IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Chatka Oz'a i Mion

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 21:07

Przerażenie Mion nie udzieliło się Oz'owi. Próbował mimo wszystko zachować spokój. Chociaż zasłonięcie zasłon go zaniepokoiło. Czyżby czuła coś czego on nie mógł wykryć? - Z zabkiem na końcu, a po zadaniu rany zamiast krwi pojawił się ogień na jego końcu. - Odparł szybko po czym zaczął słuchać dalej - Jakiś mały chłopak mnie podglądał gdy szedłem w kierunku strumyka, pobiegłem za nim. Wtedy czarny wciągnął mnie do swojego świata. Gdy mnie z niego wyrzucił goniłem dalej tego bachora, nie chciałem zrobić mu krzywdy. Nie spodziewałem się, że może być uzbrojony. Ale to był tylko dzieciak. Nie potrafił mnie zabić nawet gdy miał szansę, uciekł z przerażeniem. -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 21:18

Odpowiedź Oza utwierdziła lisicę w przerażeniu:
- No to mamy przesrane. Musisz wiedzieć, że zanpaktou jest odbiciem skrawka duszy użytkownika. Gdy umiera użytkownik to i ten skrawek duszy. To, że jest tam i jego miecz to znaczy że... Sakubachi Torine żyje... i na pewno go szuka. Po drugiej wypowiedzi westchnęła głośno kompletnie zrezygnowana i powiedziała:
- To bardzo złe informacje. Jesteśmy tydzień drogi od jakiegokolwiek aglomeracji. Oznacza to, że ktoś coś wiedział, a teraz jest tego pewny. To źle, że nie udało Ci się chociaż złapać dzieciaka. Od teraz przestaliśmy być tu bezpieczni. Masz tydzień, żeby doprowadzić się do stanu używalności, a potem opuszczam ten dom. Następnie wstała, poszła do środka domu, lecz w drzwiach zatrzymała się i dodała:
- Idę rozpocząć przygotowywania do wymarszu. Jak masz jakieś pytania to teraz. Jeśli nie to idź spać, musisz mocno wypocząć. Jeśli ich nie było to zniknęła z pola widzenia, a Oz został sam. W pokoju było ciemno z powodu zasłoniętego okna. W sumie sam nie wiedział ile minęło od czasu zemdlenia, ale był całkiem senny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 29 Sty 2014 - 21:30

- Mamy przesrane... Musimy szybko zdobyć przychylność tego zasranego zanpaktou, musi wyjawić mi swoje imię zanim zjawi się jego właściciel - Wysłuchał jej po czym rzucił cicho - Kocham Cię... - Zamknął oczy i starał się zasnąć. Właśnie całe jego życie legnie w gruzach. Dlaczego? Czy chciał tak wiele? Może nie powinien tutaj wracać... Może powinien zostać w akademii? Może wtedy zanpaktou nie przebudziło by się... Powinien zabić tego dzieciaka... Powinien być bardziej bezwzględny. Jeśli nie to nie tylko zabiorą mu jego dom, ale i Mion... Musiał przestać myśleć. Musiał pozwolić, żeby ogarnął go sen. Mion miała racje, tydzień od najbliższej aglomeracji. Musi wypocząć. Muszą ruszać stąd jak najdalej mogą. Ale co dalej? Jeśli nawet czarny wyjawi mu swoje imię, to czy nie będzie chciał powrócić do prawowitego właściciela? Oz nie miał na razie sił na te przemyślenia na tą chwilę musiał odpocząć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Czw 30 Sty 2014 - 16:52

- Póki co i tak byś nie zapanował nad jego mocą. powiedziała smutno na wypowiedź odnośnie wydobycia z czarnoskórego jego imienia. Na drugą wypowiedź spojrzała na niego zdziwiona po czym odwróciła się na pięcie i wyszła nie odpowiadając nic. Rozmyślania przeszkadzały w zaśnięciu lecz... tylko na chwilę. Oczy Oza kleiły się niczym łączone budaprenem, a i w końcu jego umysł wyciszył się w akcie snu.

- Wstawaj. Obudził go surowy głos Mion. Mówiła tak tylko wtedy kiedy czegoś od niego żądała. - Jak ręka? spytała już łagodniejszym tonem. Prawda natomiast była taka, że wcale nie było źle. Wiedza medyczna lisicy robiła cuda, bowiem teraz miejsce rany owszem i bolało, a ręka była zdrętwiała, ale spokojnie mógł nią poruszać. Ta kazała mu zrobić powolny krąg z nią, zacisnąć pięść i rozluźnić ją.
- Ujdzie. Skwitowała krótko. Po czym przeszła do swojego tonu z kategorii rozkazujących - Idziemy potrenować, chodź. Rzekła, a następnie wskazała mu drzwi. Nagle, jednak usłyszała potężne burczenie, które wydostało się z brzucha jej rycerza. Zaśmiała się krótko po czym wyszła na chwilę. Zbyt hojna nie była, bowiem rzuciła mu jabłko, ale to zawsze lepsze niż nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Czw 30 Sty 2014 - 17:11

- Jasne, że nie. Nie jestem tak głupi, żeby tego nie wiedzieć. - Odpowiedział równie smutnym tonem. Nie oczekiwał, że mu coś odpowie. Może to i lepiej. Zamknął oczy i pozwolił sobie na sen. Na razie będą bezpieczni. Na razie. Lecz ktoś zjawi się tutaj, i to niebawem.

- Po co wstawać... Tak wygodnie... - Pomyślał sam do siebie po czym przewrócił się na prawy bok, próbując udawać, że nie słyszy. Nagle przypomniał sobie w jakiej sytuacji się znajduje i szybko poderwał się do pozycji siedzącej. Nagle przestał czuć zmęczenie. Cóż, strach... Strach czasami się przydaje. Dobrze motywuje do działania. - Nie boli, aż tak bardzo. - Odparł po czym zaczął się w nią wpatrywać. Jej obecność zawsze go uspokajała. Dobrze było wiedzieć, że podczas jego snu nic się nie stało. Dobrze było znowu ją widzieć, nawet jeżeli tylko spał. - Więcej niż ujdzie. - Odparł po czym uśmiechnął się. Cóż dawno nic nie jadł. Nagle poczuł się głodny. I właśnie w tym momencie przyszła mu z pomocą Mion. Kiedy zjadł jabłko, wciągnął na siebie spodnie jeśli ich nie miał i złapał za miecz. - Nie mieliśmy czasami wyruszać już? Długo spałem? Oh... I oczywiście dziękuję, znowu mnie uratowałaś. - Nie było czasu do stracenia, gdy mu odpowiedziała ruszył na dwór. Nie mogli teraz pozwolić sobie na marnowanie czasu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pią 31 Sty 2014 - 20:24

W Ozie odezwała się jego żarłoczna natura. Choćby zjadł całe to jabłko wraz z pestkami to nie najadłby się, a to odciągało go od myślenia o czymkolwiek innym. Może i już nie burczało w jego żołądku, ale psychicznie czuł się nadal głodny. To zdecydowanie może utrudniać mu pracę. Nie mniej Mion chciała, więc jej rycerz zebrał się na nogi i poszedł. Gdy już chciał wyjść na dwór ta cofnęła go gestem wskazując na maty znajdujące się w największym pokoju chatki. Na jego wypowiedź spojrzała surowo i odpowiedziała:
- Nie słuchasz mnie. Mówiłam, że wyruszamy najpóźniej za tydzień. W tym stanie nie byłbyś w stanie maszerować wystarczająco długo bez przerwy, nie mówiąc już o tym gdyby doszło do walki. Następnie po turecku usiadła na jednej z mat, a Tobie kiwnięciem głowy wskazała drugą, abyś zrobił to samo. Wyciągnęła dłoń przed siebie, na jej twarzy pojawiło się skupienie. Po sekundzie w jej dłoni wirowała nieduża, święcąca na błękitno kulka z reiatsu. Po czym zacisnęła pięść usuwając twór i dodała:
- Twoja kolej. Zdecydowanie cała sprawa, która wyszła podczas poprzedniej rozmowy wprawiła lisią dziewczynę w bardzo kiepski humor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pią 31 Sty 2014 - 21:36

- Mógł bym coś jeszcze dostać... - Mimo to musiał się skupić. Nie było czasu na marudzenie. Gdy cofnęła go spojrzał na nią z zdziwieniem. Obrócił się na pięcie i wskazał pytająco na matę. Cóż lepsze to niż wymachiwanie mieczem, na to nie miał zdecydowanie za mało sił. Zresztą gdyby zaczął machać mieczem rana na pewno ponownie by się otworzyła. Podszedł szybko i usiadł tak jak Mion. - Maszerował bym tak długo jak trzeba by było nawet bez jednej nogi. - Pomyślał po czym uśmiechnął się ponuro sam do siebie. Fakt, że nie odpowiedziała mu ile spał zignorował. Uwagę na temat niesłuchania jej również. Obserwował ją z całkowitym skupieniem jakim mógł sobie pozwolić na tą chwilę. Podczas treningów nie wolno było się rozpraszać. Czy to tych z reiastu, czy fizycznych. Trzeba było oczyścić swój umysł, odciąć się od świata i skupić na tym co się robi. Im więcej potu przy ćwiczeniach, tym mniej krwi podczas walki, a tej ostatnio było za dużo. Gdy Mion stwierdziła, że nastała jego kolej przez jego twarz przeszedł grymas. Używanie reiatsu było już dla niego zupełnie naturalne, ale takie coś... Wziął głęboki oddech i wypuścił powoli powietrze. Wyciągnął dłoń przed siebie. Nie powinno być trudno. Musiał postępować tak samo jak przy wzmacnianiu ciała, tylko tym razem musiał... Wydobyć je na zewnątrz. Stopniowo zaczął kierować swoje reiatsu do ręki. Pozwalał zgromadził go tam tyle ile tylko mógł po czym zaczął pozwalać mu z niej wypływać, przy czym starał się zmusić je do wirowania. Starał się skupić tylko na energii, która przepływała do jego ręki po czym wychodziła na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 1 Lut 2014 - 14:06

Araragi szybko przeszedł do swojej próby. Okazało się, że w całym procesie najważniejszą sprawą jest wejście stan wyciszenia się i skupienia. To, jednak całkowicie nie wychodziło Ozowi. Gdy tylko próbował myśleć wyłącznie o kulce to żołądek przypominał mu, iż nie było ani śniadania, ani drugiego śniadania nie mówiąc już o czymś słodkim na koniec. Mion z podwieszoną u góry brwią oglądał jego zmagania z własnym brzuchem. W końcu nie wytrzymała, wstała tak nagle, że Oz zląkł się i powiedziała:
- Idziemy na dwór. po czym wyszła, a gdy już znaleźliście się na zewnątrz poczułeś, że pogoda jest nieprzyjemna. Panował ziąb, a las przysłaniała mgła. - Chciałam zrobić przed śniadaniem trening duchowy, żeby z energią po jedzeniu móc zrobić siłowy, ale widać, że u Ciebie jest problem z koncentracją. Wyjaśniła powód opuszczenia domu. Następnie kontynuowała:
- Dzisiaj się nie będzie przemęczał. Zaczynami od zwykłych ćwiczeń rehabilitacyjnych, aby Twoja ręka wróciła do dawnej formy. Zacznij od własnej rozgrzewki. Nakazała i stanęła z rękoma założonymi na piersi i badawczym spojrzeniem wbitym w to co za chwile masz zacząć robić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 1 Lut 2014 - 15:28

Im dłużej starał się wykonać ćwiczenie, tym bardziej zaczynał się irytować. Brak jedzenia mu nie pomagał. W zasadzie tylko pogarszał sprawę. Jak mógł normalnie funkcjonować bez najedzenia się? Tym bardziej, że nie potrzebował wiele. Tylko jeden ogromny posiłek dziennie. To by mu wystarczyło wytrwać do wieczoru, no może troszeczkę, ale tylko troszeczkę krócej. Ale nie, lepiej dać się dźgnąć nożem, stracić całą krew, walczyć z zanpaktou i na koniec nie dostać nic do jedzenia oprócz jabłka. Barbarzyństwo.
Cóż Mion widocznie też nie miała dobrego humoru. Zniechęcony Oz wstał i rozglądnął się za czymś do jedzenia, po czym ruszył za lisicą. W powietrzu można było wyczuć napiętą sytuację. Mgła nie dodawała mu otuchy. W takiej chwili jak ta przydała by się odrobina ciepłego wietrzyku i przyjemne słoneczko, tak na poprawę nastroju. Mimo to ziąb i mgła sprawiały, że powietrze było niezwykle rześkie. - Jasne, że mam problem z koncentracją, ledwo co uszedłem z życiem, straciłem w cholerę krwi, a nic nie zjadłem - Odparł po czym najpierw dotknął miejsca rany, w zasadzie nie wiedział na jak bardzo ciężką rozgrzewkę mógł sobie pozwolić. Rozpoczął bieg w miejscu, po czym dodał krążenia przedramion. Po chwili przeszedł płynnie do krążenia ramion. Po kilku powtórzeniach zaczął krążenia barków. Starał nie narzucać sobie zbyt dużego tempa, przy czym ciągle kontrolował oddech. Jeśli lewa strona nie dawała o sobie zbytnio znaku pozwolił sobie na krótką i szybką serię biegu indiańskiego, który polegał na stykaniu po skosie łokcia z kolanem. Następnie zdecydował się na szybkie krążenia nadgarstków, po czym przerwał ćwiczenia i wziął kilka głębszych wdechów. Na rozciąganie zafundował sobie kilka skrętoskłonów, krążeń bioder i skłonów tułowia. Po zakończonej rozgrzewce spojrzał na Mion pytająco -Co teraz? -
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 1 Lut 2014 - 16:34

- Najesz się później. Są rzeczy ważniejsze od obiadu. Nie wiem jak my z Twoim żołądkiem przetrwamy przez tydzień w lesie. Powiedziała sceptycznie po Twojej wypowiedzi. Zaś przechodząc do rozgrzewki to Mion cały czas obserwowała Cię bacznie. Sam nie wiedziałeś czy nie śmiała się z powodu powagi sytuacji czy może tak umiejętnie to ukrywała. To wyglądało, bowiem komicznie. O ile, bowiem nogi i prawa ręka działały całkiem sprawnie to lewa była sztywna i przypominało to jakby działała własnym życiem. Gdy prawą ręką zdążyłeś wykonać 3 obroty to lewą maksymalnie jeden. Przy tym może nie czułeś bólu w ranie, ale co wysiłek nią wyczuwałeś nieprzyjemne kucie w miejscu, w którym niedawno oberwałeś. Zdecydowanie medycyna Mion zdziała w tym przypadku cuda. Gdy skończyłeś, powiedziałeś to jej ta nakazała beznamiętnie:
- Wyciągnij miecz, chwyć go oburącz i jak w kendo wykonuj po kolei najprostsze cięcia. Ręka musi przywyknąć do zwykłych czynności nim zajmiemy się czymś bardziej skomplikowanym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sob 1 Lut 2014 - 19:28

- Jasne, że są na przykład śniadanie. - Odparł po czym uśmiechnął się ponuro. Nie miał ochoty na żartowanie. Może nie powinien żartować? Może lepiej było zachować neutralność? Komicznie czy nie musiał ćwiczyć. Lepiej, żeby wyglądało to komicznie na treningu niż podczas prawdziwej walki. Był pewien, że Mion też zdawała sobie z tego sprawę. Dobrze było mieć Mion przy sobie, w dzień kiedy tutaj się znalazł też go uratowała. Pozwoliła mu zostać. Musiał się teraz odwdzięczyć. Mion była całkowicie inna... Musiała bardzo przejąc się tą całą sytuację. Bez zbędnego komentowania wyciągnął miecz prawą ręką i dołożył lewą. Poprawił trzymanie i ustawił się w pozycji do ataku. Tak jak kazała Mion wykonywał najprostsze cięcia czysto technicznie. Starał się, żeby każde cięcie było niemal idealne. Nie wkładał w nie za dużo siły ani szybkości. Znowu starał się wyciszyć umysł i skupić na ostrzu patrząc się ciągle w jeden punkt przed siebie. Cięcia wykonywał jedno za drugim, bez przerwy między nimi, ciągle równomiernie oddychając. Musieli jak najszybciej uporać się z jego lewą stroną i wyruszyć przed siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pon 3 Lut 2014 - 16:52

- Lepiej się przygotuj, bo w najbliższym czasie będziesz częściej wychodził na trening niż przychodził do stołu. odpowiedziała smętnie. Rzeczywiście była nie w nastroju do żartów i w sumie ciężko było jej się dziwić. Musiała w tydzień opuścić swój dom, do którego się przyzwyczaiła, a do tego groziło jej ryzyko spowodowane rzeźnikiem deptającym jej po piętach. W każdym razie Twojemu treningowi przyglądała się uważnie. Szczerze mówiąc nie można powiedzieć, że cięcia Araragiego zakończyły się niepowodzeniem, bo raczej rzekłbym że ciężko to cięciami nazwać. Wyglądało to tak jakby Oz nie wiedział, który dokładnie atak chciał się zabrać (nie opisałeś, które ataki wykonujesz), w jaki sposób (nie opisałeś w jaki sposób je wykonałeś), jak się do nich zabrać (nie opisałeś przygotowania do cięcia), a do tego jakoby wszystko robił za szybko (przerwa między cięciami jest konieczna chociażby na wykonanie kolejnego pełnoprawnego zamachu). Do tej katastrofy dochodził jeszcze fakt różnicy w sprawności lewej i prawej ręki. To wszystko zebrało się na obraz nie przypominający nieurodzaju, lecz kompletnie spaloną ziemię. Po wyrazie twarzy blondyn zauważył, że Mion nie była zadowolona i ciężko było jej się dziwić. To coś bardziej przypominało nieumiejętne wymachiwanie cepem, aniżeli szlachetną sztukę zanjutsu.
- Tragedia. Oznajmiła, a następnie doszła do wniosku, że musi Ci to wyłożyć na talerzu, więc dodała: - Najpierw wykonać cięcie po przekątnej z góry później z dołu, następnie po poziomie i pionie na koniec pchnięcie. Każde po trzy razy. I przyłóż się na bardziej.
----------------------------------------------------------------------------------
W opisie treningu nie za bardzo były jakiekolwiek informacje o wykonywaniu ćwiczenia także ciężko mi było odpisać stąd opóźnienia. Masz jeszcze jedną próbę do opisania treningu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 4 Lut 2014 - 21:58

- Marzyłem o tym całe życie, nigdy za dużo treningów.- Rzucił ponuro po czym zaczął... Właściwie nie wiedział sam do czego. Nie potrafił złapać myśli i uspokoić ich. Nie mógł zapanować nad sobą. Rzeźnik, zanpaktou, otarcie się o śmierć z własnej dobroci, a może bardziej głupoty i bezmyślności. To wszystko nie dawało mu spokoju, czuł się jak by ktoś wybudził go ze snu wylewając na niego hektolitry zimnej wody. Fakt, że ktoś tutaj zmierzał przyprawiał go o dreszcze. Prześladowała go myśl, że ktoś zjawi się tutaj zaraz, że muszą uciekać już w tej chwili. Nie mógł się skupić na treningu przez co jego ruchy... Były beznadziejne. Zamiast wykorzystać czas przed drogą... Nawet nie zorientował się kiedy zakończył ćwiczenie, o ile przyłożył się do rozgrzewki, to kendo całkowicie zignorował zatracając się w myślach. Zamknął się w pudełku nicości, z którego wyciągnęły go dopiero słowa Mion - Ah... Masz rację teraz dam z siebie wszystko. - Odparł, zamknął oczy, wziął głęboki oddech i wypuścił powoli powietrze. Spojrzał na Mion gdy ta wymieniała mu rodzaje cięć, które miał wykonać.
Wysunął lekko lewą stopę, a prawą postawił z tyłu, tak aby nie stał frontalnie do wyimaginowanego przeciwnika, kiedy zmniejszył odkrytą powierzchnię narażoną na atak, złapał miecz oburącz i zaczął wykonywać cięcia. Każde cięcie starał się wykonać w normalnym tępię. Starał się w miarę szybko unosić miecz do uderzenia, i równie szybko je wykonywać. Największą uwagę kładł na dokładność, tym razem między każdym uderzeniem dawał sobie chwilę przerwy by powrócić do pozycji wyjściowej. Zwracał również uwagę na pracę nóg i bioder. Cios starał się napędzać całym ciałem, nie tylko ramionami. Przy każdym zamachu nabierał powietrza do płuc, aby je wypuścić przy ataku. Starał się oczyścić swój umysł z wszystkich problemów, zamknąć w pudełku nicości, w którym sam się schował jeszcze chwilę temu przed nimi. To on miał władać jego duszą i umysłem, nie jego lęki i problemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 5 Lut 2014 - 17:14

Gdy tylko Ryuuji spiął tyłek i w pełnym skupieniu zabrał się do pracy od razu widać było progres. Fakt nadal trochę się gubił i technicznie daleko cięciom było do perfekcji, ale wreszcie zaczęło to przypominać ataki katanom, a nie machnięcia cepem. Postęp zauważyła też Mion, która wyraźnie uśmiechnęła się i powiedziała:
- Lepiej. Spróbuj jeszcze raz. Im więcej razy Oz wykonywał swój atak tym lepiej się w nim czuł, oswajał się z nim. To nabieranie ogłady było bardzo ważne i na pewno lisica będzie zwracała na to uwagę w najbliższym czasie. Gdy skończyłeś ta wypowiedziała się po raz wtóry:
- W porządku tyle, na razie starczy. Idę robić śniadanie, a Ty biegaj wokół chaty dopóki Cię nie zawołam, i nie próbuj się migać. Tym razem wypowiedziała się też surowo, ale jakoś łagodniej niż poprzednio. Następnie odwróciła się z gracjom na pięcie z lekkim machnięciem ogonem i zniknęła w środku ich lokum... no przynajmniej na jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Czw 6 Lut 2014 - 20:19

Podczas wykonywania pracy starał się pozostać w pełnym skupieniu, co widocznie przyniosło efekty. Był z siebie zadowolony, jakaś miła odskocznia od ostatnich wydarzeń. Musiał ćwiczyć nie tylko używanie miecza, ale również i mózgu. Młody chłopak w lesie powinien zostać przez niego zmiażdżony... Gdy Mion go pochwaliła przez jego ciało przeszła fala euforii. Lubił być chwalony. Głaski to coś co lubił. Kolejna porcja ćwiczeń została wykonana przez niego z jeszcze większym zapałem i skupieniem. Gdy tylko skończył miał ochotę na więcej. Jeszcze kilka powtórzeń tak dla pewności... Gdyby tylko mieli więcej czasu. - Cóż, biegać też lubię - Pomyślał i pokiwał głową, dając znak, że przyjął kolejne ćwiczenie. - O tak! Jedzenie, to dobry pomysł, to ja idę szybko biegać - Właściwie to nie miało znaczenia jak szybko pójdzie biegać, ale po dosyć udanych ćwiczeniach z zanpaktou chłopak miał ochotę na więcej ćwiczeń mimo ogarniającego go głodu. Co prawda niezbyt podobała mu się wizja krążenia wokół domu, lecz mus to mus. W tym momencie będzie bezpieczniej jeśli nie oddali się zbytnio od chatki. Tak więc zaczął swój trucht, starając się utrzymać dosyć dobre tępo. Skupiał się na kontrolowaniu oddechu. W między czasie pozwolił sobie na trochę rozważań i obserwowania otoczenia, pogoda nie była zbyt ładna mimo to rozkoszował się ostatnimi chwilami s swoim otoczeniu. Ciężko będzie mu opuścić to miejsce. W końcu to jego nowy dom...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pon 10 Lut 2014 - 13:28

Cóż Mion nie miała wielkiej wprawy w kuchni. Z reguły zajmowało jej kupę czasu upichcenie czegoś, a do tego było to maksymalnie zjadliwe. Z uwagi na ten brak talentu jak Oz zaczął biegać tak biegł, biegł biegł i biegł. Nawet mimo jego naprawdę niezłej kontuzji w końcu odczuwał porządne zmęczenie. Gdy nogi się pod nim uginał wreszcie usłyszał głos przez okno:
- Gotowe! Należał on do Mion. Wreszcie nastąpił koniec męczarni. Śniadanie niestety nie było zbyt pożywne, gdyż było to trochę jajecznicy z jakimiś ziołami co na pewno na długo Araragiemu starczyć nie będzie. Młodzian nie mógł mieć, jednak za to żalu do lisicy, bowiem przez jego "kontuzje" cały plan ich dnia został zaburzony. Z reguły, bowiem to Oz coś poszedł przynieść z lasu, a ona gotowała. Teraz nie dosyć, że była zarobiona przy pakowaniu rzeczy to jeszcze wychodziła po żarcie, a na dodatek pichciła je. Logika logiką, lecz żołądek Oza nie przyjmował do siebie argumentów gdy był pusty. Nie był to natomiast koniec męczarni. Tuż po śniadaniu znowu Mion kazała mu robić kulkę z reiatsu.

------------------------------------------------------------------

Lenistwo Araragiego zostawało wystawione na ciężką próbę. Lisica nie dawała mu chwili na odpoczynek poza posiłkami i chwilami spędzonymi w toalecie. Codziennie rano budziła go i kazała mu biegać, ćwiczyć kata nie tylko ze sfery zanjutsu, ale i hakudy. Następnie zawsze były jakieś ćwiczenia siłowe, które z każdym dniem stawały się cięższe, a na koniec bieganie, dużo biegania. Nie wiadomo czy to prawda czy nie, lecz chłopakowi zdawało się, że z każdym dniem dziewczyna posiłki robi dłużej, a więc i Oz biegał więcej. To, jednak nie było najtrudniejsze. Najcięższe było to co czekało po krótkim odpoczynku na jedzenie. Mianowicie chodziło o ćwiczenia z reiatsu. Po paru próbach Ryuujiemu udało się wytworzyć małą kulkę wielkości piłki do ping ponga i kręcić nią. To, jednak nie satysfakcjonowało w najmniejszym stopniu lisicy. Ta kazała mu ją powiększać i powiększać i powiększać, aż do granic jego kontroli nad reiatsu. Mówiła, że jeśli ten się chce rozwinąć to musi używać naraz jak największej ilości energii. Później przychodziły pracę domowe. Chodziło o pakowanie różnych rzeczy, konserwowanie żywności, ogólnie przygotowywanie się do nadchodzącej długiej podróży. W tym momencie Mion często znikała mówiąc, że udaje się do lasu. Zajmowało jej to, jednak znacznie dłużej niż zwykle gdy ta udawała się po jedzenie. Po małym obiedzie przychodziły ćwiczenia najcięższe ze wszystkich. Mianowicie połączenie fizycznych z duchowymi. Chłopak miał ładować do swojego ciała reiatsu, aby polepszyć swoją siłę i się podciągać na gałęzi, lub zwiększać szybkość i biec. Wariantów było sporo. Dalej działo się spontanicznie. Czasem lisica zaganiała młodziana do pakowania różnych wartościowych przedmiotów po skrytkach w strychu czy piwnicy na w razie gdyby mogli kiedyś tutaj wrócić gdy niebezpieczeństwo ustanie. Po kolacji znowu ćwiczył reiatsu. Natomiast przed snem Mion ściągała mu bandaże, a następnie poprawiała leczenie. Używała do tego jakiegoś zaklęcia, jej dłonie stawały się zielone, a w miejscach, do których je przysuwała Oz czuł przyjemne ciepełko. Następnie zakładała mu drugi bandaż. Przez pierwsze 3 dni chłopak chociaż się wysypiał. Potem nie było już takiego komfortu. Dziewczyna uznała, że dom cały czas musi być strzeżony, aby nie zabito ich we śnie. Dlatego zarządziła, że do kupy mają 8 godzin na sen, przez 4 godziny ona stoi na warcie przez drugie on. Mion brała pierwszą straż, więc dzień Araragiego stawał się od wtedy bardzo długi. W pierwszą noc młodzian mało nie zasnął na swojej warcie, lecz w kolejnych szło mu coraz lepiej panowanie nad sennością.

(+1 rei)

Nadeszła szósta noc od tamtego dnia, w którym nóż przeszył bark Araragiego. Było już dawno po zmroku już po połowie warty Mion, Oz spał smacznie korzystając z krótkich chwil snu, który przydzieliła mu lisica. W te noc, jednak nie było mu dane wypełnić tego czasu choć sen miał istotnie piękny, w którym przechadzał się po tym lesie z Mion, która pierwszy raz od tygodnia miała dobry humor. Odrzuciła srogi smutek i surowość związaną z cierpieniem, które trapiło ją z powodu opuszczania swojego domu. Również właśnie ona wybudziła go z pięknego snu. Na jej twarzy tkwił realizm. Surowa mina z nutką przestrachu i niesamowitej determinacji. Trzęsła silnie za lewy bark, który był już stu procentowo sprawny (+31 hp).
- Wstawaj Oz, oni są w lesie. Musimy opuścić dom jak najszybciej. Bierz swoją część bagażu i czym prędzej kierujmy się do rukongai! Mówiła szeptem, lecz stanowczo naciskając, aby chłopak ruszył tyłek. Tym razem chyba chłopak chwilę poczeka na swoje śniadanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pon 10 Lut 2014 - 21:48

Im dłużej biegał tym bardziej miał dosyć. Chciał żeby to wszystko się już skończyło, żeby mógł w końcu położyć się i odpocząć jak normalny człowiek. Co za dużo treningu to nie zdrowo. Z chęcią by przystanął na chwilę i wziął kilka głębszych wdechów. Zrobił by to, ale zamiast tego co jakiś czas trochę zwalniał. Nie mógł lekceważyć treningów w takiej chwili, mimo to jego natura dawała o sobie znać. Gdy nadszedł czas posiłku Oz opadł bezwładnie na trawę i zaczął ciężko sapać - Nigdy więcej nie będę już biegać. - Wymamrotał pod nosem, doskonale wiedząc, że jutro też zmusi się do tego. Jeśli nie on, to Mion. Po chwili odpoczynku udał się zaspokoić swój głód. Cóż może nie było to arcydzieło kulinarne, ale nie spodziewał się niczego lepszego - Dziękuję. - Uśmiechnął się do niej i zaczął wszystko pożerać. Smak był o wiele lepszy niż wygląd. Na szczęście. Po posiłku żałował swojej zachłanności. Zamiast odpoczynku czekała go kolejna męczarnia w postaci treningu z reiatsu, co prawda wolał ją zamiast wysiłku fizycznego, ale wychodziło mu to o wiele gorzej. Gdyby jeszcze mógł leżeć przy treningach z energią duchową mógł by je nawet polubić.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Kolejne dni były istnym piekłem na ziemi, ciągłe treningi, treningi i jeszcze raz treningi. Zero odpoczynku! Jak tak można? Jak dzień mógł się odbyć bez porządnej drzemki. Najgorsze w tym wszystkim było to, że każde ćwiczenie musiał wykonywać sumiennie, precyzyjnie, dużo i bez przerw. Chociaż to i lepiej, ich wolność jest zagrożona. Muszą opuścić swój dom, w tak szybkim czasie zostali pozbawieni swojego spokojnego życia. Czuł się przez to wściekły, a tą wściekłość wkładał w każdy trening, dzięki czemu czuł się trochę spokojniej. Przez jakiegoś zasranego boga śmierci mieli kłopoty. Nic tylko się cieszyć. Po każdym treningu przychodziła pora na bieganie, a jak i pora na bieganie to i pora na odpoczynek. A przynajmniej na małe oszustwa, zawsze co kilka kółek zwalniał biegu. Normalnie kładł by się na trawie i odpoczywał, ale w tej sytuacji myśląc o tym miał wyrzuty sumienia. Przez niego Mion traci jej miejsce na świecie, mimo to ona mu pomaga, leczy go, szkoli i jest przy nim. Nie mógł tak po prostu nic nie robić mimo, że miał na to wielką ochotę. Kiedy zaganiała go do pomocy przy pakowaniu się zawsze starał się zagadywać ją, poprawić jej jakoś humor. Powietrze wydawało się jakieś cięższe ostatnio... Zresztą bardzo lubił pomagać przy domu. Mógł wtedy odpocząć od treningów, nie było to może wygodne drzemanie na trawce, ale w tej sytuacji musiał brać to co dawał los. Mimo to najgorsze przychodziło wieczorem, zamiast snu po ciężkim dniu czekała go warta. Co prawda podczas niej w końcu mógł sobie spokojnie usiąść i odpocząć, ale w środku toczył zaciętą walkę z samym sobą, żeby nie zasnąć. Czas w te noce ciągnął się nieubłaganie, a gdy przychodziła kolej na jego sen nagle wstawał ranek.

Szóstą noc zapamięta do końca swoich dni jako najgorszą noc w jego życiu, po sumiennie odbytej warcie w końcu przyszła jego kolej na sen. Jeden z najpiękniejszych snów w jego życiu, tak dobrze mu się wtedy spało... W końcu spacerował sobie spokojnie z Mion ,wszystko wydawało się takie piękne, aż nagle właśnie ona wybudziła go ze snu. Na początku nie wiedział co się działo, pozwalał trząść sobą jak bezwładną lalką próbując odzyskać przytomność. Treningi, warta, zanpaktou... Nagle wszystko wróciło do niego niszcząc jego piękny sen. Złapał ją za nadgarstek i szybko się podniósł - Spokojnie, już się zbieram. - Wyszeptał do niej po czym spróbował się dźwignąć na nogi. Informacja o tak bliskim położeniu wroga podziałała na niego jak kubeł zimnej wody. Przez jego ciało przebiegła fala determinacji i strachu, mimo to nie dał poznać po sobie, że się boi. Musiał być spokojny, jeśli jego umysł przegra to będzie koniec. Wstał mamrocząc coś pod nosem i złapał za zanapktou. Przymocował miecz przy pasie, po czym złapał za resztę części bagażu. Nie było czasu na śniadanie mimo, że jego brzuch niemal błagał o małe co nie co. - Ruszajmy. - Rzucił ponuro po czym wyszedł przed chatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 11 Lut 2014 - 12:53

Notka od MG: napisałem, że Mion brała pierwszą wartę, więc nie mogłeś odbyć przed obudzeniem sumiennej straży, bo Ty nie spałeś po swojej kolejce
-------------------------------------------------------------------------
- Bierz plecak. powiedziała pokazując na jeden z dwóch dużych plecaków. Jeden był mniejszy i to jego wzięła Mion co było logiczne w układzie lady i rycerz. Ozowi pozostał większy, który szczerze mówiąc był cholernie ciężki.
- Mamy szczęście, nasi oprawcy to idioci. Musieli odpalić nieopodal ognisko, bo dym widać w promieniu kilku kilometrów. Szepnęła kierując się do tylnego wyjścia z chatki. Nim otworzyła drzwi to odwróciła się i dodała jeszcze:
- Do lasu musimy podbiec szybko, lecz później całkowita cisza. Nadepnięcie na jakąś gałązkę może nas zdradzić. Następnie z melancholią spojrzała jeszcze raz po całej chałupce, westchnęła wzięła głęboki wdech i powoli otworzyła drzwi. Następnie rozejrzała się po czym szepnęła:
- Droga czysta. Biegniemy. Po czym wystrzeliła do przodu zręcznie jak prawdziwy lis. Tuż za nią pobiegł Araragi po chwili byli w lesie ukryci liśćmi, drzewami i zaroślami. Następnie poszli w dwójkę prowadzeni przez jakieś pół godziny po czym Mion powiedziała:
- Kierujemy się do 80 okręgu Zaraki, tam może być jeszcze mniej bezpiecznie niż tutaj, więc uważaj. Lisica wrzucała szybkie tempo. Maszerowali z ciężarem na plecach krok za krokiem. Przy tym chłopak co chwile potykał się o korzenie, ponieważ ciemno było jak cholera. Po kolejnej pół godzinie drogi w krzakach nieopodal usłyszeliście szelest nim cokolwiek zrobiłeś usłyszałeś Mion:
- Wyłaź kimkolwiek jesteś. Istota ta za chwile wyszła zza drzew. Okazał się to mężczyzna.
- Spokojnie. Nazywam się Aaron Stones. rzekł dość uprzejmie. Aaron był wysokim (195 cm wzrostu), białoskórym (chodzi o rase), lecz trochę opalonym mężczyzną. Stones posiadał figurę niemal atletyczną. Jego rysy nie były azjatyckie, bardziej przypominały te europejskie. Włosy Aarona były pewnym udziwnieniem gdyż miały naturalnie barwę białą. Całą jego fryzurę można podzielić na dwie części. Pierwszą są włosy okalające skórę głowy. Składały się one z długich, dość grubych, odstających od siebie kosmyków skierowanych do przodu z perspektywy nosiciela owej czupryny. Podobnie grzywka składała się ze sterczących kikutów zrobionych z włosów. Tych kosmyków było na tyle dużo, że nie widać było łysiny na głowie Aarona. Drugą częścią fryzury była skromna, wąska kitka nie wychodząca jednak ze szczytu głowy jak to często jest układane, lecz z samego dołu głowy po tylnej stronie. Włosy były spięte czarną gumką. Jego lewa brew przebita była przez 3 czarne kolczyki-kółka. Na nosie nosił okulary lenonówki o czarnych jak smoła szkiełkach i złotych oprawkach, które teraz miał zdjęte i zatrzaśnięte na koszulce co było logiczne z uwagi na ciemność. Odsłoniło to jego błękitne oczy. Na obszarze od nosa w dół zawiązaną miał złożoną trójkątnie chustę koloru czarnego z czerwonymi szczękami (jak te na tarczy Sado) na środku. Niżej nosi długą za kolana, skórzaną, czarną kurtkę o długich rękawach, która była rozpięta. Dzięki temu ukazała biały podkoszulek. Na dłoniach Stones ma skórzane rękawiczki z tylko połówkami palców. Na pupie miał szerokie spodnie wykonane z wygodnego materiału, takiego z jakiego tworzone są spodnie moro. Mają one sporo kieszeni oraz granatowy kolor, a do tego są one trzymane szerokim, czarnym, skórzanym paskiem.. Ich koniec zawsze włożony jest w wysokie na 10 dziurek, zadaniowe, wojskowe buty terenowe. Mężczyzna wyjął z kieszeni fajkę, nabił ją tytoniem, następnie włożył do środka palec wskazujący, który zaczął płonąć, a co za tym idzie zapalił tytoń. Aaron pomachał palcem gasząc go i ciągnąc sporego bucha z fajki. Następnie wypuścił dym i wskazał na Ciebie:
- Ty natomiast musisz być Araragi Ryuuji, po czym wskazał na lisicę i dodał: - natomiast Ty to pewnie Sakubachi Kaoru. Mylę się? Oczy dziewczyny rozszerzyły się w przerażeniu na dźwięk tego imienia i nazwiska. Nawet otworzyła usta jakby chciała coś powiedzieć, lecz słowa uschły w jej ustach. Tak stała wpatrując się w Stonesa, który ponownie pociągnął z fajki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 11 Lut 2014 - 18:07

Złapał za szelkę plecaka i zarzucił go na plecy przeklinając dzień swoich narodzin. Nawet gdyby próbowała zabrać ten większy Oz i tak zabrał by go dla siebie. - Albo są tak głupi, albo chcą żebyśmy tak myśleli... - Rzucił ponuro po czym ruszył bez dłuższego zastanowienia za Mion - Wrócimy jeszcze tutaj, prędzej czy później. -. Serce biło mu jak szalone. Ciągle spoglądał wokół siebie kiedy tylko usłyszał najmniejszy szelest. Starał się opanować swoje nerwy co nie było łatwe. Nie powinni czekać tak długo... Jego ukochany las stał się teraz jednym wielkim przeciwnikiem, który czekał na niego za każdym liściem. - Po co kierujemy się do miasta? - Czyżby tam czekało na nich schronienie? Jakieś stare kontakty Mion? No cóż, a gdzie indziej mieli by się teraz udać... Dalszą część drogi już się nie odzywał. Szedł przed siebie w ciszy starając się nie zabić o konar. Jeśli podczas ostatniej gonitwy za chłopakiem potrafił się wyłożyć, to w takich warunkach jest to sto razy bardziej możliwe. Kolejny szelest jak wszystkie inne, gdyby nie Mion Oz pewnie dalej by parł tępo przed siebie. Mimo to gdy tylko zaczęła mówić, a on zorientował się, że nie mówiła do niego zrzucił z siebie jednym ruchem plecak, i złapał za rękojeść miecza. Nie było czasu na ucieczkę, na pewno nie z plecakami, na pewno nie w takich warunkach. Mężczyzna który stał przed nimi nie wyglądał ani trochę jak Shinigami, których miał okazję widywać. Był ubrany... Co najmniej dziwnie, nie widział w Rukongai nikogo tak ubranego, mimo to wydawało mu się, że widywał już takie ubrania. A może po prostu tylko mu się zdawało? Kolejny raz tej nocy żałował, że się urodził. A przynajmniej żałował, że nie mógł po prostu położyć się i wpatrywać się w niebo. Odpoczywać i miło spędzać czas z Mion, zamiast tego musiał teraz sterczeć w środku nocy z ręką na mieczu czekając na moment do ewentualnego ataku. - Aaron Stones, nie brzmi jakoś specjalnie znajomo... - Zaczął powoli kierować się w stronę Mion, tak aby strona bez miecza lekko ją zasłaniała. Z ich dwójki to on lepiej nadawał się do obijania. Gdy ujrzał płomień na jego palcu wszystko było jasne, to on zagonił ich w to miejsce tamtym ogniskiem. Czuł się jak ostatni idiota, czy to on od początku zmierzał w ich kierunku? - Niestety musiałeś nas z kimś pomylić. - po czym spojrzał na Mion i gdy ujrzał jej reakcję dodał - A na pewno mnie, nazywam się Oz. - Cóż, nie wiadomo jakich imion mogła używać lisica, pytanie brzmiało kto został okłamany on, czy pan Stones - Czego od nas chcesz? - Serce Oz'a biło jak szalone. Aaron nie wyglądał jak tamten chłopiec, którego ostatnio spotkał. A co ważniejsze czego od nich chciał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 11 Lut 2014 - 18:27

Mężczyzna (wyglądał, bowiem na jakieś 25 lat) spojrzał na Oza po jego wypowiedzi zdziwionym wzrokiem.
- A do rysopisu pasujesz idealnie... nieważne i tak prawie nic nie jesteś wart. Powiedział. Drugą część zdania w sumie bardziej skierował do siebie aniżeli do Araragiego po czym spojrzał na Mion. Ta chrząknęła kilka razy i nadal całkowicie wybita z rytmu kompletnie inna niż zwykle, jakby nie pewna siebie spytała:
- Skąd wiesz? powiedziała to ledwie słyszalnie. Ten natomiast mrugnął oczyma, wypuścił dym z ust i odpowiedział:
- Jestem łowcą głów. Twoja była organizacja Kaoru-san twierdzi, że przywłaszczyłaś sobie najbardziej wartościowy łup i uciekłaś zachowując go sobie dla siebie. Dlatego zapłacili mi 150 ryo za Twoją głowę oraz 50 ryo za głowę tego gościa jakkolwiek, by się nie nazywał. Dodatkowo drugie tyle za zwrócenie im łupu. rzekł po czym znowu wziął fajkę do ust pociągając z niej konkretnie.
- Jakie łupy, co to za absurd? Spytała z nerwowością w głosie lisica. Mężczyzna nie wyjął z buzi przedmiotu tylko palcem wskazującym lewej ręki wskazał na miecz znajdujący się u pasa Oza. Następnie wypuścił dym z płuc i zapytał:
- Czyż to nie jest zanpaktou, które niegdyś należało do Twojego brata Kaoru-san? To bardzo cenna sprawa, szczególnie dla organizacji burzących się przeciwko władzy Seiretei. Mion zamknęła oczy, a na jej twarzy widać było cierpienie. Jakby grzebała w swojej pamięci. Następnie spojrzała na zanpaktou. Nastała chwila pełnej napięcia ciszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Wto 11 Lut 2014 - 21:03

- Rysopisu mówisz...  Bardzo ciekawe. - Wart czego? O co mu chodziło? Spojrzał na niego i poprawił chwyt na rękojeści. Zaczął się denerwować, nie rozumiał co się tutaj działo. Przecież grupa shinigamich miała iść po nich... A zamiast tego znaleźli jakiegoś dziwnego mężczyznę. Sama reakcja Mion tylko go irytowała, wyglądała tak jak by orientowała się w sytuacji, ale nie chciała w nią uwierzyć. Gdy znowu się odezwała nerwowo przerzucił wzrok na nią, po czym znowu spojrzał na mężczyznę. Pieniądze za ich głowy? Łup? Co się do cholery działo?! Jaki łowca głów? Czy czasami jej organizacja nie została wybita podczas jej nieobecności? Czy go okłamała? Właściwie to czego się spodziewał? Że tak po prostu wyśpiewa mu całą swoją przeszłość? Może po prostu postawił się za wysoko w jej życiu... Ton i zachowanie lisicy tylko potwierdzały jego podejrzenia. Wbił ponury wzrok w łowcę, miał już zamiar atakować gdy nagle ten znowu przemówił. - Brat? - Mruknął cicho pod nosem i skierował wzrok na Mion. Trochę za dużo informacji, miał już dosyć tego wszystkiego, chciał tylko... Chciał tylko... Spokojnego życia, w którym mógł by codziennie pozwolić sobie na przyjemne rozmowy z Mio... Z Kaoru i na leżenie. Strach przerodził się w gniew, był zły. Nie mógł mieć żalu do lisicy, w końcu nie znali się długo, nic z tego nie rozumiał jak mogła być buntowniczką i zarazem siostrą boga śmierci?... Zaśmiał się - Chyba, rzeczywiście jestem nic nie warty...Nic nie wiem, nic nie warty jestem... - Mruknął tak jak by bardziej do siebie. Nie mógł mieć do niej żalu... Miała powody by to ukrywać, mimo to cholernie bolało. Musiał coś zrobić, nie wyglądało na to, że się dogadają, a przynajmniej nie miał zamiaru tego robić. Spojrzał na jego głowę - No cóż czarny, chyba dostaniesz w końcu swoją wymarzoną głowę. - Pomyślał sam do siebie mając nadzieję, że zanpaktou usłyszy go. Rozlał swoje reiatsu po ciele wzmacniając je, skupił się głównie na szybkości i zręczności, chciał wyprowadzić błyskawiczny atak, tak aby łowca nie miał czasu na reakcję. Wraz z reiatsu przez jego ciało przepłynęła adrenalina. Wyciszył swój umysł, tym razem nie popełnił tych samych błędów co ostatnio. Tym razem ciągle trzymał prawą rękę na rękojeści, a lewą przytrzymywał sayi tak aby mógł wybrać kąt, pod którym wyprowadzi pierwszy atak. Miał zamiar wykorzystać to czego nauczył się przez ostatni tydzień, doskoczył do przeciwnika wyciągając jednocześnie miecz, chciał zbliżyć się na odległość 2/3 jego miecza. Mężczyzna nie miał wyciągniętej broni co dawało mu przewagę. Nachylił pochwę miecza tak aby mógł ciąć poziomo na wysokości brzucha po czym wykonał szybki atak.

+3 do szybkości, +3 do zręczności, +1 do siły
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 12 Lut 2014 - 14:44

Aaron słysząc Twoje wątpliwości wybuchł śmiechem:
- Chcesz powiedzieć, że ona Ci nic nie powiedziała? Zapytał poprzez rozbawienie i dodał jakby do siebie: Zaczynam przestawać żałować, że się na to zgodziłem. Gdy poczuł, że zbierasz reiatsu spoważniał i spojrzał na Ciebie badawczo przybierając pozę do walki.
- Nie atakuj go jeszcze. powiedziała Mion. Następnie uśmiechnęła się lekko i dodała - Chcę od niego wyciągnąć trochę informacji na temat tych co nas ścigają. Stones wrócił do swojej starej pozycji i pociągnął z fajki, następnie wypuścił dym i powiedział:
- Rozsądnie. Następnie odchrząknął i dodał - Musicie wiedzieć, że większość łowców głów ma swoje zasady według których działają, żeby nie stać się zwykłymi mordercami. To bardzo ważne dla naszej psychiki. Jedni nie biorą zleceń na kobiety i dzieci. Ja natomiast zabijam tylko tych, którzy w mojej ocenie zasłużyli na śmierć. Wasz przypadek jest inny. Historia Twojej organizacji na temat jakim jesteś przestępcą miała pewne luki. Wyjaśnij mi i najlepiej Twojemu towarzyszowi. Lisica przełknęła ślinę, miała smutną minę i tak też powiedziała o dziwo zwrócona nie do Aarona, lecz do Oza:
- Przepraszam, że nigdy Ci tego nie powiedziałam lecz... miałam nadzieje, że nikt nigdy nie przypomni mi mojego prawdziwego imienia i nazwiska. Tak naprawdę nazywam się Sakubachi Kaoru, a o Torine znałam tyle szczegółowych faktów, ponieważ... byłam ich naocznym świadkiem. On i ja byliśmy rodzeństwem, które żyło na samym końcu Zaraki. Panowała tam okrutna wojna domowa, za którą wielu obwiniało mnie. Znak od losu, że razem ze mną zstąpił na te ziemię pech. W końcu jestem wynaturzeniem, połączeniem zwierzaka z człowiekiem, odmieńcem. To w obronie mnie Torine zabił pierwszych kilkunastu ludzi. To dla mnie stał się bestią. W końcu on zdał sobie sprawę, że robi to w dobry sposób, że klasowy z niego wojownik, więc wykorzystał to do obrony mnie. Związał się z jedną stroną konfliktu, z jednym z gangów choć szczerze tych ludzi nienawidził gdyż Ci za jego miecz obiecali udzielenie mi azylu. Torine przystał na to i zaczął walczyć w wojnie, którą przeklinał i której celu nie rozumiał. Nie miał powodu, aby zabijać lecz robił to dlatego, abym ja miała spokój. Zabijał z samej potrzeby niszczenia. Z każdym starciem pochłaniało go to. Nawet zwierzał mi się, że nie rozumie co się w nim dzieje, że zaczyna go to bawić. Z czasem to tylko się pogłębiało, krew zaczęła być jego narkotykiem, lecz nigdy nie zapomniał o trosce o mnie. Zresztą wtedy gdy wszedł w starcie z Hollow to również w mojej obronie. Wściekła na niego nie rozumiejąc ile płaci za moje bezpieczeństwo uciekłam z azylu. Chciałam iść na front, by walczyć razem z nim. Po drodze, jednak dopadł mnie on. Uciekałam najszybciej jak tylko mogłam, lecz to było za wolno. Gdy jego łapsko miało już uderzyć mną o ścianę przede mną zjawił się on i wziął na siebie większość siły uderzenia. Rzucił mną za siebie i nie dał potworowi zbliżyć się do mnie choć na krok. Pusty chciał mnie to było widać, chyba miał jakiś fetysz na dziewczyny, wspominał, że one smakują mu najlepiej. Ciskał Torine po ścianach, lecz ten zawsze wstawał i stawał mu na drodze. Potem przybyli Shinigami, którzy pokonali potwora i zaproponowali bratu karierę w Gotei. Ten zgodził się, lecz tylko pod warunkiem, że mnie przyjmą do akademii. Po raz kolejny to mnie chciał zapewnić bezpieczeństwo. Okazało się, że miałam sporo reiatsu i nawet talent, więc Shinigami zgodzili się bez wahania. Po długiej podróżny znaleźliśmy się w Seiretei. Torine kupił mi mundur, książki, pióro, bokkeny, słowem wszystko co było potrzebne do nauki. Nie było, jednak tak kolorowo jak się mogło zdawać. Szlachcice wyżywali się na wszystkich dzieciakach z rukongai, jednak mnie szczególnie wzięli sobie za cel. Nękali mnie dzień i noc. Gdy brat zainterweniował, bo przypadkiem mu się z tego wygadałam było tylko gorzej. W pewną noc po pół roku nauki gdy szłam sobie po Seiretei chcąc odetchnąć od towarzystwa spotkałam jednego z moich oprawców, kompletnie pijanego. Mówił okrutne rzeczy, a robił jeszcze gorsze. W obronie zrobiłam pierwsze co mi przyszło do głowy. Użyłam hadou. Chciałam go tylko zranić i uciec, lecz trafiłam w gardło. Po chwili chłopak umarł, a jego ciało rozpłynęło się w powietrzu. Nie miałam pojęcia co robić. Chwyciłam jego ubranie i pobiegłam do baraku Torine. Powiedziałam mu co się stało. Ten ryzykując własną posadą, a nawet własnym życiem pomógł mi uciec Seiretei. Kazał, żebym zmieniła imię tak na wszelki wypadek i nigdy nie zbliżała się do dworu czystych dusz, bo to zbyt niebezpieczne. Zrobiłam jak kazał. Przyjęłam imię Mion i udałam się w głąb rukongai. Użyłam tego przypadkowego zabójstwa, aby dołączyć do organizacji o charakterze skrajnie buntowniczym. Ich hasła oparte były na konieczności rebelii obalającej reżim Seiretei nad całym Soul Society. Chcieli oni władzy dla ludu. Tam byłam w miarę bezpieczna, a do tego mogłam trenować i działać. Cały czas miałam co do roboty, więc nie myślałam o przeszłości. W końcu nadszedł skok życia, największy w historii organizacji. Wiedziałam, że celem będzie jakiś Shinigami, ale z uwagi na niskie usytuowanie w hierarchii nie miałam pojęcia kim on będzie. Zamaskowani wiedzieliśmy gdzie ma misje i tam mieliśmy uderzyć. Okoliczności okazały się idealne. Po walce z hollow Torine został oddzielony od reszty swojego oddziału. Ja gdy zobaczyłam kim on jest, kto jest naszym celem stanęłam jak wryta. Nie była w stanie zrobić kroku. On natomiast obrał sobie mnie jako pierwszy cel, zamierzał mnie zabić. Ja natomiast nie byłam w stanie kiwnąć palcem, nie zauważyłam nawet gdy ogon uciekł mi ze spodni. Brat, jednak to zauważył. Jego ostrze zahamowało tuż przed moją twarzą. Nie był w stanie mnie zabić. W tym momencie ktoś capnął go od tyłu. Ja sądząc, ze mój brat zginął chciałam mieć po nim jakąś pamiątkę, więc wzięłam jego zanpaktou i w łzach uciekłam. Schowałam się w lesie i tam urządziłam sobie pustelnię, ponieważ uznałam, że nie nadaje się do życia w społeczeństwie, a moje winy są zbyt wielkie bym kiedykolwiek miała zaznać szczęścia. No i tak znalazłam się tutaj. Tak to było. Następnie ze smutkiem w oczach, niczym zbity pies spojrzała spode łba na Oza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 12 Lut 2014 - 16:01

Kiedy zobaczył śmiejącego się łowce przez chwilę miał ochotę włożyć mu ostrze w dupe aż po same gardło. Tylko bardziej nakręcił się na walkę, pozwolił aby jego całe reiatsu zaczęło przez niego przepływać, miał zamiar dać czarnemu to co chciał. Tym razem nie miał zamiaru się zawachać. Miał już wyprowadzać atak, gdy nagle odezwała się Mion - Ja chcę od niego jedynie jego głowy. - Odparł zimno nie spuszczając z Aarona wzroku. W dupie miał jego zasady, nie obchodziło go to czy jest zwykłym mordercą czy łowcą głów, tak czy siak jeżeli będzie żył oni długo nie pożyją. Nawet jeśli im odpuści to pewnie sprzeda o nich informacje. Kiedy zauważył, że Mion patrzy na niego zdziwił się, i to bardzo. Spojrzał na nią ponurym wzrokiem i zaczął słuchać. To, że była ich naocznym świadkiem nie zdziwiło go to, w końcu żyła w tamtych terenach. Lecz informacja mówiąca o ich spokrewnieniu wybiła go z rytmu. Przecież należała do grupy buntowniczej. I jej ojciec... Nie była z nim szczera w żadnej części. Od początku, od samego początku był okłamywany. Ta świadomość wypalała go od środka, wolał już mdleć z nożem wetkniętym w jego ramie. Im więcej histori poznawał tym bardziej jego humor się pogarszał. Brak szczerości, cierpienie przez jakie musiała przejść Mion wcześniej, jej brat... Chciał być dla niej kimś takim jak jej brat, kimś kto zawsze będzie potrafił ją obronić bez względu na cenę, ale był za słaby... Gdy opowiadała o akademii, o jego bracie wyjął miecz i spojrzał na niego... To była część jej brata, czy mógł wykorzystać ją, aby bronić Mion? Opuścił broń i pozwolił aby jej czubek opadł na ziemię. Znowu trochę za dużo informacji jak na jego mały mózg. Nie mógł mieć jej za złe, że okłamała go. Może i było to złe, ale nie było wtedy sensu, żebyu wracać do tak nieprzyjemnych wspomnień. Zyło im się dobrze, nie było powodu, aby musiała to wsyzstko mu mówić... Mimo to bolało go to... Bardzo. Gdy skończyła mówić, przytulił ją lewą ręką - Nie masz za co przepraszać, nic się nie stało. - Puścił ją i pogłaskał po głowie między uszami. Uśmiechnął się ponuro i odwrócił w stronę łowcy Uśmiechnął się ponuro i odwrócił w stronę łowcy przyjmując pozycję do walki trzymając miecz oburącz, nie miał zamiaru czekać, aż znowu zacznie gadać. Pozwolił ponownie reiatsu zaszaleć w jego ciele wzmacniając je. Chciał zyskać w tym momencie na szybkości i zręczności, potężne ataki mógł wykonywać gdy przeciwnik był wystawione na takie, potężny zamach w tym wypadku nic by nie zdziałał, musiał być szybki i dynamiczny. Wystartował w kierunku łowcy jednocześnie wykonując zamach na wysokości jego klatki piersiowej, miał zamiar ciąć poziomo gdy zbliży się na dystans mniej więcej 2/3 jego katany. Jeżeli będzie używał noży nie powinien dać mu skrócić tego dystansu. Atak miał być szybki i celny.
+3 do szybkości, +3 do zręczności, +1 do siły
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 12 Lut 2014 - 16:24

Dziewczyna wyglądała jakby zamiast zrzucić coś z siebie opowieścią tylko dodatkowo sobie dokopała. Stała jakby martwa, bez ruchu. Gdy Oz ją przytulił ta nadal nie zrobiła nic, nie odpowiedziała, ale i nie blokowała się. Korzystając z jej chwili niemocy znowu użył reiatsu (-7 PRi) czując przyjemne ciepło jego działania, co ponownie Aaron wychwycił i stanął w pozycji obronnej lekko się wycofując i wkładając fajkę do buzi. Tym razem Mion nie zdążyła nic powiedzieć i Araragi popędził do ataku. Stones natomiast wycofał się kilka kroków do tyłu. Gdy blondyn wyprowadził cięcie białowłosy zrobił długi krok w bok w kierunku zgodnym z kierunkiem cięcia. Teoretycznie ostrze powinno go dogonić i dziabnąć, lecz na drodze stanęło drzewo. Katana nie wbiła się w nie, lecz głęboko przecięła po korze przez co straciła cały impet uderzenia. Aaron od razu postanowił wykorzystać wykrok w jakim nieszczęśliwie znalazł się Oz i susem na, który pozwalały mu długie nogi znalazł się tak blisko Araragiego, że miał go w zasięgu. Od razu to wykorzystał wyprowadzając prawy prosty na jego twarz. Szczęście dopisało Ozowi i jego instynkt podziałał jak należy. Chłopak machinalnie odkręcił głowę w bok tak, że pięść ledwie drasnęła jego kość policzkową (-2 PŻ), trochę bolało, lecz ciężko sobie wyobrazić mniejsze konsekwencje przy zostaniu trafionym przez rywala.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 12 Lut 2014 - 16:41

Cóż brak reakcji Mion trochę go zdziwił, cóż nie mgół teraz jej pomóc. Sama musiała sobie poradzić z jej sumieniem i wspomnieniami, przynajmniej na tą chwilę. Ruszył w kierunku przeciwnika i wykonał cięcie, adrenalina zabuzowała w jego krwi, a on wszedł do swojego pudełka nicości skupiając się tylko i wyłącznie na walce. Musiał odrzucić od siebie ból spowodowany kłamstwami Mion i skupić się na walce. Manewr białowłosego zdziwił Oz'a był dosyć pewny, że cios go dosięgnie mimo to ten zdołał uniknąć go. Na koniec jeszcze zarył w drzewo, dookoła było dosyć ciemno, co tylko utrudniało walkę. Zanim zdążył powrócić do pozycji obronnej łowca postanowił wykorzystać to, że jest odsłonięty. Był niemal pewny, że jego prawy trafi go prosto w twarz, mimo to odruchowo odkecił głowę co pozwoliło mu na zminimalizowanie obrażeń niemal do zera. Ciągle wzmacniając swoje ciało reiatsu odskoczył od przeciwnika zanim ten wykona kolejny atak jednocześnie wykonująć zamach mieczem tak aby nie mógł do niego doskoczyć w trakcie zwiększania dystansu. Celował bardziej w rękę niż klatkę piersiową. Gdy udało mu się zdobyć trochę dystansu, poprawił swoją pozycję, obrócił się, tak aby nie stał do niego frontalnie, chciał jak najbardziej zmniejszyć powierzchnię, w którą mógł zaatakować jego przeciwnik, jego lewa noga postawiona była z przodu , natomiast prawa znajdowała się w tyle. Starał się nie utrzymywać ich w jednej linii, tak aby jego balans nie został zaburzony. Miał zamiar ciąć z lewej po skosie w dół, wykonując jednocześnie krok do przodu, gdy tylko przednia noga opadała na ziemię dostawiał tylnią, tak żeby jego przeciwnik nie złapał go znowu na wykroku szerokim rozkroku. Musiał utrzymywać równą odległość stóp, tak aby w razie czego mógł wykonać szybki unik. Po skośnym cięciu, cofnął ramiona do tyłu i wykonał szybkie pchnięcie, ciągle kontrolując pracę nóg i oddech. Starał się nie robić zbyt duzych zamachów, wszędzie wokół nich znajdowały się drzewa, w tym momencie stawiał zdecydowanie na szybsze i precyzyjniejsze uderzenia.

+4 do szybkości, +3 do zręczności
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Czw 13 Lut 2014 - 15:55

Oz odskoczył na wszelki wypadek tnąc. Okazało się to tylko zabezpieczeniem gdyż Białowłosy, również odskoczył do tyłu zwiększając dystans między nimi. Przyszedł czas na kolejną ofensywę blondyna. Już ruszył na przeciwnika, który stał w pozycji defensywne kompletnie bez ruchu, gdy nagle przed nim stanęła Mion zasłaniając go własnym ciałem. Na jej twarzy nie było już niepewności, teraz był gniew... skierowany w Oza. Ciskała z oczu pioruny i powiedziała wkurzonym głosem:
- Mówiłam Ci, że nie masz go jeszcze atakować do ciężkiej cholery! Jak tak dalej będziesz bezsensownie wymachiwał mieczem to Ci go zabiorę. Dziewczyna tak się zdenerwowała, że jej ogon był nastroszony. Po czym spytała na koniec:
- Uspokoisz się czy mam Cię przywiązać do drzewa? Następnie odwróciła się do Stonesa, który to już wrócił do starej spokojnej pozycji, pociągając mocno z fajki, i spytała:
- Podejrzewam, że nie bez powodu była ta mowa o zasadach łowców i prośba o opowiedzenie jak to wszystko było z moim bratem. Po co Ci to wszystko? Jej ton raczej wskazywał na rozkaz. Jakby kazała temu łowcy głów, aby powiedział co chciał przez to wszystko osiągnąć. Zdecydowanie bardziej na to wskazywało aniżeli na pobożną prośbę. Facet wyjął fajkę z ust wypuszczając dym. Przy tym podrapał się po tyle głowy mówiąc:
- Jeny, straszna z Ciebie dziewczyna. No, ale masz racje, w istocie ma to wszystko głębszy sens, powiem nawet, że jest powiązane. W opowieści tych ludzi z organizacji było wiele luk, a jak mówiłem zabijam tylko tych, których uznaje za zasługujących na śmierć. Chciałem wysłuchać wszystkiego z Twojego punktu widzenia, aby zrozumieć to wszystko lepiej. Mion czy tam Kaoru puściła mimo sporych uszu pierwsze zdanie i ponagliła łowcę mówiąc:
- I? Ten pociągnął znowu z fajki i wypuścił dym jakby dając sobie czasu do ułożenia swoich myśli w głowie. Po czym westchnął i odpowiedział:
- Nie zabije Was. No, chyba że ten głąb z mieczem mnie do tego zmusi. Za to co zrobiłaś Torine na karę zasługujesz, lecz Ty najmniej z całej tej Twojej organizacji. Ja natomiast w takie głębokie bagna się nie wbijam. Nie lubię, jednak być stratny, a w końcu sporo czasu straciłem na podróż, nie mówiąc już o pieniądzach na fajkowe ziele. Dam Wam, więc propozycje. Za 400 ryo pójdę do Waszych oprawców i pokieruje ich pościg w stronę Inuzuri tak, abyście w spokoju od nich trafili do Zaraki. Przemyślcie to, a i pospieszcie się, bo niedługo powinna nadejść godzina ataku na Waszą chatkę. powiedział, a następnie czekał robiąc to samo co zawsze w przerwach od mówienia. Paląc tytoń. Mion natomiast odwróciła się i spojrzała na Ciebie pytająco.
- Co sądzisz? Zapytała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 19 Lut 2014 - 10:32

Dobrze, że przeciwnik nie ruszył w jego stronę. Gdyby tak się stało w końcu pogubił by kroki. Gdy już nabrał odpowiedniego dystansu postanowił ponownie ruszyć w stronę przeciwnika. Nagle przed nim pojawiła się Mion. Zasłoniła cały jego cel. Zatrzymał sięi wbił w nią ponury wzrok. Miał go nie atakować? A to dlaczego? Nie ufał mu, ani trochę. Z drugiej strony nie miał ochoty na walkę, nie miał ochoty na nic co się działo w tej chwili. Powinien teraz spać. A nie iść przez jakiś głupi las nocą. Gdy wysłuchał tego co miała do powiedzenia jego twarz zoobojętniała. Schował miecz do sayi i poszedł po plecak, który ułożył poziomo pod drzewem i położył się na ziemi opierając głowę na nim. Jeśli chce z nim rozmawiać to niech się nie krępuje on nie będzie przykładał do tego ręki. Zamknął oczy i wsłuchał się w szum drzew, który zakłócała rozmowa Łowcy z Kaoru. Zastanawiała go jedna rzecz. Dlaczego Stones pomylił go z kimś innym, dlaczego go tak nazwał... Cóż sam łowca chyba nie wiele wiedział na ten temat. Miał ochotę uciąć sobie drzemkę, za dużo działo się tej nocy. Gdy tylko usłyszał część z pieniędzmi skrzywił się. Zapewne zaraz się okaże, że to on będzie miał zapłacić. Wszystko to śmierdziało mu na kilometr. Dlaczego nie miał by wziąść od nich pieniedzy, a potem pokierować pościg na nich? Mimo to miał już tego dosyć, a z lisicą nie miał zamiaru się znowu kłócić. Zanim mężczyzna skończył gadać, Oz wstał i zaczął szukać sakiewki z pieniędzmi. Gdy ją znalazł rzucił nią w stronę łowcy w tej samej chwili, w której Mion zaczęła do niego mówić - Sądzę, że w tej sakiewce jest 500 ryo. Nie trzeba reszty - Powiedział ponuro bardziej do Stones'a niż do Mion. Zarzucił swój pakunek na plecy i ruszył w stronę, w którą zmierzali. Był wściekł na Mion. Głupotą było zaufanie łowcy. Mimo to co on mógł poradzić, nie chciał jej stracić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Sro 19 Lut 2014 - 17:39

Mion spojrzała z zażenowaniem na reakcje Oza. Nie mniej dalej przysłuchiwała się wypowiedzi łowcy. Nagle Araragi olał ją i sakiewką rzucił do Aarona i poszedł sobie dalej. Lisica spojrzała na niego tak wściekle, że aż uszy stanęły jej na sztorc, a ogon się napuszył:
- Rzeczywiście, jest 500 ryo. Mnie ten układ pasuje. powiedział Stones najwidoczniej bardzo radosny z pokaźnej zaliczki.
- Ale mi nie. usłyszałeś zza pleców głos lisicy. Najwidoczniej buchnęła mu kasę gdyż ten z niedowierzaniem spytał:
- Co Ty u cholery robisz. Nastepnie znowu wypowiedział się głos Mion emanujący spokojem:
- 400 to 400. Przyjmuje to tylko dlatego, że mi się spieszy. Głosy zaczynały robić się coraz cichsze. Oz oddalał się od swojej przyjaciółki, która rozgadywała się z łowcą co do pieniędzy. W końcu nie słyszał już nic. Pchany do przodu wściekłością odmaszerował naprawdę szybko, a w gęstwinie lasu łatwo się zgubić. Nie mniej on szedł do przodu, a lisica nadal załatwiała kwestie fiskalne przez co po jakichś 15 minutach chłopak zorientował się, że w koło nikogo nie ma.
-----------------------
- 500 ryo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Pan Oz





Karta Postaci
Punkty Życia:
100/120  (100/120)
Punkty Reiatsu:
120/120  (120/120)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pią 21 Lut 2014 - 22:16

Szkoda było mu się rozstawać z pieniędzmi, ale nie było więcej czasu. Jeśli wierzyć łowcy, a tego oczekiwała od niego Mion niedługo ich chatka ma być zaatakowana. Nie chce być w pobliżu gdy to się stanie. - Co się głupio patrzysz, nie ma czasu na zabawe w księgowość, dawaj idziemy - Odopowiedział kiedy tylko zobaczył reakcję lisicy. To były jego pieniądze, nie miał pojęcia czemu tak się o nie wściekała. Nie było czasu do stracenia. W gniewie ruszył przed siebie nie zwracając uwagi na wszystko dookoła, chciał już dotrzeć do miasta i odpocząć. W końcu się wyspać, taka całodzienna drzemka dobrze mu zrobi. Był zły, najpierw go okłamywała, potem jeszcze broniła go. Jeszcze pożałuje tej decyzji, takim ludziom nie warto ufać. W swojej furii zaszedł trochę zadaleko. Nagle zorientował się, że jest zupełnie sam. Przestraszony obrzucił wzrokiem całą okolicę szukając... Sam nie wiedział czego... Mion? - Jeb*ć to wszystko - pomyślał po czym zrzucił plecak z pleców i usiadł przy nim. Miał zamiar odpocząć. Mimo złości, która pchała go przed siebie musiał odpocząć i wyzbyć się jej. Jak na razie negatywne emocje nie działały na jego korzyść. Nie chciał zasnąć. Przysiadł tylko na chwilę, jeśli po trzydziestu minutach liscia nie znajdzie go, a on nie zaśnie będzie dalej kontynuował swoją podróż. A co innego mógł zrobić? Krzyk ściągnie na niego niepotrzebną uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Pon 24 Lut 2014 - 20:19

Mion pochłonięta "księgowością" jak to nazwał Oz nie skomentowała jego wypowiedzi tylko walczyła o Ryo, które Araragi hojnie zamierzał dać w napiwku dla Stonesa. Widocznie nie lubiła oddawać pieniędzy za darmo. Nie zwracając na to uwagi Ryuuji popędził przed siebie nie za wiele interesując się całym otaczającym światem gdyż był zdenerwowany. W końcu zabłądził. Uznał, jednak że ryzyko krzyczenia jest zbyt duże, więc... usiadł. Tymczasem odezwał mu się głód. Gdy nie myślał o wściekłości tylko odpoczywał burczenie brzucha wydawało się niebywale głośne, szczególnie w cichym lesie gdzie jedynymi dźwiękami było pohukiwanie sowy i szelest liści popychanych przez lekki wiatr. Zaś co do pogody to była to całkiem ciepła letnia noc. Niewystarczająco ciepła, jednak. Mimo wszystko słońca nie było, a wiało trochę. Przez to nieodpowiedni ubiór, jednak jedyny jaki mieli dostępny ludzie z rukongai średnio utrzymywał ciepło jego organizmu. Tymczasem głód doskwierał, ciekawe co w jego plecaku się znajdowało? A jakby sprawdzić i zjeść "trochę" zapasów. Ta myśl przychodziła mimowolnie, lecz nagle została dosłownie wybita z głowy. Mianowicie Oz dostał czymś w głowę? Czy to szyszka? Raczej nie, bo było twardsze i gdy upadło usłyszałeś w środku metalowe jakby uderzenia w środku.
- Pierwsza zasada przeżycia w rukongai, nigdy nie szastaj pieniędzmi. Dla zbyt wielu w rukonie są one jedynym Bogiem. Jeśli w nieodpowiednie osoby dojdą do wniosku, że możesz mieć przy sobie pokaźną sumkę to poderżną Ci gardło gdy będziesz spał. Po drugie, mądrze wydane mogą Ci uratować tyłek wiele razy. Zapamiętaj to. W sakiewce jest Twoje 300 ryo. Te 400 płacliliśmy my, więc połowa poszła ode mnie. Następnie odchrząknęła, przeczesała dłonią włosy i dodała jeszcze:
- Musiałam Ci to oddać. Jeśli, jednak po tym wszystkim nie chcesz iść ze mną to rozumiem i nie będę mieć żalu. Chce wiedzieć tylko czy idziemy dalej razem czy wolisz kontynuować od teraz życie beze mnie.
---------------------------
+300 ryo
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Chatka Oz'a i Mion   Today at 8:27

Powrót do góry Go down
 
Chatka Oz'a i Mion
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Pustkowia-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs.com