IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Oscuridad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 

Ocena:
Pozytywna
100%
 100% [ 1 ]
Negatywna
0%
 0% [ 0 ]
Neutralna
0%
 0% [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 1
 

AutorWiadomość
Oscuridad




Mistrz Gry : Deviol

Karta Postaci
Punkty Życia:
60/60  (60/60)
Punkty Reiatsu:
42/42  (42/42)

PisanieTemat: Oscuridad   Sro 31 Lip 2013 - 16:51

DANE

Imię: Oscuridad
Nazwisko: Brak
Profesja: Hollow
Płeć: Mężczyzna
Wiek: 30 lat
Waga: 90 kg (Jako człowiek 65 kg)
Wzrost: 200 cm (Jako człowiek 178cm)
Wygląd:fc04[tu wstawić kropkę]deviantart.net/fs16/i/2011/060/e/a/completely_hollow_by_animedumbass-dzhve8.jpg
Hollow wygląda identycznie jak na grafice, z tą różnicą, że nie posiada skrzydeł a także jego dziura znajduje się w miejscu serca.
Jako człowiek wygląda tak. Z tym, że ma na sobie koszule.
fc00[tu wstaw kropkę]deviantart.net/fs23/f/2007/346/3/2/Yamamoto_by_iamFUN.jpg
Charakter: Oscuridad jest zimnym i bezwzględnym hollowem. Nie ma krzty litości dla swoich przeciwników. Z całego serca nimi gardzi. Gdyby mógł pozbył by się tego całego plugastwa, którym się stał. Aby to uczynić dąży do jak największej siły. Mimo tego niema on imponujących warunków fizycznych. Jego główną siłą jest jego umysł. Unika frontalnej walki. Nie jest głupi, jeśli wie, że nie jest w stanie wygrać, robi wszystko aby do tego starcia nie doszło. Jednak, gdy już wie, że ma przewagę nad przeciwnikiem, nie oszczędza go. Można powiedzieć, że w stosunku do pustych stał się wypranym z dawnej moralności sadystą. Dąży do jak największego uczłowieczenia. Dlatego jego celem jest stanie się Vasto Lorde, czyli formą pustego najbardziej przypominającą człowieka. Ciągle jego rodzina jest dla niego najważniejsza. Wie jednak, iż nie może z nimi przebywać. Po pierwsze dlatego, iż uważali by go za potwora, którym zresztą był, a po drugie, że shinigami zaraz by go wytropili i zabili. Ubolewa nad tym, że jego syn wychowuje się bez ojca, tak jak on kiedyś. Wie jakie było to bolesne i nie chciał zgotować takiego losu własnemu synowi. Jest w stanie kontrolować swoje emocje. W jednej chwili może udawać twojego przyjaciela i śmiać się razem z tobą aby za sekundę pozbawić cię życia. Jest bezwzględny w dążeniu do swojego celu. Pragnie też odkryć kim był osobnik, którego spotkał zaraz po przemianie. Jego litość i współczucie dla pustych nie istniało tak samo jak jego serce, w miejscu, którego znajdowała się dziura.
Ekwipunek: Brak

Historia: Był wiosenny, ciepły poranek. Piętnastoletni Josuke właśnie wychodził do szkoły.
-Mamo wychodzę! – Wykrzyczał u progu drzwi żegnając się. Jednak nie usłyszał odpowiedzi. Domyślił się, że pewnie znowu wyszła z domu wcześniej do pracy. Ebisawa, bo tak nazywała się matka chłopaka, była niezwykle zapracowaną kobietą. Rzadko bywała w domu, gdyż robiła wszystko co było w jej siłach aby zapewnić dostani byt jej synowi, po tym jak zostawił ją jej mąż. Gdy doszło do tego wydarzenia, Josuke mocno przeżył rozstanie z ojcem. Był on dla niego wzorem i wielkim autorytetem. Wcześniej zawsze chodził uśmiechnięty i był ciekawy świata. Po opuszczeniu go przez ojca, stał się bardziej zamknięty w sobie. Uśmiech na jego twarzy gościł wyjątkowo rzadko.
-Co ty dzisiaj taki markotny. Nawet bardziej niż zwykle. – Z zamyślenia wyrwał go znajomy głos. Był to jego przyjaciel, jedyny przyjaciel.
-Hayato daj mi spo... – chłopak nie dokończył. Gdy spojrzał na twarz swojego towarzysza ujrzał gigantycznego sińca, rozciągającego się w okół lewego oka. Gdy Hayato zauważył, że Josuke to dostrzegł z jego twarzy zniknął uśmiech.
-Mów kto ci to zrobił – powiedział zaciskając pięści. –Więcej nie ośmieli się podnieść na Ciebie ręki.-
-Nie, to nic takiego. To moja wina. Niepotrzebnie wszedłem starszakowi w drogę.- Po krótkiej rozmowie chłopakowi udało się wyciągnąć od przyjaciela imię jego prześladowcy. Okazało się, że był to chłopak o dwa lata starszy od nich. Był uważany za niezwykle silnego i niebezpiecznego. Od trzech lat trenuje boks. Instynkt, każdego normalnego człowieka zadziałałby tak, iż kazał by omijać tego człowieka jak to tylko możliwe. Chłopak jednak był zdeterminowany aby odpłacić pięknym za nadobne. Zwykle nie działał gwałtownie i pod wpływem emocji. Ta sytuacja była jednak wyjątkiem. Nie mógł przepuścić płazem tego, że ktoś gnębił jego przyjaciela, którego traktował jak brata. Kazał iść Hayato do klasy a sam ruszył na poszukiwanie. Był to wielki, w porównaniu z resztą dzieciaków z szkoły, człowiek. Odnalezienie go nie zajęło dłużej niż parę minut. Josuke stał naprzeciwko swojego przeciwnika. Chłopak był od niego niższy ponad o głowę. W bezpośrednim starciu nie miał z nim żadnych szans, ale teraz nie mógł już się wycofać. Miał pewien plan, który może był dla niego bolesny, ale jak najbardziej skuteczny.
-Ej ty gnojku! Taki z ciebie twardziel, to może zmierzysz się z kimś równym tobie.- Powiedział wyzywającą Josuke. Jego przeciwnik odwrócił się spokojnie w jego kierunku. Podszedł do niego omijając swoich znajomych, którzy licznie stali wokół niego. Spojrzał na chłopaka z politowaniem i się roześmiał.
-Że niby ty masz być tym równym mnie. – Mała grupka dzieciaków zgromadzona wokół niego roześmiała się głośno.
-A co może się boisz. Bijesz tylko bezbronnych, którzy się boją?- Chłopak dalej prowokował.
-Ja i strach? Nie rozśmieszaj mnie. Ja nie wiem co to strach. A ty zaraz go poczujesz gówniarzu- mówiąc to rzucił się na niego. Pierwszy cios był wyprowadzony tak szybko, że Josuke ledwo go dostrzegł. Pięść przeciwnika zatrzymała się dopiero na jego policzku sprawiając, iż poczuł silny ból. Próbując zrewanżować się swojemu przeciwnikowi, zacisnął mocną pięść i z całej siły wymierzył cios w slot słoneczny. Niestety oponent z łatwością go uniknął, przez co chłopak stracił na chwilę równowagę. Jego przeciwnik wykorzystał to i w ramach kontrataku wymierzył mu silny cios w brzuch.
Uderzenie było na tyle silne, że Josuke zrobił kilka kroków w tył. Stanął dwa metry od przeciwnika ledwo łapiąc powietrze. Wiedział, że musi wytrzymać jeszcze około dziesięciu sekund. Próbował przez chwile złapać siły, ale nie miał na to czasu, ponieważ oprych już na niego szarżował. Wymierzył mu dwa silne ciosy, jeden prosto w slot słoneczny a drugi, w okolice łuku brwiowego. Spowodowało to, iż chłopak pod wpływem siły uderzeń upadł na ziemię. Leżał nie mogąc złapać tchu, ponadto wielkość jego klęski podkreślał rozcięty łuk brwiowy, który spowodował, iż cała jego twarz była zalana krwią. Przez krew co chwila spływająca mu z nad oczu nie mógł nic zauważyć. Ale usłyszał głos znajomego nauczyciela. Tak jak przewidział. Zawsze chodził tędy o tej samej porze, jak w zegarku. Hanuti, bo tak nazywał się oprych, zawsze był bezkarny bo żaden dzieciak nigdy nie chciał się przyznać, kto go tak pobił. Wszyscy bali się, że ten gdy się o tym dowie, zapała rządzą zemsty i zrobi im jeszcze coś gorszego. Teraz nareszcie został złapany na gorącym uczynku. Walki w tej szkole były surowo zakazane. A ponadto w regulaminie federacji, w której występował walcząc wyraźnie było zapisane, że wszelkie wykroczenia związane z pobiciem etc. były zakazane a skutkiem ich popełnienia był zakaz boksowania do końca życia, w każdej liczącej się federacji. Hanuti widząc nauczyciela pobladł. Chyba jednak wiedział co to strach. Ponadto świetnie sobie zdawał sprawę co to dla niego znaczy. Boks, który tak bardzo kochał zostanie mu odebrany. Stał z zakrwawionymi pieśćmy, próbując desperacką się wytłumaczyć. Josuke wiedział jednak, że to dla niego koniec. Zniszczył swojemu przeciwnikowi wszystko co kochał. I mimo, że przegrał walkę tak naprawdę on okazał się zwycięzcą. Udało mu się osiągnąć swój cel. Zniszczył go. I mimo silnego bólu jaki odczuwał, był z siebie dumny. Nikomu nie pozwoli gnębić swojego „brata”. Po całym zajściu Josuke został przeniesiony do pielęgniarki. Okazało się, że miał złamane dwa żebra. I nie wiele brakowało aby przebiły płuco, co skończyło by się katastrofalnie. Chłopak balansował na cienkiej granicy. Wiedział jednak, iż gdyby miał wybór, jeśli trzeba zrobiłby to jeszcze raz. Okazało się także, że Hanuti został skazany za pobicie i skazany na 3 pobytu w zakładzie poprawczym. Wyrok był tak wysoki ponieważ sędzia wziął pod uwagę, fakt, iż miał ogromną przewagę fizyczną nad swoim przeciwnikiem, dodatkową inne jego ofiary odważyły się zeznawać przeciwko niemu, włącznie z Hayato. Taki wyrok oznaczał, iż nie spotkają go nigdzie, aż do zakończenia szkoły.

Minęło sporo lat od ostatniego wydarzenia z szkoły. Josuke skończył już studia i jest pracownikiem dużej korporacji. W wieku dwudziestu sześciu lat został wysłany w swoją pierwszą podróż służbową. I to nie byle jaką bo, aż do Europy. Jako, że miał świetnie opanowany hiszpański i angielski był świetnym kandydatem jako delegat do rozmów w Madrycie. W Hiszpanii spędził tydzień. Nie miał czasu na zwiedzanie miasta. Większość czasu spędzał w salach konferencyjnych i w swoim niewielkim, hotelowym pokoju. Po tygodniu był gotów do podróży powrotnej. Rozmowy zostały zakończone sukcesem. Udało mu się podpisać spory kontrakt dla swojej firmy. Młodzieniec czekał na lotnisku na odprawę. Okazało się, że samolot z względu na drobną usterkę techniczną będzie miał kilkugodzinne opóźnienie. Josuke nie był tym pocieszony. Był zmuszony spędzić na lotnisku długie godziny, czekając na powrót do domu. Usiadł na jednym z niewygodnych krzeseł i wpatrywał się pustą przestrzeń. Zaczął rozmyślać o swoim życiu. Wróci do swojego domu. Ale tak naprawdę to nie dom to tylko puste ściany. Miejsce, w którym żyjemy staje się naszym domem, gdy żyją tam osoby, które kochamy. Chłopak nie miał nikogo takiego. Jego matka zmarła 3 lata temu. Miała zawał a w pobliżu nie było nikogo żeby jej pomóc. Jego przyjaciel Josuke z kolei 5 lat temu przeprowadził się z rodzicami do Stanów Zjednoczonych, gdzie jego ojciec otrzymał pracę. Tym samym chłopak żył tylko swoją pracą. Z rozmyślań wyrwał go jednak pewien ciepły głos, który usłyszał.
-Przepraszam. Czy to miejsce jest wolne?- Spytała młoda Japonka uśmiechając się serdecznie.
-T…tak- odpowiedział nieco speszony chłopak. Po chwili niezręcznej ciszy wywiązała się pomiędzy nimi rozmowa. Okazało się, że dziewczyna ma na imię Tomiko i wraca z wakacji z rodziną. Mówi się, że prawdziwą miłość jest się w stanie rozpoznać od pierwszego spotkania. I była to chyba prawda. Josuke poczuł to czego jeszcze nigdy nie czuł. Uczucie to sprawiało, iż patrząc na dziewczynę wiedział, że do szczęścia nie potrzeba mu nic innego. Po paru godzinach rozmowy, nie miał już wątpliwości. To była ta jedyna, z którą chciał spędzić resztę życia. Chłopak nigdy nie szukał jakość specjalnie miłości, tym bardziej nie spodziewał się, że to ona znajdzie go i to w tak dziwnym miejscu jak lotnisko w Madrycie. Nie zauważył jak szybko minął czas dzielący go od opuszczenia lotniska. Dziewczyna leciała późniejszym samolotem, więc musiała jeszcze poczekać. Gdy chłopak już odchodził ta szybko wyjęła jakoś mało karteczkę, szybko coś na niej zapisała i wręczyła ją chłopakowi. Jak się okazało był to jej numer telefonu. Josuke był pewien, że zadzwoni. Musiał ją odnaleźć w Japonii. Choćby sam miał sprawdzić każdą wysepkę. Pół godziny po rozstaniu siedział już w samolocie. Zdawał sobie sprawę, że to będzie bardzo długa podróż. Nie mógł jednak zasnąć. Ciągle myślał tylko o Tomiko. Podróż ciągnęła się w nieskończoność. Nie miał pojęcia ile czasu już lecą. Młodzieniec chciał poprosić stewardessę o coś do picia. Gdy nagle samolot zaczął gwałtowanie tracić wysokość. Wiedział, że to na pewno nie lądowanie gdyż poprzednim razem wyglądało zupełnie inaczej i było praktycznie nieodczuwalne. Z siedzeń obok rozległy się krzyki i płacze małych dzieci. Boże nie mogę teraz umrzeć. Nie teraz gdy ją poznałem. Był przerażony pewne było, że jeśli samolot się rozbije to prawdopodobieństwo, że ktoś przeżyje praktycznie jest równe zeru. Nie chciał teraz zginąć, nie mógł. Nagle, u każdego wypadły maski tlenowe. Strach jaki go ogarnął był nie do opisania. Szybko tracili wysokość. W pewnym momencie poczuł, że samolot zwalnia swój spadek, tak jakby zaraz miał powrócić na swój pułap, jednak to było tylko złudzenie. Nie był on już wstanie powrócić na dawną wysokość. Jedyne co był w stanie zrobić pilot to zmniejszyć prędkość opadania tak aby podczas kontaktu z ziemia straty były jak najmniejsze. Josuke zamknął oczy. Nie mógł już tego wytrzymać. Po chwili poczuł silne szarpnięcie. Tylko zapięte pasy spowodowały, iż został na swoim stanowisku. Boże, czy ja nie żyje. Czy to już koniec Powoli otworzył oczy. Okazało się, że ciągle znajduje się na swoim miejscu. Z kabiny pasażerskiej docierały do niego przeróżne dźwięki. Od płaczu i krzyku po modlitwy a nawet śmiech. To, że żyli zawdzięczali tylko umiejętnościom pilota, który ich wszystkich uratował. Znajdowali się w szczerym polu. W około nie było niczego, aż po horyzont. Większość elektroniki padła. GPS wskazywał, że znajdowali się na jakimś odludziu. Na szczęście sygnał SOS został wysłany, i pomoc była już w drodze. Po paru godzinach udało się większości opuścić kadłub samolotu. Okazało się, że nikt nie odniósł większych obrażeń, nie licząc paru sińców i rozciętych fragmentów skóry. Pasażerowie zostali poinformowani, że pomoc jest już w drodze. Jednak z względu na ich niezwykłe położenie może to potrwać nieco dłużej niż zwykle. Zostali poinformowani, że wody pitnej nie powinno im zabraknąć, aż do przybycia pomocy. Problemem była żywność, której było niewiele i trzeba było ją racjonować. Josuke jednak nie myślał teraz o jedzeniu. Usiadł na uboczu i wpatrując się w stronę lasu zaczął myśleć o swoim życiu. Mógł przecież tutaj zginać. Opuścił by świat na dobre nie pozostawiając na nim nic po sobie. Nikogo nie obeszła by śmierć takiego człowieka jak on, w firmie na jego stanowisko czyha dziesięciu innych. Wyciągnął małą kartkę z kieszeni. Spojrzał na zapisane liczby. A gdyby to jej samolot się rozbił? Gdyby ich pilot nie był w stanie nic zrobić? Nie widział co by zrobił. Dla dziewczyny, którą znał kilka godzin był w stanie poświęcić wszystko. Muszę przetrwać. Muszę ją odnaleźć. Akcja ratunkowa odbyła się niezwykle sprawnie. Zostali oni bowiem odnalezieni już 15 godzin po rozbiciu. Zanim jednak zdołano wszystkich ewakuować minęło parę dodatkowych godzin. Okazało się, że rozbili się niedaleko Japonii. Po udzieleniu im pomocy medycznej i psychologicznej. Zostali oni odwiezieni najpierw autokarem a później statkiem do Japonii. Mimo, że w katastrofie nikt nie odniósł poważnych obrażeń Josuke postanowił już nigdy nie wsiadać do żadnego samolotu. Do domu powrócił dwa dni później, niż miał to zaplanowane jednak nie to było ważne. Gdy tylko znalazł się u siebie wyciągnął małą pogniecioną kartkę i wykonał telefon, prawdopodobnie najważniejszy telefon w jego życiu.

Od katastrofy minęły 4 lata. W życiu Josuke wiele się przez ten czas zmieniło. Był szczęśliwym ojcem i mężem. Trzy lata temu ożenił się z Tomiko. Rok później urodził mu się syn. Jeszcze nigdy nikogo tak nie kochał jak tego małego brzdąca. Był on dla niego całym światem. Razem tworzyli szczęśliwą, kochającą się rodzinę. Josuke właśnie wrócił z pracy. W domy było niezwykle cichą. Tomiko zabrała syna do zoo. Niestety on sam nie mógł z nimi iść. Okazało się bowiem, że w pracy wynikły jakieś poważne problemy i musiał to wyjaśnić. Okazało się, że to nic poważnego jednak wyjście z rodziną i tak go ominęła. Z chęcią rzucił by te prace i poświecił się całkowicie rodzinie, ale musiał zarabiać żeby zapewnić jej dostatni byt. Powoli wszedł do kuchni. Na kalendarzu, który wisiał nad lodówką był zaznaczony na czerwoną jeden dzień. Był to dzień urodzin Josuke. Dokładnie tydzień temu obchodził trzydzieste urodziny. I w przeciwieństwie do poprzednich lat tym razem był zadowolony z swojego życia i nic w nim by nie zmienił. W trakcie przygotowywania obiadu usłyszał, że ktoś wchodzi do domu. Nie zamknął drzwi jako, że spodziewał się, że Tomiko zaraz wróci. Przekonany, że to oni nie sprawdził. Krzyknął tylko żeby wiedzieli że jest w kuchni. Po chwili ktoś stał kilka metrów za nim. Mężczyzna odwrócił się aby sprawdzić kto to. Niestety nie była to jego żona. Naprzeciwko niego stał wysoki dwumetrowy mężczyzna z rządzą mordu w oczach i pistolet w rękach. Broń była wymierzona prostą w niego.
-Ty pozbawiłeś mnie tego co kochałem. Ja pozbawię cię życia.- Powiedział znajomy głos. Teraz sobie przypomniał był to Hanuti. Zanim Josuke zdążył coś odpowiedzieć mężczyzna pociągnął za spust. Jego ciało opadło bezwładnie na ziemie. Stracił wszystko co kochał, stracił życie. Nie wiedział jak Hanuti znalazł go po tylu latach. Jednak nie było to już ważne. Nic nie było. Mimo wielkiego zaskoczenia, wciąż był świadom tego co się dzieje wokół. Widział jak rodzina opłakuje jego stratę. Widział płaczącego syna, który będzie wychowywał się bez ojca. Widział swoją żonę, która w tak młodym wieku stało się wdową. Nie mógł tego oglądać. Ból był zbyt silny. Udało mu się zerwać jakiś łańcuch, który był przymocowany do serca i uciec z tego domu. Nie był w stanie patrzeć na łzy ukochanych i nic nie móc z tym zrobić. Przez parę godzin kręcił się po mieście bez celu. Chciał zawrócić z powrotem do domu gdy nagle przed nim otworzyło się coś w rodzaju czarnego portalu. Z niej wypełzł straszny czarny potwór z otworem w klatce piersiowej i maską na czymś co miało przypominać twarz. Josuke chciał uciekać lecz strach go sparaliżował. Nigdy nie widział czegoś tak ohydnego i strasznego zarazem. Nim zdążył zareagować potwór go zauważył i pożarł. Gdy odzyskał świadomość. Czuł się inaczej, tak jakby znalazł się w obcym dziele. Wszędzie dookoła był piasek i panowała noc. Nagle przed nim pojawił się stwór podobny do poprzedniego. Chciał się na niego żucić i go pożreć. Josuke zamknął oczy z przerażenia. Jednak nic się nie stało. Po chwili ję otworzył i ujrzał jak z maski jego przeciwnika sterczał wielki miecz. Coś go przebiło. Po chwili się rozpadł. Zanim stał człowiek. Nie to nie był człowiek, tylko go przypominał. W klatce piersiowej miał niewielki otwór a na twarzy fragment maski przypominającej tą, która miał ten potwór z przed chwili
-Uparty z niego zdrajca był. Myślał, że jak pożre nowego hollowa to będzie w stanie mnie pokonać.- Odezwała się tajemnicza postać. Josuke nie był w stanie odpowiedzieć, to nie było ciało należące do niego. Udało mu się wydać tylko tępy ryk.
-Nie powiem, że mi przykro. Jednak wydajesz się ciekawym pustym. Rośnij w siłę a mam nadzieje, że jeszcze kiedyś się spotkamy.- Po tych słowach zniknął w odmętach czarnego portalu. Świadomość Josuke powoli zyskiwała kontrole nad tym ciałem. Ciałem, które posiadało dziurę w miejscu serca. Poczuł on straszliwy głód, musiał coś zjeść inaczej oszaleje. Po pierwszym polowaniu Josuke zmienił swe imię. Nie był już człowiekiem a pustym. Od teraz nosi imię Oscuridad co po hiszpańsku oznaczało mrok i szczerze nienawidzi wszystkich pustych za to co mu zrobili. Co jakiś czas pod formą człowieka przedostaje się do Karakury i sprawdza jak żyje jego rodzina

Pieniądze: 0 Ryo.

STATYSTYKI
Atrybuty:
10 + 6(wiek)
Siła: 5
Szybkość: 6(5+1)
Zręczność: 5
Wytrzymałość: 6(5+1)
Inteligencja: 10(5-4+9)
Psychika: 10(5+5)
Reiatsu: 5
Kontrola Reiatsu: 5

OGÓLNE

Udźwig: 50 kg
Prędkość (śr.): 6 km/h
Prędkość (max.): 22 km/h
PŻ (Punkty Życia): 60
PR (Punkty Reiatsu): 25

Techniki
Magia:
Poznane Hadou:
Poznane Bakudou:

Umiejętności:
5 = 1 + 2(inteligencja) + 2 (wady)
-Człowieczy
-Dominator
-Mózg
-Sprawny Pożeracz
-Umiejętny
Wady:
-Fobia (Aerofobia)
-Obsesja (Rodzina) (Nie wiem czy spełniam wymagania bo według nich trzeba mieć raka "Wymagania: rak.") Tak tylko zwracam uwagę na literówkę, których pewnie w mojej historii jest masa.


Ostatnio zmieniony przez Oscuridad dnia Czw 1 Sie 2013 - 16:19, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Watanabe no Tsuna





Mistrz Gry : Fairy

Karta Postaci
Punkty Życia:
4096/4096  (4096/4096)
Punkty Reiatsu:
83037/262144  (83037/262144)

PisanieTemat: Re: Oscuridad   Sro 31 Lip 2013 - 20:55

Pobicie w szkole i 3 lata w...? Zreszta sam gosc zaczal te bijatyke. No i tak musial sie dobrze brutal maskowac, skoro przez lata nikt nie zauwazyl, ze sie awanturuje poza tymi, ktorym przylozyl.

Gdzies tam na tym lotnisku masz duzo powtorzen 'wiedzial'.

Lotnictwo jest stale monitorowane, pilot tez wie, jaka trasa leci - moze przy awaryjnym ladowaniu nie poda odleglosci do najblizszej wiochy, ale mniej wiecej pozycje powinien znac. Zreszta jesli byl to smolot typu Airbus/Boeing znanej linii, mozna w nich wyswietlic sobie aktualna pozycje na monitorku. Polana w gestym lesie? Duza, rejsowa maszyna nie wyladuje na polanie. Tak, zeby skonczylo sie na zadrapaniach. To wielka, rozpedzona masa, ktora potrzebuje przestrzeni, zeby nie poucinac skrzydel (w ktorych jest paliwo), oraz miejsca na wytracenie predkosci. Razem bedzie sto na kilkaset metrow. No i w miare rowne, zeby silniki nie odpadly, jak bedzie szorowal.

Sam koniec taki tego nieskladny. Zjada go holek, po chwili sam jest holkiem w tym samym miejscu. To by bylo takie perpetum mobile - zjada holek dusze, pojawia sie holek, ktorego znowu moze zjesc...


Pozdrawiam,
Tsuna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Oscuridad   Sro 31 Lip 2013 - 23:38

Cytat :

-Ty pozbawiłeś mnie tego co kochałeś. Ja pozbawię cię życia.
Nie powinno być przypadkiem "kochałem"? Przeczytać wszystko jeszcze raz, najlepiej na głos. Pewne słowa są źle odmienione, albo brakuje im drugiego wyrazu do towarzystwa, żeby zrozumieć sens ich istnienia. Poza tym zastanowić się nad odpowiednimi zwrotami, np. ciało nie opadło (kojarzy się z wolnym spadaniem), a upadło (dość szybko). Poza tym przecinki, podwójne spacje, kropki oddzielone spacją - sprawy estetyczne. Do naprawy.

Co do upadku samolotu, to nie wiem czy nie mógłby wylądować na polach uprawnych. Zawsze to jakaś myśl. Szczęście w nieszczęściu. Pasażerzy żyją, farmerzy płaczą.

Mechanika się zgadza. Historia składna. Akceptuję.

EDIT:
Omal nie zapomniałem. "Człowieczy" wlicza się do jednej z (w tym przypadku) trzech umiejętności w puli hollowa, ale tym samym wymagam, aby został opisany (może być skrótowo - wzrost, waga, itp.), albo ubarwiony obrazkiem. Akcepta podtrzymuje, ponieważ opis powinien się pojawić - wspomniałem o tym graczowi przed oceną KP.
Powrót do góry Go down
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Oscuridad   Czw 1 Sie 2013 - 14:11

Charakter jest w porządku. W historii trochę powtórzeń wychwyciłem, ale całość nawet dosyć przyjemnie się czytało. Mechanika bez błędów.

Well well. Akcepta ode mnie masz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Oscuridad   Czw 1 Sie 2013 - 22:05

Ding dong. Jest nowy dzień. Dwie akceptacje. Zero negatywów. Co miało zostać poprawione zostało poprawione, a gracz znalazł Mistrza Gry - mnie.

Tym samym temat zamykam i przenoszę do Zaakceptowane.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Oscuridad   Today at 18:22

Powrót do góry Go down
 
Oscuridad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Strefa Gracza :: Gracze :: Zaakceptowane-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs