IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Chatka Oz'a i Mion

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Chatka Oz'a i Mion   Sro 12 Cze 2013 - 18:22

Mały domek o kamiennych fundamentach, w lesie niedaleko góry. Kilka kilometrów na wschód jest strumyk, w którym można się umyć.W chatce znajdują się trzy pokoje. Kuchnia, w której jest piecyk, kilka szafek, stół oraz dwa krzesła więc można zawsze coś przyrządzić. Ściany są białe, natomiast podłoga jest wykonana z kamieni. Następnym pomieszczeniem i zarazem najmniejszym jest pokój, w którym kiedyś spał Oz. Teraz niestety pokój jest nieużywany. Stoi tam tylko szafa, w której znajdował się miecz. Aż strach pomyśleć co jeszcze może tam leżeć.  Ostatnim pomieszczeniem jest sypialnia Mion. Na samym środku stoi ogromne wygodne łóżko. A po pokoju walają się różne książki, które Oz od czasu do czasu stara się sprzątnąć. Ściany i podłoga wykonane są z bardzo ładnego drewna o przyjemnym odcieniu brązu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 12 Cze 2013 - 20:37

Spałeś smacznie i twardo niczym suseł. Nic nie było zresztą w tym dziwnego, wszakże łóżko lisicy były wyjątkowo wygodne. W tym momencie swojego życia ledwie mogłeś sobie przypomnieć i wyobrazić jak mogłeś spokojnie spać na tej kupie siana, a co dopiero trenować na następny dzień. Tak dobrze Ci się kimało, że nawet promienie słońca nie wybudziły Cię do życia. Zrobił to dopiero hałas, który na początku był dla Ciebie kompletnie niezidentyfikowany. Byłeś wybity z przyjemnego snu, kompletnie przymulony, to normalne, że nie rozpoznałeś dźwięków. Po chwili, jednak ten niezidentyfikowany hałas przerodził się w Twojej głowie w coraz to wyraźniejsze słowa. Po kolejnej chwili zrozumiałeś kto je wypowiada. Była to Mion. Po następnej doszedłeś do wniosku, że wypowiadała je tonem rozkazującym niezbyt radosnym. Na sam koniec uformowałeś oddzielne wyrazy w poprawne zdania:
- Gdzie moje śniadanie!? Ledwie chwilę jesteś u mnie na służbie, a już migasz się od roboty! Za co ja Ci płacę!? Do kuchni! - Mion jak to Mion z reguły skłonna do przesady. Kompletnie zapomniała, że wcale Ci nie płaci poza dachem nad głową. Nie mniej faktycznie Twoją rolą miało być pichcenie posiłków, a głodna kobieta to zła kobieta. Szczególnie kiedy po nocy ma ochotę coś przekąsić, a tu ni ma. Chyba musiałeś coś szybko wykombinować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Czw 13 Cze 2013 - 22:29

Łóżko było tak miękkie i wygodne. Do tego miało bardzo ładny zapach. Zapewne niczym tak na prawdę się nie wyróżniał, sam fakt że był to zapach lisicy czynił go atrakcyjnym. Zdecydowanie było to miejsce, w którym chciał się teraz znajdować. Wygodnie, przytulnie i względnie bezpiecznie. Powoli zaczynał się wybudzać. Pierwsze promienie słońca dawały o sobie znać, ale mimo to nie były w stanie wyciągnąć go spod kołdry. Mimo to pewne hałasy postanowiły być solidarne ze słońcem i mimo wszystko wyciągnąć go z łóżka. Co to były za dźwięki? Zazwyczaj to on się pierwszy budził... Czyżby dzisiaj był wyjątek i Mion postanowiła wstać pierwsza? Właściwie nawet tak proste rozmyślenia były zbyt ciężkie na jego zamulony mózg. Najłatwiejszym rozwiązaniem było zakrycie uszu poduszką i obrócenie się na bok. Tak też uczynił. Mimo to, szanowny hałas nie chciał dać za wygraną. Przesunął się jeszcze trochę w bok. Niestety dalej nie było już łóżka. Został brutalnie wybudzony przez drewnianą podłogę. Teraz wszystkie odgłosy dochodziły do niego dokładnie - Rozkoszna z rana jak zawsze... - Pomyślał i dźwignął się na nogi po czym opadł twarzą na łóżko - Dlatego wolę wstawać pierwszy. Przynajmniej ma już wtedy gotowe jedzenie... - W końcu udało mu się stanąć na nogach. Rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu ostrza. Powinno stać pod ścianą jak zawsze. Nie specjalnie było mu potrzebne ale wolał się upewnić, że leży tam jak zawsze. Powoli wydreptał z sypialni -Dobry, widzę że humor dopisuje jak zawsze? - Mruknął patrząc na nią ospałymi oczyma. Kobieta, dla której z miłości zrezygnował ze służby. Niezbyt mu zależało na tej służbie... Ale na niej już tak -Od chwili gdy wyznałem co czuje do niej nic się specjalnie nie zmieniło - Trochę dołowało go to. Ale to co miał teraz było lepsze niż nic. Ba było to więcej niż oczekiwał. Spodziewał się, że wyśmieje go i każe wracać... Zaczął szukać po szafkach suszonego mięsa, może jakieś owoce. Może przytargała coś nowego z lasu... Coś co szybko można podać, w końcu kobieta czeka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 15 Cze 2013 - 10:49

Katana stała dokładnie w tym miejscu, w którym ją zostawiłeś wieczorem. Umieszczona w pochwie prezentowała się dostojnie opierając się o drewnianą ścianę domu lisicy.
- Miałabym lepszy gdybym Cię zjadła, a uwierz mi na słowo, że dałabym radę. - powiedziała ze złośliwym uśmiechem oraz nutką żartu w głosie Mion. Nie mniej gdy już udało Ci się wstać co każdym rankiem było wyzwaniem o podobnej trudności popędziłeś dość szybko do kuchni. W końcu zostawiać swoją damę głodną nie było najmądrzejszą rzeczą. Wszakże każdy zna zasadę "przez żołądek do serca". Zacząłeś przewalać różne szafki w poszukiwaniu czegoś co mógłbyś upichcić. Niestety okazało się, że z całych zbiorów pozostała tylko mierna ilość owoców zdatna na przekąskę czy deser dla jednej osoby. W progu stała Mion ze złośliwym uśmiechem. Czyżby celowo nie upolowała nic na dzisiaj:
- Zjadałabym dzisiaj coś mięsnego na śniadanie. Pójdź do lasu coś upolować. Możesz po drodze nazbierać jeszcze owoców. - Powiedziała. Następnie wystawiła swoje białe zęby w szerokim uśmiechu i dodała:
- Radzę zabrać miecz. Jak dobrze pójdzie to będziesz mógł go przetestować, a jak nie to możesz poćwiczyć na drzewach. Musisz wiedzieć, że walka stalową bronią różni się od tej drewniana. - powiedziała, a tylko Tobie pozostało się domyślać na czym miałbyś to przetestować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 15 Cze 2013 - 11:54

- Jesteś pewna, że chciała byś mnie zjeść? Nie czuła byś się czasem samotna? - Odpowiedział jej    pod nosem i zaczął zaczął przeszukiwać szafki. Pora dnia po przebudzeniu nie była jego ulubioną. Czuł się wtedy taki słaby i przymulony. Jego leniwość osiągała wtedy krytyczny poziom i ledwo pozwalała na oddychanie, a co dopiero poruszanie się czy myślenie. Ziewnął ciężko i szukał dalej, do niektórych szafek wracał ponieważ zapomniał co tak na prawdę znajdowało się tam w środku. Jego mózg widocznie miał dzisiaj wybitnie złą formę. Gdy skończył przeszukiwać pomieszczenie usiadł przy stole i oparł głowę na ręce. Spojrzał na lisicę i ze zrezygnowaniem wymamrotał coś pod nosem - Coś mięsnego mówisz... Może rzeczywiście dobrze, że nie byłem to ja... - Tak jak by nie mogła sama czegoś upolować, chociaż nie dziwił się jej. Komu by się chciało. Z drugiej strony był by wstanie zaryzykować stwierdzenie, że lubi czasem coś uśmiercić dla rozrywki. Siedział tak i siedział, po czym przyłapał się na wpatrywaniu się na nią. Była bardzo ładna, miło było sobie zarzucić na niej wzrok to tu to tam. Nagle zdał sobie sprawę, że coś mówiła -Miecz? Dobrze pójdzie? Rozumiem, że mamy tutaj amatorkę rozlewu krwi? - Tak czy siak jeżeli miał się przydać to mógł go zabrać. Wstał i poszedł do pokoju i podniósł miecz spod ściany. Niewygodnie było go tak trzymać wiecznie w ręce... -Moja droga mądra lisico, nie masz przypadkiem pasa? Było by niezmiernie miło gdybym mógł nosić miecz przy boku. Każdy rycerz tak robi - Rzucił do niej uśmiechając się. Gdy uzyska odpowiedź zabiera coś do czego będzie mógł nazbierać ewentualnych owoców. Będąc już za progiem rozgląda się dookoła. Przydało by się pójść w stronę strumienia, mięsne rzeczy lubią się czasem napić... - Może chcesz mi potowarzyszyć? - Rzucił do niej po czym  ruszył w wybranym kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 15 Cze 2013 - 14:52

- Przynajmniej teraz bym nie był głodny choć muszę przyznać, że na dłuższą metę to zły pomysł. Nie starczyłbyś mi na długo, a tak Ty możesz mi gotować przez tygodnie. - Powiedziała ze złośliwym uśmiechem na twarzy. Widać, że robiła to dla sportu, tak z zasady, żeby się z Tobą poprzekomarzać. Patrząc na wielkość jej uszu można było spokojnie założyć, że usłyszy jak bąkniesz coś nawet pod nosem. Nie tylko Ty złapałeś się na wpatrywaniu się w uroki ciała Mion. Ona nie słysząc odpowiedzi przez jakiś czas i widząc, że dość tempo się na nią wpatrujesz pstryknęła pare razy palcami w miejscu gdzie celowały Twoje oczy. Miała na twarzy głupawy uśmiech. Na Twoje pytania odpowiedziała:
- Co to za miecz, który nie rozlewa krwi? Bezużyteczny w każdym razie. No chyba, że przyjąłeś tę broń po to, aby smarować nią chleb... No i jeszcze fakt, że ten las nie jest tak bezpieczny jak może się wydawać. - Oczywiście nie wyjawiła co się kryje w nim tak groźnego. Czy wilki i niedźwiedzie czy łotry i rabusie, a może coś jeszcze innego? Kto to wie.
- Nie noszę takich rzeczy. Musiałbyś po coś takiego iść do rukongai, ale to kawałek drogi jest. - Odpowiedziała na pytanie odnośnie paska.
- A widziałeś kiedyś królową idącą ze swoim rycerzem na łowy? Ja nie. - spytała retorycznie. Chyba znaczyło to odmowę. Ruszyłeś, więc do lasu sam. Konkretniej mówiąc w stronę strumyczka. Już miałeś wchodzić do lasu gdy usłyszałeś szelest, zobaczyłeś, że coś w krzaku się rusza. I to coś sporego. Miałeś głupie przeczucie, że z tego krzaka jesteś przez coś bacznie obserwowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pon 17 Cze 2013 - 17:38

- Cieszę się, że rozumiemy się - Odparł usłyszawszy jej słowa. Gdy zaczęła pstrykać palcami lekko się zmieszał i przestraszył. Mimo wszystko głupio mu było, że złapała go na gapieniu się. Jak by nie robił tego ciągle... Mimo to fakt, że wiedziała wprowadzał go w lekkie zakłopotanie. Wolał udawać, że nikt nie wie o tym, że ją kocha... A może tego po prostu nie pamięta? Cholera ją wie, mimo to musiał wybrnąć jakoś z tej sytuacji - Strasznie urocza z Ciebie kobieta, wiesz? - Rzucił pewnym siebie głosem, i zaczął słuchać wykładu o mieczu - Smarować chleb? Czemu by nie, to ja tutaj robię jedzenie. Chociaż walka może być równie ciekawa, co takie smarowanie. Kto wie, może ciekawsze - Na resztę już nie odpowiedział. Po prostu kiwał głową dając jej do zrozumienia, że słucha wszystkiego co mówi. Gdy w końcu już wyszedł wyciągnął się ku górze i ciężko ziewnął. Skierował swoje powolne kroki ku strumykowi rozglądając się po okolicy. W pewnej chwili usłyszał szelest krzaków i odruchowo cofnął się wyciągając miecz w pochwie przed siebie. W pewnym sensie to musiało komicznie wyglądać. Coś obserwowało go z krzaków. Gdyby było to coś co chciało by tylko jego krwi dawno by już leżał i konał. Zrobił jeszcze jeden krok do tyłu, i powoli schylił się po kamyk ciągle trzymając miecz wyciągnięty przed siebie. Schylając się starał się utrzymać pozycję, która pozwoli mu na ewentualny uskok. Gdy uda mu się złapać jakiś kamień, wstaje i ciska nim w krzaki. Jeżeli to coś dużego to pewnie to wnerwi i sprowokuje do ataku, a jeżeli spłoszy to i tak by tego nie złapał. Jeżeli pierwsza teza się potwierdzi, będzie trzeba wydobyć ostrze na zewnątrz i atakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 18 Cze 2013 - 6:42

- Owszem wiem. - odpowiedziała na drugie pytanie bez cienia wątpliwości. Na Twoją wypowiedź o mieczu pokręciła głową przecząco z istnym zażenowaniem na twarzy. Widać, że zbytnio humoru to ona dzisiaj nie miała. Po czym spytała:
- Może, więc uczynię Cię moim kucharzem nie rycerzem? - Gdy tylko wyjąłeś miecz przed krzakiem, który się poruszał usłyszałeś szept wiodący z wnętrza lasu "Torine". Wypowiedział takie imię... a może to tylko wiatr, które tak dziwnie zaszeleścił liśćmi. Nie mniej chwyciłeś po kamień cały  czas wpatrując się w krzak. Już wziąłeś zamach gdy usłyszałeś już całkiem realne, siarczyste, prosto z krzaka słowo:
- Ku*wa! - z krzaka wyskoczył chłopiec tak 14-15 mocno zdegustowany faktem, że go wykryłeś. Miał blond włosy i zielone. Ubrały był w brązową wytartą koszulkę z kilkoma dziurami i spodniach, które można było scharakteryzować podobnie. Koszulka miała krótkie rękawy, a spodnie sięgały za kolana. Młodzian wyskoczył z krzaka spojrzał na Ciebie w chwili konsternacji, odwrócił się na pięcie i zaczął uciekać przed Tobą ile sił w nogach, a jeśli sądzić po szybkości startu to sporo ich miał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 25 Sty 2014 - 12:38

- Torine? - Spytał sam siebie pod nosem i postawił krok w stronę krzaka. Poluźnił chwyt na kamieniu i przygotował się do rzutu. Nagle z krzak wyłonił się chłopak podobny do niego. Przynajmniej z włosów i oczu. Był od niego młodszy, a przynajmniej tak wyglądał. Za mądry i kulturalny też nie był. Mimo to udało mu się zaskoczyć Oz'a. Zamiast od razu rzucić kamień w jego stronę zamarł w bezruchu. Mion nie wspominała o innych duszach kręcących się po okolicy. W zasadzie miało tutaj nikogo nie być oprócz niego i lisicy. Nagle się okazuje, że ktoś go śledzi... - Ej czekaj! - Ryknął i rzucił kamieniem w chłopaka. Czy pogoń była słusznym wyborem? Ktoś szeptał do chłopaka, więc na pewno nie był sam. A jeśli ktoś jeszcze obserwował Mion? Rzucić się w pogoń, czy wracać i sprawdzić czy wszystko jest dobrze? - A walić to! - Warknął sam do siebie i ruszył za chłopcem w pogoń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 25 Sty 2014 - 14:29

Oz cisnął nim w biegnącego chłopaka. Trafienie ruchomego celu było dość trudnym zadaniem szczególnie wśród drzew. Rukończykowi, jednak udało się to, lecz nie przyniosło to spodziewanego rezultatu. Problem, bowiem był w tym w co trafił Oz. Otóż nieduży kamień uderzył w prawy pośladek uciekającego blondyna, ten złapał się z boleścią za tyłek podczas biegu na sekundę zwalniając, ale nie wybił go z równowagi. Rycerz lisicy natomiast z powodu zawahania się oraz czasu na zamach i rzut małą skałą był trochę do tyłu. Nie mniej w końcu wyruszyłeś do przodu. Szybkość nigdy nie była Twoją mocną stroną, lecz dzieciak był od Ciebie młodszy i miał krótsze nogi. Przez co w terenie leśnym, w którym było pełno korzeni, a więc nogi trzeba było podnosić stosunkowo wysoko. To dawało przewagę Ozowi, więc powoli doganiał swojego podglądacza. Do tego wytrzymałość stała po jego stronie. Im dalej w las tym dzieciak się bardziej męczył, a rycerz lisicy pędził z tą samą prędkością. W pewnym momencie, jednak nie podniósł nogi dostatecznie wysoko stopą uderzył o wystający korzeń i wyrżnął się na twarz jak długi. Gdy tak leżał twarzą do ziemi usłyszał już ukierunkowany, z przed niego piskliwy, nieprzyjemny krzyk:
- TORINE! Gdy podniósł głowę zauważył niesamowite dziwy. Z krajobrazu znikł cały las jaki otaczał domek Mion. Natomiast on leżał na małej polanie tuż przed potężną wierzą zbudowaną z luźno ułożonych ogromnych kamieni. Na jednym z kamieni siedziała istota, było to gdzieś 200 metrów ponad poziomem ziemi. Istota ta była cała czarna, jednak nie tak jak murzyni. Posiadała skórę matowo czarną oraz długie, rozczochrane włosy sięgające do pasa tego samego koloru. W nich jedynie cienki pasek miał kolor biały. Taki sam zresztą jak jego oczy, które były całkowicie pozbawione źrenic. Stąd ciężko było Ci ocenić jego wzrost, ale tak na oko mógł być podobny do tego Twojego. Jego całe ciało było tej samej barwy a co do ubioru to przepasany był tylko ciemno szarą szmatą na biodrach. Butów również, nie posiadał. Zaś u rąk i nóg dało się zobaczyć pazury zamiast paznokci. Istota swoim piskliwym, nieprzyjemnym głosem kontynuowała krzyk:
- Jak śmiałeś Ty zasrana łajzo nie używać mnie przez TYLE czasu! Ja Ci... zaraz zaraz, Ty nie jesteś Torine. Następnie w wściekłym krzyku pojawiła się nuta ciekawości. Pojawienie się Ciebie musiało ową istote poważnie zdziwić. Po tym znowu wróciło to do swojego starego nieprzyjemnego tonu i zapytał:
- Skoro nie jesteś Torine to powiedz mi, kim Ty ku*wa jesteś chłoptasiu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 25 Sty 2014 - 15:13

- Niezły rzut jak na mnie - Pomyślał Oz i ruszył za chłopakiem. Może i nie był najszybszym człowiekiem świata, nie był nawet przeciętny jeśli chodzi o szybkość, ale długie dystanse to była jego ulubiona kategoria jeśli chodzi o bieg. Starał się utrzymywać miarowe tempo, tak by nie zgubić chłopaka. Powoli zaczynał go doganiać. Tylko co dalej? Złapie go i co z nim zrobi? Może powinien był go zostawić? Jeżeli zapuści się w tereny, w których jeszcze nie był może zrobić się nieciekawie. Jego orientacja w terenie nie była najlepsza. Wszystko szło dobrze. Prawie. W końcu potknął się o cholerny korzeń. Oczywiście uniknięcie go było zbyt trudne. Starał się jakoś zamortyzować upadek, mimo to spotkanie z ziemią było bolesne. Mimo to postarał się szybko wstać, lecz krajobraz, który go otaczał diametralnie się zmienił. Czyżby zemdlał? Nagle zauważył nieznajomego. Kształtem przypominał człowieka, mimo to... Kolor, oczy... Jego głos... To nie było coś co często się widuje, o ile widuje. Nie mógł być hollowem, brak maski mówił sam za siebie. Otrzepał się słuchając krótkiego monologu. - Nawet Mion jest milsza. - Pomyślał po czym wziął głęboki oddech. Był przestraszony. Nie wiedział do końca co się dzieje. Nie używał kogo? A może bardziej czego? Ale nieznajomy nie wyglądał jak rzecz, chociaż można było uznać go za bardzo dziwną lalkę... Dziwną, albo raczej straszną. Ani kolor, ani pazury, ani jego oczy nie dodawały mu uroku. Idealny przykład koszmaru małego dziecka. I dlaczego nazywał go Torine? Czyżby to był chłopak, którego widział tak się nazywał? A może to była tylko iluzja, która miała go tutaj sprowadzić? - Jestem Oz - Starał się brzmieć spokojnie, mimo swojego zaniepokojenia całą tą sytuacją. - A kim ty jesteś? - Powinien grać na zwłokę. Ucieczka raczej nie wchodziła w grę. Musiał zostać złapany w jakąś iluzję. Równie dobrze mógł niefortunnie uderzyć się w głowę, może po prostu leży teraz spokojnie na ziemi i niedługo się wybudzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 25 Sty 2014 - 15:39

Oz nawet z tych 200 metrów czuł chłód spojrzenia jakim przeszywało go przedziwne stworzenie stojące na wierzy. Mimo tonu wypowiedzi wskazującego na szeroko zakrojoną niechęć istota ta dała mówić rukończykowi nie przerywając mu. Najwidoczniej słowa te wprowadziły w konsternacje czarnoskórego gdyż po tym zapanowała nerwowa, pełna napięcia cisza, po której powiedział swoim nieprzyjemnym głosem bardziej do siebie niż do Oza:
- Rozumiem, czyli Torine ten kretyn musiał mnie w jakiś sposób przepieprzyć. Co za idiota. Istota nie mówiła głośno, ale za to w tej scenerii dźwięki rozchodziły się na tyle dobrze, że blondyn wszystkie wypowiedziane słowa słyszał doskonale. Pytanie zadane przez Oza całkowicie zmieniło wyraz twarzy istoty. Z zamyślenia powrócił do wściekłości:
- Myślisz chłoptasiu, że od tak zdradzę Ci swoje imię!? Na to trzeba zasłużyć! Następnie wbił rękę w skałę, na której siedział i wstając wyciągnął z niej potężny miecz oburęczny, który jednak mimo wszystko dość chuderlawa istota trzymała ze swobodą. Czarne stworzenie wybiło się z dużo sprawnością od ściany i skoczyła w stronę Oza. Mimo dwustu metrów różnicy zielonooki nie miał wiele czasu na reakcji z uwagę na prędkość poruszania się uzbrojonej istoty. Ta przy tym wykonywała potężny zamach. Blondyn widział, że jest to uderzenie z kategorii tych, które przy bezpośrednim trafieniu przepoławiają biedaka. Zdaje się, że granie na zwłokę nie dało Ozowi zbyt wiele czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 25 Sty 2014 - 18:27

Spojrzenie nieznajomego nie dodawało otuchy Ozowi. Mimo to starał się wyglądać dosyć groźnie. Chociaż jak ktoś taki jak on mógł wyglądać groźnie przy czymś takim jak to. Podczas nerwowej ciszy Oz poprawił chwyt na rękojeści ostrza i rozejrzał się dokładnie po okolicy. Miał nadzieje, że przeciwnik nie będzie miał złych zamiarów. Chciał aby cała ta sytuacja obyła się bez walki, mimo intensywnego treningu jego umiejętności nie były nawet mierne. W końcu nieznajoma postać w końcu się odezwała. - O co mu chodzi? - Zastanawiał się Oz. Jego serce nagle zaczęło bić szybciej gdy usłyszał odpowiedź na jego pytanie. W końcu wszystko zrozumiał. Rozmawiał właśnie z zanpaktou, które trzymał w ręce. To była część duszy shinigami. Gdy był w akademii dużo o tym się nasłuchał. Ale jak to możliwe? Przecież to niemożliwe, żeby dał radę poznać jego imię. Gdy przeciwnik wyjął miecz z miejsca, w którym stał jego przerażenie osiągnęło stan krytyczny. Ręce zaczęły mu drżeć. Musiał się uspokoić, to była walka charakterów, jeżeli jego umysł się załamie jego ciało również to zrobi. Musiał wrócić do Mion, musiał wygrać, musiał stać się silniejszy. Chciał pokazać, że potrafi. Powinien wykonać unik, czy blokować uderzenie? Przeciwnik był bardzo szybki, a uderzenie nie będzie należało do przyjemnych. Jeśli próbował by wykonać unik miecz mógł by go trafić i wszystko by się skończyło. Przelał swoje reiatsu do mięśni aby zwiększyć swoją siłę, napiął wszystkie mięśnie, złapał miecz oburącz i przyjął pozycję obronną. - NO DAWAJ POKAŻ CO POTRAFISZ! - Miał nadzieję, że impet uderzenia nie zwali go z nóg inaczej to będzie koniec.

(+ 7 do siły)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Nie 26 Sty 2014 - 16:21

Sam siebie na dwojaki sposób Oz zagrzał do boju. Z jednej strony krzyknął co skomentował nikłym uśmiechem ów stwór. Z drugiej natomiast wpakował sporo reiatsu w swoje mięśnie [-7 rei]. Było to przyjemne uczucie, ciepło mocy rozlało się po jego ciele dając mu siłę ponad dwa razy większą niż miałem w zwykłym przypadku. To, jednak nie wystarczyło. Pędzony siłą grawitacji i ogromnym zamachem swoim potężnym tasakiem czarnoskóry wytworzył wielką siłę ognia, którą dopiero gdy miecze się zetknęły Oz poczuł w pełnym wymiarze. Stworzenie cięło od góry po pionie na ramię blondyna. Prawdopodobnie gdyby nie ustawiony blok i dodane reiatsu to miecz wbiłby się mu w ramię jak masło i przekroiło go aż do pasa. Oz, jednak zaparł się całą siłą, aby odeprzeć ofensywę dzięki czemu scenariusz nie był tak czarny. Spowolnił pęd ostrza, które musiało pchać jeszcze jego miecz w dół, oraz odepchnął je trochę do przodu przez co o ile dosięgnęło ono skóry i wbiło się na parę centymetrów to wytworzyło długą pionową szramę na jego ciele, jednak o małej głębokości [-15 hp]. Rana nie była poważna, jednak długa i z każdego jej miejsca zaczęła wyciekać krew. Oz zauważył, że po zadaniu rany jego przeciwnik wszedł w stan ekstazy. Coś jak narkoman, który wyczekiwał godzinami i wreszcie wziął swoją działkę. Szalona radość wypisana była na jego twarzy natomiast Oza dopadł strach. Chłopak nigdy nie był tchórzem, ale teraz ból sparaliżował go, a w wyścigu kto pierwszy weźmie zamach wygrał czarnoskóry stwór, który z niebywałą wręcz swobodą i szybkością wymachiwał tak wielką bronią.
- Giń! Krzyknął z radością gdy Oz z desperacją próbował wrócić do obrony, lecz na to nie starczyło czasu. Widział, że nie zdąży, a ostrze pędzące po poziomie wbije mu się w szyje i oddzieli jego głowę od reszty ciała. Było coraz bliżej. Oz poczuł na karku zimny oddech nadchodzącej śmierci, widział wszystko jakoby w spowolnionym tempie. Gdy już czuł niemal ostrzej wpijające się po raz kolejny w jego ciało to stało się coś czego nawet największy mędrzec, by nie przewidział. Tasak zahamował niecały centymetr od szyi blondyna, a stwór rzekł ciszej już:
- żartowałem. Następnie miecz tępą stroną oparł o swoje ramię. Teraz dopiero zauważyłeś kilka zmian, które się w nim pojawiły. Po pierwsze krew, która powinna być na ostrzu po trafieniu Oza zniknęła, kompletnie jej nie było. Po drugie na odstającym ząbku na końcu broni zapalił się płomień niczym w dużej świecy na loncie. Czarnoskóry odszedł na kilka kroków do tyłu nieprzyjemnie chichocząc. Znowu odezwał się z wyraźnym rozbawieniem swoim piskliwym głosem:
- Powinieneś zobaczyć swoją minę. Jestem pewien, że nasrałeś w gacie. Następnie obtarł sobie wolną ręką oczy, które załzawiły mu ze śmiechu. Nagle, jednak spoważniał i powiedział bardziej do siebie:
- Cienias, póki co na pewno nie poradzi sobie z mocą, ale to da się zmienić. Po czym swoje dziwne oczy skierował na Oza i zapytał:
- Chcesz poznać moje imię gnojku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Nie 26 Sty 2014 - 17:52

Czuł, że to będzie jedno z tych starć, z których nie da rady wyjść zwycięsko mimo dobrych chęci. Jego oponent był o wiele potężniejszy, jeżeli shinigami znał jego imię musiał być dobry. Niewyobrażalnie dobry w porównaniu do Oz'a. Przeciwnik z każdym ułamkiem sekundy był coraz bliżej, a im dystans był mniejszy tym bardziej chłopak wątpił w powodzenie tej akcji. Mimo to stał, nie mógł się wycofać. Gdy miecze spotkały się ze sobą przez chłopaka przepłynęła nowa dawka adrenaliny. Uderzenie było przytłaczające, mimo to trzymał mocno miecz i z całych sił starał się odeprzeć atak. W pewnej chwili pozwolił sobie na uśmiech pełen bólu, lecz z momentem gdy ostrze przeciwnika powędrowało w dół na jego twarzy pojawił się wyraz niezadowolenia. Nie odczuwał zbyt dużego bólu, w zasadzie nic nie czuł. Adrenalina jak na razie tłumiła ewentualne skutki uboczne cięcia. Sama rana nie przeraziła Oz'a, spodziewał się owiele gorszego wyniku tego ataku, natomiast reakcja zanpaktou przeraziła go. Myśl o walce z kimś silniejszym, kto czerpie dziką radość z zabijania nie napełniała go pozytywną energią. Zanim zdążył otrząsnąć się po pierwszym ataku, a co dopiero zrobić kolejny ruch przeciwnik kończył kolejny atak. Widok ostrza pędzącego w stronę jego szyi przyprawił go o atak rozpaczy. Gdyby tylko mógł krzyknął by z przerażenia, ale nawet tego nie zdążył by zrobić. Całe życie przeleciało mu przed oczyma, najbardziej żałował tego, że nie miał okazji spędzić więcej czasu z Mion. Co gorsza zawiódł ją. Zaufała mu, a on tak po prostu tutaj zginie. Słowa zanpaktou dodały kolejną porcję goryczy do całego zdarzenia. Mimo to jego głowa dalej znajdowała się na swoim miejscu. On nadal panicznie się bał i oddychał. Spojrzał z niedowierzaniem na nieznajomego i wypuścił z siebie powietrze. Nie wiedział co powiedzieć. Spojrzał w dół na ranę, krew, która zaczęła z niej płynąc zabarwiła jego ubrania na czerwono. Mimo to broń przeciwnika była czysta. Na pewno dostał, na pewno miał zginąć nic mu się nie przyśniło. Co dziwne broń zaczęła się palić. Czy to przez krew? - Jedynie zmoczyłem się, spokojnie. - Odparł Oz z grymasem na twarzy. Wolał by już zmoczyć gacie moczem, niż koszulę krwią. Gdyby mógł spróbował by zatamować krew wolną ręką, ale jak ogarnąć tak wielką ranę? - Cienias... Nie musisz mi tego mówić, wiem o tym- Pomyślał po czym poprawił chwyt. Gdy zanpaktou spojrzało na niego patrzył mu prosto w jego dziwne oczy. - Jasne, że chce. Jeżeli ty poznałeś moje to i ja muszę poznać twoje.- Odparł po czym uśmiechnął się mimo rany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Nie 26 Sty 2014 - 18:06

Potwór nie skomentował pierwszej wypowiedzi nadal mając na twarzy wyraz czystej ekstazy. Druga Twoja wypowiedź odbiła się na jego twarzy, którą wykrzywił grymas wściekłości. Zdecydowanie nie spodobało mu się to co powiedziałeś, więc swoim nieprzyjemnym głosem warknął:
- Oj nie gnojku! Wcale nie musisz poznać mojego imienia, bo to zależy od mojej cholernej zachcianki czy Ci je wyjawię jasne? Tak samo moja zachcianka wpłynęła na to, że jeszcze żyjesz. Miał racje. Gdyby nie miał na to ochoty to głowa Oza zostałaby oddzielona od reszty ciała i poturlałaby się po ziemi. On, jednak ujmował to w tak naturalistyczny sposób, że aż zaskakujący. Następnie zdmuchnął płomyk znajdujący się na końcu jego miecza i oparł się na nim jak na lasce. Po tym swoim piskliwym głosem kontynuował:
- Na poznanie mojego imienia musisz sobie zasłużyć. Póki co jesteś cieniasem, który nie opanuje mojej mocy choćby na rzęsach stanął i szczerze mówiąc poważnie rozważałem czy Cię nie zabić. Nie wytrzymam, jednak kolejnych lat bez krwi w moich ustach. Zdradzę Ci moje imię jeśli przejdziesz moje próby. Pokażą one czy masz charakter godny dzierżenia mnie. Siła przyjdzie z czasem. Zgadzasz się na te warunki czy mam Cię zabić tu i teraz? W jego głosie słychać było, że nie żartował. Wyglądało na to, że była to istota bezwzględna, a Oz znalazł się w ciężkiej sytuacji. Albo zgodzi się na wykonywanie zadań nadanych mu przez szalonego okrutnika albo dojdzie do kolejnego starcia. W każdym razie teraz był lustrowany tymi dziwnymi oczyma w oczekiwaniu na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Nie 26 Sty 2014 - 18:39

- Jasne, a za zaoszczędzone życie jestem dozgonnie wdzięczny. - Odpowiedział wyraźnie i ze zdecydowaniem. To było oczywiste, że to czy je pozna zależało tylko od niego. Mimo to musiał je poznać jeżeli chce stać się silniejszy. Wysłuchał w spokoju wypowiedzi zanpaktou. To był oczywisty wybór. Od momentu poznania historii tego miecza miał nadzieje, że ta sytuacja nadejdzie. Ma szanse zdobyć zanpaktou, bez uczęszczania do akademii, bez zostawiania Mion. Będzie mógł zdobyć moc, aby chronić to co jest dla niego cenne. Charakter zanpaktou co prawda różnił się od niego bardzo. Można było by powiedzieć, że byli jak ogień i woda w stosunku do siebie. Wziął głęboki oddech - Chcę przejść próby, wybieram życie. Poddaj mnie swoim próbom jeżeli masz ochotę, a ja z chęcią stawię im opór. - Odparł po czym złapał się za zakrył środek rany ręką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Nie 26 Sty 2014 - 18:53

Czarnoskóry po raz kolejny puścił mimo uszu pierwszą wypowiedź Oza. Najwidoczniej interesowało go tylko jedno zagadnienie, czy blondyn zgodzi się na jego warunki umowy. Gdy odpowiedziałeś na jego pytanie twarz wykrzywiła mu się w szkaradny uśmiech okazując zęby. Nie przypominały one tych ludzkich, lecz raczej te rekinie. Były trójkątne i sprawiały wrażenie naprawdę ostrych. Tuż po tym z gęby wypełznął mu długi, wąski i fioletowy jęzor, którym oblizał swoje wargi. Na ten szyderczy uśmiech nastała nieprzyjemna, pełna napięcia cisza. W końcu odezwał się swoim piskliwym głosem:
- To był jedyny właściwy wybór. Będzie ich parę i będą to zadania iście praktyczne sprawdzające Twój charakter. W pierwszej żądam zastawu za Twoje życie, którego nie odebrałem. Zabij człowieka, dobrego czy złego mnie wszystko jedno. Użyj do tego swojego zanpaktou, utnij mu łeb i przynieś mi w prezencie. Póki tego nie zrobisz, nie pokazuj mi się na oczy. Następnie wywalił kły w uśmiechu jeszcze bardziej paskudnym niż ten po usłyszeniu Twojej zgody. Po tym świat się rozmazał, a Oz czuł, że znowu leży na leśnej ścieżce z boleśnie wżynającym się w brzuch korzeniem. Dzieciak, który ich podglądał nadal był na horyzoncie. Może i się oddalił i to całkiem konkretnie, ale jeśli Oz się postara to może go dogonić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Nie 26 Sty 2014 - 19:31

No cóż zanpaktou nie wyglądało na zbyt rozmowne, a na pewno nie interesowała go rozmowa z Oz'em. Z tego co zdążył usłyszeć był mu po prostu potrzebny do rozlewu krwi. Cóż ten fakt był ważny. Miał przynajmniej jakąś nadzieje, że nie zabije go w między czasie. A na pewno póki nie zjawi się ktoś, to będzie od niego silniejszy i chętny do zaopiekowania się nowym nabytkiem. Cóż los zesłał mu szczęśliwą gwiazdę teraz musi uważać, żeby nikt nie zabrał mu jej. Cóż jego zęby i język nie zaskoczyły go, spodziewał się czegoś takiego po tym wszystkim co zobaczył. Miał kogoś zabić? Jego życie za czyjeś, brzmiało to sprawiedliwie. Tylko kogo? Do Rukongai miał tydzień drogi. Ale czy poradzi sobie tak po prostu z zabójstwem? Gdyby chodziło o uratowanie życia Mion nie miał by problemu z decyzją. Gdyby się zastanowić to się niejako wiąże z jej życiem. Chociaż, czy ta moc jest warta życia niewinnej osoby? Przecież nie ma żadnych wrogów, którym mógł by odebrać głowę. Mion była wystarczająco silna aby zabić hollowa, który próbował go pożreć. W tym pustkowiu ciężko o coś innego niż hollow. Ale co z chłopakiem? Co jeśli nie był iluzją? Jeśli ktoś taki jak ten chłopak mógł się tutaj znaleźć to równie dobrze za jakiś czas może pojawić się tutaj grupa bogów śmierci chcąca wymierzyć sprawiedliwość... Jeśli ten ktoś był ważny nadal mogą chcieć odzyskać ten miecz... Oz na ich miejscu nadal by szukał. W pewnym momencie zorientował się, że znowu leżał na ścieżce. Spojrzał przed siebie ignorując ból spowodowany upadkiem, po czym ujrzał oddalającego się chłopaka. Idealna okazja, miał by pierwsze wyzwanie z głowy... Miał by wyzwanie z głowy w zamian za głowę niewinnego dziecka... - A je*ać to! - Warknął Oz, złapał miecz i zerwał się do pionu po czym ruszył biegiem w stronę dziecka. Nie miał zamiaru przedłużać tego, przelał reiatsu do swoich nóg po czym ruszył w stronę dzieciaka.

+7 do szybkości poproszę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pon 27 Sty 2014 - 19:00

Oz ze wszystkich rzeczy, które poczuł mógł zauważyć po czasie jeszcze jedną rzecz. Nie było śladu po jego ranie, którą zadał mu czarnoskóry stwór ledwie chwile temu. Krew, którą oblana była cała jego dłoń i ubranie również zniknęła [uzupełni PŻ]. Nie mniej nastał wybór okrutny przed blondynem, który z natury dość dobry teraz musiał wybierać między odebraniem życia bogu ducha winnej osobie, a utratą korzyści płynącej z poznania imienia tego dziwnego tworu. Na gorąco ten postanowił pędzić za chłopakiem, a nawet postarał się do tego. Skupił sporo jak na siebie reiatsu tak, aby zwiększyć swoje szanse na dogonienie szczyla. Po raz kolejny po mięśniach Oza przeszło miłe uczucie wdrążenia w nie reiatsu. Następnie ten popędził przed siebie za podglądaczem. Ten widocznie zwolnił czy to zmęczony ucieczką czy będący tak pewny siebie z powodu upadku jego gonitwy. Nie mniej rycerz lisicy popędził przed siebie. Teraz w miarę wypoczęty, naładowany potężną energią przebierał nogami ponad dwa razy żwawiej aniżeli wcześniej. Szybko zaczął doganiać dzieciaka, któremu nie umknęło to uwadze przez co w akcie desperacji przyspieszył. Na długo, jednak mu sił nie starczyło i Araragi był coraz bliżej. Gdy już było naprawdę blisko młodego dopadła desperacją zmęczony chwycił leżący badyl i odwracając się hakiem cisnął nim potężnie w Oza. Czy miał szczęście czy umiejętność, ale rzucił precyzyjnie, a blondyn ograniczony drzewami, korzeniami miał mało miejsca na unik, a już mniej w ogóle czasu na reakcje.
---
odejmij sobie 7 rei
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pon 27 Sty 2014 - 22:03

Cóż, to czy był ranny odgrywało teraz mało ważną rolę. W tym momencie liczyła się jedynie wojna, którą toczył w sobie. Powinien był zabić chłopaka? Czy na prawdę musiał go zabić? Nie powinien przeciwstawić się czarnej istocie? Może to był podstęp? Może jedynie zgrywał... Taką, a nie inną postać? Postać czarna, okropna... Nie mógł żartować... Chociaż z drugiej strony, świat, w którym się znajdowała był całkiem odmienny. Spokojna polana z jedną wielką wieżą z kamienia. Nie wiedział czy zanpaktou i jego świat mogły przybierać różne formy wedle zachcianki. Mimo to, czy powinien myśleć o zabójstwie? A gdyby to była Mion? Przecież on nie zostawił by Mion w taki sposób... Chociaż już raz to zrobił, wyruszył do akademii, co gdyby wtedy ktoś ją zabił dla własnej korzyści? Co jeżeli ten chłopak jest kimś ważnym dla kogoś? Czy powinien odbierać właśnie jemu życie? Czy powinien odebrać komukolwiek życie w zamian za moc?  Tak nie mogło być, to nie mogło się stać. Musiał przestać tu i teraz. Na pewno był inny sposób. Na pewno dało się to jakoś rozwiązać... - Mion walczyła kiedyś za takich jak on, nie chciała by rozlewu krwi...- Nie mógł tego tak po prostu zrobić. Nie mógł tak po prostu poddać się zachciankom zanpaktou. To on zdominuje je. Może stać się potężniejszy i znowu stanąć do walki z nim. Chociaż czy by nie było łatwiej stanąć do walki z tym małym dzieciakiem? Już raz przekonał się jaką potężną siłą dysponuje czarna istota... Złapie chłopaka, przepyta go i puści... Potem wróci do Mion i zastanowi się co powinien zrobić. Nagle chłopak, którego gonił postanowił go zaatakować. Próba ta tylko zirytowała Oz'a mimo to jeżeli nic by nie zrobi będzie mogło się to źle skończyć. Znów wzmocnił swoje ciało za pomocą reatsu. Miał go dużo, a używanie go stało się w zasadzie rutyną. Uwielbiał to uczucie gdy nowe dodatkowe siły przepełniały go. Zasłonił ręką stronę, z którego nadchodziło uderzenie i agresywnie ruszył w stronę chłopaka. W miarę możliwości starał się również zbić patyk.

+2 do zręczności, +2 do wytrzymałości, +3 do szybkości
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 28 Sty 2014 - 15:44

Araragi postanowił nawet nie próbować wyjmować broni ani unikać lecącego badyla. Wpakował, jednak w siebie kolejną porcję reiatsu i chciał atak wziąć na klatę. Problem w tym, że wbiegnięcie na kij przerosło jego psychikę. Zahamował i przyjął uderzenie co jeszcze bardziej go spowolniło. Mimo, że ten był ogólnie twardy to lecący badyl rozszarpał mu trochę skóry i doprowadził do leciutkiego krwotoku. O ile nie była to groźna rana (no chyba że dojdzie do infekcji) to zabolała ja cholera, a później szczypała jak nie wiem co. Ów ból jeszcze bardziej spowolnił tempo biegu Oza, a siła ciśniętego badyla odciągnęła jego lewą stronę, którą blokował uderzenie do tyłu. Tylko szczęście pozwoliło mu w takiej sytuacji nie upaść. To wszystko, jednak mocno Cię rozkojarzyło poza spowolnieniem oczywiście. Dzieciak natomiast nie zamierzał uciekać dalej najwidoczniej uznając to za bez sensu. Popędził w jego stronę i szczerze mówiąc był już blisko, a zza pazuchy dobył noża. Ten nie był dużo, lecz zakrzywiony. Przypominał te, których używają myśliwi do garbowania skóry. Zdecydowanie dzieciak nie zamierzał zostać złapanym ani tym bardziej zabitym przez blondyna. Atakował z ogromną desperacją wypisaną na twarzy.
----------------------------
- 3 hp
- 7 rei
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 28 Sty 2014 - 19:51

Oz ani trochę nie spodziewał się, że rzucony kijek w jego stronę będzie mógł wyrządzić mu takie krzywdy. Chłopak musiał być niesamowicie silny, albo ten głupi kawałek drewna był tak na prawdę zrobiony z kamienia. Natomiast sama rana tylko go poirytowała. W tym momencie miał chęć zamordować dzieciaka. Może powinienem krzyknąć, że nie chce mu zrobić krzywdy? Stanąć i spróbować porozmawiać na odległość? W dodatku rana bolała. Zabrakło elementu adrenaliny tak jak przy walce z czarnym. Na szczęście była to lewa ręką. Przez ten cały głupi blok wytracił sporo energii. Mógł po prostu machnąć w to mieczem. Natomiast atak dzieciaka był dla niego totalnym zaskoczeniem. Gdy zobaczył ostrze momentalnie spoważniał. Mimo, że miał przed sobą chłopaka musiał brać go na poważnie, a na pewno jego broń. Każdy atak mógł dosięgnąć celu, nawet zwyczajnym przypadkiem. Role się odmieniły teraz chłopak na niego szarżował, a on musiał się bronić. Był mniejszy od niego i miał mniejszą broń. W tym otoczeniu dzięki tej kombinacji miał przewagę. Drzewa nie sprzyjały jego długiemu zanpaktou. Bez zwłoki znowu wzmocnił swoje całe ciało reiatsu, dzięki czemu mógł na chwilę zapomnieć o bolącej ręce. Zresztą sama stal przyprawiła go o napływ nowych fal adrenaliny. Musiał być uważny i spokojny. Jeżeli spanikuje będzie na przegranej pozycji. Nie mógł pozwolić chłopakowi na dostanie się do niego. Wyjął miecz prawą ręką(Jest praworęczny, tak dla pewności) i ruszył w stronę chłopaka. Postanowił go nie zabijać. Chciał go przepytać, a nie walczyć z nim. Może powinien się odezwać? Z drugiej strony chłopak na twarzy miał wymalowaną desperację, która mimo wszystko różniła się od determinacji. Postanowił ciąć szybko, po skosie z dołu do góry. Musiał wykorzystać to, że posiadał dłuższą broń, dzięki czemu będzie mógł nadawać tempo akcji. Przynajmniej taką miał nadzieję. Nie było sensu w defensywnej pozycji, musiał atakować agresywnie i gwałtownie, tak by jego przeciwnik nie miał czasu na skrócenie dystansu.
+2 do szybkości, +3 do zręczności, +2 do siły
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 28 Sty 2014 - 20:35

Oz po raz kolejny wprowadził w swoje ciało dawkę reiatsu (-7 rei) co, jednak nie uratowało mu tyłka, ponieważ wykorzystał je w skrajnie nieodpowiedni sposób. Gdy ten już w zamachu z nożem w ręce był blisko on dopiero wyjmował katane z sayi. Zamiast, jednak od razu ustawiać ją w pozycji obronnej tudzież próbować unikać w jakikolwiek sposób rycerz lisicy odciągnął go do dołu w zamachu, który był konieczny do wyprowadzenia ataku. To oznaczało, że młodszy z walczących blondynów miał cały tułów Oza odkryty do wykonania ataku. Na szczęście Araragiego chłopak zaślepiony walką o życie, a do tego widać nie mając większych umiejętności pchał na oślep. Tak czy inaczej pchnięcie doszło do celu i chłopak wbił mu nóż, aż po samą rękojeść (-30 hp). Oz miał, jednak mnóstwo szczęścia. Dzieciak zamiast uderzać w klatkę piersiową aby uszkodzić serce czy płuca wbił broń trochę do góry i na lewo od lewego sutka lisiego rycerza. W ten sposób prawdopodobnie uszkodził mięsień operujący lewym barkiem Oza, a do tego spowodował fale bólu nieporównywalną intensywnością do czegokolwiek innego. Uczucie to sparaliżowało go, a młodzian kontynuował bacząc na to iż naturalnie zamach rozpoczęty przez blondyna został zatrzymany i wykonał zamach kolanem, którym uderzył go jeszcze prosto w jajka (-8 hp) z taką siłą, że ten skulił się na ziemi wypuszczając miecz z ręki. Młody nawet nie wyciągając ostrza pobiegł dalej przed siebie widocznie nie chcąc został złapanym na gorącym uczynku i przerażony tym, że chyba zabił człowieka. Oz natomiast krwawił z rany i to obficie. Do tego tym razem rana raczej nie zniknie po wypluciu go ze swojego świata przez czarnego stwora.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 28 Sty 2014 - 22:15

Oz już przy wyciąganiu ostrza zaczął się orientować co się zaraz stanie. Już na samym początku mógł po prostu wyjąć ten miecz. Po prostu nie chciał biegać z obnażonym ostrzem. To nie przyniosło by pozytywnych skutków. Z drugiej strony sam by się przestraszył, gdyby ktoś gonił by go. Nawet z mieczem z sayi. Zamachnął się i na tym się skończyło. Zakrzywiony sztylet wbił się boleśnie w mięsień. Oz wpadł w panikę. Nie spodziewał się, że chłopakowi uda przeprowadzić się atak. Mógł już na samym początku wyjąć ten zasrany kawałek żelastwa. Był wściekły na siebie, powinien to wziąć bardziej na poważnie. Widocznie nóż nie był wystarczającą groźbą. Czuł się w pewnym sensie upokorzony. Był wściekły na siebie. Właśnie w tej chwili jakiś mały gówniarz go zabije. Dodatkowe kopnięcie w krocze dorzuciło kolejną porcję goryczy. Miał ochotę z zagryźć tego małego gnojka. Kolejna fala bólu przeszła przez jego ciało, gorsza i bardziej upokarzająca. Upuścił miecz i opadł na ziemię kuląc się z bólu. Nic tylko złapać jego katanę i uciąć mu łeb. Czekał tak na nadchodzącą egzekucję lecz nic się nie stało. Łapał rozpaczliwie powietrze. Ból nie pozwalał mu zebrać myśli. Chłopak uciekł. Cóż, przynajmniej oszczędził mu życie. Przynajmniej nie zadźgał go na śmierć. Będzie mógł wrócić do domu. Poleżał chwilę, wziął kilka głębokich oddechów. Musiał próbować wstać, najpierw usiąść, oprzeć się się o drzewo. Znaleźć miecz, i spróbować dotrzeć do chaty. Wziął jeszcze kilka głębokich oddechów, i złapał za nóż. Musiał go wyjąć. Raczej nie powinien iść z takim żelastwem sterczącym z jego ramienia. Jeśli się przewróci z czymś takim... Najpierw schował zanpaktou do sayi. Po czym chwycił rękojeść sztyletu i powoli go wciągnął. Tak aby zminimalizować dodatkowe obrażenia. Jeśli uda mu się, chowa sztylet po czym stara się wstać. Bardzo powoli, aż do skutku. Ma zamiar kierować się... W stronę, z której przyszedł, może uda mu się dotrzeć do chatki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 17:30

Araragi popisał się kompletnym brakiem medycznej wiedzy. Każdy, bowiem kto choć liznął tego zagadnienia wiedział z zajęć pierwszej pomocy, iż ciała obcego nie należy wyjmować do póki do póty nie ma się przy sobie czegoś czym owo krwawienie, by się zatamowało. W każdym razie Oz wyjął ze swojej piersi nóż, który w tym momencie działał niczym kiepski korek. Niby, bowiem krew wyciekała, ale to było nic do tego co się stało gdy ten myśliwskie narzędzie wyciągnął. Samo działanie zresztą również spowodowało mu sporo bólu. Zresztą teraz z tego miejsca czuł prawie wyłącznie ból, a gdy jakkolwiek ruszył ręką to musiał zaciskać zęby, aby nie odgryźć sobie języka przypadkiem. Nie mniej ruszył w kierunku chaty Mion paraliżowany przez ból, a to tego z każdą chwilą tracąc cenne osocze. Ruszył całkiem żwawo, ale z każdym krokiem jego determinacja zaczęła przegrywać z osłabieniem organizmu. Po parunastu krokach świat przed nim zaczął się rozmazywać, a po kolejnych kilkunastu zgasł. (- 15 pż z wykrwawienia)

Oz obudził się widząc nad sobą dach i słysząc skrzypienie. Obejrzał się w bok, to Mion na bujanym fotelu bujała się energicznie. Miała elegancko założoną nogę na nogę, a jej ogon wylądował pod krzesłem. Sama lisica czytała książkę, lecz widać było że zdenerwowanie nie pozwala jej na skupić się nad nią. Mimo tego nie zauważyła, że się obudziłeś. Ty natomiast czułeś się lepiej, lecz ledwie. Czułeś, że nie masz koszulki, a Twój korpus owija jedynie biały bandaż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 18:20

Nie miał pojęcia czy to co robi było mądre. Właściwie mało myślał w tamtym momencie, nigdy nie był zbyt bystry, a takie rzadko zdarzały się w jego życiu. Wolał po prostu pozbyć się tego cholernego żelastwa z jego ciała. Im dłużej tak w nim sterczało tym bardziej się wściekał na siebie. Ból był ogromny, miał ochotę odrąbać sobie łeb. A to wszystko z dobroci. Zresztą nie spodziewał się, że chłopak będzie mógł go nagle zaatakować. Tyle błędów, zasługiwał na taką śmierć. Mógł pomyśleć... Następnym razem zastanowi się trzy razy zanim oszczędzi komuś życie. Ból nie pozwalał mu na trzeźwe myślenie, w głowie mu dudniało, a jego ciało stawało się coraz lżejsze. Zaczynał czuć się coraz gorzej. Mimo to udało mu się wstać, każdy krok był zwycięstwem. Może uda się, może nie umrze... Wstawanie nie było chyba odpowiednim pomysłem. Energia zaczynała opuszczać jego ciało jeszcze szybciej. Rana zaczęła... Robić się czarna, wszystko zrobiło się nagle czarne.

Obudził się? Dach, jak dobrze było mieć nad sobą dach. Przełknął ślinę. Czuł, że zaschło mu w gardle. Spojrzał ukradkiem w stronę źródła skrzypienia. Cóż można powiedzieć, że nigdy w życiu nie cieszył się tak bardzo jak teraz. Mion po raz kolejny uratowała mu tyłek. Tak to zazwyczaj wyglądało. On pakował się w coś, a ona go ratowała... Miał już dosyć takiego scenariusza. Chciał stać się silniejszy... Ale czy czyjeś życie jest tego warte? Czuł się lepiej. Czy powinien zacząć rozmowę? Jeśli tak to od czego? Opowiedzieć jej o chłopaku? O zanpaktou? O próbie, przed którą został postawiony? - Shinigami... - Zaczął Oz, po czym zrobił pauzę, aby dobrać kolejne słowa - Wiesz coś więcej o byłym właścicielu zanpaktou? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 20:21

Mion spojrzała gniewnie na Oza gdy ten tylko zwrócił jej uwagę. Chłopak, jednak widział, że ta udawała takie uczucie głęboko za uszami chowając radość z wybudzenia się jej rycerza. Zamknęła książkę z trzaskiem i rzuciła na regał. Twoje pytanie zdziwiło ją... i nie tylko. Tutaj też zauważyłeś smutek, który wdał się na twarz lisicy choć raczej i to chciała ukryć. Mimo to odpowiedziała:
- Sakubachi Torine, zwany rzeźnikiem z zaraki. Pochodził z ostatnich okręgów właśnie tej ćwiartki Soul Society. Tam panują nieustanne wojny gangów, w których krew leje się w większych ilościach aniżeli woda z tamtejszych studni. Gdy byłam w organizacji ludzie tam powiadali o nim, że był niepokonany. Walczył i w całym okręgu miażdżył wszystkich, którzy wyszli mu na przeciw. Niektórzy twierdzili nawet, że jego moc była tak wielka, że gdy spał to w pokoju, w którym to było robiło się potwornie gorąco mimo braku jakiegokolwiek źródła ciepła. Z tych opowieści wychodzi na to, że Torine kiedyś trafił na Hollow, z którym wdał się w szaranki. Jako, że jednak nie posiadał wtedy zanpaktou ani nie znał kidou to nie posiadał broni, która dałaby mu możliwość ubicia potwora, więc ten regularnie miotał nim po ścianach. On był, jednak twardy i przyjmował cios po ciosie. W końcu przybyli Shinigami ubijający stwora. Torine prawdopodobnie ratując swoją skórę zablokował drogę hollowowi do dusz, które na pewno nie przetrwałyby jednego uderzenia jego potężnych ramion. Przez to Sakubachi został obwołany bohaterem Zaraki, natomiast bogowie śmierci zafascynowani jego wielką wytrwałością zabrali go do Seiretei. Tam wręczyli mu zanpaktou i dali na testy do oddziałów. Torine wybrał oddział X. Facet będąc twardy jak skała, wytrwały jak byk, silny jak niedźwiedź, a do tego znający sposób walki poszczególnych grup z rukongai był cennym nabytkiem. Do tego okazało się, że zaczął szybko się rozwijać, a na domiar wszystkiego nie posiadał żadnych skrupułów, z których został wyprany podczas wojen domowych w Zaraki. Sakubachi pokochał krew, śmierć i bitkę, bowiem tylko w nich był wyjątkowy, tylko w nich czuł się jak w domu. Z tych wszystkich zalet wysyłano go na wszelkie misje związane z dławieniem buntów, wyżynaniem ugrupowań przeciwko Seiretei. Tam też bez skrupułów ubijał każdego kogo nakazywała mu misja, a czasem nawet z jakimiś dodatkami. No, a przynajmniej tak powiadali członkowie organizacji. Z tego powodu został zabity jak mniemam, a jego zanpaktou dzierżysz Ty. powiedziała spoglądając w okno na końcu swojej wypowiedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 20:47

Oz uśmiechnął się na reakcję lisicy, fakt że cieszyła się z jego wybudzenia był miła odmianą w całym tym zdarzeniu. Wysłuchał wszystkiego z poważną miną, więc jednak to wszystko było prawdą. Zanpaktou na prawdę było taką... Okrutną istotą... Z tego co słyszał jego właściciel nie był lepszy. Musiał zmierzyć się z naprawdę potężnym i okrutnym przeciwnikiem... I to jak najszybciej. Jeżeli zanpaktou się przebudziło, ktoś na pewno to zauważył... Gdy Mion skończyła, wziął głęboki oddech- Mamy problem... Jego zanpaktou się przebudziło... Walczyłem z nim w jego świecie. Polana z wielką wieżą z kamienia. Czarna istota, z białymi oczyma i zębami rekina... To coś co siedzi w tym mieczu jest potężne. Wciągnął mnie do swojego świata i walczył ze mną. Właściwie po dwóch ciosach był koniec walki, o ile pierwszy zblokowałem drugim posłał by mnie do grobu... Gdy tylko poczuł moją krew zwariował. Jest dokładnie jak Sakubachi. Zresztą nawet nie wiedział, że został zabity, na początku zwracał się do mnie Torine... Oszczędził moje życie i zażądał cudzego w zastaw. Postanowił poddać mnie próbom, a jeśli je przejdę wyjawi mi swoje imię. Musimy coś z tym zrobić. On się przebudził, ktoś prędzej czy później to poczuje... A gdy przybędzie po niego będzie już za późno na myślenie, a tym bardziej działanie - Opowiadanie o tym nie należało do najłatwiejszych nadal jeszcze nie zdecydował co chce zrobić. Miał nadzieje, że Mion pomoże mu. Chociaż w dużym zakresie decyzja należała do niego. Co jeśli ktoś poczuje wybudzone zanpaktou? Przybędzie tutaj z zamiarem zabrania go. Nie można było tak po prostu zignorować tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 20:59

Gdy tylko Mion usłyszała pierwsze kilka zdań spojrzała na niego z przerażeniem. Oz nigdy tego u niej nie widział na twarzy. Autentyczny strach. Przerwała mu gestem i powiedziała nerwowo:
- Na litość boską jesteś dość ciężko ranny. Nie gadaj tylko, bo rana się otworzy. Odpowiadaj krótko. Następnie podeszła i zasłoniła zasłony w oknach jakby ktokolwiek miał ich teraz podglądać. Po tym spytała z trwogą w głosie:
- Czy ten zanpaktou posiadał oburęczny tasak z ząbkiem na końcu? Następnie nie czekając na odpowiedź zadawała kolejne:
- Co Ci wbiło nóż w ramię? Niemożliwe, że to zanpaktou, bo przecież to są inne światy, z których przedmioty nie wychodzą... Po pytaniu nerwowo sama dokończyła mówiąc bardziej do siebie. Następnie spojrzała badawczo i zadała kolejne z pytań:
- I czy to co Ci wbiło to w pierś już nie żyje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Today at 11:38

Powrót do góry Go down
 
Chatka Oz'a i Mion
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 7Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Pustkowia-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create a free blog