IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Czw 1 Sie 2013 - 16:50

Pokój wielkości średniej łazienki. Cztery łóżka porozdzielane szafkami nocnymi, a na przeciwko nich cztery kufry. Każdy lokator posiada dokładnie jedna szafkę po prawej stronie łóżka, oraz jeden kufer. Jedno duże okno wpuszcza do pokoju światło dzienne, oraz powietrze kiedy robi się duszno. Śmiało można powiedzieć, że nie jest to jeden z tych "świeżo wyremontowanych" pokoi. Łazienka jest oczywiście na korytarzu, o kuchni nie wspominam.
Wracając jednak do pokoju, ściany są po prostu szare, otynkowane, zaś jedyne dodatkowe oświetlenie to lampa (żarówka), która wisi na środku pokoju.
Jeżeli chodzi o kufer Hayate(że mój), to znajduje się w nim ułożony strój shinigami, oraz przybory do pisania. Bokken stoi po prawej stronie obok szafki.(tak się składa, że mam łóżko jako ostatni, a od szafki do okna nieco miejsca jeszcze jest)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Czw 15 Sie 2013 - 22:28

Moja walka cały czas dawała się we znaki. Co kolejny pojedynek wspominałem swój i krytykowałem swoje działania w myślach. *Mogłem zrobić tak jak on... ooo! ten cios był dobry, czemu go nie zrobiłem? Ku*wa gdybym na niego trafił nie byłoby co zbierać...* I tak dalej i tak dalej. Moja twarz? Mogło być zdecydowanie gorzej, a dzięki ogólnemu zaciekawieniu walkami nawet nie czułem, że mnie boli.
Walka Kas'eza okazała się jedną wielką porażką. Miałem nadzieję zobaczyć spektakularny występ mojego przyjaciela, który przysporzy mi nieco respektu (jako, że się z nim "wożę"xD), a wyszło co wyszło. Miał walczyć z wielkim gigantem, który byłby zbudowany z samych mięśni, byłby szybki i ogólnie miał bardzo dobrze opanowaną technikę walki... a walczył z niską dziewczynką, której nawet bał się sprzedać pstryczka w obawie, że jej ucho odpadnie. W sumie... sam się nie dziwię, gdyby przyszło mi walczyć z dziewczyną z pewnością sam chciałbym by najlepiej wcale nie ucierpiała.
-No chłopie, za dużo żeś się nie namęczył... Aż strach pomyśleć co by się stało gdybyś z jakiś niewiadomych powodów nie chciał jej wypchnąć tylko znokautować. Biedactwo mogłoby nie przeżyć... Odparłem z uśmiechem do chłopaka. Mój ton nieco zdradzał, że mówię ironicznie i lekko się z niego podśmiewam... chodziło oczywiście o przyjacielskie "śmieszki".

Kiedy skończyliśmy z wielkim wysiłkiem aczkolwiek ogromną chęcią ruszyłem do stołówki.
-Jeść... błagam... au. No można powiedzieć, że ogólne zmęczenie, do którego jeszcze nie zdążyłem się przyzwyczaić, oraz głód dały się we znaki. Nie ma opcji... nie da się nawet racjonalnie myśleć. Kolejka? Co może być gorszego niż kolejka kiedy czeka się w takim stanie na swój pierwszy posiłek? Pewnie coś by się znalazło ale nawet nie miałem sił by wymyślić inne niebezpieczne zjawisko.
Kiedy dostałem swoją porcję aż sam się zdziwiłem, że od razu nie włożyłem weń głowy i nie pochłonąłem wszystkiego jeszcze stojąc w kolejce.
-Kas'ezzz to jest pyyyszne. Odparłem pomiędzy kęsami śpiewająco.
Te 20 minut zleciało jednak jak ręką odjął i nim się spostrzegłem musiałem wstać i ruszyć na kolejne zajęcia.
-I znowu z ni... A nie. Teraz mamy z kimś innym. Niech ten człowiek da nam jeszcze odpocząć to naprawdę dzień dopiszę do tych "udanych". Odparłem do przyjaciela podczas przejścia do sali.

Wykład... okazał się wyzywająco nudny, wolny i... nudny. Powinien się on nazywać wykładem z cierpliwości i mimo takich spostrzeżeń po kilkunastu minutach stwierdziłem, że tego mi było trzeba. Wolny tok pisania... brak potrzeby myślenia, oraz myśl o tym, że jeżeli zobaczy, że ziewasz... nie dostaniesz jakimś magicznym uderzeniem, które wyrzuci Cię z sali... bezcenne. Na prawdę. Dzięki tej jakże długiej i nużącej lekcji udało mi się całkiem nieźle wypocząć, a i notatki były zapisywane. Oczywiście opcja "zapamiętywanie tego co mówi nauczyciel" została nieco naruszona przez poprzedni trening... mimo to starałem się. Naprawdę się starałem!
I nagle te dwa tygodnie (2 godziny) zaczęły się kończyć. Czułem to w ... dupie. Na prawdę! Swędzenie, drętwienie i ogólne zniesmaczenie odpoczynkiem oznaczały tylko jedno... za chwilę nastąpi kooooniec.
I tak jak mój intelekt mi podpowiedział (a może to był organizm?) stało się to co miało się stać. DZWONEK. Nie myślałem, że może być coś bardziej kojącego, a jednak plotki i stereotypy o uczniu okazały się prawdą. Nie ma nic lepszego niż dobry, głośny dzwonek oznaczający koniec zajęć. Mimo iż starałem się skupić... cały dzień starałem być skupiony to dotarło do mnie, że kilka dni minie nim wpadnę w ten "tok nauczania". *Zdecydowanie coś bym tu zmienił... Jedna długa godzinna przerwa pomiędzy ćwiczeniami fizycznymi, a wykładami z pewnością przyniosłaby ulgę nie tylko mojej skromnej osobie ale i całej szkole... Kto wie, może kiedyś będzie mi dane przeprowadzenie jakichś zmian...*
Pomyślałem sobie wstając od ławki i zabierając bokkena, którego wkładam za pas po lewej stronie, oraz zabraniu przyborów.
-Jak tak dalej pójdzie to będzie to moja główna przewodnia myśl. Odparłem do przyjaciela lekko się śmiejąc. Ale nie za mocno... nie mogę się aż TAK przemęczać.
-Szczerze?... tak. CHOLERNIE mi się tu podoba. *Oj... za bardzo nacisnąłem na "cholernie"... aż mnie płuca zabolały...*
-Jeżeli codziennie będą wyciskali ze mnie siódme poty i chcieli bym całą wiedzę z wykładów pochłaniał... to czuję, że za rok będę sprawniejszy fizycznie od Ciebie i mądrzejszy od Zori'ego. Zaśmiałem się ponownie na tyle ile pozwalały mi siły.
-Ale ja mam jeszcze coś do zrobienia... Pójdę do parku, a nóż widelec Abe powiedział komuś z pozostałej dwójki o spotkaniu... Obiecałem, że będę a słowo Biednych Wojowników święte. Ale nie dziwie się, że Ci się chce spać, mi także więc nie wymagam Twojej obecności. Gdyby działo się coś ciekawego to dam Ci znać jutro z samego rana. Dodałem po chwil z uśmiechem. Nie ważne czy przyjaciel postanowił mimo zmęczenia pójść ze mną czy nie, ja idę od razu do parku.
Siedzę tam mniej więcej do 20:30 i rozkoszuję się każdą chwilą. *W sumie... nie wiem cały czas co Abe miał na myśli... Siedzenie w parku to czysta przyjemność... Odetchnąć można... odsapnąć i przemyśleć parę spraw.*
I tak, jeżeli nikogo nie było rozmyślałem sobie o tym co przyniesie życie, a co już przyniosło. O tym jak różny będzie jutrzejszy dzień i czy będę z dnia na dzień stawał się silniejszy i mądrzejszy tak jak to sobie zaplanowałem. Po 20:30 ruszam do akademii i po obmyciu swojego z pewnością przepoconego ciała rozbieram się do gaci i kładę się spać.
*Nie ma jednak nic przyjemniejszego... niż łóżeczko... po ciężkim dniu...*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Pią 16 Sie 2013 - 9:43

- Mógłbym postawić kase, że nikt nie przyjdzie. powiedział Kas'ez, po czym przeciągnął się i powiedział beztrosko:
- No, ale jak chcesz. Ja idę do akademika zająć sobie wyro. Tutaj się rozdzieliliście. Nie za bardzo znałeś seiretei gdyż całe życie spędziłeś w rukongai, ale jednego parku położenie znałeś. Jako, że jednak byłeś tam tylko raz to w drodze parę razy źle skręciłeś, by później musieć to naprawić. Do tego byłeś okropnie zmęczony, więc powoli powłóczyłeś nogami po ziemi zamiast maszerować. W efekcie droga, która normalnie zajęłaby komuś 15 minut Tobie zajęła 3 razy dłużej. Często też gdy się z kimś mijałeś widziałeś szydercze uśmiechy na twarzy, głupawe gesty, chichoty i tego typu zachowania. Ciężko było się dziwić. Byłeś wymęczony, śmierdzący, obolały, ubrudzony od trawy, a do tego ledwo szedłeś. Pewno wzbudzało to zażenowanie, a u niektórych zakochanych w swoim stanie szlachciców nawet obrzydzenie. W tym stanie nawet ta droga była dla Ciebie męcząca i gdy tylko dotarłeś do parku tu wyłożyłeś się na trawie. Zbyt długo to nie poczekałeś na Abe tudzież kogokolwiek innego, bo zasnąłeś.

- Hayate, Hayate. Usłyszałeś głos, który po chwili określiłeś jako należący do Kas'eza. Do tego byłeś szarpany za bark. Było już ciemno, a więc musiałeś odlecieć na dłuższy czas.
- Za pół godziny dozorczyni zamyka drzwi od akademika na noc, więc lepiej rusz dupe, bo będziemy mieli kłopoty. Mówił do Ciebie lekko zdenerwowany tym, że dałeś ciała przyjaciel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Pią 16 Sie 2013 - 9:49

-O kur*a. Odparłem tylko nie za bardzo orientując się w sytuacji. Natychmiast wstaję i podążam z Kas'ezem do akademika.
-Nikt nie przyszedł, a ja... sam widzisz jak to się dla mnie skończyło. Odparłem mimo wszystko z uśmiechem... zaspanym uśmiechem. Zanim dochodzimy do akademii przecieram oczy i lekko się pobudzam by ten moment, gdy będę mijał dozorczynie nie nasunął jej myśli, że mogłem zasnąć gdzieś w parku.
-Dzięki, że po mnie przyszedłeś... przepraszam za kłopot ale to zaśnięcie... ja prawie nie pamiętam jak się w parku znalazłem.
Jeżeli trzeba się wytłumaczyć przed dozorczynią to robię to w pełni otrzeźwiając i uruchamiając mózg do ciężkiej pracy- tłumaczenia.
Jeżeli wszystko jest w porządku to jeszcze raz dziękuje Kas'ezowi, życzę mu miłej nocy i wykonuję to co miałem zamiar- prysznic itp.
*Powinienem się wyspać... nie zmarnowałem czasu w parku...* Pomyślałem ziewając i przytulając się do kołdry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Pią 16 Sie 2013 - 20:55

- Ano. Powiedział na Twoją "kobietę wyzwoloną." Po Twoim usprawiedliwieniu podał Ci rękę, aby pomóc wstać i gestem pokazał, żebyście poszli, a wyjaśniać będziesz po drodze.
- Masz szczęście, że wziąłem zimny prysznic, a bez tego więcej niż pewne, że już bym kimał. Następnie odchrząknął i posłuchał Twoich kolejnych odpowiedzi:
- Wiedziałem, że to był głupi pomysł. Chyba Abe-san miał racje, ale Ty jak zwykle nie mogłeś posłuchać. Mówię Ci nie chcesz podpaść tej dozorczyni. Widziałeś ją chociaż? Odpowiedź z Twojej strony mogła być tylko przecząca, więc przyjaciel dodał:
- Niektórzy złośliwi mówią, że pod względem charakteru jest tak podobna do Zori-senseia, że muszą być ze sobą spokrewnieni, a do tego to nie koniec. Tutaj urwał. Śpiąc trochę odpocząłeś, ale szybkie tempo narzucone przez Kas'eza było i tak dla Ciebie zbyt dużym wyzwaniem i przyjaciel co chwile musiał zwalniać, żeby się z Tobą zrównać. Tak te samą trasę pokonaliście w jakieś troche ponad 20 minut dzięki czemu zdążyliście przed zamknięciem. Po chwili zrozumiałeś co miał na myśli Kas'ez mówiąc, że nie chodzi tylko o charakter. W recepcji tuż obok drzwi siedziała i łypała na was groźnie kobieta (?) wyższa od Ciebie i większości uczniów Twojej klasy oraz dość szeroka, była niezadbana, a włosy na głowie miała zwinięte w lokówki. Pod nosem natomiast gościł dość zabawny wąsik. Jak szliście korytarzem to przyjaciel powiedział:
- Jak Cię nie było to zorientowałem się mniej więcej co gdzie tu jest. Na parterze masz stołówkę, na każdym piętrze masz wspólny natrysk, a w piwnicy pralnię ręczną. Następnie spojrzał na Twój mundur oraz pociągnął nosem z zniesmaczona miną i dodał ze złośliwym, zadziornym uśmiechem:
- Z dwóch ostatnich wypadałoby, żebyś skorzystał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Pią 16 Sie 2013 - 21:21

-Na pewno nie jest aż taka zła. Odparłem do Kas'eza co do pani dozorczyni. Zaś wchodząc do akademii prawie co nie parsknąłem śmiechem. *Jezu... opanuj się Hayate, nie można się śmiać z cudzego nieszczęścia.*Przechodząc koło wąsatej tylko lekko się uśmiechnąłem i natychmiast odwróciłem głowę w przód nie chcąc przypadkiem jej rozzłościć. *W sumie... nawet widzę pewne podobieństwo...* Miałem na myśli oczywiście do Zoriego.
-Wiem wiem... W sumie. Nie ma co odkładać tego na jutro, od razu pójdę sobie przeprać i wezmę prysznic. Lekko się wyspałem więc te kilkanaście minut mnie nie zbawi. Odparłem posyłając do chłopaka lekkie skinienie dłonią na znak, że spadam na dół.

Poszedłem wedle jego wskazówek do piwnicy gdzie rozebrawszy się do gaci zacząłem wszystko prać z taką siłą jaką jeszcze posiadałem. Kiedy doszedłem do wniosku, że czystszy już strój nie będzie rozwiesiłem go na linki? Gdziekolwiek gdzie wiesza się pranie (być może zabrałem do pokoju i tak powiesiłem?).
W drodze do pokoju obowiązkowo wstępuje do natrysków, gdzie biorę lekko ciepławy prysznic, który miał przede wszystkim za zadanie ukoić moje obolałe mięśnie i dać pewnego kopniaka w stronę łóżka... kopniaka, który pozwoli mi zasnąć z uśmiechem na ustach.
Zgodnie ze wcześniejszymi założeniami ruszam następnie do pokoju gdzie kładę się na łóżko, uprzednio oczywiście odkładając bokken i przybory.
Teraz już nie mam siły na przemyślenia... chyba pierwszy raz od lat kładę się z całkowicie pustą głową... nie mam siły myśleć... jutro o tym pomyśle... o cholera... pomyślałem. No nic... jutro... jutro... I tak oto zasnąłem.
-----------
nie wiem jak to jest z pobudką, więc jeżeli jest to nastawiam budzik czy cuś
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Sob 17 Sie 2013 - 16:48

Kas'ez nie skomentował Twoich wypowiedzi kierując się do pokoju. Wtedy się rozdzieliliście. Ty poszedłeś na dół i oddałeś się praniu. Była to pralka ręczna, więc musiałeś nieźle zapieprzać, a że Twoje ręce nadal były zmęczone (zresztą jak Ty cały) to szło Ci to strasznie topornie. W końcu, jednak mogłeś to wywiesić, ubrać zapasowy ciuch i ruszyłeś na natrysk. Okazało się, że jest to duże pomieszczenie z sikaczami na suficie. Nie było żadnych ścian ani nic. Wszyscy kąpali się ze sobą. Oczywiście dziewczyny miały osobny pokój, żeby nie było zbyt dobrze. Poza Tobą kąpało się jeszcze dwóch wesołych starszych studentów rozmawiających ze sobą. Gdy Cię zobaczyli zauważyli, że jesteś z pierwszego ruchu co postanowili wykorzystać w akademickiej tradycji kocówy. Chwycili ręczniki zwinęli je w marchewę i posmagali Cię po tyłku, plecach i tak dalej. Wspomnieli coś, że zahartowanie przyda się na wykładach u Zoriego czy coś takiego. Nie mniej czysty mogłeś ruszyć wreszcie się wyspać. Gdy wszedłeś do pokoju było w nim już ciemno, więc nie mogłeś dostrzec z kim w zasadzie będziesz nocować. Położyłeś się w dość wygodnym jak na Twoje standardy łóżku gdy poczułeś coś strasznego. Twój żołądek się odezwał głośnym burczeniem. Faktycznie, przecież nie jadłeś nawet kolacji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Sob 17 Sie 2013 - 19:02

Mimo burczenia w brzuchu nie jem kolacji. Nie chcę już chodzić po akademiku budząc wszystkich, a poza tym nie raz zdarzało się, że nic nie jadłem. Poza tym... to dobry trening... *Żołnierz powinien jeść kiedy tylko może bo nie wiadomo kiedy ponownie mu się uda... Wojownik powinien umieć się powstrzymać... nie wiadomo kiedy znowu będzie ćwiczył na głodnego.* Taka maksyma przed snem.
Następnie nawet jeżeli zasypianie trwa naprawdę długo staram się to zrobić.

Po obudzeniu (nie wiem czy budzik czy jak?) sprawdzam kogo los mi dał do pokoju i od razu ruszam do natrysków by wziąć szybki chłodny prysznic. *Ochrzczony już jestem... dzisiaj powinien być spokój* Pomyślałem tylko, nadal zamroczony snem.
O ile udało się chłodnej wodzie i się rozbudziłem, myję jeszcze zęby i idę do pokoju po przybory i bokkena. W pidżamie (?) ruszam po swoje wczorajsze pranie mając nadzieję, że już wyschło. Jeżeli nie... no cóż, jeżeli mam strój zapasowy to go ubieram, jeżeli nie to nadal wilgotne pranie musi się znaleźć na mojej skórze.
Kolejnym punkt zależy od czasu i tak albo biegnę do stołówki by zjeść śniadanie, albo idę spokojnie. Teraz wszystko zależy już od czasu jaki mi pozostał... brak- idę na zajęcia, sporo wolnego (na tyle, że zdążę potrenować i wziąć prysznic)- idę do parku trenować, trochę czasu, ale nie na tyle by zdążyć porządnie się rozciągnąć... chodzę sobie po akademii, lub robię krótki dotleniający spacerek po parku/ bądź wokół akademika. *Ciekawe co dzisiaj mnie czeka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Nie 18 Sie 2013 - 21:25

Nie pójście niczego zjeść było strzałem w kolano. W żołądku Ci się przewracało nie przyjemnie co bardzo utrudniało zaśnięcie, a do tego odgłosy wydawane przez Twój brzuch możliwe, że przysporzyły Ci wrogów wśród nowych współlokatorów. Były naprawdę głośne! Gdyby nie masakryczne, niszczące zmęczenie po dzisiejszych zajęciach fizycznych to prawdopodobnie w ogóle byś dzisiaj nie uraczył pięknego zjawiska snu, lecz w końcu ono przybyła. Fakt, że zbyt późno i czułeś już jutrzejsze niewyspanie, ale przyszło.

Sen minął Ci niczym błysk. W pewnym momencie gapiąc się na sufit w ciemnym pokoju mrugnąłeś i gapiłeś się na sufit w jasnym pokoju. Gdy usiadłeś w pomieszczeniu z Twoich współlokatorów była tylko jedna osoba, a był nią Twój przyjaciel - Kas'ez. Siedział on na łóżku ubrany już w mundur adepta. Spostrzegł też, że obudziłeś się i powiedział:
- Wreszcie wstałeś? Radzę Ci się pospieszyć, bo czasu wiele nie ma. Swoją drogą, następnym razem pójdź coś zjeść przed snem. Miałem wrażenie, że Twój żołądek zjada resztę ciała. Mówił to tonem żartobliwym. Byłeś straszliwie głodny, więc Twoje plany nieco się pozmieniały. Od razu ruszyłeś do stołówki. Działała ona raczej na zasadzie szwedzkiego stołu. Każdy brał co akurat było wystawione móc dowolnie regulować swoją dietę oraz ilość spożywanego pokarmu. Wybór był całkiem duży, acz nie wiem co chciałeś zjeść, więc zakładam, że cokolwiek. Ogólny stan podawanych posiłków był niezły. Były one przyprawione, dogotowane, całkiem świeże. Oczywiście nie była to wirtuozeria kuchni, ale przecież ktoś taki jak Hayate nigdy czegoś takiego nawet nie zasmakował jak smakołyki, więc to było dla niego naprawdę dobre. Czasu okazuje się, że zabrakło na prysznic, więc Hayate musiał pospiesznie założyć mundur i pędzić na lekcje. Najpierw mieli teorie z kidou z senseiem Kuronomatsukim, więc musiał udać się do sali numer jeden. Jako, że akademik był blisko akademii to dystans był krótki. Gdy wszedłeś natomiast do sali zdziwiłeś się nieco. Zamiast ławek i krzeseł były bowiem po całej sali wystawiony maty do siedzenia. Miejsc wiele do wyboru nie było, bowiem za chwilę miała się zacząć lekcja, ale jakieś pole do selekcji miałeś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Hayate




Mistrz Gry : CEziu

Karta Postaci
Punkty Życia:
47/60  (47/60)
Punkty Reiatsu:
36/36  (36/36)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Pon 19 Sie 2013 - 13:40

-Właśnie słyszałem... myślałem, że to nie mój. Odparłem równie żartobliwie do przyjaciela. *No... nie trzeba być geniuszem by się domyśleć, że Kas'ez ma pokój ze mną... No to bardzo fajnie, nie będę musiał go szukać gdybym czegoś potrzebował.* Pomyślałem.
Oczywiście bieg do kuchni można zaliczyć do porannej rozgrzewki. Wybór... gdybym nie był TAK głodny to mógłbym stać tam godzinę myśląc tylko o tym co zjeść. *W rukongai było prościej... miałeś jedno i tyle. Albo zjadłeś albo byłeś głodny...* Nie chcąc cudować z menu (jeszcze mnie brzuch rozboli) biorę to co znam... Ryż, na który dokładam jakiś gulasz z mięsem. Po drodze zabieram również wodę, którą popijam do szybko konsumowanego posiłku.
Kolejny krótki bieg- 2 część porannego treningu. Wynik... zdążyłem. *No no... coraz lepszy jestem w te klocki.* Pomyślałem sam do siebie się uśmiechając widząc, że lekcja jeszcze się nie zaczęła.
Miejsce zajmuję gdziekolwiek, bądź przy Kas'ezie jeżeli ten był i było miejsce.
-Teoria Kidou... wolałbym praktykę ale... być może w końcu mi się przyda jakkolwiek większa wiedza niż ta, którą posiadam nań temat. Rzeczywiście. Może i umiałem kilka zaklęć ale to w praktyce. W teorii wiele z pewnością mnie ominęło... Ale z dwojga złego lepiej umieć niż rozumieć. Chociaż by zostać kimś więcej muszę pojąć obie te rzeczy.
Do tej lekcji podchodzę raczej ze sporym zainteresowaniem więc i notatki, oraz pamięć nie powinny mi dokuczać gdy będę miał sobie w przyszłości coś przypomnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Wto 20 Sie 2013 - 17:37

- Myślę, że przesadzasz z tym brakiem cierpliwości. Praktykę kidou mam za dwie lekcje. Powiedział dość spokojnie Kas'ez patrząc na plan lekcji. Rzeczywiście, dzisiejszy dzień z tego co wyglądało był pod znakiem zajęć skupiających się na rozwoju duchowym. Dzisiaj wracając do domu pewno nie będziesz tak zmęczony jak wczoraj, a przynajmniej na pewno nie w ten sposób. Dla pewności spojrzałeś na plan i zauważyłeś, że po teorii z kidou plasowała się kontrola reiatsu następnie praktyka kidou, a później dwa wykłady z Zorim na do widzenia. Po chwili sala zapełniła się, a do środka wszedł sensei Kuronomatsuki. Był to Shinigami o czarnych włosach i rozmarzonej, a może nawet roztrzepanej twarzy. Jego głos był podobny, ale przyjemny. Od razu na początek przywitał się miło, a następnie rozdał Wam kartki. Przy tym poinformował, że dzięki technice z której korzysta Soul Society wydrukował Wam wszystkim pełne notatki, abyście mogli stu procentowo skupić się na tym co mówi. Była to dość miła odskocznia po mordęgach u Zoriego. Shinigami miał ciekawy temat do referowania i z pełną pasją o nim opowiadał. Mówił oczywiście dość podstawowe rzeczy wszakże to pierwsza lekcja. Powiedział o podziale kidou na ofensywne hadou i defensywne oraz blokujące bakudou. O potrzebie wymówienia inkantacji, geście i wypowiedzeniu nazwy zaklęcia. Wspominał o różnym rodzaju skupiania reiatsu w celu aby zaklęcie się powiodło. Był to najciekawszy wykład na jakim byłeś, więc te 2 godziny minęły naprawdę szybko. Po krótkiej przerwie przyszliście na kontrole reiatsu. Była ona prowadzona przez tego samego Shinigami, który prowadzi zajęcia z kidou. Powiedział Wam, że nauczy Was jednego ze sposobów poprawy kontroli rei. Była to medytacja. Z początku szło ciężko, bo jednak wszystko rozpraszało. Z czasem, jednak było coraz lepiej i lepiej, aż ostatnie pół godziny rzeczywiście Ci się udało. Znaczy tak Ci się wydawało, bo okazało się, że dzwonek Cię obudził. Przystąpiłeś do medytacji zmęczony po nocy, w której mało spałeś z powodu głodu i wyszło na to, że zwyczajnie zasnąłeś zamiast medytować. Gdy już się obudziłeś Kas'ez miał z Ciebie niezłą beke. Wyszliście na przerwę przed lekcją praktyki kidou.
- Mnie w sumie też się nie udało, ale Twoje chrapanie jest przebojem. Powiedział śmiejąc się przyjaciel.
-----------------------------------------------------
Pisz w sali nr 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów   Today at 5:42

Powrót do góry Go down
 
Akademik,pokój Risutso Hayate i jego trzech współlokatorów
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Akademia Shinigami-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Create your own blog