IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj
Nabór na stanowiska Mistrzów Gry! Rekrutacja na GG: 2785425!
Pomoc dla nowych graczy

Lista aktywnych Mistrzów Gry:
Kamys 5/3 | Izdurbal Tenshi - 3/4 | Kuchiki Kyosuke - 6/3
CZaras – 2/3 | Shadow - 1/1 | Kaz- 1/1 | Kovacs - 0/1 |
Watanabe no Tsuna
- 2/3* (możliwe dodatkowemiejsce o ile KP zainteresuje, zaś gracz będzie aktywny)


Share | 
 

 Leśny dwór

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Pon 2 Wrz 2013 - 13:32

- Kasai. Powiedział celując w twarz człowieka trzymającego się za tył głowy tak, aby go wykończyć. Oczywiście tuż przed tym ukształtował reiatsu na kształt ognia, a w raz z słowem wystrzelił je. Następnie czy wyszło doskonale czy nie chwycił opartą o ścianę prowizoryczną maczugę i odskoczył od ściany.
- Podejdź pod samą ścianę. Powiedział pospiesznie samemu też kierując się do samej drugiej części pomieszczenia. Teraz nie mógł atakować z zaskoczenia, a więc musiał oszukać rywala korzystając z karty atutowej, czyli kidou. Facet posiada brutalną siłę, lecz najpierw musi do mnie dobiec. Nim będę w jego zasięgu muszę go wykończyć. Pomyślał stając kawałek przed babcią. W prawej ręce trzymał nogę od stołu niczym bokken na lekcjach z Sekine-sensei. Nogi miał lekko ugięte, lewą z tyłu, a prawą z przodu. Różnica odległości między piętą prawej stopy, a dużym paluchem lewej prawie pół metra. Była to typowa pozycja, lecz normalnie kij złapałby obiema rękoma. Tym razem, jednak było to tylko upewnienie się, aby móc się bronić jeśli nie uda się rywala powstrzymać w biegu.
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery... Powiedział Natsuo pod nosem skupiając trochę reiatsu w palcu wskazującym lewej dłoni. Miał nadzieję, że zmysł wyczuwania reiatsu jego przeciwnika nie jest aż tak dobry, aby poczuć tak małe ilości skupionego rei. Plan był prosty, Shihouin pilnie obserwował nogi przeciwnika gdy ten przemieszczał się w jego stronę. Gdy natomiast rywal podczas biegu, który młody arystokrata przewidział postawi nogę, aby za chwilę się z niej wybić młodzian skupione reiatsu uformuje w błyskawicę, którą wystrzeli w wyciągniętą do przodu nogę, a konkretniej udo. W tej chwili facet nie powinien mieć szans akurat tej części ciała zdjąć z linii ognia błyskawicy. Natsuo przewidywał taki sam efekt jaki nastał owego feralnego dnia, w którym potraktował studenta akademii byakuraiem. Rozpędzona kupa mięcha teoretycznie powinna paść na ziemi jak długa, bowiem zaklęcie przebiło mięsień udowy. Gdy natomiast człowiek nie potrafiący atakować z dystansu zostaje pozbawiony możliwości poruszania się to wystarczy go już tylko dobić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Pon 2 Wrz 2013 - 13:43

Ogniste tornado ugodziło obwiesia prosto w głowę. Płomienie zaczęły się wżerać w twarz nieszczęśnika, którego wrzask zapełnił całą posiadłość porywaczy. Upadł na ziemię, przekręcił się na bok i zamarł. Swąd palonego ciała był okropny.
Babcia usłuchała i z okrwawionym tłuczkiem w dłoni cofnęła się pod przeciwległą ścianę. Ostatni zbir zawiódł Natsuo, bowiem nie zdecydował się na szaleńczą szarżę. Wciąż pozostawał na korytarzu ukryty za wzrokiem chłopaka.
- To nie było mądre, panie bohaterze. - Gniewny głos wypełniony był chłodną wściekłością. - Tam na dole mamy twojego ojca. Jest nam potrzebny, ale możemy pozwolić sobie na stratę powiedzmy... jego ręki. Oczywiście akt dobrej woli ze twojej strony może sprawić, że czcigodny tatulek nie skończy w więcej niż jednej części.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Pon 2 Wrz 2013 - 17:35

Natsuo nigdy nie był specjalnie dobry w odczuwaniu cudzych emocji. Teraz, jednak wściekłość jego oponenta była odczuwalna niczym jakiś wyjątkowy wyraźny zapach. Czyżby facet był zestresowany i bał się, że i go Shihouin uśmierci? Nie wiadomo, nie mniej młody arystokrata zauważył w tej sytuacji więcej plusów niż minusów. Po pierwsze gdyby ich pracodawcy nie zależało na zachowaniu zdrowia porwanych to nie wydawałby pieniędzy na zatrudnienie kogoś zaznajomionego w medycynie co oznacza, że goryl blefuje. Do tego gdyby jego kumple znajdowali się na dole to nie chciałby załatwić tego polubownie grożąc tylko zawołałby wsparcie i wspólnie, by się mną zajęli. Wyglądałoby na to, że moja teoria odnośnie ilości przeciwników jest dość prawdopodobna. O ile dobrze mi się wydaje ten tutaj jest ich przywódcą, czyli tym który wtedy trzymał katanę. Jednego uśmierciłem, drugiemu zrobiłem poważną dziurę w brzuchu może nawet uszkodziłem ważniejsze organy wewnętrzne, a trzeciemu spaliłem twarz. Oznacza to, że został tylko on i doktorek. Shihouin nie marnował czasu. Myśli przeleciały mu przez głowę w tempie błyskawicy, a chłopak ani przez chwilę nie zawahał się, aby poddać. Uważał, że znajduje się właśnie w dość komfortowej sytuacji. Jego przeciwnik schował się za drewnianą ścianą, którą przed chwilą był w stanie rozwalić gołą ręką, a więc można się domyślać, że kidou powinno również się przez nie przebić. Do tego mężczyzna zdradził miejsce swojego pobytu wypowiadając się głośno. Natsuo skupił, więc troche więcej reiatsu w palcu wskazującym lewej ręki niż z reguły to robił gdy chciał użyć hadou numer cztery (- 6 rei).
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery... powiedział po cichu, pospiesznie, lecz stanowczo skupiając reiatsu. Palcem wycelował w miejsce na ścianie, z której dochodził głos. Wykalibrował mniej więcej, aby trafić w klatkę piersiową oponenta. Następnie użyte reiatsu ukształtował w błyskawice, którą wystrzelił prosto w kierunku, którym wskazał palcem mówiąc ponownie cicho, lecz stanowczo:
- Byakurai. Miał nadzieję, że biała błyskawica przebije się przez ścianę i korzystając zaskoczenia ugodzi przeciwnika. Nawet jeśli tak się nie stało tuż po wystrzale ile sił w nogach popędził na drzwi do korytarza.
- Zaklęcie destrukcyjne numer jeden... powiedział w biegu skupiając w dwóch wystawionych palcach (wskazującym i środkowym) lewej ręki trochę reiatsu (- 3 rei). Nie ważne czy trafił czy nie liczył, że poważnie zaskoczy i wybije z ostrożności przeciwnika. Dzięki czemu ten nie usłyszy co chłopak dalej kombinuje. Jeśli dostał tym lepiej, jeśli nie i tak trzeba spróbować. Shihouin zamierza od razu po zakręcie do niego podbiec i dwoma palcami dotknąć jakąkolwiek część jego ciała (najlepiej korpus) i wcześniej skupione reiatsu przekształcić w fale odpychającą go mocno mówiąc stanowczo:
- Shou! Korzystając z zaskoczenia młody arystokrata chciał wielkiego goryla jeszcze bardziej zaskoczyć i wystrzelić na parę metrów przy pomocy prostego kidou. Korzystając z chwili jego niemocy postanowił skończyć to gdyż miał czas, aby wypowiedzieć dłuższą inkantacje:
- Rozkrusz się, czarny psie Rondanini! Spójrz na siebie i obróć się w popiół. Poderżnij swoje gardło! Zaklęcie wiążące numer dziewięć... powiedział chłopak pospiesznie i stanowczo skupiając troche więcej reiatsu niż tego zaklęcie wymaga, aby je wzmocnić (- 10 rei). Następnie reiatsu swoje wysłał w przeciwnika kształtując je w czerwoną aurę spowijającą jego ciało, która magicznym sposobem paraliżuje ciało i powiedział:
- Geki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Pon 2 Wrz 2013 - 18:09

Natsuo nie przestraszył się groźby i zebrał do rzucenia kolejnego kidou. Wyciągnął palec, którego koniuszek zalśnił jasnym światła. Biała błyskawica uwolniła się i pomknęła naprzód przebijając ścianę czemu odpowiedział chrapliwy krzyk.
Nie marnując czasu chłopak ruszył za drzwi gdzie nieomal nie zderzył się z bandziorem, który musiał sobie ładnie zażartować ze szlachcica, bowiem wyglądało na to, że wcale nie dostał byakuraiem.
Natsuo próbował przyłożyć palce do torsu zbira, lecz ten chwycił jego przegub, a swą drugą dłoń zacisnął w pięść, która właśnie zaczęła pędzić na spotkanie twarzy szlachcica. Wszystko działo się za szybko. Shihouin nie zdążył wykonać uniku i mocne uderzenie spadło na jego twarz. Gruchnęło gdy nos przyjmował impet ciosu [-10PŻ]. Tego już było dla niego za wiele. Młodzian zatoczył się w tył i zamroczony upadł na podłogę.
- Lubimy bić mniejszych? - usłyszał głos babci. - Spróbuj zawalczyć z kimś mocniejszym chuliganie!
Ktoś wyrwał mu z dłoni nogę od krzesła.
- Nie podniecaj się babuniu bo jeszcze zejdziesz z nadmiaru emocji! - warknął zbir. Odgłos zderzającego się drewna. Natsuo zdołał unieść nieco głowę. Przed oczami latały mu gwiazdki, lecz zdołał dojrzeć plecy babci potykającej się najwyraźniej z mężczyzną.

[-9PR, tym razem energia na zaklęcie się rozproszyła]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Pon 2 Wrz 2013 - 18:50

Natsuo zobaczył pięść, tylko przez chwilę ją widział. Po chwili padł zamroczony nie za bardzo wiedząc co się dzieję. Sekunda trwała wieczność podczas, które na tyle otrzeźwiał aby zrozumieć, że ta staruszka walczy na równi z tym gorylem. Przynajmniej nietypowa sytuacja. Shihouin chciałby leżeć na tyłku, a tym bardziej zemdleć, byłoby to takie przyjemne po prostu odlecieć. Nie mógł, jednak starszej kobiety zostawić sam na sam z tym brutalem. Znał się na anatomii, więc wiedział co zrobić aby zminimalizować działanie efektu po uderzeniu. Skupił się na jednym punkcie gapiąc się prosto w niego. Przy tym miał nadzieję, że jego czynności nie będą na tyle ograniczone, że będzie mógł robić to co dość proste. Miał nadzieję, że babka zajmie go przez dłuższą chwilę, bowiem teraz wszelkie jego czynności mogą być spowolnione. Tak, więc skupił w palcu wskazującym prawej ręki reiatsu (6 pkt).
- Zaklęcie destrukcyjne numer cztery... powiedział pod nosem mając nadzieję, że nie kapnie się jego przeciwnik zajęty pojedynkiem ze starszą paniom. Następnie podniósł prawą rękę i wycelował tam gdzie domyślał się, że jest korpus przeciwnika. Miał nadzieję, że do tego momentu jego mózg na tyle otrzeźwieje, że będzie blisko normalności. Korzystając, że jego nogi mają w zasięgu nogi babci wyczekał dobry moment jak najmniej niebezpieczny dla niej i skosił ją. Starał się ją tylko przewrócić nie robiąc nic jej. Takie niespodziewane działanie powinno zdziwić goryla, a nagłe zniknięcie przeszkody jaką była babcia pozwoliła chłopakowi nie dać przeciwnikowi nawet chwili na reakcje i gdy tylko padła uformował skupione reiatsu w białą błyskawicę i wystrzelił ją w korpus rywala mówiąc przy tym:
- Byakurai. Miał nadzieję, że goryl który wydawał się niezbyt inteligentny, a do tego zafrasowany pojedynkiem z starszą panią kompletnie zapomni o młodym arystokracie, który teraz nagle przewracając babcie i od razu po tym wystrzeliwując w przeciwnika element zaskoczenia będzie tak duży, że zaklęcie dojdzie celu. Do tego wzmocnione przy pomocy reiatsu miało dostać się do płuc lub serca i wykończyć rywala na miejscu. Taki był rezultat idealny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Pon 2 Wrz 2013 - 19:20

Minęła chwila zanim Natsuo doszedł do siebie po ścinającym z nóg uderzeniu. Ze złamanego nosa sączyła się krew. Czuł w ustach nieprzyjemny metaliczny smak.
To wszystko było nic wobec tego czego mogła zaraz doświadczyć babcia. Jej napastnik nie władał co prawda kataną, lecz masywną pałką, jednak zdawało się to nadto wystarczać na pokonanie starowinki.
Ta jednak nie miała zamiaru tanio sprzedać skóry i trzeba było przyznać całkiem nieźle odpierała ataki młodszego i zapewne dużo silniejszego fizycznie mężczyzny.
Ten stan względnej równowagi utrzymywał się do czasu kiedy Natsuo postanowił wtrącić swoje trzy grosze. Skosić babkę udało mu się całkiem ładne. Biedna kobiecina upadając uderzyła głową w ścianę.
Lecz to nie miało mieć znaczenia bowiem Shihouin już strzelał do zbira i... poszło nie tak jak by tego sobie życzył. Owszem, trafił, ale nie tak jakby chciał. Nie docenił tutaj przeciwnika, który widząc wycelowany w niego palec cofnął się gwałtownie tak, że promień energii ledwo drasnął jego bok. Wściekły postąpił szybko do Natsuo i wymierzył kopnięcie prosto w nerki. Eksplozja bólu wstrząsnęła chłopakiem [-6PŻ]. Skulił się w obronie przed kolejnymi ciosami te jednak nie nadeszły. Mężczyzna pisnął z bólu, a Shihouin przez łzy zobaczył, jak babcia wstaje i dopada draba.

[-6PR]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Pon 2 Wrz 2013 - 20:18

I znowu. Coś mi się wydawało, że zbyt dobrze mi idzie. Pomyślał Natsuo widząc jak jego zaklęcie nie trafia. Wiedział, bowiem co się stanie po chwili. Dostał potężnego kopa i skupił się automatycznie aby uniknąć innych uderzeń. Okazało się, że jego pomysł, który miał zakończyć walkę możliwe iż ją skończył lecz nie w taki sposób jaki Shihouin sobie to zaplanował. Sam trafił babcie, a swoją okazje spartolił i też oberwał. Gdy już czuł, że nadzieja na wydostanie się stąd przepadła starsza kobieta po raz kolejny zaatakowała. Trafiła rywala w klejnoty dając im nadzieje na jakąkolwiek walkę. W takiej ciasnocie nie możemy wykorzystać atutów przewagi liczebnej. Szczególnie gdy znajdujemy się po jednej jego stronie. Aby wygrać ktoś musi go zajść od tyłu. Mam jakieś pół metra aby się przebić i muszę to zrobić za wszelką cenę. Przyda mi się broń. Natsuo wstał korzystając z chwili jaką dała mu babunia bijąc w najboleśniejszy dzwon mężczyzny nadający najniższe tony. Następnie cofnął się do drzwi pokoju, w którym mieszkała nie wiadomo ile starsza pani przypominając sobie o ryglu. Drewniana deska mogła posłużyć spokojnie za broń. Teraz, jednak nie była mu ona potrzebna, więc chwycił ją przykładając ją sobie do brzucha i wziął rozbieg. Następnie ile sił w nogach pobiegł w kierunku walczących, a następnie skręcił pod tę ścianę, pod którą właśnie się nie znajdowali korzystając z maksymalnej ilości miejsca jaką mu zostawili. Gdy natomiast był blisko nie bacząc na ból jaki nastąpi przy lądowaniu na twardej posadzce wystrzelił się do przodu. Skoczył na szczupaka głowę wystawiając do przodu i lecąc jak najdalej. Starał się tak ustawić by wylądować na kolanach. Następnie szybko odwrócić się na tyłek, aby wiedzieć gdzie się znalazło, a później szybko wstać, aby móc osaczyć przeciwnika. Były dwie opcje w razie powodzenia tej akcje. Albo rywal zaatakuje go wtedy starał się ustawić deskę tak, aby ów atak sparować, a wykończenie rywala rypnięciem przez tył głowy zostawić starszej pani. Albo bandyta nadal skupił się na starszej pani, a wtedy Shihouin niczym baseballista przymierzył i szerokim zamachem wycelował deską w tył głowy oprycha. Takie uderzenie powinno ostatecznie zakończyć starcie gdyż człowiek nawet tak duży jak on powinien zemdleć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 12:03

Natsuo był już słaby. Otrzymane ciosy i znaczny ubytek rei doprowadziły do tego, że podpierając się o ścianę ledwo udało mu się wstać. Zawroty głowy nie pomagały w ustaniu, a członki miał jak z waty. Mimo tego udało się chwiejnie podejść do drzwi i zabrać belkę. Zajęci walką nie zwracali na niego uwagi. Mimo wszelkich przeciwwskazań babcia radziła sobie nadzwyczaj dobrze. Obserwując z boku wydawało się, że nawet będąc w pełni sił młody Shihouin miałby problemy z pokonaniem seniorki. Teraz jednak mierzyła się ze znacznie bardziej wymagającym przeciwnikiem, który na dodatek zaczął tracić cierpliwość. Otoczyła go wzburzona aura reiatsu. Nie zwiastowało to niczego dobrego.
Przyciśniętemu do ściany Natsuo udało się przedostać na tyły mężczyzny. Znużone ramiona szlachcica drżały kiedy unosił dechę do zadania ciosu. Uderzył celnie, acz nie tak mocno jakby sobie tego życzył. Mężczyzna wciąż stał, ale atak z tyłu zdekoncentrował go na tyle, że babcia mogła przejść do odważniejszych działań. Wbiła mu piętę w stopę, a nogą od krzesła pchnęła w brzuch.
Zbir zatoczył się do tyłu prosto na Shihouin'a, który zresztą zamortyzował upadek tego pierwszego.
Chłopakowi zabrało dech kiedy przywalony masywnym cielskiem upadł na podłogę.
Babcia działała dalej. Chciała grzmotnąć stołową nogą w skroń zbira, ten jednak zdołał uchwycić kawał drewna. Wtedy jednak otrzymał kolejnego kopniaka w krocze. Staruszka wyrwała swój oręż i zadała dwa razy w głowę mężczyzny.
Tego było już dla niego za wiele. Jęknął boleśnie i znieruchomiał przez co Natsuo musiał o własnych siłach wydostać się zza niego.
Babcia westchnęła głośno.
- Byłoby łatwiej chłopcze gdybyś nie przeszkadzał - stwierdziła zrzędliwie. - No, ale teraz już po krzyku... Został tylko ten szarlatan na dole, z którym chętnie spotkam się osobiście.
Mściwy ton głos pozwalał przypuszczać, że kobiecina nie przepadała za doktorkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 13:51

Jestem za nim! Pomyślał Natsuo. Otoczenie przeciwnika było chyba największym jego sukcesem w starciu z ostatnim z tu obecnych zbrodniarzy. Później nadal nieźle, lecz troszkę gorzej niż na początku, bowiem uderzenie doszło do celu, lecz było słabsze niż przewidywał. Udało mu się, jednak wybić rywala z pantałyku dając możliwość babci jeszcze bardziej zwiększyć przewagę nad gorylem. Gdy wygramolił się z pod przeciwnika odetchnął z ulgą i powiedział:
- Cholera. Owo brzydkie słowo wymsknęło mu się gdyż ta walka dłużyła mu się niemiłosiernie i parę razy wydawało mu się, że przegrana jest niechybna. Gdyby nie babcia na pewno, by sobie nie poradził. Ogromne szczęście go spotkało, że w celi obok leżała osoba, która mimo zaawansowanego wieku zachowała tyle werwy i umiejętności. Po jej złośliwej wypowiedzi odparł z uśmiechem:
- Obiektywnie patrząc mój zabieg oflankowania był genialny. Po czym zaśmiał się i dodał:
- Uratowałaś mi, jednak skóre dobre pare razy. Wielkie dzięki za to. Po tym, jednak spoważniał i co do planów dalszych powiedział:
- Chyba za pokonanie trzech poprzednich rywali zapłaciłem zbyt wysoką cenę. W boju raczej będę nieużyteczny, nie wiem czy udałoby mi się nawet bez przeszkód dotrzeć do seiretei. Ty, jednak potrzebujesz wsparcia na w razie gdyby ten doktor okazał się silniejszy niż się wydawało albo miał jeszcze jakiegoś ochroniarza tam na dole. Ten korytarz ciągnie się dalej, może w pokojach będą jacyś inni więźniowie tych bandytów, którzy uwolnieni wspomogą nas w walce. Sugerowałbym się rozejrzeć nim zejdziemy na dół. Takie było jego zdanie. Taki Cheng Dong samemu przykładowo prawdopodobnie rozprawiłby się z tymi zbirami, których do tej pory pokonali gdyby był oswobodzony. Jeśli starsza pani się z nim zgodziła to najpierw poszedł do niej do pokoju po świeczkę, aby żaden więzień nie zaatakował go mając go za wroga. Następnie ze światłem ruszył otwierać każdy pokój po kolei poszukując wsparcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 14:06

- Bądź co bądź nie jestem jeszcze bezużytecznym starym próchnem - rzekła babcia schylając się, aby odpiąć od pasa zbira pochwę z kataną.
Wysłuchała co miał do powiedzenia jednak nie przejęła się tym zbytnio.
- Nie kłopocz się synku. Z tego co wiem pozostałe pokoje są puste, a z tym tam na dole sama doskonale dam sobie radę - stwierdziła dobrodusznie. - Jeśli się zmęczyłeś to połóż się na w moim pokoju. Tam na stole mam taką zieloną maść, która działa idealnie jeśli posmarować nią obolałe miejsca.
Pewna siebie starowinka ruszyła ciemnym korytarzem ku schodom. Widać miała zamiar odwalić tutaj całą robotę. Czy Natsuo był w takim razie jeszcze potrzebny? Zostawianie wszystkiego w rękach staruszki nie licowało się z godnością ani szlachcica ani przyszłego shinigami, aczkolwiek nie była to pierwsza lepsza babuszka lubiąca narzekać na liczne zdrowotne przypadłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 14:24

Dopiero gdy kobieta sięgnęła po miecz Natsuo zrozumiał, że jego teza była prawdziwa. Oczywiście chodzi o tę o braku możliwości ranienia więźniów przez ochroniarzy. Cholera jeśli mieliby pozwolenie ich pracodawcy na obcięcie nam nóg to pewno bez problemu, by to zrobił. Mamy sporo szczęścia. Pomyślał Shihouin. Wypowiedź babci go zdenerwowała. Co ona sobie myśli? Mam pozwolić samemu iść w miejsce, w którym mogą być inni przeciwnicy, a do tego posmarować się maścią i leczyć się. Nie ma mowy, to zbyt niebezpieczne. Chwycił pałkę, którą walczył goryl i opierając się na niej wstał i powiedział:
- Nie ma mowy. Tam może być ktoś jeszcze. Zresztą tam za pewne jest moja rodzina, muszę im pomóc. Nadal, jednak coś mi tu nie gra. Uwolniłem się jako jedyny, a jestem najsłabszy. Ta babcia wychodzi na to że walczy znacznie lepiej niż ja, a do tego miała lepsze warunki. Czemu się nie uwolniła? Ojciec był shinigami na pewno posiada większą krzepę w rękach niż ja, więc powinien rozluźnić sznur. Do tego z jego arsenałem kidou nawet leżąc na plecach prawdopodobnie pokonałby zbirów. Cheng Dong również jest sporo ode mnie silniejszy, więc i mu powinno się udać rozluźnić sznur na tyle aby się uwolnić. Do tego jest doświadczonym wojownikiem. Matka umie różne rodzaje supłów, twierdzi że z dawnych czasów. Też raczej, by się wykręciła. Skoro, więc jestem najsłabszym z więźniów to jakim cudem to ja rozpocząłem to co tu się dzieje pierwszy uwalniając się? Chwila leżącego odpoczynku powinna Natsuo zrobić dobrze, a szczególnie jego zwaciałym kończynom. Gdy, więc wstał zrobił parę testowych kroków pałkę trzymając raczej jako laskę na wypadek upadku orientując się jak to wygląda. Podejrzewał, że nie tak źle ale przezorny zawsze ubezpieczony. Następnie starał się jak najciszej udać w ślad starszej kobiety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 14:47

- Jak wolisz. Tylko nie plątaj mi się pod nogami chłopcze - rzuciła jeszcze u szczytu schodów, po czym ostrożnie, aby nie prowokować skrzypienia kolejnych stopni, zaczęła schodzić w dół.
Po rabanie jaki narobili walczący raczej wszyscy, którzy jeszcze zostali w domu zostali zaalarmowani, więc babcia i Natsuo element zaskoczenia mieli już z głowy.
Chłopak sięgnął po pałkę, która była mocnym kawałkiem drewna dobrze leżącym w dłoni. Ruszył za staruszką po schodach. Nogi drżały pod nim, więc musiał się przytrzymywać poręczy, aby zminimalizować ryzyko upadku. Na dole zobaczył babcią stojącą za drewnianymi, przesuwanymi drzwiami.
Oprócz nich były tu jeszcze dwa przejścia. Jedno do jeszcze innego pomieszczenia, oraz drugie prowadzące na zewnątrz.
Starowinka z kataną w dłoni przesunęła drzwi i weszła krok do pomieszczenia wypełnionego bladym światłem. Spojrzenie Natsuo od razu padło na przywiązanego do krzesła ojca. Głowę miał zwieszoną, a nad nim stał zapewne doktorek, który okazał się być siwym już staruszkiem ze starannie przystrzyżoną bródką.
Był przygotowany na ich wizytę. Szybkim ruchem przystawił nóż do gardła Tadei'ego.
- Od początku mówiłem, że twoja obecność Josei jest tutaj zbędna. - Zwrócił się z uśmiechem do babci. - Sam potrafię mu pomóc, a ty zrobisz najlepiej jeśli się wycofasz. No chyba, że... chcesz aby ten gentelmen tutaj stracił trochę krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 15:10

Cholera tego się obawiałem. Pomyślał Natsuo, widząc że szalony doktorek wziął ojca za zakładnika. Młodzian spojrzał najpierw na babcię. Ta była pewna, że pokona go bez problemu, a z wypowiedzi starszego mężczyzny wychodzi, że się znają. Musiała zdawać sobie sprawę, że weźmie zakładnika słysząc o rozróbie u góry. Jeśli babcia podejmowała jakieś działania to Shihouin przyglądał się, jeśli tego nie zrobiła to powiedział spokojnym, zimnym tonem:
- Nie zazdroszczę Ci... tak podejrzewał, że zwróci uwagę mężczyzny, który wysłucha to co młodzian ma do powiedzenia. Przy tym arystokrata da babci chwilę do obmyślenia planu działania i zrealizowania go. Do tego może korzystając z perswazji Natsuo uda się coś zdziałać? Warto spróbować, bo póki co nic innego Shihouinowi nie przychodziło do głowy. Kontynuował, więc z dozą litości w głosie:
- Bycie między młotem, a kowadłem to ciężko los co? Nie trudno zauważyć, że od pracodawcy dostaliście wytyczne, aby nie zrobić nam krzywdy. Musi mu zależeć na naszym zdrowiu kimkolwiek jest. Tą katanę... tu wskazał na miecz w ręku starszej pani - cały czas u boku miał jeden z tutejszych bandytów, z którymi walczyliśmy. Mimo tego walczył pałką na pewno wiedząc, że zmniejsza to jego szanse na zwycięstwo. Jeśli, więc zabijesz ojca to Twój szef zabije Ciebie, jeśli nie zabijesz to my to zrobimy. Tak sobie pewno myślisz co? Mylisz się. Nie pragnę zemsty, lecz wolności, spokoju i zdrowia mojego oraz mojej rodziny. Po prostu stanu przed Waszym porwaniem. Nie zrób niczego głupiego po prostu stąd wyjdź i uciekaj przed gniewem swojego pracodawcy, a mój gniew ani nikogo z nas nie będzie Cię ścigał. Co Ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 15:54

Babcia nie miała zamiaru zachowywać bierności przez co zdjęła z barków Natsuo ciężar podejmowania decyzji.
- To zabawne, że taki mały człowieczek stara się jeszcze tutaj coś ugrać - rzekła lekceważąco na co oczy doktorka zalśniły gniewnie. Niezrażona tym staruszka kontynuowała. - Jesteś pewny, że chcesz zadzierać z jednym z najpotężniejszych rodów Seireitei? Na moje oko jesteś na to trochę za niski.
Doktor skrzywił się. Wiedział, że jego sytuacja nie była komfortowa, ale próbował dodać sobie odwagi kolejną buńczuczną wypowiedzią.
- Zadaj sobie pytanie czy chcesz, aby ten człowiek umarł.
Babcia zareagowała na to ze spokojem.
- To ty zadaj sobie pytanie ile życia ci zostanie jeśli go tkniesz. Widzisz przecież tego młodzieńca czającego się za mną. Myślisz, że długo pozwoli ci cierpieć?
Mężczyzna jakby w wahaniu oddalił ostrze od szyi Tadei'ego. Uśmiechnął się przebiegle.
- Niech ci będzie, ale wiec, że prędzej czy później i tak puszczę cię z torbami. Z radością zaśmieję się wtedy jako ostatni.
Sięgnął za pazuchę swojego nienagannie czystego kimono. Potężny rozbłysk światła uderzył boleśnie w oczy Natsuo. Ktoś pchnął go tak, że po raz kolejny szlachcic zapoznał się z podłogą.
Minęła dłuższa chwila zanim dał uchylić powieki. Mroczki gęsto latały mu przed oczami. Udało się jednak zorientować w sytuacji. Doktorka nigdzie nie było widać, a babcia zajmowała się rozwiązywaniem sznurów wiążących Tadei'ego do krzesła.
- Ech, te głupie nowoczesne gadżety. - Westchnęła przecierając dłonią oczy. - Ale nic. Przy odrobinie szczęścia ten bęcwał napotka w lesie głodnego hollow'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 16:12

Natsuo słuchał dialogu nie wcinając się. Serce biło mu, jednak straszliwie. Nie wiedział jak bardzo babcia zna tego faceta, ale mimo to był przerażony. Czuł, że kobieta lawiruje na granicy i mimo nielogicznym wydawało się zabicie Tadei'ego ze strony doktora to chłopak o tym nie myślał. Raczej zadawał nieracjonalne pytania "a co by było gdyby". Mimo to skończyło się dobrze. Prawie dobrze. Gdy wreszcie mógł otworzyć oczy to usiadł na tyłek.
- Holipa nie tylko uratowałaś moją skórę, ale i mojego ojca. Nie jestem w stanie podziękować Ci w należyty sposób nie mówiąc już o wynagrodzeniu Twojej odwagi. Wiedz, jednak że już zawsze będziesz przez rodzinę Shihouin uznawaną za drogiego przyjaciela. Dla mnie to niestety nie koniec, muszę odnaleźć jeszcze matkę i przyjaciela rodziny. Oni też zostali przez nich złapani. Powinni gdzieś tu być. Następnie rozejrzał się po pomieszczeniu szukając jakichś drzwi, które mogłyby sugerować, że za nimi jest kolejna cela. Następnie otworzył je i sprawdził czy nie ma tam jego towarzyszy. Tak przeszukał cały parter. Gdy kogoś spotkał to go uwolnił z więzów. Jeśli nie to wyruszył na piętro aby upewnić się czy kobieta nie pomyliła się i przeszukał resztę pokoi na korytarzu i ponownie jeśli kogoś spotkał to również uwolnił. Jeśli i tam nie było poszukiwanych to zestresowany wrócił do pomieszczenia, w którym znalazł ojca:
- Nie ma ich w budynku. powiedział zasapany. Postanowił poczekać, aż rodzic się ocknie, a może on coś wie? Przy tym zagadnął starszą panią o parę spraw. Co tutaj robi, skąd ma taką krzepę, skąd zna tego doktora i kim on właściwie jest, co tu się dzieje i czemu ich oraz ją uwięzili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 16:33

- Ile je takich deklaracji już w życiu się nasłuchałam - gderała, ale potem uśmiechnęła się pod nosem. - A tak w ogóle to sądzę, że nie masz tu czego szukać - rzekła po chwili.
Pomieszczenie, w którym się teraz znajdowali musiało kiedyś spełniać rolę salonu. Teraz podniszczone mebla ustawiono pod jedną ścianą. Na jednym ze stołów stało mnóstwo szklanych naczyń, w których znajdowały się różnobarwne ciecze.
- Twoja matka i ten przyjaciel nie pochodzą z arystokracji? - Po otrzymaniu odpowiedzi kontynuowała. - To znaczy, że tutaj ich niema. Prawdopodobnie cieszą się teraz wolnością, bo widzisz... ten szarlatan musiał sobie ubzdurać, że ze krwi szlachcica z wysokiego rodu uda mu się uzyskać lekarstwo... Owszem, jest to materiał znacznie wyższej jakości od soków zwykłego rukończyka niemniej w tym przypadku nie ma to znaczenia.
Skończyła rozsupływać węzły. Klepnęła Tadei'ego w policzek.
- Hmm... musieli dać mu sporą dawkę. No nic, za jakiś czas powinien się obudzić.
Podeszła do stojącego pod ścianą, zakurzonego fotela i usiadła na nim.
- Ech. Mimo wszystko jestem na to za stara.
Wysłuchała wszystkich pytań Natsuo.
- W skrócie. Zły, bogaty i bardzo chory człowiek za wszelką cenę nie chciał wylądować w grobie... To sobie bandzior najpierw porwał mnie, chociaż wyraźnie mówiłam, że to złapanie akurat tego choróbska jest otrzymaniem biletu w jedną stronę. Chyba, że sam król dusz by się nad nim pochylił, ale nie sądzę żeby to zrobił bo bandzior zaczął już strasznie śmierdzieć... Potem zaś przypętał się ten konował, który zapewnił, że wynajdzie lekarstwo jeśli dostarczy się mu odpowiednich składników, którymi byliście wy... Słuchasz mnie jeszcze chłopcze? Uczyń mi tą przysługę i znajdź moją torbę. Gdzieś tu powinna być chociaż jestem pewna, że drań ją solidnie przetrzepał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 16:52

Na informacje o strażniku i matce na wolności ucieszył się. Dalsze wypowiedzi były jednak raczej zasmucające. Niesamowite ile ciemni i zabobonni ludzie są w stanie zrobić, aby zrealizować swoją chorą myśl.
- Ludzie to egoiści. Szepnął pod nosem mówiąc raczej do siebie niż do starszej kobiety. Gdy ta poprosiła go o znalezienie torby powiedział:
- Pewnie, a jak wygląda. Gdy otrzymał informacje zaczął przeczesywać najpierw ten pokój w poszukiwaniu rzeczonego przedmiotu, a następnie każdy kolejny. Jeśli/gdy już go znalazł przyniósł go starszej kobiecie i położył jej na udach z uśmiechem mówiąc:
- Proszę. Ten koszmar chyba się już skończył. Teraz muszę tylko wrócić do domu, a raczej aż wrócić do domu. Nie za bardzo wiem gdzie jestem poza tym, że w lesie. Nie mam jedzenia ani picia. Do domu pewnie daleko, a do tego muszę przetransportować tam niepełnosprawnego ojca. Cholera.
- Nawiasem mówiąc nazywam się Natsuo. powiedział ze szczerym uśmiechem po czym dodał:
- Musze znaleźć jeszcze jedną rzecz. Ojcu serce, by pękło jeśli straciłby swojego zanpaktou. wyjaśnił, a następnie zaczął przeszukiwać wszystkie pokoje w celu odnalezienia miecza. Najpierw, jednak rzucił okiem na miecz, który znalazła u największego goryla kobieta, aby upewnić sobie czy zbir przypadkiem nie chciał przywłaszczyć sobie broni potężniejszej niż mu się wydawało. Jeśli to nie ojcowskie zanpaktou tylko katana, którą zobaczył w dniu porwania w rękach jednego z bandytów to ruszył na poszukiwania. Zaczął od dolnej lepiej oświetlonej części budynku, a jeśli tam go nie znalazł to poszedł najpierw do pokoju, w którym leżała wcześniej starsza kobieta, aby zabrać stamtąd świeczkę jako marne, bo marne ale zawsze jakieś źródło światła, które pozwoli mu przeszukać resztę pokoi, czyli te które znajdują się na piętrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 17:20

Natsuo nie szukał długo. W kącie pomieszczenia znalazł zarówno delikatnie pachnącą ziołami torbę babci, jak i zanpakutou ojca. Widać zbiry nie zdążyły jeszcze zdecydować co zrobią z cenną bronią.
Może jako prości ludzie bali się dotykać broni shinigami? Młody Shihouin słyszał o przesądzie krążącym wśród rukończyków jakoby bezprawne przywłaszczenie zanpakutou wzbudzało gniew ducha miecza w wyniku czego nieostrożny złodziej kończył jako kupka popiołu.
Chłopak podał torbę na co babcia uśmiechnęła się z wdzięcznością.
- Zawsze lepiej jest mieć znajomości u bogatych. Ja nazywam się Josei Haruna, chociaż wszyscy mówią do mnie babcia Josei.
Zaczęła grzebać w torbie i po chwili wyjęła z niej dużą miedzianą monetę. Przyłożyła ją do ucha nasłuchując tylko sobie wiadomych dźwięków. Zmarszczki na twarzy pogłębiły się i nagle babcia wydała się Natsuo bardzo sroga w podobny do dozorczyni sposób.
Po dłuższej chwili przyłożyła monetę do ust.
- CO KTO MÓWI SKARLAŁY NIEROBIE?! - Natsuo nieomal nie podskoczył na ostry wrzask babci. - Tylko na tyle cię stać? Kto mówi pytasz?! To ja, twoja chlebodawczyni, która zaginęła kilka tygodni temu jeśli oczywiście w ogóle raczyłeś to zauważyć?! W sumie ktoś z takim wiewiórczym móżdżkiem miał prawo tego nie zauważyć, bo ty potrafisz zabłądzić w drodze do wychodka! - Krótka pauza. - Jak to gdzie jestem?! Nie wiem i ty powinieneś się o tym dowiedzieć! Wiedz jednak, że wkrótce wracam i chcę widzieć z daleka promieniujący czystością sklep! A jak ośmieliłeś się zachomikować bezkarnie chociaż jedno ryo to lepiej nie myśl o tym co cię czeka!!!
Babcia warknęła i odłożyła monetę na oparcie fotela. Przez chwilę siedziała cicho z zamkniętymi oczyma, po czym spojrzała zaskoczona na Natsuo jakby pierwszy raz go widziała.
- Ale ale. Coś mi się przypomniało... Zdaje się, że naczelny bandzior miał osobiście tutaj się zjawić, aby sprawdzić postępy badań. Cóż, zdaje się, że noc ma się już ku końcowi.
Rzeczywiście. Promyki światła przedzierające się przez szpary w zabitych oknach zdawały się jaśniejsze niż jeszcze przed kilkoma chwilami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Wto 3 Wrz 2013 - 20:36

Natsuo z radością powitał widok zanpaktou ojca. Wiedział, że Tadei'ego to ucieszy, a do tego broń była piękna. Cudo kowalskiego kunsztu. Nie dziwie się, że ojciec tak lubi te katanę, a przecież nawet nie wiem jak to jest gdy miecz do Ciebie mówi. To musi być wyjątkowa więź. Pomyślał spoglądając na ojcowskie zanpaktou. Z atmosfery zadumy wyrwał go krzyk babci. Zdziwiło go parę rzeczy. Po pierwsze ton. Kobieta nie nakrzyczała na niego mimo, że ten bardziej przeszkadzał jej w walce niż pomagał, a teraz darła się w niebo głosy. Po drugie... zaraz zaraz czy ona gada do monety? Wybity z równowagi szlachcic spoglądał na kobietę z dość głupawą miną określającą zdziwienie. Ostatnia jej wypowiedź, jednak sprawiła że młody arystokrata wrócił do powagi i spytał:
- Jak myślisz, facet przyjdzie z obstawą czy nie? Po czym wyjaśnił skąd to pytanie:
- Jeśli nie to można się na niego zasadzić i go capnąć, jeśli natomiast tak to wypadałoby dość szybko się stąd zwinąć. powiedział. Gdy natomiast uzyskał odpowiedź spytał o coś o co musiał spytać gdyż dręczyło go od prawda niedługiego czasu, ale po prostu musiał:
- Co to była za moneta?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 11:29

- Nie liczyłabym na to - rzekła beztrosko. - To dosyć gruba ryba światka przestępczego rukongai. Ktoś taki nie rusza się z domu bez obstawy złożonej z przynajmniej półtuzina ochroniarzy.
Spojrzała na Tadei'ego w zamyśleniu, po czym zerknęła na zanpakutou trzymane przez Natsuo.
- Oczywiście dla sprawnego boga śmierci rozprawienie się z kilkoma nawet mocno wyrośniętymi chłopami nie stanowiłoby zbytniego wyzwania, a jestem pewna, że gdzieś tutaj znajdziemy specyfik rozbudzający.
Widać babcia chciała się posłużyć Tadei'm w celu rozprawienia się z szefem porywaczy. Oczywiście zapewne nic nie wiedziała o jego kalectwie, które przecież mocno komplikowało jej plan.
Ujęła w dłoń monetę.
- A to? To tylko prosty środek komunikacji na odległość. Zazwyczaj nieufnie podchodzę do technologii preferując naturalne rozwiązania, niemniej w niektórych przypadkach takie nowomodne ustrojstwa mogą okazać się przydatne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 13:39

- To kiepsko. Zauważył na informacje odnośnie świty przestępcy. Do tego pewnie są tą Ci najbardziej elitarni na jakich mógł sobie pozwolić, znacznie lepsi od tych których tutaj udało nam się pokonać. Czemu ona jest taka beztrosko? Czyżby nadal ukrywała jakiegoś asa w rękawie. Pomyślał Natsuo spoglądając badawczo na kobietę. Okazało się, że miał racje, a jej asem był Tadei Shihouin, który jednak nie wiedziała, że jest tylko pozorem.
- Niestety nie mamy sprawnego Shinigami pod ręką. powiedział smutnym głosem, po czym wyjaśnił:
- Ojciec jeszcze przed moim urodzeniem został zwolniony ze służby z uwagi na uraz, którego doznał na misji. Uszkodził sobie kręgosłup na tyle, że cała dolna część jego ciała jest sparaliżowana. Pewno nadal zna sporo ciekawych kidou, jednak jedyne co może robić to służyć na wsparcie, w zwarciu to my byśmy musieli utrzymać przeciwnika. Nawet jeśli udałoby nam się pokonać jego ochroniarzy to zajęłoby nam to tyle, że sam szef spokojnie, by dał drapaka. Sugerowałbym, więc zaczajenie się na niego mając większą siłę ognia, a najwyżej od tych, których tutaj złapaliśmy spróbować wyciągnąć jakieś informacje, które by nam pomogły przyszykować zasadzkę w innym terminie. Jeśli chcemy ich przesłuchać, a nie uciekać stąd od razu to proponowałbym też szybko ocucić ojca, aby mógł on rzucić jakieś bakudou na nich, bo mnie szczerze powiedziawszy się pokłady reiatsu wyczerpały. Shihouin dał bardziej doświadczonej towarzyszce pare propozycji, ale ostateczną decyzję zostawił jej a oczywistych faktów. Ostatnia wypowiedź również nie wyczerpała wszystkich pytań młodziana, więc oczywista zapytał jeszcze raz:
- Zastanawia mnie nadal skąd wyciągnęłaś bez kontaktu z instytutem technologicznym w seiretei ani bez ogromnej sumy pieniędzy takie chyba dość skomplikowane urządzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 13:56

- Hmm... cóż, przykro mi - rzekła babcia, gdy dowiedziała się o kalectwie Tadei'ego. - Co nie zmienia faktu, że szanownego ojca przydałoby się zbudzić.
Wstała, spojrzała w zamyśleniu po pomieszczeniu, po czym podeszła do stołu ze szklanymi naczyniami.
Z wyrazem pogardy na twarzy zaczęła przyglądać się poszczególnym fiolkom i słoikom.
- Paskudztwo... Sama chemia - mruczała do siebie. - Zanim zadziała to zdąży ci przeżreć żołądek. Nie to co zdrowe i pewne naturalnie warzone wywary...
Wzięła do ręki fiolkę z przejrzystym, jadowicie zielonym płynem i podeszła do Tadei'ego. Odchyliła jego głowę i wlała zawartość naczynia pomiędzy rozchylone wargi.
- Za jakąś minutę powinien się ocknąć. - Spojrzała na Natsuo, a po usłyszeniu jego pytania zerknęła na monetę wciąż leżącą na fotelu. Uśmiechnęła się blado. - Nawet nie wiesz jakie cuda można znaleźć na czarnym rynku młodzieńcze Natsuo. Dla mnie to oczywiście konkurencja, ale wielu szemranych typków jest szczęśliwych z możliwości przebierania w bogatym asortymencie trefnego towaru.
Tadei zacharczał. Poruszył głową, powoli otworzył oczy. Rozejrzał się nieprzytomnie, aż napotkał wzrokiem Natsuo.
- To jakaś impreza niespodzianka? - wymruczał. - Przecież urodziny mam za miesiąc...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 17:01

- Owszem. Przytaknął Natsuo co do tezy Josei odnośnie konieczności wybudzenia ojca. Dalej nie wypowiadał się przyglądając i słuchając działań/wypowiedzi kobiety. Nadal coś mi tu nie pasuje. Zawsze byłem przekonany, że rzeczy na czarnym rynku są raczej w wygórowanych cenach, a czasem nawet astronomicznych. Do tego płaci się w ciemno nie mając gwarancji czy sprzęt będzie działał czy nie. No, ale są teraz ważniejsze rzeczy do załatwienia. Po chwili ojciec przypomniał o swojej umiejętności rozśmieszenia ludzi w każdym, nawet najtragiczniejszym momencie. Jego komentarz sprawił, iż młody Shihouin parsknął śmiechem. Po tym, jednak spoważniał i powiedział od razu waląc prosto z mostu gdyż uznał, że nie ma czasu na jakieś podchody:
- To nie do końca to tato. Właściwie zupełnie nie to, ale jak chcesz to postaram się Ci coś takiego za miesiąc zorganizować jak nie będę miał dużo nauki. Tu uśmiechnął się szczerze i kontynuował:
- Zostaliśmy porwani wczoraj... chyba wczoraj nie jestem do końca pewien. Nie mniej już po wszystkim, bo z pomocą tej przemiłej pani udało się wszystkich porywaczy unieszkodliwić. A! Właśnie, ojcze to pani Josei Haruno, której za równo ja jak i Ty zawdzięczamy sporo nieprzyjemności mniej. Pani Josei to mój ojciec Shihouin Tadei. Przedstawił obu znacznie starszych od siebie ludzi spoglądając raz na jednego raz na drugiego po czym po wdechu znowu przeszedł do rzeczy:
- Nie czas, jednak jeszcze na hura optymizm. Z tego co mówi, bowiem Josei-san to dzisiaj ma tu przyjść pracodawca osób, które nas zniewoliły, a jest dość grubą rybą światka przestępczego rukonu. Pewnym jest, że obstawa, którą ze sobą tutaj zaciągnie będzie silniejsza od tej, która miała nas tu zatrzymać, więc sugerowałbym dać stąd drapaka póki jeszcze mamy na to czas. Minusem tego planu jest to, że znajdujemy się w lesie, właściwie nie do końca wiadomo gdzie. Zakończył z niknącym entuzjazmem, który nagle wzrósł gdyż wpadł na pewien pomysł, o który musiał spytać starszą panią:
- Josei-san, można użyć tej monety do skontaktowania się z kimś innym niż pani pracownik? Albo mógłby on z jego pomocą zlokalizować drugi odbiornik?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 17:19

- Uhh... porwany. No to mogę o sobie mówić, że jestem prawdziwym szlachcicem. - Uśmiechnął się sennie. Wyglądał jakby wpływ środka usypiającego jeszcze nie do końca minął. - Ach... dziękuje pani. Josei tak? Zdaje się, że obiło mi się o uszy.
Babcia skłoniła się lekko przedstawicielowi wyższej szlachty.
- Nieskromnie powiem, że mój sklepik jest dość rozpoznawalnym miejscem i co ważniejsze w pełni legalny.
- Nie wątpię, nie wątpię. - Tadei potarł knykciami oczy i potrząsnął głową. - Natsuo możesz? - Wyciągnął dłoń w kierunku swojego zanpakutou. - Zapewne przez długi czas będzie sobie żartować z tego, że dałem się porwać, no cóż...
Ojciec zwalczał resztki otępienia narzuconego przez środek, który został mu zaaplikowany, podczas, gdy babcia obdarła Natsuo z nadziei.
- Niestety to maleństwo łączy się tylko ze swoją bliźniaczką - rzekła podchodząc do fotela i zabierając monetę.
Tadei ziewnął potężnie i popatrzył na kobiecinę przytomniejszym wzrokiem.
- A więc sprawca naszego porwania ma tu zawitać? Ciekawe... mogłaby pani udzielić mi kilku informacji?
I tak ojciec pytał się o to kim w ogóle jest ich porywacz i z jakimi siłami może tu przebyć. Babcia udzieliła podobnej odpowiedzi do tej, którą otrzymał Natsuo. Musiały zadowolić one Tadei'ego bowiem uśmiechnął się na koniec.
- Mam wielką ochotę, aby tu zostać i sprawić psikusa tym ludziom - rzekł wesoło. Widać ta sytuacja wcale go nie przerażała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 17:35

Natsuo słuchał rozmowy Josei z Tadeim przyglądając się to na starszą panią to na ojca. Gdy ojciec wypowiedział ostatnie zdanie Shihouin zdenerwował się. Miał ochotę zabrać się stąd jak najszybciej. Miał dość walki na śmierć i życie w najbliższych dniach. Ostatnio jego organizm wyprodukował zbyt wiele adrenaliny jak na gust młodzieńca. Postanowił ojca przekonać w sposób, który z reguły działał. Powiedział, więc spokojnie:
- Też chętnie, bym dopadł tego człowieka, ale teraz nie nasza ochota się liczy najbardziej. Matka pewno wychodzi z siebie ze stresu. Gdyby dowiedziała się, że przyszliśmy później niż było to możliwe z powodu własnej zachcianki to ja już wolę zostać znowu porwanym. powiedział z dozą żartobliwości w głosie. Tak naprawdę jeśli chodzi o to co chciał Natsuo to były to różne rzeczy, ale na pewno nie zaczajanie się na zbira. Chciał zacząć spokojnie wakacje, zrobić sobie okres przygotowawczy przed nowym rokiem, troche odpocząć, pobyć z rodziną. Problem w tym, że nie za bardzo mam pomysł jak przetransportować ojca. Swoją myśl powiedział głośno rozwijając ją nieco:
- Uważam, że jak najszybciej powinniśmy opuścić to miejsce i wracać do domu. Pytanie jednak jak? Macie może jakieś pomysły jak się stąd wydostać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 17:55

Ojciec spojrzał na syna. Jego wzrok spoważniał.
- Taak. Chyba faktycznie nie ma potrzeby tutaj dłużej zostawać. Gdyby była tutaj twoja matka to raz dwa rozprawiłaby się z tymi nadchodzącymi bandytami, ale teraz niestety nie dysponujemy jej siłą ogniową.
Babcia Josei kiwnęła głową
- Temu szubrawcowi i tak nie zostało już wiele życia.
- Na co tak właściwie choruje? - zainteresował się Tadei.
- Rozpad duszy - rzekła cierpko babcia na co starszy Shihouin westchnął ciężko.
- Czyli w sumie się nie dziwie, że robi wszystko, aby znaleźć choć cień szansy na wyzdrowienie.
Natsuo nigdy nie słyszał o takiej chorobie, więc musiała być to dosyć rzadka przypadłość. Teraz, gdy już postanowili, że odejdą stąd, jak najszybciej rozważania na temat schorzeń nękających ludność Soul society naturalnie musiały zejść na drugi plan.
Głos zabrała babcia.
- Sądzę, że to miejsce jest oddalone od ludzkich osiedli. Naczelnemu bandziorowi zapewne musiało zależeć żeby prace nad lekiem przebiegały w spokoju. Z drugiej strony wygląda mi to na jakąś była posiadłość szlachecką, więc musieli mieć tutaj dobrą drogę do sprawnego przywozu zaopatrzenia.
- Może mają tu jakąś mapę?- zasugerował Tadei rozglądając się w około. - Na tamtym stole widzę jakieś papiery.
Josei podeszła, aby przyjrzeć się temu bliżej.
- Same raporty z postępów w badań. Widzę, że ten konował sam za bardzo nie wiedział co robić - rzekła mściwie.
Ojciec westchnął.
- Zapewne wyjdzie na to, że wyjdziemy stąd i ruszymy przed siebie w nadziei, iż uda się natrafić na jakieś osiedle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 18:09

Uff udało się. Wspomnienie o mamusi zawsze działa. Pomyślał Natsuo zadowolony ze swojej siły perswazji. Dalsze planowanie pozostawił bardziej doświadczonym towarzyszom. Słuchał, jednak uważnie co się dzieje gdy lepsi wchodzą do działania. Okazało się, że się zawiódł i szybko znaleźli się w kropce. Shihouin postanowił, więc zaproponować coś od siebie:
- A może spróbuje wleźć na dach i stamtąd poszukać osiedli ludzkich. W końcu w seiretei jest pełno wysokich budynków wystających grubo ponad rukongai. Może będziemy wiedzieli chociaż mniej więcej gdzie iść. Następnie spojrzał to na Josei to na Tadei'ego czekając na to co sądzą o jego pomyśle. Jeśli im się nie spodoba to powiedział tym razem bezpośrednio do ojca:
- Z tego co pamiętam matka zna się na zasadach przetrwania. Nigdy nie nauczyła Cię określania gdzie jest północ na podstawie mchu czy czegoś takiego? Taka wiadomość zawsze mogła im pomóc. Wtedy poszliby na wschód albo na zachód i zakładając, że nie znajdują się za 80 okręgiem w końcu natrafiliby na osadę. Stamtąd spokojnie zobaczyliby gdzie jest seiretei i udali się tam pospiesznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 18:21

- Ja na dach nie wejdę - skrzywił się Tadei.
- Jestem za stara na takie akrobacyje. - Babcia zgarbiła się i kaszlnęła kilka razy. Musiała się całkiem dobrze bawić udając zniedołężniałą staruszkę.
Gdy Natsuo wspomniał o matce i jej naukach, Tadei odwrócił wzrok i zaczął drapać się po głowie.
- Emm... no cóż... Nawet niedawno coś tam mówiła, ale byłem zajęty studiowaniem książki kucharskiej.. No ale mamy przecież inne zmysły! - Niemal wykrzyknął. - Nie chwaląc się jestem całkiem niezły w wyczuwaniu energii. Być może po krótkim marszu uda mi się wyłapać fale duszy bijące od jakiejś wioski.
Josei tymczasem zaczęła tymczasem przetrząsać pokój w poszukiwaniu jakichś wskazówek dotyczących ich lokalizacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
CZaras





Oddział : Dywizjon 5
Mistrz Gry : Kuchiki Kyosake

Karta Postaci
Punkty Życia:
110/110  (110/110)
Punkty Reiatsu:
175/238  (175/238)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 18:52

- Przecież mówiłem, że sam to zrobię. powiedział zażenowany problemami ze słuchem bardziej doświadczonych kompanów. Następnie wysłuchał co mają do powiedzenia i dodał:
- To ja idę spróbować wleźć na dach, a wy jeśli w tym czasie uwiążecie tamtą spacyfikowaną dwójkę to będę Wam wdzięczny. Po chwili sam się zdziwił z tego co sam powiedział. Chyba właśnie rozkazałem Tadeiemu Shihouin co ma zrobić. Znaczy coś w tym stylu. Jestem prawilny. Następnie jeśli nie było żadnych protestów to poszedł na piętro. Najpierw do pokoju babci po świeczkę. Potrzebował, bowiem źródła światła. Następnie zaczął chodzić po korytarzu z świecą uniesioną do góry, aby oświetlić sufit. Miał nadzieję, że znajdzie klapę wiodącą na dach oraz jakąś drabinkę. To bardzo ułatwiłoby mu zadanie. Jeśli nie to wyszedł na dwór zachowując ostrożność. Najpierw po otwarciu drzwi na zewnątrz spojrzał w prawo i w lewo. W końcu spacyfikowali 3 zbirów, a podczas porwania naliczył ich czterech. Cholera wie gdzie jest ten ranny, a z zaskoczenia i on może pokrzyżować plany młodego arystokraty. Jeśli okazało się bezpiecznie wyszedł na dwór i rozejrzał się w okół siebie. Może zobaczy coś ciekawego? Później szczegółowo przyjrzał się budynkowi szukając jakichś elementów, które pozwoliłby mu wspiąć się na dach. jeśli ich nie było spojrzał z drugiej strony, a później z kolejnej i tak obszedł go w koło analizując gdzie będzie najłatwiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kuchiki Kyosuke





Oddział : Dywizjon 7
Mistrz Gry : Kamys

Karta Postaci
Punkty Życia:
102/120  (102/120)
Punkty Reiatsu:
85/110  (85/110)

PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Sro 4 Wrz 2013 - 19:05

- Och, jesteś bardzo uczynny synu. - Tadei wyszczerzył się do niego.
Niestety chłopak nie zauważył żadnej klapy mogącej zaprowadzić go na dach. Dwoje nieprzytomnych zbirów leżało jak leżało i najwyraźniej nie mieli zamiaru szybko wstać.
Pozostało więc wyjść przez frontowe drzwi. Gdy tylko znalazł się na zewnątrz owionął go chłodny wiaterek. Na wschodzie zażyło się pomarańczowe słońce, które powoli wznosiło się ponad korony drzew. W istocie było już całkiem jasno dzięki czemu mógł całkiem dobrze zorientować się w terenie. Posiadłość była otoczona podniszczonym i murem, po którym piął się zielony bluszcz. Zarośnięta dróżka prowadziła od drzwi frontowych do bramy, z której ostało się tylko jedno skrzydło. Wszędzie dalej chłopak widział las drzew.
Niestety patrząc na dom nie zauważył niczego co pomogłoby mu we wspinaczce. Obszedł go więc i tam na tyłach usłyszał głośne "Io, ioo!" dobiegające z małej stajenki usadowionej niedaleko tylnej ściany domostwa. Co lepsze w trawie znalazł porzuconą drabinę przy pomocy, której mógł wdrapać się na spadzisty dach. Musiał tylko uważać na leciwe dachówki, które groźnie trzeszczały, gdy się na nie nastąpnęło. Niestety będąc na górze nie udało mu się zobaczyć niczego prócz drzew. Wyglądało na to, że rzeczywiście znajdowali się na odludziu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Leśny dwór   Today at 9:51

Powrót do góry Go down
 
Leśny dwór
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Soul Society :: Rukongai :: Inne-
Skocz do:  
Free forum | Roleplay forums | Bleach RPG | © phpBB | Free forum support | Kontakt z | Report an abuse | Free blog