata spojrzał na plik książek i spytał:
- Nawet dzisiaj pracujesz? Nie jesteś zestresowany czy coś tą wyprawą do świata żywych? Następnie podrapał się po głowie i powiedział beztrosko:
- Ja to się nie mogę pozbierać do kupy. Tak mało wiem odnośnie tego wyjścia. Co będziemy robić w tamtym wymiarze, czy rzeczywiście jest tak niebezpiecznie, że tylko najbardziej elitarna grupa może tam iść. Ogólnie wiem tylko to co nam powiedzieli na zajęciach, a to nie zaspokaja mojej ciekawości. Wiesz może coś czego większość nie wie? Spytał z nadzieją w oczach na koniec.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 17 Wrz 2013 - 16:38

- Och, to tylko książki z biblioteki. Chciałem je odnieść jeszcze przed dzisiejszą wyprawą. Może mi potowarzyszysz?
Udali się więc w kierunku akademii. Pod względem pogody dzień zaczynał się naprawdę przyjemnie. Światło słońca zagrało na metalowej oprawce okularów Bena, który z uśmiechem słuchał o wątpliwościach Natsuo.
- Wielka rzecz, co? Z książek i z opowieści znajomych shinigami wynika, że świat żywych jest zupełnie różny od Soul society - rzekł beztrosko. - Ale każdy student, a przynajmniej ten z najlepszej klasy, musi na własne oczy zobaczyć te cuda... Z tego co mi wiadomo będziemy ćwiczyć wykonywanie pogrzebu duszy. Przydatne zwłaszcza dla chcących wstąpić do trzynastki, ale każdy shinigami powinien to umieć. No ale cóż... wszystkiego ci niestety nie powiem bo dyrekcja lubi co rok wprowadzać pewne zmienne atrakcje. Nie musisz się jednak tego bać. Członkowie V dywizji zawsze zabezpieczają teren ćwiczeń ażeby studentom nic złego się nie stało. - Zapewnił z uśmiechem. - O tym, że podzielą nas na grupy już wiesz? Ale najlepsze jest to, że drużynie, której najlepiej pójdzie będzie wolno zachować asauchi. Muszę cię zapewnić, że to potwierdzona informacja, którą otrzymałem od mojego znajomego, który jest kuzynem shinigami z V dywizji, który z kolei ma wgląd w plan naszych ćwiczeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 17 Wrz 2013 - 17:25

- Pewnie, czemu nie. Odparł i ruszył z okularnikiem do biblioteki. Po końcu jego wypowiedzi Benjirou pojawił się w swoim żywiole i zaczął mu opowiadać o tym czego się dowiedział z tego czy też innego źródła. Młody Shihouin w ciszy i spokoju słuchał nowości, o których prawił mu adept z rodu Sabe. Z reguły ze wszystkiego o czym Benjirou mówił z pasją, inspirujące czy ciekawe dla Natsuo była tylko część, tym razem jednak kto wie, a może to młody arystokrata był bardziej podniecony odkryciami okularnika niż on w własnej osobie.
- Dadzą nam asauchi na wyprawę? Spytał z niedowierzaniem coraz bardziej ciesząc się z bycia w pierwszej grupie. To się robi coraz ciekawsze. Ostatnio kiedy miałem w rękach prawdziwy miecz nie skończyło się zbyt dobrze dla mnie, tym razem jednak planuje pokazać więcej. Walka metalową, ostrą kataną to kompletnie inny poziom fajności niż ta bokkenem. Wystarczy jeden błąd i jesteś martwy. Przykładem tego jest moja walka z Minoru-san. Gdybyśmy walczyli na ostrą broń to moje pchnięcie za pewne zakończyłoby walkę, a jeśli nie to utrudniłoby mu na tyle, że moja wygrana byłaby niemal pewna. W przypadku walki na bokkeny zaś mógł udawać czym wciągnął mnie w pułapkę i ostatecznie pokonał. Dopiero przy zwykłej broni mój styl walki z kontry nabiera prawdziwego sensu, kiedy jedna kontra wystarczy aby rywala pozbawić życia. To będzie ciekawe, coraz bardziej nie mogę się doczekać. Do tego pogrzeb duszy, jeden z najważniejszych rytuałów, które musi umieć odprawić szanujący się Shinigami. Najlepsza drużyna może zachować asauchi, czyli wiele zależy nie tylko ode mnie, ale też doboru drużyny. Wiadomo, że ktoś kto trafi do zespołu z Minoru-san albo Hayate-san to jest od początku na wygranej pozycji, a jeśli trafią oni do jednej drużyny to po zawodach. Ostatnia myśl nie była zbyt optymistyczna. Postanowił ją wypowiedzieć głośno będąc ciekawym co na ten temat sądzi Benjirou:
- Sporo, więc zależy nie od nas, lecz od doboru grupy. Drużyna z Minoru-san albo Hayate-san w składzie prawie na pewno wygra i zachowają asauchi. No chyba, że jakoś tak się zdarzy, że do najlepszych dołączą najsłabszych, ale jakoś w to wątpie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 17 Wrz 2013 - 17:42

- Aha, w końcu zwykłym bokkenem nie da się odprawić pogrzebu. Benjirou poprawił okulary, które bardzo lubiły ześlizgiwać się po nosie.
- Och, nie typowałbym zwycięzców tak szybko. Jeszcze nie wiemy co będzie mieć wpływ na wynik poszczególnych grup. Hayate-san czy Minoru-san są bardzo dobrzy w walce, ale te ćwiczenie nie koniecznie muszą promować tylko takie osoby.
Chłopcy doszli pod schody prowadzące do akademii. Czekała ich teraz złożona z kilkuset stopni wspinaczka.
- W naszym przypadku i tak raczej nie zachowany tych asauchi - powiedział Ben pokonując pierwsze schody. - Dla mnie ojciec szykuje rodową katanę, którą dostanę jeśli znajdę się w najlepszej grupie. Zapewne u większego rodu Shihouin sprawy mają się podobnie... Tylko najbiedniejsi arystokraci pobierają asauchi bezpośrednio od Gotei 13. Zazwyczaj szlachta przekazuje młodszym broń należącą do ich przodków. Taki Minoru-san na przykład otrzymał asauchi z okazji dostania się do akademii, więc sądzę, że jest już na bardzo dobrej drodze do skontaktowania się z duchem miecza.
Ojciec nic nie wspominał Natsuo o asauchi, chociaż istotnie w rodzinie Shihouin wielu było shinigamich i kilka ich broni młodzieniec widział w specjalnie do tego przeznaczonej komnacie w posiadłości dziadków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 17 Wrz 2013 - 17:56

- Coś w tym jest. powiedział żartobliwym tonem odnośnie komentarzu dotyczącego odprawiającego pogrzeb duszy bokkenu. Natomiast co do typowania odpowiedział:
- Ja mimo wszystko zostanę przy swoich osądach. Minoru-san i Hayate-san są geniuszami naszego roku, a podejrzewam, że Seiretei zależy na tym aby to właśnie tego typu studenci jak najszybciej zaczęli pracę z asauchi. Tak podejrzewał Shihouin, a przynajmniej na to wskazywała jego logika, której starał się kurczowo trzymać w każdych momentach, w których musiał pomyśleć. Póki co raczej go nie zawodziła, więc czemu by odrzucić tego typu zachowanie. Ostatnia wypowiedź chłopaka z rodu Matsu była najciekawsza. Rzeczywiście na rozpoczęciu młody arystokrata widział w rękach Hikifune katane, lecz sadził że to raczej zwykły miecz. Hehe, ciekaw jestem co wymyślił ojciec. Czy zamierza dać mi katanę rodową czy podobnie jak z akademikiem stwierdzi, że powinienem startować na poziomie z rukończykami i każe mi zadowolić się zwykłym asauchi dawanym przez gotei. Ta myśl nieco rozbawiła go, więc zaśmiał się i powiedział:
- Z moim ojcem to nigdy nie wiadomo co wymyśli. W sumie nigdy o nim nie rozmawiałem na ten temat. Następnie podrapał się po brodzie i doszedł do wniosku, że nigdy nie zastanawiał się nawet nad swoim zanpaktou. Wydawało mu się, że otrzymanie go jest taaaak odległe. Nawiasem mówiąc to wszystko było dla niego dość abstrakcyjne. Niby wiedział, że zanpaktou i jego działanie to fakt, lecz jakoś nie potrafił sobie wyobrazić głosu wewnątrz jego głowy, który do niego gada. Do tego ów głos tak naprawdę pochodzi z odbicia duszy znajdującej się w katanie. Choć wyobraźnia młodego arystokraty obejmowała naprawdę wiele to z tym miała pewne problemy. Nie martwiło to, jednak chłopaka gdyż doszedł do wniosku, iż jest to uczucie, które trzeba doświadczyć na własnej skórze aby w pełni zrozumieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 17 Wrz 2013 - 18:09

- Ano, nigdy nie wiadomo co rodzice wymyślą. Chociaż doskonale znam swoich to mimo to wciąż potrafią mnie jeszcze zaskoczyć niekonwencjonalnymi zagraniami - rzekł w zadumie.
Benjirou nie zgłębił już tego tematu. Zamiast tego wyraził nadzieję, że trafią na siebie w grupie i razem będą mogli walczyć o jak najlepszy wynik. W końcu zawsze lepiej pracuje się z osobami, z którymi jest się połączonym nicią porozumienia.
Wdrapali się na szczyt schodów. Kilka lat wstecz dyszeliby zgięci w pół z wysiłku, a teraz odczuwali ledwie lekkie zmęczenie.
- To co? Też masz jakąś sprawę w bibliotece? Moja rada, pomedytuj sobie trochę przed godziną zero. Zauważyłem, że sporo osób jest poddenerwowanych ćwiczeniami w świecie żywych, a jak wiadomo nic nie koi nerwów tak, jak chwilka medytacji. - Okularnik wyszczerzył się wesoło do Natsuo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 17 Wrz 2013 - 18:48

- Znam to. Powiedział z szerokim uśmiechem odnośnie bywania zaskoczonym przez swoich rodziców.
- Nie. Odparł krótko na pytanie odnośnie spraw w bibliotece. Był lekko zamyślony. Następnie podziękował okularnikowi za radę i ruszył w stronę dworu Shihouin. Doszedł do wniosku, bowiem że wypada skorzystać z wolnego południa i spotkać się z rodzicami. Podczas drogi sporo myślał na temat swojego zanpaktou, asauchi, samej katany. Wcześniej te tematy kompletnie go nie dotykały, a teraz uderzyły ze zdwojoną siłą. Nie zamierzał, jednak ojca wypytywać czy zamierza podarować mu rodową broń czy może ma jakieś inne plany. Doszedł, bowiem do wniosku, iż jego rodzic jest na tyle nieobliczalny, że mógł wymyślić coś co chciał pokazać jako niespodziankę, a po co zabierać mu przyjemność z tego? Do swojego domu rodzinnego chłopak udał się z tego samego powodu co w każdą niedziele. Po prostu porozmawiać z rodzicami o sprawach codziennych, co słychać, jak czas leci, spędzić z nimi trochę czasu. Uznawał to za ważną rzecz. Tym razem, jednak odmówił posiłku, bowiem najadł się na śniadanie. Do tego taka pogawędka służyła funkcją odstresowania się. Gdy już nagadał się z Haname i Tadeim postanowił skorzystać z rady Benjirou. Udał się, więc do swojego pokoju, usiadł skrzyżnie na podłodze, położył dłonie na kolana. Następnie starał się wyłączyć uspokoić reiatsu, ducha, umysł. Tak planował przesiedzieć z dobrą godzinę, aby odpocząć i nabrać trochę luzu. Jeśli było jeszcze trochę czasu to poza pożegnaniem się z rodziną wrócił jeszcze do akademika. Chciał skorzystać z poprawionego kontaktu z najzagorzalszym czytelnikiem książek jakiego Shihouin kiedykolwiek poznał i spytanie go czy wyczytał coś ciekawego z ksiąg traktowanych o świecie żywych, które wertował od jakiegoś czasu. Po tym dopiero gdy nadszedł czas udawał się do wyznaczonego miejsca ubrany w mundur akademii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sro 18 Wrz 2013 - 16:13

Zaglądając do rodzinnego domu naraził się na opowieści Tadei'ego o świecie żywych. W sumie Natsuo nie dowiedział się niczego o czym nie słyszałby na wykładach. Ojciec jednak z wyraźną przyjemnością rozwodził się nad niezwykłością stalowych wozów poruszających się bez pomocy koni. Mimo wszystko matka wpakowała w Natsuo trochę jedzenia uważając, że przed taką wyprawą musi się najeść, aby potem nie pałętać się po świecie żywych na głodniaka.
Po powrocie do akademika w pokoju zastał tylko Saburo. Chłopak przesiadywał tu zresztą większość czasu najwyraźniej uznając, że lepszego i spokojniejszego schronienia przed łobuzami i szlachcicami nie znajdzie.
Oczywiście był zajęty czytaniem książki, które zdawał się ukochać bardziej od innych ludzi. Współlokator zachowywał się tak cicho, że zamykając oczy Natsuo mógł pomyśleć iż jest w pokoju sam. Idealnie zważywszy na to co szlachcic miał teraz zamiar robić. W spokojnym otoczeniu medytowało się znacznie przyjemniej. Łatwiej można było odizolować się od natrętnych myśli męczących umysł. W rezultacie po godzinie spędzonej w transie szlachcic miał lżejsze serce i umysł.
Mógł wypytać Saburo o świat żywych aczkolwiek małomówny chłopak nie zalał go potokiem informacji, jak niewątpliwie zrobiłby to Benjirou. Natsuo dowiedział się jedynie, że miejsce, do którego się wybierają jest głośne, zatłoczone i śmierdzące. Ogółem lepiej niż w Soul society tam nie jest.
Gdy Saburo odsłaniał ponurą wizję tego innego wymiaru do pokoju wszedł Shiro. Blondyn usiadł na łóżku i z niepewną miną przysłuchiwał się współlokatorowi.
Czym bliżej do wieczora tym współlokatorzy wykazywali coraz więcej odznak zdenerwowania. Zwłaszcza Shiro, który błądził niespokojnym wzrokiem po pokoju i ogólnie sprawiał wrażenie osoby, która nie wie gdzie się podziać.
W końcu Saburo ogłosił, że czas się zbierać. Ruszyli korytarzami akademika gdzie towarzyszyło im, jak zawsze podejrzliwe spojrzenie dozorczyni. Wyszli na zewnątrz i opromienieni przez ciepłe światło zachodzącego słońca udali się na miejsce zbiórki.

http://bleach.iowoi.org/t256p330-plac-gowny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 17:23

Zaśnięcie nie było dla Natsuo trudne mimo wszystkich okrutnych widoków jakimi został uraczony. Za pewne największą rolę w tym odegrało ogromne zmęczenie wynikające z całej nocy walki o życie swoje i towarzyszy. Nie mniej poranek nie był taki łatwy. Jedyny w pełni zdrowy wśród rannych kompanów i ich widok jako jedyny dowód, że to co się stało nie było koszmarem, lecz czymś prawdziwym. Wspomnienia o nożu wbitym w brzuch Sorami, mieczu przebijającym Kazue no i wilku żującym jego rękę, hollow wysysający mózg studenta, dziury postrzałowe Many i Aleksandra, trafienie Soraty przez byakurai, wypalone rany Tsukino i Shiro. To wszystko sprawiło, że przez dobrą chwilę Natsuo nie wiedział co ze sobą robić. Leżał na pryczy wpatrując się w sufit. Po jakimś czasie przyszli rodzice z Cheng Dongiem, aby zaprowadzić go do domu. Młody arystokrata był w beznadziejnym nastroju. Wszystkie rozmowy na jakie prowadzenie miał ochotę odbywały się w jego głowie, więc na te na zewnątrz nie za bardzo miał siłę. Rodzicom odpowiadał krótko i zwięźle, bez uczuć, chyba pierwszy raz w życiu. Miał nadzieję, że nie będą go wypytywać tylko zrozumieją, że musi trochę czasu spędzić ze sobą, aby poukładać sobie różne rzeczy w głowie. Ta rozmowa wewnątrz zresztą nie miała większego sensu. Głupie pytania bez odpowiedzi. Czy mogłem jakoś temu zapobiec? Czemu do tego doszło? Czemu Ci ludzie chcieli nas wybić? Skąd ta nienawiść? Po powrocie zjadł śniadanie, a przynajmniej starał się to zrobić. Gdy zaś skończył postanowił pomedytować. Usiadł po turecku położył ręce na kolanach, jednak po dziesięciu minutach stwierdził, że to nie ma sensu. Nie był w stanie uspokoić swojej duszy na tyle, aby móc wypocząć. Chłopak doszedł, więc do wniosku, że skoro w ten sposób nie jest się w stanie uspokoić to musi w inny, nieco bardziej prymitywny. Chodziło oczywiście o wysiłek fizyczny. Natsuo ubrał ćwiczebne kimono i uprzedzając rodziców wyszedł na dwór. Zamierzał zmęczyć się i to bardzo aby pod naporem wysiłku, bólu choć na chwile zapomnieć. Zdecydowanie potrzebował choćby 5 minut wytchnienia. Zamiast, więc robić statycznego treningu wytrzymałościowego z długim biegiem podczas, którego minęłoby sporo czasu zanim, by się zmęczył postanowił zrobić ten szybkościowy. Ruszał sprintem i biegł tak na maks możliwości ze 50 metrów, a następnie zwalniał i powolnym truchtem kawałek, aż troszkę unormuje mu się oddech i kolejne 50 z pełną prędkością. W ten sposób Shihouin wiedział, że kilka sekwencji i będzie wypluwał płuca ze zmęczenia, a przecież o to właśnie chodziło. Wtedy 15 minut przerwy i od nowa. Szlachcic postanowił zrobić sobie pewien test. Biegł tak aż do opadnięcia z sił kierując się w linii prostej od dworu klanu tak, aby zapamiętać drogę. Gdy skończyły mu się siły zrobił przerwę i wracał tym samym sposobem. Planował taki trening robić częściej, a w wakacje to najlepiej codziennie. W ten sposób będzie mógł sprawdzać progres w dwóch umiejętnościach naraz. Po pierwsze wytrzymałości w dystansie, który udało się przebiec oraz szybkości w czasie jaki mu się udało to zrobić. Gdy wrócił do domciu wziął długą, ciepłą kąpiel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 17:55

Rodzice nie zmuszali go do rozmowy. Zapewnili mu spokój, którego potrzebował. Nawet ojciec nie był skory do żartów i jego wyraz twarzy był niemal tak samo poważny co ten Cheng Donga.
W domu miał wszystko co było mu potrzebne. Suto zastawiony stół, gorącą wodę i wygodne posłanie.
O ile jednak ciało łatwo było udobruchać, to rany zadane umysłowi goiły się znacznie dłużej, a blizny nigdy do końca nie znikały. 

Wysiłek fizyczny był dobrym sposobem na choć chwilowe odgrodzenie się od przykrych wspomnień. Co prawda Natsuo odczuwał jeszcze lekkie zmęczenie jednak nie stanowiło to zbytniej przeszkody w bieganiu po okolicy. Po powrocie wziął kąpiel, a ciepła woda zadziałała niczym balsam na jego strudzone treningiem ciało. Ledwo wyszedł z łazienki, a usłyszał wołanie ojca dobiegające z jego gabinetu.
Tadei siedział tam za biurkiem i gdy tylko Natsuo wszedł, ojciec wskazał na dzbanek z herbatą i porcelanowe czarki zdobione fioletowymi liśćmi klonu.
- Częstuj się. - Odczekał chwilę. - Synu, rozmawiałem wczoraj z dyrektorem. - Uśmiechnął się delikatnie. - Powiedział, że dwie drużyny zdobyły najwyższą liczbę punktów, z czego do jednej z nich należałeś ty... W związku z feralnymi wydarzeniami ze świata żywych uznano, że członkowie obu zespołów zasłużyli na przyznanie asauchi. Gratuluję, poszło ci szybciej niż mnie - rzekł z zawodem, ale dla Natsuo było jasne, że ojciec tylko udaje, a w rzeczywistości musiał być bardzo dumny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 18:22

Natsuo nie był typem człowieka, który gdy chciał się odprężyć wyładowywał emocje wylewając ja wraz z potem. Dzisiaj, jednak nic nie pomagało, a to ku jego zaskoczeniu okazało się skuteczne. Będę musiał zapamiętać to spostrzeżenie. Ciepła kąpiel natomiast była sprawdzonym sposobem i zawsze relaksowała. To było czymś czego najbardziej mu było brak w akademii. Możliwość położenia się na pół godziny w wannie z ciepłą wodą. Ukojony wysiłkiem i relaksem Natsuo chciał jeszcze raz spróbować się odciąć i pójść pomedytować, jednak to nie było mu dane. Ojciec go wołał, więc Shihouin skierował się do pokoju, z którego słyszał głos. Jeśli było takowe miejsce to usiadł po "częstuj się" i istotnie nalał sobie herbaty. Jeśli nie było gdzie usiąść to stał. Po drugim członie wypowiedzi westchnął głośno. Akurat dzisiaj? O losie czy Ty nie wiesz, że nie wolno kopać leżącego. Mimo to słuchał dalej. Okazało się, że Natsuo mylił się i zamiast usłyszeć jakąś naganę lub inne cierpkie słowa na swój temat przekazano mu dobrą nowinę. Normalnie pewnie skakałby z radości na wieść o takim sukcesie, lecz nie dzisiaj. Wewnątrz czuł satysfakcje, ale humor nie pozwalał mu okazywać szczęścia.
- To świetnie. Powiedział nawet starał się wykrzesać z siebie tyle uśmiechu ile potrafił, lecz sam podejrzewał, że średnio mu to wyszło. Następnie aby ojciec nie czuł, że jego syn jest sarkastyczny i nie pomyślał, że na przykład nie chce jałmużny od dyrektora, którego nie cierpi dodał:
- Naprawdę się cieszę, lecz wybacz, ale ciężko mi jeszcze to okazywać. Po czym podrapał się po głowie i powiedział:
- Jest jeszcze coś o czym chciałeś ze mną porozmawiać? Chciałbym pójść do szpitala, żeby upewnić się, że z innymi wszystko w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 18:57

Ojciec posmutniał widząc reakcję Natsuo.
- Słuchał, to co widziałeś było zapewne okropne, ale musisz się przyzwyczaić do myśli, że wybrawszy drogę shinigami nie raz przyjdzie ci walczyć o życie... Prawdopodobnie będziesz musiał znieść widok rannych i umierających towarzyszy. - Tadei przemawiał łagodnie z troską o syna. - Nie zrozum mnie źle, nigdy nie odwiódłbym cię od zostania bogiem śmierci, bo wiem, że jesteś na tyle silny, aby znieść czekające cię okropności. Po prostu... gdybyś potrzebował porozmawiać to wiedz, że ja zawsze jestem. 
Podrapał się głowie. Spojrzał z wahaniem w bok, uśmiechnął się blado.
- Cóż, takie przemowy nie są moją mocną stroną. Zawsze wolałem działać... - Kaszlnął. Uśmiechnął się już raźniej. - I jeszcze jedno, aby ułaskawić  dziadków obiecałem im, że otrzymasz oręż, który należał do twojego pradziadka Keiji'ego. Swego czasu udało mu się dojść do stanowiska porucznika trzynastej dywizji, chociaż wszyscy mieli mu za złe, że zamiast wstąpić do drugiej dywizji wolał uganiać się po świecie żywych. No cóż... w każdym razie miał piękną broń. Będzie pasować ci do włosów, chociaż wątpię żeby miało to jakieś znaczenie. Tak... to już wszystko. Idź, idź spotkać się z kolegami. Na pewno to docenią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 20:20

- Wiem, że powinienem być twardszy, lecz... nie spodziewałem się, że chrzest bojowy czeka mnie tak szybko. Dziękuje za chęci, ale po prostu potrzebuje czasu, żeby się z tym wszystkim oswoić. Póki co chyba mnie to lekko przerasta, lecz jestem pewien że sobie poradzę. powiedział smutnym głosem. Miał nadzieje, że chodziło o czas i w raz z nim będzie z większym dystansem spoglądał na to wydarzenie tak samo jak teraz nie za bardzo myślami wraca do porwania. Następnie na potwierdzenie tego uśmiechnął się lekko. Po tym kontynuował słuchanie dalszej wypowiedzi ojca. Przy niej nawet zaśmiał się krótko i spytał:
- To znaczy, że jeśli chodzi o małżeństwo z Sorami-san to mam spokój? Miał taką nadzieję. Mimo tego, że teraz patrzył na nią raczej jako na towarzysza broni i miał nadzieję, że jak najszybciej wróci do zdrowia, lecz warto pamiętać, że po starciu na polach ryżowych Shihouin myślał tak samo o naczelniku ośrodku specjalnego, którym patrząc logicznie chłopak gardzi. Co do broni nie miał im za złe i zresztą to powiedział chociaż raz broniąc dziadków przed ojcem:
- W sumie nawet miło z ich strony. Po ostatnich słowach dokończył dużym łykiem herbatkę, wstał i powiedział:
- No to ja już będę szedł. Dzięki za informacje. Cześć. Następnie prosto skierował się do szpitala. Miał nadzieje, że pozwolą mu na wizytę w pokoju, w którym leżeli jego koledzy i koleżanki. Gdy tylko wszedł rozejrzał się po wszystkich. Najbardziej, jednak na rozmowę liczył z jego ulubionymi współlokatorami czyli Shiro i Saburo. Podejrzewał, bowiem iż szlachcice raczej zostali powywożeni do domów, aby zajęli się nimi płatni, prywatni lekarze. Gdyby natomiast się pomylił i ludzie z jego stanu społecznego również tam byli to chciał porozmawiać z Shiori, Ran i Benjirou. Przyszedł raczej na mało konkretne rozmowy. Pytania typu "co słychać?", "jak się czujesz?", "wszystko gra?". Ogólnie rzecz biorąc dowiedzenie się co tam u jego towarzyszy się działo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 21:23

Ojciec pokiwał głową z boku na bok.
- Cóż... sprawa twojego małżeństwa to jeszcze sprawa otwarta. - Tadei uśmiechnął się szelmowsko. - Ostatnio babcia napomknęła coś o Oomedzie Sawatari.Całkiem ładna dziewczyna, jeśli oczywiście lubi się takie, które są dwa razy większe od ciebie i ważą co najmniej tyle co czterech ty.
Natsuo musiał się zmierzyć z wyobrażeniem siebie stojącego obok swojej narzeczonej olbrzymki, kiedy opuszczał posiadłość. Po zajściu do szpitala okazało się, że z poszukiwanych przez siebie osób zastał tylko Shiro. Saburo bowiem został wypisany zaledwie kilka godzin temu. Natomiast Kaz chrapał sobie smacznie na swoim łóżku.
Blondyn wyglądał już całkiem dobrze. Chociaż w jego oczach czaił się cień przeżytej grozy, której nie mógł zamaskować niemrawy uśmiech błąkający się po ustach chłopaka.
- W sumie to czuję się coraz to lepiej i za dzień lub dwa powinni mnie wypisać... Chciałbym już stąd wyjść, chociaż wiem, że odwołano zajęcia dopóki wszyscy nie wydobrzeją. 
Istotnie. Dyrekcja chciała im dać czas na dojście do siebie, a nawet potrzebujący wsparcia mogli zgłosić się do akademii po poradę u członka piątej dywizji świadczącego pomoc psychologiczną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 21:48

Natsuo silił się wyobrazić sobie taką dziewczynę. W sumie wyszło mu skojarzenie czterech siebie, z których dwóch stoi tuż obok siebie, a kolejnych dwóch stoi na tych poprzednich. Po tym jego prawa brew poszła do góry i powiedział:
- Chyba muszę z szanownym dziadkiem i babcią rozmawiać, bo najwidoczniej znają mnie baaaardzo mało skoro wysnuwają takie propozycje. Jak na mój gust sam taki pomysł powinien wzbudzać w nich rozbawienie, a nie poważne przemyślenia. Pieniądze mają zbyt wielkie znaczenie w tym świecie. No, a później się pożegnał i poszedł. Z jednej strony cieszył się, że nie spotkał tam Saburo, bo oznaczało to, że wrócił do zdrowia, lecz z drugiej strony nie ucieszyło go to, bo chciał z nim porozmawiać. Do tego jego intuicja podpowiedziała mu dobrze i nikogo ze szlachciców nie było także mógł sam sobie pogratulować. Na wypowiedź Shiro uśmiechnął się i odpowiedział:
- Ciesze się, że tak szybko dochodzisz do siebie. Każdy, by chciał stąd wyjść, dość smutna atmosfera jest kontuzji, choroby czy ran, lecz nie spiesz się. Grunt to zaleczyć wszystko do końca. Następnie spochmurniał, bowiem przypomniał sobie o kolejnym celu przyjścia do szpitala jaki sobie postawił. Podrapał się po tyle głowy, wziął głęboki oddech i powiedział:
- Słuchaj Shiro-san przyszedłem tutaj też, żeby Ciebie przeprosić. Wysłałem Ciebie i Tsukino-san w nieznane gdzie doznałeś obrażeń. To było niepotrzebne, w końcu nikt nas stamtąd nie atakował. Przykro mi. Po czym spuścił głowę na dół wlepiając wzrok w podłogę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 22:01

Shiro poruszył się niespokojnie na łóżku, kiedy Natsuo wyraził swoją skruchę.
- Daj spokój. - Uśmiechnął się blado. - Skąd mogłeś wiedzieć, że coś takiego będzie na nas tam czyhać... W sumie to i my nie byliśmy bez winy. Ta dziewczyna... strzeliła raz, a potem zaczęła uciekać to my zamiast się zastanowić pognaliśmy za nią, a tam było już ten student i... cóż, więcej nie pamiętam bo we mnie strzeliła i straciłem przytomność. - Spuścił wzrok. Podrapał się po karku. - W sumie miałem dużo szczęścia, że Saburo-san i Tsukino-san znali się na medycznym kidou. Gdyby nie oni pewno bym nie przeżył. - Uniósł wzrok i spojrzał na śpiącego po drugiej stronie sali Kazue'ego. - No, ale... fajna sprawa z tymi asauchi, co nie? W sumie nie spodziewałem się tego, że zdobędziemy najwięcej punktów razem z waszą grupą. Oczywiście w dużej mierze to zasługa Sorami-san, to ona nas prowadziła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sob 2 Lis 2013 - 22:29

- Wszyscy mieliśmy farta. Gdyby nie kidou medyczne Saburo-san i Tsukino-san to nie tylko Ty, ale jeszcze Sorami-san i Sorata-san prawdopodobnie zginęliby. To straszne. Podejście Shiro sprawiło, że Natsuo odetchnął. Szczerze powiedziawszy podświadomie przepraszając miał nadzieje, że blondyn ukoi jego wewnętrzny ból. Na drugą wypowiedź przytaknął i powiedział:
- Nom, dobra rzecz. Patrząc na to, że pewnie jeszcze jakieś 2 lata akademii nam zostały to będzie bardzo przydatne. Będziemy mieli sporo przewagi nad resztą w kontakcie z asauchi, jeśli oczywiście dobrze je przepracujemy. No i też poza Hayate-san i Minoru-san, którzy już od jakiegoś czasu mają własne miecze. Nie wiem jak Ty ja zamierzam sporo czasu przeznaczyć jeszcze w akademii na przyzwyczajenie się do prawdziwego żelastwa i odzwyczajanie od bokkena. Po czym podrapał się po tyle głowy i dodał:
- Nam też tak dobrze, by nie poszło gdyby nie to, że Tsukino-san ma niesamowity reiar. Dzięki niemu szliśmy od duszy do duszy i nabiliśmy szybko dużo punktów. Następnie młody arystokrata przeciągnął się znacznie i powiedział:
- Jeny w przyszłym tygodniu wracamy do akademii. Niby trwało to tylko jedną noc, a i tak ciężko mi będzie wrócić do monotonnego cyklu zajęć w budynku. Choć nie powiem chyba mi odpowiada zaznanie trochę spokoju w najbliższym czasie bez żadnych ośrodków specjalnych, porwań czy ekspedycji do świata żywych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Nie 3 Lis 2013 - 15:18

- Fakt, po tym wszystkich wykłady profesora Zori'ego nie wydają się już takie straszne. - Zgodził się Shiro. Natsuo miał jeszcze więcej powodów, aby docenić spokój akademickiego życia. Wszakże przez te kilka lat trochę go tych niezwykłych wypadków spotkało.
Shiro podrapał się po nosie i zerknął na leżącego nieopodal Hayate. Geniusz dekady miał zdecydowanie największy procent ciała przykrytego bandażami z nich wszystkich. Dla odmiany Natsuo nie dostał nawet zadrapania.
- Podobno, podczas walki z tym... człowiekiem. - Shiro ściszył głos. - Hayate-san odkrył imię swojego miecza i opanował shikai. On sam niewiele mówi, ale wydaje się być to dosyć prawdopodobne... W końcu miał asauchi nie od dziś. 
Przekucie bezimiennego asauchi w zanpakuto jeszcze w akademii było nie lada wyczynem, który zdarzał się szczególnie utalentowanemu studentowi jedynie raz na kilka, kilkanaście lat. Jeśli była to prawda Hayate już niedługo zapewne ukończy akademię i wstąpi do jednego z oddziałów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Nie 3 Lis 2013 - 18:59

Na pierwszą uwagę Shiro, Natsuo zaśmiał się krótko, lecz nie skomentował jej w żaden inny sposób. Natomiast ta druga już bardziej go zaciekawiła. Podrapał się po brodzie.
- Cóż, to możliwe. W końcu to "geniusz dekady". Choć w sumie sądziłem, że pierwszy do tego dojdzie Minoru-san. Następnie zakłopotany poinformować blondyna, że musi się pożegnać, bo chce jeszcze parę osób odwiedzić. Konkretniej chciał zawitać do akademika szukając Saburo, do Benrjiou, Ran i Shiori, czyli sprawdzić co u jego ulubionej ekipy z klasy słychać po tym okrutnym wydarzeniu. No i rzeczywiście skierował się chcąc w ten jeden dzień odhaczyć wszystkie ważne spotkania. Postanowił, bowiem że weźmie się grubo do roboty od dnia jutrzejszego. W końcu z reguły kiedy było mu źle trening mu pomagał, on pokazywał mu piękne perspektywy na przyszłość. Shihouin sądził, że jeśli będzie ćwiczył dostatecznie dużo to będzie mógł sam zapobiec takim sytuacjom jak ta z poprzedniej nocy, niczym ten kapitan, lecz będą wszechobecnym. Nie mógł się też doczekać oficjalnego wręczenia mu asauchi przez ojca. Niby drobnostka, a jednak ciągnęła mocno młodego arystokratę. Przez najbliższe 3 dni aby zapomnieć Shihouin cały czas starał się coś robić. To pomagać ojcu w pichceniu, to robiąc swoje próby szybkościowe, to ćwicząc z kataną, aby już przyzwyczajać się do metalowej broni, a nie drewniane, medytował, robił pompki, brzuszki, przysiady, podnosił się na gałęzi drzewa, czytał, ćwiczył kaligrafię. Słowem nie oszczędzał się chcąc jedyne chwile bezczynności mieć tuż przed zaśnięciem, a wszystko po to, aby nie myśleć zanadto. Po prostu póki obrazy z tamtej feralnej nocy były jeszcze żywe nie chciał o nich myśleć. Zaś wiadomość o powrocie do szkoły potraktował z ulgą. Wreszcie nie będzie musiał się tak starać, aby cały czas mieć pełne ręce roboty.

Wreszcie przyszło im dokańczać trzeci rok nauki. Natsuo zastanawiał się nad tym czy ktoś po nim zakończy edukacje. Jeśli tak to ktoś z pary Minoru, Hayate. Tradycyjnie opowieść o tym roku warto przeprowadzić dzieląc ją na dwa segmenty.

Pierwszym była oczywiście nauka. Coś co zajmowało lwią część czasu każdego ucznia akademii shino, a szczególnie tych, którzy należeli do elitarnej, pierwszej grupy. Natsuo zaś miał przyjemność (lub nie) w niej się znajdować. Do tego cała ta eskapada podczas misji naukowej na ziemi tylko powiększyła już mocno rozrośnięte ambicje i wole stawania się silniejszym młodego arystokraty. Doszedł on, bowiem do mało konstruktywnego wniosku, że gdyby tamtej nocy posiadał moc taką jak kapitan, który ich uratował nikt nie musiałby zginąć, ani zostać rannym. Stąd warto taką potęgę zdobyć, by kolejnym pokoleniom móc czegoś takiego oszczędzić. Oczywiście było to grubymi nićmi szyte założenie, a młodzian po prostu potrzebował jakiegoś celu, do którego będzie zmierzał prostą drogą, aby nie myśleć zbyt wiele o tamtych wydarzeniach. Do tego przez pierwsze tygodnie z uporem maniaka szlachcic nie chciał mieć żadnych chwil bezczynności, więc pracował, aż mu tchu brakowało. Uznał też, że zdobycie asauchi w akademii, a do tego jako jeden z pierwszych powinno napawać dumą, więc z nowym mieczem niemal się nie rozstawał. Na domiar tego wszystkiego chłopak doszedł do wniosku, że aby poznać imię swojego zanpaktou trzeba przebywać z nim przez jak najdłuższy czas, dlatego nawet podczas snu miecz był zawsze blisko jego prawowitego posiadacza. Poza tym niewiele się zmieniło. Jak zwykle największą ilość uwagi Shihouin skupiał na przedmiotach praktycznych, czyli kidou, zanjutsu i hakudzie. O teorii nie zapomniał, ale zawsze starał się pamiętać, że podczas walki z hollow wiedza książkowa przyda mu się mniej niż jakieś silne kidou czy wysokie umiejętności patroszenia tudzież tłuczenia. Ponadto Natsuo starał się bywać na każdych zajęciach dodatkowych dotyczących walki mieczem u sensei Sekine chcąc jak najbardziej rozwinąć te dziedzinę swojej sztuki, ponieważ uważał ją za podstawę kunsztu walki Shinigami, a reszta to jedynie mniej lub bardziej ważne dodatki. Nikt przecież nie ma tyle reiatsu, aby podstawowym atakiem było hadou? Prawda? Do misji jak najszybszego przekucia asauchi w zanpaktou arystokrata podszedł bardzo poważnie. Poza oczywiście nieustanna obecność ostrza u boku szlachcica to gdy ten medytował nagą broń zawsze kładł sobie na kolanach chcąc próbować się z nią w jakiś sposób połączyć. Gdy była również dowolność na zajęciach podczas ćwiczeń kata czy innych, w których trenowało się w pojedynkę szlachcic wolał za pozwoleniem sensei zamiast bokkena używać asauchi. Twierdził, że w ten sposób lepiej się z nim zgra. Dodatkowo samemu też gdy miał czas w dni wolne zawsze starał chwile poświęcić na tego typu trening. Swój wysiłek zmógł szczególnie jeszcze w jednym okresie roku. Tuż przed egzaminami. Chciał wszakże powtórzyć chwalebnie wysokie wyniki z poprzedniego roku, a nawet miał ambicje, aby je poprawić, a miał na to szanse w końcu egzamin w świecie żywych poszedł mu dobrze, a miał on mieć duży wpływ na ocenę końcową.

Drugą strefą była ta czysto społeczna. Dla Shihouina temat feralnej nocy stał się czymś w rodzaju tabu. Nie chciał o tym rozmawiać, nie chciał o tym myśleć, chciał zapomnieć. Odpychał to od siebie jak najdalej tylko mógł. Twierdził, że jest jeszcze zbyt wcześnie, aby mógł o tym rozmawiać. Musi o na to patrzeć jako coś przez mgłę, jak na odległy koszmar senny, coś co nawet do końca nie wiadomo czy się zdarzyło. No i tak z każdym tygodniem i miesiącem coraz dalszy mu był ten temat. Coraz rzadziej o tym myślał z czego był radosny. Natomiast co do nowych znajomości to Natsuo zawsze był na nie otwarty i teraz ani trochę się to nie zmieniło. W sumie młodzian nawet miał nadzieję, że pozna nowych, ciekawych ludzi. Z rodziną również starał się utrzymywać dobry kontakt, co weekend gdy miał wolny czas od nauki przychodził do rodzinnego dworu. Rozmawiał, jadł, wypytywał ojca w jaki sposób ten poznał imię swojego zanpaktou. Oczywistą rzeczą patrząc na upór nastolatka jest to, że nie zrezygnował z planu idealnego pokolenia. Młodzian cały czas starał się monitorować jaka jest sytuacja jego reputacji i jeśli się poprawiła od czasu głoszenia niewygodnych haseł na dodatkowych zajęciach i ludzie może zapomnieli o ośrodku specjalnym to wrócił do zadawania pytań odnośnie sprawiedliwości w Soul Society. Oczywiście starał się to robić w jak najbardziej ukryty sposób. Jeśli ktoś natomiast miał podobne do niego poglądy to starał się przejść do bardziej szczegółowej tematycznie rozmowy. Kolejną rzeczą na jakiej mu zależało było pogłębienie przyjaźni z ludźmi z akademika. Nie tylko z tymi ze swojego pokoju, ale też z sąsiadującymi. Chciał znaleźć w porządku ludzi z rukongai i się z nimi zaprzyjaźnić tak jak z Shiro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sro 6 Lis 2013 - 17:08

Dzień po wizycie w szpitalu, do domu dotarł pakunek przysłany z głównej posiadłości rodu. Tadei z dumą  w oczach wręczył synowi proste pudełko z jasnego drewna. Powierzchowna skromność kryła nader bogate wnętrze.
Ciemnofioletowa saya skrywała w sobie wąską klingę wypolerowaną tak, że Natsuo mógł podziwiać swoje oblicze niczym patrząc w zwierciadło. Długą rękojeść umożliwiająca swobodne pochwycenie obiema dłońmi, oplatała przeplatanka z fioletowego materiału. Tsuba ukształtowana na podobieństwo herbu rodu Shihouin, była sześciobokiem z brązu, na którym odznaczały się cztery liście klonu powleczone złotem.
Idealna kolorystyka dla członków rodziny posiadających stare rodowe cechy - włosy o barwie ciemnego fioletu i złote niczym u kota oczy.
Oręż był doskonale wyważony i wręcz wydawał się być naturalnym przedłużeniem ręki, z którym świetnie się trenowało.
Otrzymanie asauchi było niewątpliwie radosną chwilą, która jednak częściowo zatarta została przez kolejne dni pełne ponurych wieści. Do uszu Natsuo dobiegła informacja o czterech studentach z ich klasy, którym nie udało się przeżyć nocy w świecie żywych. Żadnego z nich nie znał za dobrze. Z Jiro, nieoficjalnym strażnikiem panienki Kasumi Ouji, miał kiedyś okazję skrzyżować bokkeny. Yui była miłą dziewczyną z rukonu, którą łączyła ze Shiro zażyta przyjaźń. Pozostała dwójka nieszczęśników należała do pośrednich rodów szlacheckich. Dumni i surowi, ale nie zasłużyli na śmierć.
Ci, którzy przeżyli również borykali się z problemami. Shiori poważnie zastanawiała się czy nie zrezygnować z uczęszczania do akademii. Zbyt wiele przeżyła, musiało to jakoś na nią wpłynąć. Ostatecznie jednak, prawdopodobnie za namową rodziców, postanowiła kontynuować naukę. Ran wydawała się silniejsza psychicznie, dawała sobie radę, chociaż unikała tematu eskapady do świata żywych. Shiro po śmierci Yui zamknął się w sobie. Przypominał siebie z pierwszych dni w akademii, chociaż teraz był bardziej posępny i zamyślony niż nieśmiały. Ryu zachowywał się jak dawniej. Saburo podobnie, ale on zawsze tłumił wszystko w sobie. Benjirou zaś nabawił się małej obsesji na punkcie owych bounto, którzy ich zaatakowali. Sobie tylko znanymi metodami, dowiedział się, że owa dwójka prawdopodobnie urządziła sobie łowy na studentów. Zwyczajne polowanie dla sportu i rozrywki.
Niemal wszyscy koledzy z klany nosili widoczne oznaki ciężkich przeżyć. Mniej było śmiechów na przerwach, a szlachcicom znudziło się dręczenie rukończyków, z którymi przecież byli w takiej samej sytuacji tamtej nocy. Znacznie lepiej układało się Natsuo w akademiku. Tam przywyknięto do jego obecności i wszyscy mieli go za "naszego arystokratę". Nikt już nie patrzał na niego podejrzliwie, a zamiast tego mógł liczyć na pozdrowienia i uśmiech od mijanego w korytarzu studenta.
Ponadto jego rozmówcy byli jakby bardziej skorzy do słuchania poglądów Shihouin'a. Może to dzięki wykładom z perswazji, które uczyniły jego słowa bardziej gładkimi i milej brzmiącymi w uszach innych.
Co prawda nie znalazł żadnego "fanatycznego" wyznawcy swoich idei, niemniej kiwano głowami mówiąc, że faktycznie w Seireitei mogłoby się dziać lepiej.

Jeśli zaś chodzi o naukę, to po wznowieniu zajęć okazało się, że nauczyciele nie przewidzieli dla nich taryfy ulgowej. Natsuo nadal chodził na zajęcia, które wybrał rok temu. Dzięki teoretycznym zajęciom  z survivalu dowiedział się, jak przetrwać w najróżniejszych środowiskach, od pustyń do pokrytych wiecznym śniegiem ziem. Na perswazji i dowodzeniu nadal dużo mówili, wyrażali swoje poglądy i próbowali do nich przekonać innych. Dla odmiany na medytacji mógł się odprężyć, a przy tym uczył się, jak znaleźć sposób na skomunikowanie się ze swoim mieczem. Dodatkowo ci, którzy otrzymali asauchi mogli zapisać się na nieobowiązkowe zajęcia z sensei Kuronomatsukim, na których uczono ich wiedzy o zanpakuto.
Te przez ten niemal rok czasu pozostawało głuche mimo tego, że Natsuo spędzał z nim większość czasu. Przelewanie samego siebie do tego wyjątkowego kawałka żelaza było jednak procesem długotrwałym i musiał uzbroić się w cierpliwość.

[Dopisz sobie: +2zręczności +1szybkość +1wytrzymałość +1inteligencja +1psychika +2 wolne punkty +3kidou +umiejka: retoryka +1100ryo za stypendium]

Tradycyjnie już rok nauki kończył się egzaminami, w których trud Natsuo przekuł się w następujące wyniki:

Spoiler:
 

Osiągnięte wyniki pozwoliły mu zachować stypendium. Spisał się dobrze, czyż nie? Pod względem wyników w nauce mógł być z siebie zadowolony. Dobrze poszły mu egzaminy i zdobył asauchi. Teraz czekały go miesięczne wakacje podczas, których mógł zregenerować siły i poważniej zastanowić się nad przyszłością. Oto bowiem na jednych z ostatnich wykładów została przekazana im informacja, że krótko po rozpoczęciu czwartego roku drzwi wszystkich dywizji zostaną dla nich otwarte i będą mogli na własne oczy przekonać się, jak to wygląda w środku, a także porozmawiać z oficerem na temat ich przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sro 6 Lis 2013 - 20:08

Minął kolejny rok nauki Natsuo. Pomijając ogólne zdołowanie, które było skutkiem tragicznych wydarzeń z ćwiczeń w świecie żywych to rok ów dla młodego arystokraty można by zaliczyć do całkiem udanych. No może niezbyt dobre był też kompletny brak postępów w pracy z asauchi, jednak nie dołowało to Shihouina. Doszedł on, bowiem do wniosku, że skoro geniuszowi Minoru przez 3 lata nie udało się przekuć miecza w zanpaktou to żadną porażką nie jest to, że mu się to w parę miesięcy również nie powiodło. Poza tym zaś 3 rok edukacji przyniósł mu znaczny rozwój szczególnie jeśli chodziło o szybkość i zręczność. Tym bardziej cieszyło to młodziana iż uznał te parametry za szczególnie ważne przy walce mieczem, którą z kolei uznał za szczególnie dla siebie ważną. Ze strony społecznej też mógł być dumny ze swoich poczynań. Zdobył zaufanie wśród dużej ilości rukończyków z akademika zdobywając reputacje tego innego, lecz jednak swojego. Bardzo mu to odpowiadało. Niestety poniósł klęskę jeśli chodzi o bratanie się ze swoim pokojem. Saburo nadal był zamknięty, a Ryu szurnięty, jednak najgorzej działo się z Shiro, którego przyjaciółka zginęła w nocy na świecie żywych, a on strasznie to przeżył, zresztą nie było czego mu się dziwić. Shihouin złożył kondolencje najszybciej i najlepiej jak umiał, lecz nie udało mu się w żaden sposób pocieszyć blondyna. Co do zaś społeczności ogólnej akademii to Natsuo zaczął odnosić sukcesy w planie idealnego pokolenia. Może i nie było powodów do przesadnego optymizmu, ale młodzian chciał wierzyć, że zrobił wielki krok do otwarcia oczu studentom. Kolejną ciekawą informacjom było to, że w przyszłym roku będą mieli wreszcie kontakt z dywizjami, w których skład w przyszłości będą chcieli wejść. Shihouin nie miał wielkich dylematów. Czuł, że ma pomysł na zmiane systemu edukacji, a co więcej doszedł do wniosku, że ta zmiana jest konieczna stąd planował skierować się do oddziału V. Jeśli natomiast z jakichś powodów, by mu się to nie udało starałby się o skierowanie do dywizjonu X, ponieważ pracując w nim można najbardziej pomagać biednym ludziom z rukongai co było drugim celem Natsuo. Te jasno określone cele cieszyły Shihouina gdyż mógł do nich zmierzać prostą drogą. W końcu rok trudu minął i przyszły egzaminy. Szlachcic nieźle na nie zakuwał, zresztą jak zawsze. Patrząc ogólnie na średnią Natsuo był w pełni usatysfakcjonowany, jednak patrząc na poszczególne wyniki jedna rzecz go zaniepokoiła. W pierwszej klasie kidou było jego mocną stroną, teraz okazało się najsłabszą. Arystokrata doszedł do wniosku, że podczas pracy nad parametrami szybkościowymi i zręcznościowymi kompletnie pominął trening kontroli reiatsu przez co zawalił egzamin. Oczywiście było to typowym kopem w tyłek przed wakacjami.

Wniosek, do którego doszedł Shihouin tuż po testach na zakończenie 3 klasy akademii shino popchnął go w ramiona ciężkiej pracy podczas wakacji, zresztą po raz trzeci z rzędu. W sumie chyba Natsuo oswoił się już z myślą, że naprawdę porządną przerwę od pracy będzie miał dopiero gdy pójdzie na emeryturę. W sumie nawet mu to pasowało, wolał działać niż siedzieć i myśleć. Ponadto cieszył się widząc swój rozwój, na przykład podczas ostatnio wymyślonego treningu szybkości gdy pokonywał coraz to dłuższe dystanse w coraz to krótszym czasie wracał z szerokim uśmiechem na ustach. Dlatego pomysł o przeznaczeniu na trening jakichś 4-6 godzin dziennie podczas czasu wolnego nie przerażało go. Nawet się tym przejął i cały pierwszy dzień poza czasem wolnym z rodzinom spędził na medytacji i układaniu planu ćwiczeń. Doszedł do prostych wniosków. Skoro kontrola reiatsu jest czymś co uznał za zaniedbane to trzeba jej poświęcić szczególną uwagę. Do tego ważną rzeczą były próby skontaktowania się z asauchi. Kwestie fizyczne również nie można było olać. Do tego Natsuo słyszał, że jest styl walki, który bazuje na zanjutsu, lecz ma elementy hakudy. Młodzian postanowił, że chce to opanować, więc od razu zaczął wypytywać Cheng Donga czy potrafi coś takiego go nauczyć. Jeśli tak to fajnie jeśli nie arystokrata będzie musiał obejść się ze smakiem i w roku akademickim poprosić sensei Sekine o takowe lekcje. W takim wypadku poprosił szefa ochrony o kontynuowanie szkolenia mającego na celu szlifowanie kunsztu walki kataną. Nie mniej plan był prosty. 2 godziny rano medytacji z zanpaktou na kolanach, oraz dwie bez nastawione stricte na poprawianie kontroli reiatsu po obiedzie. Między śniadaniem, a obiadem godzinna sesja treningowa siłowa/biegowa. Natsuo przeczytał gdzieś, że organizm najlepiej rozwija się mimo pozorów nie podczas ćwiczeń tylko podczas regeneracji. Dlatego, więc w jeden dzień robił trening szybkościowy do wycieńczenia tak, aby na następny dzień było co regenerować. W kolejny natomiast dzień godzinna sesja siłowa. Jak najwięcej brzuszków, pompek, podciągnięć, przysiadów i ćwiczeń na triceps. I tak co dzień przerwa aby był czas na regeneracje. W każdy dzień natomiast między obiadem, a kolacjom godzinna sesja z Cheng Dongiem nastawiona na trening walki. Był to ciężki plan, lecz Shihouin liczył, że w przypadku sumiennego wypełniania go przyniesie duże efekty motoryczne szczególnie w kontroli nad reiatsu. Zaś młody arystokrata planował wykonywać wszystko jak najbardziej sumiennie. Nie zostawiało mu to sporo czasu na spotkania z towarzyszami, lecz Natsuo starał się regularnie odwiedzać akademik głównie z powodu gdyż uznał, że Shiro potrzebuje towarzystwa, rozmowy, rozrywki, aby zapomnieć o żałobie, otworzyć się troche. Poza tym troche rzadziej chciał odwiedzać Shiori, Ran oraz zakochanego w bounto Benjirou. Z kontaktem z rodziną nie było takiego problemu. W końcu widywał się z nimi każdego dnia podczas 3 posiłków, a do tego między sesjami treningowymi miał zawsze troche czasu na rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Czw 14 Lis 2013 - 14:40

Niestety Cheng Dong nie był obeznany ze stylem walki, z którym chciał zapoznać się Natsuo. Ochroniarz napomknął coś jednak jakoby słyszał, że uczą czegoś podobnego w akademii studentów wyższych roczników. Wszystko było więc jeszcze przed szlachcicem.
Jeśli zaś chodzi o wakacyjne podtrzymywanie kontaktów towarzyskich to Shiro nie za bardzo miał na to ochotę, a już na pewno brakło mu czasu. Ostatnio bowiem niemal cały swój czas wolny przeznaczał na trening, co oczywiście było skutkiem wydarzeń świata żywych. Shiro wydawał się być na siebie zły, że nie był w stanie zrobić tamtej nocy czegoś więcej. W każdym razie blondyn również dużo biegał, więc Natsuo zawsze mógł się dołączyć.
Natomiast jeśli chodzi o wizyty u kolegów szlachciców, to musiał stwierdził, że rodzice Shiori są bardzo mili. Wyglądało na to, że rzeczywiście żywili pewną nadzieję na to, iż ich córka wżeni się w tak znamienity ród. W końcu skoro ojciec Natsuo sparował się z rukonką, to pewno nie będzie mieć nic przeciwko temu, aby jego syn związał się z członkinią pomniejszego rodu szlacheckiego.
Sama Shiori udawała, że nic nie wie o planach rodziców. Teraz już nie mogła wzdychać do Minoru, bowiem zarówno on, jak i Hayate mieli już za sobą końcowe egzaminy i zostali przydzieleni do dywizji, jako pełnoprawni shinigami.

[+1 kontrola reiatsu i dalej przechodzimy tutaj: http://bleach.iowoi.org/t1175p180-sala-wykadowa ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Pon 2 Gru 2013 - 15:26

Co za ciekawa osobistość. Niby tak wysoko usytuowana, a tak pogodna i mało poważna. To pewnie raczej rzadko spotykane wśród tych u góry traktować studentów z takim luzem i równością. Ten oficer z XVIII oddziału, który nas spisywał w świecie żywych był znacznie bardziej oschły i pyszny. Pomyślał chłopak wychodząc z pokoju. Mimo wszystko pozostał przy swoim nieco bardziej stonowanym pożegnaniu. Głównie dlatego, że był zestresowany jak cholera i nie chciał popełnić żadnej gafy. Na szczęście nie tylko pod względem wyglądu pani porucznik przypadła do gustu Natsuo. Shihouinowi wydawało się, że jest to jedna z tych osób, których naprawdę trudno nie lubić. Jedyne co lekko mu przeszkadzało to zwrot grzecznościowy "chan" za jego imieniem, który zdecydowanie nie brzmiał poważnie. Był to, jednak drobiazg i arystokrata podszedł do tego tak iż musi sobie zasłużyć ciężką pracą w oddziale V na poważniejszy zwrot.

Spotkaniu tak jak Natsuo zaplanował postanowił nieco odetchnąć, a jakżeby inaczej mógłby zrobić to lepiej niż medytując z dwie godzinki? Tradycyjnie, więc wrócił do pokoju, zdjął sandały i skarpety, wrzucił je do szafy, a następnie usiadł skrzyżnie na łóżku, a na udach położył swoje asauchi. Jak zwykle wszedł w błogi stan myślenia o niczym. Coś na kształt wegetacji. To czym jest leżenie i odpoczywanie dla wymęczonych mięśni tym jest medytacja dla umysłu. Coś całkowicie niesamowitego. Po zakończeniu tej czynności chłopak chciał już wypisywać kartę z dodatkowymi przedmiotami gdy coś mu się przypomniało. Chodziło mianowicie o styl walki, które mierził go w wakacje. Zapomniał o nim, jednak ponieważ Cheng Dong powiedział mu o tym, że uczy się go w wyższych klasach akademii. Natsuo doszedł, więc do wniosku, że na pewno, na którychś z zajęć dodatkowych coś takiego będzie realizowane. Teraz sobie o tym przypomniał, jeszcze raz przejrzał listę upewniając się w swoim srogim zawodzie. Ambitny szlachcic, jednak rzadko się poddaje, więc postanowił jeszcze trochę posuszyć ucho różnym nauczycielom w akademii tak jak to zrobił w pierwszej klasie u sensei Sekine załatwiając dodatkowe lekcje z zanjutsu. Pani profesor zresztą była pierwszą osobą, którą Shihouin zamierzał zagadnąć w tej sprawie. Arystokrata, więc postanowił wypisanie kartki z zajęciami dodatkowymi odłożyć na później. Ubrał skarpety i sandały, po czym ruszył do akademii. Spotkanie z panią porucznik miał wcześnie, więc mimo dwóch godzin medytacji zajęcia powinny nadal trwać. Natsuo podszedł pod salę, w której nauczała kobieta, której szukał i spokojnie czekał, aż zacznie się przerwa, uczniowie sobie pójdą, a chłopak będzie mógł z sensei Sekine spokojnie porozmawiać w cztery oczy. Oczywiście cel był prosty. Dowiedzieć się czy może go nauczyć połączyć zanjutsu z hakudą. Jako, że w tym stylu mimo wszystko przeważała walka mieczem to właśnie ją wybrał. W razie gdyby otrzymał odpowiedź odmowną to spytał czy może zna kogoś kto mógłby mu pomóc. W razie kolejnej złej informacji poszedł do senseia Mito, który uczył drugiej części interesującego go stylu i powtórzył formułkę. W razie kolejnego niepowodzenia poddał się. Jeśli te 2 osoby nie umiały go tego nauczyć, ani nie znały nikogo kto by mógł to zrobić to znaczyło, że pomysły Shihouina wyczerpały się i musi obejść się ze smakiem. Następnie wrócił do pokoju, aby wypełnić kartę zajęć dodatkowych. Postanowił postawić w stu procentach na oddział V i wybrał, aż trzy zajęcia związane stricte z nim kompletnie odpuszczając te do dywizji X. Dlatego od razu wpisał "Systemy obronne Seiretei, pedagogika, prawo seiretei". Oczywistym też było wybranie zaawansowanego zanjutsu. Później w zależności od tego czy udało mu się załatwić zajęcia z "miecza i pięści" wpisał hoho lub nie. Oczywiście jeśli załatwił to nie wpisał jeśli nie to nie wpisał. Miał proste podejście. W żadnym wypadku nie chciał robić wszystkiego naraz. Obawiał się, że jeśli wybierze tych trudnych rozszerzonych przedmiotów za dużo to w efekcie nie nauczy się porządnie niczego. Dlatego wolał chodzić na cztery plus miecz i pięść i nauczyć się konkretnie niż wszystkich sześć uczyć się po łebkach. Szybko okazało się, że to wybieranie zajęć dodatkowych i planowanie przyszłości jest prawie tak denerwujące i stresujące jak rozmowa z porucznikiem V oddziału. Dlatego Natsuo postanowił rozładować się w nieco inny sposób niż o poranku. Mianowicie postanowił zrobić sobie krótką, acz intensywną sesje treningową złożoną z biegowej (przebieżki i zrywy) oraz siłowej (pompki, przysiady, brzuszki). Po tym przez resztę dnia postanowił nie robić nic konstruktywnego. Poszedł się umyć, zjeść coś nie spiesząc się, w razie możliwości porozmawiać z kimś na stołówce. Nie często miał taki czasowy komfort. W wolne dni z reguły ćwiczył albo powtarzał materiał. Teraz był początek roku, więc nie musiał się przejmować za bardzo. Po czynnościach higienicznych i zapychających żołądek Natsuo postanowił odwiedzić kogoś z zaprzyjaźnionych mu w akademiku ludzi. Chodziło raczej o tych, których widywał rzadziej niż współlokatorów. Jakiś sąsiedni pokój czy cuś. Rozmowa, może jakiś flirt, gra w karty, a może nawet parę łyczków sake. Ogólnie wykorzystać rzadko spotykany u studentów akademii shino czas rozrywki. Mógł nawet zostać w razie ochoty w cudzym pokoju na dłużej, bowiem następny dzień miał wolny i nie musiał się wyspać.

Następny dzień Shihouin postanowił spędzić kompletnie bezproduktywnie pod względem szlifowania swoich umiejętności. Natsuo stwierdził, bowiem iż winien jest rodzicom chociaż jednego dnia, którego spędzi całkowicie z nimi nie zamykając się na godzinne medytacje czy wymykając się na długie biegi. Rano, więc udał się do dworu Shihouin i resztę dnia chciał spędzić z rodziną. Wspólne trzy posiłki, a może i jakiś niezdrowy deserek między nimi. Gra planszowa, albo inny rodzaj rozrywki. Teatr, opera czy inny koncert? Zdecydowanie na tak. To już parę lat od kiedy młody szlachcic w owczym pędzie za rozwojem w kierunku potęgi zapomniał o takich prostych przyjemnościach dzielonych wraz z najbliższymi. Po kolacji wrócił do akademika zabierając z dworu jakąś ciekawą książkę, którą mógłby sobie podobne wolne chwile zająć.

Środa mimo spotkania z członkiem oddziału X była znacznie mniej stresująca niż poniedziałek. Wynikało to głównie z tego, że stawka była znacznie niższa niż na początku tygodnia przez to, że chłopak i tak zdecydował się udać do dywizji V. Stąd szansa spaprania czegoś była znacznie mniejsza niż poprzedni, a do tego chęć wykazania się również była niższa. Wszystko szło w dół, a razem z tym poziom osoby, z którą Shihouin miał rozmawiać. To również dodało mu pewności siebie i zwiększyło spokój. Mimo małej ważności tej rozmowy i tak ucieszyła ona Natsuo. Po pierwsze dlatego, że poszła pomyślnie, a przecież wszystko co dobrze wyszło powinno cieszyć. Po drugie już drugi oddział przymknął oko na jego pobyt w ośrodku specjalnym, a więc jego sytuacja była, więcej niż dobra. Wystarczy tylko pracować ciężko i powtórzyć wyniki z dwóch poprzednich lat na końcoworocznych egzaminach. Jeśli, więc chłopak utrzyma dotychczasowy, wysoki ton to wszystko powinno być w najlepszym porządku. Mimo mniejszego stresu Shihouin postanowił poprowadzić swój dzień po rozmowach dokładnie tak jak poniedziałek. Wrócił do pokoju i z asauchi na kolanach medytował koło 2 godziny. Po tym poczytał książkę, poćwiczył kaligrafię, ogólnie rzecz biorąc oddał się przyjemnościom. Po jakimś czasie wykonał serie ćwiczeń biegowych i siłowych taką jak pare dni wcześniej. Działania po powrocie również były analogiczne. Kąpanie, jedzenie w spokoju, a później trochę życia w społeczeństwie. Tym razem, jednak chłopak nie zasiadywał się zbyt długo. Wrócił dość wcześnie do pokoju, ponieważ chciał wypoczęty przyjść do akademii na następnego dnia, a do tego potrzebował sporej dawki snu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Czw 5 Gru 2013 - 20:12

Po udaniu się akademii, Natsuo dowiedział się u sensei Sekine, że owszem, styl walki korzystający zarówno z zanpakuto, jak i pięści był przewidziany jako jeden z głównych punktów przedmiotu zaawansowanego zanjutsu.
W domu wszystko szło dawnym pomyślnym tokiem. Tadei zaproponował synowi nową zabawę. Mianowicie zaprowadził go do ogrodu, gdzie na ławce stało kilka glinianych kubeczków, które jak się okazało mieli strącać przy pomocy byakurai'a. Ojciec nie omieszkał wspomnieć z uśmiechem, że lepiej uczyć się celności poprzez strzelanie do rzeczy nieożywionych niż człowieczego ciała. Cóż, jeśli Natsuo dorobi się kiedyś dzieci to mógł być niemal pewien, że ich dziadek będzie je raczyć mnogimi opowieściami o ich ojcu.
Uspołecznianie się w akademiku zaowocowało tym, że chłopak otrzymał propozycję dołączenia do grupy chłopców chcących udać się na nocne przeszukiwanie skrzydła akademika przeznaczonego dla dziewczyn. 
Póki co nastawał nowy dzień. Po paru dniach wolnego mieli wrócić do akademii chociaż ciężar dodatkowych zajęć miał na nich spaść dopiero za kilka tygodni.

[W sumie możemy zrobić miesięcznego TS'a bo nie ma co odgrywać tych "podstawowych" przedmiotów. Chyba, że chciałbyś dokładnie przeżyć wizytę w żeńskim akademiku ;p]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Czw 5 Gru 2013 - 21:01

Każda rozmowa z sensei Sekine była nowym wyzwaniem dla Natsuo. Mimo umiejętności oratorskich Shihouin i tak bał się wprowadzić w jakikolwiek gniew lub zniechęcenie do niego u nauczycielki zanjutsu. Ta była dość ostrą kobietą, a na pewno nie była tak wyluzowana jak sensei Mito czy spokojna jak sensei Kuronomatsuki. Do tego uczyła przedmiotu bardzo ważnego dla arystokraty, więc w jego interesie, by ta miała o nim jak najlepsze zdanie. Stąd wypowiedzi Shihouina były grzeczne i uprzejme, ale nie wazeliniarskie. Po rozmowie podziękował za rozmowę i lekko się kłaniając pożegnał się po czym wyszedł. Informacje były korzystne. Dzięki temu iż ten styl był zagadnieniem w zajęciach z zaawansowanego zanjutsu chłopak mógł zapisać się również na hoho. Obawiał się, że na owych zajęciach będzie poniżej średniej, ale nie zniechęcało go to. W końcu gdy przyszedł do akademii to był raczej średni, a teraz drugi rok z rzędu zdobył stypendium. Można by rzec, że był gotowy na wyzwania. Wszelkie możliwe okoliczności były bardzo sprzyjające. W domu również działo się całkiem nieźle. Chłopak starał się zachowywać dystans do siebie i podobnie jak ojciec żartować z różnych sytuacji w życiu. Konkurs strzelania byakuraiem oczywiście przyjął. Domyślał się, bowiem że będzie w tym dobry i warto się sprawdzić jak wygląda na tle emerytowanego shinigami, który z tego co mówił sensei Mito też za czasów akademii miał zamiłowanie do byakuraia. Zaś co do żartów zauważył, że osobiście woli żywe cele, bo w nie trudniej trafić, a do tego są punkty bonusowe za ustrzelenie głowy. Oczywiście powiedział to żartobliwie z szerokim uśmiechem na twarzy.

Propozycję kolegów z akademika przyjął z dumą. Uznał, że jest to niesamowite wyróżnienie dla arystokracji i oczywiście nie mógł odmówić. Doszedł też do wniosku, że jest to ciekawy pomysł na integracje i zdobycie nowych znajomości. Oczywiście Natsuo wiedział, że jest to drobne wykroczenie, lecz uznał, że to raczej błahostka, a ryzyko jest godne zysków w postaci nowych przyjaciół jakich może tam zdobyć.

Zaś co do powrotu do edukacji to ciężko napisać cokolwiek nowatorskiego. Shihouin starał się utrzymać wysokie obroty, które narzucił w poprzednich latach. Dlatego poza chodzeniem na zajęcia starał się albo medytować (wraz z asauchi oczywiście) albo ćwiczył fizycznie w pokoju. Ten miesiąc, jednak uznał jako taki typowy przedbieg. Cały czas myślami odbiegał do przodu nie mogąc się doczekać zajęć dodatkowych. Na samym początku miesiąca wypisał kartę zajęć dodatkowych wpisując: "zaawansowane zanjutsu, hoho, prawo seiretei, systemy obronne seiretei, pedagogika" i oddał z dumnym uśmiechem na twarzy z powodu własnej ambicji. Paranoja była tak duża, że arystokrata niemal odliczał dni do rozpoczęcia ostatecznego przygotowywania do pełnienia zawodu w danej dywizji.
--------------------------------
ok, miesięczny TS może być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 10 Gru 2013 - 20:08

Gdy zapadł zmrok grupka śmiałków ruszyła na niebezpieczną wyprawę, której celem było zdobycie cennych skarbów (czyt. kobiecej bielizny). Udało im się zakraść na korytarz, lecz szczęście szybko ich opuściło, kiedy jedne ze drzwi otworzyły się i wyszła z nich zaspane dziewczę. Jako, że chłopcy nie posiadali strojów podobnych do tego, który wkładał Benjirou na nocne akcje, dziewczyna szybko ich zauważyła i zaraz też narobiła rabanu. Chociaż drobna to krzyczeć potrafiła nieomal tak mocno, jak matka Natsuo.
Dzielni odkrywcy musieli się salwować szybką ucieczką. Udaną na szczęście, bowiem w ciemności nie zaskoczyła ich dozorczyni z czego wynikłyby zapewne wiele przykrości.
Bez łupów, lecz z suchymi plecami Natsuo wrócił do pokoju. Pierwsze koty za płoty, następnym razem może pójdzie lepiej.

Póki co mieli mniej zajęć, lecz nauczyciele starali się, aby nie odczuli zbytnio różnicy i gnębili ich na różne sposoby. A to zadawali im do przeczytania grube tomiszcza, a to na ćwiczeniach nie zezwalali choćby na chwilę odpoczynku.
Na każdej też niemal lekcji wspominali o tym, że jeśli już w tym roku chcą podejść do końcowych egzaminów to muszą wysilić się po dwakroć bardziej niż czynili to w poprzednich latach.
Parę dni przed rozpoczęciem drugiego miesiąca nauki wręczono im kompletne plany lekcji z dodanymi już zajęciami dodatkowymi. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to przyjemnie. Każdy dzień zawalony ćwiczeniami i wykładami. Będą mieć mało czasu dla siebie.

----------------------------------------------------------------------------------

W chmurny poniedziałkowy poranek, Natsuo zwlókł się z łóżka. Dzisiaj miał zmierzyć się z aż trzeba nowymi przedmiotami - pedagogiką, systemami obronnymi Seireitei, oraz zaawansowanym zanjutsu na deser. Zapowiadał się interesujący dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Wto 10 Gru 2013 - 20:56

Natsuo był święcie przekonany, że ich tajna misja była lepiej zaplanowana, a konkretniej skonsultowana, z którymś z pokoi dziewczyn. Sądził, bowiem że będzie to wyglądało tak, że pójdą tam do owego pokoju wejdą tam spędzą jakiś czas, zrobią coś niebywale zabawnego i głupiego na korytarzu i zawiną się do siebie. Gdy natomiast okazało się, że całą misją jest damska bielizna to arystokrata parsknął śmiechem. Postanowił, jednak się nie wycofywać będąc ciekawym jak rozwinie się akcja. Mimo, że miał zostać Shinigami i tak czuł dreszczyk adrenaliny oraz podniecenia spowodowanego niebezpieczeństwem związanym z łamaniem regulaminu akademika. Ich szlachetna na celu ekspedycja nie miała, jednak długo trwać. A szkoda zdaniem Shihouina, bowiem było całkiem ciekawie. Pech chciał, że gdy ledwo zakradli się na damskie skrzydło, któraś z dziewczyn postanowiła pozwiedzać ten sam korytarz. Czy akurat zachciało jej się do toalety czy cokolwiek innego nie grało roli. Gdy zobaczyła czających się i wpatrujących w nią ze skupieniem i zgrozą chłopaków za pewne jej się odechciało. Studentka okazała się też osobą mało spokojną, a wręcz histeryczną i pierwsze co zrobiła to zaczęła wrzeszczeć w sposób niemożliwy do zniesienia. Nawet zważając na dar oratorski Natsuo nie było tu szans na żadne polubowne rozwiązanie na drodze pertraktacji. Dzielni chłopacy mogli zrobić tylko jedną rzecz, a był nią odwrót taktyczny. Zaś wycofanie się przeprowadzili tak umiejętnie i szczęśliwie, iż nie nadziali się na pewnie już biegnącą na miejsce zbrodni dozorczynie. Ta zaś na pewno nie znalazłaby dla nich krzty litości. W męskim skrzydle bezpieczni pożegnali się. Shihouin zdawał sobie sprawę jak głupie i płytkie było to co robili, lecz w pewien sposób zabawne. Był w tym zupełnie inny rodzaj zabawy niż w kaligrafii czy czytaniu książek, ale chłopak musiał przyznać, że równie ciekawy. Zdecydowanie pożegnał się z resztą drużyny ekspedycyjnej z nadzieją, że zostanie tego typu akcja powtórzona.

Po nocy, jednak nastawał dzień, a w nim trzeba było pracować. Wykładowcy postanowili dawać im w kość tak dla zasady. Natsuo doszedł do wniosku, że chyba robią to dlatego, aby studenci nie odzwyczaili się od ciężkiej pracy w akademii przez ten miesiąc. A może przygotowywali ich do nawału roboty związanego z dodatkowymi zajęciami przygotowującymi ich do pracy w oddziale. Młody arystokrata nie był do końca pewien, która teza jest prawidłowa. Możliwe, że było to zależne od wykładowcy. Na przykład u Zoriego szlachcic stawiałby na pierwszą opcje, a u Mito i Sekine na drugą. Nie mniej Shihouin nie zamierzał się od niczego odzwyczajać, ani od skupienia na lekcjach ani od tej systematycznej pracy po akademii w pokoju. Codzienna medytacja z asauchi na kolanach lub seria ćwiczeń siłowych (w zależności od zajęć w akademii) była obowiązkowa po lekcjach, w pokoju. Mimo znęcania się nad nimi przez nauczycieli Natsuo cały czas spoglądał w przód nie mogąc doczekać się dodatkowych przedmiotów. Nieświadomie nawet podczas chwil nudy odliczał dni do rozpoczęcia tych, że właśnie lekcji. Im zaś były one bliżej tym podniecenie i stres narastały. Gdy tylko dostał plan przeżył ogromną radość. W pierwszy dzień zazna już 3 z 5 wybranych przez siebie przedmiotów. Ostatnie parę dni, gdy młody arystokrata wiedział już kiedy jakie lekcje się odbędą, były udręką. Dłużyły mu się w nieskończoność jakoby każdy dzień był długości tygodnia.

W końcu nastał ten dzień. Mimo stresu szlachcic był radosny. Jak na przekór pogoda starała się mu popsuć humor zachmurzonym niebem. Nie miała, jednak takiej siły sprawczej. W II klasie Shihouin pechowo zaczął dodatkowe lekcje bełtem na sztuce przetrwania i dobrze o tym pamiętał. Tym razem powinno być lepiej. Ze wszystkich, bowiem lekcji, które sobie dobrał na bonusowe bał się tylko jednej, a było nią hoho. Szybkość nie była jego wielką stroną mimo, że przez ostatni rok mocno ją poprawił. Nie mniej w reszcie czuł, że da rada. Teoria zawsze dobrze mu wchodziła do głowy, a do tego miał gadane, więc pedagogika, prawo i systemy obronne nie powinny sprawić mu jakieś ogromnego problemu. Zanjutsu natomiast było jego konikiem, a kiedy odeszli Hayate i Minoru to rzeczywiście chłopak był w czołówce klasy jeśli chodzi o te sztukę. Może nawet teraz rzeczywiście był wśród czterech najlepszych szermierów akademii. Podejrzewał, jednak że jego domyślenia zostaną zweryfikowane dopiero gdy już na te zajęcia dotrze i sam siebie przetestuje, pod ciężarem testów Shinigami-prowadzacego. Przez to całe myślenie podobnie jak na początku roku przed wizytą w V oddziale Shihouin bardzo się spieszył. W efekcie dość szybko był ubrany w tradycyjny mundur akademii shino przy sobie mając wszelaki sprzęt czy to piszący czy walczący potrzebny do nauki oraz asauchi u lewego boku, które zresztą prawie zawsze się tam znajdowało. W efekcie najprawdopodobniej szlachcic pojawi się przed salą dobre trochę czasu przed dzwonkiem oznaczającym rozpoczęcie lekcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sro 11 Gru 2013 - 19:16

Wszyscy lokatorzy powoli przygotowywali się na zmierzenie się z wyzwaniami jakie miał przynieść dzień. Tym razem jednak każdy z nich ruszał na inne zajęcia. Natsuo akurat najpierw miał pedagogikę, która nie cieszyła się zbytnią popularnością. Do takiego wniosku mógł dojść widząc ile osób zebrało się przed salą. Były tam Ran i Midori oraz ledwo cztery osoby z innych klas. Z nich Shihouin znał tylko Kenjiro, chuderlawego acz energicznego okularnika, który również zamieszkiwał w akademiku. Ów przypominający nieco Benjirou młodzian brał udział w nocnym nalocie na żeński akademik. W sumie to on był pomysłodawcą całej akcji, jako, że odczuwał mocny pociąg do płci pięknej (nie był on niestety odwzajemniony, co bynajmniej nie przeszkadzało chłopakowi).
Do rozpoczęcia zajęć zostało jeszcze kilka chwil, jako, że Natsuo dosyć wcześnie zerwał się z łóżka.
Trzy dziewczyny z innej grupy z pewnym zainteresowaniem śledziły ukradkiem zbliżającego się szlachcica. Jedna z nich nawet zdawała się być ową syreną, która tamtej nocy zbudziła pół akademika.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Sro 11 Gru 2013 - 19:35

Gdy codziennie jego napięcie wzrastało to paradoksalnie w sam ów feralny dzień im bliżej było pierwszej lekcji dodatkowej tym napięcie bardziej schodziło z Natsuo. Gdy pojawił się obok sali zdziwiło go parę rzeczy. Po pierwsze to, że już ładne parę osób stało przed salą. Spieszył się na tyle iż nie zdziwiłby się jakby był pierwszy, a na kolejną osobę musiałby czekać jakieś 10 minut. Drugim zdziwieniem były osoby z innych grup. Wydawało mu się, że skoro są w grupie o przyspieszonym materiale to inne dotrą do tych przedmiotów, które zaczynają się u nich za rok. Nie mniej nie przeszkadzało mu to. Shihouin nie był człowiekiem, który by spoglądał na słabszych na siebie z pogardą nazywając robakami do rozdeptywania czy fatalnymi beztalenciami. Wynikało to z prostej logiki. Sam arystokrata nigdy nie chciałby być tak traktowany, a przecież w Seiretei znaczna większość ludzi była od niego mocniejsza i to poważnie. Po krótkim przemyśleniu szlachcica nawet ucieszył ten fakt. Wszakże im więcej ludzi tym weselej.

Shihouin nie za bardzo kumplował się z oboma dziewczynami z jego grupy, które chodziły na pedagogikę, lecz również nic do nich nie miał. Były one mu obojętne. Przywitał się z nimi, więc krótkim "cześć" z uprzejmym uśmiechem na twarzy. Z przestrachem spojrzał na wyjca oraz skierował się do Kenjiro. To dość zabawny zbieg okoliczności, że Benjiro i Kenjiro są do siebie tak podobni i przy tym mają prawie takie same imiona. Zauważył w myślach Natsuo. Gdy chłopak podszedł do okularnika przywitał się machnięciem dłoni i luźnym "siemasz". Po czym powiedział wesoło:
- Nie mówiłeś, że idziesz na pedagogikę, a już miałem nadzieje, że będę jedynym chłopakiem w klasie. Zażartował wiedząc, że ten temat dowcipów jest Kenjiro bardzo bliski. Oczywiście starał się mówić to na tyle cicho, aby uszło to uszom damskiej strony klasy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów   Today at 15:24

Powrót do góry Go down
 
Akademik - pokój Natsuo Shihouin i jego współlokatorów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog