IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Cascar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena KP
 Pozytywna
 Negatywna
 Neutralna
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Cascar





PisanieTemat: Cascar    Pią 12 Lip 2013 - 1:58

DANE

Imię: Cascar
Nazwisko: Brak
Profesja: Hollow
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 25 lat
Waga: 260 kg
Wzrost: Na 4 łapach: 2m; na tylnych łapach: 5m
Wygląd: Swoim wyglądem przypomina przerośniętego węża z jaszczurczymi kończynami. Ponad 4-metrowy , szary tułów kończy się niewiele krótszym ogonem zakończonym hakiem. Zauważył kiedyś, że gdyby był zwinniejszy i silniejszy mógłby on służyć, jako punkt zaczepienia, a wtedy bez problemu mógłby chociażby zwisać z drapaczy chmur. Hak jest jego drugą bronią. Natomiast pierwszą są długie, jak ostrza krótkich noży pazury. Najbardziej fascynującym elementem wyglądu Pustego jest jego maska. Stanowi ona swoistą przeciwwagę dla ogona, gdyż w przeciwieństwie do reszty ciała jest masywna i groźnie wyglądająca. Dodatkowo wygląda bardziej, jak czaszka przedstawiciela dawno wymarłego gatunku gadów, a miejsca, w których znajdują się czarne oczy Hollowa są za wąskie przez, co Cascar ma ograniczone pole widzenia.  
Charakter: Cascar zdecydowanie nie należy do osób( lub Hollowów), którzy są zawsze szczerzy i pomocni. Równie trafne byłoby stwierdzenie, że jest narwany. Jako, że natura nie obdarzyła go niezwykła siłą, ani zwinnością musiał zadbać o swój największy skarb- intelekt. Na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji szybko doszedł do wniosku, że mówienie prawdy i podążanie za ideami i wartościami moralnymi jest niczym więcej, jak głupotą i brakiem pojęcia o świecie. Przez to, że jest jednym z niewielu Pustych posiadających rozwinięty mózg często zachowuje się arogancko. Dotyczy to jednak tylko istot nie stanowiących prawdziwego zagrożenia dla Hollowa. Inaczej zachowuje się jednak wobec potężniejszych osób- stara się popaść w ich łaski, by kiedy zajdzie taka potrzeba, wykorzystać ich naiwność i zaufanie. Kolejnym objawem arogancji Cascara jest sposób w jaki nazywa swoje poprzednie wcielenie. Dlatego też spontaniczne wyśmiewanie potencjalnego zachowania Głupiego, Naiwnego lub Małpy należ raczej do codziennych zajęć Gada. Właściwie są tylko trzy rzeczy, których można być pewnym jeśli chodzi o tego Pustego: że gardzi każdym, że jego lojalność ma ograniczony termin oraz, że odczuwa głód dusz. Jego ulubionym zajęciem jest podsłuchiwanie kłótni lub rozmów politycznych, gdyż rozwiązywanie problemów ludzi stanowi jedyną czynność, którą może wykonywać i nie pozwala mu ogłupieć i zrównać się z innymi Pustymi.
Ekwipunek: Brak

Historia: Przygoda mojej ludzkiej wersji rozpoczyna się 8 miesięcy przed jego narodzinami. W najbardziej luksusowym pokoju najbardziej szanowanego domu publicznego w Glasgow. Oto bliżej nieznany członek rodziny królewskiej Wielkiej Brytanii i 17-letnia Lily. Trzy tygodnie później okazuje się, że młoda prostytutka jest w ciąży z wysoko urodzonym jegomościem. Oczywiście właścicielka tego, jakże chwalebnego przybytku, w obawie przed utratą opinii dyskretnej i dbającej o bezpieczeństwo burdelmamy,  stanowczo nalegała na aborcję. Mimo zastraszenia wyrzuceniem z pracy Lily wciąż chciała urodzić to dziecko. W ten sposób wylądowała na ulicy.
5 miesięcy później znajduje schronienie u pewnego starego i bogatego ziemianina, który usłuchał jej próśb tylko ze względu na jej walory. Oficjalnie pracowała u staruszka tylko, jako pokojówka, lecz nie było takiej chwili, gdy by nie przechodziła obok gospodarza, Aten nie sprawdziłby jej stanu.
Wszystko pogorszyło się w dniu narodzin Małpy. Był wtedy 13 marca. Już 21 perwersyjny starzec zażądał  oddania Naiwnego do sierocińca. Okazało się, że jego determinacja sięgała tak daleko, że już naciskał spust pistoletu, którego lufa była wymierzona w skroń malca. Na szczęście Lily udało się wybłagać obecność syna do jego pierwszych kroków i słów. Mimo tego, że młody Głupiec spał w jednym pokoju z matką nie przeszkadzało to owemu zboczeńcowi w zaspokajaniu swoich chorych, sadystycznych żądz.
Blisko 3 lata później, 13 marca, bękart obchodził trzecie urodziny, a już 14 marca znajdował się w sierocińcu panny Rose. Była to wspaniała, zbudowana z czerwonej cegły konstrukcja z ogromnym ogrodem, w którym, jak się chłopcu wydawało, rosły wszystkie kwiaty Ziemi. Biorąc pod uwagę ilość okien można było wywnioskować, że znajduje się tam około 200 pokoi. Nie musiał czekać długo aż stare drzwi otworzyły się z piskiem i wyszła z nich energicznym krokiem uśmiechnięta kobieta. Miała rude, poszargane włosy, za małe okulary, zniszczoną sukienkę i narzucony na nią fartuch, który był bardziej pokryty wszelkim brudem niż był czysty. Przypomniał sobie dopiero po, co tu przyjechał. Przecież znajdował się tu, ponieważ już nikt go nie kocha… nawet mama. To dlatego nie było jej tutaj i to dlatego brakowało tu też tego starego mężczyzny. Naiwniak.
Nie było mu tam źle. Zawsze miał w, co się ubrać i 3 posiłki dziennie. Szybko zaczął zawiązywać nowe znajomości i już po 6 miesiącach swobodnie bawił się z innymi dziećmi. Mimo tego wciąż pamiętał swoją matkę, która na skraju płaczu mówiła Nie kocham Cię już. Idź sobie.Największym minusem życia w sierocińcu nie był fakt, że żył bez rodziców, bo ojca nienawidził, a o matce śnił. Czasami miał wrażenie, że może dotknąć jej niezwykle jasnych włosów. Cóż… nie bez powodu nazywa się Głupcem, prawda? Było nim  to, że znajomi odchodzili do innych rodzin, ale go nikt nie chciał. Przez roszady wychowanków panny Rose Małpa obchodził swoje czwarte urodziny bez nikogo znajomego.
Trzy lata później do pokoju Naiwniaka został przydzielony, młodszy od niego, James.  W ciągu ostatnich lat rezydencja opustoszała na tyle, że pokoje, które kiedyś były przeznaczone dla 6 teraz zajmowały tylko 2 osoby. Tak więc od wtedy zajmował pokój 158 z Jamesem. Najpierw praktycznie wcale nie rozmawiali, lecz po około 2 tygodniach zaczęli  prowadzić między sobą ożywione dyskusje o bajkach i ich przeszłości. Obaj tłumaczyli sprawy, których nie mogli pojąć w tak młodym wieku i prymitywnej formie, w swój naiwny dziecięcy sposób. Bękart dowiedział się, że jego współlokator jest o dwa lata młodszy od niego oraz, że urodził się 19 lipca. Przez następne pół roku nasz sposób myślenia był bardzo podobny, gdyż głównym tematem zaprzątającym myśli dzieciaka była szkoła. Oczywiście obaj myśleliśmy o tym w innych kategoriach. Małpa cieszył się, że spotka nowych ludzi, a ja byłem podekscytowany tym, że rozpoczęło się zbieranie wiedzy i jednocześnie bezpośrednia droga do obecnej, doskonalszej formy.
Swoją edukację rozpoczął w przeciętnej szkole podstawowej, lecz już w miesiąc później uczył się w jednej z najlepszych szkół w Szkocji. Zauważył tam, że ma w sobie coś specjalnego, coś co pozwalało mu wykonywać zadania przed resztą klasy, coś co czyniło go… lepszym od nich. Już w drugim półroczu wygrał olimpiadę matematyczną klas 1-3. Nauczyciele nie mogli się go nachwalić pannie Rose. Naiwniak był z siebie dumny, ale nie dlatego, że udowadniał swoją wyższość, a dlatego, że jego „matka” jest z niego dumna.  Jakie to słodkie, nie? Jednak nawet sukcesy nie mogły odgonić wspomnienia matki wyrzekającej się miłości do syna.
  Wreszcie nadszedł 19 lipca. Był to siódmy tak dzień w życiu Jamesa, co znaczyło, że za kilka tygodni będą chodzić do jednej szkoły. Jednym z niewielu wspomnień jakie dokładnie dzieliłem z Małpą była rozmowa tego pamiętnego wieczoru 19 lipca.
- Bracie,- powiedział James- jak jest w szkole?-
- Ech… to jest jak… sierociniec. Z tym, że tam są dzieci, które mają rodziców i własne domy. I dlatego musimy pokazać, że jesteśmy równie dobrzy- Małpa miał na myśli LEPSI-, jak oni.-
- Ale ja nie wiem, czy dam radę. Nie wiem, czy mnie przyjmą do tej szkoły. A co jeśli nie zdam testów wstępnych? Wtedy będziemy w innych szkołach!-
-Spokojnie, James. Będziemy w jednej szkole. Obiecuję.- To był jeszcze ten okres, kiedy te słowa coś dla mnie znaczyły… żałosne.- A jeżeli jakimś cudem się nie dostaniesz to ja przeniosę się tam, gdzie będziesz ty, ok?-
-Na pewno?-
-Na pewno.-
-PRZYSIĘGNIJ!-
-Po pierwsze mów ciszej. A po drugie to ja,- tutaj Naiwniak mówił swoje imię, ale nie chce mi się go pamiętać.- przysięgam na swój honor, sierociniec i pannę Rose, że nigdy cię nie opuszczę.-Głupiec nawet nie wiedział, co się stanie przez tą przysięgę.
 2 lata później zdecydowali, że odnajdą rodziców Bękarta. Rozumieli przez to matkę, dziadka i ojca. Oczywiście byli za młodzi, by samodzielnie ich odnaleźć nie mówiąc już o zapewnieniu transportu. Rozwiązanie tego problemu pojawiło się, jakby znikąd.
Pewnego dnia Głupiec, kiedy wracał ze szkoły, zobaczył na przystanku autobusowym dziwnego mężczyznę. Na pierwszy rzut oka wyglądał całkowicie normalnie, ale było w nim coś groźnego i intrygującego zarazem. Właśnie przez to Małpa ominął przystanek, na którym powinien wysiąść i pojechał autobusem, tak długo, by wyjść na tym samym przystanku, co tajemniczy jegomość. Oczywiście był przekonany o swoim geniuszu i zdolnościach szpiegowskich, więc zaczął śledzić obcego. Wreszcie, kiedy doszli do zapomnianego przez większość ludzi zaułka, odwrócił się i zadał pytanie:
-Czemu mnie śledzisz?- Uśmiechnął się, ale wcale nie dodało to dzieciakowi odwagi.
-Ja... ja... nie śledzę pana!-
-Oczywiście, że nie. Tylko podążasz za mną starając się uniknąć zauważenia, by odkryć cel mojej podróży.- Znowu ten straszny uśmiech.
-No dobra! Nazywam si--
-Wiem, jak się nazywasz, a właściwie to mnie to nie obchodzi... Słyszałem, że szukasz kilku osób. Mogę Ci pomóc.- W tej chwili w głowie nieudanego szpiega dosłownie gotowało się od pytań. Skąd wie, że ich szukam? Czemu chce mi pomóc? Kim jest? Jak może mi pomóc? Czy jest w tej propozycji jakiś haczyk? Oraz, co najważniejsze: czy zgodzić się na propozycję?
-Czyli, jaka jest twoja odpowiedź?-
<>
W tej chwili poczułem największą więź z Głupcem. Oczywiście Jamesowi powiedział, że chce ich odnaleźć i do nich wrócić, ale kłamał. Tak naprawdę cały czas pamiętał, jak jego mama mówiła, że już go nie kocha. Chciał się więc odpłacić. Żądał zemsty za lata wykluczenia, pozbawienia miłości i osamotnienia.
Przez następne kilka miesięcy zbierał pieniądze na bilety samolotowe do Neapolu, nóż z nieregularnym ostrzem i kilka opakowań leków przeciwbólowych. Wreszcie nadszedł ten dzień… był 11 marca. Przyleciał następnego dnia, w czwartek. Już wieczorem był pod domem matki i tego zboczonego sadysty. Nie zajęło mu to długo zanim wszedł do ich sypialni. Szybkim krokiem podszedł do śpiącego dziadka. Musiał mieć teraz koło 95 lat…
Tą chwilę pamiętam doskonale. Przyłożył zimne ostrze noża do gardła zwyrodnialca. Zatkał mu usta. Poczekał aż się obudzi. Chciał zobaczyć jego minę kiedy go zobaczy. Stało się. Starzec otworzył oczy w przerażeniu. Nie było już powrotu- widział jego twarz. Nagle wpadł na najlepszy pomysł na, jaki było go stać z tym jego małym móżdżkiem. Trzymając rękę na ustach ofiary, delikatnie włożył nóż do ręki matki i korzystając z dłoni Lily przebił serce pierwszej ofierze. Reszta poszła gładko. Nasypał tabletki na rękę po czym nakarmił nimi swoją matkę. Następnie szybko rozsypał resztę opakowania po łóżku. Stracił honor.
 Wrócił do domu. Był 13 marca. Dobrze wiedział, co chce zrobić. Miał zamiar zrobić to, jak najszybciej i uniknąć jakichkolwiek świadków. Na stacji benzynowej kupił paliwo i trzy zapalniczki. Jak najszybciej poszedł przed sierociniec. Przypomniał sobie 16- letniego współlokatora. Naiwniak nie mógł go tak potraktować.W ogrodzie zostawił paliwo i wszedł do budynku. Kiedy dostał się do pokoju 158 szybko obudził Jamesa i kazał mu iść z nim. Po kilku minutach schodzenia do ogrodu Bękart nareszcie mógł powiedzieć mu swój plan.
   Czego on się spodziewał? Że najmilsza osoba jaką zna, tak po prostu zgodzi się na spalenie domu z dziećmi i przybraną matką? Najzwyczajniej w świecie się odwrócił i odszedł. Głupiec oczywiście za nim pobiegł i ani się spojrzeli, a już znajdowali się na ulicy.
  Klakson. Ból. Ciemność. Cisza. Hałas. Światło. Ociężałość. Głód. Czułem, słyszałem i widziałem to wszystko. Spojrzałem na sierociniec- płonął. Słyszałem krzyki panny Rose. Ona i dzieci żyły. Cholera. Nagle usłyszałem strzał i koniec krzyków panny Rose. Straciłem ją i sierociniec. Głód. Dusza.
- To James!- Powiedział jakiś głos w mojej głowie. Nie obchodziło mnie to. Czułem głód.
  Wszystko działo się bardzo szybko. W jednej chwili patrzyłem na przyjaciela i prawie brata, a w drugiej na energię. Nie wytrzymałem - byłem głodny. Od przebudzenia czułem, że coś ciąży mi z tyłu ciała. W momencie podjęcia decyzji zorientowałem się, czym to jest. Zaskakująco szybko nauczyłem się korzystać z ogona. Ta wiedza przyszła z głodem. Nie myślałem nad tym, co robię i kim jest mój posiłek. Hak jakby sam z siebie przeszył gardło dzieciaka. Już było za późno na żal. Istniał tylko głód. Przyciągnąłem ciało i skosztowałem zdobyczy. Zaspokoiłem głód, więc wrócił do mnie rozsądek. Zacząłem myśleć nad tym, co powinienem zrobić. Przecież pragnienie wróci, a to wiąże się z przejęciem kontroli przez instynkty. Nie chciałem tego.
  Zdecydowałem wyruszyć w podróż, by osiągnąć potęgę i władzę, by już nigdy więcej nie czuć głodu. Wędrowałem 5 lat, kiedy znalazłem się w mieścinie, której nazwa dawno przestała mnie obchodzić. Wszystko zapowiadało się tak, jak zwykle. Pierwsza noc i pierwszy posiłek. bardzo zmieniłem się od, kiedy opuściłem tamtą ulicę. Powoli uczyłem się kontrolować nad swoimi odruchami, ale wciąż łatwo popadałem w szał. Już miałem opuścić wioskę, kiedy zobaczyłem, że nad jednym z największych budynków pojawiła czarna plama. Wyłoniła się z niej interesująca postać. Swoją sylwetką przypominała kobietę lecz trudno było określić, kim lub, czym była. W pewnym sensie przypominała mnie- miała białą maskę, szare ciało i dziurę w okolicach środka klatki piersiowej. Mimo tego czułem, że jest czymś więcej, że posiada moc, której ja nie mam w zasięgu.
  Nie potrzebowałem dużo czasu, by zdecydować się podejść do niej.
- Witaj, pani- powiedziałem schylając głowę w umownym ukłonie.- mogę wiedzieć czego lub kogo poszukujesz w takim miejscu?
- Witaj, Pusty. Szukam tu posiłku.-
- A więc głód dotyczy też - te słowa ledwo przeszły mi przez gardło-wyższych istot?-
- Oczywiście, że tak! Tak w ogóle to jestem Karin. A ty?-
Nie wiedziałem, co powiedzieć.
- Może... Cuscan?- Karin uśmiechnęła się serdecznie.- Albo...
- Cascar.- To imię kojarzyło mi się z czymś, ale nie miałem pojęcia z czym.- Nazywam się Cascar.
- Czyli Cascarze, co tu robisz?-
-Podróżuję i szukam nauczycieli-
I zarazem ofiar- dodałem w myślach.
- To może zaczniemy razem podróżować?-
Nie mogłem przegapić takiej okazji. Karin mogła być moim kluczem do ewolucji.
- Dobrze.-
Przez następne 2 lata podróżowaliśmy po pustyni, którą moja towarzyszka nazywała Hueco Mundo. Wszystko układało się coraz lepiej. Już prawie nie działały na mnie zwierzęce odruchy,a i tak dzięki współpracy z Adjuchaską nie musiałem często trenować utrzymywania zmysłów. Wreszcie nadszedł ten dzień, dzień wyzwolenia.
Otóż podczas polowania na słabsze istoty Karin zaczęła wysyłać ogromne ilości reiatsu oraz jej sylwetka powoli się przekształcała. Stężenie cząsteczek duchowych było tak duże, że nie zostałem zmiażdżony tylko dzięki temu, że byłem najedzony. Transformacja nie trwała długo, lecz była czymś, co  przesądziło o jej losie. Nagle naprzeciwko nas pojawił się mężczyzna. To co było najbardziej zadziwiające w jego postaci to fakt występowania resztek maski koło czubka głowy i niezwykła ilość bieli od włosów aż do stóp. Wiedziałem, że biały jegomość jest za potężny, by walczyć przeciw niemu, ale nie chciał też mierzyć się z Karin. Nie było innego wyjścia. Wymierzyłem szybki cios hakiem w potylicę naiwnej kobiety, by wydłużyć chwilę jej dezorientacji po przemianie. Następnie pchnąłem ją na tajemniczego przybysza, który na szczęście uznał to za atak i rozpoczął walkę. Mogłem uciekać.
Dopiero po 2 godzinach biegu zdałem zorientowałem się, czemu tak łatwo przyszło mi zdradzenie osoby, której ufałem- miała obrzydliwie jasne włosy. Pomimo tego, że biegłem od dawna i byłem już zmęczony kontynuowałem. Zatrzymałem się, kiedy zdałem sobie sprawę, że się zgubiłem.

Pieniądze: 0 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:10 podstawowych, 5 od wieku, 2 od nadmiaru wad
Siła: 5
Szybkość: 5+1=6
Zręczność: 5
Wytrzymałość: 5
Inteligencja: 5-4(od profesji)+9=10
Psychika: 5+5(od wieku)=10
Reiatsu: 5
Kontrola Reiatsu: 5+2(od wad)=7

OGÓLNE

Udźwig: 50 kg
Prędkość (śr.): 6 km/h
Prędkość (max.): 22 km/h
PŻ (Punkty Życia): 50
PR (Punkty Reiatsu): 35

Techniki
Magia:
Poznane Hadou:
Poznane Bakudou:

Umiejętności: Kłamca/kanciarz, Mózg.
Wady: Słaby wzrok, Chuchro.


Ostatnio zmieniony przez Cascar dnia Sro 17 Lip 2013 - 21:28, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Cascar    Nie 14 Lip 2013 - 9:11

>> Swoim wyglądem przypomina przerośniętego gada.
Ktorego gada? Weza, jaszczurke, zolwia? I jak to sie ma do wysokosci, bo gady wspolczesne zdaje sie sa przewaznie nisko zawieszone.

Maska jest duza w porownaniu z reszta, czyli jaka? Bo jesli tulow ma 2x4m to ten czerep wiecej?

Z tym sierocincem to nieco przesadziles. W sensie mozliwosci pojmowania dziecka w wieku 1 rok. Podobnie zreszta to: "Tak naprawdę cały czas pamiętał, jak jego mama mówiła, że już go nie kocha.". Smiem watpic, czy pamietalby co do niego mowiono w kolysce.

Ile ten James mial lat, jak zaczeli szukac informacji? 8-9? Dwoje dzieciakow bawiacych sie w detektywow? Dalej jeszcze ciekawiej - zbieranie pieniedzy na samolot - w wieku nastu lat. A pozniej kupil bilet, przeszedl odprawe i wszedl na poklad bez zadnego opiekuna? I z nozem.
Pozniej scena mordu - powiedzmy, ze dziadzio zesztywnial ze strachu, a dalej? Wlozenie noza do reki kobiety, zadzganie dziada, nakarmienie pigulami tejze kobiety. Strasznie musiala miec twardy sen, ze tak to poszlo bezbolesnie.
A dalej jeszcze plan spalenia sierocinca... kiedy to stal sie z tego goscia taki zwyrodnialec? Bo generalnie piszesz, ze zle mu tam nie bylo. W szkole szlo mu dobrze i ogolnie jedyne nieprzyjemnosci wiazaly sie z tym pierwszym rokiem, ktorego tak naprawde pamietac nie powinien. Bo byl za maly, by kumac co sie dzieje.

Co sie wydarzylo pozniej nie do konca rozumiem. Kogo przejechal ten samochod. Kto podpalil ten budynek... a przemiana w hołka raczej nie nastepuje ot tak samoczynnie razem ze zgonem w wypadku.


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Cascar    Nie 14 Lip 2013 - 9:52

No to jedziemy od początku:

Wygląd: bardzo skromnie opisane. Nie ma tam nigdzie adnotacji, że forma jest wychudzona co musi się pojawić jeśli chce mieć się wadę "chuchro". Ogólnie opis powinien być nieco bardziej rozbudowany czy szczegółowy. No i jeszcze waga 260 kg i ten wzrost jakoś nie pasują mi do tej samej wady.

Charakter jest w porządku

No i przy historii zaczyna się problem.
- Wdepnąłeś na tę samą minę, na którą ja wszedłem pare kart postaci wcześniej gdy stworzyłem shinigami rodem z meksyku. Okazuje się, bowiem że Bleach oparty jest tam na jakiejś religii dość popularnej w Japonii. Przez to jeśli ktoś chce uczestniczyć w życiu w realiach tej mangi musiałby znaleźć się w kraju kwitnącej wiśni i przyjąć ich religię. Od razu mówię, że nie problemem jest pochodzenie poza azjatyckie. Nawet dobrze się składa, bo opisanie przeniesienia się postaci ze Szkocji do Japonii to materiał na ładne wydłużenie historii. Nawiasem mówiąc możesz też opisać jak to zrobiłeś, że uniknąłeś pójścia do więzienia za podwójne zabójstwo. No i dopiero w Japonii możesz zmienić się w hollowa.
- Zastanawiają mnie też motywy, dla których adjuchas, który musi być silny skoro jest na granicy przemiany.
- Kolejne co mnie ciekawi to jakim cudem hollow tułając się 5 lat po świecie żywych nie został zabity przez żadnego Shinigami, a nawet go nie spotkał.
- Podejrzewam, że oglądałeś walkę Zaraki Kenpachi vs Ichigo Kurosaki. Tam kapitan tłumaczył jedną rzecz. Potężniejsze reiatsu odpycha to słabszy. Jako, że różnica między Twoim hollowem na najniższym możliwym poziomie rozwoju, a do tego z ilością reiatsu niższą niż przeciętna (nawet wśród ludzi na jego poziomie) a vasto lorde była ogromna to owa Karin jedyne co by mogła poczuć to zaswędzenie w miejscu, w którym ją próbowałeś uderzyć, a co najwyżej Twój ogon zacząłby krwawić.

No i jestem zobowiązany wspomnieć, że po trafieniu Twojego hołka zanem nie zostanie on odesłany do rukongai, lecz do piekła.

Słowem. Masz dużo roboty jeśli chcesz akcepta. Ode mnie soczysty negatyw bez wyrzutów sumienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cascar





PisanieTemat: Re: Cascar    Nie 14 Lip 2013 - 11:14

To zaczynam brać się za pierwszą turę poprawek. Ale póki nie wymyślę dobrego rozwiązania dla niektórych scen wytłumaczę się z kilku niedomówień:
1) Watanabe zarzuca mi, że Cascar nie pamiętałby słów matki, kiedy miał roczek. Otóż zakładam, że życie jego poprzedniej formy Pusty, a w szczególności taki jak mój, widzi, jak film historyczny i nie zważa na to, czy coś stało się 2, czy 20 lat temu. Oczywiście mogę się mylić, a jeśli tak jest to poprawię to jak najszybciej.
2) Teraz zostaje sprawa śmierci. Dzięki temu, co napisał CZaras obecna scena jest już nieaktualna i najprawdopodobniej została już wymieniona bądź pracuje nad nią.


Dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Cascar    Nie 14 Lip 2013 - 14:03

A co ma do rzeczy, jak widzi poprzednie zycie hollow? Zakladam, ze moze miec co najwyzej taka wiedze, jaka mial czlowiek. Skoro zas ten mial kontakt z matka jedynie przez pierwszy rok, w zasadzie nie ma czego pamietac. Poza tym skoro go tak nie kochala, to czemuz to po pierwsze nie usunela ciazy, po drugie nalegala, zeby przez rok trzymac dzieciaka w domu. Poza tym tu bardziej chodzilo nie o ocene przeszlosci z poziomu innego wcielenia, a o motywacje do zostania socjopata, gdy byl czlowiekiem.


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cascar





PisanieTemat: Re: Cascar    Nie 14 Lip 2013 - 14:31

Nie można po prostu założyć, że odcisnęło mu się to na psychice? A powiedziała, że go nie kocha, bo ten dziadek tak kazał (zostawiłem to domysłom czytelnika).


Dziękuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Cascar    Nie 14 Lip 2013 - 18:27

Zeby sie cos odcisnelo, to musi najpierw byc gdzie. Dalej uwazam, ze taki maly dzieciak ani nie rozumie, co sie do niego mowi, ani nie bedzie tych slow pamietal 10, czy wiecej lat pozniej. No i palenie ludzi zywcem to troche nie ten kaliber, zeby to wyjasniac 'mama mnie nie kochala'. Zwlaszcza, ze nigdzie nie pojawilo sie, ze ma z tym jakis problem.
Co to zakladania - ja sobie moge zalozyc mnostwo rzeczy i wyjasnic najdziwniejsze historie, ale tu nie o to chodzi. Karta jest po to, zeby gracz wykazal sie logiczna kreatywnoscia, a nie miszcze umiejetnoscia domyslania sie, co poeta mial na mysli (:

Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Cascar    Today at 13:49

Powrót do góry Go down
 
Cascar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Stare-
Skocz do:  
Forumotion.com | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog