IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Hayate Risutso

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

"Ocena:"
 Pozytywna
 Negatywna
 Neutralna
Zobacz Wyniki
AutorWiadomość
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Hayate Risutso   Pią 19 Lip 2013 - 16:02

DANE

Imię: Hayate
Nazwisko: Risutso
Profesja: Shinigami
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 20
Waga: 80
Wzrost: 185
Wygląd:
Charakter:
Hayate to miły gościu. Jako, że nie ma rodziny na pierwszym miejscu zawsze są przyjaciele, zaraz po tym obowiązki. Jest bardzo sumienny i stara się być raczej nie zauważonym co w żadnym wypadku nie oznacza, że chce być przeciętny. Wręcz przeciwnie. Jego marzeniem jest to by objąć dowództwo nad jednym z dywizjonów. Już teraz darzony jest przez wiele osób respektem, oraz posłuchem. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się by postępował pochopnie, wręcz przeciwnie...jest rozważny i bardzo stara się by jego plan okazał się pozytywnie zakończony. Rzadko się to zdarzało ale gdy musiał to improwizował, a wynik nigdy nie był taki sam.
Niekiedy zdarza się, że jest zły ale gdy ktoś go na prawdę wkurzy postanawia dać sobie upust i jak każdy "normalny człowiek" wylatują z jego buzi przepiękne wiązanki przekleństw. Ale jak już wyżej wspomniałem... rzadko to się zdarza.
To może jeszcze o tym co lubi, a czego nie. Do zajęć lubianych z pewnością możemy zaliczyć czytanie, oraz zarządzanie towarzyszami, którzy... przychylnie go słuchają, zaś następnie chwalą za to co zarządził. Lubi również obmyślać różne plany w danych sytuacjach, a następnie je analizować i spostrzegać swoje błędy.
Nie lubi z pewnością osób przemądrzałych, oraz zbyt pochopnych. Mimo to można spokojnie powiedzieć, że chłopak jest osobą o bardzo tolerancyjnej osobowości. Przyjaciele zawsze zwracają się do niego podobnie i nawet gdy on ma im coś złego do powiedzenia, Ci przyjmują to z uśmiechem na ustach po prostu... ufając Jego ocenie.

Ekwipunek: strój shinigami, przybory do pisania, bokken

Historia:
Zacznijmy może od tego, że Hayate nigdy nie miał prawdziwej rodziny. Sam nie wie jak trafił do Soul Society ale od kiedy pamięta sam pałętał się po ulicach Rukongai. Z początku nie było łatwo... nie znał ani jednej osoby, nie miał z kim rozmawiać, a gdy prosił kogoś o pomoc Ci zazwyczaj śmiali się i kazali mu spieprzać. Nie miał grosza przy duszy, a kto z kimś takim chciałby wogóle rozmawiać. Wiele czasu minęło nim spotkał chłopaka, mniej więcej w jego wieku, który również jak on... nie miał towarzystwa. Już od pierwszego spotkania było wiadomo, że trafienie na siebie było im przeznaczone. Oboje mieli ten sam cel... trafić do akademii shinigami. Niestety... dla nich było jeszcze za wcześnie. Zawsze gdy przychodzili się zapisać, jakiś facet pytał ich o umiejętności... Tych niestety za dużo nie mieli, chyba że liczyć włóczenie się po mieście. Postanowili zacząć trening, który miał ich ponownie zaprowadzić do akademii.

Pierwsze treningi jak można się domyśleć wyglądały w sposób dość prymitywny i podstawowy. Zaczęło się od krótkich biegów, przysiadów, brzuszków, walki na zerwane z drzewa "bokkeny" itp. W dość krótkim następstwie czasu zaczęło się do nich przyłączać coraz więcej dziewczyn i chłopaków, którzy także mieli pewne marzenia związane z byciem shinigami. Wszyscy podobnie jak Hayate i Kas'ez (tak nazywa się pierwszy przyjaciel Hayate) wywodzili się z 20 okręgu, północnej ćwiartki rukongai. Talent przywódczy Risutso objawił się właśnie w tamtym czasie. To on rozporządzał treningami, przydzielał pary, czy planował mało przyzwoite zadania kradzieży... ale z czegoś trzeba żyć.
Czas mijał, a z początku niedołęgi potrafiły już zadbać o siebie. Każdy z nich nosił mały miecz, bądź sztylet, a codzienny sport bardzo wybitnie odznaczył się na ich sile, szybkości czy zwinności. Jedynie Hayate... nie za bardzo radził sobie z walką... co nie oznacza, że całkowicie nie umiał tego robić. Wiedział, że jest to jeden z głównych umiejętności, które shinigami musi posiadać i można uznać, że w porównaniu z pierwszym dniem treningu, teraz po wielu miesiącach stał się o wiele lepszy. Niedługo potem dowiedział się, że istnieją zaklęcia... tylko jak się ich nauczyć...
Od tej chwili problem ze znalezieniem pracy zanikł prawie całkowicie. Trochę osób ich znało, wielu polubiło Hayate i grupkę młodych wojowników. Stali się... Mazushī senshi (biedni wojownicy). Nazwę wymyślił oczywiście przywódca grupy i jak łatwo można się domyśleć przypadła ona każdemu do gustu.
Kolejnym poziomem ich zarobków stały się walki na miniaturowych arenach czy zwykłe bójki i wygrane z zakładów. Bardzo wiele brakowało im do "prawdziwych" umiejętności i raczej starali się nie rzucać za bardzo w oczy. W grę wchodziły jedynie walki ustawione przez kilku zaufanych ludzi, takich, którym nie było na rękę by młodym stało się coś złego.

Kolejnym poziomem treningów były już długodystansowe biegi, mordercze męczenie organizmu(każdy oczywiście miał swój własny limit, dla jednego było to kilka km- Hayate, zaś dla innych kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt) na pompkach czy brzuszkach, oraz walki... walki na prawdziwych, choć nieco prymitywnych i nieco przyrdzewiałych mieczach zwanych przez nich "katanami", które po prostu kupili. Udało się również zdobyć pewne zwoje z tajemnicami nauki hadou, oraz bakudou, które zostały skradzione jakiemuś bogatemu mieszkańcowi z pierwszych okręgów rukongai. Tak właśnie rozpoczął się trening magii... Przynajmniej miał zaczac... ale jak? Od tego momentu kilka tygodni trwały poszukiwania osoby, która chciałaby nauczyć Hayate chociaż jednego zaklęcia... dla zrozumienia całej teorii i praktyki nie był on w stanie sam tego pojąc. Ale udało się. Osoba, która zgodziła się to robić całkowicie za darmo była kobieta... praktycznie cała owinięta czarnymi bandażami. Nie chciała nic w zamian, a jej jedynymi słowami poza nauka było :
-Hayate- kun... Pamiętaj... zawsze walcz o to czego pragniesz.
Opanowanie pierwszego z zaklęć było najtrudniejszym co póki co doświadczył. Sam musiał dojść do wielu rzeczy sam, a trzeba zaznaczyć, że na samym początku nie wiedział nawet co oznacza reiatsu. Kobieta jednak postarała się... po kilku miesiącach udało mu się opanować Oogata Shippuu .Nauka kolejnego zaklęcia zajęła zaledwie kilka dni. Chłopak wiedział już jak zacząć... jak trenować.
Gdy stał się pewnych swoich umiejętności postanowił nauczyć ich resztę swojej grupy (12 osób łącznie z nim i Kas'ezem). Tylko jego przyjaciel pomagał mu w uczeniu, ponieważ jako jedyny trenował indywidualnie z Hayate podczas jego pierwszych i ostatnich prób.

Dni przemijały jak przemija życie. Biedni Wojownicy znali się już nie od dziś i ich przywódca postanowił to uczcić. Po zebraniu odpowiedniej sumy pieniędzy zebrał swoich ludzi i wyruszył do studia tatuażu. Po wielu godzinach każdy wyszedł z takim samym tatuażem mającym symbolizować Mazushi Senshi. Był do czarny wojownik odziany w prosty czarny strój, oraz skrzydła symbolizujące pogoń za marzeniami. Jak sami przyznali swoje "skrzydła" zawdzięczają tylko Hayate. Dlatego też... postanowili zanieść go (dosłownie) z powrotem do tatuażysty, który miał za zadanie dorobić wojownikowi przywódcy koronę, która miała symbolizować jego status wśród ( byś może kiedyś bardzo wielu) członków. By odczytać tatuaż trzeba oczywiście wiedzieć co on przedstawia... inaczej długo można się zastanawiać zanim spostrzeżemy to co rzeczywiście na nim jest. Od teraz bardzo często zaczęto chodzić bez koszulek, ponieważ Ci, którzy mieli zaszczyt nosić ten tatuaż byli niepochapowanie dumni z tego co mogą pokazać. Jedynie Hayate... nigdy nie pokazał się bez koszulki... nie rozumiał jak można chcieć rzucać się w oczy.
Był to również czas pierwszej wielkiej... można by nazwać biesiady na rzecz Mazushi Senshi, na którą zostali zaproszeni wszyscy sąsiedzi... W te kilka dni wszyscy byli jedną wielką... biedną rodziną. Być może dzięki temu i ogólnej, często darmowej pomocy nie byli oni nękani przez silniejszych od siebie. Wiele pieniędzy i tak nie mieli, a to co zarobili szybko wydawali.

Tak mijały kolejne miesiące... W końcu Risutso postanowił oznajmić iż...
-Czas zapisać się do akademii. Pamiętajcie... razem wchodzimy i razem wychodzimy. Wszyscy głośnym krzykiem przyznali rację i udając się w dość długą podróż przez pierwsze kilkanaście minut nieśli go na rękach wykrzykując jego imię. Trasę znali, bo już nie raz wyruszali do pierwszych okręgów (choćby po kradzież zwojów z zaklęciami). W ciągu swojego wolnego marszu zawsze zatrzymywali się prze zachodem słońca by potrenować (każdy indywidualnie lub w parach) i doszlifować swoje umiejętności przed pierwszym testem. Spanie również mieli zapewnione w większości okręgów... Siła perswazji i kilku sztuk ryo.
Po kilku dniach dotarli... stali właśnie przed bramą, która była jedyną przeszkodą w wejściu do seireitei. Tam Hayate zaznajomił strażnika z jego planem zapisania się do akademii. Kiedy wreszcie udało się im wszystkim wejść, każdy po kolei odbywał krótki test. Wynik... 10 zdało, 2 nie. 3 weszło do środka nie zważając na obietnice "wszyscy wychodzą kiedy ktoś nie zda". Reszta nadal z uśmiechami na ustach wyszła, a wśród nich Hayate i Kas'ez. Wszyscy siedmioro wiedzieli, że za kolejnym razem również zdają i nie ma co się spieszyć. Jedynie dwójka, która nie zaliczyła miała dość smutne miny. Ale... nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre. Wrócili na koniec rukongai i kontynuowali trening przez kolejne miesiące. Kiedy ponownie udali się do akademii zaliczyli wszyscy bez wyjątku. Każdy z członków Mazushī senshi indywidualnie dziękował Hayate za pomoc. Zdarzały się również płacze. W efekcie końcowym każdy obiecał Hayate pomoc gdyby ten miał problemy, a Kas'ez stał się nieodłącznym kompanem młodego mężczyzny. Trójki, która zaliczając poszła do akademii nie było widać... z tego co przywódca Mazushi senshi usłyszał wstyd był na tyle wielki, że gdy tylko dowiedzieli się o dziewiątce osób z końca rukongai, którzy trafili do akademii shinigami zaszyli się domach i póki co ich nie widziano...
Teraz zaczęła się prawdziwa przygoda i najdłuższa podróż po upragniony tytuł... kapitana dywizjonu z gotei 13.

Jeden dzień z życia wzięty(rukongai, przed przystąpieniem do akademii)

Obudziłem się jak zwykle... ze wschodem słońca. Nie był to dla mnie problem... zawsze musiałem wstać wcześnie by przygotować plan dla mojej grupy.
Moim miejscem spania była mała izba połączona z toaletą, której z pewnością nie można zwać domkiem. Był to raczej... pawilon, w którym było kilka pokoi, gdzie natomiast mieszkali członkowie Biednych Wojowników, oraz wiele innych, całkowicie obcych osób.
Kiedy wstałem od razu udałem się do toalety by umyć twarz, zęby i oddać się porannym czynnością fizjologicznym. Po skończeniu ubrałem się w prosty biały strój, który przywdziewałem każdego dnia na czas treningów.
Dzień zacząłem od tego co trzeba było zrobić... poranna rozgrzewka, która składała się z krótkiego rozgrzania (skoki, skręty, wymachy), następnie był raczej krótki bieg (około 2- 2,5km), kilka brzuszków i przysiadów, oraz pompki. Można by powiedzieć, że nie jest to dużo ale... niektórzy po prostu nie mają wielkiego talentu do sportu.
Jako, że poranek można było uznać za rozpoczęty, wróciłem na chwilę do pokoju i zabrałem kilka książek, wypiłem dwie szklanki wody i ruszyłem za rukongai, gdzie zawsze rozpoczynał się trening Mazushi Senshi.
Kiedy dotarłem na miejsce słońce nadal było bardzo nisko, a jako, że wschód był równo o 5:00, teraz była max 6:15. Usiadłem pod "swoim" drzewem i rozkoszowałem się widokiem białych obłoczków, leniwie płynących po niebie. Tak, jak każdego dnia zacząłem rozmyślać plan treningu.
*Zaczniemy jak zwykle od rozgrzewki. 15 skrętów głową, biodrami, 15 wymachów na każdą rękę, oraz 30 przysiadów powinny wystarczyć... Albo nie, jeszcze 10 skoków i 10 skłonów z wyskokiem. O tak... zdecydowanie lepiej. Następnie będzie bieg... nie, dzisiaj jest leniwy dzień... widzę to w chmurach... będzie marszobieg... 6 km dla słabszych, dla tych co będą chcieli 10 km. Zaczynając o 7:00 powinniśmy skończyć o 8... Następnie będzie 15 minut przerwy i picie wody... Myślę, że to wystarczy by zacząć trening siłowy... Brzuszki, pompki indywidualnie ile się uda... 8:30... przerwa 15 minut i do 11 główna część treningu... sparingi. Dzisiaj myślę, że każdy w parze... Tego z tym... tą z tamtym...* I tak rozmyślałem przydzielając każdemu drugą osobę do pary. *Na koniec zrobimy jeszcze grupowe rozciąganie i godzina relaksu... Wtedy wymyślę co dalej.*
I tak minęło ponad pół godziny. Zostało mi nie całe 15 minut i wszyscy już przyjdą. Już teraz szedł Kas'ez jak zwyklę uśmiechnięty mimo nadal dla niektórych wczesnej pory.
-Jak się masz Hayate- dono.Zapytał mnie z uśmiechem nadal idąc niecałe 5 metrów przede mną.
-Mówiłem, że masz tak nie mówić Kas'ez... . Odparłem krótko ze znużeniem w głosie. "Dono" podobało mi się, ale było mi to niezręcznie słyszeć z ust przyjaciela.
-Dobrze, dzisiaj będę z Tobą w parze. Muszę wreszcie dostać od kogoś wycisk. Dodałem z uśmiechem, na co Kas'ez odpowiedział cichym śmiechem.
Nie minęła chwila nim reszta zaczęła się schodzić. Każdy wpierw przychodził się ze mną przywitać i zapytać co u mnie słychać, jak minęła noc, czy dobrze się czuję... Na każde takie pytanie odpowiadałem uśmiechem i potwierdzeniem swojego dobrego samopoczucia.
Kiedy wszyscy już byli, Hayate wstał. Każdy już wiedział co ma zrobić- ustawili się w półokręgu na przeciwko chłopaka.
- Skoro wszyscy jesteśmy to... zaczynamy. Odparłem z uśmiechem, po czym zacząłem wdrażać plan w życie. Cały trening, nie licząc sparingu mnie samego niemal wykończył... Marszobieg oczywiście 6 km... Trening siłowy też nie przebiegł po mojej myśli... miałem nadzieję, że wyciągnę więcej z tego marnego ciała. Ale co zrobić...
Sparingi były jedyną dla Hayate ciekawą formą sportu. Mając prawdziwe miecze walki nie były w najmniejszym stopniu bezpieczne. Jeżeli mieli traktować treningi na poważnie musieli dać z siebie wszystko, dlatego bardzo ważne było odpowiednie przydzielenie osób. Jednego dnia Ci "lepsi" byli głównie atakowani, a kolejnego bronili się, często przed dwoma przeciwnikami na raz. Dzisiaj była "pierwsza opcja".
-Kas'ez, ale Ty trzymaj się wersji... atakuj najlepiej jak umiesz. Muszę nadążyć za wszystkimi. Powiedziałem swojemu przyjacielowi, który przytaknął i wyjął miecz z pochwy. Uczyniłem to samo. Dopiero teraz reszta zaczęła wydobywać swoje miecze, czy jak woleli to nazywać, tanie wersje katan.
Ruszyłem na chłopaka wolnym podejściem, gdzie ten od razu wystrzelił na mnie jak rakieta. Zaczęło się od tego, że spadł na mnie grad uderzeń, które ledwo co udało mi się powstrzymywać. Atak skończył się rozcięciem lewej ręki od łokcia po nadgarstek. Mimo to walka trwała nadal. Może nie byłem utalentowanym sportowcem ale odwagi mi nie brakowało. Kilka moich ataków również przyniosło skutek, ale na samym końcu wynik i tak sprzyjał Kas'ezowi. Ja rozciąłem mu nogę, nieco powyżej kolana, oraz raniłem w brzuch, dzięki bogu niezbyt głęboko. On poza rozcięciem mi ręki, rozciął mi nogę pod kolanem, ranił w dłoń drugiej ręki, oraz zadał kilka mniej poważnych zadrapań. Najgorsze w tym wszystkim było to, że ja zaczynałem i kończyłem trening, więc nie dość, że byłem bardziej zmęczony to sporo osób widziało moją walkę i skupiło się na niej na tyle, że wiedzieli jakie błędy popełniam. Tego za bardzo nie lubiłem... Nie lubię jak ktoś odkrywa moje umiejętności... czuję się wtedy bardziej bezbronny.

Tak czy inaczej wszyscy zostali opatrzeni, zabandażowani i tylko jedna osoba musiała wrócić do domu i pójść do łóżka bo dość obficie krwawiła. Reszta kontynuowała... niestety tym razem beze mnie bo ja byłem wyżej wymienioną osobą. Rana z nogi nie chciała ani na moment zaschnąć... Mimo, że wiedziałem mniej więcej o medycynie, to Kas'ez zabronił mi dalszego treningu. Myślę, że gdyby zależałoby to ode mnie kontynuowałbym ale... wszyscy kazali mi iść do łóżka i tak oto trafiłem tutaj targany przez Kas'eza i dwóch innych kolegów.

Do końca dnia czytałem książki na temat zaklęć magicznych, oraz technik walki kataną. Dowiedziałem się również co to jest zanpaktou i że istnieją formy ich wyzwolenia. Od kiedy stałem się posiadaczem tej wiedzy, jeszcze bardziej pragnąłem jak najszybciej zostać shinigami... Ale póki co idę spać... jutro rano znowu muszę spać... O, chyba już mi krew nie leci...



Nieco na temat historii Kas'eza Wariga (w pigułce*)
Zdjęcie:
20 letni chłopak, który trafił do seireitei po tym jak został śmiertelnie potrącony przez samochód w świecie żywych. Lubiany przez społeczeństwo, zawsze uśmiechnięty i z pewnością bardziej otwarty i rozmowny niż Hayate. Właśnie od spotkania z Risutso zaczęła się jego pierwsza przygoda w świecie zmarłych. Wcześniej mimo swojego przyjaznego uosobienia nie mógł odnaleźć się wśród pijaków i awanturników, którzy zlewali go kompletnie jako, że wcześniej go tutaj nie widzieli.
Stał się drugim członkiem(zaraz po Hayate) Biednych Wojowników i nieodłącznym towarzyszem chłopaka. Mimo sporych podobieństw co do marzeń czy ogólnego bycia w świecie zmarłych, zdarzyło się oczywiście sporo różnic. Np. jeżeli był trening to Kas'ez pierwszy rwał się do biegu, podczas gdy przywódca grupy kończył dopiero czytać książkę, pierwszy wpadł na pomysł by zdjąć koszulkę i prezentować na ulicach tatuaż swojej kasty czy choćby to jego pomysłem było by zarabiać na walkach czy złodziejstwie.
Pewne jest, że nie ma on głowy do wymyślania planów czy zarządzania. Dla niego najlepiej jak otrzyma proste polecenie, które nie wykracza poza jego umiejętności. Nie jest myślicielem. Już jako dziecko (w świecie żywych) był typowym, stereotypowym "niegrzecznym chłopcem", a późniejsza nauka zawsze była na drugim planie.
Po drugim zaliczeniu egzaminu do szkoły shinigami oznajmił Hayate, że będzie mu zawsze pomagał jako iż on pomógł mu gdy ten był sam i przyprowadził go aż tutaj, otwierając drogę do jego marzeń. Można by rzec, że poza tym, że został jego najwierniejszym przyjacielem, został również głównym pomocnikiem, którego Hayate zawsze wysyłał z różnymi informacjami, gdy sam musiał coś robić.


Pieniądze: 500 ryo

STATYSTYKI
Atrybuty:
Siła: 5+1(prof.)=6
Szybkość: 5+2(podstawowe)+2(prof.)= 10
Zręczność: 5+1(podstawowe)= 6
Wytrzymałość: 5+1(wiek)=6
Inteligencja:5+2(podstawowe+2(wiek)= 9
Psychika: 5+5(podstawowe) = 10
Reiatsu: 5+1(prof.)=6
Kontrola Reiatsu: 5+1(wiek)= 6

OGÓLNE

Udźwig: 60 kg
Prędkość (śr.): 10 km/h
Prędkość (max.):30 km/ h
PŻ (Punkty Życia): 60
PR (Punkty Reiatsu): 36
Techniki:
Hadou:
#15 - Oogata Shippuu (Wielki Podmuch Wiatru)
Inkantacja: Fala wynosi i pogrąża. Niebo przesłaniają burzowe chmury! Zapach wiatru który zaraz poczujesz! Zaklęcie destrukcyjne numer osiemnaście - Wielki Podmuch Wiatru!
#15 - Buke Katachi San Jun (Forma Wojownika Poziomu Trzeciego)
Inkantacja: Rozrzucone kości bestii! Karmazynowy kryształ! Pusty zamek wypełniony brzękiem włóczni! Trzepocie tysiąca skrzydeł! Który nosisz imię Człowieka! O Władco! Który delikatnie z umiarkowaniem dotykasz ludzi nie znających grzechu! Który zawsze pomagasz potrzebującym! Nie zważaj na mój ból i daj mi więcej siły! Zaklęcie destrukcyjne numer piętnaście - Forma Wojownika Poziomu Trzeciego!
Bakudou:
#18 - Mokuhon (Chwytające Pnącza)
Inkantacja: Las drzew pochłania przeciwnika, który chcę zranić odwieczną naturę. Słońce i woda pomoc niosą temu kto pomocy potrzebuje.

Umiejętności: Urodzony Lider, Sojusznik


Ostatnio zmieniony przez Hayate dnia Sro 31 Lip 2013 - 14:34, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Pią 19 Lip 2013 - 19:37

>> Szkołę olał totalnie podobnie jak rodziców i całą rodzinę. Tak minęło całe 13 lat jego życia...
Tak, ze od chwili narodzenia olewal? I w dodatku rodzice ani be, ani me?

>> Przez rok bardzo intensywnych treningów osiągnął mistrzostwo w biegach i wielu innych
>> dyscyplinach sportowych.( w tym wiele pucharów za walki kendo)
Tak rzeklbym, ze mocno przesadzone - rok to bardzo niewiele, zeby osiagnac mistrzostwo w jednej dziedzinie, nie mowiac juz o wielu.

>> w owym czasie zdarzyło się również kilka morderstw... dlaczego? Z czystej przyjemności.
W wieku ponizej 13 tak po prostu dla przyjemnosci zaczal zabijac i jeszcze nikt w tym czasie go nie zlapal?

Strasznie chaotyczna sprawa - najpierw rozpieszczony dzieciak, ktory zabija kogo popadnie. Pozniej po zgonie ojca nagle zaczyna czytac, nadrabia blyskotliwie zaleglosci szkolne, zostaje bozyszczem sportu. Po czym cos go zjada i budzi sie jako monster, ktory bedzie walczyl o dobro tlukac tych zlych. To wszystko zbytnio sie kupy nie trzyma.


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Pią 19 Lip 2013 - 19:42

Historia ma koło 24-26 linijki. Ja w wymaganiach mam przynajmniej 2x wiek. 18x2 = 36

Negatyw
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Pon 22 Lip 2013 - 16:59

Całkowita odmiana : D zdjęcie wgram wieczorem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Wto 23 Lip 2013 - 17:25

moja ocena nadal pozostaje negatywna. Czemu?

1) Charakter jest naprawdę skromnie opisany. Ponadto posiada błąd. Napisane tam jest, że postać jest mistrzem planu i strategii. To wywołuje reakcje spojrzenia na statystykę "inteligencja" licząc wartości oscylującej koło cyfry 15 natomiast widzimy 6. Zakładając, że przeciętną dla zwykłego człowieka jest 7 to nie za bardzo mi to pasuje do mistrza strategii i planu. Wywalić, więc to niefortunne określenie, napisać co postać lubi czego nie, jakich ludzi lubi, czy jest towarzyska, czy dojrzała, czy nienawidzi jakiejś grupy społecznej i dlaczego. Szczegóły!

2) Historia również woła o szczegóły mimo, iż wymaganie wiek x2 zostało spełnione. Czytelnik nie ma zielonego pojęcia o tym kim jest Kas, jak wygląda, skąd pochodzi, jaki jest jego charakter, co lubi czego nie, jaka jest jego historia. Skoro ma on być Twoim sojusznikiem to takie rzeczy muszą być zawarte w historii. Pomijając już tych mniej ważnych członków grupy.

- Mocno zlekceważyłeś wielkość i niebezpieczność rukongai. Postać hasa z jednego końca na drugi jakby to było 15 minut drogi, a poprawcie mnie inni MG jeśli się mylę, ale mnie kojarzy to się z paroma dniami ciągłego marszu i to nie tempem spacerkowym. Szczególnie nie wyobrażam sobie jak kilkunastu ludzi miałoby iść przez kilka dni i cały czas wykrzykiwać imię szefa. Na egzaminie ustnym mieli, by problem z wypowiedzeniem się pomijając, że pewnie zdenerwowali, by paru szemranych typów z rukonu.
Do tego w okręgach rukongai o numerkach wyższych niż dziesięć panują zorganizowane grupy przestępcze uzbrojone w prawdziwy oręż, a nie bokkeny składające się z prawdziwie wyszkolonych bandytów, którzy nie mają większych skrupułów, a nie parunastu dzieciaków, które zaczęły się uczyć walczyć pod wodzą gościa, którego zręczność wynosi "6", czyli poniżej przeciętnej, a do tego nigdy nie trzymał w ręku prawdziwego miecza. Tutaj przypomnę, że grę zaczyna się kompletnym nowicjuszem, a banda kilkunastu nowicjuszy to nadal w rukongai mało, żeby ochraniać czyjkolwiek interes.
Trening, który opisałeś też jakoś nijak nie pasuje mi do statystyk. Masz tam mordercze biegi, pompki, czyli rzeczy, które głównie powinny odbić się na statystyce wytrzymałości, w której również masz mierną szóstkę. Choć na to można przymknąć oko wszakże dla mnie prywatnie na przykład 2 kilometry to niemal morderczy bieg, więc i dla Twojej postaci te biegi mogły wyglądać odległościowo podobnie.

3) Statystyki. Tu poza tym do czego się przyczepiłem w niedopasowaniu do wątków w historii tylko jedno.

PR = kontrola rei x rei. W Twoim wypadku 7 x 5. Matma to nie moja mocna strona, ale ile razy bym nie liczył to wychodzi mi 35, a nie 30.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Wto 23 Lip 2013 - 21:56

Poprawka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Czw 25 Lip 2013 - 16:48

>> jest rozważny i bardzo stara się by jego plan okazał się pozytywnie zakończony. Rzadko się
>> to zdarzało ale gdy musiał to improwizował i nawet to wychodziło mu całkiem nieźle.

No wiesz. Staranie sie w porzadku, co do wychodzenia to tych staran, czy improwizacji, to bym byl z tym ostrozny, bo to mg bedzie ocenial i niekoniecznie wezmie pod uwage idee 'zawsze mam dobre pomysly'.

Jak na bande biedakow, ktorzy trafili do ostatnich okregow, to to zycie takie strasznie sielankowe. Parunastu dzieciakow samodzielnie uczacych sie walki i to na takim poziomie, ze ktos chce placic za ogladanie tej bijatyki. Zakladam, ze w tak zdeprawowanym miejscu walki organizowaliby trzesacy okolica bandyci i wystepowaliby na ringu raczej bardziej zaawansowani zawodnicy, niz dzieciak z kijem. Pomijajac juz fakt, ze pewnie malo kto przejmowalby sie, by przypadkiem komus nie stala sie krzywda. Wrecz przeciwnie. Im wiecej krwi, tym pewnie widz bardziej kontent.

Wyprawy lupiezcze do pierwszych okregow? Nie bede sie czepial o umiejetnosc czytania, ale gwizdnac traktaty na temat magii demonicznej i samodzielne praktykowanie tegoz... inteligencja 9 to nie jest jakis geniusz. Ciachanie sie ostra bronia... i co wlasciwie ciagnelo ich za kazdym razem z powrotem w to siedlisko nedzy?


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Wto 30 Lip 2013 - 5:49

poprawka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Wto 30 Lip 2013 - 17:37

Jak Tsuna zauważył trochę to wszystko cukierkowe. Banda młodzieży samodzielnie poznająca tajniki walki i ich wspaniały przywódca. Trochę kłuje w oczy, ale nie jest to zarzut dyskwalifikujący tą KP.
Motyw z tajemniczym nauczycielem też strasznie ograny. Taka droga na skróty, którą wiele osób wybiera.
Ogółem jednak moje gołębie serce nie poczuło zażenowania podczas czytania karty, więc już jest dobrze ;p

Charakter jest w porządku, mechanika też.

Ostatecznie jestem skłonny dać tego akcepta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Wto 30 Lip 2013 - 18:49

A skąd te katany ? skąd je mieli ? to bardzo droga broń... Przeznaczona dla Shinigami ev szlachty. Broń dla biedaków to zwykle broń chłopska... Co więcej w historii ją masz a w ekwi nie.

Wywal katany a nie będę się czepiać, akcepta jednak nie dam. Sposób pisania kuleje.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Sro 31 Lip 2013 - 14:35

Już katan jako takich nie ma, w zasadzie jedynie w wyobrażeniu i podniesieniu własnej moralności zwali je katanami (od teraz xD)

PS:Btw. czy dzisiaj od 19:37 będę mógł oficjalnie zaczac gre? I czy jest ktoś skłonny mnie prowadzić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kamys





Oddział : Dywizjon 11
Mistrz Gry : Izdurbal

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/290  (102/290)
Punkty Reiatsu:
41/156  (41/156)

PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Czw 1 Sie 2013 - 7:59

Karta przeniesiona do oczekujących, ja sama niesetny Cie Haya nie poprowadzę, już teraz mam luda ponad limit. Sądzę jednak że niedługo nam przynajmniej jeden mg dojdzie.



***
kamys01
kamys02
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Czw 1 Sie 2013 - 16:38

Widzę tylko jeden głos na tak, ale niech już będzie i ode mnie skoro gracz znalazł MG. Akceptuję.

Przenoszę do Zaakceptowane.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hayate Risutso   Today at 19:45

Powrót do góry Go down
 
Hayate Risutso
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Zaakceptowane-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | www.sosblogs.com