IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Pałac rodu Shiba

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Vin




Mistrz Gry : Jiji

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Pałac rodu Shiba   Czw 8 Sie 2013 - 23:26

Pokój Tourou składa się z czterech sal. Każda jest czysta i jasna.

Sala główna

http://wallpoper.com/images/00/43/90/26/japan-room-2_00439026.jpg

Największa komnata, w której Shiba spędza większość czasu za dnia. Pokój dostosowany jest do przyjmowania gości. Ściany zdobią wiersze Tourou zapisane na pergaminach. Jest tam stojak na katanę oraz biwa na której lubi grywać. Przy jednej ze ścian stoi duża skrzynia na pergaminy, tuż obok widać niewielki blat przy którym chłopak pisze wiersze. Pod sufitem wiszą lampiony wyposażone w świecące kamienie, aby „zgasić” światło wystarczy nałożyć na nie ciemne, pochłaniające światło klosze.
W Sali roznosi się zwykle lekki zapach kadzideł oraz świeżości.

Jedna z rozsuwanych ścian prowadzi do ogrodu. Tourou ma mniej więcej taki widok:
http://www.free-hdwallpapers.com/wallpapers/nature/205943.jpg

Dojo

Wejście do dojo znajduje się pod zachodnią ścianą. Sala jest duża i dobrze dostosowana do treningów. Podłoga wyłożona jest twardymi matami. Dojo wyposażone jest w kilka par broni treningowej. Jedna z rozsuwanych ścianek również skierowana jest na ogród.
Tourou wyperswadował służbie dawno temu, że należy dbać o to aby sala zawsze była czysta i świeżo w niej pachniało.

Łaźnia

Mimo że pałac wyposażony jest w wiele łaźni wspólnych, oraz dwa ciepłe źródła, to Tourou wciąż ma prywatną łaźnie. Sala również jest spora, mieści się w niej wielka bala, palenisko (aby wodę zagrzać), ubikacja oraz spore lustro i szafka na kosmetyki.

Sypialnia

Sypialnia jest zdecydowanie najmniejszą salą (ale wciąż dużą). Chłopak trzyma tam większość swoich osobistych rzeczy. Sypialnia połączona jest z dużą garderobą, która mieści wiele strojów młodego dziedzica.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Czw 15 Sie 2013 - 16:47

Tourou już od dawna wiedział kiedy przyjdzie mu trafić do akademii. Nawet przez sekundę przez jego głowę nie przeszła myśl, że mógł by nie spełniać kryteriów koniecznych do przyjęcia. Ba! Był pewny, że akademia shinigami zyska wiele dzięki jego wkładowi. W końcu wielkim honorem dla takiej placówki będzie wykształcenie przyszłego Kapitana Generała oraz najpotężniejszego shinigami jaki kiedykolwiek kroczył po Soul Society. Nie zdziwiła go w cale wiadomość, iż na dwa dni przed rozpoczęciem jego edukacji postanowiono wydać wielkie przyjęcie. W końcu chwila, w której ktoś tak ważny jak Tourou rusza do akademii jest niezwykle istotna dla całej rodziny... zaś rodzina Shiba istotna jest dla całego Soul Society. Innymi słowy, całe Soul Society zapewne uzna ten moment za istotny. Ignoranci, którzy tego nie dostrzegają prędzej czy później i tak dowiedzą się o wadze tego dnia. W końcu Tourou zdecydowanie osiągnie swój cel.

Całość przyjęcia miała rozpocząć się koło godziny 15.00. Tourou miał zaś w planach na ten dzień jeszcze tylko poranny trening szermierki i hakudy. Poza tym również śniadanie w towarzystwie rodziny oraz, rzecz jasna, przygotowanie się do samego balu.

Po przebrnięciu przez oba treningi oraz oficjalne śniadanie, chłopak musiał zająć się przygotowaniami. Garderoba pełna była najróżniejszych kimon, matka zaś zadbała o to, by Tourou miał do dyspozycji najlepsze służki. Trójka dziewcząt, których imiona już dość dawno znalazły miejsce w przepastnej pamięci młodego Shiby - Rei, Kimiko, Mia. Wszystkie były śliczne, jak na służki rzecz jasna, i zdecydowanie dobrze znały się na dbaniu o wygląd ważnych ludzi. Nad nimi piecze sprawowała zaś dama o imieniu Takahiko. Ta ostatnia była osobą, którą Tourou zwykł traktować bardzo grzecznie. Takahiko była bowiem przełożoną wszystkich służek i to dzięki jej staraniom wśród pałacowej służby panowała dyscyplina.

- Paniczu. - Takahiko skłoniła się bardzo nisko, w czasie gdy reszta służek padła na kolana. Spośród całej służby jedynie trzy osoby nie klękały przed przedstawicielami rodu Shiba. Poza Takahiko był to nadworny kowal, Fumari oraz medyk Tetsuo. Głos starszej służki, jak zwykle, przepełniony był władczością. Jej ton nie zezwalał nikomu na jakikolwiek sprzeciw, zaś pomarszczona twarz zawsze wyrażała niezadowolenie. Tourou nigdy nie pamiętał, by kobieta choć na chwile zmieniła wyraz twarzy, a pracowała przecież na zamku jeszcze zanim młody Shiba się urodził. - W jaki sposób możemy Ci pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vin




Mistrz Gry : Jiji

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Sob 17 Sie 2013 - 6:31

Byłem już po testach, miałem całkowitą pewność, że uzyskałem najwięcej punktów w całym roku. Co więcej sądzę, że w punktacji wypadłem podobnie, albo i lepiej od samego kapitana Nokogiri. Nie miałem żadnych wątpliwości, że moja osoba bardzo pozytywnie odbije się na istnieniu całej akademii. Być może w wolnej chwili przekonam ojca aby złożył datek na moja szkołę. Teraz jednak musiałem się zastanowić w jaki sposób ubrać się na przyjęcie. Była to decyzja bardzo ważna, ponieważ powinienem wypaść jak najlepiej… Wciąż jednak musiałem być ubrany skromniej niż ojciec. To on był głową rodu… Chociaż sądziłem, że to nie potrwa już długo.

W cale się nie dziwiłem temu że wyprawią tak duże przyjęcie, w końcu moja osoba powinna być istotna dla całego świata. Ja, odrodzenie pierwszego Shiby… Rodzice jak zawsze chcieli się mną pochwalić. Spodziewałem się przybycia kilku shinigami z piątego korpusu. Moja skromna, ale jakże ważna osoba zapewne będzie przez nich obserwowana. Powinni mi zapewnić jak najlepszą ochronę i możliwość rozwoju. Będą to robić dla swojego przyszłego dobra. Pewnie pojawią się również inni dostojnicy naszego rodu, oraz reszty klanów. Nie miałem specjalnej ochoty znosić niższej szlachty… Ale ta też na pewno się zjawi. Cóż trzeba będzie zacisnąć zęby i uśmiechać się do nich.

Tymczasem należało się ubrać. Spojrzałem ze spokojem w oczach na Takachiki. Kamienna, nie zmieniająca maska na jej twarzy była nie wzruszona… Jak zawsze. Kiedyś próbowałem nakłonić ojca aby znalazł kogoś innego na jej miejsce. Miała jednak szczęście że na czas ją polubiłem, zapewniała służbę na wysokim poziomie. Z czasem nawet zacząłem ją szanować, nikt inny nie sprawdził by się tak dobrze na jej miejscu.
Posłałem w stronę służek miły uśmiech. Dałem im chwile zaczekać nim się odezwałem – Dziękuje za szybkie stawienie się, chcę ciepłą kąpiel z olejkami wonnymi i płatkami brzoskwini. Mojej skórze, zwłaszcza na dłoniach przydało by się nieco balsamu – Nie chciałem żeby na moich dłoniach pojawiły się brzydkie ślady po treningach – Przygotujcie najlepszą bieliznę i podkładkę, oraz zestaw ubrań które niedawno dała mi matka – Wiedziałem, że będą wiedziały co miałem na myśli. Zestaw składał się ze dwóch warstw. Pierwszą była zdobna warstwa w kolorze złota. Kolor był ładny i intensywny. Druga, właściwa warstwą było czerwone kimono pozbawione zdobień. Hakame również miały ten sam kolor. Obi było w kolorze złota, zdobiły je wizerunki żurawi. Na ramiona miała przyjść ozdobna kamizela w barwie miedzi. Ubiór poszerzał ramiona, jego rękawy wieńczyły złociste pióra. Całe odzienie było sporządzone z najlepszego, najdroższego jedwabiu. Do tego zakładałem zwykle ceramiczną ozdobę na włosy oraz złoty amulet z sporym, wyszlifowanym kawałkiem ciemnoczerwonego koralu.
Poczekałem jeszcze chwilkę nim pozwoliłem służką wstać. Jak zawsze uśmiechnąłem się do nich miło - Włosy chce mieć rozpuszczone i wyczesane, być może lekko zroszone olejkiem cytrynowym aby lepiej się układały – Spojrzałem na Takachiko – Czy Shiba-sama i okā-san mają jakieś życzenia które mógłbym spełnić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Nie 18 Sie 2013 - 18:17

Ku zadowoleniu młodego panicza kąpiel była już gotowa. Po otwarciu drzwi z jego prywatnej łaźni buchnęły kłęby pary, oznaczające że woda ma już temperaturę odpowiednią by oczyścić ciało nie tylko od zewnątrz. Wraz z potem bowiem człowiek czuł, jak uciekają z niego wszelakie toksyny. Dodatkowo dzięki takiej kąpieli rozluźnić można było mięśnie spięte podczas ćwiczeń. Każdy cywilizowany człowiek potrafił docenić kąpiel. Podejście do higieny było w końcu jednym z najłatwiejszych sposobów, by odróżnić prostego parobka od wysoko urodzonego, wykształconego człowieka.

Po zażyciu kąpieli służki natarły skórę młodego szlachcica wybranym przez niego olejkiem, następnie zaś wypielęgnowały jego paznokcie i włosy. Wszystko musiało być perfekcyjne i, o dziwo, było perfekcyjne. Takahiko niemalże stale spoglądała na ręce pozostałym służącym. Ostre spojrzenie starszej kobiety wyraźnie działało skuteczniej niż chłosta lub krzyk. Nie musiała ona się nawet odzywać, wszystkie trzy służące i tak pracowały tak pilnie jak tylko umiały.

Podczas gdy dwie służące zajęły się Tourou podczas kąpieli trzecia naszykowała odpowiedni strój. Kimono było nowe i doprawdy gustowne. Co prawda dla osoby skromniejszej niż młody Shiba złoto mogło by uchodzić za przesadne, jednakże osoba godna nie musiała się wstydzić tego koloru. Człowiek tak istotny jak Tourou był stworzony by odziewać się w bogate złoto oraz szlachetną czerwień.

Gdy tylko chłopak wyszedł z łaźni służki sprawnie i starannie nałożyły na niego strój. Rzecz jasna krawiec wybrany przez matkę spisał się jak trzeba, czyli doskonale. Strój leżał na nim naprawdę odpowiednio podkreślając męską sylwetkę młodego panicza. Przygotowanemu Tourou pozostało jeszcze tylko dokonanie ostatecznej inspekcji – testu zwierciadła. Dwóch służących wniosło do pomieszczenia wielkie, dokładnie wypolerowane zwierciadło rozmiarów większych niż człowiek. Chłopak miał dzięki temu szanse dokładnie zapoznać się ze swoim obecnym wyglądem, by dostrzec wszystkie ewentualne niedociągnięcia.

Gdy chłopak był już niemalże pewny, iż strój jest doprawdy odpowiedni do drzwi rozległo się krótkie pukanie. Tourou wiedział dokładnie kto taki mógł chcieć go zobaczyć. Przed drzwiami stać musiała jego matka. Gdy tylko kobieta weszła do środka młody Shiba po raz kolejny upewnił się, że miał po kim odziedziczyć dobry gust dotyczący ubrań. Mama odziana była w szlachetną czerwień połączoną ze skromnym brązem. Taka kompozycja ukazywała, że jest osobą naprawdę istotną zarazem wskazując na fakt, że nie jest najważniejsza i zdaje sobie z tego sprawę. Doskonale skrojony strój składał się z przynajmniej 4 warstw i przewiązany był przepięknym pasem haftowanym w feniksy – symbole rodu Shiba.

- Dzień dobry Tourou, jesteś już gotowy? - Zagadnęła matka swoim spokojnym, łagodnym głosem. Tourou dobrze zdawał sobie jednak sprawę z faktu, iż kobieta potrafiła być naprawdę stanowcza w razie potrzeby. W wielu rzeczach zastępowała głowę rodu i zwykle takowe zastępstwo wychodziło dla rodziny na dobre. - Doskonale. Akurat bowiem zbliża się twój wuj, Hattori wraz ze swoją żoną i córką. Wyjdziemy ich przywitać.

Shiba Hattori był najstarszym spośród żyjących członków rodu Shiba. Mężczyzna pochodził jednak z pobocznej gałęzi, której główną rolą było zarządzanie wiejskimi posiadłościami Rodu. Toutou nieczęsto miał okazję go spotykać, każde z tych spotkań wspominał zaś raczej... niezbyt dobrze. Hattori był osobą zdecydowanie zbyt otwartą i przyjacielską. Okazywał zbyt wiele uczuć dosłownie wszystkim. Chłopak widział, jak starzec bawi się z dziećmi służek i śmieje się przy tym radośnie. Widział też, jak klepie jego ojca po ramieniu. Dotychczas zawsze witał się z Tourou obejmując go mocno, czym łamał wszelakie zasady etykiety. Mimo to jednak chłopak czuł do Hattoriego spory szacunek. W radosnych oczach staruszka błyszczała bowiem piekielna inteligencja. Młody Shiba wiedział, że wuj potrafi wymienić imiona wszystkich służek z pałacu głównego rodu po pierwszym dniu wizyty, zaś po dwóch kolejnych wiedział już o wszystkich tajemnicach pałacowych. Być może zdawał się barbarzyńskim prostakiem, jednakże wiejskie rejony rodu Shiby zarządzane były bez zarzutu odkąd Hattori przejął pozycje.

Żona Hattoriego pochodziła z bocznej gałęzi rodu Kasumi-Oji i odziedziczyła po swojej rodzinie urodę. Piękne, delikatne rysy porcelanowej lalki łączyły się z niezwykłymi, złotymi włosami oraz wielkimi oczami pełnymi zieleni. Była doskonale wychowana, jednakże Tourou od razu zrozumiał jeden fakt – jej umysł nie był zbyt lotny. W końcu gdyby był, cóż, przy jej urodzie mogłaby obecnie mieszkać na prawdziwym dworze, nie zaś w pałacyku pomiędzy polami ryżu i śmierdzącymi chłopami.

Córka Hattoriego była dla Tourou kimś kompletnie niemal nowym. Dziewczynka była pięć lat młodsza, i gdy ostatnio się widzieli miała 11 lat. W tamtym czasie nie spędzili razem zbyt wiele czasu i chłopak niemal jej nie pamiętał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vin




Mistrz Gry : Jiji

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Nie 1 Wrz 2013 - 9:02

Bardzo lubiłem kąpiel. Zwłaszcza jeśli była odpowiednio przygotowana. To woda w połączeniu z olejkami zmywała z ciała i duszy brud dnia codziennego. Tak się składało że ja bardzo nie lubiłem brudu. Człowiek wykształcony, na odpowiednim poziomie kultury to osoba nie tylko inteligentna i dobrze wychowana, ale również czysta.
Z ogromną radością wszedłem do ciepłej wody. Dałem się też obsłużyć służką. Bardzo uważnie patrzyłem czy dobrze zajmują się paznokciami. Człowieka naprawdę czystego łatwo poznać po paznokciach… Wiele osób zapomina o tak drobnym, acz ważnym szczególe, którym są właśnie paznokcie.

Po wszystkim wyszedłem z bali. Byłem dobroduszną, dobrą osobą wiec posłałem służkom uśmiech. Niech wiedzą że jestem zadowolony z ich pracy. Dałem się wytrzeć, a później ubrać. Następnie spojrzałem w lustro aby ocenić wygląd. Oczywiście musiałem kilka rzeczy poprawić. Kamizela zdawała się wisieć krzywo, kołnierz wystawał o milimetr za mało. Nigdy nie nauczą się chyba tego że szczegóły są bardzo ważne. Mimo pewnego niezadowolenia postanowiłem je pochwalić – Wyglądam dobrze, dziękuje za pomoc – Nim odszedłem od lustra złapałem jeszcze za pędzel z pudrem i starannie nałożyłem nieco na twarz. Moja skóra na szczęście była idealna, i nie potrzebowałem poprawek. Chciałem się jedynie zabezpieczyć przed rumieńcami i nieładnym świeceniem się skóry.

Rozległo się pukanie do drzwi, odłożyłem pędzelek i spojrzałem w kierunku wejścia. Zaszczyciła mnie moja matka. Zdecydowanie po niej odziedziczyłem nienaganny gust, doskonale wiedziała jak ma ukazać strojem swoją pozycje. Co więcej wyglądała naprawdę dobrze.
Skłoniłem się jej nisko, później ukradkiem spojrzałem na jej twarz. Chciałem dostrzec błysk w jej oku. Zapewne po raz kolejny spełniłem jej oczekiwania - Okā-san jak zawsze promieniejesz pięknem. Jestem gotowy, w czym mógłbym Ci pomóc? – Powoli się wyprostowałem, posłałem jej miły uśmiech. Słysząc czego matka ode mnie oczekuje przytaknąłem. Nie dziwiło mnie że mam jej towarzyszyć… Ojciec i matka zawsze i wszędzie chcieli się mną chwalić, byłem ich dumą.

Nie przepadałem za wujem Hattorim, był wylewny i bezpośredni. Denerwowały mnie jego prostackie powitania. Etykieta była od tego żeby się jej trzymać, to był jeden z elementów który odróżniał nas od zwierząt. Z drugiej jednak strony musiałem przyznać że wuj był cwany. Wszyscy w pobliżu zawsze mu ufali, zwierzali się mu. Dopuszczali go blisko, za blisko. Ja tego błędu nie zrobię.
Sądziłem że o mnie samym za wiele nie wie. JA nie nabierałem się na tego typu proste zagrywki. Aby podejść MNIE trzeba było czegoś więcej. Zresztą uważam że nikt nie jest w stanie tego zrobić. Mój umysł był bardzo przenikliwy.
Hattori zdecydowanie był osoba od której można by się uczuć. Czasem zdawało się że dostrzega nawet więcej niż mój ojciec. Wuj nie był jednak osobą z której powinno się czerpać garściami, w końcu takie chamstwo i spoufalanie się było na dłuższą metę irytujące. Zdecydowanie wiedział jednak jak podejść prostych ludzi… A właśnie Ci prości ludzie często byli kluczem do wiedzy. Wiedza zaś otwierała furtkę władzy, zaś władza potędze.

Co do Cioci nie miałem złudzeń. Wujowi dobrali najlepszą możliwą żonę. Kobieta z bocznej linii, o niezwykłej urodzie jaką posiadali Kasumi-Oji. Posłuszna, i mądra na tyle ile było to potrzebne w zdrowym małżeństwie.

Została jeszcze moja kuzynka. Nie pamiętałem jej… Nic dziwnego. Ja w wieku jedenastu lat myślałem o poważnych sprawach. Byłem ważny i szanowany, a ona była tylko głupim dzieckiem. Teraz pewnie nie zmieniło się wiele. W najlepszym przypadku będzie głupia i ładna, ale nawet o to się nie łudziłem… Sądziłem że po swojej matce odziedziczyła rozum, a po ojcu wygląd. Oczywiście zamierzałem być miły dla niej, ciotki i wuja. Mieszkali między prostakami i chamami, ale nosili moje nazwisko…

- Oczywiście Okā-san, będę Ci towarzyszył z radością – Podszedłem do swojej matki lekkim krokiem. Wystawiłem w jej kierunku ramię, aby mogła się na nim wesprzeć. Później należało ruszyć w drogę, aby powitać gości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Wto 3 Wrz 2013 - 18:12

Matka spokojnie przyjęła ramię i ruszyła spokojnym krokiem w stronę głównego wyjścia z budynku pałacu. Zapewne wujek Hattori miał wjechać wraz ze swoją rodziną i świtą głównymi wrotami. Brama ta została stworzona dokładnie do tego celu. Miała wpuszczać ważne osoby do dworu, przy okazji pokazując im, że ród Shiba jest niemal nieskończenie ważniejszy. Czerwone drewno ozdobione zostało bowiem monem klanowym rodziny wykonanym ze złotej blachy. Sklepiony łuk był zaś rzeźbiony tak, by przedstawiać feniksa spoglądającego z góry na wjeżdżających. Najpotężniejszy z duchów ochronnych pałacu miał za zadanie zatrzymać każdego, który miał złe intencje. Cóż, trudno było uwierzyć w magię nawet najpiękniejszej rzeźby, wciąż jednak brama nigdy nie została sforsowana. Zapewne jednak działo się tak bardziej przez wzgląd na szacunek dla rodziny Shiba, oraz, oczywiście sprawnych strażników. Przed bramą zawsze ustawiony był szpaler z sześciu gwardzistów w zdobnych kimonach wyposażonych w naginaty oraz hełmy z maskami. Siódmy z nich zaś stał na wprost zagradzając swym ciałem bramę. Każdy z gwardzistów był elitarnym wojownikiem o świetnym wyszkoleniu oraz dużym doświadczeniu. Niekiedy mówiono nawet, iż są to shinigami, którzy zrezygnowali ze służby w Gotei. Tourou doskonale jednak wiedział, że sprawa przedstawiała się inaczej. Jedynie jeden ze strażników pałacu był niegdyś shinigami i stanowił osobistą gwardię jego ojca. Siudemka przed bramą była jedynie, albo aż, grupą ludzi z plebsu wyszkolonych w specjalnym dojo prowadzonym przez jedną z bocznych gałęzi rodu Shiba. Nie zmieniało to jednak faktu, iż ludzie Ci byli naprawdę dobrzy w walce wręcz oraz przy użyciu zdobionych naginat.

Tourou spokojnie opuścił pałac i wraz ze swoją matką stanął w tradycyjnym miejscu powitania gości - na schodach wiodących do głównego budynku kompleksu pałacowego. Oczywiście samych stopni było okropnie dużo, co mogło by być irytujące... gdyby nie fakt splendoru jaki nadawały one w oczach gości. W końcu spoglądając z góry na mozolących się gości człowiek zawsze wyglądał na kogoś ważnego.

Wujek Hattori zdawał się być jednak odporny zarówno na ilość stopni, splendor, kulturę, cywilizowany świat oraz upływ czasu. Pomimo starczej twarzy pokrytej głębokimi zmarszczkami oraz włosami, z których niemal wszystkie były już siwe Shiba wydawał się być pełen życia. W tej właśnie chwili wskakiwał żwawo po schodach wyprzedzając swoją rodzinę o kilkanaście schodków. Szybko znalazł się przy Tourou i, oczywiście objął w pierwszej kolejności jego matkę. Przycisnął ją do swojej szerokiej klatki piersiowej i uniósł lekko do góry.

- Suzume! Jak zwykle pięknie wyglądasz młoda damo! Mój kuzyn miał farta, że znalazł sobie taką śliczną żonę! Wcale się nie starzejesz, a ja niedługo zgubie już wszystkie włosy o! - Hattouri po chwili spojrzał na Tourou i wyszczerzył się niezwykle szeroko. Później zaś, oczywiście, przytulił mocno chłopaka unosząc go na chwilę w powietrze. Cóż, wujowi nie można było odmówić potwornej siły ramion oraz zdrowych pleców. Gdy Hattori odstawił chłopaka na ziemię klepnął go jeszcze mocno w ramię prawdopodobnie robiąc chłopakowi siniaka. - Nooo chłopcze... nooo! Prawie tak przystojny jak ja za młodu! Tylko, że ja nie chodziłem ubrany jak kobietka i nie pudrzyłem gęby! Nooo ale rozumiem, że niektórzy mogą chyba lubić.

W tej chwili dopiero obu kobietom towarzyszącym wujowi Hattoriemu zdołały podjeść odpowiednio blisko, by się przywitać. Tourou oczywiście od razu dostrzegł, iż jego ciotka wyglądała pięknie. Oczywiście nie była już młoda, wciąż jednak starzała się tak, że wyglądała urodziwie. Odziana była zaś w szykowne, czerwone kimono z brązowymi dodatkami. Dziewczyna stojąca obok niej zwróciła jednak uwagę Tourou w dużo większym stopniu...

Dziewczyna była młoda, mogła mieć osiemnaście, albo dziewiętnaście lat... przynajmniej na tyle wyglądała. Delikatna twarz obdarzona niezwykłą urodą okolona została złocistymi, rozpuszczonymi włosami sięgającymi zapewne przynajmniej do połowy pleców. Oczy o ciemnej, błękitnej barwie były głębokie i przyciągały spojrzenie, jak jak i cała sylwetka dziewczęcia. Nawet Tourou musiał przyznać, że prezentowała się niezwykle wdzięcznie. Łagodne, choć ewidentnie kobiece kształty skryte były skromnie pod wystawnym kimonem łączącym barwy brązu i pomarańczu z drobnymi dodatkami złota. O dziwo, dziewczyna nie była w cale umalowana. Wyglądało na to, że puder nie był jej w cale potrzebny. I bez niego miała doskonale czystą cerę. Blada skóra dopełniała zaś w sposób odpowiedni obrazu przepięknej młodej damy. W końcu nikt opalony (tak jak wujek Hattori) nie był godny uwagi. Opaleni byli przecież wyłącznie ludzie pracujący na słońcu... a który szlachcic (poza wujkiem Hattorim) chciał by pracować w skwarze?

- Nooo a to już moje własne piękne damy! Inoue! Yuriko! Noo chodźcie! Przecież nie będziemy kazali czekać gospodarzom, tym bardziej że uczta niedługo jak sądzę a ja już głodny! - Cóż, jeśli Tourou dobrze kojarzył, to ciocia miała na imię Inoue. W takim wypadku młoda dziewczyna zapewne nosiła miano Yuriko.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vin




Mistrz Gry : Jiji

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Sro 9 Paź 2013 - 12:53

*Przepraszam Iz, ale miałem dużo zleceń. Mam nadzieje że za bardzo mnie nie ukażesz… A jeśli już to zostaw moją piękną twarz*

Ruszyłem obok matki. Zadbałem o to aby moja klatka piersiowa była dumnie wyprostowana a chód pewny. Wiedziałem że oczy każdego zwrócą się w moją stronę. Zawsze przyciągałem uwagę, musiałem więc wyglądać dobrze. Wiem że inni patrzyli na mnie z szacunkiem, zazdrością, pożądaniem. Byłem do tego przyzwyczajony… Sądzę jednak że powinni patrzeć na mnie z większą uległością. To jednak w swoim czasie. Gdy zostanę już głową rodu (co pewnie nadejdzie niedługo), nauczę ich pokory i bezgranicznego szacunku.

Zatrzymałem się na górze schodów. to było odpowiednie miejsce. Uwielbiałem widok rozpościerający się z tego miejsca. Białe, piękne marmurowe schody, poprzecinane lekkimi ciemniejszymi żyłkami. Co kilka stopni niewielkie rzeźby ochronne. Wokoło widoczne były piękne ogrody, pełne wspaniałych kolorów. Ogrodnicy dbali o roślinność, a lekki i przyjemny wietrzyk igrał z liśćmi drzew. Ptaki śpiewały wesoło. Wszystko było idealne… Piękne. Wszystko prócz mojego wuja. Po schodach wspinał się jak pokraczna małpa. Nie było jednak źle, dopóki się nie odezwał. Mówił jak syn pasterza, a nie jak szlachcic. Nie wiem jakim cudem ojciec się go jeszcze nie pozbył. W oczach innych przynosił nam wstyd. Miałem tylko nadzieje że usadzą go gdzieś daleko. Tak żeby nie przeszkadzał prawdziwym gościom i mojej skromnej osobie.

Kiedy już myślałem że gorzej być nie może dotknął mnie! Czy ja mu wyglądałam na jakieś chłopskie dziecko które może ściskać jak tylko się mu podoba? Stał przed swoim przyszłym panem, a traktował mnie jak gówniarza… Ja go jeszcze nauczę szacunku.
Mimo wszystko jednak przez cały czas uśmiechałem się miło, nawet całkiem wesoło. Kiedy wuj już mnie odstawił zaśmiałem się serdecznie i sam klepnąłem go w ramię. Nawet jeśli był obrzydliwy nie zamierzałem okazywać mu niechęci, to nie było w moim stylu. Wciąż szanowałem jego inteligencje i zdolność wyciągania informacji z innych. Nie zamierzałem dawać mu satysfakcji… Wiem że chciał mnie zirytować. Nie mogłem puścić jednak jego uwagi mimo uszu, zamierzałem to zapamiętać – Dobrze Cię widzieć wuju, stęskniłem się– Powiedziałem, chociaż na myśli myślałem - umrzyj w cierpieniu

Spojrzałem na ciotkę. Raz jeszcze doszedłem do wniosku że kobiety takie jak ona są materiałem na idealne żony. Nieskalana inteligencją, piękna wciąż mimo upływu lat, z tego co pamiętałem była też bardzo życzliwa i uczynna. Było mi jej bardzo żal, nie pasowała do wsi i do kreatury podobnej gorylowi (do mojego wujka).
Później przeniosłem wzrok na dziewczynę, muszę przyznać że wyglądała nieco lepiej niż sobie wyobrażałem. Wciąż jednak była co najwyżej ponad przeciętną. Długie i złociste włosy były zdrowe i zadbane… choć mi się w cale nie podobały. Głębokie, oczy o wyjątkowej barwie… był chyba zezowate. Jej kobiece kształty były całkiem słodkie i krągłe… Prawdopodobnie były wypchane wypychane. Cerę miała czystą, przypominającą porcelanę, ale jestem pewien że to za sprawą zręcznie nałożonego pudru.
Patrzyłem na nią niedługo, wolałem żeby nie widziała że ją oceniam. jeszcze by się niepotrzebnie zawstydziła. Skłoniłem się lekko, nie chciałem zmuszać kobiet żeby łamały sobie kręgosłup w pełnym szacunku ukłonie. – Ciociu za każdym razem gdy Cię widzę wyglądasz tylko piękniej… Już wiem po kim to odziedziczyłaś Yuriko-san – posłałem cioci i kuzynce ciepły uśmiech, później wyprostowałem się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Pią 11 Paź 2013 - 21:10

- Hattori-san... mój syn ubiera się i maluje wraz z nakazami tradycji i mody. Być może powinieneś sam postarać się zdobyć wiedzę w niniejszych tematach? - Matka, oczywiście, musiała stanąć w obronie swojego syna. Karcąca wypowiedź wyraźnie wskazać miała, że to Tourou miał rację pudrując twarz i zakładając wystawne kimona. Hattori oczywiście nie wyglądał na przekonanego.

- Taaak Suzume, tak na pewno, ale to nie zmienia faktu, że ubiera się jak dziewczynka. - Wyraźnie Hattori miał podejście zupełnie inne, niż większość szlachty, która starała się pokazać swoją pozycję również poprzez strój, makijaż czy biżuterie. Stary Shiba najpewniej jednak chciał po prostu zirytować Tourou, być może wyłącznie dla swojej własnej satysfakcji.

Na dole schodów młody Shiba dostrzegł świtę, która przybyła wraz z Wujkiem. Na dole stało dziesięciu ludzi ustawionych w dwóch różnych rzędach oddalonych nieco do siebie. Wyraźnie do niedawna prowadzili w centrum Hattoriego oraz jego rodzinę. Obecnie jednak stali w bezruchu, spokojni i niemal nieludzcy. Każdy z nich odziany był w dziwaczne, szarawe kimono w dziwaczne, plamiste wzory. Nogawki spodni związane były poniżej kolan rzemieniem, który dodatkowo przytwierdzał matowe, skórzane nagolenniki. Ręce poniżej łokci schowane były za karwaszami wykonanymi na podobną modłę. Dłonie skrywały rękawice wykonane z miękkiego materiału. Głowy zakryto szerokimi kapeluszami obitymi szaro-zielonym materiałem, który dodatkowo spływał w pasach nieco poniżej ramion. Dolna połowa ich twarzy zakryta została chustą, zaś górną połowę usmarowano szaro-zielonym smarowidłem. Mężczyźni nosili przy pasach wyjątkowo długie i obosieczne tanto, na plecach zaś kołczany oraz krótkie, mocno wygięte łuki. Tourou rozpoznał w nich osoby, które dla rodu miały pewne znaczenie - ewidentnie byli to rodowi łowczy. Szkoleni i mieszkający na ziemiach wiejskich rodu organizowali polowania dla szlachty oraz dostarczali dziczyznę, skóry i rogi gdy było to konieczne. Działali też na specjalne zlecenia, na przykład jak dla dziadka Tourou, który szukał siły we fragmentach ciał rzadkich drapieżników, takich jak lwy górskie. Nawet młody Shiba słyszał legendy o tym, iż łowczy klanu shiba zwani niekiedy morikage byli doskonałymi łucznikami i tropicielami. Krążyły opowieści o tym, iż poruszając się między drzewami byli niewidzialni, potrafili zlewać się w jedność z cieniami i rozmawiać z dzikimi stworzeniami. Sam Tourou był dumny z tych opowieści, podnosiły bowiem rangę rodu. Chłopak niebyt często miał okazję widywać łowczych, robili jednak wrażenie doskonale wytrenowanych profesjonalistów. Za łowczymi ustawiło się czterech służących w prostych kimonach, następnie zaś niewielki powóz oraz dwa konie. Pochód zamykali kolejni służący. Wyraźnie wujek przywiózł, poza oczywiście sobą samym i rodziną, również odpowiednie dary... którymi póki co się nie podzielił.

(wybacz, że tak krótko ale po zabiegu pisać muszę jedną ręką a to wkurzające^^")
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vin




Mistrz Gry : Jiji

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Pon 30 Gru 2013 - 18:54

(Przepraszam, miałem sporo roboty... Wesołych świąt już życzyłem, a teraz powiedz czy się udały)

Byłem całkiem zadowolony z matki słysząc jej słowa, słusznie trzymała moją stronę. Nie mogłem jednak pozwolić aby broniła mnie kobieta. Uśmiechnął się wiec łagodnie – Dziękuje Okā-san, jestem jednak pewien że Oji-san nie miał nic złego na myśli – Rzekłem wspaniałomyślnie… Faktycznie jednak uważałem że wuj powinien mnie przeprosić, za swoje obrzydliwe zachowanie. Powinien też zostać utemperowany. Kiedy jednak zajmę należne mi miejsce i ten staruch będzie dalej żył, to osobiście nauczę go szacunku.
Starałem się nie dać po  sobie poznać niezadowolenia, nie chciałem dać mu satysfakcji… Uśmiechnąłem się miło i przyjaźnie.

Krótko zerknąłem na świtę mojego wuja. Musiałem przyznać że byłem zadowolony. Wydawali się być profesjonalistami… Fakt że byli to chłopi, zdawało się jednak że zostali poddani odpowiedniej tresurze. Trzymali dyscyplinę i formacje, co więcej ubrani byli w stroję które świetnie ich maskowały. Byli doskonałymi łowczymi. Morikage zdecydowanie byli jedną z wielu rzeczy którymi ród Shiba mógł się chwalić. Miałem nadzieje że służba służąca w zamku będzie kiedyś tak kompetentna jak oni… Kiedy jednak zacznę władać zajmę się nią odpowiednio, mój ojciec był za słaby i za miękki.

Nie miałem na to ochoty, ale należało zaprosić tą gprylopodobną bestię i jego gorylom córkę oraz piękną acz głupią żonę do środka. Nie lubiłem kiedy hołoto kalała pałac, ale zamierzałem być gościnny. Chcąc nie chcąc to była moja rodzina (bardziej nie chcąc).
Nie chciałem przedłużać tego żenującego powitania. Spojrzałem na matkę, to ona musiała zaprosić wuja, ona była gospodynią - Okā-san może zaprosimy już wuja do środka ? Zdaje się że jego stare kości wymagają odpoczynku - Miałem nadzieje że jego kości pogruchoczą się, a on sam umrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Nie 26 Sty 2014 - 12:19

Twarz wujka przeszła kilka przemian ukazując w pierwszej kolejności lekkie zdziwienie, następnie zaś pełne szczerego śmiechu rozbawienie. Wyglądało na to, że słowa Tourou wprawiły go w doskonały nastrój. Cóż, zapewne nie takich reakcji spodziewa się człowiek w podobnej sytuacji... nie wspominając już, iż nikt nie spodziewa się szczerego, rubasznego rechotu ze strony szlachcica z ważnej rodziny, nawet jeśli była to wyłącznie boczna linia.
- No jasne, że nie miałem nic złego na myśli chłopie! - Wujek po raz kolejny klepnął Tourou w ramię. - Po prostu mówiłem prawdę, a to nigdy nie jest obraźliwe co nie? Przecież jestem pewny, że skoro z własnego wyboru wyglądasz jak Panienka to zapewne się cieszysz, jak Ci to mówią, co nie?

Przez kilka chwil Tourou miał wrażenie, że twarz jego matki popęka i wydostanie się z niej niezwykle zajadła bestia. Oczy kobiety przepełniły się słusznym gniewem, który zdołała z trudnością wygasić. Przez kilka chwil chłopak naprawdę myślał, że kobieta wybuchnie. Jej ramiona uniosły się nieco razem z brodą, gdy próbowała spojrzeć z góry na wujka. Starzec był jednak od niej wyższy i nawet gdyby spróbowała wyglądać władczo przypominała by zapewne co najwyżej butne dziecko. Kobieta o pozycji społecznej tak ważnej, jak matka Tourou nie mogła sobie jednak pozwolić na ataki agresji. Zmrużyła na chwilę oczy i krótko zaprosiła wujka oraz jego rodzinę do rozgoszczenia się pokazując służbie, że ta ma zająć się wskazaniem pokoi oraz pomóc gościom w jak najszybszym rozgoszczeniu się wewnątrz pałacu. Gdy wujek wraz ze świtą i rodziną ruszyli za służkami Toutou miał jedynie ulotne wrażenie, iż w kąciku ust młodej dziewczyny ukazał się delikatny uśmieszek, zaś oczy przez kilka chwil spoglądały na niego zbyt przenikliwie. Czyżby ten pomiot włochatej małpy oraz kobiety nie przeganiającej intelektem zwykłej pomarańczy umiał wykrzesać z siebie jakiekolwiek symptomy spostrzegawczości? Wydawało się to być całkowicie niemożliwe, prawda?

Gdy tylko Tourou został na schodach wyłącznie ze swoja matką kobieta znowu zmarszczyła lekko brwi.
- Przepraszam Cię Tourou... ten człowiek nigdy nie potrafił się odpowiednio zachować. Jestem przekonana, że nie będziesz musiał spędzać zbyt wiele czasu w jego towarzystwie. - Głos matki był spokojny, choć chłopak łatwo odczytał w nim nutkę wzburzenia oraz troski.
W czasie, gdy słowa płynęły z ust jego matki Tourou poczuł jej delikatny dotyk na swoim ramieniu. Najwyraźniej kobieta poprawiała kimono, które musiało nieco źle leżeć po przywitaniu z wujkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vin




Mistrz Gry : Jiji

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Wto 15 Kwi 2014 - 21:24

Marne żarty wuja nie uraziły mnie ani trochę, poprawiłem włosy. Był to nieco nerwowy ruch… Nie była to jednak wina goryla, ani jego gorylej córki. Na pewno nie. Przejmowałem się tym, aby cała zabawa przewidziana na dzisiejszy dzień się udała. Już teraz wiedziałem że ojciec popełnił błędy przy doborze gości. Mam nadzieje że to były jego jedyne błędy.
Tym razem nie mogłem jego obraz puścić płazem. Zerknąłem krótko na ciotkę, nie chciałem jej obrażać. W najbliższym otoczeniu wuja była jedyną normalną osobą. Nie chciałem też denerwować matki niestosownym zachowaniem. Uśmiechnąłem się więc żartobliwe, ponownie spoglądając na wujka – Całe szczęście że podczas ślubu twoje oczy działały jak trzeba… Teraz chyba już jest z tobą troszkę gorzej. Cena za wielką mądrość jakiej mogłeś doświadczyć przez długie życie – Nie chciałem porównywać ciotki do mężczyzny. Była ładną kobietą. Celowo też sformułowałem w ten sposób kolejne zdanie… W końcu mógł doświadczyć wiele wiedzy, ale niekoniecznie ją zdobyć. A z tym długim życiem to nie przesada. Był już stary, pewnie niedomagał.

Spojrzałem na matkę. Rodzice nie byli przyzwyczajeni do tego że ktokolwiek próbuje mnie obrażać. Widziałem że była wściekła… Miałem nadzieje że nie wybuchnie. Ogólnie była całkiem zdolnym politykiem jak na kobietę. Ojciec też był niezły. Ale to było o wiele za mało jak na głowę rodu.
Na całe szczęście nie dała się jednak ponieść emocjom. Wiedziałem jednak że kobieta prędzej czy później się zemści… I bardzo dobrze, ja nie będę musiał się tym trudzić.

Na całe szczęście mieli już sobie pójść. I dobrze, nie miałem już ochoty dłużej znosić ich towarzystwa. Kiedy miałem już odetchnąć z ulgą pomiot na mnie spojrzał. W jej oczach które zdecydowanie nie były piękne dostrzegłem coś, iskrę zwierzęcej mądrości. Sam również spojrzałem w jej oczy, uśmiechnąłem się drwiąco chcąc jej dać do zrozumienia że bawi mnie jej zachowanie.

Później spojrzałem na matkę. Ostrożnie przeczesałem dłonią włosy w tył – Nie przepraszaj Oka-san, to nie twoja wina. Nie chciałbym żeby ten incydent zepsuł Ci dzień… Mam nadzieje że nie zachowałem się w sposób niewłaściwy – Wiedziałem że nie, do matki należał się jednak odzywać stosownie i grzecznie… Już dawno temu poznałem w jaki sposób mówić do rodziców, aby osiągnąć to, czego chcę. Rzecz jasna pozwoliłem aby poprawiła moje kimono. Zawsze dbała o szczegóły, to w niej lubiłem. Gdy skończyła posłałem jej szczery, ciepły i krótki uśmiech. Nie mogłem pozwolić sobie na okazywanie zbyt wielu uczuć. Nie było to wskazane dla mojej pozycji. – Czy mogę Ci w jakiś sposób jeszcze pomóc Oka-san?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Nie 20 Kwi 2014 - 21:13

Oddalający się Wujek Hattori zaśmiał się po prostu wesoło zagadując do swojej córki, która w cale nie była piękną dziewczyna o przenikliwym spojrzeniu pełnym intelektu. W końcu na taką wersję świata Tourou nie mógł by się nigdy zgodzić, nawet gdyby taką właśnie dostrzegł na własne oczy.

Młody Shiba został na schodach ze swoją matką, która zdawała się szybko studzić swój gniew. Wszelakie zewnętrzne znaki jej złości zniknęły, jedynie w oczach dostrzec można było niebezpieczną iskierkę... iskierkę nie wieszczącą niczego dobrego dla starszego szlachcica znikającego właśnie w pałacu.

- Nie przejmuj się Tourou. To, co zaszło tutaj nie było niczym, czego nie można odpracować. - Odrzekła spokojnym głosem matka. Następnie zaś zerknęła na Tourou przyglądając się jego aparycji. Przesunęła spokojnie od góry do dołu spojrzeniem po jego sylwetce. Ostatecznie poprawiła delikatnie kołnierz haori oraz wierzchniego kimona, które nosił młody Shiba. - Będziemy musieli jeszcze przyjąć kolejnych gości, niemniej to, jak sądzę, dopiero za dwie godziny. Przyśle kogoś po Ciebie, jeśli był byś potrzebny dobrze? Aaaaa... tak, wiesz... Yuriko-san też będzie rozpoczynała naukę w akademii. Prawdopodobnie w tym samym dniu co ty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vin




Mistrz Gry : Jiji

Karta Postaci
Punkty Życia:
50/50  (50/50)
Punkty Reiatsu:
30/30  (30/30)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Pon 11 Sie 2014 - 8:06

Krótko spojrzałem na oddalającą się dziewczynę, miała całkiem inteligentne spojrzenie… Jak na zwierzę. Nie była jednak istotą która należało się przejmować, fakt że pochodziła z rodu Shiba, ale jej związki z chłopstwem były tak silne, że w zasadzie prawie do nich należała. Nie rozumiałem dlaczego ktoś z naszej rodziny tak się upadla, kiedy będę już głową rodu to wówczas to ukrócę.
Myślałem o dziewczynie przez krótką chwilę, nie dlatego że była piękna, bo w końcu nie była… Tylko dlatego że było mi jej żal, nie miała innego wyboru niż wychowywać się w paskudnym otoczeniu, wśród rolników, brudu i tych „mądrości” wuja. Zapewne to właśnie przez niego była upośledzona. Uznałem że gdy już obejmę władzę, będę na tyle litościwy aby dopuścić ją do życia w wysokim pałacu. Oczywiście nie zamierzałem robić tego aby na nią patrzeć, podziewać jej… Paskudną twarz, rzadkie włosy, krzywe zęby i olśniewający… Jak wijący się robak uśmiech. Chciałem tylko aby dziewczyna miała szansę poznać lepsze życie. Musiałbym jednak zrobić coś z jej kulturą osobistą i zachowaniem, ale to będzie wyzwanie na przyszłość.

Szybko wróciłem myślami do tego co działo się teraz… Myśli o mojej osobie jako władcy rodu i Seireitei były kuszące i wielce prawdziwe, ale czekało mnie jeszcze wiele pracy nim to się stanie. Spojrzałem na matkę, niemalże doskonale panowała nad emocjami. Kiedy coś wyprowadziło ją z równowagi, wracała do siebie bardzo szybko. Zdecydowanie była zdolnym politykiem, rzecz jasna jak na kobietę.
Miałem nadzieje że zemści się sowicie na wuju. Gniew urażonej i inteligentnej kobiety zwykle przynosił tylko i wyłącznie kłopoty. Niemal było mi go żal. Sam również zamierzałem przy najbliższej nadarzającej się okazji zrzucić mu jakieś kłopoty na głowę. Ale to później…

- Oczywiście Oka-san, dzień jest jeszcze długi, i na pewno przydarzy się wiele dobrych i miłych rzeczy – Pozwoliłem mamie na poprawienie mojego odzienia, chciała żebym zawsze wyglądał perfekcyjnie. Podzielałem jej zdanie, jako ważna i wpływowa osoba musiałem robić odpowiednie wrażenie – Cały czas będę oczekiwał wieści od Ciebie Oka-san. W racie czego chętnie pomogę – Być może nie chciało mi się wykonywać wszystkich nudnych obowiązków jakie czasem zlecała mi Matka… Ale zdecydowanie lubiłem jej pomagać – Później westchnąłem cicho, niemal niezauważalnie. Córka goryla miała iść ze mną do szkoły. Miałem nadzieje że nie narobi mi kłopotów. Zachowywała się fatalnie, kalała moje nazwisko… Tak, i zdecydowanie była brzydka, jak… jak skąpana w blasku słońca ehm… Gorylica. – Rozumiem Oka-san, w razie czego będę dla niej miły i zaoferuje jej pomoc

Po rozmowie z matką ruszyłem w kierunku swoich komnat, miałem ochotę na dobrą herbatę. Być może spróbuje też ukończyć wiersz który zacząłem pisać kilka dni temu.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Izdurbal Tenshi





Oddział : Dywizjon 12 (technologiczny)
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
89/100  (89/100)
Punkty Reiatsu:
161/168  (161/168)

PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Pią 15 Sie 2014 - 6:36

Tourou wrócił do swojego pokoju, który w międzyczasie został już wysprzątany przez służbę. Gdy tylko otworzył drzwi od razu dostrzegł Rei kończącą właśnie skomplikowany rytuał parzenia herbaty. Wybrała do tego przepiękny zestaw porcelany o ślicznej, czerwonej barwie. Każda z czarek ozdobiona była rodowym herbem klanu Shiba wykonanym w barwie złotej, zaś dzbanek oplatało misterne wyobrażenie feniksa w locie. Mistycznego ptaka przedstawiono niczym pawia obdarowując go przepięknym, długim ogonem. Zapach mógł świadczyć, iż niebawem zaparzona będzie herbata zielona z dodatkiem płatków jaśminu, zapewne dobrana odpowiednio do pory dnia i nastroju Tourou.

Kolejne dwie godziny minęły bardzo szybko. Chłopak nie był zmuszany do robienia czegokolwiek, jednakże sam lubił angażować się w różne zajęcia celem zwiększania swoich kwalifikacji, no i oczywiście pokazania całemu światu wielkiej i szerokiej gamy talentów. Wiersz, który zaczął pisać przed dwoma dniami czekał cierpliwie na swoją kolej, która nastąpiła. Dwie godziny były czasem krótkim by napisać dobry wiersz, ba, nawet by napisać kilka w nim słów. Dwie godziny były czasem krótkim dla zwykłego człowieka. Shiba Tourou - odrodzony pierwszy Shiba, którego narodziny zwiastował szereg symboli i znaków - nie był jednak zwykłym człowiekiem. Napisanie wiersza w dowolnym stylu było dla niego łatwe, prawda? Zestaw do pisania wykonany z drewna krytego laką błyszczał lekko w świetle słońca. Był szykowny, choć nie przesadnie zdobiony. Wszystko było przygotowane i wystarczyło tylko usiąść i pisać.

(jeśli chcesz wspomnij o czym ma być wiersz, zobaczymy jak wyjdzie)

Po upływie kolejnych dwóch godzin Tourou znowu został wezwany przez służbę. Należało przywitać kolejnych gości. Szlachta przybywała chyba z całego Seireitei. Głowy najbardziej wpływowych rodów docierały na miejsce wraz z licznymi orszakami przyćmiewającymi marny pokaz ludzi wujka Hattoriego. Spośród wielkiej listy gości chłopak znał niemal wszystkich, przynajmniej z widzenia i nazwiska. Dostrzegł tam starych przyjaciół i starych wrogów swojego klanu oraz swoich własnych znajomych będących w podobnym do niego wieku. Pomiędzy gośćmi znalazło się zaledwie kilka osób, o których Tourou nie potrafił by nic powiedzieć. Najczęściej jednak byli to mało istotni członkowie i członkinie bardzo istotnych rodzin.

(jeśli chcesz, możesz tutaj wspomnieć o ewentualnych bliższych znajomych. Celowo za wiele o nich nie pisałem w tym poście, by ewentualnie pozwolić Ci na pomysłowość. Jeśli mam wszystkich wymyślić sam to po prostu nie opisuj żadnego dobra?)

Pośród wszystkich orszaków jedynie trzy wydały się naprawdę interesujące i wybiły nieco ponad przeciętność, która w tym wypadku oznaczała niezwykły wręcz przepych. Przemarsz najtańszego z orszaków kosztował bowiem zapewne więcej niż ćwierć jednego z okręgów Rukoganu, nawet tych bliższych.

Pierwszą z wyróżniających się grup był orszak klanu Kasumioji. Rodzina o niezwykle starych korzeniach i głębokiej matriarchalnej tradycji rządów słynęła bowiem wszem i wobec z niezwykłej urody oraz doskonałego wychowania za równo swoich synów jak i córek. Rodzina ta była nawet założycielem i właścicielem specjalnej szkoły dla dobrych żon uczącej młode szlachcianki w jaki sposób spełniać swoją przyszłą powinność. Nawet matka Tourou kształcona była w ich placówce co, jak się okazywało, rzeczywiście musiało być całkiem skuteczne. Dziewczęta tam uczone traktowane były niemal jak wyrocznie w sprawach etykiety. Do tego kształcono je w dziedzinie zarządzania majątkiem oraz licznych dziedzinach sztuki. Sam orszak przewodzony był przez matronę w słusznym wieku, która zachowywała jednak w jakiś magiczny sposób gładką cerę i piękną figurę oraz elegancję ruchów. Jej zielone kimono doskonale zgrywało się z włosami, które nadal miały barwę złota. Za nią maszerowały jej przepiękne potomkinie oraz przystojni potomkowie. Następnie zaś w dwóch równych szeregach maszerowały uczennice szkoły. Wszystkie członkinie i członkowie orszaku olśniewali doskonale wykonanym i dobranymi makijażami oraz przepięknymi strojami. Był to też jedyny orszak, w którym nie można było dostrzec nikogo uzbrojonego w oręż straszniejszy niż wachlarz albo szpilka do włosów. Mówiło się, że ród Kasumioji nigdy nie zniża się do chwytania za broń, chyba, że któryś z nich wybrany zostaje do szkolenia na shinigami. W innych wypadkach walki, które toczyli odbywały się na słowa oraz intrygi.

Kolejna wyróżniająca się delegacja wysłana została przez klan Kuchiki. Choć ród ostatnimi czasy tracił na ważności wciąż jednak miał jedną niezwykle ważną przewagę nad większością innych klanów - każdy potomek rodu Kuchiki (bez wyjątku) trafiał do akademii i zostawał shinigami. Również na przyjęcie rodu Shiba zdecydowana większość orszaku składała się z osób w niezbyt wystawnych czarnych kimonach świadczących o czynnej służbie dla Gotei. Stosowne kimona oraz miecze przy pasach sprawiły, iż nawet niezbyt liczna delegatura wyróżniała się znacznie spośród innych wielkich klanów.

Jako ostatnia przybyła najwspanialsza chyba delegacja - orszak Klanu Shihouin. Ród o wiekowych tradycjach słynący z posiadania największej ilości niebiańskich skarbów i artefaktów. Pod ich opieką znajdowało się ich bowiem aż cztery, podczas gdy inne największe rody mogły poszczycić się tylko jednym. Od wieków Shihouin uznawani byli za klan o największym politycznym znaczeniu zapewniając sobie oraz osobom znajdującym się pod swoim wpływem większość głosów w radzie 47. Do pałacu klanu Shiba dotarli wraz z orszakiem liczącym przeszło dwieście osób, w którym znaleźli się nie tylko ochroniarze w białych kimonach i kryjący twarze za białymi maskami nie posiadającymi żadnych rysów. Poza służbą pokojową oraz trzema grupami sług niosących lektyki orszak wzbogacono też muzykami, którzy grali w czasie marszu.

Zaciekawienie Tourou wzbudził też najskromniejszy z pośród orszaków, który w ogóle na przyjęcie dotarł. Składał się on bowiem jedynie z dwójki osób. Obie jednak zwracały na siebie ogromną uwagę całego otoczenia, zapewne nie tylko ze względu na czarno-białe stroje shinigami oraz obecność mieczy przy pasach. Pierwsza z nich była wysoką dziewczyną o przepięknej twarzy i wspaniałej budowie ciała... której raczej nie ukrywała. Jej kimono było mocno wydekoltowane a dodatkowo odsłaniało również całe niemal nogi. Wyjątek stanowiły tylko stopy skryte pod białymi tabi i sandałami. Wzrok Tourou przykuł jeszcze jeden szczegół - do granatowego pasa przytwierdzone były insygnia porucznika oddziału. Drugim członkiem delegacji Gotei był wysoki mężczyzna o ciemnych, rozwianych włosach oraz niezbyt zadbanym zaroście na brodzie. Zapewne niektóre damy mogły by go uznać za przystojnego, dodatkowo mężczyzna zdawał się stale rozmawiać na jakieś wesołe tematy wspinając po schodach by przywitać się z Tourou oraz jego matką. Często przy tym się śmiał. Nie to jednak sprawiało, że wszyscy na niego patrzyli. Wzrok wszystkich obecnych był na nim skupiony w większości ze względu na strój. Na ramiona mężczyzny niedbale narzucono bowiem białe haori ze znakiem piątego oddziału na plecach. Takie odzienie mogło świadczyć tylko o jednym - Kapitan. Na przyjęcie Tourou Gotei postanowiło przysłać dwójkę osób o statusie najwyższym dla jednego z oddziałów. Znak na plecach mężczyzny wskazywał wprost - oddział piąty.

Gdy parka dotarła na górę schodów nie wyglądali nawet troszkę na zmęczonych. Widząc gospodynię oraz jej syna dziewczyna skłoniła się nisko, stanowczo za nisko. Stanowczo za nisko, jeśli miało się kimono którego dekolt kończył się niemalże pod sporymi piersiami. Te zdawały się niemal wyskakiwać ze stroju.
- Dzień dobry Pani Shihouin! Jestem Chitose Ohiba, porucznik Piątego Oddziału Obronnego. A ten tutaj, który zagapia się właśnie na tyłek jednej z Pani służek to Tadashi Otani-san - Kapitan Piątego Oddziału Obronnego. Halo! - Dziewczyna wyprostowała się i zamachała dłonią przed oczyma mężczyzny, który wyraźnie rzeczywiście się na coś zagapił. Ten zamrugał lekko i potrząsnął głową, a następnie uśmiechnął się szeroko.
- Aaa tak! Dzień dobry, dawno się nie widzieliśmy i w ogóle prawda? Jak zwykle wygląda Pani niezwykle czarująco. A ten tutaj to berbeć przez którego całe to zamieszanie tak? - zagadnął wesoło Kapitan najwyraźniej kompletnie nie przejmując się nagannym spojrzeniem swojej porucznik oraz lekką naganą we wzroku matki Tourou. - Hmmm... nie no, chłopie ja Cię do oddziału nie wezmę bo mi wszystkie dziewczyny w sobie rozkochasz, a w tedy co ja będę robił cały dzień?
- Może pracował... - burknęła pod nosem Pani Porucznik robiąc urażoną minę, później jednak sama dodała cicho. - ... ale serio mówiąc to jest z ciebie niezłe ciacho. Dasz się wyciągnąć na spacer później co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pałac rodu Shiba   Today at 0:09

Powrót do góry Go down
 
Pałac rodu Shiba
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Seireitei :: Tereny Mieszkalne-
Skocz do:  
Free forum | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Sosblogs