IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 3594960!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Izdurbal Tenshi - 3/4 | Imperator Kuchiki - 6/3
Kovacs - 0/3 Ekkusu - 3/3
Watanabe no Tsuna - 4/4
Rose Nevermore - 3/5
Haruaki Kuchiki - 1/2
Yuzuru Tanaka - 0/1


Share | 
 

 Yoichi Hireko [Quincy]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena
 Pozytywna
 Neutralna
 Negatywna
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Yoichi Hireko


avatar


Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
70/70  (70/70)

PisanieTemat: Yoichi Hireko [Quincy]   Wto 11 Cze 2013 - 1:29

DANE

Imię: Yoichi
Nazwisko: Hireko
Profesja: Quincy
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 23
Waga: 82
Wzrost: 185
Wygląd:
Niestety nie mogę wkleić, gdy będe mógł to go dodam.
Charakter:
-Hireko weź sie do roboty albo wylecisz!!
-Taa....zaraz....
Tym wstępem widać, że chłopak nie jest zbyt pracowity. Ogólne podejscie do wszystkiego jest mu bardzo obojętne, robi co musi robić, aby żyć , nic poza tym. Jedyne do czego się przykłada to ćwiczenia umysłowe jak i strzelnictwo, które wręcz kocha. Yoichi od dawna wie jakimi prawami rządzi się życie i nie ma zamiaru się płaszyć przed kimś, kto mógłby zginąć od pstryczka w nos. Nie ma znajomych, jest raczej samotnikiem, poza jego kolegami w pracy z którymi utrzymuje raczej szczątkowe relacje. Jest wesoły choć jego poczucie humoru jest dość specyficzne i inni ludzie nie koniecznie chcą go słuchać. W obliczu poznawania innych ludzi stara się być miły i "wporzo" ale to raczej i tak na pokaz. Pomaga innym w razie potrzeby i znika, nie lubi być bohaterem, ani dostawać z tego powodu jakiś tam nagród czy pochwał. Interesuje się gastronomią, a wynika to z jego zamiłowania do jedzenia. Nie raz częstował innych swoimi specjałami, to były jedyne momenty, gdy Yoichi szukał innych ludzi. Musiał wkońcu wiedzieć jak gotuje. W walce jest opanowany i skupiony, bada otoczenie jak i oponenta, nigdy nie gardzi walką z lepszym od siebie.

Ekwipunek:
Sygnet Quincy, 5 rurek, klucze do domu, plecak z ekwipunkiem do gotowania.

Historia:
Obecna teraźniejszość
-Aaa pomocy! pomocy! Ktokolwiek?!
"Hmm co to za krzyki , muszę to sprawdzić "
Yoichi zaczął kierwoać siew miejsce skąd dochodził błagalny krzyk o pomoc. Docierając na miejscę ujrzał małego chłopca, jego łańcuch dusz był konsumowany. ”Co? Biedny mały, ale gdzie są Shinigami? Ten malec ma jescze tylko 3 ogniwa zanim się przemieni” Chłopczyk był cały zapłakany i gdy ujrzał Yoichiego podbiegł do niego i chwycił się za nogę.
-pomóż mi proszę! – odprał malec bardzo zapłakanym głosem. Chłopak przykląkł do duszy i wycierajać mu łzy z policzków zapytał o co chodzi. Chłopiec był przerażony ponieważ niedwano potrącił go samochód, a gdy chciał iść dalej usłyszał potworny ryk i ukazała mu się wielka modliszka chcąca go pożreć. Malec jakimś cudem uniknął modliszki, a ta zaś ucieła przez przypadek łańcuch co oswobodziło dzieciaka.
-Nie martw się mały zaraz zjawi sie pomoc – Wypowiedź została przerwana ponieważ właśnie zza rogu wyłoniła sie postać modliszki. Miała ze 2m wysokości i ostre na pierwszy rzut oka przed ramiona. Chłopak nie miał wyboru z pełną precyzją unieszkodliwił przeciwnika strzelając swją strzałą prosto między oczy. Wiele lat treningu dają upragnione rezyltaty.
-Dziękuję proszę pana!.
-Nie dziękuj. A terazpoczekajmy chwilę na innego pana z mieczykiem.
-Mieczykiem?.
- Nie ważne mały odpoczywaj...
Po chwili Chłopak zaczął wyczuwać obecność Shinigami zbliżajacego się w ich kierunku. Chcac ominąć mnóstwo pytań Quincy oddalił sie zostawiajać dusze w rękach Boga śmierci.

Początki
Na obrzeżach miasta Karakura żyła sobie wygana rodzina Matusami. Zostali oni wygnani pod zarzutem uprawainia rytuałów czarnej magii. Ten pretekst był tylko przykrywką, tak naprwadę zostali wygnani przez dopuszczenie się zabójstwa Quincy'ch z tego samego zakonu w którym mieszkali, lecz jednak żeby nie wychodzić na jaw zostali pozwani o bardziej realny powód dla społeczności. Ayumi Matusami była długo włosą brunetką o niebieskich oczach i pięknych ponętnych kształtach. Terry Matusami był wysokim dobrze zbudowanym blondynem o zielonych oczach, oboje byli Quincy jednak zostali zamieszani w spisek w którym nie brali udziału izostali nie słusznie oskarżeni o coś czego się nie dopuścili.
-Ayumi dobrze się czujesz? Kiedy masz rodzić?
-Terry skąd mam wiedzieć? Lekarz mówił że 4 dni temu ,że to kwestia paru dni...Aaa!
-Kochana jestem tutaj wytrzymaj.
Kobieta była już 3 dni po terminie i urodziła zdrpwego i pięknego chłopca, oboje ordziców było bardzo dumnych i podekscytowanych swoim własnym dzieckiem.

Parę miesięcy później
Rodzina Matusami żyła dość spokojnie, ojciec Terry dostał prace w pobliskim lasie jako drwal, matak zaś opiekowała się dzieckiem, jednak poród wywołał u niej powikłania i nie mogła dojść do pełni sił.
-Witaj kochanie. Zmęczony? głodny?
-Jak wilk myszko, jak nasz mały niszczyciel?
-Dobrze...myślisz że też jest Quincy?
-Nie wątpie w to. Przecież jego mamusia pochodzi z dość potęznego rodu, nie bąblu
-Nie mów tak ona ma imię prawda mały Yoichi..
Mijały kolejne spokojne dni, nic nowego poza cieplejszą temperaturą sie nei działo, aż do dzisiaj. Była noc mały chłopiec spał jak zwyklę grzecznie bez żadnych pobudek. Rodzice w pokoju obok nie byli gorsi spali smacznie wtulając sie w siebei na wzajem, gdy nagle po chwili rozległ się przeraźliwy płacz małego Yoichiego.
-Nie wstawaj kochanie ja pójdę - odparł Terry udając sie w stronę pokoju chłopca. Tym czasem Ayumi czuła coś dziwnego. podniosła się z łóżka udając sie w stronę okna, ujżała pokruszone do okoła domku przynęty na hollow.
-Terry!
-Wiem! Czuję je! - Mężczyzna z dzieckiem na rękach podbiegł do kobiety dał jej dziecko i aktywował swój łuk.
-Bierz małego i pędź do miasta ja je zatrzymam.
-Nie mogę Cię tutaj zostawić..
-Uciekaj!
Kobieta bez wahania wstała pocałowała swojego męża w policzek i używająć Hirenkyaku oddaliła się w stronę miasta. Wszystko nie było jednak takie proste udajac sie w strnę miasta kobieta napotkała Quincy z jej zakonu którzy stali za przynętą na hollow jak i spiskiem. Po ich twarzach widać było tylko jedno, że chcą ich śmierci. Kobieta nie miała wyboru zawróciła i udała się w stronę lasu, gdzie docierając na miejsce ujrzała tylko jak w miejscu, gdzie był ich dom rozległ się potęzny pożar. Stała na wzgórzu u zbocz którego płynęła rzeczka Ayumi nie miaął wyboru mierzyło w nią 5 Quincy, a z całych sił nie chciał stracić swojego dziecka.
-Pamiętaj Yoichi jesteś wyjątkowy kochamy Cię.- kończąć te słowa kobieta owinęła swoje dziecię jeszcze bardziej i wyrzuciła do rzeczki 10m pod nią. Obróciła się i aktywując swój łuk powiedziała tylko
-Zapłacicie mi teraz za śmierć mojego męża, dziecka i moją samą!- Furia kobiety była bardzo wysoka, lecz przy pięciu przeciwnikach nie miała szans. Krucjata się zakończyła Ayumi i Terry nie żyją w mediach była wzmianka że pijany Terry podpalił domu i całą rodzina spłonęła jednak ciał chłopca nie odnaleziono.
- Szefie, a co z tym dzieciakiem iść poszukać?
-Z kim ja pracuje...Tak skocz z urwiska i popływaj przez 8 godzin jak znajdziesz wróć. Oczywiście że nie, nie ma możliwości żeby dizeciak przeżył. Wracamy

Następnego dnia przechodzący obok mężczyzna usłyszał donośny płacz kiedy odnalazł chłopca, przeraził się chłopiec był cały mokry i zimny na jego body było tylko wyszyte imię Yoichi. Przerażony czym prędzej zaniósł dziecko do szpitala, gdzie malca nakarmili przebrali i według procedur oddali do sierocińca.

Dziecięce lata
Yoichi dorastał w domu dziecka w którym niestety nie bardzo lubił przebywać. Nie miła obsługa dzieciak które są okrutne obrały go za cel ponieważ był słabszy od nich. Dokuczały mu i śmiały się zwłaszcza, gdy na obiad był ryż, chłopak miał alergię i czuł siewtedy strasznie. Oczy opuchły mu, a katar nie przestawał lecieć, przez co nosił przydomek kranik. Jednym słowem kranik miał przesrane. Jednak nadrabiał to swoim talentem, przy obecności chłopca inne dzieci stawały siepo czasie ospałe, a niektóre nawet zasypiały. Mimo to chłopak i tak cały czas był wyśmiewany. Gdy nic sie nie działo wszystie dzieci spały Yoichi chodził do kuchni podglądać jak się tworzy róznego rodzaju jadła iprzysmaki.
-Ej mały! co ty tutaj robisz co? Nie zgubiłeś się? - to była pani główna kucharka wydawała się dość miła. Siatka na siwych krótkich włosach, dość zaniedbana cera i widoczna otyłość razem idealnei pasowały do siebie.
-Ja chciałem tylko popatrzeć jak pani robi te wszystkie dobre rzeczy
-Tylko że kuchani to nie miejsce dla dzieci mógłbyś zrobić sobie krzywde wiesz. Czekaj ty nie jesteś tym dzieckiem? Tak to ty masz alergię na ryż i wopłają na ciebie kranik prawda?
Łzy wzbierały powoli w oczach chłopca jednak nie potrafił ich powstrzymać i łaza spłynełą mu po policzku
-Oj mały nie przejmuj się, to tylko głupie dzieciaki nie wiedzą co mówią. Dobrze już chodź pokarzę ci jak się robi sałatki.
Yoichi był zadowolony że pierwszy raz w życiu dostał to czego chciał i usłyszał cos innego niz tylko obelgi i naśmiewanie się.

Obecna teraźniejszość 2
Odpoczywając w swoim pokoju w domu zastępczym i szykując się powoli do pracy, Yoichi został poproszony do salonu. Zszedł czym prędzej nie chciał denerwować swojego opiekuna i tym samym osobe dającą mu dach nad głową.
-Jesteś wreszcie. Yoichi co Ci mówiłem o używaniu twoich zdolności? Mój chłopcze wiesz że zawarłem pakt, że nie bedziemy pomagać Shinigami.
-Ale Sensei ta dusza omal nie zginęła ja chciałem jej tylko po
-Po pierwsze ta dusza miałą przerwany łańcuch, a to oznacza że mogłą sięw każdej chwili przemienić. Dałbyś radę walczyć z dwoma na raz? Wątpie po drugie ciesz się że udało Ci się zwiać, nie lubię sietłumaczyć przed nimi.
-Przepraszam Sensei. Jednak nie żałuję to było tylko dziecko, a teraz przepraszam ale muszę udać się do pracy.
Chłopak wyszedł za zgodą swojego Sensei. Idąc do pracy myślał tylko skąd struszek o tym wiedział skoro nawet Bóstwa o tym nie wiedzą. ”Staruszek wybrał się wieczorem na spacer czy jak? Kurwa! Bus mi zwiał!!!”[i/]
Dorosłe życie
-Usiądź proszę Yoichi – Chłopak znajdował siew gabinecie dyrektora placówki poprawczej. W oknach widać było kraty a na ścianach wisiały zdjęcia innych byłych dyrektorów. Przed młodzieńcem siedział gruby łysawy dyrektor który na pierwszy rzut oka mógł mieć 45 lat.
-A tak już mam. Yoichi Hireko doprowadzony do placówki poprawczej za pobicie. Poszkodowany zapadł w śpiączkę z której sie wybudził 5dni później. Wiesz chłopcze patrząc na ciebie zastanawiam się jak tego dokonałeś....aaa widzę o jezu uderzyłeś chłopaka rurką hydrauliczną w tył głowy. Fakty na bok, powiedz mi jesteś tutaj od 16 roku życia i dzisiaj za dobre sprawowanie wyniki w nauce i brak trudności wychowawczych, wypuszczamy cię z zakładu.- Yoichi słysząc to przypomniał sobie widmo przeszłości, gdy był w domu dziecka w którym, był przenoszony z rodziny do rodziny bo zawsze coś nie pasowało aż jednego dnia, gdy wrócił drwiny chłopaków z sąsiednuiego pokoju były tak wielkie, że Yazuki nie wytrzymał i wdał się w bójkę w której został mocno trafiony nożem w prawe płuco. Po kilku tygodniach, chyba 6 wrócił do „bidula” i odegrał się na chłopaku, uderzająć go ów rurką w tył głowy za co trafił w to miejsce.
-Spakój swoje rzeczy i udaj sie do wyjścia tam spotkasz swojego nowego przełożonego. – Po słowach dyrektora chłopak udał sie do swojego „pokoju” albo do czegoś co to miejscve miało przypominać. Ściany z odchodzaca farbą w kolorze zielonym i grzybem na suficie oraz podziurawiony dywan były domem dla chłopaka przez ostatnie 3 lata. Nawet sie przyzwyczaił do tego miejsca. Tutaj w odrużnieniu od „bidula” był w miarę nie prześladowany. Tzn. Co jakiś czas ktoś się mu przeciwstawiał lub przezywał ale to było wywiórcze. Niekiedy podczas snu słyszał głośne ryki jakby dinozaurów, przynajmniej takie odnosił wrażenie z czego równei ż sie śmiał twierdząć że zostało mu coś z dziecka, zamiłowanie do gadów. Raz ryki były bardzo wyraźne raz tylko krótkie pojedyńcze ryki. Cghłopak miał wrażenie że to jego wyobraźnia za każdym razem lub poprostu coś mu się śni. Pakując sie rana na żebrach dała o sobie nie zapomnieć zaczęła krwawić. Chłopak obwiązał ją bandażem i kontynuował pakowanie rzeczy. Zszedł na dół ze swoimi rzeczami i ujrzał starca z okularami na nosie, mógł mieć około 60-70 lat. Zmarszczki na twarzy, łysina, okulary wszystko na to wskazywało. Chłopak podszedł bliżej i jeszcze raz rzucił okiem i dostrzegł tylko jakiś medalonik na szyji.
-Yoichi to jest pan Mito Ihar, zgodził sieciebie przygarnąć pod swój dach wzamian za pomoc w pracach domowych.- [i]”śowetnie będę lokajem starca super...ale lepiej to niż siedziec w tej zapchlonej budzie”

-Miło mi pana poznać panie Ihara, jak zapewne pana uprzedzono jestem Yoichi Hireko. Dziękuję że chciał sie pan mną zaopiekować. Doceniam to. – kończąc wypowiedź Yoichi zauwazył jak dyrektor szepcze do starca że -„widzi pan tak jak mówiłem zero z nim problemów”-
-Dobrze wystarczy Yoichi przed ośrodkiem stoi samochód pana Ihary. Powodzenia na nowej ścieżce.
-Dziękuję panu....i mógłby pan wkońcu wymalować ten pokój bo grzyb zajmuje prawie pół sufitu.
Chłopak zawsze lubiał się ponabijać swoimi głupimi żarciakmi z osób które ich nie znoszą i które odrazu nie grożą łapami. Młodzieniec spakował torbe do samochodu staruszka i pomógł mu wsiaść do niego było widać że starzec nie jest już młodym bogiem, a jego ciało jest zmęczone. Jechali razem na tylnych siedzeniach. Mijając kolejne miejsca starzec spoglądał dość sędziwym wzrokiem na chłopaka i dodając po chwili zdziwił mocno Yoichiego
-A więc mój chłopcze nie czujesz się dość dziwnie ?
-Nie a powinienem ?- ”Co to miało znaczyć? On ma złe zamiary? Zaraz mu pokarzę”
-Nie odczuwasz żadnych nie przyjemności, mdłości czy bólu głowy? – Strzec brzmiał bardzo podejrzanie. Ciągłe pytania które wprowadzały w niepokój młodziana, chcąc pokazać że nie martwią go pytania struszka chłopak dyskretnie rozejrzał się po samochodzie w celu odnazlezienia czegoś podejrzanego jednak niczego takeigo tam nie było.
-Nie czuję się całkowicie dobrze.- Chłopak nie wytrzymał i szybkim ruchem złapał starca za rękę i przystawiając mu do gardła przedramię spytał krótko
-...o co tutaj chodzi starcze? ODPOWIADAJ! – Staruszek tylko uśmiechnął się i dość szybkim ruchem wyswobodził się z uścisku Yoichiego. Chłopak był w wielkim szoku ”Jakim cudem? Ledwo dał radę wsiąść do samochodu. O co tutaj chodzi” Starzec złapał chłopaka i trzymajac gop za obie ręce, zaczął powoli uwalniać swoją energię duchową tworząć wyraźną powłokę
-Teraz coś czujesz?- po słowach starca chłopak zbladł. Nigdy czegoś takiego nie widział co to miało byc? To miało się okazać w nie dalekiej przyszłości. Yoichi był przerażony nie wiedział co powiedzieć, poprostu zamlikł.
-Ej panie Mito co się tam dzieje?- Spytał lekko wyprowadzony z równowagi mężczyzna prowadzący wóz.
-Wszystko wporządku Yoichi pomógł mi ubrać okulary bo mi upadły- kończąć swą wypowiedź dodał tylko cicho chłopakowi „porozmawiamy na miejscu” po czym puscił chłopaka i usiadł wygodnie na siedzeniu. Chłopak cały czas nie mógł pozbierać myśli ”Magia? O co tutaj chodzi? Starzec nagle miał siły? I ta aura, czułem jego obecność bardzo wyraźnie...Choć nie bardzo łapię co się dzieje to jestem przekonany że starzec mnie nie skrzywdzi” Dotarli na miejsce, a oczy chłopaka omal nie wypadły z orbit. Wielki dom przypominajace te domostwa które widywał, gdy jechał do rodzin zastepczych. Wielkie wejście i dużo okien w bardzo łądnym stylu. Dom był równie stary jak właściciel, bójna winorośl pięła się po bocznej ścianie i obumierała. Weszli do domu żegnając kierowcę. W domu nie było lepiej chata ledwo stała na nogach czy tam podłodze. Co krok wszystko skrzypiało, piszczało i pękało. ”Jak on tutaj żył? Przecież ta chata wymaga remontu” Starzec zaprowadził chłopaka do pokoju na górze dał mu klucz od drzwi i zszedł na dół.
Nowy start
Nastepnego dnia, gdy chłopak się obudził ujrzał na stoliku kartkę i talerz ze śniadaniem. Chłopak był poirytowany ponieważ zamykał drzwi na klucz. Pierwsze co zrobił jak już wstał to podszedł do drzwi i łapiąc za klamkę zorientował się że drzwi są dalej zamknięte. Jednak zdawał sobię sprawę że pewnie starzec ma zapasowy zestaw. Podszedł do biurka i chwycił za kartkę.
„Drogi Yoichi
Nie chcąć Cię budzić wszedłem do twojego pokoju, wiem nie powinienem, ale musiałem.
W tym liście znajdziesz listę zadań jakie musisz spełnić, są to obowiązki na wszystkie dni tygodnia, jak i adresy do ludzi którzy mogą Cię zatrudnić u siebie. Wierzę że sprostasz powierzonym ci zadaniom.
Pozdrawiam staruszek Mito”
W liście były zadania dotyczące czystości w domu takie jak odkurzanie, mycie okien, pranie firan, zmywanie, wyrzucanie śmieci itd. Na początku Yoichi się poirytował listą zasad, ale po czasie zrozumiał że to niezbyt wygórowana cena za miejsce w którym moze mieszkać. Po prau godzinach chłopak dostrzegł, że te porządki nie zajeły mu zbyt dużo czasu jednak jednego pokoju nie mógł otworzyć, mimo iż staruszek Mito zostawił mu cały pęk kluczy wraz z opisem jednak żaden nie pasował. ”Ciekawe co tak się schowało? No nic czas lecieć po pracę” Chłopak zszedł na dół odwieszając pęk kluczy „wewnętrznych” i wziął tylko kartkę oraz klucze od domu idąc do potencjalnych pracodawców. Nie szukał długo pracy, w pierwszym miejscu z listy już otrzymał posadę kucharza za swoje umiejętności jak i rekomendacje od Mito Ihary.
Kolejne tygodnie nic nie wnosiły chłopak z rana sprzątał domostwo a później gnał do pracy która niestety zaczynała go irytować, ponieważ nic sie tam nie działo od czasu do czasu jakaś pizza lub małe danie obiadowe którego przygotowanie trwało 20minut ponieważ było robione z gotowych półproduktów. Gdy Yoichi rano wstawał pan Ihara przesiadywał to w ogrodzie za domem to w swoim gabinecie, gdy chłopak wracał staruszek już spał. Była niedziela i jakieś święto 4 maja dzień wolny od pracy. Chłopak wstał troszkę później niż zwykle i postanowił, że spędzi ten dzień z panem Ihara.
Wyjrzał przez okno i ujrzał staruszka siedzącego na ławce za domem poszedł więc do niego, po wczesnej toalecia oczywiście.
-Dzieńdobry Mito-sama
-O witaj mój chłopcze. Piękny dzień prawda? – Yoichi czuł coś niepokojącego w osobie staruszka.
-Tak....proszę mi wybaczyć ale czuję że coś Cię trapi, czy nie mam racji?- Po słowach chłopaka staruszek wstał i ruszył w kierunku domu.
-Chodź muszę Ci coś pokazać – Yoichi ruszył czym prędzej w stronę dziadka. Doszli do drzwi o które tak wypytywał Yoichi w każdej wolnej chwili, jednak staruszek nigdy nic nie mówił, aż do teraz?
-Yoichi chodź za mną i zamknij drzwi za sobą- oznajmił dość stanowczo starzec, a chłopak uczynił jak ten mu kazał. Weszli do środka w pomieszczeniu było jaskrawe niebieskie światło i zero okien do okoła pomieszczenie było dość duże wydawało się, że miało ok. 20m2 Starzec podszedł do gabloty i wyjął z niej bardzo starą i dość grubą zakurzoną księgę.
-Podejdź do mnie...W tej księdze jest zapisane coś co zmieni twoje życie na zawsze jeżeli będziesz gotów otwórz tę księgę ja usiadę obok.- Chłopak nie wiedział o co chodzi na ścianach był dziwny herb, a nie opodal dalej jakieś symboliczne krzyże w różnych kształtach i odcieniach. Otworzył księgę, a to co tam było strasznie z szokowało chłopaka. Było tam zapisane prawo o Quincy, niszczycielach odsyłających złe duchy zwane hollow bez mozliwości powrótu. Chłopak zagłębiał sie dalej w księdze i ujrzał zapiski o klanie krzyża który całkiem nie dawno zniknął z powierchni ziemi. Widział tam zapiski o jakimś spisku który stracił dwie osoby i dziecko. Czytał dalej i ujrzał fotografię mężczyzny z łukiem która byłą podpisana M. Ihara chłopak był w wielkim szoku po tym o czym sie dowiedział, pełen opis tych pustych i bogów śmierci oraz Quincy jak i wszystkie wydarzenia z przed 20 lat i ciągle wzmianki o spisku i krucjacie. Nierozumiał tylko po co starzec mu to pokazuje, nie czekając odwróvił się do starca i rozpoczął konwersację
-Jesteś tym Quincy tak? Ale wybacz nie bardzo rozumiem co chcesz mi pokazać?
-Byłem Quincy teraz jestem stary, a ty także nim jesteś. Odziedziczyłeś zdolności i moc po rodzicach.- Te słowa całkowicie zamurowały chłopaka puści? Shinigami? To pikuś z tym co teraz usłyszał.
-Coś ty powiedział?! Moi rodzice?! Nie masz prawa ich wspominać!! Oni nie żyją!! –Yoichi był bardzo rozgniewany, jegop złość spowodowała, że udał się mimowolnie w strone wyjścia i gyd miał chwycić klamkę usłyszał jak starzec kontynuje wypowiedź
-Te trzy ofiary spisku Terry i Ayumi Matsumi oraz ich syn Yoichi zostali straceni nieopodal wzgórza i lasu na obrzeżach Karakury. Jak donosi nasz agent znaleziono tylko dwa ciała ciała dziecka nie odnaleziono. Nie rozumiesz całe lata cię szukałem ale ty ciągle maskowałeś swoją obecność. Teraz już Cię odnalazłem i jest na....
-Jski spisek? – Staruszek był zdziwiony nagłą zmiana głosu i tonu z jakim modzieniec wypowiedział te słowa.
-Dlaczego ich wymordowano? Czego się dopuścili?
-Zamieszano ich o zdradę zakonu, jednak to nie oni dopuścili się zdrady, lecz byli jej świadkami za co po czasie zostali straceni. To 6 latach od krucjaty na twoich rodzicach dopuszczono sie kolejnej krucjaty w której wynikiem było usunięcie zakonu Quincy na zawsze. Wielki mistrz zakonu podpisał pakt z nieznaną mi osobą że będzie powoli uszczuplać liczbę członków zakonu wzamian za swoje bezpieczeństwo i stanowisko. Jednak prawda wyszła na jaw i w kolejnej krucjacie zginął Wielki mistrz jak i 50 Quincy to była rzeź!. Teraz pozostały nie licze jednostki takie jak ty. – Starzec podszedł do chłopaka kładąc mu rękę na ramieniu i kontynując dodał
-Jesteś nadzieją..Ja jestem stary, a oni nadciągają, czujesz ich prawda?- Chłopak nie mógł wydobyć z siebie ani słowa trzymał rekę z księgą i szybkim ruyche wyrwał stronę ze zdjęciami jego rodziców. Dowiedział się tak wiele, a smutek nie był mniejszy kiedy dowiedziął się że jego rodziców pomszczono, gdyż to nie on wymierzył karę. Zamknął księgę i spoglądajac na starca zauważył, że jego oczy zaczynają zbierać łzy. Nie wiedział co się dzieje jednak musiał dokończyć
-Dziękuję Ci Ihara-san. To czego się tutaj dowiedziałem zmienia moje dotychczasowe życie. Ryki które słyszałem kiedyś w nocy to byli hollow’y a ja myślałem że śnię. Skoro jest we mnie moc naucz mnie jak jej użyć, bo muszę odnaleźć tego który wydał rozkaz wielkiemu mistrzowi zakonu na krucjatę mojej rodziny. – Starzec spojrzał tylko na Yoichiego i widział w nim juz nie chłopca obdarzonego moca, lecz godnego Quincy.
Mijały tygodnie, a Yoichi pod okiem staruszka Mito stawał się Quincy. Początkowo nie potrafił wytworzyć łuku, ale gdy starzec dał chłopakowi sygnet ojca na którym był wizerunek krzyża Quincy udało mu się. Strzelectwo stało siejego pasją, wiedział że musi być coraz lepszy jeśli chce odkryć kto zgładził jego rodziców. Treningi były trudne i wymagały nie lada wysiłku. Ćwiczenia siłowe jak i opanowanie kontroli nad energią duchową zabierały dużo czasu. Jednak wrodzona umiejętność kumulowania w sobie dwa razy więcej reiatsu była imponująca. Jego ojciec róweniez posiadał takei zdolności co dawało mu przewagę w walce. Rurki z energia duchową nie przypadłu mu do gustu, lecz zdawał sobie sprawę że z trudnymi przeciwnikami mogą go nie raz uratować. Seele schneider był jego drugą ulubioną bronią zaraz po jego własnym łuku. Gdy chłopak doszokolił się tak żepotrafił juz walczyć z hollow, staruszek dał mu czarna bluzę z kapturem wrazie gdyby musiał walczyć.


Obecna teraźniejszość 3

Chłopak tego dnia otrzymał wypłatę i postanowił wrócić i trochę poświętować ze swoim Sensei. Wracając wstąpił do nocnego sklepu po butelkę sake i jakieś chipsy. Humor dopisywał mu dość dobrze, niestety jak to w takich opowieściach bywa, nie na długo. Wrócił do domu jak nigdy nic drzwi były przekluczone, więc otworzył je zdjął obuwie i poszedł do kuchi kładąć zakupy na blat w kuchni.
-Sensei zejdź na chwilę na dół dzisiaj świętujemy! Mam dobry humor i ty też będziesz miał Zobaczysz!- lecz starzec nie odpowiadał. Początkowo chłopak myślał że zasnął lub nie dosłyszał. Więc postanowił się udać w kierunku jego sypialni. Miał rację spał albo bynajmniej tak wyglądał.
-Mito-sama wstawaj po balujemy trochę. Mito-sama? - po chwil;i chłopak zorientował się że starzec nie oddycha. Zadzwonił po karetkę, lecz lekarze stwierdzili tylko zgon na skutek zawału serca. Yoichi był wstrząsnięty tym wydarzeniem. Wiedział że to juz starszy człowiek, ale nie zdawał sobie sprawy że tak szybko odejdzie. Na łożu smierci obiecał mu tylko, że będzie strzegł niewinnych przed pustymi i dowie siekto stoi za wydaniem rozkazów krucjat innych Quincy. Na pogrzebnie było dużo osób jednak niektórych, ich nie znał uzał że to starzy znajomi z przed laty. Jednak w oddali ujrzał dziwnych facetów w aucie którzy stali i obserwowali całe zajście, a gdy pogrzeb się zakończył po porstu odjechali. Chłopak nie miał siły się bawić w detektywa i wrócił do domu w którym planował remont już od dość dawan. Teraz jednak nie miał nic do roboty i postanowił wziąć się do tego od zaraz.


Pieniądze: 500 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 5 -1(Q) =4
Szybkość: 5 +5(Q) =10
Zręczność: 5 +2(L) =7
Wytrzymałość: 5 -1(Q) +2(R) =6
Inteligencja: 5 +3(L) =8
Psychika: 5 +3(L) =8
Reiatsu: 5 -3(Q) +2(L) +1(R) =5
Kontrola Reiatsu: 5 +5(Q) +4(W) =14

W - wiek
L- luźne( ppoczątkowe 10pkt.)
Q-Quincy
R-wady


OGÓLNE

Udźwig: 40 kg.
Prędkość (śr.): 10km/h
Prędkość (max.): 30km/h
PŻ (Punkty Życia): 60
PR (Punkty Reiatsu): 70

Techniki
Magia:
-Heizen
-Senjin Kabe
Poznane Hadou:
Poznane Bakudou:

Umiejętności:
-Kucharz
-Kumulator
-Maskowanie Reiatsu
Wady:
-Stara rana -1pkt
-Wielki żarłok -1pkt
-Alergia na ryż -1pkt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys



avatar

Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Yoichi Hireko [Quincy]   Sro 12 Cze 2013 - 12:20

[ przepraszam że nie napisałam w nocy jak mówiłam, ale zasnęłam w trakcie czytania >.>... I nie była to wina karty, a raczej fakt że ostano śpiąca jestem... ale to tak btw ]

1. No cóż  oczywistym jest że czekam jeszcze na wygląd do oceny.
2. Charakter w zasadzie ujdzie
3. Ekwipunek do gotowania ? dobrze by było jak byś określił czy to palnik do gotowania na zewnątrz czy noże czy żarcie. Bo w zasadzie to może być niemal wszystko. Nawet uran jeśli ktoś lubi.
4. Historia
"Hmm co to za krzyki , muszę to sprawdzić " *Wyobraziła sobie że mówi to ktoś w stylu kosmicznego ducha XD generalnie zabawne i byłabym daleka od pisania przemyśleń tego typu, ale może być.
„ Chłopak nie miał wyboru z pełną precyzją unieszkodliwił przeciwnika strzelając swją strzałą prosto między oczy. Wiele lat treningu dają upragnione rezyltaty” – oczywiście bycie szpanerem jest fajne, ale gramy  tu postaciami niedoświadczonymi, co oznacza że w sumie swoją moc pewnie musiał by otrzymać niedawno.
„Jednak nadrabiał to swoim talentem, przy obecności chłopca inne dzieci stawały siepo czasie ospałe, a niektóre nawet zasypiały. Mimo to chłopak i tak cały czas był wyśmiewany.” – istotnie masz sporo rei, ale nie sądzę by była to ilość która już wpływa na innych.
 
Reasumując historia jest dla mnie troszkę naciągana, styl pisania nie przemawia do mnie na tyle aby cię przyjąć. Dobrze by było gdybyś poprawił wszystkie kursywy bo chyba umknęły ci spod kontroli.
Akceptacji nie dam bo musiałabym Cię przyjąć a 1) nie mam już miejsc 2) niezbyt lubuje się w takim stylu. Ale poczekaj, może ktoś inny wyrazi zgodę i Cię weźmie



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras



avatar

Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Don Imperatore

Karta Postaci
Punkty Życia:
140/140  (140/140)
Punkty Reiatsu:
408/408  (408/408)

PisanieTemat: Re: Yoichi Hireko [Quincy]   Sro 12 Cze 2013 - 16:09

Dobra zacznijmy od błędów rzeczowych:

- Pierwszy akapit cały do poprawy. Nie wiem o czym myślałeś pisząc, że tak od niechcenia jednym strzałem zabiłeś Hollow. Zaczynasz grę jako płotka, dopiero później możesz stać się kimś ważnym. W historii powinieneś jeśli w ogóle go pokonać to z ogromnym trudem, ciężkimi ranami i dając z siebie 120%. Drugie sformułowanie, które kole mnie w oczy to to o trafieniu między oczy z niebywałą wręcz łatwością. Masz 7 punktów w statystyce zręczności, która odpowiada między innymi za panowanie nad bronią. To jest przeciętnie, a żeby strzelać dokładnie w miejsca, które zamierzasz potrzebna Ci przynajmniej ponad średnia wartość tego atrybutu. W mojej ocenie już ten akapit dyskwalifikuje te kartę. Oczywiście jeśli nie zostanie poprawiony.

- Drugi akapit. Zrzucili z 10 metrów dziecko do rzeki i ono przeżyło? Z 2 metrów ciężko uznać to za realne, ale z 10 mogę powiedzieć, że w 100% jest to niemożliwe. Szczególnie, że niemowlaki to dość kruche stworzenia. Co zabawniejsze gdy wylądował w szpitalu nie było żadnego leczenia, rehabilitacji, operacji, ani nic innego. Ogrzanie, nakarmienie i siemano. Zdrów jak ryba ląduje w sierocińcu. O takie akcje to nawet w shonenach ciężko. Drugą sprawą jest ten fragment o tym, że dzieci w Twoim towarzystwie muliły kolokwialnie mówiąc. Powtórzę to jeszcze raz. Zaczynamy grę jako słabiaki, a w tamtym momencie Twoja postać to dziecko. Nie posiada tyle reiatsu, żeby mucha przysnęła. Do wywalenia to zdanie.

- Akapit trzeci. Ni stąd ni zowąd wylatuje postać senseia. Nie uważasz, że nim wprowadzasz go w wir akcji powinieneś dać jakąś notkę o nim, aby czytelnik wiedział co jest grane? Byłoby znacznie łatwiej się połapać co się dzieje.

- Akapit czwarty. Czegoś nie rozumiem. Jeden dzieciak wbija drugiemu nóż między żebra tak, że ten zbiera się przez 6 tygodni i w zasadzie bez konsekwencji, a drugi w zamian przywala mu metalową rurą przez łeb i ten budzi się po 5 dniach, a winny następne 3 lata spędza w zakładzie poprawczym. Jak na mój gust to po tych 6 tygodniach to postać, by tego dzieciaka nie spotkała, a jeśli coś to w celi obok. Nie trzyma się kupy.

- Akapit piąty. Masz napisane, że jego drugą ulubioną bronią był seele schneider. Nie masz go wpisanego w ekwipunek nie zgadzam się abyś go wpisał. Ten artefakt to potężna broń nie przeznaczona dla płotek takich jaką jest Twoja postać. Na początku oczywiście. Poza tym wspominałeś, że łatwo zostałeś przyjęte na posadę kucharza ze względu na swoje umiejętności. Owszem widzę, że umiejętność masz, ale nie wyłapałem w historii adnotacji kiedy wyuczałeś się do zawodu gastronomicznego.

- Akapit szósty. Źle używasz słowa bynajmniej. Nie jest ono synonimem "przynajmniej", a służy do przeczeń. "Ja bynajmniej nie lubię wątróbki". Przykład poprawnego użycia tego słowa.

- Wygląd. To, że nie możesz dodać obrazka nie jest wytłumaczeniem za brak wyglądu. Możesz pokazać nam swoją postać opisując ją za pomocą słów. Jestem zresztą gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania i w każdej z moich kart zamieszczam ten typ przedstawienia wyglądu.

Przejdźmy teraz do wad stylu:

Wygląda mi na to, że nie za bardzo się postarałeś przy pisaniu tej historii, a na pewno nie przeczytałeś jej jeszcze raz po skończeniu. Od groma błędów ortograficznych i to naprawdę nie przy jakichś zawiłych wyrazach. Proste gafy na poziomie podstawowym. Do tego często źle operujesz spacją oddzielając wyrazy nie w tym miejscu, w którym trzymasz. Ponadto widać pośpiech w pisaniu, który objawia się pozamienianą kolejnością liter w wyrazie. Sformułowanie "engatyw" nie do końca przekazuje to co, bym chciał Ci powiedzieć. Nagminnie powtarzasz w paru kolejnych zdaniach ten sam wyraz. Powtórzenia sprawiają, że czyta się bardzo nieprzyjemnie.

Mi się natomiast nie spieszy zanadto i daje Ci NEGATYWA

Karta jeśli chcesz akcepta musi zostać poprawiona na wielu polach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna



avatar

Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Yoichi Hireko [Quincy]   Pią 14 Cze 2013 - 13:46

Ten malec ma jescze tylko 3 ogniwa zanim się przemieni
Jesli dopiero co polegl, to w zasadzie nie powinien przemieniac sie za chwile.

długo włosą/nie słusznie
Bez spacji. Zreszta pozniej pare innych rowniez.

Kobieta była już 3 dni po terminie i urodziła zdrpwego i pięknego chłopca,. oOboje ordziców było bardzo dumnych i podekscytowanych swoim własnym dzieckiem.
Tak troche skladniej.

Stała na wzgórzu u zbocz którego płynęła rzeczka Ayumi nie miaął wyboru mierzyło w nią 5 Quincy, a z całych sił nie chciał stracić swojego dziecka.
To naprawde nie wyglada dobrze.

pokar

wdał się w bójkę w której został mocno trafiony nożem w prawe płuco. Po kilku tygodniach, chyba 6 wrócił do „bidula” i odegrał się na chłopaku, uderzająć go ów rurką w tył głowy za co trafił w to miejsce.
Zatem trafil do zakladu poprawczego za zdzielenie rurka w leb, ale ten, ktory wczesniej podzgal go nozem nie? A czemuz to tak dziwnie?

odrużnieniu -> ó

Pakując sie rana na żebrach dała o sobie nie zapomnieć zaczęła krwawić
Po trzech latach?

Owsze oswiecenie przez dziadzia nie brzmi zbyt przekonywujaco. Zycie sobie chlopak iles tam lat w przekonaniu, ze swiat jest zwykly. Z opisu wynika, ze jest raczej sceptyczny i cyniczny, a tu nagle jakis staruszek pokazuje mu ksiazke z bajkami o quincy i potworkach, co mlody lyka, jak swieze buleczki. Bez zadnej krytycznej reflekcji. Z wczesniejszych opisow odniosze wrazenie, iz bardziej na miejscu byloby "co ty mi tu stary za kity wciskasz". Co prowadzi do innej mysli, ze opisany charakter nie do konca pokrywa sie z historia.

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Yoichi Hireko


avatar


Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
70/70  (70/70)

PisanieTemat: Re: Yoichi Hireko [Quincy]   Sob 15 Cze 2013 - 2:12

Po weekendzie zacznę poprawiać Kartę postaci
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Yoichi Hireko [Quincy]   

Powrót do góry Go down
 
Yoichi Hireko [Quincy]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com